Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

(46)
Dlaczego antynaukowe teorie nie znikną, a liczba kreacjonistów będzie w najbliższych latach rosnąć? Jednej z odpowiedzi dostarcza wycieczka do Muzeum Ewolucji w Warszawie.
  • 2018-02-11 21:50 | jakowalski

    Odkąd to muzeum ma przekonywać?

    Chyba, że chodzi o „muzea” takie jak np. powstań, czynów, wojen, rewolucji (i kontrrewolucji), bohaterów, polityków etc. Ale tam jest tylko propaganda - kto pamięta np. Muzeum Lenina? Muzeum naukowe ma zaś za zadanie pokazywać eksponaty i informować o nich, a nie indoktrynować. Jesli ktoś chce się poduczyć o ewolucji, to niech najpierw poczyta np. Dawkinsa, a później pójdzie do tego muzeum (sam lub z dzieciami). Inaczej, to jest to wizyta Indianina z Amazonii, który nigdy w życiu nie widział samochodu, pociągu i w ogóle żadnej maszyny czy aparatu, w muzeum techniki. Do wizyty w każdym muzeum trzeba być bowiem przygotowanym. Jeżeli ktoś nie słyszał o Starożytnym Egipcie, Grecji czy Rzymie, to co mu da wizyta w British Museum?
    Poza tym, to Teoria Ewolucji jest taką samą teorią naukową jak np. Ogólna i Szczególna Teoria Względności Einsteina. A kto tak naprawdę rozumie te teorie poza garstką fizyków i matematyków? Kto zna geometrę różniczkową, która jest podstawą Ogólnej Teorii Względności?
    Poza tym, co jest jeszcze ważniejsze, hipoteza naukowa (czyli naukowe przypuszczenie) a więc hipoteza zgodna ze stanem nauki w momencie jej sformułowania i która przeszła pomyślnie test konfirmacji, staje się naukową teorią. Ale to wcale nie znaczy, że jest ona w 100% słuszna. Np. hipoteza Newtona dotycząca grawitacji została wiele razy pomyślnie skonfirmowana i stała się w ten sposób obowiązująca w nauce teorią grawitacji, ale obalił ją (albo jak kto chce uogólnił) Einstein, formułując swoją hipotezę grawitacji, która po pomyślnej konfirmacji stała się Ogólną Teorią Względności, czyli obowiązującą dziś w nauce teorią grawitacji. Nie oznacza to, jednak, że nie znajdzie się kiedyś inny geniusz, który sformułuje jeszcze ogólniejszą teorię grawitacji, np. łącząc grawitację z innymi oddziaływaniami znanymi nauce, takimi jak np. elektromagnetyczne, czyli sformułuje on(a/o) Ogólną Hipotezę Wszystkiego, która po pomyślnej konfirmacji stanie się Ogólną Teorią Wszystkiego, która też może z kolei kiedyś znaleźć kogoś, kto ją obali/uogólni przedstawiając i konfirmując teorię jeszcze bardziej ogólną. To samo jest z Teorią Ewolucji Darwina - ona została setki, jak nie tysiące czy nawet miliony razy pomyślnie skonfirmowana, ale to nie znaczy, że jest ona ostatnim słowem nauki i że nie znajdzie się ktoś, kto ją uogólni (a więc de facto obali), podobnie jak Einstein uogólnił (a de facto obalił) teorię grawitacji Newtona.
    Nauka to nie jest bowiem religia - w nauce nic nie jest święte i każdy, kto, posiada odpowiednią wiedzę, inteligencję i pracowitość może stać się nowym Einsteinem - także w dziedzinie ewolucji. O więcej proszę się spytać np. profesora Dawkinsa: lfoster(at)centerforinquiry.net, mediacontact(at)richarddawkins.net. Także: quora.com/How-can-I-contact-Richard-Dawkins.
  • 2018-02-11 22:01 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    P.S.
    Nie ma nienaukowych teorii. Są tylko nienaukowe hipotezy, które nigdy nie przechodzą testu konfirmacji. Nienaukowa teoria to jest bowiem oksymoron, to jest żywy trup, śmiertelny Bóg czy też nieśmiertelny człowiek, czyli figura retoryczna, którą tworzy się przez zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.
  • 2018-02-11 22:57 | mapokl

    Problem podstawowy

    Sądzę, że istnieje też problem o wiele bardziej podstawowy niż nauka biologii, przekazywanie wiedzy ze szkół i muzeów o ewolucji i tak dalej.

    Mianowicie praktycznie nikt nigdy nie uczy i tłumaczy co to właściwie ta nauka jest. Co czyni coś naukowym czy nienaukowym. Czym jest teoria naukowa i tak dalej. Wiele się w szkołach mówi o krytycznym myśleniu, niewiele czym to krytyczne myślenie jest. Żródła i ich weryfikacja to już sztuka tajemna.

    I nie mówię tu o szkole podstawowej. Są uczelni i kierunki studiów w których ludzie piszący prace dyplomowe nadal tego nie wiedzą.

