Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

(16)
„Jestem skłonny rozważyć »zrzucanie pieniędzy z helikoptera«” – zadeklarował kilka miesięcy temu prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi. Dla laików zapowiedź brzmi tajemniczo, dla ekonomistów kontrowersyjnie.
  • 2016-05-21 06:23 | Cosimo

    Max Wirth

    Śląski Keynes już 150 lat temu napisał książkę o przyczynach kryzysów. Był zwolennikiem spółdzielczości. Dopóki nie zostanie wprowadzony podatek od transakcji np. 0,05%, to nic się nie zmieni. Warto też napisać jak Amerykanie wywalczyli sobie 15 USD /h.
  • 2016-05-21 11:15 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Tak, to jest sposób na kryzys, jako że obecnie w Europie są ogromne, niewykorzystane moce produkcyjne. Tak więc ta operacja ma sens, ale pod warunkiem, że Europa (tu konkretnie UE i EEA czyli Europejski Obszar Gospodarczy) nałoży cła ochronne na import do Europy.
  • 2016-05-22 09:17 | kaesjot

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    jakowalski - czy jest zapotrzebowanie ( realne ) na wykorzystanie tych mocy produkcyjnych?. Jeśli ma być produkowane coś, w ilościach przekraczających rozsądny poziom konsumpcji byleby te moce wykorzystać, to szkoda pracy ludzkiej, surowców i energii.
    Jeśli ludzie są obecnie w stanie wytworzyć wszystko , co im do życia potrzebne pracując po 4 godz. dziennie przez 5 dni w tygodniu to niech tylko tyle pracuję a resztę czasu poświęcą na korzystanie z uroków życia.
  • 2016-05-22 11:14 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Cosimo
    Mieliśmy jeszcze niedawno temu w Polsce naszego własnego Keynesa, nazywał się on Michał Kalecki.
  • 2016-05-23 17:09 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Kaesjot
    Moce produkcyjne są w Europie wykorzystane są obecnie w bardzo małym stopniu (niewiele ponad 50%), a w jeszcze mniejszym stopniu wykorzystana jest w niej siła robocza (realne bezrobocie to jest co najmniej 20%, przy czym większość pracowników nie wykorzystuje obecnie w pełni swoich możliwości ze względu na brak zapotrzebowania na zwiększoną produkcję).
    Problemem jest w wciąż, nawet w Europie, deficyt mieszkań, często zły ich stan, zły stan i niedorozwój infrastruktury transportowej i energetycznej, czy też wreszcie pogarszający się wciąż poziom ochrony zdrowia i szkolnictwa, w tym szczególnie wyższego, a to wszystko z braku pieniędzy w realnym sektorze gospodarki.
  • 2016-05-25 00:04 | kaesjot

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    jakowalski - pieniądze to najmniejszy problem - zawsze można je wydrukować. Nie mamy technicznych możliwosci realizacji . Nie mamy własnych fabryk produkujących niezbednych do realizacji tych zadań sprzętu i materiałów i to jest problem. Państwo zleca, fabryki wytwarzają i państwo płaci.
    Trzeba tylko jeszcze zadbać o to, by pracujący przy tym mieli co kupić za zarobione pieniadze.
    W PRL-u o tym zapomniano dlatego padł - węglem, stalą , siarką , cementem to zwykły obywatel sie nie zadowoli choć czyniło to nas 10-ta gospodarka świata pod tym wzgledem.

