Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

(35)
Był największym polskim piłkarzem? Czy tylko zdrajcą, o którym nie powinno się wspominać? 100 lat temu urodził się Ernst/Ernest Wilimowski.
  • 2016-07-06 18:14 | Slawomirski

    Wykiwany

    Ciekawy artykul o losie Slazaka. Gratulacje dla autora.

    Slawomirski
  • 2016-07-06 22:52 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    No cóż, wybrał on świadomie karierę niemieckiego policjanta i grał w reprezentacji hitlerowskiej III Rzeszy. To wystarcza, aby nim pogardzać, niezależnie od tego, jak dobrym piłkarzem on był. Przypominam, że w tym samym czasie kiedy Ernst Otto Willimowski zdradził Polskę podpisując folkslistę i wstępując jako ochotnik do niemieckiej policji, mistrz olimpijski z LA, Janusz Kusociński, został zamordowany przez Niemców.
  • 2016-07-06 23:10 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Snake
    Może znasz to: „Kazimierz Górski, legendarny trener reprezentacji Polski, spotkał Willimowskiego w hotelu w Murrhardt podczas Mistrzostw Świata w Niemczech w roku 1974. Górski natychmiast rozpoznał Ezi (piłkarski przydomek Willimowskiego), ponieważ w okresie międzywojennym Willimowski był jednym z jego idoli. Ilekroć Ruchowi Chorzów (ówczesnemu klubowi Willimowskiego) przyszło grać we Lwowie Górski (rodowity Lwowianin) zawsze uczęszczał na mecze w których występował Willimowski. Jednak będąc obserwowanym przez agenta polskiego wywiadu (albo też SB), polski trener powitał swojego idola bardzo chłodno: Panie Willimowski - jeśli nie zrobił Pan nic złego, to być może powinien Pan wrócić do Polski i wyjaśnić swoje zachowanie, oczyścić siebie ze wszystkich zarzutów - powiedział Górski. Bałem się - odpowiedział Willimowski .
    Thomas Urban: Schwarze Adler, weiße Adler. Deutsche und polnische Fußballer im Räderwerk der Politik. Göttingen 2011, str. 46.
  • 2016-07-07 14:39 | katharra

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jeden z najlepiej napisanych artykulow jakie czytalam w tym roku.
  • 2016-07-07 15:25 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    katharra
    A dla nie to jest żenująca wręcz próba rehabilitacji zdrajcy i renegata, aktywnego nazisty. Kto następny w kolejce? Może generał Bach-Żelewski, po przecież ma on także polskie nazwisko a jako wojskowy to sprawował się on bardzo dobrze i był na polu walki tak samo, jak nie nawet bardziej skuteczny, jak Willimowski na boisku piłkarskim. I tak samo jak w przypadku Willimowskiego nie powinno nas tu interesować, w której drużynie on występował i pod jaką flagą.
  • 2016-07-07 15:55 | azur

