Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(302)
Komentarze użytkownika: rs_
  • 2008-07-08 12:50 | rs_

    Re: Prawo czy pięść w kontekście historii Polski

    Przyznam, że rozśmiesza mnie samo rozważanie kwestii, czy można zawrócić historię. I nie wiedzieć czemu, oddają się tej sprawie z zamiłowaniem poważni, wydawałoby się, ludzie. Cóż, być może jedni robią to z podobnych przyczyn, dla jakich matematycy bawią się liczbami - po prostu lubią takie zabawy. A inni? Jak nie wiesz, czego szukać, szukaj pieniędzy, władzy i seksu. P.S. Tak nawiasem - nie PRL była organizacją przestępczą, tylko co niektórzy ludzie, jak to już wielokrotnie w historii bywało, są tak chamscy i głupi, że nie przeszkadza im obnoszenie się z tym na zewnątrz. A my się nimi przejmujemy, bo jest ich dość dużo, by mogli swoje aberracje przedstawiać (i narzucać) jako normy.
  • 2008-07-11 19:36 | rs_

    do jan33: Szacunek nie należy się za zdobycie stanowiska, tylko za sposób jego sprawowania. A prezydent Kaczyński postępuje w sposób, który nie budzi szacunku, co więcej, wzbudza niechęć. I każdy, kogo to postępowanie niegodne prezydenta dotknie, ma prawo to okazać. Twoja reakcja natomiast przypomina dobrze znane przypadki karania posłańców za przynoszenie złych wiadomości - nie jest winien Kaczyński, tylko Sarkozy, że głośno oznajmił to, co wszyscy wiedzą. > "Prosze mi wyjasnic jaki ma sens popdpisywanie niewaznego dokumentu." Traktat nie jest nieważny. Traktat nie może zostać przyjęty, dopóki nie ratyfikują go wszystkie kraje członkowskie UE. Równie dobrze można było mówić jeszcze przed referendum w Irlandii, że nie warto ratyfikować tego traktatu, bo jeszcze nie wszyscy się wypowiedzieli, a ktoś może go nie przyjąć. I gdyby wszyscy tak mówili, nikt nie zacząłby procesu ratyfikacji. Do końca procesu ratyfikacji nie możemy twierdzić, że Irlandia nie przyjmie go w ten czy w inny sposób. I nie powinniśmy swojego akcesu uzależniać od jakiegokolwiek innego państwa! Albo mamy zdanie i je wyrażamy, albo nie. W tej chwili Kaczyński mówi, że jak Irlandia przyjmie traktat, to on podpisze, a jak Irlandia nie przyjmie, to on nie podpisze. Interesujące byłoby, co powiedziałby Kaczyński, gdyby Tusk uzależnił złożenie podpisu pod tarczą amerykańską od zgody Niemiec - jak Merkel podpisze, to i Tusk podpisze itd. Oczywiście ty możesz tego nie rozumieć, ale okazywanie takiej głupoty przez Kaczyńskiego daje efekty jak opisane w artykule - i na niego trzeba się złościć (i na niedostatek swoich działań przed i w trakcie wyborów prezydenckich, które dały nam takiego prezydenta).
  • 2008-07-11 19:40 | rs_

    do Hipolit: Co do "nieważności" Traktatu, napisałem wyżej. I przyjmij do wiadomości, że póki co nie można mówić o jego nieważności. Nie trzeba odwagi, wystarczy rozum i odrobina dobrej woli, by go użyć.
  • 2008-07-12 01:20 | rs_

    Pytasz mnie tak o naciski na Irlandczyków, jakbym coś takiego twierdził, czyli manipulujesz. Ale pomijając takie, nieświadome pewnie w końcu zagrania - nic nie mówię o Irlandczykach, wręcz przeciwnie, mówię, że mnie ich głos dla wyrażenia mojego nie interesuje. I tym się różnimy, że ja nie stosuję zasłon, jak nasz nieszczęsny prezydent, który udaje, że chce być w UE, a tak naprawdę to zapamiętał jedynie kawał o Polsce jako o którymś tam stanie USA i jeszcze myśli, że Amerykanie też go (tzn. kawał) znają.
  • 2008-10-20 11:41 | rs_

    Stosowanie poprawnego nazewnictwa? W dobie powszechnego stosowania do wyborów politycznych terminologii sportowej? Zapomnij.
  • 2008-10-26 00:10 | rs_

    Re: Znikające pieniądze

    Realny kapitalizm, zwykła rzecz, ci przy żłobie kradną niezależnie od systemu.
  • 2008-10-26 09:52 | rs_

    Re: Egzekucja przy księżycu

    Wyrwanie się z okowów wychowania, proces, który przeszedł p. Kruczyński, musi być trudne, tu więc trzeba położyć większy nacisk i rozszerzać działalność ekologiczną prowadzoną w szkołach o elementy walki z mordowaniem zwierząt. Natomiast stosowanie nazewnictwa pomagającego ukryć właściwe działania przed ludźmi i własnym sumieniem, to rzecz typowa przy wszystkich niemoralnych zachowaniach prowadzonych publicznie. Zmiany w mentalności wymagają jednak czasu, choć mam nadzieję, że podobnie jak nikt obecnie nie przyznaje się do przynależności do organizacji rasistowskiej, wstydliwe będzie obnoszenie się z dubeltówką.
  • 2009-01-29 00:21 | rs_

    Analogie mają to do siebie, że łatwo w nich o demagogię. Co do samochodów, to pomijając to, że są przeznaczone z definicji do czegoś innego, niż zabijanie, jeżdżą one po wyznaczonych trasach i można się przed nimi schronić choćby w parku. Przed uzbrojonym kretynem nie uciekniemy na stałe nigdzie. A co do ulicy, rzeczywiście warto wziąć pod uwagę zagrożenie ze strony samochodów, którymi jeżdżą u nas w znacznie większym niż w cywilizowanych krajach procencie ludzie nie przestrzegający już nawet nie tylko przepisów, ale wręcz elementarnego rozsądku i wydający się nie mieć instynktu samozachowawczego. Pozwolić tym ludziom na swobodne noszenie broni? Wybacz, ale jakoś samoczynnie wydajesz mi się należeć do ich grona.
  • 2009-01-29 00:48 | rs_

    To bardzo uproszczony sposób myślenia, a wniosek jest fałszywy. Po pierwsze, to bandzior wyczeka na odpowiedni moment i nawet nie będziesz miał się okazji przekonać, jaki jesteś szybki. Jeśli tak imponują Ci filmy o Dzikim Zachodzie, to pamiętaj, że oglądasz sieczkę rodem z Hollywood, a nie rzeczywiste zdarzenia i postaci (akurat trwa w tej chwili w Polsce dyskusja na temat kolejnego kowbojskiego filmu stamtąd (Opór), bo zmitologizowali postać, którą w Polsce nie wszyscy dobrze wspominają). Po drugie, zamiast tylko okraść wspomnianego lokatora, przed rabunkiem bandyta strzeli mu w ślepia, żeby mieć pewność, że tamten tego nie zrobi. Jakoś w Polsce nie słychać do tej pory o uczniach zabijających masowo swoich kolegów, jak dzieje się to w krajach, gdzie dostęp do broni jest łatwy (USA, Finlandia). Niewątpliwie do tego dojdzie, w końcu nie Ty jeden popierasz w 100% takie ułatwienia dla przyszłych morderców.
  • 2009-05-16 12:46 | rs_

    Wałęsa mędrcem?

    Nie chciałbym być posądzony o skłonność do podlegania znanej w Polsce cesze "równania wystających w dół". Ten miękki autorytet Wałęsy dostrzegam, cenię, mierzi mnie zachowanie małych ludzików w stosunku do Wałęsy tu, w kraju. Ale należy sobie zdawać sprawę z realiów - Wałęsa został symbolem bardziej przez przypadek, przez konieczność niejako, niż z racji własnych przymiotów intelektu. Inaczej mówiąc, nadaje się na symbol, i na nic więcej. Ale tu mamy do czynienia z tragedią na miarę Jekylla i Hyde'a - mamy żywego człowieka, a widzimy w nim symbol, mamy symbol, a to przecież żywy, działający człowiek. A to się przekłada też na nasze oczekiwania co do tego żywego człowieka - by zachowywał się zgodnie z rolą, jaką mu wyznaczamy - ma jeździć na odczyty na uniwersytetach, nie na zjazdy partyjne. A ten żywy człowiek, nie symbol, nie chce się temu podporządkować. Ma rację? Oczywiście, że ma, to nasz problem, że mamy taki symbol a nie inny. I ten nasz wybór pokazuje, że symbol, którym chcemy odróżnić się od czasów poprzednich, kiedy Polacy najwyraźniej gorzej sobie radzili z problemami państwowymi niż inne nacje, dokładnie wpisuje się w tę polską bezradność. Co do rozwagi polecam.
  • 2009-05-22 19:02 | rs_

    W Finlandii jest podobnie, co nie znaczy, że akurat w tym miejscu należy ją naśladować. Nie wiem, czy dla poprzedniczki/ka jest to kraj "starej demokracji".
  • 2009-08-03 21:05 | rs_

    [cytat] Tak dlugo jak sa ksiazki Edelmana, [/cytat] Czy tradycyjnie już poniekąd nie pomyliłeś powstań?
  • 2009-08-03 21:09 | rs_

    [cytat] Może np. powiedzieć jeszcze żyjącym Powstańcom i ich rodzinom: "ee tam, przegraliście wszystko, daliście ciała więc dziś spadajcie.." [/cytat] Na razie co niektórzy mówią reszcie Polaków, że mają udawać idiotów i nabożny szacunek dla głupców.
  • 2009-08-14 12:43 | rs_

    Szczypanie Ukrainy a logika komentatora

    Szanowna pani redaktor, brak antyrosyjskości nie musi od razu oznaczać prorosyjskości, co pani imputuje. I skoro taka logika pojawia się na samym początku pani komentarza, to chyba nie ma co go dalej czytać.
  • 2009-08-27 05:10 | rs_

    Rosja się biła, ale po której stronie?

