Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

(34)
Projekt „Konstytucji dla Nauki”, który będzie przedstawiony w Sejmie, wiele obiecuje, ale niemalże do każdego z jej punktów potrzebne są większe pieniądze, których na razie minister Gowin nie ma.
  • 2018-01-24 21:54 | Aspiryna

    Lata mijaja...

    Lata mijaja, a feudalny system dzialania polskiej nauki i szkolnictwa wyzszego praktycznie sie nie zmienia!
  • 2018-01-25 12:10 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Problem z polską tzw. nauką i polskim szkolnictwem tzw. wyższym polega dziś głównie na tym, że polscy naukowcy zarabiają obecnie zdecydowanie za dużo gdyż poziom polskiej nauki i polskich wyższych uczelni jest dziś na poziomie krajów III świata. Ponieważ polskie szkolnictwo wyższe jest obecnie na poziomie gdzieś pomiędzy Marokiem i Tajlandią (Syjamem), to polscy naukowcy powinni zarabiać mniej więcej tyle, co zarabiają naukowcy w Maroku i Syjamie. Oto ranking wyższych uczelni Maroka, Syjamu i Polski według Webometrics (po kolei miejsce w danym kraju, miejsce na świecie i nazwa uczelni):
    Maroko:
    1 1993 Université Cadi Ayyad Marrakech
    2 2594 Université Mohammed Premier Oujda
    3 3194 Université Ibnou Zohr d’Agadir
    4 3229 Université Sidi Mohammed Ben Abdellah Fes
    5 3284 Al Akhawayn University Ifrane
    6 3389 Université Mohammed V de Rabat
    7 3559 Université Abdelmalek Essaadi
    8 3727 Université Chouaib Eddoukali
    9 3759 Université Moulay Ismail Meknès
    10 4941 Institut Agronomique et Vétérinaire Hassan II
    Tajlandia:
    1 433 Mahidol University
    2 452 Chulalongkorn University
    3 563 Kasetsart University
    4 609 Chiang Mai University
    5 651 Khon Kaen University
    6 857 King Mongkut’s University of Technology
    7 899 Prince of Songkla University
    8 948 Thammasat University
    9 984 Suranaree University of Technology
    10 1107 Naresuan University
    Dla porównania Polska:
    1 349 Uniwersytet Warszawski
    2 387 Uniwersytet Jagielloński
    3 436 Politechnika Warszawska
    4 455 Akademia Górniczo-Hutnicza Stanisława Staszica w Krakowie
    5 577 Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
    6 658 Uniwersytet Wrocławski
    7 682 Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
    8 820 Uniwersytet Śląski w Katowicach
    9 906 Politechnika Poznańska
    10 924 Politechnika Śląska w Gliwicach
    Tak więc naprawa polskiego szkolnictwa wyższego powinna iść inną drogą, niż by tego chcieli polscy „akademicy”. Podwyżka uposażeń powinna być ścisłe połączona z polepszeniem jakości nauczania i badań naukowych, czyli że powinniśmy nagradzać nie aspiracje, jak dotychczas, a tylko realne efekty pracy naszych polskich naukowców. A że te efekty są od lat mizerne, to też mizerne są i powinny być wynagrodzenia tychże naukowców, aż nie poprawią oni jakości i wydajności swej pracy. Moim zdaniem zarabiają więc oni dziś zdecydowanie za dużo. Można by więc zredukować deficyt finansów państwa obcinając płace kadry naukowo-dydaktycznej na polskich państwowych wyższych uczelniach bez szkody dla ich poziomu, a wręcz przeciwnie - odeszliby wtedy z pracy na wyższych uczelniach i instytutach naukowych, ci, których interesują tylko pieniądze a nie nauka i dydaktyka. Takiego oczyszczenia (catharsis) polska nauka i polskie wyższe uczelnie pilnie bowiem potrzebują. Oby więc minister Gowin miał odwagę przeprowadzić swoje reformy i nie dał się on zastraszyć polskiemu uczelnianemu lobby, prezentującemu tylko i wyłącznie wąskie, partykularne interesy kadry polskich państwowych wyższych uczelni, pasożytujących na pracy ciężko pracujących polskich podatników z sektora produkcyjnego, czyli przemysłu, górnictwa, rolnictwa i usług materialnych.

  • 2018-01-25 16:46 | nikc

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Oj ta, oj ta... Panie jakowalski! Strasznie Pan jakiś globalny - od razu by Pan chciał podnieść zarobki na Polskich uczelniach do poziomu Maroka i Tajlandii (BTW, jakoś Pan tych zarobków nie podaje i nie porównuje). Może trochu skromności - ograniczmy się do własnego podwórka. Ta sama baza danych podaje miejsce Polskich uczelni na kontynencie Europa. Proponuje, żeby obciąć zarobki w tych instytucjach do dwu sąsiadujących w rankingu, tej przed, i tej za (chodzi o stawki liczone względem przecietnej płacy w kraju funkcjonowania).Gwarantuje Panu, że jeżeli się Panu uda to przeprowadzic, to po takim zabiegu pracownicy w tych polskich placówkach będą Pana czcić niczem murzyni Kurtza w Jądrze Ciemności. Obawiam się jednak, że prędzej skończy Pan jak rzeczony Kurtz. Natomiast obecne Pana propozycje oczyszczania polskich uczelni są trochu kulą w płot - one się oczyszczą i bez tego, kiedy wszyscy, których 'interesują pieniądze' w oszałamiającej wysokości powyżej 1800 PLN na ręke wyemigrują na jakiś Uniwersytet w Jądrze Ciemności albo w Maroku.
  • 2018-01-25 18:12 | Aspiryna

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Pozycja polskich uczelni wyzszych w roznych rankingach jest i bedzie zanizana, m.in. ze wzgledu na "rozbicie dzielnicowe". W wiekszosci krajow zachodnich nie ma podzialu na uczelnie medyczne, rolnicze, techniczne, itd. Kierunki inzynieryjne oraz takie jak medycyna, weterynaria, itd. zazwyczaj sa czescia pelnowymiarowego uniwersytetu!
  • 2018-01-26 00:00 | 8o

