Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

(18)
Odwoływanie się do idei Jerzego Giedroycia nie rozwiąże obecnych polsko-ukraińskich sporów. Choć bowiem szerzej jest to niezauważane, przesłanie programu ukraińskiego „Kultury” już się wypełniło.
  • 2018-01-07 21:48 | jakowalski

    Uwagi na tle artykułu Wojciech Konończuka „Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy” („Nowa Europa Wschodnia” z 7 stycznia 2018)

    1. Paryska „Kultura” była od początku do końca finansowana przez CIA, a więc lansowała ona rację stanu USA a nie Polski czy Ukrainy.
    2. Kosmopolita xiążę Giedroyć nie był nigdy pewien czy jest on Polakiem, Ukraińcem czy też może Francuzem. Nigdy też nie reprezentował on polskiej racji stanu.
    3. Polska racja stanu nie polega na wspieraniu Ukrainy, która jest przecież obecnie najbardziej antypolskim państwem na świecie, bardziej nawet niż niewielka a więc mało nam zagrażająca Litwa. Dopóki Ukraińcy uważać będą Banderę za swojego bohatera narodowego, dopóty nie będzie można z nimi dojść do jakiegokolwiek porozumienia. To jest przecież tak, jakby Niemcy wciąż czciły pamięć Hitlera.
    4. Rosja już dawno temu wygrała z Ukrainą, odbierając jej Krym i sporą część Donbasu i rujnując ukraińską gospodarkę, która sama zresztą się zniszczyła zrywając kooperacyjne więzi z Rosją. Jedyne co czeka antyrosyjską Ukrainę, to rozpad na Ukrainę Wschodnią (Kijowską) i Zachodnią (Lwowską), jako że nie ma przecież ani narodu ani też języka Ukraińskiego a są tylko Rusini o rożnym stopniu zrusyfikowania i nienawiści do wszystkiego co odpowiednio polskie i/lub rosyjskie oraz różne zachodnio-rosyjskie dialekty - na wschodzie zbliżone bardziej do dialektu moskiewskiego języka rosyjskiego, a na zachodzie do wschodnich dialektów języka polskiego.
    5. Twierdzenie, że „nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy” nie ma sensu, jako że istnienie Ukrainy jako niepodległego państwa zagraża niepodległości i integralności terytorialnej Polski, do której Banderowcy od lat wysuwają przecież żądania terytorialne. Tylko dobre stosunki Warszawy z Moskwą mogą powstrzymać te rewizjonistyczne tendencje wśród Ukraińców.
    6. Rosja w niczym Polsce nie zagraża i nie ma w stosunku do Polski, w odróżnieniu od Ukrainy, żadnych żądań terytorialnych. Straszenie Polaków Rosją jest więc tylko narzędziem amerykańskiej propagandy, której przecież jako Polacy nie powinniśmy ufać, jako że reprezentuje ona nie polską, a amerykańską rację stanu.
    7. Kreml nie musi mieć koncepcji poróżnienia Polski z Ukrainą - to Ukraina dąży przecież do odebrania Polsce części jej terytorium a nie Rosja, a więc to sama Ukraina dąży do konfliktu z Polską i nie chce mieć z nią dobrosąsiedzkich stosunków.
  • 2018-01-07 22:44 | Mad Marx

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Tzw "doktryna Giedroycia" powstała jeszcze w czasach stalinowskich.Nawet można powiedzieć, że koncepcja oddzielenia Polski od bolszewickiej Rosji strefą państw buforowych, które Polska powinna wspierać pochodzi jeszcze z czasów wojny domowej w Rosji. Dla mnie jest całkowicie niezrozumiałe, że całokształt polskiej polityki wschodniej oparto o doktrynę tak anachroniczną. Chyba jednak Piłsudski był mądrzejszy nie dopuszczając do realnego powstania Ukraińskiej Republiki Ludowej
  • 2018-01-08 07:32 | neospasmin

