Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

(40)
Wafelki w Wielkiej Brytanii i suszarki we Francji stały się tematami kampanii wyborczych. Wszystko z winy Polski.
  • 2017-04-28 13:13 | Mad Marx

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Przyzwoita infrastruktura i stabilność polityczna jest na Białorusi. Koszty pracy niskie, energia tania a i koszt transportu wyrobów trochę wyższy niż z Polski, za to doskonałe warunki do eksportu na rynek rosyjski. Myślę, że w obliczu poczynań naszej obecnej władzy zachodni przedsiębiorcy ten kierunek pod uwagę biorą i na pewno nie przejmą się naszym biadoleniem, że znów Zachód ponad naszymi głowami dogaduje się ze wschodem.
  • 2017-04-28 13:44 | Mad Marx

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Przy okazji już widać co jest warta "strategia odpowiedzialnego rozwoju" min. Morawieckiego. Półtora roku temu słyszeliśmy, że polityka przyciągania inwestorów poprzez niskie koszty jest zła a tu się okazuje, że w najlepsze ją kontynuujemy. Morawiecki , żeby nie wyjść na idiotę nawet takich wypowiedzi o stosowanym przez nas dumpingu nie może otwarcie skrytykować. Ciekawe, czy opozycja będzie umiała słowa Macrona propagandowo wykorzystać?
  • 2017-04-28 14:06 | Jacek, NH

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Taka prawda: "Prawie-prezydent Francji atakuje Polskę za to, że stwarza inwestorom lepsze warunki niż jego kraj i przez to kolejne firmy przenoszą produkcję do "nowej unii". A ich pieniądze, zamiast zasilać kasę, z której płaci się socjale i "czy się stoi, czy się leży" obywatelom "starej unii", trafiają do dzikusów ze wschodu"
  • 2017-04-28 14:17 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Mad Marx
    To samo chciałem napisać.
  • 2017-04-28 18:19 | Mad Marx

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    @jacek- tyle, że Polska, stwarzając superdogodne warunki dla inwestorów zagranicznych inwestorom krajowym hoduje nieuczciwą konkurencję i powoduje w dłuższej perspektywie wzrost eksportu zysków za granicę.
  • 2017-04-28 21:44 | jakowalski

    Maquiladoras czyli robotnie

    Montownie bedące własnością amerykańskiego (czyli pochodzącego z USA) kapitału i charakteryzujące się niskim zaawansowaniem technologicznym oraz korzystające z taniej meksykańskiej siły roboczej, a więc fizycznie znajdujące się w Meksyku, nazywają się tam <i>”maquiladoras”</i>. Przetłumaczmy to słowo na polski jako „robotnię” („maquil” znaczy bowiem generalnie „robić” albo „zrobić”), zamieńmy USA na Niemcy a Meksyk na Polskę i mamy prawdziwy obraz polskiej gospodarki po roku 1989.
  • 2017-04-29 10:34 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Polska stała się po roku 1989 rynkiem zbytu na zachodnie nadwyżki i dostarczycielem taniej siły roboczej dla zachodnich firm. Staliśmy się więc Meksykiem Europy - przypominam, że montownie będące własnością amerykańskiego (czyli pochodzącego z USA) kapitału i charakteryzujące się niskim zaawansowaniem technologicznym oraz korzystające z taniej meksykańskiej siły roboczej, a więc fizycznie znajdujące się w Meksyku, nazywają się tam „maquiladoras”. Przetłumaczmy to słowo na polski jako „robotnię” („maquil” znaczy bowiem generalnie „robić” albo „zrobić”), zamieńmy USA na Niemcy a Meksyk na Polskę i mamy prawdziwy obraz polskiej gospodarki po roku 1989 a szczególnie po roku 2004.
  • 2017-04-30 11:04 | kaesjot

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    2017-04-28 14:06 | Jacek, NH
    I tak trafiają tyle, że bez większego wysiłku z własnej strony.
    Wyprodukowanie w Polsce określonego produktu kosztuje ich 100 PLN. U siebie ten produkt sprzedają za 100 EUR zatem mają z czego ten "socjal" finansować.
    Po prostu polski pracownik pracuje na utrzymanie niemieckiego czy francuskiego bezrobotnego.
  • 2017-05-01 08:50 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Otóż to, kaesjot!
  • 2017-05-05 12:41 | Żabski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Tylko że polski kapitał nie jest wcale pewnym rozwiązaniem. Inwestowanie w polskie firmy to super hasło, puste hasło, bo wcale krajowy kapitał nie gwarantuje utrzymania miejsc pracy. Nie tylko szwajcarzy potrafią liczyć, polski producent batoników produkujący na skalę światową, czy nawet "tylko" europejską, może przenieść produkcję do innego kraju jeżeli będzie mu się to opłacało. Tak czynią na przykład polskie firmy odzieżowe szyjące nie w Lodzi, a w Bangladeszu i Chinach
  • 2017-05-05 20:45 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Żabski
    To kapitalizm nie jest wcale żadnym rozwiązaniem.
  • 2017-05-05 21:21 | kaesjot

