Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

(24)
Parlamentarzyści nie wiedzą, co mówią, a Kościół zabiera głos, choć nie powinien. Tymczasem kwestia szkolnej katechezy zasługuje na poważną dyskusję.
  • 2016-02-02 09:42 | znafca in spe

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Juz dawno ten prymitywny "mózgotrzep" powinien zniknac ze szkol. A zaoszczedzone 1,35 miliarda zlotych mozna przeznaczyc na inne cele. Jak czarni chca na sile uszczesliwiac spoleczenstwo to niech robia za wlasna kase.
  • 2016-02-02 10:05 | rzm

    naciąganie konkordatu

    To, że program nauczania leży w kompetencjach Kościoła Katolickiego jest niezgodne z prawem. Konkordat został przegłosowany jako umowa międzynarodowa, która _nie_ oddaje kompetencji państwa obcej organizacji, więc to państwo powinno się zajmować programem nauczania religii.
  • 2016-02-02 11:15 | madox77

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    "To wyraźnie naruszenie konstytucji, która stanowi (art. 55), że władza publiczna nie może domagać się od obywatela ujawnienia światopoglądu."
    Zwracam uwagę na błąd merytoryczny. Art. 55 Konstytucji, dotyczy ekstradycji. Autor zapewne chciał powołać się na Art. 53 Konstytucji, który mówi o wolności sumienia i religii.
  • 2016-02-02 11:15 | czytelnik21

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Najsmutniejsze jest to, że religią w szkole kościół strzelił sobie w kolano. Dzieci, a już szczególnie młodzież w ogóle nie wiedzą nic o swojej parafii, co się tam dzieje, bo nie mają potrzeby chodzić tam. Nawet jeśli ktoś chodzi do kościoła, to nie musi przecież iść do swojej parafii w niedzielę.
    Co do lekcji religii w szkole, to są to zwykle denne pogadanki o uchodźcach,i antykoncepcji i opętaniu przez szatana. I na to przeznacza się 2 lekcje w tygodniu!
    Przygotowanie do sakramentów niestety nie odbywają się na lekcjach, tylko trzeba dodatkowo uczestniczyć w zajęciach przygotowujących w parafii. Dla takiego gimnazjalisty z 3 klasy oznacza to dodatkowy obowiązek, a tu egzaminy za pasem. Z tego co pamiętam ze swojej edukacji religijnej w salkach przykościelnych, to przygotowanie do komunii, czy bierzmowania odbywało się właśnie w ramach religii. Gimnazjaliści są na tyle sprytni i doskonale wiedzą, że nie opłaca się chodzić na takie przygotowania przez 3 lata gimnazjum (w 1 i 2 klasie to chyba 5 zajęć w semestrze, a w 3 chyba 6), wystarczy poczekać i już jako osoba dorosła otrzymać bierzmowanie po jakimś 1,5 godzinnym nauczaniu.
    Krótko mówiąc religia została sprowadzona do oceny na świadectwie, jeszcze jednego przedmiotu który trzeba odfajkować, bo może się do czegoś przyda, na razie jeszcze nie wiadomo do czego.
  • 2016-02-02 11:47 | wigr

    To było wcześniej i trudno powiedzieć czy był to akt prawny...

    Pomyłka - religię wprowadzono nie mocą rozporządzenia, a jedynie "Decyzją" ministra Samsonowicza w sierpniu (tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego) w 1990 roku.
  • 2016-02-02 11:50 | jsg

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Szkoła powinna nauczać Wiedzy. Podawanie uczniom jako wiedzy bajek sprzed tysięcy lat jest formą oszustwa i powinno być ścigane przez prokuraturę.
  • 2016-02-02 13:53 | kajetana73

