Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

(20)
Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie – to słynne słowa prezydenta Woodrowa Wilsona z orędzia wygłoszonego przed Kongresem USA. Tak rozpoczęła się polska droga do niepodległości roku 1918. Przypominając to wydarzenie rozpoczynamy razem z Ośrodkiem KARTA akcję „Nieskończenie Niepodległa”.
  • 2018-01-08 08:33 | Laclos

    Bzdury, bzdury...i to historycy je powtarzaja

    Prezydent USA Woodrow Wilson jako ostatni stwierdził, ze niepodległa Polska powinna po wojnie powstać. Wczesniej uczyniły to rzady Wloch, Francji (oba jeszcze w grudniu 1917), następnie - najwazniejsza deklaracja - Wielka Brytania ustami premiera Lloyda George,a 5 stycznia 1918 na spotkaniu z Trade Unions. Deklaracja Wilsona była jej następstwem, a sadzac z identycznych sformulowań (indisputable Polish i in.) była wcześniej uzgodniona z dyplomacja brytyjską lub - jak sadził Dmowski - obie deklaracje powstały pod wpływem dyplomacji niemieckiej szykującej się już do przegrania wojny na jak najlepszych dla Niemiec warunkach. Paderewski miał z dyplomatami amerykańskimi dobre stosunki towarzyskie, natomiast nie miał najmniejszego wpływu na ich decyzje, co wkrótce stało się oczywiste na Konferencji w Wersalu. Stanowisko USA w sprawie polskich postulatów terytorialnych było najbardziej nieprzychylne ze wszystkich państw koalicji. Propaganda sanacyjna stawiała na piedestał Wilsona i House,a bez racjonalnych powodów.
  • 2018-01-08 09:04 | Laclos

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Jeszcze w uzupełnieniu mojego wpisu: pytanie, dlaczego dyplomacja UK nagle stwierdzila na początku 1918 roku, ze powinna powstać niepodległa Polska? Przeciez jeszcze niedawno sekretarz stanu lord Balfour upierał się, ze najlepsza forma państwowości polskiej będzie autonomia w ramach Imperium Rosyjskiego? Ano, bo Imperium carów przestało istnieć, a powstała Rosja bolszewicka, której Wielka Brytania nie chciała wspierać oddajac jej Polskę. Wystarczy, ze potem chciała jej oddac Galicje Wschodnia:))) A mit Paderewskiego, który rzekomo cos tam załatwiał na salonach, jest jeszcze głupszy od mitu Pilsudskiego jako twórcy Niepodleglej:))))
  • 2018-01-08 11:24 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Laclos
    Faktem jest, że tylko zwycięstwu Bolszewików w Rosji w roku 1917 zawdzięczamy odzyskanie niepodległości przez Polskę już w roku 1918. Przecież na początku tego roku byliśmy wciąż okupowani przez Cesarskie Niemcy i Cesarsko-Królewskie Austro-Węgry, czyli państwa, które rozpadły się na skutek przegrania przez nie I wojny światowej. Gdybyśmy zostali na skutek przegrania tej wojny przez Cesarskie Niemcy i Cesarsko-Królewskie Austro-Węgry okupowani przez carską (rządzy cara) bądź też burżuazyjną (rząd Tymczasowy Kiereńskiego) Rosję, to cała Polska zostałaby wtedy częścią Rosji, czy to carskiej czy też burżuazyjnej. Dyplomacja UK a za nią USA stwierdziła dopiero po zwycięstwie Bolszewików pod koniec roku 1917, że powinna powstać niepodległa Polska, jako iż przedtem brytyjski sekretarz stanu lord Balfour upierał się, że najlepszą formą państwowości polskiej będzie ograniczona autonomia w ramach Imperium Rosyjskiego. Tylko temu, że owo imperium carów przestało istnieć, a powstała na jego miejsce w wyniku dwóch zwycięskich rewolucji (Lutowej i Październikowej) Rosja Bolszewicka czyli Radziecka, wroga Zachodowi czyli głównie UK, USA i Francji, a więc Zachód w tym Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Francja nie chciały jej wspierać, a więc stanęły po stronie niepodległej, burżuazyjnej Polski. Wstyd, że „Polityka” aż tak prymitywnie fałszuje najnowsze dzieje Polski. :-(
  • 2018-01-08 11:56 | Ośrodek KARTA

