Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Solidarność: czy to była rewolucja

(39)
Strajki w 1980 r. można uznać za polską wersję zburzenia Bastylii, a to, co nastąpiło po nich, za Wielką Rewolucję Solidarności.
  • 2017-08-30 12:52 | michalik

    kard.Stefan Wyszańki - NSZZ "Solidarność" - Faszyzm

    msza św. dla działaczy „Solidarności” 22 lutego 1981 r. kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego.

    "Był polityk, który prowadził tak zwaną rewolucję pokojową. Nazywał się Salazar.

    Przez wiele, wiele lat kierował swoim państwem, Portugalią.

    Doprowadził do tego, że jego kraj, ciągle niespokojny, pełen najrozmaitszych gwałtów i przemocy, stał się krajem pokoju i dobrobytu.

    Dlatego nazwano jego metodę »rewolucją pokojową«. Za jego rządów wszystko odmieniło się ku lepszemu. Odmienili się ludzie, ich serca i umysły”.
  • 2017-08-30 14:55 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Michalik
    Tak, podobno Piłsudski też doprowadził do tego, że jego kraj, ciągle niespokojny, pełen najrozmaitszych gwałtów i przemocy, stał się w roku 1926 krajem pokoju i (względnego) dobrobytu. Tyle, że ta iluzja pokoju i dobrobytu skończyła się nagle dla Polaków we wrześniu roku pamiętnego.
  • 2017-08-30 15:01 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Fakty są takie, że strajki z roku 1980 zostały w Polsce wywołane przez zewnętrzną interwencję, podobnie jak destabilizowanie chilijskiej gospodarki przez CIA jako prolog do faszystowskiego zamachu stanu przeprowadzanego tamże przez gen. Pinocheta przy pomocy tejże samej CIA. Upadek „komuny” w Polsce zaczął się przecież od tajnego układu zawartego w roku 1988 w Nowym Jorku pomiędzy Gorbaczowem a Reaganem, a oddającego Polskę pod kuratelę Zachodu w zamian za pozwolenie na to, aby partyjna nomenklatura z tzw. demoludów, a szczególnie z ZSRR, mogła przekazać do zachodnich banków zyski z nielegalnego przejęcia majątku państwowego w państwach przez siebie rządzonych. Tak więc w Polsce doszło pod koniec lat 1980-tych do zmiany systemu ponieważ zgodził się na to Gorbaczow, a więc wynika z tego, że ta cała KOR-owska, styropianowa legenda to jest tylko legenda niemająca jednak oparcia w faktach. Prawda jest bowiem taka, że KOR jak też i pierwsza „Solidarność” została utworzona przez agentów CIA z amerykańskiej ambasady w Warszawie i że była ona cały czas finansowana przez CIA, tak samo jak Radio Wolna Europa czy też „paryska” „Kultura” księcia Giedroycia.
    Znany amerykański dziennikarz Bob Woodward, ten sam, który upublicznił z Carlem Bernsteinem aferę Watergate, a która doprowadziła do rezygnacji Nixona ze stanowiska prezydenta USA, opisując działalność CIA w Polsce, sprawiał początkowo na swoich czytelnikach wrażenie, że działania tej agencji w latach 1980-tych były „nieznaczne” (Bob Woodward, „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” op. cit. strona 375): „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem organizacji kościoła katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.” Jednakże później ujawnił on, że skala operacji CIA w Polsce była znacznie większa, niż on to uprzednio sugerował. Z kolei jego kolega Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w “Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery, procesory tekstu (word processors czyli inaczej mikrokomputery, rodzaj PC) były przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży katolickich, amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz prawicowych europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku „Solidarność” (a więc de facto dla jej szefa, czyli dla Lecha Wałęsy) pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich prawicowych związków zawodowych. Całkowity koszt tych działań nie jest znany, ale inne źródła mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości. Nie można też wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się wówczas do poziomu działalności tejże Agencji w Afganistanie.”
    Więcej tu: http://www.globalsecurity.org/intell/ops/solidarity.htm.
  • 2017-08-30 17:06 | michalik

    antysemityzm i ksiądz Henryk Jankowski

    Jakowalski

    + antysemita Henryk Jankowski kapelanem NSZZ "Solidarność"
  • 2017-08-31 07:00 | kaesjot

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Pamietam, jak w 1980 zwolennicy Solidarnosci często przytaczali to powiedzenie, że "kaptalizm to niesprawiedliwy podział bobactwa a socjalizm to sprawiedliwy podział biedy".
    Bardzo sie wówczas podniecali tym "podziałem bogactwa" a dzisiaj, na własnej skórze odczuwaja, co znaczy " niesprawiedliwy".
  • 2017-08-31 09:16 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kaesjot
    Pełna racja!
  • 2017-08-31 22:04 | michalik

    antysemita Jamkowski - kapelan NSZZ "Solidarność"

    Jakowalki

    prałat Henryk Jankowski był antysemitą, to taki dzisiejszy ks.Tadeusz Rydzyk

    PS.
    Twoje słowa pachną mi tygodnikiem "Rzeczywistość"
  • 2017-08-31 22:29 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Michalik
    Jaki masz dowód na ten rzekomy antysemityzm O. Rydzyka, jakby nie było szefa Radyja ze 100% żydowską nazwą? O. Rydzykowi wszytko można bowiem zarzucić, oprócz antysemityzmu.
  • 2017-09-02 22:53 | sztubak

