Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

(27)
Dane z czarnych skrzynek były manipulowane, ich zapis był cięty. Okazało się też, że jeden z silników był niesprawny, podobnie jak generator i dwa wysokościomierze – takie „sensacje” przekazała powołana przez Antoniego Macierewicza podkomisja MON.
  • 2016-09-15 16:30 | Aspiryna

    to nie jest "zwykla" niegodziwosc

    To nie jest taka sobie "zwykla" niegodziwosc - to jest istotna i nieodlaczna czesc programu politycznego partii pod nazwa PiS. I takiego pokroju, klamliwi
    i niegodziwi ludzie - niestety - rzadza teraz w Polsce.
    Smutne to i bardzo przykre!
  • 2016-09-15 17:00 | Caramba

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Jeżeli mogą tak łgać i manipulować w sprawie katastrofy,
    jeżeli mogą wykorzystywać bliskich ofiar, wdowy, dzieci, małżonków do uprawiania polityki na trumnach ????
    TO CO ZROBIĄ Z POLSKĄ ???
  • 2016-09-15 17:07 | jolinek

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Szanowny Redaktorze, pisze pan, że nie ma sensu mierzyć się z kolejnymi bzdurami produkowanymi przez Berczyńskiego & ska. I dopiero jak przedstawia dowody, to się punkt po punkcie je zbije. To jest właśnie błąd popełniony przez rząd Tuska, że po raporcie Millera odpuszczono sobie uparte, mrówcze, nieustające wbijanie do głów obywateli FAKTÓW. Pozostawiając wolne pole dla harcowników Macierewicza. No i weszli w to puste pole. Dopiero po trzech latach rząd się połapał i uruchomił zespół Laska. Otóż teraz znowu trzeba da capo tę syzyfową robotę odrabiać i przez pana i przez Laska i wszystkich miarodajnych fachowców. Żeby nie zostawić przestrzeni, w której po bzdetach Berczyńskiego zostaje wyłącznie pole do spekulacji jeszcze głupszych. Jeśli oni plotą o 3 i 5 uciętych sekundach z zapisów, to podważać to stosownym ustaleniem Millera. Jeśli oni bredzą, że Błasika nie było w kokpicie - to znowu, uparcie i do znudzenia przytaczać zapis z odsłuchanego odczytu. I w żadnym razie nie zostawiać pustki, w której brzmią tylko słowa nikczemników, bo wtedy TYLKO one zostaną w uszach odbiorców. Toteż upraszam pana (choć przeczytałam wszystkie raporty), żeby chociaż tylko dla mnie - jeszcze raz i jeszcze raz...
  • 2016-09-15 17:07 | czaro

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Pozwole sobie niezgodzic z ostatnia teza autora. Ta o niegodziwosci. To nie jest ani smieszne ani niegodziwe. To jest po proste zalosne. Mozna sie smiac z fajnego kabaretu, natomiast widzac szczyty manipulanctwa ubranego w madre miny, zadaje sobie pytanie, czy i jak dlugo ta karykatura bedzie strawna dla spoleczenstwa. Moze warto aby brneli dalej w te opary absurdu, to ich wykonczy.
  • 2016-09-15 18:01 | inder

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Do tej pory słyszałem, że nawet gdyby ta brzoza tam nie stała - samolot i tak by się rozbił, bo już było za późno, żeby poderwać tak wielką i ciężką maszynę do góry. Teraz czytam: "(zwiększyli ciąg silników do maksymalnego i poderwali sterami maszynę), ale było już za późno – tupolew uderzył o brzozę właśnie podczas wznoszenia." Czy to znaczy... że gdyby nie ta brzoza, to samolot dałby jednak radę się wznieść i do tragedii by nie doszło? Tak czy siak - w zamach nie wierzę. Ale pytam po prostu z ciekawości, licząc oczywiście na opinię znawców, a nie maciarewiczowskich ekspertów od wybuchających parówek.
  • 2016-09-15 19:18 | janussss

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Przezylem moje formacyjne lata w SOCJALIZMIE w milionowym miescie , wystarczylo powtarzam wystarczylo przerzucic 2 pierwsze strony gazety i czlowiek wogole nie wiedzial w jakim systemie zyje . Zylo sie . To co te lobuzy proponuja Polsce od Katastrofy to jest zwykle molestowanie sumien ludzkich przez kazda minute dnia .
  • 2016-09-15 21:49 | trip

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Takie sensacyjne kretynstwa trafiaja latwo do wyobrazni wielu w Ciemnogrodzie jakim stala sie Polska,a film o Smolensku juz zostal zaliczony do gatunku SF.Teraz czekamy na czeska wersje tego filmu wraz z symulacja uderzenia skrzydla tupolewa,ktorego za podatnikow pieniadze komisja ma kupic wlasnie od Czechow.
  • 2016-09-15 22:32 | Aspiryna

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    "Do tej pory słyszałem, że nawet gdyby ta brzoza tam nie stała - samolot i tak by się rozbił, bo już było za późno, żeby poderwać tak wielką i ciężką maszynę do góry. Teraz czytam: "(zwiększyli ciąg silników do maksymalnego i poderwali sterami maszynę), ale było już za późno – tupolew uderzył o brzozę właśnie podczas wznoszenia." Czy to znaczy... że gdyby nie ta brzoza, to samolot dałby jednak radę się wznieść i do tragedii by nie doszło?"