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Szanowni Państwo, nasz materiał nie stawia sobie za cel przedstawienie ze wszystkimi szczegółami niewątpliwie skomplikowanego procesu (zarówno w planie militarnym, jak politycznym i dyplomatycznym), który doprowadził do realizacji postulatu odzyskania przez Polskę niepodległości. Ponieważ mija właśnie 100 lat od orędzia Wilsona, akcentujemy ten moment, uznając go za wart przypomnienia, biorąc pod uwagę, że to właśnie 14 punktów zostało przyjęte przez obie wojujące strony za podstawę negocjacji pokojowych.
  • 2018-01-08 12:11 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Ośrodek KARTA
    Chyba te 14 punktów NIE zostało przyjęte przez obie wojujące strony za podstawę negocjacji pokojowych, jako że Rosja Radziecka nie brała w ogóle udziału w tych negocjacjach.
  • 2018-01-08 12:26 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Ośrodek KARTA
    2. Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. W czasach PRL-u akcentowano, że to deklaracja Lenina a dokładniej Rady Komisarzy Ludowych, która opublikowała 15 listopada 1917 roku „Deklarację Praw Narodów Rosji”, a w sierpniu 1918 roku umieściła na liście unieważnionych przepisów prawnych akty rozbiorowe ziem polskich zawarte przez carat z Prusami i Austrią, Dopiero tego momentu Anglia, Francja i Stany Zjednoczone, przestały traktować sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji i zaczęły ją wspierać. Tak więc gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, to Polska na mapie Europy by się nie pojawiła. Taka jest obiektywna prawda historyczna, ale niestety obecnie niewygodna dla elit rządzących Polską, nie ważne z PO czy z PiS.
  • 2018-01-08 12:29 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Ośrodek KARTA
    Cytuję z opracowania Jarosław Augustyniaka p.t. Lenin a sprawa polska:
    „Być może jakaś namiastka państwa polskiego powstałaby w Małopolsce, bo na pewno nie całej Galicji, ponieważ monarchia austro-węgierska i tak by się rozpadła. Byłoby to państewko mniejsze niż Węgry czy Czechosłowacja. Jedyne udane polskie powstanie, Powstanie Wielkopolskie, bez Polski też by się nie udało i Wielkopolska pozostałaby w Rzeszy Niemieckiej, mimo że ta wojnę przegrała. W obu wypadkach oczywiście tylko wtedy, gdyby Rosja nie zrealizowała zapowiadanego zjednoczenia ziem polskich pod berłem carów.
    Potem był Akt 5 listopada, czyli mglista obietnica utworzenia przez Niemcy i Austrię Królestwa Polskiego pod berłem Habsburgów. Czyli faktycznie tego samego co już istniało w Rosji od wieku, ale pod patronatem państw centralnych. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że w tej wojnie żaden z zaborców może nie być zwycięzcą. Że dwóch zaborców zostanie pokonanych przez Ententę, a trzeci wycofa się z wojny i nie zostanie zaproszony do Wersalu. Tę najbardziej dogodną sytuację dla sprawy polskiej stworzył Lenin i wywołana przez niego Październikowa Rewolucja.
    Wkrótce po przejęciu władzy, Rada Komisarzy Ludowych jako pierwsza spośród zaborców, opublikowała „Deklarację Praw Narodów Rosji" (15 listopada 1917 r.), a w sierpniu 1918 r. na liście unieważnionych przez bolszewików dawnych umów rosyjsko-niemieckich znalazły się akty rozbiorowe ziem polskich zawarte przez carat z Prusami i Austrią. Od tego momentu Anglia, Francja i Stany Zjednoczone, przestały traktować sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji i zaczęły ją wspierać. Zwłaszcza na wschodnim kierunku, gdzie zakładano, że im więcej Piłsudski zdobędzie ziem, tym gorzej dla młodej radzieckiej republiki.
    Na Zachodzie zaś, mimo że Niemcy wojnę przegrały, nasze ziemie musieliśmy zdobywać w powstaniach lub plebiscytach, bo państwa Ententy nigdy nie chciały zbyt dużego osłabienia Niemiec i odsunięcia ich od Wschodu, skąd postrzegały dla siebie zagrożenie eksportu rewolucji.
    Piłsudski wysyłał emisariuszy i do Denikina i do „czerwonych”. Denikin, zwolennik „jednej i niepodzielnej Rosji” w rozmowach konsekwentnie unikał jakichkolwiek deklaracji co do przyszłych naszych wschodnich granic i żądał wycofania wojsk polskich z Wołynia i Podola. Co ciekawe, równocześnie licząc na pomoc Polaków w jego marszu na Moskwę. Ponoć pierwszą polską delegacje wyrzucił ze swej siedziby, bo ta miała na sobie jakieś dziwne mundury i orła bez jednej głowy. Negocjacje z bolszewikami w Mikaszewiczach dały zaś Piłsudskiemu jasność, kto jest największym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego. Uznał słusznie za takich „białych: i wstrzymał wszelkie działania na froncie, pozwalając Leninowi rozprawić się z Denikinem.
    Należy więc przyznać, że gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, Polska na mapie Europy by się nie pojawiła. Nie byłoby nikogo na świecie komu by na tym zależało. A bez tego, byłoby to niemożliwe.
    Patrząc na dzisiejsze wydarzenia w Katalonii, trudno uwierzyć, by u nas mogło się odbyć legalnie takie referendum, skoro tam w XXI wieku nadal kwestionuje się prawa narodów do samostanowienia. Nie pojawiłaby się także, gdyby Rewolucji Październikowej w ogóle nie było, albo gdyby „biali” wygrali wojnę domową z bolszewikami. A jeśli nawet, to najwyżej w granicach Królestwa Kongresowego nie mniej niż dotychczas uzależnionego od Rosji.”
    (Jarosław Augustyniak - https://pl.sputniknews.com/opinie/201710106442344-Lenin-a-sprawa-polska-Jaroslaw-Augustyniak)
  • 2018-01-08 12:31 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Ośrodek KARTA - powinno być jak poniżej:
    2. Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. W czasach PRL-u akcentowano, że to deklaracja Lenina a dokładniej Rady Komisarzy Ludowych, która opublikowała 15 listopada 1917 roku „Deklarację Praw Narodów Rosji”, a w sierpniu 1918 roku umieściła na liście unieważnionych przepisów prawnych akty rozbiorowe ziem polskich zawarte przez carat z Prusami i Austrią i że dopiero tego momentu Anglia, Francja i Stany Zjednoczone, przestały traktować sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji i zaczęły ją wspierać. Tak więc gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, to Polska na mapie Europy by się nie pojawiła. Taka jest obiektywna prawda historyczna, ale niestety obecnie niewygodna dla elit rządzących Polską, nie ważne z PO czy z PiS.
  • 2018-01-08 13:39 | Manifest