    Ludzie mówią "to tylko teoria", nie z powodu nie znania teorii ewolucji, anie nie znania czym teoria w nauce jest. Ktoś się styka z np. Teorią ewolucji i kreacjonizmem i uznaje je np. za równoważne teorie, a negowanie Teorii ewolucji uzna za krytyczne myślenie. Zresztą on nie neguje, on "nie wierzy" lub "wierzy", a samo to sformułowanie świadczy o braku wiedzy czym jest nauka.

    Dodatkowo nie zapominajmy o mediach, gdzie dochodzi "obiektywizm" jako równoważne przedstawianie zdania obu stron, nawet jeśli jedna z nich mówi totalne bzdury. Ten "obiektywizm" nakazuje stawiać na równi wieloletnie badania, prace czy dane historyczne na równi z wywodem lokalnego myśliciela spod monopolowego czy komentarzem na pudelku.
  • 2018-02-12 00:47 | snakeinweb

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Propagowanie ewolucjonizmu przy pomocy sloganu "człowiek pochodzi od małpy" jest najzwyczajniej głupie i niepedagogiczne. To tak jakby wychowanie seksualne reklamować sloganem "kobieta to twór stworzony do ruchania". Większość przyjmie tę "wiedzę" ze zrozumieniem bądź odrazą, ale pewna część ludzi całkiem odrzuci.

    Poza tym wiara w sondaże "wiedzy" to idiotyzm. Sam jak mnie ktoś zapyta o coś do sondażu to opowiadam z zasady najgłupiej jak potrafię.

    I w końcu wiedza o ewolucji nie ma dla wielu ludzi, może nawet większości ludzi większego praktycznego znaczenia. A część ludzi całkiem wypiera śmieciowe informacje. Więc nie widzę problemu, gdy ktoś sobie sądzi, że go siła wyższa a nie małpa spłodziła. Podobnie, gdy ktoś sobie wierzy lub nie wierzy w teorię Wielkiego Wybuchu.
  • 2018-02-12 08:45 | Prowincjusz

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Ryby nauczyły się oddychać powietrzem... biedny pan Karol Darwin, bronią go lamarkowcy
  • 2018-02-12 09:44 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Snake
    Człowiek od małpy nie pochodzi w tym sensie, że nie pochodzimy od żadnej współcześnie żyjącej małpy, a tylko do pra-małpoluda. Ludzie i małpy maja swoich wspólnych przodków, ale to jest zamierzchła przeszłość. Ostatecznie Polacy a generalne Słowinie wywodzą się z ludów zamieszkujących dawno temu tereny obecnej północnej Indii i Iranu, ale to nie znaczy, że Słowianie pochodzą od współczesnych Hindusów czy Persów. I zgoda, że wiedza o ewolucji nie ma dla wielu ludzi, może nawet większości ludzi większego praktycznego znaczenia, podobnie jak nie ma dla nich takiego większego praktycznego znaczenia znajomość Szczególnej i Ogólnej Teorii Względności.
  • 2018-02-12 09:46 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Mapoki
    Kreacjonizm nie jest teorią. To jest tyko przypuszczenie, które nie jest oparte na żadnych naukowych podstawach, a więc to nie jest nawet hipoteza. Ale zgoda co do reszty - większość polskich naukowców, nawet tych z doktoratami i habilitacjami nie zna różnicy pomiędzy hipotezą i teorią i nie słyszała o konfirmacji i dyskonfirmacji hipotez. Oni po prostu nie znają metody naukowej.
  • 2018-02-12 09:48 | nastka

    przygotowanie

    Sporo racji jest w tym artykule, ale jednak i sporo nonsensów. Jeśli rodzic chce dziecku przedstawić teorię ewolucji, to najpierw powinien sam przeczytać choćby odpowiedni rozdział "Magii rzeczywistości" Dawkinsa (Dawkins dla dzieci), a potem poczytać z dzieckiem i wytłumaczyć mu postawy. A potem pójść do Muzeum Ewolucji i pokazać mu tylko określone dowody na tę ewolucję...
    Jak osobiście pierwszy raz byłam z moją pięcioletnią córką w Muzeum Ewolucji, to ona i tak była zainteresowana głównie rozmiarami (dlaczego dinozaury są wielkie, a Lucy taka mała), natomiast podczas późniejszych wizyt wiedziała już na tyle dużo, że umiała zinterpretować różne eksponaty.
    Szczerze mówiąc, nie wpadłabym na to, żeby uczyć dziecka teorii ewolucji w muzeum, gdzie i tak wszystko może je rozproszyć.
  • 2018-02-12 09:51 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Prowincjusz
    Ryby nie mają kory mózgowej, a więc niczego się nauczyć nie są i nie były w stanie. One się mogły tylko drogą mutacji stopniowo dostosowywać do oddychania powietrzem. Po prostu pojawiły się lądy i organizmy żywe zaczęły te lądy kolonizować, gdyż tam była tam na początku mniejsza konkurencja o żywność i przestrzeń życiową niż w wodzie.
  • 2018-02-12 11:21 | arkadia

