Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

(48)
Jest ich bardzo wielu, są na różnych szczeblach hierarchii społeczno-państwowej. Dziś zajmę się szeregowcami, ale wcześniej uzupełnię o kogoś z tzw. górnej półki.
  • 2018-03-13 22:43 | gramin

    Dziękuję Panu Profesorowi za kolejny świetny tekst

    Kolejny rewelacyjnie napisany felieton Pana Profesora. Uwielbiam je czytać nie tylko ze względu na treść, ale i formę. Zawsze jestem pod wrażeniem precyzji sformułowań i piękna języka.
    Dzisiaj widać to jeszcze wyraźniej na tle tego zacytowanego pseudonaukowego, pozbawionego najmniejszego sensu, bełkotu.

    Takiego zalewu antysemickich i ogólnie rasistowskich wpisów w internecie, jaki obserwujemy ostatnimi czasy, jeszcze nie widziałem. No i oczywiście prawie każdy antysemita jest szczerze oburzony, jeżeli ktokolwiek ośmieli się nazwać jego postawę po imieniu. Po prostu "himalaje" głupoty i braku odwagi cywilnej.
  • 2018-03-13 23:41 | olakier

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Rozlewa się jakiś potworny odór z tych "prawdziwych" Polaków. Jest mi strasznie przykro, bo "etnicznie" jestem Polakiem, czyli chyba powinienem się poczuwać do współodpowiedzialności za ten nienawistny bełkot. Ci "prawdziwi" Polacy dowodzą, że nawet takie tezy Tomasza Grossa, które wydają się przesadne, są prawdziwe w sensie moralnym, jeśli nawet są przesadne w sensie prawdy materialnej. Całym sercem jestem z Żydami. Każdy uczciwy człowiek powinien.
  • 2018-03-14 03:32 | logika

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Antysemityzm to taka wstydliwa choroba, chory się do niej nie przyznaje, a ona atakuje mózg i nieleczona doprowadza do szaleństwa.
  • 2018-03-14 07:41 | kamyk_wj

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Szanowny Panie,
    doczytałem do połowy, dalej nie dałem rady. Te cytaty są w 100% przewidywalne, a ziejąca z nich doza nienawiści przekracza moje możliwości percepcji.
    Doprawdy, warto Panu tracić czas na dyskusje na tym poziomie?
  • 2018-03-14 08:29 | arkadia

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Trochę się dziwię że podejmuje Pan polemikę na tym poziomie , śmietnik odwiedza się tylko w celu wyrzucenia smieci
  • 2018-03-14 09:08 | AOlsztynski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    "Ale jest tak, że antysemitów poznaje się po słowach, nie po deklaracjach. Zdarza się, że po słowach przychodzą czyny, nie zawsze werbalne."

    I znowu zrobiło się straszno :)
  • 2018-03-14 10:47 | Slawczan

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Panie Profesorze czytałem wczoraj Pana felieton i oczom nie wierzyłem...Tak - taki naiwny to ja nie jestem, wiem, że ,,to" było gdzieś ,,tam" ale tak w sumie jawnie? Bez skrępowania? Bez ,,hołdu występku dla cnoty"? Podziwiam Pana cierpliwość(?), choć bardziej wkurw zapewne zagrał, że chciało się Panu przegrzebać tą górę łajna by znaleźć te ,,rarytasy", które potem Pan wziął na warsztat. Zapewne niełatwa to była robota. Kiedyś Jaś Kapela (wiem brzmi koleś niepoważnie, Jaś...) przepisał ,,życzenia" od prawdziwych Polaków co do jego przyszłości. Czegóż tam nie było - od życzeń śmierci po życzenia bolesnego gwałtu analnego. Tak zaangażowani współobywatele odnieśli się do jego twórczości. Jasiu okazał się perfidny bo z social mediów wybrał tylko tych rycerzy niepokalanej, którzy swą walkę z lewactwem toczyli z otwartą przyłbicą - pod swoim imieniem, nazwiskiem i miastem zamieszkania. Miał niejaką przy tym uciechę komentując to i znajdując potwierdzenie swoich lewackich ocen osób katolickiej denominacji religijnej. Pana felieton niestety należy raczej do bardziej przerażającej twórczości bo ,,na poważnie"
    Tu kilka przyczynków: PROFESOR...Pan Żaryn jest profesorem, pani Pawłowicz jest profesorem i cała kohorta innych profesorów dobrozmieńców (z AKO z Poznania na czele - źródła wstydu dla mojego miasta). Jak to się stało, że takowe osoby legitymują się tytułem profesorskim? Czyż nie jest to miarą upadku?
    Dla mnie jako historyka ta sekwencja w 2018r jest o tyle ciekawa, że pozwala obejrzeć ,,rekonstrukcję Marca" - oczywiście zachowując proporcje. Ale rozumiem, że gdyby władza pozwoliła i podbechtała to i nasz dobry, modlący się co niedziele ludek by poszedł w ,,to" jeszcze dalej. Może wskazanie możliwości obłowienia się ,,na Żydkach" mogło by pomóc wielu Polakom w zadeklarowaniu się? Niestety Żydów jest strasznie mało i tak mienia jak i ,,stołków" jest strasznie mało...Tym nie mniej ta atmosfera ,,niedopowiedzenia", tam smutna konieczność owijania w bawełnę: Żydzi do Gazy, miast po bożemu ,,prawda was wyzwoli" i wyartykułowania co w polskiej duszy gra...Nie darmo ,,prawdziwi Polacy" skarżą się na opresję.
    Paskudny to czas a ja myślałem, że dawno już miniony...
    Bez wątpienia OBECNA WŁADZA PONOSI PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za narastający rynsztok. Od błaszczakowych ,,nie pochwalam ale rozumiem", ,,kulsonów", bicie i nękanie opozycjonistów. Ale ta fala to nie jest wynalazek PiSu. To narastało od lat. Sądy zaś przymykały oko na ,,indoeuropejski symbol szczęścia", gloryfikowanie powojennych band, kolaborujących z Niemcami NSZ. Nikomu to nie wadziło bo było nakierowane na ,,lewactwo". Dziś miłośnicy wzmożenia patriotycznego biorą się też za poczciwinków liberałów a to już źle...Gdy jakaś katofaszystowska swołocz zażądała delegalizacji Partii Razem a prokuratura z całą powagą przystąpiła do procedowania jakoś liberałowie zamilkli...
    Na koniec: Kiedyś czytałem opis ,,kryształowej nocy" w Niemczech - w przeddzień wydarzeń Hitler na zebraniu gauleiterów i innych fuhrerów wygłosił jadowite (chyba innych nie wygłaszał) antyżydowskie przemówienie po czym...wyszedł. Zaszczyt oficjalnego spuszczenia ze smyczy funkcjonariuszy pozostawił dr. Goebbelsowi bo jemu jako kanclerzowi było ,,niepolitycznie" się babrać. Tak się właśnie zachowuje PiS - ,,wicie, rozumicie", ,,określone ośrodki", pani profesor Staniszkis po raz kolejny zapewni, że ,,Kaczyński nie jest antysemitą" a smrodek ,,judeosceptyczny" rozchodzi się. Ta nasza prawica...jej fantowe lęki. Tego się nie da zwalczyć.
  • 2018-03-14 11:39 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    kamyk_w
    To kwestia dyskusyjna. Może nie pisałbym, gdyby w oficjalnych mediach nie grzmiano, ze to taki niewiele znaczący margines.
    JW
  • 2018-03-14 12:43 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Sławczan
    Jestem zwolennikiem umiarkowanego behawioryzmu. Tedy, to, co jest wyraźnie powiedziane stanowi dla mnie dane podstawowe. W zasadzie nie dociekam intencji, o ile nie są ujawnione werbalnie. Może Pan ma rację w sprawie świadomej rekonstrukcji marca 68, a może jednak należy być z tym ostrożnym. Na pewne jest podobieństwo w sferze zaktywizowanych postaw Polaków, przeciętnych i np. należących do świata akademickiego. Co do reszty, powtarzam raz jeszcze, żyjemy jednak w innej rzeczywistości. Ale być może wszystko jeszcze przed nami. Oby nie. Tak czy inaczej, jeszcze niewiele wiemy.
    JW
  • 2018-03-15 00:22 | Dariusz1234

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Szanowny Panie Profesorze
    Jak zwykle cudowny artykul, jest Pan moim ulubionym autorem Polityki i po raz kolejny dostrzegam ze slusznie.
    Odnosze jednak wrazenie ze nieco "rozmienia sie Pan na drobne", poswieca Pan czas niewydarzonym holociarzom i miernocie umyslowej, czy nie zahacza to o obsesje? Czy ma Pan dobry powod do dyskutowania czegokolwiek z kims takim jak Pasierbiewicz i ludzie z jego radosnej ferajny? Czy nie ma Pan wyrzutow sumienia ze sprowadza Pan do poziomu chodnika ludzi ktorzy od zawsze znajdowali sie na tym poziomie?

    Przytaczajac przyklad kilku umyslowo opuszczonych nie wykazuje Pan, ze reszta Polakow jest taka sama. W kazdej spolecznosci sa rozne wyrzutki, rozne stwory niedokonczone, rozne istoty odbiegajace od normy, wystepowanie takich moze obnizac srednia ale nie wskazuje ze wszyszcy inni tez tak maja, ze w konkretnej sytuacji Polak to ktos na wzor Pasierbiewicza. Jakkolwiek Pan to sobie wyobraza, ja taki na pewno nie jestem i znam sporo ludzi ktorzy tez tacy nie sa.
  • 2018-03-15 00:39 | Dariusz1234

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    A swoja droga dostrzeglem w Pana artykule pewna nieprawdziwosc i nielogicznosc.
    Wydarzenia marcowe w 68 nie mialy zwiazku z nastrojami antyzydowskimi. To bylo pozniejsze uzasadnienie komunistow na potrzeby ich wlasnej propagandy. Studenci protestowali wowczas przeciwko cenzurze, przeciwko komunie, domagali sie wolnosci i demokracji. Nawet Michnik czy Blumsztajn i wszyscy inni o zydowskich nazwiskach nie wystepowali jako Zydzi czy w obronie zydowskich interesow. Olbrzymia wiekszosc protestujacych studentow dowiadywala sie o ich "zydowskich mocodawcach" z komunistycznych gadzinowek, wiem o tym bo sam w tym bylem.
    Nielogicznym wiec jest Pana twierdzenie, ze cos co bylo nieprawdziwym uzasadnieniem wmawianym polskiemu spoleczenstwu w rzeczywistosci bylo przyczyna sprawcza.
  • 2018-03-15 09:43 | Slawczan

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Panie Profesorze - rzecz jasna rozumiem, że nie możemy mówić o ,,rekonstrukcji Marca" w skali 1:1. To pewien smrodek, takie puszczanie oka, ,,dzinn wypuszczony z butelki", ,,zrozumienie dla pewnych postaw". Ba nawet komponent antysemicki jest zniuansowany. Nie - nie dlatego, że antysemityzm jest fe ale dlatego, że obiekt owego ,,anty" jest obecny w śladowej ilości ( w zasadzie gdyby nie Gazeta Wyborcza to patrioci nie mieliby punktu zaczepienia), co pociąga za sobą fantomowe ,,zagrożenie dla wspólnoty narodowej" jakie stwarza. Jak wiadomo z fantomami nie da się walczyć na gruncie rozumu. Najlepszym przykładem jest religia - z punktu widzenia rozumu są to kompletne brednie pomieszane z bajkami i mitami a wściekle się to trzyma i zarabia zupełnie realne pieniądze i dobra.
    Byc może ma pan rację odnosząc się tylko do tego co zostało powiedziane, ja (niestety?) na studiach miałem przedmiot źródłoznawstwo na którym uczono nas interpretować i zważać na to co nie tylko zostało powiedziane ale także, na wszelakie pozawerbalne konteksty związane z powstaniem wypowiedzi.
    Dlatego wielu polityków obozu rządzącego nie może wypowiedzieć się z prostotą jednego z uczestników marszu niepodległości, który zapytany przez reportera TVPiS ,,Po co przyjechał" z rozczulającą wręcz szczerością odpowiedział ,,Uwolnić rząd (czy Polskę - nie pomnę) od żydostwa". Tu chodzi o to by nie mówiąc ,,Żydzi do Syjamu" albo ,,do Gazy" utworzyć wielką wspólnotę z takim patriotycznym elementem. Przypominam, że w nim (elemencie) jest moc - proszę wskazać porównywalną wielkością manifestację obrońców demokracji (czy w skrócie antyPiSu) z tym zgromadzeniem ,,elementu patriotycznego"? PiS gra na pozyskanie tych ludzi - gdy będzie robic się ciepło - spuści ich ze smyczy (tak wiem - pozawerbalne to...).
  • 2018-03-15 12:57 | Slawczan

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @2018-03-15 00:39 | Dariusz1234
    Wydaje się, że jest to spór o to co było pierwsze - jajko czy kura. Przypominam, że ,,zwrot antysyjonistyczny" władz PZPR nastąpił w 1967r jako echo wojny sześciodniowej a to znowu wynikało z kwestii geopolitycznych. Dopiero potem Michnik i jego koledzy zaatakowali PZPR z pozycji szczególnie niebezpiecznych z punktu widzenia aparatu bo z pozycji LEWICOWYCH. Zarzucili PZPR odejście od ideałów socjalistycznych i przekształcenie się w organizacje nomenklatury niemającą wiele wspólnego z bazą czyli ,,ludem pracującym". Tak się złożyło, ze Michnik i jego koledzy PRZY OKAZJI okazali się Polakami narodowości żydowskiej.Była to wyśmienita okazja - rozprawić się z opozycją, rozegrać walki frakcyjne i zjednoczyć ze społeczeństwem...
    Zbiegło się to z narastającym ciśnieniem w aparacie PZPR. Pokolenie zetempowskie zbliżało sie do końca wieku zetempowskiego i z chęcią by kontynuowali dotychczasowe życie aparatczyków tyle, że już w aparacie PZPR. Niestety miejsca w aparacie były zajęte przez ,,starych". Logicznym więc było , że pozbywając się starych i ,,podwieszonych" pod nich ludzi zrobi się nowe rozdanie. Tu wkracza do akcji Moczar i jego partyzanci. Reszta jest znana.
    Antysemickie paliwo miało de facto pogonić iluś aparatczyków z PZPR. Masy pojęło to ,,nieco szerzej". Tym co zabawne jest a jakże ukochane przez obecne prawactwo to uzasadnianie ucieczki niektórych działaczy żydowskiego pochodzenia z powodu ich uczestnictwa w aparacie zbrodni komunistycznych. Otóż - zostali pogonieni jako Żydzi a nie zbrodniarze bo wśród goniących byli ludzie równie ubabrani w zbrodniach jak i owi wypędzani (choćby Moczar).
  • 2018-03-15 13:30 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL
    Szanowni Państwo,
    felieton pana profesora Jana Woleńskiego zatytułowany „Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa” skomentowałem na moim blogu w notce pt. „Rażąca banalizacja poziomu publicystyki tygodnika POLITYKA” – vide: http://naszeblogi.pl/49886-razaca-banalizacja-poziomu-publicystyki-tygodnika-polityka.

    Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)
  • 2018-03-15 18:06 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @sławczan, @arkadia, @Dariusz1234
    Część I
    Dziwicie się, że zajmuję się p. Pasierbiewiczem i jemu podobnymi. Problem jednak w tym, że nie tylko Pisza teksty, jakie zacytowałem, ale prowadza taką oto argumentację. Fragment wystukania p. Pasierbiewicza, reklamowanego przez niego samego. Warto przeczytać – jest też o p. Sławczanie):
    „żebyście Państwo mogli pomiarkować, jaki poziom intelektualny reprezentuje laureat „Naukowego Nobla 2013” - najbardziej prestiżowego wyróżnienia w świecie nauki polskiej, a także, podaję za Wikipedią:
    Jan Woleński - polski filozof analityczny, logik i epistemolog, teoretyk prawdy oraz filozof języka, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, a także od roku 1965 członek PZPR (link is external) oraz członek założyciel Żydowskiego Stowarzyszenia B'nai B'rith w Rzeczypospolitej Polskiej (link is external), gdzie w latach 2007–2012 pełnił funkcję wiceprezydenta”.
    Pomijając już to, że pierwsze zdanie jest niezborne z uwagi na lokację zwrotu „a także”, nie bardzo wiadomo, jaki jest związek pomiędzy moim poziomem a faktami podanymi za Wikipedią. Niezależnie od tego, pełniejszy tekst (na mój temat) z Wikipedii jest taki (cytuję tylko to, co odpowiada reprodukcji dokonanej przez p. Pasierbiewcza):
    Jan Woleński, właściwie Jan Hertrich-Woleński (ur. 21 września 1940 w Radomiu) – polski filozof analityczny, logik i epistemolog, teoretyk prawdy oraz filozof języka, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie[
    Był członkiem PZPR od 1965 r. Opuścił szeregi tej partii po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r. W latach 1980–1990 był członkiem NSZZ „Solidarność”.
    W latach 1983–1985 był wydawcą podziemnej gazetki Riposta ukazującej się we Wrocławiu. Z powodu wystąpienia z PZPR nie otrzymywał paszportu w latach 1982-1986 i był objęty zakazem prowadzenia zajęć dydaktycznych na Politechnice Wrocławskiej w latach 1982-1988. W latach 1982-1988 wstrzymano wniosek o nadanie mu tytułu profesora.
    Był jednym z założycieli Ruchu na Rzecz Demokracji w Krakowie w roku 2007. Jest członkiem Rady Programowej Konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość". Członek założyciel Żydowskiego Stowarzyszenia B'nai B'rith w Rzeczypospolitej Polskiej, a w latach 2007–2012 pełnił funkcję wiceprezydenta”.
    Pan Pasierbiewicz korzysta z typowej taktyki propagandowej stosowanej w PRL i kontynuowanej obecnie przez wielu polityków i publicystów. Skwapliwie podaje to, co uznaje za mogące zdyskredytować kogoś w opinii publicznej a pomika to, co działa w kierunku przeciwnym. Jest nawet zabawne, że protegowany sekretarza KU PZPR w AGH, lauret nagrody za uzyskanie stopnia dr otrzymanej w stanie wojennym (musiała być zaaprobowana przez komisarza wojskowego AGH), człek całkowicie bierny w latach 1981-1989 (ponoć strajkował po wprowadzeniu stanu wojennego, ale go nikt nie widział i walczył z ZOMOI, ale sam nie wie, gdzie i kiedy) selekcjonuje fakty na mój temat tak, jak to uczynił. I właśnie tacy ludzie przyczyniają się do zamulania przestrzeni publicznej w Polsce paraargumnentacyjnym smogiem.
    Jan Woleński
  • 2018-03-15 18:51 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @sławczan, @Dariusz1234
    Nie ma tutaj miejsca na szerszą dyskusję z tezami obu Panów. Nie jestem zresztą profesjonalistą w historii. Tylko jedna sprawa. Kwestia nastrojów antyżydowskich przed 1968 r., w trakcie wydarzeń i po nich, nie jest łatwa do oszacowania. Wiele zależy od tego, co rozumie się przez to, wyraźnie deklarowane czy potencjalne. Okazuje się, że wystarczy nacisnąć guzik (świadomie, jak to było w 1968 r. lub bez wyraźniej intencji, jak obecnie - dalej tak twierdzę), aby to zaktywizowac. Polecam książkę J. B. Michlic, "Obcy jako zagrożenie. Obraz Żyda w Polsce od roku 1880 do czasów obecnych", ŻIH, Warszawa 2015. Wygląda jednak na to, że autorka nie spodziewała się tego, co zdarzyło się w 2018 r.
    @AOlsztyński
    "I znowu zrobiło się straszno :)"
    Faktycznie, straszno, jak ktoś nie rozumie w czym rzecz (jak p. AOlsztyński)
    JW
  • 2018-03-15 19:16 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @sławczan, @arkadia, @dariusz1243
    Część II
    Pan Pasierbiewicz wystukał:
    „Przykro mi to pisać, ale felieton pana Jana W. kojarzy mi się z donosami na mojego śp. Ojca Akowca wykończonego w roku 1952 przez ubowców, który, o ironio!, w czasie okupacji hitlerowskiej pomagał ratować życie wielu Żydom więzionym w niemieckim obozie śmierci Auschwitz-Birkenau”.
    Nie będę zajmował się szczegółami sprawy Michała P. Zmarł w szpitalu w 1952 r. W Internecie można znaleźć informację o tym, że UB prowadziło przeciwko niemu działania operacyjne. Pan Pasierbiewicz miał wtedy 8 lat i trudno przyp.ścić, aby donosy były adresowanego do niego.
    W jednym ze swoich wystukań, p. Pasierbiewicz podał:
    „Elektrownia w Sierszy zasilała wtenczas [w czasie wojny] w energię elektryczną między innymi obóz koncentracyjny w Auschwitz, a mój Ojciec, jako niezastąpiony fachowiec miał pozwolenie na wjazd na teren obozu służbowym samochodem z aparaturą pomiarową. Pamiętam, jak mama opowiadała, że narażając życie bardzo pomagał więźniom, a jej koronną opowieścią było, jak przed każdą akcją Tata pił ze swoim kierowcą wódkę dla pokonania strachu, gdyż tymże samochodem przerzucali przez kilka lat leki więźniom obozowym. […]. Pamiętam, że pod koniec lat 50-tych ktoś nam nawet przywiózł z Ameryki list dziękczynny od pewnego Żyda, któremu Ojciec wtenczas uratował życie. […]
    […] dziennikarz powiedział, że odwiedza różne archiwa i obiecuje, że jakby coś znalazł o Tacie to mi da znać. Słowa dotrzymał i podarował mi kopie dokumentów, które znalazł w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, w których są protokoły zeznań jednego z członków grupy AK, którą ojciec dowodził. Jak się okazało w roku 1993 pan Tadeusz Łagan, tak się ten człowiek nazywał, w najdrobniejszych szczegółach opowiedział w złożonych dla Muzeum zeznaniach, w jaki sposób razem z moim Ojcem przerzucali leki więźniom obozu w Auschwitz.”
    Tadeusz Łagan złożył relację z czasów wojny. Uczynił to 7 kwietnia 1993 r. Kopia w formie maszynopisu liczy 5 stron. Do tego jest dołączone 6 stron oświadczenia pisemnego. Dokumenty rzeczywiście zawierają szczegółowy opis działań na terenie obozu Auschwitz-Birkenau w tym przerzutu lekarstw dla więźniów. Oto jedyna wzmianka o inż. MP (maszynopis, s. 3):
    „[…] od lutego 1942 r. należałem do Armii Krajowej, której konspiracyjne „piątki” działały na terenie elektrowni Siersza Wodna. Moim konspiracyjnych przełożonym był dr inż. Michał Pasierbiewicz, któremu powyższe [tj. struktury obozu i jego wyposażenia] plany oraz dane o załodze SS w KL Auschwitz zostały przez nas przekazywane”.
    W ośźwiadczeniu pisemnym jest wzmianka o tym, że p. Łagan pojechał do obozu Auschwitz-Birkenau z p. Michałem P. już po wyzwoleniu.
    Jestem, jak najdalszy od kwestionowania okupacyjnej karty p. Michała P. Wszelako jego syn zwyczajnie konfabulujue (często wystukuje frazę „ja jako syn Akowca …”). Film pod linkiem : https://www.youtube.com/watch?v=7lNT5JAmsT4&feature=youtu.be (link is external) jest wyłącznie oparty na relacji p. Pasierbiewicza. Ponieważ nieprawdziwie (całkiem świadomie) przedstawił rerlację T. Łagana, sugerowałem, aby podał jakieś uzasadnienie dla swej tezy o ratowaniu Żydów przez swego ojca. Nie skorzystał z tej sugestii, aczkolwiek wieszczył, że dowody poda w swoim czasie. Dla jasności, nie twierdzę, że p. Michał P. nie brał udziału w pomocy Żydom, a tylo, że nie ma na to dowodów. Nazwisko to nie jest odnotowane w materiałach Zydowskiego Instuytutu Historycznego w Warszawie czy Yad Vashem w Jerozolimie. Obie te instytucje mają dokumentowanie pomocy Żydom za jedno ze swych głównych działań.
    Pan Krzysztof Pasierbiewicz wielokrotnie pisał, że podając w wątpliwość jego konfabulację szkaluje pamięć jego ojca. Kolejny typowy numer argumentacyjny Oddanych Prawdzie i Sprawom Ważnym dla Polskiego Państwa. Nie widac powodów, aby tego rodzaju postawy przemilczać.
    Jan Woleński
  • 2018-03-15 20:38 | Aspiryna

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    "Tacie pękło serce. Zamęczyła go ubecja, a dokładniej mówiąc kilku oficerów bezpieki pochodzenia żydowskiego po tym, jak ujawnił swoją akowską przeszłość. Nie wytrzymał szczucia i upokorzeń w pracy, gdzie był dyrektorem technicznym, obrzydliwych intryg, prowokacji, bezustannego śledzenia, ciągłych rewizji domowych i niekończących się wielogodzinnych przesłuchań na bezpiece."

    Czy to panski tekst panie Pasierbowicz? Jezeli tak, to niech przynajmniej pan nie udaje "niezawislego blogera"!
  • 2018-03-16 15:49 | azur

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Żaryn to osobne zjawisko. Ciekawe, kto go zrobił profesorem?
  • 2018-03-16 16:59 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Szanowni Państwo!

    Zapewne Was dziwi, dlaczego tak wielce utytułowany profesor Jan Woleński napisał na prestiżowym portalu POLITYKA.PL już drugi z rzędu artykuł o szeregowym blogerze Krzysztofie Pasierbiewiczu – vide: https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Pasierbiewicz , - zaś to, co pan profesor Woleński pisze o tym tym blogerze, jak słusznie zauważył komentator 2018-03-15 00:22 | Dariusz1234, - nosi cechy obsesji.

    Więc postaram Państwu podać się w lekkiej i przyjaznej formie przyczyny tej przepraszam za wyrażenie "babraniny" pana profesora Jana Woleńskiego w dziejach rodzinnych rzeczonego blogera:

    Po pierwsze, kiedyś niechcący podrażniłem zdawać by się mogło nietykalne ego pana profesora pisząc na swoim blogu, że ktoś, kto, jest zdeklarowanym przeciwnikiem lustracji, a więc siłą rzeczy namawia do utrudniania naukowcom dociekania prawd historycznych, będąc stroną w nierozwiązanym do dziś sporze lustracyjnym, - z przyczyn natury moralno etycznej, nie powinien pełnić funkcji przewodniczącego Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk, - za co prof. Woleński Wytoczył mi proces sądowy – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/503363,czolowy-anty-lustrator-uj-pozywa-prawicowego-blogera

    Po drugie, w latach 2006 – 2010 nierozważnie pozwoliłem panu profesorowi Janowi Woleńskiemu wygłosić kilka semi-naukowych wykładów na organizowanej przeze mnie prestiżowej wakacyjnej imprezie noszącej nazwę „Doroczne Spotkania z Helską Balangą w Hotelu SPA DOM ZDROJOWY w Jastarni”, gdzie promowałem swoje książki – vide: http://pasierbiewicz.com/grupa/ , - która to impreza ściągała rokrocznie największe salonowe gwiazdy, jak: Ewa Wiśniewska, Magdalena Zawadzka, Joanna Szczepkowska, Grażyna Szapołowska, Gustaw Holoubek, Zbigniew Zapasiewicz, Kuba Morgenstern, Janusz Gajos, Jan Englert, Janusz Głowacki i wiele innych znanych osobistości, patrz relacja filmowa - https://www.youtube.com/watch?v=OWoy5NF1QIo . I tu zaczął się problem, bowiem rzeczony profesor znany z tego, iż uważa, że władza powinna być dla niego, a nie on dla władzy, popadł w głęboką traumę z tej przyczyny, że to nie on, lecz ja byłem na tej imprezie osobą pierwszoplanową.

    Jest jeszcze trzeci powód dla wielu niezrozumiałej niechęci prof. Jana Woleńskiego do wszystkiego, co związane z moją osobą, ale jako dżentelmen dyskretny w sprawach natury intymnej nie mogę Państwu tej przyczyny zdradzić.

    I choć może się to Państwu wydać irracjonalnym, to właśnie są prawdziwe powody tego, że prof. Jan Woleński usiłuje mnie już od kilku dobrych lat, przy każdej możliwej okazji zdeprecjonować. Stąd irracjonalny zarzut mojego rzekomego antysemityzmu.

    Lecz jako człowiek leciwy, a także doświadczony nauczyciel akademicki i osoba z natury przyjazna ludziom staram się zestresowanemu profesorowi Wszechnicy Jagiellońskiej mimo wszystko okazywać możliwie największą dobroduszność i wyrozumiałość.