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja


    Któregoś pięknego sierpniowego dnia roku 1980 przewodniczący Komitetu Strajkowego Stoczni Gdanskiej im. Lenina, tak to ten z wąsem i Matką Boską w klapie, wszedł na bramę i odłosił koniec strajku.
    Między innymi powiedzial, wygraliśmy, będzie po 2 tysiące podwyżki dla każdego stoczniowca i żadnych sankcji za strajkowanie. Kończymy strajk.
    To powiedział autentyczny robotnik i przywódca związkowy.
    Byłem tam, widziałem i słyszałem.
    Następnego dnia przyjechali do Stoczni "eksperci" z Warszawym i sytuacja ulegla zmianie.
    Od tej pory Pan z wąsem i Matką Boską w klapie przestał być autentycznym robotnikiem i przywódcą związkowym a stał się marionetką ekspertów którzy, moim zdaniem byli marionetkami Kościoła który dogadał się z ś. p. Kiszczakiem.
    W Magdalence grali znaczonymi kartami tak, że wygrał Kościół i Kiszczak a wszyscy myśleli, że wygrała Solidarność.
    Nawet ten od Gazety Wyborczej tak myślał, chociaż taki bystrzak.
  • 2017-09-03 16:11 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Sztubak - racja: któregoś pięknego sierpniowego dnia roku 1980 Pan Przewodniczący Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej im. Lenina (ten z wąsem i Matką Boską w klapie), wszedł na bramę i ogłosił koniec strajku. Między innymi powiedział on: „ wygraliśmy, będzie po 2 tysiące podwyżki dla każdego stoczniowca i żadnych sankcji za strajkowanie. Kończymy więc ten strajk”. I tyle powiedział autentyczny robotnik i przywódca związkowy. Następnego dnia przyjechali do Stoczni „eksperci” KOR-u z Warszawy i sytuacja uległa drastycznej zmianie a od tej pory ten Pan z wąsem i Matką Boską w klapie przestał być autentycznym robotnikiem i przywódcą związkowym a stał się marionetką tzw. ekspertów którzy, moim zdaniem, byli marionetkami kościoła rzymskiego a generalnie zachodniej finansjery, a którzy szybko dogadali się z Kiszczakiem. Dalej to już były tylko konsekwencje zdrady sprawy robotniczej przez przywódców NSZZ Solidarność i KOR, którzy w Magdalence grali znaczonymi kartami tak, że wygrał tam kościół, zachodni kapitał i Kiszczak, a wszyscy naiwni myśleli, że to wygrała Solidarność i KOR. Ten Pan od „Wyborczej” doskonale zaś wiedział co jest grane, ale zostawił to dla siebie i innych wtajemniczonych.
  • 2017-09-24 15:34 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, to widać jest wyraźnie, że to była kontrrewolucja mająca na celu restaurację w Polsce kapitalizmu rynkowego i dominacji zachodniego kapitału.
  • 2017-09-25 11:49 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, gdyż rewolucja oznacza szybkie radykalne zmiany, które po roku 1980 szybko nie nastąpiły.
    Moim zdaniem ruch Solidarnościowy w Polsce był spontaniczny, wywołany niezadowoleniem mas robotniczych za ich raczej nędzne życie i brak perspektyw na przyszłość.
    Po upadku elit partyjnych związanych z Gierkiem, partia obiecywała wiele zmian na lepsze, lecz niestety było coraz gorzej. Ruch solidarności wraz wzrastaniem w siłę, był jednak całkowicie po kontrolą SB a więc i KGB, gdyż zagrażało to w poważny sposób utratą władzy przez ówczesnych funkcjonariuszy partyjnych. Nie trzeba tutaj niczego odkrywać, że to co się działo i było dopuszczalne politycznie i gospodarczo w Polsce, musiało być akceptowane również przez władze ZSRR. Jak wynika z pewnych informacji, nie tylko w Solidarności byli ludzie współpracujący z SB, lecz podobnie się działo z innymi organizacjami np KOR.
    USA rzeczywiście wspierała finansowo demokrację w Polsce, co było realizowane w tani sposób poprzez Radio Wolna Europa. Jednak co do współfinansowania innych organizacji, byłbym bardziej ostrożny w takiej ocenie, gdyż dla tamtej władzy, byłby to pretekst do oskarżenia o zdradę Polski i skazanie na długoletnie więzienie. Jeszcze do końca lat 50 tych, tego rodzaju przypadki kończyły się wyrokami śmierci , często bez żadnych dowodów w sprawie.
    Jednakże z chwilą wzrostu znaczenia Solidarności i wpływu na masy, władza w tym SB były coraz bardziej bezkompromisowe. Były więc duże nadużycia ze strony SB, co często kończyło się zawsze niewyjaśnieniem takich przypadków, ciężkiego pobicia nawet ze skutkami śmiertelnymi (w stosunku do działaczy i współpracowników Solidarności).
    W Solidarności poza zdrajcami tej idei, większość to jednak byli ludzie uczciwi i ideowi. Z wielu jednak względów, nie dziwię się, że niektórzy działacze będąc w różny sposób zastraszani, poszli na określoną współpracę. Przypadek Pana Wałęsy jest tutaj szczególny i znamienny, gdyż jako nieliczny działacz Solidarności był bardzo zuchwały w stosunku do władzy PRL i SB, a jednocześnie pomimo, że był inwigilowany przez bardzo długie lata, nie przyznał się do żadnej współpracy.
    Wiele innych osób bardzo zasłużonych dla Solidarności z wiadomych dla siebie przyczyn, musiało się wycofać z walki o wolne związki zawodowe w tym większą demokrację.
    Moim zdaniem, gdyby na początku lat 80 tych rząd PRL poszedł na współpracę z Solidarnością, to ówczesny system polityczny mógłby tak szybko nie upaść. Komitet polityczny PZPR postanowił jednak oszukać Solidarność, gdyż nie chciał żadnej demokracji i podzieleniem się władzą. To pozwala w jaskrawy sposób ocenić kim faktycznie była PRL, w której podobno władza miała należeć do robotników i chłopów, a faktycznie należała do wąskiej elity zagorzałych marksistów, w tym ludzi bezideowych, którzy z praktycznego punktu widzenia postanowili nie marnować swego życia i pójść na szeroką współpracę z partią.
    W wprowadzeniu stanu wojennego i zneutralizowaniu Solidarności, partia posiadała wszelkie argumenty do poprawy sytuacji w kraju, lecz nie było to możliwe ze względów politycznych i ekonomicznych. Pomimo, że od początku lat 80 tych dopuszczono coraz większym stopniu prywatną inicjatywę, (z czego i ja skorzystałem), to jednak cała gospodarka była oparta na państwowej własności. W tam tym czasie, gospodarka państwowa nie miała dobrych perspektyw, co było związane z określoną blokadą ze strony krajów zachodu, ale również ze strony ZSRR. Była możliwość działania w oparciu o rynek wewnętrzny, ale i ten był całkowicie pogrążony w chaosie. W innych krajach RWPG takich jak NRD, Czechosłowacja było trochę lepiej niż u nas, co mogło być związane z lepszą organizacją pracy, mniej korupcyjną i nieudolną władzą państwową i ze strony mniej niekompetentnych zarządów firm. Ostatecznie jednak system polityczny i ekonomiczny uległ zagładzie w samym w ZSRR, do czego mogła się przysłużyć sama Polska , gdy przestała być spichlerzem RWPG. Trzeba bowiem wiedzieć, że w PRL poza gospodarstwami państwowymi a więc PGR, były jeszcze Spółdzielnie Rolnicze w tym prywatne gospodarstwa rolne, co wszystko powodowało bardzo dużą produkcję rolną. Pomimo tego, półki w sklepach spożywczych były puste. Na żywność były kartki, tak jak to obecnie funkcjonuje na Kubie.
    To zatem nie sama Solidarność spowodowała późniejsze szybkie zmiany polityczne i gospodarcze w Polsce, lecz sam ówczesny system sprawowania władzy, jako że był w pełni niedemokratyczny i ekonomicznie oraz gospodarczo niewydolny.
    Związek zawodowy Solidarność został spacyfikowany przy pomocy stanu wojennego, ogłoszonego przez władze PRL, co spowodowało odłożenie na kolejne lata koniecznych reform politycznych i gospodarczych. Z samej tej rzeczy, ten powszechny sprzeciw Solidarności z 1980 r, nie można uznać za rewolucję. Dopiero po około 10 latach, władze PRL zostały zmuszone ze względu na beznadziejną sytuację ekonomiczną i gospodarcza Polski, do rozmów z wybraną częścią działaczy Solidarności z których większość wcześniej należała do partii. Porozumienie "Okrągłego stołu" było sprytnym zagraniem władzy PRL, gdyż zawarto mało demokratyczne porozumienie, ogłaszając całemu światu, że zostało to dokonane z Solidarnością. Zmiany w pewnym stopniu rewolucyjne o charakterze politycznym i gospodarczym nastąpiły dopiero na początku lat 90 tych ubiegłego wieku, gdy rozsypał się PZPR. Przyczyniły się do tego takie zjawiska jak przejęcie firm państwowych przez byłych działaczy, funkcjonariuszy i kolegów partyjnych, w tym dalsze procesy ekonomiczne i gospodarcze w Polsce.
    Podobne działania lecz w dużo większym zakresie nastąpiły w ZSRR, gdzie w krótkim czasie bardzo niewielka grupa ludzi przejęła gospodarkę państwową i władzę państwową. W tym przypadku, również nie miało to żadnego związku z żadnych ruchem społecznym typu Solidarność , gdyż głównie miało to związek i było pod kontrolą byłej władzy partyjnej.