    ```````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````

    To jest tylko spekulacja i "gdybanie"... moze tak, moze nie. Mogl zadecydowac
    ulamek sekundy i na panskie pytanie nikt nie bedzie w stanie dac 100-procentowo
    pewnej odpowiedzi.

    P.S. Nalezy odrozniac jezyk dziennikarski od jezyka raportow/sprawozdan
    technicznych, bo to czesto dwie rozne sprawy...
  • 2016-09-16 02:59 | mentalist

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Gdy patrze na :podkomisje" to zawsze kojarzy mi sie film Milosa Formana Lot nad kukulczym gniazdem chyba wiecie dlaczego
  • 2016-09-16 03:45 | Jan Bohynski

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Zal tego kraju, ale podobno ma sie taka wladze, na jaka sie zasluguje. JB.
  • 2016-09-16 03:49 | woytek

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty

    Ta komisja Macierewicza będzie się w piekle smażyć ze wstydu. Oni nie wierzą w piekło , ani w niebo, gdzie przebywają ofiary tego tragicznego wypadku. Oni tak zaplątali się we własnym kłamstwie, ignorancji i cynizmie, że zarzucają poprzednim komisjom fałszowanie wyników dochodzenia przyczyn katastrofy. Kto mógłby być zainteresowany zamachem na ten rządowy samolot lecący do Smoleńska ? Oczywiście tylko ci, którzy by chcieli skłocić dwa narody słowiańskie , Polskę i Rosję , nikt inny.
    Kto był zainteresowany takim rozwojem zdarzeń? Niech na to pytanie odpowiedzą członkowie tej komisji? Jak nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie , to niech milczą.
    Polska wpychana jest przez idiotów w konflikt wewnętrzny. Ktoś buduje mur między polską inteligencją , a tą częścią społeczeństwa która podatna jest na manipulację. Igracie z ogniem panowie politycy od siedmiu boleści.
  • 2016-09-16 06:23 | marek1959

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Wariatow trzeba izolowac. Przykro patrzec jak przed wariatem staja na bacznosc oficerowie wojsko polskiego.
  • 2016-09-16 08:21 | kocinka

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Cieszę się, że nie ma tam żadnego wykładowcy z mojej uczelni Politechniki Szczecińskiej. Co do meritum, to ogłoszone dane (1,5 [s] i 3,0 [s]) powinny zostać przeanalizowane przez psychiatrów i ginekologów, albowiem chyba tyle trawa przenoszenie nasienia do zapłodnienia. Najfajniejsze jest wygumkowanie gen. Błasika, byłoby to prawdą, gdyby na pokładzie nie było alkoholu. Po prostu chłop dałby sobie spokój z takim lotem. Czekam na rzetelną opinię sporządzoną przez jedynego zdroworozsądkowego specjalisty od takich komisji Pana Stanisława Tyma, którego bardzo serdecznie pozdrawiam.
  • 2016-09-16 09:09 | przbil

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Panie Grzegorzu, zadaniem tek "komisji ekspertow" nie jest ani wyjasnienie czegokolwiek, ani mierzenie sie z dowodami. Zadaniem tej komisji jest kontrolowane wypuszczenie "nowych sensacyjnych ustalen" przypominajacych ludowi smolenskiemu kogo ma nienawidzic i wskazujacych coraz to nowych zdrajcow ojczyzny. Chodzi o podtrzymywanie ducha walki sekty PIS.
    To strategia Putina ze wschodu Ukrainy: nie chodzi o to zeby wygrac wojne ale zeby podtrzymywac konflikt i podgrzewac go wtedy, kiedy jest to taktycznie wygodne.
  • 2016-09-16 10:28 | observer

    Demokracja - po polsku.

