Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Najnowsze dzieje Konstytucji RP

(6)
2016-06-19 17:08 | jakowalski
Obecna Konstytucja RP jest narzędziem w rekach zachodniego kapitału, w którego żywotnym interesie leżała przecież likwidacja takich zdobyczy ludzi pracy jak na przykład ustawowe (konstytucyjne) prawo do pracy i tylko to się liczy dziś, z perspektywy historycznej. Przecież to głównie temu, że w takich, formalnie socjalistycznych (albo, jak kto woli, ”budujących socjalizm”) krajach jak Polska długo nie było bezrobocia, to na Zachodzie musiano ograniczać bezrobocie i tym samym wyzysk ludzi pracy, i tym samym tolerować relatywnie wysokie płace realne. Przecież swój relatywny dobrobyt to ludzie pracy Zachodu zawdzięczali w latach z grubsza 1950-1980 głównie temu, że na tzw. Wschodzie nie było bezrobocia a ludzie pracy mieli tam nie tylko tak jak dziś formalne, czyli polityczne, ale także i najważniejsze, czyli ekonomiczne prawa. A co z nich zostało dziś? Nic, jako że z Konstytucji Rzeczypospolitej usunięto prawo do pracy, mimo że obywatelom Polski to prawo wciąż formalnie przysługuje, jako że zagwarantowane jest ono przez Międzynarodową Konwencję przyznającą im to prawo, czyli przez International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights, którą to Konwencję Polska podpisała 2 marca 1967 roku a ratyfikowała 18 marca 1977 roku.
  • 2016-06-28 16:35 | Alrus

    Re:Najnowsze dzieje Konstytucji RP

    Jakowalski :-) ,
    czytam z ciekawością Twoje spostrzeżenia, z wieloma się zgadzam, ale niekoniecznie już z ich oceną.
    Tak jest z "prawem do pracy", czego zapis w naszej byłej Konstytucji podnosisz do rangi wielkiego osiągnięcia. Tymczasem prawo do pracy jest oczywistością która nie wymaga żadnych zapisów w normalnych warunkach społecznej egzystencji ludzkiej. W rzeczy samej taki zapis jest wynaturzeniem, podobnie jak byłoby nim "prawo do oddychania", "prawo do machania ręką" itp. Mogłyby być czymś potrzebnym, ale w specyficznych okolicznościach. Prawo do pracy, czyli konieczność ingerencji władzy, najczęściej państwowej, w sprawy gospodarcze na tak niskim poziomie, powoduje więcej szkód niż pożytku, działając jak hamulec na ludzką przedsiębiorczość. Owszem, było marzeniem robotników dziewiętnasto- i tych z początku dwudziestego wieku, czasu narodzin i wzrastania w liczebność klasy robotniczej. Później stało się zbędnym anachronizmem, a w PRL pełniło funkcję z jednej strony hasła propagandowego, z drugiej oznaczało faktyczny nakaz pracy. Zwróć bowiem uwagę, że nie tylko brakowało "prawa do niepracowania", ale wręcz osoby nie wykazujące się zatrudnieniem ścigano, karano i zatrudniano przymusowo. Być może tęsknisz do tych metod i czasów, ja mniej.
    Tego typu "prawa" ograniczają wolność jednostki, rośnie za to omnipotencja państwa. Aż do ubezwłasnowolnienia.
  • 2016-06-30 18:15 | jakowalski

    Re:Najnowsze dzieje Konstytucji RP

    Airus
    1. Zrozum, że prawo do pracy oznacza, że państwo ma obowiązek zapewnić pracę dla każdego jej obywatela, który chce pracować, że w związku z tym bezrobocie nie powinno istnieć, poza tzw. bezrobociem frykcyjnym, czyli osobami zmieniającymi pracę.
    2. Jak sobie więc wyobrażasz rozwiązanie problemu bezrobocia, szczególnie teraz, kiedy to pracooszczędny przecież postęp techniczny eliminuje z rynku pracy już nie tylko robotników (pracowników fizycznych) ale także i urzędników (pracowników umysłowych)?
    3. W jaki sposób ma być „przedsiębiorczy” obywatel, który nie dysponuje kapitałem? Zrozum, że ty negując konieczność interwencji państwa na rynku pracy jesteś za utrzymaniem bezrobocia, a więc za dyskryminacją osób, dla których nie ma w kapitalizmie zatrudnienia.
    4. Prawo do pracy nie oznacza przymusu jej podjęcia, podobnie jak prawo do zawarcia związku małżeńskiego nie oznacza przymusu zawarcia takiegoż związku.
    5. Masz może jakieś dane na temat ile to osób zmuszano do pracy w PRL-u? Ja nie znalazłem żadnych takich danych, a przecież gdyby w PRL-u rzeczywiście karano niepracujących albo też zmuszano by ich do pracy, to IPN na 100% dano by już wydał setki propagandowych publikacji na ten temat.
  • 2016-07-01 14:07 | jakowalski

