Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co wynikało z „Kapitału w XXI wieku” Piketty'ego

(2)
Cztery lata temu Thomas Piketty pokazał, jak rozmawiać o dochodach w XXI w. Na razie jednak na rozmawianiu się skończyło. Na razie.
  • 2017-11-21 22:18 | Kosal

    nierownosci nasze i wasze

    W swoim czasie juz przerabialem teorie "Piketty" ale wtedy nazywano to marksizmem leninizmem. Najprostrza droga to "oskubac" bogatych. Komuchy to juz probowaly i wiemy jak to sie skonczylo. Panu redaktorowi tez sie pewnie maza pieniadze za darmo dlatego tez popycha te jego brednie.
  • 2017-11-22 12:04 | jakowalski

    Re:Co wynikało z „Kapitału w XXI wieku” Piketty'ego

    Kosal
    A co powiesz na to, że papież Franciszek też zauważył ostatnio, że nadmierne rozwarstwienie dochodów, szczególnie zaś tych pochodzących z cudzej pracy, powoduje z jednej strony nędzę, a drugiej niczym niezasłużoną koncentrację bogactwa w rękach niewielkiej garstki krezusów, którym te bogactwa na niewiele się przydają, jako że nie są oni przecież w stanie ich zużyć w ciągu swojego, ograniczonego przecież w czasie życia, a do grobu ich też przecież nie wezmą. Celem gospodarowania powinno być bowiem powiększanie dobrobytu wszystkich ludzi, a nie tylko garstki krezusów kosztem wyzysku pozbawionych kapitału mas. Wyjaśnia to zresztą klasyczna szkoła ekonomii, jako że użyteczność krańcowa z reguły maleje, a więc użyteczność kolejnego miliona dolarów dla kogoś, kto posiada ich miliardy jest bliska zeru, czyli inaczej jest ona niezauważalna, natomiast użyteczność tego samego miliona dolarów dla kogoś, kto posiada same tylko długi, jest bliska nieskończoności.
    To, że Watykan zauważył wreszcie do czego prowadzi wolny rynek, tak popierany przez poprzednich papieży, a szczególnie Jana Pawła II, jest na pewno zjawiskiem pozytywnym, ale papież Franciszek niestety nie zauważył tego, że by skutecznie zwalczyć ubóstwo, to trzeba przede wszystkim zwalczyć najważniejsze jego przyczyny, czyli kapitalistyczny wyzysk ludzi pracy i bezrobocie, a więc innymi słowy należy zwalczyć kapitalizm. Pytanie - czy kościół rzymski dojrzał wreszcie do zwalczania kapitalizmu, szczególnie po nie tak dawnym przecież potępieniu przez papieża Jana Pawła II, teologii wyzwolenia oraz marksizmu - jedynej ideologii wyjaśniającej przyczyny ubóstwa? Obawiam się, że nie, jako iż papież Franciszek twierdzi w swym orędziu, że „znamy ogromne trudności współczesnego świata, które utrudniają zidentyfikowanie ubóstwa w jasny sposób”, gdy tymczasem nie zna on i nie chce znać prawdziwych przyczyn istnienia ubóstwa w kapitalizmie rynkowym - ustroju, który on i cały jego kościół popiera przecież z całego serca, mimo iż ustrój ten oznacza z definicji wyzysk, bezrobocie a więc też i ubóstwo. Nie chce on też zrozumieć, że aby skutecznie walczyć z bólem, wykluczeniem, nadużyciem, przemocą, torturami i więzieniem, wojną, pozbawieniem wolności i godności, ignorancją i analfabetyzmem, brudem i chorobami, brakiem pracy, handlem ludźmi i niewolnictwem, wygnaniem i biedą, przymusowymi przesiedleniami etc., to należy zacząć od zwalczania przyczyny tych nieszczęść, czyli kapitalizmu. Pisze on o władzy pieniądza, ale nie rozumie, że jest ona pochodną istnienia kapitalizmu i że można ją zwalczyć tylko razem z kapitalizmem. Ale on, w swej naiwności ducha albo wyrachowaniu, chce tylko upiększyć fasadę kapitalizmu, nie naruszając jego istoty, czyli wyzysku i bezrobocia, a więc głoszona przez niego walka z ubóstwem jest z góry skazana na fiasko.
    Nie ma się tu więc czym zachwycać, jako ze papież Franciszek jest albo osobą skrajnie naiwną albo też skrajnie zakłamaną, ale w obu przypadkach to nie jest on przecież w stanie poprowadzić skutecznej walki z ubóstwem. Pisze on o niesprawiedliwości społecznej ale boi się czy też nie chce powiedzieć, że owa niesprawiedliwość społeczna bierze się z samej istoty kapitalizmu, czyli z kapitalistycznego wyzysku mas ludzi pracy przez garstkę nieprzyzwoicie bogatych właścicieli kapitału i z masowego bezrobocia - tej nieodłącznej podstawowej cechy kapitalizmu rynkowego. Pisze on o tym, że istnieje owo „ewidentnie bezczelne bogactwo zgromadzone w rękach nielicznych uprzywilejowanych, któremu często towarzyszy bezprawie i agresywne wykorzystywanie godności ludzkiej”, ale nie pisze on o przyczynach tego zgromadzenia ogromnych bogactw w rękach garstki nieprzyzwoicie bogatych krezusów i wynikającej z tego biedzie mas. Nie pisze on więc nic o prawdziwych przyczynach powstawania i istnienia biedy, czyli o kapitalistycznym wyzysku i bezrobociu.
    Poza tym, to myli on skutki z przyczynami, jako iż bezrobocie nie jest przecież wynikiem biedy, a tylko jej przyczyną. Czy można go więc brać na serio? Zdecydowanie nie. Co gorsza, jest on de facto wielkim szkodnikiem, jako iż odwraca on uwagę mas od prawdziwych przyczyn biedy, czyli od kapitalistycznego wyzysku, który zresztą nie ma nic wspólnego z przykazaniem „nie kradnij”. Poza tym, to Jezus, jako zawodowy duchowny (konkretnie rabin) wcale nie chciał ubogiego kościoła dla ubogich, ale bogatego kościoła dla bogatych i tu się z Jezusem całkowicie zgadzam, jako że budowanie ubogiego kościoła dla ubogich oznacza pogodzenie się z ubóstwem i jego przyczynami, czyli z wyzyskiem ludzi pracy - czy to niewolniczym, czy to feudalnym, czy też, jak dziś, kapitalistycznym.