Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Na czym polegają historyczne kompromisy?

(31)
2017-07-29 22:45 | jakowalski
Jak wiadomo, każda demokracja pośrednia, czyli inaczej „przymiotnikowa”, opiera się z definicji na zawodowych politykach, ale co do kompromisu, to możliwy jest on tylko tam, gdzie istnieją zbieżne interesy. Tak więc możliwy jest kompromis pomiędzy dwoma lisami, które chętnie zgodzą się zjeść po połowie kury, ale nie jest możliwy kompromis pomiędzy lisem a kurą polegający na tym, że lis zje tylko połowę kury. Stąd wiec kompromisy są możliwe tylko pomiędzy politykami reprezentującymi interesy tej samej klasy czy warstwy społecznej np. pomiędzy liberałami a chadekami czy też pomiędzy liberałami a konserwatystami a nawet pomiędzy liberałami czy chadekami a socjaldemokratami, jako że wszystkie te ugrupowania reprezentują w istocie rzeczy interesy tej samej klasy wielkich kapitalistów, przy czym, paradoksalnie, najlepiej te interesy reprezentuje na ogół socjaldemokracja, jako że ona najlepiej udaje reprezentowanie interesów większości obywateli, choć dobrze przecież wiemy, że reprezentuje ona interesy wielkiego kapitału, stąd też ALP czyli Australian Labor Party znana jest od lat jako Alternative Liberal Party.
  • 2017-07-31 06:29 | Alrus

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Na razie strzeliłeś do jednej bramki - pokazałeś przykłady kompromisu pomiędzy lisami. A gdzie kura?
  • 2017-07-31 09:54 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Alrus
    Kury tez dochodzą do porozumienia w sprawie tzw. kolejności (porządku) dziobania (ang. pecking order or peck order) - w psychologii oraz socjologii pracy i organizacji jest to pojęcie charakteryzujące spektrum relacji interpersonalnych mogących zachodzić w konfliktach w zhierarchizowanych grupach i zespołach zadaniowych. „Porządek dziobania” w potocznym znaczeniu niesie przekaz informacyjny o tym, że im wyżej się ktoś znajduje w strukturze organizacyjnej, tym mniejsze prawdopodobieństwo doświadczenia agresji ze strony współpracowników. Wniosek ten wywodzi się z badań, jakie norweski zoolog Thorleif Schjelderup-Ebbe przeprowadził w kurniku na stadzie kur, którym przyporządkował indywidualne nazwy. Obserwacje zachodzących między nimi sytuacji kryzysowych wykazały, że im kura znajduje się niżej w hierarchii stada, tym częściej jest dziobana, gdyż dziobią ją kury znajdujące się wyżej od niej w hierarchii stada. Jednocześnie im kura znajduje się wyżej w hierarchii stada, tym częściej dziobie inne, tzn. dziobane są przez nią kury znajdujące się niżej od niej.
  • 2017-08-02 09:22 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Nie wiem co chce znowu @jakowalski nam udowodnić, lecz tym razem ma to jakiś sens.
    W sytuacji gdy Polska została zaatakowana w 1939r przez Niemcy i Rosję, to nastąpił kompromis pomiędzy Niemcami a Rosją, lecz nie było żadnego kompromisu pomiędzy Polską a agresorami. Z powodu ,że kompromis został osiągnięty kosztem innego państwa i był zawarty pomiędzy dwoma drapieżnikami, ten kompromis szybko został przerwany. Idąc dalej tym tokiem myślenia, Polska odzyskała część swych ziem zajętych przez Niemcy, lecz nie odzyskała terenów zajętych w 1939r przez Rosjan. W tej sytuacji nie jest w żaden sposób możliwy kompromis z Rosją, tak samo jak nie jest możliwy kompromis pomiędzy lisem a kurą.
    Według mnie jakowalski na przykładzie ofiary i drapieżnika ma rację, w szczególności gdy drapieżnik nadal pozostaje drapieżnikiem. Nawet w sytuacji gdy drapieżnik utraci możliwość polowania gdyż takie jest życie, to kompromis nie jest możliwy, gdyż nie ma on najmniejszego sensu i znaczenia.
    Nie jest to zatem dobra perspektywa dla kompromisu pomiędzy Polska a Rosja.
    Nie wiem czy dobrze kumam.
  • 2017-08-02 12:18 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz
    Polska nie odzyskała terenów zajętych w roku 1939 przez ZSRR, gdyż to były tereny siłą z zajęte przez Polskę w roku 1920, ale otrzymała ona zamian tereny od Niemiec, na dodatek oczyszczone z Niemców. Chyba nie wiesz, że te tereny utracone przez Polskę w roku 1939 były zamieszkałe głownie przez Ukraińców i że mieśmy na nich poważne problemy z ukraińskim terroryzmem. Polska zresztą nic nie straciła w roku 1939 na rzecz Rosji, a tylko na rzecz Litwy, Ukrainy i Białorusi.
    Pozdrawiam
  • 2017-08-03 17:09 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    do jakowalski
    Ja tylko odniosłem się do twojego konceptu o kompromisie, gdyż najlepiej to zobrazować na żywym przykładzie i nic więcej.
    w sprawie twoich uwag to wypowiem się najkrócej jak tylko można.
    Polska do 1772r przez około 350 lat była państwem wielonarodowym pod nazwą Rzeczypospolita w której skład wchodzili między różne społeczności słowiańskie, litwini i żydzi. Największą grupę społeczną z pośród Słowian oczywiście byli Polacy i Ukraińcy w skład których również wchodziło bardzo wiele grup społecznych mówiącymi różnymi dialektami czy narzeczami. Językiem podstawowym mówionym i pisanym był jednak język polski. Pewnikiem jest również, że społeczność Polska i Litewska jako ekonomicznie dominująca, była obecna i zamieszkała na całym terytorium państwa. Na początku XVIII wieku państwo było narażone na wiele zagrożeń z którymi sobie nie mogło poradzić, jak między innymi z Kozakami, którzy bezprawnie pustoszyli terytoria Turcji. Te i wiele innych kryzysów doprowadziło do I i kolejnych rozbiorów państwa. W 1772r Rosja zagarnęła ziemie pomiędzy Dźwiną, Drucią,i Dnieprem tj. 92tyś km2. W 1792r Rosja zagarnęła ziemie po linię rzek Druja, Pińsk i Zbrusz tj.288tyś km2
    W 1794r Rosja zagarnęła ziemie po linię rzek Bug, Niemrów i Grodno.
    Reszta terytorium państwa została zagarnięta przez Austrię i Prusy.
    Od 1774r do 1945r z przerwą od 1920 do 1939r. polska ludność na terytoriach zagarniętych przez Rosję była wysiedlana najczęściej na Sybir, co było jeszcze najlżejszą karą. To samo przecież spotkało wiele narodów podbitych przez Rosję.