    To są właśnie skutki DEMOKRACJI która spadła z nieba - nie sprawdza sie w Afganistanie, Iraku i Polsce. Do demokracji naród musi sam DOROSNĄĆ. Statystyczny Polak jest ciemny (nie przeczytał nawet jednej książki w roku), przymulony (duże spożycie alkoholu i dopalaczy), naiwny(wierzący w dzieworództwo i zmartwychwstanie). Skutki dania demokracji Polakom są podobne do dania małpie brzytwy. "Smoleńsk" służy do wychowania młodzieży w tym duchu.
  • 2016-09-16 10:28 | inder

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Jolinek ma rację. Szanowna Redakcja zdaje się popełniać ten sam błąd, który popełnia większość polskich (i może nie tylko polskich?) elit intelektualnych. Błąd polegający na mniemaniu, że całe społeczeństwo jest tak samo inteligentne jak my. Otóż nie jest! "Polityka" bzdetów wygłaszanych przez ekspertów parówkologii oczywiście nie kupuje. Większość jej czytelników z pewnością też nie. Ale "ciemny lud" (który jest niestety w większości) - kupuje. I dlatego nie ma innego wyjścia, jak do znudzenia, łopatologicznie, jak krowie na miedzy, uświadamiać ww. "ciemnemu ludowi" wszystkie absurdy wygłaszane przez tę podkomisję. Proces, który doprowadzi nas w końcu z powrotem pod skrzydła Wielkiego Brata ze Wschodu, już się rozpoczął. Jeszcze nie jest za późno, żeby ten proces odwrócić, ale... czasu jest coraz mniej...
  • 2016-09-16 11:09 | Indoor prawdziwy

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Szanowny Panie Redaktorze.

    Pan wchodzi w meritum sprawy, więc pozwolę sobie na kilka merytorycznych uwag.
    Zgadza się, że działalność podkomisji i ich sposób komunikowania to szczyt niegodziwości.
    Ale czy jest to pierwszy szczyt czy też kolejny szczyt
    1. po katastrofalnej pracy i jeszcze bardziej katastrofalnym raporcie komisji Millera
    2. po katastrofalnej ciszy jaka zapadła po publikacji raportu pośród dziennikarzy, tzw. środowiska
    efektem tamtej katastrofy i kolejnych dwóch katastrof (1. i 2.) jest dopiero katastrofa w postaci komisji Macierewicza.

    Pisze Pan " Piloci chcieli odejść na drugi krąg w tzw. automacie...nie zadziałał przycisk „odejście” na wolancie"

    Otóż nie ma żadnego dowodu na to, by załoga chciała korzystać z przycisku „odejście” na wolancie. Jest to wprost absurdalna teza komisji. Po prostu nieprawda. Robienia z pilotów idiotów, którzy nie wiedzą nic o samolocie pilotowanym przez siebie.
    Absurdalność tej tezy można udowodnić na kilka sposobów, ale zwracam uwagę tylko na fakt, iż komisja nie wie kiedy próbowano wciskać tez przycisk który nie działał.
    W "uwagach" twierdzono iż robiono to tuż po przekraczaniu 100 metrów (którego notabene zgodnie z przepisami nie wolno było przekraczać, o czym kontroler na wszelki wypadek informował pilotów)
    Ale wówczas załoga musiałaby ponad 10 sekund czekać na reakcję samolotu na przycisk który
    - działa natychmiast w sposób widoczny,
    - działanie jest dokładnie znane pilotom, bowiem w ramach procedur startowych sprawdzają za każdym razem, nawet gdyby lądowanie planowo miało nastąpić na lotnisku bez ILS (jak w Smoleńsku, gdzie przycisk "odejście" nie jest używany)
    - ma tendencje do zacinania się o czym doskonale wiedzą piloci
    - jak też wiedzą jak reagować na niedziałający przycisk

    Teza zawarta w "uwagach" była tak kuriozalnie bezsensowna, że w raporcie końcowym komisja zmieniła koncepcje i twierdzi, iż z przycisku próbowano korzystać, gdy samolot po raz trzeci znalazł się w wysokości 100 metrów.

    I teraz pytanie : czy Pan jechał windą w dół? Czy chcą wysiąść na 2. pietrze - czekał Pan kiedyś aż winda jadąc cały czas w dół - po raz trzeci minie 2. piętro?

    Bo komisja coś takiego twierdzi.

    I wszyscy dookoła twierdząco machają główkami.

    I tylko dlatego, że w pewnym momencie kapitan Protasiuk mówi że "w razie nieudanego podejścia odejdziemy w automacie"

    I czy te brednie dużo się różnią od wybuchających parówek, sztucznej mgły i wybuchów których nikt nie widział ani nie słyszał?

    Tak przy okazji - wedle komisji załoga w czasie gdy niecierpliwie czekała na działanie przycisku i odejście samolotu w górę - zmartwiła się, że samolot zbyt wolno się obniża i postanowiła zwiększyć prędkość zniżenia (tak twierdzi komisja w raporcie, w tym samym akapicie, mozna przeczytać!)

