Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Książka potrzebuje redaktora

(4)
We współczesnej polskiej prozie widać, że najbardziej poszukiwany jest dziś nie pisarz, tylko redaktor. Wcześniej – cichy bohater historii literatury.
  • 2017-05-18 22:45 | nastka

    człowiek w cieniu literatury

    Pani Justyno,
    bardzo dziękuję Pani za ten tekst. Zawsze czytam Pani artykuły i recenzje z przyjemnością, ale tym razem mam szczególne powody: otóż sama od kilkunastu już lat jestem redaktorem i bardzo nie podoba mi się to, w jakich warunkach pracuję. Kiedy piętnaście lat temu dostałam do ręki pierwszą książkę do redakcji, w ten świat wprowadzała mnie właśnie Marianna Sokołowska. Krótko to trwało, bo polski rynek wydawniczy nagle przyspieszył, więc chwilę później nie było już czasu ani na terminowanie, ani na jakiekolwiek dyskusje: ot, książkę trzeba było podrasować językowo i tyle. Względnie uznać, że się do niczego nie nadaje - ale wtedy nie dostawało się za nią pieniędzy. No a przecież żyć za coś trzeba.
    Niskie stawki i krótkie terminy do dziś uprzykrzają mi życie, ale i tak jest znacznie lepiej niż dekadę temu. Teraz wydawcy przynajmniej płacą współpracownikom w miarę szybko - kiedyś bywało, że zwlekali pół roku i więcej. Ale najbardziej przykre jest to, że redaktor nie ma dziś niemal żadnej mocy sprawczej, nie ma czasu "rozejrzeć się" po książce, ba, często nie ma czasu przeczytać jej, zanim zacznie redakcję. Widzą to także autorzy i z moich osobistych doświadczeń wynika, że bardzo często proszą o prywatną recenzję wewnętrzną i prywatną redakcję, zanim książka w ogóle trafi do wydawnictwa. Oczywiście opłacają to ze swojej kieszeni i płacą znacznie więcej, niż są skłonni zaoferować redaktorowi najlepsi polscy wydawcy. To nie jest dobra praktyka, ale tak to niestety działa. A przecież tak działać nie powinno.
  • 2017-05-22 09:48 | Motyle

    Re:Książka potrzebuje redaktora

    Szanowna Pani Redaktor,

    z ogromną wdzięcznością przeczytałem Pani tekst. Piszę jako czytelnik; brak należytej redakcji wielu współczesnych publikacji odczuwam dotkliwie. W przypadku tekstów w dziennikach brak czujnego redaktorskiego oka jest wręcz nieznośny. Co ciekawe w licznych zagranicznych redakcjach (mam dostęp do źródeł anglo- i niemieckojęzycznych) nie jest to aż takim utrapieniem.

    Zdecydowanie podpisuję się pod pointą Pani artykułu.

    Serdecznie pozdrawiam! Łączę pozdrowienia dla Pani Redaktor, która przede mną komentowała artykuł!
  • 2017-05-22 11:45 | Dorota K&K

    Re:Książka potrzebuje redaktora

    Bardzo dobry i potrzebny tekst. Szkoda tylko, że akurat w artykule, w którym mowa o ważnej roli redaktorów, osoba redagująca w Polityce podpisy pod zdjęciami nie przyjrzała się z należytą uwagą odmianie nazwisk Hłasko i Żyłko. Powinno wszak być "... z Markiem Hłaską" i "... dyrektorem PIW Wojciechem Żyłką".
  • 2017-05-26 02:57 | palum

    Re:Książka potrzebuje redaktora

    Co tam redaktor. Korekty zwykle nie ma. Czytam właśnie "Powtórnie narodzonego" Mazzantini, książka dobra, ważna, acz bolesna, a tu kuźwa błędy stylistyczne, jeden typu wrócił z powrotem. Zgrzytanie zębami.