Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

(14)
Sprawa noworodka z Białogardu, zabranego przez rodziców ze szpitala bez umycia, zaszczepienia i podania witaminy K, rozwija się dynamicznie.
  • 2017-09-21 08:49 | AOlsztynski

    Czyją własnością jest dziecko?

    "Afera, która wybuchła, to wynik ideologicznego sporu. Ścierają się dwa skrajne stanowiska. Pierwsze: że dziecko „należy” do rodziców i mogą z nim robić, co chcą (w szczególności dotyczy to metod wychowawczych i wolności sumienia i wyznania), pod warunkiem, że nie zagraża to bezpośrednio jego życiu i zdrowiu. I drugie: to państwo decyduje, bo „wie lepiej”, co jest dla dziecka dobre, a co złe."

    Dobrze, że przy pierwszym poglądzie podała Pani zastrzeżenie: pod warunkiem, że nie zagraża to bezpośrednio życiu i zdrowiu dziecka. Inaczej byłby to większy totalitaryzm niż opcja druga.
    A poważnie skrajność obu tych poglądów jest nie do przyjęcia.
    Przy okazji, widzę nieścisłość w rozumowaniu "liberałów". Twierdzą: moje ciało, łono, moje dziecko, moja własność. Ale już przy prawach zwierząt głoszą coś przeciwnego!
  • 2017-09-21 09:51 | kalder

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Wyobraźmy sobie, że ojciec dziecka nie jest mechanikiem samochodowym ani złotą rączką.

    Układ rozrządu w swoim aucie będzie wtedy sam wymieniał, czy da fachowcowi?

    Ale w przypadku wlasnego dziecka wie lepiej od lekarza? A gdzie material jest bardziej skomplikowana i "ryzykowna"?
  • 2017-09-21 12:27 | Alrus

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Jeśli dzieci pochodzą od wolnych rodziców, należą do nich. Dzieci niewolników należą do ich pana.
  • 2017-09-21 13:34 | jpet

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Dla mnie kwestią podstawową jest to, czy rodzice wykradli swoje dziecko ze szpitala bez wiedzy lekarzy. Jeśli tak - to problem A, a jeśli nie - to problem B.
    I to by było na tyle.



  • 2017-09-21 14:09 | Gabe

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Pierwszy wyważony i sensowny komentarz do tej sprawy,zwracający uwagę na zasadność działań podjętych przez szpital i sąd z punktu widzenia medycznego oraz prawnego, jak również biorący pod uwagę motywacje rodziców. Jeśli dorosły pacjent po rozważeniu korzyści i ryzyka wynikającego z przeprowadzenia jakiegokolwiek zabiegu medycznego decyduje nie poddawać się zabiegowi, nikt nie ma zastrzeżeń. Jeśli rodzice noworodka odmawiają poddania swego dziecka zabiegom medycznym z ich punktu widzenia niepotrzebnym, a może wręcz szkodliwym, nazywa się ich oszołomami antyszczepionkowcami (bo z definicji każdy rodzic nieszczepiący dziecka to oszołom). Konia z rzędem temu, kto potrafi wyjaśnić, w jaki sposób noworodek może zarazić się chorobą przenoszoną drogą płciową inaczej niż poprzez matkę (WZW typu B - szczepionka podawana w pierwszej dobie życia). Nikt się nad zasadnością i logiką takiego postępowania nie zastanawia, a ci którzy poddają ją w wątpliwość to oszołomy, prawicowa ciemnota, zacofany ciemnogród, jednym słowem element, który należy pozbawić praw rodzicielskich, osądzić, zamknąć w więzieniu i co tam jeszcze wyobraźnia podpowie. W przypadku rodziców z Białogardu okazuje się, że właściwie na żadne niebezpieczeństwo dziecka nie narazili, a szpital właściwie nie wykonywał / miał zamiar wykonać żadnych czynności poza standartowymi czynnościami okołoporodowymi. Domaganie się informacji na temat wykonywanych zabiegów i podawanych leków oraz odmowa tychże w przypadku wątpliwości co do zasadności, skuteczności lub szkodliwości to podstawowe prawo każdego pacjenta i człowieka.
    Pani Ewo - świetny komentarz, dzękuję!
  • 2017-09-21 17:54 | kaesjot