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Przecież autorka zastosowała tylko pewien skrót myślowy o tych "uczących się rybach" a wy czepiacie się tego , to nie wykład na uniwersytecie!
  • 2018-02-12 14:44 | fiszbit

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Strona, na której piszę komentarz, zaczyna się od słów "Strefa wojna od hejtu". Tymczasem cały artykuł jest swego rodzaju hejtem, atakuje w sposób płytki i napastliwy instytucję, która cieszy się wielkim powodzeniem i od wielu lat usiłuje utrzymać się na najwyższym poziomie naukowym i dydaktycznym. Miałem w ostatnim roku dość dużo do czynienia z Muzeum Ewolucji, bo prowadziłem tam zajęcia w ramach nowego przedmiotu dla studentów Wydziału Geologii "Geologia za oknem". Podczas moich odwiedzin za każdym razem spotykałem grupy szkolne, i obserwowałem zajęcia organizowane dla nich przez pracowników muzeum. Umieją oni skupić uwagę dzieci na tematach paleontologicznych - niełatwych przecież - w sposób zadziwiający, wykorzystując świetnie zachowane i zrekonstruowane skamieniałości kręgowców, przede wszystkim z Mongolii i Opolszczyzny. Nie do końca rozumiem, czego więcej oczekuje Autorka artykułu. Przecież nie sposób mówić o organizmach z przeszłości nie posługując się teorią ewolucji. Ewolucja jest immanentnie wbudowana w myślenie paleontologiczne i nie ma potrzeby tworzenia żadnych dodatkowych tablic tylko na jej temat, w oderwaniu od okazów. Chyba że Autorka nie myśli o prawdziwej ewolucji organizmów, a o światopoglądzie ewolucjonistycznym, antyreligijnym, ale tego akurat w instytucji naukowej propagować się nie powinno. Czasy Łysenki, Oparina i ich Wielkiego Protektora już minęły...
  • 2018-02-12 14:47 | fiszbit

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Strona, na której piszę komentarz, zaczyna się od słów "Strefa wolna od hejtu". Tymczasem cały artykuł jest swego rodzaju hejtem, atakuje w sposób płytki i napastliwy instytucję, która cieszy się wielkim powodzeniem i od wielu lat usiłuje utrzymać się na najwyższym poziomie naukowym i dydaktycznym. Miałem w ostatnim roku dość dużo do czynienia z Muzeum Ewolucji, bo prowadziłem tam zajęcia w ramach nowego przedmiotu dla studentów Wydziału Geologii "Geologia za oknem". Podczas moich odwiedzin za każdym razem spotykałem grupy szkolne, i obserwowałem zajęcia organizowane dla nich przez pracowników muzeum. Umieją oni skupić uwagę dzieci na tematach paleontologicznych - niełatwych przecież - w sposób zadziwiający, wykorzystując świetnie zachowane i zrekonstruowane skamieniałości kręgowców, przede wszystkim z Mongolii i Opolszczyzny. Nie do końca rozumiem, czego więcej oczekuje Autorka artykułu. Przecież nie sposób mówić o organizmach z przeszłości nie posługując się teorią ewolucji. Ewolucja jest immanentnie wbudowana w myślenie paleontologiczne i nie ma potrzeby tworzenia żadnych dodatkowych tablic tylko na jej temat, w oderwaniu od okazów. Chyba że Autorka nie myśli o prawdziwej ewolucji organizmów, a o światopoglądzie ewolucjonistycznym, antyreligijnym, ale tego akurat w instytucji naukowej propagować się nie powinno. Czasy Łysenki, Oparina i ich Wielkiego Protektora już minęły...
  • 2018-02-12 15:10 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    fiszbit
    Czybyś był kreacjonistą? Ale przecież nie można być jednocześnie osobą wierzącą i naukowcem (mowa tu głownie o naukach ścisłych i w dużej mierze społecznych), gdyż nauka jest z definicji przeciwieństwem religii. Nie można przecież jednocześnie wierzyć w cuda i badać przyrodę, społeczeństwo czy też gospodarkę, gdyż dla człowieka prawdziwie wierzącego badania naukowe nie maja sensu, jako że odpowiedź na wszystkie swoje pytania znajduje on w pismach świętych swojej wiary (Torze, Biblii, Koranie etc.) oraz u duchownych swojego wyznania (rabinów, cadyków, księży, pastorów, popów, mułłów, imamów, ajatollahów etc.). W nauce nie ma przecież nic świętego a jej teorie się zmieniają, zaś a religia jest oparta na niezamienialnych i nieudowadnialnych pewnikach czyli dogmatach, a ci, którzy je odrzucają, są narażeni w prawdziwie religijnych społeczeństwach na surowe kary ze spaleniem na stosie włącznie. W nauce zaś dogmatów nie ma, o czym już tu pisałem. Cytuję tu fragmenty z artykułu Lema p.t. „Wiara i wiedza”: „Moim zdaniem żyjemy w czasie, w którym kolizyjność wiary i wiedzy zachodzi nieuchronnie i postępująco. Zresztą wyszukiwanie twierdzeń lub ich zespołów kontrfaktycznych w dogmatyce dowolnych wiar musi być, nawet przy zastosowaniu optymalnie misternej analizy logicznej, jałowe.
    Jak wiadomo, Matka Boska poczęła z Ducha świętego, wszelako każdy współczesny biolog, który już wie, że jajeczko kobiece można uruchomić pod nieobecność plemnika (np. klonowaniem), wie zarazem, że niepokalane poczęcie pod nieobecność cudownego wprowadzenia do jajeczka chromosomu warunkującego płeć męską zapoczątkowałoby ciążę płodu płci żeńskiej. Jednakowoż tego rodzaju przykładanie miar empiriopochodnych do dogmatyki kościelnej jest całkowicie bezzasadne, jako wyzbyte waloru argumentacyjnego.
    W przeciwieństwie do wiary wiedza jest daleko łatwiej skłonna do ustępstw wobec doświadczenia. Nie muszę wierzyć, że krzesło, na którym siedzę ma cztery nogi, ponieważ bardzo łatwo mogę się o tym namacalnie przekonać. Gdyby jednak okazało się, że ma ono tylko trzy nogi, to bez wahania przyznałbym, że moja wiedza uprzednio wyrażona była fałszywa.
    Wiedza ludzka posuwała się i posuwa się bez względu na szkody jakie mogą przynieść jej szersze wdrożenia, czy to w czasach pokoju, czy wojny. świat, w jakim żyjemy, nie daje się ani ujednoznacznić w swym rozbiegu w przyszłość, ani zatrzymać w tym swoim rozpędzie. Pojawiające się, zwłaszcza w czołówce najbogatszych społeczeństw, od trzonu wiar tradycyjnych odszczepienia samobójczego sekciarstwa poświadczają, że znajdujemy się w jednym z krytycznych miejsc historii człowieka ucywilizowanego, który zderzenia, nawet frontalne, wiary i wiedzy akceptuje raczej biernie, ponieważ całościowa integracja rozumna zachodzących procesów nie jest mu dana.
    Na koniec pozwolę sobie jako dyletancki obserwator zauważyć, że święte pisma otwierające się słowami wezwania w imię Boga litościwego, miłosiernego (jak Koran) potrafią ludzie przeinaczać do tego stopnia, że jako wyznawcy tego dobrego Boga w zapale prozelityzmu zajmują się ludobójstwem.”
    http://www.humanizm.net.pl/lemst.html
  • 2018-02-12 15:11 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    fiszbit
    Powtarzasz się...
  • 2018-02-12 15:13 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    arkadia
    Autorka nie we o czym pisze a o nauce nie ma ona zielonego nawet pojęcia..
  • 2018-02-12 15:27 | mickor

