Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Starsi politycy znów dochodzą do głosu

(5)
Kiedyś ładni, gładcy, czyści, złotouści, energetyczni, młodzi. Teraz starzy, pomarszczeni, posapujący, zmęczeni. Ale znów potrzebni. Czy świat zbawią staruszkowie?
  • 2017-06-20 19:59 | Kosal

    czar starszych panow

    Prosil bym pana redaktora aby nie uzywal okreslenia "staruszkowie".
    To okreslenie wydaje mi sie obrazliwe i sugeruje bezradnosc. Wiek jest rzecza relatywna. Mozna byc starym tuz po piedziesiatce i mozna byc nie starym po siedemdziesiatce. Ja naleze do tej drugiej kategorii. W listopadzie bede mial siedemdziesiat lat ale podejrzewam ze pan redaktor nie bylby w stanie dotrzymac mi kroku. Trzy razy na tydzien plywam po 2.5 km i codziennie jezdzimy z zona na rowerach 30 do 40 km. Pozdrawiam "stary" czytelnik (od 1960 roku).
  • 2017-06-22 15:14 | AnnaMariaMagda

    Re:Starsi politycy znów dochodzą do głosu

    Nie pływam - nie umiem, nie jeżdżę na rowerze - nie umiem, ale również nie czuję się stara w sensie mentalnym.
    Jest właśnie tak, że wiek jest kwestią względną. Są młodzi (metryką) staruszkowie i starzy (metryką) młodzieniaszkowie, którzy nigdy nie zdołali się zestarzeć duchem. ;))
    Po odejściu mojej mamy w ub. roku (miała 92 lata, ale to choroba przy pomocy służby zdrowia była przyczyną, nie wiek!) zestarzałam się o kilkanaście lat.. ale i tak nadal jestem młodsza od wielu ludzi w średnim wieku. ;)
  • 2017-06-22 16:14 | AnnaMariaMagda

    Re:Starsi politycy znów dochodzą do głosu

    To dobrze, że młodzi głosują na starszych, za to godnych zaufania.
    Czyli wykazują więcej zdrowego rozsądku, niż bardzo wielu starszych.

    Ale starsi nie są aż tak bardzo winni... cała wielka machina medialna, przez lata pracowała nad tym, aby zrobić z ludzi głupków. Te kretyńskie programy typu Big Brader, to idiotyczne nastawienie "dobra wiadomość to zła wiadomość", całkowity brak pozytywnych wzorców, całkowity brak poważnych informacji i poważnych programów popularyzujących wiedzę z różnych dziedzin...

    My tu nad Wisłą mieliśmy nieporównanie lepszą telewizję, a jednak okazało się, że aż 30% społeczeństwa można okłamać i ogłupić zdumiewająco łatwo.
    U nas to oczywiście kretyńska niechęć do wszystkiego, co z PRL-, czyli typowe dla Polaków "wylewanie dziecka z kąpielą".

    Dla mnie PRL jest krajem mojego dzieciństwa, młodości i dorosłości. Urodziłam się w 1950, całe moje dorastanie i dorosłe życie to PRL.
    Pochodzę z rodziny "inteligencji pracującej" z wcześniejszymi korzeniami w małych dworkach szlacheckich. Małych i biednych, ale z wartościami. Ale to co mnie ukształtowało ostatecznie i na zawsze, to KSIĄŻKI.
    W domu najwięcej było książek, teraz też najwięcej miejsca zajmują regały i półki na książki.
    W mojej całej rodzinie było tak samo, u moich przyjaciół też - "swój ciągnie do swego". ;))
    No i tu dochodzę do sedna mojej myśli... Ja mam bardzo konkretne, określone poglądy, na większość spraw.
    Przeczytane książki (oczywiście w PRL NIE wydawano "harlekinów") pomogły mi ukształtować mój stosunek do ludzi, do polityki, do wszystkiego.
    To NIE oznacza, że przejęłam cudze poglądy.
    Książki (różne, w tym popularno-naukowe) dają wiedzę a wiedza zmienia spojrzenie na rzeczywistość. A co do polityki, najważniejszą książką był podręcznik "Ekonomia kapitalizmu". Wbrew temu, co się mówi o tamtych czasach, po 1980 wiele się zmieniło, na uczelni była atmosfera wolności. A ja poszłam na studia zaoczne, właśnie wtedy.
    Jestem socjalistką z pełnym przekonaniem, od dawna, "Ekonomia kapitalizmu" tylko pokazała mi jak wygląda gospodarka w tym systemie "nieustających kryzysów", oraz jaki to może wywierać wpływ na społeczeństwo.