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    @kalder -a jeśli rodzice dziecka są takimi "medycznymi złotymi rączkami"?
    40 lat temu poradniki dla młodych rodziców zalecały zachowanie przy dziecku maksymalnej sterylności :
    - mleko po zagotowaniu trzymać na ogniu jeszcze min. 10 minut
    - wszystko z czym dzieciak się styka - smoczki , butelki, łyżeczki, gryzaczki itp gotować we wrzącej wodzie 20 minut.
    - pieluchy, bieliznę wyprane wygotować a po wysuszeniu prasować z obu stron gorącym żelazkiem.
    - do dziecka najlepiej podchodzić z maseczką na twarzy by nań nie chuchać "zarażającym chuchem"
    - pokój dziecka od czasu do czasu naświetlać lampą ultrafioletową itp.
    Słyszałem wtedy o przypadku młodego, lekarskiego małżeństwa, które swe dziecko wychowywało rygorystycznie przestrzegając tych zasad.
    Niegroźna infekcja sprawiła, iż dziecko zmarło bo jego system odpornościowy pozbawiony kontaktu z drobnoustrojami praktycznie nie istniał.
    Dzisiaj już nikt tego nie traktuje poważnie.
    Dr Robynne Chutkan na podstawie własnych doświadczeń propaguje zasadę - " jedzmy czyściej, żyjmy brudniej" czyli to, co u nas określa się powiedzeniem - "częste mycie skraca życie"
    W świecie medycyny, jeśli coś nie jest zgodne z procedurami zatwierdzonymi na podstawie wytycznych "Big Farmy" to "znachorstwo i szarlataneria."
    Któż z nas, mając do wyboru uniknięcie choroby i długotrwałe, niekiedy nieskuteczne i z powikłaniami leczenie wybierze to drugie ? Chyba tylko jakiś masochista !
    Gdy na blogu dra Kaczmarewicza zacząłem propagować politykę zdrowotną preferującą zapobieganie chorobom zamiast ich leczenia ( często tylko objawowego, co jest takim "leczeniem" jak pudrowanie "wstydliwej choroby") - zostałem przez niego zbanowany.
    Środowisko medyczne jest konserwatywne i bardzo nietolerancyjne wobec "innowatorów" kwestionujących uznane schematy. Wystarczy zapoznać się z losami Ignaza Semmelweisa - inicjatora antyseptyki.
    Jest w tym konflikt interesoów - pacjent chce być zdrowy a lekarz jak nie leczy to nie zarabia.
    Rozwiązaniem jest wprowadzenie zasady , że lekarz ma pod opieka grupę pacjentów i ma płacone za każdego zdrowego a chorych leczy na własny koszt.
    Oczywiście nie da się tego wprowadzić już, zaraz "od ręki" ale taki winien być cel długofalowy polityki zdrowotnej państwa - ponadpartyjnej.
    Jak nie stać nas na kosztowne leczenie to postarajmy się by ludzie mniej chorowali.

  • 2017-09-21 21:40 | Slawomirski

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Pani kolezanka z Polityki moze sie uczyc od pani jak pisac. Gratuluje zdrowego rozsadku i niemocjonalnego podejscia do tematu.

    P.S.
    Dziecko jest wlasnoscia rodzicow.

    Slawomirski

  • 2017-09-22 15:17 | divak2

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    @kaesjot

    A co jeśli ojciec odmówi wymiany rozrządu, bo wie lepiej, a potem gdy mu auto stanie na drodze będzie prostestował przeciwko "zaplanowanej nieprzydatności"?
  • 2017-09-22 15:45 | AlicjaRz

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Problemem jest zaraźliwość zachowań zaczerpniętych bezpośrednio z niemieckiego Jugendamtu, bez żadnej nad nimi refleksji.
  • 2017-09-22 17:52 | Mad Marx

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    "P.S.
    Dziecko jest wlasnoscia rodzicow.

    Slawomirski "

    Taaa... A pracownik jest własnością pracodawcy, parafianin własnością proboszcza itd......