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Mam syna w pierwszej klasie SP. Zderzenie z tematyką religii w szkołach było dla mnie szokiem, jest wciąż nie do zrozumienia. Nie dość, że musiałam się publicznie (przy pomocy oświadczenia, na co będzie chodził syn) przyznać do ateizmu, to dodatkowo za każdym razem otwieram ze zdziwienia oczy... Jak można, w szkole publicznej, na podstawie programu z podręczników wydawnictwa Nowa Era uczyć dzieciaki (na lekcjach edukacji wczesnoszkolnej) przez cały grudzień kolęd, wierszy, melodii na flet i przygotowywać na tychże zajęciach dzieciaki do teatru typu jasełka. Rodzice nie posyłający dzieci na religię i do tego czasem głośno mówiący o tym, że szkoły są publiczne (czytaj świeckie), że łamane są w szkołach nasze konstytucyjne prawa, przez nauczycieli oraz przez rodziców postrzegani są jako dziwadła, jak wrogowie. Przykładów sytuacji takich właśnie jest cała masa. Np. gdy ja na zebraniu w grudniu powiedziałam, że się nie zgadzam, aby mój syn uczył się powyższego... napadły na mnie matki religijne twierdząc, że jestem nie tolerancyjna, pytając bezczelnie: a co się stanie pani dziecku jak się dowie, jak się będzie uczył ( w końcu to tradycja, to Polska właśnie). Pewna mama nawet zaproponowała, żeby mój syn w grudniu nie chodził do szkoły wcale, skoro ja mam takie pomysły. A sposobem na pozbycie się problematycznych rodziców, jest cios poniżej pasa w postaci bezpodstawnego straszenia opieką społeczną (bo pani syn jest chudy). Jest ciężko. Człowiek często jest sam przeciw całej klasie (rodziców). Jednak, takich rodziców, walczących o prawa swoje i prawa dzieci jest w Polsce naprawdę dużo. Pomagamy sobie, czasem się uda nam spotkać.... A tak swoją drogą uważam, że miejsce kultu religijnego to kościół, miejsce zajęć z religii to salki przy kościołach. No i prywatne domy katolików, w końcu nikt im nie zabrania.... Nam się zabrania od lat.....
  • 2016-02-02 14:48 | belfrzyca

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Nie wiem skąd czerpie Pan informacje, ale rodzice/uczniowie deklarują CHĘĆ uczesnictwa, a nie jej brak, a jest to spowodowane kwestiami organizacyjnymi i , chociażby, kwestiami bezpieczeństwa- szkoła musi wiedzieć, czy uczeń, którego na lekcji religii czy etyki nie ma, nie oddalił się czasem samowolnie ze szkoły. Poza tym, przepraszam, ale grożenie sądem za tzw sankcje kanoniczne, co tu raczył podnieść autor jest kompletną bzdurą. Dla mnie, jako nb osoby mało zaangażowanej w życie wspólnoty KK (dzieci zrezygnowały z religii i nikt im z tego powodu najmniejszych wstrętów nie robił w żadnej ze szkół) , jest jasne, ze pewne zasady obowiązują i kościół ma prawo je ustalać, szczególnie jjjeśli chodzi o sakramenty. Ma zamiar autor wystąpić z powództwem sądowym z tytułu niedopuszczenia do ślubu kościelnego osoby deklarującej się jako ateista? Przecież to absurd.
  • 2016-02-02 14:58 | Obserwer

    Sp.Premier Mazowiecki....

    jako jedyny szef rządu miał sprawy państwa na właściwym miejscu i baczeniu. Niestety kolejni jego następcy zasadniczą idee o trosce najwyższej wagi jako o państwie dla wszystkich obywateli, tylko z czasem , stopniowo psuli.
    Tak się też stało z pojęciem świeckości państwa i w nim kościołów i związków wyznaniowych.
    Z szkodą dla Kościoła, dla religii i w końcu dla wiary. Na to są namacalne i ewidentne dowody.
    Robienie na siłę społeczeństwa religijnego kończy się stale zmniejszającym się zainteresowaniem , czynnym uczestnictwem w sprawach religijnych. A największą szkodę w tym działaniu na siłę w celach osiągnięcia interesu materialnego urzędników kościelnych, poniosła sama generalna wartość czyli wiara.