  • 2016-05-25 12:01 | Fragless1

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Po pierwsze EOG stosuje cła importowe.
    Po drugie wykorzystanie mocy produkcyjnych w branży, w której pracuję wynosi 80%. Ze względu na sezonowość i remonty, podwyższenie wskaźnika nie jest możliwe.
    Po trzecie PRL był 10-tą gospodarką (tak zapewniała propaganda), jedynie w jakimś wybranym obszarze. Podobnie dzisiaj można by powiedzieć, że Polska jest 3-cim mocarstwem świata w produkcji... jabłek. :)
  • 2016-05-25 12:16 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Kaesjot
    Pisałem raczej o Unii jako całej, w tym głównie o Niemczech, najważniejszej gospodarce Unii, a nie tylko o Polsce, gdzie też zresztą mamy ogromne a niewykorzystane od lat rezerwy mocy wytwórczych.
    PRL miał zaś kłopoty gospodarcze, gdyż większość produkcji szła w nim na potrzeby wojska. Przypominam, że pomimo iż PRL miał mniej niż połowę ludności Niemiec i znacznie mniejszy PKB niż Niemcy, to Polska miała praktycznie tak samo silną armię, lotnictwo a nawet i niemalże tak samo silną flotę wojenną co Niemcy. Niestety, ale po roku 1989 zaprzepaszczono szansę przestawienia polskiego przemysłu na cele cywilne, ale to jest osobny temat. Polecam Ci więc rozmowę Pawła Dybicza z profesorem Andrzej Karpińskim w najnowszym numerze „Przeglądu”. Ma ona tytuł „Stracone szanse” a mowa jest w niej o tym, że gdyby Balcerowicz nie zniszczył polskiego przemysłu, to bezrobocie było by i nas mniejsze o ponad milion a PKB znacznie większy i to o miliardy dolarów czy też euro. Pisałem o tym zresztą wcześniej na The University of Melbourne, ale nikogo taka krytyka tzw. transformacji w Polsce wówczas nie interesowała. Profesor Karpiński uważa zaś, że Polska pozbywała się zakładów produkcyjnych w przekonaniu – dominującym wówczas na świecie – że przemysł jest na etapie schyłkowym, że sektor usług będzie go wypierał i jego rola w gospodarce światowej zmniejszy się do skali podobnej do rolnictwa. Na to przeświadczenie nakładał się u nas także ważny aspekt polityczny – walka z dużymi zakładami była próbą zapobieżenia aktywności środowisk, które miały ukształtowane więzi społeczne i mogły być przeciwnikiem prywatyzacji, co ostatnie zresztą miało miejsce - przecież prywatyzacji sprzeciwiało się wiele załóg pracowniczych i kierownictw zakładów. Do tych dwóch przyczyn doszła też chęć szybkiego dorobienia się pewnych grup, w tym dozoru technicznego i średniego personelu.
    Prof. Karpiński zauważa też, że wszystkie kryzysy są wrogie sektorowi usług, a przyjazne sektorom wytwarzającym dobra materialne iże zmiana nastawienia do przemysłu po roku 2008 miała dwóch ojców: z jednej strony kryzys i zmniejszenie roli sektora usługowego, z drugiej kolejną, trzecią już rewolucję przemysłową, wywołaną rewolucją w przemysłach informacyjnych i internetem. Prof. Karpiński rozprawia się też z mitami na temat deindustrializacji Polski - mitami, mocno utrwalonymi w świadomości społecznej i, niestety, także w publicystyce pod wpływem kłamliwej propagandy. I tak:
    – Mit pierwszy: tak szeroko zakrojona likwidacja zakładów przemysłowych po 1989 r. była efektem ich błędnego zaprogramowania w Polsce Ludowej, nietrafnego wyboru dokonanego przez decydentów pod kątem przemysłu ciężkiego. Owszem, można wskazać jednostkowe przykłady, ale zawarta w książce prof. Karpińskiego analiza pokazuje, że jest to absolutna nieprawda. Z istniejących w roku 1988 aż 6,2 tys. zakładów zatrudniających ponad 100 osób zlikwidowano z nich aż 1675, w tym tylko 681 zakładów zbudowanych w PRL, a aż 994 istniejące przed 1949 r., a więc powstałe w gospodarce rynkowej, na które PRL nie miała przecież żadnego wpływu. Zlikwidowano zatem o wiele więcej zakładów starych, istniejących przed 1949 r., niż zbudowanych później.
    Mit drugi: likwidacja tak wielu zakładów była uzasadniona, bo przemysł ciężki został nadmiernie rozbudowany. Prof. Karpiński zgadza się tu z tezą o jego nadmiernej rozbudowie, ale uważa, że było to efektem częściowego zamknięcia naszej gospodarki, jej odcięcia od rynku światowego przez Zachód. W związku z tym musieliśmy tworzyć pewne gałęzie przemysłu, które w warunkach rynku otwartego nie były by nam potrzebne, np. przemysł aluminiowy. Koszt importowanego produktu aluminiowego był przecież niższy od wytwarzanego w kraju. Ale co pokazały badania prof. Karpińskiego? Że tylko 53% likwidowanych zakładów wywodzi się z przemysłu ciężkiego, a resztę – 47% – stanowi przemysł konsumpcyjny. Likwidowano więc nie tylko przemysł ciężki, a praktycznie unicestwiono cały przemysł lekki, w znacznie większym stopniu niż w Europie Zachodniej, gdzie do dziś przemysł gotowych tekstyliów jest kierunkiem specjalizacji w Belgii czy w Portugalii.
    Mit trzeci – spadek zatrudnienia był koniecznością wobec wzrostu wydajności pracy, uprzednio katastrofalnie niskiej. To znów jest w dużym stopniu nieprawda. Tylko jedną czwartą spadku zatrudnienia można tym uzasadnić. Decydującą przyczyną była utrata 1,7 mln miejsc pracy spowodowana właśnie likwidacją zakładów.
    Oto link do cytowanego artykułu: http://www.tygodnikprzeglad.pl/stracone-szanse/
    Pozdrawiam
  • 2016-05-26 17:11 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Fragless
    Po pierwsze - co w tym złego, że EOG (EEA) stosuje cła importowe?
    Po drugie – jak reprezentatywna jest twoja branża dla reszty polskiej gospodarki i skąd masz te dane o wykorzystaniu w niej mocy produkcyjnych? I czy aby na pewno nie da się ich szybko zwiększyć poprawiając na przykład organizację pracy czy też kupując nowocześniejsze, wydajniejsze maszyny na miejsce zużytych moralnie, ale jeszcze nie fizycznie?
    Po trzecie PRL bynajmniej NIE był 10-tą gospodarką świata, choć należał do pierwszej 20-ki. I pamiętaj, że wtedy mieliśmy potężny przemysł, a główny problem był zaś taki, że pracował on głównie na potrzeby wojska. Przypominam, że pomimo iż PRL miał mniej niż połowę ludności Niemiec i znacznie mniejszy PKB niż Niemcy, to Polska miała praktycznie tak samo silną armię, lotnictwo a nawet i niemalże tak samo silną flotę wojenną co Niemcy. Niestety, ale po roku 1989 zaprzepaszczono szansę przestawienia polskiego przemysłu na cele cywilne, ale to jest osobny temat. Polecam Ci więc rozmowę Pawła Dybicza z profesorem Andrzej Karpińskim w najnowszym numerze „Przeglądu”. Ma ona tytuł „Stracone szanse” a mowa jest w niej o tym, że gdyby Balcerowicz nie zniszczył polskiego przemysłu, to bezrobocie było by u nas mniejsze o ponad milion osób a nasz PKB znacznie większy i to o miliardy dolarów czy też euro. Pisałem o tym zresztą wcześniej na The University of Melbourne, ale nikogo taka krytyka tzw. transformacji w Polsce wówczas nie interesowała.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2016-05-30 19:43 | takei-butei

