Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Od Smoleńska do Berlina

(6)
Na szczęście dobry prezes, chcąc zrozumieć i ukoić troski swojego ludu, przygotował mu nowy obiekt pretensji i nienawiści.
  • 2017-10-03 23:04 | kamyk_wj

    niemieckie reparacje

    Uzyskanie reparacji od Niemiec nie było tak do końca wykluczone, pan Stomma trochę to spłaszczył. W celu ich uzyskania konieczne byłoby zbudowanie dla tej kwestii poparcia Wielkiej Czwórki: Rosji, USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Dla USA relacje z Niemcami były zawsze ca 28,5 razy ważniejsze niż z Polską. Być może za De Gaulle'a był moment, aby coś ugrać z Francją. Być może był moment, aby coś ugrać z Rosją, za pierwszego Jelcyna. Ale wtedy nie było już nic do zaproponowania Francji, nie mówiąc o stałym współczynniku 28,5 w relacjach z USA. Dla Wielkiej Brytanii wskaźnik ten nie wynosił nigdy mniej, niż 35.
    To trochę podobnie (chociaż stopień trudności około 100x mniejszy) jak z utrąceniem Tuska na drugą kadencję: ciche odszukanie konkurencyjnego kandydata, związanego z socjalistami (taka rotacja, Tusk jest z EPL) z jakiegoś niewielkiego kraju, np. nadbałtyckiego, Cypru, Malty... Cicha, spokojna akcja dyplomatyczna w najbardziej wpływowych stolicach: Berlinie, Rzymie, Paryżu, Madrycie, Londynie (wtedy jeszcze). Argumentacja typu: "Tuska raczej nie poprzemy, ale mamy doskonałego, byłego premiera z XXXtonii, zna biegle angielski, niemiecki i francuski, nie wyrywa się ze swoim zdaniem, wszyscy go lubią... Po co robić awanturę, głosowanie i narażać się na obciach, były premier XXXtonii jest już ugadany, da się załatwić przez aklamację..."
    Brak jakichkolwiek umiejętności dyplomatycznych przy jednoczesnym braku argumentów, czyli odpowiedzi na pytanie "no dobra, a co dostanę w zamian?", powoduje, że akcja reparacja może być - i jest - kierowana wyłącznie do odbiorcy wewnętrznego, z jednoczesnymi wielkimi stratami międzynarodowymi.
  • 2017-10-04 09:42 | Kazimierz K

    Re:Od Smoleńska do Berlina

    W XX wieku Polska poniosła tak duże straty międzynarodowe, że gorzej jak było być nie powinno. Zwracam uwagę na takie kwestie, w jaki sposób Polska została potraktowana po II wojnie przez wielką trójkę, pomimo , że byliśmy podobno czwartą armią w walce przeciwko agresorowi niemieckiemu. Francja która podjęła wojskową współpracę z Hitlerem, została potraktowana jakby od początku uczestniczyła w wielkiej koalicji.
    Polska w czasie wojny została materialnie totalnie zniszczona , tracąc w tej wojnie również około 6 milionów obywateli, oraz około 25 % terytorium z 1939 roku.

