Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

XXI wiek - najwyższy czas byśmy o swoich sprawach decydowali osobiście

(1)
2017-12-21 16:40 | Zdzisław Gromada
Żyjemy w czasach zupełnie odmiennych od tych w jakich pojawili się w naszej globalnej wiosce nasi praprzodkowie – homo sapiens. Oni żyli w w rodzinnych społecznościach i odnieśli wyjątkowy sukces. Interes przywódcy plemienia był prawie identyczny z interesem całej jego rodziny/plemienia. Obecnie interes naszych „królów” jest rozbieżny z naszym interesem. Żyjemy w atmosferze konfliktu interesów. Jeśli chcemy mieć nadzieję na dobre jutro powinniśmy wziąć swoje sprawy w swoje ręce. Zmienić obecnie stosowany „królewski” system polityczny na obywatelski.

I. Historia homo sapiens

Ziemia pierwotnie była „zamieszkała” wyłącznie przez „elementy materialne”. Prawa rządzące tymi „mieszkańcami” były i są ciągle takie same. Jak sugerują naukowcy ok. 4 mld. lat temu na Ziemi pojawiły się pierwsze żywe istoty. Były one od „urodzenia” skazane na samodzielność. Wszystkie organizmy żywe otrzymały od stworzyciela rozkaz/obowiązek – zostawienia po sobie potomków. By miały szansę na spełnienie tego obowiązku natura dała im życiowe prawo:

„Bez żadnych ograniczeń możecie korzystać ze wszelkiej przydatnej wam do życia materii nieożywionej. Możecie również bez żadnych skrupułów moralnych traktować inne żywe istoty za wyjątkiem swoich potomków i krewnych których macie kochać.”

Homo sapiens rozpoczęło swoją karierę życiową jak wiele innych zwierząt stadnych w rodzinnych plemionach. Sukces życiowy homo sapiens był efektem przyjęcia przez naszych praprzodków racjonalnego sposobu zdobywania stanowiska przywódcy plemienia. Zostawał nim niekoniecznie ten który był najsilniejszy lecz ten który miał najwięcej ambicji awansu i szarych komórek. Przywódca był najbardziej płodnym osobnikiem i swoje dobre geny przekazywał kolejnym pokoleniom. Systematycznie rosło średnie IQ naszych praprzodków. Dzięki temu coraz lepiej radziliśmy sobie z problemami życia na Ziemi. Awansowaliśmy na ludzi i staliśmy się panami naszej globalnej „wioski”.

Osobiste interesy życiowe przywódcy: „wyżywienie”, „mieszkanie”, wychowanie dzieci, bezpieczeństwo były takie same jak dobro wspólne całej rodziny/plemienia. Koszty władzy dla rodziny/plemienia były niewielkie:
władzę zdobywał kandydat na własny rachunek, rodzina wyłącznie kibicowała jego walce o władze
wynagrodzeniem dla niego za sprawowanie władzy było wyłącznie pierwszeństwo do jadła i miłości.

Populacja homo sapiens dynamicznie się zwiększała. Na początku naszej ery było nas ok. 250 mln. Obecnie jest nas ok. 7 000 mln. Ambitni przywódcy plemion powiększali swoje tereny. Rosła liczebność plemion z kilkuset do kilkuset milionów. Pokrewieństwo przywódców i podwładnych spadło praktyczne do zera. Wódz nie miał obowiązku traktowania podwładnych po ojcowsku. Zgodnie z naturalnym prawem do egoizmu istot żywych jego osobiste interesy były najważniejsze. Skończył się bezpowrotnie złoty okres rodzinnego systemu politycznego „ojciec – dzieci”. Nastąpiły czasy rządów „królów”: faraonów, cesarzy, carów, królów, naczelników, I sekretarzy, prezydentów, itp.

II. Wady systemu politycznego „król dyktator – obywatele podwładni”

Zgodnie z mądrością ludową: „Syty nie rozumie głodnego” - król nie czuje potrzeb podwładnych. On czuje przede wszystkim swoje potrzeby. Królowie sami sobie ustalają „wysokość wynagrodzenia za pracę”. Podwładnych niestety nie kochają po ojcowsku lecz dzielą ich po pańsku na trzy grupy:
1. „swoich” których hojnie wynagradzają,
2. „obojętnych” których tolerują
3. „wrogów” których prześladują.
„Królewskie” rządy były/są bardzo drogie dla podwładnych. Wyjątkowo kosztownym organem władzy „króla” jest jego gwardia której zadaniem jest ochrona króla przed wrogami zewnętrznymi i walka z wewnętrznymi. Marzeniem ”królów” było/jest władzy raz zdobytej nie oddać nigdy. Pierwotni królowie „przekonali” podwładnych, że władzę dostali od Boga i mają obowiązek przekazania tronu swoim potomkom.