    W 1920 po przegraniu I wojny przez Austrię i Prusy w tym Rosję (która na skutek rewolucji wycofała się z wojny), na mocy traktatu wersalskiego powstała II Rzeczpospolita Polska. Państwo polskie zostało utworzone również poprzez drobne konflikty wojenne, gdyż żaden z zaborców nie chciał oddać wcześniej zagrabionych terytoriów. Za linią rzeki Bug, Niemrów i Grodno a więc zachodniej części zaboru rosyjskiego, powstało większa część państwa polskiego, gdzie ty te tereny uważasz za zagarnięte przez Polskę w 1920r. To gdzie miało powstać państwo polskie na terytoriach gdzie większość ludności mówiła nie zrozumiałym językiem niemieckim. Zwróć uwagę, że Rosja podczas 3 zaborów zagarnęła największą część Rzeczypospolitej , by po II wojnie światowej nic z tych ziem nie oddać. Jest prawdą historyczną, że Rosja bolszewicka na części terytoriach po byłej Rzeczypospolitej utworzyła republikę ukraińską, białoruską i litewską, co skutkowało że pod koniec XX wieku powstały z tych republik bardziej niezależne państwa. Jest jednak również prawdą, że wojna polsko-radziecka zakończyła się traktatem pokojowym w którym strona radziecka potwierdziła obustronne granice. Niestety pomimo zawarcia następnego traktatu, w 1939r terytoria za Bugiem zostały Polsce z powrotem zabrane przez ZSRR.
    Moim zdaniem powinna być jedna prawdziwa pisana historia, która nie będzie dzielić lecz łączyć narody słowiańskie.















  • 2017-08-03 22:23 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Oczywiście, że Polska nic nie straciła w roku 1939 na rzecz Rosji, a tylko na rzecz Litwy, Ukrainy i Białorusi. I tak chyba pisałem, nieprawdaż?
    Pozdrawiam
  • 2017-08-03 22:25 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K
    Też uważam, że powinna być tylko jedna prawdziwa pisana historia, która nie będzie dzielić lecz łączyć narody słowiańskie.
  • 2017-08-05 09:41 | Alrus

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Oczywiście, że Polska straciła w '39 swoje ziemie wschodnie na rzecz Rosji, wtedy Związku Radzieckiego. Nie ma znaczenia, że zamieszkiwali je Litwini, Białorusini czy inni Rusini, zresztą do spółki z Polakami. Były to terytoria l RP, czasowo zagarnięte przez zaborców, które w sposób naturalny, przy aprobacie międzynarodowej, a więc lege artis, wróciły do odtworzonego państwa polskiego.
    Samo istnienie jakiegoś narodu nie oznacza, że musi mieć własne państwo. Istnieją narody co nigdy państwa nie miały, a nawet takie, które nigdy nie posiadały własnej ziemi, na której państwo mogłyby założyć.
    Z trzech wymienionych nacji, jedynie Litwini przeszli wcześniej własny proces państwotwórczy, ale jako mały naród nie byliby w stanie się utrzymać - połączyli się z Polską dobrowolnie, przy okazji poddając pod polskie zwierzchnictwo opanowane wcześniej ziemie, zamieszkałe przez Rusinów. Polska stała się też sukcesorem ziem tworzących dawniej Ruś Kijowską, narodu "ukraińskiego" nigdy nie było. W ogóle nazwy Ukraina, Biała Ruś (Białoruś), odnoszą się do terytorium, określenia "Białorusin", "Ukrainiec" to pochodne, w przypadku ostatnim bardzo świeżej prowieniencji.
    Dzisiejsze państwa Litwa (częściowo), Białoruś, Ukraina powstały z ziem odebranych Polsce, ale stało się to na skutek procesu uruchomionego aneksją zbrojną dokonaną przez Związek Radziecki, niczym innym.
  • 2017-08-05 10:49 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Zgadzam się całkowicie z opinią @Alrus, gdyż mój tekst był celowo bardzo skrótowym wyjaśnieniem sprawy. Zależało mi również, aby nie wchodzić w ewentualne spory, gdyż jak wiadomo polscy i rosyjscy historycy zajmują w tych sprawach zupełnie inne stanowiska. Terytorium Rzeczypospolitej z przed I rozbioru było już bardzo okrojone o strony Rosji i obecnej Ukrainy, także z tego powodu było w pełni terytorialnie uznawane w szczególności ze strony Rosji. Niestety ze względu na wiele niekorzystnych zjawisk geopolitycznych, ale również własnych politycznych błędów ustrojowych i ze strony niereformowalnej szlachty i magnaterii, państwo musiało upaść.
    Początkiem upadku państwa była jednak w połowie XVII wieku wojna domowa na obecnym terytorium Ukrainy, która doprowadziła do poważnego osłabienia państwa a w następnych latach do kolejnych wojen z zaborczymi sąsiadami.

    Na obecnym terytorium Ukrainy i Białorusi przewalało się bardzo wiele niszczycielskich zbrodniczych zawieruch wojennych, gdzie miejscowa ludność stale podlegało głębokim zmianom społecznym, narodowym i kulturalnym.
    Na wschód od Kijowa chyba jeszcze do XVII wieku zamieszkiwali Polanie. Jakie były tego przyczyny nie udało mi się odkryć.
  • 2017-08-05 12:20 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Alrus
    Etnicznie polskie było przed II wojną światową tylko Wilno i Lwów z okolicami, a reszta tzw. kresów wschodnich RP powinna być oddana Białorusi i Ukrainie, jako ze była ona zamieszkała w ogromnej większości przez Białorusinów i Ukraińców. Faktem jest bowiem, że Polska zajęła siłą w roku 1920 zachodnią Białoruś i zachodnią Ukrainę i nielegalnie z punktu widzenia prawa międzynarodowego a na pewno nieetycznie, militarnie okupowała te tereny aż do września 1939 roku. Doszło nawet do tego, że w ramach paktu Beck-Ribbentrop (nie mylić z paktem Mołotow-Ribbentrop), na podstawie którego RP wzięła w roku 1938, razem z III Rzeszą, udział w rozbiorze Czechosłowacji. Nie było żadnego ataku ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku, jako że Związek Radziecki zajął wtedy tylko, praktycznie zresztą bez wystrzału, tereny siłą mu odebrane przez Polskę, przy pomocy Zachodu, w roku 1920. Polskie elity przedwojenne nie były przecież zainteresowane Polakami ze Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur, a tylko latyfundiami należącymi do polskiej magnaterii, a położonymi na dalekich wschodnich kresach przedwojennej Rzeczypospolitej, gdzie Polacy byli w mniejszości, jako że na wschód od Buga przeważali Białorusini, Ukraińcy i Litwini, poza Wileńszczyzną przekazaną przez Hitlera i Stalina Litwie i (częściowo tylko) okolicami Lwowa, przekazanymi przez Stalina i Roosevelta (FDR) Ukrainie. Na Kresach Wschodnich RP żyło bowiem w roku 1939 około 13 mln ludzi, w tym:
    - Polacy – 43% (czyli że byli oni tam mniejszością),
    - Ukraińcy – 33%,
    - Żydzi – 8%,
    - Białorusini – 8%,
    - Tamtejsi (głównie Białorusini) – 6% i
    - Inni – 2%.
    Według województw wyglądało to zaś tak (liczby przybliżone i zaokrąglone):
    Województwo Polacy % Ukraińcy % Żydzi % Białorusini % Inni %
    Białostockie 71% – 12% 15% 3%
    Wileńskie 52% – 9% 32% 8%
    Nowogródzkie 34% – 7% 58% 1%
    Poleskie 12% 19% 10% 60% 1%
    Wołyńskie 15% 69% 10% 1% 6%
    Tarnopolskie 37% 53% 10% 1% 1%
    Stanisławowskie 16% 73% 10% 1% 1%
    Lwowskie 46% 42% 11% – 18%
    Tak więc na Polesiu Polacy stanowili niewiele więcej niż 10% mieszkańców, a na Wołyniu mniej niż 1/5 mieszkańców, podobnie jak w Stanisławowskiem. Takie są fakty, a z nimi się nie dyskutuje.
    ZSRR odebrał nam więc dnia 17 września 1939 roku tylko to, co my mu siłą odebraliśmy w roku 1920. Wyprawa Piłsudskiego na Kijów, była przecież kretyńskim wręcz aktem agresji ówczesnej burżuazyjnej Polski na Rosję Radziecką, a za którą zapłaciliśmy 25 lat później utratą Lwowa i Wilna i która o mało co nie zakończyła istnienia niepodległej Polski już w roku 1920. Watażce Piłsudskiemu marzyła się bowiem Polska, a właściwie Litwa (jako że był on przecież nie Polakiem, a tylko polskojęzycznym Litwinem, jak np. Miłosz) „od morza do morza”. Litwa była oczywiście dla niego za mała i za słaba, a więc wybrał on do swych niecnych celów Polskę i zaczął on swoje (nie)rządy w Warszawie od zbrojnej wyprawy na Kijów, w celu włączenia Ukrainy do swojego państwa. Czym się to skończyło, to doskonale wiemy - Katyniem i Jałtą. :-(
  • 2017-08-05 12:21 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz,
    Początkiem upadku Państwa Polskiego był sojusz z bałtycką Litwą, który poróżnił Polskę i Polaków ze swoimi wschodnimi słowiańskimi sąsiadami i braćmi i odwrócił uwagę polskich władców od de facto etnicznie polskich, a na 100% zachodniosłowiańskich. lechickich ziem takich jak np. Śląsk, Pomorze a także Warmia i Mazury. Więcej we wpisie powyżej.