    Pozdrawiam Państwa serdecznie,

    Krzysztof W.Pasierbiewicz
  • 2018-03-16 17:02 | mały fizyk

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Krzysztof Pasierbiewicz ...who?

    No, niestety teraz juz wiem kto.

    Wstyd mi, ze nawet wsrod inzynierow (przedstawicieli nauk scislych) sa intelektualne miernoty. Na dodatek ziejace nienawiscia :-(

    Psychologicznie te nienawisc Krzysztofa Pasierbiewicza (szczegolnie do madrzejszych od siebie), chyba latwo zrozumiec. Bo jego ego przerasta jego (intelektualne) mozliwosci. Ciekawe od kiedy to wie? Musi go to juz do szalenstwa uwierac. W sumie tragiczna postac. Ale nie zasluguje na moje wspolczucie. Bo jako uczen szkoly wyzszej, mial szanse sie wyrwac ze swojej "samozawinionej niedojrzalosci" (Immanuel Kant).
  • 2018-03-16 17:21 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Szanowni Państwo!

    Mój stosunek do narodu żydowskiego wyraziłem w tekście zatytułowanym "Adam i Sara" - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/850204,adam-i-sara - i muszę się Państwu pochwalić, że ten tekst został entuzjastycznie przyjęty przez światową społeczność żydowską.

    Z wyrazami uszanowania,
    Krzysztof W.Pasierbiewicz
  • 2018-03-16 17:55 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Moja odpowiedź na pytanie komentatora piszącego pod nickiem AAspiryna

    @Aspiryna pisze:
    "Czy to panski tekst panie Pasierbowicz? Jezeli tak, to niech przynajmniej pan nie udaje "niezawislego blogera"..."
    Odpowiadam:
    Tak. To fragment mojego tekstu zatytułowanego "Pytanie prawicowego blogera do posłanki Scheuring-Wielgus", który teraz Pani / Panu zacytuję:

    "Podczas konferencji prasowej w Sejmie posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus, powiedziała, cytuję fragmenty:

    „Mowa nienawiści jest czymś, co rozprzestrzenia się w sposób skandalicznie szybki. Obowiązkiem nas polityków jest bardzo szybka reakcja i zrobienie wszystkiego, by mowa nienawiści nie doprowadziła do zabójstwa" - mówiła. "Obowiązkiem nas polityków jest zrobić wszystko, aby wykluczyć z naszego życia mowę nienawiści, która może doprowadzić do bardzo strasznych sytuacji" - dodała. Tymczasem - jak mówiła Scheuring-Wielgus -w polskiej polityce cały czas "dominuje zachowanie odwracania głowy od problemów…”, koniec cytatu. Więcej czytaj: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/986635,zmiany-w-kodeksie-karnym-ws-dyskryminacji-juz-dawno-powinny-byc-wprowadzone.html

    Więc najpierw coś Pani Posłance opowiem.

    Działo się to pierwszego sierpnia 1952. Jako ośmioletni chłopiec byłem na kolonii letniej w podkrakowskim Sierakowie. Szczęśliwi, opaleni wróciliśmy z kolegami znad rzeki na obiad. Ku mojemu zdumieniu pani wychowawczyni przekazała mi wiadomość, że ktoś na mnie czeka w kancelarii pana kierownika. Jeszcze bardziej się zdziwiłem na widok wuja Ludwika, który mi powiedział, że tata jest trochę chory i musimy wracać do Krakowa. Choć bardzo mi było żal zostawiać kolegów ucieszyłem się ogromnie, bo będąc Jego oczkiem w głowie, świata za Ojcem nie widziałem. Pociąg wlókł się niemiłosiernie, a ja nie mogłem się doczekać chwili, kiedy wreszcie się przytulę do Ojca. W końcu dotarliśmy z dworca na naszą ulicę. Wujek chciał mi coś powiedzieć, ale wyrwałem mu się i oszalały ze szczęścia, na łeb na szyję popędziłem do ukochanego taty. Gdy dobiegłem do naszej kamienicy serce przeszył mi paraliżujący ból i niebo spadło mi na głowę. Na bramie wisiała klepsydra z napisem:

    Mgr inż. Michał Pasierbiewicz
    ukochany mąż i ojciec
    żołnierz Armii Krajowej
    zmarł przeżywszy lat 46…

    Tacie pękło serce. Zamęczyła go ubecja, a dokładniej mówiąc kilku oficerów bezpieki pochodzenia żydowskiego po tym, jak ujawnił swoją akowską przeszłość. Nie wytrzymał szczucia i upokorzeń w pracy, gdzie był dyrektorem technicznym, obrzydliwych intryg, prowokacji, bezustannego śledzenia, ciągłych rewizji domowych i niekończących się wielogodzinnych przesłuchań na bezpiece.

    Na pogrzebie było tyle samo bliskich i przyjaciół, co ubeków, którzy obstawili cały Cmentarz Rakowicki, a gdy kondukt dotarł do naszego rodzinnego grobu, przyczaili się za przyległymi grobowcami. Pamiętam, że gdy ksiądz rozpoczął modlitwę nad grobem, nagle wśród żałobników zrobiło się jakieś dziwne zamieszanie i rozległy się zaaferowane szepty. To przyjaciele taty z konspiracji wkroczyli do akcji i raptem na trumnie pojawiła się wiązanka biało czerwonych goździków z szarfą, na której widniał napis: „Naszemu kochanemu dowódcy przyjaciele z Armii Krajowej”. Do dzisiaj nikt nie wie, kto i jakim cudem położył tę wiązankę na trumnie, za co wtedy groziło więzienie, o ile nie gorzej. Z tego, co było potem zapamiętałem jedynie, że jak trumnę spuszczano do grobu Mama ścisnęła mnie kurczowo za nadgarstek aż mi z bólu w oczach pociemniało. A jak kondukt się rozchodził spostrzegłem, że mam całą dłoń we krwi. Mama miała zawsze zadbane, długie paznokcie.

    Matka nie umiała sobie poradzić z nieszczęściem, jakie nas spotkało. Więc musiałem z nią chodzić przez lata codziennie na cmentarz, choć przesiadywanie godzinami na ławeczce przy mogile w czasie, gdy koledzy grali w piłkę było dla małego chłopca prawdziwą torturą. A mój starszy brat porzucił na zawsze szkołę, jak mu dyrektorka renomowanego krakowskiego liceum, co warto zaznaczyć komunistyczna działaczka pochodzenia żydowskiego, przy całej klasie powiedziała, że takie szczeniaki akowskie jak on trzeba było w wiadrze topić.

    Te koszmarne wydarzenie wpędziły nas w straszliwą traumę, a na mnie pozostawiły piętno, które w pewnym sensie zwichnęło mi życie. Mama wytrzymała jeszcze 15 lat i również odeszła…”, koniec opowieści.

    Pani posłanka Scheuring-Wielgus przypomniała także, że obecnie Kodeks karny przewiduje kary m.in. za stosowanie przemocy lub groźbę bezprawną, a także za publiczne znieważenie grupy osób lub konkretnej osoby z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości.

    Więc po pierwsze chciałbym zapewnić Panią Posłankę, że od problemu bynajmniej nie odwracam głowy i naprawdę nie zamierzam nikogo zabijać, a po drugie zapytać, czy jeżeli powiem publicznie, że Żydzi, którzy zamęczyli mi Ojca, a mojemu Bratu zniszczyli życie, czego moja matka nie przeżyła, byli parszywymi szubrawcami – to czy Pani oraz Pani koleżanki i koledzy z .Nowoczesnej uznacie to za mowę nienawiści??? Będę wdzięczny za odpowiedź.

    Na wszelki wypadek pytam, bo nie chciałbym na starość w więzieniu wylądować.

    Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)...", koniec cytatu.

    Źródło:
    https://www.salon24.pl/u/salonowcy/732764,pytanie-prawicowego-blogera-do-poslanki-scheuring-wielgus
  • 2018-03-16 18:45 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Trwają obchody 75. rocznicy Marca’68 i znów powrócił na tapetę temat żydowski. Zastanawiałem się tedy, co napisać o tym mrocznym czasie, kiedy Niemcy wywieźli Żydów z krakowskiego Kazimierza.

    Nie czuję się na siłach pisać o tym trudnym czasie absurdalnej politycznej emigracji w marcu'68, ale chciałbym Państwu przedstawić krakowskiego poetę Adama Kawę, krakowianina urodzonego we Lwowie, jednego z najznamienitszych i paradoksalnie najmniej znanych polskich poetów współczesnych, który ocalił od zapomnienia polski sonet, a w swoim tomiku zatytułowanym „ALCHEMIA” sonetami właśnie odmalował tragizm marcowych wydarzeń. Tomik ten Adam wydał w roku 2011, więc jego sonety nie były pisane pod dzisiejsze czasy zaostrzonego konfliktu polsko żydowskiego. Polski Goj Adam, w dodatku o poglądach prawicowych, napisał ten tomik dla Żydówki Sary, którą kochał prawdziwie i tą miłością chciał się koniecznie z ludźmi podzielić, jakby się bał, że świat mógłby się o tej chemii nigdy nie dowiedzieć. Sonety Adama Kawy to ewidentne zaprzeczenie rzekomo wyssanego z mlekiem matki polskiego antysemityzmu. Adam spotkał na swej drodze wielką miłość, nieosiągalną dla większości małżeństw. Sara była studentką polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim i jak mi Adam kiedyś wyznał przy wódeczce wielką polską patriotką. Niestety po zawierusze marcowej musiała opuścić Polskę wraz z rodziną. Adam szukał jej całe życie i nadal szuka, choć jej już pomiędzy żywymi nie ma.

    Dla mnie Kawa jest wielkim poetą, a może i więcej. Dlaczego? Bo, jak czytam Kawę, to wiem, że to Kawa. Jak nikt inny rozedrgany, wibrujący, a zarazem niezwyczajnie intymny i czuły – nieprzystający do żadnej ze szkół polskiej poezji. A życie mnie nauczyło, że tak, jak w nauce, również w sztuce i literaturze niedający się zaklasyfikować indywidualizm świadczy o samorodnie autentycznym talencie. Reszta to pozorowanie. Niestety Adam jest nie bez przyczyny przez krakowskie środowisko niezauważany. Bo Kraków to piękne miasto, lecz nie zawsze piękni ludzie, którzy pragnąc się za wszelką cenę „wybić nad poziomy” okrywają zmową milczenia każdego, kto sięga wyżej, niż ich wyjałowione psyche i okaleczony parciem do kastowych „karier” - trącący naftaliną intelekt.

    A teraz przeczytajcie Państwo proszę kilka wybranych sonetów z tomiku Adama pt. „Alchemia”, a oprócz jego miłości do Sary znajdziecie tam, jak pisał w posłowiu Adam Kulawik: „Krakowski Kazimierz. Miejsce magiczne. Chodzi się tutaj ulicami nazywanymi imionami postaci biblijnych: Jakuba, Izaaka, Estery…, ale tych, którzy tutaj mieszkali i te ulice ponazywali, budowali bożnice, wykonywali swoje zawody, handlowali na Szerokiej i Placu nowym – tych ludzi od dawna nie ma. Mieszkańców Kazimierza unicestwiła „historia spuszczona z łańcucha” i nie można tutaj przyjść tak sobie, bo kiedy się tutaj jest, ci nieznani przecież mieszkańcy natychmiast zaludniają nasze myśli, naszą wyobraźnię i zadajemy sobie pytanie: Jak to możliwe i jak to jest, że my jesteśmy, a ich nie ma. Kawa urodził się w dniu, kiedy Żydów z Kazimierza wywieziono, kiedy odebrano im prawo do życia. I aby się z tym wszystkim zmierzyć i nie zwariować, trzeba „obłęd wziąć na smycz”, przeżycia ponazywać i nadać im kształt sonetów…”.

    A teraz zostawiam Was z Adamem i Sarą w krainie polskiego sonetu.

    III

    „Blajb gezund mir Kroke –
    Żegnaj mi Krakowie”,
    (pieśń Mordechaja Gebirtiga)

    Bił krzyk jak kafar w skamieniałe niebo
    I dym kamieniał niosąc z Auschwitz trwogę,
    Zaśpiewał kamień – „Żegnaj mi Krakowie”.
    Stała się ciemność.

    Przez Plac Żydowski cienie co noc biegną,
    gwiazda Dawida czasem błyśnie w oknie,
    knajpa z kopyta ruszyła ich tropem
    w kamień i w ciemność.

    Wódkę Mordechaj Gebirtig śni ze mną,
    pieśń brzmi jak kadysz – „Blajb gezunt mir Kroke”,
    w sen rzeczywistość zmienia snu utopiec -
    w ciszę i w ciemność.

    Ja mam rozmawiać z Mordechajem we mnie!
    Chcą zabić sonet. I w słowie jest ciemniej.

    XIV
    Pamięci 6000 Żydów wywiezionych z krakowskiego getta
    do obozów koncentracyjnych 28 października 1942 roku.

    W tym dniu się urodziłem.
    Jak tu zbłądziłaś, moja święta matko,
    na pogranicze snu, delirium, jawy,
    gdzie jak nowotwór nawet oddech dławi
    I umrzeć łatwo.

    Czyś przy goleniu, syneczku się, zaciął,
    a przy porodzie prawieś mnie wykrwawił,
    krwią naznaczony jest twój los niełatwy
    i smutku gwiazdą.

    Twój pierwszy oddech towarzyszył wrzaskom,
    tych wywożonych na śmierć wagonami,
    skamieniał strumień i ptak w słońcu zamilkł
    i słońce zgasło.

    Życie syneczku, to jest rzecz najświętsza.
    Ich śmierć z twym życiem spleciona – pamiętaj.

    XIII
    Zmierzch gęstniał cierpki od końskiego potu,
    zamiast kumysu sonet, chanie, zamów,
    w strofę się wsnuje błysk ostrza kindżału
    i cwał obłoków.

    Azja przysiadł na „Alchemii” progu,
    jest koń bez głowy i kagan Chazarów,
    na snu osełce ostrzy się pomału
    tej wizji topór.

    Snu wilkołaki wiążą sieć z półmroku,
    by z utopcami nocą ruszyć na łów
    to noc sierpniowa zmienia błysk kindżału
    w przeczucia topór.

    Azja z Europą dłoń sobie podają,
    a polskie serce drży jak w bruździe zając.

    XV
    Jesień w jesionach jesiennieje żółto,
    w dębach październik rozżagwił pożogę,
    Saro, przeprowadź mnie przez nocy obłęd
    i pomóż usnąć

    pod rozgwieżdżonym niebem, które łuną
    gwiazd cicho smuży jakby noc grał Szopen.
    Lęk zasłuchany przycupnął nad oknem
    w gnieździe jaskółką.