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Taki typowy Ślązak, ani to, ani owo. Jak mógł godzić picie wódki z wyczynowym graniem w piłkę, pozostanie tajemnicą.
  • 2016-07-07 22:36 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Nie odczytałem artykułu (istotnie dobrego) jako próby rehabilitacji Wilimowskiego, może bardziej jako zastanowienia się nad niełatwymi wyborami w czasach wojny? Wielu Polaków podpisało volkslistę, dla części tylko była to manifestacja autentyczna. Na terenach Śląska czy Pomorza do samego podpisu nie przykładano dużej wagi, decydowało dalsze postępowanie. Szybko wyjaśniało się, czy był to taktyczny manewr ochronny, czy zdrada oznaczająca przejście na stronę wroga i zwrócenie się przeciwko własnemu narodowi. Czasem na wyjaśnienie wypadło czekać dłużej - pod przykrywką volksdojcza działał niejeden patriota, udając niemieckiego zwolennika na polecenie podziemia.
    Ale nic nie wskazuje, aby do tej grupy należał Wilimowski, a jego aktywna niemieckość nie pozostawia złudzeń, świadomie czy nie, opowiedzial się po stronie wroga. Polityka go nie interesowała? W czasie wojny nie ma tej polityki za dużo - jest "tu", albo "tam". Nie czas na szarości. Swój albo zdrajca.
    Nie ma "narodu" śląskiego. Tak jak nie ma narodu małopolskiego, mazurskiego, czy wielkopolskiego. Nie ma też im przynależnych języków, a gwary. Byli ślązacy polscy i niemieccy, mówiący po polsku lub niemiecku, dokładniej: jedni dialektem polskim, drudzy niemieckim.
  • 2016-07-09 16:49 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    Zgoda, Willimowski zdradził Polskę - nie tylko podpisując folkslistę, ale także służąc na ochotnika w niemieckiej policji za rządów nazistów oraz grając w reprezentacji hitlerowskiej III Rzeszy.
    U zgoda, nie ma narodu śląskiego, tak samo jak nie ma narodu małopolskiego, mazurskiego, czy też wielkopolskiego. Nie ma też im przynależnych języków, a tylko odpowiednie gwary (dialekty) języka polskiego. Byli więc Ślązacy polscy i niemieccy, mówiący po polsku lub niemiecku, dokładniej: jedni dialektem polskim, drudzy niemieckim. Akurat rozumiem oba te polsko-niemieckie (albo, jak kto woli, niemiecko-polskie) narzecza jako że moja rodzina wywodzi się z Bawarii, tyle, że mój wujek zginął pierwszego dnia Powstania Warszawskiego walcząc jako żołnierz batalionu AK „Żywiciel”. Takie to też były losy Polaków niemieckiego pochodzenia - nie mylić z tzw. mniejszością niemiecką na Opolszczyźnie, która ma w 100% słowiańskie pochodzenie, tyle, że zostali oni częściowo zniemczeni podczas zaborów. Skandalem, jest więc, że się tych renegatów uznaje dziś w Polsce za mniejszość narodową.
  • 2016-07-10 02:47 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jakowalski,
    uważam, że o przynależności do danego narodu decyduje sam zainteresowany. Jest tym, kim się czuje, co oczywiście (ale to rzecz druga w kolejności) dokumentuje swoim postępowaniem. To jedyne rozsądne kryterium jakie można przyjąć aby być w zgodzie z rzeczywistością. Coś takiego jak "czysty" albo "prawdziwy" Polak nie istnieje, czy raczej może istnieć tylko w znaczeniu stanu świadomości. Podobnie jak inni stanowimy wzajemną mieszankę europejskich narodów w różnych proporcjach, nie wspominając o komponentach pozaeuropejskich. Zmiana tożsamości narodowej to zjawisko normalne i wcale nierzadkie. Potępieniu podlega, kiedy następuje w chwilach dla narodu krytycznych, wtedy jest odbierana jako zdrada. Gdyby taki Wilimowski już przed wojną ogłosił swoją niemieckość, nie byłoby sprawy.
    Co do mniejszości w Polsce, takich czy innych, to anachronizm, który w państwie o ustroju demokratycznym, gdzie wszyscy mają gwarantowane równe prawa, już na początku istnienia lll RP powinien zostać zlikwidowany. W praktyce bowiem stawia mniejszości na pozycji uprzywilejowanej, co u pozostałych budzi niechęć manifestującą się np. wyzywaniem od renegatów. :-D I dobrze, jeśli tylko tym. Bo w odpowiedzi, jako naturalna obrona, dochodzi do radykalizacji postaw wśród mniejszości, co znów spotyka się kontrakcją i tak dalej w stronę zaostrzania konfliktu. Widzimy więc, że w warunkach prawnej i przestrzeganej równości nadawanie praw specjalnych jakiejś grupie wywołuje skutki niekorzystne, powodując narastanie rozdźwięków społecznych.
    Czyżby o to chodziło..? ;-)