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    jakowalski - może nie jestem ekspertem ale jakoś nie wydaje mi się aby nawet w takiej Tajlandii czy Maroku pracownicy naukowi zarabiali gorzej od kasjerek w ichniejszych supermarketach...
  • 2018-01-26 11:04 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    80
    Nie sądzę, aby w Tajlandii czy Maroku dobrzy naukowcy zarabiali gorzej od kasjerek w ichniejszych supermarketach, ale pracownicy naukowi, którzy sobą nic nie reprezentują poza tytułami nic nie wartymi poza granicami tych państw, to jak najbardziej słusznie zarabiają tam gorzej od kasjerek w ichniejszych supermarketach. ;-)
  • 2018-01-26 11:33 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    1. Zarobki powinny być proporcjonalne do efektów. Jeżeli efekty są, jak w przypadku polskich wyższych uczelni i polskiej nauki, praktycznie zerowe (np. zero nagród Nobla, zero medali Fieldsa, zapaść jeśli chodzi o patenty udzielane polskim naukowcom zagranicą etc.) to te zarobki też powinny być zerowe. Poza tym, to w przypadku humanistyki, podatnicy finansują de facto hobby osób uważających się za naukowców. Każdy by chciał, aby państwo czyli podatnicy finansowali jego hobby, ale zapytajmy się podatników, czyli Polaków z sektora produkcyjnego, co oni o tym myślą.
    2. Jak na razie, to nie brakuje w Polsce chętnych do pobierania owych 1800 zł na rękę (plus w wielu przypadkach 500+). Poza tym, to nie ma się co obawiać masowej emigracji polskich naukowców, gdyż po pierwsze to w ogromnej większości nie znają oni języków obcych w takim stopniu, aby prowadzić zajęcia dydaktyczne i pracę naukową poza Polską, a poza tym, to zagranicą nie ma dziś deficytu naukowców, poza oczywiście deficytem wybitych naukowców, a tacy, jak wiadomo, na kamieniu się nie rodzą i zawsze znajdą pracę zgodną ze swoimi kwalifikacji. My tu zaś mówimy o zwyczajnych, przeciętnych i pod-przeciętnych naukowcach, którzy są wszędzie w ogromnej większości, a na takich, to zagranicą od dawna nie ma już popytu.
    3. Więcej opublikowałem np. tu: http://static.t-code.pl/Keller-Reforma03B.pdf
  • 2018-01-26 11:45 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Aspiryna
    To dlaczego więc te polskie wyższe uczelnie się nie połączą? Dlaczego tolerujemy istnienie pseudowyższych pseudouczelni w drugo- a nawet trzeciorzędnych ośrodkach „akademickich”? Jaki jest sens, aby istniały w Polsce uniwersytety i politechniki poza tradycyjnymi centrami nauki takimi jak Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Lublin i Toruń-Bydgoszcz i ew. Białystok plus pozostałe wielkie aglomeracje takie jak Górnośląska, Trójmiasto, Łódź i Szczecin? Czy nie lepiej byłoby mieć mniej wyższych uczelni, ale takich, z których każda z nich reprezentuje wysoki, światowy poziom zamiast obecnego „rozbicia dzielnicowego” na małe, specjalistyczne pseudo wyższe pseudouczelnie, szczególnie zaś ulokowane w miejscowościach innych niż w/w? Dlaczego polska nauka i polskie wyższe uczelnie muszą pozostawać pod kontrolą mafii profesorskiej, której zależy przecież tylko i wyłącznie na swoich zarobkach i etatach, w tym dla „krewnych i znajomych królika”? Dlaczego utrzymujemy wciąż te post-komunistyczne (wł. post-bolszewickie a nawet post-stalinowskie) i post-feudalne instytucje takie jak PAN, profesura belwederska, habilitacja i nostryfikacja dyplomów z najlepszych wyższych uczelni świata? Połączmy więc wyższe uczelnie w największych naszych ośrodkach akademickich w duże uniwersytety, z wydziałami politechnicznymi, medycznymi, rolnymi, ekonomicznymi, artystycznymi etc. i zobaczmy, czy to poprawi międzynarodową pozycję naszej nauki i naszego szkolnictwa wyższego. Nic nie mamy przecież do stracenia, jako że obecna pozycja polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest przecież wręcz tragiczna.
    Wiecej tu: http://wojciech.pluskiewicz.pl/2011/09/diagnoza-stanu-nauki-polskiej.html
  • 2018-01-26 23:46 | Aspiryna

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Zbyt duzo pytan, panie "jakowalski"! Ja na ten system nie mam zadnego wplywu...

    P.S. Reforma jest potrzebna, tyle ze nie "reforma" w stylu bolszewickim. To musi byc dzialanie rozsadne i biorace pod uwage dlugofalowa perspektywe...
  • 2018-01-27 04:56 | nikc

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    @jakowalski "Zarobki powinny być proporcjonalne do efektów. Jeżeli efekty są, jak w przypadku polskich wyższych uczelni i polskiej nauki, praktycznie zerowe (np. zero nagród Nobla, zero medali Fieldsa, zapaść jeśli chodzi o patenty udzielane polskim naukowcom zagranicą etc.) to te zarobki też powinny być zerowe"

    Dzięki Panie jakowalski, wreszcie wiem do czego służy nauka - ona służy do uzyskiwania nagród Nobla i Fieldsa. No to, ale tak szczerze, ile nagród Nobla i Fieldsa, albo odpowiedników dziedzinie, którą się zajmujesz, wypracowałeś w ostatnim miesiącu? A chyba jakieś pobory (niezerowe) pobrałeś? Chociaż, do pewnego stopnia, zgoda - nauka pojmowana wąsko jako żródło patentów, najlepiej skutkujących natychmiastowym krociowym zyskiem, w kraju, w którym zlikwidowano przemysł, nikomu do niczego nie jest potrzebna.Tyle że wywalenie nieużytecznych naukowców na bruk niczego w sensie finansowym nie załatwi. Po prostu jeden zasiłek będzie musiał być zastąpiony innym.I biedny podatnik znowu zapłaci.
  • 2018-01-27 13:25 | abajerski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Do jakowalski.

    Naprawdę nieładnie jest podawać przekłamane (wymyślone?) dane. Webometric Ranking of Universities jest dostępny na http://www.webometrics.info, a tu są wyniki dla z Europy Środkowej i Wschodniej http://www.webometrics.info/en/Ranking_Europe/Central_Eastern_Europe

    Tak, nie jest dobrze, ale UW ma 401 miejsce w świecie, zaś UJ 420. Kolejnych kilka uczelni miejsca od 501 do 800. A zatem to nie poziom trzeciego świata, ale typowy dla tej części Europy (spójrzmy, jakie miejsca zajmują uczelnie zdecydowanie bogatszych Czech lub Estonii (to akurat malutki kraj), ale i podobnie rozwiniętych Węgier czy Słowacji.
  • 2018-01-28 13:35 | nikc