    Nie doganiam

    Czy moglby mi ktos (moze autor?) w 3-4 zdaniach przedstawic proponowane zmiany w polskiej polityce wobec Ukrainy?

    marcin.lazarowicz
  • 2018-01-08 11:44 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Lazarowicz
    Sęk w tym, że Zachód nie wie jaką politykę prowadzić względem Ukrainy. Wszystkie próby ustanowienia na Ukrainie prozachodniego reżymu zakończyły się dla Ukrainy klęska - upadkiem jej gospodarki i utratą znacznej części terytorium. Gospodarka Ukrainy jest bowiem tak silnie powiązana więzami kooperacyjnymi z gospodarką Rosji, że zerwanie tych więzów musiało doprowadzać ją do upadku, a doszła do tego jeszcze olbrzymia korupcja wśród ukraińskich polityków popieranych przez Zachód. Ukraina nie produkuje dziś niczego, co potrzebne by dziś było na przepełnionym rynku światowym, a jako rynek zbytu jest ona mało intersująca, ze względu na postępującą pauperyzację jej ludności. Ukraina przydaje się Zachodowi tylko do dokuczania Rosji, ale to też jej nie za dobrze wychodzi, a poza tym, to Ukraina jest czarną dziurą - studnią bez dna, w której bez śladu znika wszelaka pomoc przekazywana tam przez Zachód, w tym sensie, że ta pomoc znika bez śladu na terenie Ukrainy i wraca na Zachód, tyle, że na tajne prywatne konta ukraińskich polityków. Jedynymi, którzy zarabiają na pomocy Zachodu dla Ukrainy, są więc szwajcarscy i tym podobni bankierzy. Ukraina jest bowiem państwem upadłym i jedyne co możemy dziś zrobić, to jak najlepiej się od niej odizolować, gdyż niebawem zapanuje tam zapewne chaos podobny do tego, który znamy z Somalii.
  • 2018-01-08 11:47 | lubat

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Skoro już wracamy do historycznych postaci i ich widzenia Ukrainy i naszych z nią relacji, to sięgnijmy do jeszcze bardziej znaczącego polskiego polityka - Romana Dmowskiego. Oto, co m.in. pisał w 1930 roku. (Źródło: Archiwum MSWiA, sygn. K-458.)

    "Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina nie stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we włas­nych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, speku­lantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i naj­ważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów…

    Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii.

    Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; lu­dzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własne­go państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny.

    Ten, kto przypuszcza, że przy położeniu geograficznym Ukrainy i jej obszarze, przy stanie, w jakim znajduje się żywioł ukraiński, przy jego zasobach ducho­wych i materialnych, wreszcie przy tej roli, jaką posiada kwestia ukraińska w dzisiejszym położeniu gospodarczym i politycznym świata, mogłoby być inaczej – nie ma za grosz wyobraźni."

    https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/12/02/roman-dmowski-kwestia-ukrainska/
  • 2018-01-08 16:12 | Satoshi Politico