    Tyle mi dałaś siebie, choć tak krótko,
    a sześćdziesiąty ósmy był złym rokiem,
    jeszcze na stacji twój szloch zdusił Szopen
    nokturnu nutą.

    Jak list jaskółką jesień ci wysyłam.
    We mnie od twego wyjazdu wciąż zima.

    XX
    Zastygł zawieszony na wargach szept modłów,
    znów Natan Spira imię Boga ujrzał,
    przez słowo Tory wiedzie w cierniach dróżka
    do światła w Bogu.

    Między słowami przestrzeń dla proroków,
    tu ogromnieje słowo Boga w ustach
    i ziarnem wschodzi, zieleni się bruzda
    i słowo w Bogu.

    „Wielkość imienia Pana na obłoku
    chwalmy” – tak śpiewał, ten co imię ujrzał,
    przez światło Tory biegnie mroczna dróżka
    do słowa w Bogu.

    Nad Kazimierzem modlitwy obłokiem
    mąż świątobliwy z ulicy Szerokiej.

    XXII
    Jak puch dmuchawca na wietrze ulotna
    lub babie lato w mglistym września blasku,
    drzwi do miłości, miła nie zatrzaskuj,
    kiedy mnie spotkasz.

    Przychodzisz wśród snu tak ulegle wiotka,
    brzózka w sukience z czerwcowych poranków,
    drzwi do czułości, miła, nie zatrzaskuj,
    kiedy mnie spotkasz.

    Jak spadającej gwiazdy błysk ulotna,
    w suknie odziana z kosmicznego wiatru,
    drzwi do poezji, miła, nie zatrzaskuj,
    kiedy mnie spotkasz.

    Już od pół wieku błądzę tak za tobą.
    Z poezji jesteś? Raczej tylko obłok...
    Dobranoc Państwu i niech Wam się Anioły przyśnią!

    Dobranoc Państwu i niech Wam się Anioły przyśnią!

    Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)
  • 2018-03-17 12:28 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Ponieważ większość komentujących wyrobiła sobie o mnie zdanie wyłącznie na podstawie w znakomitej większości konfabulujących informacji pana profesora Jana Woleńskiego, chciałbym teraz coś Państwu opowiedzieć.

    Działo się to pierwszego sierpnia 1952. Jako ośmioletni chłopiec byłem na kolonii letniej w podkrakowskim Sierakowie. Szczęśliwi, opaleni wróciliśmy z kolegami znad rzeki na obiad. Ku mojemu zdumieniu pani wychowawczyni przekazała mi wiadomość, że ktoś na mnie czeka w kancelarii pana kierownika. Jeszcze bardziej się zdziwiłem na widok wuja Ludwika, który mi powiedział, że tata jest trochę chory i musimy wracać do Krakowa. Choć bardzo mi było żal zostawiać kolegów ucieszyłem się ogromnie, bo będąc Jego oczkiem w głowie, świata za Ojcem nie widziałem. Pociąg wlókł się niemiłosiernie, a ja nie mogłem się doczekać chwili, kiedy wreszcie się przytulę do Ojca. W końcu dotarliśmy z dworca na naszą ulicę. Wujek chciał mi coś powiedzieć, ale wyrwałem mu się i oszalały ze szczęścia, na łeb na szyję popędziłem do ukochanego taty. Gdy dobiegłem do naszej kamienicy serce przeszył mi paraliżujący ból i niebo spadło mi na głowę. Na bramie wisiała klepsydra z napisem:

    Mgr inż. Michał Pasierbiewicz
    ukochany mąż i ojciec
    żołnierz Armii Krajowej
    zmarł przeżywszy lat 46…

    Tacie pękło serce. Zamęczyła go ubecja, a dokładniej mówiąc kilku dwóch bezpieki pochodzenia żydowskiego po tym, jak ujawnił swoją akowską przeszłość. Nie wytrzymał szczucia i upokorzeń w pracy, gdzie był dyrektorem technicznym, obrzydliwych intryg, prowokacji, bezustannego śledzenia, ciągłych rewizji domowych i niekończących się wielogodzinnych przesłuchań na bezpiece.

    Na pogrzebie było tyle samo bliskich i przyjaciół, co ubeków, którzy obstawili cały Cmentarz Rakowicki, a gdy kondukt dotarł do naszego rodzinnego grobu, przyczaili się za przyległymi grobowcami. Pamiętam, że gdy ksiądz rozpoczął modlitwę nad grobem, nagle wśród żałobników zrobiło się jakieś dziwne zamieszanie i rozległy się zaaferowane szepty. To przyjaciele taty z konspiracji wkroczyli do akcji i raptem na trumnie pojawiła się wiązanka biało czerwonych goździków z szarfą, na której widniał napis: „Naszemu kochanemu dowódcy przyjaciele z Armii Krajowej”. Do dzisiaj nikt nie wie, kto i jakim cudem położył tę wiązankę na trumnie, za co wtedy groziło więzienie, o ile nie gorzej. Z tego, co było potem zapamiętałem jedynie, że jak trumnę spuszczano do grobu Mama ścisnęła mnie kurczowo za nadgarstek aż mi z bólu w oczach pociemniało. A jak kondukt się rozchodził spostrzegłem, że mam całą dłoń we krwi. Mama miała zawsze zadbane, długie paznokcie.

    Matka nie umiała sobie poradzić z nieszczęściem, jakie nas spotkało. Więc musiałem z nią chodzić przez lata codziennie na cmentarz, choć przesiadywanie godzinami na ławeczce przy mogile w czasie, gdy koledzy grali w piłkę było dla małego chłopca prawdziwą torturą. A mój starszy brat porzucił na zawsze szkołę, jak mu dyrektorka renomowanego krakowskiego liceum przy całej klasie powiedziała, że takie szczeniaki akowskie jak on trzeba było w wiadrze topić. Ta dyrektorka też była pochodzenia żydowskiego (w razie potrzeby udostępnię nazwę Liceum i nazwisko rzeczonej dyrektorki).

    Te koszmarne wydarzenie wpędziły nas w straszliwą traumę, a na mnie pozostawiły piętno, które w pewnym sensie zwichnęło mi życie. Mama wytrzymała jeszcze 15 lat i również odeszła…”, koniec opowieści.

    A teraz mam do Państwa pytanie. Jak wspomniałem na wstępie mojego Tatę po licznych przesłuchaniach doprowadziło do śmiertelnego zawału serca dwóch oficerów Urzędu Bezpieczeństwa pochodzenia żydowskiego. Więc jeśli powiem, że ci oficerowie dopuścili się czynów niegodnych to też będę „intelektualną miernotą w dodatku ziejącą nienawiścią”- vide komentarz 2018-03-16 17:02 | mały fizyk ?

    W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam,
    Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-17 16:28 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasiebiewicz jest naprawdę rozczulający,, Wystukał:
    "Mój stosunek do narodu żydowskiego wyraziłem w tekście zatytułowanym "Adam i Sara" - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/850204,adam-i-sara - i muszę się Państwu pochwalić, że ten tekst został entuzjastycznie przyjęty przez światową społeczność żydowską". [...]
    "Trwają obchody 75. rocznicy Marca’68 i znów powrócił na tapetę temat żydowski. Zastanawiałem się tedy, co napisać o tym mrocznym czasie, kiedy Niemcy wywieźli Żydów z krakowskiego Kazimierza".
    * Jak łatwo zauważyć, przedmiotem wystukania p. Pasierbiewicza nie jest naród żydowski, ale poezja Adama Kawy. Kompetencja p. Pasierbiewicza jest zademonstrowana tym, że w 2018 r. minęło ponoć 75 lat do Marca 68 (tedy 2018-1968 = 75, wedle arytmetyki dr inż. Pasierbiewicza) i w tym to roku, Niemcy wywieźli Żydów z Kazimierza. Nota bene, Żydzi szli piechotą z Kazimierza do getta w Podgórzu, o czym łatwo przekonać się z dokumentacji fotograficznej, m. in. wykorzystanej w filmie "Lista Schindlera". Entuzjazm międzynarodowej społeczności żydowskiej najsilniej ujawnił się w San Escobar i, być może, w Iranie.
    Oto dwie wypowiedzi (obie z portalu Salon 24)rzeczonego znawcy poezji, które znacznie lepiej oddają jego stosunek do narodu żydowskiego niż dywagacja na temat losów Adama i Sary:
    14 wrz 2015
    Motto: „Są emanacją wyjątkowo nikczemnego gatunku ludzkiego,
    który nazywam "nowojorskimi parchami".
    Jeśli kogoś oburza, że to określenie nader obelżywe,
    potwierdzam: właśnie dlatego go używam”.
    (Rafał Ziemkiewicz)
    Więc nie wdając się w żadne dyskusje mówię Panu:
    Na drzewo! Panie Gross! Na drzewo!
    Dlaczego tak ostro?
    Proszę sobie obejrzeć ten nagrany przed paroma tygodniami reportaż o Polaku, który podczas wojny uratował nie dziesiątki, lecz setki Żydów, a może i więcej – vide:
    https://youtu.be/7lNT5JAmsT4
    I lepiej niech mi się Pan na oczy nie pokazuje!
    Bez pozdrowień,
    Krzysztof Pasierbiewicz, syn Michała
    --------------------------------------------------------------------
    Ten parch [Jan Woleński, ale mniejsza o personalia] szkaluje nie tylko mnie, ale kwestionuje akowską kartę niepodległościową mojego Ojca zamęczonego przez ubecję w roku 1952.
    Mogę mieć tylko nadzieję, że już wkrótce pan Antoni Macierewicz odtajni listę ubeków ze zbioru akt zastrzeżonych, na której nie mam cienia wątpliwości ów akademik się znajduje i położy kres bezkarnej działalności takich utytułowanych naukowo sukinsynów.
    09.01.2016 10:36
    * Bardzo wysmakowane i eleganckie w formie i treści, godne smakosza kultury wysokiej (p. Pasierbiewicz lubi się przedstawiać jako taki).
    Jan Woleński
  • 2018-03-17 23:38 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Szanowni Państwo!

    Przed chwilą napisałem tekst pt. „Gdybym był Tuwimem, dejdel didel digu digu didel, dejdel dum”, który teraz Państwu zacytuję:

    Pierwsza ilustracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=JOL2lyFlW1w
    Druga ilustracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

    Patrząc na to wszystko, co się dzieje wokół konfliktu polsko izraelskiego i rzekomej współodpowiedzialności Polaków za holokaust, co prowadzi w prostej linii do ostatniego stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści wszystkich do wszystkich, za czym jest już tylko czarna dziura, - chciałem napisać na ten temat jakiś tekst pasujący do tej groźnej sytuacji.

    Pisałem, kreśliłem, poprawiałem, wydłużałem, skracałem, odkładałem zmięte kartki i próbowałem od nowa. Ale zawsze czegoś brakowało, wciąż było za mało.

    Aż mi Pan Bóg przywołał na pamięć wiersz Juliana Tuwima, który Wam teraz przypomnę:

    Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo
    uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali.

    Absztyfikanci Grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty,
    I lodzermensche, bycze chłopy.
    Warszawskie bubki, żygolaki
    Z szajką wytwornych pind na kupę,
    Rębajły, franty, zabijaki,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraelitcy doktorkowie,
    Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturalną francę;
    Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Wierzcie mi – jedna będzie jucha).
    Karne pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy z Owupe,
    I rekordziści, i sportowcy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiwacze pod kulturę,
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan wie już za co, profesorze!)
    I ty za młodu niedorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty fortuny s********u,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
    A srać chodziłeś pod chałupę,
    Ty, wypasiony na Ikacu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item Syjontki palestyńskie, (*)
    Haluce, co lejecie tkliwie
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że „szumią jodły w Tel-Avivie”,
    I wszechsłowiańscy marzyciele,
    Zebrani w malowniczą trupę
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy z Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość,
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
    I żem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę!

    Sorry! Ale podobnie jak niegdyś Julian Tuwim doszedłem do ściany.

    Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)
  • 2018-03-18 09:51 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz nie ustaje w trudzie. Ostatnio wystukał:
    [Tytuł] "Gdybym był Tuwimem, dejdel didel digu digu didel, dejdel dum ["Gdyby był bogaczem,," - "Skrzypek na dachu]
    [Inwokacja z oryginalnym dodatkiem psychiatrycznym]
    "Patrząc na to wszystko, co się dzieje wokół konfliktu polsko izraelskiego i rzekomej współodpowiedzialności Polaków za holokaust, co prowadzi w prostej linii do ostatniego stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści wszystkich do wszystkich, za czym jest już tylko czarna dziura, - chciałem napisać na ten temat jakiś pasujący do tej groźnej sytuacji tekst.
    Pisałem, kreśliłem, poprawiałem, wydłużałem, skracałem, odkładałem zmięte kartki i próbowałem od nowa. Ale zawsze czegoś brakowało, wciąż było za mało.
    [* Prawdziwy poeta pisze na kartkach w komputerze i wychodzi mu, że 2018-1968 = 75 - patrz poprzedni komentarz]
    Aż mi Pan Bóg przywołał na pamięć
    [* Nie ma to jak znajomości w świecie nadprzyrodzonym]
    wiersz Juliana Tuwima, który Wam teraz przypomnę:
    Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo
    uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali".
    Oto fragmenty tego, co p. Pasierbiewicz otrzymał od sił nadprzyrodzonych (po prawdzie wystarczy zajrzeć do Internetu]
    Izraelitcy doktorkowie,
    Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturalną francę;
    Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Wierzcie mi – jedna będzie jucha).
    [* A to chyba do znawców a la dr inż. Pasierbiewicz]
    Karne pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy z Owupe,
    I rekordziści, i sportowcy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiwacze pod kulturę,
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan wie już za co, profesorze!)
    I ty za młodu niedorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    [...]
    I ty fortuny s********u,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    [* do kogoś a la dr inz. Pasierbiewicz?]