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    @Zabski - pewien rolnik doszedł do wniosku, że wyprodukowanie produktów rolnych za dużo go kosztuje i taniej będzie kupić żywność w markecie. Wobec tego sprzedał swoje gospodarstwo i zatrudnił się za parobka u nowego właściciela niegdyś swojego gospodarstwa.
    Tak to wyglądało u nas po 1989 roku.
    Jeżeli nadal będzie się propagować, że celem gospodarki jest przynoszenie zysku WŁAŚCICIELOM przedsiębiorstw a nie zaspokajanie potrzeb WŁASNEGO SPOŁECZEŃSTWA to tak się będzie działo - będziemy DZIADZIEĆ !!!
  • 2017-05-09 09:06 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Do póki nie nastąpi pełna automatyzacja wszystkich gałęzi gospodarki, będzie obowiązywała zasada przynoszenia zysku właścicielowi.
    Twoje hasło o zaspokajaniu potrzeb będzie aktualne po kolejnej rewolucji przemysłowej czyli za jakieś 50-100 lat. Oczywiście pod pewnymi warunkami. :)
  • 2017-05-09 14:38 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    Z jakiej to niby racji właściciel kapitału ma mieć prawo do zysku, skoro ten zysk wypracowany jest nie przez kapitał ani też nie przez jego właściciela, a tylko przez pracowników najemnych, którzy za swoją pracę są w kapitalizmie płaceni mniej niż wynosi jej realna, rynkowa wartość. Możesz to nam wyjaśnić?
  • 2017-05-09 22:06 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Gdyby tak bylo, to kazdy bez kapitalu zakladalby firme i czerpal kolosalne zyski. Ale tak to nie dziala.trgo tez nie wiesz?
  • 2017-05-10 06:52 | otu

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Nie potrzeba "kapitalu" aby zalozyc firme. Wystarczy "pozyczka" z banku.
  • 2017-05-10 08:44 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    Zgoda - do założenia firmy niezbędny jest kapitał, ale nie wynika przecież z tego, że właściciel kapitału może czerpać zyski z samego tyko tytułu posiadania kapitału. Popełniasz tu błąd w rozumowaniu zwany non sequitur, a polega on na tym, że z przesłanek danego wnioskowania nie wynika logicznie jego wniosek. Zazwyczaj popełniany jest on wtedy, gdy wnioskujący uznaje swoje wnioskowanie za wnioskowanie oparte na prawie logicznym, a więc wnioskowanie dedukcyjne, a w rzeczywistości tak nie jest. W istocie błąd formalny jest więc błędnym uznaniem za wnioskowanie dedukcyjnie wnioskowania nie będącego takim.
    Więcej np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C5%82%C4%85d_formalny
  • 2017-05-10 12:04 | kaesjot

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    2017-05-09 22:06 | Fragless1
    Gdyby każdy zakładał firmę to musiałby w niej sam jeden pracować ( bo skąd wziąć pracowników skoro każdy ma swoja firmę i w niej pracuje ? )to zarobiłby tylko tyle. ile sam wytworzy.
    To już ćwiczyliśmy - jeszcze jako australopiteki czy inne pitekantropy...
    Poza tym sam odpowiedz sobie - czy kapitał sam z siebie coś zrobi a czy człowiek, istota myśląca i zdolna sama, bez kapitału może coś zrobić?
    Opuściłeś sporo lekcji i masz luki ....
  • 2017-05-10 15:21 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    kaesjot
    Otóż to:
    1. Gdyby każdy założył swoją własną firmę, to musiałby on w niej sam jeden pracować, gdyż skąd wziął by on pracowników najemnych, skoro każdy miałby swoją własną firmę i w niej pracował na pełny etat? Ale wtedy, to każdy z tych właścicieli jednoosobowych firm zarobiłby tylko tyle, ile sam by wytworzył, a więc znikło by pojecie zysku, gdyż ten pochodzi przecież tylko z wyzysku, czyli z pracy innych ludzi na rzecz właściciela kapitału. Chyba, że założylibyśmy, że ci właściciele jednoosobowych firm sami siebie wyzyskują (tzw. samowyzysk), ale to przecież nie ma sensu, jako że firmę zakłada się tylko po to, aby wyzyskiwać innych, a nie siebie...
    2. Oczywiste też jest, że kapitał sam z siebie niczego nie jest w stanie zrobić, natomiast człowiek, jako istota myśląca i zdolna do pracy, może sporo zrobić sama, czyli bez użycia kapitału. Oczywiście, optymalne jest połączenie pracy ludzkiej i kapitału, rozumianego jako środki produkcji.
  • 2017-05-12 07:38 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Sprawa jest prosta. Ten co zaklada firme i zatrudnia ludzi wklada w to wlasny kapital, wiedze, organizacje pracy itd. Jako ze wiecej ryzykuje, jego zysk tez jest wiekszy.
    Mozemy sie spierac jak duzy ma to byc zysk. W Polsce, porownujac ten zysk do zarobku pracownika najemnego, stwierdzam ze jest on zbyt wysoki.
  • 2017-05-12 15:03 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    Sprawa wcale nie jest taka prosta, jak ci się to wydaje. W kapitalizmie wystarczy mieć kapitał, a wszystko inne, potrzebne do założenia i pomyślnego funkcjonowania firmy, można za ten kapitał kupić na rynku, a więc także i wiedzę (know how), talenty organizacyjne, skuteczne metody organizacji pracy etc.
    Poza tym, to można osiągnąć zysk z kapitału praktycznie bez ryzyka. Oczywiście, stopa zysku zależy od poziomu ryzyka, ale nawet przy praktycznie zerowym ryzyku można osiągnąć kilkuprocentowy realny (ekonomiczny) zysk. A kilka procent od miliarda to jest już całkiem sporo - np. 3% od miliarda (1 000 000 000) euro to jest niebagatelne 30 milionów (30 000 000) euro.
    Cieszę się zaś, iż stwierdzasz, że porównując zysk kapitalisty do zarobku pracownika najemnego, stwierdzasz że ów zysk jest zbyt wysoki.
  • 2017-05-12 15:06 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    Pracownik w kapitalizmie też sporo ryzykuje, np. że stanie się on ofiarą mobbingu, wypadku przy pracy, choroby zawodowej oraz to, że nie otrzyma on za swoją pracę wynagrodzenia. Np. jeżeli pracował on w luksemburskiej firmie Praktiker.
  • 2017-05-12 21:14 | kaesjot

