Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Generacja 1968 r.

(71)
Badania socjologiczne z połowy lat 60. kreśliły portret młodzieży, który w niczym nie zapowiadał nadchodzącej rewolucji.
  • 2017-12-27 02:37 | Kosal

    Ziarno marca

    Chcialbym dodac ze studanckie rozruchy we Wroclawiu trwaly do Maja. W czasie pochodu pierwszomojowego doszlo do demonstracji studentow Politechniki przed trybuna honorowa. Po dojsciu do trybuny portrety Gomulki i Lenina zostaly zdarte o pod nimi byly hasla uwolnienia aresztowanych studentow w czasie rozruchow marcowych. Ten pochod studencki przeszedl dwukrotnie okolo trybuny. Wszyscy rozpoznani przez UB studenci z drugiego przejscia zostali wyrzuceni z uczelni i wcieleni do wojska. W rezultacie kilku moich kolegow bralo udzial w inwazji na Czechoslowacje. W 1969 wszyscy ci studenci zostali ulaskawieni i ze strata jednego roku mogli kontyuowac studia.
  • 2017-12-28 01:56 | Zosia2345

    Re:Generacja 1968 r.

    Moje wspomnienia z marca na UW to zatrzymujace sie taksowki, gdy wychodzilam z bramy UW , a bylam w gipsie od szyi do pasa z racji zwichnietego barku. Gdy dziekowalam , mowili, ze za darmo,z solidarnosci.. Profesorowie rowniez traktowali mnie z wyjatkowa zyczliwoscia. Te wydarzenia naprawde poruszyly ludzi.
  • 2017-12-28 12:06 | jakowalski

    Prawda o roku 1968

    Tzw. wydarzenia marcowe to była wewnętrzna rozgrywka na szczytach ówczesnej władzy pomiędzy „żydami”, czyli wysokimi funkcjonariuszami PZPR żydowskiego pochodzenia, na ogół zajmującymi najwyższe stawiska w partii i państwie w latach 1948-1956, a częściowo popierającymi wówczas Gomułkę, który miał za żonę Żydówkę, a „chamami”, czyli przedwojennymi polskimi komunistami pochodzenia „aryjskiego”, dowodzonymi przez M. Moczara. Skorzystał na tym głównie trzeci, czyli Gierek, nienależący ani do jednych ani do drugich (jako że przed wojną i podczas niej działał on komunistycznych partiach Francji i Belgii). Przegrali wówczas „żydzi”, jako że znaczna ich część zbytnio cieszyła się i to publicznie, z, iluzorycznego zresztą, zwycięstwa Izraela w tzw. wojnie sześciodniowej, a więc musieli oni opuścić nie tylko swoje stołki, ale też i Polskę, co zresztą uczynili oni z wielką chęcią, emigrując z Polski nie tyle do Izraela, ile na zachód i północ Europy (głównie do Niemiec, Austrii, Francji i Szwecji). Zgoda zaś, że zmuszono wówczas do wyjazdu jedynie niektórych wysoko ustawionych w partii i państwie działaczy PZPR pochodzenia żydowskiego, a Polacy a także i Żydzi, niedemonstrujący publicznie swojego syjonizmu, mogli spać spokojnie. Naiwni studenci użyci byli wówczas jako tzw. mięso armatnie przez rywalizujące za sobą frakcje wewnątrz PZPR.. :-(
  • 2017-12-28 22:45 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Prawda w oczy kole?
  • 2017-12-31 23:37 | Alrus

    Re:Generacja 1968 r.

    Kole, a na pewno jest niewygodna. Burzy z takim trudem, a wbrew faktom budowany mit o ucieczce wcielonych niewinności przed strasznym polskim antysemityzmem, co znajdowało posłuch na zachodzie z racji jednostronnego przekazu. Żelazna kurtyna uniemożliwiała weryfikację. Tymczasem wielu opuszczało Polskę w strachu przed rozliczeniem za popełnione zbrodnie, albo na skutek odsunięcia od lukratywnych posad. Lukratywnych na miarę systemu, ale przecież większość brała w jego wprowadzaniu w Polsce, narzucaniu Polakom, aktywny udział.
    Stalin wykorzystał Żydów, podobnie zresztą jak w Rosji, do robienia czystek - tam gdzie w Polaku czy Rosjaninie mogły odezwać się jakieś skrupuły, Żydom było łatwiej ich nie mieć, często zresztą byli uprzednio indoktrynowani i nastawiani wrogo wobec Polaków - patriotów. Co znalazło swoje odbicie podczas bezwzględnego tępienia powojennego ruchu oporu, w latach '44 - '55.

  • 2018-01-01 11:57 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alrus
    Racja - z Polski wyjechali wtedy głównie karierowicze, którzy postawili na niewłaściwego konia - tu na współpracę Polski z Izraelem, zapominając, że w latach 1960-tych a nawet i nieco wcześniej, Izrael zaczął odchodzić od ideałów kibucowo-komunistycznych a nawet socjalistycznych, że przestał on polegać na poparciu ze strony ZSRR i jego sojuszników a zwrócił się wyraźnie ku Zachodowi, a szczególnie USA i że tamtejsza partia pracy z socjalistycznej przemieniła się w laburzystowską etc. Typowym przykładem emigracji „marcowej” był Z. Bauman, którego jego koledzy z wojskowego UB wyrzucili z wojskowej „bezpieki” za nadgorliwość zaraz po śmierci Stalina. Nawet jak na wojskową „bezpiekę”, był on bowiem zbyt brutalny w walce z przeciwnikami ówczesnego systemu. Oczywiście, nie można mu odmówić inteligencji, dobrego pióra a nawet i wiedzy, ale co z tego, skoro moralnie był on zawsze szują? Natomiast polscy Żydzi, którzy mieli czyste ręce, np. S. Lem, w Polsce pozostali i włos i z głowy nie spadł z tego powodu. Uważam więc, że najwyższy już nadszedł czas, aby zweryfikować tę „marcową” emigrację, informując władze państw, w których uzyskali oni obywatelstwa, że jej uczestnicy zataili swoją kryminalną przeszłość. A są tu precedensy, np. Demianiuka, który dwa razy utracił amerykańskie obywatelstwo za zatajenie swojej kryminalnej przeszłości.
  • 2018-01-03 09:21 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Nie ma chętnych do obrony Baumana?
  • 2018-01-03 09:24 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    P.S.
    Zawsze uważałem Artura Rubinsteina za wybitnego, genialnego wręcz pianistę. Ale przestałem go szanować jako człowieka po tym, kiedy uklęknął on przez zbrodniarzem wojennym Mosze Dajanem. Jak widać, Żydzi, nawet ci genialni, nie są odporni na zarazę nacjonalizmu i rasizmu.
  • 2018-01-03 09:26 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Także:
    Także: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,22706174,w-najwiekszym-wiezieniu-swiata-mieszka-piec-milionow-ludzi.html#MT
  • 2018-01-04 12:53 | Alrus

    Re:Generacja 1968 r.

    Artur Rubinstein zawsze był lojalny wobec Polski, czego liczne składał dowody i nie tylko wielu dzisiejszym Żydom, ale i wielu etnicznym Polakom może służyć za wzór postawy patriotycznej. Czuł się Polakiem, był Polakiem, Polsce nie uchybił. Skoro tak, mógł poza tym robić co chciał. Zasłużył na naszą dobrą pamięć o Nim.
    Czy Dajan był zbrodniarzem? Nie sądzę, masz skłonność do zbyt ostrego widzenia. Był żołnierzem i walczył o swój kraj. Państwa nie powstają od machania gałązką oliwną, tylko mieczem. A na wojnie jak na wojnie.
    Przypomnę, że życzliwie odnosiliśmy się do powstania Izraela i mamy w jego utworzeniu swój wkład. Jak powiedziało się "a", to nie ma co udawać, że "b" nas nie dotyczy.
    Przykre jest to, że Izrael przyłączył się do bezpodstawnych i bezprawnych roszczeń wobec Polski, formułowanych przez środowiska związane z "przemysłem holokaustu", a liczone na 65 mld dolarów. Nie wpłynie to dobrze na wzajemne stosunki Polaków i Żydów.
  • 2018-01-04 19:00 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alrus
    1. Nie można być jednocześnie sługą dwóch panów ani też być jednocześnie patriotą Polski i Izraela.
    2. Mosze Dajan był przestępcą wojennym. Podlegli mu żołnierze mówią wprost, że mają poczucie, że dokonywali mordów, zabijając cywilów lub nieuzbrojonych żołnierzy arabskich armii (A. Zagner „Taka łatwa wojna” - „Polityka” 5 czerwca 2015).
    Także: Massacre of USS Liberty, June 8, 1967. Israel’s jet fighters and torpedo boats repeatedly attempted to sink US intelligence monitoring vessel USS Liberty during the 1967 Israel/Egypt war. They killed 34 and wounded 171 American sailors. Israeli Minister of Defense Moshe Dayan ordered the attack ostensibly to protect Israel’s intelligence communications, even though the war was virtually over (Israeli Prime Ministers who were Terrorists and War Criminals)
    Także: http://www.independent.co.uk/news/world/israelis-admit-war-crimes-1596725.html
    Szalom!
  • 2018-01-04 20:57 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Poza tym, to na niedzielną mszę chodzi 36,7 proc. zobowiązanych do tego katolików - podał Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. To najniższy wynik w historii tego badania.
    http://wyborcza.pl/7,75398,22855493,ile-osob-chodzi-na-niedzielna-msze-kosciol-pokazal-najnowsze.html#BoxGWImg
  • 2018-01-04 23:10 | Alrus

    Re:Generacja 1968 r.