    Re:Sto lat temu Lenin otwierał drzwi

    To Lenin te drzwi otworzył.
  • 2018-01-08 16:46 | jakowalski

    Ponad sto lat temu Lenin otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Manifest
    Nie da się ukryć, że drzwi dla niepodległości Polski otworzyli już pod koniec roku 1917 Bolszewicy z Leninem na czele i choćby z tego powodu powinniśmy stawiać im w Polsce pomniki. Przypominam też, że gdyby nie wyprawa Piłsudskiego na Kijów, to nie widzielibyśmy w roku 1920 Bolszewików na przedpolach Warszawy. Bolszewicy nie chcieli bowiem Polski w swym państwie, w odróżnieniu od cara, Kiereńskiego i przywódców (na szczęście dla Polski i Polaków nieudanej) kontrrewolucji. A przypominam, że Zachód, czyli USA, UK, Francja etc. aktywnie pomagał rosyjskim kontrrewolucjonistom, a przecież gdyby w Rosji zwyciężyła wówczas kontrrewolucja, to Polska, a przynajmniej znacząca jej część z Warszawą włącznie znalazłaby się znów pod rosyjską okupacją.
  • 2018-01-08 17:38 | woytek

    Re: Kto otworzył Polsce drzwi do niepodległości ?

    IV RP tworzy kolejną , alternatywną historię odzyskania niepodległości.
    Przykro patrzeć jak ta Antkowa-historyczna ekipa robi wyborcom wodę z mózgu.
  • 2018-01-08 17:49 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Woytek
    Otóż to. Mamy znów rok 1984.
  • 2018-01-08 23:30 | marek1959

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    To co ,pomnik Lenina w Poroninie nalezy odbudowac ,kwiaty i trawe podlewac.Parking pietrowy postawic.Napisy w cyrlicy.Bezposrednie polaczenia lotnicze z Rosja reaktywowac.Gorale stoicie na gorze zlota tylko wystarczy sie schylic.
  • 2018-01-09 09:49 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Marek
    Bezpośrednie połączenia lotnicze z Rosją to już mamy, a w kapitalizmie pecunia non olet. Antyrosyjskie fobie kosztują Polaków co roku miliardy - aby być neutralnym powiem że franków szwajcarskich.
  • 2018-01-09 10:53 | lubat

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Na pytanie, czy powinniśmy odczuwać jakąś wdzięczność wobec Amerykanów za ich postawę wobec odrodzenia Polski, są dwie odpowiedzi:

    1. Oczywiście, tak! W 1918 roku sytuacja w naszym regionie świata była tak płynna, niestabilna, że każdy gest, nie mówiąc o działaniu, mógł odwrócić bieg zdarzeń.