  • 2017-09-25 15:17 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Odnośnie twojej opinii o księdzu i dyrektorze Rydzyku, jak znam twoje poglądy, chyba sobie zażartowałeś. Jeżeli nie żartowałeś, to proszę u uzasadnienie swojej opinii.
  • 2017-09-25 15:42 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    Tzw. Ruch Solidarnościowy w Polsce nie był spontaniczny, jako że był on wywołany przez Zachód, który był wówczas żywotnie zainteresowany w tym, aby w Polsce nie było braku bezrobocia, braku strachu przed utratą pracy i generalnie strachu przed jutrem. Gdyby ten ruch wywołany został z powodu niezadowolenia mas robotniczych z ich „raczej nędznego życia i braku perspektyw na przyszłość”, to owe masy robotnicze w wyniku zwycięstwa tego ruchu nie dostałyby w „prezencie” bezrobocia, drożyzny, prawdziwie nędznego życia i braku perspektyw na przyszłość (poza emigracją zarobkową, czyli jak za zaborów i za okupacji). Fakty są bowiem takie, że strajki z roku 1980 zostały w Polsce wywołane przez zewnętrzną interwencję, podobnie jak destabilizowanie chilijskiej gospodarki przez CIA, jako prolog tamże do faszystowskiego zamachu stanu przeprowadzanego w Chile przez gen. Pinocheta przy pomocy tejże samej CIA. Upadek „komuny” w Polsce zaczął się przecież od tajnego układu zawartego w roku 1988 w Nowym Jorku pomiędzy Gorbaczowem a Reaganem, a oddającego Polskę pod kuratelę Zachodu w zamian za pozwolenie na to, aby partyjna nomenklatura z tzw. demoludów, a szczególnie z ZSRR, mogła przekazać do zachodnich banków zyski z nielegalnego przejęcia majątku państwowego w państwach przez siebie rządzonych. Tak więc w Polsce doszło pod koniec lat 1980-tych do zmiany systemu ponieważ zgodził się na to Gorbaczow, a więc wynika z tego, że ta cała KOR-owska, styropianowa legenda to jest tylko legenda niemająca jednak oparcia w faktach. Prawda jest bowiem taka, że KOR jak też i pierwsza „Solidarność” została utworzona przez agentów CIA z amerykańskiej ambasady w Warszawie i że była ona cały czas finansowana przez CIA, tak samo jak Radio Wolna Europa czy też „paryska” „Kultura” księcia Jerzego Giedroycia.
    Znany amerykański dziennikarz Bob Woodward, ten sam, który upublicznił z Carlem Bernsteinem aferę Watergate, a która doprowadziła do rezygnacji Nixona ze stanowiska prezydenta USA, opisując działalność CIA w Polsce, sprawiał początkowo na swoich czytelnikach wrażenie, że działania tej agencji w latach 1980-tych były „nieznaczne” (Bob Woodward, „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” op. cit. strona 375): „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem organizacji kościoła katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.” Jednakże później ujawnił on, że skala operacji CIA w Polsce była znacznie większa, niż on to uprzednio sugerował. Z kolei jego kolega Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w “Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery, procesory tekstu (word processors czyli inaczej mikrokomputery, rodzaj PC) były przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży katolickich, amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz prawicowych europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku „Solidarność” (a więc de facto dla jej szefa, czyli dla Lecha Wałęsy) pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich prawicowych związków zawodowych. Całkowity koszt tych działań nie jest znany, ale inne źródła mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości. Nie można też wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się wówczas do poziomu działalności tejże Agencji w Afganistanie.”
    Więcej tu: http://www.globalsecurity.org/intell/ops/solidarity.htm
  • 2017-09-25 16:58 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz,
    1. USA wspierała finansowo w Polsce nie tyle demokrację, a raczej jej wrogów, czyli tzw. opozycję, po orwellowsku zwącą się „demokratyczną”. Tyle, że po roku 1956 za współprace z Zachodem nie groziła już w Polsce kara śmierci (ani też w praktyce żadna inna), poza przypadkami oczywistego szpiegostwa, a w latach 1980-tych to wielu polskich pisarzy mieszkających w Polsce otwarcie już współpracowało z takimi organami zachodniej propagandy jak np. „Kultura” księcia Giedroycia, pozostająca na utrzymaniu CIA, a do czego zresztą przyznał mi się osobiście sam Giedroyć. Oczywiste jest bowiem, że bez takiej, sporej jak na ówczesne czasy, finansowej pomocy ze strony CIA, to „Kultura” paryska nie utrzymałaby się na rynku nawet jeden rok.
    2. Co do pobić działaczy Solidarności, to oczywiście zdarzały się takie przypadki, ale przecież policja, czy też milicja, zawsze bije, a nawet i zabija, o czym doskonale wiemy z ostatnich doniesień prasowych.
    3. Co do Wałęsy, to był on typowym agentem-prowokatorem, będącym od lat na służbie SB i dlatego tak wiele uchodziło mu ma sucho, podobnie jak na sucho uchodzi dziś działanie w Niemczech skrajnie prawicowej, neonazistowskiej NDP jako że praktycznie całe jej kierownictwo to są agenci niemieckich służb specjalnych, takich jak np. Bundesnachrichtendienst.
    4. Władza wszędzie należy nie do ludu, a tylko do elit, o czym pisał obszernie V. Pareto. Dziś też przecież nie mamy w Polsce demokracji, a tylko plutokrację, czyli rządy elity pieniądza. Tak więc z punktu widzenia mechanizmów władzy, to niewiele się w Polsce zmieniło od czasów PRL-u, poza składem elit i polityką przez te elity prowadzoną, ale system sensu stricte polityczny pozostał ten sam, a mianowicie władza elit. Poza tym, to PZPR już w latach 1970-tych przestała być partią marksistowską (komunistyczną) a stał się typową partią władzy, opanowaną przez bezideowych karierowiczów typu Kwaśniewskiego czy Milera, podobnie jak np. obecna PO.
    5. Po wprowadzeniu stanu wojennego i zneutralizowaniu Solidarności, PZPR nie posiadał żadnych środków do poprawy sytuacji w kraju, jako że nie było to możliwe ze względów politycznych (sprzeciw Moskwy) i ekonomicznych (ekonomiczna blokada ze strony Zachodu). Dopuszczenie w większym stopniu prywatnej inicjatywy nic tu właściwie nie dało w skali makro, jako że nie miała ona kapitału ani tzw. know how.
    6 Polska też nigdy nie była spichlerzem RWPG, jako że importowała ona żywność, w tym zboże i paszę z samego USA. To, że żywność była w Polsce Ludowej często na kartki też świadczy o tym, że jej wówczas za mało produkowaliśmy, a poza tym to kartki chroniły ludność przed drożyzną.
    7. Ówczesny, PRL-owski system sprawowania władzy był zresztą ta samo niedemokratyczny i ekonomicznie oraz gospodarczo niewydolny jak jest on dziś, tyle że wówczas popyt był większy niż podaż, a dziś podaż jest większa niż pobyt, jako że ceny wzrosły bardziej niż płace realne, a dochodzi do tego ogromne, wielomilionowe bezrobocie, ukrywane tylko sposobem jego liczenia oraz ogromną, wielomilionową emigracją ekonomiczną z Polski po roku 1989.
    8. Jak to sam przyznajesz, ta tzw. rewolucja z końca lat 1980-tych i początku lat 1990-tych oznaczała głównie przejecie przedsiębiorstw państwowych przez byłych działaczy, funkcjonariuszy i kolegów partyjnych z PZPR, a dalsze procesy ekonomiczne i gospodarcze w Polsce były tylko konsekwencją restauracji kapitalizmu rynkowego, z jego wszystkimi możliwymi wadami. Jak to słusznie zauważyłeś, podobne działania lecz w dużo większym zakresie nastąpiły w ZSRR, gdzie wyraźnie nie miało to żadnego związku z żadnym ruchem społecznym typu Solidarność, gdyż odbywało się to tam pod kontrolą byłej władzy partyjnej, tu konkretnie elit KPZR (Gorbaczow, Jelcyn, Putin).
  • 2017-09-25 17:07 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    Katolik Rzymski, a szczególnie zaś ksiądz („kapłan”) kościoła rzymsko-katolickiego z definicji nie może być antysemitą, gdyż modli się on do żydowskiego boga JHWH (Jehowy) oraz do Żyda Jezusa (Jeszui) i jego matki, 100% Żydówki Maryi (Miriam). Ojciec Dyrektor sprawuje zaś kontrolę na religijnym radiem dla dewotek mającym wyraźnie żydowską nazwę Maryja czyli Miriam. Gdzie tu więc widzisz ten jego antysemityzm? Chyba, że chodzi ci o antysyjonizmu, ale to jest przecież zupełnie cos innego.
  • 2017-09-25 20:04 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Muszę przyznać, że trochę jestem zaskoczony twoją zgodnością do mojego w/w wpisu o Solidarności. Myślę, że większość osób w Polsce o lewicowych i liberalnych poglądach, również mogło by się zgodzić z tą moją krótką opinią , lecz z wielu dla siebie wiadomych powodów, obecnie twierdzi zupełnie coś innego. Nasza dyskusja jest jednak bardzo ważna, gdyż młodsze od nas pokolenie w dużo większym stopniu może podlegać manipulacjom, aby tym sposobem ich zneutralizować, lub przejąć ich poparcie. Muszę się jednak odnieść do kilku innych odmiennych twoich ocen.

    1.Kultura Paryska nie była krajową organizacją i z tego powodu nie mogła podlegać wymienionym przeze mnie restrykcją.

    2. Będę bronił stanowiska , że Solidarność była spontanicznym ruchem społecznym. Ma to uzasadnienie w tym, że z powodu bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej i gospodarczej kraju, ludzie postanowili przynajmniej trochę wziąć sprawy w swoje ręce. W bardzo krótkim czasie do Solidarności przystąpiło około 10 milionów ludzi, co również było znamienne. Oczywiście , że do Solidarności od razu się przykleiło wielu byłych i mniejszych funkcjonariuszy partyjnych i prowokatorów, lecz i to nie może zmienić, że był to spontaniczny ruch społeczny. Moim zdaniem żądania związkowe nie były radykalne i mogły zostać po części spełnione. Do gry weszła jednak, bezwzględna wewnętrzna walka o władzę , także kierownictwo partyjne było w pełni zblokowane politycznie. Brak możliwości zreformowania gospodarki, również przesunął w czasie możliwe zmiany.Dla świata i historii Solidarność oznacza bardzo wiele, lecz ja to oceniam w praktyczny sposób. Radio Wolna Europa w największym zakresie była słuchana przez elity partyjne, gdyż była to dla nich najbardziej obiektywna ocena. Ja traktowałem to radio jako bardziej obiektywną informację, która była mi potrzebna do porównania co podawało polskie radio i telewizja. Była to również dla wielu, jedyna nadzieja na zmiany, co ostatecznie nastąpiło.

    3.Tam gdzie mieszkam, ale również tak samo było i w innych miejscowościach, pogłowie zwierząt było prawie stu razy większe niż obecnie. Oczywiście, że tego nie można porównać do dzisiejszych wysokowydajnych gospodarstw rolnych, gdzie dzięki paszom, nawożeniu i lepszych ras pogłowia, uzyskuję się z jednego hektara gruntów, kilkakrotnie większe plony i większe tusze zwierząt gospodarczych.
    Pomimo wszystko, ja to widzę inaczej, gdyż dla mnie jest nadal nie do zrozumienia, by tak duże w tamtym czasie hodowane pogłowie krów, mogło spowodować braki w sklepach masła i sera.
    Dzisiaj mało kto na wsi ma krowy mleczne, a w sklepach półki sklepowe uginają się pod różnymi przetworami i produktami mlecznymi.
    Ta sprawa powinna być zbadana przez naukowców, co może potwierdzić moją opinię, że Polska większość produktów rolnych w ramach współpracy z RWPG wysyłała do ZSRR, by w zamian otrzymać produkty przemysłowe, których ceny nie był dla Polski dobrym interesem. Brak możliwości korzystania z wolnego rynku, również ograniczał rozwój Polski.
  • 2017-09-26 07:30 | kaesjot

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz K
    W 1980 roku pracowałem z jednym z zakładów zaplecza KGHM i doskonale pamietam co się wtedy działo, jaki hasła gloszono, jaki dominowali ci, którzy głośno aczkolwiek rzadko mądrze wykrzykiwali rózna demagogiczne hasła typu "wszyscy mamy jednakowe żoładki", "socjalizm - tak, wypaczenia - nie !" czy cytowali to znane powiedzenie Churchila, że " kapitalizm to niesprawiedliwy podział bogactwa a socjalizm to sprawiedliwy podział biedy" jak i zwalczali tych, którzy nawoływali do rozsadku, podnoszac, że strajkami podazy deficytowych towarów nie zwiększymy.
    Pytałem wtedy takich "krzykaczy" - "chcesz zyć jak Amerykanin pracujac jak Arab ?"
    Roztaczana przed ludźmi perspektywa " podziału bogactwa" sprawiala, iz mało kto zantanawiał sie nad tym, co oznacza "niesprawiedliwy".
    Dzisiaj większość odczuwa to osobiście!
  • 2017-09-26 07:42 | kaesjot