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    2017-05-12 07:38 | Fragless1
    Różni ludzie posiadają różne predyspozycje, wiedzę, umiejętności no i nie da się ukryć - chęci do działania.
    Dla mnie przedsiębiorca to ktoś, kto ma pomysł i umiejętności organizacyjne. Potrafi pozyskać odpowiednich współpracowników do jego realizacji i pokierować ich pracą lub też znaleźć potrafiącego to lidera, menadżera.
    Oni wszyscy, wspólnie tworzą i rozwijają to dzieło i wypracowują pewne efekty którymi się wspólnie, proporcjonalnie do osobistego wkładu dzielą.Już chyba Platon pisał, że sprawiedliwie jest, gdy proporcja między tym co dostaje najwięcej a tym co najmniej wynosi 4:1. Czyli jeśli zespół 10-ciu wypracuje 1000 jednostek to ten co najmniej dostaje 50 jednostek a ten co najwięcej to 200 jednostek.
    Nie można zaakceptować sytuacji gdy ktoś dał tylko gotówkę bez żadnego wkładu pracy własnej ( pieniądze - nie wnikam skąd pochodzą ) i jest uważany za właściciela całości.
    Teoretycznie takie przedsięwzięcie można zrealizować bez pieniędzy - wystarczy się dogadać z dostawcami np. surowców i narzędzi, że w zamian dostawać będą określone ilości gotowych produktów.
    Przecież pieniądz to tylko umowny symbol wartości a jego wartość opiera się wyłącznie na zaufaniu ( lub sile ). Sam bez tego nie posiada ŻADNEJ wartości.
    W razie niepowodzenia przedsięwzięcia konsekwencje ponoszą wszyscy jego uczestnicy - stracili źródło utrzymania.
    Tymczasem rzeczywistość jest taka, że np. dochody trzech współwłaścicieli firmy wynoszą dokładnie tyle samo, co łączne zarobki wszystkich ich 150 pracowników "najemnych" a światem rządzi nieliczna grupka deklarująca posiadanie majątku równoważnego majątkowi miliardów ludzi.
  • 2017-05-13 13:02 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Nie wystarczy mieć kapitału. Za pieniądze nie da się wszystkiego kupić. Jest mnóstwo przykładów bogatych firm, które padały otwierając nowe biznesy. Na tym też przejechał się Gierek. Miał kapitał (pożyczony), miał pracowników za 20-30 USD, kupił know-how, a jednak zbankrutował. I to w mniej niż 10 lat.
  • 2017-05-13 20:24 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    kaesjot (2017-05-12 21:14)
    Otoż to. Ale czy Fragless to zrozumie?
  • 2017-05-14 19:32 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless 2017-05-13 13:02
    1. Za odpowiednie pieniądze można w kapitalizmie rynkowym kupić także i odpowiednich fachowców oraz tzw. know how czyli wiedzę „jak to zrobić” (nie tylko techniczną). Tak więc te przypadki, o których piszesz, wynikały z głównie z tego, że te firmy nie zakupiły odpowiednich fachowców, wchodząc na nowe rynki i na obszary technologii, w których nie miały one ekspertyzy.
    2. Poza tym, to Gierek nigdy nie zbankrutował, a kłopoty, jakie polska gospodarka miała za jego rządów wynikły głównie z opisanego już przeze mnie globalnego kryzysu, w który gospodarka światowa wpadła w roku 1976. Mowa jest tu oczywiście o tzw. kryzysie naftowym, określanym też mianem kryzysu paliwowego, energetycznego lub szoku naftowego. Był to, jak wiadomo, ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w roku 1973 i objął wszystkie kraje wysoko uprzemysłowione i inne kraje uzależnione od importu ropy naftowej (w tym więc i Polskę) i tym samym wszystkie dziedziny gospodarki światowej. Kryzys ten został spowodowany przez gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, wynikający z embarga (sankcji) państw zrzeszonych w OPEC zastosowanych wobec Stanów Zjednoczonych Ameryki po kolejnej agresji Izraela na jego arabskich sąsiadów, a która miała miejsce w roku 1973. Co prawda nie wszędzie wtedy wprowadzono kartki, ale przykładowo bezrobocie wzrosło w roku 1976 w stosunku do roku 1974:
    w Australii z 2.7% do 4.8%,
    w Kanadzie z 5.3% do 7.8%,
    w RFN z 2.5 do 3.4%,
    w UK z 3.7% do 5.4% a
    w USA z 5.6% do 8.5%.
    Więcej na ten temat w moim wpisie z 12 maja b.r. (godz. 14:51) na wątku o stoczniach:
    http://www.polityka.pl/forum/1286901,co-sie-teraz-produkuje-w-polskich-stoczniach.thread
