Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

PiS zawiesza posła Rzepeckiego. Skończy się w sądzie?

(1)
  • 2017-10-05 20:26 | MajOrYX

    NIE STRASZCIE PRZYSZŁYCH EMERYTÓW

    Seniorom wydaje się, iż swoje emerytury otrzymują dzięki składkom, które płacili w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych czy później. Gdyby tak rzeczywiście było, to ich emerytury nie przekraczałyby 300 złotych miesięcznie. A może nawet byłyby jeszcze niższe. Należy pamiętać, że w latach osiemdziesiątych zarabialiśmy 15, a może 20 dolarów miesięcznie. Ile to byłoby dzisiaj, 60 może 70 złotych. Taka była wówczas siła naszej gospodarki. Dlaczego dzisiaj średnia emerytura z ZUS wynosi jednak znacznie więcej tj. około 2 tysięcy złotych, chociaż i tak nie jest to dużo? Bo na to pozwala stan naszej gospodarki dzisiaj. Składki emerytalne płacone 30 lat temu skonsumowały osoby będące wówczas na emeryturach. Dzisiejsi emeryci są finansowani przez dzisiejszych płatników składek emerytalnych. Emerytura, tak jak i płaca, jest wprost zależna od siły i efektywności gospodarki na dzień jej pobierania.
    Jednakże, aby system emerytalny mógł się sfinansować konieczne jest utrzymanie odpowiedniej struktury demograficznej i wysokiego zatrudnienia. Żeby na jednego emeryta przypadało co najmniej dwóch, a jeszcze lepiej trzech pracujących. Jednak tak nie jest i będzie jeszcze gorzej. Dlatego też, rząd AWS przeprowadził pamiętną reformę emerytalną. Jej główne założenie można sprowadzić do jednego, każdy powinien odłożyć na swoją emeryturę sam. Tylko nie wiadomo po co do tego potrzebny jest ZUS i KRUS. Łatwo obliczyć, że mężczyzna pracujący 40 lat od 25 roku życia bez przerwy, aby przez następne 20 lat otrzymywać emeryturę w wysokości 2 tysiące złotych, musiałby odprowadzać składkę emerytalną w wysokości 1 tysiąca złotych miesięcznie. Ale jak to, przecież pieniądze te będą inwestowały fundusze, one będą ciągle pracowały. I to się nazywa optymizm. Oczywiście, że te pieniądze muszą być inwestowane, bo inaczej składki sprzed 40, 30 lat będą miały siłę nabywczą bliską zera. Racjonalny optymista powinien zakładać, że jeśli uda się utrzymać ich siłę nabywczą na takim samym poziomie, to będzie sukces. Ilu to ludzi kupiło ten pomysł bezrefleksyjnie. Przecież to będą moje pieniążki, tylko moje, nawet będzie można je dziedziczyć! Jeszcze żeby można je tak powąchać od czasu do czasu. To jak w tym żarcie, już za rok najniższa emerytura będzie wynosiła 10 tysięcy, ale bułka będzie kosztowała 5 tysięcy.
    Czy katastrofa jest nieunikniona? Platforma Obywatelska poszła o krok dalej w tym samym kierunku. Bo podwyższenie wieku emerytalnego, to dziecko tego samego sposobu myślenia. Może jeszcze, gdyby próbowano wprowadzić to rozwiązanie dzisiaj, kiedy bezrobocie spada a sytuacja ekonomiczna rodzin poprawia się (również za sprawą programu 500+) to szanse jego powodzenia byłyby większe. A tak, to jaki jest efekt? Podwyższenie wieku emerytalnego przyczyniło się do utraty władzy, a nowy rząd rozwiązanie unieważnił i wyrzucił do kosza.
    Dzisiaj czytam o najnowszym pomyśle na … utratę władzy. Emerytura obywatelska. Tysiąc na głowę i po sprawie. To już nie krok, ale skok ciągle w tą samą stronę. A niby, partie ideologicznie i programowo tak różne. W czym tkwi zasadniczy błąd? Poprawa demografii to nie taka prosta sprawa i nawet 500+ problemu nie rozwiąże. Zresztą, żadna populacja, nawet populacja kornika, nie może się powiększać w nieskończoność. Podwyższenie wieku emerytalnego? Pewnie rozwiązanie to powróci. Jednakowa głodowa emerytura dla wszystkich? Tego suweren pewnie nie zdzierży. Wszyscy, jakby zapomnieli o jednym, iż poziom życia