Społeczeństwo francuskie rozgoryczone rządami króla Ludwika XVI w 1792 zaprowadziło go na szafot. Postanowili: „My obywatele sami będziemy decydować kto będzie naszym „królem”. Pomysł spodobał się kilku innym społecznościom. Jak podaje Wikipedia obecnie demokratyczny sposób wybierania „króla” stosuje 25 państw, tj. ok. 12% populacji. Pozostałymi mieszkańcami naszej globalnej wioski rządzą dalej „królowie” którzy sami „siłą swoich argumentów” zdobyli tron.

Pozornie demokratyczny sposób wybierania „króla” jest OK. Władzę sprawuje „król” i jego gwardia którą „”kocha, lubi, szanuje” większość wyborców. Są przekonani, że dla niego(-ch) dobro wspólne jest najważniejsze. Niestety poza wadami które ma system polityczny „król – poddani” system polityczny „król – wyborcy” generuje niestabilną politykę. Zmiana „króla” może następować co 4 lata. Wybór nowego „króla” powoduje kosztowną wymianę całej „grupy trzymającej władzę”. Podstawowym zadaniem nowego „króla” jest przekonać wyborców, ze dokonali dobrego wyboru. Poprzedni „król” i jego drużyna to oszuści i złodzieje których należy surowo ukarać. System generuje permanentną medialną wojnę domową. Nie ma szans na współpracę i poszukiwanie kompromisowych rozwiązań.
Warunkiem koniecznym sukcesu wyborczego jest populistyczny program wyborczy. W mniejszym lub większym stopniu wszyscy jesteśmy egoistami i wszyscy odziedziczyliśmy po naszych praprzodkach ambicję sukcesu osobistego. Ambicję bycia królem mają osobniki którzy w/w cechy charakteru mają wyjątkowo silnie zapisane w genach. Dla „króla” który odniósł sukces wyborczy naturalnym marzeniem jest utrzymać wysokie notowania popularności i wygrać kolejne wybory. Wybierany „król” nie może podejmować racjonalnych lecz niepopularnych decyzji. Egoistyczni wyborcy przestaną go lubić i zagłosują na konkurenta który obiecuje, że jak zostanie wybrany to zmieni tą decyzję. Przykładem potwierdzającym taki scenariusz jest „licytacja wieku emerytalnego” w czasie ostatnich wyborów w naszej ojczyźnie.

Dane nam przez naturę prawo do egoizmu oraz przekazana nam przez naszych praprzodków ambicja sprawowania władzy uniemożliwiają racjonalne rządy wielomilionowymi społecznościami zarówno „królom” samozwańcom jak również tym wybieranym. Rządy „królów” nie dają szans na dobre jutro ani w naszej ojczyźnie ani w naszej globalnej wiosce.

III. System polityczny XXI wieku „państwo spółką akcyjną – obywatele udziałowcami”

Doskonały sposób „wędrówki przez życie” zastosowali alpejscy górale w swojej ojczyźnie. Obywatele są autentycznym suwerenem sprawującym władzę zwierzchnią nad politykami. Mają prawo dyktować politykom warunki pracy i płacy oraz mają skuteczne narzędzia do blokowania decyzji polityków służących ich egoistycznym interesom. Adoptowali system polityczny który sprawdził się praktycznie w spółkach akcyjnych. Kraj w tym systemie to spółka akcyjna której udziałowcami są obywatele. Każdy jest właścicielem jednej akcji tej spółki.