  • 2016-07-10 13:14 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    Nie, o przynależności do danego narodu nigdy NIE decyduje sam zainteresowany. Inaczej, to ja od dawna byłbym Monakijczykiem i mieszkał w Monte Carlo. Oczywiste też jest, że istnieje coś takiego jak „idealnie czysty” albo „idealnie prawdziwy” Polak, tak samo jak istnieje absolutna próżnia czy też idealny gaz, czyli jako wzorzec, do którego porównujemy realnych Polaków - im bliżej realny Polak jest zbliżony do wzorca Polaka, tym bardziej jest on Polakiem. Willimowski w tym sensie prawdziwym Polakiem nigdy nie był.
    Zgoda zaś, że nie powinno być w Polsce formalnego rozróżniania obywateli według ich etniczności, podobnie jak formalnie zniesiono w Polsce dawno już temu rozróżnienie na szlachtę, mieszczaństwo i chłopów oraz tzw. stan duchowny. Poza tym, to prawdziwa demokracja wymaga ograniczenia różnic pomiędzy dochodami i majątkami obywateli, jako że inaczej, to mamy tak jak dziś, że demokracja przekształca się w parodię samej siebie, jako że miliarder ma w kapitalizmie rynkowym miliony razy większy wpływ na rząd niż bezrobotny, a przecież demokracja musi polegać także na tym, że każdy obywatel ma taki sam, albo prawie taki sam wpływ na politykę rządu.
    Także nie jest możliwa w kapitalizmie prawdziwa wolność, czyli także i wolność finansowa - wolność od biedy, długów i przede wszystkim nie jest możliwa w kapitalizmie wolność od ekonomicznego przymusu pracy dla osób nie posiadających kapitału, czyli że w kapitalizmie rynkowym NIE jest możliwa prawdziwa wolność dla ogromnej większości ludności świata, a więc w kapitalizmie rynkowym NIE jest możliwa prawdziwa demokracja.
  • 2016-07-10 20:05 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jakowalski,
    mówisz o przynależności formalnej i urzędowej, czyli obywatelstwie. Przecież to jasne, że możesz być obywatelem polskim nie będąc Polakiem, albo być Polakiem nie mając polskiego obywatelstwa. Mnie chodziło o poczucie własnej tożsamości warunkującej nasze działania i w rezultacie powodującej postrzeganie nas przez innych jako swojego lub obcego. Wątpię, abyś czuł się szczególnie związany z Monakijczykami. Czyli nie ma tu pomiędzy nami różnicy zdań. Podobnie co do wzorca o którym piszesz - ależ oczywiście, taki wzorzec, choćby umowny czy intuicyjny istnieć musi, gdyż każdej oceny dokonujemy przez porównanie. Kwestionowałem tyleż arbitralne co pośpieszne rozstrzyganie przez osoby trzecie kto jest Polakiem, a kto nie, między innymi na podstawie pochodzenia, postawy zanadto w Polsce rozpowszechnionej.
    Dalej gorzej, stosujesz bowiem terminy nieostre, jak "prawdziwa demokracja" czy "prawdziwa wolność".
    cyt." demokracja musi polegać także na tym, że każdy obywatel ma taki
    sam, albo prawie taki sam wpływ na politykę rządu." - Cha, cha. Powinna, ale nie tylko nie musi, ale w rzeczywistości nie może i nigdzie taka nie istnieje. To postulat, choć prawda, że należy dążyć do jego realizacji, bo rzecz w gonieniu króliczka. Niezbyt nachalnie.
    Wszelkie próby uszczęśliwiania ogółu kończą się nieciekawie, a największą pomoc okazuje władza obywatelowi w sposób bierny - nie przeszkadzając.
  • 2016-07-10 20:43 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    Mnie chodziło obywatelstwo, bowiem co mi z tego, że ja się zadeklaruję jako Monakijczyk, skoro władze Monako tego nie uznają? Pamiętaj, że w szpitalach psychiatrycznych jest mnóstwo osób uważających się za Napoleona Bonaparte i inne sławne osoby, często obcego pochodzenia, ale co z tego? Ja zaś czuje się bardzo mocno związany z bogactwami Monako i chciałbym mieć do nich dostęp w postaci monakijskiego obywatelstwa, ale wiadomo przecież, że jest o nie bardzo trudno.
    Terminy takie jak jak „prawdziwa demokracja” czy też „prawdziwa wolność” są zaś bardzo ostre. Przypominam ci także, że demokracja to jest władza ludu, przy czym oczywiste jest to, że w tym systemie każdy obywatel powinien mieć taki sam wpływ na decyzje władz - inaczej to nie mamy demokracji, a tylko arystokrację, czyli rządy tzw. szlachetnie urodzonych albo też, tak jak dziś, plutokrację czyli rządy bogaczy. Natomiast twój liberalny ideał władzy nie przeszkadzającej obywatelom kończy się zawsze tym, że rządy obejmują najsilniejsi albo najbogatsi, w swym własnym partykularnym interesie, co oczywiście z demokracją nie ma nic, ale to absolutnie nic wspólnego.