    Pytanie będące tematem tego artykułu świadczy dość dowodnie o sposobie myślenia autora, a szerzej może nawet nacji, z której pochodzi i jej kompleksach. Otóż odpowiedź jest prosta - Rosja biła się po swojej stronie. To Polska skazana jest na stawanie po czyjejś stronie, nie po własnej.
  • 2009-08-31 04:34 | rs_

    Re: Pamięć i pamiętliwość

    Nie sposób było nie bić się z Hitlerem, co do tego trudno się nie zgodzić. Natomiast "drugi wariant alternatywny" oceniam nie tyle jako możliwy do realizacji, ale jako w pewnym sensie korzystniejszy od tego, który miał miejsce w rzeczywistości. W tym przypadku "pieriestrojka" nastąpiłaby o czasie, a Polska nie zostałaby zapewne tak strasznie wyniszczona wojną. Można sobie to wyobrazić jako odmianę wariantu czeskiego przejścia przez czasy rządów komunistów. Niekorzystne natomiast mogłoby być to terytorialnie, bo wschodnia granica pewnie by poszła na zachód jak obecnie, a zachodnia licho wie. Poza tym, paradoksalnie, gdyby Niemcy się wtedy nie rozszaleli, dziś podchodziliby do spraw polskich zupełnie inaczej. Oczywiście, psychologicznie politycy polscy na wariant taki nigdy sami by się nie zgodzili, pewnie nawet na miejscu Finów poszliby w zaparte. Dla nich (przed wojną) okupacja niemiecka musiała się wydawać o wiele mniejszym złem niż rosyjska. Ale potem mamy przykład nieudanej próby odzyskania przynajmniej części pola, jakie mieliśmy w sierpniu 1939 - w sierpniu 1944 zaryzykowano rzezią Warszawy, byle tylko wkraczających Rosjan napotkał jakiś polski rząd.
  • 2009-09-01 21:03 | rs_

    Mroczny Krzyżowcu, autor nie zrównuje powstań śląskich ze zdziczeniem ukraińskich nazistów, ty to robisz.
  • 2009-09-01 23:40 | rs_

    "Tak na marginesie, wyglada na to, iz dzis znalazloby sie ich wiecej." Już kilka godzin ten margines nie daje mi spokoju. To chyba jest najkrótsza synteza bezpośrednich przyczyn tego natężenia kłótni, jakie ostatnio mamy okazję oglądać.
  • 2009-09-03 02:04 | rs_

    Poza tym, ze w obu krajach nie ma oficjalnych kościołów państwowych ;) należy pamiętać że te kościoły dzieli znacznie większa różnica, niż teoretycznie przynajmniej częściowo będące jednością kościoły w Polsce i w Niemczech. Ba, można nawet snuć przypuszczenia, na ile konflikt między tymi kościołami jest przyczyną obecnego wzrostu natężenia wojny historycznej.
  • 2009-09-03 16:06 | rs_

    Re: Czesi chwalą obojętnie

    "Dlaczego w takim razie Kaczyński nie przeprosił Słowaków za to, że w 1938 r, dokładnie w czasie awantury na Zaolziu Polska popierała aneksję Słowacji przez Węgry?" Czeka widocznie, aż mu to ktoś to poparcie wypomni...
  • 2009-09-18 00:37 | rs_

    Kto dyktował warunki Amerykanom ?

    "bezpieczeństwo sojuszników USA nie jest głównym priorytetem Białego Domu, a kolejka krajów, które chciałyby przyjąć amerykańskie antyrakiety jest długa. Przekaz tych słów jest aż nadto czytelny – tym razem to Amerykanie będą dyktować warunki" Czy pan redaktor mógłby zdradzić, kto w sprawie tej nieszczęsnej instalacji dyktował Amerykanom warunki? Kaczyński? Tusk? Putin? Pan redaktor?
  • 2009-09-27 15:49 | rs_

    Re: Ustawa testowa

    Jedynie p. Marek Balicki ośmielił się mieć własne zdanie, a nie zdanie pod populi? Święty człowiek. I ponad 400 karierowiczów. Nie mamy szans.
  • 2009-10-01 21:27 | rs_

    Powodów jest co najmniej kilka, z czego najważniejszy jest ten bezpośredni - to te osoby uchwalają prawo, które pozwoliło im na ten szwindel. Kolejny powód, to pośrednie nieuznanie tego za złodziejstwo przez większość społeczeństwa. Chodziło przecież o dofinansowanie z państwowej kasy kościoła katolickiego, a przynajmniej jego przybudówek. Społeczeństwo musiałoby same siebie uznać za sprzyjające złodziejom, a tego przecież nie zrobi.
  • 2009-10-01 21:46 | rs_

    2009-09-30 15:08:49 | asia > A przecież są to dziewczynki, które z całą pewnością chodziły od przedszkola na lekcje religii i > przystępowały do pierwszej komunii, więc jak to jest z tym brakiem wartości? Impreza odbywająca się pod szyldem "Pierwszej komunii" to przecież nie żadne przeżycie duchowe, tylko świetny wstęp do traktowania życia w kategoriach opisanych w wywiadzie. Najważniejsza jest licytacja pokomunijna na prezenty. Inaczej jeszcze, ta uroczystość ma takie same cechy współczesnego życia, jak każda inna, bo to nie uroczystość steruje życiem, a życie uroczystością. Poza tym czemu jedna uroczystość miałaby naprawić kierunki moralne wyznaczane przez cały ustrój polityczny, gospodarczy i społeczny? Z przedszkolem raczysz żartować.
  • 2009-10-01 23:48 | rs_

    Dziennikarze w zakrystii

    Oczywiście, politycy uchwalili, ale to tylko kukiełki wybierane przez tłum, ani po nich, ani po tłumie niczego się nie ma co spodziewać. W wyborach prezydenckich wybór był między zakłamanym etycznie Tuskiem i jeszcze gorszym, bo zidiociałym Kaczyńskim nie dlatego, że tylko oni są w tym kraju, ani nie dlatego, że tacy wspaniali, tylko dlatego, że oni najlepiej pasowali tłumowi. Natomiast poza ten tłum nie wystają też dziennikarze, w tym Polityki, a "najlepszych" stać na takie nieśmiałe apele. To jest tragedia tego kraju - brak inteligencji mającej własne zdanie i potrafiącej to zdanie obronić. Nie, nie jestem jedynym sprawiedliwym, sam też poddaję się tej atmosferze królowania kołtuństwa.
  • 2009-10-03 12:39 | rs_

    Marek Edelman nie żyje

    Nie mogę snuć wspomnień o Nim, bo Go nie znałem. Ale dla mnie jego bycie wśród nas przemieniało się w nadzieję. Że można nawet tak straszny czas i straszny los przemienić w słońce na niebie i śmiech dziecka w ogrodzie. [i]
  • 2009-10-07 17:43 | rs_

    Ginące plemię ???