Raz na 4 lata obywatele udziałowcy wybierają Radę Nadzorczą narodowej spółki tj. Zgromadzenie Federalne. „Magiczny” rząd spółki tworzą delegowani przedstawiciele 4 największych ugrupowań politycznych które znalazły się w Zgromadzeniu Federalnym. Stanowisko premiera pełnią przez okres jednego roku kolejno przedstawiciele 4 ugrupowań tworzące „magiczny” rząd. Kilka razy w roku odbywa się referendum tj. walne zebranie udziałowców na którym obywatele decydują zwykłą większością głosów o wszystkich istotnych sprawach narodowej spółki. Obywatele mają realne prawo:

zawetować każdą ustawę Zgromadzenia Federalnego oraz każdą decyzję Rządu gdy jest podejrzenie, że są one niezgodne z dobrem wspólnym narodu.
w ramach obywatelskiej inicjatywy mogą ustanowić dowolne prawo jeśli nie jest sprzeczne z obowiązującą Konstytucją i międzynarodowymi umowami Federacji
zmienić w całości lub znowelizować regulamin spółki tj. Konstytucję Federacji

System ten nie ma wad „królewskich” systemów politycznych. Koszty administrowania federacją suweren ograniczył do minimum. Nie ma problemów z podejmowaniem racjonalnych lecz niepopularnych decyzji. Jeśli pomimo uzasadnienia autorytetów rozsądnej decyzji obywatele zachowają się jak „ciemny lud” i wybiorą nieracjonalny egoistyczny wariant to „na własnej skórze” przekonają się, że popełnili błąd i sami go poprawią.

Mądrość udziałowców alpejscy górale wykazali m. in. w referendum w 2002 roku na temat tzw. ustawy „hamującej” dług publiczny. W czasie prosperity lat 90-ych ubiegłego wieku Szwajcarzy zadłużyli się, podobnie jak my obecnie, do wysokości ok. 55 proc. PKB. Racjonalnie myślący ich przedstawiciele uchwalili ustawę wymuszającą zmniejszenie tego zadłużenia. Określili ją opisowo „Hamulec zadłużenia publicznego” w której oczywiście podstawowym elementem były ograniczenia wydatków socjalnych. Zgodnie z wymogami DB poddali ją w referendum decyzji ogółu obywateli. Tak skutecznie ją uzasadnili, że ok. 80 proc. głosujących powiedziało TAK ustawie. W efekcie jej zastosowania w ciągu 4 lat swój dług publiczny zmniejszyli do ok. 35 proc. PKB!

Alpejscy górale dzięki zastosowaniu systemu politycznego spółek akcyjnych odnieśli rewelacyjny sukces. Z najbiedniejszego narodu w Europie podejmującego się nisko płatnych zajęć np. obsługi w hotelach zagranicznych stali się najbogatszym narodem których stać obecnie na wczasy w luksusowych ośrodkach turystycznych. Mieszkają w wyjątkowo ekologicznym środowisku. Mają stały od ponad 50 lat rząd. Pomimo, że mówią 4 różnymi językami i wyznają różne religie nie ma w ich kraju żadnych wojen domowych. Są dumni ze swego systemu politycznego. Z przekonaniem reklamują swój system polityczny. W 2011 roku ambasada Szwajcarii w Polsce wydała publikację pt.: „Szwajcarska demokracja modelem dla XXI wieku”. Jacek Fedorowicz na manifestacji Solidarności w Warszawie w 1981 roku dał dobrą radę polityczną: „Ściągać należy nie od przeciętniaków lecz od prymusów”.

IV. Czy my Polacy potrafimy wziąć przykład z prymusa politycznego?

Zmienić system polityczny z „królewskiego” na obywatelski nie jest łatwo. Egoizm i „choroba władzy” są trwale zapisane w genach elit politycznych i nie pozwalają im poszukiwać optymalnych kompromisowych rozwiązań spraw publicznych. Prowadzą permanentną walkę o władzę. Udało się to jedynie Szwajcarom. Odnieśli sukces bo wypróbowali obywatelski sposób decydowania o swoich sprawach w swoich małych ojczyznach - alpejskich dolinach. Po kolejnej wojnie religijnej w ich ojczyźnie powiedzieli STOP dyktaturze polityków. W 1848 roku przekonali autorów Konstytucji do zapisania w niej prawa obywateli do sprawowania autentycznej władzy zwierzchniej nad politykami.