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Autor artykułu trafnie stwierdza konieczność wyjścia za (powszechnie przypisywane Jerzemu Giedroyciowi) stwierdzenie, w myśl którego niepodległa Polska nie może zaistnieć bez niepodległej Ukrainy. Uważam jednak, że należy pójść dalej i pogodzić się z de facto już następującym podziałem geopolitycznym Ukrainy. Jako trzeźwy analityk nie waham się użyć w tym kontekście słowa „rozbiór”, choć nie rekomendowałbym tego słowa dyplomatom. Ukraina w swej obecnej postaci jest „państwem upadającym” (failed state). Rzecz nie tylko w podziałach regionalnych i w fakcie, że Rosja już zdołała opanować część terytorium Ukrainy. Głównym problemem jest endemiczna korupcja i sposób, w jaki funkcjonuje ukraińskie państwo: o reformach b. dużo się wprawdzie mówi (już znacznie dłużej, a nie tylko od czasów „rewolucji godności”), ale b. mało się działa, na rzecz wprowadzenia realnych zmian. Wynika to z tego, że zbyt wiele osób u władzy odnosi zbyt wiele korzyści w ramach korupcyjno-oligarchicznego status quo. To w tych mechanizmach ekonomiczno-polityczno-społecznych należy szukać głównej przyczyny wielkiej porażki geopolitycznej Ukrainy, która nie wykorzystała do konsolidacji swej państwowości okresu, kiedy Rosja była za słaba, by zrobić z Ukrainą to, co zrobiła z Gruzją i Mołdawią (dwoma skrzatami geopolitycznymi) na początku lat 90-tych. Geneza aneksji Krymu i okupacji części Obwodów Donieckiego i Łuhańskiego jawi się w tym świetle niczym historia pani, która powiesiła swoją torebkę na oparciu krzesła w zatłoczonej kawiarni lub kierowcy, który opuścił swój samochód pozostawiając kluczyki w stacyjce i nie zamykając drzwi pojazdu. Nie ulega wątpliwości, że ten, kto ukradł torebkę bądź samochód popełnił czyn, noszący znamiona przestępstwa tzn. mówiąc językiem potocznym jest złodziejem. Ale właścicielka torebki i właściciel samochodu, poprzez swoje bardzo nierozsądne zachowanie, ułatwili złodziejom zadanie. Czy rozsądnym jest wchodzenie w układy biznesowo-partnerskie z tak nierozumnymi osobami? Odpowiedź brzmi oczywiście „nie” i ma ona także zastosowanie w przypadku pytania o członkostwo Ukrainy w UE i NATO. Trzeba pogodzić się z tym, że ukraińskie „okno okazji” (window of opportunity) już się zamknęło, bo Rosja stała się na tyle silna, że zdołała wbić ostrze geopolitycznego harpuna w rozlazłe cielsko Ukrainy. Realistyczna przyszłość tego kraju wygląda następująco: Jakaś część wschodu de facto „wykurszy się”, choć może de iure pozostanie częścią Ukrainy tak jak Abchazji i Osetia Płd. pozostają częściami terytorium Gruzji w świetle prawa międzynarodowego. Reszta zaś (przede wszystkim zachód, który nie zaakceptuje powrotu hegemonii „Moskali”) może stać się tylko przedpolem i przedmurzem UE oraz NATO. Na bazie tej prognozy należy budować realistyczną politykę wschodnią RP a także UE. Ukraina jako kraj członkowski UE to w najlepszym wypadku mrzonka, a w najgorszym wypadku decydujący krok w stronę geopolitycznego samobójstwa zjednoczonej Europy.
  • 2018-01-08 17:08 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Lubat
    Nie ma się tu co dziwić, jako że to przecież Dmowski był naszym najwybitniejszym myślicielem i pisarzem politycznym XX wieku, wybitniejszym nawet niż Żeromski, politologiem porównywalnym z Fryczem-Modrzewskim i na dodatek to właśnie Dmowski był najbardziej inteligentnym polskim politykiem XX wieku i najlepszym dyplomatą, lepszym nawet of Paderewskiego, który był oczywiście wielkim człowiekiem, ale jako polityk był ten drugi on raczej tylko zdolnym amatorem. Dmowski był zaś jedynym liczącym się polskim prawicowym politykiem, który miał wizję Polski dla Polaków i za to powinniśmy Go teraz uczcić, w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę przynajmniej pozorów niepodległości.
  • 2018-01-09 22:25 | Aspiryna

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Czy "jakowalski" uwielbia Dmowskiego za ten cytat?

    "Gdyby Polska nie miałaby tylu Żydów, nigdy by nie było rozbiorów."
    Źródło: Przewrót, 1934, s. 270.
  • 2018-01-09 22:26 | Aspiryna

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    A moze za ten?

