Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

(16)
Pilot się nie katapultował – to już wiadomo. Ale dlaczego szukano go tak długo? Dlaczego nie włączył radiostacji ratowniczej? Dlaczego nie szukał go śmigłowiec ratowniczy?
  • 2017-12-20 11:23 | snakeinweb

    De javu

    Hieny smoleńskie znowu poczuły krew i wychodzą na spekulatywny żer. Zadając m. in. kretyńskie pytania typu "czy aby w okolicach miejsca upadku Miga nie widziano sylwetek Macierewicza, Putina i Tuska?".
  • 2017-12-20 15:11 | woytek

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Bełkot oficjalnych przedstawicieli ministerstwa "Antoniego od zamachów"jest zastanawiający. Nie wiedzą czy pilot się katapultował , czy ścinał las lądując na wyłaczonych silnikach z powodu braku paliwa?
    To kolejna kompromitacja telewizyjnych gaduł.
  • 2017-12-20 15:13 | lubat

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Problem w tym, że jak nikt nic nie wie, to pojawiają się najdziwniejsze domysły i teorie.
    Ja to mam wrażenie, że albo ktoś celowo ukrywa informacje, albo wręcz wypuszcza różne fejki, by przykryć beznadziejny stan polskiego lotnictwa i jego otoczenia. Jeżeli taki cyrk się wyprawia w warunkach pokojowych, to nawet nie chcę myśleć, co by było w warunkach wojennych.
    A może to była tylko taka "ustawka", by przygotować grunt dla pozbycia się tych komunistycznych złogów pt. MiG-i?;)
  • 2017-12-20 16:02 | żyga

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Jak samolot upada to płonie?Zabrakło paliwa.A o czym mówił przed upadkiem.Gadają ,ze stracili go w radarze,dlaczego tylko o tym informowali?Czy był zapach paliwa?A może go nie było.Czy od razu nie mogli sprawdzić ,że katapulta w samolocie i nie wprowadzać ministra w błąd.I jedno pewne .Brak w kraju pana Antoniego i nieszczęście gotowe.Dlatego będzie ministrem do końca świata i jeden dzień dłużej..
  • 2017-12-20 16:52 | azur

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Jak to bywa, więcej szczęścia niż pomyślunku.
  • 2017-12-20 17:32 | andbro

    Spisek?

    Nie trzeba być zwolennikiem spiskowych teorii aby zobaczyć brak logicznego ciągu zdarzeń. Kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy a wydaje się jakby katastrofa wydarzyła się na biegunie. Zero zdjęć z miejsca katastrofy, ani jednej relacji naocznego świadka - strażaka , leśniczego którzy odnaleźli pilota. Zmuszono ich do milczenia - jeśli tak co MON stara się ukryć. Prawdopodobnie zwłoka z odnalezieniem pilota była celowa i dawała czas na przygotowanie wersji zdarzeń i ukrycie faktów które by zaakceptowała opinia publiczna.Pilot miał kontakt z dowódcą jednostki po godzinie od katastrofy za pomocą telefonu komórkowego a nie radiostacji ratunkowej (co samo w sobie jest dziwne)- dlaczego więc nie starano się go zlokalizować.Czy jednostki które dotarły na miejsce nie były wstanie stwierdzić czy pilot się katapultował czy też nie.Wystarczyło obejrzeć fotel lub stwierdzić jego brak. Co z zeznaniami samego pilota. Ustalanie wersji zajęło aż 24 godziny? Czego jeszcze się dowiemy a raczej co zostanie tajemnica i dlaczego?
  • 2017-12-20 17:36 | scrambler