    Przecież to są jakieś horrendalne brednie. Ale, że są one zawarte w "mocnej odpowiedzi na bezpodstawne oskarżenie strony rosyjskiej" nikt nie ośmiela się nie żeby krytykować ale nawet przeczytać dokładnie.

    W efekcie krańcowej głupoty i tchórzostwa dziennikarzy i tzw. "środowiska" mamy to co mamy.

    Będę miał chwilę czasu wyjaśnię Panu
    - co to miasło być za "odejście w automacie"
    - dlaczego jest to sprawa drażliwa
    - komu zależy na ukryciu prawdy, nawet kosztem poważnych konsekwencji krajowych (jak - drobiazg - dojście PiS do władzy) i międzynarodowych
  • 2016-09-16 12:14 | kuradomowa1

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    dlaczego godzimy sie na placenie ciezkich pieniedzy grupie amatorow za beltanie w katastrofie smolenskiej? to bedzie kosztowac nas podatnikow miliony zloztych a my bogate spoleczenstwo na to pozwalamy. amatorzy oprocz macenia nie maja nic ale to nic do powiedzenia.przeciez nikt z nich nie ma jakiegokolwiek doswiadczenia w badaniu katastrof lotniczych - czy nie nalezy o tym caly czas mowic i podkreslac aby wreszcie ludzie pojeli, ze chodzi tutaj o polityczny cyrk.
  • 2016-09-16 17:22 | Indoor prawdziwy

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    "Będę miał chwilę czasu wyjaśnię Panu
    - co to miasło być za "odejście w automacie"

    Sporządzono 4 stenogramy z rozmów w kabinie. MAK podczas prezentacji upublicznił samą taśmę z rozmowami pilotów (mniej lub bardziej oczyszczonej formie są dostępne w Internecie.
    Stenogramy 1., 2. i 4. powstały przy współpracy pilotów wojskowych, prokuratury wojskowej, wojskowych członków komisji Millera. Metodę odsłuchu poznaliśmy z opisu 4. stenogramu - odsłuch był ''kontekstowy'' znaczy odsłuchujący wiedzieli co załoga ma powiedzieć w danym momencie i tak długo słuchali, odszumiali póki załoga nie powiedziała tego co miała w danym momencie według odsłuchujących powiedzieć.
    Trzeci stenogram powstał w inny sposób - usiadła osoba o dobrym słuchu z dobrym sprzętem w dobrych warunkach i notowała to co słyszy. Bez interpretacji. I wyszły jaja. Załoga się kłóci. Krzyczą na siebie w końcowym fragmencie lotu. Drugi pilot bez zgody, a dokładniej mimo protestu dowódcy, zmienia prędkość zadawanej automatyce ciągu (czym wybitnie przyczynia się do tego, że silniki nie zareagowały wówczas gdy miały spowodować "odejście")
    Okazuje się, że to co miało być pomyłką i wynikiem pospiechu - jest planowane i akceptowane (gdy samolot osiągnie 7 m/s - drugi pilot melduje "i jest siedem metrów" na co kapitan redukuje minimalnie - do 6.9 m/s. Dopuszczalne to 3.5-4 m/s)
    Itd.

    Dziwnym trafem wszystkie te dialogi znikły podczas kolejnego odsłuchania , które odbyło się ponownie z udziałem pilotów wojskowych i był "kontekstowy".

    Pośród dialogów, które znikły istnieje również jeden, gdzie załoga dokładnie wytłumaczy co oznacza "odejdziemy w automacie"

    Dialog brzmi następująco:
    Kapitan:"podchodzimy do lądowania. W razie nieudanego podejścia odejdziemy w automacie"
    Inżynier: "w automacie"
    po chwili
    Kapitan: "I w automacie"
    Inżynier: "I automat włączony" (odgłos przełączenia przełącznika)

    Pytanie za trzy grosze: co włączył inżynier? Bo to co włączył to jest własnie ów tajemniczy "automat"

    Otóż jak wynika z zapisów parametrów lotu inżynier włączył automat ciagu

    Tym samym załoga wytłumaczyła czarno na białym co oznacza "odejść w automacie" - nie jest to żaden przycisk "uchod". Załoga zamierzała przerwać podejście do lądowania nie ręcznie (gaz do dechy i wolant do siebie) tylko pod kontrolą automatu ciągu. Można to zrobić, nawet ma pewną cechę bardzo przydatną w tamtych warunkach.

    Tradycyjnego odejścia przerwać nie sposób - nawet gdyby pilot po zainicjowaniu odejścia po chwili zobaczył pod sobą lotnisko i warunki robiły się idealne - musi dokończyć odejście.