każdego z nas jest uzależniony wprost od stanu gospodarki i wydajności pracy. Nie oznacza to, że praca wydajniejsza ma być cięższa. Wprost przeciwnie. Dzisiaj jeden rolnik wyposażony w odpowiedni sprzęt i nowe odmiany roślin, w tym samym czasie wykonuje pracę, za pięciu rolników 20 lat temu, może nawet dwudziestu 40 lat temu i może nawet zastępuje stu chłopów pańszczyźnianych pracujących u pana w polu. W przemyśle i handlu proporcje te mogą być jeszcze lepsze. Tutaj takiej roli nie odgrywa czas. Niestety zboże musi rosnąć przez kilka miesięcy, tak samo jak świnka lub byczek na mięsko.
    Spotkałem się z prognozami, że w najbliższych 20 latach ubędzie około 40% miejsc pracy z powodu postępującej robotyzacji i automatyzacji. Pracę stracą tysiące kierowców po wprowadzeniu na szeroką skalę pojazdów samosterujących, już teraz kasjerki w dużych sklepach są zastępowane przez automaty. W Stanach Zjednoczonych myśli się o opodatkowaniu pracy robotów.
    Gdzie w tym wszystkim odnajduje się polskie myślenie o gospodarce i społeczeństwie? Będziemy ścigać się z krajami afrykańskimi na przyrost naturalny? Będziemy podwyższać wiek emerytalny i obniżać emerytury? W nowoczesnej gospodarce będzie potrzeba coraz więcej specjalistów o wysokich kwalifikacjach, inżynierów programistów, automatyków itp. Prostej pracy fizycznej będzie coraz mniej. Kiedy cały postępowy świat stawia na jakość, my będziemy stawiali na ilość? Gdyby rzeczywiście emerytury i wysoki poziom życia emerytów zależały w głównej mierze od wskaźnika osób zdolnych do pracy w danej populacji oraz przeciętnego czasu pobierania emerytury, to najlepiej żyłoby się emerytom w krajach zacofanych i przeludnionych. Tam jest dużo osób zdolnych do pracy a żyje się krótko. Nie oznacza to, iż nie powinniśmy zabiegać o dodatni bilans liczby narodzin do liczby zgonów. Cel minimum, to przynajmniej tyle narodzin ile zgonów.
    To kiedy będziemy bogaci jak Niemcy? Pewnie można byłoby to nawet obliczyć. Jeżeli gospodarka będzie się rozwijała i PKB będzie rósł w średnim tempie 4% rocznie, to pewnie osiągniemy poziom Niemiec za 20, 30 lat. Ale czy wtedy będziemy bogaci jak Niemcy? Tak, jak Niemcy 20, 30 lat wcześniej. Ale raczej jest to wariant optymistyczny, bo możemy też być bogaci, jak Niemcy 100 lat temu.
    Jak ten problem rozwiązać. Recepta jest dość prosta. Zachowanie właściwych proporcji bieżącej konsumpcji do inwestycji, w tym inwestycji w tak zwany kapitał ludzki, rozumiany jako wyposażenie ludzi w kwalifikacje do pracy w nowoczesnych warunkach. Racjonalna polityka fiskalna państwa, nie tylko w zakresie obciążeń dochodów z pracy najemnej. Recepta prosta a wykonanie bardzo trudne. Należy też przyjąć do wiadomości, że im wyższy będzie rozwój technologii tym niższy będzie udział składek emerytalnych osób pracujących w bieżących wydatkach na emerytury. Lukę tę będzie musiał wypełniać budżet państwa. A skąd weźmie pieniądze państwo? Najprościej mówiąc z podatków, które obciążą wyższe zyski przedsiębiorstw w coraz mniejszym stopniu korzystających z pracy rąk ludzkich. Bo nowoczesna gospodarka przyszłości będzie coraz mniej potrzebowała ludzi do produkcji dóbr materialnych, a ta praca człowieka, którą z łatwością mogą zastąpić maszyny będzie coraz mniej opłacalna.

    W latach siedemdziesiątych XX wieku oglądałem film opisujący przyszłość ludzkości, kiedy praca będzie formą nagrody. Ponieważ będzie jej tak mało, a możliwość jej wykonywania związana jest z potrzebami człowieka. Pamiętajmy też, że pieniądze to nie cel sam w sobie i jest tyle wart, ile gospodarka i społeczeństwo, które za nim stoi. Inaczej nie przedstawia nawet wartości papieru, na którym go wydrukowano.