Nowe zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

(7)
2016-06-12 22:58 | Fioletibiel
Cześć, chciałbym coś przekazać i zobaczyć, jak się inni na to zapatrują...
Żyjemy w XXI w., wieku postępu technologicznego, który bez wątpienia przyniósł nam ludziom wiele dobrodziejstw. Większość z nas ma już dziś dostęp do jedzenia, do czystej bieżącej wody, do dachu nad głową, choć nieraz dużym kosztem, a wielu nadal brakuje i tego. Większość z nas ma dziś dostęp do pozyskania wiedzy, lecz niejednokrotnie brakuje nam czasu i energii na korzystanie z tych dobrodziejstw. W większości jednak przypadków, aby móc z tej wiedzy skorzystać w dzisiejszym świecie, uczymy się jedynie wąskiej specjalizacji, by zasłużyć sobie na powyższe dobra, bo zwyczajnie byłoby zbyt wiele wiedzy, by móc to wszystko ogarnąć w trakcie jednego życia. Wydaje się, że wystarczy stać się specjalistą w jednej dziedzinie. Swoją drogą – specjalistą w odtwarzaniu jakiegoś kawałka wiedzy, czy specjalistą w rozwiązywaniu problemów z danej dziedziny? Bo dziś niestety zdaje się, że utknęliśmy w stagnacji tego pierwszego przypadku. Wystarczy zawęzić swój punkt widzenia do wąskiej przestrzeni danych i odtwarzać je na zawołanie, aby być szanowanym, opiniotwórczym autorytetem. Brak w tym jednak mądrości, gdzie o ile wiedza jest zbiorem danych, to mądrość jest tu umiejętnością łączenia tych danych i wykorzystywania ich. Aby móc co łączyć i by uzyskać dzięki temu prawdziwy obraz rzeczywistości tak, by móc z niej świadomie i efektywnie oraz efektownie korzystać dla dobra wszystkich, trzeba sięgnąć po wiele dziedzin i zakamarków wiedzy i spoglądając na nie kompleksowo i z otwartym umysłem, używając mądrości, można wówczas stworzyć lepszą rzeczywistość do zamieszkania, doświadczania i cieszenia się nią. Bez mądrości, będącej kapitanem statku ludzkości, odtwarzanie wiedzy na oślep przez załogę prowadzi jedynie do katastrofy, która prędzej czy później musi nastąpić. Wielu by w tym miejscu powiedziało, że rolę kapitana pełni niewidzialna ręka rynku czy popyt, ale to stwierdzenie jest krótkowzroczne i nie opisuje dobrze rzeczywistości. Wiadomo, że ludzie są podatni na wiele czynników, które oddziałują na nich przez długi czas, pozostawiając ich w dużej mierze bezwładnymi. Głównie robimy to, co musimy, a w pozostałych momentach to, co możemy, ale nawet wtedy często w dużej mierze nie robimy tego, czego chcemy, bo to nie istnieje, nie w takiej formie, w jakiej byśmy w całości tego chcieli. Idziemy do kina w nadziei na dobry film, a tam znów kolejny chłam. Wydajemy pieniądze, jest popyt, to i jest podaż, bo ręce rynku wydaje się, że ten chłam się podoba. A my zwyczajnie mieliśmy nadzieję na coś lepszego albo poszliśmy, żeby odreagować od pracy, nie mając zbyt wygórowanych wymagań, albo przyzwyczailiśmy się do tak niskiego poziomu, gdyż dawno nie widzieliśmy nic lepszego, o ile w ogóle. Jeśli się nie podoba, pozostaje stworzyć coś lepszego samemu, ale zwykle niestety pozostaje to poza naszym zasięgiem i to wcale nie z naszej winy. W dzisiejszym świecie, nie mając pieniędzy, układów czy nazwiska, mając nawet wspaniały pomysł, często istnieją marne szanse na sukces. Podobnie bywa w innych sferach życia, nie tylko w kinematografii. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ze wszystkim jest pod górkę? Dlaczego tak wiele rzeczy jest po prostu do bani? Odpowiedź brzmi – bo zabrakło kapitana Mądrość i nie tyczy się to tylko pojedynczych osób, ale i całej ludzkości, jako załogi tej planety. Najczęściej jednak, zanim ktokolwiek zdąży poważnie zastanowić się nad przywróceniem kapitana na właściwe mu stanowisko i zakwestionuje bieżący obraz rzeczy, zdąży mu się przykleić obraz oszołoma, utopisty, lub dziwaka i spuścić w rynsztoku społecznej nieakceptacji, niosącej niejedno imię i niejedno cierpienie. Dziwne to, tym bardziej że we współczesnych trendach ekonomicznych innowacyjność gra wiodącą rolę. Wynika z tego, że innowacyjność ta pozostaje jedynie pobożnym życzeniem, jednakże choćby z tego powodu, nie powinna być wyszydzana. Jak więc przywrócić mądrość? Jakie innowacje ku poprawie życia ona niesie? By przywrócić mądrość do organizacji życia w naszej cywilizacji, potrzebny jest tylko wybór, decyzja. Wystarczy chcieć spoglądać oczami mądrości i tak też czynić. Musi to być wewnętrzna rewolucja odbywająca się w jak największej liczbie nas ludzi. A co z tego będziemy mieli? Nie utopię. Może też nie Niebo. Ale z pewnością wspaniały dom, który każdemu da wytchnienie, spełnienie i masę radości. Bo po to żyjemy i do tego powinny prowadzić nasze kolektywne działania. Dziś prawie nikt nie zastanawia się, jak do tego doprowadzić. Dziś prawie nikt nie kwestionuje bieżących paradygmatów, choć nie przynoszą nam one zadowalających skutków. Wdrukowano nam iluzję, że nasze dobro równe jest jak największemu rozwojowi gospodarczemu, nie ważne jak ów „rozwój” wygląda. I w obrębie tej iluzji ludzie daremnie szukają rozwiązań, tkwiąc ciągle w nieadekwatnych do rozwiązania problemu przekonaniach. Jak powiedział Einstein: „Nie da się rozwiązać problemu, myśląc w sposób, który przyczynił się do powstania tego problemu”. Ogromnym problemem jest, że ludzie w dużej mierze nie potrafią dziś spojrzeć 'outside the box', ponieważ nigdy nie zaznali alternatywy, choćby w marzeniach i fantazjach, których zostali pozbawieni, lub nigdy im ich nie dano. Zdarza się też, że niektórzy mając tak bardzo dość pewnych rzeczy, przechodzą w drugą skrajność i tworzą, lub dołączają do różnych subkultur i wyznań, dążących do wyzwolenia lub/i ucieczki, a tak naprawdę nic realnie nie zmieniając na dłuższą metę, a czasem nawet wpędzając w problemy, spowodowane zaniedbaniem pewnych sfer życia, od których się uciekało, zamiast je naprawić. Częstokroć nie jesteśmy jednak w stanie naprawić wszystkiego w pojedynkę. To, co jednak jesteśmy w stanie zrobić w pojedynkę, to z pewnością chociażby edukowanie siebie i nabieranie świadomości w tych kwestiach i dzielenie się tym z innymi - to może każdy. Co niektórzy z nas mają dodatkowo zdolności i ambicje, by zaistnieć w świecie decydentów i realnie wpływać na naszą rzeczywistość. Tak naprawdę, bardzo wielu z nas ma taką możliwość, ale zwykle rezygnuje z niej z powodu za małej wiary w siebie, ze strachu, ignorancji, lub braku czasu i energii, albo innych czynników. Jeśli jednak nie wierzysz w swoje możliwości, rozważ dwie rzeczy. Po pierwsze, historia nigdy inaczej się nie zmieniała i nie mogła się zmieniać, jak poprzez działania jednostek. Po drugie zważ, że każda wybitna jednostka, która zapisała się na kartach historii, lub dokonała jakiejś istotnej zmiany, zaczynała od zera, od chodzenia na czworaka, od mówienia podstawowych słów, itp. A to, że ktoś miał w życiu coś dane z góry, nie zawsze wpływało na niego dobrze, bo taka osoba zwykle nie była świadoma wielu rzeczy, nie potrafiła wykorzystać danych jej szans i wykorzystywała je w niewłaściwy sposób, lub w najlepszym razie zaprzepaszczała. To osoby, które nie dały się przeszkodom, które pokonały ich wiele, zyskały tym samym siłę i zdolności, by uczynić znaczącą zmianę. Taką możliwość ma każda istota ludzka. Kwestią jest tylko wybór i wola. Tak więc co można zmienić, co trzeba zmienić? Jak to zrobić? Jak do tej zmiany doprowadzić? Jak ją przeprowadzić? To są ważne pytania, ale nie da się na nie odpowiedzieć, nie patrząc kompleksowo na rzeczywistość, która je wygenerowała i nie przyglądając się tym samym przyczynom problemów, którym chcemy zaradzić. Ale zanim przyjrzymy się przyczynom, wymieńmy ich skutki. Wymieńmy to, co mogłoby realnie być lepsze, a z jakiegoś powodu nie jest. Wymieńmy to, co przeczy temu, z czym jako ludzkość deklarujemy, że chcemy się identyfikować.
