Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

(17)
Droga do budowy rządu otwarta. Uczestnicy zjazdu SPD w Bonn zgodzili się na rozpoczęcie rozmów koalicyjnych – ale wyraźnie dając do zrozumienia, że nie robią tego z entuzjazmem.
  • 2018-01-21 18:09 | Withold

    GroKo

    To jest dobra decyzja SPD. Liberalowie za niewejscie do Jamajkakoalition zaplaca w nastepnych wyborach jako partia, na ktora glosowanie jest strata glosu. SPD weszla do koalicji, bo to byla sprawa odpowiedzialnosci za panstwo i nie sadze, ze wyborcy w nastepnych wyborach ja za to ukaza.
  • 2018-01-21 21:09 | sprint

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    W samej SPD istnieje przekonanie, nawet pewnosc, ze partia straci na nowym przystapieniu do koalicji z CDU. Po prostu Merkel wykorzysta ja - tak jak to bylo dotychczas - do wlasnych celow politycznych. Nadal bedzie panowala taktyka ,,Weiter so" czyli ,,Dalej tak samo", tzn chadecy beda rzadzic, realizujac wlasna polityke, a socjalisci pozostana im tylko do zatwierdzania w Bundestagu ich postanowien. Wrecz nazywa sie SPD i jej role w koalicji jako ,,strzemie " dla Merkel, zeby mogla znowu wsisc na konia wladzy. Ogolnie w Niemczech panuje coraz wieksza niechec do partii politycznych, ktorych dzialacze pragna tylko stolkow i wladzy dla siebie, nie dbajac o spoleczenstwo. Wrod normalnych obywateli panuje coraz wieksza wsciklosc na Merkel i jej polityke, gdyz liczyli na upadek kanclerz Merkel, a ktora pozostanie u wladzy na dalsze 4 lata dzieki poddanstwu socjaldemokratow. Dalej bedzie panowala polityka otwartych granic, naplyw migrantow, beda coraz bardziej rosly wadatki na ich utrzymanie , podczas gdy w bogatych Niemczech zwieksza sie poziom biedy, szczegolnie wsrod rencistow i emerytow, jak i ludzi pracujacych zawodowo, lecz w ograniczonym czasie pracy, ktora nazywa sie ,,Zeit Arbeit" - Praca na okreslony czas zatrudnienia.Pracownicy ci zarabiaja mniej i sa przerzucani do roznych firm, a w koncu zostaja zwolnieni, gdy konczy sie okreslony umowa dwuletni czas pracy i musieliby zostac zatrudnieni na stale. Jest ten system zmora niemieckich pracownikow, gdyz nie daje pewnosci na przyszlosc i lepsza egzystencje.

    Oczywiscie jest to rowniez wina rzadzacej w latach dziewiecdziesiatych SPD z kanclerzem Gerhardem Schröderem. To te jego reformy rzekomo odnowily niemiecka gospodarke i uruchomily rezerwy produkcyjne, lecz za to zubozyly obywateli i pracownikow. To tego programu zwanego Agenda 2010 nie moga do dzis wyborcy wybaczyc socjaldemokratom i traca oni w kazdych kolejnych wyborach. Po obecnej kontynuacjo Wielkiej Koalicji razem z partiami chrzescijansko-demokratycznymi CDU/CSU przewiduje sie calkowity upadek SPD za pomoc Merkel w utrzymaniu sie przy wladzy i jej polityce ,,dalej tak samo". Juz w sondazach otrzymuje ona tylko 18% poparcia wyborcow. Zlosliwi twierdza, ze po nastepnych 4 latach na sluzbie Maerkel partia ta spadnie ponizej AfD i Lewicy postkomunistycznej. Tylko czy socjaldemokraci mieli wybor? Jesli nie rzadzenie, nawet w tak przez nich samych nielubianej koalicji, to nowe wybory. A nowe wybory to upadek tej partii juz teraz, cztery lata wczesniej...