    2. Niekoniecznie. Amerykanom los Polski był tylko na tyle bliski, że byliśmy wygodnym i dozgonnie wdzięcznym narzędziem do uprawiania ich mocarstwowej polityki, wchodzenia na światową scenę decydentów. Ich gest wobec Polski nic ich nie kosztował, a przynosił im wielkie korzyści, przede wszystkim osłabiając dotychczasowych rywali Rosję i Niemcy.
  • 2018-01-09 12:44 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Lubat
    Amerykanom chodziło wtedy tylko o osłabienie Rosji Radzieckiej. Polaków mieli oni, jak zwykle, w tzw. głębokim poważaniu. Już w latach 1920-tych, w wyniku prowadzonej przez tzw. WASPs (White Anglo-Saxon Protestants czyli białych protestantów pochodzenia anglosaskiego) kampanii antyimigracyjnej, milionowe masy imigrantów spoza W. Brytanii i Niemiec przeraziły przeciętnych Amerykanów. W pierwszych dziesięcioleciach XX wieku politycy amerykańscy, pod wpływem opinii publicznej, podejmowali więc systematyczne działania legislacyjne, mające na celu ograniczenie do minimum liczby nie-brytyjskich i nie-niemieckich imigrantów w Ameryce. Zwolennicy restrykcyjnej polityki odnieśli sukces w latach dwudziestych ubiegłego wieku, wprowadzając tzw. Quota Laws czyli ograniczenia ilościowe na liczbę imigrantów.
    Powstanie ustawy z roku 1924, ograniczającej imigrację z Polski, spowodowane było głównie przyczynami politycznymi. Hasła o podłożu ekonomicznym nie znajdowały bowiem wtedy potwierdzenia w coraz szybciej rozwijającej się wówczas, czyli przed kryzysem lat 1930-tych, amerykańskiej gospodarce. Przeciwnicy nowej ustawy podkreślali, iż pojawienie się dużej liczby nowych przybyszów spowodowało wzrost konkurencji na amerykańskim rynku pracy i bezpośrednio wpłynęło na systematyczny rozwój całej gospodarki. Zwolennicy restrykcji podkreślali zaś niepowodzenie stworzenia tzw. melting pot (stopienia się imigrantów z dotychczasową ludnością napływową z W. Brytanii i Niemiec) w Ameryce z powodu alien indigestion (niestrawności powodowanej przez obcych). Ostrzegano, że stabilność państwa zależy od jednorodności (homogeneity) populacji, , którą można osiągnąć tylko poprzez drastyczne zredukowanie ilości imigrantów napływających z zewnątrz, czyli spoza Europy Zachodniej. Zwracano również uwagę na aspekt religijny i odrębność kulturową przybyszów spoza Wielkiej Brytanii i Niemiec. Lothrop Stoddard, amerykański wysłannik, powrócił z Europy Środkowej i potwierdził te przypuszczenia, ogłaszając, że „hordy ludzi czekają w Polsce i jej okolicach na wyjazd do Ameryki. [...] Tam jest tylu potencjalnych imigrantów, że ich przyjazd musiałby zmienić oblicze kraju.”
    Na skutek wprowadzenia nowej ustawy ogólna liczba imigrantów spadła z 355461 osób na podstawie ustawy z 1921 roku do 167000 w roku 1925, z czego 150 000 przypadało na obywateli krajów europejskich. Celem nowych restrykcji było zmniejszenie liczby imigrantów określanych mianem less desirable (mniej pożądani). Zgodnie z decyzją Kongresu, imigracja z Europy Środkowowschodniej (a więc głównie z Polski) zmniejszyła się wówczas aż o 87%, przy tylko 29% spadku przybywających z zachodniej i północnej części kontynentu. Liczba imigrantów z Polski spadła wówczas z 30977 w 1921 roku do 5982 osób w roku 1925, rosyjskich z 24405 do 2148, a rumuńskich z 7419 do 603 osób a włoskich z 42057 do 3845. Jednocześnie roczny limit przyznany Brytyjczykom, czyli 65721, nigdy nie został przez nich w pełni wykorzystany.
    Wielu kongresmanów stosowało wówczas argumenty zachowania czystości rasowej Ameryki i zatrzymania powiększenia owego „melting pot”. Podczas obrad Komisji Imigracyjnej Izby Reprezentantów padły słowa, które stały się nadrzędnym celem nowej propozycji legislacyjnej: „Przyszły dokument będzie gwarancją, i tak tworzoną za późno, na zachowanie jednorodności rasowej Stanów Zjednoczonych”. Przedstawiciel stanu Maine mówił wręcz: „jedna rasa, jeden kraj, jeden los”. Pomysłodawcy restrykcji widzieli zależność pomiędzy czystością rasową a demokracją amerykańską. Ponieważ wśród rządzących większość stanowili protestanccy, biali Zachodni Europejczycy, którzy kiedyś budowali silne podstawy ekonomiczne Ameryki, tak teraz powinni oni nadal dominować we władzach i w społeczeństwie.