  • 2017-08-05 16:34 | Alrus

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Jakowalski,
    nie rozumiem, po co rozwodzisz się nad etnicznością, skoro tłumaczyłem, dlaczego w tym wypadku nie miała ona znaczenia. Większość państw nie jest monoetniczna, tak też było z pierwszą i drugą RP. Kryteria etniczności można podnosić gdy trzeba rozgraniczyć narody na poziomie państwowym, czyli dysponujące elitami zdolnymi utrzymać i kierować własnym państwem. Ponieważ te ziemie od stuleci należały do Polski i podlegały wpływom jej kultury, elity były tu polskie i nawet zabory tego nie zmieniły. Nieistotne jest pochodzenie etniczne członków narodu czy jego elit, a świadomość, poczucie przynależności - dlatego Polakami byli ludzie pochodzenia litewskiego, ruskiego, niemieckiego, tatarskiego i in. nacji. Dla Polaka - Piłsudskiego czy Mickiewicza stwierdzenie "jestem Litwinem" brzmiało jak "jestem Ślązakiem", "Wielkopolaninem" i tak dalej.
    Rosyjski Związek Radziecki wtargnął zbrojnie i zajął ziemie polskie, nie "bez wystrzału", bo obrona i starcia były, choć ograniczone. Liczono na łagodniejsze traktowanie ludności, dlatego nie ogłoszono wojny ze wschodnim agresorem.
    Co do początku upadku państwa polskiego, to równie dobrze i równie blisko prawdy możesz napisać, że zapoczątkował to Mieszko l, bo gdyby państwa nie założył, to by i nie upadło.
    Obsesje na temat Piłsudskiego pomijam, bo niedorzeczne.
  • 2017-08-06 11:05 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Alrus
    1. Tylko państwa monoetniczne są stabilne w dłuższym okresie czasu. Jedyny wyjątek to jest właściwie tylko Szwajcaria, która jest jednak tylko wielojęzyczna, ale zdecydowanie jednokulturowa.
    2. Nieszczęściem I i II RP była zaś wielokulturowość, w głównie to, że polska szlachta (w II RP także częściowo burżuazja) zagarnęła wówczas i okupowała etnicznie i kulturowo niepolskie tereny Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi.
    3. Piłsudski nie był Polakiem, a tylko polskojęzycznym Litwinem, który reprezentował interesy polskiej, a właściwe polskojęzycznej arystokracji posiadającej swoje latyfundia na obszarze Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi i stąd też ta jego wyprawa a na Kijów, która miała na celu przede wszystkim odzyskanie tych latyfundiów dla owej polskojęzycznej arystokracji.
    4. Tereny, które Polska zajęła siłą w roku 1920 na wschodzie, korzystając z chwilowej słabości Rosji, uwikłanej wówczas w krwawą i wyczerpującą wojnę domową i będącą ofiarą interwencji ze strony tzw. Zachodu, należały przez znacznie ponad 100 lat do Rosji, co było potwierdzone licznymi międzynarodowymi traktatami zwartymi przez Rosję z Niemcami (Prusami) oraz Austrią (później Austro-Węgrami), a uznanymi przez cały ówczesny świat z USA, UK i Francją na czele. Tereny te zamieszkałe były głównie przez ludność prawosławną, mówiącą lokalnymi dialektami języka rosyjskiego (głównie białoruskim i ukraińskim), a więc znacznie bliżej im było (i dalej zresztą jest) do Rosji niż Polski. Ponadto to Rosja Radziecka (ZSRR powstał przecież dopiero w roku 1922) nie mogła siłą zająć tych terenów, skoro one do niej od ponad 100 lat należały - ona tylko mogła je tylko oswobodzić spod niemieckiej okupacji, a ponadto to na obszarze zamieszkałym przez Białorusinów i Ukraińców utworzono wówczas republiki (odpowiednio) Białoruską i Ukraińską. Z punktu widzenia Białorusinów i Ukraińców, to Polska okupowała w latach 1920-1939 zachodnie ziemie białoruskie i ukraińskie i nie wolno jest nam o tym zapominać.
    4. Upadek Państwa Polskiego zaczął się zaś na dobre wtedy, kiedy stało się ono za duże, kiedy zajęło one siłą tereny etnicznie niepolskie i weszło w sojusz z obcą nam Polakom językowo i kulturowo oraz wrogą nam przed i po tym nieszczęsnym sojuszu Litwą, zamiast pilnować ziem etnicznie polskich, czyli Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur. Egoizm i krótkowzroczność polskiej, a właściwie polskojęzycznej arystokracji spowodowała upadek Polski w XVIII wieku - to jest fakt, a z faktami się przecież nie dyskutuje.
  • 2017-08-06 11:08 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Alrus (z małymi poprawkami):
    1. Tylko państwa monoetniczne są stabilne w dłuższym okresie czasu. Jedyny wyjątek to jest właściwie tylko Szwajcaria, która jest jednak tylko wielojęzyczna, ale zdecydowanie jednokulturowa.
    2. Nieszczęściem I i II RP była zaś wielokulturowość, a głównie to, że polska szlachta (w II RP także częściowo burżuazja) zagarnęła wówczas i okupowała etnicznie i kulturowo niepolskie tereny Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi.
    3. Piłsudski nie był Polakiem, a tylko polskojęzycznym Litwinem, który reprezentował interesy polskiej, a właściwie polskojęzycznej arystokracji posiadającej swoje latyfundia na obszarze Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi i stąd też ta jego wyprawa a na Kijów, która miała na celu przede wszystkim odzyskanie tych latyfundiów dla owej polskojęzycznej arystokracji.
    4. Tereny, które Polska zajęła siłą w roku 1920 na wschodzie, korzystając z chwilowej słabości Rosji, uwikłanej wówczas w krwawą i wyczerpującą wojnę domową i będącą ofiarą interwencji ze strony tzw. Zachodu, należały przez znacznie ponad 100 lat do Rosji, co było potwierdzone licznymi międzynarodowymi traktatami zwartymi przez Rosję z Niemcami (Prusami) oraz Austrią (później Austro-Węgrami), a uznanymi przez cały ówczesny świat z USA, UK i Francją na czele. Tereny te zamieszkałe były głównie przez ludność prawosławną, mówiącą lokalnymi dialektami języka rosyjskiego (głównie białoruskim i ukraińskim), a więc znacznie bliżej im było (i dalej zresztą jest) do Rosji niż Polski. Ponadto to Rosja Radziecka (ZSRR powstał przecież dopiero w roku 1922) nie mogła siłą zająć tych terenów, skoro one do niej od ponad 100 lat należały - ona tylko mogła je tylko oswobodzić spod niemieckiej okupacji, a ponadto to na obszarze zamieszkałym przez Białorusinów i Ukraińców utworzono wówczas republiki (odpowiednio) Białoruską i Ukraińską. Z punktu widzenia Białorusinów i Ukraińców, to Polska okupowała w latach 1920-1939 zachodnie ziemie białoruskie i ukraińskie i nie wolno jest nam o tym zapominać.
    4. Upadek Państwa Polskiego zaczął się zaś na dobre wtedy, kiedy stało się ono za duże, kiedy zajęło one siłą tereny etnicznie niepolskie i weszło w sojusz z obcą nam Polakom językowo i kulturowo oraz wrogą nam przed i po tym nieszczęsnym sojuszu Litwą, zamiast pilnować ziem etnicznie polskich, czyli Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur. Egoizm i krótkowzroczność polskiej, a właściwie polskojęzycznej arystokracji spowodowały upadek Polski w XVIII wieku - to jest fakt, a z faktami się przecież nie dyskutuje.
  • 2017-08-07 13:59 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Należy zdać pytanie, czy Polska w ogóle powinna się odrodzić, gdyż jak powiedział jeden z polityków niemieckich po I wojnie światowej "Polska jest bękartem Europy".
    Zostało również wobec Polski wypowiedzianych wiele innych obraźliwych epitetów, lecz czy należy się nimi przejmować, gdy zostały wypowiedziane przez śmiertelnych wrogów Polski. Przejmują mnie jednak podobne słowa wypowiedziane przez Polaków, lub osoby którym się wydaje, że są Polakami a tak naprawdę służą komu innemu.
    Do okresy rewolucji październikowej w Rosji nauka historii w takich krajach jak ZSRR i PRL zbytnio się nie różniła, gdyż jedynymi wrogami był nazwany kapitalizm, feudalizm, nacjonalizm i religia.
    A zatem nauczana historia w szkołach Polsce i ZSRR nie stanowiła żadnego problemu, gdyż w ZSRR rządy carów rosyjskich oparte na systemie feudalnym i kapitalistycznym które ciemiężyły oraz wyzyskiwały narody, było wspólnie uznawane za największe zło. Kraj rad nie miał przynależności państwowej, gdyż był dedykowany innym narodom jako największe zdobyto dobro na zasadzie internacjonalizmu.
    Z powyższego względu uczono mnie o historii polski w taki sposób, jak jest ona obecnie w Polsce nauczana.
    W tym miejscu nie odnoszę się do aktualnie pisanej historii Rosji, gdyż jej nie znam, lecz odnoszę się do tych osób, które chyba z chęci przypodobania się innym narodom zniekształcają fakty historyczne.
    1.Nie ma powodów do wypaczania faktów historycznych w zakresie, że to Polska zagarnęła w 1920 roku terytoria ZSRR, gdy fakty mówią co innego. Poza tym te tereny należą obecnie do państw narodowych Ukrainy i Białorusi i nikt znaczący w Polsce, nie podważa, aby te narody posiadały własną państwowość i niezależność polityczną.
    Ukraina i Białoruś powinne obecnie tworzyć swoje własne historie, bez prawa wtrącania się innych państw.
    Inne opinie na ten temat służą jedynie jątrzeniu i wywołaniu niepokojów.

