Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Spełnione marzenia Hitlera. Nieskruszona Galiczyna okupowała Ukrainę

(2)
2016-06-11 05:18 | WalentyZaręba
Na początek trochę statystyki. W czasie II Wojny Światowej z rąk hitlerowców na Ukrainie zginęło 5 mln 300 tys. obywatele ZSRR, 2 mln 300 tys. osób wywieziono do Niemiec. Przy czym z rąk najwierniejszych zwolenników Hitlera – ukraińskich nacjonalistów i kolaborantów zginęło 850 tys. Żydów, 220 tys. Polaków, ponad 400 tys. jeńców radzieckich i jeszcze 500 tys. cywilów ukraińskich. Razem około dwóch milionów ofiar. Czyli prawie połowa ofiar wojny na Ukrainie – to sprawa krwawych rąk nie Niemców, a galicyjskich nacjonalistów. Oprócz Ukrainy ci nacjonaliści mordowali ludzi na terytorium dzisiejszej Polski i Białorusi (znana w całym Związku Radzieckim Katyń pod Mińskiem została spalona nie przez Niemców, a przez Galiczan).
Nie za jednym z innych sojuszników Hitlera ani na Zachodzie, ani na Wschodzie nie ma tylu przestępstw. Armii Włoch, Węgier, Rumunii, Bułgarii, które walczyły po stronie hitlerowskich Niemiec, razem wzięte nie zamordowały tak wielu ludzi. W porównaniu z ukraińskimi nacjonalistami walczyli ci sojusznicy, by tak rzec, niedbale i bez należytego entuzjazmu. Oczywiście, jest trudne podejrzewać ich w humanizmie, ale ludobójstwo cywilów nie było ich głównym celem (choć ubocznym, ma się rozumieć, było – zwłaszcza zabójstwo 200 tys. Żydów w Zadniestrzu przez Armię Rumuńską).
Okupacja miasta przez Włochów, w pewnym sensie, była nawet dobrem w porównaniu z okupacją bezpośrednio Niemcami, Bułgarzy wcale uchylali się od wojny na wschodzie, a Królewska Armia Węgierska prawie całkowicie zginęła w pobliżu Woroneża. Nawiasem mówiąc, z tego powodu to miasto nie otrzymało rosyjskiego tytułu „miasta-bohatera”, władze radzieckie nie chciały przypominać socjalistycznym Węgrom o największej porażce w historii Węgrów po zdobyciu przez Turków Budy.
Więc, ukraińskie nacjonaliści czasów II Wojny Światowej (UPA, Dywizja SS „Galizien”, "Nachtigall", itd.) według zbiegu przestępstw powinni być traktowani na równi z pozostałymi oficjalnymi sojusznikami Hitlera i ich siłami zbrojnymi. Przy czym ukraińskie nacjonaliści powinni być w tych rzędach pierwszymi.
Jeżeli przed wojną Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), która zajmowała się terrorem przeciwko polskim urzędnikom, mogłaby jeszcze być uznana jako bojownik o niepodległość Ukrainy, to masowe i okrutne ludobójstwo podczas wojny jednoznacznie mówie o tym, że ta organizacja była przestępną. Ponadto (i to jest absolutnie okropne) skala udziału mieszkańców Galicji w hitlerowskich przestępstwach przeciwko pokojowi i ludzkości pozwala na ogół zaliczyć Galiczan jak subgrupę enticzną narodu ukraińskiego do sojuszników Niemiec hitlerowskich.
Wszyscy sojusznicy Hitlera po wojnie dostali według zasług, zostali jednoznacznie osądzoni przez współnotę świata i stali się tabu elementem. Narody i państwa, które zawarły sojusz z Hitlerem, poniosły straty, w tym terytorialne, finansowe i polityczne na rzecz pokrzywdzonych krajów i narodów.