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    W skrócie, autorka narzeka na po prostu na prezentację ewolucji na zbyt skomplikowanym poziomie, zakładając przy okazji że przecież "ciemny lud nie zrozumie", ponieważ z jakiegośtam badania wynika że jeden na czterech jej rodaków nie wierzy w ewolucję. Klasyczny "grandstanding": "dla moich ciemnych rodaków trzeba wszystko upraszczać do poziomu reprezentowanego przez reklamę domestosa, bo inaczej Janusz i Grażynka nie mają szans załapać..."
    Tymczasem miażdżąca większość jest po słusznej stronie. Nigdy nie uda się przekonać wszystkich, a wszelkie próby patronizowania i tłumaczeni na siłę wzbudzą podejrzenia i wywołaja lawinę nowych spiskowych teorii typu "płaska ziemia" albo "szczepionkowy autyzm". Niech nauka broni się sama.
  • 2018-02-12 16:38 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    mickor
    Tak, ale to nie nauka ma się bronić sama, ale obowiązkiem rządu jest jej bronić. Inaczej, to spadniemy na poziom poniżej Burkina Faso i czekać nas będą kolejne rozbiory dokonane przez państwa dbające o swoją naukę. I będą mieli racje, skoro np. polscy piloci, zamiast uczyć się pilotażu, meteorologii i języków, będą się tylko przed każdym startem i lądowaniem modlić do Matki Boskiej, aby bezpieczne doprowadziła ich do celu. Pierwszy krok, jaki należy tu zrobić, to zerwać konkordat i wprowadzić, na wzór tych wstrętnych Niemiec, podatek kościelny od każdego, kto deklaruje wiarę religijną. Niech wiec kościoły należące do Watykanu utrzymują katolicy rzymscy, a nie jak dziś, wszyscy polscy podatnicy niezależnie od swojego wyznania czy też jego braku.
  • 2018-02-12 20:09 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Paleontologiczne skamieliny na Ziemi zostały sfałszowane, aby przekonać ludzi, że nie zostali stworzeni przez Boga.(Paleontological records on Earth were falsified to convince people that they were not created by God.)
    James Blish "A Case of Conscience" New York: Ballantine, 1958.
  • 2018-02-12 20:12 | Aspiryna