    2.Polska chociaż posiadała czwartą co do liczebności armię w walce przeciwko hitlerowskim Niemcom, nie miała najmniejszego wpływu na przydzieleniu jej aktualnych terytoriów, które notabene zostały pomniejszone o około 30% w stosunku do 1939 roku.
    Polska jako w pełni zależny kraj od Rosji, po 1945 roku nie miała najmniejszego wpływu na wiele innych zdarzeń jak przesiedlenia ludności polskiej, ukraińskiej i niemieckiej. Pełną za to odpowiedzialność ponosi ZSRR, USA i Anglia.
    3.Jak wynika z danych podanych przez @jakowalski Polska z 43% populacji stanowiła większość na ziemiach na ziemiach wschodnich, gdyż następną grupę stanowili Ukraińcy z 33% populacji. Należy ponadto zdać sobie sprawę, że ludność polska była na tych terenach stale eksterminowana i wynarodowiana co rozpoczęło od czasu zaboru rosyjskiego, poprzez rewolucję bolszewicką i z chwilą zajęcia tych terenów w 1939 roku przez ZSRR.
    Ludność polska na tych terenach była niszczona w szczególny sposób, do momentu napaści Niemiec na ZSRR a i Niemcy na tych terenach wspólnie z faszystami ukraińskimi przyczynili się do dalszego wymordowania tej ludności.

    3.Był układ pomiędzy Polska a Niemcami, lecz dotyczący wyłącznie nienaruszalności obustronnych granic. Polska jako jedna z nielicznych krajów w Europie, nie zawarła z Hitlerem żadnego paktu współpracy wojskowej przeciwko innemu państwu. Zarzut, że było jakieś porozumienie skierowane przeciwko ówczesnej Czechosłowacji, jest całkowicie kłamliwym oskarżeniem, służące obecnej Rosji do jakiś rozgrywek politycznych. Trzeba bowiem wiedzieć, że na tych terenach do 1920 roku mieszkała przede wszystkim ludność Polska, mówiąca gwarą Śląską, a zdecydowaną mniejszość stanowili Morawianie, Czesi i Niemcy. Ziemie te w sposób oszukańczy zostały około 1920 roku przydzielone Czechosłowacji, za sprawą Francji, która na tych terenach miała z Niemcami silne układy biznesowe. Gdyby nie było powstań śląskich i wymuszonego plebiscytu, to cały Górny Śląsk przypadł by Niemcom.
    Marszałek Piłsudski z wielu względów, nie mógł wchodzić w konflikty polityczne i militarne z takimi krajami jak Niemcy, które już 1920 roku były dalej zdolne z powodzeniem prowadzić działania wojenne.
    W 1939 roku Polska zdawała sobie sprawę, że na zajęciu w 1938 roku Czech się nie skończy i tak się też stało, gdyż Hitler wkrótce zajął również i Słowację, która równocześnie przyłączyła się do koalicji hitlerowskiej. Zajęcie okręgu przemysłowego Zaolzia przez Polskę, miało bardziej na celu osłabienia Niemiec, gdyż na tych terenach było duże wydobycie węgla kamiennego. Było to podstawowe paliwo do parowozów i hut które produkowały stal na potrzeby wojenne Niemiec.
    Polska posiadała również pakt o nieagresji z ZSRR, który został w 1939 złamany przez pakt Ribbentrop- Mołotow.Polska miała również wcześniej zawarty traktat pokojowy z Rosją, uznający granice z 1920 roku. Kto mógł przewidzieć, że Stalin podejmie tak duże ryzyko, zawarcia takiego układu z Niemcami , co w ostateczności doprowadziło do wybuchu II wojny światowej i jedynej odpowiedzialności Rosji i Niemiec za jej wybuch.
    Moim zdaniem, Polska nie miała najmniejszych szans na rozwiązanie tego konfliktu i każde inne rozwiązania które mógł podjąć tam ten rząd, niczego by nie zmieniło.