    Do roku 1924 proces napływu imigrantów z różnych stron świata do Stanów regulowała nadzwyczajna ustawa z 1921 roku (Emergency Immigration Act). Ustawa z 1921 roku była reakcją przerażonej Ameryki na masowy napływ imigrantów, który przybrał na sile po zakończeniu I wojny światowej. W ciągu roku, od czerwca 1920 do czerwca 1921 roku, do Stanów przyjechało ponad 800 tysięcy osób, z czego aż 70% stanowili uchodźcy z Europy Wschodniej (głównie z Polski) i Południowej. W ślad za tą rzeszą podążali następni. Kongres zdecydował się więc na uchwalenie ustawy, na podstawie której przyznawano nowym przybyszom roczny limit w wysokości 3% cudzoziemców każdej narodowości na podstawie spisu z 1910 roku. Jednak takie rozwiązanie, zdaniem wielu amerykańskich polityków, było niewystarczające. Już 5 grudnia 1923 roku kongresman Albert Johnson zaproponował więc zmianę ustawy z 1921 roku na jeszcze bardziej restrykcyjną. Johnson przedstawił swoją koncepcję, która zakładała przyjęcie 2% imigrantów danej narodowości zgodnie ze spisem z roku 1890.
    Prace nad nowymi restrykcjami rozpoczęto już w styczniu 1924 roku. Głównym autorem nowego anty-imigracyjnego projektu z maja 1924 roku był kongresman Johnson, stąd też potoczna nazwa dokumentu Johnson Act lub Second Johnson Act. Pracami w Senacie kierował senator z Pensylwanii David Reed. Zapowiadano, że nowe przepisy „będą obowiązywać niecały rok” i że „nie będą dyskryminujące wobec żadnej nacji”. Podobnie jak w przypadku restrykcyjnych przepisów sprzed trzech lat tak i w 1924 roku wyniki głosowania świadczą o poparciu członków Kongresu dla zaostrzenia polityki imigracyjnej Ameryki. Za przyjęciem nowego rozwiązania głosowało aż 308 kongresmanów i 69 senatorów, przeciw opowiedziało się tylko 71 członków Izby Reprezentantów i 6 Senatu. Analizując wyniki głosowania, należy stwierdzić, że przeciwko wprowadzeniu restrykcji byli kongresmani i senatorzy, którzy pochodzili ze stanów zamieszkanych przez dużą liczbę imigrantów z Europy Południowej i Wschodniej. Tylko jeden z 6 oponentów w Senacie pochodził spoza północno-wschodniej części kraju. Był nim senator William King z Utah. Generalnie stany zachodnie i południowe głosowały za przyjęciem ustawy, wśród przedstawicieli środkowego zachodu pojawili się nieliczni przeciwnicy, największa opozycja ujawniła się na północnym wschodzie kraju, gdzie mieszkała większość wschodnioeuropejskich imigrantów. Po wcześniejszej konsultacji z Departamentem Stanu i sekretarzem Hughesem, 26 maja 1924 roku nową ustawę podpisał prezydent Calvin Coolidge. Autorzy pomysłu ograniczenia imigracji z Polski odnieśli więc zwycięstwo. Jeden z nich, senator David Reed z Pensylwanii, określił Johnson Act jako „drugą Deklarację Niepodległości”. Po 1925 roku do Stanów mogło legalnie przybyć tylko do 3000 obywateli polskich, łącznie z polskimi Żydami.
    Ustawa z 1924 roku zamykała więc długi etap krucjaty konsekwentnie prowadzonej przez pewne kręgi społeczeństwa amerykańskiego i część władz przeciwko przybyszom pochodzącym przede wszystkim z Europy Środkowowschodniej, a wiec głównie z Polski. Po długiej legislacyjnej walce, zwolennicy ustawy w Kongresie USA zebrali wystarczające siły, aby przegłosować zatrzymanie napływu do Stanów rzesz Polaków, polskich (generalnie wschodnio- i środkowoeuropejskich) Żydów, Słowaków, Ukraińców, Białorusinów oraz Słowian Południowych, uważanych w USA za „element gorszy rasowo”. Kongres Stanów Zjednoczonych i ówczesny prezydent Calvin Coolidge widzieli w nowych prawach element ustabilizowania sytuacji narodowościowej i znak rozwoju i postępu Ameryki. Prezydent Coolidge w jednym z wywiadów tak skomentował konieczność wprowadzenia nowych restrykcji: „Restrykcje imigracyjne nie są ofensywną, ale czysto obronną inicjatywą. Musimy pamiętać, że żaden cel nie zostanie osiągnięty ani przez społeczeństwo, ani przez rząd dopóty, dopóki Ameryka nie pozostanie w rękach Amerykanów”.
    Wiecej tu: file:///C:/Users/usere/Downloads/art-7_Wordliczek%20(1).pdf
  • 2018-01-15 11:52 | Kazimierz K