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    @ abajerski
    Warto by również było poprosic p. jkowaskiego o podanie liczebności bazy, którą stosują rankigowcy. Zdaje sie, że jest to coś kolo 20000 uczelni, a to lokuje polskie placówki w górnych 3% stawki. Pytanie: jaka jeszcze inna dziedzina działalności polskiej (ale nie "polskiej", np. wykluczam tzw. "polską gosopdarkę" ) może sie zakwalifikować do takiej czołowki? Wylkuczam też polską głupotę - tutaj jesteśmy mistrzami świata! Poza tym, jeżeli już bawić się wyścigi, to może rzetelniej byłoby dokonąć tego wg dyscylin naukowych (co jest bardziej miarodajne w stosunku do wyścigów całych uczelni hurtem, zważywszy na różnorodność staatusu, systemu organizacji, struktury badań ... itp jednostek nazywanych wszedzie na świecie jednym mianem: Uniwersytet). W tym wypadku polska fizyka i chemia lokują sie od lat w okolicach 10 miejsca na świecie i 7 w UE. Jeżeli wyłaczyć z rankingu absolutną superligę, US, GB, RFN, Francja, Rosja itd, to wcale nieżle. A jemzeli jeszcze uwzględnić fakt, że poziom tzw. finansowania nauki lokuje nas na przedostatnim miejscu w UE, to jest wręcz rewelacyjnie.
  • 2018-01-28 15:40 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    A. Bajerski
    Kogo obchodzą mistrzostwa Azji Środkowej w skokach narciarskich, gdzie dominują oczywiście Kazachowie? Ważne są przecież tylko mistrzostwa świata, a tu w dziedzinie „nauka” wypadamy bardzo marnie. Piąta, czy nawet czwarta setka światowych rankingów to jest przecież poziom amerykańskich uniwersytetów stanowych z najbiedniejszych, południowych stanów, takich jak np. Kansas State University, University of Louisville, Southern Methodist University, University of Maryland Baltimore County i University of Arkansas Fayetteville albo też (z antypodów) University of Tasmania (d. van Diemen’s Land - 68 tys. km2, nieco tylko ponad 500 tys. mieszkańców). Konkurencja w nauce jest bowiem dziś globalna, a nie tylko regionalna. To już nie są czasy RWPG!
  • 2018-01-28 15:43 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Aspiryna
    W plutokracji, czyli w systemie w jakim żyjemy, zwyczajni obywatele nie mają w praktyce żadnego wpływu na decyzje władz. Pozwalają nam tylko pisać na forach i też nie zawsze. ;-)
  • 2018-01-28 15:59 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    Nauka NIE służy do uzyskiwania nagród Nobla i Fieldsa, ale te nagrody są przecież miernikiem poziomu nauki w danym kraju. A kraj, w którym ja uzyskałem moje dyplomy i gdzie pracowałem naukowo, ma tych naukowych Nobli 12, a więc jakby co najmniej kilkakrotnie więcej niż Polska, mimo że ma zdecydowanie mniej ludności.
    Nie trzeba też było likwidować przemysłu, w ramach tzw. reformy, gdyż bez własnego przemysłu nie ma przecież mowy o własnej nauce rozumianej jako science. Popatrzmy tylko w jakim miejscu względem Polski była Korea Płd. w roku 1990 a w jakimiś ona dziś, aby zrozumieć, że upadek polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest pochodną upadku polskiego przemysłu. Seoul National University zajmuje 92 miejsce na świecie a Korea Advanced Institute of Science & Technology miejsce 175.
    Poza tym, to przypominam, że zasiłki płaci się w Polsce góra przez rok, a więc oszczędność dla budżetu była by spora, szczególnie, że zasiłki są w Polsce znacznie niższe niż minimalna nawet płaca. Poza tym zwolnią się budynki, które dziś trzeba dziś ogrzewać, oświetlać, sprzątać, remontować etc. na koszt podatników i na dodatek te budynki można będzie inaczej wykorzystać - do celów produkcyjnych czy np. mieszkalnych. Niektóre budynki, np. UW czy UJ, nadają się nawet na luksusowe ***** hotele czy kasyna.
  • 2018-01-28 17:09 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Mr. Bajerski
    Gdzie ja podałem te przekłamane (wymyślone?) dane? Napisałem nieco może zbyt optymistycznie, że Uniwersytet Warszawski jest 349 a Uniwersytet Jagielloński 387, a ty mnie słusznie poprawiłeś, że one nie są w czwartej, a dopiero w piątej setce tego ranking, czyli że UW ma 401 miejsce w świecie, zaś UJ dopiero 420. ;-)
  • 2018-01-28 17:16 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Mr. Bajerski - oto najlepsze polskie wyższe uczelnie według Webometrics:
    Miejsce na świecie Uczelnia
    401 Uniwersytet Warszawski (d. im. Józefa Piłsudskiego)
    420 Uniwersytet Jagielloński
    504 Politechnika Warszawska
    523 Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie
    659 Uniwersytet Wrocławski (d. im. Bolesława Bieruta)
    678 Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
    793 Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu
    933 Uniwersytet Śląski w Katowicach
    965 Politechnika Śląska w Gliwicach
    971 Politechnika Poznańska
    http://www.webometrics.info/en/Europe/poland
  • 2018-01-28 21:51 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    Dobry człowieku, dajże sobie spokój. Przecież tylko dwie polskie wyższe uczelnie są w piątej setce światowych rankingów - jak to już pisałem na poziomie uniwersytetów stanowych z najbiedniejszych, południowych stanów, takich jak np. Kansas State University, University of Louisville, Southern Methodist University, University of Maryland Baltimore County i University of Arkansas Fayetteville albo też (z antypodów) University of Tasmania (d. van Diemen’s Land - 68 tys. km2, nieco tylko ponad 500 tys. mieszkańców), następne dwa w szóstej setce, dwa kolejne w siódmej setce i wreszcie jeden w ósmej setce i trzy uczelnie na miejscach 933-971 które zamykają pierwszą dziesiątkę polskich wyższych uczelni. Pamiętaj też, że nie liczy się tu wielkość bazy a tylko ścisła czołówka. To tak jakby oceniać poziom piłki nożnej na świecie biorąc pod uwagę nie tylko drużynę narodową i czołowe kluby z ekstraklasy, ale także amatorskie drużyny z C-klasą włącznie, czyli 100% amatorskie kluby grające na poziomie gminnym.
    Co do polskiej gospodarki, to ona istnieje i ma się całkiem nieźle, jak na to, co przeszła ona w latach 1980-2016, tyle, że jest ona, poza niektórymi niszami, takimi jak np. górnictwo, praktycznie w całości w obcych rękach, a wiadomo, że zagraniczny kapitał nie jest zainteresowany w rozwoju nauki, szkolnictwa wyższego i myśli technicznej w Polsce, ponieważ wtedy moglibyśmy stać się konkurencją dla przemysłu np. niemieckiego.
    Poza tym, to nie jest tak, że wszystkie wyższe uczelnie nazywają się uniwersytetami, jako że np. we Francji najwyższy poziom reprezentują nie uniwersytety, ale uczelnie znane jako Ecoles Normales Supérieures.
    Podaj i też źródła, które twierdzą, że polska fizyka i chemia lokują sie od lat w okolicach 10 miejsca na świecie i 7 w UE. Jeżeli by tak bowiem było, to powinniśmy dostawać mniej więcej co 10 lat przynajmniej jednego Nobla z fizyki albo chemii. To gdzie są te Noble?
    Co do poziomu finansowania nauki i szkolnictwa wyższego, to jest on w Polsce zdecydowanie zbyt wysoki, biorąc pod uwagę efekty. Po prostu w ekonomii liczą się nie same nakłady, a tylko ich stosunek do efektów. Ponieważ efekty działania polskiej nauki są praktycznie zerowe, to każde nakłady na nią są zdecydowanie za wysokie.
    Na koniec - poprawianie wyniku przez eliminację z tabel wyników najlepszych „zawodników” jest działaniem co najmniej nieetycznym. Ja też mogę powiedzieć, z jestem rewelacyjnym średniodystansowcem, gdyż po wyeliminowaniu wszystkich zawodników, którzy biegają 800 metrów w czasie poniżej dwóch minut, jestem najlepszy na świecie a przynajmniej w ścisłej światowej i europejskiej czołówce. ;-)
  • 2018-01-29 05:34 | nikc

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Dobry człowieku jakowalski, zajmij się może przydaniem swojej propagandzie nieco większej finezji, bo na razie wzorem kiepskich propagandzistów plączesz się we własnej retoryce: "Co do polskiej gospodarki, to ona istnieje i ma się całkiem nieźle...w całości w obcych rękach, a wiadomo, że zagraniczny kapitał nie jest zainteresowany w rozwoju nauki, szkolnictwa wyższego i myśli technicznej w Polsce, ponieważ wtedy moglibyśmy stać się konkurencją dla przemysłu np. niemieckiego. "

    To teraz ja, zniżając się z całym szacunkiem: Co do polskich nobli (nawiasem mówiąc Nobel jest tylko jeden i na dodatek całkiem nieżywy) to są one całkiem liczne, prawie w całości w obcych rękach.

