Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

(11)
Dobrze żyć w społeczeństwie ludzi wykształconych. Którzy rozumieją prawa fizyki, czytają książki i potrafią oddzielić informacje od bzdurnych plotek. To nie musi być jednak społeczeństwo ludzi utytułowanych.
  • 2017-02-26 18:32 | juna

    no tak, z punktu widzenia informatyki się zgadza

    Bardzo mnie bawią wypowiedzi wszelkiej maści informatyków, fizyków, czy wszelkich inżywnierów na temat całej nauki. Swoje doświadczenia, zapewne prawdziwe dla ich wąskiej dziedziny rozciągają na całą nauką, w tym na humanistykę, o której nie mają zielonego pojęcia. Drogi inżynierze. Gratuluję sukcesu i zapewne w swojej działce masz rację, ale objaśnianie świata to ty zostaw humanistom, bo nic z tego nie rozumiesz.
  • 2017-02-27 17:49 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    juna
    Humanistyka to Jest sztuka (art) a NIE nauka (science).
  • 2017-02-27 23:22 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Polecam to: http://static.t-code.pl/Keller-Reforma03B.pdf
  • 2017-02-28 07:33 | kaesjot

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    juna
    Od 1989 roku w Polsce rządzą humaniści ( głównie historycy) i do czego doprowadzili ?
    Ano do tego, iż z gospodarzy na własnym(co prawda nie najlepszym)gospodarstwie staliśmy się parobkami w gospodarstwie lepszym co prawda ale cudzym. I to nie każdy się na to załapał !
    Jeśli komuś taka rola odpowiada to jego wybór.
  • 2017-02-28 13:47 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Racja, kaesjot!
  • 2017-03-02 17:47 | Hmm?