    3.Dla Królestwa polskiego i Litwy zawarcie Unii, było wszech miar korzystne. Na początku była to sprawa pokonania Krzyżaków, co było jedynym sposobem na naprawienie błędu księcia Konrada Mazowieckiego, który sprowadził Krzyżaków do Polski dla obrony Mazowsza przed groźnymi Litwinami. Trudno teraz oceniać jaką stanowili Litwini w tamtych czasach populację, jednak musiała to być duża grupa społeczna i poważny przeciwnik, skoro zdecydowano się na zawarcie z nimi bardzo trwałego pokoju. Niejako w spadku Litwini do Unii Polsko-Litewskiej wnieśli wcześniej podbite różne szczepy przeważnie słowiańskie, lecz i tak to oni wraz podległymi bojarami sprawowali tam władzę. Jak wynika z historii, to nie sama potęga wojskowa Litwy spowodowała powstanie tak dużego państwa, lecz słabość, uległość i zacofanie na tam tych terenach. Tereny na wschód od wielkiego księstwa litewskiego, były często całkowicie podległe pod Mongołów, co tylko pomagało w zjednoczeniu podbitych ziem litewskich.
    Powstawanie większych państw przeciwko takim przeciwnikom jak Krzyżacy, Mongołowie a później Tatarzy, Rosja i Turcja było w pełni korzystne, czego dowodem jest bardzo długi okres przetrwania I Rzeczpospolitej a w której wszyscy mogli się porozumieć w języku polskim.
    Takie państwo jak Carska Rosja podbiła setki narodów siłą, do czego przyczyniło się między innymi wykorzystanie bezwzględnych i zabójczych Kozaków. W tym jednak przypadku w zdecydowanej większości podbito tereny oraz narody niesłowiańskie, narzucając własny język rosyjski. Z religiami było również różnie i jedynie silne państwa narodowe mogły wyznawać religię muzułmańską lub judaistyczną. W przypadku Rosji mamy zatem do czynienia z całkowitym etnicznym i kulturowo różnorodnym społeczeństwem.

    4.Pilnowanie przez Polskę takich ziem jak Pomorze, Śląsk, Warmii i Mazur, zamiast zajmować takie terytoria jak obecna Ukraina czy Białoruś, jest całkowite oderwane od rzeczywistości i reali historycznych. Jak wynika z historii, Polska jak każdy kraj popełniła bardzo wiele błędów, lecz wynikały on przede wszystkich z obowiązujących uwarunkowań politycznych i gospodarczych, dyplomacji, norm prawnych i tradycji.
    Pomimo, że w wielu krajach jak w Rosji, Francji i Anglii mordowano i truto podstępnie władców, w Polsce tego rodzaje praktyki raczej nie miały miejsca. Podobno jedynie królowa Bona otruła swoją synową, co nie wyszło jej na dobre.
    Obszar państwa polskiego ugruntował się w sposób trwały od strony południowej i zachodniej około XIII wieku i było konsekwencją przekazania państwa przez króla Krzywoustego swoim czterem synom, co doprowadziło później do trwałego rozpadu państwa. W tamtych czasach feudalnych, państwo o opierało się na władcy a więc monarchii a nie na ścisłych związkach narodowych i etnicznych.
    Chociaż lennymi terenami były Warmia i Mazury, jednak na tych terenach nie zamieszkiwała ludność słowiańska. Tereny te zostały ostatecznie utracone na rzecz Prus, byłego lennika polskiego, które to państwo w głównej mierze a nie Rosja przyczyniło się do ostatecznego upadku I Rzeczypospolitej.
    Warunkami sprzyjającymi był wybór królów elekcyjnych, co zamiast zwiększyć demokrację, spowodowało zanarchizowanie Polski.
    Taki elekcyjny król polski Jan Kazimierz, popełnił tak wiele błędów, które sprowadziły na Polska wojnę z wszystkim sąsiednimi krajami a nawet ze Szwecją w której był również królem a co miało być podstawą stworzenia Uni państw bałtyckich. Poza tym również wywołał wojnę domową, tak zwany rokosz.

    Jeżeli popełniłem jakiś błąd, to z góry za to przepraszam.