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    dojakowalski
    Polska jest dla Rosji jak wrzód na d..ie i nie zmienią tego Twoje pieśnie i uwielbienia.
    Nie wynika to z jakiś wzajemnych fobii ze strony Polaków i Rosjan, lecz z polityki wielkiej Rosji, gdzie od od XVIII wieku Polska stanowi przeszkodę do współpracy z innymi krajami europejskimi. Tak to niestety jest, że najlepsze interesy gospodarcze robi się z najbogatszymi krajami z którymi nie ma znaczących barier granicznych.

    Taki przykładem są obecne obroty gospodarcze pomiędzy Polska i Niemcami, lecz dzieje się to wyłącznie za przyzwoleniem Niemiec. Rosja również chcę dobrze współpracować z Niemcami, lecz na przeszkodzie stoją bariery geopolityczne i terytorialne.
    O dobrych wolno rynkowych relacjach gospodarczych pomiędzy sąsiednimi krajami, nie decydują więc stosunki polityczne i dyplomatyczne, lecz przede wszystkim czysty biznes.
    Dlatego, że relacje gospodarcze pomiędzy Polska a Rosją nie są oparte na wolności gospodarczej, lecz są kreowane politycznie i fiskalnie przede wszystkim ze strony Rosji, to nie ma żadnych szans na poprawę w tej dziedzinie. Polscy przedsiębiorcy którzy dotychczas nie utopili swych pieniędzy w inwestycje w Rosji, również nie będą mieć zamiaru rozwijać takiej współpracy , gdyż jak na razie w tej dziedzinie nie ma żadnych realnych perspektyw. Rosja jest praktycznie rynkiem zamkniętym dla polskich przedsiębiorców i nie pomogą w tym zniesione sankcje ze strony UE.
    Mam nadzieje, że sankcje nałożone na Rosję zostaną kiedyś zniesione, lecz będzie musiało upłynąć wiele lat, aby przełożyło się to znacząco na wzrost eksportu do Rosji.
    Rosja to przede wszystkim surowce i w tej sprawie obecnie również wszystko zależy od Rosji. W tej dziedzinie jak Ci dobrze wiadomo, gdyż mi o tym pisałeś, Rosjanom bardzo zależy na współpracy z Niemcami. Niemcy są przecież bardzo "hojni" gdy sprzedają poza kraje UE(gdzie w Polsce jest to zabronione i karane).
    Dlatego nie obiecuj Polakom gdy będą grzeczni w relacjach z Rosją, jakiś "gruszek na wierzbie", gdyż tak to się realnie obecnie dla Polski przedstawia.
    W tej dziedzinie, były ze strony Rosjan jakieś gesty za rządów prezydenta Jelcyna, a później jeszcze na początku rządów Tuska. Niestety nie doprowadziło to do poprawienia sytuacji. Niestety winę za to ponosi również obecny przewodniczący UE Tusk, który gdy był w Polsce premierem, popełnił w stosunkach z Rosją wiele dyplomatycznych błędów, a obecnie porównuje sytuację polityczną i demokrację w Rosji do obecnych rządów w Polsce. Jest takie powiedzenie w Polsce "Pan Bóg jak chce kogoś ukarać, to mu rozum odbierze".
  • 2018-01-15 11:53 | Kazimierz K