  • 2016-07-10 23:35 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jakowalski,
    cyt." Ja zaś czuje się bardzo mocno związany z bogactwami Monako" - dobre! :-)
    Ale "demokracja" wcale nie jest ostrym pojęciem, tym bardziej "prawdziwa".
    Wymaga zdefiniowania wielu składowych, poczynając od owego "demos", co przyjmujemy jako "lud", a w istocie lepszy byłby "obywatel". A jeszcze lepiej "obywatel z pełnią praw", co w praktyce układało się różnie w zależności od czasu i miejsca. Stąd zawsze można zapytać: demokracja, ale jaka?
    I będzie to pytanie zasadne.
    Podobnie z wolnością, która, jak już z naszej rozmowy wynika, odmiennie może być pojmowana.
    Władza nie przeszkadzająca obywatelom to taka, która przeszkadza tyle, ile jest niezbędne dla realizowania celów ponadjednostkowych, służących obywatelom danego państwa. Nie mniej i nie więcej. Przyznasz, że to dość szeroka wykładnia?
  • 2016-07-11 09:40 | janekwisniewski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    no wlasnie - najwiekszy polski pilkarz czy zdrajca ?
    kilka dni temu wrocilem z rodzinnej imprezy w miescie Cohem w DE. Jako ze czesc mojej rodziny wyemigrowala 30- 15 lat temu. Akurat tez tak sie stalo ze ogladalismy mecz Polski w czwartek a Niemiec w sobote.W czwartek mielismy polskie koszulki a sobote niemieckie , oprocz jednego ze szwagrow ktory byl caly czas w koszulce Irlandi , bo jest Irlandczykiem. Oczywiscie ze kibicowalem Polsce a potem Niemcom. Co by sie stalo gdyby Polska grala w tym czasie z Niemcami ? Napewno bylaby przewaga niemieckich koszulek w pokoju ale ilosc wypitego alkocholu by sie nie zmienila.Na szczescie jestesmy Europejczykami , i mam nadzieje ze nigdy nie bede musial wybierac czy jestem Polakiem czy Niemcem czy Slazakiem czy opcja niemiecka czy trzecia kolumna czy pokemonem.
  • 2016-07-11 10:44 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Janek Wisniewski
    Prędzej czy później będziesz musiał wybierać, n.p. kiedy UE się rozleci i powrócą kontrole graniczne na Odrze i Nysie. Moja rodzina podczas okupacji omówiła podpisania folkslisty, przez co nie jesteśmy dziś uznawani w Niemczech za Niemców, mimo że mamy prawdziwie niemieckie (dokładniej bawarskie) pochodzenie. Natomiast za Niemców uważani są dziś w Niemczech osobnicy typu Willimowskiego, choć ich niemieckość jest mocno wątpliwa. Może to ci da coś do myślenia...
  • 2016-07-11 10:49 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    1. Jestem tak samo związany z bogactwami Monako jak obecni „uchodźcy” do Europy są związani z jej bogactwami, a nawet bardziej, jako że polska arystokracja latami utrzymywała to księstwo przegrywając tam swoje majątki - jednym z ostatnich Polaków utrzymujących Monako był n.p. syn prezydenta Mościckiego.
    2. Demos to jest wyraźnie lud. Obywatel to jest po grecku πολίτης (politis - od polis czyli miasto, wł. miasto-państwo). W prawdziwej demokracji każdy kto należy do danego narodu (ludu) ma pełne prawa, chyba, że odebrano mu je prawomocnym wyrokiem sądu niezależnego od innych władz.
    3. Demokracja jest tylko czyli prawdziwa, inaczej bezpośrednia, polegająca na tym, że każda ważniejsza decyzja władz jest konsultowana z ludem i poddana pod jego głosowanie.
    4. Wolność oznacza zaś swobodę postępowania ograniczoną tylko wtedy, jeśli dane postępowanie ogranicza swobodę postępowania innego człowieka.
    5. Cele ponadjednostkowe wymagają z kolei poważnego ograniczenia swobody jednostek, w tym szczególnie swobody bogacenia się, jako że jednostki na ogół bogacą się wyzyskując inne jednostki. Stąd też demokracja z definicji wyklucza kapitalizm rynkowy, polegający przecież na ekonomicznym przymusie pracy i wyzysku ludzi pracy przez kapitalistów.
    Pozdrawiam
  • 2016-07-11 18:57 | Slawomirski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Nalezy zaakceptowac fakt ze absolut nie istniejs i tak samo nie istnieje idealny Polak czy Niemiec. Laczy nas humanizm a pomimo tego wiele nas dzieli. Wilimowski byl takim samym Polakiem jak wiekszosc czlonkow PZPR. Jest to smutny ale prawdziwy obraz rzeczywistosci. Chyba nie jest istotne czy Wilimowski byl Polakiem czy Niemcem. Istotne jest jak traktowal innych. Czy Polakiem jest Jerzy Urban mowiacy obywatelom ze "rzad sie sam wyzywi"? Oczywiscie ze jest. Dlatego postac Wilimowskiego moze byc wielu Polakom bliska. Kto z was nie mial znajomego czy czlonka rodziny w PZPR?