  • 2018-01-21 21:30 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    To jest koniec upadającej zresztą SPD, która udowodniła, że nie ma nic wspólnego z lewicą i interesami ludzi pracy.
  • 2018-01-21 21:33 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Zarząd bankrutującej SPD chce skorzystać z ostatniej okazji dorwania sie do koryta.
  • 2018-01-22 12:09 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Sprint
    Otóż to - góra SPD (zarząd, czołowi aktywiści etc. czyli tzw. partia wewnętrzna według Orwella) zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że ta partia długo nie pociągnie i że teraz mają oni, podobnie jak Merkel, ostatnią szansę wejścia do rządu i skorzystania z przywilejów, jakie daje władza.
    Oczywiste też jest, że już w latach 1980-tych, za rządów Helmuta Schmidta, SPD zdradziła interesy niemieckich pracowników i przeszła na służbę kapitałowi, a w latach 1990-tych pod kanclerzem Gerhardem Schröderem, SPD ostateczne przestała być partią lewicową, jako że jego „reformy” rzekomo tylko odnowiły niemiecką gospodarkę uruchamiając ekstensywne rezerwy produkcyjne, ale na dłuższą metę zubożyły one obywateli i pracowników niemieckich, pogrążając tym samym gospodarkę Niemiec w recesji, która trwa do dziś i jest tylko sprytnie maskowana przez kreatywne liczenie produkcji przemysłowej i PKB. Przecież nawet już tzw. gołym okiem widać jest postępujące zubożenie Niemiec i Niemców, co powoduje, przy szalonej wręcz polityce imigracyjnej CDU oraz SPD, spadek zaufania do tradycyjnie rządzących w RFN partii takich jak koalicja CDU/CSU, SPD czy FDP i wzrost roli AfD i nawet radykalnej lewicy postkomunistycznej. Obecne Niemcy za bardzo zaczynają przypominać Republikę Weimarską.

  • 2018-01-22 13:54 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @ sprint: W swoim komentarzu miesza Pan / Pani słuszne spostrzeżenia z niesłusznymi. Trafnym jest stwierdzenie, że wielkim błędem rządzącej "Dużej Koalicji" była polityka migracyjna, która doprowadziła do okresowej utraty kontroli nad napływem biedoty z Bliskiego Wschodu i Afryki Płn. do Niemiec. Nie jest jednak trafnym stwierdzenie, że SPD nie była w stanie realizować wielu swych założeń programowych w ramach koalicji z CDU/CSU. Problem raczej polegał na tym, że pani kanclerz Merkel bardzo umiejętnie "zawłaszczała" socjaldemokratyczne pomysły i doprowadziła do socjaldemokratyzacji (a także "zzielenienia") chadecji. Krytyka reform systemu ochrony socjalnej za rządów kanclerza Schrödera (tzw. Agenda 2010) jest mocno przesadzona. Sytuacja gospodarki niemieckiej jest dziś m.in. dzięki tym reformom (uelastycznienie rynku pracy) b. dobra. Niemcy są konkurencyjne na rynkach międzynarowodych, w tym na rynku wewnątrzeuropejskim. Badania panelowe (np. Berliński SOEP) nie wykazują wielkiego wzrostu nierówności materialnych. Dzsiejsze pokolenie niemieckich rencistów należy do najbogatszych i najszczęśliwszych rencistów / seniorów w historii ludzkości. (Są także najzdrowsi i statystycznie najbardziej długowieczni dzięki rozbudowanemu systemowi opieki zdrowotnej). Poważne problemy pojawią się dopiero w niedalekiej przyszłości, gdy zacznie oddziaływać niedostatek rąk do pracy w wyniku malejącej liczby ludności. Tzw. "uchodźcy" raczej nie będą skutecznym środkiem na zmniejszenie tych problemów, gdyż znaczna ich część jest bardziej zainteresowana korzystaniem z zapomóg socjalnych niż integracją na rynku pracy.