  • 2017-08-07 16:04 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Nie korzystając ze ściąg, popełniłem błąd nazywając Zygmunta III Wazy , Janem II Kazimierzem, który był jego synem. Jan II Kazimierz moim zdaniem nie miał już większego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń, które doprowadziły do kolejnych wojen i trwałego osłabienia państwa polskiego.
    Chociaż jak twierdzą historycy za czasów Zygmunta III Wazy Polska przeżywała największy rozkwit gospodarczy i majątków magnaterii, większość błędów i przegranych wojen było spowodowane za przyczyną tegoż króla. Dla mnie niewybaczalnym tego króla było wysłanie przeciwko Ślązakom, Lisowczyków a więc podporządkowanym koronie Kozaków, którzy dokonali kilkukrotnego spustoszenia Śląska i kolejnego wskazania, że to wyłącznie Austria(Habsburgowie) a nie Czechy mają prawo do Śląska. Ta sytuacja spowodowała również interwencję wojsk szwedzkich i jej przy okazji profesjonalne wyszkolenie w zdobywaniu obwarowanych miast. Wojna na Śląsku z przerwami trwała prawie 30 lat a Polsce za zniszczenie ziem śląskich, wkrótce przyszło słono zapłacić, gdy wojska szwedzkie bezkarnie w celach czysto łupieżczych, zaczęły rozwalać kolejne dotychczas nie zdobyte zamki obronne w Polsce. Podważyło to opinie Polski, jako kraju dotychczas nie do zdobycia i z którym należy się bezwzględnie liczyć. Jakie król polski Zygmunt III Waza musiał mieć własne ego, by obwoływać się pomimo ,że został obalony, królem Szwecji, Gotów i Wandalów.
  • 2017-08-09 14:56 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K
    1. To jest bardzo dobre pytanie czy Polska w ogóle powinna się odrodzić, ale nie dlatego, że gdyż jak powiedział jeden z polityków niemieckich po I wojnie światowej „Polska jest bękartem Europy”, gdyż tym bękartem, na dodatek o zbrodniczych popędach, były w Europie od dawna (i dalej zresztą są) Niemcy, ale dlatego, że nie jest ważne, czy polska jest silna czy też nie, ale czy Polakom żyje się w niej dobrze. Jeżeli Polakom lepiej żyło by się w innych państwach, to istnienie Polski jako państwa nie ma sensu, jako służy ono tylko egoistycznym interesom osób tą Polską zarządzających, czyli polityków i wyższych urzędników państwowych.
    2. Niestety, ale największymi wrogami Polaków nie są Niemcy ani Rosjanie czy nawet Żydzi, ale właśnie kapitalizm (dawniej zaś feudalizm), ale narzucona nam ze Wschodu via Zachód bliskowschodnia, żydowska przecież religia i to, że nie potrafiliśmy się jej pozbyć albo przynajmniej ją skutecznie zreformować. Przecież do momentu tzw. chrztu Polski, to byliśmy częścią Europy, rozwijaliśmy się mniej więcej tak samo jak nasi zachodni sąsiedzi. Dopiero ów przymusowy chrzest, przyjęty de facto z Niemiec, na niemieckich warunkach, a później nieszczęsna unia z Litwą, przesunęły nas, odpowiednio kulturowo (jako że chrześcijaństwo jest przecież religią o azjatyckich korzeniach) i politycznie na Wschód, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Największą zaś klęską dla Polski od czasów owego chrztu była zaś porażka Reformacji, która oddała Polskę pod władzę Watykanu, zdominowanego praktycznie od początku przez Zachód i reprezentującego więc interesy owego Zachodu. Nie zapominajmy też, że Reformacja drastycznie zmieniła chrześcijaństwo, dostosowując je do realiów nadchodzącego już wówczas (XVI wek) kapitalizmu, podczas gdy katolicyzm rzymski oznaczał wzmocnienie feudalnych struktur w Polsce.
  • 2017-08-09 16:00 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K - c.d.
    1. Dodam tylko, że tam, gdzie w państwach formalnie katolickich istniała silna władza państwowa, np. we Francji czy Austrii, to katolicyzm rzymski nie miał tak negatywnych skutków jak w Polsce, jako że tamtejszy kościół katolicki był tylko formalne podporządkowany Rzymowi, ale faktycznie to podporządkowany był on lokalnej władzy królewskiej. Natomiast w I RP, szczególnie zaś w czasach monarchii elekcyjnej, władza królewska była słaba, a więc kościół katolicki w Polsce podlegał nie tylko de jure, ale także de facto Watykanowi i stąd też forsował on u nas swoje własne interesy, w przypadku Polski zupełnie inne niż polska racja stanu.
    2. I tak Zygmunt III Waza, który był świeckim jezuitą, który dzień zaczynał od wysłuchania dwóch mszy świętych i do końca życia pamiętał o codziennym odmawianiu brewiarza i godzinek, bardziej dbał o interesy Watykanu niż o interesy państw, których był on królem, i za co został on zdetronizowany w Szwecji, ale niestety nie w Polsce. Jak wiadomo, Zygmunt III opowiadał się za kontrreformacją, a będąc pod wpływem jezuity Bernarda Gołyńskiego, Andrzeja Boboli, Piotra Skargi i prymasa Stanisława Karnkowskiego umacniał się on w nietolerancji wobec różnowierców. Dążył on też do ściślejszej współpracy z papiestwem i katolickimi Habsburgami, naszymi późniejszymi okupantami, a w roku 1592 zawarł on związek małżeński z arcyksiężniczką Anną z Habsburgów.
    3. Poróżnił też Zygmunt III Polskę ze Szwecją, przez swoje pretensje do tronu szwedzkiego. Gdy w roku 1600 inkorporował on do Rzeczypospolitej Estonię, to stało się to powodem do wkroczenia wojsk szwedzkich do Inflant. Rozpoczęła się wtedy długa, a wyniszczająca Polskę wojna, tocząca się (z przerwami) od roku 1601 do roku 1629. W pierwszej fazie wojny doszło do kilku spektakularnych polskich zwycięstw: pod Kokenhausen (1601), pod Białym Kamieniem (1604) i pod Kircholmem (1605), ale jednak ostatecznie to pierwsza faza owych wojen polsko-szwedzkich okazała się dla Rzeczypospolitej bardzo niekorzystna. Szwedzi, po zawarciu w roku 1617 „wiecznego” pokoju z Rosją, wznowili w 1621 działania wojenne przeciw Rzeczypospolitej w Inflantach, zajmując Rygę. W 1626 Szwedzi przenieśli zaś działania zbrojne do Prus, opanowali porty w Prusach Książęcych, zablokowali ujścia Dźwiny, Wisły i Odry oraz port Gdański. 28 listopada 1627 roku doszło do bitwy morskiej pod Oliwą, w której zwycięstwo odniosła flota polska, ale w roku 1629 wojna ta zakończyła się jednak niekorzystnym dla Polski rozejmem w Altmarku, przy czym już wcześniej, na mocy rozejmu w Mitawie (1622), większość Inflant przeszła na rzecz Szwecji.
    4. W roku 1596 Zygmunt III doprowadził też do zawarcia unii brzeskiej pomiędzy kościołami katolickim i prawosławnym, której wynikiem było powstanie tzw. kościoła unickiego, podporządkowanego papieżowi rzymskiemu. Mimo częściowego zjednoczenia obu kościołów, unia ta spowodowała, w perspektywie czasu, dodatkowe podziały i waśnie między unitami i prawosławiem oraz Polską a Rosją. Stosunki Polski z Rosją zostały wówczas zepsute na setki lat, jako skutek wszczęcia przez Zygmunta III Wazy kolejnej wojny z Rosją (1609-1618), jako wyprawy krzyżowej przeciwko prawosławiu, pobłogosławionej przez papieża rzymskiego Pawła V. Wojna ta rozpoczęła się od oblężenia Smoleńska, który Polacy zdobyli po dwóch latach. Wcześniej, po zwycięskiej bitwie z połączonymi siłami szwedzko-rosyjskimi pod Kłuszynem, w roku 1610, hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski zajął Moskwę. 29 października roku 1611 wzięty do niewoli car Wasyl IV Szujski ukorzył się przed Zygmuntem III na Zamku Królewskim w Warszawie składając hołd. Tron moskiewski zamierzał wówczas zająć Zygmunt III Waza, natomiast bojarzy rosyjscy zgodzili się na objęcie tronu przez królewicza Władysława (miał on wówczas 15 lat), syna Zygmunta III Wazy , ale miał on wtedy przejść na prawosławie. Po dwóch latach Polacy, pozbawieni odsieczy, zostali jednak z Moskwy wyparci. Jeszcze raz próbowali oni zdobyć stolicę Rosji w 1618, o co bardzo zabiegali biskupi i kler katolicki, zwłaszcza jezuici, pragnący podporządkowania prawosławnej Moskwy papieżowi. Po nieudanej próbie opanowania miasta, zawarty został w roku 1619 rozejm w Dywilinie, na mocy którego Rzeczpospolita odzyskała Smoleńsk oraz ziemie czernihowską i siewierską, ale wyparła się pretensji do obsadzenia tronu moskiewskiego.
    5. Pamiętajmy też, że w okresie zaborów i II wojny światowej, Watykan nawoływał Polaków do słuchania się okupacyjnej władzy, szczególne tej katolickiej. (Austria) i z katolicką ściśle współpracującej (III Rzesza).
  • 2017-08-09 17:52 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Jeżeli napisałem, że porozumiewano się językiem polskim, to miałem na uwadze przede wszystkich niższe warstwy społeczne w tym społeczności słowiańskie.Podobno jeszcze do około XII-XIV wieku szczepy polskie, ukraińskie i białoruskie, mogły się swobodnie porozumieć w jednym mówionym językiem. Różnice dopiero nastąpiły później, co miało związek z odmienną pisownią, rozwojem oświaty i obcymi wpływami. Natomiast społeczność litewska i żydowska z niskich warstw społecznych, zapewne język polski znała o tyle o ile, byle się porozumieć.