    Item Syjontki palestyńskie, (*)
    Haluce, co lejecie tkliwie
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że „szumią jodły w Tel-Avivie”,
    I wszechsłowiańscy marzyciele,
    Zebrani w malowniczą trupę
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    [...]
    Sorry! Ale podobnie jak niegdyś Julian Tuwim doszedłem do ściany.
    Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)"
    * Jedno jest pewne, dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz nie jest Tuwimem. Nie jest bogaczem intelektualnym.
    Może doszedł do ściany i puknął w nią głową. Nie pomogło, bo nie zrozumiał satyry w wierszu Tuwima. Natomiast powiązanie jej z obecnym konfliktem polsko-izraelskim jest podobne okazaniu, że Tewe Mleczarz był gubernatorem San Escobar. Tak to bywa, gdy em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddaje się prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa. Może, gdyby był Tuwimem, ale jednak nie jest.
    Jan Woleński

  • 2018-03-18 22:47 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inz. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz informuje:
    "Na bramie wisiała klepsydra z napisem:
    Mgr inż. Michał Pasierbiewicz
    ukochany mąż i ojciec
    żołnierz Armii Krajowej
    zmarł przeżywszy lat 46…"
    * W 1952 r. taka klepsydra znikłaby jeszcze, zanim zostałaby powieszona, zwłaszcza zważywszy taką opowieść:
    "Na pogrzebie było tyle samo bliskich i przyjaciół, co ubeków, którzy obstawili cały Cmentarz Rakowicki, a gdy kondukt dotarł do naszego rodzinnego grobu, przyczaili się za przyległymi grobowcami".
    [...]. Tacie pękło serce. Zamęczyła go ubecja, a dokładniej mówiąc kilku dwóch bezpieki pochodzenia żydowskiego po tym, jak ujawnił swoją akowską przeszłość".
    * Ciekawe skąd wiadomo, że to byli oficerowie żydowskiego pochodzenia. Napisali do p. Pasierbiewicza? Sam p. Pasierbiewicz poinformował, że jego ojciec ujawnił się zaraz po wojnie. Dostał ważne stanowisko, dyrektora technicznego. Co to znaczy, że został zamęczony, jk ujawnił swoją akowską przeszłość. Informacja z IPN dostępna w Internecie stwierdza tylko, że p. Michał P. był przedmiotem działań operacyjnych. I nic więcej nie wiadomo.
    "Pamiętam, że gdy ksiądz rozpoczął modlitwę nad grobem, nagle wśród żałobników zrobiło się jakieś dziwne zamieszanie i rozległy się zaaferowane szepty. To przyjaciele taty z konspiracji wkroczyli do akcji i raptem na trumnie pojawiła się wiązanka biało czerwonych goździków z szarfą, na której widniał napis: „Naszemu kochanemu dowódcy przyjaciele z Armii Krajowej”. Do dzisiaj nikt nie wie, kto i jakim cudem położył tę wiązankę na trumnie, za co wtedy groziło więzienie, o ile nie gorzej".
    * Nic łatwiejszego, jak położyć, nawet cudem, wiązankę kwiatów z rzeczonym napisem w przytomności przyczajonych ubeków, zwłaszcza, gdy za to "groziło więzienie, o ile nie gorzej". Nadto dowódca ma podwładnych, nie przyjaciół.
    "Więc jeśli powiem, że ci oficerowie dopuścili się czynów niegodnych to też będę „intelektualną miernotą w dodatku ziejącą nienawiścią”- vide komentarz 2018-03-16 17:02 | mały fizyk ?"
    * Nie wiem, co odpowie mały fizyk, ale jego uwaga nie dotyczyła tego, co uczynili "owi oficerowie". Przykro pisać taki komentarz jak ten. Pan Michał Pasierbiewicz na pewno zasłużył sobie na szacunek swoją działalnością w AK. Natomiast lansowanie się jego syna przy pomocy przeszłości ojca i rzucanie oskarżeń których nie można sprawdzić, jest bardzo szczególnym sposobem oddawania się prawdzie. I niegodnym.
    Jan Woleński
  • 2018-03-19 11:34 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Przykro mi to pisać, ale to, co pan profesor Woleński napisał w komentarzach celem zdeprecjonowania pięknej karty niepodległościowej mojego śp. Ojca Akowca, to grzebanie prof. Woleńskiego w biografii mojego Taty zwieńczone wyprawą pana profesora do Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, to pokrętne interpretowanie przez prof. Woleńskiego zeznań podwładnego mojego Ojca pana Tadeusza Łagana, a także podważanie prawdziwości moich wspomnień z pogrzebu mojego Taty składa się na proceder, który cytując profesora Bartoszewskiego należałoby nazwać… - a zresztą sami sobie Państwo nazwijcie tego typu działalność.

    Zeznania podwładnego mojemu Tacie żołnierza Jego Piątki Akowskiej pana Tadeusza Łagana znajdują się w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau – vide: Oświadczenia t.128, str. 1 – 6, 23 – 31, 35; sygn. Ośw. / Łagan / 3078, nr inw. 172902, Oświęcim, dn. 13.02.2013, więc łatwo jest w razie potrzeby sprawdzić, co rzeczywiście zeznał pan Tadeusz Łagan w sprawie przerzucania przecz rzeczoną Piątkę Akowską w czasie okupacji hitlerowskiej leków do niemieckiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau.

    dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-20 10:56 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Ponieważ Moderatorzy portalu usunęli kilka moich komentarzy będących reakcją na wypowiedzi emerytowanego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego pana Jana Woleńskiego, pozwoliłem sobie w tej sprawie zadzwonić do Redaktora Naczelnego cyfrowego portalu POLITYKA.PL pana Grzegorza Rzeczkowskiego, który w trakcie bardzo sympatycznej rozmowy był uprzejmy mi wyjaśnić, że moje komentarze usunięto, ponieważ w niektórych miejscach naruszyły Regulamin forum i zasady etykiety.

    W tym miejscu pragnę dla porządku zapytać Moderatorów, a także czytelników i komentatorów forum, czy tych samych zasad nie naruszyły przypadkiem wypowiedzi prof. Woleńskiego, zarówno w tekście felietonu, jak dodanych przez niego komentarzach.

    W tej sytuacji, po dokonaniu stosownych poprawek postanowiłem dokonać kompilacji usuniętych komentarzy mojego autorstwa w taki sposób, by rzeczone podsumowanie w żaden sposób nie naruszało standardów portalu POLITYKA.PL.

    Otóż, na podstawie prywatnych opinii moich wieloletnich znajomych będących profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego, że tylko wymienię panią profesor Grażynę Skąpską oraz panów profesorów: Tomasza Gizberta Studnickiego, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, Krzysztofa Pałeckiego, Piotra Sztompkę, - a także na podstawie licznych wypowiedzi publicznych pana profesora Andrzeja Zolla… - wyrobiłem sobie o panu profesorze Janie Woleńskim jak najlepsze zdanie, jako wielkiego formatu naukowcu, który podobnie jak Kamil Stoch w skokach narciarskich, dostąpił chyba wszystkich możliwych wyróżnień w świecie nauki polskiej, jak choćby nad wyraz prestiżowe wyróżnienie nazywane polskim „Noblem Naukowym” oraz członkostwo: Polskiej Akademii Umiejętności, Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, Polskiej Akademii Nauk oraz Institut International de Philosophie, łącznie z odznaczeniem pana profesora Woleńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Słowem przez wiele lat miałem pana profesora Woleńskiego za intelektualnego guru Wszechnicy Jagiellońskiej, a także wielki autorytet krakowskich i warszawskich salonów naukowych. Panu profesorowi Woleńskiego dodawała także w moich oczach splendoru kilkuletnia wiceprezydentura Żydowskiego Stowarzyszenia B’nai B'rith w Rzeczypospolitej Polskiej.

    Możecie sobie Państwo tedy wyobrazić, jak wielkie było moje zdumienie, że tak wielce utytułowany luminarz nauki polskiej powodując się niewyszukanymi pobudkami i wątpliwymi metodami sięgnął po insynuacje w sprawie tak trzeciorzędnej jak polemizowanie na łamach renomowanego portalu POLITYKA.Pl ze mną, - szeregowym blogerem cyfrowych portali Forum Niezależnych Publicystów Salon24 oraz Nasze Blogi Niezależnej.pl, na których to portalach moje blogi odwiedzono zaledwie dziesięć milionów razy z niewielkim okładem – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/ oraz https://naszeblogi.pl/user/120/wpisy.

    Niestety, pan profesor Woleński swymi komentarzami, które można przeczytać pod niniejszym felietonem potwierdził to, co napisał o nim pan doktor Piotr Gontarczyk z IPN-u, który jak widać wcale nie przesadził w recenzji koronnego dzieła pana profesora Woleńskiego „Lustracja jako zwierciadło”, którą to recenzję Gontarczyk zatytułował: "Słoma stercząca z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" (GLAUKOPIS Nr 28, a.d. 2013), gdzie Gontarczyk między innymi pisze cytuję:

    „Sięganie po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią „toków argumentacji” profesora Woleńskiego (…) „Lustracja jako zwierciadło” autorstwa prof. Woleńskiego to objaw wyraźnej „degradacji statusu profesora uniwersyteckiego…”, koniec cytatu.

    Zaś o tym, że doktor Gontarczyk napisał prawdę najlepiej świadczą styl i metody dezawuowania przez prof. Woleńskiego mojej osoby, a także poddawanie przez niego w wątpliwość pięknej karty niepodległościowej mojego Ojca Akowca, który wraz z żołnierzami Piątki Akowskiej, którą dowodził, organizował w czasie okupacji hitlerowskiej przerzut leków do niemieckiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau, ratując tym samym życie wielu Żydów więzionych w tej „fabryce śmierci”, o czym kanadyjska TV Niezależna Polonia zrobiła filmowy reportaż zatytułowany „Michał Pasierbiewicz - nieznany bohater II wojny światowej” – vide: https://www.youtube.com/watch?v=7lNT5JAmsT4&feature=youtu.be.

    Bohaterska działalność Piątki Akowskiej dowodzonej przez mojego Ojca została udokumentowana w złożonym w Muzeum Narodowym Auschwitz-Birkenau oświadczeniu podwładnego mojego Taty będącego żołnierzem Jego Piątki Akowskiej, - pana Tadeusza Łagana – vide: Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau: Oświadczenia t.128, str. 1 – 6, 23 – 31, 35; sygn. Ośw. / Łagan / 3078, nr inw. 172902, Oświęcim, dn. 13.02.2013, więc w razie potrzeby łatwo można sprawdzić, co rzeczywiście, a nie tak jak pisze prof. Woleński, - zeznał pan Tadeusz Łagan w sprawie przerzucania leków przecz rzeczoną Piątkę Akowską w czasie okupacji hitlerowskiej do niemieckiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau.

    Przykro mi to pisać, ale to, co pan profesor Woleński uczynił celem zdeprecjonowania pięknej karty niepodległościowej mojego śp. Ojca Akowca, to kompletnie dla mnie niezrozumiałe "grzebanie" w biografii mojego Taty zwieńczone wyprawą pana profesora do Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, a także pokrętne interpretowanie przez rzeczonego profesora zeznań podwładnego mojego Ojca pana Tadeusza Łagana, łącznie z podważaniem prawdziwości moich wspomnień z pogrzebu mojego Ojca, - składa się na proceder, który należałoby nazwać, - no właśnie jak??? Więc sami sobie Państwo nazwijcie tego typu działalność pana profesora Woleńskiego.

    Ocenę nieprzystającej nijak do etosu nauczyciela akademickiego i powagi tytułu belwederskiego profesora moim zdaniem butnej nonszalancji i braku szacunku dla kolegi ze środowiska akademickiego, z jaką prof. Woleński pisze o mojej osobie, o moich osobistych sprawach, o mojej pracy zawodowej, o moim życiu rodzinnym, o mojej działalności blogerskiej i tak dalej, - pozostawiam w gestii czytelników jego komentarzy. Ja natomiast uważam, że opublikowanie tego typu wypowiedzi Jana Woleńskiego, portalowi POLITYKA.PL nie przyniesie chwały, bo już mam sygnały, że sprawa jest szeroko komentowana w krakowskim środowisku uniwersyteckim.

    Do oceny czytelnika pozostawiam także działalność profesora Woleńskiego, jako etyka, logika, epistemologa, teoretyka prawdy oraz filozofa języka, który w swych komentarzach dokonuje w mojej opinii paskudnej manipulacji pisząc, iż z zeznań podwładnego mojego Ojca znajdujących się w Archiwum Muzeum Narodowego Auschwitz-Birkenau nie wynika, że mój Ojciec Michał Pasierbiewicz przerzucał leki do obozu w Auschwitz, bo pan Łagan tego nie napisał. Ale pan profesor nie pisze już, że na samym początku pan Łagan zeznał, iż dowódcą tej Piątki Akowskiej był mój Ojciec inż. Michał Pasierbiewicz. Czyli według logiki prof. Woleńskiego, dowódca Piątki Akowskiej, która organizowała przerzut leków do obozu w Auschwitz nie brał w udziału tych akcjach. Więc stawiam pytanie otwarte, czy tego rodzaju logika nie ośmiesza pana Jana Woleńskiego, jako nauczyciela akademickiego i profesora uniwersyteckiego?

    Podam inny przykład manipulacji prof. Woleńskiego, który w swoim felietonie wtrąca:
    „Wygląda na to, że słowa p. Ziemkiewicza o głupich i chciwych żydowskich parchach są niewinne…”. Zaś kilka zdań dalej prof. Woleński pisze:
    „Każdy, kto przeczytał mój felieton „Złote gody Marca 1968”, z łatwością zauważy, że (a) nie oczekuję od pp. Ziemkiewicza i Pasierbiewicza interwencji w sprawie antysemityzmu…”, koniec cytatu. Niby nic, a znaczy wiele, bo wielu mniej wyrobionych czytelników może podświadomie odnotować, że to Krzysztof Pasierbiewicz, a nie Rafał Ziemkiewicz wypowiedział słowa o „głupich i chciwych żydowskich parchach z Nowego Yorku”. Tego typu „erystycznych sztuczek” można znaleźć w komentarzach prof. Woleńskiego znacznie więcej.

    Jeszcze innym przykładem manipulacji profesora Woleńskiego noszącej znamiona insynuacji jest jego stwierdzenie, że zostałem przyjęty do pracy naukowej na AGH, cytuję za prof. Woleńskim:
    „Jest nawet zabawne, że protegowany sekretarza KU PZPR w AGH, laureat nagrody za uzyskanie stopnia dr otrzymanej w stanie wojennym (musiała być zaaprobowana przez komisarza wojskowego AGH), człek całkowicie bierny w latach 1981-1989 (ponoć strajkował po wprowadzeniu stanu wojennego, ale go nikt nie widział i walczył z ZOMOI, ale sam nie wie, gdzie i kiedy) selekcjonuje fakty na mój temat tak, jak to uczynił. I właśnie tacy ludzie przyczyniają się do zamulania przestrzeni publicznej w Polsce paraargumnentacyjnym smogiem…”, koniec cytatu.