    Jakowalski, prawda, że nie można być slugą dwóch panów, choć to spostrzeżenie o charakterze ogólnym, stereotypowym, co w konkretnym zastosowaniu zawsze podlega korekcie.
    Do Rubinsteina - według mnie - nie ma zastosowania, gdyż nie znajdował się w roli sługi, nawet w sensie przenośnym. Zajmował pozycję szczególną, międzynarodową, nie będąc przy tym zależnym ani od Polski, ani od Izraela. Nie miał wobec tych krajów żadnych zobowiązań formalnych, a jedynie sentymentalne. Dopiero biorąc to pod uwagę możemy właściwie ocenić jego postępowanie wobec Polski, jak pisałem, lojalne i przynoszące nam zaszczyt. Należał do tych ambasadorów Polski, co pełnili swą funkcję nie za pieniądze, a z serca. Tego Polacy nie zapominają.
  • 2018-01-04 23:54 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alrus
    Klękając przed Dajanem, Rubinstein zniszczył swoją reputację - nie tyle jako artysty, co jako człowieka. Jak wiadomo - budować jest trudno, a burzyć - łatwo, co wynika z praw termodynamiki. Ambasadorem zaś on był, ale Izraela, choć jak to zauważyłeś, nie musiał.
    Cytuję z książki Jerzego Brochockiego „Rewolta Marcowa - narodziny, życie i śmierć PRL”:
    O świcie dnia 5 czerwca 1967 roku, doskonale wyszkolona i wyposażona w najnowocześniejsze środki prowadzenia wojny armia izraelska uderzyła na trzy kraje arabskie: Egipt, Syrię i Jordanię. O godz. 8.30 rzecznik armii izraelskiej przekazał dziennikarzom następujące oświadczenie: „Od rana toczą się ciężkie walki na południowym froncie pomiędzy lotnictwem Egiptu a naszymi siłami, które przystąpiły do akcji w celu powstrzymania napastników”. Świat wstrzymał oddech. Wszyscy ludzie na globie wiedzieli, że za Izraelem stoi potęga Stanów Zjednoczonych Ameryki a kraje arabskie wspierane są przez państwa Układu Warszawskiego. Wszyscy wiedzieli, że w Egipcie jest nie tylko radziecka broń, ale także liczni radzieccy specjaliści wojskowi. Groźba globalnej konfrontacji zawisła nad światem. Oświadczenie rzecznika izraelskiej armii wielu ludzi na świecie uznało za prawdziwe: Arabowie napadli na Izrael. Szybko jednak bezczelne kłamstwo zostało zdemaskowane przez licznych korespondentów ze Wschodu i Zachodu. To nie Arabowie napadli na Izrael, lecz armia Izraela napadła na arabskich sąsiadów. Nie był to pierwszy akt agresji żydowskiego państwa przeciwko Arabom. Wojna arabsko-izraelska trwała od początku istnienia państwa Izrael, czyli od 1948 roku. Na mocy decyzji ONZ na terytorium Palestyny miały powstać dwa państwa: izraelskie i palestyńskie. Państwo palestyńskie nie powstało do dziś. Milionowe masy Palestyńczyków koczują od pół wieku w sąsiednich krajach arabskich, w niezwykle trudnych warunkach, pozbawione prawa do swych domów, swej ziemi, swej od tysięcy lat, Ojczyzny. Atak izraelski na kraje arabskie miał dwa cele: Po pierwsze - rozszerzyć w drodze ekspansji terytorium Izraela. Po drugie - zdruzgotać armie arabskie w takim stopniu, aby na długo nie mogły one wesprzeć siłą roszczeń Palestyńczyków. Obydwa te cele Izrael osiągnął. Wojna arabsko-izraelska znana jest do dziś jako wojna sześciodniowa. Nosi ona także inną nazwę „izraelski blitzkrieg”. Ten znany z historii II wojny światowej niemiecki termin był w Izraelu, i w prasie żydowskiej na świecie, często i z dumą używany. Państwo Izrael osiągnęło też cel trzeci. Blitzkrieg wywołał niesłychany, nienotowany w dziejach żydostwa wybuch radości, dumy z militarnej siły Izraela, z podboju rozległych terytoriów arabskich. Można by tę radość i dumę zrozumieć i akceptować, gdyby prawdą było to co w dniu agresji pisał premier Izraela Lewi Eszkol do premierów państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Izraelem, w tym także do premiera PRL. Obciążył on Arabów odpowiedzialnością za wybuch wojny, metodą tak dobrze znaną Polakom, i nie tylko Polakom, z wystąpień Hitlera w 1939 roku: To nie napastnicy są winni, że wybuchła wojna, lecz ofiary napaści. W Polsce wojna bliskowschodnia przyjęta została z uczuciami rzec można mieszanymi. Przeciętny Polak o Izraelu i sytuacji na Bliskim Wschodzie wiedział bardzo niewiele. Reglamentowane informacje były w odniesieniu do tego regionu bardzo skąpe. W miarę jednak jak armia izraelska parła naprzód, polskie środki masowej informacji dostarczały coraz więcej wiadomości o prawdziwym przebiegu wydarzeń, jego przyczynach i możliwych do przewidzenia skutkach. Wzrosło zaniepokojenie Polaków. Relacje polskich robotników pracujących na budowach w Egipcie o bestialstwach soldateski izraelskiej wobec ludności podbitych terytoriów arabskich, wstrząsnęły polską opinią publiczną. W tej sytuacji zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem zostało przez Polaków przyjęte ze zrozumieniem. Zgodnie z odwieczną Polską tradycją za wolność waszą i naszą. Zaskoczeniem dla większości Polaków była nie tyle manifestacja poparcia dla Izraela ze strony środowisk żydowskich w Polsce, ale erupcja żydowskiego szowinizmu wśród Żydów należących do elity partyjnej i państwowej PRL. Puławianie jeszcze tak niedawno, bo w okresie Października 1956, prezentujący się Polakom jako polscy patrioci, zwolennicy socjalizmu z ludzką twarzą, nagle zademonstrowali swoje uwielbienie dla najbardziej zmilitaryzowanego, agresywnego i rasistowskiego państwa, jakim niewątpliwie był Izrael. To nie tylko wielki pianista Artur Rubinstein na klęczkach witał się z Mosze Dajanem, to wielu, można zaryzykować twierdzenie, większość Żydów na świecie, w tym także w Polsce, klęczała przed jednookim wodzem napastniczych hord Izraela. Czy byli inni Żydzi? Oczywiście, że byli. Wielu nie uległo psychozie triumfującego szowinizmu. Wielu rozumiało, że ta wojna ustokrotni nienawiść Arabów do Izraela, że Izrael będzie musiał żyć otoczony tym oceanem nienawiści i nie zazna spokoju przez dziesięciolecia, może przez wieki. Jednakże ci „sprawiedliwi wśród diaspory” milczeli sparaliżowani siłą szowinizmu swych współbraci. Zerwanie przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Izraelem wywołało w kręgach żydowskich wielbicieli Izraela w Polsce gwałtowny sprzeciw. Wyrażał się on nie tylko manifestacyjnym świętowaniem izraelskiego zwycięstwa, ale także bezpardonowymi atakami na władze PRL i osobiście na Władysława Gomułkę. W tej anty-gomułkowskiej kampanii aktywnie uczestniczyło wielu Żydów pełniących wysokie funkcje w PZPR, administracji państwowej, w prasie, radiu i TV a także wyższych oficerów i generałów Wojska Polskiego. Tego ani Gomułka, ani nikt z jego najbliższego otoczenia, się nie spodziewał. Reakcja Gomułki była szybka i ostra. Na Kongresie Związków Zawodowych w dniu 19 czerwca 1967 roku, a więc w dwa tygodnie po napaści Izraela na kraje arabskie, Gomułka omówił kwestię gwałtownego zaostrzenia się sytuacji międzynarodowej i zagrożenia -jak się wyraził - pokoju światowego w wyniku agresji Izraela przeciwko krajom arabskim. (cdn)
  • 2018-01-05 00:06 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    c.d.
    Oto jak relacjonuje wystąpienie Gomułki Kazimierz Kąkol w wydanej w 30. rocznicę wydarzeń marcowych książce „Marzec 68 inaczej”: „Nawiązując do przeszłości (Gomułka) przypomniał historię powstania państwa Izrael i dokonał analizy przebiegu wojen izraelsko-palestyńskich na Bliskim Wschodzie. Zdecydowanie potępił reakcyjną, agresywną i antyarabską politykę kół rządzących Izraela akcentując odpowiedzialność imperializmu amerykańskiego za poparcie dla ekspansjonistycznych dążeń syjonistów izraelskich. Na tym tle przedstawił źródła i naświetlił międzynarodowe konsekwencje ostatniej agresji wojennej Izraela. Omówił reakcję na tę agresję w środowiskach Żydów - obywateli polskich. Nasza partia - oświadczył Wł. Gomułka - stoi na stanowisku, iż „każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę - Polskę Ludową”. Podkreślił, iż władze PRL traktują jednakowo wszystkich obywateli bez względu na ich narodowość. Każdy obywatel korzysta z równych praw i na każdym ciążą jednakowe obowiązki. Stwierdził, iż olbrzymia większość polskich obywateli narodowości żydowskiej służy wiernie Polsce Ludowej. Jednocześnie wskazał jednak, iż środowiska syjonistyczne w Polsce akceptują zbrojną agresję Izraela na kraje arabskie. „Nie możemy - mówił Wł. Gomułka -pozostać obojętni wobec ludzi, którzy w obliczu zagrożenia pokoju światowego, a wiec również bezpieczeństwa Polski opowiadają się za burzycielami pokoju i za imperializmem”. W konkluzji stwierdzał: „Niech ci, którzy odczuwają, że słowa te skierowane są pod ich adresem - niezależnie od ich narodowości -wyciągną z nich właściwe dla siebie wnioski.” Zawarta w przemówieniu Władysława Gomułki teza o istnieniu w Polsce syjonistycznej piątej kolumny, która rozległa się przez głośniki zainstalowane w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki, nie została umieszczona w drukowanych tekstach tego wystąpienia.
    Kazimierz Kąkol nie pisze, że przemówienie Gomułki doprowadziło znaczną część żydowskiej diaspory w Polsce do stanu wrzenia, że w sukurs swoim pospieszyły żydowskie mass media na świecie, że zagotowało się w świętym oburzeniu na ten „niesłychany atak antysemityzmu” Radio Wolna Europa i tysiące propagandowych wyrzutni rakietowych bluznęło na Polskę ogniem nienawiści, oszczerstw i złorzeczeń. Oto jeden z tysięcy przykład tej bezprecedensowej kampanii oszczerstw w wykonaniu Szymona Wiesenthala: „Liczba owych uratowanych (Żydów polskich - przyp. aut.) jest zdecydowanie znikoma w porównaniu z liczbą Żydów, którzy mogli uciec z obozów koncentracyjnych lub gett, gdyż, ci którym udało się zbiec byli schwytani przez polską ludność i przekazywani Niemcom. Także niewielu Żydów uratowało się na aryjskich papierach. Polacy po zidentyfikowaniu wydawali ich w ręce gestapo. Stawka pieniężna za głowę jednego Żyda wynosiła wtedy 100 złotych i litr wódki. Polacy zawsze chętnie pili wódkę...” Pisał to człowiek, który został uratowany przez Polaków, który doskonale wiedział, że nawet za najmniejszy gest miłosierdzia w stosunku do Żydów na terenie okupowanej, walczącej, broczącej krwią Polski groziła śmierć. Pisał to człowiek znający okupacyjne realia i wiedzący, że olbrzymia większość Żydów polskich nie znała języka polskiego, nie umiała i nie mogła ukryć się wśród Polaków ze względu na swą odmienność w sposobie bycia, ubierania się, zachowania i w końcu wyglądu zewnętrznego. Pisał to Żyd, który doskonale wiedział, że w warunkach okupacyjnych w Polsce ukrycie ponad trzymilionowej masy Żydów było kompletnie nierealne. Pisał to Żyd, który doskonale wiedział, że na uratowanie jednego życia żydowskiego składała się wielokrotnie, bezprzykładna ofiarność, bezgraniczne poświęcenie i heroizm wielu, często kilkudziesięciu Polaków. Wiedział też, że wielu Polaków, do dziś niepoliczonych, oddało życie za ratowanie życia żydowskiego. Tego człowieka przyjmuje się w wolnej, suwerennej, demokratycznej Polsce z honorami, nieomal na klęczkach. Prezydent RP Lech Wałęsa temu człowiekowi nadaje oficerski krzyż Polonia Restituta a Hanna Suchocka wygłasza do Wiesenthala czołobitne przemówienie emitowane w polskiej TV. Podobnie czołobitnie przyjmowano autora wstrętnych kalumni antypolskich Jerzego Kosińskiego, Henryka Grynberga i wielu innych. Jak to się dzieje? Jak to w ogóle jest możliwe? To prawda, że nie pamiętamy tamtych czasów, a wielu z nas nie pamięta również marca 1968 roku. Ale przecież są wśród nas nasi ojcowie, dziadkowie, którzy pamiętają i lata czterdzieste i pięćdziesiąte i sześćdziesiąte. Ukazało się już wiele publikacji na ten temat. Dostępne są źródła. Można w końcu sięgnąć do gazet i czasopism z 1968 roku i znaleźć tam nie tylko publikacje odnoszące się do tzw. wydarzeń marcowych. Jedną z ważnych spraw marca 68 było przyzwolenie władz, aby dziennikarze