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz K -w sprawie nabiału.
    Sam byłem zaskoczony, gdy przeczytałem kiedyś, w czasach PRL-u że we Wielkopolsce najwiekszym eksporterem są zakłady produkujące kazeinę, która jak wiadomo produkowało sie z mleka. Kiedyś były lokalne mleczarnie w każdej gminie i mleko z wieczornego udoju rano było już w mleczarni. Każdy rolnik wystawiał w swoich bańkach mleko, wozak je zbieral i dostarczał do mleczarni ( spółdzielczej ). Potem zaczeto budowac mleczarnie "powiatowe" a gminne przekształcono w zlewnie mleka, z których cysterna je odbierala i dostarczala do mleczarni powiatowej. Trafiało tam koło południa, gdy ( zwłaszcza latem) już się nie nadawało do przetwórstwa tylko na kazeinę.
  • 2017-09-26 13:17 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kaesjot
    Dokładnie tak - „Solidarność” obiecywała Polakom życie jak Amerykanin czy Niemiec za pracę Araba i stąd tez miała te 10 mln członków. Gdyby ujawniała ona swoje prawdziwe swoje zamiary, czyli standard życia Egipcjanina za pracę tak wydajną jak Niemca, to by nie miała nawet jednego członka.
  • 2017-09-26 13:25 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kaesjot
    Bo to były prymitywne cysterny na bazie prymitywnych ciężarówek (na ogół pierwsze modele ze Starachowic), ze zbiornikami na mleko wykonanymi ze stali niskiej jakości, bez odpowiedniej izolacji i bez chłodzenia. Dziś w rozwiniętych krajach mleko od producenta wozi się kilometrami do mleczarni i ono się jakoś nie psuje. Mieszkając w Australii, zważyłem pod Melbourne dużo opuszczonych małych lokalnych mleczarni oraz wielkie ciężarówki (u nas niepoprawnie zwane TIR-ami) wiozące rano mleko do nielicznych, ale dużych, zautomatyzowanych mleczarni a właściwie fabryk sera, śmietany i innych wyrobów mlecznych.
  • 2017-09-26 14:16 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    Generalnie - młodsze od nas pokolenie w dużo większym stopniu podlega manipulacjom, aby tym sposobem ich zneutralizować lub przejąć ich poparcie. To jest przecież zadanie rządowego aparatu propagandy i agitacji, często też dla niepoznaki udającego opozycję wobec władzy (np. Polityka i Wyborcza).
    1. Kultura Paryska była de facto organem CIA, tyle że w odróżnieniu od radia Wolna Europa (RWE), przeznaczona ona była dla wąskich elit i stąd też inny język i inna tematyka niż w RWE.
    2. Solidarność nie była spontanicznym ruchem społecznym, a ruchem odgórnie zorganizowanym, tyle że bardzo profesjonalnie, a więc tak, aby dla laika wyglądało to jak ruch oddolny, spontaniczny. Trudna sytuacja ekonomiczna (czyli gospodarcza) Polski w latach 1980-tych była zresztą wynikiem celowej polityki Zachodu, czyli dania nam pożyczek a później stworzenia sytuacji, w której tych pożyczek nie dało się spłacić, aby w ten sposób wywołać niezadowolenie ludności. Przecież gdyby Zachód chciał wtedy (lata 1980-te) pomóc Polsce i Polakom, to by odłożył spłatę tych długów aż do czasu, kiedy gospodarka Polski wróci do normalności i umorzył odsetki od tychże długów, albo je zredukował do poziomu inflacji.
    2a. Jak to już ci wyjaśniłem, za kasejotem - „Solidarność” obiecywała Polakom życie jak Amerykanie czy Niemcy za pracę jak u Arabów i stąd też miała ona te 10 mln członków. Gdyby ujawniła ona swoje prawdziwe zamiary, czyli standard życia Egipcjanina za pracę tak wydajną jak Niemca, to by nie miała ona nawet jednego członka. Zgoda, że początkowo żądania związkowe nie były radykalne i mogły zostać po części spełnione, ale do gry weszli jednak agenci z KOR-u, którzy dodali do słusznych postulatów ekonomicznych swoje, niemożliwe wówczas do spełniania postulaty polityczne, które strajkujących robotników nie interesowały oraz doprowadzili do eskalacji żądań ekonomicznych ponad to, co było możliwe fizycznie.
    2b. Co do Radia Wolna Europa (RWE), to elity partyjne nie musiały go słuchać, gdyż miały one do dyspozycji biuletyny zawierające streszczenie tych audycji oraz streszczenie najważniejszych wiadomości z gazet zachodnich (niemieckich, brytyjskich francuskich i amerykańskich). Oczywiste jest też, że RWE kłamało tak samo jak kłamały ówczesne polskie media, ale mając do dyspozycji informacje podawane przez RWE i ówczesne polskie oficjalne media, można było z grubsza dojść do prawdy, która z reguły leżała wówczas pośrodku, ale jednak bardziej po stronie ówczesnych polskich reżymowych mediów, co stwierdzam jednak dopiero post factum, jako że wówczas bardziej wierzyłem jednak RWE.
    2c. Co do zmian, które nastąpiły w Polsce po roku 1989, to nie można ich ocenić jednoznacznie, gdyż był to tylko powrót od sytuacji sprzed wojny, a jak było przed wojną to chyba wiadomo - dobrze dla góra 10% Polaków i zdecydowanie marnie dla reszty.
    3. Nie można też oceniać sytuacji w rolnictwie całej Polski na podstawie obserwacji tylko jednego (pod)regionu (tzw. fallacy of composition). Dawnej krowy pasły się na polach, łąkach i przy drogach, dziś spędzają one swój żywot w wielkich zamkniętych oborach, które da laika wyglądają często jak magazyny czy fabryki. Poza tym, to wówczas te krowy dostarczały mleko głównie na potrzeby ich właścicieli, jako że były to rasy krów mało wydajnych, ale z drugiej strony mało wymagających. Ważna jest tu bowiem nie tyle ilość krów, co całkowita produkcja mleka. Krowy niskowydajne produkują dziś ok. 20 kg mleka na dzień a wysokowydajne – do 40 kg. Udój najbliższy górnej granicy uzyskuje się jednak dzięki zwiększonym dawkom pasz treściwych, a taka technika żywienia jest jednak kosztowna i nie zawsze przekłada się na zwiększony dochód, dlatego też za optymalną uznaje się dziś wydajność ok. 30 kg mleka/dzień. Dzięki wprowadzeniu trzykrotnego doju na dobę, mleczność może wzrosnąć o 6 kg nawet bez zwiększenia udziału mieszanki treściwej w diecie zwierzęcia. Tak więc tysiąc krów mało wydajnych daje tyle mleka co 500 krów wydajnych, a pamiętajmy, że w latach 1970-tych chłopskie krowy dawały często tylko około 10 kg mleka dziennie, a więc do czterech razy mniej niż dziś.
    3a. Oczywiste też jest, że Polska Ludowa sporo swoich produktów rolnych i przemysłowych wysyłała do ZSRR (w ramach współpracy z RWPG), aby w zamian otrzymać tanią ropę naftową i tani gaz i wcale nie był to dla nas zły interes.
    3b. Co do tzw. z wolnego rynku, to dziś go mamy i bardzo ogranicza on rozwój Polski, zamykając ja w pułapce taniej siły roboczej, a więc zacofania technologicznego powodującego niskie płace a więc i niską stopę życiową.
  • 2017-09-29 12:32 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Moim zdaniem nasza dyskusja na temat, czy Solidarność miała cechy rewolucji został po części przez nas wyczerpany, lecz Ty chyba po raz kolejny uderzasz w wolny rynek na zasadzie że, "bardzo ogranicza on rozwój Polski, zamykając ją w pułapce taniej siły roboczej, a więc zacofania technologicznego powodującego niskie płace a więc i niską stopę życiową.
    Nie do końca można mogę się z tobą zgodzić w tym temacie.
    W systemie feudalnym większość cen i rynek był w ten sposób regulowany, iż np płacąc roczną opłatę do cechu za bycie jedynym szewcem w mieście (lub w zależności od większej ilości mieszkańców możliwe, że określoną większą ilość patentów), miało się zapewniony byt. Ceny były przez cech ustalone, lecz wszystko to było narzucone z góry. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez stulecia, lecz trzeba zdać sobie sprawę, że spowodowało to podziały i różnice społeczne, w tym ograniczony rozwój techniki i przedsiębiorczości.A przecież ludzi ciągle przybywało na świecie. Wystarczyło zatem urodzić się w rodzinie bogatego kupca, szlachcica, by mieć zapewniony byt do końca życia. Czy system ten był sprawiedliwy, śmiem wątpić.
    W PRL również państwo regulowało ceny i rynek, gdyż żyliśmy w systemie socjalistycznym w drodze do komunizmu.
    Dlaczego te systemy upadły? Gdyż nie było konkurencji i wolnego rynku, co spowodowało zacofanie gospodarki i załamanie ekonomiczne kraju.
    W konsekwencji spowodowało to problemy, co ty widzisz w wolnym rynku.
    W połowie XIX wieku na Śląsku w okresie systemu feudalnego, z powodu nieurodzaju w szczególności ziemniaków, doprowadziło to do klęski głodu i śmierci nawet około 30% populacji. W tym samym okresie w dużo bardziej nowoczesnej Anglii, z tych samych powodów doprowadziła to społeczeństwo Irlandii do zupełnego upadku społecznego.
    W tym jednak przypadku, przyczyny zaczęto leczyć polityką liberalną, co zakończyło się zupełną katastrofą.
    Wolny rynek, to nic innego jak funkcjonowanie rynku na określonym obszarze w warunkach konkurencji i wolnego handlu, lecz nie jest to równoznaczne z gospodarką liberalną. Liberalizm dla wielu ludzi oznacza hasło "rubta co chceta", co jest bardziej systemem politycznym czy stanem umysłu i poglądów człowieka, a nie wolnym rynkiem. Po to tworzymy instytucję państwa, która ma chronić społeczeństwo przed takimi niebezpieczeństwami jak, niesprawiedliwość społeczna, ubóstwo, bezpieczeństwo
    kraju itp. Dlatego kraje kapitalistyczne które wprowadził wolny rynek, wprowadziły szereg podatków, które maja skutkować dobrymi rozwiązaniami dla społeczeństwa. Oczywiście , że to wszystko kosztuje i dane państwo może tego nie udźwignąć.
    Żyjemy w świecie zglobalizowanym w warunkach wolnego handlu i konkurencji, także szkoda fatygi aby coś w tym zakresie zmieniać. W Polsce i na Śląsku często się mówi "jak się znajdziesz między wrony, musisz krakać jako łony".
    Dlatego i ta ludowa mądrość wskazuje że, nie ma sensu Polsce i Polakom doradzać zrezygnowania z wolnego rynku, gdyż staniemy się jedynym państwem w cywilizowanym świecie, w którym to państwo a nie rynek reguluje i kontroluje wszystkie procesy ekonomiczne i gospodarcze.
    W sprawie płac również państwo nie może ingerować, poza takimi sprawami jak minimalna płaca, urlopy, zasiłki chorobowe czy opiekuńcze,diety i delegacje, oraz inne niewymienione dodatki płacowe.
    Płace pracowników w gospodarce kapitalistycznej są ściśle powiązane z rynkiem, także wzrost płac musi być jedynie możliwy wtedy, gdy pozwalają na to środki budżetowe.
    "Przecież z próżnego nawet Salomon nie naleje".