    Re:Najnowsze dzieje Konstytucji RP

    Alrus
    1. Studiując ekonomię, natknąłem się dawno temu na termin „market failure”, czyli „awaria rynku”, a dokładniej awaria mechanizmu rynkowego. Istnieją liczne dowody (statystyczne i inne) na to (a doktoryzowałem się właśnie z tego zagadnienia), że bezrobocie jest nieodłączne od kapitalizmu rynkowego, a więc państwo musi tworzyć miejsca pracy dla tych, dla których owych miejsc pracy nie jest w stanie stworzyć rynek.
    2. Na jakiej podstawie twierdzisz, że pełne zatrudnienie oznacza spadek wydajności pracy? Przykładowo: w USA podczas II Wojny Światowej wzrosło zarówno zatrudnienie jak też i wydajność pracy, a więc twoje stwierdzenie jest fałszywe.
    3. Twoje analogie do przeszłości są nieprawidłowe, gdyż dawniej postęp techniczny tworzył nowe miejsca pracy, ale przecież istnieją już pierwsze samo-naprawiające się maszyny, a to oznacza, że nie będzie w przyszłości miejsc pracy nie tylko w samej produkcji, ale nawet przy jej obsłudze. Już dziś komputery projektują następne generacje komputerów, a to oznacza, że w przyszłości nie będzie dla ludzi miejsc pracy nawet w zawodach, które dziś uchodzą za twórcze, czyli n.p. dla konstruktorów a nawet i dla wynalazców. Najwybitniejsi naukowcy, tacy jak n.p. Hawking, przestrzegają już dziś przed sztuczną inteligencją (AI), która sprowadzi zapewne ludzi do roli eksponatów w ZOO.
    4. Pierwszy milion był z reguły kradziony. Polecasz na serio taką drogę?
    5. Bezrobocie jest naturalne tylko w kapitalizmie rynkowym, a poza tym, mówimy tu tylko o takich bezrobotnych, którzy chcą pracować, a nie o osobach, które pracować nie chcą albo nie mogą, a więc nie są one obecne na rynku pracy. Nie przekręcaj moich słów - ja chcę zatrudnienia tylko dla osób chcących pracować. Tłumaczyłem ci już także, że możliwość zawarcia związku małżeńskiego NIE oznacza przymusu jego zawarcia.
    6. Dyskryminacja nie jest nieunikniona i nie jest ona naturalna, a poza tym, że ludzie rodzą się z różną inteligencją i różną zdolnością do pracy, nie powinna ona być tolerowana, jako że rozwala ona więzi społeczne i tym samym prowadzi do zapaści, także i gospodarczej. Mowa jest tu przecież o równości szans, tak więc wyścig powinien zaczynać się dla każdego w tym samym miejscu, a nie tak jak dziś, że syn kapitalisty staruje z milionami, a syn robotnikami z długami jego rodziców.
    7. Prawo do zawarcia związku małżeńskiego nie nakłada na państwo obowiązku znalezienia małżonka, jako że podaż potencjalnych mężów jest z grubsza taka sama jak podaż potencjalnych żon, ale na rynku pracy normalna sytuacja jest w kapitalizmie rynkowym praktycznie zawsze taka, że podaż miejsc pracy jest o wiele mniejsza niż popyt na nie, a a wiec państwo musi tu interweniować, jako że inaczej to bezrobotni stają się wykluczeni, stając się obywatelami niższej kategorii, co jest sprzeczne z elementarnym wręcz pojęciem sprawiedliwości.
    8. Podaj mi konkretne dane na temat owego, rzekomego przecież, przymusu pracy w PRL-u, a nie jakieś tam plotki na ten temat. A alimentów nie płacą dziś idole liberalnej prawicy, tacy jak n.p. Kijowski.
  • 2016-07-02 14:49 | Alrus