    Dyskusje na ten temat nic poza licznymi fałszywymi wnioskami nie wnoszą w sprawy najistotniejsze dla wierzących chrześcijan. Wnoszą one tylko dla religijnie zaangażowanych na pokaz cwaniaków służącym przede wszystkim mamonie. To niewiele ma z wiarą wspólnego. Jest to stary jak świat sposób wykorzystywania tematu religii na każdy możliwy sposób w celach ziemskiej prosperity . Trzymania ledwie ciepłych w wierze w tym celebracyjnym wizerunku wiary na pokaz. Roztrząsanie wątku obecności religii w szkołach,
    znienawidzenie tego czasu przez znaczna część uczniów jest odwrotnym działaniem do zasad prawdziwej, żywej wiary. Jest działaniem szkodliwym dla spraw, które nie daje się powiązać z czasokresem lekcji w szkole, płacą dla katechetów i ze zniecierpliwieniem powstałym na tej podstawie w społeczeństwie niby zdeklarowanych czynnych uczestników. Bo sprawy ducha nie są do zaszufladkowania w proste procesy myślowe na bazie interesu i korzyści tylko materialnych czy propagandowych.
    Z tego powodu zainteresowanie i oddziaływanie tych opłaconych i zaplanowanych lekcji religii w szkołach nie rośnie , ale maleje. Postrzeganie ich przez uczniów jest często bardzo przykre i wręcz szkodliwe dla ich dojrzałości w wierze.
    I taki mamy skutek jako społeczeństwo w większości prawicowe, katolicko zdeklarowane, że bez najazdów i wojen religijnych sami niszczymy, zniechęcamy młodych ludzi do spraw mistyki, wiary i rzeczy nadprzyrodzonych.



  • 2016-02-02 16:39 | Aspiryna

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    W USA, panstwie wskazywanym przez najwazniejszych PiSowskich politykow jako nasz wielki "sojusznik", nie ma zadnych modlitw, religijnych symboli, czy tez lekcji religii w szkolach publicznych! Jezeli ktos takowych sobie zyczy - posyla dziecko do szkoly prywatnej...
  • 2016-02-02 17:11 | jakowalski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Obserwer
    Przecież Mazowiecki był człowiekiem Watykanu... :-(
  • 2016-02-02 17:19 | azur

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Lekcje religii opierają się na sloganach i kościelnej nowomowie. Uczniowie na ogół się nimi nie przejmują.
  • 2016-02-02 18:30 | Jeronimo 7

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Jestem Chrześcijaninem i nie wstydzę się tego, tak jak gość wyżej wstydzi się że jest ateistą tego nie rozumiem. Religia w szkołach nie ma sensu, co raz mniej księży uczy religii bo uczą katecheci. Nie jestem bez winny i bez grzechu ale stanę tu w obronie WIARY Obserwer pomyliłeś pojęcia zgadzam się że większość księży wpadło już w sidła mamony i służą mamonie. Ale WIARA nic z tym wspólnego nie ma, ksiądz to człowiek a człowiek grzeszy, należy oddzielić księdza, biskupa, kardynała od BOGA bo to są ludzie. Ja chodząc do Kościoła nie chodzę dla księdza tylko dla BOGA. Na koniec pytanie dlaczego wszystkie partie polityczne płacą ZUS ZA KLER, Księży stać samych za siebie zapłacić to jest wstyd.
  • 2016-02-02 19:04 | wolenski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    belfrzyca
    Nie wiem skąd czerpie Pan informacje, ale rodzice/uczniowie deklarują CHĘĆ uczesnictwa, a nie jej brak, a jest to spowodowane kwestiami organizacyjnymi i , chociażby, kwestiami bezpieczeństwa- szkoła musi wiedzieć, czy uczeń, którego na lekcji religii czy etyki nie ma, nie oddalił się czasem samowolnie ze szkoły.
    * Jako osoba pisująca czasem o sprawach religijnym, otrzymałem kilka listów w sprawie oświadczeń o niechodzeniu na religię lub rezygnacji z niej. Napisałem do Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie i otrzymałem odpowiedź, że wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej w tej sprawie. Ministerstwo wyjaśniło, że żadne oświadczenia nie powinny być wymagane. Konstytucja RP wyraźnie stanowi, że żadna władza publiczna nie może żądać od obywateli ujawniania wyznawanego światopoglądu. Obywatel może czynić to sam albo wobec władzy niepublicznej. Sprawa mogłaby być prosto uregulowana przez przyjęcie, że lekcje religii są na początku lub końcu zajęć, czemu Kościół się przeciwstawia, bynajmniej nie z uwagi na bezpieczeństwo uczniów. Sprawy organizacyjne są ważne, ale nie mogą być rozwiązywane niezgodnie z konstytucją.
    -------------------------------------------------------------------------
    Poza tym, przepraszam, ale grożenie sądem za tzw sankcje kanoniczne, co tu raczył podnieść autor jest kompletną bzdurą. Dla mnie, jako nb osoby mało zaangażowanej w życie wspólnoty KK (dzieci zrezygnowały z religii i nikt im z tego powodu najmniejszych wstrętów nie robił w żadnej ze szkół) , jest jasne, ze pewne zasady obowiązują i kościół ma prawo je ustalać, szczególnie jjjeśli chodzi o sakramenty.
    * Prasa doniosła o rzeczonych groźbach wobec rodziców nie posyłających dzieci na lekcje religii . Sprawa ta nie dotyczy życia wewnątrzkościelnego, ale edukacji publicznej. I jest to bezprawna groźba wobec obywatela, zresztą niezgodna z prawem kanonicznym.
    -------------------------------------------
    Ma zamiar autor wystąpić z powództwem sądowym z tytułu niedopuszczenia do ślubu kościelnego osoby deklarującej się jako ateista? Przecież to absurd.
    * Radziłbym postudiować regulacje kościelne w tej materii. Przewidują ślub kościelny z niewierzącym. Kościół ma oczywiście odmówić ślubu kościelnego w sytuacji, gdy ktoś zamierzający z tej formy powie "Jestem ateistą, ale domagam się ślubu kościelnego i nie zamierzam nawrócić się". I nikt nie będzie traktował tego jako powodu do wytoczenia sprawy karnej (nota bene pisałem o prokuraturze, nie sądzie).
  • 2016-02-02 21:39 | Aspiryna