    Inaczej jest gdy "odejście" jest realizowane "w automacie" (gazem steruje automat ciągu). Podczas całego przebiegu odejścia (wyhamowanie zniżenia, lot poziomy przez krótki czas) samolot leci w konfiguracji nadającej się do lądowania (prędkość, klapy, podwozie), więc jeśli pilot w najniższym punkcie toru lotu (a samolot przepada w tym trybie około 50 metrów co załoga sprawdziła 400 metrów wyżej) zobaczy ziemię - ruchem jednego palca może zamienić "odejście" w "podejście".

    Jest tylko kilka drobnych kłopotów
    1. Żadna instrukcja obsługi takiego czegoś nie opisuje więc musiał być to "wynalazek (patent) pułkowy". Bardzo sprytny, ale nie przewidziany przez producenta. Jako taki jest więc złamaniem regulaminu lotu RL2006, który każe pilotom trzymać się instrukcji obsługi samolotu.
    2. RL2006 również jednoznacznie określa, iż "decyzja podjęta na wysokości decyzji jest ostateczna" więc jeśli pilot na wysokości decyzji postanowi odejść, to decyzji to nie ma prawa zmieniać.

    Gorzej - powyższy scenariusz co prawda dokładnie objaśni (plus dwa dialogi z 3. stenogramu i dokładna analiza parametrów lotu) co się stało i dlaczego samolot się rozbił ale całkowicie usunie ze strony Rosjan nawet śladu odpowiedzialności. Nie są bowiem potrzebni do zaistnienia katastrofy.

    Patrząc na kolejne stenogramy widać wyraźnie ślady manipulacji.
    1. W wersji która powstała w MAK odsłuch dokonali polscy lotnicy ale pod "uhem" Rosjan) manipulacja polega na niedosłyszeniu gołym uchem słyszalnych na taśmach fraz.
    2. Wersja w wykonaniu komisji Millera to totalny odlot. Panowie piszą co chcą.
    3. Wersja cywilna (krakowska) jest bardzo ciekawa, daje zupełnie inny obraz niż pozostałe (patrz powyższą interpretację)
    4. Wersja poznańska, niby cywilna ale (jak się okazuje) z dużym udziałem lotników wojskowych - wykasowano wszystkie dialogi objaśniające wypadek, niektóre dialogi były obecne we wszystkich poprzednich i słyszalnych gołym uchem jak wspomniane przeze mnie "i automat włączony". Było - nima.

  • 2016-09-16 23:52 | woytek

    Re: Szczyty niegodziwości

    Dedykuję podkomisji smoleńskiej wiersz Marka Skwarnickiego. Nigdy nie jest za późno na rozmowę z własnym sumieniem.

    A niczego się tak nie pragnie
    Jak nadziei
    Że nie jesteśmy igraszką w ręku ślepca
    Który szaleje z nieszczęścia
    W pustym wszechświecie
  • 2016-09-17 01:58 | observer

    kolejny ekspert

    @ indor prawdziwy.
    Skoro jest pan ekspertem i ma takie rewelacje to proszę ujawnić je panu Macierewiczowi - zostanie pan przyjęty z otwartymi ramionami - a nie nam, laikom bełtać w głowach. Czekam aż rozbłyśnie pańska gwiazda.
  • 2016-09-17 12:59 | Indoor prawdziwy

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    "Skoro jest pan ekspertem i ma takie rewelacje to proszę ujawnić je panu Macierewiczowi - zostanie pan przyjęty z otwartymi ramionami - a nie nam, laikom bełtać w głowach. Czekam aż rozbłyśnie pańska gwiazda."

    Drogi Observer.
    Po pierwsze ja wyraźnie zaznaczam, że piszę do Redaktora, który zechciał merytorycznie wypowiedzieć się w sprawie niedziałającego przycisku które było główną przyczyną katastrofy. Więc proszę po prostu nie czytać.

    Nie jestem ekspertem, ale mam pewną specyficzną cechę - jako że mieszkam w Polsce od 45 lat znam na wylot pewną "odwrotną polską logikę", ale jako nie-Polak - sam jemu nie podlegam.

    Więc może Was obowiązuje zasada, że nie wolno ani analizować, ani krytykować naszą "mocną odpowiedź na bezpodstawne oskarżenie strony rosyjskiej" - mnie ta zasada nie obowiązuje.

    Więc jeśli widzę , że komisja Millera z jednej strony bredzi (opisując np. ostatni odcinek lotu), z drugiej strony fałszuje dane (m.in. okoliczności prawne twierdząc, że do 100 metrów lot odbywał się zgodnie z prawem - bardzo istotne z kilku przyczyn) zaś raport jest wewnętrznie sprzeczny (np. tor lotu wykreślony przez komisję nie ma pokrycia w zawartych w raporcie danych o przyspieszeniu pionowym) to mi się to nie podoba. Szczególnie gdy widzę bezpośrednie konsekwencje w postaci podkomisji Macierewicza.

