Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Młodzi Polacy podliczają państwo i głośno mówią „nie”!

(3)
Dorosło nowe pokolenie, które chce traktować państwo serio. Nie zamierza dostosowywać się do systemu, ale egzekwuje swoje prawa. Nie chce pracować za grosze w nadziei, że kiedyś się poprawi. Czy ta strategia im się opłaci?
  • 2017-11-22 06:26 | szpila5

    "Rezydenci, którzy teraz pracują po 200 godzin tygodniowo..."

    chyba jakis błąd sie wkradł, bo tydzień liczy 168 godzin
  • 2017-11-22 19:58 | a.bratkowski

    Re:Młodzi Polacy podliczają państwo i głośno mówią „nie”!

    Ciekaw jestem, co się stanie, gdy rodzice przejdą na (niskie) emerytury i dla nawet najbardziej zapatrzonych w siebie przedstawicieli pokolenia NIE stanie się jasne, że państwo, to właśnie oni.
  • 2017-11-23 07:24 | jukka2003

    Re:Młodzi Polacy podliczają państwo i głośno mówią „nie”!

    Artykuł opisuje jakąś generację ludzi używając przybliżeń i stereotypów. Nie jestem też pewien intencji - czy chodzi o ostrzeżenie że taka grupa ludzi istnieje, czy raczej pochwałę. Czy może chodzi o to by po prostu powiedzieć - to są ludzie którzy nie rozumieją poprzednich pokoleń i nie zgadzają się ze spuścizną poprzedników? Nie wiem do końca jakie były intencje. Może po nomenklaturze "pokolenie NIE" ktoś chce szufladkować jako pokolenie zaprzeczenia i odrzucenia, z czym się nie zgadzam do gruntu.

    Muszę napisać że nie jestem z tego pokolenia. Pamiętam końcówkę PRL. Uważam też, że to opisane pokolenie jest całkowicie normalne. Spotykam takich ludzi codziennie i świetnie mi się z nimi pracuje. Rozumiem ich postępowanie i nie sądzę, żeby było ono bardziej niewłaściwe od innych grup ludzi - pokoleń X, Y Z i innych terminów.

    Co więcej - ja sam nawet pamiętając czasy bezrobocia kilkunastoprocentowego uważam, że ich zachowanie jest normalne i godne. Sam szukałem pracy w ciężkim okresie, kiedy nawet w mojej branży nie było pracy i zmusiło mnie to do migracji - i uwierzcie - nie życzę nikomu być ocenianym przez kogoś kto przebiera wśród tysięcy. I nie chodzi mi o dyskomfort kogoś ocenianego tylko o fakt, że po setnym CV dający pracę po prostu traci szacunek do kandydatów.

    Można napisać - taki jest czas, że jest rynek pracownika. Zgadzam się, może jak będzie kryzys będzie im ciężej niż tym co mają świadomość że nie zawsze jedzie się z górki. Ale też mamy czas względnej stabilizacji i moim zdaniem lepiej się obcuje z ludźmi którzy znają własną wartość, cenią swoje życie prywatne a nawet uważają że praca to tylko dodatek do czegoś ważniejszego. Myślę że łatwiej mi się pracuje z tym pokoleniem "NIE" niż z ludźmi neurotycznymi, pracującymi w swoim czasie wolnym, pozwalającym przekraczać wyznaczone granice i robiącym to względem innych ludzi, uważającym że wszyscy kradną i przeklinający na podatki.

    I ostatnie ale może najważniejsze. Dla moich rówieśników praca to jest norma, może nawet przywilej - można zaciągnąć kredyt na mieszkanie i mieć lepsze auto. Czy nie jest jednak tak, że ten krąg pracy i konsumpcji nie jest warte tego by zrezygnować z czegoś co uważa się za istotniejsze? Wszystko wokół nas kręci się wokół układu który jest maszynką do nabijania kieszeni komuś kto i tak ma za dużo - właśnie dzięki temu status quo? Wszyscy pracują ciężko ale tylko garstka jest bogata, może właśnie nowe pokolenie to zauważa i zamiast robić rewoltę mówią że będą żyć po swojemu? Jeśli tak jest - no to chyba to pokolenie jest warte podziwu ...

    "Come mothers and fathers
    Throughout the land
    And don’t criticize
    What you can’t understand" (B.Dylan)