    Re:Najnowsze dzieje Konstytucji RP

    Jakowalski,
    1 - Nie przeczę, że bezrobocie jest nieodłącznym składnikiem kapitalizmu, nawet bym to twierdzenie poszerzył, ale skąd wniosek, że państwo "musi" tworzyć miejsca pracy? Pewien procent bezrobocia, prócz tego że nieunikniony, jest korzystny, stwarza motywację do starania się o pracę, doceniania jej, sumienności jej świadczenia, wydajności. Zgoda, że państwo może i powinno interweniować przy zbyt wysokim bezrobociu, w warunkach kryzysowych. Ale po pierwsze, państwo rozwinięte, nawet kapitalistyczne, dysponuje dużą liczbą miejsc pracy w swoim aparacie, wojsku, policji, innych służbach, tu są rezerwy do wykorzystania bez owego "prawa do pracy" konstytucyjnie gwarantowanego. Po drugie, państwo zarządza instrumentami o wiele mniej kosztownymi, a pozwalającymi zwiększać ilość miejsc pracy. To odpowiednia polityka podatkowa (rezygnacja z opodatkowania pracy!), tworzenie dobrego, przejrzystego prawa, wyzwalanie naturalnej ludzkiej przedsiębiorczości przez powiększanie obszaru nie objętego uciążliwymi pozwoleniami czy koncesjami, poszanowanie własności prywatnej. To metody, a nie tworzenie miejsc pracy w sposób sztuczny, zbędny i zawsze drogi, powodujący rozmaite patologie.
    2 - Pełne zatrudnienie, świadomość że "praca się należy" likwiduje w człowieku poczucie jej atrakcyjności, czegoś, o co warto starać się i zabiegać. Nie obawiając się jej utraty, tracimy jednocześnie motywację do jej dobrego wykonywania. Człowiek, istota inteligentna, stosuje prostą ekonomię, tak myślenia, jak działania. Osiągnąć jak najwięcej jak najmniejszym wysiłkiem. Wydajność spaść musi. W PRL mówiono: czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy... Tak było kiedy istniał zapis o który się upominasz.
    W Stanach czasu wojny zatrudnienie mogło wzrosnąć, ale nie tak aby mówić o pełnym zatrudnieniu. I, jak sądzę, nie obowiązywało tam gwarantowane przez państwo prawo do pracy..? :-) Ponadto jako ekonomista nie możesz nie wiedzieć, że w tego typu okolicznościach, czyli niewątpliwego boomu na rynku, tu: ze względu na olbrzymie potrzeby wojenne, popyt na pracowników gwałtownie wzrasta z jednoczesnym wzrostem wydajności pracy. Pojawiają się bowiem impulsy nadzwyczajne - rośnie choćby solidarność społeczna wzmagana poczuciem zagrożenia. W warunkach pokojowych okres prosperity podnosi poziom swoistej ekscytacji społecznej pod hasłem: idzie ku lepszemu! Reakcja zwykła i zrozumiała, więc w najmniejszej mierze nie falsyfikuje mojego twierdzenia.
    3 - Postęp jedne miejsca pracy tworzył, inne likwidował, dzieje się tak wciąż, więc analogia uprawniona. Nie zajmujmy się jednak aż tak odległą przyszłością - zanim dojdzie do zastąpienia pracy ludzkiej przez AI minie jeszcze trochę czasu, o ile jakaś katastrofa nie spowoduje regresu. Wartość przepowiedni, nawet głoszonych przez wybitnych naukowców, jest... średnia.
    4 - Pierwszy milion, bywało, był kradziony, nie jest to jednak regułą, chyba, że dysponujesz jakimiś rzetelnymi danymi, nie plotkami. ;-) Poza tym, mówimy o miejscach pracy, czyli także o mikroprzedsiębiorstwach, gdzie miliony niepotrzebne.