  • 2018-01-22 16:20 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi
    Sytuacja gospodarki niemieckiej jest dziś dobra tylko na papierze. Społeczeństwo niemieckie generalnie biednieje zaś rzeczywista stopa bezrobocia w Niemczech jest znacznie (ponad 2 razy) wyższa niż to podają władze: nie 5.2%, a aż 11.9%. Cytuję z oficjalnego opracowania Eurostatu:
    It is also of importance to mention that countries like Germany with ostensibly very low official unemployment percentages are not spared from real unemployment. In the case of Germany, where the official unemployment is only 5.2%, there is another, almost equally important percentage of unemployed part-timers of 4.1% of the labour force, plus 1.3% of seeking but not available and another 1.3% of people available but not seeking for employment. Add those four percentages and you arrive at 11.9%, which is a quite important part of the labour force (https://europeansting.com/2014/01/21/eurostat-real-unemployment-double-than-the-official-rate)
    Niemcy są wciąż konkurencyjne na rynkach międzynarodowych, w tym na rynku wewnątrz-europejskim, ale dzieje się to głównie poprzez obniżkę płac realnych czyli obniżkę kosztów produkcji. Badania, na które się powołujesz, są finansowane przez rząd i kapitał, w więc wykazują one to, co płacący za te badania chcą otrzymać na zasadzie „who pays the piper”. Dzisiejsze pokolenie niemieckich rencistów być może należy do najbogatszych i najszczęśliwszych niemęckich rencistów/seniorów, ale następne pokolenie otrzymywać będzie już tylko głodowe emerytury, a swoją drogą, to znacznie od Niemców biedniejsi Kubańczycy są zdrowsi i szczęśliwsi od Niemców a aż 30 państw świata ma lepsze statystyki długowieczności niż RFN, przy czym Polski ustępują Niemkom w długowieczności tylko o półtora roku, a więc nie ma się tu czym specjalnie zachwycać. W Niemczech wszystko bowiem idzie ku gorszemu.
  • 2018-01-22 23:14 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi - po polsku:
    Należy również wspomnieć, że takie kraje jak Niemcy z pozornie bardzo niskim oficjalnym odsetkiem bezrobotnych cierpią na wysokie realne bezrobocia. W przypadku Niemiec, gdzie oficjalne bezrobocie wynosi jedynie 5,2%, istnieje inny, prawie równie ważny odsetek bezrobotnych zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy, wynoszący 4,1% siły roboczej, plus 1,3% osób poszukujących pracy, ale nie mogących jej znaleźć i kolejne 1,3% osób zdolnych do pracy, ale nie szukających zatrudnienia. Dodajmy te cztery liczby, a osiągniemy 11,9%, co jest dość znaczną częścią siły roboczej. (https://europeansting.com/2014/01/21/eurostat-real-unemployment-double-than-the-official-rate)
  • 2018-01-23 14:59 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    A na razie: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22932072,200-osob-w-hali-niemieckiego-lotniska-nagle-wywiazuje-sie-bijatyka.html#BoxNewsLinkImg&a=167&c=96
  • 2018-01-23 15:33 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @ jakowalski: Zacznę od tego, że nie jestem Pańskim kolesiem i nie zamierzam nim zostać. Dlatego będą Panu bardzo wdzięczny za pozostawanie „na Pan”.