  • 2017-09-29 17:10 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz K.
    1. Rozumiem więc, że zgadasz się z twierdzeniem, że „Solidarność” była w zasadzie ruchem kontrrewolucyjnym i antypracowniczym, sterowanym z tzw. Zachodu przez tamtejsze, burżuazyjne elity władzy.
    2. Niestety, ale wolny rynek bardzo ogranicza rozwój Polski, zamykając ją w pułapce taniej siły roboczej, a więc zacofania technologicznego powodującego niskie płace a więc i niską stopę życiową. Tak jest bowiem wszędzie, gdzie rynek nie jest dostatecznie kontrolowany przez państwo, a szczególnie w Afryce, Ameryce Łacińskiej i biedniejszych państwach Azji. Wyjątkiem były tu USA oraz Australia i Kanada - kraje o (przynajmniej początkowo) małej liczbie mieszkańców i ogromnych bogactwach mineralnych, a więc stanowiły one wyjątek potwierdzający regułę.
    3. Co do feudalizmu, to sprawdzał się on na określonym etapie rozwoju sił wytwórczych, czyli inaczej technologii i kiedy nastąpiła pod koniec XVIII wieku n.e. rewolucja technologiczna oparta głównie na pojawieniu się praktycznej maszyny parowej, to feudalizm został zastąpiony kapitalizmem, z jego ówczesną wolnorynkową ideologią, która potrzebna była ówczesnej burżuazji aby zdobyć rynki poprzez eliminację z nich rzemiosła cechowego i feudalnych gospodarstw rolnych. Ale kiedy burżuazja zdobyła te rynki, to przestała być ona zainteresowana w wolnym rynku, jako że odkryła ona, iż tylko monopolista może osiągnąć w kapitalizmie realny, czyli ekonomiczny zysk. Stąd też w najbardziej rozwiniętych państwach kapitalistycznych, z USA włącznie, nie ma już od dawna wolnego rynku, a dominują tam monopoliści i semi-monopoliści czyli oligopole oraz daje się tam zauważyć kontrola państwa nad gospodarką, zarówno od strony podaży (np. regulacje dotyczące handlu zagranicznego, kontrola nad istniejącymi przedsiębiorstwami pod względem np. zanieczyszczania środowiska) jaki i od strony popytu (kontrola nad płacami, np., poprzez płace minimalne i zasiłki i często też kontrola cen).
    4. Zbytnia kontrola nad rynkiem jest tak samo szkodliwa jak jej brak, a więc nic dziwnego, że państwa de facto kapitalistyczne, ale z przeregulowanym rynkiem (skrajna forma kapitalizmu państwowego), takie jak np. PRL, miały poważne trudności gospodarcze.
    5. Sam przyznajesz, że po to tworzymy instytucję państwa, która ma chronić społeczeństwo przed takimi niebezpieczeństwami jak np. skrajna niesprawiedliwość społeczna czy ubóstwo oraz zapewnić ma ona bezpieczeństwo obywateli. Jednakże liberalna polityka polegająca na tym, że państwo finansowane jest tylko i wyłącznie z podatków nałożonych głównie na ludzi pracy a częściowo tylko na właścicieli kapitału, powoduje, że ludzie pracy trąca inicjatywę do pracy, a kapitaliści, czyli właściciele kapitału, tracą inicjatywę do inwestowania. W systemie liberalnym, w którym państwo nie prowadzi działalności gospodarczej a tylko żyje z podatków nałożonych na ludzi pracy i właściciel kapitału, państwo jest więc zawsze pasożytem, jako że samo ono nie tworzy żadnych nowych wartości, a tylko utrzymuje ono z cudzej pracy pasożytniczą warstwę urzędników i polityków. I to jest bardzo silny argument za tym, aby państwo samo się utrzymywało, z zysków przedsiębiorstw państwowych w takich sektorach gospodarki, w których występują naturalne monopole czyli np. górnictwo, energetyka, telekomunikacja czy też liczne gałęzie transportu.
    6. Nie widzę więc nic złego w tym, aby Polska nie mogła stać się pierwszym państwem w tzw. cywilizowanym świecie, w którym to państwo a nie rynek reguluje i kontroluje wszystkie ważniejsze procesy ekonomiczne (czyli inaczej gospodarcze) w interesie całej ludności Polski, a nie, jak dziś, tylko w interesie wielkiego kapitału, w Polsce najczęściej przecież zagranicznego.
    7. Wzrost płac nie może być zaś szybszy niż wzrost wydajności pracy, jako że dzielić można tylko to, co zostało już wytworzone. A jak wiadomo, wydajność pracy w polskim przemyśle jest praktycznie już taka sama jak na tzw. Zachodzie, jak nie wyższa, a płace są w Polsce wciąż znacznie niższe niż u naszych zachodnich czy północnych sąsiadów. Nie ma przecież żadnego racjonalnego powodu, aby pracownik polskiej filii Fiata czy Opla, mający taką samą jak nie wyższą wydajność pracy jak jego koledzy po fachu w Italii czy Niemczech, otrzymywał wciąż znacznie niższą od nich płacę. Zgadzam się więc, że z próżnego nawet Salomon nie naleje, ale jeżeli dzban jest pełen, to dlaczego więcej z niego dostają zagraniczni na ogół kapitaliści niż polscy pracownicy, którzy przecież tworzą swoją własną pracą wartości wypełniające ów dzban?
  • 2017-09-30 10:55 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    W ogólnym zarysie mamy podobne wyobrażenie co to jest wolny rynek, lecz znacznie się różnimy, co do oceny jego wpływów na rzeczywistość i skutków z tego wypływających.
    Mamy chyba wspólne stanowisko, że w jaki sposób wolny rynek wpływa na społeczeństwo, to tak naprawdę większości zależy od jakości państwa w którym takie zasady obowiązują. Z tego też powodu masz rację, że w zależności od klasy politycznej i systemu politycznego sprawowania władzy, może przynieść to społeczeństwu różne rezultaty.
    Według mojej opinii, najgorsze rezultaty występują gdy rządzą liberałowie, tak jak to było między innymi w Polsce.
    Dlatego często bywało tak, że politycy liberalni będąc święcie przekonani, iż czym mniej państwa tym lepiej dla społeczeństwa, była to w tych warunkach wspaniała okazja do nadużyć ze strony osób nieuczciwych. Tego rodzaju jednak sytuacje, są w konsekwencji zabójcze dla normalnych i uczciwych przedsiębiorców , gdyż zostaje rozwalony wolny rynek i uczciwa konkurencja. Przykładów na to w Polsce było i chyba nadal jest wiele.
    W warunkach wolnego rynku i totalnej konkurencji ze strony firm zachodnich, oraz działając w biznesie w sposób względnie uczciwy, nie jest często możliwe konkurowanie z koncernami zagranicznymi , w tym z firmami które działają na rynku w sposób nieuczciwy.
    Kończąc ten trochę trudny temat, gdyż nie chciałbym nikogo niesłuszne posądzić uważam, że wolny rynek w warunkach uczciwej konkurencji i względnie dobrego państwa, nie powinno osłabiać rozwoju Polski, lecz w wielu sprawach jest siła napędową.
    Występują oczywiście określone ograniczenia, gdyż aby uzyskać dostęp do wolnego rynku UE, należało wzajemnie spełnić wiele ograniczeń. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że wolny rynek również sprawuje funkcję regulatora, aby ograniczyć nadprodukcję określonych produktów w szczególności rolniczych. Głównie ma to na celu ograniczenie skutków załamanie opłacalności produkcji.


