Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Awantura o wieżowce w Gdańsku. O co chodzi w tym sporze?

(6)
Miał powstać nowy, reprezentacyjny fragment Gdańska, a powstaje zwykłe blokowisko. Dlaczego tak się dzieje?
  • 2016-02-03 13:08 | Mimi79

    Cena a atrakcyjnosc

    Wystarczy spojrzec jak takie rozwiazania "wyszly w praniu" w Sztokholmie, gdzie nabudowano masowo luksusowe mieszkania, w ktorych niby mieli mieszkac wylacznie samotni, albo pary bezdzietne. A tymczasem okazalo sie, ze wlasnie ci z dziecmi wykupili mieszkania. Tyle ze w bardzo krotkim czasie zaczeli sie wyprowadzac, bo okazalo sie, ze dla dzieci w tej dzielnicy nie ma nic. Slonce na ciasne podworko, o ile w ogole takowe istnieje, nie dochodzi, zero zieleni, przedszkoli czy czegokolwiek innego. Ceny poszly w dol, bo chetnych do mieszkania tam nagle bylo znacznie mniej i okolica stracila luksusowy wydzwiek. Zyskala za to miano przykladu jak nie nalezy robic.
    W Polsce jest teraz produkowana taka masowka na szeroka skale i to nie tylko w Gdansku. Potem sie nagle okazuje, ze te docisniete kolanem budynki, ktorych nie bylo w pierwotnym planie to dodatkowy koszt, bo nagle infrastruktura jest niewymiarowa do zapotrzebowan i jak sie mieszka na ostatnim pietrze to kapac sie mozna tylko o 12ej w nocy albo o 5ej rano.... Za jakis czas jak sie ludzie ockna i zaczna oprocz 5 duzych pokoi oczekiwac czegos wiecej od otoczenia w ktorym mieszkaja , to te osiedla stana sie duzo mniej luksusowymi gettami. Wtedy sie zacznie burzyc i budowac od nowa. Ale to oczywiscie potrwa jeszcze pare ladnych lat. A wszystko kosztem zmarnowanych materialow i przestrzeni.
  • 2016-02-03 13:40 | snakeinweb

    Re:Awantura o wieżowce w Gdańsku. O co chodzi w tym sporze?

    W planach zagospodarowania przestrzennego zapomniano dopisać, że budynki mają być piękne z certyfikatem piękna uzyskanym od lokalnych pisarzy i włodarzy.

    Straszny błąd.
  • 2016-02-03 15:13 | malpa-z-paryza

    Re:Awantura o wieżowce w Gdańsku. O co chodzi w tym sporze?

    na bledach nalezy sie uczyc i ewoluowac demokracje. We Francji to urbanista, architekt, prezydent decyduje a nie zaden dewloper!
  • 2016-02-03 17:32 | Aspiryna

    Re:Awantura o wieżowce w Gdańsku. O co chodzi w tym sporze?

    Niestety, wiekszosc wiezowcow budowanych w Polsce, przypomina mi niektore miasta w Azji... Kiedys tzw. "trzeci swiat"!
  • 2016-02-04 10:51 | Piotr z Gdańska

    Wałowa to konsekwencja wieloletniej polityki przestrzennej miasta

    Pani redaktor ma rację pisząc o czasach - "kiedy w ratuszach bardziej myślano o tym, jak ściągnąć inwestorów, aniżeli o tym, jak zagwarantować wysoką jakość życia w mieście". Wbrew jednak tezie o tym, że czasy te przechodzą do przeszłości mamy w Gdańsku do czynienia - obok autentycznego oburzenia części mieszkańców - z pozorowaniem działań ze strony (wice)prezydenta miasta.