    Dwa kluczowe stwierdzenia: Kwestią decydującą jest oczywiście finansowanie w nowych warunkach przekazywania informacji. Zmienia się forma przekazywania informacji, ale nikt nie ma z tego tytułu ochoty na zmianę sposobu jej przyswajania. Będę mówił o sobie i o "Polityce", bo temat i bliski, i znany mi przede wszystkim. Od dłuższego czasu wersję papierową kupuję jedynie okazyjnie. Powody, jak się teraz nad tym zastanawiam, są dwa: - spadek jakości tekstów, - duża dostępność informacji i omówień w internecie, niekoniecznie na stronach "Polityki". Co do pierwszego, wychowywałem się w domu, gdzie "Polityka" była zawsze. Jednak gdy chyba w latach 90-tych zmieniono format artykułów na krótkie zajawki raczej, a nie analizy, przestałem ją czytać regularnie. Być może zaczęła być kierowana do szerszego czytelnika, ja jednakże nie jestem "szerszy". Podobnie zdaje się zareagowało moje rodzeństwo, a rodzice też w końcu przestali ją stale kupować - z dodatkowego powodu, o jakim później. W dużej mierze zastąpiła wtedy "Politykę" Gazeta Wyborcza, której sobotnie wydania zawierały często teksty na miarę dawnej "Polityki" - długie, wyczerpujące temat, skłaniające do własnych przemyśleń. Co do drugiego, oczywiście kiedy tylko pojawił się u mnie internet na stałe, szukałem tekstów na stronach "Polityki", ale marne to były strony, a i teksty chyba wtedy niedostępne. Znów GW stała się stroną główną, szczególnie z jednego, niedostępnego do tej pory powodu - możliwości komentowania na gorąco tekstów. Takie komentarze mają dla mnie wady, ale zalet znacznie więcej. Tym niemniej po pojawieniu się możliwości kupna internetowego pełnego wydania "Polityki" postanowiłem to zaraz zrobić. I zrezygnowałem z nader prozaicznego powodu - otóż "Polityka" zażądała ode mnie, bym w związku z tym zakupem zainstalował sobie w komputerze jakiś dodatkowy program. Kogoś "pogięło", kolokwialnie mówiąc, tu wracam do wspomnianych na wstępie przyzwyczajeń przy lekturze - przecież ja chciałem dostępu do "Polityki", a nie kłopotów z jakimiś instalacjami. Być może był to żaden problem i nie stwarzałoby to dalszych ograniczeń, ale w takim momencie ja wyobrażam sobie trochę więcej i mam inne oczekiwania, niż decydent sobie o mnie wyobrażał (jeśli w ogóle ma jakąś wyobraźnię). Otóż wraca tu też jak bumerang powód, dla którego moi rodzice zrezygnowali z kupowania wersji papierowej. Dzieci (w tym ja) odeszły z domu i oni już nie mieli się z kim dzielić lekturami! A teraz ja mam kupować coś, co pewnie będę mógł przeczytać na jednym komputerze i nie będę mógł przedyskutować z dziećmi, które nie będą miały łatwego dostępu do tego, co kupię? No to niech sobie ten sprzedający sprzedaje wersję elektroniczną dalej. Po jakimś czasie jednak na stronie "Polityki" zaczęły być dostępne artykuły i możliwość ich komentowania. Ostatnio więc znacznie częściej się tu pojawiam, choć sposób dodawania komentarzy jest znacznie mniej doskonały niż w GW, a i nie widać tu chyba wszystkiego, co znajduje się w wersji papierowej. Tyle historii tytułem wstępu ;), a teraz o przyszłości. Wyobrażam sobie następujący układ: - mogę zaprenumerować wersję elektroniczną, ale tak, bym mógł się nią podzielić, w formacie np. pdf, bym mógł ją przesłać dzieciom czy rodzicom do czytania, jeśli zechcą. Jeśli prześlę ją jeszcze komuś, to i tak redakcja na tym zyska zakup przynajmniej jednego egzemplarza. Jednak ten egzemplarz jest moją własnością, a nie żadnym "użyczeniem" przez redakcję. Własnością także w takim sensie, że kupując (dla przykładu) pojedynczy numer, nie kupuję ograniczonego czasowo dostępu do tego numeru, ale mogę do niego sięgnąć, kiedy wola, także mieć dostęp do artykułów z niego na stronach samej "Polityki". Jeśli pojedynczy numer będzie tani, zapewne nie będzie mi się chciało uczestniczyć w jakimś zorganizowanym procederze "użyczania" sobie elektronicznej wersji "Polityki". Nie musi to być zresztą żaden egzemplarz całościowy, w sumie wystarczy mi stały dostęp do niego na stronie "Polityki" z możliwością przecież skopiowania pojedynczych artykułów i pokazania dzieciom :). - powinno się to wiązać też z "prenumeratą" dostępu do forum, tak by moje komentarze nie czekały na "zatwierdzenie przez nn". Ale ta prenumerata do określonego rocznika nigdy nie wygasza, tzn. dostęp do materiałów opublikowanych w czasie prenumeraty i ich komentowania mam zawsze. Osobną rzeczą jest dostęp do numerów archiwalnych, bo możliwość nieskrępowanego do nich dostępu bardzo przywiązuje do danego wydawnictwa. Na pewno bezsensowna (dla mnie) jest propozycja wykupienia sobie dostępu na określony czas. Słowo pisane to nie prostytutka, tylko kochanka, mogę kupić, ale na stałe. Ale jeśli dochód z takiego czegoś nie byłby wielki, to dla mnie zysk z przywiązania czytelnika byłby lepszy. Tyle na gorąco.
  • 2009-10-18 11:26 | rs_

    4000 lat Monty Pythona

    W mojej szkole zamiast religii byłyby zajęcia oparte na filozofii MP. Marzenia...
  • 2009-10-28 00:15 | rs_

    Tak z ciekawości zapytam, co to znaczy "super"? Nie wiesza się? Ma super widoczki?
  • 2009-10-29 00:37 | rs_

    Nie rozumiem. Społeczeństwo wybrało sobie takich zabawowiczów, to społeczeństwo zapłaci. Każdy ze swoich prywatnych pieniędzy.
  • 2009-11-02 18:20 | rs_

    Czy można być etycznym wierząc w boga/ów?

    Podtytuł: "Czy można być etycznym nie wierząc w Boga?" Właściwe pytanie to "Czy można być etycznym wierząc w boga/ów?". Moim zdaniem nie, taka wiara stoi w sprzeczności z moralnością, a większość wierzących rozwiązuje dylemat, jaki ta sprzeczność przed nimi stawia, nie spełniając ściśle wydumanych przykazań swojej wiary. Ale kreślącego podtytuł na tę refleksję już nie stać.
  • 2009-12-03 16:05 | rs_

    Religia konstytucyjna i państwowa paranoja

    Sedno tkwi we fragmencie "nawet niewierzący sympatyzowali wtedy z protestami młodzieży, takim jaki we Włoszczowie w połowie lat 80., która się upominała o krzyż w szkołach. Ja też popierałem podobne akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa." Panie redaktorze, gdy się gasi pożar benzyną, trudno o uznanie za inteligentnego i przewidującego. Oczywiście teoretycznie można popełnić błąd, ale wypadałoby nie tylko o nim poinformować, ale także zań żałować. A popieranie jednego totalitaryzmu dla sprzeciwu wobec innego, to paranoja. I nie rozgrzeszę ani pana, ani p. Mazowieckiego, bo zarówno podczas protestów we Włoszczowej, jak i w latach 1989-91 jasnym było, do czego prowadzą takie a nie inne działania. A totalitaryzm nie przebiera w środkach, jeśli może, to choćby ocenę z religii będzie traktował jako środek nacisku na ludzi. Państwo mamy słabe, więc się mu nie przeciwstawi. Mało tego, naczelne ciało tego państwa, Sejm, przedstawia krzyż jako symbol wolności. Paranoja obnosi się publicznie i oczekuje pochwały. Paranoja.
  • 2009-12-03 19:45 | rs_

    Re:Religia konstytucyjna

    "Zgadzam się również, że wliczanie ocen z religii lub etyki do średniej rocznej lub średniej końcowej jest konsekwencją umieszczania ocen z religii lub etyki na świadectwie szkolnym." Nie ma tu żadnej konsekwencji. Oceny z przedmiotów nadobowiązkowych zawsze były umieszczane na świadectwie i zgodnie z logiką nie były wliczane do średniej. Wliczenie oceny z religii do średniej jest natomiast konsekwencją chęci wywierania większej presji na uczniów na uczęszczanie na te zajęcia i tym samym podleganiu ich indoktrynacji ze strony kościoła katolickiego.
  • 2009-12-04 00:38 | rs_

    Re:Religia konstytucyjna

    Pręgierz wyraźnie nie pomaga panu w zrozumieniu, że życie to nie sucha matematyka, a co najwyżej matematyka stosowana. To "stosowanie" w tym akurat przypadku przejawia się w dwóch elementach: - ze względu na zwyczajowe stawianie z michałków takich jak plastyka, technika czy religia wysokich ocen licznik także w pana ułamku rośnie zazwyczaj przy dodaniu religii szybciej od mianownika. A nawet tępe z matematyki dzieci rozumieją, że 3,6 jest większe niż 3,5 i dostosowują się do reguł tej "matematyki stosowanej". - w przesunięciu (psychologicznym) religii ze strefy przedmiotów nieobowiązkowych do strefy przedmiotów obowiązkowych, bo przecież tylko takie do tej pory wliczane były do średniej. Co do potencjalnego argumentu, że przecież można wybrać etykę, która także, a może jeszcze bardziej jest michałkiem, który zapewni wzrost średniej, to odpowiadam uprzedzając taki argument spod pręgierza: logika życia to nie logika matematyczna. 1. Etykę można wybrać, jeśli jest w szkole prowadzona, a nie zawsze jest. 2. Lekcje etyki nawet zakładając dobrą wolę dyrekcji najłatwiej jest zorganizować w późnej porze dnia, kiedy chętny najpierw musiałby przeczekiwać religie w najlepszym czasie lekcyjnym, a potem jeszcze często czekać po lekcjach. Albo, co jeszcze milsze, biec do innej szkoły. 3. Zmuszanie do wyboru etyki może być czymś równie podłym dla osoby niewierzącej, co zmuszanie do wyboru religii - w przypadkach, gdy jest ona prowadzona przez osoby nieprzygotowane, a w szczególności te same, które prowadzą religię. 4. Lekcje etyki o wiele łatwiej zwizytować i przeprowadzić na nich badania poziomu nauczania, czyli wymusić niższe oceny niż zajęcia religijne.
  • 2009-12-04 22:55 | rs_

    Re:Religia konstytucyjna

    "Mógłby to być interdyscyplinarny program ..." Hm, nie potrafisz odnieść się do konkretów, to zaczynasz o d... Maryni, kryjąc to pod potokiem przemądrzałych określeń? I myślisz, że nikt tego nie nazwie po imieniu? To nie ambona. "A nieskończoną ilość razy podlejsze, jeśli taka osoba będzie jeszcze przygotowana". Oczywiście, nie odkryłeś Ameryki. Osoba przygotowana do indoktrynacji jest tysiąc razy podlejsza od osoby się tym nie zajmującej.
  • 2009-12-05 00:33 | rs_

