Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy polską naukę da się naprawić?

(37)
2016-03-13 13:20 | jakowalski
Nie jestem tego pewien, ale uważam wręcz za mój obywatelski obowiązek opracowywanie i rozpowszechnianie programów ratowania polskiej nauki, zważywszy na tragiczną wręcz sytuację współczesnej Polski, w tym szczególnie wysokie, chroniczne i strukturalne bezrobocie, ukrywane dość nieporadnie manipulacjami definicją bezrobotnego i sztucznie zmniejszone przez wielomilionową emigrację Polaków z Polski, spowodowane tymże bezrobociem skandalicznie wręcz niskie płace, emerytury, renty i zasiłki, nierozwiązany problem mieszkaniowy, zapaść służby zdrowia, powszechna korupcja a także, last but not least, upadek polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej oraz polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.
Na początek przedstawiam więc w wielkim skrócie mój program naprawy polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego:
(całość jest dostępna na przykład na: http://wojciech.pluskiewicz.pl/2011/09/diagnoza-stanu-nauki-polskiej.html).
Oto on:
W Polsce nie ma dziś już naukowców, a są tylko, pasożytniczy zresztą, pracownicy pseudo-naukowi. Stąd też rząd RP powinien zamknąć na jakieś co najmniej 10-20 lat wszystkie obecne polskie wyższe uczelnie, a po zweryfikowaniu ich studentów, umożliwić tym, którzy przeszli by przez odpowiednie egzaminy, studiowanie na dobrych zagranicznych uczelniach, n.p. fundując im odpowiednie stypendia. W ten sposób, za jednym zamachem, oszczędzilibyśmy ponad połowę pieniędzy wydawanych dziś w Polsce, bez znaczących efektów, na szkolnictwo wyższe oraz radykalnie podnieślibyśmy poziom absolwentów wyższych studiów, którzy przynieśli by do Polski nie tylko dobrą znajomość języków obcych, ale także aktualną wiedzę, niemożliwą przecież do uzyskania w dzisiejszej Polsce. Oczywiście, gwarancją powrotu tych absolwentów do Polski byłoby notarialnie podpisane zobowiązanie odpracowania w Polsce co najmniej 10 lat i odpowiednia kaucja ew. pisemne gwarancje ze strony rodziny, przy jednoczesnym zapewnieniu przez państwo odpowiednich miejsc pracy dla tych absolwentów, co jednocześnie rozwiązało by obecny problem bezrobocia wśród absolwentów wyższych studiów.
C.D. N.
  • 2016-03-13 13:21 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Oto trochę danych ilustrujących upadek polskiej nauki po roku 1989:
    1. Według portalu „nauka.polska.pl”, to mamy obecnie w Polsce około 13 tysięcy osób z tytułem profesora oraz około 18 tysięcy doktorów habilitowanych, a tymczasem najlepsze polskie wyższe uczelnie, czyli UW i UJ są notowane w czwartej a nawet i piątej setce światowych rankingów. Przykładowo: UW spadł z miejsca 300 w roku 2003 na miejsce 400 w roku 2015 (http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/University-of-Warsaw.html) zaś UJ po nieznacznej poprawie z miejsca 425 w roku 2003 na miejsce 320 w roku 2006 spadł obecnie na miejsce 380 (http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/Jagiellonian-University.html).
    2. Polska wydaje na naukę ok. 0.4% PKB (to jest mniej więcej połowę średniej unijnej i około 1/3 tego co w USA) - dla porównania: USA ok. 1.2%, Korea Płd. ok. 1.1%, a Japonia i UE (jako całość) wydaje na naukę ok. 0.8 swego PKB (według portalu „smarterpoland.pl”), ale nawet i to nędzne niecałe pół procenta PKB jest marnowane przez polską mafię profesorską, która od roku 1990 opanowała na dobre polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe.
