Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rzeź Wołyńska

(3)
2017-07-13 10:49 | Slawczan
Miłe jest to, że Polityka w odróżnieniu od GW zauważyła kolejną rocznicę tego tragicznego wydarzenia. Dobrze świadczy to o uczciwości intelektualnej Polityki. Cóż sam artykuł...Dobrze, że bez zacięcia martyrologiczno-patriotycznego. Jedyną rzeczą, której mi tutaj brakuje (przynajmniej w tym wywiadzie)to uzupełnienie o rolę przedwojennego rządu polskiego w ,,anty-polonizacji" Ukraińców. Tak jak G. Motyka dotarł do intelektualnych korzeni tej czystki etnicznej, wskazując, że była ona intelektualnie przygotowywana i pożądana przez stronę ukraińską już kilkanaście lat przed wojną a jej realizację umożliwiły konkretne okoliczności polityczne o tyle pomija projekty i politykę II RP wobec mniejszości ukraińskiej w Polsce. Tak naprawdę by zrozumieć pokłady jadu jakie nagromadziły się wśród Ukraińców przeciwko Polakom trzeba by przegrzebać ostanie 300lat ,,polskiej gospodarki" na Ukrainie. To trochę jak dyskutować o powstaniu Chmielnickiego przez optykę ,,Ogniem i mieczem". To jest styl ,,dyskusji" tzw. środowisk kresowych.
Kwestią zaś kompletnie dyskwalifikującą dla Strony ukraińskiej jest konsensus jak tam panuje w tej kwestii. Niestety z takim podejściem zamykają oni pole do pojednania polsko-ukraińskiego. W Polsce nawet w kwestii stosunków polsko-żydowskich nie ma takiego ,,patriotycznego" konsensusu. Pewne środowiska uznają, że nie ma o czym gadać, pewne starają się ważyć racje, pewne biorą całą winę w ,,ciemno". Zapewne w Polsce przedwojennej też były marzenia o ,,pozbyciu się Żydów". Pozostaje otwartą kwestia czy były to wizje krwiożercze - takie jak wspomniane wizje ideologów UPA czy ,,tylko" chodziło o wypędzenie. Na pewno endecja i kler katolicki zrobiły bardzo dużo by podpalaczom stodoły w Jedwabnem ręką z zapałką nie zadrżała. Jeszcze sporu tutaj jest do zrobienia.
No kwestia pojednania polsko-niemieckiego. Oczywiście dzisiejsi wzwiedzeni patriotycznie wykolejeńcy uznają, że Niemcy nas ,,wydymali" ale ja wolę zapytać czyżby? Można uznać, że odbyło się to na w miarę uczciwych zasadach, może dlatego, że odbywało się to w epoce przed obecnymi czasami - nacjonalistycznych aberracji?
Wracając do pojednania polsko-ukraińskiego bez uznania przez Ukraińców zbrodniczego charakteru działań UPA nie ma szans na pojednanie. Gdyby Niemcy wystawili pomnik np. gen Heinzowi Reinfarthowi (sprawcy rzezi Woli) jako ,,twardemu obrońcy Niemiec przed komunizmem" a był to jego główny argument, który mu pozwolił się wyślizgiwać sprawiedliwości w RFN to na żadne pojednania polsko-niemieckie szans by nie było.
Teraz w Polsce przebywa podobno 1mln Ukraińców - ich obecność to szansa na pojednanie na poziomie ludzkim, nie elit ale obawiam się, znając naturę polskich kapitalistów, że tak jak przed każdym powstaniem kozackim, tak jak przed II WŚ ,,znosimy chrust" tylko.
  • 2017-07-13 16:25 | jakowalski

    Re:Rzeź Wołyńska

    Podobno teraz w Polsce przebywa 1 mln Ukraińców. To jest o 1 mln za dużo.
  • 2017-07-13 23:52 | Alrus

    Re:Rzeź Wołyńska

    Przedwojenna kwestia pozbycia się Żydów nie pozostaje "kwestią otwartą". Dobrze udokumentowana historia międzywojnia i późniejsza, nic nie mówi o jakiejkolwiek krwiożerczości. Nie było też mowy o wypędzeniach, a dobrowolnej emigracji - rząd popierał plany i współpracował z tymi środowiskami żydowskimi, które dążyły do utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Budżet Polski asygnował niemałe kwoty, udzielano wszelkiej pomocy, można śmiało powiedzieć o dużym, a nawet bardzo dużym udziale polskim w powstaniu państwa Izrael.
    Niechęć do Żydów manifestowana przez partie narodowe wynikała z przyczyn ekonomicznych i częściowo patriotycznych, w tamtych realiach całkowicie racjonalnych, natomiast zupełnie nie miała podłoża rasistowskiego. Po wybuchu wojny i wobec prześladowań niemieckich antysemityzm właściwie wygasł, także endecy nie stronili od pomocy Żydom, często płacąc najwyższą cenę. Jak wiadomo, szmalcownictwo było potępiane i karane śmiercią przez polskie struktury podziemne, a Polska nie splamiła się kolaboracją z Niemcami.
    Sprawa mordu w Jedwabnem nie została dostatecznie wyjaśniona, śledztwo nie potwierdziło wersji skomponowanej przez Grossa, pośpiesznie je zresztą zamknięto przerywając zaczętą ekshumację (!). Pomimo apeli dotąd nie zostało wznowione.
    Oczywiście te parę zdań nie ma przekonywać, że panowała jakaś sielanka, a Polacy składali się z natchnionych altruizmem aniołów, jak w każdym narodzie i tu zdarzali się ludzie i trafiały postawy godne potępienia, jednak jako naród nie mamy powodu się wstydzić. Szczególnie na tle innych europejskich narodów.
    Co do Ukraińców przedwojenny rząd polski prowadził politykę chwiejną. Jak wiadomo Piłsudski był zwolennikiem koncepcji federacyjnej, okoliczności jednak ułożyły się tak, że w zasadzie realizowano bardziej linię Dmowskiego, stąd liczne niekonsekwencje. Z jednej strony Bereza, z drugiej gesty pojednawcze. Tymczasem separatyzm ukraiński otrzymywał wsparcie finansowe i ideologiczne z zewnątrz jeszcze przed powstaniem państwa polskiego, które w latach ll RP bynajmniej nie zanikło. Antypolskie działania miały kulminację w Rzezi Wołyńskiej, ale trwały i wcześniej, i później.