    5 - Jeśli, to mimowolna nadinterpretacja spowodowana połączeniem przez Ciebie pełnego zatrudnienia z prawem do pracy. Nie bawię się w krętactwa. Wiem, że chodzi Ci o tych chcących pracować, ale diabeł tkwi w szczegółach. Mówiłem o konsekwencjach, o tym jak łatwo państwo omnipotentne, a takim jest lub staje się nieuchronnie jeżeli ingeruje aż tak głęboko, może przekształcić prawo do pracy w jej obowiązek, praktycznie przymus. Nie wyjaśniłeś przecież - jak konkretnie miałaby wyglądać realizacja przez państwo prawa do pracy, jaki model ustrojowy uznajesz za optymalny, jakie rozwiązania?..
    6 - Potwierdzając, że ludzie rodzą się z różną inteligencją i zdolnością do pracy, potwierdzasz tym samym, że dyskryminacja jest czymś naturalnym. I konsekwentnie, nie zatrudnisz mniej zdolnego do wykonywania danej pracy, tylko zdolniejszego, czy odpowiedniejszego - zatem zastosujesz dyskryminację negatywną do mniej odpowiedniego, a pozytywną do odpowiedniego. Gdybyśmy nie stosowali dyskryminacji, sięgnęlibyśmy absurdu. Przykładów dyskryminacji stosowanej w każdej dziedzinie życia mógłbym podać tysiące, podobnie jak udowodnić jej nieodzowność, ale chyba nie muszę tego robić..? Przypuszczam, że w istocie chodzi Ci o "niedozwoloną prawem dyskryminację", to jednak trochę co innego i naturalności, konieczności dyskryminacji jako takiej nie zaprzecza.
    7 - cyt. " Prawo do zawarcia związku małżeńskiego nie nakłada na państwo obowiązku znalezienia małżonka, jako że podaż
    potencjalnych mężów jest z grubsza taka sama jak podaż potencjalnych żon" - Eh, ci ekonomiści, ich język i sposób rozumowania... A jaki żony mają czas amortyzacji..? :-D
    Prawo do małżeństwa, respektowane w naszej cywilizacji jest prawem naturalnym i przyrodzonym, nie wynika z jakiegoś zapisu. Dlatego państwo tego prawa nie daje, a jedynie "uznaje", czyli akceptuje to, co już jest. I podobnie jest z prawem do pracy, nie powinno podlegać kodyfikacji. Co innego warunki i okoliczności, te dopiero państwo reguluje.
    Co do "obowiązku zapewnienia przez państwo pracy każdemu chcącemu pracować", to p. punkt 1.
    8 - Dryfujemy na margines tematu, ale przymus pracy w PRL nie był rzekomy, dla mnie to oczywistość. Żyłem w tym systemie wystarczająco długo, aby obserwować to z bliska, odczułem też na własnej skórze. Nie wszystko ujmowano w statystyki czy opracowania naukowe, nie wszystko lądowało w dokumentach, zresztą gdyby potwierdzenie na papierze było konieczne do zaistnienia faktów, musiałbyś przyjąć, że Słońce istotnie krążyło wokół Ziemi do czasu wydania " De revolutionibus orbium coelestium"...
    Aha, wpisz w wyszukiwarkę "nakaz pracy w PRL". Jedna z form przymusu, udokumentowana. Militaryzacja w stanie wojennym również była związana z przymusem pracy.
    Twierdzisz, że orientacja polityczna Kijowskiego (prawica..?), ma jakikolwiek związek z wypełnianiem obowiązków alimentacyjnych..? ;-)
  • 2016-07-02 17:11 | jakowalski