polscy bronili dobrego imienia, honoru i godności polskiego narodu, bronili prawdy przed potokami brudnych oszczerstw. Trzej wyżej wymienieni Żydzi przeżyli zagładę dzięki ofiarności, poświęceniu i odwadze Polaków. Takich uratowanych było kilkaset tysięcy. Wielu umarło, ale wielu żyje jeszcze. Dlaczego nie dają świadectwa prawdzie? Tylko nieliczni występują przeciw fali kłamstw i nienawiści. Ale właśnie dlatego, że mają odwagę świadczenia prawdy, że zachowali w sercach miłość i wdzięczność, nie tylko w stosunku do swych bezpośrednich wybawców ale, także do narodu, który przez wieki przyjmował tułaczy z całej Europy, który w najstraszniejszym okresie swej historii wykazał tyle niezłomnego hartu ducha, że sam broniąc się przed biologiczną zagładą ratował swych żydowskich współziomków, tym nielicznym należy się nasza szczera, serdeczna pamięć i uznanie. Szymon Wiesenthal publikował w 1968 roku listy antysemitów polskich. To samo czynił Jerzy Giedroyć, który nie bardzo może się zdecydować czy jest Polakiem, Litwinem czy Białorusinem. Nikt nie ośmielił się powiedzieć, że pisarzom i intelektualistom, którzy w roku 1968, gdy po raz pierwszy w historii PRL powstała możliwość obrony ojczyzny w ojczyźnie, podjęli to dzieło, należą się słowa uznania a nie potępienia. Ten aspekt wydarzeń marcowych jest przez większość piszących o marcu 68 pomijany, przemilczany lub ukazywany w krzywym lustrze antysemityzmu. Podobnie przemilczane są nieliczne głosy sprawiedliwych wśród żydowskiej diaspory i w Izraelu. Telewizja Polska dysponuje materiałami o wielkiej wartości historycznej, odnoszącymi się do tej kwestii, których nie emituje w ogóle lub emituje raz na dziesięciolecia. Lewica polska i ta post-PZPR-owska i ta anty-PZPR-owska prześcigają się w filosemityzmie. Prawica, która chce za wszelką cenę zdjąć z siebie odium antysemityzmu, zarzuca, antysemityzm właśnie PPR-owcom, AL-owcom, PZPR-owcom. Nawet byli NSZ-towcy strzelają do komunistów z antysemickiej armaty. Zabawny to pokaz głupoty i tchórzliwego zakłamania. Zabawny czy bardzo smutny? W czerwcu 1967 przemawiając na Kongresie Związków Zawodowych Władysław Gomułka nie dotykał kwestii stosunków polsko-żydowskich. Piętnował postawę części środowiska żydowskiego w Polsce za brak lojalności wobec PRL, za poparcie agresji Izraela na kraje arabskie, za rozpętanie kampanii przeciwko decyzji władz PRL zerwania stosunków z państwem Izrael. To wystarczyło, aby szowiniści żydowscy w Polsce, owa piąta kolumna syjonistyczna, oraz środowiska żydowskie na świecie zaatakowały nie tylko Gomułkę, rząd PRL i PZPR, ale aby wzmogły trwającą od zakończenia wojny propagandę antypolską, aby rozpętały dziką antypolską nagonkę, w której wszystkie chwyty były dozwolone. Na ławie oskarżonych obok Kościoła Katolickiego i Armii Krajowej posadzono także PZPR, a ściśle mówiąc większość tej partii, która mimo wszystko nie poddała się wynarodowieniu, nie wyrzekła się swej narodowej tożsamości. Przy całym głęboko uzasadnionym krytycyzmie wobec tej partii nie wolno nie dostrzegać w niej tego nurtu narodowego, patriotycznego, który w chwilach największych prób szedł z narodem a nie przeciw niemu. W marcu 1968 mimo rosnącego krytycyzmu wobec Gomułki i jego ekipy ogromna większość PZPR-owców, mając do wyboru Gomułkę czy Zambrowskiego lub Morawskiego, nie miała żadnych wątpliwości popierając Gomułkę. Zdecydowana większość członków PZPR uznała, że przeciwstawiając się V kolumnie, broniąc honoru i godności narodu nie dopuszczając do recydywy stalinizmu, nie dopuszczają do krwawego Budapesztu. To nieoczekiwane wzmocnienie pozycji Gomułki nie mogło ujść uwagi Puławian. Po przemówieniu Gomułki na Kongresie Związków Zawodowych frakcja Puławian wywarła na Gomułkę niesłychaną presję grożąc mu wybuchem polskiego nacjonalizmu i antysemityzmu, a w ślad za tym nieprzyjazną Polsce reakcją Wschodu i Zachodu. Groźby te musiały wywrzeć na Gomułce wrażenie, skoro zgodził się usunąć ze swojego przemówienia cytat określający syjonistów w Polsce mianem piątej kolumny. Nie na wiele się to zdało. Walka między Partyzantami a Puławianami weszła w nowe stadium, stała się walką między narodowcami, w tym również narodowymi komunistami a lobby nacjonalistów żydowskich, których od wspomnianego wystąpienia Gomułki nazywano, nie zawsze trafnie, syjonistami. Na marginesie warto tu odnotować wcale nie marginalny fakt iż w czerwcu 1967 roku wrzenie polityczne zaczęło ogarniać Czechosłowację. Ujawniła się opozycja polityczna, która wśród wielu pięknych haseł i słusznych postulatów zaatakowała władze CSRS za antysemityzm. Uznanie tej zbieżności wydarzeń w Polsce i Czechosłowacji za przypadkowe, było by szczytem naiwności. Obydwa państwa były członkami Paktu Warszawskiego i RWPG. W obydwu rządy sprawowały partie marksistowsko-leninowskie. Jednakże między Polską a Czechosłowacją i pozostałymi krajami obozu socjalistycznego istniały też - i po roku 1956 pogłębiały się - istotne różnice. Polski Październik był powrotem do tzw. polskiej drogi do socjalizmu. Zrezygnowano z kolektywizacji wsi wspierając sektor prywatny w rolnictwie. Ograniczono w znacznym stopniu wszechwładzę służb specjalnych, powstrzymano walkę z religią, zliberalizowano przepisy paszportowe. Można uznać, iż nastąpiła daleko niewystarczająca ale jednak nastąpiła, destalinizacja. Żaden inny kraj ludowej demokracji, poza Węgrami, nie miał swego Października. Węgry zaś w wyniku Października 1956 poniosły straszną klęskę. Brocząc krwią zostały spacyfikowane przez Armię Czerwoną. Trafny więc był popularny w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dowcip określający Polskę jako „najbardziej wolny barak w obozie”. Różnice między Polską a Czechosłowacją w 1967 roku sprawiły, że zupełnie inaczej zafunkcjonowały identyczne zapalniki uruchomione w czerwcu i po czerwcu 1967 roku w obydwu krajach. Gomułka pamiętał powszechny entuzjazm Polaków w okresie Października. Pamiętał śpiewaną mu przez tłumy pieśń „Sto lat... niech żyje nam”, która w tamten czas niezwykły stała się nieomal drugim narodowym hymnem. Trwał w przeświadczeniu, że owa pieśń brzmi dalej, że Polacy wierzą mu i popierają go. W nieodległym czasie miał się przekonać, jak bardzo się mylił. Jednakowoż w burzliwym okresie przełomu lat 1967-1968 kapitał zaufania z jakim Gomułka w 1956 roku rozpoczynał swoją „drugą kadencję” nie wyczerpał się jeszcze zupełnie. Jeszcze żyła pamięć o tym co było przed 1956 i jak bardzo różniło się to od rzeczywistości po Październiku. Mimo wielu rozczarowań, mimo coraz bardziej widocznej stagnacji, mimo nowych błędów i wypaczeń. Jeśli Puławianom udało się pozyskać dla swych knowań nieco zwolenników, to zawdzięczają to nie tylko wyczerpywaniu się kapitału zaufania do Gomułki, ale także cenzurze, która miała ochraniać władzę przed krytyką, a jeszcze bardziej niż władzę ochraniała jej wrogów Puławian, nawróconych i nagle zdemokratyzowanych stalinowskich satrapów, ich pisarzy, filmowców, naukowców i dziennikarzy. To cenzura chroniła tych ludzi przed demaskacją, przed prawdą jakże dla nich groźną. To dzięki cenzurze mogli prezentować się jako reformatorzy tacy ludzie, jak Zambrowski, Morawski, Matwin, Werfel, Staszewski, Schaff, Brus, Bauman. To dzięki łasce Gomułki i ochronie cenzury mogła atakować go w dniu 27 czerwca 1967 roku na zebraniu partyjnym w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR pułkownik Helena Wolińska, była prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej z okresu stalinowskiego, współmorderczyni generała Emila Fieldorfa-Nila i nie tylko jego. Ta Brystygierowa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która przecież zawdzięczała swą wolność i bezkarność tylko zablokowaniu przez Gomułkę rozliczenia zbrodni stalinowskich, miała tyle tupetu, że ośmieliła się zarzucić Gomułce antysemityzm. W tym samym czasie jej mąż profesor Włodzimierz Brus, były politruk LWP, patronował na Uniwersytecie Warszawskim akcjom Komandosów. To już nie były zakulisowe przepychania. To była otwarta walka. W roku 1967 usunięto z wojska ponad dwustu generałów i wyższych oficerów pochodzenia żydowskiego zajmujących ważne stanowiska w aparacie centralnym Ministerstwa Obrony Narodowej i Sztabie Generalnym. Departament Kadr MON postulował zwolnienie w roku 1968 około 2000 oficerów, w tym 17 generałów i 180 pułkowników pochodzenia żydowskiego, którym zarzucano postawy proizraelskie, a w wielu wypadkach jednoznacznie antypolskie. W tym miejscu odnotować trzeba, że w październiku 1967 roku usunięto ze stanowiska naczelnego redaktora „Trybuny Ludu” Leona Kasmana. Tego samego Kasmana, który wiosną 1944 roku zrzucony został na terenie Lubelszczyzny w celu podporządkowania PPR Centralnemu Biuru Komunistów Polski w Moskwie. Tego Kasmana, który wysłał do Moskwy donos na Moczara stwierdzając, że jest on prowokatorem i domagając się zgody na jego likwidację. Wyroku Moskwy nie udało się wtedy Kasmanowi wykonać. Znamienne, że Gomułka, mimo iż wiedział o Kasmanie wszystko, godził się na to, aby był on członkiem KC PPR a także akceptował go na stanowisku naczelnego redaktora „Trybuny Ludu” i członka KC PZPR. Aż do roku 1967 ten zaciekły wróg Gomułki i w ogóle Krajowców, w tym zwłaszcza Moczara, był nie do ruszenia. Nie ruszył go nawet Październik. Dopiero po czerwcowa fala 1967 roku unicestwiła jego nietykalność. Nie uczyniono mu zbyt wielkiej krzywdy. Został wiceprezesem Narodowego Banku Polskiego. W grudniu 1967 roku odwołano ambasadora PRL w Moskwie, człowieka Puławian, Edmunda Pszczółkowskiego. Wiele wskazuje na to, że czystki w wojsku, pozornie drobny, ale jednak znamienny fakt usunięcia wiernego sługi Kremla Kasmana, oraz odwołanie Pszczółkowskiego zostało potraktowane w niektórych kręgach Kremla jako przejaw polskiego nacjonalizmu. Lobby żydowskie w Moskwie komentowało wydarzenia w Polsce w ten sposób, że polski nacjonalizm jest nie tylko antysemicki, ale także tradycyjnie antyrosyjski. Dalsze wydarzenia zaostrzą te oceny Kremla i w sposób znaczący przyczynią się do tragicznego upadku Gomułki w grudniu 1970 roku. Czystka w wojsku gwałtownie przyśpieszyła wydarzenia w Polsce. Konfrontacja była nieunikniona. W kręgu Puławian, wśród starych Komandosów, nikt już nie miał żadnych wątpliwości, że Gomułki nie da się ani zastraszyć, ani pozyskać. Wniosek: Gomułkę, a wraz z nim jego ekipę, trzeba usunąć.
    Cytat z książki Jerzego Brochockiego „Rewolta Marcowa - narodziny, życie i śmierć PRL”.
  • 2018-01-05 00:14 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Emigranci