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    "Lekcje religii opierają się na sloganach i kościelnej nowomowie. Uczniowie na ogół się nimi nie przejmują."

    Tym wieksza to strata czasu i pieniedzy...
  • 2016-02-02 23:22 | tjaaa

    Gdyby chodziło o dobro polskiej młodzieży i rodzin to kościół byłby dla nich mecenasem a nie dziadem proszalnym.

    Kościół ma wystarczające zasoby ludzkie i materialne, aby finansować zajęcia przez siebie organizowane. Niemoralne jest, gdy syci i uprzywilejowani wyciągają rękę po pieniądze od biednych. Polski system oświatowy jest dosłownie i w przenośni niedożywiony.
    Posłowie z trybuny sejmowej trąbią, że religia jest takim samym przedmiotem jak każdy inny, więc proszę o porównanie ilości godzin lekcyjnych na poszczególne przedmiot. Brakuje godzin lekcyjnych na przedmioty kierunkowe. Katecheci dysponują godzinami a nie mają treści programowych wystarczających na ich wykorzystanie . Religia jak rak przejęła godziny lekcyjne wszystkim przedmiotom bez wyjątku, zastąpiła zajęcia fakultatywne, rozwijające, uzupełniające albo niestandardowe typu zielone szkoły, na które nie ma miejsca bo rozdysponowano je na rekolekcje i inne praktyki religijne.
    Tzw. duchowni w dyskusji o pieniądzach podnoszą sprawę wartości. Zaślepieni mamoną i etatami dla życiowych nieudaczników stracili instynkt samozachowawczy. Jak oszacować jakie szkody poniosła polska nauka, oświata, kilka pokoleń Polaków i sam kk od czasu wprowadzenia religii do szkół? Gdyby chodziło o dobro polskiej młodzieży i rodzin to kościół by był dla nich mecenasem a nie dziadem proszalnym. Świątynie są wznoszone dla praktykowania kultu. Religia w szkołach to profanacja.
  • 2016-02-03 05:06 | Jan Bohynski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Chodzilem na religie do czasu skonczenia podstawowki. Pamietam rok przeniesienia religi ze szkoly do kosciola. Wszyscy sie bardzo cieszyli. Nasza katechetka byla piekna dziewczyna, ktora chodzila w lotniczej kurtce i skakala ze spadochronem. Wszyscysmy sie w niej kochali. Zwolnili ja. Religie prowadzil ksiadz. Pamietam do dzis jedynie zapach farby olejnej i pasty do podlog. Lekce religi, czy to w szkole, czy w kosciele, to jedna pomylka. Chyba, ze katechetka fascynujaca. No i o to wlasnie chodzi. Konkludujac - Forget the Church - Follow Jesus ! - JB.
  • 2016-02-03 06:45 | Katarzyna W.