    3. Polska wydaje obecnie per capita na badania naukowe co roku 14% tego co USA, a ma wciąż tylko dokładnie zero procent nagród Nobla i medali Fieldsa co USA.
    Już dawno temu dokonałem więc, także na forum „Polityki”, dogłębnej analizy kryzysu, jaki dotknął polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, a więc aby się nie powtarzać, wspomnę tylko, że największą tragedią polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest to, że nikt z osób w niej dziś zatrudnionych nie chce w niej zmian. A najbardziej nie chcą zmian ci, którzy w polskiej nauce iw polskim szkolnictwie wyższym mają najwięcej do powiedzenia, czyli etatowi profesorowie „belwederscy” z polskich „wyższych” uczelni, jako że to właśnie oni na prawdziwej reformie polskiej nauki najwięcej musieli by stracić: przede wszystkim te swoje profesorskie stołki, wysokie emerytury i możliwość dorabiania „na państwowym” aż do osiągnięcia wieku 75 lat.
    Polskiej nauce pomóc może więc obecnie tylko rewolucja, czyli radykalna zmiana ekipy nią zarządzającej, a nie pseudo-reformy, które obserwujemy od roku 1990, a które tylko pogłębiają jej zapaść. Najgorszym ze wszystkiego rozwiązaniem jest zaś, to, czego domaga się polska profesura, czyli zwiększenie finansowania czegoś, co od lat już nie działa, co nie przynosi żadnych efektów, a więc powtarzam, że każda dodatkowa złotówka przeznaczona obecnie na polską naukę i polskie wyższe uczelnie jest z definicji złotówką bezpowrotnie straconą, jako ze zostanie ona bezproduktywnie skonsumowana przez mafię profesorską, która od lat rządzi polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym..
    C.D.N.
  • 2016-03-13 13:22 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Generalnie, to moim skromnym zdaniem, w obecnej sytuacji nie ma sensu wydawać pieniędzy na polską naukę, bez uprzedniej gruntownej reformy, polegającej m. in. na:
    - zniesieniu habilitacji i zastąpieniu jej prawdziwym doktoratem czyli PhD, na poziomie „zachodnim”,
    - zniesieniu „belwederskiej” profesury i zastąpieniu jej uczelnianą,
    - automatycznym uznawaniu w Polsce dyplomów z czołówki światowej (uczelnie z pierwszej setki rankingów typu THES, a wiec głównie z USA i UK i Zachodniej Europy), a nieuznawaniu doktoratów czy habilitacji ze Słowacji czy też innej Albanii,
    - wprowadzeniu angielskiego jako pierwszego i preferowanego języka prac naukowych (poza filologiami nie-angielskimi i historią Polski) oraz
    - last, but not least, wprowadzenia uczciwych, otwartych konkursów na każde akademickie stanowisko, a decydowały by tu opinie zagranicznych naukowców, wybranych losowo.
    Więcej tu:
    http://static.t-code.pl/Keller-Reforma03B.pdf
    A teraz czekam na „hate mail” i wyzwiska na tym forum/blogu. Ale uprzedzam, że mi nic teraz już nie zrobicie, jako że przeszedłem właśnie na zagraniczną emeryturę i tym samym stałem się w 100% niezależny od tej całej kliki rządzącej od lat polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym! ;-)
    lech.keller(at)gmail.com
  • 2016-03-14 07:57 | kaesjot