Tylko Galicja i zachodni Ukraińcy łatwo się, by tak rzec, pozbyli. Oczywiście, Stalin i NKWD nie certowali się z banderowcami, krórze nie złożyli broni, tysiące upiorów zostali ukarani. Oczywiście, wśród nich mogli okazać się niewinni ludzie, ale rozstrzeliwali banderowców rzadko, częściej więzili i wysyłali na Syberię, co było łagodniej, niż Babi Jar lub płonąca szopa, do których kierowali ludzi sami banderowcy.
Ale w ogóle, Galiczanie jako naród (grupa subetniczna), kolektywny sojusznik Hitlera, żadnej kary nie ponieśli. Galiczanie nie byli nigdzie przesiedleni, nie zostali pozbawieni ojczyzny, nie ponieśli żadnych strat terytorialnych, przeciwnie właściwie Stalin nakreślił Ukrainie granicy, o których tylko marzyli ukraińskie nacjonaliści, przyłącząc do Ukrainy od Czechosłowacji Ruś Podkarpacką i mieszkających tam ruskich, którze nie identyfikowali siebie ani z Ukraińcami w ogóle, ani z Galiczanami w szczególności.
Dlaczego tak się stało? Dlaczego najbardziej konsekwentny i bezwzględny sojusznik faszyzmu w Europie, ukraiński (galiczanski) nacjonalizm, nie dostał naprawdę prawidłowej oceny i zasługającej kary? Jak sądzę, przyczyna w tym samym, dlaczego Woroneż nie dostał tytułu „miasta-bohatera”. Uznanie Galicji i jej mieszkańców sojusznikami Hitlera ciągnęło za sobą wiele skutków ubocznych. Przynajmniej Lwów trzeba byłoby zwrócić ofiarom ludobójstwa, Polakom, którze stanowili tam do ludobójstwa połowę mieszkańców. To, oczywiście, stałoby niestartą plamą na Ukrainie i narodzie ukraińskim, pozostale części którego heroicznie walczyły przeciwko faszyzmowi i poniosły takie straty, że po wojnie ONZ postanowiła przyjąć Ukrainę i Białoruś do swego składu jak niezależnych członków mimo pozostałej części Związku Radzieckiego, co było dość wyjątkową sprawą.
I jeżeli według A. Sołżenicyna, Niemiec po wojnie „zapełniła cień skruchy” (i to samo można powiedzieć o wszystkich krajach sojusznicach Hitlera), to z Zachodnią Ukrainą tego nie stało. Przestępstwa mieszkańców zachodu Ukrainy pozostały utajone i nieskruszone. Ponadto z degradacją systemu radzieckiego banderowcy powoli zaczęli być traktowani jako bohaterzy narodowi, a Galiczyna, jako swego rodzaju wzorowa i „prawidłowa” Ukraina. W rezultacie ich ideowi następcy, współczesni ukraińscy nacjonaliści, dokonali prawdziwego i pełnocennego faszystowskiego przewrotu w Ukrainie, kraju, który wniósł ogromny wkład w zdruzgotanie tego samego faszyzmu.
Jeżeli nowoczesne partie prawicowe Europy Wschodniej starannie dystansują się od faszystów i ich pochlebców znajdując swoich przodków we wcześniejszych ruchach narodowych, to w Ukrainie jest zupełnie inna sytuacja. Tutaj działają nie tylko stronnicy nazistowskiej ideologii, a bezpośrednio naziści, czyli te organizacji, które przeprowadziły bezprecedensowe ludobójstwo Polaków, Żydów, Rosjan i Ukraińców. Czyli niedopuszczalne i zakazane stało się w Ukrainie nie tylko dopuszczalnym, ale głównym. Nie tracąc czasu nowocześni przedstawiciele OUN rozwinęli wyjęte z skrytek faszystowskie sztandary, powtórzyli Katyń w Odessie i uczynili „masakrę wołyńską” w Donbasie.