  • 2017-09-30 16:37 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz K.
    1. We współczesnym kapitalizmie rynkowym z definicji nie może być uczciwej konkurencji, jako że władzę mają w tym ustroju najbogatsi, a ci przecież nie życzą sobie konkurencji ze strony biedniejszych, a więc jeżeli ktoś chce w tym ustroju konkurować z elitą najbogatszych, to szybko zostaje doprowadzany do porządku. Wyjątkiem były USA, Australia i Kanada oraz Nowa Zelandia i obecne RPA w XIX wieku i na początku XX wieku, ale tylko dlatego, że tam się wtedy dopiero tworzyły elity pieniądza. Tak więc wolny rynek, jako byt praktycznie już nieistniejący, od dawna nie może być siłą napędową gospodarki.
    2. Co zaś do powszechnie występujących w kapitalizmie rynkowym kryzysów nadprodukcji, a szczególnie zaś żywności, to oznacza ona w praktyce niemal zawsze niedostatek popytu, jako ze nawet jeżeli w najbogatszych państwach wystąpi tzw. klęska urodzaju, to w państwach biednych ludzie ciągle będą głodować, ponieważ nie jest ich stać na zakup żywności po cenie rynkowej.
  • 2017-10-01 08:56 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    dojakowalski
    Moim zdaniem, ty do wszystkiego podchodzisz za bardzo ideologicznie.
    Zgodnie z powszechną definicją, wolny rynek to nic innego jak "wymiana dóbr dokonujących się na rynku dobrowolnych transakcji pomiędzy kupującym a sprzedającym, przy dobrowolnie ustalonej cenie. Na wolnym rynku, kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom. Przeciwieństwem wolnego rynku jest rynek regulowany".
    W transakcjach międzynarodowych i krajowym, ceny są głównie wolno rynkowe, gdyż ceny regulowane są stosowane przede wszystkim dla ochrony własnego rynku.
    Ceny wolno rynkowe zmierzają przede wszystkim do ich obniżenia, a wiec spowodowania ich większej konkurencyjności, gdyż w ten sposób zyskuję na tym społeczeństwo i częściowo i krajowa gospodarka.
    Gdyby zatem uznać, że miejscowy przemysł i rolnictwo z powodu gorszych warunków produkcyjnych, nie jest wstanie konkurować na rynku krajowym, a za wszelką cenę trzeba tą produkcję utrzymać , to jednym z legalnych sposobów pomocy państwa, są określone mniejsze obciążenia lub zwolnienia w postaci podatków i opłat.
    Na wolnym rynku, państwo może również stosować określony protekcjonizm, jednak w krajach UE jest to raczej zakazane. Dla własnego rynku protekcjonizm i ceny regulowane , obecnie stosują podobno Amerykanie w takich surowcach jak gaz i ropa naftowa. Również Chiny do niedawna w taki sam sposób chroniły swój rynek, co doprowadziło do wielu konfliktów ekonomicznych.
    Nie jestem przeciwnikiem ograniczonego protekcjonizmu, pod warunkiem, że chroni i wzmacnia to własny własny rynek i nie spowoduję to skutecznej kontrreakcji ze strony światowego rynku.
    Masz rację, że ze względu na konkurencję wiele firm krajowych w Polsce musi upaść, gdyż nie będzie wstanie konkurować z globalnymi koncernami, a nawet z mniejszymi dobrze zorganizowanymi bogatymi firmami zagranicznymi, lecz taki los również spotyka i największych globalnych graczy.
    Aby powyższe ograniczyć, państwo nie powinno między innymi dalej tolerować, aby niektóre międzynarodowe przedsiębiorstwa nie płaciły w Polsce należnego podatku dochodowego. Przede wszystkim odbywa się to w oparciu o fikcyjne transfery finansowe. Niestety mamy w Polsce takich dziennikarzy i totalną opozycję, która jest przeciwnikiem określonych rozwiązań podatkowych. Konstruktywnych rozwiązań nie ma również ze strony lobby biznesowego.
    Z powodu sprzeciwu UE, obłożenia w Polsce podatkiem obrotowym sprzedaży detalicznej wyłącznie dużej skali obrotów, nadal mamy taką sytuację, że budżet na tym traci około 5 miliardów rocznie, lecz również jest to nieuczciwa konkurencja wobec rodzimych firm która musza płacą ten podatek.
    Wprowadzenie hipermarketów do centrów miast, również zagraża mniejszym krajowym sklepom i hurtownią.
    Przemysł niemiecki, ale zapewne również innych większych państw, przede wszystkim preferuje rodzime firmy handlowe,(kosztem firm zagranicznych), które w łatwy sposób przejmują obce rynki, a które wcześniej zostały zdobyte przez krajowe firmy. W wielu przypadkach stosowane są na danym rynku zaniżone ceny, do czasu gdy nie osiągnie się zaplanowanego celu. Stosowane są nawet zgodne z prawem łapówki, za wyjątkiem państw z którymi obowiązują stosowne restrykcyjne umowy.
    To wszystko nazywam nieuczciwą konkurencją, która zagraża rodzimym firmą na rynku krajowym.
    Zwracam jednak uwagę, że to wszystko nie jest dowodem, że wolny rynek i ceny wolnorynkowe są powodem powyższych niewłaściwych sytuacji i patologii.
    Winę za powyższe głównie przypisałbym liberalnej polityce państwa, która umożliwiła i nadal nie próbuje nawet ograniczyć tych złych praktyk.
    Mamy w Polsce urząd antymonopolowy, który przede wszystkim zajmuje się interesem konsumentów.
    Moim zdaniem, lecz mogę się tutaj mylić, jedynie USA i Chiny, dobrze chronią rynek krajowy przed nieuczciwą konkurencją. Służą temu bardzo wysokie kary za przestępstwa podatkowe i korupcyjne.

  • 2017-10-01 12:57 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Nie mogę pozostawić bez wyjaśnienia twego twierdzenia, że jakoby z moich opinii wynikało, "że zgadzam się z twierdzeniem, że "Solidarność" była w zasadzie ruchem kontrrewolucyjnym i antyrobotniczym, stworzonym przez tzw. zachodnie tamtejsze burżuazyjne elity władzy".

    Aby się odnieść do powyższego, muszę dokonać pewnego wywodu i opisu sytuacji społecznej i politycznej w Polsce do około 1999 roku.

    1. Według mojej opinii, związek zawodowy 'Solidarność", miał ogromne poparcie społeczne, co wynika z ilości przynależnych członków w ilości około 10 milionów osób. Przekładając to na wyborczy elektorat, mogło to stanowić w 1980 roku około 70 % procent poparcia .
    To, że do "Solidarności" przystąpili różni prowokatorzy, różni karierowicze i pożyteczni idioci, nie zmienia faktu, że zgodnie z prawami człowieka i Konstytucją PRL, ludzie a w szczególnie ludzie pracy, mieli prawo do sprzeciwu przeciwko nieudolności, nadużyciom, wypaczeniom, niekompetencji władzy, oraz powszechnej biedzie i niedostatkom itp. W 1981 roku po wprowadzeniu nielegalnego stanu wojennego, "Solidarność" została ostatecznie spacyfikowana. Władza a wiec PZPR jednak nie była wstanie uratować gospodarczo i ekonomicznie państwa i to była jedna z przyczyn rozpoczęcia rozmów przy "okrągłym stole". Wszystko zatem odbyło się w sposób w pełni planowany i kontrolowany ze strony PZPR.

    2.Zgodnie z Konstytucją PRL, żyliśmy w systemie gdzie władza należała do robotników i chłopów, co było realizowane przez wiodącą partię PZPR(robotnicy), w tym ZSL(chłopi) i SD(inteligencja).
    System był autokratyczny, na zasadzie dyktatury proletariatu.

    3.W oparciu o Konstytucję PRL, system sprawowania władzy nie powinien dopuścić oderwanie PZPR od mas pracujących, gdyż w innym przypadku byłoby to podważeniem idei
    systemu politycznego w oparciu o które powstało PRL. Niedopuszczalne zatem było, wprowadzenie braku demokracji przy wyborze funkcjonariuszy partyjnych, wybieranych w ściśle określonym gremiach partyjnych. Jeżeli Konstytucja PRL dopuszczała wolne wybory, to również zasady demokratyczne winne być przestrzegane.
    Konstytucja PRL przecież mogła nie przewidywać wolnych wyborów i wtedy mielibyśmy tak jak w starożytnej Grecji tylko częściową demokrację, wyłącznie dla klasy robotniczej, lub członków partii.

    4.To, że PRL przejął władzę w Polsce dzięki ZSRR i poprzez sfałszowane referendum w 1946 roku(3* tak), również ma znaczenie, lecz to bardziej oceniam jako złe zrządzenie losu i zdradę Polaków i "sojuszników" Polski.

    Biorąc powyższe pod uwagę, to raczej PZPR i system komunistyczny wprowadzając fikcję we wszystkim to co robili, spowodowali kontrrewolucję, do tego co sami stworzyli. PZPR była również ruchem antyrobotniczym, gdyż całkowicie odwróciła się od klasy robotniczej, ideowych członków PZPR i systemu sprawowania władzy.
    Pamiętam jedno z haseł "reformy tak , wypaczenia nie".
    Wszystko to zapoczątkował Stalin, stwarzając pogląd, że "nie ważne kto głosuje, lecz ważne kto liczy głosy". Ta zasada była również realizowana w Polsce do 1989 r.
    Pasuje do tego ludowa mądrość, że "dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie".