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Jeśli porównać ilość studentów z liczebnością roczników we wieku "akademickim" wychodzi, ze obecnie ok. 70% młodych studiuje. Na początku lat 90-tych było to ok. 15%. Połowa pracujących miało co najmniej średnie wykształcenie a pozostali co najwyżej zawodowe.. Wniosek taki, że obecnie przynajmniej 1/4 studiujących dawniej kończyła edukacje w zawodówce a kolejne 50% sięgała co najwyżej matury.
    Popatrzmy teraz na rozkład wskaźnika IQ - powyżej 110 ma niecałe 20% populacji natomiast 70% ma powyżej 90.
    Nie da się z takimi studentami zachować wysokiego poziomu nauczania i wymagań co potwierdzają znajomi wykładowcy.
    Jakość przeszła w ilość - zamiast fachowców mamy zalew magistersko - inżynierskiej tandety a tymczasem nie będzie komu chleba upiec, śmieci wywieść. Chyba, że magistrowie schowają swoje dyplomy i ambicje i wezmą się za to co potrzeba.

  • 2016-03-14 10:22 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Kasejot
    Racja – najwyżej jakieś 20% populacji w wieku „akademickim” nadaje się przecież na wyższe studia, z czego najwyżej połowa na studia na poziomie magisterskim, co jest grubsza zgodne z rozkładem poziomu inteligencji, mierzonej niezbyt może idealnym, ale najlepszym jak na razie dostępnym jej miernikiem, czyli wskaźnikiem IQ. Stąd też obecnie, w epoce nadmiernego upowszechnienia wykształcenia wyższego, jakość przeszła w ilość i zamiast prawdziwych fachowców mamy ten zalew licencjacko-inżyniersko-magisterskiej (a nawet już i doktorskiej w tym też i habilitowanej) tandety a tymczasem nie będzie wkrótce komu chleba upiec, ziemi zaorać i jej plonów zebrać czy też śmieci wywieść, chyba, że ci inżynierowie, licencjaci, magistrowie a nawet i doktorzy (w tym również i habilitowani) schowają swoje dyplomy i ambicje i wezmą się za to co potrzeba.
    Pozdrawiam
  • 2016-03-14 10:24 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Ponieważ w Polsce nie ma dziś już naukowców, a są tylko, pasożytniczy zresztą, pracownicy pseudo-naukowi, stąd też rząd RP powinien zamknąć, w celu całkowitej wymiany ich kadry naukowo-dydaktycznej, na jakieś co najmniej 10-20 lat wszystkie obecne polskie wyższe uczelnie, a po zweryfikowaniu ich studentów, umożliwić tym, którzy przeszli by przez odpowiednie egzaminy, studiowanie na dobrych zagranicznych uczelniach, n.p. fundując im odpowiednie stypendia. W ten sposób, za jednym zamachem, oszczędzilibyśmy ponad połowę pieniędzy wydawanych dziś w Polsce, bez znaczących efektów, na szkolnictwo wyższe oraz radykalnie podnieślibyśmy poziom absolwentów wyższych studiów, którzy przynieśli by do Polski nie tylko dobrą znajomość języków obcych, ale także aktualną wiedzę, niemożliwą przecież do uzyskania w dzisiejszej Polsce. Oczywiście, gwarancją powrotu tych absolwentów do Polski byłoby notarialnie podpisane zobowiązanie odpracowania w Polsce co najmniej 10 lat i odpowiednia kaucja ew. pisemne gwarancje ze strony rodziny, przy jednoczesnym zapewnieniu przez państwo odpowiednich miejsc pracy dla tych absolwentów, co jednocześnie rozwiązało by obecny problem bezrobocia wśród absolwentów wyższych studiów.
  • 2016-03-14 18:09 | Aspiryna

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    "W Polsce nie ma dziś już naukowców, a są tylko, pasożytniczy zresztą, pracownicy pseudo-naukowi. Stąd też rząd RP powinien zamknąć na jakieś co najmniej 10-20 lat wszystkie obecne polskie wyższe uczelnie,"