    Powtarzam: nie jestem ekspertem - używam logikę - przeczytałem na temat katastrofy wszystko (raporty, książki, dyskusje w Internecie w wykonaniu laików i fachowców itd.) i wprost nadziwić się nie mogę, że proste , powtarzam proste aż rzucające się w oczy nie mogą przebrnąć się do świadomości "dziennikarzy" i środowiska.

    Skończę więc swoje rozważania na temat jednego tylko dialogu, który w tajemniczy sposób znikł z 4. stenogramu (co z tego dialogu wynika zapodałem w ramach dyskusji na blogu P. Artymowicza w listopadzie 2012. W grudniu prokuratura wojskowa wystawiła zlecenie na nowy odsłuch taśm)

    Otóż instrukcja obsługi różni się od instrukcji obsługi pilota telewizyjnego. W tym drugim mamy opis roli poszczególnych elementów sterowania (tzw. guzików). Instrukcja obsługi samolotu (IUL Instrukcja Obsługi w Locie) nie tylko pisuje do czego służą poszczególne przełączniki, ale określa czynności załogi podczas niektórych manewrów. Na przykład podczas odejścia (na lotnisku gdzie nie ma ILS) kapitan powie "odchodzimy" i natychmiast dodaje gaz. Jeśli kapitan tego nie robi - ma to robi drugi pilot. Jeśli drugi pilot nie robi - ma to robić inżynier pokładowy. On też ma swoje manetki gazu. Dlatego też "odejdziemy w automacie" potwierdza inżynier pokładowy. I najwyraźniej wszyscy wiedzą co mają NIE robić, bo po wypowiedzi kapitana "odchodzimy" nikt gazu nie dodaje (wówczas nic by się samolotowi ani pasażerom nie stało, byłaby awantura że zeszli za nisko wbrew zaleceniom kontrolera).

    Czy więc wystąpiła zbiorowa amnezja że nikt nie dodał gazu? Czy też wszyscy raczej wiedzieli że gaz ma dodać "automat".

    Ale moment - ten manewr nie jest nigdzie, w żadnej instrukcji, opisany więc skąd załoga zestawiona ad-hoc bez zbędnych słów wie na czym ma polegać ten nieopisany w instrukcji manewr, kto co ma robić a co ma nie robić? Powtarzam - to nie była jakaś zgrana od lat załoga, tylko przypadkowo zestawiona na ten lot (raz tylko lecieli w podobnym składzie kilka lat temu na Haiti)

    Odpowiedź może być tylko jedna : ten manewr był nauczany, ćwiczony w pułku, jest doskonale znany dowódcom, znał gen. Błasik i prawdopodobnie znali również niektórzy członkowie komisji Millera (z Inspektoratu d/s Bezpieczeństwa Lotu z MON)

    Nie trzeba być ekspertem, by takie proste wnioski wyciągnąć. A jest to tylko jeden dialog. Podobnych "zagubionych" dialogów są jeszcze dwa.
  • 2016-09-17 20:27 | Caramba

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    2016-09-17 12:59 | Indoor prawdziwy
    "... ruchem jednego palca może zamienić "odejście" w "podejście".

    Czyli podchodzili do lądowania lub szukali pasa żeby wylądować?
    Niech pan wyjaśni dlaczego samolot znalazł się poniżej poziomu lotniska, dlaczego pomimo komunikatu, nie ma warunków do lądowania, nie odlecieli na lotnisko zapasowe.
    Czy jest pan w stanie podważyć główne przyczyny katastrofy?
    Czy zanalizuje pan film "Smoleńsk"?
  • 2016-09-18 00:50 | kalder

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    "Odchodzimy" Więc czemu nie odchodzili?

    Schodzili poniżej 100m, wypatrywali ziemi. To było pytanie do gen Błasika. Odchodzimy?

    (Czy ta pokazówka wystarczy dla prezydenta, żeby się nie rzucał, że spiskują przeciw nie mu?)

    Ale komenda nie padła
  • 2016-09-18 11:22 | Indoor prawdziwy

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    "Czyli podchodzili do lądowania lub szukali pasa żeby wylądować?"

    Sprawa nie jest taka prosta.

    Z 3. stenogramu wynika, że każdy z członków załogi chciał co innego.

    Z rozmowy pomiędzy kapitanem a drugim pilotem wynika, że kapitan mimo sugestii drugiego pilota każe zadać samolotowi prędkość jaką nie można wylądować. Nie można by było, nawet gdyby przez przypadek wyszli wprost na pas. Za to można bezpiecznie manewrować nawet w pobliżu ziemi.