    Od bez mała trzydziestu lat sprawa ta jest jednym z głównych argumentów szowinistów żydowskich przeciwko Polsce, kluczowym dowodem na „odwieczny, zoologiczny, polski antysemityzm”. Każdego roku postkomandosi, postpuławiame, znaczna część żydostwa polskiego w kraju i na świecie, z większym lub mniejszym rozgłosem, obchodzi rocznicę marcowej awantury jako dzień sławy i chwały, a także dzień żałoby i cierpienia. Czytając publikacje Komandosów i ich filosemickich chwalców, można odnieść wrażenie, że 8 marca 1968 roku jest jedną z najważniejszych lub wręcz najważniejszą datą w powojennej historii Polski. Niektórzy z apologetów marcowej rewolty dochodzą do tak obłąkańczo śmiesznych wniosków, że ośmielają się porównywać to wydarzenie do powstań narodowych i domagają się umieszczenia go w panteonie narodowej chwały. Narodowej? Chwały? Komentarz jest tu chyba zbyteczny. Inaczej trzeba jednak potraktować ową żałobę i cierpienie. Jeśli Polskę opuszczali wówczas Żydzi, którzy w rewolcie nie uczestniczyli ani jej nie popierali, na których nie ciążył uzasadniony zarzut udziału w bolszewickim zniewoleniu Polski, zwłaszcza działań zbrodniczych, przestępczych, Żydzi, którzy wyjeżdżali z Polski z żalem w sercu i naprawdę czystym sumieniem, to nad tym zwykłym, ludzkim żalem i bólem trzeba pochylić się z głębokim, ludzkim współczuciem. Ilu takich ludzi było wśród wyjeżdżających? Tego niestety nikt nie próbował policzyć. Apologeci marcowej rewolty twierdzą, że wszyscy wyjeżdżający byli niewinnymi ofiarami antysemityzmu, że zostali z Polski wyrzuceni. Zatrzymajmy się nad tym twierdzeniem. Badając sprawy marca 1968 roku i jego konsekwencji szukałem jakiegokolwiek dowodu, że ktokolwiek z ówczesnych emigrantów został do wyjazdu, zmuszony. Ani w relacjach ludzi czynnych wówczas po obu stronach, ani w dokumentach na taki przypadek nie natrafiłem. Wiem, że byli ludzie, którzy zostali usunięci z zajmowanych stanowisk, usunięci z PZPR, że niektórym zablokowano paszporty, które przed 1968 rokiem otrzymywali zawsze bez najmniejszych przeszkód. Rozumiem, że we własnym odczuciu ludzie ci mogli czuć się szykanowani. Nawet pozbawienie paszportu, który dla ogromnej większości Polaków był nieosiągalnym marzeniem, mogli odczuć niejako zrównanie w prawach (lub bezprawiu), lecz jako szczególne udręczenie i niezasłużone represje. Nie zmienia to w niczym faktu, że nikt dotychczas nie zaprezentował przypadku wyrzucenia Żyda z Polski ani w marcu 1968 roku, ani w którejkolwiek z poprzednich emigracji po II wojnie światowej. Kazimierz Kąkol w cytowanej już książce „Marzec 68 inaczej” publikuje liczby emigrantów żydowskich według danych Międzynarodowego Biura Pracy. Wynosiły one:
    w roku 1946 - 5800 osób
    w roku 1947 - 7700 osób
    w roku 1948 - 32200 osób
    w roku 1950 - 26500 osób
    w roku 1951 - 3500 osób
    w roku 1952 - 600 osób
    w roku 1953 - 200 osób
    w roku 1954 - 300 osób
    w roku 1955 - 400 osób
    w roku 1957 - 25500 osób
    Komentując te dane Kąkol pisze: Emigracja lat 1945-1948 była nielegalna acz tolerowana. Emigracja 1948-1951 odbywała się w zorganizowanych transportach. Biuro Polityczne KC PPR stwierdziło 28 maja 1948 roku, że wyjazd PPR-owców do Palestyny dla walki o państwo żydowskie nie stoi w sprzeczności z ideologicznymi zasadami członków naszej partii (...) Partia nie zaleca i nie organizuje wyjazdów okazując jedynie indywidualne poparcie tym towarzyszom, którzy zdecydują się wyjechać. Według danych Żydowskiego Instytutu Historycznego tylko w drugiej połowie 1945 roku wyjechało z Polski około 25-30 tysięcy Żydów. Według tego samego źródła do końca lipca 1946 roku przybyło do Polski z terenu ZSRR 136 tysięcy Żydów obywateli polskich. Ludność żydowska w Polsce, według danych ŻIH, osiągnęła latem 1946 roku od 216 do 259 tysięcy osób. Pod koniec 1949 roku, a więc w pierwszym roku koszmaru stalinizmu, wyjechało z Polski 27,5 tysiąca Żydów. Rzecz znamienna, że wyjeżdżający wówczas otrzymywali dokument podróży, którego otrzymanie oznaczało rezygnację z polskiego obywatelstwa. Więc nie Moczar ani Gomułka wynaleźli te przepisy emigracyjne dla Żydów, lecz Jakub Berman, Stanisław Radkiewicz, Roman Romkowski, Mieczysław Mietkowski... I nikt nie protestował! Nikt nie mówił o antysemityzmie. Dokładnych liczb żydowskich emigrantów z Polski chyba nigdy nie uda się ustalić, podobnie jak nigdy zapewne nie uda się ustalić liczby Żydów obywateli polskich, którzy ocaleli z zagłady na terenie okupacji niemieckiej. Różne źródła podają liczby od 80 do 300 tysięcy. Według niektórych badaczy liczby te są bardzo zaniżone, a faktycznie ocalonych było około pół miliona. Według ŻIH tylko do lutego 1947 roku i tylko za pośrednictwem Koordynacji Syjonistycznej tzw. Birchy wyjechało z Polski 140 tysięcy Żydów. W marcu 1949 roku Centralny Komitet Żydów Polskich przeprowadził rejestrację Żydów w Polsce. Ich liczba wynosiła wówczas 110 tysięcy osób. Jeśli więc do 1947 roku wyjechało 140 tysięcy, a w 1949 roku było 110 tysięcy oznacza to, że w sumie w roku 1946 było ich w Polsce około 250 tysięcy. Dane te są na pewno także bardzo zaniżone, ponieważ wielu Żydów z różnych powodów nie rejestrowało się. Przede wszystkim nie rejestrowała się większość żydowskich komunistów, a tych gwałtownie po wojnie przybywało. Dane pochodzące ze źródeł żydowskich są często wzajemnie sprzeczne. Oto np. przywoływany wyżej „Biuletyn ŻIH” w artykule Piotra Wróbla pt.: "”Migracja Żydów polskich. Próba syntezy” pisze, że w okresie od 1948 do końca 1950 roku przybyło do Izraela 106 125 polskich Żydów. To samo źródło podaje, że w latach 1945-1956 Stany Zjednoczone przyjęły 160 tysięcy Żydów z Polski. W tym samym okresie wyjechało ich do Kanady około 12 tysięcy, do Australii około 15 tysięcy i do Ameryki Łacińskiej około 30 tysięcy. Razem wszystkie wymienione kraje przyjęły w latach 1945-1956 łącznie 323125 Żydów polskich. Trudno się w tych różnych liczbach połapać, ale jedno jest pewne, że liczba ocalonych z zagłady Żydów polskich była znacznie wyższa niż podawały to zarówno źródła żydowskie, jak i polskie.
    Cytat z książki Jerzego Brochockiego „Rewolta Marcowa - narodziny, życie i śmierć PRL”.
  • 2018-01-05 11:41 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Proszę nie stosować metod z marca 1968 roku.
  • 2018-01-05 15:09 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    W wielkim skrócie:
    Tzw. wydarzenia marcowe to była tylko wewnętrzna rozgrywka na szczytach ówczesnej władzy pomiędzy „żydami”, czyli wysokimi funkcjonariuszami PZPR żydowskiego pochodzenia, na ogół zajmującymi najwyższe stawiska w partii i państwie w latach 1948-1956, a częściowo popierającymi wówczas Gomułkę, który miał za żonę Żydówkę, a „chamami”, czyli przedwojennymi polskimi komunistami pochodzenia „aryjskiego”, dowodzonymi przez M. Moczara. Skorzystał na tym głównie trzeci, czyli Gierek, nienależący ani do jednych ani do drugich (jako że przed wojną i podczas niej działał on komunistycznych partiach Francji i Belgii). Przegrali wówczas „żydzi”, jako że znaczna ich część zbytnio cieszyła się i to publicznie, z, iluzorycznego zresztą, zwycięstwa Izraela w tzw. wojnie sześciodniowej, a więc musieli oni opuścić nie tylko swoje stołki, ale też i Polskę, co zresztą uczynili oni z wielką chęcią, emigrując z Polski nie tyle do Izraela, ile na zachód i północ Europy (głównie do Niemiec, Austrii, Francji i Szwecji). Zgoda zaś, że zmuszono wówczas do wyjazdu jedynie niektórych wysoko ustawionych w partii i państwie działaczy PZPR pochodzenia żydowskiego, ale Polacy a także i Żydzi, niedemonstrujący publicznie swojego syjonizmu, mogli spać spokojnie. Naiwni studenci (tzw. generacja 1968 roku) użyci byli wówczas jako tzw. mięso armatnie przez rywalizujące za sobą frakcje wewnątrz PZPR.
  • 2018-01-13 09:07 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Jest mi tak przykro gdy czytam niektóre polskie gazety, które w niewyszukany sposób atakują inne grupy etniczne. Wydaje mi się, że byłoby miło tak ułożyć sobie relacje, żeby nie lekceważyć siebie nawzajem, szanować swoje tradycje i nie formułować dyskryminujących uogólnień, które więcej mają do czynienia z indywidualnymi doświadczeniami, niż z obiektywną rzeczywistością. http://dzieje.pl/aktualnosci/konferencja-muzeum-historii-polski-wielokulturowosc-wpisana-w-dzieje-rzeczpospolitej
  • 2018-01-13 15:22 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    Tyle, że to właśnie ta wielokulturowość rozłożyła I Rzeczpospolitą. Gdyby nie nieszczęsny dla Polski i Polaków sojusz z obcą nam etnicznie, językowo i kulturowo Litwą i spowodowane tym nieszczęsnym sojuszem rządy Litwinow (Jagiellonów) na tronie polskim, to nie zepsulibyśmy sobie stosunków z najpotężniejszym narodem słowiańskim czyli z Rosjanami i nie stalibyśmy się tak łatwo ofiarą dla germańskiego Drang nach Osten, przez który Polska, zajęta pomocą dla litewskiej ekspansji na wschód, straciła na setki lat takie odwiecznie słowiańskie ziemie jak Śląsk, Mazury z Warmią i Pomorze.
  • 2018-01-13 21:12 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Polska wielokulturowa i demokracja szlachecka była czymś wyjątkowym w historii Europy. Nauczyliśmy się wtedy mieszkać razem z innymi narodowościami i tę tradycję warto podtrzymywać. Jak "sojusz" z Rosją wyglądał w czasie rozbiorów, każdy chyba wie. Z tego względu w interesie Polski jest utrzymywać przyjazne kontakty z krajami, które stawiają na rządy prawa, a nie na rządy autorytarne.
  • 2018-01-13 22:49 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    1. Nie było nigdy w czasach I RP żadnej Polski wielokulturowej - była tylko Polska z dominującą kulturą polskiej szlachty i ze spolonizowaną szlachtą litewską a właściwie żmudzińską, w tym ze spolonizowaną ale jednak litewską a nie Polską dynastią Jagiellonów, która spowodowała utratę przez Polskę jej słowiańskich ziem zachodnich i północnych oraz skonfliktowała nas z Rosją.
    2. Demokracja szlachecka to jest zaś oksymoron - to była bowiem taka sama parodia demokracji jak w RPA czy Rodezji za rządów białej mniejszości. To były tylko pozory demokracji, skoro w praktyce ponad 90% ludności ówczesnej Polski, czyli chłopi i w zasadzie także mieszczanie, byli z tej pseudodemokracji wyłączeni i to przemocą.
    3. A jak wyglądał „sojusz” Polski z Niemcami i nawet Austrią podczas zaborów? W zaborze pruskim była, tak samo jak w austriackim, dyktatura niemieckojęzycznej arystokracji, tyle że w zaborze austriackim dopuszczała ona do głosu polską arystokrację i bogatą szlachtę, czyli mniej niż 10% ludności tego zaboru i tak było prawie do końca XIX wieku, kiedy to dopuszczono do praw politycznych mieszczaństwo i kułaków takich jak np. Witos, późniejszy premier powojennej, burżuazyjnej Polski.
    4. W interesie Polski leży, aby utrzymywać przyjazne kontakty z krajami, które z nami sąsiadują, niezależnie, jak systemy polityczne tych krajów są określane przez zachodnią propagandę. W Rosji, tak samo jak w Niemczech, są bowiem rządy prawa, tyle że w Rosji - rosyjskiego a w Niemczech - niemieckiego. A co znaczy w praktyce dla Polaków niemieckie prawo, to Polacy dobrze pamiętają z lat niemieckiej okupacji…
  • 2018-01-13 23:29 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Uważam, że nie można dzisiejszej miary przykładać do przeszłości, zatem 10% ludności Polski, która miała prawo głosu w XVI wieku, to dużo. Jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby Jagiellonowie nie zasiadali na polskim tronie nie wiemy, możemy się tylko domyślać. Tej części historii Polski nie da się zmienić. Jest jaka jest, Jeżeli chodzi o relacje Polski z sąsiadami, układać je można z uczciwymi partnerami. Kraj, który podbija inne kraje, prowadzi wojny hybrydowe, trolluje na potęgę na całym świecie, wpływa na wybory w 22 krajach, napada na Ukrainę, symuluje atak na kraje bałtyckie, Ukrainę i Polskę w czasie ćwiczeń Zapad, majsterkuje przy podwodnych swiatłowodach łączących Amerykę z Europą itd. nie jest poważnym partnerem do współpracy.
  • 2018-01-14 01:42 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Pani Alicjo,
    Skąd ma Pani te rewelacje na temat kraju, który rzekomo „podbija inne kraje, prowadzi wojny hybrydowe, trollu je na potęgę na całym świecie, wpływa na wybory w 22 krajach, napada na Ukrainę, symuluje atak na kraje bałtyckie, Ukrainę i Polskę w czasie ćwiczeń Zapad, majsterkuje przy podwodnych światłowodach łączących Amerykę z Europą itd. Nie od ex-ministra Macierewicza przypadkiem? I czy nie zwali Pani na „ruskich” winy za katastrofę smoleńską? Czy aby na pewno nie ma Pani problemów ze zdrowiem psychicznym? Telewizor nic Pani nie mówi, kiedy nie jest on włączony? Czy aby pod pani łóżkiem nie kryją się jacyś „czerwoni” („reds under the beds”)? Czy wszyscy są w domu zdrowi?
  • 2018-01-14 08:41 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Każdy może sprawdzić te informacje w prasie. Są ogólnie dostępne.