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Niektorzy dochodza na tym forum do wniosku, ze sporej czesci spoleczenstwa wystarczy nauka pisania, czytania, modlitwy oraz liczenia do pieciu tysiecy.
    Moze to prawda?
  • 2018-02-12 20:14 | gsj

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Ano kreacjonizm nie zniknie. Przewaga lekcji religii nad biologią daje już znać o sobie.
    Nie ma ani jednego dowodu naukowego przeciw teorii ewolucji w sformułowaniu Darwina. Zaryzykuję stwierdzenie, iż akceptacja kreacjonizmu jest proporcjonalna do niewiedzy przez te osoby.
    Jeśli chodzi o muzeum, to sugerowałbym branie przykładu z Centrum Nauki Kopernik.
    Godny naśladowania przykład.
    P.S. Myślących namawiam do lektury F. Ryan'a: Tajemniczy świat genomu ludzkiego; Yuval Noah Harari: Sapiens, oraz nieco trudniejszego, D.D. Dennett,a: From Bacteria To Bach and Back.
    Tych, których mózg zatrzymał się poziomie mózgu rekina, nic nie przekona. Nie dorośli do poziomu rozwoju mózgu naszych najbliższych krewniaków.
  • 2018-02-12 20:34 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Aspiryna
    Wręcz przeciwnie - potrzebujemy edukacji, ale nie indoktrynacji w duchu katolickim.
  • 2018-02-12 20:41 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    gsj
    Byłem w tym Centrum Nauki Kopernik. Tam jest poziom podstawówki z czasow PRL-u oczywiście, czyli obecnego liceum, a poza tym, to kręci się tam za dużo nieletnich osób, a więc nie ma tam dobrego dostępu do „interakcyjnych” eksponatów. Przykład bierzmy raczej z Science Musem w Londynie, gdzie są także prawdziwe eksponaty a nie tylko ich plastykowe modele, jak u „Kopernika”.
  • 2018-02-12 22:02 | gsj

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    jakowalski
    Pozazdrościć takiego poziomu w podstawówce w PRL. Mam znacząco inne doświadczenia z tego okresu mojego dzieciństwa.
    Nie znam Science Museum w Londynie, więc trudno mi dyskutować.
    A tak nieco na marginesie: uczyć należy od podstawówki. Mózg jest najbardziej chłonny.
    Mojego zdania o Centrum Kopernik, gdzie byłem z wnukiem, nie zmieniam. Oceniam bardzo pozytywnie.
  • 2018-02-13 07:55 | kaesjot

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    2018-02-12 20:12 | Aspiryna
    To i tak postęp w stosunku do tego, co planował dla nas Hitler - uważał, ze wystarczy gdy Polak będzie umiał się podpisać i liczyć do 500.
  • 2018-02-13 09:35 | azur

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Zamiast teorii ewolucji - rewolucja.
  • 2018-02-13 09:50 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Kaesjot
    Nie Hitler a Frank i tylko w swoich „Dziennikach” jako swoje własne przechwałki dla samego siebie. Prawda była taka, że moja Mama zrobiła podczas okupacji maturę w na 100% legalnym Technikum Krawieckim w Warszawie a mój ojciec nauczał wówczas w 100% legalnych szkołach podstawowych i to znacznie więcej niż podpisania się i liczenia do 100, gdyż te szkoły miały 7 klas. W Warszawie i Lwowie na bazie politechnik istniały „za Niemca” na 100% legalne Wyższe Szkoły Inżynierskie a we Lwowie na tamtejszej WSI matematykę wykładał sam Stefan Banach. W Warszawie na bazie obecnej i dawnej SGH oficjalnie funkcjonowała Miejska Szkoła Handlowa z programem przedwojennej SGH. Nie powtarzaj więc propagandowych haseł, a poczytaj lepiej jak to było naprawdę.
  • 2018-02-13 09:51 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    gsj
    Do podstawówki chodziłem za Gomułki w Warszawie (Muranów). „Kopernik” jest moim zdaniem nastawiony na poziom niezbyt rozgarniętych dzieci do lat 14 i jest bardziej tandetnawą skomercjalizowaną rozrywką niż edukacją. Nauki tam zaś w ogóle nie ma w sensie prowadzenia poważnych badań naukowych. Ta instytucja powinna się więc nazywać Centrum Paranaukowej Rozrywki ale nie mieszajmy do tego kanonika Mikołaja. Może im. Prezydenta Tysiąclecia?
  • 2018-02-13 09:53 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Azur
    Oj przydałaby się kontrrewolucja w stosunku do tego wszystkiego, co się zdarzyło w Polsce po roku 1989.
  • 2018-02-13 10:35 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Kaesjot
    Tragizm naszej obecnej sytuacji polega na tym, że Politechnika Warszawska ma dziś poziom niższy niż kursy inżynierskie prowadzone legalnie na jej kampusie podczas niemieckiej okupacji, a SGH ma dziś niższy poziom niż Miejska Szkoła Handlowa, która legalnie funkcjonowała na kampusie obecnej SGH podczas tej samej niemieckiej okupacji.
  • 2018-02-13 11:39 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Generalny gubernator Hans Frank miał powiedzieć w dniu 31.10.1939 że „Polakom należy umożliwić kształcenie się jedynie w takim zakresie, ażeby uświadomili sobie, że jako naród polski nie mają żadnych perspektyw” (Henryk Maćkowiak „Dzieje szkolnictwa na terenie woj. ostrołęckiego w okresie wojny i okupacji 1939-1945” https://preview.tinyurl.com/ycgy6lr4). Natomiast Heinrich Himmler, Reichsführer-SS, Komisarz Rzeszy do spraw Umacniania Niemieckości, przewodniczący Rady Ministrów III Rzeszy i ministerstwa spraw wewnętrznych miał powiedzieć, że „Dla nie-niemieckiej ludności Wschodu nie mogą istnieć szkoły wyższego typu niż czteroklasowa szkoła ludowa. Zadaniem takiej szkoły ludowej ma być tylko: proste liczenie najwyżej do 500, pisanie nazwiska, nauka, że przykazaniem boskim jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność.” (Kazimierz Leszczyński „Okupacja hitlerowska w Polsce” Warszawa: Wyd. Polonia, 1961, strona 35.) Tyle, że proste liczenie najwyżej do 500, pisanie nazwiska, nauka, że przykazaniem boskim jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność wymaga najwyżej roku nauki. To po co miały być te pozostałe 3 klasy? Znani z dobrej organizacji pracy i oszczędności Niemcy nie marnowaliby przecież pieniędzy na zbędne 3 lata nauki dla „podludzi” i to podczas totalnej wojny na śmierć i życie z bolszewizmem (generalnie tzw. Żydokomuną), a więc wydaje mi się, że te cytaty zostały albo wyrwane z kontekstu albo też zwyczajnie wymyślone. Może ktoś zna dokładne źródła tych powiedzeń Franka i Himmlera (jeśli oni to w ogóle kiedyś powiedzieli)?
  • 2018-02-13 11:52 | jethro tull