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    dojakowalski
    Polska jest dla Rosji jak wrzód na d..ie i nie zmienią tego Twoje pieśnie i uwielbienia.
    Nie wynika to z jakiś wzajemnych fobii ze strony Polaków i Rosjan, lecz z polityki wielkiej Rosji, gdzie od od XVIII wieku Polska stanowi przeszkodę do współpracy z innymi krajami europejskimi. Tak to niestety jest, że najlepsze interesy gospodarcze robi się z najbogatszymi krajami z którymi nie ma znaczących barier granicznych.

    Taki przykładem są obecne obroty gospodarcze pomiędzy Polska i Niemcami, lecz dzieje się to wyłącznie za przyzwoleniem Niemiec. Rosja również chcę dobrze współpracować z Niemcami, lecz na przeszkodzie stoją bariery geopolityczne i terytorialne.
    O dobrych wolno rynkowych relacjach gospodarczych pomiędzy sąsiednimi krajami, nie decydują więc stosunki polityczne i dyplomatyczne, lecz przede wszystkim czysty biznes.
    Dlatego, że relacje gospodarcze pomiędzy Polska a Rosją nie są oparte na wolności gospodarczej, lecz są kreowane politycznie i fiskalnie przede wszystkim ze strony Rosji, to nie ma żadnych szans na poprawę w tej dziedzinie. Polscy przedsiębiorcy którzy dotychczas nie utopili swych pieniędzy w inwestycje w Rosji, również nie będą mieć zamiaru rozwijać takiej współpracy , gdyż jak na razie w tej dziedzinie nie ma żadnych realnych perspektyw. Rosja jest praktycznie rynkiem zamkniętym dla polskich przedsiębiorców i nie pomogą w tym zniesione sankcje ze strony UE.
    Mam nadzieje, że sankcje nałożone na Rosję zostaną kiedyś zniesione, lecz będzie musiało upłynąć wiele lat, aby przełożyło się to znacząco na wzrost eksportu do Rosji.
    Rosja to przede wszystkim surowce i w tej sprawie obecnie również wszystko zależy od Rosji. W tej dziedzinie jak Ci dobrze wiadomo, gdyż mi o tym pisałeś, Rosjanom bardzo zależy na współpracy z Niemcami. Niemcy są przecież bardzo "hojni" gdy sprzedają poza kraje UE(gdzie w Polsce jest to zabronione i karane).
    Dlatego nie obiecuj Polakom gdy będą grzeczni w relacjach z Rosją, jakiś "gruszek na wierzbie", gdyż tak to się realnie obecnie dla Polski przedstawia.
    W tej dziedzinie, były ze strony Rosjan jakieś gesty za rządów prezydenta Jelcyna, a później jeszcze na początku rządów Tuska. Niestety nie doprowadziło to do poprawienia sytuacji. Niestety winę za to ponosi również obecny przewodniczący UE Tusk, który gdy był w Polsce premierem, popełnił w stosunkach z Rosją wiele dyplomatycznych błędów, a obecnie porównuje sytuację polityczną i demokrację w Rosji do obecnych rządów w Polsce. Jest takie powiedzenie w Polsce "Pan Bóg jak chce kogoś ukarać, to mu rozum odbierze".
  • 2018-01-28 12:14 | andrzejowy

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    Bądźmy wdzięczni i chwalmy wspaniały naród amerykański! Co my byśmy bez tych ludzi zrobili w życiu... No chyba nic.
  • 2018-01-28 14:46 | jakowalski

    Re:Sto lat temu prezydent USA otworzył Polsce drzwi do niepodległości

    andrzejowy
    Na serio to napisałeś?