  • 2018-01-14 08:43 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    https://www.theguardian.com/world/2017/dec/14/russia-could-cut-off-internet-to-nato-countries-british-military-chief-warns
  • 2018-01-14 09:07 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    https://www.usatoday.com/story/news/world/2017/09/07/alleged-russian-political-meddling-documented-27-countries-since-2004/619056001/

    http://www.daily-times.com/story/opinion/2017/12/03/guest-opinion-russian-trolls-and-spreading-chaos-social-media/916704001/

    https://www.thetimes.co.uk/article/russia-rehearsed-strikes-on-western-europe-with-zapad-military-games-cc6ms7j3l
  • 2018-01-14 12:18 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Karul
    Wyprodukowanie obcążek dobrej jakości przekracza możliwości kibucników. Poza tym, to ja mam Internet bezprzewodowy, a wiec co mi przetniesz?
  • 2018-01-14 12:42 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja,
    USA Today, Daily Times czy też The Times to są przecież organy zachodniej, anglosaskiej propagandy. Poza tym, to prasa codzienna czy cotygodniowa nie jest wiarygodnym źródłem informacji, gdyż to samo wydarzenie jest opisywane w różnych mediach w zależności od tego, w czyim występują one interesie. Na przykład agresja Niemiec na Polskę w roku 1939 opisywana była przez prasę niemiecką jako akt samoobrony przed przygotowywanym przez Polskę napadem na Niemcy. Podobnie było z agresją Izraela na jego arabskich sąsiadów w roku 1967, którą izraelskie media opisywały jako obronę przed agresją ze strony Egiptu i jego sojuszników. Tak samo było z wojną przeciwko Rosji rozpętaną przez niedawno Gruzję oraz z wypowiedzeniem przez ludność Krymu posłuszeństwa reżymowi kijowskiemu, który zamierzał zukrainizować siłą zamieszkującą Krym większość rosyjskojęzyczną, czyli ludzi uważających się za Rosjan. Itp. itd.
    Poza tym, to Zachód, a szczególnie NATO, wbrew wcześniejszym obietnicom, przesunął swoje wojska do granic Rosji. Przypomina mi to oburzenie Zachodu po strąceniu przez ZSRR samolotu U-2, na zasadzie, że na Zachodzie uważano, iż USA ma prawo szpiegować ZSRR, ale ZSRR nie ma prawa bronić się przed naruszaniem jego terytorium przez amerykańskie samoloty szpiegowskie. Uważasz też pewnie, ze US Navy może sobie pływać po Bałtyku, ale flota wojenna Rosji nie powinna się pokazywać bliżej niż na 100 mil od brzegów USA. Itp. Itd. No cóż, jesteś typową wręcz ofiarą prania mózgu przez zachodnia propagandę, wszechobecną dziś w polskojęzycznych mediach, przejętych po roku 1990 przez zachodni kapitał. Polecam Ci więc silne dawki środków trzeźwiących.
  • 2018-01-14 12:52 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Ranking wolności prasy też można sprawdzić w internecie.