    Jeśli chodzi o przytoczoną przez Pana wypowiedź to trochę taka „siódma woda po kisielu”. Nie cytuje Pan bezpośrednio danych Eurostatu, tylko streszczenie i interpretację tych danych na jakiejś niezbyt renomowanej stronie internetowej. Interpretacja ta jest bardzo nieprecyzyjna, a przez to myląca. Wliczanie osób, pracujących w „niepełnym” wymiarze godzin (part-timers; po niem. Teilzeitbeschäftigte) do grupy bezrobotnych jest mówiąc delikatnie niepoważne z punktu widzenia podstaw metodologicznych nauk społecznych. Po pierwsze osoby te pracują (są zatrudnione). Po drugie wcale nie jest powiedziane, że wszystkie te osoby chciałyby pracować w „pełnym“ wymiarze godzin. Jest wśród nich bardzo wiele osób, które pracują w zmniejszonym wymiarze, ponieważ zajmują się dziećmi, opiekują się rodzicami albo innymi członkami rodziny w podeszłym wieku, angażują się w organizacjach charytatywnych itp. Po trzecie uelastycznienie rynków pracy i struktur organizacji-pracodawców doprowadziło do tego, że coraz trudniej powiedzieć, jaki jest pełny wymiar godzin pracy. Jest on bardzo różny w różnych branżach i przedsiębiorstwach. Kiedy byłem jeszcze zatrudniony jako stały pracownik w międzynarodowej firmie doradczej, pracowałem zwykle o ok. 50% dłużej niż przeciętni pracownicy w innych branżach. Czy w związku z tym należało w statystyce zatrudnienia uwzględniać takie osoby jak ja jako 1.5 pracownika (lub okresowo nawet 2.0 – tak miewaliśmy takie okresy, że się pracowało po 15-16 h dziennie)?
    Dalej zaczynają się już jakieś bardzo dziwne twierdzenia lub mówiąc niedyplomatycznie: bzdury. „plus 1.3% of seeking but not available and another 1.3% of people available but not seeking for employment” W Pańskim tłumaczeniu: “plus 1,3% osób poszukujących pracy, ale nie mogących jej znaleźć i kolejne 1,3% osób zdolnych do pracy, ale nie szukających zatrudnienia”. Po pierwsze pozostaje niejasnym, czym te 1.3% osób poszukujących, ale nie mogących znaleźć zatrudnienia, różni się od tych 5.2% uwzględnionych w oficjalnej statystyce bezrobocia. W Niemczech (podobnie jak w wielu innych krajach) bezrobotnymi są z definicji właśnie osoby szukające, lecz nie mogące znaleźć pracy. Stąd pytanie czy nie pojawia się tu problem podwójnego liczenia tych samych osób. Po drugie, jeżeli ktoś jest zdolny do pracy, ale jej ani nie wykonuje ani nie poszukuje, to nie jest bezrobotnym. (Wynika to z poprzedniego punktu) Znów mogę posłużyć się moim osobistym przykładem. Choć mam dopiero nieco ponad 40 lat (a więc „wiek produkcyjny”), od zeszłego roku nie mam stałego zatrudnienia i go nie poszukuję, bowiem nie odczuwam takiej potrzeby. W przeszłości zarobiłem dostatecznie dużo by nie musieć już pracować. Czy mimo to należy zaliczyć mnie do bezrobotnych? I czy słusznym byłoby cytowanie tak skonstruowanej statystyki w rozważaniach o rzekomo rosnącym zubożeniu społeczeństwa?
    Mówiąc wprost, autorzy cytowanej wypowiedzi mają bardzo mizerną wiedzę odnośnie operowania danymi społeczno-ekonomicznymi. Pan zaś zdaje się nie dostrzegać ich fachowej niekompetencji i spowija wszystko w ideologiczną zasłonę dymną: „finansowane przez rząd i kapitał”. Perełką Pańskiej intelektualnej niekonsekwencji jest zaś fakt, że sam cytuje Pan dane „Eurostatu” a więc oficjalnej instytucji rządowej finansowanej przecież ze środków UE, czyli w ostatecznej konsekwencji z budżetów krajów członkowskich UE (w tym Niemiec). (so who’s the piper here?) Nie ma Pan również najwyraźniej zielonego pojęcia o tym jak finansowany jest Instytut Badań Ekonomicznych w Berlinie, który przeprowadza badania „Panelu Socjo-Ekonomicznego” (Sozio-Ökonomisches Panel, w skrócie SOeP). Są one odpowiednikiem polskich badań panelowych POLPAN prowadzonych przez IFiS PAN. Otóż jest to niezależny instytut należący do sieci instytutów badawczych im. Leibniza (Leibniz-Gemeinschaft). Coroczne budżety takich instytutów są określane długofalowo w ramach budżetu Ministerstwa Kształcenia i Badań Naukowych (BMBF) i są niezależne od wyników konkretnych studiów, realizowanych przez te instytucje. Co więcej konkretne publikacje tych instytutów przechodzą, jak wszystkie poważne publikacje naukowe, międzynarodowe procedury peer- reviewing.