Dlaczego prowadzimy wojny? Dlaczego nie potrafimy, czy raczej nie chcemy się dogadać? Jeśli nawet winę za to zrzucić na rządy, dlaczego obywatele się nie postawią, przecież jest ich taka większość? Jeśli nawet ktoś sądziłby, że wojna jest w jakiś sposób dobra, albo konieczna, z pewnością szybko zmieniłby zdanie, gdyby w tej wojnie zginęliby jego bliscy, albo jego samego dano by na sam front. Wojna to piekło, wojna to zło, to masowe morderstwo i zniszczenie. To międzynarodowe przestępstwo. Dlaczego więc mimo to, „wielcy” tego świata sądzą i robią inaczej, a my im na to pozwalamy? Przecież uczymy nasze dzieci, że nie wolno się bić, że trzeba rozwiązywać konflikty pokojowo. Śmiejemy się w duchu z wielu „problemów” dzieci, z których dawno wyrośliśmy, ale także te problemy są jak najbardziej prawdziwe i poważne, i z punktu widzenia dziecka, gdy jest ono zdane samo na siebie i nie wie jak poradzić sobie z daną sytuacją, albo musi cierpieć, albo posunie się do jakiegoś drastycznego kroku. Dorosły dojrzały człowiek w takich sytuacjach zwykle szuka racjonalnego pokojowego rozwiązania problemu. I to samo można odnieść do państw i ich rządów. Te grożące przemocą, są na poziomie mentalnym małych bezradnych, porzuconych dzieci. Potrzeba im wstawiennictwa kogoś, kto zechce i pomoże znaleźć racjonalne i pokojowe rozwiązanie. Dla chcącego nic trudnego. Gdybyśmy wszyscy, a chociaż jakaś spora część nas kierowała się w życiu rozwagą i mądrością, dojrzałością, świadomością i kompleksową percepcją, wówczas świat doznałby pięknej transformacji. Ktoś może powiedzieć, że to wciąż za mało, by taka transformacja mogła zajść. Chciałbym więc uwidocznić tu pewną istotną kwestię. Mianowicie wbito nam bowiem do głów, że ci, którzy za nas decydują o różnych sprawach, że ludzie na stołkach i wykonawcy ich decyzji, to ludzie, którzy wiedzą co robią, posiadają najszerszą na świecie wiedzę oraz mądrość, świadomość, wyobraźnię i percepcję, nawet jeśli z jakichś powodów wykorzystują je w zły sposób (jak dla mnie, takie coś już samo sobie przeczy, nie można bowiem być mądrym i robić źle jednocześnie, nie ileś razy z rzędu). Wierzymy, że ci ludzie wiedzą, co robią i działają mądrze ku poprawie warunków życia na Ziemi. Wierzymy, że my nie dorastamy im do pięt, nie możemy i prawdopodobnie nigdy nie będziemy mogli się im równać, więc żeby się nie ośmieszyć, zwykle nie poddajemy osądowi ich poczynań. Owszem, niektórzy czasem poddają, ale nic z tym dalej nie robią. Kończy się na pustych gadkach, chwilowych konwulsjach, pretensjach, wyzwiskach, żartach i wszelkich innych zabiegach, które mają jedynie na celu utrzymać nas w przeświadczeniu, że coś zrobiliśmy, że mamy jakiś wpływ i go właśnie już wykorzystaliśmy i nic więcej nie można zrobić. Takie myślenie to myślenie zombie. W ten sposób oddajemy być albo nie być i jak być, naszego świata, w ręce, jak już ustaliliśmy wcześniej, dzieci. To są ludzie ograniczeni. Posiadają szczątkową specjalistyczną wiedzę, ale brak im mądrości. Są ograniczeni krótkowzrocznością, ignorancją, lub strachem, chciwością, pychą, lub innymi czynnikami. Potrafią sprawiać wrażenie mądrych, podczas gdy jedyne, co potrafią, to podtrzymywać wadliwy dotychczasowy stan rzeczy i zachowywać się nieodpowiedzialnie i nieskutecznie, jak małe dzieci tam, gdzie potrzeba dojrzałych i konkretnych działań.