    Proszę zwrócić uwagę, że dyskusja sprowadza się do mówienia o "jakości", w Radio Gdańsk zwraca się uwagę na formę architektoniczną i użyte materiały zapominając, że są podstawowe parametry oznaczone w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego są od nich znacznie ważniejsze. Miasto na opisywanym terenie - leżącym bezośrednio POZA obszarem historycznego śródmieścia wpisanym do rejestru zabytków (wynikało to z faktu, że w latach 40. XX w. stocznie działały tam pełną parą i nikomu nie przyszło do głowy, że świat się zmieni, a w miejsce przemysłu wejdzie miasto) - uchwaliło zapisy NIE USTALAJĄCE MAKSYMALNEJ WYSOKOŚCI ZABUDOWY ANI INTENSYWNOŚCI ZABUDOWY. Ustalono jedynie parametry minimalne. Dlaczego tak się stało?

    W Gdańsku (jak w wielu historycznych miastach w Polsce) od przeszło dwudziestu lat trwa wojna między kolejnymi wymienianymi wojewódzkimi konserwatorami zabytków, a tymi samymi władzami trzymającym niemal zawsze stronę deweloperów. Presja kapitału i brak zasad części środowiska architektów (pecunia non olet) spowodowało wpierw uchwalenie tak (nie)korzystnych planów miejscowych, przy jednoczesnym wywieraniu presji by obszar tzw. Stoczni Cesarskiej) prawie 170 letniego zakładu przemysłowego - mimo apeli wielu środowisk - nie wpisać do rejestru zabytków, co naturalnie miałoby wpływ na ograniczenie zapisów wynikających z planów miejscowych. Efektem tego była faktyczna rozbiórka ponad 100 obiektów o wartościach kulturowych oraz kuriozalne zapisy mpzp pozwalające na terenie śródmiejskim (nigdzie w cywilizowanych krajach tak się nie robi) budowę gigantycznej galerii stocznia, która zniszczy większość handlu pierzejowego Starego Miasta. Na szczęście kryzys oraz inwestycje w innych częściach miasta póki co wstrzymał budowę tej ostatniej.

    Prawdziwym majstersztykiem było apelowanie przez prezydenta miasta do konserwatora zabytków o wpis do rejsetru zabytków kiedy w wyniku jego 10-letniej polityki niemal wszystkie zabytki zniknęły, a następnie uniemożliwienie postulowanego przez poprzednią minister kultury założenia na terenie stoczni parku kulturowego... Podobnie wygląda sytuacja dotycząca ochrony sylwety historycznego miasta (warto przypomnieć, że 1 z 3 wieżowców z lat 70. prorem nigdy nie uzyskał pozowolenia na budowę, więc używanie go jako argumentu, że przecież sylweta jest już zniszczona więc można ją zdewastować do reszty jest nietrafiony). Władze miasta nie dbają wcale o ochronę zabytkowej tkanki śródmieścia Gdańska - to co powstanie na Wałowej to dopiero pierwsze owoce tej bezrefleksyjnej polityki przestrzennej.

    A można ją - także dziś - powstrzymać. Wystarczyłoby dogadać się z ministrem kultury ws. zatwierdzenia przez niego decyzji o utworzeniu parku kultorowego, albo rozszerzyć niezmienione od lat 40. XX w. granice ochrony zesołu zabytkowego śródmieści agdańska o rodzaj otuliny, w której konserwator uzgadania planowaną wysokośc. Oba zapisy - z uwagi na ineters społeczny - przy konsekwentym współdziałaniu władz lokalnych i państwowych pozowliłoby uniknąć bądź chociaż ograniczyć kwestię odszkodowań. Zwłaszcza, że środowisko fachowców - konserwatorów zabytków i historyków urbanitsyki - z pewnością wsparłoby miasto w wykazaniu, że inwestor nie kupował pustych działek. Nie może zatem żadać odszkodań jakby one takimi były...
  • 2016-02-05 13:02 | Tanaka

    Re:Awantura o wieżowce w Gdańsku. O co chodzi w tym sporze?

    @ 2016-02-04 10:51 | Piotr z Gdańska

    TO się zgadza. Natomiast finalny wniosek, że należy powołać Park Kulturowy, jest - generalnie - błędny.
    Pomysł ten i jego wdrożenie, nie dają żadnych szans na to, że to miejsce będzie tym czym być powinno.
    Konserwacja nie jest drogą do aktywacji.