    No ale przynajmniej dobrze, żeś się człowieku dobry przyznał wreszcie, że tak naprawdę pisząc o nauce żonglujesz tym pojęciem: kiedy Ci wygodnie zawężąsz to pojęcie do sciences i to tylko applied, a kiedy indziej pakujesz do tego wora wszystko jak leci.
    No coż taka już uroda kłamstwa zwanego statystyką. Jak już dojdziesz do ładu z tym całym dysonansem poznawczym, to może wrócimy do dyskusji na temat nobli i innych kryteriów oceny (bo wyobraż sobie, człowieku, że są takie).
  • 2018-01-29 11:45 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    1. To nie jest dyskusja o polskiej gospodarce a o polskiej nauce, ale ponieważ ty wspomniałeś tu polską gospodarkę, a więc wyjaśniłem ci, co w niej „jest grane”.
    2. Noble (rozumiane jako nagroda Nobla, co trzeba chyba tylko tobie tłumaczyć) zaliczane są nie dla kraju pochodzenia naukowca, który owego Nobla otrzymał, a tylko dla kraju, w którym ów naukowiec dokonał swoich odkryć, dla kraju, w którym ów naukowiec pracował naukowo, Stąd też Noble Mme Curie NIE są polskie, a francuskie, ergo Polska ma de facto zero Nobli w dziedzinach naukowych, czyli fizyce, chemii i medycynie/fizjologii podobnie jak zero Nobli z ekonomii (czyli formalnie Nagród im. Nobla z tej dziedziny) i zero medali Fieldsa.
    3. Proszę więc zaproponować inne kryteria oceny poziomu nauki i szkolnictwa wyższego w danym kraju niż:
    - pozycja w międzynarodowych rankingach,
    - ilość „Nobli” i „Fieldsów”, w tym w przeliczeniu na liczbę ludności
    - ilość międzynarodowych patentów, w tym w przeliczeniu na liczbę ludności.
    4. Nie lekceważyłbym też rankingów, gdyż stały się one trwałym elementem światowego krajobrazu szkolnictwa wyższego. Cytuję z „Perspektyw” - „Międzynarodowe Rankingi Akademickie - dokąd zmierzają”): „Mimo wielu braków, stronniczości i wad rankingi cieszą się wysokim poziomem akceptacji wśród osób zainteresowanych i szerokiej społeczności ze względu na ich prostotę i ukierunkowanie na odbiorców (…). Nie każdego to może cieszyć, dlatego warto przypominać konkluzję jednego z artykułów w „Le Monde”: Rankingi mogą irytować, ale nie można ich ignorować!” (http://perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=3165:miedzynarodowe-rankingi-akademickie-dokad-zmierzaja&catid=22&Itemid=119)
    Dalej z powyższego:
    - Dla przyszłych studentów rankingi są narzędziem do dokonywania opartych na informacjach wyborów uczelni i kierunku studiów.
    - Naukowcy wykorzystują rankingi, aby porównywać rezultaty swoich badań z osiągnięciami ich kolegów naukowców z innych krajów.
    - Dla kierownictw uczelni rankingi są użytecznym narzędziem do wprowadzania kultury konkurencji wśród kadry. Jest to także dobre narzędzie do monitorowania postępu we wprowadzaniu reform modernizacyjnych.
    - Pracodawcy oczekują, że rankingi podpowiedzą im, które uniwersytety warto odwiedzić, aby znaleźć przyszłych jak najlepszych pracowników.
    - Politycy używają rankingów, aby zmniejszyć ryzyko ich decyzji inwestycyjnych. Decyzje te pociągają zwykle za sobą poważne środki finansowe.
    - Rankingi odgrywają także ważną rolę w kreowaniu image'u kraju oraz jego prestiżu. W większości międzynarodowych analiz i porównań, liczba uczelni danego kraju w czołówce rankingów jest jednym z kluczowych wskaźników. Dlatego tak wiele rządów podejmuje wysiłki, aby poprawić pozycje swoich uczelni w rankingach.
    5. Oczywiste też jest, że rankingi mają ograniczenia, ze nie są w stanie objąć i odzwierciedlić całej złożoności instytucji szkolnictwa wyższego, ale tak jest przecież z każdym systemem ocen postępów w nauce danej osoby czy instytucji, jako że są to oceny jakościowe, a więc z definicji arbitralne, nawet jeśli są one ujęte w postaci złożonych formuł dających wynik liczbowy, jako że ponieważ jakość jest wielowymiarowa, to sprowadzając ją do jednego, skalnego wymiaru, używamy zawsze wag, a te są przecież zawsze ustalane arbitralnie. Nie znaczy to jednak, że nie należy oceniać poziomu nauki i szkolnictwa wyższego w przekroju międzynarodowym.
    6. Niektórzy twierdzą (p. np. cytowany artykuł z „Perspektyw”), że problem z Rankingiem Szanghajskim polega na tym, że nie jest to najlepsze narzędzie do oceny polskich uczelni, że sprawdza się on i jest wiarygodny w zasadzie jedynie w stosunku do wąskiej grupy ok. 100 najbogatszych, najlepiej wyposażonych, wysokobudżetowych uczelni z rozbudowanymi programami badawczymi w zakresie dyscyplin ścisłych i medycznych. Ale taka krytyka nie ma jednak sensu, gdyż podobnie można by zakwestionować np. ranking najlepszych tenisistów świata na zasadzie, że sprzyja on tylko ścisłej światowej czołówce, czyli +/- setce tenisistów mających do dyspozycji najlepsze korty i najlepszych trenerów. Taka krytyka jest więc typową wymówką nieudaczników.
  • 2018-01-29 12:13 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    1. Nauka to jest tylko to, co po angielsku określa się jako science, czyli nauki ścisłe plus matematyka, jako język nauk ścisłych, ew. niektóre nauki społeczne, w których możliwa jest empiryczna weryfikacja, czyli np. ekonomia i socjologia, być może też psychologia. Reszta, z filozofią na czele, to jest sztuka, czyli po angielsku arts. Problem leży w tym, że uniwersytety, zgodnie ze swoją nazwą, mają zarówno wydziały „science” jak też i wydziały „arts”. Ale trudno jest oddzielić ocenę poziomu nauki w danym kraju od oceny poziomu uniwersytetów działających w danym kraju, stąd też z konieczności czasami włączamy owe „arts” do „science”. Jest to nieuniknione ponieważ rankingi oceniają z reguły całe uniwersytety, a nie tylko poszczególne ich wydziały. Nie znaczy to, że nie należałoby się bardziej zainteresować rankingami wydziałów. Niestety, ale w światowych rankingach wydziałów też nie mamy szans gdyż nie mamy noblistów, nie mamy medalistów Fieldsa i praktycznie nie mamy międzynarodowych patentów.
    2. Nie oszukujmy, się - wysoki poziom nauki w zrozumieniu science, czyli dyscyplin, w których możliwa jest obiektywna, czyli naukowa a więc empiryczna weryfikacja wyników badan (innymi słowy konfirmacja albo dyskonfirmacja) wymaga wysokiego rozwoju przemysłu, gdyż to właśnie potrzeby wysoko rozwiniętego przemysłu, w tym szczególnie gałęzi wysokich technologii czyli high tech, wymuszają naturalnie rozwój nauki rozumianej jako science. Tak więc bez własnego polskiego przemysłu a szczególne polskich wysokich technologii, nie ma mowy o tym, abyśmy mogli wejść do światowej czołówki w nauce. A przecież powinniśmy być w tej czołówce, jako jedno z największych państw Europy. Jeżeli mierzymy wysoko w sporcie, np. chcemy zdobywać złote medale na Igrzyskach Olimpijskich, to dlaczego mamy się zadowalać pozycją naszych najlepszych wyższych uczelni w piątej setce światowych rankingów?
  • 2018-01-29 12:51 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    Jeszcze tylko to: czy powinniśmy pisać w skrócie o nagrodach Nobla jako „Noble” czy też „noble” - to jest arbitralne, tak samo jak czy powinniśmy pisać „Internet” czy też „internet”.
    Pozdrawiam
    LK
  • 2018-01-29 20:26 | nikc

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    @jakowalski

    "Jeszcze tylko to: czy powinniśmy pisać w skrócie o nagrodach Nobla jako „Noble” czy też „noble” - to jest arbitralne,"