    Re:Najnowsze dzieje Konstytucji RP

    Alrus
    1. Powtarzasz znów te stare, pseudonaukowe argumenty liberałów na temat rzekomych korzyści wynikających z bezrobocia, gdy tymczasem oznacza ono, że marnowany jest najważniejszy czynnik produkcji, czyli praca ludzka. Oczywiście, w przyszłości grozi nam, że całą pracę, która dziś wykonują ludzie, będą wykonywać roboty, ale na razie, to przyjmuje się, nawet w ortodoksyjnej teorii ekonomii, że praca ludzka jest najważniejszym czynnikiem produkcji, stąd też kiedy kapitaliści chcą zwiększyć swoje zyski, to chcą oni bardziej wykorzystać pracę ludzką metodami ekstensywnymi takimi jak wydłużenie czasu pracy albo też metodami intensywnymi, czyli przez zwiększenie jej wydajności, oraz poprzez zwiększenie intensywności pracy, czyli ilości wysiłku wkładanego przez pracownika w swą pracę w jednostce czasu.
    2. Bezrobocie jest bez wątpienia zjawiskiem negatywnym także w wymiarze społecznym, I tak wyniki badań przeprowadzonych w latach 1970. przez naukowców z Harvard University wykazują, iż 1% wzrost bezrobocia w Stanach Zjednoczonych oznacza 6% wzrost poważnych zachorowań na choroby psychiczne (mierzony przyjęciami do szpitali psychiatrycznych), 4% wzrost ilości samobójstw, 4% wzrost w ilości więźniów oraz 6% wzrost ilości popełnionych zabójstw. Podobne korelacje stwierdzono także dla Anglii i Walii, Nowej Zelandii oraz dla innych uprzemysłowionych krajów. Na koniec należy jeszcze przypomnieć, iż owe korelacje są wynikiem działania łańcucha przyczynowo-skutkowego, którego pierwszym „ogniwem” jest utrata pracy, jako iż utrata pracy oznacza nie tylko utratę źródła dochodów, ale (szczególnie w przypadku długotrwałego bezrobocia), stopniową, i na ogół nie do uniknięcia, degradację na poziomie indywidualnym i społecznym.
    3. Chodzi mi o prawdziwe zatrudnienie, a nie pozorne, czyli nie chodzi mi o sztuczne zmniejszanie bezrobocia poprzez tworzenie fikcyjnych stanowisk w sektorze budżetowym, jako że w ten sposób będziemy tylko de facto dlaej wypłacać bezrobotnym zasiłki, tyle że w formie pseudo-zarobków za pseudo-pracę wykonywaną przez nich w nieprodukcyjnym, a często wręcz pasożytniczym sektorze budżetowym. Mnie chodzi więc o tworzenie przez państwo prawdziwych miejsc pracy, czyli w sektorze produkcyjnym, miejsc pracy, które przynajmniej same na siebie zarobią, a nie będą, jak w przypadku miejsc pracy w sektorze budżetowym, tylko obciążać budżetu, podobnie jak zasiłki dla bezrobotnych, które moim zdaniem powinny być ograniczane na rzecz tworzenia przez państwo realnych miejsc pracy dla bezrobotnych - zarówno w interesie państwa jak też i bezrobotnych, których owe zasiłki przecież tylko demoralizują.
    4. Prawdziwi przedsiębiorcy nie potrzebują pomocy państwa i nawet jej nie chcą, a poza tym, to oni na ogół są motorami postępu, zastępując pracę ludzką tańszą, dokładniejszą i wydajniejszą pracą maszyn, więc tym samym zwiększają oni bezrobocie.
    5. Zgadzam się zaś, że opodatkowane powinny być tylko zyski z kapitału, a szczególnie zyski ze spekulacji nim, zyski z lichwy oraz duże nieproduktywne majątki, a nie praca ludzka. Piszę o tym od dawna, ale nikt z liczących się polityków nie jest tym dziś zainteresowany.
    6. Człowiekowi, choćby tylko z tego powodu, że jest on człowiekiem, należy zapewnić możliwość samorealizacji, a przecież bezrobocie taką możliwość odbiera każdemu bezrobotnemu a przy okazji dyskryminuje ono ludzi pracy, jako że tylko ludzie pracy mogą być bezrobotnymi w kapitalizmie rynkowym. 7. W USA podczas wojny w teorii nie obowiązywał ogólny przymus zatrudnienia, ale podobnie jak w tym samym czasie w UK, osoby uchylające się od pracy były wyszydzane przez rządową propagandę jako ci, którzy nie chcą się przyczynić do zwycięstwa, a więc w domyśle sprzyjają wrogowi.
