Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak naprawiać naukę

(8)
O wydatkach na naukę i szkolnictwo wyższe trzeba mówić tak jak o inwestycjach, a nie jak o swoistym 500+ dla środowiska akademickiego.
  • 2018-02-23 22:20 | JanKalema

    Święta racja Panie Profesorze

    Ale cóż z tego. Sekta PiS i Kościół Katolicki mają inne plany. Trzeba jak najszybciej zbudować katofaszystowską dyktaturę. Reszta to tylko kamuflaż. Wolna, silna nauka to wróg najgorszy.
    Nie ma jak uczelnia Rydzyka. Jej absolwenci pokazują dziś w pisowskiej telewizji co to chrześcijańska prawda, uczciwość, etyka.
    To dziś wzór Polaka Szlachetnego.
  • 2018-02-24 00:10 | antiquarius

    Re:Jak naprawiać naukę

    "Żeby tak się stało, trzeba zmienić dużo więcej, na przykład zrezygnować z habilitacji i odejść od samorządności akademickiej, których nie ma na żadnej ze wspomnianych wyżej uczelni. "

    Nie, jasne, lekarstwem na bolączki polskiej nauki jest zniszczenie samorządności akademickiej i oddanie pełni władzy rektorom, albo - jeszcze lepiej - jak chce p. minister Gowin - lokalnym biznesowo-politycznym układom (polecam lekturę jego projektu ustawy i tego, co tam jest napisane o tzw. "radach uczelni",

    Po drugie - nie jest do końca prawdą to, że na Zachodzie nie ma habilitacji. Owzem, habilitacji nie ma, ale istnieje coś takiego, co nazywa się tenure - czyli - młody adiunkt jest co roku oceniany, a po 4-5 latach Rada Zarządcza uniwersytetu udziela mu (bądź nie) tzw. tenure, czyli zatrudnienie na stałe i awans na uczelniany stopień associate professor (czyli coś jak nasz samodzielny pracownik naukowy dr hab.).

    Co do mechanizmów rynkowych na uczelni- one na Zachodzie nie działają; prowadzą jedynie do tego, że uprzywilejowana kasta żyjących jak pączki w maśle administratorów (którzy z nauką często nigdy nie mieli nic wspólnego)wykorzystuje armię pracujących za pół darmo pracowników nauki. Na wielu uczelniach amerykańskich 30-40 % stanu wszystkich pracowników naukowych to ludzie pozatrudniani an byle jakich umowach, którzy nie wiedzą nawet, czy za 3-4 miesiące będą mieli pracę, czesto za pensje niższe niż te, które płaci się np. pracownikom sekretariatów.

    Patologie się mnozą - bo czy można uznać za normalne to, że normą jest zatrudnianie na stanowisku rektora uniwersytetu np. lokalnego biznesmena albo byłego dyrektora banku? A to się aktualnie dzieje np. w Kanadzie czy USA

    Zalecałbym najpierw trochę poczytać o tym tak wychawalanym przez wielu Zachodzie, a dopiero potem wydawać sądy o nauce w Polsce.

    W Wlk. Brytanii właśnie zaczyna się największy w historii ogólnokrajowy strajk pracowników naukowych i dydaktycznych, których uniwersytety chcą pozbawić wypracowanych przez lata emerytur. Wszak trzeba ciąć koszty, a ludzie niech idą do diabła, prawda?
  • 2018-02-24 00:15 | antiquarius

    Re:Jak naprawiać naukę

    Chciałbym jeszcze dodać, że ocenianie przydatności studiów pod kątem rynku pracy jest absurdem w sytuacji, w której rynek ten zmienia się właściwie z roku na rok i nie jesteśmy w stanie przewidzieć (zwłaszcza wobec prognoz nadchodzącej automatyzacji wielu tradycyjnych zawodów) jakie zawody czy kierunki studiów bedą "praktyczne" za 5-10 lat. Uniwersytet to nei szkoła zawodowa, nie jest jego celem przygotowanie do zawodu! Uniwersytet ma nauczyć studenta samodzielnie myśleć, obserwować otaczający go świat i wyciągać wnioski z tych obserwacji. Innymi słowy - uniwersytet ma przygotować myślącego i aktywnego społecznie, świadomego swoich obowiązków i praw obywatela. Traktowanie uniwersytetu tylko i wyłącznie jako szkółki przygotowującej do zawodu świadczy o głębokim niezrozumieniu tematu wyższego wykształcenia i edukacji w ogóle.
  • 2018-02-25 17:01 | JohnKowalsky