    To jest robota dla nienaukowców w sensie sciences, takich tam Miodków i Bralczyków (nie mylić z nagrodami Miodka i Bralczyka) czyli przedstawicieli humanities. Humanities, nie -arts (od średniowiecznego art liberales). Niechże fachowcy się wypowiedzą, czy polskiej nauce brak Nobli, czyli nagród, czy nobli, czyli gazów, szlachetnych nota bene. No coż, gdyby Noble aka noble dawano za długość komentarzy na tym forum, to ani chybi już jednego albo i dwa byśmy mieli. And Nobel would go to... gues whom.
    Nie do mnie oczywiście, bom ja człowiek skromny i się do nobli nie pcham, więc się pięknym za nadobne nie odwdzięczę nobeliscie in spe. Z przyzwoitości tylko podam w skrócie namiary na dokumenty poświadczające niezła pozycje polskiej fizyki i nauk siostrzanych (science sisters), czego tenże się był domagał:

    https://tinyurl.com/y8ggphpc
    https://tinyurl.com/y83eo5u3

    W tym drugim dokumencie polecam zwłaszcza strone setną (ale nie w rankingu, tylko w kolejności!), chociaż całość warta jest przestudiowania, choćby w tym celu, aby stwierdzić, że nauka w Polsce to, mimo wszelkie jej bolączki i niedoskonałosci, twór nieco zbyt złożony i niejednoznaczy, żeby go oceniać wg prostych, acz medialnie nośnych kryteriów i naprawiać przy pomocy podobnej sorta kuracji,przypominającej panaceum Królowej Kier: "ściąć ich, ściąć ich, ściąć ich wszystkich!" (L. Carroll, Alice's Adventures in Wonderland, Macmillan, London, 1865; BTW coż za Impact Factor, jaki Indeks Hirscha... i żadnego Nobla, a właściwie Fieldsa:-(
  • 2018-01-30 13:28 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc
    1. Dyskusja na temat, czy powinniśmy pisać w skrócie o nagrodach Nobla jako „Noble” czy też „noble” ma taki sam (bez)sens, jak wszelakie rozważania średniowiecznych scholastyków, z „uniwersytetów”, w których królowały „arts”, a nie było w nich jeszcze „science”.
    2. Powoływałem się na czołowe uniwersytety świata, a w nich mamy wyraźny podział na arts i science. Tzw. humanistyka, to jest tylko nasz lokalny polski wymysł. Poza tym, to liczą się tylko nauki przyrodnicze i niektóre społeczne (ekonomia, socjologia, psychologia), czyli te, w których możliwa jest naukowa czyli inaczej obiektywna weryfikacja wyników badań. Reszta to jest tylko zabawa w naukę, a nie prawdziwa nauka, jako że w tzw. humanistyce nie ma żadnych obiektywnych kryteriów oceny wyników pracy danego naukowca czy też wydziału a nawet uczelni w 100% humanistycznej.
    3. Powołujesz się na „Europejski Ranking CHE w dziedzinie matematyki, fizyki, biologii i chemii”, a to nie ma sensu, jako ze nauce liczą się tylko rankingi globalne, jako że nauka jest globalna, a nie tylko polska czy europejska. Poza tym, to wyniki tego rankingu są nieosiągalne („nie udało się znaleźć adresu IP serwera ze stroną http://www.excellenceranking.org/eusid/EUSID”).
    CDN
  • 2018-01-30 13:52 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc - c.d.
    4. Co do artykułu Andrzeja Kajetana Wróblewskiego, to rozumiem, że jako rektor, dziekan, profesor belwederski, doktor habilitowany i członek PAN, broni od tego, co jest, tego, co on sam stworzył. Ale przejdźmy do jego artykułu: oczywiste jest, że oceniając uczonego, chcielibyśmy wiedzieć, co konkretnie on osiągnął, w jakim stopniu jego badania posunęły naprzód naukę, czy odkrył coś nowego, czy zaproponował lub znalazł nowe istotne zastosowania. A tu mamy praktycznie zerowe osiągnięcia, gdyż polscy „uczeni” produkują tylko nic nie warte publikacje, aby poprawić swój tzw. IF i „h”, o czym dalej. To samo dotyczy instytucji naukowych, które powinny być oceniane jedynie na podstawie osiągniętych wyników badań, a te w przypadku polskich instytucji naukowych są praktycznie żadne. Myli się też Wróblewski pisząc, że odkrycie penicyliny czekało na uznanie ponad 10 lat, jako że to nie Alexander Fleming był faktycznym odkrywcą penicyliny, a tylko Howard Florey i Ernst Chain, którzy po latach eksperymentów zdołali dopiero w roku 1938 wyizolować odkrytą przez Fleminga substancję. Ponadto, to Wróblewski schodzi na manowce pisząc, że bibliometryczne wskaźniki liczbowe są tylko substytutami rzetelnej oceny wyników i jakości badań dokonywanej przez ekspertów (tzw. peer review), jako że owo peer review oparte jest na mocno arbitralnej, szczególnie w tzw. humanistyce, ocenie naukowców przez naukowców, którzy mając wspólny interes zgadzają się ze sobą i wzajemne popierają, na zasadzie „ręka rękę myje”, sprawiając tym samym wrażenie, że osiągają oni realne wyniki, aby w ten sposób wyłudzać od podatników pieniądze i w ten sposób finansować swoje pensje. Sam Wróblewski przyznaje zresztą, że w nauce nigdy nie obowiązuje demokracja, ponieważ prawdy naukowej nie można ustalić drogą głosowania i tak samo więc owo peer review nie może być podstawą do oceny naukowców i nauki. Oczywiste też są wady owego IF, w tym stwierdzenie, że porównywanie czasopism pod względem wartości IF powinno odbywać się tylko w ramach tej samej dziedziny. Ale tak czy inaczej, to polskie czasopisma mają znikomy IF w naukach ścisłych. Oczywiste też jest, że ranking instytutów oparty na wskaźniku liczby cytowań w stosunku do liczby pracowników można robić tylko w obrębie danej dyscypliny, ale faktem jest, że instytuty PAN wypadają w tych rankingach branżowych bardzo marnie. Wróblewski cieszy się, że pozycja Polski w rankingu opublikowanym przez National Science Board USA nie jest zła, że Polska zajmuje w tym rankingu miejsce 20, ale przyznaje, że wyprzedza nas dość znacznie Turcja czyli III świat, a tuż za nami jest Belgia że zbliża się do nas Iran - jak by nie było, też państwo III świata. Wróblewski przyznaje też, że w roku 1981, kiedy ogłoszony został pierwszy ranking ISI, Polska zajmowała wysokie 15-te miejsce w świecie, ale nie rozumie on tego, co jest dość dziwne jak na fizyka, że upadek polskiej nauki po roku 1981 został wywołany upadkiem polskiego przemysłu, jako że wysoko rozwinięta nauka jest zawsze pochodną wysokiego rozwoju przemysłu, gdyż to właśnie potrzeby wysoko rozwiniętego przemysłu, w tym szczególnie gałęzi wysokich technologii czyli high tech, wymuszają naturalnie rozwój nauki rozumianej jako science. Tak więc bez własnego polskiego przemysłu a szczególnie bez naszych własnych polskich wysokich technologii, nie ma mowy o tym, abyśmy mogli wejść do ścisłej światowej czołówki w nauce. A przecież powinniśmy być w tej czołówce, jako jedno z największych państw Europy i generalnie tzw. I świata. Powtarzam wiec: jeżeli mierzymy wysoko w sporcie, np. chcemy zdobywać złote medale na Igrzyskach Olimpijskich, to dlaczego mamy się zadowalać pozycją naszych najlepszych wyższych uczelni w piątej setce światowych rankingów?