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Czy najbardziej zastanawiające jest, że pilot się nie katapultował? Pomijając ew. niesprawność fotela jako rzecz mało prawdopodobną - chyba po prostu nie miał na to czasu. Nie bawiąc się w spekulacje trudno będzie wyczekać oficjalnego komunikatu po zbadaniu okoliczności wypadku. Zakładając, że faktyczny stan wyszkolenia i nawyków pilota odpowiada nie tylko ministerialnej definicji "doświadczony" (te 400 h nalotu, z czego jak wyczytałem "aż" 80 w tym roku - na tyle stać nasz budżet wojskowy)- trudno więc pojąć w pierwszym odruchu jak to możliwe, że pozostał w maszynie. Wygląda to rzeczywiście na nagłe i totalne przerwanie lotu. Nie znam dokładnie parametrów lotu dla tego samolotu w fazie podejścia do lądowania, ale chyba bez wielkiego błędu można ją określić w uproszczeniu na +/- 100 m/s. Po gwałtownym ustaniu pracy OBU silników - pomijając inne aspekty takiego przypadku np. możliwość manewrowania czy ew. braku energii elektrycznej albo też wielu różnych "braków" łącznie- pozostaje zdolność do dalszego lotu zbliżona do tej, którą posiada żelazko do prasowania. Czyli maszyna praktycznie rzecz biorąc spada jak rzucony kamień, a przy w/w prędkości i w przybliżeniu niewielkiej wysokości lotu na podejściu (200-400 m?) łatwo policzyć, ile pilot ma czasu NA COKOLWIEK.
    Lepiej więc poprzestać podobnych dywagacji. Poza tym patrząc z perspektywy wielu lat bez wielkiej wątpliwości przyjąć można za pewnik, że komunikat komisji będzie jak zwykle w stylu "żołnierz dziewczynie nie skłamie, ale nie wszystko jej powie". Bo i po co?
  • 2017-12-20 17:53 | scrambler

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Czy najbardziej zastanawiające jest, że pilot się nie katapultował? Pomijając ew. niesprawność fotela jako rzecz mało prawdopodobną - chyba po prostu nie miał na to czasu. Nie bawiąc się w spekulacje trudno będzie wyczekać oficjalnego komunikatu po zbadaniu okoliczności wypadku. Zakładając, że faktyczny stan wyszkolenia i nawyków pilota odpowiada nie tylko ministerialnej definicji "doświadczony" (te 400 h nalotu, z czego jak wyczytałem "aż" 80 w tym roku - na tyle stać nasz budżet wojskowy)- trudno więc pojąć w pierwszym odruchu jak to możliwe, że pozostał w maszynie. Wygląda to rzeczywiście na nagłe i totalne przerwanie lotu. Nie znam dokładnie parametrów lotu dla tego samolotu w fazie podejścia do lądowania, ale chyba bez wielkiego błędu można ją określić w uproszczeniu na +/- 100 m/s. Po gwałtownym ustaniu pracy OBU silników - pomijając inne aspekty takiego przypadku np. możliwość manewrowania czy ew. braku energii elektrycznej albo też wielu różnych "braków" łącznie- pozostaje zdolność do dalszego lotu zbliżona do tej, którą posiada żelazko do prasowania. Czyli maszyna praktycznie rzecz biorąc spada jak rzucony kamień, a przy w/w prędkości i w przybliżeniu niewielkiej wysokości lotu na podejściu (200-400 m?) łatwo policzyć, ile pilot ma czasu NA COKOLWIEK.
    Lepiej więc poprzestać podobnych dywagacji. Poza tym patrząc z perspektywy wielu lat bez wielkiej wątpliwości przyjąć można za pewnik, że komunikat komisji będzie jak zwykle w stylu "żołnierz dziewczynie nie skłamie, ale nie wszystko jej powie". Bo i po co?
  • 2017-12-20 19:33 | krokodilko

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Podkomisja smoleńska mogłaby się zająć wyjaśnianiem także tego wypadku, lepszych ekspertów w Polsce się nie znajdzie.
  • 2017-12-20 21:06 | andbro

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Mieliście może krewnego na Mysiej?
  • 2017-12-20 21:09 | sztubak

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Sprawa jest prosta jak świński ogon, wypadek byl zainscenizowany w celu pozbycia się migów.
  • 2017-12-21 22:23 | Aspiryna

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    A gdzie jest pilot? Dlaczego nie wypowiedzial sie do tej pory osobiscie?
    Podobno jest przytomny...
  • 2017-12-21 22:30 | andrzej52

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    2017-12-20 17:36 | scrambler
    Prędkość przyziemienia to ok. 300 km/h, czyli w przybliżeniu 83 m/s. Ale prędkość opadania to ok.4 m/s.
    po odcięciu paliwa MiG nie spada jak kamień, jeszcze kilka sekund poleci lotem ślizgowym, ma wysunięte sloty i klapy. Jest to wystarczająco dużo czasu, żeby katapultować się. poza tym , katapulta powinna być takim samym odruchem, jak wyciągnięcie rąk do przodu kiedy się przewracasz. Przynajmniej ja mialem taki odruch wyćwiczony, latając na lotni. Ale w tym przypadku ręce składało sie na tułowiu.
    Nie wyobrażam sobie , jak można skosić kawal lasu i wyjść z tego cało. Po spotkaniu z drzewami odmaszerują skrzydła i dalej kadłub idzie jak pocisk. Albo po zahaczeniu jednym skrzydłem samolot robi cyrkiel waląc dziobem w glebę. z pilota zostaje tłusta plama.
    No chyba, że aniolki od Rydzyka tego "doświadczonego" mlodzika wyniosły z kabiny przed zderzeniem.
  • 2017-12-21 22:50 | andrzej52