Wracając do wojen... Na zbrojenia wydaje się ogromne ilości pieniędzy. Samo USA w 2009 roku wydało na wojskowość ponad 663 miliardy $!! Państwa Unii Europejskiej ponad 285 miliardów $! Dlaczego przy tym wszystkim pozwala się, by ludzie głodowali, nie stać ich było na opiekę medyczną i tym podobne??? Oczywiście nie ma sensu rozdzielać tych pieniędzy po równo pomiędzy wszystkich ludzi, bo ceny towarów i usług adekwatnie by wzrosły i wartość pieniądza by zmalała. Jednak można zorganizować to inaczej, choćby zapewnić darmowe minimalne warunki do życia wszystkim ludziom. Ktoś zapyta, czemu ma pracować na innych? Odpowiem, że tak czy owak, wszyscy pracujemy na nas wszystkich, jesteśmy ze sobą wszyscy połączeni sznurkami zależności. Sama praca jednostki nie wystarczyłaby, by zapewnić np. działanie szpitali i innych instytucji, z których wszyscy korzystamy. Także ktoś, kto pracuje na innych, powinien być świadomy, że inni także pracują na niego. Wynagrodzenie nie jest adekwatną miarą poświęcenia, jakie ktoś wkłada od siebie dla innych ludzi. Czemu ktoś, kto poświęca swój czas i wysiłek na równo z kimś innym, a nieraz bardziej, ma mniejsze wynagrodzenie i żyje w gorszych warunkach? Czemu ludzie, którzy tworzą często niepotrzebne lub nawet szkodliwe rzeczy i usługi, pchają ślepo świat w przepaść w szalonej pogoni bez kresu i nie dbają o środowisko i innych ludzi, gromadzą większość dostępnych obecnie dóbr?
Tak więc czemu operujemy systemem, który stoi na głowie, który samą swą konstrukcją wymusza istnienie biednych i bogatych, panów i poddanych, właścicieli i robotników, tych, którzy dają radę i tych, którzy nie dają, tych, którzy gnają bez sensu i tych, którzy nie są w stanie postawić kroku? Czemu jedni muszą płacić drugim własną pracą, czasem i energią, żeby im pomóc, choć nie ze swojej winy popadli w biedę, a z powodu złej konstrukcji systemu, i mimo to, system ma to gdzieś? Co to za system? I czemu, chociaż żyjemy w XXI w., gdzie inżynierowie budują konstrukcje czasem z dokładnością do jednego nanometra!, gdzie nie ma miejsca na pomyłki i wszystko, zanim zostanie zaaplikowane w praktyce, musi być wcześniej szczegółowo obliczone, to w organizacji naszego świata jest tyle chaosu i niewiadomych? Czemu ludzie, zamiast zastanawiać się nad cudownością istnienia, tak często zastanawiają się dziś nad marnością i ciężarem życia, oraz rozwijają poczucie humoru i umiejętność ignorowania pewnych rzeczy, by w akcie desperackiej obrony, chronić przed tym własną psychikę i jakoś przeć naprzód? Czemu, zamiast móc poświęcać swój czas na odkrywaniu potencjałów życia, kreowaniu i wyrażaniu siebie, najczęściej żyją w strachu przed utratą pracy, a tym samym podstaw niezbędnych do życia? Czemu ta cywilizacja bazuje na pośpiechu, na konkurencji i na strachu? Widzicie? Rozkładając wszystko na czynniki pierwsze, widząc, na czym to stoi, widzimy, jakie to jest naprawdę... Nasza cywilizacja jest straszna! A wyobraźcie sobie teraz, jakby to było, gdybyśmy bazowali na spokoju, rozwadze, mądrości, znaniu własnej wartości i wyznaczonym sobie kierunku rozwoju, na poszanowaniu siebie nawzajem, wzajemnym wsparciu i miłości? Na pewno o niebo lepiej! :)