    Wróblewski przyznaje zresztą, że wyprzedziły nas od roku 1981 takie państwa jak Korea Południowa, Chiny (ChRL), Brazylia, Turcja i Tajwan, że w roku 1981 Korea Południowa zajmowała dopiero 47-me miejsce, daleko za Polską, ale że w państwie tym jednak, odwrotnie niż u nas, postawiono na rozwój własnego przemysłu i własnej nauki, które stały się siłą napędową rozwoju gospodarczego i społecznego, że Korea Południowa wyprzedziła Polskę już w roku 1997 r., a obecnie w omawianym rankingu zajmuje 9-te miejsce.
    Wróblewski zajmuje się dalej indeksem Hirscha i słusznie zauważa, że jego liczbowe wartości zależą od dziedziny, ze względu na różnice w liczbie cytowań i że h=20 to jest świetny wynik dla matematyka, ale zupełnie przeciętny dla biologa molekularnego, ale nie przyznaje, że polscy matematycy czy też biologowie też maja niskie „h” w porównaniu do swoich zagranicznych kolegów z państw, które się liczą dziś w nauce. Wróblewski twierdzi także, że polska fizyka w rankingu państw według wartości indeksu Hirscha czyli „h” zajmowała w roku 2007, czyli 10 lat temu, wysokie 11-te miejsce w świecie (a 7-me wśród 27 państw Unii Europejskiej) i że w następnej w kolejności dziedzinie czyli astronomii, Polska zajmuje miejsce 15-e, a jeśli chodzi o pozostałe nauki ścisłe, chemia i matematyka – miejsca odpowiednio 18-te i 21-sze, ale w takim wypadku, jak to już pisałem, przynajmniej co 10 lat powinniśmy dostawać przynajmniej jednego „nobla” z fizyki czy chemii. No to gdzie są te „noble”, panie profesorze?
    Wróblewski dalej krytykuje międzynarodowe rankingi wyższych uczelni za to, że nie są one tak prowadzone, aby zapewnić polskim wyższym uczelniom wysokie w nich miejsca, np. za to, że mocno faworyzują one nauki ścisłe, czyli dziedziny, w których są przyznawane Nagrody Nobla i że promują one głównie dziedziny przyrodnicze, czyli te, w których możliwa jest naukowa czyli inaczej obiektywna weryfikacja wyników badań. Wróblewski przyznaje też, że Uniwersytet Warszawski zdobył w Rankingu Szanghajskim sporo punktów dlatego, że niegdyś studiowali na nim laureaci Nobla – Menachem Begin oraz Leonid Hurwicz, a Uniwersytet Jagielloński, do którego wróciła medycyna, zawdzięcza punkty licznym cytowaniom artykułów z tej właśnie dziedziny. Ale co stoi na przeszkodzie w połączeniu się pozostałych polskich akademii medycznych z uniwersytetami poza egoizmem ich rektorów i dziekanów? Oczywiste jest że rozdrobnione polskie uczelnie nie mają żadnych szans w konkurencji z uczelniami zachodnimi, ale Wróblewski wini tu tylko reformy z lat 1950-tych (ale nie krytykuje on powstałej wówczas stalinowskiej PAN, której jest on członkiem), które spowodowały powstanie specjalistycznych wyższych uczelni, nie rozumiejąc zupełnie najważniejszego, czyli zależności poziomu nauki od poziomu rozwoju przemysłu, a szczególnie przemysłu wysokich technologii, czyli high tech, co doskonale widać jest na w/w przykładzie Korei Południowej.
    Nie zajmuję się zaś rankingami europejskim, o których pisze Wróblewski, jako że, jak to już pisałem, nauka nie jest polska czy nawet europejska, a tyko globalna czyli światowa, a więc liczą się w niej tylko pozycje globalne, a nie regionalne. Nie zgadzam się zaś z Wróblewskim, który twierdzi, że nauka w Polsce plasuje się w międzynarodowych rankingach lepiej, niż to wynikałoby z obecnych wskaźników ekonomicznych i społecznych. Polska jest obecnie 24-tą gospodarką świata z PKB (PPP) w wysokości 1,114,105 międzynarodowych czyli porównywalnych dolarów. Powinniśmy mieć więc naukę w okolicach pierwszej 20-ki światowej, a nie cieszyć się z tego, że nasze najlepsze uniwersytety spadły do piątej setki światowych rankingów. CDN
  • 2018-01-30 13:52 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Nikc - na koniec:
    5. Nauka w Polsce jest na pewno tworem złożonym, ale niewątpliwie znajdującym się w stanie agonii i nawet rozkładu. W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest jej likwidacja i zaczęcie wszystkiego od nowa. Chyba, że odpowiada nam sytuacja, w której Polska jest Mistrzem Polski w polskiej nauce a za kryteria oceny nauki przyjmiemy ilość profesorów belwederskich oraz doktorów habilitowanych, ilość wyższych „uczelni” i „studiujących” w nich „studentów” czy też to, że pod względem liczby ludzi zajmujących się badaniami naukowymi (64 511 osób w roku 2010) Polska jest na szóstym miejscu w Europie i że w Polsce są aż 1632 jednostki naukowe. Wróblewski przyznaje przecież, że znaczna część studiujących kończy u nas edukację na licencjacie i w uczelniach niepublicznym o niskim poziomie, natomiast pod względem procentu młodzieży na studiach doktoranckich, a więc takich, które pozwalają rzeczywiście uzyskać wysokie kwalifikacje, Polska jest blisko końca listy państw członkowskich Unii Europejskiej, podobnie jak pod względem liczby patentów. Wróblewski przyznaje też, iż ogromna większość polskich „uczelni” niepublicznych to są przedsiębiorstwa dochodowe, działające za cenę dostarczania młodzieży wiedzy wątpliwej wartości, że powstawały one masowo, za przyzwoleniem władz, ale już obecnie do świadomości ogółu dociera, że uzyskiwane tam wykształcenie ma niedużą wartość. Jaki jest więc sens utrzymywania tego status quo?
  • 2018-01-31 19:43 | Aspiryna