    "Hitlerowcy rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie."
    Źródło: Hitleryzm jako ruch narodowy, szkic, 1932
  • 2018-01-09 22:29 | Aspiryna

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    A moze ten cytat Dmowskiego, panie "jakowalski"?

    "Naród szczerze, istotnie katolicki musi dbać o to, ażeby prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi i ażeby w duchu katolickim były wychowywane jego młode pokolenia."
    Źródło: Kościół, naród i państwo, 1927
  • 2018-01-10 13:06 | Alrus

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Aspiryna, a co w tych cytatach sprzed wieku jest dziwnego, albo jaki powinny mieć wpływ na naszą ocenę tego, co Dmowski, istotnie jeden z największych polskich polityków, zrobił dla Polski?
    Z tezami czy poglądami można się nie zgadzać, ale po pierwsze, spróbuj skonfrontować je choćby z wypowiedziami Żydów z tamtych czasów, między innymi chwalącymi politykę Hitlera. Nikt wtedy nie wiedział, że to będzie Hitler jakiego dziś znamy.
    Dmowski nigdzie i nigdy nie nawoływał do sposobów jakie zastosowali Niemcy w ramach "ostatecznego rozwiązania", a problem z trzy i pół milionową społecznością żydowską był jednym z większych wyzwań jakie stały przed rządem polskim. Przypomnę, ze tylko 10-15% jako tako się zasymilowało, większość żyła obok społeczeństwa polskiego, słabo albo wcale nie znając języka, nie poczuwając się do polskości i odżegnując od integracji.
    A już śmieszne jest robienie jakiegoś dziwacznego zarzutu z zaleceń oparcia się Polaków o katolicyzm. A niby o co miał się według konserwatysty oprzrzeć lud jeszcze dziś katolicki..? O Marksa i Lenina?
  • 2018-01-10 21:11 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Aspiryna 2018-01-09 22:25, 2018-01-09 22:26 i 2018-01-09 22:29
    To są jak najprawdziwsze stwierdzenia, a poza tym, to pomyśl, w jakich one były czasach wypowiedziane. Poczytaj też, co ci napisał Alrus.
  • 2018-01-10 21:19 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Aspiryna
    Kiedy tylko Hitler doszedł do władzy, Piłsudski zaczął dążyć do poprawy polsko-niemieckich relacji, czego zwieńczeniem był polsko-niemiecki pakt o nieagresji z roku 1934. Adolf Hitler szanował ówczesnego przywódcę Polski, Marszałka Piłsudskiego. Dla przyszłego Führera, Piłsudski był pogromcą komunistów jak również wzorowym przywódcą, który sprawował władzę twardą ręką. W roku 1930 Piłsudski był jednym z pierwszych, jak nie pierwszym europejskim przywódcą, który przewidywał wzrost znaczenia Narodowego Socjalizmu. Nie bez znaczenia był fakt, że Piłsudski jeszcze przed dojściem do władzy Hitlera, wysłał do przywódcy NSDAP swojego tajnego wysłannika. Wysłannik ten przedstawił Hitlerowi propozycję następującą: po pierwsze, zwrot w stosunkach polsko-niemieckich, a po drugie: pakt antysowiecki. Na odchodnym ów tajny agent przekazał informacje od Piłsudskiego: „Niech pan powie panu Hitlerowi, że się musi pośpieszyć. Jestem już stary.” W rozmowie z emisariuszem Adolf Hitler miał powiedzieć: „Zdecydowałem się przyjąć ofertę Piłsudskiego i jak tylko dojdę do władzy, podpiszę dziesięcioletni pakt z Polską. Jak wielki wpływ będzie miał ten pakt na losy Niemiec i całego świata! Niemcy znów będą mogły zawierać sojusze – Niemcy wyciągną dłoń do swoich dawnych wrogów!”
    Hitler uczestniczył również we mszy świętej na cześć Marszałka, jaką odprawiono 18 maja 1935 r. w Katedrze św. Jadwigi w Berlinie przy symbolicznej trumnie Józefa Piłsudskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP i Wehrmachtu. Jeszcze nawet w roku 1941 roku w niemieckich lokalach SS często można było spotkać portret Marszałka wiszący obok portretu kanclerza Adolfa Hitlera a niemiecka propaganda nigdy nie obróciła się przeciwko Piłsudskiemu. Tuż po wkroczeniu wojsk niemieckich do Krakowa w 1939 Adolf Hitler rozkazał wystawić wartę honorową przy grobie Marszałka Piłsudskiego. Hitler był też szczerze zasmucony wieścią o śmierci Marszałka Piłsudskiego w 1935 roku: „Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” Itp. Itd. A dziś stawiamy pomniki Piłsudskiemu - przyjacielowi Hitlera. :-(
  • 2018-01-12 12:09 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    W sytuacji, gdy USA „jedzie” na olbrzymim długu:
    - zagranicznym w wysokości $18,624,000,000,000 ($57,300 per capita, 98% PKB) i
    - wewnętrznym wysokości $22,141,510,000,000 ($68,240 per capita, 107% PKB),
    to podatki trzeba zwiększać a nie zmniejszać, szczególnie zaś trzeba zwiększać podatki od największych zysków i nieproduktywnych majątków. Czy znasz to: http://www.usdebtclock.org ?
    Trump pewnie nic o tym „zegarze” nie wie. Zresztą on praktycznie nic nie wie poza tym, że ma robić tak jak to mu nakazują bankierzy z Wall Street, w których interesie jest przecież, aby rząd USA się u nich jeszcze bardziej zadłużał.
  • 2018-01-12 13:53 | Alrus