Na Ziemi mamy naprawdę tyle surowców, że przy dobrych chęciach starczyłoby dla każdego i to z nawiązką. Dzisiejsza technologia mogłaby odciążyć ludzi i zapewnić im bardzo wiele, bez wkładania w to tylu surowców i pracy, jak niegdyś. Dzisiaj wiele rzeczy marnotrawimy i zatruwamy środowisko, bo „ekonomia” chce, by niedawno zakupiony sprzęt się zepsuł, lub przestał być modny, byśmy jak najszybciej zakupili nowy i przynieśli „zysk”, co oznacza dalsze napędzanie tego stanu rzeczy, produkowanie wadliwych produktów i usług i dalsze zatruwanie środowiska i naszego życia. To czyste szaleństwo! Ten system dawno przestał służyć ludziom, o ile kiedykolwiek służył. To jest rak, który bez względu na dobro człowieka, mnoży pieniądze, bo dla niego tylko to się liczy, nawet gdy przez to ludzie giną. A przecież bez ludzi ten system nie ma dla kogo istnieć. To my jesteśmy skarbem świata. To my jesteśmy kreatorami, to my wyrażamy ogromną część potencjału wszechświata, to my jesteśmy głównymi widzami spektaklu, zwanego wszechświatem i życiem. Czy to nie człowiek powinien być priorytetem w ludzkiej cywilizacji? Nasze życie tutaj trwa określony czas. Czas się kończy! Czy naprawdę chcesz go wykorzystać, robiąc coś, czego nie lubisz, by kupić sobie to, czego najczęściej nie potrzebujesz i nie da Ci szczęścia, by zyskać akceptację ludzi, którzy Ci jej nie dają, nie dostrzegając Twojego prawdziwego jestestwa i wartości i nie doceniając Cię takim, jaki jesteś? Dla tych zagubionych ludzi chcesz zabić prawdziwego siebie i udawać kogoś, kim w głębi siebie gardzisz, kto jest nieraz nawet przeciwieństwem Ciebie? Przesadzam? A czy wstając rano, wstajesz z ochotą, nie mogąc się doczekać dnia i wrażeń, jakie ze sobą przyniesie? Czy niemal w każdym momencie życia drżysz z ekscytacji doznaniami, których doświadczasz? Czy może jednak jest inaczej? Ocknij się wreszcie... Bo pod koniec życia będzie się żałować rzeczy, których chciało się zrobić, a się nie zrobiło. W życiu, łącznie z doświadczaniem, to, co przynosi spełnienie, to wyrażanie siebie, kreacja i dzielenie się nią z innymi. Zacznijmy myśleć o krok naprzód i odrobinę szerzej. Zacznijmy działać, każdy na swój sposób, by propagować ideę konstrukcji systemu, bazującą na mądrości, dojrzałości i miłości. Myślisz, że polityka nie ma z tym nic wspólnego? Nic dalszego od prawdy! Polityka, to zarządzanie naszym światem globalnie. Ważne oczywiście jest, by najpierw wykonać pracę nad sobą, by dobrze i mądrze zarządzać sobą. Jednak jeśli świat zewnętrzny będzie stał w sprzeczności z naszym wewnętrznym, niewiele nam to da, poza frustracją i rozbiciem. A więc jeśli chcesz w życiu zrobić coś wielkiego albo przynajmniej dołożyć do tego swoją cegiełkę lub kilka, jeśli chcesz zrobić coś naprawdę konstruktywnego i wartościowego, to pole jest wielkim polem do popisu, które ma wielkie braki, które jak najprędzej potrzebują załatania. Działajmy więc. Szanujmy wszyscy siebie nawzajem i doceniajmy to, kim jesteśmy. Wszyscy możemy żyć w pokoju, znając swoją wartość i doceniając jednocześnie różnorodność dookoła, gdzie nikt nie wywyższa się, nie nagabuje innych, nie tłamsi, nie poniża, a wspiera, tworząc razem wspaniałe rzeczy. O ile łatwiej niszczyć, jak też łatwo stać w miejscu, niż zadbać o przyszłość i pomyśleć nad rozwiązaniami. Zdajmy sobie w końcu sprawę, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną i wszyscy jesteśmy powiązani i każde nasze działanie, jak i jego brak, wpływa na kształt rzeczy. Uczyńmy więc wspólnie Ziemię naszym prawdziwym domem, który daje nam możliwości realizowania siebie, wyrażania siebie i stawania się najlepszymi wersjami siebie, oraz pozwala doświadczać wspaniałości, jakie potencjalnie serwuje nam wszechświat, a po które wystarczy wyrazić stosowną wolę i sięgnąć nasze ręce...
Z taką intencją i przesłaniem kończę te wypociny :) 3majcie się.
  • 2016-06-15 01:44 | Piotrula