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    I pomyśleć, że ja chcę tylko jedno: pracować i płacić podatek i odp... się wy ode mnie. Ale gdzie? Dopiero wtedy dają mi popalić. No, to ja sobie myślę: nie będę tyrać, a wy i tak mi dacie... Proszę i bardzo.
  • 2016-05-31 06:06 | sik

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Woda to wodór plus tlen. Proponuje wpompować wodór na Sharę. Tlen już tam jest. Od jutra będziemy mieli drguą Amazonię. A wlaściwie pierwszą, bo ta obecna zostanie niebawem wycięta. Inne rozwiązanie: przepompować na Saharę zawartość głów tzw. ekonomistów.Poza tym - pienądze! Jakie pieniądze?! Te xyliardy bitów na dyskach bankowych?
  • 2016-05-31 09:53 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    sik
    Zrozum, że nawet pieniądz nie poparty żadnymi realnymi dobrami czy usługami, ale „rzucony” na rynek, może ten rynek wyciągnąć z recesji spowodowanej brakiem popytu, o czym pisał dawno temu Keynes a także i Kalecki. Po prostu taki „pusty” pieniądz powoduje inflację, a inflacja zachęca, w odróżnieniu od panującej obecnie deflacji, do wydawania pieniędzy, a więc pobudza ona gospodarkę. Oczywiście mowa jest tu o inflacji umiarkowanej - kilka albo kilkanaście procent na rok, a nie o galopującej inflacji. Ale to jest tak jak z samochodem – jeśli on stoi, to cię nigdzie nie dowiezie, ale jeśli jedzie on za szybko jak na aktualne warunki drogowe, to może on spowodować wypadek, i też nie dojedziesz do celu. Tak więc podaż pieniądza, czyli inaczej inflację, trzeba utrzymywać w rozsądnych granicach, podobnie jak szybkość samochodu. Tak samo jak dobry kierowca potrafi dostosować szybkość samochodu do warunków panujących na drodze, tak samo dobry ekonomista potrafi, przynajmniej w teorii, dostosować podaż pieniądza do warunków panujących na rynku. Sęk w tym, że dobrych ekonomistów jest na świecie jeszcze mniej niż dobrych kierowców...
  • 2016-05-31 10:54 | Fragless1

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Kowalski, nie rozśmieszaj mnie z tymi pytaniami. :)))
    Cechą charakterystyczną państw totalitarnych, jest niewspółmiernie silna armia.
  • 2016-05-31 19:46 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Fragless
    Znaczy się, że według Ciebie totalitarnymi państwami są USA i Izrael oraz Turcja.
  • 2016-06-01 09:03 | Fragless1

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Niewspółmiernie. Poniał?
    USA ma armię silną adekwatnie do całej gospodarki. Taka Rosja czy Korea Pn wręcz przeciwnie.
    Sam pisałeś, że PRL zbroił się na potęgę: "mieliśmy potężny przemysł, a główny problem był zaś taki, że pracował on głównie na potrzeby wojska."
  • 2016-06-01 12:10 | jakowalski

    Re:Czy wpompowanie do gospodarki dodatkowych pieniędzy to sposób na kryzys?

    Fragless
    Przecież USA i UK od dawna nie jest już stać na aż tak wielkie siły zbrojne, stad też oba te państwa są od dawna światowymi liderami jeśli chodzi o ich zadłużenie: zewnętrzne i wewnętrzne. Powtarzają one błędy PRL-u, ale nikt się przecież nie uczy na cudzych błędach. ;-)
    Pozdrawiam
    LK