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Jakowalski, masz jakąś fobię na punkcie Piłsudskiego. Niedorzeczności jakie o nim wypisujesz, nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć. Piłsudski czy Dmowski byli mężami stanu i politykami jakich dziś próźno szukać wśród naszej menażerii politycznej. Obaj mają ogromne zasługi, obaj też popełniali błędy. Wady Marszałka uwidaczniają się na tle Dmowskiego przede wszystkim dlatego, że w odróżnieniu od Dmowskiego rządził krajem realnie i podejmował decyzje, podczas gdy Dmowski zajmował wygodną pozycję z boku, nie biorąc na siebie za nic odpowiedzialności. Nie twierdzę, że rządziłby gorzej, nawet sądzę, że byłby lepszy, ale po pierwsze tego już się nie dowiemy, po drugie, kiedy Piłsudski na jego ręce składał swoją rezygnację podczas jednego ze swych fochów, Dmowski wręcz wymógł na Marszałku trwanie przy władzy. O ile mi wiadomo, nigdy nie kwestionował jego szczerego oddania Polsce.
    Teza o "przyjaźni" Hitlera i Piłsudskiego jest zwyczajnie absurdalna, a "dowody" na ową przyjaźń mogą wzbudzić wesołość. Rozumiem, że z tej przyjaźni Piłsudski proponował dwukrotnie prewencyjne uderzenie na Niemcy, a dopiero odrzucenie propozycji przez Francję (i Anglię) zmusiło go do zawarcia układu z Hitlerem, aby zabezpieczyć Polskę od zachodu. Zrobił to zresztą niezbyt "przyjacielsko", bo dając Hitlerowi ultimatum. Czy Hitler czuł respekt dla Marszałka? Zapewne, ale teatralne gesty były częścią przemyślanej polityki Hitlera i o tym należy pamiętać.
    I Piłsudski, i Dmowski zasługują na pamięć i wdzięczność Polaków. To nasza historia, a czci się nie małostkowo wyciągane błędy, których jako ludzie nie mogli uniknąć, a dokonania służące Polsce.
    Kim jesteś, aby takich ludzi obrażać, co zrobiłeś dla Polski w porównaniu z Nimi?
    Powiem ci - nic.
  • 2018-01-13 15:22 | AlicjaRz