    Na koniec o porównaniach z Kubą i Polską. Tu trafił Pan jak „kulą w płot”. W moim poprzednim wpisie nie porównywałem obecnej sytuacji w Niemczech z sytuacją w innych krajach, tylko z sytuacją w samych Niemczech w przeszłości. Moja wypowiedź jest następująca: społeczeństwo niemieckie jest bardziej zamożne, zdrowsze itd. niż kiedykolwiek dotychczas w swej udokumentowanej historii (a wątpię, że neandertalczycy opływali kiedykolwiek w większe dostatki).
  • 2018-01-24 13:29 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi Politico
    1. Internet to nie jest przedwojenny ziemiański czy tez burżuazyjny salon. Tu się wszyscy „tykamy”. Jak ci się to nie podoba, to możesz tu nie zaglądać ;-)
    2. Wliczanie osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin (part time; po niem. Teilzeitbeschäftigte), ale chcących pracować w pełnym wymiarze godzin (full time) do grupy de facto bezrobotnych jest jak najbardziej uzasadnione i robią to np. w USA, gdzie tamtejszy odpowiednik GUS-u podaje kilka miar bezrobocia. Podaję więc te same wskaźniki, które od dawna stosuje w USA tamtejsze Biuro Statystyki Zatrudnienia (US Bureau of Labor Statistics), czyli oficjalną stopę bezrobocia U3 i realną stopę bezrobocia U6. Przykładowo: w UK jest obecnie oficjalnie „tylko” około półtora miliona (dokładniej 1.56 miliona) bezrobotnych co stanowi oficjalnie tylko około 4.8% siły roboczej, jednakże prawdziwe rozmiary bezrobocia są przecież w UK znacznie wyższe, jako że te 1,56 miliona to są tylko bezrobotni liczeni według bardzo restryktywnej definicji bezrobotnego przyjętej przez ILO (MOP). W USA w kwietniu roku 2010 owa oficjalna stopa bezrobocia czyli U3 wynosiła przykładowo 9.9%, ale realna stopa bezrobocia (U6 czyli inaczej effective unemployment rate, co można przetłumaczyć na polski jako “efektywna stopa bezrobocia”), też liczona przez tamtejszy GUS (dokładniej przez tamtejsze Biuro Statystyki Pracy) wynosiła prawie dwa razy tyle - aż 17.1% (Wikipedia - patrz też pod „effective unemployment rate”). Po prostu oficjalna stopa bezrobocia ogłaszana przez wszelakie urzędy statystyczne na tzw. Zachodzie nie obejmuje osób zniechęconych do poszukiwania pracy wysokim bezrobociem ani też tych, którzy pracują w niepełnym wymiarze godzin, czyli tych którzy pracują mniej godzin, niż by sobie tego życzyli. Dopiero dodając te dwie grupy do oficjalnej liczby bezrobotnych i dzieląc to przez ilość osób zdatnych do pracy (oraz mnożąc przez 100), otrzymujemy ową skuteczną stopę bezrobocia (effective unemployment rate). Biuro Statystyki Pracy w USA liczy, w odróżnieniu od naszego GUS-u, ów bardziej realny wskaźnik bezrobocia (effective unemployment rate, zwany tam U6), zbliżony do prawdziwej stopy bezrobocia. Moje szacunki owej skutecznej stopy bezrobocia (effective unemployment rate, U6) dla UK są więc obecnie na poziomie co najmniej około 10% oraz odpowiednio wyższe dla Polski, Australii czy Kanady. Innymi słowy podobnie, jak nie gorzej jest w Australii, Kandzie czy też szczególnie w Polsce, gdzie rzekomo niska stopa bezrobocia jest także wynikiem ogromnej, wielomilionowej emigracji zarobkowej, czyli inaczej eksportu bezrobocia, spowodowanego fiaskiem tzw. transformacji, przez co Polska dołączyła do rzeszy takich neokolonialnych, zacofanych gospodarek jak Filipiny czy też Bangladesz - państw będących eksporterami taniej siły roboczej do lepiej rozwiniętych państw świata.