Niestety my Polacy nie mieliśmy w swojej historii takiej szkoły. Cała nasza historia to system polityczny „pan – poddany”. System „królewski” mamy zapisany w genach. Politycy skutecznie przekonują nas, że alpejscy górale odnieśli sukces nie dlatego, że sprawnie się gospodarzą lecz dlatego, że przejęli majątki żydów którzy zdeponowali w ich bankach swoje majątki a w czasie II wojny światowej zginęli. Są dwie drogi przekonania i zainfekowania obywateli systemem politycznym alpejskich górali:
ustanowienie prawa do autentycznej samorządności małych ojczyzn
ograniczenie prawa do dyktatorskich rządów większości parlamentarnej.

Prawo do autentycznej samorządności gmin. W Szwajcarii gminy mają odgórnie ustanowiony wyłącznie zakres zadań które mają wykonać. Konstytucje i system polityczny w swoich małych ojczyznach mieszkańcy samorządnie ustalają sobie sami. Badania porównawcze w Szwajcarii wykazały jednoznacznie zależność: im więcej decyzji w gminie podejmują bezpośrednio mieszkańcy tym lepiej się w gminie żyje.

W Polsce gminy nie są samorządne. Mają odgórnie narzucony przez władze krajowe zarówno zakres obowiązków jak również sposób wybierania władz gminnych oraz uprawniania jakie posiadają te władze oraz mieszkańcy gminy. Zero samorządności. Gdybyśmy obecne ustawy o samorządach i lokalnym referendum „zdegradowali” z ustaw obligatoryjnie obowiązujących do fakultatywnie obowiązujących i upoważnili mieszkańców do ich nowelizacji to wśród 2479 istniejących w Polsce gmin zalazły by się z pewnością takie w których mieszkańcy spróbowali by zastosować obywatelski system polityczny. System który jest wyjątkowo zaraźliwy i z pewnością w krótkim czasie stałby się powszechnie stosowanym. Nauka na płytkiej wodzie jest wyjątkowo bezpieczna.

Ugrupowanie polityczne startujące w wyborach samorządowych umieszczając w swoim programie ten postulat będzie miało duże szanse na sukces wyborczy.

Ograniczenie prawa większości parlamentarnej do dyktatorskich rządów. Nasza Konstytucja nie daje opozycji oraz obywatelom żadnych realnych narzędzi wpływania na decyzje zwykłej sejmowej większości pomiędzy kolejnymi wyborami. Jeśli uważają, ze jest ona niedobra to mogą jedynie wyrazić swoje niezadowolenie manifestując na ulicach. Brak poszukiwania kompromisowych decyzji jest zabójczy dla całej gospodarki. By to zmienić trzeba znowelizować Konstytucję i nadać mniejszości parlamentarnej prawo poddania obywatelom do wyboru zwykłą większością wariantu konkurencyjnego do decyzji większości. Petycja zainicjowania takiej zmiany Konstytucji jest złożona w w Kancelarii Prezydenta RP.

http://www.prezydent.pl/bip/petycje/petycje-2017/art,7,petycja-w-sprawie-zmiany-konstytucji-w-zakresie-art-125-pkt-2-i-3-oraz-art-235-pkt-1.html

Ugrupowanie polityczne startujące w wyborach do parlamentu a także kandydat na Prezydenta umieszczając w swoim programie wyborczym ten postulat będzie mial duże szanse na sukces wyborczy.

***********************
Ostatnio ważny polityk opozycji w naszym kraju zaapelował do pozostałych polityków opozycji nie o współpracę z grupą trzymającą władzę lecz po to „żeby odsunąć od władzy ludzi, którzy niszczą dziś w Polsce demokrację. - Wygramy wspólnie wybory, a potem wspólnie za łamanie konstytucji, za łamanie prawa i za czerpanie za to osobistych zysków ich za to ukarzemy”. Taki apel nie daje nam nadziei na dobre jutro. Zmieńmy ten apel i zaadresujmy go do wszystkich naszych polityków. Poprośmy ich by włączyli do swoich programów ustanowienie prawa:
mieszkańców naszych małych ojczyzn do pełnej samorządności
uniemożliwiającego większości parlamentarnej sprawowania dyktatorskich rządów.
Jeśli szczerze i przekonywająco uzasadnią te postulaty to mają pewny sukces wyborczy. Nowy system polityczny pozwoli nam obywatelom, zgodnie z naturalnymi i Boskimi prawami, decydować osobiście o swoich sprawach. Da nam to co jest w życiu niezbędne do szczęścia – nadzieję na dobre jutro.