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Polityka Giedroycia jest jak najbardziej aktualna. Wolna i niezależna od Rosji Ukraina stabilizuje Europę środkowo-wschodnią. Co do polityki historycznej powinni się tym zająć historycy, a nie politycy. Politycy powinni wykazywać się większą dozą dyplomacji i delikatności w odniesieniu do kwestii historycznych.
  • 2018-01-14 16:02 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Alrus
    1 .Teza o przyjaźni Hitlera i Piłsudskiego jest poparta dowodami, które ci przestawiłem. Być może Piłsudski proponował prewencyjne uderzenie na Niemcy, a dopiero odrzucenie tej nierealnej przecież propozycji przez Francję skłoniło go do zawarcia układu z Hitlerem, z którym dzielił on przecież poglądy polityczne, ale fakty dowodzą, że ci dwaj skrajnie prawicowi dyktatorzy mieli ze sobą wiele wspólnego.
    2. Piłsudski nie był zresztą Polakiem, a tylko polskojęzycznym Litwinem reprezentującym interesy polsko-litewskiej magnaterii.
    3. Dmowski był polskim patriotą, wybitnym mężem stanu, a Piłsudski tylko prawicowymi, mało inteligentnym dyktatorem o intelekcie cara Mikołaja II, czyli najwyżej sztabskapitana, który na swoje i podległego mu narodu nieszczęście został marszalkiem.
    4. Piłsudski NIE zasługuje więc na pamięć i wdzięczność Polaków, jako że był to faszyzujący dyktator, twórca obozu koncentracyjnego i klęski wrześniowej, który na dodatek już w roku 1920 naraził świeżo odzyskaną niepodległość Polski dla skazanej z góry na klęskę próby ratowania położonych na Ukrainie majątków zaprzyjaźnionych z nim polsko-litewskich magnatów, zresztą na ogół zdrajców Polski.
    5. Ja dla Polski pracowałem twórczo przez pół wieku - to chyba wystarczy. A co ty zrobiłeś dla Polski?
  • 2018-01-15 12:35 | jakowalski

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Alicja
    Zachód nie wie jaką politykę prowadzić względem Ukrainy, a wszystkie próby ustanowienia na Ukrainie prozachodniego reżymu zakończyły się dla Ukrainy klęską - upadkiem jej gospodarki i utratą znacznej części terytorium. Gospodarka Ukrainy jest bowiem tak silnie powiązana więzami kooperacyjnymi z gospodarką Rosji, że zerwanie tych więzów musiało doprowadzać ją do upadku, a doszła do tego jeszcze olbrzymia korupcja wśród ukraińskich polityków popieranych przez Zachód. Ukraina nie produkuje dziś niczego, co potrzebne by było na przepełnionym rynku światowym, a jako rynek zbytu jest ona mało intersująca, ze względu na postępującą pauperyzację jej ludności i ogólną korupcję. Ukraina przydaje się Zachodowi tylko do dokuczania Rosji, ale to też jej nie za dobrze wychodzi, a poza tym, to Ukraina jest czarną dziurą - studnią bez dna, w której bez śladu znika wszelaka pomoc przekazywana tam przez Zachód, w tym sensie, że ta pomoc znika bez śladu na terenie Ukrainy i wraca na Zachód, tyle, że na tajne prywatne konta ukraińskich polityków. Jedynymi, którzy zarabiają na pomocy Zachodu dla Ukrainy, są więc szwajcarscy i tym podobni bankierzy. Ukraina jest bowiem państwem upadłym i jedyne co możemy dziś zrobić, to jak najlepiej się od niej odizolować, gdyż niebawem zapanuje tam zapewne chaos podobny do tego, który znamy z Somalii. Zresztą i tak, skłócona ze wszystkimi jej sąsiadami banderowska Ukraina destabilizuje już dziś Europę środkowo-wschodnią.