    https://rsf.org/en/ranking

    Z tego co widzę w pierwszej dziesiątce znajduje się dziewięć krajów europejskich. Jest z czego wybierać.
  • 2018-01-14 14:17 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Pani Alicjo,
    1. A kto robi ten ranking „wolności” prasy? Przecież na tzw. Zachodzie, czy to w Polsce czy też w USA mamy tylko iluzoryczną wolność słowa. Po prostu linię polityczną danego periodyku czy też stacji radiowej bądź telewizyjnej określa jej właściciel, na starej szkockiej zasadzie, że „who pays the piper calls the tune”. A że właścicielami zachodnich mass mediów są najbogatsze zachodnie koncerny, to wiadomo, ze ich linia polityczna będzie popierać zachodnią odmianę kapitalizmu. Naprawdę nie sadziłem, że jesteś z tak naiwna.
    2. Przecież ten ranking „wolności” prasy jest oparty na kwestionariuszu opracowanym przez finansowaną przez zachodni kapitał organizację „Reporterzy bez granic”, czyli czysto propagandową organizację mającą swoją siedzibę w Paryżu, która wyraźnie stoi po stronie Zachodu, jako że np. Parlament Europejski przyznał jej tzw. Nagrodę Sacharowa, czyli wybitnie polityczne wyróżnienie, skierowane wyraźnie przeciwko Rosji. Trudno przecież, aby organizacja finansowana przez zachodni kapitał występowała przeciwko ręce, która ją karmi. Organizacja ta przyznaje się zresztą, że prawie polowa (45%) jej przychodów pochodzi od rządów państw zachodnich (wikipedia.org/wiki/Reporters_Without_Borders#Funding) a znaczna część (ok. 20%) od zachodnich korporacji i biznesmenów, w tym np. od Sorosa i CIA (via tzw. Center for a Free Cuba). CDN
  • 2018-01-14 14:26 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    - Reporters Without Borders (EWB) has a contract with US State Department's Special Envoy to the Western Hemisphere;
    - RWB has its campaigning on Cuba financed by payments it has received from anti-Castro organizations. In 2004, it received $50,000 from the Miami-based exile group, the Center for a Free Cuba, which was personally signed by the US State Department's Special Envoy to the Western Hemisphere.
    - It was clear early on that RWB was not acting as objective guardians of freedom of the press in Haiti but rather as central actors in what can only be described as a disinformation campaign against Aristide's government ... They provide false information and skewed reports to build internal opposition to governments seen as uncontrollable and unpalatable to Washington while softening the ground for their eventual removal by providing justification under the pretext of attacks on the freedom of the press.
    - “Le Monde diplomatique” has criticized RWB's attitude towards Hugo Chávez's government in Venezuela, in particular during the 2002 coup attempt. RWB is said to have lent its support for Venezuelan pro-coup media outlets, and have had as a Caracas correspondent María Sol Pérez-Schael, an opposition adviser. RWB has also been criticized for supporting Globovision's version of events about its false reporting in relation to a 2009 earthquake.
    - RWB is accused of Overemphasis on “third-world dictatorships” and of bias in favor of Europe and the U.S
    In 2007 John Rosenthal argued that RWB showed a bias in favor of European countries. In the 2009 article about RWB and Venezuela cited above, Salim Lamrani stated “RWB is not an organization that defends freedom of the press, but is an obscure entity with a political agenda precisely commissioned to discredit through all possible means the progressive governments in the world that find themselves on the United States' blacklist.”
    - The Observatoire de l'Action Humanitaire (Centre for Humanitarian Action) criticized RWB's lukewarm criticism of US forces for their shelling, in 2003, of Palestine Hotel, in Baghdad, Iraq, which killed two Reuter’s journalists. The family of one of the deceased journalists, Spanish citizen José Couso, refused to allow the Spain chapter of RWB to attach its name to a legal action led by the family against the US army, voicing disgust at the fact that RWB interviewed US forces responsible for the shelling, but not the surviving journalists, and that RWB showed acquiescence to US army by thanking them for their “precious help”.
    - RWB is accused of overly focusing on left-wing regimes unfriendly to the US.
    - UNESCO, who initially had granted patronage to the first International Online Free Expression Day to be held on 12 March 2008, withdrew its patronage on the day of the event giving as reasons that RWB “published material concerning a number of UNESCO's Member States, which UNESCO had not been informed of and could not endorse” and that “UNESCO's logo was placed in such a way as to indicate the Organization's support of the information presented.” RWB responded in a press release "UNESCO has withdrawn its support to the promotion of this campaign because several of the nations which are part of the list of Internet Enemies published by the nongovernmental organization have directly put pressure to achieve it. (en.wikipedia.org/wiki/Reporters_Without_Borders).
    Itp. Itd. To jest wszystko polityka i propaganda.
  • 2018-01-14 21:35 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Przesyłam jeszcze jeden do link do strony, na której można sprawdzić stronniczość mediów. Nie chodzi mi tutaj o cytowanie takiej czy innej gazety, ale o to, że w internecie są dostępne metody dochodzenia prawdy i że każdy może z nich skorzystać. https://mediabiasfactcheck.com/?s=
  • 2018-01-15 12:00 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    Korzystasz tylko i wyłącznie z informacji, które uzyskujesz ze źródeł finansowanych przez zachodni kapitał, np. Sorosa oraz rządy państw zachodnich, np. poprzez CIA (tak jak dawniej finansowano Radio „Wolna Europa” i paryską „Kulturę” xięcia Giedroycia). Zaś cytowany przez ciebie Media Biast Fast Check jest amerykańską witryną propagandową, założoną przez niejakiego Dave van Zandt, z Greensboro w amerykańskim stanie North Carolina. Metodologia używana przez Media Biast Fast Check NIE jest zaś naukowa, co zresztą przyznaje ta strona w tzw. zastrzeżeniu czyli disclaimer („The methodology used by Media Bias Fact Check is our own. It is not a tested scientific method.”) Tak więc nie ma sensu powoływanie się na ów Media Biast Fast Check, jako że jego wiarygodność jest praktycznie zerowa. To jest bowiem tylko jedna z wielu istniejących agentur zachodniej, tu konkretnie amerykańskiej propagandy, kłamliwie udająca niezależność od finansującego go wielkiego zachodniego kapitału. Korzysta z niej np. prawicowy dziennik USA Today, założony przez multimilionera Ala Neuhartha, właściciela Gannett Company.
  • 2018-01-15 12:24 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Oto co znalazłem na temat „Media Bias Fact Check”:
    Publiczna paranoja na temat „fałszywych wiadomości” w ciągu ostatniego roku otworzyła drzwi dla innego rodzaju oszustwa - stron internetowych, które starają się wyprzedzić owe „fałszywe wiadomości”, nakłaniając opinię publiczną do przekonania, że prawdziwe źródła wiadomości są fałszywe. Jednym z najbardziej znanych oszustw jest strona o nazwie „Media Bias Fact Check”, która nie oferuje żadnych informacji, a zamiast tego oferuje amatorskie „oceny” różnych serwisów informacyjnych. Oceny te są niedokładne, bezużyteczne i zmieniane losowo. Co gorsza, w co najmniej niektórych przypadkach „oceny” te są po prostu oparte na informacjach pobranych z Wikipedii.
    Oszustwo „Media Bias Fact Check” opiera się na przekonaniu łatwowiernych internautów, że różne szanowane serwisy informacyjne są zagrożone, ponieważ są one „stronnicze” w taki czy inny sposób. Dzięki temu ofiary mogą wierzyć, że wiedzą coś, czego inni nie wiedzą, i skłaniają ich do komentowania za pomocą linków tych fałszywych ocen w odpowiedzi na artykuły zamieszczane w odpowiednich punktach informacyjnych. Ale oceny „Media Fact Check” często wyglądają jak niedopracowane wypracowanie ucznia piątej klasy lub nawet gorzej. Na przykład cytuję tu „ocenę” popularnego magazynu „Cosmopolitan”: „Cosmopolitan” jest to międzynarodowy magazyn o modzie dla kobiet, o nakładzie ponad 3 milionów. (Wikipedia) Podstawowym celem firmy „Cosmopolitan” są porady dotyczące mody, seksu i relacji miedzyludzkich, ale obejmują one także politykę. „Cosmopolitan” jest silnie lewicowy w raportowaniu i selekcji swej treści. Choć nieobiektywny, „Cosmopolitan” zwykle publikuje informacje pozyskane z wiarygodnych źródeł.”
    I to jest cała „ocena” dostarczona przez „Media Bias Fact Check”. Osoba, która napisała tę ocenę, najwyraźniej nigdy nie spojrzała na „Cosmopolitan” i nie podała żadnych przykładów popierających ocenę, że jest to magazyn lewicowy, którą to ocenę losowo przypisano do tego magazynu. Ponadto, wymyślenie powyższej całkowicie bezużytecznej oceny składającej się z zaledwie czterech zdań wymagało oparcia przynajmniej jednego z tych zdań na Wikipedii, mimo że nawet studenci mają problemy za używanie Wikipedii jako jedynego źródła. Inne „oceny” na tej stronie oszustwa są jeszcze bardziej amatorskie.
    Ale w przypadku takiej strony, szczegóły oszustwa nie mają większego znaczenia. Umieszczając w nazwie witryny „Sprawdzanie faktów”, a następnie przypisując negatywne oceny do serwisów informacyjnych, witryna „Media Bias Fact Check” tworzy fałszywe wrażenie, że jej negatywne oceny są oparte na braku faktycznej dokładności w ocenianym przez nią piśmie. Strona ta liczy na łatwowierność ludzi, którzy nie rozumieją w pełni różnicy pomiędzy dokładnością a uprzedzeniami, i na pewno liczy na to, że jej ofiary nie będą zawracać sobie głowy lekturą jej żałosnych wyjaśnień dotyczących przypisanych ocen i że nie zobaczą, w jakiej części „Media Bias Fact Check” przyznaje się, czy jej opinie są zgodne z faktami. W tym sensie poleganie na oszukańczych witrynach, takich „jak Media Bias Fact Check” nie różni się niczym od poleganiu na fałszywych wiadomościach.
    http://www.palmerreport.com/politics/scam-site-media-bias-fact-check-caught-cribbing-its-ratings-from-wikipedia/2342/
  • 2018-01-15 12:27 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Wikipedia pisze na temat tak: It has been observed that the world's principal suppliers of news, the news agencies, and the main buyers of news are Anglophone corporations and this gives an Anglophone bias to the selection and depiction of events. Anglophone definitions of what constitutes news are paramount; the news provided originates in Anglophone capitals and responds first to their own rich domestic markets. Despite the plethora of news services, most news printed and broadcast throughout the world each day comes from only a few major agencies, the three largest of which are the Associated Press, Reuters and Agence France-Presse. Although these agencies are 'global' in the sense of their activities, they each retain significant associations with particular nations, namely the United States (AP), the United Kingdom (Reuters) and France (AFP). Chambers and Tinckell suggest that the so-called global media are agents of Anglophone values, which privilege norms of 'competitive individualism, laissez-faire capitalism, parliamentary democracy and consumerism.' They see the presentation of the English language as international as a further feature of Anglophone dominance. (https://en.wikipedia.org/wiki/Media_bias)
  • 2018-01-15 12:34 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Wrzucanie wszystkich stron internetowych do jednego worka, mija się całkowicie z celem. Co ma Media Bias/Fast Check do czynienia z Giedroyciem, tego nie wiem. W Pana tekstach miesza Pan historię z teraźniejszością, fakty z mitami, spekulacje z wyrwanymi z kontekstu faktami, ideologie z przesądami. Ani nie jest to przekonujące, ani prawdziwe.
  • 2018-01-15 13:23 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Media Bias i Fast Check maja tyle do czynienia z Giedroyciem, że one są/były finansowane z tych samych źródeł. Wiem, że prawda w oczy kole, ale Polacy nie są już tak zafascynowani tzw. Zachodem jak dawniej i zaczyna do nich docierać to, że są oni od lat okłamywani i wykorzystywani przez ów Zachód. Natomiast twoje rozpaczliwe próby znalezienia na owym Zachodzie niezależnych autorytetów są po prostu śmieszne. Poza tym, to proszę mi wyjaśnić, czym się różni ideologia oraz wiara religijna od przesądu a „fakty” podawane przez zachodnią propagandę od mitów i spekulacji. Poza tym, to obecna teraźniejszość szybko staje się historią.
  • 2018-01-15 15:36 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Problemem wielu Polaków jest niskie zaufanie społeczne. Własnego braku zaufania społecznego nie można bezkrytycznie przenosić na inne kraje i instytucje. Polacy wnioskują częstokroć na podstawie własnych doświadczeń i tego typu socjalizacji, jakiej podlegali we własnym kraju. Zatem wnioskowanie o innych narodach, grupach etnicznych, mediach etc. jest w moim mniemaniu błędem. Do innych spraw o których Pan pisze nie będę się odnosić. Jest Pana prawem formułowanie takich opinii, jakie się Panu podobają. Jednak czy chcemy czy nie, cała dyskusja publiczna, która toczy się w Polsce od wielu lat, ma wpływ na nasz dobrostan. Ja osobiście chciałabym, aby Polska w większym stopniu opierała się na prawach człowieka, czyli tym co Pan uważa za propagandę zachodnią, a nie na wąsko formułowanach partykularnych interesach jednego narodu. Inaczej to ujmując jest dla mnie ważniejszą wartością poszanowanie ludzi do siebie, bez względu na to skąd pochodzą, niż koncentrowanie się na zaszłościach historycznych i ciągłe odgrzebywanie trupów polskiej historii. http://www.polskatimes.pl/artykul/3591071,janusz-czapinski-polacy-wciaz-maja-problem-z-zaufaniem-drugiemu-czlowiekowi,id,t.html
  • 2018-01-15 16:28 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    1. Owo niskie zaufanie społeczne jest dowodem na głęboką mądrość polskiego ludu, który nie tak łatwo jak na tzw. Zachodzie daje się ogłupiać przez reżymową propagandę, czy to zaborczą, czy to sanacyjną, PRL-owską czy też współczesną, czyli zachodnią, finansowaną przez tych różnych Springerów i Sorosów. Ponieważ mechanizm ogłupiania ludu przez elity jest wszędzie w zasadzie ten sam, to jak najbardziej można wnioskować o innych narodach, grupach etnicznych, mediach etc. na przykładzie jak owa zachodnia propaganda działa w Polsce, oczywiście biorąc pod uwagę lokalną specyfikę. Niemniej generalna zasada jest ta sama - rządzą nami elity, które zmieniają się tylko poprzez rewolucje (Pareto), a które posługują się biegle, przy pomocy dobrze opłacanych a często tez dobrze wyszkolonych pachołków, socjotechniką, czyli propagandą i marketingiem politycznym w celu przeforsowania swojej opinii wśród szerokich mas. Oczywiście, ta reżymowa propaganda posługuje się różnym narzędziami - elitarnymi pismami dla tzw. elit intelektu, innymi pismami dla elit pieniądza a jeszcze innymi mediami (mass media, telewizja, radio a nawet Internet etc.) dla zwyczajnych ludzi.
    2. Ponieważ dyskusja w mass mediach jest ściśle kontrolowana przy pomocy cenzury, w tym nie tylko prewencyjnej (tzw. zapisy) ale także i cenzury wewnętrznej, to cała ta dyskusja publiczna, która toczy się w Polsce od wielu lat, ma niewielki wpływ na nasz dobrostan, jako że, jak to już wyjaśniłem na początku, rządzą nami niewybieralne przez masy elity, które zmieniają się tylko poprzez rewolucje, a tylko zmieniają się osoby reprezentujące owe elity w aktualnych władzach, przy czym często ta sama osoba jest ministrem w rządzie PO jak i PiS, np. Radek S.
    3. W sprawie tzw. praw człowieka o obywatela, to nie raz już wyjaśniałem, że w kapitalizmie są one, podobnie jak demokracja, tylko iluzją, że kończą sie one w momencie podjęcia pracy zarobkowej dla właściciela kapitału i że pełne prawa maja w kapitalizmie tylko właściciele kapitału, niezależnie co na ten temat piszą ci różni Czapińscy, czyli „useful idiots” wielkiego zachodniego kapitału. Dla mnie bowiem najważniejsza jest wolność od wyzysku i przymusu pracy. Demokracja oznacza dla mnie demokrację bezpośrednią, a nie pośrednią, czyli rządy osobników co prawda wybieranych w powszechnych wyborach na kilka lat, ale którzy po tym wyborze nie są odpowiedzialni przed tymi, którzy ich wybrali. Prawa człowieka i obywatela oznaczają dla mnie zaś głównie prawa ekonomiczne, czyli przed wszystkim prawo do pracy i godnej za nią zapłaty. Jak widać, moja definicja wolności, demokracji i praw człowieka oraz obywatela mocno rożni sie do definicji przyjętej zarówno przez konserwatystów jak też liberałów i narodowców. Jeszcze raz też powtarzam, że prawa człowieka i obywatela przestają w kapitalizmie obwiązywać w momencie przekroczenia przez pracownika najemnego progu przedsiębiorstwa, w którym jest on zatrudniony, a decyduje o tym przede wszystkim prawo, faworyzujące kapitał, nadwyżka podaży pracy nad popytem na nią oraz. Last but not least, ekonomiczny przymus pracy, ten fundamentalny fundament kapitalizmu. Prawa człowieka i wolne media są więc w kapitalizmie tylko fikcją.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2018-01-15 16:30 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Miało być: prawa człowieka i obywatela przestają w kapitalizmie obwiązywać w momencie przekroczenia przez pracownika najemnego progu przedsiębiorstwa, w którym jest on zatrudniony, a decyduje o tym przede wszystkim prawo, faworyzujące kapitał, nadwyżka podaży pracy nad popytem na nią oraz, last but not least, ekonomiczny przymus pracy, ten fundamentalny fundament kapitalizmu. Prawa człowieka i wolne media są więc w kapitalizmie tylko fikcją.
  • 2018-01-15 16:59 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Do tej dyskusji niewiele jestem w stanie dodać, jako że "Kapitału" Marksa nie czytałam, a o filozofii marksistowskiej wiem tyle z doświadczenia, że nie sprawdziła się w Polsce, ani w żadnym innym kraju który znam. Ostatnimi przyczółkami komunizmu na świecie są bodajże Kuba i Korea Północna, do których nie musimy jechać, aby dowiedzieć co tam się obecnie dzieje. Kapitalizm w obecnej postaci jest regulowany przez między innymi przez Prawo Pracy - oprócz Polski - co oznacza, że pracownika nie można wykorzystywać bez żadnych ograniczeń, że są normy, standardy i procedury, które to uniemożliwiają.
  • 2018-01-15 17:44 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja
    1. Co ma wspólnego to, co ja napisałem, z „Kapitałem” Marksa ?
    2. Filozofia nie jest weryfikowalna empirycznie, a wiec żadna filozofia się nie sprawdziła się w Polsce, ani też w żadnym innym państwie świata.
    3. Ani Kuba, ani Korea Północna nie są państwami komunistycznymi, a tylko na Kubie rządzą z tych państw komuniści i to dość umiarkowani. Byli by oni jeszcze bardziej umiarkowani, gdyby nie wrogi stosunek USA do rządu niepodległej Kuby. Korea Północna czyli KRLD jest zaś jest de facto neo-feudalnym królestwem pod władzą dynastii Kimów i z komunizmem nie ma ona nic wspólnego. Oficjalną doktryną KRLD jest przecież ideologia dżucze (ang. juche, dosłownie samodzielność, zbliżona wymowa: czu-czhe) – de facto (neo)feudalna, (neo)merkantylistyczna doktryna ekonomiczno-polityczna sformułowana przez pierwszego przywódcę Korei Północnej Kim Ir Sena i wprowadzona tamże.
    4. Prawo pracy chroni w kapitalizmie tak samo pracownika jak zwierzęta są chronione przez prawo o traktowaniu zwierząt, czyli głównie w teorii. Prawo pracy nie pozwala tylko na skrajnie rabunkową gospodarkę pracownikami i też tylko w najbardziej rozwiniętych państwach świata. Jak to już wyjaśniłem, prawo pracy faworyzuje kapitalistów, którzy mogą zwolnić pracownika praktycznie kiedy tylko zechcą, jako że w kapitalizmie mamy praktycznie zawsze do czynienia z nadwyżką podaży pracy nad popytem na nią oraz istnieje w tym ustroju ekonomiczny przymus pracy, ten fundamentalny fundament kapitalizmu, który w praktyce zmusza każdego, kto nie posiada kapitału, do świadczenia pracy dla kapitalisty i to za zapłatę mniejszą niż wynosi wartość pracy wykonanej przez pracownika najemnego, gdyż tylko w ten sposób właściciel kapitału może osiągnąć zysk.
  • 2018-01-16 09:52 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    P.S.
    Polska chwali się, że wydaje na zbrojenia ponad 2 % PKB. Polski minister wojny jeździ do Brukseli i Waszyngtonu. Znów, jak za Sanacji machamy szabelką i szykujemy się do wojny z Moskwą. To się znów źle skończy. :-(
  • 2018-01-17 13:29 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Praca wre.
  • 2018-01-17 13:35 | rysszc