    Re:Religia konstytucyjna

    Wydaje się, że nie masz racji w obu przypadkach. P.7. - na świadectwie nie ma osobnych rubryk dla religii oraz etyki, ale jest jedna dla "religia/etyka" (*). Ocena w tej rubryce nie ujawnia światopoglądu. Natomiast ujawnia światopogląd obecny BRAK oceny w tej rubryce. Taki chwyt przy okazji. P.6. - Co ma niby zmienić obowiązkowość etyki? (Nb. nie będzie obowiązkowa, obowiązkowy będzie wybór między nią a religią). Obecnie też można by rzec, że chodzenie na etykę daje bonus w postaci możliwości podniesienia oceny. A tak w ogóle, to dygresja red. Szostkiewicza dotyczy wyroku TK, po którym czy ktoś chce, czy nie, musi uczestniczyć w życiu miejsca obwieszonego symbolami religijnymi, a nie nauczania samej religii w szkole. (*) Piszę z pamięci o świadectwach moich dzieci, może się coś zmieniło?
  • 2009-12-07 15:05 | rs_

    Re:Wojna Krakowa z Kościołem

    > Dziwi mnie jedynie, że jak do tej pory uczucia religijna żadnego katolika nie > zostały urażone zachowaniem kościoła. A co mają uczucia religijne wspólnego ze złodziejstwem? Złodziej może przecież być osobą religijną.
  • 2009-12-23 14:50 | rs_

    Re:Potencjał u premiera

    1. Mamy pomysł - chcemy władzy. Wyznaczamy sobie to jako cel główny. 2. Podejmujemy działania dla realizacji celu. 3. Wygrywamy wybory i obejmujemy władzę (ktoś musi wygrać...). 4. Zastanawiamy się, czy oprócz sprawowania władzy możemy jeszcze się do czegoś przydać. 5. Powołujemy ministra, by nam to powiedział. 6. Minister powołuje zespół, który by mu to powiedział. Coś pominąłem?
  • 2010-01-06 14:22 | rs_

    Re:Czeski odlot

    Pan redaktor popełnia błąd w założeniu, że państwo służy do dawania wskazówek moralnych. A już chore jest jego myślenie, że tych wskazówek moralnych należy udzielać przy pomocy policji i sądów. Być może winne jest tu wychowanie religijne, bo w końcu całe ono opiera się o straszenie wyznawcy. Już kilka osób powyżej wskazało, że potraktowanie człowieka mającego odrobinę marihuany jako przestępcy to jawny kretynizm. Gdzie ten kretynizm ma źródło? W strachu pana redaktora. Pan redaktor boi się, ze nie będzie potrafił wpoić swojemu dziecku przekonania, że używanie narkotyków jest złe (nb. nie uzasadnia, dlaczego, ale załóżmy, że ma rację). Pan redaktor zapewne przeczytał http://wyborcza.pl/1,75248,7330972,Dzieci_sie_bawia.html , ale chyba z góry zakłada, że jako rodzic puści 13-letnie dziecko na takie imprezy, a funkcje wychowawcze ma pełnić policja. Dużo jeszcze można by pisać o takiej postawie rodzica, bojącego się, że jego dziecko będzie popełniało te same grzechy co on. Może więc jako rodzicowi pod rozwagę polecę też zdanie o roli rodziców, jakie można spotkać w innym wywiadzie, tym razem nie z nastolatkami, ale z mądrym starszym nieco człowiekiem: http://wyborcza.pl/1,76842,7405015,Rezyser_jest_krolem.html
  • 2010-01-07 18:00 | rs_

    Re:Czy internauci marzą o telefonie Nexus

    Nie da się połączyć ognia z wodą, ale nie ma takiej potrzeby, można iść inną drogą. Sterowanie głosem - to oczywiście jeden z drogowskazów. Ekran na okularze, w końcu dlaczego ekran musi być połączony z resztą? A może telefon w postaci okularów? Docelowo i tak połączenie bezpośrednio do nerwu wzrokowego i słuchowego, nie wiem jak z docelowym sterowaniem. Kto to pierwszy zaoferuje, wygra dużo.
  • 2010-01-12 01:44 | rs_

    Re:Od ego do eko

    Czy w tym filmie było "prawie zero treści"? Nie. Nie chce mi się nawet polemizować z tym zdaniem, nie wszystko zależy od kompetencji kulturowych, wiele zależy od kompetencji intelektualnych. Ale cieszy nawet rezygnacja z prób zmieniania świata, bo jeśli się świadomie z czegoś rezygnuje, to również świadomie można kiedyś zdanie zmienić. Nie da się tylko zmienić braku zdania wynikającego z braku rozważania problemu. Czy film jest arcydziełem artystycznym w sensie tzw. "kultury wysokiej"? Nie, wypowiadam tu swoje zdanie. Czy film jest arcydziełem? Tak, po dziesięciokroć, tysiąckroć, milionkroć, tyle ile sprzedano biletów ponad zainteresowanie przeciętnym filmem widowiskowym. Widzowie często nie wiedzą czemu tak ich zachwycił, ale zachwyca. Daje zapomnienie? Nieprawda, chyba że tylko na czas seansu, po seansie myślimy o nim i rzeczach jakie porusza często i inaczej. Jaki film zmusił taki tłum do myślenia o Ziemi jako o swoim podwórku? A w czasie seansu poczułem ten lot w dół ciesząc się, że mogę go przeżyć chociaż w ten sposób. Od końca XX wieku minęło 9 lat. Tydzień temu po raz pierwszy poczułem, że żyję w wieku XXI.
  • 2010-01-19 22:55 | rs_

    Re:Od ego do eko

    Przez te kompetencje wkroczyłem na bardzo śliski grunt, z którego rad bym zejść, jeśli pozwolisz. Przeczytałem dziś dalszą dyskusję, jaką prowadziłeś i sądzę, że w wielu miejscach siedzimy w tym samym miejscu w kinie pod nazwą "życie". Ale wracając do treści "Avatara", która jest miałka i praktycznie jej nie ma, to przeciwko niej (czyli przeciwko niczemu) protestował już Watykan, Pentagon, a Chiny zatrzymują projekcję. Niekompetentni... (*) (*) Tzn. nie czytają tego forum.
  • 2010-01-23 11:00 | rs_

    Czytanie za grosze. A może "Polityka"?

    Przy okazji wcześniejszego panelu nt płacenia za dostęp do działalności prasowej w sieci formułowałem już warunki, przy jakich byłbym skłonny za taki dostęp "Polityce" zapłacić. Może więc niech ktoś to sobie weźmie do serca i spróbuje? P.S. Zapewne ten dostęp płatny stanie się faktem, ale widzę dwa problemy przed "Polityką", dotyczą one zresztą wszystkich. Płatności sieciowe to zupełnie inny proceder niż płatności gotówką w kiosku, to raz. Wymyślne modele biznesowe, powstałe w głowach jakichś prezesów czy ich asystentów, nie uwzględniające rzeczywistych preferencji i przyzwyczajeń, realizowane w dodatku przez zwykłych, czyli nieudolnych informatyków, to dwa. Kto będzie potrafił te dwa problemy rozwikłać, oferując jednocześnie atrakcyjną zawartość, wygra.
  • 2010-01-23 11:39 | rs_

    Najciekawsza jest codzienność

    W tej codzienności tylu ludzi żyje wokół nas, czasami ich dotkniemy, ale najczęściej tylko mijamy się, a przecież ich wszechświaty są wcale nie mniej ciekawe od naszych... Zgadzam się z wizją fotografowania p. Niedenthala, jakże często biorę ze sobą aparat i robię zdjęcia rzeczy i ludzi widzianych przez ulotną chwilę. No tak, ich porządkowanie to osobna kwestia, nie przypadkiem wspomina to bohater wywiadu. Ciekawi mnie powód płaczu osoby oglądającej zdjęcia z okresu PRL. Takie obrazki widywało się, upokarzanie ludzi było faktem, ale to nie "PRL" upokarzał, tylko ludzie ludzi. Teraz jestem upokarzany po prostu inaczej, ale chyba bardziej niż wtedy, tylko trudniej to tak efektownie sfotografować, czy też ująć w obraz. I często rozmawiam ze swoimi dziećmi, by nie wierzyły takim albumom, bo wybrane zdjęcia to krzywe zwierciadło rzeczywistości. Byłbym tez ostrożny w winieniu PRL za panie w zwykłych biustonoszach opalające się przed blokiem (czyli raniące oczy osoby przywykłej do kobiet opalających się w kostiumach kąpielowych). Wiele rzeczy odróżniało Wielką Brytanię przed II wojną od Polski i dużym błędem jest nieuwzględnianie tego w porównaniach po kolejnych 30 latach. Tak się składa, że mam ostatnio sporo do czynienia z młodymi Anglikami i ich refleksje na temat różnic między Polską i WB przypominają te biustonosze. A zaopatrzenie sklepów się wyrównało. Natomiast końcowy akcent z p. Wałęsą skłonił mnie do odrobiny refleksji. P. Wałęsa ma dar opisywania w prostych słowach zjawisk pomijanych przez innych milczeniem, ale nie znaczy to, że dobrze interpretuje te zjawiska. Akurat w tym przypadku można by przecież opisać rzecz odwrotnie.
  • 2010-01-24 14:09 | rs_

    Re:Czytanie za grosze. Nie gorsze.

