Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pełnometrażowa animacja o życiu Vincenta van Gogha

(2)
„Twój Vincent” to pierwsza na świecie ręcznie malowana pełnometrażowa animacja. Nawet jeśli nie zdobędzie Oscara, ma zapewnione miejsce w historii kina.
  • 2017-10-10 12:31 | mp/ww

    65 tysięcy obrazów

    Wyjątkowy bohater i wyjątkowy film. Ten film faktycznie i zupełnie... chcący... pokazuje, że... „mówią o nas wszystko jedynie nasze obrazy”.
    Ale jak (przy pomocy czego) pokazuje. Jest też w tym filmie wzruszający naprawdę uchwyt... m.in. do tego, że Vincent przecież nie miał wątpliwości, co namalował, i co napisał... Oglądanie tej filmowej opowieści, poparte np. oglądaniem obrazów stworzonych przez Vincenta (no... może tylko nie na stronach Wikipedii i tych na pewno dobrych parę lat po ukończeniu gimnazjum) stanowić może na pewno próbę szczególnego rodzaju wtajemniczenia… m
  • 2017-12-12 09:17 | E'Stefan

    W miarę jak wgryzaliśmy się w szczegóły biografii Vincenta, historia rozrosła się do wielogodzinnej fabuły

    I tu jest największa słabość tego filmu: jest za długi. W połączeniu z oczopląsem, jakiego można się nabawić siedząc zbyt blisko ekranu (ten "efekt smugi pędzla malarskiego") w rezultacie bardziej męczy, niż zachwyca. Wersja skrócona i stary kineskopowy telewizor wskazane. Znakomite ostatnie sceny - podróż Armanda przez znane obrazy Van Gogha.