    3. Tłumaczyłem ci już też, że w PRL-u zarabialiśmy realnie może i nie za dużo, ale nie kilka czy kilkanaście, a kilkaset dolarów na miesiąc. Popełniasz po prostu błąd wynikający z braku dostatecznej znajomości teorii ekonomii i finansów, pisząc, że w czasach PRLu zarabialiśmy po kilkanaście, góra kilkadziesiąt dolarów USA na miesiąc, nie biorąc pod uwagę olbrzymich różnic (na korzyść Polski) w cenach pomiędzy ówczesną Polską a ówczesnymi USA. Przecież Polacy kupowali wtedy w Polsce, po polskich cenach, a nie w USA, po cenach amerykańskich. Tak więc w porównaniach międzynarodowych powszechnie stosuje się PPP (parytet siły nabywczej pieniądza), jako że inaczej, to takowe porównania nie mają sensu, ponieważ wychodzi w nich, że w biedniejszych krajach świata ponad 90% ludności powinno dawno temu wymrzeć z głodu, jako że ich dochody bez przeliczenia przy pomocy owego PPP, nie starczają nawet na zakup żywności niezbędnej do fizycznego przeżycia.
  • 2017-05-15 08:56 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    kaesjot,
    Nawet „Wyborcza” przyznaje, że wyzysk pracowników jest obecnie nie do zniesienia:
    Przeciętny pracownik może doznać szoku dowiadując się, ile zarabia prezes jego firmy
    Największa amerykańska centrala związkowa wzięła pod lupę zarobki w większości czołowych amerykańskich firmach wchodzących w skład indeksu giełdowego S&P 500. Biorąc pod uwagę inflację, pracownicy zarabiają tyle samo od dekad. A prezesi? Ich dochody mogą przyprawić o ból głowy.
    AFL-CIO, największa amerykańska centrala związkowa, zrzeszająca 54 związki, przeanalizowała zarobki w 419 spośród 500 firm z indeksu S&P. Wyniki badań mogą być trudne do zaakceptowania dla pracowników. Prezesi spółek zarabiają bowiem setki razy więcej od nich.
    Średnia pensja na najwyższych szczeblach kadry zarządzającej to 13,1 mln dol., podczas gdy przeciętny pracownik może liczyć na pensję w wysokości średnio 37,6 tys. dol. Oznacza to różnicę w zarobkach w proporcjach 347 do 1.
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,21793032,prezesi-firm-zarabiaja-347-razy-wiecej-od-swoich-pracownikow.html#BoxBizImg
  • 2017-05-15 15:31 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Gierek nie zbankrutował? To za co został internowany przez swoich towarzyszy?
    W swoim planie stworzenia z Polski montowni, nie wziął pod uwagę, ze w gospodarce występują cykle koniunkturalne.
  • 2017-05-15 17:22 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    1. W Europie od dawna nie ma już kary więzienia za długi czy bankructwo.
    2. Gierek został zaś internowany za to, że nie poradził on sobie z solidarnościową epidemią strajków, za to, że zaprosił do Polski Wojtyłę, który wykorzystał tę wizytę dla zorganizowania w Polsce finansowanej przez Zachód i Watykan opozycji, mającej na celu restaurację kapitalizmu.
    3. Kryzys lat 1970. był nie do przewidzenia. On nie był spowodowany bezpośrednio, jak np. kryzys lat 1930. czy też ostatni kryzys roku 2008, przez nadprodukcję (brak popytu) i epidemię spekulacji, a więc nie był to kryzys cykliczny.
    4. Montownię to zrobiono z Polski dopiero po roku 1990. Do roku 1990 mieliśmy bowiem w Polsce naszą własną myśl techniczną i nasz własny przemysł, a za to nie mieliśmy bezrobocia ani też masowej ucieczki Polaków z Polski.
  • 2017-05-16 10:01 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    :)
    Gierek został aresztowany za doprowadzenie kraju do ruiny. Pomysł na papierze wyglądał fajnie, robimy z PRL-u montownię dla Zachodu. Będziemy takimi dzisiejszymi Chinami. Nie udało się i Gierek za to zapłacił. Oczywiście sam Gierek tzw planu "przyspieszonego rozwoju" nie wymyślił. Autorem był prof. Bożyk. Gierkowi udało się zdobyć zachodnie kredyty, o które przez całe lata 60-te zbiegał Gomułka. Oczywiście Zachód nie był filantropem. Kredyty miały rozbić spoistości bloku wschodniego i to się udało.
    Jak miała działać strategie Gierka? Na zasadzie samospłaty - montownia wybudowana na kredyt, działająca na zachodniej licencji spłaca się eksportem. Polska dokłada do tego tanią siłę roboczą (20-30 USD) i tanią energię. Okazało się to kompletnym niewypałem: Ferguson, Berliet. Za dużo uzyskanych kredytów przeznaczono na konsumpcję. Miliardy utopiono w deficytowym eksporcie do ZSRR.