    Marszałek Piłsudski to oczywiście kontrowersyjna osoba, lecz w Polsce ze względu za swe zasługi dla powstanie państwa polskiego, przez zdecydowaną większość obywateli jest uznawany za patriotę i bohatera.
    W Polsce ludziom którzy walczyli lub/i zginęli za ojczyznę, jest obecnie w sposób szczególny przywracana pamięć historyczna.

    Upadek Rzeczypospolitej nie wynikał wprost, że była krajem feudalnym , gdyż taki powszechnie panował system w Europie. Polska w tym czasie, jako chyba jedyne państwo na świecie posiadała parlament, do którego nie byli dopuszczeni jedynie chłopi.
    Aby można było zreformować kraj, chciano dokonać tego poprzez uchwalenie konstytucji 3 majowej w której zlikwidowano liberum veto, zniesiono królów elekcyjnych, zrównano prawa mieszczan i szlachty, odebrano prawo głosu tak zwanej gołocie(szlachty bez ziemi) a chłopów przekazano pod ochronę państwa jako najbardziej wyzyskiwanej części społeczeństwa. Przeciwko tej konstytucji wystąpiła część szlacht i magnateria, zwracając się o pomoc do carycy Katarzyny. Doprowadziło to ostatecznie do II rozbioru Polski a po powstaniu kościuszkowskim do III rozbioru.
    Do II rozbioru państwo było częściowo zależne od Rosji a przyjęcie i wdrożenie Konstytucji w życie, mogło spowodować odbudowę państwa, do czego Rosja i Prusy nie chciały dopuścić. Zmiany w Polsce były również groźne dla systemów feudalnych w Rosji i Prusów gdzie panowało jedno władztwo.
    Na początku XX wieku system skrajnie feudalny panujący w Rosji ostatecznie doprowadził do buntów chłopskich i robotników, co skwapliwie wykorzystał Lenin doprowadzając do powstanie Rosji bolszewickiej.
    Zresztą monarchie również upadły w Prusach i Austrii, gdyż "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie".
  • 2017-08-09 23:09 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz
    Zło na tym świecie prawie zawsze wygrywa z dobrem, a więc jeśli istnieje jakaś ponadnaturalna siła, to jest nią zdecydowanie Szatan a nie bóg. Stąd tez wyraz „Szatan” piszę zawsze z dużej litery, na zasadzie zakładu Pascala.
  • 2017-08-09 23:09 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K
    1. Poważni naukowcy nie zajmują się cudami. Poza tym, to podałem ci wyniki śledztw prowadzonych w sprawie tych rzekomych cudów, o których piszesz, a nie moje własne opinie. Patrz też np. https://www.naukaireligia.pl/cuda-36057.
    2. Poza tym, to ci już tłumaczyłem, że owe cuda byłyby tylko dowodem na nieistnienie boga oraz na moc pogańskich iście zaklęć i czarów.
    3. Wierzysz, ze bóg stworzył wszystko, a więc także Szatana, a więc to bóg stworzył też i zło, jeżeli pójdziemy za twoim tokiem rozumowania.
    4. Podobnie wytłumaczyłem ci już, że istnienie wszechmocnego i wszechwiedzącego oraz wszechobecnego boga nie da się pogodzić z ludzką wolną wolą.
    .4. Woda jest w Europie prawie wszędzie pod ziemią, ale nie zawsze na takiej głębokości, skąd łatwo by było ją wydobyć.
    5. Modlitwa jest herezją jako że bóg, będąc z definicji wszechmocnym i wszechwiedzącym oraz wszechobecnym, nie potrzebuje owych modlitw, które są przecież tylko rodzajami irracjonalnych, de facto pogańskich zaklęć.
    6. Po co wierzącemu w boga psycholog czy lekarz, skoro powinien go uzdrowić ów wszechmocny, wszechwiedzący oraz wszechobecny, kochający go bóg?
  • 2017-08-09 23:09 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K - na koniec w wielkim skrócie:
    1. Nie jest prawdą, że na obszarze I Rzeczpospolitej wszyscy mogli się porozumieć w języku polskim.
    2. Piłsudski, ten samozwańczy marszałek, był finansowany przez zachodnich biznesmenów, a więc musiał on być bardzo ostrożny w stosunkach z Niemcami, natomiast ten sam zachodni biznes popychał go ku wojnie na wschodzie.
    3. W Polsce nie mordowano i truto podstępnie władców, gdyż byli oni podczas rozbicia dzielnicowego i od śmierci ostatniego z Jagiellonów na ogół bardzo słabi, a więc nie warci takiego aż zachodu.
    Itp. Itd.
  • 2017-08-09 23:18 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz
    1. Piłsudski nie walczył o Polskę, a tylko o interesy polskiej magnaterii i zachodniego kapitału.
    2. Chłopi to było ponad 90% ludności I RP a wytwarzali oni wówczas ponad 90% PKB, a więc to całe gadanie o demokracji w I RP jest wręcz śmieszne. To była taka sama fasadowa pseudo-demokracja jak w RPA za czasów apartheidu.
    3. Na zachodzie Europy kapitalizm istniał nawet od XVII wieku, a w Polsce pańszczyznę zniesiono dopiero w drugiej połowie XIX wieku i to tylko z inicjatywy zaborców.
  • 2017-08-10 11:50 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    5 ostatnich wpisów jakowalski zostały umieszczone pomyłkowo i pochodzą z innych stron.
    Proszę moderatora o ich usunięcie, gdyż zamącają temat.
  • 2017-08-11 10:00 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K
    Niestety, ale z powodu zbyt licznych "odgórnych" interwencji, nie jestem w stanie dalej z Tobą dyskutować na tym forum. :-(
  • 2017-08-12 11:34 | Kazimierz K