    Zgadzam sie, ze nauka polska wymaga bardzo glebokich reform ale... to co pan proponuje (patrz powyzej)
    zakrawa na pomysl z gatunku "science-fiction"! Jak pan to sobie wyobraza od strony
    czysto praktycznej???
  • 2016-03-14 19:51 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna (poprawna wersja)
    Mój plan jest całkiem realny. Proponuję po prostu radykalną poprawę jakości kształcenia i badań naukowych prowadzonych na polskich wyższych uczelniach i w instytutach PAN poprzez radykalną wymianę kadr naukowo-dydaktycznych na polskich wyższych uczeniach i w PAN. W tym celu proponuję czasowe zamknięcie tychże uczelni i instytutów w celu całkowitej wymiany ich kadry naukowo-dydaktycznej. Zajmie to, według moich szacunków, co najmniej jakieś 10 lat. Co do obecnych studentów – po ich weryfikacji, umożliwiło by się tym studentom, którzy przeszli by przez odpowiednie egzaminy, studiowanie na dobrych zagranicznych uczelniach, n.p. fundując im odpowiednie stypendia, a w instytutach PANu zatrudniło by się zagranicznych badaczy, którzy nadzorowali by pracę polskich pracowników.
    Ci absolwenci najlepszych zagranicznych wyższych uczelni, po ukończeniu studiów doktoranckich, obronie rozprawy doktorskiej i kilkuletnim stażu naukowym typu post-doktorskiego (post doctoral) stanowili by zalążek nowej kadry naukowo-dydaktycznej polskich wyższych uczelni i instytutów PAN oraz kształcili by oni, po tych około 10 latach przerwy, już w Polsce, swych następców. Nie widzę tu nic nierealnego ani też niemożliwego do implementacji ani od strony organizacyjnej, ani też finansowej.
    Pozdrawiam
  • 2016-03-15 08:37 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    P.S.
    Jedyny problem z implementacją mojego programu to jest możliwy opór polskiej profesury, ale to jest, nawet z rodzinami, nie więcej niż jakieś 100 tys. osób, a więc mniej niż 1/10 procenta ludności Polski.
  • 2016-03-15 16:33 | Aspiryna

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Jak pan wyobraza sobie stan wszystkich uczelnianych laboratoriow i pracowni badawczych po zamknieciu na 10, czy 15 lat.
    Pokryja sie kurzem i plesnia? A moze prosciej bedzie wszystko wyrzucic na smietnik i zostawic puste budynki?
    Kto, w jakim czasie i za jakie pieniadze bedzie w stanie to wszystko odbudowac??
  • 2016-03-15 17:13 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    Pisałem już, że w nowoczesnych laboratoriach, prowadzących pożyteczne badania, czyli takie, które mogą dać jakieś realne wyniki, zatrudni się tymczasowo, głównie na stanowiskach kierowniczych, fachowców z zagranicy, a resztę laboratoriów, najzwyczajniej w świecie się zamknie (przed wszystkim te, które są przestarzałe) albo też wynajmie się je sektorowi prywatnemu albo zagranicznym uczelniom/instytutom naukowym. Poza tym, to najwięcej mamy dziś w Polsce humanistów, a więc zamkniecie olbrzymiej większości wydziałów na uczelniach wyższych nie będzie przez nikogo zauważone, poza ich pracownikami.
  • 2016-03-15 17:18 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    Nie widzę też przeszkód, aby budynki, w których mieszczą się dziś polskie wyższe uczelnie wynająć na okres tych 10-20 lat wybranym uczelniom zagranicznym, aby mogły one kształcić w nich studentów, głównie z Polski - studentów, którzy w przyszłości stanowili by nową kadrę naukową i dydaktyczną dla polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego, kadrę zdolną odbudować polską naukę i tym samym wyprowadzić ją z jej obecnej zapaści.
  • 2016-03-15 17:36 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    I jeszcze jedno – przeglądając oferty pracy dla naukowców w Polsce, zauważyłem, że nawet w ofertach opublikowanych w języku angielskim, a więc w w teorii przynajmniej skierowanych do naukowców zagranicznych (n.p. tu: http://jobs.sciencecareers.org/jobs/poland/) olbrzymia większość ogłoszeń, nawet na stanowisko adiunkta, wymaga, praktycznie przecież nieznanej na Zachodzie, habilitacji. Oto przykład:
    Assistant Professor (Adiunkt), University of Warsaw Poland (...) Each candidate needs to fulfill the following conditions: 1. A post-doctoral title (“doktor habilitowany”) in the field of (…)
    Oczywiste jest, że praktycznie żaden kandydat z zagranicy, poza b. ZSRR i jego satelitami, nie spełni takowego warunku, jako że na Zachodzie nie jest znana habilitacja a więc wystarczy tam w zupełności „zwykły” doktorat czyli PhD, aby zostać nie tylko adiunktem, ale nawet i pełnym profesorem. A to, co tu opisuję, to jest przecież tylko jeden mały „kwiatek” z olbrzymiej „łączki” patologii, która to od lat, jak rak, toczy ciało polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. A raka, jak wiadomo się zwalcza, także wycinając go, jako że inaczej, to zniszczy on organizm swego żywiciela.
    LK
  • 2016-03-16 18:26 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Podsumowując - wciąż da się ją naprawić, ale tylko bardzo wysokim kosztem, jako że doprowadzono ją w ciągu ostatniego ćwierćwiecza do krytycznego wręcz stanu. :-(
  • 2016-03-16 19:43 | Aspiryna