    Slawomirski
  • 2016-07-11 20:23 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Slawomirski
    A co ma tu do rzeczy PZPR - organizacja powstała kilka lat po II WŚ?
  • 2016-07-11 21:21 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Katolik to usunął:
    Slawomirski
    Równie dobrze można powiedzieć, że Willimowski był takim samym Polakiem jak wszyscy księża rzymsko-katoliccy polskiego pochodzenia - oni przecież są funkcjonariuszami Watykanu, a więc podlegają oni, na mocy tzw. konkordatu, prawu Watykanu a nie Polski.
  • 2016-07-12 21:29 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    cccamel
    Pokaż mi bogacza, który do swego majątku doszedł tylko i wyłącznie swoją własną, uczciwą pracą, a podrę moje dyplomy.
  • 2016-07-13 07:32 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jakowalski,
    zlituj się nad tymi biednymi bogaczami! ;-) Nie podałeś, od jakiego cenzusu majątkowego przysługuje tytuł bogacza.
    Urban twierdzi, że został bogaczem uczciwie. Ale na wszelki wypadek nie drzyj jeszcze dyplomów.
    Księża rzymsko-katoliccy mają specjalny status uświęcony wielowiekową tradycją. Konkordat jest umową której żadne państwo nie musi zawierać. Może też taką umowę anulować.
  • 2016-07-13 13:20 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    1. Pisałem już nie raz, że status bogacza przysługuje w Polsce osobom posiadającym co najmniej milion euro kapitału, czyli pieniędzy włożonych w biznes albo w lokatę przynoszącą zyski, a nie w majątek bezproduktywny. Urban został zaś bogaczem głównie dzięki temu, że był on państwowym dygnitarzem, na podobnej zasadzie na jakiej laburzystowscy premierzy Australii (tacy jak n.p. Hawke czy Keating) obejmowali swój urząd będąc praktycznie pozbawionymi majątku, a kiedy opuszczali oni ten urząd, to z reguły byli oni multimilionerami, mimo że oficjalna pensja premiera federalnego rządu Australii to było wtedy znacznie poniżej pół miliona dolarów rocznie, a więc musieli by oni odkładać co roku dobrze ponad połowę swoich zarobków netto aby w ciągu swej trzyletniej kadencji oszczędzić jeden marny milion dolarów, a wiadomo, że po tych 3 latach to mieli oni majątki co najmniej kilkakrotnie wyższe.
    2. Formalnie też nie musisz oddawać portfela bandycie, który domaga się do ciebie tegoż portfela grożąc użyciem siły. Nie oszukujmy się - konkordaty były zawsze podpisywane przez Polskę pod kontrolą Watykanu, co innego było zaś n.p. z konkordatem wymuszonym na Watykanie przez Hitlera. Wielowiekową tradycją było zaś także poddaństwo chłopów pańszczyźnianych i dziesięcina.
  • 2016-07-13 17:32 | Slawomirski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Szanowny Panie jakowalski