    Żaden człowiek nie jest niczyją własnością. Nie jest również własnością państwa, które nie powinno ingerować o ile człowiekowi nie zagraża niebezpieczeństwo.
  • 2017-09-22 20:50 | Slawomirski

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    2017-09-22 17:52 | Mad Marx

    Nielogiczne porownania. Dziecko jest wlasnoscia rodzicow bo oni sa odpowiedzialni za opieke. Dziecko staje sie czlowiekiem powoli i powoli uzyskuje autonomie a wraz z tym prawo do decydowania o sobie.

    Slawomirski
  • 2017-09-23 21:37 | divak2

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    Dziecko jest własnością rodziców... a co jak zostanie kaleką do końca życia bo nie zaszczepili tej własności na Heinego-Medina np? I nie będzie mogło jako dorosły człowiek zadecydować o sobie że zostanie np. policjantem, marynarzem, strażakiem, lekkoatletą, bo będzie miało upośledzone kończyny?

    A'propos szczepień - mają one dwa cele - ochronę jednostek i ochronę populacji. Jeżeli jest wystarczająco dużo zaszczepionych to czynnik chorobotwórczy się nie przenosi i epidemia się nie rozwija. Więc niezaszczepieni są bezpieczni. Ale jak przybywa tych nieszczepionych, to możliwość jej wystąpienia staje się dużo bardziej prawdopodobna. I teraz unikanie szczepień z powodu facebookowej mody jest braniem na muszkę wszystkich tych którzy nie mogli być zaszczepieni - noworodków (z powodu wieku), chorych (nie szczepi się ich, póki nie wyzdorwieją), osób po przeszczepach (immunosupresanty), leczonych chemioterapią, staruszków...

    @kaesjot
    nie istnieje coś takiego medyczna złota rączka, nie idziemy do neurologa leczyć się na raka, do laryngologa ze stwardnieniem rozsianym, a przy operacji czuwa anestezjolog, a nie stomatolog. Rodzic po pewnym czasie może zyskać pewne doświadczenie, jeśli idzie np. o leczenie infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci, ale morfologii nie oceni, ani migdałków nie wytnie.
  • 2017-09-25 14:36 | kaesjot

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    @divak2 - człowiek jest jeden a specjalnosci lekarskich w Polsce naliczyłem ok. 120. Kiedyś twierdzono, ze błonnik w zywnosci jest zbedny bo czlowiek go nie trawi dzisiaj producenci zywnosci reklamują ją podkreslajac wysoka zawartośc błonnika. Jakies 50 lat temu nagminnie usuwano wyrostek robaczkowy uwazając go za zbędny. Dzisiaj wiadomo, iż odgrywa istotna role jako magazyn pozytecZnych bakterii. Kolega z żoną (lekarką ) mieli wyjechać na wyieczke gdy ona zaniemogla. Specjalisci twierdzili, że minimum 2 tygodnie leczenia. Poszli do Rosjanina stosującego akupunkturę - w jeden dzień "postawił ją na nogi" i pojechali.
    Ile jeszcze takich dzisiejszym nienaruszalnych "prawd" niedlugo zostanie zakwestionowane ?
    Tam gdzie lekarz widział konieczność operacji wystarczyła gumowa piłeczka kupiona za 2 zł w Decatlonie ( respół trzaskajacego palca ).
    Tak więc z dystansem podchodzę do nowości z dziedziny medycyny.
    Nasza, zachodnia medycyna z chorobami przewlekłymi kiepsko sobie radzi - pod tym wzgledem nie umywa sie do medycyny wschodniej.
  • 2017-09-26 08:22 | kaesjot

    Re:Czyją własnością jest dziecko? Sprawa noworodka z Białogradu ujawniła szerszy problem

    @divak2
    Wyjasnisz mi jak to jest, ze wielu cierpiacych chodzi od specjalisty do specjalisty i zaden skutecznie im nie jest w stanie pomóc. W końcu trafia do jakiegoś "znachora" (często okazuje się, ze jest to lekarz kształcony w Azji i prezentujacy holistyczne podejście do pacjenta ) i ten, badając go bez sprzętu laboratyjnego zaleca mu niekonwencjonalna kuracje i na dodatek skuteczna. To z moich doświadczeń osobistych i bliskich znajomych.