Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

(10)
Sztuczna inteligencja nami zawładnie, wieszczą media. Co na to specjaliści?
  • 2017-11-01 05:23 | KTD

    Re: Jak przyrządzić kawę, będąc martwym

    Te fascynujące rozważania jakie toczą się obecnie na łamach wielu czasopism, z Polityka włącznie, jest szczególnie mocno propagowana przez grono zwolenników Pana Ray'a Kurtzweil'a. Ich fascynacja i wiara w "Singularity" są bardzo fascynujące, ale brakuje w nich odrobiny sceptycyzmu, który powinien im i nam uświadomić, ze ta teoria, na której oparte są ich rozważania jest tylko jedna z teorii próbujących wytłumaczyć czym jest nasza inteligencja. Ma ona, co prawda, bardzo wpływowych propagatorów, których znaczna większość wywodzi się z Doliny Krzemowej, ale to nie stawia znaczy, ze jest ona lepsza niż inne teorie. Nie powinnismy być zaskoczeni, ze ta teoria inteligencji znajduje takie entuzjastyczne przyjęcie wsród wpływowych ludzi z Doliny Krzemowej, gdyż znakomicie pasuje do tego jak oni, jako programiści, chcieliby widzieć inteligencje i zaprząc ja do osiągnięcia swoich celów.
    Mimo wielu absolutystycznych twierdzeń padających z ust zwolenników "Singularity" tak naprawdę nie wiemy wszystkiego na temat naszej inteligencji. To ze w naszej kulturze, tak hołubiacej każda formę wydajności, ta teoria znajduje poklask nie oznacza, ze jest ona najbliższa prawdzie. Jest jeszcze kilka innych teorii, które są równie interesujące i warte nagłośnienia chociażby dlatego, żeby uświadomić nam, ze nasza wiedza o nas samych nie jest tak pełna jakbyśmy to chcieli widzieć.
    Byłbym bardzo wdzięczny gdyby dyskusje na ich temat znalazły miejsce na łamach Polityki.
    Proponuje zacząć od "Embodied Cognition". Rozmowa z takimi panami jak: Daniel Wolpert, Matthew B. Crawford, George Lakoff, czy Lawrence Shapiro byłyby równie interesujące jak rozmowa z Panem Ray'em Kurtzweil'em i mogłyby wzbogacić nasza wiedzę o nas samych. Pomogłyby nam rownież uświadomić, ze kierunek, w którym Pan Kurzweil i jego zwolennicy chcą popychać nasza cywilizacje, nie musi być jedynym kierunkiem naszego cywilizacyjnego rozwoju.
  • 2017-11-01 09:24 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Zgadzam się tu z Muskiem i Hawkingiem, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest klonowanie i sztuczna inteligencja (AI). Przyszłe wojny będziemy więc zapewne toczyć przy pomocy zrobotyzowanych żołnierzy oraz na polach technologii i informacji, ale w każdej chwili będą mogły się one przekształcić w wojnę nuklearną, czyli w zagładę ludzkości. Ale tu zbyt odeszliśmy od tematu naszej dyskusji.
    Najważniejsze wydaje mi się zaś to, że na skutek postępu technicznego, w tym szczególnie zaś automatyzacji, w tym komputeryzacji i robotyzacji oraz zastosowania sztucznej inteligencji czyli AI, szybko rośnie wydajność pracy a tym samym potrzeba jest coraz mniej ludzi aby wytworzyć coraz więcej towarów. Nie potrzeba nam więc będzie więcej ludzi w przyszłości, a tylko mniej, gdyż z każdym rokiem mamy, szczególnie w bardziej rozwiniętych państwach, coraz wyższe bezrobocie technologiczne. Oficjalne statystyki bezrobocia nie obejmują przecież osób, które choć są formalnie zatrudnieni w urzędach czy usługach niematerialnych, to nic nie produkują, a więc są oni takim samym obciążeniem dla gospodarki jak dzieci, emeryci, niezdolni do pracy inwalidzi i bezrobotni. Ale to jest niewygodny dla apologetów kapitalizmu temat, z daleka omijany przez „ekspertów” cytowanych z lubością w „Polityce” czy „Wyborczej”.
  • 2017-11-01 09:36 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Najprawdopodobniej ewolucja posłużyła się inteligentnymi i manualnie zręcznymi małpami, czyli ludźmi, w celu stworzenia istot wyższego rzędu, opatrzonych wyższym rodzajem inteligencji niż ludzie. Pisał o tym nie raz S. Lem, np. w opowiadaniu „Formuła Lymphatera” (po raz pierwszy opublikowanym zapewne w zbiorze „Księga robotów” nakładem wydawnictwa Iskry w roku 1961). Patrz np. Piotr Krywak „’Formuła Lymphatera’ Stanisława Lema – zapomniana opowieść o Ijonie Tichym?” (http://sbsp.up.krakow.pl/article/view/954).
    Oto krótkie streszczenie tego, jakże wciąż aktualnego opowiadania: tytułowy naukowiec, prowadzący badania nad sztuczną inteligencją, wpada na obłędną, wydawałoby się, koncepcję umysłu czerpiącego wszelkie wiadomości nie z własnej pamięci, lecz „bezpośrednio” ze świata – wszelkie cząstki elementarne przenoszą przecież informację, więc trzeba ją „tylko” umieć zinterpretować, żeby pozyskiwać wszelką mądrość i wiedzę o wydarzeniach gdziekolwiek na świecie z prędkością światła. Dzięki opracowaniu tytułowej formuły udaje mu się szaloną ideę zrealizować, ale skutek, zamiast cieszyć, budzi jego przerażenie... (http://cichyfragles.pl/2011/10/16/maska-stanislaw-lem).
  • 2017-11-02 10:56 | Alrus