    Nie są to specjalnie wielkie namiętności, ale ciekawi mnie też los tych portali społecznościowych po wprowadzeniu opłat za uczestnictwo w nich. Bo z jednej strony dla takiego facebooka czy naszej klasy można wtedy stworzyć konkurencję zaczynającą jak oni od "darmochy", z drugiej, są to już zbudowane społeczności i sama inercja będzie skłaniała do zapłacenia, zamiast do przechodzenia gdzie indziej. Bywam na plfoto, tam wprowadzili opłatę "za dodatkową funkcjonalność" i sporo osób się skusiło, być może dlatego, że są inaczej oznaczeni i czują się jako członkowie innej, lepszej w domyśle, kasty. Analizowałem też założenie konta na pbase, tam zdaje się z zasady co roku trzeba opłacić jakąś stosunkowo niewielką kwotę za stałe uczestnictwo, mnóstwo ludzi to czyni i jedyne, co mnie zniechęciło, to właśnie forma (skomplikowanie - dla mnie przynajmniej) płatności. Płacąc za dostęp, mam zbyt dużo niewiadomych, za co tak naprawdę płacę i jak zostaną wykorzystane moje dane. Oczywiście, decydowałem się na płatności poprzez internet kartą za bilety lotnicze, ale tu przynajmniej wiem, że jak już samolot wyląduje, to nikt mi już nie każe potem płacić za jakieś dodatkowe loty. No i linie lotnicze to organizacja z jasno określonym dyrektorem mającym swój gabinet, który w razie czego można wysadzić ;).
  • 2010-02-20 13:53 | rs_

    Re:Długi lot nielotów

    W całej tej historii zawsze zdumiewało mnie tempo rozwoju lotnictwa. Ledwie 15 lat wystarczyło, by świat ze stanu "nie ma" przeszedł do stanu "jest powszechne".
  • 2010-02-27 12:47 | rs_

    Re:Rottweiler Darwina

    Nie wiem, jaka jest miara zdrowia tego "zdrowego rozsądku", który jego właścicielowi pozwala pisać "kreacjonizm i ewolucjonizm nie muszą się wykluczać". Pozostaje jednak życzyć poprawienia tego stanu.
  • 2010-03-03 13:13 | rs_

    Re:I mamy damy

    Artykuł jest ciekawy, ale takie zapisy jak "Partia integrystów zasiada w parlamencie i jest oswojona." chwały jego autorowi nie przynoszą. To nawet nie jest skrót myślowy, gdyż takie pojęcie "partia oswojona" po prostu nic nie znaczy. A co do problemów i różnic w sytuacji czy to kobiet, czy w ogóle ludzi w islamie, to warto przypomnieć, że jeszcze 100 lat temu zasiadanie kobiet w ciałach ustawodawczych w naszej części świata było ewenementem, a Maria Skłodowska wyjechała do Paryża, bo u nas studiować nie mogła z powodów swojej płci, a nie politycznych.
  • 2010-03-28 10:52 | rs_

    Re:Sekskandale w Kościele

    Ten wstęp wygląda tak: "czy (kk) nauczył się czegoś po Ameryce, Irlandii i Polsce?" Jest nie tylko mylący, ale bezsensowny. Przejrzałem pobieżnie artykuł i nie ma tam słowa o Polsce, co zresztą nie dziwi, bo żadnych rozliczeń jak w USA czy w Irlandii w Polsce nie było. Podejrzewam, że treść artykułu ma może więcej sensu, ale szkoda mi było czasu po takim rozpoczęciu. Pp. Hreczuk i Kowalczuk albo nie mają rozumu, albo szczęścia do redaktorów narzucających tytuły.
  • 2010-03-28 11:24 | rs_

    Re:Znówi głośno o in vitro

    O ile z tymi 900 zł za miejsce na cmentarzu to może być problem (kościół zarządza cmentarzami, ale łaski nie robi i każdemu miejsce przysługuje, tylko nie wiem jak formalnie wygląda sprawa opłaty w przypadku gdy przychodzimy do księdza jako urzędnika, a nie duchownego), to w innych przypadkach nie ma żadnego problemu. Księdza na pogrzebie być nie musi, więc Ci nikogo nie obrazi. Jeśli powiesz, że jednak pogrzeb musi przejść przez kościół i księdza, to swoim "musi" odpowiadasz na wszystkie swoje pretensje.
  • 2010-04-12 09:54 | rs_

    Cyrk, a nie żałoba

    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9 Na równi z katastrofą martwi mnie zachowanie mediów i sporej części szarego tłumu. Ani bohaterowie nie zginęli, ani kwiat inteligencji. W zasadzie, to po awanturze gruzińskiej i incydencie z pilotem tylko ludzie pozbawieni instynktu samozachowawczego dobrowolnie wsiadali z Kaczyńskim do samolotu. Że o ich zdolnościach analitycznych nie wspomnę, co sytuuje ich daleko w ogonie pojęcia "inteligencja". Polecam link. Dalej, cały czas widzę pytania o "całe dowództwo" zgromadzone w jednym samolocie. A przecież wystarczy użyć słowa "świta" zamiast "dowództwo", by wszystko stało się proste i zrozumiałe. Można tak kontynuować, ale tu właśnie wkracza szara rzeczywistość, czyli cyrk, jaki urządzono wokół tej tragedii. Wszyscy starają się ją wygrać politycznie. I chwała niektórym, bo może trochę z tego zostanie i Rosji będzie bardziej z nami po drodze, ale i tak całość budzi wyłącznie niesmak.
  • 2010-04-23 08:31 | rs_

    "Czym żył świat, gdy my żyliśmy katastrofą?" Co to jest to "MY" ??? Media chyba

    Przez ponad tydzień media w Polsce nie tylko usiłowały wykreować nową rzeczywistość, one same w nią uwierzyły i zaczęły żyć w świecie równoległym. Jeszcze do końca nie otrzeźwiały, przykładem tytuł, w którym redakcja "Polityki" znów usiłuje zdjąć z siebie odpowiedzialność za udział w tej akcji. Postawmy sprawę jasno: w tym podziale my-wy wszystkie prawie redakcje to "wy", nie my.
  • 2010-04-27 10:24 | rs_

    Re:Polszczyzna za trudna dla Polaków

    Na znajomość języka oprócz umiejętności korzystania z bogactwa wypracowanych form do wyrażania własnych myśli (na czym koncentruje się p. Szostkiewicz) składa się jeszcze bardzo wiele elementów, wśród których na nieostatnim miejscu jest czytanie ze zrozumieniem. Niestety, umieszczenie przez pana tego wiersza w tym kontekście świadczy zarówno o ograniczonym zrozumieniu przez Pana treści listu jowabart, jak i samego wiersza :(.
  • 2010-04-27 10:42 | rs_

    Polszczyzna czy myślenie?

    Znajomość języka najłatwiej ocenić po sposobie wyrażania się, ale znajomość języka to przede wszystkim umiejętność precyzyjnego myślenia - w każdej chwili, na każdy temat, o każdym problemie. To ta umiejętność jest coraz gorzej kształtowana w procesie rozwoju młodych ludzi, nic więc dziwnego, że osobnik myślący przy pomocy równoważników zdań typu "kurewski", "przejebane" ma problemy przy zewnętrznej artykulacji swoich myśli, gdy pojęcia, które kryją się pod nimi w jego umyśle wypadałoby doprecyzować. P.S. @ASz Tak dla przykładu: "Inwestować w kulturę wyższą, pomagać poważnym, niekomercyjnym przedsięwzięciom prasowym to dla liberalnego rządu wcale nie ujma, lecz racja stanu." A może jednak "Inwestowanie ... to nie ujma ..." ? ;).
  • 2010-05-03 14:02 | rs_

    Re:Zaskakujące wyniki sondażu CBOS

    Jeszcze jeden dziennikarz, który kreację medialną bierze za rzeczywistość i szuka zawiłych wytłumaczeń dla własnej głupoty?
  • 2010-05-09 11:08 | rs_

    Rosja idzie na Zachód

    Lubię takie teksty :). A bardziej poważnie, takie teksty wpisują "Politykę" w jej dawne tradycje oświetlania drogi swoim czytelnikom. Tym, którym brakuje czasu lub innych możliwości na zauważenie i powiązanie cytowanych przez p. Żakowskiego wystąpień. Natomiast jedno dość łatwo dostrzec od pewnego czasu patrząc z zewnątrz - USA są na krzywej spadającej, a Chiny na wznoszącej i raczej nic tego procesu nie zmieni. Jedyne, co można zrobić, to próbować zawczasu wyobrazić układ wiatrów na świecie za lat 50 i zacząć sobie mościć posłania tak, by się przed tymi wiatrami osłonić. Ten artykuł mówi, że Rosjanie mają centra polityczne, które próbują to robić. Czy społeczeństwo Polski wybierze sobie takich polityków, byśmy na tym wszyscy raczej skorzystali, niż raczej stracili? Miejmy nadzieję, że główne państwa UE też to dostrzegają i że nie zaprzestaną budowania tej "miękkiej" siły Europy. My będziemy mieli dalej stary problem z islamem, ale może uda się z nim żyć bez stosowania wzorców rodem z XX-wiecznych Niemiec i nie dopuścić też do zamiany Europy w XVII-wieczne Niemcy. Miło byłoby, aby za czas jakiś nie pokazywano 9 maja wspólnych parad wojskowych, ale wspólne parady schumanowskie - także z Moskwy, Mińska i Kijowa. I Lwowa, odpukać. P.S. Trochę półżartem, trochę półserio, obstawiałem gdzieś rok 2050 na przejęcie kontroli nad Kanałem Panamskim przez Chiny. To pewnie ciut za wcześnie, ale pytanie brzmi co najwyżej "o ile za wcześnie"? ;).
  • 2010-05-11 08:32 | rs_