    W 1976 system się załamał. Próbowano się ratować podnosząc ceny, po protestach wycofano się z tego. Potem zaczęto ograniczać inwestycje. Wszędzie stały niedokończone fabryki produkujące na pół gwizdka. Zaciągano kolejne kredyty, bardzo wysoko oprocentowane. A w 1979 PKB zaczęło spadać (sic!).
    Dlaczego akurat za Gierka powstała opozycja? Po prostu zależało mu opinii Zachodu. Bał się użyć siły, jak wcześniej Gomułka i później Jaruzelski.
    Tak się musiało skończyć życie na kredyt. Sam to odczułeś na sobie uciekając z PRL-u.
  • 2017-05-17 10:11 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless1 2017-05-16 10:01
    1. Gierek NIE został aresztowany a tylko internowany, na podstawie wątpliwego z puntu widzenia prawa dekretu o stanie wojennym. Nie przedstawiono mu przed żadnym sądem żadnych zarzutów. Internowano go zaś za to, że nie poradził on sobie z solidarnościową epidemią strajków, za to, że zaprosił do Polski Wojtyłę, który wykorzystał tę wizytę dla zorganizowania w Polsce finansowanej przez Zachód i Watykan opozycji, mającej na celu restaurację kapitalizmu i za to, że chciał on za szybko podnieść stopę życiową Polaków poprzez zakup nowoczesnych technologii, ale okazało się, że zaraz po tych zakupach świat popadł w głęboką recesję, w związku z czym nie było rynku zbytu na to co, Polska (i nie tylko Polska) wówczas produkowała.
    2. Plan Gierka NIE polegał na zrobieniu z Polski montowni, a na rozwinięciu w Polsce nowoczesnych technologii, także na cele wojenne, np. produkcja naszej własnej, polskiej broni jądrowej, nad czym pracował w WAT prof. Kaliski. Oczywiste jest, że to się nie podobało ani w Moskwie, ani też w Waszyngtonie.
    3. Gomułka nie zabiegał o zachodnie kredyty, jako że zbyt dobrze pamiętał on, ile przedwojenną Polskę kosztowała spłata owych kredytów. Gomułka był więc z definicji przeciwnikiem zadłużania Polski, w tym szczególnie u zachodnich bankierów.
    4. Oczywiste jest, że kredyty dane za Gierka ówczesnej Polsce miały rozbić spoistość bloku wschodniego i że to się Zachodowi udało, jako że elity rządzące owym blokiem okazały się do szpiku kości zdemoralizowane (szczególnie zaś Gorbaczow, kluczowa osoba w owym „Ostbloku”).
    5. Tłumaczyłem ci już, że siła robocza w Polsce Ludowej wcale nie była tania, że kosztowała ona realnie kilkaset dolarów miesięcznie, jako że za te „twoje” 20-30 dolarów miesięczne, to w Polsce nie dałoby się wówczas wyżyć gdyby zniesiono rządowe dopłaty do żywności, mieszkań i energii. Tłumaczyłem ci już, że realnie zarabialiśmy wówczas kilkaset dolarów USA na miesiąc, jeśli uwzględnić niskie, subsydiowane ceny na żywność i energię, symboliczne czynsze, subsydiowane wczasy, darmową edukację i darmową służbę zdrowia, czyli to, za co wówczas (i dziś) w takim np. USA płaci się setki dolarów z lat 1970. (a tysiące dolarów obecnych).
    6. Licencje na traktory brytyjskie i autobusy francuskie były sukcesem. Przykładowo: do dziś w Warszawie jeżdżą Jelcze wyprodukowane w oparciu o licencję Berlieta, a podobne autobusy, tyle że pod marką Renault-Mac jeździły jeszcze w tym stuleciu np. w Kanberze i wielu innych miastach świata zachodniego.
    7. Eksport do ZSRR był dla nas korzystny - choć sprzedawaliśmy tam np. statki po cenie niższej niż ceny światowe, to otrzymywaliśmy z ZSRR w zamian ropę naftową i inne surowce po cenie znacznie niższej niż ceny światowe, a dzięki temu polscy stoczniowcy (a generalnie polscy robotnicy) mieli pracę.
    8. W roku 1976 na całym świecie panowała recesja, ale PKB Polski zaczął spadać dopiero w roku 1979 - przedtem zmalał tylko, jak na całym świecie, jego wzrost.
    9. Gierek miał słaby charakter, nie miał on odwagi rozprawić się z warchołami, którzy pogrążyli Polskę w strajkach, niszczących jej gospodarkę.
    10. Na kredyt, to żyjemy, tak naprawdę, dopiero od roku 1990. Obecnie dług zagraniczny Polski wynosi, w zależności od źródła, pomiędzy 350 a 390 mld USD, a więc dług Gierka, czyli (też w zależności od źródła) góra 25 mld USD (mniej niż 10% obecnego długu) to było wręcz nic. A poza tym, to ja z Polski nie uciekłem - wyemigrowałem z niej legalnie w obliczu pogarszających się w niej warunków życia, podobnie jak po roku 1990 z Polski wyemigrowały miliony Polaków. Nie rozumiem też, dlaczego masz mi za złe to, że zadbałem wówczas o siebie i moich najbliższych?
  • 2017-05-18 10:36 | mikos