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    I jeszcze jedno – przeglądając oferty pracy dla naukowców w Polsce, zauważyłem, że nawet w ofertach opublikowanych w języku angielskim, a więc w w teorii przynajmniej skierowanych do naukowców zagranicznych (n.p. tu: http://jobs.sciencecareers.org/jobs/poland/) olbrzymia większość ogłoszeń, nawet na stanowisko adiunkta, wymaga, praktycznie przecież nieznanej na Zachodzie, habilitacji. Oto przykład:
    Assistant Professor (Adiunkt), University of Warsaw Poland (...) Each candidate needs to fulfill the following conditions: 1. A post-doctoral title (“doktor habilitowany”) in the field of (…)
    Oczywiste jest, że praktycznie żaden kandydat z zagranicy, poza b. ZSRR i jego satelitami, nie spełni takowego warunku, jako że na Zachodzie nie jest znana habilitacja a więc wystarczy tam w zupełności „zwykły” doktorat czyli PhD, aby zostać nie tylko adiunktem, ale nawet i pełnym profesorem.

    ``````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    Zgadzam sie, tego typu ogloszenia (jak pan podaje) tylko umacniaja ciezki stan chorobowy nauki w Polsce !
  • 2016-03-16 21:15 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    Tak, to jest naprawdę poważna choroba. Aspiryna na nią raczej nie pomoże - tu jest potrzebny chirurg i bolesna operacja wycięcia szkodliwych komórek, które ostatnio bardzo się rozmnożyły, uniemożliwiając tym samym normalne działanie organizmu zwanego polską nauką i polskim szkolnictwem wyższym. Napisałem w tej sprawie do ministra Gowina, ale jak na razie, to brak jest jakiekolwiek reakcji...
    Pozdrawiam
  • 2016-03-16 23:42 | Aspiryna

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    "Napisałem w tej sprawie do ministra Gowina, ale jak na razie, to brak jest jakiekolwiek reakcji... "

    Gowin to przedstawiciel "Opus Dei". To nie jest czlowiek/polityk godny jakiegokolwiek zaufania!
  • 2016-03-17 08:50 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    Do „Opus Dei” należy przecież także, jakże chwalona przez „Politykę” i „Wyborczą”, pani prezydent m.st. Warszawy czyli Hanna Gronkiewicz-Waltz. Tu nie chodzi więc o przynależność do konkretnej partii czy też innej organizacji (politycznej albo religijno-politycznej), a o co innego – o to, czy dana osoba będąca na danym stanowisku (tu ministra nauki i szkolnictwa wyższego) reprezentuje interesy narodu, czy też, jak to było w przypadku PO-wskich ministrów tegoż resortu, interesy wąskiej kliki – tu konkretnie polskiej profesury, zainteresowanej w utrzymaniu status quo a więc też i w niedopuszczeniu na polskie uczelnie wyższe konkurencji, czyli głównie Polaków wykształconych na najlepszych zagranicznych wyższych uczelniach. Jeżeli więc minister Gowin będzie też wspierać ten status quo, to będę go zwalczać wszelakimi możliwymi sposobami, takoż więc i przez kompromitowanie go na forach publicznych poprzez pokazywanie jego braku kompetencji oraz jego hipokryzji i zakłamania.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2016-03-17 08:54 | kaesjot