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    "...to jest przecież poziom amerykańskich uniwersytetów stanowych z najbiedniejszych, południowych stanów, takich jak np. Kansas State University"

    Tak dla porzadku... Stan Kansas nigdy nie byl zaliczany do "stanow poludniowych". To jest tzw. "Midwest"... Poza tym, Kansas State University nie jest wcale taki biedny i posiada calkiem nizle programy w niektorych dziedzinach (np. rolnictwo, czy geologia).
  • 2018-01-31 20:05 | Aspiryna

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    "W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest jej likwidacja i zaczęcie wszystkiego od nowa."

    Jak w Chinach (tych "ludowych") maoisci rozwalili nauke i wiekszosc szkol wyzszych (choc mocno sie starali - nie udalo sie im to do konca) to odbudowa zajela im prawie trzydziesci lat. Sadze, ze w Polsce byloby to 2 x 30, czyli
    jakies dobre szescdziesiat lat!
  • 2018-01-31 23:02 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Profesor Wróblewski krytykuje międzynarodowe rankingi wyższych uczelni za to, że nie są one tak prowadzone, aby zapewnić polskim wyższym uczelniom wysokie w nich miejsca, np. za to, że mocno faworyzują one nauki ścisłe, czyli dziedziny, w których są przyznawane Nagrody Nobla i że promują one głównie dziedziny przyrodnicze, czyli te, w których możliwa jest naukowa czyli inaczej obiektywna weryfikacja wyników badań. Profesor Wróblewski powinien jednak zerknąć dokładniej na ranking wyższych według Webometrics, jako że wynika z niego, że polskie wyższe uczelnie są obecnie na poziomie zdecydowanie niższym niż najlepsze wyższe uczelnie takich państw o podobnym do Polski poziomie rozwoju gospodarczego, jak na przykład Argentyna, Brazylia, Chile, Czechy, Grecja, Meksyk i Słowenia, przy czym dwie najlepsze polskie wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Warszawski (UW) i Uniwersytet Jagielloński spadły ostatnio w rankingu Webometrics z miejsca 349 do 401 (UW) i z miejsca 387 do 420 (UJ), a trzecia w Polsce Politechnika Warszawska z miejsca 436 na 504. Dziesiąta polska wyższa uczelnia, czyli Politechnika Poznańska, zajmuje w tym rankingu miejsce 971, czyli w dziesiątej setce światowych wyższych uczelni - poniżej Iran University of Science & Technology Tehran, indonezyjskiego Universitas Gadjah Mada, Uniwersytetu Sofijskiego (Софийски университет Св Климент Охридски), CUNY Brooklyn College i nawet irańskiego Ferdowsi University of Mashhad. Uniwersytet Warszawski, czyli najlepsza polska wyższa uczelnia, zajmuje zaś miejsce niższe od przykładowo Univerza v Ljubljani (325 miejsce), National Technical University of Athens (355 miejsce), Universidad de Chile (371 miejsce), kantońskiego South China University of Technology (377 miejsce), Soochow University w prowincjonalnym chińskim mieście Suzhou (392 miejsce), brazylijskiego Universidade Estadual Paulista Júlio de Mesquita Filho (miejsce 393) i Universidad de Buenos Aires (miejsce 396), przy czym najlepsza wyższa uczelnia Brazylii zajmuje na świecie miejsce 72 (Universidade de São Paulo) a Meksyku 128 (Universidad Nacional Autónoma de México). Z kolei w Europie najlepsza wyższa uczelnia czeska zajmuje miejsce 203 (Univerzita Karlova v Praze), grecka miejsce 271 (National and Kapodistrian University of Athens) zaś portugalska 225 (Universidade do Porto) - podawałem tu znów kraje o poziomie rozwoju zbliżonym do Polski. Najlepszy rosyjski uniwersytet czyli Uniwersytet Łomonosowa (Московский государственный университет М В Ломоносова) zajmuje w tym rankingu miejsce 235 a jeśli chodzi o Chiny, to najlepszy uniwersytet ChRL, czyli pekiński Tsinghua University zajmuje na świecie miejsce 45 a dwa kolejne chińskie uniwersytety są w pierwszej światowej setce: Uniwersytet Pekiński (Peking University) na miejscu 59 i Zhejiang University (National Che Kiang University w prowincjonalnym Hangzhou czyli Hangchow) na miejscu 98, a szanghajski Jiao Tong University zajmuje na świecie miejsce 101. University of Hong Kong zajmuje miejsce 89 a National Taiwan University miejsce 85. Jeśli chodzi o Koreę, to Seoul National University zajmuje miejsce 92, a jeśli chodzi o Afrykę, to University of Cape Town zajmuje miejsce 290 - wciąż znacznie lepsze niż UW czy UJ.
  • 2018-02-01 12:15 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Profesor Wróblewski nie zauważył też (albo nie chciał zauważyć) głównych powodów obecnej zapaści polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego, czyli:
    1. Tzw. transformacji systemowej, opartej na tzw. Planie Balcerowicza (wł. Sachsa), która w gospodarce polegała głównie na deindustrializacji, przez co zbędna stała się polska myśl techniczna, a wraz z nią zbędna stała się nauka i tym samym zbędne stało się w Polsce szkolnictwo wyższe, jako zacofana, kompradorska gospodarka Polski , oparta na taniej sile roboczej i importowanej technologii nie potrzebowała po roku 1990 uczelni wyższych światowej klasy oraz
    2. Braku jakichkolwiek realnych reform w sektorze nauki i szkolnictwa wyższego, w tym likwidacji takich „komunistycznych” a właściwie bolszewicko-feudalnych przeżytków jak de facto stalinowska Polska Akademia Nauk (PAN) , dożywotnia profesura belwederska z państwowej nominacji, habilitacja czy też wymóg nostryfikacji dyplomów nadanych przez wyższe uczelnie ze ścisłej czołówki światowej.
    Utworzenie Polskiej Akademii Nauk związane było przecież z postanowieniami, które zapadły w roku 1951, czyli w okresie apogeum stalinizmu na I Kongresie Nauki Polskiej i połączone było z likwidacją Polskiej Akademii Umiejętności oraz Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Stworzenie tego rodzaju instytucji, wzorowanej wyraźnie na worach radzieckich, miało ułatwić ówczesnym władzom politycznym ścisłą kontrolę środowiska naukowego. Oznaczało to w praktyce podporządkowanie badań naukowych celom politycznym i ideologicznym i dotknęło wszystkie dziedziny nauki, wyrządzając jej duże szkody ze względu na pozbawienie naukowców możliwości swobodnego prowadzenia badań. Cytuję dalej z opracowania Moniki Komanieckiej „Kongresy Nauki Polskiej w PRL” (Forum Akademickie luty 2017): „Odbywający się od 29 czerwca do 2 lipca 1951 r. I Kongres Nauki Polskiej był spektakularnym pokazem siły władz, które przeprowadziły w kraju powszechną stalinizację, w tym również stalinizację nauki. Celem komunistów było zdyskredytowanie dotychczasowych osiągnięć nauki, całkowite wyeliminowanie dorobku badaczy i oparcie nauki na wzorach radzieckich. Stalinizacja widoczna była już w pracach przygotowawczych do tegoż Kongresu, kiedy to w marcu roku 1949 powołano 11 sekcji (i kilkanaście podsekcji) obejmujących główne dziedziny nauki: Nauk Społecznych i Humanistycznych, Nauk Ekonomicznych, Matematyki i Fizyki, Energetyki i Elektrotechniki, Budowy Maszyn i Technologii Mechanicznej, Nauk Inżynieryjno-Budowlanych, Chemii i Technologii Chemicznej, Nauk o Ziemi, Biologii i Nauk Rolniczych, Nauk Medycznych, Organizacji Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Sekcje te dały początek późniejszej Polskiej Akademii Nauk. Głos dominujący w sekcjach i podsekcjach mieli naukowcy należący do partii, którzy według wytycznych partyjnych opracowywali referat, będący wykładnią interesów komunistów (a właściwie ortodoksyjnych stalinowców takich jak np. Bierut, którzy uchwycili wówczas w Polsce ster władzy, eliminując bardziej umiarkowanych, bardziej patriotycznie nastawionych polskich komunistów, takich jak np. Gomułka - LK). (…) Zasadniczym hasłem Kongresu było powiązanie zadań nauki z państwem ludowym i życiem narodu oraz z realizacją Planu 6-letniego. (…) I Kongres Nauki Polskiej