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Polacy zakladaja firmy w Anglii ze wzgledu na niskie podatki a Niemcy i Francuzi zakladaja firmy w Polsce ze wzgledu na tanią siłe roboczą i niskie koszty surowców. W Polsce mimo to dziala bardzo duzo dobrych firm logistycznych jak np spedycja MW Spedition z Poznania, które efektywnie wspolpracują z zachodnimi sąsiadami
  • 2017-05-22 09:37 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Oczywiście, że Gierkowi postawiono zarzuty karne. Chodziło o przywłaszczenie znacznego majątku. Proces się przeciągał, aż objęła go amnestia. Niemniej emeryturę polską mu odebrano. Do końca życia pobierał tylko belgijską. Aresztowanie możesz nazywać internowaniem. Twój problem. Sam Gierek mówił, ze został aresztowany. :)
    Gierek chciał zrobić z polski montownię - nie krył się z tym nawet. Ty to nazywasz rozwijaniem nowoczesnych technologii. Bardzo nowoczesna była produkcja Fiata 126 czy Berlieta.
    Robocizna w PRL była bardzo droga. Ukryte bezrobocie, fatalna wydajność pracy, beznadziejna organizacja, powszechne marnotrawstwo. Ale w przeliczeniu po zbójeckim rządowym kursie na USD była bardzo tania. Rząd utrzymywał równocześnie kilka kursów dolara, w zależności do czego to potrzebował: podstawowy, specjalny, do wypłaty rent, dla turystów zagranicznych, dla polskich turystów, dla kupujących w Pewexie. W 1972 było to od 3,32 do 60 zł. W tym samym czasie. :)
    Jednak dla przeciętnego Polaka obowiązywał kurs czarnorynkowy - 120 zł. Przeciętne wynagrodzenie wtedy to 2500-3500 zł. Mamy więc 20-30 USD.
    Jak to wszystko działało? Tak jak w tym popularnym za Gierka dowcipie o naszym premierze, który zamierzał sprzedać w Moskwie psa za 100 000 rubli transferowych. I udało mu się. Tyle, że dostał za to w rozliczeniu dwa koty 50 tyś każdy.

