Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dom zły w Kalifornii. Czy to możliwe, że przez lata nikt niczego nie podejrzewał?

(5)
Trzeba zadać pytanie z innej perspektywy: dlaczego wcześniej zlekceważono sygnały, które powinny były postawić na nogi policję i każdego dorosłego?
  • 2018-01-21 10:34 | maksim

    Dom zły - "Kieł"

    Przepraszam, to chyba conajmniej niezręczne wyrażenie - przecież Pani sama wylicza nieobecność "całej wioski" w procesie wychowania - nie ma tutaj symetrii - "w drugą stronę". Krzywda wyrządzona przez opiekunów(rodziców), nikt dookoła nie miał całości obrazu sytuacji(przeprowadzili się, ojciec wychodził do pracy, chłopiec do szkoły itd. Rodzice stworzyli pozory normalności na użytek zewnętrzny. Podaje Pani przykłady(film, chłopiec w stawie)-ok- mam lepszy-też film:"Kieł". Gdyby powstał teraz, można by dodać: "na podstawie prawdziwej historii".
  • 2018-01-21 11:01 | Laclos

    Re:Dom zły w Kalifornii. Czy to możliwe, że przez lata nikt niczego nie podejrzewał?

    Od czasu do czasu na jaw wychodzą przerazające historie dreczenia ludzi przez ich najbliższych przy absolutnym desinterresment otoczenia. Przyznam, ze pod wpływem tych doniesień przyglądam się podejrzliwie sąsiadom, stwierdzam jednak, ze taka "spoleczna" kontrola nie jest łatwa. A wracając do tej patologii w Kalifornii - zastanawiam się, jak to możliwe, ze ludzie wyglądający na zdjęciu na normalnych byli w rzeczywistości psychicznymi dewiantami. To okropne, jak mało jeszcze wiemy o naturze człowieka, tego najokrutniejszego ze zwierzat występujących w przyrodzie...
  • 2018-01-22 13:48 | Simon5555

    Re:Dom zły w Kalifornii. Czy to możliwe, że przez lata nikt niczego nie podejrzewał?

    Zapytałem o to na jednym z amerykańskich for i najczęściej przewijała się odpowiedź "home schooled". W USA można zdeklarować wychowywanie dzieci w domu i wtedy nic nikomu do tego. Więc jak taka sprawa wyjdzie na jaw, to rodzice mogą zostać ukarani spod różnych paragrafów, ale żadna instytucja publiczna nie będzie pociągana do odpowiedzialności. Nie nastąpią też żadne zmiany legislacyjne w tej kwestii. "Home schooled" i koniec. Inny region świata, inna kultura, nie piszmy "dlaczego wcześniej zlekceważono sygnały, które powinny były postawić na nogi policję i każdego dorosłego" bo w stanach takie rozwiązanie systemowe jest czymś normalnych i po prostu nikogo nie bulwersuje.
  • 2018-01-22 18:56 | azur

    Re:Dom zły w Kalifornii. Czy to możliwe, że przez lata nikt niczego nie podejrzewał?

    Bzdura, sąsiedzi zazwyczaj dużo wiedzą.
  • 2018-01-23 00:33 | JanKalema

    Re:Dom zły w Kalifornii. Czy to możliwe, że przez lata nikt niczego nie podejrzewał?

    "Turpinowie są bardzo wierzący, należą do chrześcijańskiego kościoła Zielonoświątkowców." "Szkoła domowa Turpinów polegała na wkuwaniu na pamięć cytatów z Biblii, niektóre dzieci miały za zadanie opanować całość." "Wbrew konserwatywnym ideom, umacnianym przez głos Kościoła, rodzina nie jest dobrem nadrzędnym."
    Wnioski - wyznawanie jakiejś religii, w tym wypadku chrześcijańskiej, nie jest żadną przesłanką by oczekiwać, że wyznawcy są lepszymi rodzicami od rodziców niewierzących.
    Jest to wniosek nietrywialny, nakazujący podjęcie konkretnych działań w zakresie - nauczanie religii w szkołach, powierzanie kościołom nauki życia w rodzinie.
    Przychodzi mi na myśl preambuła polskiej Konstytucji: " wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł." Coraz bardziej cenię sobie "inne źródła" zaś wiara w Boga zdaje mi się, patrząc na nauczanie oRydzyka, hierarchówKRK, być zaprzeczeniem tego.