    3. Zauważ też, że ja się zawodowo zajmuję metodami liczenia bezrobocia.
    CDN
  • 2018-01-24 14:23 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi - c.d.
    4. Chodziło mi oczywiście o osoby które wypadają z oficjalnych statystyk bezrobocia ponieważ z powodu chronicznego i strukturalnego braku ofert pracy nie szukają już one aktywnie zatrudnienia, a warunkiem uznania za bezrobotnego jest przecież według MOP (ILO) a więc też i GUS-u aktywne poszukiwanie pracy. Oznacza to, że do bezrobotnych zaliczane są w statystkach GUS-u i Eurostatu tylko tacy bezrobotni, którzy w danym tygodniu badania nie pracowali i jednocześnie w ciągu ostatnich czterech tygodni aktywnie poszukiwali pracy i równocześnie byli gotowi podjąć pracę w ciągu dwóch tygodni od momentu jej znalezienia. Tak więc osoby, które nie rejestrują się Urzędach Bezrobocia z prostego powodu, że nie ma tam dla nich ofert pracy i generalnie nie szukają już aktywnie pracy, gdyż doskonale wiedzą, że to w ich sytuacji nie ma sensu, ale które by z chęcią podjęły prace, gdyby ktoś im ją oferował, to są tzw. ukryci bezrobotni czyli hidden unemployed. Do tych ukrytych bezrobotnych zalicza się też przedwczesnych emerytów oraz rencistów, którzy „uciekli” przed bezrobociem na wcześniejsze emerytury i renty (np. inwalidzkie) oraz takich emerytów, którzy chcieliby „dorobić” do emerytury, ale dla których nie ma pracy. Tak więc NIE jeżeli ktoś jest zdolny do pracy, ale jej ani nie wykonuje ani nie poszukuje, to NIE zawsze nie jest bezrobotnym, gdyż jeśli jej nie poszukuje ponieważ wie, że takie poszukiwanie nie ma sensu, to taka osoba jest de facto bezrobotnym, a konkretnie ukrytym bezrobotnym. Natomiast ktoś, kto ma środki do życia (np. kapitał) i uznaje je za wystarczające i z tego powodu nie szuka pracy, to znajduje się dobrowolnie poza rynkiem pracy i z tego oczywistego powodu nie jest nigdzie liczony jako bezrobotny. Natomiast faktycznie bezrobotnymi są osoby, które zostały wyrzucone z rynku pracy, ponieważ nie ma na nim dla nich ofert pracy, ale które by chętnie na ten rynek wróciły, gdyby była tam dla nich realna szansa znalezienia zatrudnienia.
    5. Zmuszony jestem do (oczywiście krytycznego) korzystania z danych gromadzonych przez takie instytucje jak Eurostat i US Bureau of Labor Statistics, gdyż nikt inny poza państwem nie ma dość funduszy aby prowadzić długoterminowe liczenie ilości bezrobotnych. Zresztą te dwie instytucje, w odróżnieniu od naszego GUS-u, prowadzą mimo wszytko bardziej realistyczne statystyki, tyle, że dostęp do nich nie jest tak łatwy, jak powinien być.