    Dlatego pora zejść na ziemię, panie emigrancie zarobkowy.
  • 2017-05-22 18:13 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    1. Zarzuty można postawić każdemu, ale do momentu wydania przez sąd apelacyjny prawomocnego wyroku, każdy jest w świetle prawa niewinny.
    2. A co mnie obchodzą personalne porachunki pomiędzy Gierkiem a Jaruzelskim? Oni obaj już zresztą nie żyją, a Jaruzelskiemu też chciano zabrać emeryturę, a zapewne zabiorą w przyszłości emeryturę albo Tuskowi albo Kaczyńskiemu, albo tez im obu jednocześnie.
    3. Pokaż mi też jakieś oświadczenie Gierka w których mówi on, albo jeden z jego współpracowników o tym, że chce on zrobić z Polski montownię? Przecież wtedy, w odróżnieniu od dnia dzisiejszego, mieliśmy w Polsce naszą własną, polska myśl techniczna i nasz własny, polski przemysł.
    4. Ukryte bezrobocie jest zaś dziś wszędzie. Jak można np. nazwać rozrost administracji państwowej jak nie ukrytym bezrobociem? Mamy przecież dziś w Polsce:
    - co najmniej 2 mi1iony (dokł. 1,900 tys.) zbędnych osób na wsi, bez których produkcja rolna by nie spadła.(gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/418299,duze-bezrobocie-ukryte-w-rolnictwie-na-wsi.html);
    - co najmniej 100 tysięcy osób formalnie zatrudnionych w administracji państwowej na szczeblu centralnym, wojewódzkim i gminnym (oraz miejskim, w tym też dzielnicowym) oraz w tych różnych, a całkowicie zbędnych sejmikach plus spora nadwyżka urzędników policji i wojsku etc. (naszeblogi.pl/41331-800-tys-zbednych-urzednikow).
    5. Nie przypadkiem też w obecnej, kapitalistycznej przecież Polsce, gdzie rząd wycofał się z kierowania gospodarką, mamy dziś więcej urzędników niż w PRLu. Poza tym mamy dziś w Polsce cała masę zbędnych prawników, księgowych, bankierów i specjalistów od marketingu (głównie reklamy), którzy nie tylko że nic nie tworzą, to wręcz często przeszkadzają oni w tworzeniu nowych realnych wartości, a przeszkadzając w ich tworzeniu zużywają oni, m.in., deficytowe nośniki energii, n.p. na ogrzewanie, chłodzenie i oświetlenie ich biur.
    6. Tak więc ukryte bezrobocie jest dziś w Polsce jeszcze większe niż było ono w PRL-u, a do niego dochodzi także olbrzymie, wielomilionowe bezrobocie „nieukryte” (jawne). Przecież gdyby nie masowa emigracja Polaków oraz ujemny przyrost ludności, to mielibyśmy dziś w Polsce oficjalną stopę bezrobocia nie w okolicach 10%, a co najmniej w okolicach 20%.
    7. Już ci tłumaczyłem, że nie można przeliczać złotówek na dolary po kursie czarnorynkowym, jako że za te 20-30 dolarów to nie dało by się w USA przeżyć nawet tygodnia. Tak więc realny kurs dolara, czyli PPP, był wówczas (rok 1980) około 10 złotych, czyli ze zarabialiśmy wtedy realnie co najmniej 300-400 dolarów USA na miesiąc, czyli mniej więcej tyle co dziś, jako że obecna średnia płaca, czyli 4 tys. zł dzielone przez 3.7 (obecny kurs USD) daje około 1100 dzisiejszych dolarów, a z kolei 400 dolarów z roku 1980 ma dziś siłę nabywczą około 1165 dolarów, ponieważ średnia stopa inflacji dla lat 1980-2016 wynosi 3,01%.
    6. Dlaczego mam się wstydzić tego, że byłem na 100% legalnym emigrantem zarobkowym?
  • 2017-05-24 19:05 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Sam najpierw pisales o zarzutach. Teraz piszesz o wyroku. Zdecydujesz sie?
    Reasumujac, bo juz mu sie nie chce kopac z koniem, realny socjalizm byl systemem mniej wydajnym gospodarczo od tzw. kapitalizmu opiekunczego, ktory obowiazywal wtedy ns Zachodzie.
    Amen.
  • 2017-05-25 10:38 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless,
    1. Zarzuty kryminalne można postawić każdemu, także z oskarżenia prywatnego. Natomiast Gierkowi NIC przed sądem nie udowodniono z postawionych mu zarzutów, a więc jest on w świetle prawa niewinny.
    2. Realny socjalizm funkcjonował zaś tylko w krajach biedniejszych (jedyny wyjątek to Czechy, będące jednak wówczas w jednym państwie ze znacznie uboższą Słowacją), a więc nic dziwnego, że poziom życia był na ogół na owym „socjalistycznym” wschodzie Europy niższy niż na jego kapitalistycznym zachodzie, tak samo jak to było przed wojną, kiedy to ów wschód Europy, poza ZSRR, był kapitalistyczny, przy czym dystans do Zachodu zmniejszył się po wojnie na wschodzie, i to znacznie. Zmniejszył by się on jeszcze bardziej, gdyby nie to, że Zachód prowadził wówczas tzw. zimną wojnę ze Wschodem, a jej elementem była także ekonomiczna blokada owego Wschodu, a więc odcięcie go od rynków zbytu i źródeł surowców, co musiało negatywnie wpływać na gospodarkę owego Wschodu.
