Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

O pokoleniu millenialsów

(1)
2017-08-21 21:06 | dis_walasz@wp.pl
Nie zgadzam się z kilkoma konstatacjami Mirosława Pęczaka zamieszczonymi w artykule "Młody wyszedł z bańki" (skrót w Fiszkach: "Jak trafić do pokolenia..."). Urodziłam się w 1985 roku. Dla mnie i wielu rówieśników - ostatniego rocznika ośmioklasowej szkoły podstawowej - "Harry Potter" nie był "najbardziej spektakularną przygodą lekturową". Więcej emocji budziły eklektycznie dobierane lektury starszych, a nie młodszych kolegów i koleżanek (jednych fascynował "Wiedźmin", innych - "Buszujący w zbożu"). W dzieciństwie słuchaliśmy Jacksona, czytaliśmy komiksy o Kaczorze Donaldzie, w późniejszym okresie poznaliśmy polski hip hop (przede wszystkim Kaliber 44 i Paktofonikę). Dowiedzieliśmy się, czym różni się disco polo od ambitniejszej muzyki. Pamiętamy czasy bez internetu (w odróżnieniu od młodszych kolegów), w większości jeszcze oddzielamy "real" od "wirtualu". Spór o sądy przypomniał nam inne doświadczenie, którego nie pamiętają nieco młodsi "millenialsi" - projekt IV RP i pospolite ruszenie na wybory, by mieć swój udział w zakończeniu tego projektu... Nie łączyły nas "duże miasta" i "inteligenckie domy". Naszych rodziców łączy raczej przynależność ekonomiczna do klasy średniej, niż wspólnota tradycji i wykształcenia. Myślę, że dzisiejsi 32-latkowie mają więcej wspólnego z 35-latkami niż 25-latkami. Zapraszam do dyskusji.