    Re:Ofensywa PiS i marazm Platformy

    To jest pewien pomysł na pozbycie się Kaczyńskich raz na zawsze. Bardzo kosztowny, ale za 5 lat podobnie jak Lecha mało kto nie będzie wstydził się drugiego Kaczyńskiego. Że metoda jest skuteczna, pokazuje przykład poprzednich rządów PiS. Ostatnio osoba z zagranicy zapytała mnie, co właściwie dzieje się z Lepperem czy Giertychem. W dodatku jest szansa, że Kaczyńskich pozbędziemy się bardziej gruntownie, bo fizycznie. Przypadek Lecha pokazał, jak smutno może skończyć się kariera człowieka, który zamiast prezydentem, usiłował być "patriotą". Drugi Kaczyński też wywinie zapewne jakiś numer w rodzaju lotu do Gruzji.
  • 2010-05-19 02:43 | rs_

    Re:Pigułka antykoncepcyjna - jak się zmieniła i co zmienia

    Pomijając pochodzące z powietrza dane statystyczne, niesmaczne jest obnoszenie się z mózgiem wyjałowionym nienawiścią i pogardą dla innych.
  • 2010-05-27 00:56 | rs_

    Re:Wstępny raport o katastrofie TU-154

    alandir popisał się wiadomością: > Jeżeli realizował lot przy włączonym autopilocie, to sterowany był > namiarami, sygnałami wysyłanymi Z ZEWNĄTRZ Alandirze, przyjmij do wiadomości, że nie masz pojęcia o czym piszesz. I nie katuj swoimi brakami innych na tym forum, bo to nie szkoła i nie ma taryfy ulgowej wobec niedouczonych leni.
  • 2010-05-29 10:34 | rs_

    Re:Rozmowa z Andrzejem Wajdą o Katyniu i Smoleńsku

    Sposób myślenia pana Wajdy w sprawie katastrofy smoleńsko-wawelskiej jest przykładem myślenia życzeniowego. Mnie ta katastrofa z nikim nowym nie połączyła, kto przed nią był mądry i mówił, że Kaczyński mądry nie jest, zyskał tylko potwierdzenie, a kto przed nią Kaczyńskich miał za idolów, tym bardziej nie jest gotów do zaakceptowania rzeczywistości. Wajda wyraźnie tę demonstrację polityczno-medialną po katastrofie traktuje jako wyrażenie zdania WSZYSTKICH, a to była tylko szopka. Ale da się zauważyć, że media żyją w świecie mediów.
  • 2010-06-02 19:44 | rs_

    Re:Życie a moralność

    Nie da się ukryć, że z chęcią podyskutowałbym z p. Singerem o poruszanych problemach, ale ja nie jestem rektorem czy też dziekanem polskiego uniwersytetu. Nieprzyjemnie być Polakiem ostatnio, spadający prezydenci, dorównujący im urzędnicy na uczelniach, tfu, zgiń, przepadnij siło nieczysta.
  • 2010-06-13 21:43 | rs_

    Ateizm w książkach

    Jacyś ludzie wymyślają sobie krasnoludków i określają siebie jako krasnoludkowców. Czy automatycznie jestem akrasnoludkowcem? Nie, ich wymysły i klasyfikacje z tym związane mnie zwyczajnie nie interesują. Oni mogą sobie mnie nazywać, jak im się oczywiście spodoba, ale to ich problem, nie mój. Podobnie w żaden sposób nie mogę nazwać się ateistą, bo to tylko głupie sformułowanie teistów. Ale sporo ludzi ulega tej manipulacji i tak się określa. Jeszcze inaczej: kiedy ktoś się określa jako ateista, zastanawiam się zawsze, czy dobrze rozumie, co mówi.
  • 2010-06-13 21:43 | rs_

    Ateizm czyli jak dać się wmanewrować

    Jacyś ludzie wymyślają sobie krasnoludków i określają siebie jako krasnoludkowców. Czy automatycznie jestem akrasnoludkowcem? Nie, ich wymysły i klasyfikacje z tym związane mnie zwyczajnie nie interesują. Oni mogą sobie mnie nazywać, jak im się oczywiście spodoba, ale to ich problem, nie mój. Podobnie w żaden sposób nie mogę nazwać się ateistą, bo to tylko głupie sformułowanie teistów. Ale sporo ludzi ulega tej manipulacji i tak się określa. Jeszcze inaczej: kiedy ktoś się określa jako ateista, zastanawiam się zawsze, czy dobrze rozumie, co mówi.
  • 2010-06-14 18:20 | rs_

    Re:Ateizm w książkach

    Nie mówię o ignorowaniu religii i tej przeważającej masy krasnoludkowców. Mówię o niepoddawaniu się klasyfikacjom narzucanym przez nich. Ateizm oznacza jakiś stosunek do istnienia boga czy krasnoludków, co wykorzystują co sprytniejsi krasnoludkowcy imputując, ze ateizm jest podobnie jak teizm wyznaniem wiary, tylko w drugą stronę (co przecież jako żywo prawdą nie jest). Jedynym zaś właściwym rozróżnieniem jest podział na dzielących przekonania krasnoludkowców i na olewających ich wierzenia (co nie oznacza olewania samych krasnoludkowców).
  • 2010-07-13 00:09 | rs_

    Re:Strasburg dał nam lekcję etyki

    Rzecz w tym, że orzeczenie Trybunału w Strasburgu w polskich realiach może spowodować jedynie większe szkody. Bo także Trybunał fałszywie stawia problem - nie jest nim brak etyki, ale obecność w szkole religii. W tej chwili, warto zauważyć, ani lekcje religii, ani etyki nie są obowiązkowe. Natomiast obecna minister oświaty snuła już plany wprowadzenia obowiązku uczęszczania na religię lub etykę, zawieszone tylko z powodu trudności technicznych z organizacją tej ostatniej. Te trudności są jednak do przełamania, a do ich rozwiązania szykuje się sam kościół, szykując swoich nauczycieli do roli nauczycieli etyki (co już wspomniano wyżej). W obecnej sytuacji dziecko nie chcące być indoktrynowane religijnie nie chodzi na religię, w szykowanej sytuacji to dziecko będzie już pozbawione wyboru i skazane na udział w indoktrynacji. A przecież rozwiązanie wskazywanego problemu wykazywania kreski na świadectwie jest proste i nie wymaga ŻADNEGO wysiłku organizacyjnego - wystarczy zmienić świadectwo, by z pierwszej miejsca na nim zniknęła pozycja "religia/etyka", a świadectwa z religii niech wydaje organizacja religijna swoim członkom. Niestety, nawet Trybunału w Strasburgu nie stać dziś na niestawianie sprawy religii w szkołach na głowie.
  • 2010-07-17 10:10 | rs_

    Re:Jarosław Kaczyński atakuje

    @tkw "Osobiście uważam, że tragiczna śmierć Prezydenta i kilkudziesięciu osób znaczących w życiu obecnej Polski na upamiętnienie zasługuje i to właśnie przy siedzibie Prezydenta. Przynajmniej tablica wmurowana w ścianę powinna tam się znaleźć." Prezydenta może tak, ale w środku, a nie na zewnątrz. Co do tablicy dla całości, to postaw sobie przy domu z zaznaczeniem, że zginęli na własne życzenie.
  • 2010-07-17 10:27 | rs_

    Re:Jarosław Kaczyński atakuje

    @Jacobsky "Czy rzeczywiście polska polityka musi być zakładniczką jednej partii i jednego człowieka ? Jeśli Komorowski i rząd Tuska ugną się przed retoryką Kaczyńskiego, to niech diabli wezmą takiego prezydenta i taki rząd !" Strasznie upraszczasz. Wcale nie "jednej partii i jednego człowieka" tylko własnego przyjętego modelu działania i sposobu myślenia. Ktoś, kto dezawuuje swój związek rodzinny po 25 latach przed wyborami prezydenckimi biegnąc w te pędy do kościoła nie może nie głosować za IPN czy CBA, nie może też nie być podatny na inne szantaże, takie jak Kaczyńskiego. Co do diabłów, to już sporo wzięli. Znajdź sprawozdania Komisji Majątkowej, policz, jakie są 3 główne przedmioty w szkole, itd. itp. Ale mogą wziąć więcej i swoistym chichotem jest, że swoim życzeniem wpisujesz się w ich własne.
  • 2010-07-17 10:38 | rs_

    Re:Jarosław Kaczyński atakuje

    :)
  • 2010-07-19 00:29 | rs_

    Re:Co to znaczy być Polakiem?

    Nie, a to z tej prostej przyczyny, że gdy coś jest "prawdziwe", to nie jest prawdziwe.
  • 2010-07-19 01:59 | rs_

    Re:Co to znaczy być Polakiem?