    Upodlenie czlowieka jest naturalnym procesem zyciowym przemilczanym przez wiekszosc szkajaca otuchy. Jesli panu zalezy na poszukiwaniu absolutu to nasze drogi sie rozchodza.

    Slawomirski
  • 2016-07-13 20:42 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Czaro
    Nie za to, że był policjantem, ale za to, że wstąpił on na ochotnika do policji w III Rzeszy, kiedy było już doskonale wiadomo o zbrodniczym charakterze tego państwa. Poza tym, to przeproś mnie za stwierdzenie, że moi dziadkowie byli konfidentami (zresztą niby czyimi?). Obaj byli w PPS, a więc za co ich winisz?
  • 2016-07-13 20:42 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Slawomirski
    Absolut istnieje tylko jako idea, ale bez tej idei nie wiedzielibyśmy, do czego chcemy dążyć.
  • 2016-07-14 06:58 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Czaro,
    zapędziłeś się. Porównanie niestosowne.
    A jeśli masz wątpliwości co do zachowania Wilimowskiego, to on sam ich nie miał, uciekając wraz z Niemcami.
    W tym co pisze Sławomirski coś jest, jednak wojna nie jest dobrym czasem na dzielenie włosa na czworo, a wstąpienie Wilimowskiego do niemieckiej policji, siłą rzeczy prowadzącej działania przeciw Polakom, jak chcesz ocenić? Pamiętaj przy tym, że Wilimowski nie był jakimś anonimowym szaraczkiem, a postacią znaną, nie mógł też zasłonić się uprzednią pracą w policji, co jakoś by jego postępowanie tłumaczyło, powiedzmy nakazem kontynuowania pracy.
    Dokonał wyboru i był to śmierdzący wybór.
  • 2016-07-14 07:33 | Alrus