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Jakowalski, przypisujesz terminowi "ewolucja", które oznacza po prostu ciąg procesów nie wynikających z jakiegokolwiek planu, atrybuty celowego działania. Jakbyś zapomniał, że mamy tu do czynienia z mechanizmem ciągłego dopasowywania się życia do wyzwań rzeczywistości prymitywną i dość kosztowną metodą ślepych prób, a akceptacja prób udanych dokonuje się samoistnie - przeżywa organizm lepiej dostosowany, inne giną. Zatem ewolucja nie "posłużyła się" małpami czy czymkolwiek, bo aby się czymś posłużyć, trzeba wpierw wyznaczyć jakieś zadanie, a to mógłby zrobić tylko podmiot rozumny. Na przykład Bóg, Istota Wyższa, Wielki Budowniczy itd., ostatecznie kosmici reprezentujący bardziej rozwiniętą cywilizację. Jak dotąd nie ma wystarczająco racjonalnych dowodów że taka ingerencja zaszła, a nawet aby była konieczna - wspomniany mechanizm niczego takiego nie wymaga. Co, jeśli przywołujemy Lema, znakomicie pokazuje ewolucja maszyn nakreślona przez niego w Niezwyciężonym.
    Sztuczna inteligencja sama w sobie to jedynie narzędzie, nic więcej jak zautomatyzowane liczydło. Brak jej wielu cech umysłu ludzkiego, a nade wszystko takiego stopnia uorganizowania i wszechstronności jakimi dysponuje psychofizyczna "maszyna ludzka". Więc i zagrożenie jest wydumane, a w każdym razie nie przekraczające zagrożeń wynikających z używania innych stworzonych przez człowieka narzędzi.
    Podobnie przesadzone są obawy związane z wzrastającą na skutek automatyzacji wydajnością pracy. Tak jak niepotrzebnie obawiali się maszyn tkackich robotnicy z początku rozwoju przemysłowego, tak i dziś nie słychać o masowych zwolnieniach i braku pracy - odwrotnie, wciąż mówi się o braku pracowników. Niemcy szacują swoje potrzeby na jakieś dziesięć milionów w najbliższych latach.
    Co do ukrytego bezrobocia, to występuje ono tylko w warunkach etatystycznych czy socjalistycznych gospodarek. W normalnej, wolnorynkowej gospodarce nie ma szansy na zaistnienie takich patologii. Co pokazuje, ile jest wolnego rynku w Europie.
  • 2017-11-02 17:53 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Alrus
    1 - Ewolucja
    - Wcale nie przypisuję ewolucji atrybutów celowego działania. Po prostu ewolucja polega na przechodzeniu od systemów prostszych (np. bakterii) do bardziej złożonych (np. wielokomórkowców) i w konsekwencji do istot posiadających to, co my nazywamy inteligencją, na początek niższego rzędu, np. u saków, później zaś wyższą (małpy człekokształtne, małpoludy i wreszcie ludzie czyli nagie małpy). Nikt przecież nagiej małpie nie kazał skonstruować komputerów i sztucznej inteligencji - to, że powstały komputery a wraz z nimi zaczątki tzw. sztucznej inteligencji, to był proces spontaniczny, przez nikogo z góry niezaplanowany.
    - Ewolucja zaś posługuje się żywymi organizmami, mimo że nie jest ona procesem rozumnym ani celowym, ale bez owych żywych organizmów, wciąż ewolujących, to nie było by ewolucji. Tak więc rozumiesz termin „posługiwanie się czymś”, czy też „używanie czegoś” zbyt wąsko. Można się bowiem posługiwać czymś lub kimś nie wiedząc nawet o tym i nie mając żadnego wyznaczonego celu.