  • 2017-10-01 19:16 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    1. Nigdzie nie ma dziś na świecie, może poza najbiedniejszymi państwami III świata, wolnego rynku, czyli takiego, na którym kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom. Ale jak wiadomo, to diabeł chowa się w szczegółach, a więc mamy rynki bardziej lub mniej zbliżone do definicji rynku wolnego. Poza tym, to na prawdziwie wolnym rynku można handlować wszystkim, a więc narkotykami, bronią oraz, last but not least, ludźmi. Czyżbyś pochwalał handel tzw. żywym towarem?
    2. Ceny są kontrolowane dziś przez monopole i oligopole, kontrolujące rynek, a dochodzą do tego cła i inne formy ochrony własnego przemysłu i rolnictwa przez państwo, np. subsydia dla rolników, powszechne zarówno USA jak też i w UE.
    3. Ceny wolnorynkowe nie zapewniają producentom realnego, czyli ekonomicznego zysku, a że produkcja towarów ma sens tylko wtedy sens, jeżeli da się je sprzedać po cenie wyższej niż wolnorynkowa, to wolny rynek prowadzi w praktyce do upadku większości producentów, pozostawiając na nim tylko najsilniejszych, czyli monopolistę albo kilku oligopolistów. Innymi słowy - mechanizmy rynkowe same niszczą wolny rynek.
    4. Owe mniejsze obciążenia lub zwolnienia w postaci podatków i opłat są de facto formą wpływania na rynek, jako że wtedy wszyscy podatnicy dopłacają krajowym producentom poprzez podatki bezpośrednie (np. PIT) i pośrednie (np. VAT), a wiec tylko pozornie ceny są niskie na wolnym rynku jako że faktycznie, to płacimy wtedy więcej, tyle że nie przy zakupie towaru, ale mając niższe dochody netto, jako że płacimy wtedy wyższe podatki, z których rząd subsydiuje producentów, aby utrzymali się oni na ryku nie osiągając realnego, czyli ekonomicznego zysku. Nic w kapitalizmie nie ma bowiem za darmo.
    5. Jeżeli państwo może również stosować określony protekcjonizm, to znaczy, ze nie ma wolnego rynku. W UE protekcjonizm jest więc tylko pozornie zakazany, jako że np. cały rynek na żywność jest tam kontrolowany przez państwo poprzez dopłaty dla rolników. Chiny zaś stały się fabryką świata dzięki temu, że chronią one swój własny rynek oraz pomagają swoim czyli chińskim producentom, co oczywiście nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.
    6. Zgadzamy się więc, że bez pomocy ze strony państwa w postaci ceł na import i dopłat dla krajowych producentów, to ze względu na nieuczciwą konkurencję ze strojny Chin, USA i bogatych państw Unii Europejskiej, wiele firm krajowych w Polsce będzie musiało upaść, gdyż nie będzie w stanie konkurować z globalnymi koncernami, a nawet z mniejszymi, ale dobrze zorganizowanymi bogatymi firmami zagranicznymi. Taki los również spotyka i największych globalnych graczy, ale tylko wtedy, kiedy narażą się oni politykom albo też rekinom światowej finansjery.
    7. Zgadzamy się też w tym, że państwo polskie nie powinno tolerować tego, że międzynarodowe przedsiębiorstwa nie płacą w Polsce należnego podatku dochodowego, a nic dziwnego, że konstruktywnych rozwiązań nie ma tu ze strony lobby biznesowego, będącego przecież pod kontrolą zachodniego kapitału.
    8. Co do hipermarketów, to wojna z nimi uderzyć może tylko w konsumentów, którzy musieliby z braku owych hipermarketów, płacić wyższe ceny w mniejszych sklepach.
    9. Oczywiste też jest, że mamy na rynkach międzynarodowych do czynienia z nieuczciwą konkurencją, jako że np. Niemcy pozwalają swoim producentom i eksporterom wliczać łapówki płacone zagranicą do kosztów, a co nie jest dozwolone w Polsce.
    10. To powyższe jest dowodem na to, że wolny rynek istnieć może tylko w teorii, że w praktyce zawsze przekształca się on w rynek kontrolowany przez państwo oraz monopole i oligopole. Liberalna polityka polega zaś w praktyce na tym, że państwo nie kontroluje rynku, a więc toleruje istnienie na nim nieformalnych ale skutecznych zmów monopolistycznych, dzięki którym owi monopoliści mogą uzyskiwać realny, czyli ekonomiczny zysk, a więc opłaca się im działalność gospodarcza, która w warunkach wolnego rynku nie daje przecież realnych czyli ekonomicznych zysków.
    11. Wszelakie urzędy i ustawodawstwo antymonopolowe z definicji nie są zaś skuteczne, gdyż monopole powstają na wolnym rynku naturalnie, tak samo jak naturalnie powstają np. gwiazdy, jako że obowiązują nas zarówno prawa fizyki jak i prawa ekonomii, z którymi, jak wiadomo, nie ma sensu walczyć.
    12. Oczywiste jest także, iż najsilniejsi gracze, czyli np. USA i Chiny, chronią rynek krajowy przed nieuczciwą konkurencją, a służą temu, szczególnie w Chinach, bardzo wysokie kary za przestępstwa podatkowe i korupcyjne. Niestety, ale Polska, nie będąc w pełni niepodległą w ramach zarówno UE jak też i NATO, nie może prowadzić podobnej polityki.
  • 2017-10-01 19:20 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    Zasada, że nie ważne jest kto głosuje, lecz ważne jest kto liczy głosy, jest realizowana dziś np. w Niemczech, gdzie Merkel, mimo tego, że jej polityce sprzeciwia się większość Niemców, wygrała ostatnie wybory, w sensie, że jej partia otrzymała tam najwięcej policzonych głosów.
  • 2017-10-02 09:41 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    W sprawie demokracji mówi się ogólnie, że "to najgorszy system , lecz nie wymyślono lepszego".
    Pomimo, że jest konkurencja pomiędzy poszczególnymi partiami, to jednak wiele trudnych do rozwiązania problemów powoduje, że większość wyborców nie jest zadowolonych z elit politycznych. Mamy więc najczęściej taką sytuację, że w wyborach uczestniczy przeciętnie 50% uprawnionych do głosowania, natomiast ci co idą do wyborów, też do końca nie są przekonani na kogo głosować.
    Są państwa gdzie nie uczestniczenie w wyborach jest karane i w tych krajach frekwencja wynosi około 90%. Moim zdaniem pomimo , że w tych przypadkach uczestniczy procentowo większy elektorat, nie pewności, że dokonano lepszych wyborów. Powyższe wynika, iż w dojrzałych demokracjach zachodnich, większość społeczeństwa nie interesuje się polityką, co wyklucza wybór najlepszych ludzi.