    Re:Jak naprawiać naukę

    Polska nauka leży jak sporty zimowe a nawet gorzej jako że nie mamy w niej skoczków.
  • 2018-02-25 17:12 | JohnKowalsky

    Re:Jak naprawiać naukę

    antiquarius 2018-02-24 00:10
    Z kogo to cytujesz:
    "Żeby tak się stało, trzeba zmienić dużo więcej, na przykład zrezygnować z habilitacji i odejść od samorządności akademickiej, których nie ma na żadnej ze wspomnianych wyżej uczelni."
  • 2018-02-27 02:43 | antiquarius

    Re:Jak naprawiać naukę

    JohnKowalsky: Z artykułu prof. Pacholskiego, o którym rozmawiamy.
  • 2018-02-27 18:10 | kaesjot

    Re:Jak naprawiać naukę

    018-02-24 00:15 | antiquarius
    "uniwersytet ma przygotować myślącego i aktywnego społecznie, świadomego swoich obowiązków i praw obywatela. Traktowanie uniwersytetu tylko i wyłącznie jako szkółki przygotowującej do zawodu świadczy o głębokim niezrozumieniu tematu wyższego wykształcenia i edukacji w ogóle. "
    Wiesz czego w mojej pracy nie cierpię ?
    Gdy szef do tematu wyznacza mi zespół "samych najlepszych fachowców", ktorych nazywamy "Gwiazdorami".
    Gdyby oni na efektywną pracę przeznaczyli tyle czasu, ile poświęcają na wzajemne kłótnie, czyj pomysł jest lepszy, to robota byłaby zrobiona dwa razy szybciej.
    Każda jednostka organizacyjna - poczynając od rodziny poprzez firmy, instytucje, urzędy, wojsko na państwie kończąc na strukturę HIERARCHICZNĄ - bardziej płaską lub bardziej smukłą ale zawsze HIERARCHICZNĄ. Przełożeni wydają polecenie a podwładni mają je wykonać.
    Oczywiście dochodzi jeszcze podział pracy - głównie ten jakościowy, wg rodzaju i stopnia złożoności pracy.
    Każda wymaga innych kwalifikacji, doświadczenia czyli inaczej mówiąc RÓŻNEGO WYKSZTAŁCENIA.
    Na początku lat 90-tych na studia szło ok. 10% z danego rocznika teraz ok.4 razy więcej.
    Młodego inżyniera po politechnice spotkałem w hurtowni farb, kilku jako przedstawicieli handlowych, magistrów filologii, matematyki oraz fizyki - jako obsługę stoisk w Castoramie.
    Moja firma na gwałt potrzebuje ślusarzy, spawaczy, tokarza, frezera, lakiernika - NIE MA!!!
    On przecież MAGISTER ( gotowania na kuchence gazowej - oczywiście z wyłączeniem piekarnika, bo no "na prąd")!
    Na co mi wywrotka, gdy wystarczy taczka.
  • 2018-02-28 19:46 | Aspiryna

    Re:Jak naprawiać naukę

    "Po drugie - nie jest do końca prawdą to, że na Zachodzie nie ma habilitacji. Owzem, habilitacji nie ma, ale istnieje coś takiego, co nazywa się tenure - czyli - młody adiunkt jest co roku oceniany, a po 4-5 latach Rada Zarządcza uniwersytetu udziela mu (bądź nie) tzw. tenure, czyli zatrudnienie na stałe i awans na uczelniany stopień associate professor (czyli coś jak nasz samodzielny pracownik naukowy dr hab.)"

    Mala poprawka - w USA zazwyczaj mozna starac sie o "tenure" po 5, lub 6 latach. Jak pan zna miejsce gdzie mozna juz po 4 latach - prosze mi podac adres...

    P.S. Aby uzyskac "tenure" w USA lub/i w Kanadzie nikt nie wymaga od ocenianego, tzw. "samodzielnych publikacji".