    - Poza tym, to obecna sztuczna inteligencja jest bardziej sztucznym instynktem niż sztuczną inteligencją, ale przecież różnica pomiędzy skomplikowanym instynktem a prostą inteligencją jest płynna i trudna do wyznaczenia. Dzisiejsza sztuczna inteligencją to są przecież dopiero jej prymitywne początki i ma się ona tak do przyszłej, prawdziwie sztucznej inteligencji, jak pierwsze XVIII-wieczne ciągniki parowe do współczesnych samochodów.
    - Nie przeceniaj też ludzkiej inteligencji, jako że jest ona mocno ograniczona, choćby przez to, że bazuje ona na powolnych z natury procesach biochemicznych w tkance nerwowej wyżej rozwiniętych zwierząt, głównie ssaków, i że w związku z tym mózg ludzki ma bardzo ograniczoną pojemność informacyjną i bardzo ograniczoną szybkość przetwarzania informacji zarówno pobieranych z otoczenia jak też i z „zawartości” mózgu czyli z pamięci.
  • 2017-11-02 18:06 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Alrus
    2 - Bezrobocie
    - Co do braku pracy, to wyjaśniłem tu już, że pracy na świecie od dawna brakuje, tyle, że oficjalne statystyki tego nie pokazują, jako że oparte są one na sztucznie zawężonej definicji bezrobotnego według MOP (ILO). Wystarczy np. być członkiem gospodarstwa domowego drobnego przedsiębiorcy albo rolnika czy też przepracować zaledwie jedną godzinę w tygodniu za mniej niż minimalne wynagrodzenie, aby nie być oficjalnie zaliczonym do bezrobotnych - patrz też tzw. kontrakty na zero godzin jakże popularne np. w UK. - To, że w mas mediach mówi się o braku pracowników, to jest więc tylko reżymowa propaganda, jako że w samych Niemczech jest dziś oficjalnie ponad półtora miliona (1.52 mln) bezrobotnych, w tym 330,000 osób w wieku 15 do 24 lat, a w samej tylko UE zamieszkuje dziś pomiędzy 20 a 30 milionów osób bezrobotnych a więc zbędnych, czyli nadmiarowych, nikomu nie potrzebnych.
    - Nie zalicza się przecież w oficjalnych statystykach do bezrobotnych osoby, które z powodu braku pracy w ich regionie nie poszukują jej aktywnie, czyli większości bezrobotnych na wsi i w małych miastach odległych od wielkich metropolii albo z brakiem dobrego dojazdu do owych metropolii. Najwięcej owego ukrytego bezrobocia w UE jest dziś przecież w Polsce, na jej wciąż przeludnionej wsi i na tzw. głębokiej prowincji. Przecież wśród wszystkich krajów UE to właśnie Polska charakteryzuje się największą siłą roboczą zatrudnioną w rolnictwie (1,9 mln osób) to jest 11,2% wszystkich zatrudnionych, choć wystarczyłoby o ponad milion mniej, jako że Polska ma zaraz po Rumunii najwyższy odsetek osób zatrudnionych w rolnictwie w UE, przy czym czołowe państwa rolnicze UE mają ten odsetek w okolicach 1 do góra 3% (Francja 2.8%, Dania 2.3%, Holandia 2.0% a Niemcy 1.3%). Inne badania pokazują, że mamy w Polsce ponad 600 tysięcy osób, które są w 100% zdolne i chętne do pracy, ale jej już nie szukają, jako że jej dla nich po prostu nie ma (forsal.pl/artykuly/950355,jak-w-europie-marnowana-jest-sila-robocza-oto-najnowsze-dane-eurostatu.html).