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Bo nie ma już Karola Sabatha. Wspaniałego popularyzatora i entuzjasty. Gdyby żył Karol, może byłoby atrakcyjniej. Ale z drugiej strony, Muzeum Ewolucji nie jest instytucja dla osób, które nie wiedzą niczego na temat ewolucji, tylko dla tych, którzy się tą dziedziną interesują i chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej. To nie jest muzeum dla dzieci.
  • 2018-02-13 11:58 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    jethro tull
    Nie słyszałem o Karolu Sabathu, ale zgadzam się co reszty twojego wpisu. Poza tym, to na początek są doskonałe popularnonaukowe książki prof. Dawkinsa, także po polsku.
  • 2018-02-13 12:12 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    A swoją drogą, to nie powinno być lekcji religii w szkołach państwowych, gdyż zamieniają się one naturalnie w indoktrynację religijną - w obecnych polskich warunkach w ramach doktryny kościoła rzymskiego zwanego nie wiadomo dlaczego „katolickim”. Powinny być w szkołach państwowych tylko zajęcia z religioznawstwa w ramach przedmiotu kulturoznawstwo. Etyki w ogóle bym nie dawał do szkół, jako że etyka jest częścią filozofii, a filozofia nie jest przecież nauką, jako że jej twierdzenia, tak samo jak twierdzenia teologii, nie są możliwe do weryfikacji (konfirmacji albo dyskonfirmacji) metodą naukową czyli empiryczną. Najwyżej dałbym zajęcia z historii filozofii, w tym więc i etyki, ale prowadzone w stylu 100% neutralnym, czyli tylko opisujące poszczególne szkoły filozoficzne - bez stawania po stronie jakiejkolwiek z nich, na wzór zajęć z historii filozofii i historii myśli ekonomicznej, które miałem na wyższych studiach i pamiętam, że wykładowcy nie opowiadali się na ich za żadną z jakże przecież licznych szkół w filozofii i teorii ekonomii.
  • 2018-02-13 12:13 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Mała pomyłka - powinno być:
    A swoją drogą, to nie powinno być lekcji religii w szkołach państwowych, gdyż zamieniają się one naturalnie w indoktrynację religijną - w obecnych polskich warunkach w ramach doktryny kościoła rzymskiego zwanego nie wiadomo dlaczego „katolickim”. Powinny być w szkołach państwowych tylko zajęcia z religioznawstwa w ramach przedmiotu kulturoznawstwo. Etyki w ogóle bym nie dawał do szkół, jako że etyka jest częścią filozofii, a filozofia nie jest przecież nauką, jako że jej twierdzenia, tak samo jak twierdzenia teologii, nie są możliwe do weryfikacji (konfirmacji albo dyskonfirmacji) metodą naukową czyli empiryczną. Najwyżej dałbym zajęcia z historii filozofii, w tym więc i etyki, ale prowadzone w stylu 100% neutralnym, czyli tylko opisujące poszczególne szkoły filozoficzne - bez stawania po stronie jakiejkolwiek z nich, na wzór zajęć z historii filozofii i historii myśli ekonomicznej, które miałem na wyższych studiach i pamiętam, że wykładowcy nie opowiadali się na nich za żadną z jakże przecież licznych szkół w filozofii i teorii ekonomii.
  • 2018-02-13 13:23 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Poza tym, to człowiek ma pracować za karę, a nie uczyć się:
    - „Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia” (Rodz 3,17).
    - „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie” (Rodz 3,19).
    - „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał swą pracę” (Pwt 5,13).
    - „Człowiek wychodzi do swojej pracy, do trudu swego aż do wieczora” (Ps 104,23).
    Ponadto, to nadmiar wiedzy prowadzi z reguły do utraty wiary. Naukę i powszechną edukację należy więc zwalczać z punktu widzenia interesów wiary i kościoła.