    W wysokości 300 metrów drugi pilot ponownie sugeruje zadać prędkość właściwą do lądowania i pomimo protestu kapitana (okrzyk) samowolnie zmieni zadawaną automatyce ciągu prędkość na mniejszą, adekwatną do lądowania.

    Więc nie dość że każdy z członków załogi chciał co innego, to na dodatek w trakcie podejścia do lądowania forsował własną koncepcję.

    Więc chcieli lądować czy szukali pasa?


    "Czy jest pan w stanie podważyć główne przyczyny katastrofy? "

    Każda komisja główne przyczyny określa w inny sposób, przy czym ja się zgadzam całą masą wymienionych przyczyn. Kłopot w tym, że decyzją Brosława Komorowskiego został opublikowany stenogram rozmów załogi (“w którym nic nie ma”) Od tej pory ludzie oczekują nie odpowiedzi na ogólne pytanie “co się stało?” bo na to pytanie - przy utajnieniu pozostałych informacji - może i raporty udzielały wystarczającej odpowiedzi. Pytanie jest takie: “Co się stało, że samolot z Prezydentem i z masą VIPów na pokładzie, mimo ostrzeżeń kontrolera ruchu o braku warunków do przyjęcia, mimo iż kapitan potwierdził kategoryczny zakaz kontrolera ruchu do zniżenia poniżej 100 metrów (a samego kapitana obowiązuje wysokość 120 metrów) - największym spokojem odlicza wysokość do 20 metrów po czym się zderzy z ziemią?” To jest pytanie.

    Brak papierów załogi, samolotu czy też brak obowiązującego ubezpieczenia w tym kontekście żadną przyczyną nie są. Brak wyszkolenia mógłbym uznać za jedną z głównych przyczyn, gdyby było podane kiedy szkolenie pozwoliło na takie postepowanie załogi.
    Strategia komisji Millera polega na tym, iż podaje tyle kompromitujących szczegółów z praktyki pułku, traktowawszy je jako “ogólna przyczyna katastrofy” iż wystarczy to na 4 podobne katastrofy. Tym samym czuje się zwolniony z obowiązku, by tą jedną konkretną katastrofę wyjaśnić.
    Główną przyczynę (tak jak pan Redaktor) tej konkretnej katastrofy widzi w niedziałającym przycisku który kapitan miał wciskać gdy po raz trzeci minęli 100 metrów, nasrępnie czekał kilka sekund na zadziałanie przycisku, po czym próbował odejść, ale silniki za wolno nabierały obroty. Poprzednie błędy załogi mają ilustrować ogólny brak umiejetności w pilotażu, ale nie są przyczyną wypadku. Jedyną konkrtetną przyczyną katastrofy według komisji jest oczekiwanie na działanie niedziałającego przycisku. A jest to po prostu nieprawda. Żadnego przycisku załoga nie wciskała.
    Załoga w 1.,2. I 3. stenogramie dokładnie wyjasnia co znaczy “odejście w automatyce” W 4. stenogramie wyjasnienie - znika.


    Z kolei MAK w zasadzie przyczyny nie określa. Opisuje przebieg i to bardzo precyzyjnie (każde zdanie i każde sformułowanie ma pokrycie w parametrach lotu), snuje pewne rozważania (prawdopodobnie szukali oczyma ziemię, ale MAK nie ma pewności), wraca uwagę na jakieś fakty nie okreslając w jakim stopniu one zaważyły na losie samolotu, publikuje parametry lotu, nieco koloryzuje by odsunąć nawet podejrzenie od kontrolerów i umywa rączki.
    Za to podają kilka bardzo ważnych okoliczności.To na przykład, że przed zderzeniem z brzozą samolot przez 45 sekund leciał z turbinami na jałowych obrotach i po dodaniu gazu (czy to ręcznie czy przez automat ciągu) potrzebne jest dalsze 10-15 sekund by turbiny ponownie nabrały obroty. Jest to bezposrednia techniczna przyczyna katastrofy. Ale już nie dochodzi dlaczego przez 45 sekund silniki działały na jałowych obrotach. Tu jest pewien kłopot - jesli automatyka, z którego nie wolno do manewrowania korzystać w pobliżu ziemi bo służy do czego innego - więc jeśli automatyka w takiej sytuacji nawali - czy wypadek spowodowała błędnie działajaca automatyka czy też ludzie, którzy z tej automatyki korzystali w sposób nieprzewidziany przez producenta i w okolicznościach gdy błąd automatyki , całkowicie nieistotny w sytuacji w jakiej się jej uzywa, dał tragiczne skutki. Nie wykluczam, że MAK miał taką własnie wątpliwość i nagle zamknął badania. Bo coś takiego ma miejsce w wysokości 250 metrów, gdy samolot nagle zmienia nachylenie i zwieksza prędkość zniżania, a autopilot działający w trybie “stabilizacja nachylenia” na to pozwala. Dziwnym trafem “eksperci” Macierewicza na to nie wpadli
  • 2016-09-18 12:09 | Indoor prawdziwy

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    “"Odchodzimy" Więc czemu nie odchodzili?
    Schodzili poniżej 100m, wypatrywali ziemi.”