    6. Wspomniane przez ciebie badania panelowe są zaś po prostu niereprezentatywne, jako że prowadzone są on na zbyt małych, niereprezentatywnych próbkach i w związku z tym mają one małą (jak nie wręcz zerową) wartość informacyjną a poza tym, to wspomniany przez ciebie Leibniz-Gemeinschaft jest finansowany przez rząd RFN, czyli jest tym grajkiem, który gra melodię nakazaną mu przez elity władzy Republiki Federalnej. Nie jest więc tak, budżety takich instytutów są niezależne od wyników konkretnych studiów, realizowanych przez te instytucje, jako że naukowcy tam zatrudnieni sami siebie cenzorują, wiedząc doskonale, że jeśli wyniki ich badań przestałyby się podobać politykom, to fundusze na badania zostaną obcięte, oczywiście tylko i wyłącznie z powodów zupełnie niezależnych od tego, co te badania wykazały. Zaś fakt, że konkretne publikacje tych instytutów przechodzą tzw. międzynarodowe procedury peer-reviewing o niczym nie świadczy, jako że owo peer-reviewing polega na zasadzie „ręka rękę myje” i w praktyce recenzent zawsze wie, czyją pracę on(a) recenzuje.
  • 2018-01-24 14:34 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi - mała errata:
    2. Wliczanie osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin (part time; po niem. Teilzeitbeschäftigte), ale chcących pracować w pełnym wymiarze godzin (full time) do grupy de facto bezrobotnych jest jak najbardziej uzasadnione i robią to np. w USA, gdzie tamtejszy odpowiednik GUS-u podaje kilka miar bezrobocia. Podaję więc te same wskaźniki, które od dawna stosuje w USA tamtejsze Biuro Statystyki Zatrudnienia (US Bureau of Labor Statistics), czyli oficjalną stopę bezrobocia U3 i realną stopę bezrobocia U6. Przykładowo: w UK jest obecnie oficjalnie „tylko” około półtora miliona (dokładniej 1.56 miliona) bezrobotnych co stanowi oficjalnie tylko około 4.8% siły roboczej, jednakże prawdziwe rozmiary bezrobocia są przecież w UK znacznie wyższe, jako że te 1,56 miliona to są tylko bezrobotni liczeni według bardzo restryktywnej definicji bezrobotnego przyjętej przez ILO (MOP). W USA w kwietniu roku 2010 owa oficjalna stopa bezrobocia czyli U3 wynosiła przykładowo 9.9%, ale realna stopa bezrobocia (U6 czyli inaczej effective unemployment rate, co można przetłumaczyć na polski jako “efektywna stopa bezrobocia”), też liczona przez tamtejszy GUS (dokładniej przez tamtejsze Biuro Statystyki Pracy) wynosiła prawie dwa razy tyle - aż 17.1% (Wikipedia - patrz też pod „effective unemployment rate”). Po prostu oficjalna stopa bezrobocia ogłaszana przez wszelakie urzędy statystyczne na tzw. Zachodzie nie obejmuje osób zniechęconych do poszukiwania pracy wysokim bezrobociem ani też tych, którzy pracują w niepełnym wymiarze godzin, czyli tych którzy pracują mniej godzin, niż by sobie tego życzyli. Dopiero dodając te dwie grupy do oficjalnej liczby bezrobotnych i dzieląc to przez ilość osób zdatnych do pracy (oraz mnożąc przez 100), otrzymujemy ową skuteczną stopę bezrobocia (effective unemployment rate). Biuro Statystyki Pracy w USA liczy, w odróżnieniu od naszego GUS-u, ów bardziej realny wskaźnik bezrobocia (effective unemployment rate, zwany tam U6), zbliżony do prawdziwej stopy bezrobocia. Moje szacunki owej skutecznej stopy bezrobocia (effective unemployment rate, U6) dla UK są więc obecnie na poziomie co najmniej około 10% oraz odpowiednio wyższe dla Polski, Australii czy Kanady. Innymi słowy podobnie, jak nie gorzej jest w Australii, Kandzie czy też szczególnie w Polsce, gdzie rzekomo niska stopa bezrobocia jest także wynikiem ogromnej, wielomilionowej emigracji zarobkowej, czyli inaczej eksportu bezrobocia, spowodowanego fiaskiem tzw. transformacji, przez co Polska dołączyła do rzeszy takich neokolonialnych, zacofanych gospodarek jak Filipiny czy też Bangladesz - państw będących eksporterami taniej siły roboczej do lepiej rozwiniętych państw świata.