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Kiedy wprowadzano religię do szkół, moje dzieci chodziły do wiejskiej przepełnionej szkoły. Szkoła blisko kościoła, między nimi stary budynek, w którym były mieszkania komunalne i na dole salka katechetyczna. Kiedy weszła do szkół religia, była oczywiście nauczana w szkole, a szkoła odpłatnie wynajmowała od kościoła salkę katechetyczną żeby prowadzić normalne lekcje...
    Obecnie szkoły już nie ma, dzieci odwożone do szkoły gminnej, budynek gdzie była salka i mieszkania został przekazany kościołowi. W szkole są mieszkania komunalne i Caritas (w drugim szkolnym budynku budowanym przez mieszkańców w czynie społecznym), a stary budynek gdzie była salka szybko został wyburzony i bardzo sprawny księżulo wybudował dom -parafię....
  • 2016-02-03 14:46 | kajetana73

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    panie redaktorze cytując pana: Ministerstwo wyjaśniło, że żadne oświadczenia nie powinny być wymagane. Konstytucja RP wyraźnie stanowi, że żadna władza publiczna nie może żądać od obywateli ujawniania wyznawanego światopoglądu. Obywatel może czynić to sam albo wobec władzy niepublicznej.:
    I tu mamy pat, bo Trybunał Konstytucyjny orzekł, że oświadczenia o chodzeniu na religię/ etykę/ na żadne lub na oba nie zmuszają nas do ujawniania światopoglądu. Są jedynie informacyjne. Bo to, że dzieciak nie chodzi na religię wcale nie oznacza, że jest z rodziny innowierców/ ateistów. Taki wyrok wielu z rodziców uznaje za wręcz stronniczy. Ale wiadomo, z wyrokami TK nie dyskutujemy
  • 2016-02-03 15:43 | wolenski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    kajetana73
    TK zajmował się, o ile wiem, wpisywaniem ocen z religii/etyki do świadectw a nie oświadczeniami rodziców (pełnoletnich uczniów) o uczęszczaniu (nieuczęszczaniu) na erligie. Jeśli jestem w błędzie proszę mnie oświecić podaniem stosownego orzeczenia. Wyjaśniam, że nie jestem redaktorem.
    Jan Woleński
  • 2016-02-05 08:20 | Jan Bohynski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    @Jeronimo 7 - Bardzo ciekawy wpis. Ale ... Jezeli Koscio jest grzeszny, a tak wynika z Twojego wpisu, bo grzeszni moga byc, wiec sa ksieza, biskupi, kardynalowie, a moze i sam ojciec swiety. Dlaczego wiec nie modlisz sie w lesie, albo nie szukasz obecnoci Boga w naturze, a chodzisz do kosciola ? Jezus powiedzial : Nie budujcie mi swiatyn z drewna i kamienia, a tam gdzie jest dwoch z was, ktorzy we mnie wierza, tam jest moj kosciol. Nie mowie juz o tym bogaczu, ktory do nieba nie wjedzie latwiej, niz wielblad przez ucho igielne ... Koscil instytucjonalny zapomnial, albo nie chce pamietac o wielu slowach Jezusa Chrystusa. Dziwne, ze te slowa pamietaja lepiej ateisci, a ja w ich liczbie. Chrzescijanstwo malo ma wspolnego z Kosciolem, a szczegolnie Katolickim. Pozdrawiam. JB.
  • 2016-02-08 18:36 | dgem

    Religia w szkole

    Mój syn w gimnazjum miał 2 godz religii i 1 godz fizyki w tygodniu !!!!!! To skandal. Na religii robili co chcieli a katecheta raczej bał się uczniów. Oczywiście mój syn kończący własnie studia nie chodzi do kościoła.
  • 2016-02-09 15:13 | J.E. Baka

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Pomylił się Pan odnośnie art. konstytucji, gwarantującego prawo nieujawniania przekonań religijnych (lub ich braku). Jest to art. 53 pkt. 7.
  • 2016-02-13 07:16 | AOlsztynski

    Re:Wszystko, czego nie wiemy o lekcjach religii: Kto i za co właściwie płaci?

    Akurat nie upierałbym się aby lekcje religii odbywały się w szkole. Dzisiaj niech każdy wybiera i kto ma taką potrzebę to do Kościoła trafi.
    Jedynie żal, iż niektórzy nie będą mieli okazji poznać jakichkolwiek podstaw moralności (choćby teoretycznie) - na co wskazują i tu zamieszczone posty...