  • 2018-02-13 16:03 | gsj

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    jakowalski
    Od prowadzenia badań naukowych (nie mylić z Arts w konwencji anglosaskiej) są instytucje do tego powołane. Nie mylić np. z IPN.
    Takie placówki jak Centrum ..., jest jej upowszechnianie. W czasie kiedy tam byłem z wnukiem, placówka ta spełniała tę rolę bardzo dobrze.
  • 2018-02-13 16:52 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    gsj
    To niech się ta placówka nazywa „Centrum Popularyzacji Nauki” albo „Centrum Upowszechniania Nauki” a nie „Centrum Nauki”. I nie sądzę, aby placówka ta dobrze spełniała rolę popularyzacji nauki. Spora część eksponatów jest tam zawsze nieczynna (tandetnie wykonana, stąd też często się psuje) a do tych czynnych stoją kolejki i nawet jeśli się do nich dostaniesz, to czujesz na sobie wzrok oczekujących, a więc żadna to frajda. Poszli na ilość a nie na jakość.
    IPN był zaś dawno temu placówką naukową, kiedy to jeszcze nazwał się on Główną Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce oraz Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Ale kiedy do władzy w Warszawie doszli „solidarnościowcy”, to w tejże Komisji przemianowanej na IPN zamiast badać zbrodnie niemieckie, zaczęto szukać winnych po stronie tych, którzy z Niemcami walczyli, czyli pośród żołnierzy GL, AL oraz I i II Armii LWP. Nic więc dziwnego, że nasi wrogowie skorzystali z tej okazji i zaczęli twierdzić, że podczas II wojny światowej działały polskie obozy zagłady dla Żydów. Ko sieje wiatr…
  • 2018-02-13 17:13 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Generalnie:
    Co się dziwić, że w Polsce przybywa zwolenników kreacjonizmu, skoro wprowadzono do państwowych szkół indoktrynację w duchu religijnym w postaci lekcji religii, na których wyraźnie uczy się dzieci, że w dniu szóstym kreacji świata Jehowa (nazywany dla ukrycia swojego judaistycznego pochodzenia „Panem Bogiem”) stworzył człowieka: „Ziemia na początku była bezładem i pustkowiem (chaos), następnie pod działaniem stwórczego słowa Boga uładziła się, stała się zdatna do życia, stopniowo też napełniła się wielorakimi istotami żyjącymi, roślinami i zwierzętami, pośród których na końcu stworzył Bóg człowieka na obraz Boży” (Rdz 1,27). Prawda, jakie to proste, szczególnie dla dzieci? Nic więc dziwnego, że młody umysł, zatruty w młodości takimi bajkami, przyjmuje z wielkimi oporami albo też nie przyjmuje wcale do wiadomości wiedzy na temat skomplikowanego procesu zwanego ewolucją. Niestety, ale „dzięki” działaczom KOR i NSZZ Solidarność, a szczególnie Wałęsie i Mazowieckiemu, Polska zrobiła od roku 1989 ogromny krok w tył jeśli chodzi o poziom edukacji i wiedzy w społeczeństwie. Cofnęliśmy się w latach 1989-2018 o najmniej pół wieku, jak nie o około 100 lat. Nawet gdyby teraz usnąć religię ze szkół państwowych, to szkoda została zrobiona i potrzeba będzie dziesiątek lat ciężkiej i wydajnej pracy, aby ja zneutralizować. Mam więc wielką pretensję do „Polityki” i „Wyborczej” za to, że te pisma, teoretycznie lewicowe i liberalne, stanęły po stronie antynaukowej ciemnoty, że nie protestowały one przeciwko upokarzającemu dla Polski i Polaków-patriotów konkordatowi i wprowadzeniu religii do szkół państwowych.
  • 2018-02-14 11:38 | kaesjot