    3. Nie ma i nie było nigdy czegoś takiego jak „kapitalizm opiekuńczy”, natomiast na Zachodzie dominował wówczas (lata z grubsza 1950-1980) system tzw. państwa dobrobytu (welfare state), wymuszony tym, że w krajach tzw. realnego socjalizmu, takich jak np. Polska Ludowa (PRL), nie było bezrobocia, biedy czy też bezdomności. Ale kiedy zniszczono owe kraje tzw. realnego socjalizmu, to od razu zarzucono na Zachodzie owo „państwo dobrobytu”, a więc bezrobocie, obszar biedy, ilość bezdomnych etc, od razu się radykalnie na owym Zachodzie powiększyły. Prawdą bowiem jest, że swój relatywnie wysoki poziom życia, w tym relatywnie wysokie zarobki, niskie bezrobocie, a więc też brak strachu przed utratą pracy etc, ludzie pracy na tzw. Zachodzie zawdzięczali głównie temu, że na tzw. Wschodzie nie było wówczas bezrobocia, biedy czy też bezdomności. Tak więc ludzie pracy na owym Zachodzie maja dziś moralny obowiązek pomagać ludziom pracy na tzw. Wschodzie, gdyż zawdzięczają oni im swoje najlepsze „złote” lata, w przybliżeniu 1950-1980. I o tym trzeba im ciągle przypominać.
    4. Na koniec - ów system, zwany przez ciebie „kapitalizmem opiekuńczym”, a przeze mnie państwem dobrobytu (welfare state), wcale nie był wydajny gospodarczo, jako że zaraz po obaleniu komunistycznych rządów na tzw. Wschodzie, Zachód szybko się z niego wycofał, na rzecz powrotu do leseferyzmu, czyli na rzecz wycofania się państwa z gospodarki i na rzecz drastycznego obniżenia płac realnych, zasiłków (w tym dla bezrobotnych), emerytur, rent etc. Mieszkając na owym Zachodzie w latach 1980, i 1990., zważyłem to bardzo wyraźnie, a moje spostrzeżenia są poparte także wynikami badań naukowych i oficjalnymi danymi statystycznymi.
  • 2017-05-27 13:27 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    NRD vs RFN. Przyklad idealny. Gdzie po kilkudziesieciu latach bylo panstwo socjalistyczne, a gdzie kapitalistyczne. Do porownania doszlo w momencie laczenia Niemiec. Jest jeszcze Korea jedna i druga. Przed era komuny polnoc byla bogatsza.
    Ochrona socjalna na Zachodzie w latach 1950 - 1990 byla na o wiele wyzszym poziomie niz w panstwach bloku wschodniego. Sam sie o tym przekonales, kiedy uciekales z tego naszego dobrobytu.
    Postulaty Solidarnosci w 1980 miely charakter czysto socjalny.
  • 2017-05-27 20:34 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    1.Nie bądź śmieszny, please. Dawny NRF to były przecież Niemcy A, a dawna NRD to były Niemcy B. Tak samo by było, gdyby Poznańskie, Pomorze i Śląsk zostały kapitalistyczne, a komuniści doszli by do władzy tylko na wschodzie Polski. Wtedy też byś głosił tezę o rzekomej wyższości kapitalizmu.
    2. Co do Korei, to ile razy mam ci jeszcze tłumaczyć, że Korea Północna (KRLD) jest typowym państwem (neo)feudalnym, a ustrój Korei Południowej (RK) to jest typowy kapitalizm państwowy, czyli z dominującą rolą państwa w gospodarce. Co z tego, że największe południowokoreańskie firmy są formalnie prywatne, skoro są one pod ścisła kuratelą rządu?
    3. Oczywiście, że ochrona socjalna na tzw. Zachodzie w latach 1950 - 1980 była na wyższym poziomie niż w państwach Bloku Wschodniego, jako że porównujesz tu Zachód (I świat), czyli najbogatsze państwa świata do wciąż relatywnie biednego wówczas tzw. II świata, szczególnie branego łącznie z biednymi wówczas Chinami (ChRL). Ale ta ochrona socjalna lepsza była wtedy niż w Polsce tylko w Niemczech Zachodnich, Zachodnim Berlinie, Austrii, Szwajcarii, Beneluxie, Skandynawii i może we Francji. Ale już Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Irlandii czy nawet Italii był ona znacznie gorsza niż w Polsce, a podobnie źle też było w USA, Australii czy Kanadzie.
    4. Nie jest prawdą, że Postulaty „Solidarności” w roku 1980 miały charakter czysto socjalny. Oto owe typowo „socjalne” postulaty:
    1. Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych.
    2. Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.
    3. Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.
    a) przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976, – studentów wydalonych z uczelni za przekonania,
    b) zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego),
    c) znieść represje za przekonania.
    4. Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz publikować jego żądania.
    5. Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej,
    b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.
  • 2017-05-29 14:03 | Fragless1

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Berlin, Drezno, Halle to były Niemcy B, tak?
    Przypominam, że NRD było największym producentem węgla brunatnego na świecie. To zawsze robiło na tobie wrażenie. :)
  • 2017-05-30 11:47 | jakowalski

    Re:Zagraniczne firmy przenoszą się do Polski. Jest w tym jednak pewien haczyk

    Fragless
    Drezno czy Lipsk były w Niemczech tak jak dawniej w Polsce Lwów - oazami rozwoju w morzu zacofania. Poza tym, to Podole zawsze przodowało na świecie w produkcji łapci z łyka.
    Szalom!