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Jakowalski, co nazywasz majątkiem nieproduktywnym? Każdy majątek nieproduktywny jego właściciel rzeczywisty może przekształcić w produktywny i wg Twoich kryteriów stać się bogaczem jakby łatwiej niż zaczynając od zera... ;-) Zatem takie zastrzeżenie trzeba odrzucić. Tak jak odrzucić autorytatywne stwierdzenie, że każdy bogacz doszedł do majątku swoją nieuczciwością. Po pierwsze, musiałbyś udowodnić to w każdym przypadku, po drugie, sam zdrowy rozsądek wsparty nawet minimalną wyobraźnią pozwala złożyć scenariusze całkowicie uczciwego dojścia do dużych pieniędzy. Poczynając od ich odziedziczenia.
    Watykan nie groził nam użyciem siły. To państewko dość odległe i miałoby kłopoty z przerzuceniem swych wojsk. Winę ( bo szkodliwości konkordatu dopatrzono się na najwyższych szczeblach już przed wojną) ponosi słabość naszych elit politycznych, czyli państwa.
  • 2016-07-14 13:09 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus ad Willimowski
    Masz rację - Willimowski nie miał wątpliwości, po czyjej był on stronie, uciekając wraz z Niemcami i zapisując się na ochotnika do zbrodniczej formacji jaką przecież była ówczesna hitlerowska policja, podległa Gestapo. Willimowski dokonał wyboru i był to śmierdzący wybór i nic go tu nie usprawiedliwia. Już lepiej by dla niego było, gdyby się zgłosił na ochotnika do Wehrmachtu i przy pierwszej okazji poddał się Aliantom (jako ochotnik byłby wysłany na front zachodni, n.p. do Francji czy Włoch), co zrobiło wówczas wielu Ślązaków będących w jego położeniu. Mógł tez pójść do pracy n.p. na kolei czy w kopalni i wtedy byłby zwolniony z poboru do wojska. Możliwości miał wiele, ale świadomie wybrał najgorszą nich i dlatego też nie mógł wrócić do Polski.
  • 2016-07-14 13:35 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Alrus
    1. Majątek nieproduktywny to jest dom abo mieszkanie wraz z wyposażeniem (poza biurem domowym), działki rekreacyjne, samochody (poza służącymi do dojazdu do pracy albo jej wykonywania), biżuteria, dzieła sztuki etc.
    2. Oczywiście, że w teorii każdy majątek nieproduktywny jego właściciel może przekształcić w produktywny, ale na ogól traci on wtedy bardzo dużo, szczególnie sprzedając unikalne dzieła sztuki, jako że jeśli by chciał on je odzyskać, to kosztowało by to go znacznie więcej niż to, uzyska z ich sprzedaży. Poza tym, to kapitał jest łatwo stracić w porównaniu do bezproduktywnego majątku, którego nie traci się nawet w wyniku bankructwa, jeśli prowadzi się biznes w formie anonimowej spółki akcyjnej poprzez tzw. figurantów (nominees). Jak widzisz, Diabeł zawsze ukrywa się w szczegółach.
    3. Oczywiście, ze stwierdzenie, że każdy bogacz doszedł do majątku swoją nieuczciwością jest tylko skrótem myślowym. W rzeczywistości jest to reguła, od której jest bardzo mało wyjątków. Wyjątkami byli być może Ford czy Westinghouse - nawet Edison był oszustem, który żerował na biedzie wynalazców takich jak n.p. Tesla, tyle, że Tesla szybko się zorientował co do tego kim był w rzeczywistości Edison i nie dał mu się do końca oskubać.
    4. Dziedzicznie jest tylko formalnie poprawną metodą dojścia do majątku, ale pamiętaj, że non omne quod licet honestum est, jako że nie jest sprawiedliwe, aby syn milionera miał ułatwiony start w życiu tylko dlatego, że jego ojciec czy dziadek nieuczciwą (niemoralną, nieetyczną a często wręcz nielegalną) drogą zdobył majątek. Czy uważasz, że syn gangstera dziedzicząc majątek ojca, staje się w ten sposób właścicielem legalnie uzyskanego majątku?
    5. Watykan nie ma dziś swoich własnych dywizji, ale w jego interesie biły się niedawno dywizje państw sprzymierzonych z Watykanem - chociażby niemieckie dywizje na froncie wschodnim, które biły się tam z błogosławieństwem ówczesnego papieża, tzw. Hitler's Pope. A swoją drogą, to w przeszłości Watykan miał sporą armię i licznych papieży walczących na jej czele i to w pełnym uzbrojeniu. Co do konkordatu, to powinien on być zakazany w polskiej konstytucji, jako że narusza ona jednocześnie równość wyznań wobec prawa i dyskryminuje Polaków nie będących katolikami rzymskimi. Pisałem w tej sprawie do Ombudsmana (RPO) ale udzielił mi on bardzo wykrętnej odpowiedzi.
  • 2016-07-14 19:15 | zak1953