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Nauki tzw " stosowane" powinny reagować na zapotrzebowanie które w głównej mierze reprezentuje przemysł.
    Za PRL-u wielu pracowników uczelni technicznych realizowało tzw " prace zlecone" właśnie na potrzeby przemysłu.
    Był to pomost między nauką a praktyka z obopólną korzyścią.
    To samo musi być obecnie - jeśli słaby przemysł to musi wejść w tę rolę państwo ale nie na zasadzie "dobrego wujka" który daje pieniążki, by chłopcy mogli się" bawić w odkrycia" lecz jako partner biznesowy.
    Jest w końcu Agencja ROZWOJU Przemysłu zatem niech zajmie się tym ROZWOJEM.
    Nakłady MUSZĄ się ZWRÓCIĆ przychodami ze zastosowań odkryć naukowych.
  • 2016-03-17 15:58 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Kaesjot (raz jeszcze ale bez "literówek"):
    Racja - nauki „stosowane” (applied sciences) powinny pracować na potrzeby przemysłu. Tyle, że w Polsce nie ma już, i to od lat 1990tych, polskiego przemysłu, a więc nie ma zapotrzebowania na te nauki. A że nauki „czyste”, czyli „niestosowane” (pure sciences) mają sens tylko wtedy, jeśli stanowią one zaplecze, czy też, jak kto woli, „fundament” dla nauk „stosowanych”, to nie maja owe nauki „czyste” sensu istnienia w kraju pozbawionym własnego przemysłu, czyli we współczesnej Polsce.
    Generalnie się zaś z tobą zgadzam, że warunkiem podstawowym odbudowy polskiej nauki musi być odbudowa polskiego przemysłu, jako że bez niego, to nauka, a więc też i wyższe uczelnie, nie mają racji bytu w Polsce. Po prostu w kraju, którego gospodarka oparta jest na importowanej technologii, czyli na importowanej mysi technicznej, wystarczą przecież sami technicy i wykwalifikowani robotnicy, jako że nie ma w takim kraju zapotrzebowania na inżynierów, a więc także na chemików czy fizyków, a więc tym samym nie ma zapotrzebowania na specjalistów z zakresu nauk ścisłych. A wiadomo, że bez nauk ścisłych, to nie ma mowy o nauce „jako takiej” a więc też i o uniwersytetach czy akademiach nauk.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2016-03-17 23:02 | Aspiryna

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Niestety, tak to wyglada!
  • 2016-03-18 09:02 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Aspiryna
    Ja widzisz, nawet ty padłaś ofiarą wiadomo czego...
    Pozdrawiam
  • 2016-03-18 22:35 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Zabawa w głuchy telefon...
  • 2016-03-19 12:05 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Kaesjot
    Niekoniecznie. Można bowiem, tak jak ja i setki jak nie tysiące polskich naukowców, pracować zagranicą. Wystarczy znać obce języki i skończyć dobrą zagraniczną wyższą uczelnię.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2016-03-19 13:57 | kaesjot