    Kto poza hitlerowskimi Niemcami niszczył i mordował Polaków, wszyscy wiedzą i szkoda, że przy rozpatrywaniu ewentualnych reparacji wojennych o tym się również zapomina.
    Po II wojnie światowej, państwo polskie powstało częściowo na gruzach, to co po sobie zostawiły Niemcy i zwycięska armia ZSRR. Na przekazanych Polsce ziemiach zachodnich, trzeba była odbudować wiele miast i wsi, które często były całkowicie zniszczone.
    W następstwie rywalizacji i układów politycznych w Europie (po II wojnie do około 1990 roku), Polska była całkowicie zależna od ZSRR. Z tego powodu nasze relacje z zachodnimi państwami były żadne, także staliśmy się dla tego świata państwem zupełnie upadłym i bez znaczenia.
    Polska zaczęła zyskiwać na znaczeniu dopiero po 1990 roku, gdy ostatecznie upadła "żelazna kurtyna".
    Jednakże proces dogonienia w rozwoju gospodarczym i ekonomicznym Polski w stosunku do krajów zachodniej Europy, trwa nadal i być może zostanie to osiągnięte za około 10 do 20 lat.
    W sprawie reparacji wojennych, w polskim sejmie po 2000 roku były już realizowane jakieś działania, lecz z jakiś przyczyn, ta sprawa została zamieciona pod dywan.
    Czy wtedy oceniono, że te działania mogą się ostatecznie zakończyć wielkimi stratami międzynarodowymi, całkiem możliwe.
    Trzeba bowiem zdać sobie sprawę, w jak korzystnym obecnych układach handlowych znajduje się Polska gospodarka, co jest między innymi uzyskiwane dzięki dodatniemu bilansowi handlowemu z Niemcami.
    Mamy zatem obecnie jednak taką sytuację, że dzięki korzystnej dla obu stron wzajemnej współpracy, Niemcy chcą nadal dominować w Europie, realizując te działania częściowo kosztem Polski i innych krajów bałtyckich. Mam tu na uwadze rurociąg północny i następne projekty, które spowodują, że położenie geograficzne Polski zupełnie straci na znaczeniu. Przegrywamy w tej sprawie kolejne procesy z Niemcami, które są związane z ograniczeniem dostępu do polskich portów dużych jednostek morskich, w tym dużych gazowców.
    Od około 50 lat w Niemczech i w krajach zachodnich celowo realizuje się w mediach , w filmach i książkach historycznych przekaz, że tak naprawdę to Polska ponosi częściową odpowiedzialność, za to co się działo na terytorium Polski w czasie okupacji niemieckiej. Najbardziej drażliwa jest sprawa holokaust żydów i udziału w tym procederze jakoby państwa polskiego.
    Mamy więc taką sytuację, że dla większości obecnych Niemców, wojna rozpoczęła się dopiero w 1941 roku, po napaści Niemiec na ZSRR.
    Obecnie jednak dzięki obecnemu układowi sił w polskim parlamencie, sprawa reparacji nabierze być może międzynarodowego znaczenia i nie tylko jest i będzie to realizowane na użytek odbiorcy wewnętrznego.

    Dla dobra UE, Niemcy powinny się nadal rozwijać gospodarczo na czy powinna zyskać również Polska, lecz obustronne relacje powinny być dobre we wszystkich dziedzinach.
    Sprawa statusu mniejszości polskiej w Niemczech, zwrotu ukradzionych dzieł sztuki i liczenie się z interesem biedniejszych państw, to są sprawy które powinny być załatwione dyplomatycznie w terminie natychmiastowym.
    W tych sprawach powinniśmy mówić jednym głosem, gdyż Niemcy również wpierają niemiecką rację stanu.
    Sprawa reparacji jest oczywiście bardzo trudna, lecz moim zdaniem powinna być w jakiś sposób ostatecznie rozstrzygnięta z korzyścią dla Polski.
    Przecież w obecnym świecie w szczególności w Europie, takie sprawy jak odpowiedzialność, sprawiedliwość, bezpieczeństwo i dobro sąsiedztwo, powinno być traktowane priorytetowo.

  • 2017-10-04 18:36 | helabrun

    Re:Od Smoleńska do Berlina

    panie kazimierzu K. w Niemczech nie ma zadnej mniejszosci polskiej, prosze siegnac do madrych ksiazek i sprawdzic, co to sa mniejszosci narodowe.
  • 2017-10-05 16:41 | Kazimierz K