    8. Dalej to sam sobie przeczysz - przecież zgodnie z twoimi poprzednimi tezami, jeśli brak jest bezrobocia, a tak przecież było w USA podczas II WŚ, to pracownicy, wiedząc że mają oni zapewnioną pracę, nie powinni się specjalnie wysilać, a więc wtedy średnia wydajność pracy powinna w USA zmaleć, zgodnie z tym, co napisałeś uprzednio, że zapewniona praca skłania do lenistwa (bumelowania) i niedbania o pracę.
    9. Dalej - z tego, że dotychczas postęp techniczny jedne miejsca pracy tworzył, a inne likwidował, nie wynika, że tak samo będzie w przyszłości, jako że tendencja nawet i dziś jest taka, ze ten postęp więcej miejsc pracy likwiduje niż ich tworzy, jako że inaczej nie opłacało by się kapitalistom inwestować w ów postęp.
    10. Pokaż mi choć jednego naprawdę bogatego człowieka - nieważne czy dziś żyjącego, czy też dawniej, który by doszedł do swojego majątku w uczciwy sposób - zaznaczam, ze odróżniam tu metody uczciwe od metod legalnych, w myśl starorzymskiej maksymy „non omne quod licet honestum est”.
    11. Napisałem wyraźnie, ze ponieważ wolny rynek likwiduje więcej miejsc pracy niż ich tworzy, to postuluję tworzenie przez państwo prawdziwych miejsc pracy, czyli w sektorze produkcyjnym, miejsc pracy, które przynajmniej same na siebie zarobią, a nie będą, jak w przypadku miejsc pracy w sektorze budżetowym, tylko obciążać budżetu, podobnie jak zasiłki dla bezrobotnych, które moim zdaniem powinny być ograniczane na rzecz tworzenia przez państwo realnych miejsc pracy dla bezrobotnych - zarówno w interesie państwa jak też i bezrobotnych, których owe zasiłki, jak to już ci wyjaśniłem, przecież tylko demoralizują.
    12. To, że ludzie rodzą się z różną inteligencją i zdolnością do pracy, NIE oznacza, ze dyskryminacja jest naturalna. Oczywiście, że do danej pracy należy zatrudnić najlepszą ku temu osobę, ale to znaczy, że należy więc zapewnić zatrudnienie także i osobom, którym wolny rynek nie może zapewnić pracy. Przecież w sytuacji, gdy na jedno miejsce pracy jest kilkudziesięciu kandydatów, a taka sytuacja dziś w Polsce i generalnie na świecie nie należy przecież do nadzwyczajnych, to nawet doskonali kandydaci odpadają, a co gorsza, w takiej sytuacji zaczynają się bardziej liczyć znajomości niż kwalifiakcje, a więc często dochodzi do dyskryminacji osób, które albo nie mają znajomości, albo tez nie stać je na łapówkę oraz takich, które z przyczyn moralnych nie chcą dawać łapówek. A dobrze wiesz, że w dzisiejszej Polsce aby dostać się do pracy w sektorze budżetowym, który często jest na tzw. prowincji praktycznie jedynym dostarczycielem miejsc pracy, to trzeba albo mieć znajomości, albo też dać łapówkę. Patrz na przykład:
    - wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Coraz-czesciej-by-dostac-prace-Polacy-musza-dac-lapowke,wid,15282432,wiadomosc.html?ticaid=1174b8
    - sfora.biz/gospodarka/Bez-lapowki-pracy-nie-dostaniesz-Tu-trzeba-placic-a58340
    - tvp.info/19589116/gazeta-wyborcza-lapowki-za-przyjecie-do-pracy-w-jsw-nawet-14-tys-zl
    13. Żony starzeją się głównie moralnie a nie fizycznie. Poza tym nie ma praw naturalnych i przyrodzonych, jako że zarówno moralność jak i prawo zmieniają się w czasie. Na przykład w Starożytnym Rzymie uważano za naturalne i przyrodzone prawo do posiadania niewolników i nic niemoralnego nie widziano w posiadaniu owych niewolników.
    14. Czybyś w PRL-u uchylał się od podjęcia pracy? Z czego więc wtedy żyłeś? Z przemytu może? Z pędzenia bimbru? Handlu walutami?
    15. Kijowski jest prawicowym liberałem, a więc uważa on, że ponieważ to nie on urodził te dzieci, to nie on powinien łożyć na ich utrzymanie. :-(