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Inna sprawa.
    O 17-tej jest ciemno, podstawa chmur podobno 250 m, spadł na las, a świadkowie widzieli czarny dym.
    Jedno przeczy drugiemu.
  • 2017-12-22 06:52 | woytek

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    Minister od zamachów odkrył nowe możliwości użycia samolotów jako kosiarek do strzyżenia lasów. Okazuje się, że pilot, który w pierwszej wersji miał się katapultować, to w drugiej wersji opisu tego wypadku zrezygnował z katapultowania i ściął kilkadziesiąt metrów lasu. Kiedy wreszcie zatrzymał się na włączonych silnikach, to ani las się nie zapalił, ani nie spłonąl samolot. O takich cudach opowiadają w resortowych mediach.
  • 2017-12-22 17:33 | scrambler

    Re:Coraz więcej wątpliwości po wypadku wojskowego samolotu MiG-29

    do 2017-12-21 22:30 | andrzej52

    nie mam wystarczającej wiedzy w kwestii pilotowania samolotów odrzutowych, żeby podjąć się głębszych dywagacji n/t parametrów lotu np. MiG29 w fazie podejścia do lądowania. Napisałem o przypadku nagłej i całkowitej utraty ciągu, co dla ważącej naście ton maszyny w konfiguracji do lądowania (czyli zwiększającej siłę nośną i znacznie zwiększającej opory powietrza) jest chyba jak zarzucenie kotwicy. Niech się raczej wypowiedzą piloci takich maszyn. Nie wydaje mi się, aby można było podane wyżej dokładnie wyliczone prędkości, a zwłaszcza ich reżim w procedurze lądowania utrzymać bez siły ciągu. Inaczej - grawitacja i bezwładne spadanie z ew. wykorzystaniem właściwości aerodynamicznych maszyny raczej nie mają tu realnie żadnego zastosowania z wielu powodów, choćby z braku zapasu wysokości. Brak siły ciągu to utrata właściwości lotnych i trudno sobie wyobrazić, żeby doświadczony pilot tego typu maszyny kombinował coś z sugerowanym lotem ślizgowym przez parę sekund (bo dokładnie to ile jest te "parę"?). Tym bardziej, że był nomen omen w lesie, czy raczej nad lasem i w niczym by to nie zmieniło sytuacji. Stąd było porównanie do żelazka do prasowania. Sprawa możliwości katapultowania się wyglądała by inaczej, gdyby maszyna "przy okazji" zdążyła utracić stateczność poprzeczną czyli inaczej przechyliła się. Ale to są w dalszym ciągu narastające kompletnie bezpodstawne dywagacje i mniemanologia. Bezdyskusyjna jest natomiast okoliczność wykonania katapultowania w trybie odruchu warunkowego. Tego się piloci uczą i zaliczają regularnie / cyklicznie egzamin praktyczny na katapulcie naziemnej, a przynajmniej kiedyś tak było.
    Tak w ogóle - jako tzw. publisia wiemy, że nic nie wiemy. Coś tam niby przecieknie. Jakieś widziane po ciemku czarne dymy itp. Ale trzeba też mieć na uwadze, że nie zawsze możliwe jest pełne zaspokojenie ciekawości ze względów o spektrum od militarnych do absurdalnych i najczęściej tzw. interesownych. Dzisiaj już prawie nikt nie pamięta i nie zajmuje się sprawą katastrofy sam. Iryda w okolicach Dęblina. Pomijam rozliczne i ciekawe wątki związane z wykorzystaniem tego wypadku do niemal natychmiastowego pozbycia się wszystkich maszyn tego typu nim komisja badająca wypadek zdołała cokolwiek ogłosić. Ciekawy był również cywilny status prawny komisji z bezpośrednim i wiodącym nadzorem wojska. Ciekawych zachęcam do poszperania w sieci. Jak było naprawdę wie / wiedziało na 99% wąskie grono wojskowych oficjeli. Żołnierz dziewczynie nie skłamał, ale nie wszytko powiedział. I nie dopowie.