Nowe zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Niewyjaśnione , tajemnicze zdarzenie

(2)
2016-09-04 05:08 | detektywjarzynski
Wczoraj miały miejsce dwa zdarzenia w moim życiu, którym chciałbym poświecić kilka chwil . Pierwsze – doszło do ukąszenia mnie w dłoń przez pszczołę . Do ukąszenia doszło na moich kochanych uroczyskach , gdzie o godzinie 11.00 przed południem wybrałem się po dziki chrzan.

Nie było , by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt , iż jestem uczulony na użądlenie tych owadów. W przeszłości byłem już dwukrotnie ukąszony przez te pożyteczne owady .

Za pierwszym razem dostałem bardzo silnego wstrząsu anafilaktycznego i dużo nie brakowało, bym powędrował w zaświaty. Doszło do niebezpiecznego dla życia spadku ciśnienia 50/0 i utraty przytomności. Pamiętam jedno słowo wypowiedziane przez ratujące mnie przed przyjazdem karetki dwie kobiety /prawdopodobnie lekarki/ , a mianowicie „wraca” . Byłem hospitalizowany na Oddziale Intensywnej Terapii Szpitala w Łagiewnikach k/łodzi. W drugim przypadku było podobnie.

Te zdarzenia dały mi do myślenia , iż ta nadmierna , niepożądana i niebezpieczna gwałtowna reakcja mojego organizmu na czynnik patogenny, uruchamiająca nagły wyrzut do ustroju histaminy nie działa w moim organizmie prawidłowo, czyli ten mechanizm obronny działa wadliwie. By temu przeciwdziałać podjąłem samoleczenie przy pomocy rdestowca , który okresowo przyjmowałem i przyjmuje w formie naparów/nalewek z liści , kłączy i korzeni, a których jedną z zalet jest to ,że z jednej strony działają immunostymulująco, zaś z drugiej hamują procesy autoagresji immunologicznej.

http://www.luskiewnik.pl/autoimmunologia/new-page-7.htm


Wykorzystałem tę ich zaletę i okazało się , że skutecznie. Tym razem ukąszenie pszczoły wywołało u mnie reakcję jedynie miejscową , a nie ogólnoustrojową tak jak było w poprzednich przypadkach. Doszło jedynie do opuchlizny , bolesności dłoni i przedramienia oraz lekkiego niedowładu tych miejsc . Wystąpił też rozstrój żołądka i stan podgorączkowy.

By wzmocnić układ oddechowy pojechałem do parku i zebrałem z pnia świerków krople żywicy , po czym wtarłem je do nosa. Zażyłem też 10 ml nalewki tatarakowej oraz 20 ml wina serdecznikowego z własnego tegorocznego wyrobu. Opuchnięta dłoń i przedramię posmarowałem glicerydem żywokostowym też własnej produkcji.

O godzinie 20.00 wyjechałem w sprawach służbowych do miasta, po czym następnie pojechałem po wodę ze zdrojów łódzkich, którą zamierzałem wykorzystać do nocnej produkcji ogórków kiszonych oraz kwasu buraczanego.

W pewnym momencie jadąc ulicą Brzezińską nieopodal cmentarza na Dołach / tam , gdzie jest pochowany mój przyjaciel z dzieciństwa „Koniu”, o czym dowiedziałem dzień wcześniej od jego córki/ nagle wyłączyła mi się świadomość z czego zdałem sobie sprawę dopiero później .

Z wyłączoną świadomością przejechałem ok. 3 km /cztery minuty/ przez kilka skrzyżowań . Z tego okresu nic nie pamiętam /brak zwrotnej pamięci/ . Ocknąłem się na wysokości ul. Zjazdowej . W pierwszej chwili nie wiedziałem gdzie jestem i co tutaj robię. Dopiero po chwili wróciłem do świadomości . Cały czas jadąc za kierownicą samochodu stwierdziłem , iż przejechałem ulicę , w którą powinienem skręcić / Janosika/ i automatycznie skręciłem w prawo w ulicę Giewont, skąd jadąc wertepami dojechałem do zdroju. Napełniłem 30 l baniak na wodę , powróciłem do domu oraz zająłem się przetwórstwem starając się sobie wytłumaczyć to zdarzenie, a szczególnie to kto zawładnął moją świadomością na czas 4 minut. W sumie nic mi się nie stało . Nikomu nie wyrządziłem krzywdy . Nie doszło do żadnej kolizji. Kto sprawił , ze samochód poruszał się po drodze w wyznaczonym wcześniej przeze mnie kierunku, bez mojej woli i świadomości /bez utraty przytomności/ ? Kto mnie bezpiecznie przeprowadził przez 3 km. ? Nie potrafię sobie na wszystko odpowiedzieć . Wiele bym dał za to, by móc zgłębić tajemnicę tych 4 minut.

Na zdjęciu poniżej trasa , którą pokonałem bez udziału własnej świadomości.

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/14199418_2084302708462608_104591177960677339_n.jpg?oh=76a630d74eb10e764708bb4ad53098f8&oe=584F153A
  • 2016-09-11 16:42 | kaesjot

    Re:Niewyjaśnione , tajemnicze zdarzenie

    Ja nie widzę w tym nic nadzwyczajnego - nieraz zdarzało mi się, że prowadząc samochód w pewnej chwili uświadamiam sobie, że ostatnie zdarzenie z drogi, które zapamietałem miało miejsce kilka kilometrów wcześniej a potem już nic. Prawdopodobnie umysł Twój zdominowało wspomnienie o "Koniu" i nie "zapisywał" on tego, co działo się na drodze.
    Co do ukąszenia owadów - "babcine" sposoby są najskuteczniejsze.
    U mnie z kolei mega dawki wit.C sprawiły, iż po ukąszeniu przez komary czy meszki nie tworzą mi się wokół ukąszeń wielkie czerwone place co miało miejsce wcześniej i obywa sią bez zastrzyków przeciwtężcowych, antybiotyków i maści sterydowych.