    Heh, rzecz jest o uczuciach, a nie o definicjach, jak sugeruje autor. Rozważmy uczucie po zjedzeniu kawałka schabowego z dżemem. Mnie ogarnia delikatny odruch wymiotny już na samą myśl o takim zestawie, ale domyślam się, że nie byłoby tak, gdybym wychował się w Austrii, gdzie miałbym okazję zjadać takie smaczności od dziecka (zamiast schabowego z kapustą). Więc może to moje uczucie wymiotne powinno być częścią definicji polskości? Ale by nie wyglądało, że się (tylko) wyśmiewam, spróbuję od innej strony. Zacznę od rozróżnienia patriotyzmu i nacjonalizmu. Na początek zaznaczę, że ten drugi jest dla mnie całkowicie naganny (jakby co, patrz czytelniku powyżej do rozważań Therese Kosowski). Ale patriotyzm jest dobry, prawda? Więc dla mnie polskim patriotą jest każdy, kogo napotkam i kto wobec mnie, Polaka, zachowuje się tak, że ja się z nim dobrze czuję i bez cienia zażenowania mogę na każdym kroku przyznawać się, że jestem Polakiem, czyli budować wokół siebie (może: ciągnąć za sobą) taką malutką, ale Polskę. Ale hop, ale stop. Przecież nie mogę tego swobodnie robić przy osobach określających się jako "prawdziwi Polacy". Ale mogłem już przy ludziach nie mieszkających w Polsce i nie mówiących po polsku. Czyli do definicji bycia Polakiem nie wolno wkładać polskiego patriotyzmu? No więc przejdźmy do kalki szkolnej. Bycie Polakiem to bycie człowiekiem prawym, uczciwym, dobrym, pogodnym, życzliwym, otwartym na świat, ... Tfu, coś mi się pomyliło? Coś nie pasuje? Kogoś to wyklucza? Jakichś Polaków? No to i tędy jakby nie wolno. Więc już bardzo poważnie - pan redaktor podobnie jak wielu dobrych ludzi przed nim (i na pewno po nim) dał się pokonać przeciwnikowi jeszcze przed walką, przyjmując jego irracjonalną terminologię za własną. Próbując, co oczywiste, jakoś z tym żyć, próbuje ją zracjonalizować i dopasować do siebie, a to się niestety daje równie łatwo, jak opisać ruch Słońca i Ziemi przy pomocy epicykli. Niestety dopasowanie znacznie łatwiej wydaje się działać w stronę przeciwną, czego ani panu redaktorowi, ani nikomu, ani sobie w szczególności ze względu na niechęć do bicia nie życzę.
  • 2010-07-21 14:36 | rs_

    Re:Co to znaczy być Polakiem?

    Cóż, brak wyobraźni nie przeszkadza widać "byciem Polakiem". Mam relacje swoich dzieci na prawdziwość coraz szerszego postrzegania się jako przede wszystkim Europejczyków wśród młodych Polaków (hm, wykształconych i znających angielski...). Co nie przeszkadza im na doprecyzowywanie się jako Polaków. Ale w tej kolejności. Cudowna sprawa.
  • 2010-07-23 10:48 | rs_

    Re:Awantura o wychowanie religijne w Izraelu

    "W praktyce ogromna większość uczniów nie zdaje egzaminów maturalnych" Rozumiem, że to niedopowiedzenie i chodzi ogromną większość uczniów szkół religijnych. A jaki to procent w stosunku do ilości wszystkich uczniów? Nasuwa mi się tu pewne, przynajmniej zewnętrzne, podobieństwo takich szkół z często krytykowanym u nas programem szkół arabskich, mocno ograniczającym zarówno aktywność intelektualną uczniów jak i ich otwarcie na świat (i pochodzące ze świata idee). Ale zamiast krytykować, może powinniśmy zacząć od polskiej ŚWIECKIEJ szkoły, która 12 lat nauki skraca do rzeczywistych 11, łącznie cały rok poświęcając na religię?
  • 2010-07-31 07:40 | rs_

    Re:Kanada złupiona przez gaz łupkowy

    Heh, dobrze to opisałeś. Niestety, ci, którzy biorą te kredyty na nasz koszt, czekają jak zwykle na rewolucję. Inne protesty olewają z góry na dół. Jest w tym oczywiście kalkulacja. Rewolucje to też straszne koszty, i też ponoszone przez nas. Więc zazwyczaj zgadzamy się na spłatę kredytów za kogoś.
  • 2010-08-06 09:47 | rs_

    Tadeusz Mazowiecki to kościelny Wallenrod

    Akurat Mazowiecki nie ma żadnej moralnej legitymacji, aby wypowiadać się w sprawach wojny państwo-kościół. To m.in. on poddał to państwo kościołowi, i niezależnie od przyczyn i motywacji publicznie powinien się zwyczajnie wstydzić, a nie "dawać rady".
  • 2010-09-18 09:51 | rs_

    Re:Dlaczego dajemy się oszukiwać politykom?

    > Ale na co chesz czekać? Społeczeństwo to TY sam, więc zacząć gonić możesz już teraz. Społeczeństwo odrzucające polityków to niestety mrzonka. Wystarczy porównać stan świadomości politycznej, gospodarczej, społecznej czy historycznej Tuska do jakiegoś Kowalskiego ze Wsi Dolno-Górnej, by pozostać przy tym pierwszym jako dyskutancie o kształcie życia społecznego. A z kolei kompletne wykluczenie tego Kowalskiego z decyzji to zaprzeczenie samej idei. Nie ma bata, chcąc pogonić polityków musisz stać się politykiem i kółko się zamyka.
  • 2010-09-18 10:02 | rs_

    Re:Młodzi wolą wolne związki

    Wielorodzina. Może moda, ale chyba najlepsze rozwiązanie, warte na przykład szeregu reportaży?
  • 2010-09-20 19:49 | rs_

    Re:Wywiad: Janina Paradowska pyta Normana Daviesa

    Niepokój powinno budzić nie zachowanie się prezesa i powiązanych z nim finansowo działaczy, ale z jednej strony stan emocjonalny tych 25% społeczeństwa gotowych dalej go popierać, a drugiej ejakulujących samymi sobą mediów, gotowych zafundować tydzień histerii całemu krajowi. Te 25% to nie są sami idioci, to ludzie, którym lęki nie dają normalnie żyć. To bardzo źle świadczy o państwie, jeśli jest w nim aż tyle frustracji wśród obywateli. A co do mediów, to one żyją już w swoim świecie, i dopiero puste pociągi wysłane na te organizowane przez media uroczystości chyba trochę niektórych redaktorów zaczęły trzeźwić. Niektórych.
  • 2010-09-30 18:27 | rs_

    Re:O co chodzi z Czeczenami

    Dodam, że już pierwsza zdania są mylące. "Oni pierwsi odczuli, że w Polsce mija fascynacja ich maleńkim narodem" W Polsce nigdy nie było "fascynacji" Czeczenami. Jedyną przyczyną gestów czynionych w ich kierunku była rusofobia, chwilami obowiązkowa wśród polityków. Każdego miłośnika szariatu należy gnać z Polski póki można.
  • 2010-10-20 16:07 | rs_

    Re:Ameryka śpiewa chórem

    Każdy ma prawo do własnych wyborów, ale akurat serial amerykański z tzw. pozytywnymi wartościami nie jest czymś, od czego trzeba uciekać. Swoją drogą, obejrzenie czegoś takiego http://www.youtube.com/watch?v=JNl91QXws7o raczej może wielu ludziom pomóc, niż zaszkodzić.
  • 2010-10-22 23:50 | rs_

    Re:Bezzałogowce atakują

    Rozwój broni i jego paradoksy Lem przedstawił w wizji "Biblioteka XXI wieku". Szczerze polecam. Z tą "superzabawą" osobiście jednak się nie zgadzam, wszystkie, co do jednej/go powieści i opowiadania Lema, jeśli wywołują śmiech, to tylko taki przez łzy. Stanisław Lem popełnił jeszcze i to sporo wcześniej inną mrożącą krew w żyłach powieść o przyszłej wojnie i jej zwycięzcach. "Niezwyciężony" opowiada o misji badawczej ziemskiego kosmicznego okrętu wojennego na nieznanej planecie, na której zaginął bliźniaczy krążownik. Jeśli ktoś nie czytał, trudno, zepsuję mu nieco przyjemność z samodzielnego odkrywania intencji autora - Lem przewidział nie tylko automatyzację wojen, ale także jej zwycięzców - mikromechanizmy o modularnej budowie, potrafiące łączyć się w roje na skalę planetarną. Jak można wygrać z czymś takim?
  • 2010-11-11 11:26 | rs_

    Re:Polska polityka wciśnięta w lejek

    System polityczny tworzą ludzie. Nie jestem w stanie jednoznacznie tego rozstrzygnąć, ale wydaje mi się, że przeniesienie do Polski czy to ustawodawstwa francuskiego czy szwedzkiego nie zmieniłoby naszej polityki i reakcji społecznych. W tym sensie emigracja jest obecnie rzeczywiście jedyną formą ucieczki od ludzi, którzy tworzą to społeczeństwo. Natomiast nie jest tak, że jest to jedyne "rozsądne" rozwiązanie.
  • 2010-11-12 17:10 | rs_

    Re:DEBATA: Podzielmy Polskę na dwie części

    Nie wiem, dlaczego ktoś miałby się jednoczyć i jednać. Problemem jest nie brak pojednania i zgody, ale brak wolności w tym kraju i uleganie tym, którzy ją gwałcą. Biorąc na tapetę choćby ustawę o aborcji, mamy jasny dowód, jak w tym kraju jedni ludzie zabraniają innym czegoś w imię swojej wiary, z żadnego innego powodu. A to właśnie takie zachowania i postawy powinny być zakazane. Oczywiście to marzenia, ale należy też pamiętać, że z faszystami i mafiosami dogadywać się nie należy, to zawsze brudzi. W tym kontekście POlandia i PiSlandia to fałszywa propozycja, bo POlandia też nic ciekawego nie oferuje, jeśli popatrzymy na nią właśnie pod kątem inywidualnej wolności i odpowiedzialności. To także PO stoi za komisjami kościelnymi, krzyżami w szkołach i na świadectwach, mafijnym łączeniem kk i państwa włącznie z finansowaniem pierwszego z kasy drugiego, ustawami o aborcji czy konkordacie, IPN-ie czy lustracji (czy p. Markowski zapomniał, jaka większość sejmowa nam to zafundowała?) Ale rozumiem, że p. Markowski podał pewną prowokacyjną tezę, w końcu nie chodzi mu zapewne o PO, ale o zajadłość tej co najmniej 1/4 polskiego społeczeństwa stojącej murem za chorym człowiekiem, który zasługuje na wieloletnie sanatorium, a nie na prawie przezydenturę. To pozostając przy rozważaniach fantastycznych, ja mam propozycję podzialu możliwą (!) do wykonania bez fizycznego dzielenia Polski. Otóż stańmy na stanowisku, że ustawy regulujące zachowania, nazwijmy to, religijne, powinny być uchwalane w 3 wersjach - zgrubnie licząc wersjach SLD/PO/PiS (religijne to z kolei z grubsza te, gdzie jakikolwiek głos zabierze kk). A każdy obywatel mógłby się zapisywać, pod jakie prawo chce podlegać - czy to w prawie in vitro, czy aborcji, czy np. kary śmierci. I jak się podpisuje, że in vitro nie można, to jemu nie można, jak się podpisuje, że za aborcję do więzienia, to on za aborcję do więzienia, a jak się podpisuje za karą śmierci, to zgadza się, by tę karę wykonać na nim w razie popełnienia przez niego przestępstwa, itd. itp. Nie trzeba dzielić fizycznie kraju, każdy sobie wybierze tę część prawa, która nas dzieli.
  • 2010-12-15 10:47 | rs_