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    jakowalski - moja refleksja obejmuje większy obszar niż tylko naukowców.
    Co powiesz na sytuację, gdy lekarz mówi pacjentowi - ja wiem, że te lekarstwa nie dość, że mało skuteczne a na dodatek mają szkodliwe skutki uboczne i skuteczniejsza byłaby inna terapia ale gdybym ją zastosował mógłbym utracić prawo wykonywania zawodu.
    Co było z lekarzem, który próbował leczyć dzieci z padaczki za pomocą preparatów z marihuany ?
    Sprawę rozpatrywała komisja ETYKI (!) co oznacza, że nie liczy się efektywność leczenia lecz obowiązujące ( dyktowane przez koncerny farmaceutyczne ) procedury.
  • 2016-03-19 19:01 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    kaesjot
    Zgoda, ale to jest forum NAUKA. Zgoda też, że lekarze maja związane ręce absurdalnymi przepisami i że etyka w biznesie jest tylko oksymoronem, a więc też oksymoronem jest etyka lekarska, jako że warunkach kapitalizmu rynkowego, medycyna musi stać się biznesem.
    Swoją drogą, to wystarczy przecież zalegalizować narkotyki 'miękkie' (n.p. marihuanę), tak jak zalegalizowany jest obecnie alkohol, a narkotyki 'twarde' (n.p. heroinę) sprzedawać po cenie kosztów produkcji i dystrybucji w aptekach - na receptę, tak samo jak n.p. antybiotyki. Firmy farmaceutyczne by na tym zarobiły, a także i lekarze oraz aptekarze, a państwo oszczędziło by ogromne sumy, jako że wraz z podziemiem „narkotycznym” zginęła by także co najmniej połowa pozostałego kryminalnego podziemia, a więc można by drastycznie ograniczyć wydatki na policje i więziennictwo.
    Niestety, ale zarówno PO jak też i PiS marzy się w Polsce prohibicja, a więc nie tylko powstanie tzw. melin handlujących nielegalnie alkoholem, ale także związanymi z nimi ogromnej strefy zorganizowanej przestępczości czyli gangów, która zawsze towarzyszy prohibicji – najlepszy przykład to prohibicja w USA, która tworząc tamże ogromne gangsterskie podziemie, tak naruszyła fundamenty państwa, że do dziś w USA panuje powszechna niemalże korupcja prawie na niemalże każdym szczeblu władzy – od zwykłego policjanta aż po prezydenta państwa i większość członków tamtejszego sądu najwyższego, jako że wszyscy z nich są tam praktycznie w kieszeni mafii, która dziś w USA kontroluje przecież większość liczących się firm.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2016-03-20 13:13 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Kaesjot – trochę odchodzimy od tematu. Niemniej:
    1. Medycyna to jest wciąż bardziej sztuka niż nauka; nauką jest przecież biologia, a medycyna to jest tylko sztuka leczenia - oparta głównie na biologii, ale także i na nienaukowych podstawach, takich jak n.p. „wyczucie” leczącego, jako że organizm ludzki jest tak bardzo złożonym systemem – tak złożonym, że nauka nie potrafi go wciąż w pełni opisać a tym samym zrozumieć do końca. Oczywiście, że medycyna jest bardzo ważna dla ludzi, ale pamiętajmy, że lekarze tworzą sobie bardzo dobry PR, a więc zwyczajni ludzie są skłonni przeceniać możliwości lekarzy. Powiedzmy sobie to szczerze: gdyby nie to, że ludzki organizm, tak jak praktycznie każdy żywy organizm (tu ograniczmy się do organizmów posiadających DNA albo RNA) jest systemem samo-naprawiającym się, to lekarze niewiele by zdziałali ze swoją obecną wiedzą. Przecież lekarze wciąż bardzo mało wiedzą o człowieku - dam tu przykład: gdyby jakiś mechanik samochodowy wiedział tylko tyle o samochodzie, co nawet najlepszy lekarz wie dziś o człowieku, to by długo miejsca w warsztacie nie zagrzał. Tak więc lekarze pokrywają („maskują”) swą niewiedzę – arogancją wobec pacjentów. Stąd też lekarze powinni otrzymywać zapłatę są swoje usługi tylko w przypadku wyleczenia pacjenta; tak samo jak mechanik samochodowy dostaje zapłatę tylko za naprawiony, a nie naprawiany samochód, a stopnie i tytuły lekarzy powinny być takie sam jak stopnie i tytuły uzyskiwane na uczelniach artystycznych, aż do czasu, kiedy medycyna potrafić będzie regenerować każdy organ człowieka, z mózgiem włącznie, podobnie jak mechanik samochodowy potrafi zregenerować każdą część samochodu z silnikiem włącznie. W mechanice samochodowej kwestią jest przecież tylko opłacalność regeneracji albo wymiany danej części, a nie sposób, w jakim to można zrobić, jako że wiedza na temat budowy i naprawy samochodów jest dziś praktycznie kompletna, czyli zawarta choćby w podręcznikach naprawy samochodów różnych marek, Natomiast wciąż nie ma podręczników, w których opisano by jak zbudować człowieka dysponując surowcami, to jest pierwiastkami albo minerałami te pierwiastki zawierające, albo też jak naprawić każde niedomaganie organizmu ludzkiego. Przypominam ci też, ze już przed II WŚ Henry Ford wybudował w Detroit City fabrykę, do której z jednej strony wjeżdżały pociągi z węglem, rudą żelaza czy też kauczukiem, a z drugiej wyjeżdżały o własnych siłach gotowe samochody i że istnieją na całym praktycznie świecie warsztaty w których naprawią ci KAŻDY samochód – od tych pierwszych z XIX wieku, po najnowsze modele RR, Porsche czy też Ferrari. A nie ma wciąż szpitala czy kliniki, w którym potrafili by „zbudować” żywego, w pełni funkcjonującego człowieka z dostarczonych tam pierwiastków takich jak n.p. tlen, wodór, węgiel czy żelazo.
  • 2016-03-20 13:26 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Oczywiście, ministrem odpowiedzialnym za gospodarkę jest dziś w Polsce Morawiecki JUNIOR. Sorry!
  • 2016-03-22 09:54 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    O co tu chodzi?
  • 2016-03-22 17:42 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Szanowna "Aspiryno",
    Pełna zgoda! :-)
  • 2016-04-01 11:56 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Obawiam się, że jednak NIE... :-(
  • 2016-04-02 09:46 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Czy możliwa jest merytoryczna dyskusja na ten temat?
  • 2016-04-04 08:09 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    :-(
  • 2016-04-19 10:21 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    A tymczasem idzie nowe:
    http://hartman.blog.polityka.pl/2016/04/18/jak-gowin-rydzyka-wyhabilituje/#comments
  • 2016-09-07 13:16 | Agie