    Re:Od Smoleńska do Berlina

    do helabrun
    Sprawa uznania mniejszości narodowych w Niemczech, jest wyłącznie niemieckim stanowiskiem w tej sprawie.
    Proszę jednak zauważyć kto w 1939 roku zniósł polską mniejszość narodową w Niemczech i skonfiskował cały majątek tej organizacji.
    Podstawą do zdefiniowania w Niemczech mniejszości narodowej jest Konwencja Ramowa Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, który podpisały w 1997 r. Jest to pierwsza wiążąca umowa międzynarodowa, która jednak nie zawiera ścisłej definicji mniejszości narodowych. W konwencji Ramowej przyjęto rozwiązania pragmatyczne. Państwa które do niej przystąpią mogą wybierać z szerokiej listy ustanowionych standardów, co im odpowiada, czyli nie wszystkie normy z Konwencji są przyjmowane do prawa narodowego. Państwo które podpisało ten dokument, może dowolnie zdefiniować mniejszość narodową i składa w tej sprawie deklarację.
    Rząd niemiecki oświadczył, że z jego punktu widzenia w Niemczech żyją tylko cztery mniejszości narodowe duńska, serbołużycka, fryzyjska , oraz niemieccy Romowie i Sinti.
    Uznanie mniejszości narodowych w danym kraju jest z zasady dokonywane pomiędzy dwoma sąsiednimi krajami, na zasadzie wzajemności. Polska uznając prawa mniejszości niemieckiej w Polsce, powinno spowodować uznanie mniejszości polskiej w Niemczech.
    Obecne niemieckie stanowisko w tej sprawie powoduje, że żadna mniejszość narodowa nie może uzyskać takiego statusu. A przecież społeczności powinny mieć prawo do zrzeszania się w tego rodzaje organizacje, jeżeli tylko tego chcą.
    Przecież w każdym kraju zachodnim w tym w Polsce, każdy przybyła osoba do danego kraju jako emigrant, ma prawo być członkiem mniejszości narodowej. Przecież nawet na Białorusi, gdzie podobno nie ma demokracji, Polacy tam zamieszkali również mogą należeć do polskiej mniejszości narodowej.
    Polska mniejszość narodowa w Niemczech przed II wojną światową, była największą tego typu organizacją w Niemczech. Jej powstanie wiązało się, że do Niemiec w okresie około 200 lat (z terenów Prus, Austrii i Rosji a zamieszkałych przez społeczność polskiego pochodzenia), przesiedliło się około 8 milinów osób narodowości polskiej.
    Polska społeczność narodowa w Niemczech, nie powstała więc z typowych autochtonów, lecz przede wszystkim poprzez emigrację. Poza tym co się stało z tą mniejszością w Niemczech? Czyżby wyemigrowała lub została zlikwidowana.
    Polska mniejszość narodowa w USA, również powstała z emigracji i tam również ma prawo być za takową uznaną.
    Uznanie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech wiąże się z likwidacją decyzji z 1939 r, jak również oddanie zagarniętego majątku tej organizacji. Może to jest główna przyczyna stanowiska Niemiec odmowy ponownego zarejestrowania, polskiej narodowej mniejszości w Niemczech.
    Powyższa sprawa może stanowić kolejny konflikt w Europie, o łamanie zasad wolności i demokracji.
  • 2017-10-05 22:13 | Aspiryna

    Re:Od Smoleńska do Berlina

    "Mamy więc taką sytuację, że dla większości obecnych Niemców, wojna rozpoczęła się dopiero w 1941 roku, po napaści Niemiec na ZSRR."

    Dlaczego pan klamie? Celowo, czy z niewiedzy??
  • 2017-10-06 13:09 | Kazimierz K

    Re:Od Smoleńska do Berlina

    do @aspirtny
    Kim jesteś @aspiryno , by po raz kolejny atakować mnie w ten sposób.
    Fakty historyczne i propaganda często nie idą w parze. Nie wszyscy jednak widocznie potrafią to zauważyć i zrozumieć. Jeżeli w przedmiotowej sprawie kłamię lub wynika to z mojej niewiedzy, to chętnie przeproszę obecnych Niemców za moją wadliwą opinię w tej sprawie.