    Re:Generacja 1968 r.

    Super!!
    Pewnie jestem jedynym który z uwagą przeczytał tą dwuosobową dyskusję. Pozdrawiam AlicjęRz. Odnoszę wrażenie, że Jakowalski walczy, uczy maksymalnie obiektywnej oceny rzeczywistości przez czytelników. Przypuszczam, że znajduje wielu oskarżających Go o "wschodniość orientacji politycznej". Warto czytać.
    Dziewiątego albo dziesiątego marca 1968 roku słuchałem bezpośredniej relacji uczestnika /obserwatora/ wydarzeń warszawskich. Już po południu był w Środzie Wlkp w więzieniu, pozbawiony sznurowadeł.
    Natychmiast i myślę prawidłowo, zareagował Rektor PP. Wystąpił w klubie studenckim Sęk w DS1 osiedla studenckiego PP. Szczegółowo wyjaśnił różnicę między Natolinem
    i Partyzantami skutkiem czego nie było na tym osiedlu protestów studenckich. Taka była decyzja autonomiczna studentów - to nie nasza wojna. Rektor ten doprowadził również do szybszego zwolnienia wszystkich Poznańskich studentów z więzień. Przepłacił to utratą stanowiska. Tak jak znikł ze Studium Wojskowego oficer polityczny wyjaśniający nam które państwo naszego bloku finansuje prasę i komunistów w krajach zachodnich /Polska opiekowała się Włochami/.
    Efekt marca to świadome postrzeganie polityki, czytanie tekstów politycznych i podobnych z rezerwą.
  • 2018-01-17 14:15 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Rysszc
    1. Mnie różnicę między Natolinem a Partyzantami wyłożył był mój ojciec, wówczas wykładowca SGGW, skutkiem czego było to, że trzymałem sie od tych wydarzeń z daleka, wiedząc, że to są personalne rozgrywki o władzę wewnątrz PZPR (wewnątrz tzw. partii wewnętrznej, używając terminologii Orwella) i że naiwni studenci, głównie z wydziałów humanistycznych UW, zostali podstępem wciągnięci w te rozgrywki. Za podobne wyjaśnienie studentom Wydziału Nauk Ekonomicznych SGGW ojca mojego karnie „zesłano” (tzw. „kop w górę”, ale na prowincję) - najpierw do Bydgoszczy (ówczesna Wyższa Szkoła Pedagogiczna) a później do Siedlec (ówczesna Wyższa Szkoła Rolniczo-Pedagogiczna), a chodziło tu głównie o to, że skrytykował on ówczesnego rektora SGGW, który nieopatrznie podziękował studentom SGGW za nie włączenie się w te rozruchy, co zdaniem mojego ojca (i chyba słusznie) mogło tylko spowodować entuzjastyczne przyłączenie się studentów SGGW do tych ruchawek na i w okolicach UW.
  • 2018-01-17 14:21 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Rysszc
    2. Prasę i generalnie komunistów w krajach zachodnich finansował tzw. Blok Wschodni z ZSRR na czele, przy czym po rozłamie pomiędzy KPZR a KPCh, Moskwa finansowała partie promoskiewskie, a Pekin partie propekińskie czyli maoistowskie. Oczywiste też jest, że antykomunistów w krajach bloku „komunistycznego” finansował tzw. Zachód z USA na czele i to nam też mówiono na Studium Wojskowym (w moim przypadku SGPiS). To się nazywało wojną psychologiczną w ramach tzw. zimnej wojny.
  • 2018-01-17 14:38 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Rysszc
    3. Moja orientacja polityczna jest propolska a poza tym, to jestem zwolennikiem tzw. polityki realnej, ale w znaczeniu „Realpolitik”, czy opartej na zaakceptowaniu faktu, że najważniejszym mocarstwem europejskim jest Rosja, która jest najsilniejszym militarnie, najliczebniejszym i największym terytorialnie państwem europejskim z największymi zasobami bogactw mineralnych, własną technologią militarną oraz PKB nieznacznie tylko ustępującym Niemcom (RFN) a znacznie przekraczającym PKB Francji czy też UK. W związku z tym skazani jesteśmy albo na zagładę, albo na utrzymywanie poprawnych czyli dobrosąsiedzkich, choć niekoniecznie zaraz przyjacielskich stosunków z Rosją A to zaś wymaga, aby Polska nie była członkiem ani UE, ani też szczególnie NATO, ponieważ członkostwo w tych zachodnich organizacjach z definicji antagonizuje nas z Rosją, a jak wiadomo, wszystkie nasze wyprawy na wschód bardzo źle się dla nas kończyły - po pozornych zwycięstwach (np. zajęcie Moskwy w XVII wieku czy też odparcie bolszewickiej ofensywy w roku 1920) spotykały nas zaraz klęski: w XVIII wieku zabory a w roku 1939 ostateczna utrata resztek kresów wschodnich. Skoro ani Napoleon, ani Hitler nie pokonali Rosjan, to śmieszne było by uważać, ze ktokolwiek poza Chińczykami jest ich w stanie pokonać, a przypominam, że będąc członkami UE i NATO, zmuszeni jesteśmy prowadzić proamerykańską, a więc antyrosyjską i antychińską politykę. Stąd też uważam, że członkostwo w UE, a szczególnie zaś NATO, naraża nas Polaków na kolejną utratę tej symbolicznej już dziś, ale zawsze niepodległości. Nie łudźmy się - w razie konfliktu na linii Warszawa-Moskwa, jedyne co zrobi Zachód to podjęcie ostrych kroków dyplomatycznych, takich jak np. wydalenie większości dyplomatów rosyjskich z USA i generalnie z państw-członków NATO i wstrzymanie na rok czy dwa wymiany kulturalnej z Rosją. Po prostu NATO jest tylko wydmuszką, paktem wirtualnym, jako że nawet Turcja, którą przecież trudno zaliczyć jest do tradycyjnych przyjaciół Rosji, kupuje w Rosji systemy obrony przeciwrakietowej, a przypominam, że Turcja ma drugą co do wielkości armię w NATO.
  • 2018-01-17 14:43 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Pozdrowienia dla Rysszc.
  • 2018-01-17 16:15 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Dodam tylko, że obecnie mamy w Polsce sytuację bardzo podobną do tej z roku 1868. Też mamy frakcyjne walki w wąskim gronie zawodowych polityków reprezentujących rządzące nami elity, tyle ze w roku 1968 to były frakcje wewnątrz rządzącej „monopartii” a dziś mamy dwie walczące ze sobą frakcje POPiS-u, czyli PO contra PiS. Tak jak w roku 1968, do tych walk wewnątrzpartyjnych próbuje się włączać osoby spoza ścisłego kierownictwa rządzących partii czy frakcji - w roku 1868 to byli głównie studenci a dziś są to inni pożyteczni „i d y j o c i” tacy jak członkowie KOD-u, panie z czarnymi parasolkami, „obywatele” RP etc. Obie walczące frakcje tak samo jak w roku 1968, deklarują swoją dozgonną i absolutną wierność oraz przywiązanie do hegemona (wówczas ZSRR, dziś USA) i do obowiązujących dogmatów (wówczas tzw. realnego socjalizmu, a dziś tzw. realnego kapitalizmu). Nihil novi sub sole.
  • 2018-01-17 18:04 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Czytając dość wnikliwie codzienną prasę, trudno się nie oprzeć wrażeniu, że podejmowana obecnie tematyka w zbyt dużym stopniu koncentruje się na bieżącej polityce obecnego rządu. Media w Polsce doprowadzają ludzi do skrajnych emocji, rozdmuchując problemy do niebotycznych rozmiarów. Jedynym prawdziwym problemem, który powinien być dla nas ważny jest odebranie sądom niezależności, czyli zlikwidowanie jednego z trzech filarów demokracji, a mianowicie trójpodziału władzy. I tu być może da się zauważyć, że logika moich poglądów nie opiera się na propagandzie anglosaskiej, bądź jakiejkolwiek innej, a wiedzy, którą sobie przyswoiłam z podręczników szkolnych. Monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy nie jest rozwiązaniem nowym - znaleźć ją można w pierwszej nowoczesnej ustawie zasadniczej Europy, a mianowicie w Konstytucji 3 majowej. Jeżeli zaś chodzi poglądy prezentowane w prasie, zawsze staram się do tego co czytam podchodzić krytycznie.
  • 2018-01-17 18:35 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja (z małymi poprawkami),
    W wielkim skrócie - tzw. trójpodział władzy jest fikcją, gdyż sądy i sędziowie są z definicji zależni od prawa ustanawianego przez władzę ustawodawczą oraz są oni finansowani przez władzę wykonawczą, która z kolei zależy od prawa ustanawianego przez władzę najwyższą, czyli ustawodawczą. Żaden sąd czy sędzia nie jest więc niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej, jako że ta pierwsza ustanawia prawo, w ramach którego sąd i sędzia muszą działać, a ta druga finansuje sędziów i sądy. A zależność finansowa oznacza przecież zawsze zależność polityczną.
    Monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy nie jest oczywiście rozwiązaniem nowym, Zgoda, że znaleźć ją można w Konstytucji 3 Maja, ale co z tego? W Konstytucji 3 Maja mieliśmy np. prymat religii rzymsko-katolickiej - uznawała ona katolicyzm rzymski za religię panującą a apostazja, czyli odejście od katolicyzmu rzymskiego było w niej przestępstwem. Konstytucja ta formalnie przyznała władzę narodowi, aczkolwiek trudności budzi zdefiniowanie w niej tego podmiotu, jako że w praktyce przez „naród” rozumiano w niej tylko zamożną szlachtę. Chłopi, czyli ogromna większość Narodu nie miała w niej przyznanych żadnych praw. Ograniczała ona również demokrację, pozbawiając część społeczeństwa (szlachtę gołotę, czyli nieposiadającą dóbr ziemskich) praw politycznych.
    Ta idea trójpodziału władzy jest przecież tylko ideą, życzeniem, niemożliwym do praktycznej realizacji a poza tym, to implementowana tak jak np. w USA powoduje ona paraliż władzy wykonawczej i stawia władzę sądowniczą nawet ponad władzą ustawodawczą, ustanawiając de facto dyktaturę sędziów - w przypadku USA dyktaturę sędziów Sądu Najwyższego, czyli osób pochodzących z nominacji a nie z wolnych, powszechnych wyborów. Widać jest więc wyraźnie, że cały ten trójpodział władzy jest tylko prawniczą fikcją i że nie da się go pogodzić z zasadami demokracji, czyli ludowładztwa, jako że stawia on de facto ponad prawem i Narodem kastę sędziowską. To jest więc idea typowo feudalna, zdecydowanie archaiczna w XXI wieku.
  • 2018-01-17 18:54 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Trójpodział władzy wynika ze zdrowego rozsądku, że żadnej władzy, nie można pozbawić kontroli. Sąd Najwyższy stoi tym samym na straży porządku prawnego, który został ustanowiony w danym kraju.
  • 2018-01-17 20:01 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicja,
    Zdrowy rozsądek mówi nam, że Ziemia jest płaska, a z drugiej strony, że Słońce krąży wokół niej, ale przecież to pierwsze wyklucza to drugie, a poza tym oba te „zdroworozsądkowe” twierdzenia sprzeczne są z wynikami obiektywnych obserwacji astronomicznych i geodezyjnych.
  • 2018-01-17 20:11 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Sąd Najwyższy to są w praktyce sędziowie tego sądu, osoby z definicji omylne, pochodzące na dodatek nie z wolnych powszechnych wyborów a z mianowania władzy wykonawczej. Poza tym, to w demokracji władza musi być „of the people, by the people and for the people” czyli „z narodu, przez naród i dla narodu - słynny Adres Gettysburski Abrahama Lincolna. Profesor Joseph Stiglitz, laureat nagrody im. Nobla z ekonomii, opublikował zaś w roku 2011 w periodyku „Vanity Fair” („Targowisko Próżności”) artykuł zatytułowany „Of the 1%, by the 1%, for the 1%” („Z 1%, przez 1%, dla 1%”), nawiązujący do owego Adresu Gettysburskiego A. Lincolna, w którym Stiglitz postawił doskonale dowiedzioną przez niego tezę, że Stany Zjednoczone są w coraz większym stopniu rządzone przez najbogatszy 1% i że USA dryfują od czasów Reagana w kierunku plutokracji, ponieważ indywidualni obywatele mają tam coraz mniejszy wpływ na politykę, a najbogatsi członkowie elit pieniądza - coraz większy. W badaniu przeprowadzonym przez politologów Martina Gilens’a z Uniwersytetu Princeton i Benjamina Page’a z Northwestern University, a który został wydany w kwietniu 2014 roku, stwierdzono zaś, że ich większość społeczeństwa amerykańskiego w rzeczywistości ma niewielki wpływ na politykę rządu. W Polsce jest też nie lepiej. Patrz też Wikipedia - ‘Fasadowość demokracji’ i ‘Plutokracja’.
  • 2018-01-17 21:51 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Moim zdaniem nie wymyślono jeszcze jak dotąd lepszego systemu władzy.

    "Monteskiusz wyróżnił trzy rodzaje rządów

    Republikański – podzielić go należy na ustrój demokratyczny i autokratyczny. Podstawą obu powinna być cnota, czyli gotowość do przedłożenia dobra wspólnego nad własne. Ludzie jednak są ambitni, a cnota zanika grożąc anarchią.
    Monarchiczny – w ustroju tym rządzi się na podstawie prawa, a jego zasadą jest honor. Według Monteskiusza monarchia ograniczona jest najlepszym modelem ustrojowym, najbardziej sprzyja wolności. Monarcha musi jednak władać na mocy praw od niego silniejszych, a ponadto powinny istnieć „władze pośredniczące” (np. szlachta).
    Despotyczny – prawem była w nim wola suwerena, opierał się na strachu. Władza despotyczna działa przez zastraszanie.