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    A może owi "bogowie" to kosmici ?
    Ta teoria bardziej się "trzyma kupy" niż "bóg znikąd"
    Homo sapiens to może GMO australopiteka czy innego pitekantropa.
  • 2018-02-14 12:34 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Kaesjot
    Erich Anton Paul von Däniken? Niestety, ale idee przedstawione w jego książkach są odrzucane przez naukowców, którzy kategoryzują jego pracę jako pseudohistorię, pseudoarcheologię i pseudonaukę. Poza tym, to gdybyśmy byli rzeczywiście wynikiem nieudanego eksperymentu z GMO, to byłby to mielibyśmy prawo starać się o kosmiczne alimenty:
    „Erydanin, przekrzykując swym stentorowym głosem ogólną wrzawę, wołał:
    - Zadam obecnie kilka pytań końcowych czcigodnej delegacji tarrakańskiej! Czy nie jest prawdą, że w swoim czasie wylądował na martwej podówczas planecie Ziemi statek pod waszą flagą, któremu wskutek awarii lodówek popsuła się część zapasów? Czy nie jest prawdą, że na statku tym znajdowało się dwóch próżniarzy, skreślonych później ze wszystkich rejestrów za bezwstydne machinacje z rzęślami, i że ci dwaj łotrzy, te zawalidrogi mleczne, zwali się Bann i Pugg? Czy nie jest prawdą, że Bann i Pugg postanowili, po pijanemu, nie zadowolić się zwykłym zanieczyszczeniem bezbronnej, pustynnej planety, gdyż zachciało im się zaaranżować na niej, w sposób występny i karygodny, ewolucję biologiczną, jakiej świat dotąd nie widział? Czy nie jest prawdą, że obaj ci Tarrakanie rozmyślnie, z najwyższym napięciem złej woli obmyślili sposób stworzenia z Ziemi - wylęgami dziwolągów na skalę całej Galaktyki, cyrku kosmicznego, panopticum, gabinetu makabrycznych osobliwości, którego żywe eksponaty stałyby się, w swoim czasie, pośmiewiskiem najdalszych Mgławic?! Czy nie jest prawdą, że pozbawieni wszelkiego poczucia przystojności i hamulców etycznych, obaj ci bezecnicy wylali na skały martwej Ziemi sześć beczek zjełczałego kleju żelatynowego i dwie bańki nadpsutej pasty albuminowej, że dosypali do owej mazi - sfermentowanej rybozy, pentozy i lewulozy, a jakby mało było jeszcze tych paskudztw, polali je trzema dużymi konewkami roztworu zgliwiałych aminokwasów, po czym powstałą bryję bełtali łopatką od węgla, skrzywioną w lewo, oraz pogrzebaczem, także wykręconym w tę samą stronę, wskutek czego białka wszystkich przyszłych istot ziemskich stały się LEWO-skrętne?! Czy nie jest nareszcie prawdą, że Pugg, cierpiący podówczas na silny katar, a podżegany do tego przez słaniającego się od nadużycia trunków Banna, w sposób rozmyślny nakichał do plazmatycznej zarodzi, a zakażając ją przez to złośliwymi wirusami, rechotał, iż dzięki temu tchnął "sakramenckiego ducha" w nieszczęsny zaczyn ewolucyjny?! Czy nie jest prawdą, że lewoskrętność owa i owa złośliwość przeszły następnie w ciała ziemskich organizmów i przetrwały w nich po dzisiaj, od czego cierpią teraz bezwinni przedstawiciele rasy Artefactum Abhorrens , którzy nazwali siebie mianem homo sapiens jedynie z prostaczej naiwności? Czy nie jest przeto prawdą, że Tarrakanie winni nie tylko zapłacić za Ziemian wpisowe, w wysokości biliona ton kruszcu, ale także muszą wypłacić nieszczęśliwym ofiarom planetarnego nierządu - KOSMICZNE ALIMENTY?”
    Stanisław Lem „Dzienniki gwiazdowe” Podróż ósma (http://niniwa22.cba.pl/lem_podroz_osma.htm)

  • 2018-02-14 12:36 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Miało być: Kaesjot
    (...) Poza tym, to gdybyśmy byli rzeczywiście wynikiem nieudanego eksperymentu z GMO, to mielibyśmy prawo starać się o kosmiczne alimenty". Reszta j.w.
  • 2018-02-17 12:56 | ppanek

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Nie wiem, czy coś się tam zmieniło, ale dwadzieścia lat temu uznałem to z najnudniejsze muzeum świata i od tego czasu tylko muzeum Mickiewicza na Rynku próbowało konkurować o tę pozycję.
  • 2018-02-17 14:29 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Nauka jest nudna dla tych, którzy mają niską inteligencję. Dla nich jest komerycyjna telewizja.
  • 2018-02-21 14:39 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    Św. Inkwizycja czuwa!
  • 2018-02-23 09:52 | JanKalema

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    @Jakowalski
    Czy nie odnosicie Państwo, że Jakowalskich jest co najmniej dwudziestu, a i tak wydajność mają niesamowitą?
    Od ciągłego siedzenia przy komputerze można nabawić się zapalenia żył głębokich i zakrzepica jak w banku.
  • 2018-02-23 10:30 | jakowalski

    Re:Jak warszawskie Muzeum Ewolucji zniechęca do teorii Darwina

    JanKalema
    Czy nie odnosicie Państwo, że Cenzorów na tym forum jest co najmniej dwudziestu, a i tak wydajność mają niesamowitą?
    Od ciągłego siedzenia przy komputerze można nabawić się zapalenia żył głębokich i zakrzepica jak w banku.