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    "w tym szczególnie wysokie, chroniczne i strukturalne bezrobocie,"

    No, a przecież bezrobocie podobno spadło i według ekonomistów co 3 firma poszukuje pracowników i nie ma chętnych. To są manipulacje? Fakt, że emigracja się przyczyniała. No, ale zawsze będzie jakieś bezrobocie naturalne.

    Co do nauki, to moim zdaniem powinno się ograniczyć naukę teoretyczną na rzecz praktycznej.


    _____________________
    Analiza pożyczki Lendon / Extraportfel
    https://antyranking.bl...extraportfel-lendon-opinie-pozyczki.html
    Opinie o Extraportfel i Lendon

  • 2016-09-08 18:11 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Agie,
    Realna stopa bezrobocia w Polsce wynosi od lat dobrze ponad 30%. W obliczeniu tej stopy należy bowoem uwzględnić także, oprócz bezrobotnych uznanych za bezrobotnych przez GUS:
    - co najmniej 3 miliony osób, które wyjechały z Polski w poszukiwaniu pracy tylko po roku 2004 (wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Uzdrowiskowo-rehabilitacyjnymi,wid,17486998,wiadomosc.html?ticaid=1150fc);
    - co najmniej 2 mi1iony (dokł. 1,900 tys.) zbędnych osób na wsi, bez których produkcja rolna by nie spadła.(gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/418299,duze-bezrobocie-ukryte-w-rolnictwie-na-wsi.html);
    - co najmniej 100 tysięcy osób formalnie zatrudnionych w administracji państwowej na szczeblu centralnym, wojewódzkim i gminnym (oraz miejskim, w tym też dzielnicowym) oraz w tych różnych, a całkowicie zbędnych sejmikach plus spora nadwyżka urzędników policji i wojsku etc. (naszeblogi.pl/41331-800-tys-zbednych-urzednikow).
    Razem daje to około 5 milionów de facto bezrobotnych. Tak więc realna stopa bezrobocia w Polsce wynosi od lat dobrze ponad 30%, jako iż do tych oficjalnych ok. 10% należy dodać co najmniej drugie tyle osób, które z powodu tragicznej wręcz sytuacji na polskim rynku pracy uciekły na wcześniejsze renty oraz emerytury oraz drugie tyle osób, które z powodu braku pracy w Polsce, zmuszone zostały zmuszone do emigracji albo w ogóle zrezygnowały z wejścia na rynek pracy po ukończeniu edukacji.
  • 2016-09-11 09:10 | jakowalski

    Re:Czy polską naukę da się naprawić?

    Pod (nie)rządami ministranta Gowina, to raczej NIE.