    Bałam się i nienawidziłam kapitalizmu zanim się z nim zetknęłam
    A kiedy już nastał u nas, okazało się, że rzeczywistość jest nieporównanie gorsza od obaw.
    Dlatego zawsze będę popierać wyłącznie polityków, którzy mają poglądy lewicowe, a nie tylko puste hasła. Często jest to poparcie na zasadzie "mniejszego zła", bo niestety Lewica ma u nas pod górkę - właśnie przez ten głupi stosunek Polaków do PRL.

    Nie pamiętają darmowej i coraz lepszej w miarę upływu lat od wojny służby zdrowia, w tym pielęgniarek i dentystów w szkołach, nie pamiętają likwidacji analfabetyzmu i "1000 szkół na 1000-lecie", systemowego BRAKU BEZROBOCIA, wczasów za małe grosze, kolonii dla dzieci, ani tego, że naprawdę było coraz lepiej.
    Urodziłam się PO wojnie, ale mam ją w genach... do dziś na każdy wybuch, "strzał z gaźnika" samochodu, itp. dosłownie podskakuje i serce mi zamiera.
    Mam wciąż w oczach osmaloną ścianę zamku królewskiego, sterczącą nad trasą jak memento.
    Pamiętam, bo WIEM, ile zginęło ludzi, ale również wiem, jakie straty poniosła gospodarka i wszelkie inne obszary państwa polskiego.

    Jeśli ktoś zapomina o tym, jakiego wysiłku całego społeczeństwa, ale organizowanego przez kolejne rządy, wymagała odbudowa kraju z tak strasznych zniszczeń, to daje świadectwo nie tylko głupoty, ale wręcz podłości.
    Czasy, kiedy jeszcze żył Stalin, były z pewnością okropne, na szczęście tego nie wiem.
    Ale później było już coraz bardziej normalnie, a w kwestii odbudowy, na to był nastawiony cały wysiłek.

    Nie zapomnę tych podłych kretynów, którzy po 1990 zaczęli wrzeszczeć, że trzeba zburzyć Pałac Kultury, bo to dar sowiecki.
    Czy może być większa głupota??!
    Co za różnica, kto dał, teraz to jest nasze, ma już naszą historię, nasze instytucje kultury tam "mieszkają" od dziesięcioleci, a sam gmach posiada OGROMNĄ wartość ściśle materialną.
    Mieszkałam w Śródmieściu 30 lat, oczywiście często bywałam w Pałacu - w kinie, w teatrze, na wystawach oraz w restauracji... Tam jest pięknie. Trzeba być strasznym prostakiem, żeby chcieć to wszystko zniszczyć, tylko z powodu tego, że "ktoś" nam to dał w prezencie, a my tego "kogoś" nie lubimy.

    To wszystko razem sprawia, że mnie nie sposób nabrać na slogany. Tylko człowiek NIE zmieniający poglądów może zdobyć moje zaufanie, ale poza poglądami (jak dla mnie lewicowymi) musi być Człowiekiem Przyzwoitym.

    I mądrym oraz wykształconym w odpowiednich dziedzinach - Pan Tadeusz Mazowiecki był przyzwoitym człowiekiem, ale nie znał się na gospodarce...

    A ludzi, którzy już dal się poznać od różnych stron, w tym przyzwoitości i mądrości, zdecydowanie łatwiej znaleźć wśród starszych. To logiczne... ;))
  • 2017-06-23 09:08 | Laclos

    Re:Starsi politycy znów dochodzą do głosu

    @2017-06-22 16:14 | AnnaMariaMagda

    Nie wiem, czy Pani zdaje sobie sprawę, ze najgłośniej krzyczał za zburzeniem PKiN Antoni Macierewicz, obecny szef MON, rocznik 1948, który wraz z Jarosławem Kaczyńskim, rocznik 1949, objął władzę w Polsce dzięki gromadzie Ciemnego Ludu PiS-owskiego.
  • 2017-06-30 03:36 | AnnaMariaMagda

    Re:Starsi politycy znów dochodzą do głosu

    Wtedy na tego zwariowanego Antka jeszcze nie zwracałam uwagi - był nikim.
    Ale wcale mnie nie dziwi to, że chciał zburzenia PKiN - to w jego stylu.
    Logika to dla niego pojęcie całkowicie obce, a może nawet (kto wie?) wrogie. Bo przecież i słowo i samo pojęcie nie pochodzi z Polski tylko z "Zachodu". Dokładnie z Południa, ale dla Antka to pewnie "wsio rawno". ;)