    Po pierwsze twierdzenie, że o przyjęciu mnie do pracy naukowej na AGH zadecydowała protekcja sekretarza KU PZPR jest wierutnym kłamstwem prof. Woleńskiego, a tę informację rzeczony profesor (Sic!) wyrwał z mojej powieści pt. „Magia namiętności” opublikowanej przez krakowskie Wydawnictwo ARCANA, powtarzam powieści beletrystycznej, której bohaterem jest mój imiennik, ale jego nazwisko ani raz nie pada w rzeczonej książce, cytuję fragment tej powieści:

    „Krzysztof przypomniał sobie także, że w czasie studiów, na obozach AZS–u, zaznajomił się z magistrem wychowania fizycznego, który piastował funkcję sekretarza partii na jego uczelni. Ten autentyczny baron, a żeby było śmieszniej, przekonany komunista, często pomagał ludziom nie dbając kompletnie o doczesne sprawy. Krzysztof odgrzebał w pamięci, że jak wyjeżdżał do Stanów, pan baron dał mu grawerowane oczko do herbowego sygnetu, z prośbą, by je zawiózł jego bratu, który był w Chicago walczącym antykomunistą. Ci nawiedzeni bracia, choć się światopoglądowo spierali na zabój, kochali się jak na braci przystało, a Krzysztof polubił ich obu, gdyż byli, każdy na swój sposób, porządnymi ludźmi.
    Na umówionym spotkaniu z baronem sekretarzem Krzysztof opowiedział otwarcie o swoich problemach. Chwyciło. Wystarczył jeden telefon, i dostał od ręki uczelniany etat. ¬– Bardzo jestem panu magistrowi wdzięczny – podziękował zażenowany Krzysztof. – Ależ nie ma, za co, miło mi, że mogłem panu pomóc – odpowiedział sekretarz, a widząc, że Krzysztof zbiera się do wyjścia, dodał niby od niechcenia: – Nie chciałbym być natrętny, ale gdyby pan się kiedyś zdecydował zapisać do partii, to proszę wypełnić ten oto formularz. Krzysztof aż podskoczył na krześle obrażony propozycją. – Tylko żartowałem – wycofał się rakiem pojętny sekretarz i schował formularz do czerwonej teczki…”, koniec cytatu.

    Musicie Państwo przyznać, że posłużenie się przez prof. Woleńskiego tym fragmentem z powieści beletrystycznej do oskarżenia mnie, że zostałem przyjęty do pracy na AGH na telefon sekretarza PZPR jest niepodważalnym dowodem auto-kompromitacji profesora Woleńskiego. Ale to jeszcze nie koniec insynuacji pana profesora, który pisze o mnie w komentarzu: „laureat nagrody za uzyskanie stopnia dr otrzymanej w stanie wojennym, która musiała być zaaprobowana przez komisarza wojskowego AGH…”, koniec cytatu.

    Otóż prawda jest taka, że doktorat obroniłem w roku 1980, kiedy jeszcze nikomu się o stanie wojennym nie śniło, -i w tym samym roku mój promotor prof. Janusz Kotlarczyk złożył wniosek o przyznanie mi indywidualnej nagrody I stopnia za działalność naukową. Ponieważ formalności trwały długo, nagrodę tę zatwierdzono już w stanie wojennym, a ja odebrałem ją w roku 1982, jak zawsze w takich przypadkach na Radzie Wydziału, - i nie sądzę, by do tego była wówczas potrzebna opinia komisarza wojskowego AGH, jak sugeruje ppkrętnie prof. Woleński.

    Czy teraz Państwo rozumiecie jak niegodnej manipulacji dokonał w tym przypadku etyk i teoretyk prawdy profesor Jan Woleński? To, co napisałem jest w każdej chwili do sprawdzenia w Dziekanacie Wydziału Geologicznego AGH i na dobrą sprawę powinienem za tę bezprecedensową w akademickim środowisku potwarz pozwać prof. Woleńskiego do Sądu. Lecz nie zrobię tego, bowiem nie wykluczam możliwości, że taki pozew jest cichym marzeniem schodzącego już z niwy naukowej pana profesora Woleńskiego liczącego na medialną reanimację.

    Kolejna insynuacja skierowana pod moim adresem przez prof. Woleńskiego to cytuję, za panem profesorem:
    „człek całkowicie bierny w latach 1981-1989 (ponoć strajkował po wprowadzeniu stanu wojennego, ale go nikt nie widział”)…”, koniec cytatu.

    Otóż na szczęście jeszcze żyją naoczni świadkowie mojego uczestnictwa w strajku czynnym Akademii Górniczo-Hutniczej po ogłoszeniu stanu wojennego, którzy są gotowi to w razie potrzeby ten fakt poświadczyć, - a są to prof. Andrzej Paulo AGH, prof. Ryszard Golański AGH, dr hab. Stanisław Witczak AGH oraz dr hab. Włodzimierz Mościcki AGH, z którymi razem strajkowałem. Więc znowu stawiam pytanie otwarte. Jakiego typu człowiekiem trzeba być, żeby się posunąć do tak nikczemnej insynuacji?

    Ale, co tam ja, szeregowy bloger i pyłek marny. O tym, że profesor Jan Woleński jest trwającym w poczuciu nietykalności uczonym ogarniętym manią wielkości zaświadcza fakt, że na odbytym stosunkowo niedawno KONGRESIE KULTURY AKADEMICKIEJ na Uniwersytecie Jagiellońskim prof. Woleński bezpardonowo zaatakował nawet ówczesną Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego panią Lenę Kolarską-Bobińską, o czym napisałem szczegółowo w cieszącym się w Internecie ogromną popularnością tekście pt. „Ministra Kolarka-Bobińska karci jagiellońskich jajogłowych” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/575693,ministra-kolarska-bobinska-karci-jagiellonskich-jajoglowych.

    Więc na koniec, jak to w Szkle Kontaktowym ma zwyczaj mawiać o panu Prezesie orędownik mojej bibliofilskiej książki wspomnieniowej pt. „Epopeja helskiej balangi – GRUPA” pan redaktor Jerzy Iwaszkiewicz powiem, że z najwyższym szacunkiem dla pana profesora Jana Woleńskiego nadeszła już najwyższa pora by pana profesora seniora nestora nieco odbrązowić.

    I na tym kończę, w pełni świadom tego, że profesor Woleński napisze za chwilę kolejny przemądrzały i pełen buty komentarz, gdyż należy do gatunku tych, o których Thomas Sowell napisał słynną książkę pt. „Oni wiedzą lepiej”.

    Dziękuję Państwu za uwagę,

    dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)
  • 2018-03-20 15:12 | Slawczan

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @2018-03-19 11:34 | Krzysztof Pasierbiewicz
    Zapoznaje się Pan z typowo prawacką metodą - przegrzebywania biografii adwersarza celem znalezienia argumentów. Zresztą sam Pan przywołał swojego rodzica jako argument czym się Pan naraził na odpowiedź. Nazywa się Pan Krzysztof Pasierbiewicz a nie Krzysztof Świętejpamięciakowcowic Pasierbiewicz, nieprawdaż?
    Mnie np. zupełnie nie interesuje kim był Pana Ojciec, podobnie zresztą jak i Pana Woleńskiego. Rozmawiamy o PANU a nie Pana rodzicielu, przy czym to pan przywołał swojego rodzica do ,,pomocy".
    Dla jasności: oczywiście nie odmawiam nikomu prawa do przytoczenia przykładu z życia rodzica czy też praszczurów tylko chodzi mi o traktowanie rodziców (albo praszczurów) jako źródła moralnej racji.
    Przypominam Panu, że nie jedna osoba której ojciec zapisał piękną kartę okazała się zupełną kanalią (jak np. nasz Kaczelnik)a wiele osób których rodzice okazali co najmniej wątpliwi okazali się patriotami (np. A. Michnik).
    Nie geny, drogi panie, konstytuują człowieka ale my sami tworzymy siebie.
  • 2018-03-20 19:17 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz deklaruje:
    „Przykro mi to pisać”
    • To pewnie prawda, ale de se, nie de re
    „ale to, co pan profesor Woleński napisał w komentarzach celem zdeprecjonowania pięknej karty niepodległościowej mojego śp. Ojca Akowca”,
    • Wielokrotnie podkreślałem, że moim celem jest kwestionowanie (lub deprecjonowanie, jak kto woli) stwierdzeń p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza o jego ojcu, a nie działalności p. Michała Pasierbiewicza w czasie wojny. Nic nie poradzę na to, że p. KP nie potrafi pojąć tej prostej różnicy.
    „to grzebanie prof. Woleńskiego w biografii mojego Taty zwieńczone wyprawą pana profesora do Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, to pokrętne interpretowanie przez prof. Woleńskiego zeznań podwładnego mojego Ojca pana Tadeusza Łagana”,
    • Anafora w postaci słowa „to” jest niezbyt jasna, jak zresztą większość konstrukcji gramatycznych p. Pasierbiewicza. Nie było potrzeby wyprawiać się do rzeczonego Muzeum. Wystarczyło poprosić o informację, za raz przysłali. Nie ma też potrzeby grzebać, bo wystarczy przeczytać stosowne dokumenty i porównać z tym, co od lat wystukuje p. Krzysztof Pasierbiewicz. Jeśli pokrętnie interpretuje relację p. Łagana, to radbym wiedzieć w którym punkcie, ale na podstawie tego, co znajduje się w tekście zostawionym przez p. Łagana, a nie tego, co o nim twierdzi p. Pasierbiewicz,
    „a także podważanie prawdziwości moich wspomnień z pogrzebu mojego Taty”
    • Cytat z wystukania p. Pasierbiewicza w dniu 9 maja 2014 r.
    „[…] by opowiedzieć o moim Ojcu, którego de facto nie znałem, gdyż bezpieka zamęczyła go w roku 1952, kiedy miałem niespełna 7 lat. Pamiętam go jak przez mgłę, a jedno, co dobrze zapamiętałem to migawki, jak nam po raz ostatni pokiwał ze szpitalnego okna, gdzie wylądował po kolejnym przesłuchaniu na bezpiece i druga scena, która wryła mi się w pamięć to zamieszanie na pogrzebie Taty, kiedy mimo, że cały cmentarz Rakowicki w Krakowie był obstawiony przez ubecję, tuż przed opuszczeniem do grobu na trumnie pojawiła się biało czerwona wiązanka z szarfą „Od Przyjaciół z AK” – do dziś nie wiem, kto i jakim cudem ją tam położył.”
    Trochę to inaczej wygląda od tekstu, który zacytowałem w jednym z poprzednich komentarzy. Nadto, p. Pasierbiewiz miał lat 8 w 1952 r., nie 7. Sam przyznaje, że zapamiętał migawki. Trudno traktować poważnie wspomnienia osobnika, który nie wie, ile miał lat w jednym z najważniejszych dni w swoim życia, a także utrzymuje, że w marcu 2018 minęło 75 lat od wypędzenia żydów z krakowskiego Kazimierza, co miało zdarzyć się w 1968 r. I wreszcie, ułomność pamięci p. Pasierbiewicza jest od lat powszechnie znana w Krakowie.
    „Zeznania podwładnego mojemu Tacie”
    • Mojego taty (ewentualnie Taty),
    „żołnierza Jego Piątki Akowskiej”
    • jego (ewntualnie Jego) piątki akowskiej; najwyraźniej p. Pasierbiewicz sądzi, że użycie dużych liter w pisowni imion pospolitych podniesie wiarygodność jego wystukań.
    „pana Tadeusza Łagana znajdują się w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau – vide: Oświadczenia t.128, str. 1 – 6, 23 – 31, 35; sygn. Ośw. / Łagan / 3078, nr inw. 172902, Oświęcim, dn. 13.02.2013, więc łatwo jest w razie potrzeby sprawdzić, co rzeczywiście zeznał pan Tadeusz Łagan w sprawie przerzucania przecz rzeczoną Piątkę Akowską w czasie okupacji hitlerowskiej leków do niemieckiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau.”
    • Świnta prowda, więc wystarczy zacytować odpowiednie fragmenty tekstu p. Łagana,
    aby sprostować moje „pokrętne manipulacje”.
    I na deser jeszcze takie wystukanie p. Pasierbiewicza (też z 9 maja 2014)
    „Bowiem za Boga nie umiem zrozumieć, dlaczego mojego Ojca, nie dość, że za to, co robił dla Polski uznano za „wyklętego”, to na domiar złego za to, że pomógł tylu Żydom zagryzły „wilki” o żydowskich korzeniach właśnie. A dzisiaj ich dzieci… Ech! Kończę, bo jeszcze za dużo chlapnę”
    • To bardzo impresywna sekwencja. Wprawdzie nie wiadomo (nie zostało udokumentowane), że pomógł wielu Żydom, zagryzły go „wilki” o żydowskich korzeniach, co zresztą też nie zostało udokumentowane. A co dzieci tych wilków (chyba też o żydowskich korzeniach, np. Hartman, Woleński et consortes) dzisiaj, to p. Pasierbiewicz nie raz udokumentował wspominając o parchach, przypuszczalnie zarejestrowanych na listach jeszcze nie ujawnionych. Ot, co.
    • Problem w tym, że p. Pasierbiewicz uważa, że jest tak mądry, jak inni są głupi. Nie bierze pod uwagę, że wszystko wskazuje na to, iż jest akurat odwrotnie.
    Jan Woleński

  • 2018-03-21 09:58 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Panie Pasierbiewicz, tym razem krótko
    1. Pana opinia o mnie jest mało miarodajna, więc nie biorę jej pod uwagę;
    2. Proszę przytoczyć pełen fragment "Magii namiętności", w którym stoi o tym, jak Pan został zatrudniony (fragment, w którym Pański znajomy powiada, kiedy Pan zaczyna pracę);
    3. Prof. Andrzej Gołaś organzował strajk w AGH i od niego wiem o Pańskie nieobecności tam;
    4. Nagroda. Faktycznie, frmalności mogły trwać długo, ale wystarczy "nagrodę zatwierdzono w stanie wojennym". Pańskie mniemanie o roli komisarza wojskowego jest całkowicie mylne. Wielu nie zatwierdzano wcześniej przyznanych nagród i awansów, np. w moim wypadku;
    5. Nikt nigdzie nie widział Pana w jakiejkolwiek działalności opozycj nej w stanie wojennym;
    6. Nic nie poradzę na to, że sam Pan należy do tych niwyrobionych i myli Ziemkiewicza z samym sobą. Niemniej jednak, wart Pac pałaca;
    7. Proszę przytoczyć dokumenty w sprawie ratowania Żydów przez Pańskiego ojca i będzie po sprawie;
    8. Pańska kompetencja i w konsekwencji rola w odbrązawianiu mnie (jak w w kierunku odwrotnym) jest dokładnie zerowa.
    9. I mierz Pan zamiary na siły, a nie odwrotnie - w każdej dziedzinie.
    Jan Woleński