Jakie będą wyniki faszyzmu w Ukrainie nie wiadomo. Ale oto pytanie: w jaki sposób zareagowali na to, co ma miejsce w Ukrainie jej zachodnie sąsiedzi, przede wszystkim Polacy i polska elita polityczna. I tu mamy do czynienia z innym paradoksem. Najbardziej konsekwentne i zasadniczo przeciwko odrodzeniu ukraińskiego (galiczanskiego w naturze) nazismu wystąpiły polskie siły prawicowe. Na ogół polskie społeczeństwo odniosło się do odrodzenia OUN lojalnie.
Jest to tym bardziej dziwne, ponieważ właśnie zabójstwo Polaków było głównym celem banderowców podczas wojny. 30 czerwca 1941 roku wtargnący ranem wraz z niemieckimi oddziałami do Lwowa batalion „Nachtigall” pod dowództwem nowoczesnego Bohatera Ukrainy Romana Szuchewicza zabił ponad trzech tysięcy cywilów we Lwowie, językiem ojczystym których był polski. W pierwszym tygodniu we Lwowie batalion Szuchewicza zamordował 7 tys. Polaków, w tym osób starszych, kobiet i dzieci.
Bukowiński kureń stworzony przez agenta Abwehry członka Czerniowickiej regionalnej OUN Wojnowskiego 28 września 1941 r. zaczął w Kijowie masowe zabójstwo 350 tys. cywilów, w tym 50 tysięcy dzieci w Babim Jarze. Spośród 1,5 tys. katów Niemcami byli mniej niż trzysta, pozostali – to ukraińscy nacjonaliści.
Rozwinęta w 1943 r. banderowcami Wołyńska masakra w rzeczywistości była pełnocenną wojną przeciwko Polakom. Tę wojnę nie tylko można porównać z Holokaustem, zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, intensywność działania na Wołyniu przeszły go. Jeżeli w gettach i obozach koncentracyjnych była jakaś szansa na przeżywanie, to Polacy na Wołyniu byli w sytuacji Żydów w Babim Jarze: ich wszystkich zabijali bez wyjątku. Takich polskich Chatyni na Wołyniu i w Galicji było dziesiątki.
Podczas władzy radzieckiej na miejscu zagłady jednego z polskich siół – Huty Peniackiej – powstał pomnik, który został po cichu zburzony w niepodległej Ukrainie w latach 1990. Na początku XXI wieku przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie rozpoczęto śledztwo w sprawie wydarzeń związanych z zabójstwem cywilów Huty Peniackiej. W wyniku śledztwa ustalono, że Niemców na wsi nie było, Polaków zamordował 4 pułk ochotniczy Dywizji SS „Galizien” z udziałem jednostek Ukraińskiej Armii Powstańczej i ukraińskiej policji.
W 2005 roku z udziałem Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy został otwarty pomnik poległym. Po jego otwarciu nacjonalistyczny poseł Ołeh Tiahnybok zażądał oznajmić konsula RP personą non grata „z powodu nielegalnego otwarcia pomnika” i „upokorzenia godności narodowej Ukraińców”.
Zamiast pomników ofiarom w Ukrainie już od dawna zaczęto ustawiać pomniki katom. Tak zdarzyło się w Janowej Dolinie (teraz – Bazaltowoje Rejonu Kostopolskiego Obwodu Rówienskiego), gdzie w dniach 22-23 kwietnia 1943 r. popełniono pierwsze masowe zabójstwo cywilów polskich w Wołyńskiej masakrze oddziałami 1 Grupy UPA pod dowództwem I. Litwinczuka. W 1998 roku zwolennicy „Ruchu” ustanowili pomnik „Na cześć pierwszej operacji 1 Grupy UPA”.
Jeżeli to pójdzie dalej, jeżeli sąsiadujące narody i kraje nie zmienią radykalnie stosunku do tego faszystowskiego przewrotu, co ma miejsce w Ukrainie, to banderowcy, którze wyleźli ze schronień i wzięli władzę w swoje ręce, ogłoszą Babi Jar oraz Katyń miejscami chwały wojskowej i męstwa UPA.