    Re:Gniewczyna - drugie Jedwabne

    Spycham gdzieś daleko świadomość milionów takich chwil, bo sama myśl o nich wywołuje u mnie reakcje fizjologiczne. Ludzie w tej wsi wychowani byli podle, więc w warunkach wojny i rozpadu społeczeństwa ta podłość przekształciła się w zbrodnicze życie. Nie sposób też winić potomków za winy rodziców. Ale czy na pewno to podłe wychowanie nie zostało przekazane w tej wsi dzieciom morderców? Czy na pewno znów nie wyjdzie z tych ludzi w jakichś mniej stabilnych warunkach? Milczenie wokół tej zbrodni podpowiada, że niestety tak właśnie się stało i stać może. Pozostaje nam jednak nadzieja, że choć dorosłych na to nie stać, to dzieci z obecnej Gniewczyny znajdą w sobie tyle wrażliwości, że pomodlą się za zabitą na tym podwórzu trzyletnią dziewczynkę.
  • 2010-12-15 11:36 | rs_

    Re:Nauczanie religii w szkole

    Z jednej strony może tylko cieszyć reakcja młodzieży na polityczny przymus i indoktrynację, ale ma to niestety, jak się wydaje, także swoją ciemną stronę. Nie jest bowiem jasne, czy odrzucenie zabobonu i odmówienie udziału w mafijnej strukturze jest podyktowane (czy też poskutkuje) przyjęciem innych wartości, opartych na empatii i poszanowaniu innego człowieka. Odrzucenie patologii jest bowiem dość łatwe, młodzież ma na to na pewno dość intuicji i własnej godności. Ale niestety, ta patologia wyparła inne systemy wartości i po jej odrzuceniu nie jest łatwo w tak młodym wieku samemu te wartości znaleźć. Ale jeśli tak rzeczywiście się dzieje, to odpowiedzialność polityków takich jak Mazowiecki (czy zresztą całej reszty służalców, trudno tu wręcz kogoś wyróżnić z wielu setek posłów od 1989 roku) jest podwójna. I niech im ziemia lekką będzie, bo (przepraszam za brutalność) u mnie mają przejebane na zawsze.
  • 2011-01-07 17:34 | rs_

    Jak połączyć religię z nauką?

    Oczywiście nie ma głupich pytań, jednak szukanie nieoczywistych odpowiedzi na pewne pytania przystoi tylko geniuszom, którzy potrafią wykorzystać je jako drogowskazy kierujące nas na nowe drogi. Pytanie przewodnie i wypociny autorki dość jaskrawo rozmijają się jednak z powyższym, ale o to mniejsza, rodzi się tylko kolejne pytanie, co ten artykuł robi w "Polityce"? Oczywiście artykuł informujący o relacjach kościoła katolickiego ze światem nauki nie jest sam w sobie niczym złym, ale taka propaganda jak to coś jest absolutnie nie do przyjęcia. A sama autorka niech zwróci uwagę, że gdzieś jej zaginęło 60% naukowców, dziwny procent na tle na przykład społeczności, którą kościół katolicki deklaruje jako swoją w 95%.
  • 2011-01-19 23:06 | rs_

    Niestety, kolejny twór kontynuuje polską kompromitację

    Najpierw państwo polskie zostało skompromitowane katastrofą "na życzenie" przez swoich najwyższych rangą urzędników, potem ponad tygodniową wrzawą pogrzebową przez media i polityków, a teraz ten proces jest kontynuowany. Pozostali przy życiu urzędnicy i politycy nie mogą przełknąć swojej winy, a dzielni dziennikarze zawsze gotowi są im przyklasnąć. Grunt to wskazać winnych za granicą. Może jakaś wojna, co? Cała historia uczy, że nic lepiej nie odciąga zainteresowania od wewnętrznych przekrętów i zaniedbań. Co za wstyd, kuźwa.
  • 2011-01-19 23:14 | rs_

    Re:Sprawa smoleńska po publikacji raportów

    "Raport Millera uzupełnia luki raportu MAK, ale czyni to nie tak skutecznie, jak byśmy oczekiwali. Kolejne polskie prezentacje powinny temu zaradzić." Co to znaczy "skutecznie"? Proponuje pan jakieś preparowanie kolejnych raportów czy po prostu się pan takich działań spodziewa? Co do premiera i jego roli. Śmiesznie wyglądają jego pokrzykiwania na Rosjan, skoro wcześniej nie nazwał jasno bredni Kaczyńskiego i Macierewicza po imieniu, czyli bredniami. W ten sposób choćby nie chciał, ustawił się po stronie oszołomów. Jak zwykle zresztą.
  • 2011-01-23 16:56 | rs_

    Re:W sercu ułana

    Nie wiem, jak tam kobieca dusza p. Jolanty Wierzchowskiej odbiera te "tradycje", choć z tekstu odniosłem wrażenie, ze jawią się jej one całkiem sympatycznie. Ale jeśli jakiejś kobiecie podobają się ułańskie tradycje, to może oprócz ułańskich trzech "k" niech weźmie sobie ona do serca niemieckie trzy "k"? Bo gdy wczytamy się uważnie, świat przedstawiony w artykule jest obrzydliwy. Ci ludzie byli oczywiście produktem swoich czasów, ale dobrze zdawać sobie sprawę, że mowa o trutniach, nie robotnicach.
  • 2011-01-23 21:27 | rs_

    Re:W sercu ułana

    Eee tam, nie sądź po sobie.
  • 2011-02-09 20:29 | rs_

    Re:Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

    tkw bezmyślnie wyklepał: > Prawo do szczęścia - TAK. Prawo do adopcji dzieci - NIE. Prawo do życia ze > współpartnerem homo - TAK, prawo do uznania homo za normę - NIE. Gdybyś tak kretyńsko nie wyznaczał innym ludziom, co jest dla nich szczęściem, nie pisałbyś o dzieciach. Cóż, talibów nie brakuje również w Polsce, jak widać. Do tego jeszcze usiłujesz narzucić innym, co ma dla nich być normą, żałosny jesteś, tkw.
  • 2011-02-09 20:34 | rs_

    Re:Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

    dziadek 2 napisał: > Ale mieszacie, ludzie o odmiennych orientacjach seksualnych niż normalne Wytłumacz, co rozumiesz pod pojęciem "normalne". Czy to znaczy "takie jak dziadka 2"?
  • 2011-02-09 22:47 | rs_

    Re:Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

    W swoim czasie to był rzeczywiście "normalny" wyznacznik normalności, tylko że moralność typu "dziadek ukraść, to dobrze, dziadkowi, to źle" jest już nieco stęchła.
  • 2011-02-27 10:12 | rs_

    Re:Prześladowcy za kratki

    Za prosty. Za mało osób miałoby szansę zarobić...
  • 2011-03-03 12:56 | rs_

    Ewolucja ma zawsze rację

    Profesorowie to raczej ciekawi ludzie :)
  • 2011-03-03 12:56 | rs_

    Ciekawy wywiad

    Profesorowie to raczej ciekawi ludzie :)
  • 2011-03-04 08:40 | rs_

    Obraz Boga w Polsce i w USA - pod kogo to jest pisane?

    "Brzmi to elegancko, ale oznacza to samo: ciężkie wyzwanie katechetyczne i duszpasterskie dla Kościoła." To miał być artykuł o różnicach w religijności czy poradnik dla jakiegoś "Kościoła" (pisanego w dodatku z dużej litery...). Brakuje mi jeszcze krótkiego kursu czytania na klęczkach.
  • 2011-03-05 14:16 | rs_

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Nie karm trolla...
  • 2011-03-05 14:17 | rs_

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Sorry, to było oczywiście do tige, ale źle coś kliknąłem.
  • 2011-03-30 20:05 | rs_

    Re:DEBATA: Jak obchodzić pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej?

    Z konkluzją się zgadzam, z poszczególnymi sformułowaniami nie. "O zmarłych nie należy mówić źle" - to slogan. Należy głośno mówić o tym, co ci zmarli źle zrobili, może w przyszłości mniej pieniędzy trzeba będzie wypłacać rodzinom imprezowiczów.
  • 2011-03-30 20:09 | rs_

    DEBATA: Jak obchodzić pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej?

    Samo pytanie ustawia sytuację. Wyklucza bowiem najoczywistszą opcję - nie obchodzić. I to wystarczy za cały komentarz do tego, co nam znów media i politycy zafundują 10.04.