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    @juna - przykto mi to pisać, ale "nauki humanistyczne" nie są naukami. Są zabawką intelektualną elit. Kulturowym świecidełkiem. Właśnie rozmnożenie studiów humanistycznych prowadzi do deprecjacji wykształcenia i powolnego upadku uniwersytetów. A także do katastrofalnych głupot mających "objaśnić świat".
  • 2017-03-05 10:31 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Hmm?
    Pełna zgoda! Humanistyka to jest przecież sztuka (art) a NIE nauka (science).
  • 2017-03-05 10:50 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Juna - humanistyka, w tym „objaśniająca świat” filozofia, NIE są naukami, jako że ich twierdzenia NIE są weryfikowalne przy pomocy metody naukowej, czyli empirycznej. Nauka czyli science to jest empiria, a reszta, to jest tylko sztuka czyli art. To ci powiedzą na każdym dobrym uniwersytecie (niestety, ale takowych od dawna już w Polsce nie ma).
  • 2017-03-12 16:55 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    1. Recepta na kapitalizm jet tylko jedna, czyli rewolucja, jako że nie ma czegoś takiego jak niekonfliktowe przekazywanie władzy. Niekonfliktowo zmieniają się bowiem tylko przedstawiciele władzy, ale prawdziwa zmiana władzy zachodzi tylko w wyniku rewolucji - patrz teoria władzy V. Pareto.
    2. A aby rewolucja była udana, to musi ja poprzedzić zmiana, ale nie w sposobie myślenia, a w technologii wytarzania (tu z kolei Marx). Tak samo jak postęp w rolnictwie (głównie wykorzystanie w nim narzędzi, nawozów i zwierząt) doprowadził do upadku niewolnictwa a postęp w rzemiośle i przemyśle (mechanizacja) do upadku feudalizmu, tak samo obecny postęp w przemyśle (automatyzacja, a szczególnie robotyzacja i komputeryzacja) doprowadzić musi do upadku kapitalizmu, jako że dochód kapitalisty pochodzi tylko i wyłącznie z wyzysku pracownika najemnego, ale jeśli wszystko będą już niedługo wytwarzane przez maszyny, to zniknie wyzysk pracownika najemnego a wraz z nim zniknie zysk, a wraz z zyskiem i wyzyskiem zniknie też kapitalizm.
    3. Dziwie się tylko, że żaden z uznanych akademickich ekonomistów jeszcze na to nie wpadł. A może wpadł, ale zabroniono mu to ogłosić pod karą pozbawienia stanowisk i pozbawienie dostępu do liczących się publikacji. A pamiętajmy, że w nauce, a tym szczególnie w ekonomii, rządzi na świecie od lat mafia profesorska, złożona z profesorów z najwyżej klasyfikowanych uniwersytetów (takich jak np. Harvard czy Oxbridge), która nie dopuszcza do stanowisk i publikacji w liczących się pismach naukowych osób, głoszących inne poglądy niż obowiązująca dziś na uniwersytetach neoklasyczno-monetarna ortodoksja. Przypomina to stosunki panujące na uniwersytetach w średniowieczu, kiedy też każdy, kto głosił nieortodoksyjne poglądy był potępiany a nawet i palony na stosie. Dziś, co prawda, nie pali się na stosie nieortodoksyjnych ekonomistów, ale pozbawia się ich pracy i możliwości publikacji, czyli innymi słowy skazuje się ich na śmierć zawodową. Ale takie praktyki nie uratują przecież kapitalizmu, taki samo jak dawniej palenie na stosie uczonych nie uratowało ani feudalizmu, ani też scholastyki, panującej na średniowiecznych uniwersytetach, przed kompromitacją i klęską.
  • 2017-04-04 10:10 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Nie tylko w pierwszej 20, ale i 200, na próżno szukać polskiej uczelni. Najwyżej sklasyfikowane szkoły wyższe z naszego kraju to Uniwersytet Warszawski i Politechnika Warszawska, zajęły 252. pozycję w Europie (miejsca 501-600 na świecie). Akademia Górniczo-Hutnicza i Uniwersytet Jagielloński uplasowały się na 291 pozycji.
    Komentarz- komercyjny02
    No cóż.
    1. Skomplikowany system wymogów formalnych dotyczących awansu zawodowego na uczelniach - utrzymany. Były takie plany ambitnej byłej minister Kudryckiej, by tę skamielinę wreszcie ruszyć, ale opór okazał się zbyt silny. Żaden argument, że na uczelniach anglosaskich nikt nie wie, co to "habilitacja" - do nikogo nie trafiał.
    2. Typowy polski naukowiec robi magisterium, potem doktorat i habilitację - na jednej i tej samej macierzystej uczelni. Naturalnie, przez lata, jakie mijają - wsiąka on/ona w którąś z uczelnianych, półfeudalnych koterii, bo jak inaczej przeżyć? Nawet w sąsiednich, też tradycyjnie feudalnych Niemczech wprowadzono wymóg, by kolejne szczeble kariery naukowej lokować na innym uniwersytecie, ale nie w Polsce! Po co się tak męczyć, prawda?
    3. Tak zwany profesor "belwederski" - w zasadzie nic już nie musi.
    4. Nasi naukowcy głównie przepisują z przepisanego (oczywiście nie dosłownie, bo ktoś tam jednak próbuje nieśmiało walczyć z plagiatami). No i głównie po polsku. Nie zależy im na publikowaniu po angielsku (circa 70% literatury naukowej w skali świata) czy w którymś z kilku innych języków międzynarodowych. Inna rzecz, że odgórny wymóg zdania egzaminu językowego przed obronieniem pracy doktorskiej - wypełniany jest niezbyt rygorystycznie; vide kilku czołowych polityków, formalnie mających tytuł doktora.
    5. Wyjazdy naukowe za pieniądze uczelniane - to raczej darmowa turystyka a nie żadne wartościowe kontakty naukowe. Czyli: nawet jeśli u Polaków to jest coś rzeczywiście odkrywczego (rzadko, ale może się zdarzyć), to reszta świata długo się o tym nie dowie.
    Chyba, że ambitny młodzian umie się sprzedać i zaczepić na przykład w USA. Po latach jego odkrycia wrócą do nas jako amerykańskie osiągnięcia naukowe.
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,21585679,polskie-szkoly-na-peryferiach-europy-najlepsza-stac-na-ledwie.html#MTstream
  • 2017-04-05 11:48 | jakowalski

    Re:Co zrobić, by wyższe wykształcenie wciąż miało wartość

    Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami upadła, ale dyplomów i PIT-ów nie wydała
    WSGN została założona 20 lat temu przez spółkę Immobilia Nostrum 2000, której wyłącznymi udziałowcami i członkami zarządu są Adam Polanowski i Grażyna Katner. Zainteresowanie było tak duże, że uczelnia utworzyła filię w Białymstoku i oddział zamiejscowy w Gdańsku, a warszawscy studenci przenieśli się pod prestiżowy adres, na ul. Karową. Potem zaczęły się problemy finansowe, szkoła zamknęła filię, a ze Śródmieścia wyniosła się na prawy brzeg Wisły. Uczelnia, która od 1997 r. kształciła m.in. pośredników nieruchomości, we wrześniu ub.r. przestała działać z powodu „kłopotów finansowych, niżu demograficznego i małego zainteresowania”.
    To nie pierwsza prywatna uczelnia, która upadła w Warszawie. Rok temu zlikwidowano zadłużoną na kilkanaście milionów szkołę wyższą AlmaMer, dwa lata temu – Szkołę Wyższą Rzemiosł Artystycznych, a cztery lata temu – Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza
    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21592427,wyzsza-szkola-gospodarowania-nieruchomosciami-upadla-ale-dyplomow.html#Czolka3Img