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    Ciekawe podejście. Jednak mam wrażenie, że to dużo słów, a zero działań. Niestety świat jest taki, a nie inny. Nie narzekajmy. Zacznijmy od siebie.
    Piotr
  • 2016-06-15 22:42 | Aspiryna

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    W dzisiejszym świecie, nie mając pieniędzy, układów czy nazwiska, mając nawet wspaniały pomysł, często istnieją marne szanse na sukces
    `````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````

    A czy we "wczorajszym" swiecie bylo lepeiej/inaczej?
  • 2016-06-16 10:20 | Piotrula

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    Dokładnie. Łatwo jest narzekać na dzisiejszy świat, dzisiejszą młodzież, dzisiejszą politykę itd. "Kiedyś to było lepiej" - jak byliśmy młodsi? Kiedy byliśmy młodsi nawet suchy chleb był smaczniejszy od dzisiejszego schabowego
  • 2016-06-27 02:14 | cccamel

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    Ktoś wrzuci może jakiś TL;DR proszę? Ja za to obiecuję opisać autorowi zalety tzw "akapitów". Deal?
  • 2016-07-25 07:33 | kaesjot

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    @Fioletibiel - treść może i ciekawa ale z uwagi na formę graficzną czytać się nie da bo dostaje się oczopląsu.
    Przeredaguj ten tekst to przeczytam i się ustosunkuję.
  • 2016-10-18 02:59 | sejang

    Re:CO POWIEDZIEĆ LUDZKOŚCI?

    "W dzisiejszym świecie, nie mając pieniędzy, układów czy nazwiska, mając nawet wspaniały pomysł, często istnieją marne szanse na sukces "

    Nie zgodzę się z tym, owszem że to co powyżej znacznie ułatwia. Jeśli urodzimy się w bogatej rodzinie, albo mamy sławnego wujka.

    Ale tak naprawdę wszystko zależy od nas, od tego co mamy w głowie. Wystarczy poczytać niektóre biografie ludzi którzy odnieśli sukces, nie koniecznie finansowy ale życiowy bo przecież nie chodzi tylko o pieniądze.

    Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć że najważniejszy jest wyznaczony cel, jeśli np. jako dziecko zbieramy na ulubioną zabawkę to tylko to się liczy i odkładamy każdy grosz co przybliża nas do celu. Wielu ludzi chce być bogatymi ale nie jest to cel, to jest marzenie ale tak na prawdę nic z tym nie robią. Wielu ludzi chce podróżować ale również nie wyznaczają sobie celu tylko marzą. Co rozumiem przez dążenie do celu ? Więc wspomniane dziecko zaczyna od np. włożenia pierwszego pieniążka do skarbonki, Ty zacznij od zmiany pracy, czy nawet emigracji gdzie więcej zarobisz jeśli niema innej możliwści. To już bliżej celu choć może to być daleka droga, robisz krok do przodu a każda zmiana to zmiana Twojej przyszłości co dziś posiejesz "jutro" zbierzesz. Jak odłożysz jakąś nawet niewielką kwotę pieniędzy już możesz coś z tym zrobić pomnożyć, niektórzy za to kupią samochód by sprzedać go drożej inni zaczną się bawić na giełdzie. Znam osobę która ze zgromadzonych środków z pracy zagranicą kupiła małe mieszkanie i wynajmuje studentom, potem kupiła następne, i następne. To tylko małe przykłady, trzeba tylko chcieć no i mieć trochę odwagi , ale żyje się raz :)

    Od siebie dodam że nie jestem bogaty, dlatego że nie potrafię sobie wyznaczyć celu z prostej przyczyny pieniądze nie są dla mnie najważniejsze tak na prawdę ich nie chce i dlatego mnie nie lubią :) Potrafię jednak wyznaczać sobie cele których naprawdę pragnę i udaje mi się je w większości osiągać. Można ująć to tak że dla sportowca celem może być wygranie jakiś zawodów, zdobycie medalu nie koniecznie pieniądze. Kucharz może mieć za cel żeby wszyscy chwalili jego potrawy, artysta żeby podobały się obrazy itd. Nie każdy pragnie pięniędzy choć to może wydawać się dziwne :) Choć zazwyczaj te pieniądze się same znajdują.