    - Mamy więc dziś w samej tylko Europie ponad 21 mln osób oficjalnie uznanych za bezrobotnych i co najmniej drugie tyle de facto bezrobotnych, czyli znacznie ponad 42 mln bezrobotnych, a więc więcej niż cała ludność Hiszpanii. Po prostu powinno się zaliczyć do bezrobotnych także np. matki, które od dawna nie szukają nieistniejącej w ich regionie pracy, a zadowalają się 500+ (lub podobnymi świadczeniami w innych państwach Europy, a szczególnie UE). Powinno się też doliczyć do bezrobotnych osoby bezproduktywnie zatrudnione w różnych urzędach: zarówno państwowych jak też samorządowych i prywatnych, „wiecznych” studentów, zbędnych pracowników usług niematerialnych itd., a wtedy otrzymalibyśmy w Europie bezrobocie na poziomie co najmniej 30% siły roboczej (niemalże co trzeci zdolny do pracy jest w niej więc bez pracy albo też udaje, że pracuje). Patrz np. marketwatch.com/story/europes-unemployment-crisis-is-much-worse-than-you-thought-2016-05-25
    - Nie rozśmieszaj mnie tą metodologią Eurostatu, która oparta jest przecież na metodzie ILO (MOP) według której do bezrobotnych NIE zalicza się:
    a) osób, które w przepracowały choćby tylko jedną godzinę w tygodniu,
    b) rodzin rolników i osób prowadzących tzw. działalność gospodarczą,
    c) osób szukających pracy i chcących ją podjąć, ale nie w tym tygodniu (np. z powodu choroby czy też przyczyn rodzinnych) oraz
    d) osób, które z powodu wysokiego bezrobocia i związanego z tym braku ofert zatrudnienia przestały szukać pracy po kilku latach bezskutecznego jej poszukiwania.
    - Ukryte bezrobocie rośnie więc obecnie w szalonym tempie, jako że do ukrytego bezrobocia należy zaliczyć przede wszystkim osoby które choć są formalnie zatrudnione w urzędach czy usługach niematerialnych, to nic nie produkują, a więc są oni takim samym obciążeniem dla gospodarki jak dzieci, emeryci, niezdolni do pracy inwalidzi i bezrobotni. Ale to jest niewygodny dla apologetów kapitalizmu temat, z daleka omijany przez „ekspertów” cytowanych z lubością w „Polityce” czy „Wyborczej”.
    - Nie będą więc gospodarce świata, a szczególnie I świata, potrzebni dodatkowi pracownicy, szczególnie zaś tzw. uchodźcy, które zresztą nie palą się do wykonywania ciężkiej przecież pracy w produkcji i nie za bardzo się do niej zresztą nadają, gdyż w ciężkich pracach produkcyjnych (w tym szczególnie przy wydobyciu przeróbce i transporcie surowców i ich przetworów oraz w przemyśle) ludzi zastąpią tańsze w eksploatacji i wydajniejsze roboty i komputery, a tworzenie fikcyjnych, nieproduktywnych miejsc pracy w administracji publicznej czy też korporacyjnej nie ma przecież żadnego sensu, gdyż oznacza to tylko marnowanie ograniczonych przecież zasobów.
    - Pamiętaj też, że to właśnie wolny rynek generuje bezrobocie.
  • 2017-11-02 19:30 | abchaz

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Czy POLITYKA posługując się AI jest zdolna powstrzymać erupcję myśli Kowalskiego ?
    Są interesujące lecz w nadmiarze.
  • 2017-11-02 20:35 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    abchaz
    Tak ci tęskno za cenzurą? Nie musisz przecież czytać moich komentarzy.
  • 2017-11-06 15:49 | Kachinka

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Obawiam sie, ze umrzemy od smogu i nie będziemy sie mogli cieszyć AI. Chyba, ze zostanie wymyślony Błyskawiczny Oczyszczacz Powietrza :-)
  • 2017-11-08 12:39 | jakowalski

    Re:Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

    Kachinka
    Ale na razie, to smog jest problemem tylko na małej części naszej planety i bierze sie on głównie z biedy. Nie każdego jest bowiem stać na ekologiczne ogrzewanie.