    Zastanawiając się nad naturą ustrojów i charakterem praw, a także nad warunkami jakie muszą być spełnione, aby jednostka cieszyła się wolnością Monteskiusz zauważa, że od typu ustroju ważniejszy jest sposób jego sprawowania (z wyjątkiem rządu despotycznego), a w szczególności to czy rząd przestrzega zasad harmonii i umiarkowania. Miał temu służyć podział władz na trzy rodzaje: władzę prawodawczą, władzę wykonawczą i władzę sądowniczą. Władze te muszą jednak pozostawać w oddzieleniu, nie może ich sprawować jedna osoba, czy instytucja. „Monteskiusz spodziewał się, że rozdzielone władze będą się wzajemnie równoważyć i że dzięki temu żadna z nich nie uzyska siły, zdolnej zagrozić umiarkowanemu charakterowi ustroju” (Król 2001: 46).
  • 2018-01-18 00:00 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicjo,
    Monteskiusz to jest od dawna dinozaur, urodzony w wieku XVII a zmarły w wieku XVIII. Monteskiusz wyszedł od koncepcji prawa naturalnego, wywodząc (w niezgodzie z Hobbesem), że prawo stanowione zostało ustanowione dla poskromienia tzw. dzikości natury, ale nie przedstawił on w tym względzie żadnych empirycznych dowodów, a więc jego teoria NIE jest naukowa.
    Uważał on, że przy tworzeniu prawa należy brać pod uwagę tzw. naturalne uwarunkowania, które kształtują ducha praw a do tych uwarunkowań zaliczał on arbitralnie: wielkość terytorium państwa, klimat, religię, obyczaje, historię, formy gospodarowania oraz zasady rządzenia. Monteskiusz wyróżnił też trzy formy państwa:
    - despotia, w której zasadą rządzenia jest strach,
    - monarchia, w której rządy odwołują się do tzw. honoru,
    - republika, która może mieć ustrój demokratyczny (oparta jest wtedy na tzw. cnocie) albo arystokratyczny (oparta wtedy na umiarkowaniu warstw rządzących).
    Nie zauważył on jednak tak oczywistych faktów, że monarchia dziedziczna z definicji musi być despotią, że honor monarchów polega tylko i wyłącznie na przestrzeganiu arbitralnie ustanowionych przez nich samych kodeksów etycznych, że nie przeszkadza ten honor w odebraniu wszelakich praw ogromnej większości ówczesnej ludności, czyli chłopstwu, że nie przeszkadzał ów honor monarchom w prowadzeniu zaborczych wojen, okładaniu produktywnej części ludności podatkami na utrzymanie dworu etc.
    Poza tym, to republika jest z definicji demokratyczna, inaczej, to jeżeli jest ona arystokratyczna, to przekształca się on z definicji w monarchię (jak to było z Napoleonem I, który z konsula czyli de facto prezydenta mianował się cesarzem czy też z Napoleonem III), czyli inaczej w despotię, jako że w monarchii dziedzicznej jedynym czynnikiem, który powstrzymuje poddanych przed zgładzeniem monarchy jest strach przed nim, a poza tym, to monarcha, chyba że obierany jest on w wolnych, powszechnych wyborach przez cały naród (ale wtedy to jest on de facto prezydentem), nie ma żadnego mandatu do rządzenia poza nagą siłą fizyczną a w czasach Monteskiusza było to, jak zresztą i dziś, wojsko i rożnego rodzaju policje.
    Co też mamy z tego, że Monteskiusz spodziewał się, że rozdzielone władze będą się wzajemnie równoważyć i że dzięki temu żadna z nich nie uzyska siły, zdolnej zagrozić umiarkowanemu charakterowi ustroju, skoro wiadomo, że najważniejsza jest w teorii władza ustawodawcza a w praktyce wykonawcza, a władza sądownicza podlega poprzez ustawy władzy ustawodawczej, a poprzez finansowanie - władzy wykonawczej. Cala „teoria” Monteskiusza oparta jest więc na naiwnym myśleniu życzeniowym i ma ona wybitnie feudalny charakter, a więc nie ma ona żadnego praktycznego odniesienia czy też zastosowania do czasów współczesnych. Jest ona dziś takim samym śmiesznym archaizmem jak Konstytucja 3 Maja.
  • 2018-01-18 06:50 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Kiedy to właśnie Monteskiusz kierował się przekonaniem, że władza korumpuje.

    "Monteskiusz, zainspirowany dziełami Locke'a, w swoim dziele O duchu praw stwierdził, że posiadanie władzy skłania do jej nadużywania i łamania praw obywatelskich. Warunkiem zachowania wolności politycznej obywateli jest podział władz między różne, niezależne, wzajemnie dopełniające, hamujące i kontrolujące się podmioty".
  • 2018-01-18 09:27 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicjo,
    "Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie" to stwierdził John Acton, bardziej znany jako Lord Acton (właściwie John Emerich Edward Dalberg-Acton, Pierwszy baron Acton) ur. 10 stycznia 1834 w Neapolu, zm. 19 czerwca 1902 w Tegernsee w Bawarii – brytyjski historyk, filozof polityczny, teoretyk wolności i polityk.
  • 2018-01-18 09:30 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicjo
    Podział władz między różne, niezależne, wzajemnie dopełniające, hamujące i kontrolujące się podmioty powoduje w praktyce paraliż władzy wykonawczej. Taki podział mieliśmy w I RP i doprowadził on ją do upadku. W rzeczywistości szansę przetrwania mają bowiem tylko państwa z silną władzą wykonawczą. Inaczej mamy anarchię, jak w I RP czy też dziś w Somalii.
  • 2018-01-18 10:23 | AlicjaRz

    Re:Generacja 1968 r.

    Jestem odmiennego zdania.

    "Autorytaryzm – ustrój polityczny, w którym władza jest skupiona w rękach przywódcy i jego najbliższego środowiska. Decyzje podejmowane przez przywódcę autorytarnego zatwierdzane są przez podporządkowany mu parlament. W systemie ważną rolę sprawuje cenzura, policja polityczna i wojsko, które są narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego[1].

    W kontekście politycznym autorytaryzm jest zbiorem poglądów, które powstały w opozycji do liberalizmu, rządów demokratycznych, jak i parlamentaryzmu.

    Autorytaryzm od totalitaryzmu różni się tym, że nie dąży do całkowitej kontroli nad życiem społeczeństwa. Totalitaryzm uznawany jest za ekstremalną wersję autorytaryzmu."

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_demokracji#/media/File:Economist_Intelligence_Unit_Democracy_index.svg
  • 2018-01-18 12:00 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicjo,
    1. W każdym systemie sprawowania władzy, poza anarchią, mamy do czynienia z de facto cenzurą (np. przepisami o tzw. tajemnicy wojskowej i państwowej, pod które można praktycznie wszystko podciągnąć, co się władzy nie podoba) oraz policją polityczną i wojskiem, które są narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego.
    2. Co powiesz o merytokracji? Słyszałaś o niej?
    3. Jedyną prawdziwą demokracją jest demokracja bezpośrednia. Demokracja parlamentarna, czyli pośrednia (przedstawicielska) to jest jak ten szampan spijany w PRL-u przez klasą robotniczą ustami swoich przedstawicieli.
    4. „The Economist” jest tubą propagandową wielkiego angloamerykańskiego kapitału, a więc jest on z definicji bardzo mało obiektywny.
  • 2018-01-18 15:39 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    Alicjo,
    Jeżeli twierdzisz, że autorytaryzm jest ustrój polityczny, w którym władza jest skupiona w rękach przywódcy i jego najbliższego środowisk, decyzje podejmowane są w nim przez przywódcę autorytarnego i zatwierdzane są przez podporządkowany mu parlament oraz że ważną rolę sprawuje w nim cenzura, policja polityczna i wojsko, które są narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego, to USA są klasycznym, wręcz podręcznikowym przykładem państwa autorytarnego:
    - władza w USA jest skupiona w rękach przywódcy (prezydenta - dziś Donalda Trumpa) i jego najbliższego środowiska, czyli jego rodziny, przyjaciół, znajomych i najwyższych dygnitarzy jego partii politycznej (tzw. gabinet kuchenny - kitchen cabinet czyli faktyczny ośrodek najwyżej władzy);
    - decyzje podejmowane przez przywódcę autorytarnego, czyli prezydenta USA, zatwierdzane są na ogół bez problemów przez podporządkowany mu parlament, w którym większość ma zawsze rządząca monopartia dzieląca się na dwie wielkie frakcje: jedna z nich nazywa się republikanami (i z niej pochodzi obecny przywódca USA), a druga nazywa się demokratami, ale program polityczny mają one w zasadzie ten sam, podobnie jak PO i PiS w Polsce;
    - prezydent USA może rządzić (tak jak to robił np. FDR) przy pomocy dekretów czyli tzw. executive orders, czyli w praktyce jak dyktator ponieważ owe executive orders czyli rozporządzenia wykonawcze wydawane są przez prezydenta USA w celu umożliwienia urzędnikom i agencjom rządowym podjęcia działania w trybie natychmiastowym i tym samym uzyskują one pełną moc prawną w momencie złożenia podpisu przez prezydenta i w przeciwieństwie do zwykłej uchwały, nie wymagają one głosowania w Kongresie Stanów Zjednoczonych;
    - ważną rolę sprawuje w USA cenzura (np. poprzez przepisy o tzw. tajemnicy wojskowej i państwowej, pod które można praktycznie wszystko podciągnąć, co się władzy nie podoba), policja polityczna (FBI, CIA etc.) i wojsko, które są w USA od lat narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego, np. tłumienie demonstracji przeciwko wojnie z Wietnamem a ostatnio demonstracji tamtejszych Murzynów, oskarżających władze USA o rasizm i zabijanie tzw. Afroamerykanów przez policję i to z zimną krwią etc. etc.
  • 2018-01-18 17:00 | jakowalski

    Re:Generacja 1968 r.

    P.S. Oczywiście nie tylko USA są państwem autorytarnym - są nim także Chiny (zarówno ChRL jak też i Tajwan) oraz Rosja. Państwem autorytarnym jet też oczywiście Watykan i Arabia Saudyjska oraz ogromna większość naftowych szejkanatów, nie tylko arabskich oraz znakomita większość państw, które powstały w Azji z rozpadu ZSRR.
  • 2018-03-07 12:45 | wladimirz

    Skrajnie uproszczone widzenie ... :-(

    Na wydarzeniach Marca 68 przegrała owszem Polska i wiele indywidualnych osób nimi dotkniętych. A kto zyskał:
    1.Oczywiście robiący wtedy kariery aparatczycy bo się pojawiło sporo nowych stołków do obsadzenia, ale to był pikuś...
    2.ZSRR - a)zyskał możliwość ulokowania w świecie, typową dla siebie metodą, wielu szpiegowskich "śpiochów", którzy póki co mieli się integrować z otoczeniem i robić kariery wspomina o tym wprost w książce "Książka dla mojej żony" najwyżej postawiony i najlepiej poinformowany Żyd pokrzywdzony w trakcie Marca, wybitny uczony prof. Adam Schaff.
    b) Umocniło się państwo Izrael, co utrwalało korzystną dla ZSRR polaryzację Bliskiego Wschodu i perspektywę kolejnych, windujących cenę (radzieckiej) ropy konfliktów bliskowschodnich w rodzaju wojny Jom Kipur (1973).
    3.Izrael - wzmocnił się kolejną porcją fachowców i żołnierzy, dołożoną do przekazanych przez tow. Stalina (któremu żydowska walka o Palestynę była na rękę!) przed powstaniem tego państwa i tuż po nim.
    I wszystkie te siły mogły działać na rzecz Marca wspólnie i w porozumieniu albo i bez niego... ;-)
    Bardzo ładnie to opisał w wersji zbeletryzowanej płk Aleksander Makowski - były szef XI Wydziału Departamentu I (wywiad) MSW, absolwent Harvardu, ale i syn b. wiceszefa polskiego wywiadu z TYCH czasów ....

  • 2018-03-07 19:01 | wladimirz

    Rok 1968 w Europie zachodniej i USA - dokładnie TAKI SAM bunt młodzieży przeciw władzy w tych państwach!!!;-)

    Nikt jakoś z okazji Marca o tym nie wspomina, co najwyżej o Czechosłowacji. A tym czasem bunt urodzonego po wojnie pokolenia przeciw ZASTANYM układom i establishmentowi miał miejsce np. we Francji(pozbawiając władzy gen.de Gaulle - bohatera wojny!), Włoszech, Niemczech czy USA ... ;-)Tam było to pod lewackimi hasłami maoizmu i trockizmu ...
  • 2018-03-08 07:56 | wladimirz

    Oj miał, miał!!!

    @jakowalski
    1.Pierwsze powojenne pokolenie się zbuntowało przeciw systemowi, w którym przyszło mu żyć - oczywiście po obu stronach żelaznej kurtyny były różne systemy, ale zjawisko - identyczne ...
    2.W Marcu 68 oczywiście ZAPALNIKIEM była pewna intryga związana z chęcią wymiany I sekretarza - wzorowana zresztą na Czechosłowacji. Tam to się udało, jak wtedy niektórzy pomyśleli, więc ... Ale później skala demonstracji nieprawdopodobnie zaskoczyła samych inicjatorów - vide choćby wspomnienia K.Modzelewskiego. I to już był pokoleniowy bunt...
    3.Akurat młodzieżowi inicjatorzy Marca 68 (kto nimi manipulował, to inna historia!) byli WTEDY powiązani, również ideowo, z lewackimi grupami, które kierowały młodzieżowymi zamieszkami 1968 na Zachodzie - trockiści, maoiści etc.
  • 2018-03-10 17:05 | wladimirz

    @jakowalski Różni ludzie wyjeżdżali po wyrzuceniu z pracy i pod wpływem nagonki! Lemowi, przy takiej popularności (również w ZSRR mogli "skoczyć" ;-)

    O ile pamiętam to Bauman był w aparacie politycznym KBW, a nie w bezpiece. Podobnie jak Brus, Baczko czy Kołakowski w GZP. I stamtąd zostali, raczej ku swojej radości, skierowani na studia na UW, gdzie potem porobili kariery naukowe ... ;-) Do Izraela trafiło 30% marcowych emigrantów zaledwie .... ZSRR miało "w głębokim poważaniu" kwestie ideologiczne w Izraelu - interesował ich tylko jako ognisko polaryzacji i napięć na Bliskim Wschodzie i, szerzej, w relacjach Zachodu (głownie USA) ze światem islamu ...;-)
  • 2018-03-13 19:37 | wladimirz

    Na to wygląda ... ;-)

  • 2018-03-27 23:21 | JohnKowalsky

    Re:Generacja 1968 r.

    Bauman był w aparacie politycznym KBW, czyli w wojskowej bezpiece.