Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Fragment książki „Hawana. Podzwrotnikowe delirium”

(1)
Większość Amerykanów nie tylko nie odmawiała oferowanych im libacji – przybywali oni do Hawany specjalnie po to, żeby się napić.
  • 2018-02-20 18:21 | Beata Igielska

    Książka dla ludzi ciekawych świata

    „Hawana. Podzwrotnikowe delirium” Marka Kurlansky’ego nie jest zwyczajną, tradycyjną historią miasta. To błyskotliwa monografia, pobudzająca wszystkie zmysły czytelnika, gdyż autor wiele miejsca poświęca barwom, zapachom i odgłosom stolicy Kuby.

    Mark Kurlansky spędził w Hawanie wiele lat. Bywał tam często jako reporter z prawdziwego zdarzenia - taki, który nie ogląda ludzi z daleka, lecz ich poznaje, rozmawia z nimi i wprasza się do ich domów, taki, który musi wszystko sprawdzić, dotknąć, posmakować…
    Uwielbiam i szanuję takich dziennikarzy-podróżników, gdyż skupiają się oni na opisywanym świecie, a nie na sobie (co w ostatnich latach, niestety, należy do rzadkości).

    Hawana w ujęciu Marka Kurlansky’ego urasta do rangi kultowej metropolii, która trwale zapisała się w wielu literackich i filmowych dziełach. I nic dziwnego – wszak to miasto wydało wielkiego rodzimego poetę, José Martíego, i jest bardzo związane z takimi światowymi pisarskimi sławami jak: Ernest Hemingway, Anaïs Nin, Alejo Carpentier, Zoé Valdés, a nawet Anthony Trollope.
    Co ciekawe, noblista Hemingway, mimo iż spędził w tym miejscu niemal dwadzieścia lat, obsadził tu akcję tylko jednej, ale za to głośnej, zekranizowanej w 1944 roku powieści „Mieć i nie mieć”.

    Wystarczy prześledzić nazwiska artystów odwiedzających Hawanę czy inspirujących się nią, by stwierdzić jednoznacznie, że to miasto wielokulturowe.
    Na tę właśnie kwestię Kurlansky kładzie szczególny nacisk, skupiając się na obyczajowości, religii, kuchni, architekturze, muzyce, tańcu, literaturze…
    Autor pokazuje, że Hawana – i na przestrzeni wieków, i dziś – to metropolia, w której przenikają się wpływy europejskie, amerykańskie, afrykańskie.

    Hawana to również miasto kontrastów. Mimo iż dominuje w niej bieda, co wiąże się ze skutkami rewolucji przeprowadzonej przez Fidela Castro, obok nędzy można dostrzec symbole świetności i bogactwa.
    Niemal pięćdziesiąt lat rządów Castro doprowadziło cały kraj do gospodarczego upadku, którego skutki odczuła (i długo jeszcze będzie odczuwać) także Hawana.
    Światełkiem w tunelu wydaje się być turystyka, która przyciąga mieszkańców różnych zakątków świata, nie da się jednak ukryć, że wielu spośród nich wcale nie przyjeżdża do Hawany po to, by zwiedzać zabytkowe klasztory, zamki i muzea. Spora część urlopowiczów szuka w mieście taniej rozrywki, głównie seksualnych usług. A te oferowane są przez wiele ulicznych lokali i pałętających się wokół nich stręczycieli.

    Prostytucja, przestępczość i brak perspektyw to czarne karty historii i współczesności Hawany. Kurlansky nie ucieka jednak przed tymi niewygodnymi tematami – z reporterskim zacięciem i bolesną szczerością obnaża prawdę o mieście, w którym pokutują duchy niewolnictwa.
    W stolicy Kuby wciąż żywa jest pamięć o kolonializmie europejskim i o aneksjonistach, którzy chcieli przyłączyć wyspiarski kraj do Stanów Zjednoczonych. Wielość ras zamieszkujących Hawanę tworzy niesamowitą mozaikę kulturową, ale sprzyja też rasistowskim zachowaniom, uprzedzeniom i stereotypom.

    Książka Kurlansky’ego aż kipi od emocji oraz synestezyjnych opisów, które oddziałują na wszystkie zmysły odbiorcy. Jest tu mnóstwo zapachów (i pięknych aromatów, i – częściej – smrodu wydobywającego się np. z portu i slumsów). Są różne kolory i ich odcienie, które zmieniają się wraz z porami dnia i roku. Są odgłosy wielkiego miasta, w którym jest miejsce i na ciężką pracę, i na odpoczynek.
    Reporterska relacja jest tak sugestywna, że odbiorca niemal fizycznie odczuwa wszystkie blaski i cienie tętniącej życiem Hawany.

    Nie zawsze jest to świat piękny i pociągający, czasem wręcz odpycha, ale to właśnie największy plus książki Marka Kurlansky’ego, który pisze barwnie, plastycznie, żywiołowo, ale przede wszystkim prawdziwie.

    „Hawana” to lektura dla ludzi ciekawych świata, lubiących poznawać nieznane, ceniących reporterską rzetelność i połączenie dziennikarskiego kunsztu z prostotą oraz prawdziwością przekazu.
    Polecam z czystym sumieniem!
    BEATA IGIELSKA