    Tym krótkim wywodem chcę wskazać przyczyny wygrania partii CDU w tym Pani Merkel pomimo, że ponad połowa społeczeństwa jest niezadowolonych z rządów tej partii.
    Nie ma to zatem nic wspólnego z zasadą że "nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy", gdyż nikt w Niemczech zapewne nie fałszuje wyborów, tak jak to miało miejsce w Rosji bolszewickiej.
  • 2017-10-02 13:07 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    1. Już dawno temu wymyślono lepszy system sprawowania rządów niż demokracja, a nazywa się on merytokracją. Tyle, że nie jest on wygodny dla tych obcych nam, ale rządzących, nami, narzuconych nam z góry elit pieniądza, jako że merytokracja oznaczałaby w praktyce koniec kapitalizmu rynkowego, jako ustroju gospodarczego z powodu jego licznych ułomności, w tym głownie nieracjonalności (bezrobocie, niepełne wykorzystanie mocy produkcyjnych, cykliczne kryzysy, korupcja, afery finansowe etc.).
    2. W Australii istnieje obwiązek brania udziału w tamtejszej parodii wyborów. Ale w praktyce, jeżeli obywatel stwierdzi, że nie bierze udziału w tej parodii demokratycznych wyborów z przyczyn światopoglądowych (ideologicznych, politycznych czy też religijnych), to państwo nie ma wtedy odwagi ukarać takiego obywatela, Wiem to doskonale - na moim własnym przypadku.
    3. W najbogatszych państwach świata większość społeczeństwa interesuje się polityką, ale nie na poziomie z góry przecież ustawionych przez rządzące nami elity, walk pomiędzy partiami politycznymi, biorącymi udział w tej parodii demokratycznych wyborów, a co z góry wyklucza wybór najlepszych ludzi do władz państwowych. W najbogatszych państwach świata większość ludności wie, że wybory i parlamenty są tam tylko parodią demokracji, a wiec bojkotuje wybory albo oddaje (jak np. w Australii) nieważny głos. Sam fakt, że rządzą nami elity, które zmieniają się nie w wyniku wyborów, a tylko w wyniku rewolucji (patrz teoria elit V. Pareto) oznacza zaś, że wykluczony jest wybór najlepszych ludzi, jako że nie są oni dopuszczani do kandydowania na najwyższe stanowiska w państwie, co z kolei oznacza, że osoby zajmujące te stanowiska są z reguły marionetkami wielkiego ponadnarodowego zachodniego kapitału, który tak naprawdę rządzi tzw. Zachodem. Innymi słowy, na tzw. Zachodzie (I świecie) nie ma od dawna demokracji, a jest tylko plutokracja.
    4. Pani Merkel (dokładnie partie ją popierające) formalnie otrzymała najwięcej głosów w Niemczech, gdyż większość Niemców biorących udział w tamtejszej parodii wyborów była pod silnym wpływem reżymowej propagandy (prasa, radio, telewizja, szkoła, kościół etc.), a kolei większość tych, którzy są przeciwko pani Merkel, nie wzięła udziału w tej parodii wyborów, wiedząc, że ich wynik jest już od dawna z góry przesądzony na korzyść pani Merkel, która przecież jest tylko marionetką owego wielkiego ponadnarodowego zachodniego kapitału, który tak naprawdę rządzi tzw. Zachodem a w tym więc tez i RFN. Innymi słowy, wybory w Niemczech są fałszowane, tyle że w inny sposób niż np. w b. ZSRR.
  • 2017-10-02 14:03 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Pieniądz rządzi światem, gdyż innego narzędzia wspomagającego procesy ekonomiczne dotychczas nie udało się wymyślić.
    Demokracje podlegają dużym zagrożeniom i kryzysom, gdyż w zależności od opcji politycznej i miejsca siedzenia, używa jej się często do walki politycznej.
    Dla anarchistów i chyba również komunistów, mniejszość również powinna mieć wpływ na wydawane uchwały parlamentarne i system sprawowania władzy.
    Ta sytuacja powoduje, wiele złych skutków czego przykładem jest historia Polski i obecna sytuacja w kraju.
    Zaczynam rozumieć twój stosunek do tych spraw, lecz czy nie jest to "walka z wiatrakami?
  • 2017-10-02 15:34 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    1. Tylko w ustrojach klasowych, znających instytucję pieniądza, czyli w niewolnictwie, feudalizmie i oczywiście w kapitalizmie, wszystkim rządzi pieniądz i wszytko jest tam na sprzedaż. Poza tym, to racjonalnie gospodarować można bez pieniądza, jeżeli tylko odrzucimy prywatny zysk jako cel i jego maksymalizację jako kryterium gospodarowania.
    2. Demokracja jest taką samą fikcją jak np. sprawiedliwość, z tym, że w ustrojach klasowych, opartych na własności prywatnej i zysku, demokracja zawsze przekształca się w plutokrację, czyli w rządy bogaczy. Takie są po prostu prawa rządzące społeczeństwem klasowym.
    3. Wpływ na wydawane prawa i system sprawowania władzy powinni mieć tylko najmądrzejsi, a nie większość, która z reguły jest marnie poinformowana, mało inteligenta i łatwo poddaje się manipulacjom ze strony najbogatszych, którzy posiadają środki służące do manipulowania tzw. opinią publiczną.
    3. Ja nie walczę z wiatrakami, ja tylko opisuję rzeczywistość, Obecna sytuacja jest zaś tylko przejściowa, jako że nawet tzw. nieuzbrojonym okiem widać jest dokoła bardzo pokaźny, terminalny kryzys zarówno kapitalizmu rynkowego jak i burżuazyjnej demokracji - choćby ta najnowsza strzelanina w Las Vegas - ponad 60 zabitych i ponad 600 rannych. Przypominam, że w Bitwie pod Grunwaldem zginęło około 200 Krzyżaków i 12 polskich rycerzy.
    4. Ludzie tzw. Zachodu mają swoją cechę szczególną a jest nią myślenie w kategoriach indywidualizmu, prowadzące do tzw. podstawowego błędu atrybucji. Dokonywanie atrybucji polega na określaniu przyczyn zdarzeń, m.in. ludzkich działań. Robienie tego ma sens, bowiem jeżeli człowiek trafnie zdefiniuje przyczynę zachowania innego człowieka, to pozwoli mu to przewidywać jego przyszłe zachowania i planować własne postępowanie. Sęk w tym, że żyjąc w kulturze sprzyjającej koncentracji na cechach i motywacjach osobistych, ukształtowani jej ideami, nie widzimy działań innych ludzi w sposób realistyczny. Uważamy, że przyczyny tych działań tkwią w ludziach, a więc nietrafnie oceniamy, że źródła ich zachowań są zupełnie inne niż te, które powodują nami. Nie dostrzegamy wpływu, jaki wywierają na nich sytuacja i system – gospodarczy, światopoglądowy (w tym religijny) i polityczny. I płacimy za to na tzw. Zachodzie bardzo wysoką cenę – poczuciem lęku, przerażenia, dezorientacji i bezradności.
    (Z „Polityki” - polityka.pl/jamyoni/1617109,1,skad-sie-biora-zamachowcy)
  • 2017-10-02 19:18 | abchaz

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Zostawmy w spokoju "rewolucję".Motywacje i interesy.
    Sedno tkwi w robieniu kapitalizmu bez kapitału rodzimego.
    Kapitał obcy przyszedł po zyski nadzwyczajne.
    Rodzimi interesariusze zadowolili się "volens nolens" tym co łaska.
    Interesariusz główny KK zna ten sposób i potrafi wydoić najwięcej.
  • 2017-10-02 19:25 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Też racja, abchaz.
  • 2017-10-04 11:07 | Kazimierz K

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    do jakowalski
    Taką prawdziwą merytokrację należałoby wdrożyć w funkcjonowaniu władz UE.
    Pragnę jednak zauważyć, że w taki sposób Ci ludzie chcą być traktowani, jako wszechwiedzący i nieomylni. Poza parlamentem UE, cały dobór pozostałych pracowników przecież przecież jest podobno dobierany według zasad merytokracji. Mam jednak wątpliwość czy dla dobra państw UE, (bez obowiązywania zasad demokratycznych), jest to najlepsze rozwiązanie.
    Zasady merytokracji podobno funkcjonowały już w starożytnych Chinach za Konfucjusza, lecz przecież było to realizowane w systemie władzy totalitarnej.
    W firmach również obowiązują częściowo te zasady, że dobór, płace i awanse pracowników, zależą przede wszystkim od ich kompetencji.
    Na temat plutokracji ze względu, że jest to kolejny poboczny temat chyba nie ma sensu dyskutować.

  • 2017-10-04 11:53 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    Kazimierz
    1. Pracownicy KE są dobierani na zasadzie ustawianych z góry, bezsensownych testów, a więc nie ma to nic wspólnego z merytokracją. Merytokracja nie pozwoliłaby bowiem na taki, niekontrolowany przecież, rozrost bezsensownej biurokracji w KE i na te bezsensowne w większości unijne przepisy.
    2. Tak, zasady merytokracji funkcjonowały dawno temu w starożytnych Chinach za Konfucjusza i było to realizowane w systemie władzy totalitarnej oraz doskonale się sprawdzało. Ale kiedy mandaryni zaczęli majstrować przy tym systemie, aby przekazać władzę i jej przywileje swym potomkom, to merytokracja w Chinach się skończyła, a wraz z nią potęga Państwa Środka.
    3. W prywatnych firmach tylko w teorii obowiązują zasady merytokracji, czyli że dobór, płace i awanse pracowników, zależą tam tylko w teorii od ich kompetencji, jako że w praktyce dobór pracowników i ich awanse odbywają się tam na zasadzie znajomości i posłuchu dla przełożonych, a więc przyjmowani do pracy i awansowani są tam nie najlepsi, a tylko karierowicze oraz „krewni i znajomi królika”, co doskonale tłumaczy fakt, że olbrzymia większość prywatnych firm jest fatalnie zarządzana i że bardzo często ogłaszają one z tego powodu upadłość.
    4. Plutokracja w kapitalizmie rynkowym, czyli w zachodnich tzw. demokracjach jest faktem, a więc nie ma tu właściwie o czym dyskutować.
  • 2017-10-15 22:44 | jakowalski

    Re:Solidarność: czy to była rewolucja

    O tym, jak naprawdę powstaje historia to najlepiej wiem to na przykładzie najnowszej historii Polski, jako że byłem jako działacz tej pierwszej, pracowniczej Solidarności, naocznym świadkiem jej powstawania i działalności w pierwszym roku jej istnienia, praktycznie aż do momentu ogłoszenia stanu wojennego. Gdy teraz czytam relacje IPN z okresu powstawania NSZZ Solidarność to widzę jak historia tego związku jest fałszowana, aby ukryć to, iż była to organizacja założona i kierowana przez Zachód, na początku wysuwająca populistyczne i niemożliwe do spełnienia w ówczesnych warunkach żądania, takie jak podwyżki płac i jednoczesne obniżki cen, skrócenie czasu pracy oraz obniżenie wieku emerytalnego (tzw. postulaty sierpniowe), aby tylko zdobyć powszechne poparcie, ale kiedy to poparcie zostało otrzymane, to NSZZ Solidarność skoncentrowała sie na systematycznym niszczeniu polskiej gospodarki, organizując strajki zamiast organizować pracę w przedsiębiorstwach, które wówczas (początek lat 1980) były praktycznie pod kontrolą tego związku. Dziś, posiadając obecną wiedzę, w tym o źródłach finansowania tego związku, wiem o co chodziło przywódcom tego związku, ale wtedy, czyli w latach 1980-1981 byłem zdezorientowany, jako że bezskutecznie oczekiwałem wówczas od przywódców tego związku pozytywnego programu naprawy Rzeczypospolitej, nie wiedząc wówczas, że ich zadaniem była nie naprawa, a zrujnowanie Polski. Ale tę prawdę poznałem dopiero stosunkowo niedawno, kiedy w USA zaczęły wyciekać z archiwów CIA informacje na temat finansowania przez amerykański wywiad czołowych działaczy NSZZ Solidarność i generalne całej tzw. demokratycznej opozycji w Polsce w latach 1970-tych i 1980-tych.