  • 2018-01-24 14:36 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi
    Na koniec - społeczeństwo niemieckie jest dziś być może w oficjalnych statystykach bardziej zamożne niż kiedykolwiek dotychczas w swej udokumentowanej historii, choć uważam, o czym dalej, że bogatsze było ono przez rokiem 1990. Poza tym, to w statystykach, to ja i mój pies mamy średnio po 3 nogi. Opierasz się bowiem na średnich, a one, jak wiadomo, są bardzo mylące. Nie wątpię też, że PKB per capita jest obecnie w Niemczech jeden z najwyższych w ich historii (najwyższy był bowiem przed połknięciem NRD przez RFN), ale co z tego, skoro większość Niemców biednieje od roku mniej więcej 1990, a bogaci się tylko garstka najbogatszych mieszkańców Republiki Federalnej?
  • 2018-01-24 14:42 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi - Znów mała errata:
    Jeżeli więc ktoś jest zdolny do pracy, ale jej ani nie wykonuje ani też jej nie poszukuje, to NIE zawsze nie jest bezrobotnym, gdyż jeśli jej nie poszukuje ponieważ wie, że takie poszukiwanie nie ma sensu, to taka osoba jest de facto bezrobotnym, a konkretnie ukrytym bezrobotnym. Natomiast ktoś, kto ma środki do życia (np. kapitał) i uznaje je za wystarczające i z tego powodu nie szuka pracy, to znajduje się dobrowolnie poza rynkiem pracy i z tego oczywistego powodu nie jest nigdzie liczony jako bezrobotny. Natomiast faktycznie bezrobotnymi są osoby, które zostały wyrzucone z rynku pracy, ponieważ nie ma na nim dla nich ofert pracy, ale które by chętnie na ten rynek wróciły, gdyby była tam dla nich realna szansa znalezienia zatrudnienia.
  • 2018-01-24 17:38 | jakowalski

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    Satoshi
    Co więcej, obecny dobrobyt Niemiec i Niemców jest mocno iluzoryczny, jako że finansowany jest on z rosnącego długu. Oto dług zagraniczny Niemiec w mln USD:
    1985 1990 2000 2005 2010 2015
    20,300 21,200 2,000,000 3,900,000 4,700,000 4,800,000
    Dług zagraniczny Niemiec per capita w USD
    2005 2010 2012
    47,046 63,493 70,315
    Dług zagraniczny Niemiec jako % PKB
    1990 2005 2010 2015
    55.6 130.2 145.0 150.0
  • 2018-01-27 12:21 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @jakowalski: "1. Internet to nie jest przedwojenny ziemiański czy tez burżuazyjny salon. Tu się wszyscy „tykamy”. Jak ci się to nie podoba, to możesz tu nie zaglądać" Jakoś nie zauważyłem tego "wszyscy". Jest tu jednak sporo osób umiejących prowadzić kontrowersyjne dyskuje a jednocześnie trzymające się konwencji grzecznościowych "burżuazyjnego salonu". Maniery w stylu niezapomnianego Poligrafa Poligrafowicza Szarikowa z "Psiego serca" Bułgakowa są raczej pewnym wskaźnikiem deficytów intelektualnych skrywanych za rewolucyjną retoryką.
    Nie mam aż tyle czasu wolnego, aby tracić go na wskazanie wszystkich błędów w Pańskich najnowszych wywodach. Ograniczę się do jednej aczkolwiek zasadniczej niespójności. W jednym ze swych wpisów napisał Pan: "Oznacza to, że do bezrobotnych zaliczane są w statystkach GUS-u i Eurostatu tylko tacy bezrobotni..." Okazuje się więc, że statystyki Eurostatu są źródłem prawdy, gdy pasuje to do Pańskiej przepojonej ideologią argumentacji (patrz Pański pierwszy wpis w tej dyskusji), a w innym kontekście ideologiczno-argumentacyjnym przedstawia Pan je jako wytwór manipulacji.