był niechlubną cezurą w dziejach nauki polskiej. Przekreślał osiągnięcia „burżuazyjnych” badaczy z okresu międzywojennego i wcześniejszych okresów oraz nakazywał całkowite oparcie się na wzorach nauki radzieckiej. Nastąpiło więc zupełne upolitycznienie nauki oraz podporządkowanie jej doraźnym celom partyjnym i ideologicznym. W ten sposób I Kongres przyjmował marksizm-leninizm jako podstawę metodologii wszelkich badań naukowych. (…). Widocznym rezultatem Kongresu była decyzja o likwidacji Polskiej Akademii Umiejętności i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego oraz powołanie na wzór radziecki centralnej instytucji zajmującej się organizacją nauki – Polskiej Akademii Nauk, która ostatecznie powstała w październiku 1951 r. W zamierzeniu władz PAN miała być podstawowym instrumentem polityczno- ideologicznej kontroli nad polską nauką. Utworzenie instytucji nadrzędnej nad uczelniami oznaczało likwidację ich autonomii i ograniczenie ich roli jako ośrodków badawczych. PAN skupiała młodych naukowców zależnych od władz i należących do PZPR, którzy mieli stanowić przeciwwagę dla „starych” profesorów z uniwersytetów. Władze partyjno-państwowe właściwie do samego końca PRL sprawowały nadzór nad PAN za pośrednictwem Wydziału Nauki KC PZPR”.
  • 2018-02-01 18:17 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Na ostatnim miejscu w Polsce sklasyfikowana jest w rankingu Webometrics Europejska Uczelnia w Warszawie (European University of Information Technology and Economics in Warsaw), która zajmuje 412 miejsce w Polsce i 26879 na świecie (na 27524 skalsyfikowanych w tym rankingu uczelni), przy czym najgorszą uczelnią europejską w tym rankingu jest hiszpański Instituto Europeo de Ciencias de la Autodefensa (27385 miejsce na świecie). Najgorszą wyższą uczelnią w Azji jest Islamic Azad University, Afghanistan Branch (27520 miejsce na świecie), w Afryce murzyński Sekhukhune TVET College/Sekfet College z czterotysięcznego miasteczka Groblersdal w południowoafrykańskiej prowincji Limpopo (27524 miejsce na świecie), w Ameryce Północnej meksykański Instituto Tecnológico de Fresnillo (27515 miejsce na świecie), w Ameryce Południowej wenezuelski Instituto Universitario de Tecnología Juan Pablo Pérez Alfonzo (27522 miejsce na świecie) a w Oceanii Unified Academy of Innovation (26789 miejsce na świecie) mająca swą siedzibę w proletariackiej „wielokulturowej” dzielnicy Newtown miasta Wellington - stolicy Nowej Zelandii. Wynika z tego, że najgorszą wyższą uczelnią świata według tego rankingu jest zajmujący 27524 miejsce południowoafrykański Sekhukhune TVET College/Sekfet College, a Europejska Uczelnia w Warszawie, zwąca się po angielsku dumnie „uniwersytetem”, zajmuje miejsce o „aż” 645 pozycji lepsze niż najgorsza wyższa uczelnia świata.
  • 2018-02-01 21:32 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Jeżeli chodzi zaś o Ranking Szanghajski, to Uniwersytet Jagielloński spadł na nim w roku 2017 do ostatniej czyli piątej setki a Uniwersytet Warszawski nie wydostał się z czwartej, czyli przedostatniej setki. Przypominam, że Academic Ranking of World Universities (ARWU), znany również jako Lista Szanghajska, zestawia 500 najlepszych uczelni na świecie i że na liście tej od lat można znaleźć jedynie dwie polskie wyższe uczelnie – UW i UJ i że od ponad dekady zarówno Uniwersytet Warszawski, jak i Jagielloński zajmowały miejsca w czwartej czyli przedostatniej setce tego zestawienia. Szef resortu nauki, dr Jarosław Gowin, skomentował więc w rozmowie z PAP, że szkolnictwu wyższemu w Polsce potrzebne są zmiany systemowe . Jak zauważył on w rozmowie z PAP, najlepsze polskie uczelnie już od lat obniżają miejsca w tym rankingu. Gowin przypomniał też o reformach systemu szkolnictwa wyższego z lat 2011 i 2014. Jego zdaniem “próba naprawy obecnego systemu do niczego nie prowadzi; ciągle tracimy dystans”.
    Przypominam, że ów ranking został opracowany i jest on prowadzony przez Institute of Higher Education przy Uniwersytecie Jiao Tong w Szanghaju i że uwzględnia on głównie osiągnięcia naukowe i badawcze uczelni wyższych. Choć wielu polskich ekspertów uważa ranking szanghajskiego Uniwersytetu Jiao Tong za nietrafny, głównie ze względu na przyjęte przez jego autorów kryteria faworyzujące te dziedziny, w których są przyznawane Nagrody Nobla i medale Fieldsa, czy też dużą rolę publikacji w Nature i Science, co ich zdaniem działa na niekorzyść dziedzin humanistycznych i technicznych, to nie jest to prawdą, jako że w przypadku instytucji specjalizujących się w naukach humanistycznych i społecznych, wyniki kryterium opartego na nagrodach Nobla i medalach Fieldsa oraz kryterium opartego na artykułach opublikowanych w Nature i Science są przenoszone do innych wskaźników. Tak więc nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, że UW jest sklasyfikowany w tym rankingu w czwartej setce, a UJ w ostatniej, czyli piątej setce światowych uniwersytetów i że w tym rankingu nie ma więcej polskich wyższych uczelni.
  • 2018-02-01 21:52 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Jeżeli chodzi zaś o Ranking Szanghajski, to Uniwersytet Jagielloński spadł na nim w roku 2017 do ostatniej czyli piątej setki a Uniwersytet Warszawski nie wydostał się z czwartej, czyli przedostatniej setki. Przypominam, że Academic Ranking of World Universities (ARWU), znany również jako Lista Szanghajska, zestawia 500 najlepszych uczelni na świecie i że na liście tej od lat można znaleźć jedynie dwie polskie wyższe uczelnie – UW i UJ i że od ponad dekady zarówno Uniwersytet Warszawski, jak i Jagielloński zajmowały miejsca w czwartej czyli przedostatniej setce tego zestawienia. Szef resortu nauki, dr Jarosław Gowin, skomentował więc w rozmowie z PAP, że szkolnictwu wyższemu w Polsce potrzebne są zmiany systemowe . Jak zauważył on w rozmowie z PAP, najlepsze polskie uczelnie już od lat obniżają miejsca w tym rankingu. Gowin przypomniał też o reformach systemu szkolnictwa wyższego z lat 2011 i 2014. Jego zdaniem “próba naprawy obecnego systemu do niczego nie prowadzi; ciągle tracimy dystans”.
    Przypominam, że ów ranking został opracowany i jest on prowadzony przez Institute of Higher Education przy Uniwersytecie Jiao Tong w Szanghaju i że uwzględnia on głównie osiągnięcia naukowe i badawcze uczelni wyższych. Choć wielu polskich ekspertów uważa ranking szanghajskiego Uniwersytetu Jiao Tong za nietrafny, głównie ze względu na przyjęte przez jego autorów kryteria faworyzujące te dziedziny, w których są przyznawane Nagrody Nobla i medale Fieldsa, czy też dużą rolę publikacji w Nature i Science, co ich zdaniem działa na niekorzyść dziedzin humanistycznych i technicznych, to nie jest to prawdą, jako że w przypadku instytucji specjalizujących się w naukach humanistycznych i społecznych, wyniki kryterium opartego na nagrodach Nobla i medalach Fieldsa oraz kryterium opartego na artykułach opublikowanych w Nature i Science są przenoszone do innych wskaźników. Tak więc nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, że UW jest sklasyfikowany w tym rankingu w czwartej setce, a UJ w ostatniej, czyli piątej setce światowych uniwersytetów i że w tym rankingu nie ma więcej polskich wyższych uczelni.
  • 2018-02-13 12:16 | jakowalski

    Re:„Konstytucja dla Nauki” Gowina: szansa dla uczelni czy obietnice bez pokrycia?

    Tragizm naszej obecnej sytuacji polega na tym, że Politechnika Warszawska ma dziś poziom niższy niż kursy inżynierskie prowadzone legalnie na jej kampusie podczas niemieckiej okupacji, a SGH ma dziś niższy poziom niż Miejska Szkoła Handlowa, która legalnie funkcjonowała na kampusie obecnej SGH podczas tej samej niemieckiej okupacji.