Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bukareszt – Warszawa to wspólna sprawa?

(1)
Tysiące ludzi demonstruje na ulicach Bukaresztu i innych rumuńskich miast. Protesty są spowodowane m.in. reformą systemu podatkowego.
  • 2017-12-04 16:24 | miasto

    reforma soclajdemokratycznego rządu

    "rząd planuje (...) wprowadzić reformę systemu podatkowego. (...) przerzuci ona koszty ubezpieczeń społecznych z pracodawców na pracowników. To kontynuacja liberalnej polityki, która sprawia, że dziś Rumunia notuje najwyższe wzrosty PKB w całej Unii (roczna dynamika powyżej 8 proc. wzrostu)."

    Co się z tym światem dzieje. Ludzie idą głosować na socjaldemokrację, a ta im wciska neoliberalne rozwiązania, nie mówiąc o bezczelności i korupcji. Czy przykład naszego SLD, które poszło tą samą drogą i odeszło od ideałów europejskiej lewicy by stracić finalnie cały swój elektorat nie jest dobitnym przykładem, że ludzie w Europie potrzebują lewicy z prawdziwego zdarzenia? I nie chcą kłamców i hipokrytów? No dobra, to ostatnie nie jest już dla mnie od 2 lat takie oczywiste.

    Idąc bez chwili refleksji tą neoliberalną drogą już w tej chwili mamy teoretyczną średnią krajową nieprzystającą do realiów zarobkowych większości Polaków. Nie, to nie jest norma, w "lewackiej" Europie średnia to kwota, na którą można liczyć nie tylko w bogatych miastach, ale wszędzie. U nas tzw. mediana dość wyraźnie odstaje, co w rzeczywistości oznacza, że firmy płacą nam jakieś 70% tego, na co mogą sobie pozwolić biorąc pod uwagę wydajność polskiej gospodarki. Reszta trafia do kieszeni naszych szefów, dyrektorów, zarządów, menedżerów wyższego szczebla, a niskie podatki pozwalają im bezstresowo się bogacić. Konsumpcja dóbr luksusowych wystrzeliła w Polsce po... 2008 roku. Kto wątpi niech sprawdzi roczną sprzedaż Mercedesów, BMW, Lexusów (bo najłatwiej), ale też drogich zegarków, biżuterii itp. W necie są art. na ten temat.

    Jako obserwatora ciekawi mnie kiedy polski lud się obudzi i dojdzie do wniosku, że walka o swoje prawa i godne życie to nie jest żaden komunizm, tylko prawo o które walczyły całe pokolenia, tudzież tzw. proletariat na całym świecie, także w USA. Zresztą to dzięki strajkom i powstaniu "przeklętych" związków zawodowych w USA po II WŚ nastał prawdziwy robotniczy raj. Receptą na kryzysy lat 70. i zastój 80. miał być neoliberalizm: niskie podatki dla bogatych, deregulacje prawa bankowego i dopuszczenie nowych narzędzi finansowych, które miały dać światu bogactwo (oczywiście dały, o ile 1% najbogatszych nazwiemy światem, co nie jest takie nietrafione, bo kontrolują oni już 50% majątku na ziemi). A w konsekwencji dostaliśmy kryzys 2008 roku, śmieciówki, wyprowadzenie przemysłu z Europy i USA poprzez rezygnację z polityki celnej i cofnięcie się w cywilizacyjnym rozwoju. Dziś siła nabywcza amerykańskiego gospodarstwa domowego jest równie "wysoka", co pod koniec lat 60., kiedy to jeszcze nie wszystkie kobiety pracowały zawodowo.

    No ale co z tego, że nam jest źle. Suweren pójdzie do kościółka i pomodli się, by tym bogatym krowa zdechła i będzie po problemie. Rumuni mają gorzej, bo nie są tak wierzący, zatem pozostają im masowe protesty...