    To nie jest takie proste.
    W listopadzie 2012 podczas dyskusji na pewnym blogu pojawiło się zaskakujące pytanie. Gość - który miał tendencje do cytowania potwornie długich kolumn liczb - je zadał: (cytuję z głowy) “Ciekaw jestem kto się bawi z wyważaniem samolotu nawet tuż w pobliżu ziemi” i kolumna liczb. Patrzę o co mu chodzi - okazuje się, że są to liczby okreslające “trymera wolantu” który to trymer służy do tego by na początku ściezki zniżenia ustawić w zależności od rozkładu pasażerów, ilości paliwa w poszczególnych zbiornikach itd. I zadać wolantowi pewną poprawkę. Więc rzeczywiście po co ktoś się do końca bawi się tym trymerem.

    Stan trymera wolantu jest pokazana na wykresach MAK, ładna zielona linia i rzeczywiscie co pewien czas podczas zniżenia się zmienia. Zaczałem grzebać w dokumentacji technicznej autopilota żeby zrozumieć o co może chodzić tym trymerem (dokumentacja - nie pełna - jest dostępna w Internecie, ciężko się czyta, po rosyjsku, ze skanu dokumentu na rosyjski przełozył jakiś OCR, zaś z rosyjskiego na polski tłumaczy Google, trudno dojść do sedna. Ale można)

    I co się okazało? Okazało się, że trymerem steruje autopilot i ustawia go w ten sposób, by w razie zniknięcia sterowania przez autopilota - wolant był we własciwej pozycji. Jeśli więc kapitan zmienia na autopilocie nachylenie zadane - autopilot popycha nieco wolant we własciwym kierunku. Więc linia pn. “Pozycja trymera wolantu” odzwierciedla sterowania samolotem na ścieżce zniżenia przez kapitana.

    Dla mnie jest całkowitą zagadką jak to jest możliwe, że komisje, które analizują myśli kapitana, całkowicie nie biorą pod uwagę w jaki sposób kapitan steruje samolotem podczas zniżenia. To jest albo jakieś horendalne niedopatrzenie albo próba ukrycia czegoś. Oczywiście obu komisjom mogło zależeć na nieujawnieniu czego innego, mógła też być tak, że jedna komisja (lub jego przewądniczący) nie wiedzieli, że mozna - druga komisja chciała coś ukryć - faktem jest, że nikt w raportach nie analizuje co kapitan robił podczas zniżenia.

    Ja tą linię wyodrebniłem kiedyś i wraz kilkoma parametrami (obliczona z przyspieszenia pionowego prędkość zniżenia i wysokość, silniki) na takim filmie wraz ze ścieżką dżwiekową wstawiłem na youtube https://www.youtube.com/watch?v=_WoVnA0IWrM

    Na linii “Nast nach” widać czynnosci kapitana.

    Otóż wygląda tak: w wysokości 450 metrów kapitan dokonując zmianę nastawnika - tracąc 50 metrów wyrównuje lot samolotu do poziomego.
    Dokładnie taki sam ruch wykonuje w wysokości 100 metrów, tyle, że samolot - nic.
    Róznica jest zasadnicza w pracy silników. W wysokości 450 metrów automatyka ciagu natychmiast dodał gaz. W wysokości 100 metrów - silniki milczą. (W zasadzie ten opis jest uproszczony, bo wyrównanie na 400 metrach dokonany jest w dwóch fazach - druga faza gdy automatyka już zareagowała dodajac gaz. Na 100 metrach skończyło się na pierwszej fazie. Automatyka gazu nie dodała)

    Więc nie jest prawda, że “wypatrywali zimię”. Może i od 50 metrów mieli zamiar. Na 100 metrach to próbowali “odejść w automacie”. Sprawdzili na 400 metrach, tam zadziałało.
  • 2016-09-18 12:39 | artur702

    Re:Podkomisja smoleńska wchodzi na szczyty. Szczyty niegodziwości

    Wszędzie Misiewicze. Strach otwierać lodówkę, bo tam ... też mogą być Misiewicze. Polska Misiewiczami stoi. Pisopatyczne pisopaskudztwo. Brrrrrr!