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    do jakowalski
    Myślę, że wspólnymi siłami i trochę dzięki moderatorowi, doszliśmy do bardzo interesujących poglądów, na temat istoty Boga i Szatana oraz dobra i zła.
    Twoje wątpliwości co do istnienia jakieś ponad naturalnej siły wskazują, że nie do końca ludzie się kierują przekonaniem i logiką, że Boga niema, lecz z uwagi na naturę człowieka, z wielu względów często wybierają zło a tym samym i Szatana.
    Prawdopodobnie wynika to z tego, co im się w danej chwili bardziej opłaca, licząc często na to, że ogień piekielny nie istnieje, oraz że to Szatan jest najważniejszą
    ponad naturalną siłą i jest mocniejszy od Boga.
    Te przekonanie może wynikać z tego, że ludzie oraz ty sam uważają, że zło zawsze zwycięża dobro.
    Jest to trudny problem do rozwiązania co jest fałszem lub prawdą, gdyż człowiek nie zawsze jest wstanie to obiektywnie ocenić.
    Weźmy na przykład obozy zagłady, gdzie mordowano ludzi i nikt najczęściej nie przyszedł im z pomocą. Na to, najczęściej powołują się ateiści i agnostycy , chcąc wskazać, że widocznie nie ma Boga, bo gdyby był, to by do tego nie dopuścił.
    Te stwierdzenie jednak z wielu względów nie jest obiektywne, gdyż tylko Bóg w swoim majestacie i jedyny stwórca wszystkiego, jest osobą która jest w stanie ocenić co jest ostatecznie jest dobrym a co złem. Dopóki nie znamy i nie wiemy do końca dlaczego Bóg stworzył świat i człowieka, nigdy nie będziemy wstanie tego zrozumieć.
    Mój wujek przeżył obóz w Oświęcimiu i tylko co chciał mi opowiedzieć z tej historii, to w jaki sposób udało mu się ocaleć. Jego życie nie było względnie pobożne, gdyż nie chodził do kościoła, do spowiedzi i sakramentów, jednak co roku do domu zapraszał Kolendę z okazji świąt Bożego Narodzenia. Trwało to wszystko tak do ostatnich jego dni, gdy najbliższa jego rodzina przywołała do jego łoża księdza i dopiero w tedy wyspowiadał się i przyjął sakrament św. Dlaczego to wspominam, gdyż uważam, że każdy człowiek, nawet ten który sam zawiódł się na Bogu, jeżeli ma jego łaskę, to oczekuje i znajdzie drogę do Boga.
    Innym przykładem zachowania ludzi to przykład esesmanów i innych oprawców i katów ludności cywilnej w czasie i po II wojny światowej, którzy dla ideologii nazistowskiej i bolszewickiej bez większego zastanowienia zabijali niewinnych ludzi. Uważali oni bowiem , że w tej sytuacji jakiej się znaleźli, bardziej opłaca się im być złym człowiekiem. Poza tym w tych okolicznościach odrzucili Boga, kierując się do Szatana, gdyż również doszli do przekonania, że zło zawsze zwycięży dobro. Sami przecież tego doświadczali. Na co oni liczyli?. Liczyli , że nawet gdy ostatecznie dobro zwycięży zło, to będą mieć szczęście uniknąć odpowiedzialności za swe zbrodnie.
    Czy się pomylili, najczęściej tak, gdyż większość ich zginęła na wojnie, lub została osądzona i skazana. Niestety pewna część tych ludzi przeżyła i do końca życia nie została pociągnięta do odpowiedzialności cywilnej. Czy to zatem oznacza, że zło zwyciężyło dobro, absolutnie nie. Poza odpowiedzialnością cywilną jest jeszcze odpowiedzialność moralna, którą człowiek rozważa podczas swojego życia. Problem tylko w tym w jaki sposób ją rozważa i czy ten człowiek, za życia będzie wstanie naprawić zło jaki dokonał. Wszyscy wiemy, że tutaj na ziemi nie zawsze znajdziemy sprawiedliwość, gdyż przecież i temida jest ślepa, jednak wszyscy wierzący w Boga liczą na tą sprawiedliwość po śmierci. To stwierdzenie być może daje odpowiedź na pytanie, "dlaczego Bóg stworzył świat i człowieka?".


  • 2017-08-12 13:42 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz,
    Zrozum wreszcie, że z powodu tych zbyt licznych "odgórnych" interwencji, nie jestem w stanie dalej z Tobą dyskutować na tym forum. :-(
  • 2017-08-14 17:34 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz,
    Znasz może jakiejś forum wolne od ingerencji kościelnej cenzury? Chętnie bym na nim z Tobą podyskutował.
  • 2017-08-17 07:40 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K.
    Ksiądz gwałcił dzieci i mówił, że to „boże dzieło”. Po zeznaniach ofiar nawet sędzia płakała.
    Zeznania w sprawie Geralda Ridsdale'a są przerażające. Księdzu-pedofilowi udowodniono, że przez 30 lat molestował 64 dzieci. On sam przyznaje jednak, że jego ofiary można liczyć w setkach. „Najgorszy ksiądz-pedofili w Australii” - jak pisze o nim The Guardian - podczas ostatniej sprawy sądowej przyznał się on do molestowania 12 dzieci w ciągu 30 lat. Najmłodsze z dzieci miało zaledwie 6 lat. Ridsdale powiedział w sądzie, że molestowanie było „częścią bożego dzieła”.
    Jeden z opisów był wyjątkowo drastyczny, bowiem ze sprawcą współpracował ojciec ofiary. W roku 1974 obudził on swoją córkę w środku nocy i zawiózł ją do kościoła w Ballarat w sanie Victoria. Ojciec zaprowadził 10-latkę do konfesjonału, gdzie zdjął jej ubrania, a następnie położył ją na ołtarzu. Wtedy to dziecko trafiło z ręce księdza. Ridsdale powiedział jej: „Jezus umarł za nasze grzechy, by zostały nam odpuszczone. Jeśli ja przyznam się do grzechu, to zostanie mi wybaczone”. Następnie zaczął ją całować. Z kolei gwałconemu 9-letniemu ministrantowi ksiądz tłumaczył, że „Bóg wybaczy wszystkie nasze grzechy”. Po wszystkim dziecko płakało, a on powiedział, że ma się modlić o wybaczenie. Powiedział mu też, że jeśli komuś powie, Bóg ukarze jego rodzinę.
    Ofiara zeznała w sądzie, że inni chłopcy ostrzegali go, by nie zostawał sam z księdzem. Nie wiedział dlaczego, dopóki nie został zgwałcony. „Odbywam trzydziesty szósty rok kary za przestępstwo, którego nie popełniłem. Mój wyrok jest dożywotni” powiedział mężczyzna. Sędzia Irene Lawson po jego zeznaniach płakała i mówiła mu, że nie ponosi żadnej winy za to, co się stało.
    Kościół nie reagował, choć wiedział, a przerażają również zeznania samego Ridsdale'a, który wprost stwierdza, że inni wiedzieli o jego czynach. Specjalnie powołanej komisji ds. molestowania dzieci, były ksiądz mówił w 2015 roku, że „żałuje, że kościół nie zgłosił tego co robi na policji, ponieważ to by uratowało wiele dzieci”. Biskup miał po raz pierwszy usłyszeć o molestowaniu już w roku 1961, ale zagroził mu jedynie, że kolejny przypadek napastowania dziecka może dla niego oznaczać usunięcie ze stanu duchownego. Ridsdale twierdzi też, że jeden z księży na początku lat 1970-tych widział, jak molestował dziecko, jednak nie interweniował.
    Ofiary księdza pedofila liczone są w setkach, a Ridsdale wykorzystał swoją pozycję, by poznawać dzieci i ich rodziny. Swoim ofiarom mówił, że to, co robi, to „ich mały sekret - nie mów rodzicom, bo twój ojciec może umrzeć” - miał powiedzieć jednemu z dzieci. Oskarżony przyznał się do 23 zarzutów - molestowania i gwałtu 11 chłopców i jednej dziewczynki w latach 1962-1988. Były ksiądz już wcześniej był skazany za molestowanie 53 dzieci - podsumowuje melberneński Herald Sun. Łącznie dotychczas udowodniono mu molestowanie 64 dzieci i postawiono ponad 100 zarzutów. On sam przyznaje jednak, że jego ofiary można liczyć w setkach. Ksiądz-pedofil odsiaduje wyrok 25 lat więzienia od 1994 roku. Aktualnie jest jednak na zwolnieniu warunkowym (sic). Wyrok w tej sprawie zapadnie 31 sierpnia b.r. (2017).
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,22237711,ksiadz-gwalcil-dzieci-i-mowil-ze-to-boze-dzielo-po-zeznaniach.html#BoxNewsImg&a=167&c=96
  • 2017-08-17 07:40 | jakowalski

    Re:Na czym polegają historyczne kompromisy?

    Kazimierz K.
    Pytasz się dlaczego Bóg stworzył świat i człowieka? Otóż nie mógł on tego zrobić, gdyż po pierwsze to boga nie ma, a po drugie, to gdyby bóg nawet był, to po co takiej idealnej, niematerialnej istocie byłby potrzebny ułomny przecież z definicji świat materii?