    Górnoślązak

    @jakowalski - całościowo.
    Rzadko spotykam tak „wszechstronnych” komentatorów. Do tego przemądrzałych, upierdliwych i czepialskich, co zdążyłem wyrazić kilka miesięcy temu, gdy postanowiłeś przekonać mnie, iż lepiej znasz moje doświadczenia życiowe oraz wielu innych osób, których wpisy komentujesz na swój sposób. Twoja sprawa. Osobiście współczuję Tobie. Bo nie znalazłeś w swym życiu ani spełnienia, ani spokoju. A to na starość boli. Szczególnie, gdy ludzie starają się unikać z Tobą kontaktu z powodu natarczywego pouczania i mentorstwa. Niestety, wiedza nie zawsze przynosi szczęście. I Ty jesteś tego przykładem.
    Teraz czepiłeś się Ernesta Wilimowskiego. Ślązaka, a dokładniej jeszcze Górnoślązaka (co na Śląsku zawsze miało znaczenie). Autor artykułu wyraźnie przywołał słowa Wilimowskiego „jestem Górnoślązakiem”. Wilimowski sprechał, godoł i mówił, jak większość górnośląskich mieszkańców. Urodził się w Niemczech w 1916 roku. I nie zmieniając miejsca pobytu stał się Polakiem, a potem znowu Niemcem – z obywatelstwa. Z urodzenia był Górnoślązakiem i takim pozostał do śmierci w Niemczech, które nie bawiły się w takie rozważania, jak w powyższych komentarzach.
    Wilimowski był urodzonym piłkarzem. I chyba pingpongistą, o czym wspomniał autor artykułu. Wyraźnie był uzdolniony ruchowo. Nie dziwota, że fussbal stał się jego wyborem. I gdyby nie pech z miejscem i czasem urodzin, nikt nie powątpiewałby w jego wielkość. Gdyby Polska nie zapragnęła bogactw ziemi śląskiej i nie przejęła w 1922 roku części Górnego Śląska, Wilimowski byłby wyłącznie uznanym niemieckim piłkarzem i reprezentantem. Ale urodził się na niemieckim Śląsku (i to nie w zaborze pruskim), co zdążyłeś napisać w jednym z komentarzy.
    Kiedy druga wojna przyszła na Śląsk, Wilimowski stanął przed tymi samymi dylematami co reszta mieszkańców tej ziemi. III Rzesza – podobnie jak wcześniej i później Polska – nie bawiła się w żadne sentymenty wobec Ślązaków. Narzuciła swoje prawa i skutecznie je egzekwowała. Zarzuty przyjęcia volkslisty, gdy namawiał do tego rząd polski na uchodźctwie, katolicka hierarchia kościelna na Śląsku, a także osobiście trener polskiej reprezentacji w piłce kopanej, są co najmniej nieprzyzwoite. III Rzesza czasu wojny potrzebowała sprawnej gospodarki, pracowników i żołnierzy. Wilimowski był w wieku poborowym i poza kopaniem piłki w zasadzie nie miał przydatnego w przemyśle zawodu. Ponieważ piłkę kopał w sposób mistrzowski, to kontynuacja gry, była jego sposobem na przeżycie. Ówcześnie nie było formalnego zawodowstwa. Aby nie pójść do Wehrmachtu, ubrał mundur policjanta, a po służbie grał w piłkę. Ponieważ był niemieckim obywatelem (volkslista, data i miejsce urodzenia w Niemczech), nie odmówił trenerowi niemieckiej reprezentacji. Jak piszesz Kusociński – polski olimpijczyk - dał się rozstrzelać w Palmirach. Kusociński nie był Ślązakiem, ani nie urodził się w Niemczech jak Wilimowski. Tutaj akurat Ernest miał szczęście. Porównanie tych losów wydaje mi się nietrafione. Wilimowski po wojnie nie wrócił na Śląsk, bo do czego miałby wracać? Starając się przeżyć wojnę, dla nowej polskiej władzy stał się zdrajcą. Podobnie jak wielu innych Górnoślązaków, więzionych przez nową władzę w licznych obozach czy wywożonych przez sowietów do ZSRR. My, Górnoślązacy do dzisiaj jesteśmy podejrzanym elementem w Polsce. Polsce trwającej w kształcie skrojonym przez Stalina i sprzedajnych polityków zachodnich.
    Zastanawiam się skąd u Ciebie tak radykalne i jednoznaczne określenia Wilimowskiego? Czyżbyś kompensował sobie własne kompleksy? Wilimowski był Górnoślązakiem. Nie zmieniając miejsca był mieszkańcem Niemiec, Polski i znowu Niemiec. Ty jesteś polskim obywatelem z miejsca i daty urodzenia. Dla obecnej władzy jesteś śmieciem i znalazłeś sobie gorszego od siebie Można odnieść wrażenie, że masz kompleks lombrozjańskiego monakijczyka. Czyli sam nie jesteś „czystym Polakiem” co odbija się w twych komentarzach. Szukasz uznania i jeśli „dobra zmiana” dostrzeże twą gotowość, to oddasz się jej za odpowiedni fotel, apanaże, uznanie i dobre słowo.
    „Jakowalski”. Jesteś trochę jak Wilimowski. . Wiernie służyłeś poprzedniej „sprzedajnej i niepolskiej” formacji ustrojowej, chociaż formalnie nie dopuściłeś się żadnej zdrady. Ja to rozumiem. Urodziłeś się w złym czasie i miejscu. Jak większość ludzi między Odrą i Bugiem.
    Co do Jerzego Urbana. Urban do majątku doszedł w czasach, gdy był już nikim w wolnej Polsce. Ale potrafił sprzedać to, co wcześniej oddawał za grosze – talent pisarski. Bo pisać zawsze umiał.
    Cóż! Ernest Wilimowski był wielkim i super utalentowanym piłkarzem. Gdyby urodził się 70-75 lat później, byłby noszony na rękach przez fanatycznych kibiców. I z pewnością byłby jednym z najdroższych footbolistów w Europie i na świecie. Ale nie miał wpływu na czas i miejsce urodzenia. Ani na wydarzenia, które zdeterminowały jego życie. Życie zdrajcy?
  • 2016-07-16 19:15 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Herr Oberchlesier,
    2. Herr Willimowski NIE urodził się w Niemczech, a na polskich ziemiach okupowanych przez Niemcy, a to jest spora różnica. Urodził się on w Katowicach, czyli w zaborze pruskim (Wikipedia podaje wyraźnie: Geburtsort: Kattowitz, Deutsches Kaiserreich). Równie dobrze można by więc powiedzieć, że Sienkiewicz urodził się w Rosji a Wyspiański w Austrii.
  • 2016-07-16 19:15 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Herr Oberchlesier,
    4. To nie Polska nie zapragnęła bogactw ziemi śląskiej, ale Polacy zamieszkali na Górnym Śląsku zapragnęli wówczas Polski, zresztą wbrew polityce prowadzonej wtedy przez władze w Warszawie.
  • 2016-07-16 19:16 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Herr Oberchlesier,
    5. Rząd polski na uchodźstwie nie namawiał Polaków ze Śląska do wstępowania do niemieckiej policji, a katolicka hierarchia kościelna w Polsce generalnie namawiała wówczas Polaków do posłuszeństwa okupantowi i do wyjazdów na roboty do Niemiec, zaś trener ówczesnej polskiej reprezentacji w piłce nożnej nie powinien się wówczas wypowiadać na tematy nie związane ze swoją dyscypliną sportu.
  • 2016-07-16 19:18 | jakowalski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Herr Oberchlesier,
    7. Kusociński nie dał się rozstrzelać w Palmirach - on został tam rozstrzelany wbrew swojej woli. Jemu nie zaproponowano przecież występów w reprezentacji Niemiec, mimo że Niemcy wówczas Polskę okupowali.
  • 2016-07-16 23:57 | Slawomirski

    Re:Ernest Wilimowski: największy polski piłkarz czy zdrajca?

    Slawomirski
    Absolut istnieje tylko jako idea, ale bez tej idei nie wiedzielibyśmy, do czego chcemy dążyć.

    Szanowny Panie jakowalski

    Zapewniam pana ze zycie bezideowe nie jest takie zle. Podziwiam panska aktywnosc. Idea jej przyswiecajaca martwi mnie.

    Slawomirski