  • 2018-03-21 20:09 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Okresowo zawieszam komentowanie na tym portalu, gdyż przed chwilą na moich blogach na S24 oraz NB Niezależnej.pl opublikowałem tekst pt. "List polskiego blogera do Naczelnego Rabina Polski" (w sprawie profesora-prezydenta Jana Woleńskiego)- vide:

    https://www.salon24.pl/u/salonowcy/853427,list-polskiego-blogera-do-naczelnego-rabina-polski

    Zainteresowanych przekierowuję tedy na dyskusję, która tam się rozwija.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-22 10:56 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz wyjawia:
    „Okresowo zawieszam komentowanie na tym portalu, gdyż przed chwilą na moich blogach na S24 oraz NB Niezależnej.pl opublikowałem tekst pt. "List polskiego blogera do Naczelnego Rabina Polski" (w sprawie profesora-prezydenta Jana Woleńskiego)- vide:
    https://www.salon24.pl/u/salonowcy/853427,list-polskiego-blogera-do-naczelnego-rabina-polski”
    Gorąco namawiam do zapoznania się z tym pociesznym tekstem. Pan Pasierbiewicz wykorzystał klawiaturę do zapodania jednym z komentarzy: „to [wystukanie p. Pasierbiewicza] właśnie stwarza szansę, że pan Rabin profesora Woleńskiego poprosi na dywanik. to właśnie stwarza szansę, że pan Rabin profesora Woleńskiego poprosi na dywanik. Ojciec Dyrektor też formalnie nic nie może, a jednak może jeśli nie wszystko, to prawie.”. Pomijając już fakt, że pisze się „rabin” a nie „Rabin” (chyba, że p. Pasierbiewicza ma na myśli I. Rabina, jednego z premierów Izraela, ale on od dawna nie żyje, więc trudno byłoby, aby wezwał mnie na dywanik), rabini nie mają żadnych kompetencji do wzywania świeckich Żydów na dywanik. Porównanie z Ojcem Dyrektorem jest równie trafne, jak rachunek p. Pasierbiewicza, że 2018-1968 = 75.
    Wracając do, o których była mowa, pozwalam sobie zacytować fragment powieści p. Pasierbiewicza „Magia namiętności” opisujący, jak został uczonym
    (https://www.salon24.pl/u/salonowcy/668102,magia-namietnosci-odcinek-12):P
    „[Krzysztof] Na poczcie zobaczył na kopercie pieczątkę Przedsiębiorstwa Geologicznego, skąd w czasie studiów pobierał stypendium fundowane. Dyrekcja informowała o nakazie pracy, celem spłacenia owej zapomogi, w terminie natychmiastowym.
    Krew odpłynęła mu do nóg. Jezu! Co ja teraz zrobię? Przecież praca w takim przedsiębiorstwie to wieloletnie zesłanie na jakieś zadupie i picie wódy z wiertaczami od rana do zmroku. […].
    Przerażony, nerwowo szukał sensownego wyjścia z życiowej pułapki.
    I raptem sobie przypomniał, że jedynym sposobem obejścia nakazu pracy jest podjęcie pracy naukowej na uczelni, co mu proponował niedawno na obozie sportowym AZS-u szef Studium Wychowania Fizycznego piastujący funkcję sekretarza partii na jego uczelni. Przypomniał sobie, że jak wyjeżdżał do Stanów sekretarz dał mu grawerowane oczko do herbowego sygnetu, z prośbą, by je zawiózł jego bratu, który był w Chicago walczącym antykomunistą, z prośbą, by je zawiózł jego bratu, który był w Chicago walczącym antykomunistą, za co pan sekretarz bardzo mu dziękował nadmieniając jednocześnie, że chciałby mu się za tą grzeczność zrewanżować.
    Na umówionym spotkaniu z sekretarzem opowiedział mu otwarcie o swoim problemie. Chwyciło. Wystarczył jeden Telefon i dostał od ręki etat uczelniany.
    ¬–Bardzo jestem panu magistrowi wdzięczny – dziękował.
    – Ależ nie ma, za co, miło mi, że mogłem panu pomóc – odpowiedział sekretarz, a widząc, że Krzysztof zbiera się do wyjścia, dodał niby od niechcenia: – Nie chciałbym być natrętny, ale gdyby pan się kiedyś zdecydował zapisać do partii, to wystarczy wypełnić ten oto formularz.
    Krzysztof aż podskoczył na krześle z oburzenia.
    – Tylko żartowałem – wycofał się rakiem pojętny sekretarz i schował formularz do czerwonej teczki. W przyszłym tygodniu rozpoczyna pan pracę na uczelni.
    […]
    Uff! – odsapnął z ulgą wychodząc od towarzysza sekretarza. […].
    W drodze do domu dręczyła go myśl: - Tata by mnie pewno nie pochwalił, że poszedłem po prośbie do aparatczyka reżimowej władzy. Po czym, wytłumaczył sobie:
    – Przecież to oni tatę wykończyli. Więc niech, chociaż w części spłacą swoje winy”.
    Pan Pasierbiewicz (patrz jeden z poprzednich komentarzy) zarzuca mi, że oparłem się na beletrystyce jego produkcji. Kiedyś przypomniałem p. Pasierbiewiczowi ten śliczny ustęp. Oto jego ówczesny komentarz:
    „Jan Woleński, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, etyk, teoretyk prawdy, wieloletni przewodniczący Komitetu (Sic!) Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk, laureat "Naukowego Nobla 2013" jako dowód, iż zostałem rzekomo zatrudniony na AGH na telefon sekretarza PZPR przytacza cytat z mojej książki beletrystycznej pt. "Magia namiętności", vide:
    http://www.portal.arcana.pl/Wielka-milosc-w-powiesci..., powieści, w której ani raz nie pada nazwisko Pasierbiewicz. Więc rzeczonemu niedoukowi Janowi Woleńskiemu należy wyjaśnić, że beletrystyka (fr. belles-lettres – literatura piękna) to proza fabularna, np.: powieści, opowiadania, nowele itp., przede wszystkim o charakterze rozrywkowym, a utwory beletrystyczne są fikcją literacką.
    A więc, jaki jest koń każdy widzi, gdyż pożal się Boże profesor UJ Jan Woleński dał właśnie dowód, że jest nieodpowiedzialnym i niedouczonym mataczem, a także nieetycznym
    oszustem, co dyskwalifikuje go jako profesora uniwersyteckiego i ośmiesza go w oczach studentów”.
    * Czym jest „Magia namiętności”? Pan Pasierbiewic deklaruje: „Więc postanowiłem opublikować w Internecie moją powieść autobiograficzną [„Magię namiętności”]”. A to nowość, powieść autobiograficzna nie dotyczy jej autora. Dla jasności, beletrystyka nie jest fikcją literacką, aczkolwiek zawiera elementy fikcyjne. W powieści p. Pasierbiewicza jest na pewno sporo fikcji, np. o sukcesach naukowych jej autora. Być może fikcją jest także fragment „Przecież to oni tatę wykończyli”, ale mniejsza o to. Wszelako świadek inicjacji p. Pasierbiewicza jako pracownika AGH, powiedział mi, że zacytowany opis zatrudnienia obecnego mistrza w oddawaniu się prawdzie (lub raczej Prawdzie) nie jest fikcyjny, ale zdaje sprawę z tego, jak było. Teraz chyba widać, jaki jest p. Pasierbiewicz jako sługa prawdy.
    Nie mogę się oprzeć zacytowaniu jednego fragmentu z listu p. Pasierbiewicza do rabina Schuldricha. Oto on:
    „Do oceny Pana Rabina pozostawiam także działalność profesora Woleńskiego, jako etyka, logika, teoretyka prawdy oraz filozofa języka, który w komentarzach dodanych do jego felietonu dokonuje paskudnej manipulacji pisząc, iż z zeznań podwładnego mojego Ojca znajdujących się w Archiwum Muzeum Narodowego Auschwitz-Birkenau nie wynika, że mój Ojciec Michał Pasierbiewicz przerzucał leki do obozu w Auschwitz, bo pan Łagan tego nie napisał w złożonym oświadczeniu. Ale pan profesor nie pisze już, że na samym początku pan Łagan oświadczył, iż dowódcą tej Piątki Akowskiej był mój Ojciec inż. Michał Pasierbiewicz. Czyli według logiki prof. Woleńskiego, dowódca Piątki Akowskiej, która organizowała przerzut leków do obozu w Auschwitz nie brał w udziału tych akcjach. Więc pytam Pana Rabina, czy tego rodzaju logika nie ośmiesza pana Jana Woleńskiego, jako nauczyciela akademickiego, profesora uniwersyteckiego i byłego wiceprezydenta żydowskiej Loży Polin?”
    * Otóż, faktycznie p. Łagan napisał, że jego dowódcą był p. Michał Pasierbiewicz. Wszelako, w znanym mi dokumencie, nie stwierdził, że grupa (w strukturze AK nie było żadnych piątek ani Piątek – p. KP myli ilość członków danej grupy z jej nazwą, ale to drobiazg), do której należał zajmowała się przerzutem lekarstw dla więźniów. Tak więc, z oświadczenia p. Łagana nie wynika, że p. Michał Pasierbiewicz ratował Żydów i uratował (tak twierdzi jego syn) ich dziesiątki, setki lub nawet więcej. Nie wynika też, iż nie ratował. Tak więc, najlepiej będzie, gdy p. dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, odwiesi swoje zawieszenie i przedstawi dokumentację, z której wynika (lub jest wysoce prawdopodobne) to, co twierdzi. Niech więc zawiesi to, co jeszcze nie wisi. Na razie miesza, jest to typowe dla jego argumentacji, konfabulację z logiką.
    Jan Woleński
  • 2018-03-23 09:24 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan Pasierbiewicz poinformował ludzkość o swoim liście:
    https://www.salon24.pl/u/salonowcy/853427,list-polskiego-blogera-do-naczelnego-rabina-polski
    Przesłałem zainteresowanemu. Oto jego odpowiedź:
    "Thanks
    I do not respond to. Logs and the like.
    I just ignore it
    But it is very hurtful. Sorry
    Szabat Szalom
    [Dziękuję. Nie odpowiem. Ignoruję to. Wióry itp. Ale to przynosi ujmę [autorowi].
    Szabat Shalom.]
    Oczywiście ta odpowiedź dowodzi, że Żydzi są solidarni i próbują rządzić światem. Pan Pasierbiewicz może triumfować.
    Jan Woleński
  • 2018-03-23 18:11 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Pan profesor Jan Woleński właśnie dodał na portalu POLITYKA.PL następujący komentarz, cytuję:
    2018-03-23 09:24 | wolenski
    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”
    Pan Pasierbiewicz poinformował ludzkość o swoim liście:
    https://www.salon24.pl/u/salonowcy/853427,list-polskiego-blogera-do-naczelnego-rabina-polski
    Przesłałem zainteresowanemu. Oto jego odpowiedź:
    "Thanks
    I do not respond to. Logs and the like.
    I just ignore it
    But it is very hurtful. Sorry
    Szabat Szalom”
    [Dziękuję. Nie odpowiem. Ignoruję to. Wióry itp. Ale to przynosi ujmę [autorowi].
    Szabat Shalom.]
    Jan Woleński…”, koniec cytatu.

    No i mamy kolejną manipulację profesora Jana Woleńskiego. Tym razem jest to intencjonalnie błędne i co tu dużo mówić intencjonalnie kłamliwe przetłumaczenie przez rzeczonego profesora odpowiedzi Naczelnego Rabina Polski na język polski, co definitywnie kompromituje profesora Woleńskiego.

    Mój komentarz:
    Jeśli to, co napisał prof. Jan Woleński o odpowiedzi pana rabina jest prawdą, to jaki jest koń, a właściwie, jakie są dwa konie, każdy widzi.

    Pozdrawiam,
    Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-23 18:18 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Profesor Jan Woleński pyta mnie w swoim komentarzu [2018-03-21 09:58 | wolenski]

    "Proszę przytoczyć dokumenty w sprawie ratowania Żydów przez Pańskiego ojca i będzie po sprawie..."
    ---------------------
    Odpowiadam:

    Vide: https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/143605

    W razie potrzeby dostarczę jeszcze inne dokumenty
  • 2018-03-24 09:16 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Dziś obchodzimy ustanowiony przez prezydenta Andrzeja Dudę Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.
    Więc chciałbym teraz Państwu opowiedzieć o nieznanych Bohaterach II Wojny Światowej. Przed kilku laty, przy okazji zbierania przez dziennikarza Mariana Kwiatkowskiego materiałów do jubileuszowego albumu o elektrowni Siersza Wodna, rzeczony dziennikarz dotarł do nieznanych dotychczas dokumentów o bohaterskich akcjach żołnierzy Armii Krajowej polegających na zorganizowanej pomocy w dostarczaniu lekarstw, a także środków opatrunkowych i żywności więźniom znajdującego się na terenach okupowanej przez Niemców Polski niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz - zasilanego w energię elektryczną przez elektrownię Siersza Wodna.
    W czasie okupacji niemieckiej, w elektrowni Siersza Wodna i okolicach obozu Auschwitz - Birkenau działały zorganizowane, konspiracyjne formacje Armii Krajowej rejonu Trzebina, który wchodził w skład obwodu AK w Chrzanowie. Były to tzw. „Piątki Akowskie”.
    Dowódcą jednego z takich oddziałów AK był mój Ojciec inżynier Michał Pasierbiewicz, pseudonim konspiracyjny „Paweł”. Pod jego dowództwem Jego żołnierze przez całą okupację niemiecką i do końca wojny, z narażaniem życia własnego i ich rodzin, pomagali przeżyć wielu więźniom obozu, głównie żydowskiego pochodzenia.
    Więc szczególnie w dniu dzisiejszym warto wymienić nazwiska owych bohaterskich żołnierzy, którzy jako pracownicy elektrowni Siersza-Wodna mieli wstęp na teren obozu w Auschwitz. Byli to: Stanisław Banda, Tadeusz Łagan, Franciszek Pająk, Michał Pasierbiewicz (dowódca – vide: https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/143605), Aleksander Rzepa, Wojciech Zieliński i Józef Żyli. Żołnierzem, który brał także udział w tej konspiracyjnej akcji był obozowy więzień, elektryk - Adam Waxmann, który niestety zginął w Parku Pszczyńskim w ostatnich dniach ewakuacji obozu. Należy także uhonorować nazwiska właścicieli czterech aptek, farmaceutów, którzy również narażali się, dostarczając konspiracyjnym oddziałom AK leki. Byli to: J. Radwańska z Trzebini, Antoni Sopicki z Chrzanowa, Jadwiga Gabriel z Oświęcimia i pan Nowak z Zatora. Wspomniany poprzednio Adam Waxmann z wewnątrz obozu dostarczał za pośrednictwem konspiracyjnej jednostki Michała Pasierbiewicza szczegółowe wykazy leków potrzebnych obozowym więźniom.
    Piątka AK pod dowództwem Michała Pasierbiewicza nie tylko pomogła przeżyć wielu więźniom, ale dostarczała również dowództwu Polskiego Państwa Podziemnego i Polskiej Armii Podziemnej szczegółowe raporty o liczebności, obsadzie i uzbrojeniu obozu Auschwitz przekazując informacje i tajne dokumentacje ze znajdującej się niedaleko, w tzw. podobozie Rajsko, fabryki części do niemieckich samolotów, gdzie również pracowali więźniowie. Żołnierze tamtejszych oddziałów Armii Krajowej wraz z pracownikami elektrowni Siersza Wodna pomagali również w przerzutach przez granicę ściganym przez niemieckie Gestapo uciekinierom oraz jeńcom alianckim, którym udało się wydostać z niemieckich rąk. W tym celu uruchomili oni na tamtejszych terenach produkcję podrobionych okupacyjnych legitymacji pracowniczych, tzw. Arbeitausweis. Najwyższą cenę życia zapłacili za to między innymi Zbigniew Winiarczyk i Kazimierz Marciński, wytropieni i straceni następnie przez Gestapo.
    Zasługą zarówno pracowników elektrowni Siersza Wodna jak i organizacji AK było również to, że wycofujący się Niemcy nie zdołali wysadzić zaminowanej już elektrowni. Okupacyjny generalny dyrektor elektrowni, Austriak, przekazał Polakom w ostatniej chwili plany zniszczenia elektrowni, dzięki czemu nie tylko zdołali temu zapobiec, ale uchronili tym samym od zalania wiele znajdujących się w okolicach kopalń.
    Swoiście tragicznym chichotem historii są powojenne losy tych bohaterów, którzy narażając bez wahania swoje życie uratowali prawdopodobnie setki istnień ludzkich, w większości pochodzenia żydowskiego. Niestety, kiedy po wojnie okazało się, że inż. Michał Pasierbiewicz był żołnierzem Armii Krajowej, on i jego rodzina, w „nagrodę” za odwagę w czasie wojny poddani zostali komunistycznemu terrorowi śledztw, rewizji i wielogodzinnych przesłuchań. Po jednym z takich bestialskich przesłuchań w Urzędzie Bezpieczeństwa Michał Pasierbiewicz zmarł na atak serca pozostawiając wdowę z dwójką małych dzieci.
    Dziękuję Państwu za uwagę,
    Krzysztof Pasierbiewicz, syn Michała.
  • 2018-03-24 13:41 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Do trzech ostatnich komentarzy p. Pasierbiewicza:
    1. "No i mamy kolejną manipulację profesora Jana Woleńskiego. Tym razem jest to intencjonalnie błędne i co tu dużo mówić intencjonalnie kłamliwe przetłumaczenie przez rzeczonego profesora odpowiedzi Naczelnego Rabina Polski na język polski, co definitywnie kompromituje profesora Woleńskiego.
    Mój komentarz:
    Jeśli to, co napisał prof. Jan Woleński o odpowiedzi pana rabina jest prawdą, to jaki jest koń, a właściwie, jakie są dwa konie, każdy widzi.
    * To proszę przetłumaczyć poprawnie. Pewnie wyjdzie, że rabin Schudrich ma zamiar odpowiedzieć i nie ignoruję Pana, a także zgadza się z treścią.
    2.
    "Vide: https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/143605"
    Oto treść tej informacji.
    Imiona: Michał
    Nazwisko: Pasierbiewicz
    Miejsce urodzenia: Radymno
    Data urodzenia: 12-01-1908
    Imię ojca: Stanisław
    Imię matki: Franciszka
    Treść zapisów ewidencyjnych
    Opis materiałów Stan zachowania Uwagi
    Akta operacyjne Michał Pasierbiewicz był rozpracowywany przez Sekcję I Wydz. IV WUBP w Krakowie, jako były dowódca grupy sabotażowej AK na okolice Chrzanowa z czasów okupacji. Sprawę zamknięto i materiały złożono w Archiwum Wydz. "X" WUdsBP w Krakowie 04.07.1955 pod sygn. 3639/II. Akt o dawnej sygn. 3639/II brak. Wpis na podstawie dokumentacji ewidencyjno-kartot.
    Akta administracyjne Michał Pasierbiewicz występuje w arkuszach ewidencyjnych dot. m.in. ujawnionych członków AK. IPN Ka 014/552 t. 1-14 (33676/II)
    Akta administracyjne Michał Pasierbiewicz występuje w wykazie osób amnestionowanych jako członek AK, dowódca jednej z grup z obwodu chrzanowskiego. IPN Ka 032/127 (103/3)
    * Pan Pasierbiewicz nie rozumie albo udaje, że nie rozumie o co chodzi. Nikt nie kwestionuje tego, że był dowódcą jednej z grup (a nie Piątki Akowskiej) i że był rozpracowywany przez UB. Problem podniesiony przeze mnie dotyczy tylko i wyłącznie ratowania Żydów przez Michała Pasierbiewicza. Czyżby w dokumentach o wskazanej sygnaturze znajdowało się co na ten temat? Jeśli tak, niech p. Krzysztof Pasierbiewicz zacytuje stosowne fragmenty.
    3. "Były to tzw. „Piątki Akowskie”.
    Dowódcą jednego z takich oddziałów AK był mój Ojciec inżynier Michał Pasierbiewicz, pseudonim konspiracyjny „Paweł”. Pod jego dowództwem Jego żołnierze przez całą okupację niemiecką i do końca wojny, z narażaniem życia własnego i ich rodzin, pomagali przeżyć wielu więźniom obozu, głównie żydowskiego pochodzenia."
    Informacja ta jest błędna w takim oto punkcie. Obóz w Oświęcimiu powstał w lipcu 1940 r., a Żydzi byli tam przywożeni (na większą skalę od 1942 r.). tedy, zwrot "przez całą okupację" jest nieścisły. To jednak można zaliczyć na konto ignorancji kogoś, kto nie umie odjąć 1968 od 2018. Ważniejsze jest jednak to, p. Pasierbiewicz nadal nie dokumentuje swoich informacji. Akurat znalazłem informacje o książce Henryka Świebockiego, Ludzie dobrej woli (2005) zawierającą informację o osobach pomagającym więźniom w Auschwitz. Z opisu wynika, że jest tam wymienione ponad 1000 nazwisk. Opis wzmiankuje także o upamiętnieniu tych osób. Aż dziw, że trak wielki spec od historii wojny, jak p. Pasierbiewicz, nie zna tej publikacji. Zamówiłem tę pozycję i powinienem ją otrzymać na początku przyszłego tygodnia. Ano, zobaczymy, czy enuncjacje p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza zostaną potwierdzone przez informacje zawarte w wymienione książce.
    Jan Woleński
  • 2018-03-25 23:58 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @ALL

    Żałość mnie ogarnia, gdy czytam, jak prof. Jan Woleński brnie w zaparte ratując się swymi zgranymi sztuczkami, w które już chyba nikt nie wierzy. No cóż, auto-kompromitacja pana profesora staje się tak ambarasująca, iż moim zdaniem redaktorzy szpalty "Felietony Jana Woleńskiego" winni ją dyskretnie usunąć celem ratowania wizerunku portalu POLITYKA.Pl. Ale to już nie moja sprawa.

    Dziękuję za uwagę i serdecznie Państwa pozdrawiam,
    Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-26 11:25 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz oświadcza światu:
    "Żałość mnie ogarnia, gdy czytam, jak prof. Jan Woleński brnie w zaparte ratując się swymi zgranymi sztuczkami, w które już chyba nikt nie wierzy. No cóż, auto-kompromitacja pana profesora staje się tak ambarasująca, iż moim zdaniem redaktorzy szpalty "Felietony Jana Woleńskiego" winni ją dyskretnie usunąć celem ratowania wizerunku portalu POLITYKA.Pl. Ale to już nie moja sprawa".
    * Byłoby lepiej, gdyby p. Pasierbiewicz nie kierował się złością, nie tylko dlatego, że ta (złość) piękności szkodzi, ale przeszkadza w racjonalnym formułowaniu myśli. Nawiasem mówiąc, nie ma szpalty "Felietony Jana Woleńskiego", co p. Pasierbiewicz przeoczył zapewne z powodu sterownika tego, co go ogarnia, więc redaktorzy nie mają czego usuwać. Co do mojej auto-kompromitacji, to, jak na razie, jedynym źródłem tej oceny jest stwierdzenie p. Pasierbiewicza "Twierdzę, że Jan Woleński auto-skompromitował się", ale z tego wynika tylko tyle, że p. Pasierbiewicz tak twierdzi, natomiast nie wynika zdanie "Jan Woleński auto-skompromitował się".
    Na razie czekam na książkę "Ludzie dobrej woli" Henryka Świebockiego. Przeczytam, wypowiem się na temat tego, co w niej znajdę. Na razie odnotuję pewną zmianę w narracji p. Pasierbiewicza. Otóż, w swoim wystukaniu ("Nasze Blogi", Salon 24") o polskim holokauście napisał tak:
    "swoiście tragicznym chichotem historii są powojenne losy wielu z tych bohaterów, którzy narażając się na śmiertelne niebezpieczeństwo uratowali życie setkom więźniów obozu Auschwitz-Birkenau. [...]. chyba nie muszę dodawać, że jak podają wiarygodne i udokumentowane źródła historyczne to Żydzi stanowił trzon ówczesnej kadry oficerskiej UB".
    W środku opisane są losy jego ojca po 1945 r. Uwagę zwraca fakt, że mowa o uratowaniu setek więźniów obozu Auschwitz-Biekrnau bez wtrącenia, że byli wśród nich Żydzi oraz, że trzonem kadry oficerskiej UB byli Żydzi, ale bez dodania, że żydowscy oficerowie zamęczyli ojca p. Pasierbiewicza. Nie jest wykluczone, ze p. Pasierbiewicz nawet nie uświadamia sobie tej zmiany. Nota bene, udokumentowane
    źródła (badania prof. Paczkowskiego) podają, że w kierownictwie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego było około 30% osób pochodzenia żydowskiego (w 1954 r. 20%), w całym resorcie (na 25 tys. zatrudnionych) - około 10%. Różnie to wyglądało w poszczególnych województwach, np. krakowskie należało do tych, w których (w urzędach wojewódzkich) procent osób pochodzenia żydowskiego wynosił około 7%. Nie wiadomo skąd p. Pasierbiewicz wiedział (bo nie wiadomo, czy wie nadal), że jego ojca przesłuchiwali Żydzi. Niezależnie, ktokolwiek to był i jakiego pochodzenia, jeśli relacje p. Pasierbiewicza odpowiadają prawdzie, zasługuje na potępienie. Natomiast sekwencja "mój ojciec ratował Żydów, za to w nagrodę został zamęczony przez funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego, a teraz ich dzieci (i tu p. Pasierbiewicz retorycznie urywa), jest produktem umysłu mało racjonalnego, nawet jeśli pierwszy element tej układanki jest prawdziwy. Lektura książki Henryka Świebockiego może rozświetlić tę kwestię. Poczekamy, zobaczymy.
    Jan Woleński
  • 2018-03-26 12:59 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Pardon, sprostowanie:
    p. Pasierbiewicza ogarnia nie złość, ale żałość, gdy czyta.
    Jan Woleński
  • 2018-03-26 13:28 | Krzysztof Pasierbiewicz

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @All

    Zapewne zauważyliście Państwo, że w swoich komentarzach pan profesor Jan Woleński od dłuższego czasu sam ze sobą gada.

    Godne zauważenia jest także, iż orędowników pana profesora Jana Woleńskiego kompletnie zamurowało, co samo za siebie mówi.

    Dziękuję Państwu za uwagę i już przedświątecznie pozdrawiam z cudownie wiosennego Krakowa,
    Krzysztof Pasierbiewicz
  • 2018-03-26 13:52 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    Ciekawa obserwacja p. Pasierbiewicza:
    "Zapewne zauważyliście Państwo, że w swoich komentarzach pan profesor Jan Woleński od dłuższego czasu sam ze sobą gada."
    Wynika z niej, że jestem sobą i równocześnie p. Pasierbiewiczem. Pomijając kwestie metafizyczne, tj. identyczności osób, nigdy nie spodziewałem takiej niezwykłej promocji. Jakby nie było równość ustalona przez było nie było dr. nauk technicznych jest jeszcze lepsza niż operacja 2018-1968 dająca wynik 75 z równoczesnym wskazaniem, że w tymże 1968 r. Niemcy wywieźli Żydów z krakowskiego Kazimierza. Pan Pasierbiewicz rozwija się w błyskawicznym tempie, oczywiście cały czas na temat tekstu "Oddani prawdzie i sprawom waznym dla polskiego państwa".
    Jan Woleński
  • 2018-03-26 18:55 | mały fizyk

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    @2018-03-26 13:28 | Krzysztof Pasierbiewicz

    "...Godne zauważenia jest także, iż orędowników pana profesora Jana Woleńskiego kompletnie zamurowało, co samo za siebie mówi."

    Jak pan sie tak prosi, to przytocze jeszcze raz moj komentaz:
    "...Bo jego ego przerasta jego [p. Pasierbiewicza] (intelektualne) mozliwosci...".

    Bardzo celna byla tez uwaga p. prof. Wolenskiego:
    "...9. I mierz Pan zamiary na siły, a nie odwrotnie - w każdej dziedzinie. "
  • 2018-03-29 16:55 | wolenski

    Re:„Oddani prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa”

    All
    Jak było to przewidzenia w książce H. Świebockiego nic nie ma o michale Pasierbiewiczu. To kolejny dowód, że jego syn konfabuluje.
    Jan Woleński