Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(10)
Komentarze użytkownika: Krokodil
  • 2009-08-04 22:38 | Krokodil

    Re: Dzielny Szwab

    nie widzę w tym nic przerażającego: część byłych żołnierzy Wehrmachtu lub Waffen SS (którzy dopuścili się przestępstw wojennych) skazano na kary śmierci, częsć otrzymała wieloletnie wyroki więzienia. Byli też tacy, którzy poszli na współpracę z dawnymi aliantami i jako potrzebni specjaliści uniknęli odpowiedzialności za zbrodnie. Byli także byli żołnierze, których skazano niesłusznie, torturowano ich w więzieniach lub skrycie zamordowano, bez procesu. Znany jest też przypadek wysokiego oficera SS, którego sąd uniewinnił a lata później dokonano na nim samosądu i zamordowano (Jochen Peiper). Wielu członków niemieckich sił zbrojnych zdołało sie ukryć, inni uciekli za granicę. Nie można natomiast powiedzieć, że Niemcy byli po wojnie jakoś specjalnie chronieni- przecież ich zbrodnie osądził specjalny trybunał w Norymberdze. Chronieni byli natomiast Rosjanie (morderstwa na Polakach, krajach bałtyckich, Ukraińcach, Niemcach) w myśl zasady o tym, że "zwycięzców się nie sądzi". Warto też zauważyć, że dywizjon Dirlewangera działał na froncie wschodnim i jego "wyczyny" nie są znane opinii publicznej w krajach zachodnich. Po prostu nikomu nie zależało, by osądzić członków tej formacji. Polacy natomiast nie zmarnowali okazji, i jak wyczytałem z artykułu zamęczyli Dirlewangera na śmierć w więzieniu. Samo istnienie tego typu karnej jednostki, złożonej z kryminalistów nie powinno bulwersować. Amerykanie, kręcąc w latach zimnej wojny filmy o bohaterskich wyczynach żołnierzy-kryminalistów ("Parszywa dwunastka") wymyślili dokładnie ten sam schemat. Tyle, że to była fikcja. Jeśli wielu żołnierzy tej formacji faktycznie stanowili byli więźniowie obozów koncentracyjnych, to może należy dać im spokój. Może oni nie mieli żadnego wyboru a zamiast mordować cywilów wybierali alkohol, czyniąc się nieprzydatnymi w boju. Była to jednostka drugiej kategorii, niezdolna do walki ze zorganizowaną armią. Cieszyła się złą sławą i pogardą wśród samych Niemców. Ta jednostka karna powstała z ambicji jednego człowieka i cieszyła się uznaniem Himmlera (który był psychopatą), który w 1945 oszukał strażników i wybrał samobójstwo. Osądził się sam. Myślę, że nie ma już kogo więcej sądzić.
  • 2009-08-09 13:11 | Krokodil

    Re: Wojna nerdów

    trudno te nowe wynalazki nazwać jakąś futurystyczną armią z przyszłości. Maszyny powietrzne, opisane w artykuke, to zwykłe bezzałogowe samoloty, w użyciu są już od wielu lat. Jeszcze słabiej prezentują się maszyny lądowe: to głównie zdalnie sterowane nosiciele broni, operowane z bliskiej odległości przez żołnierza. Dziwi mnie, że dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku US Army wprowadziła tego typu broń na szeroką skalę. Wizje filmowe z lat minionych były więc tylko fantastyką, bez pokrycia w rzeczywistości. Pionierami w tego typu broni byli Niemcy podczas drugiej wojny światowej. Trudna sytuacja na frontach oraz wyczerpujące się zasoby ludzkie zmusiły niemieckich konstruktorów do wynajdowania doskonalszej broni, która wygrywała by zamiast człowieka na polach bitewnych. Miniaturowy czołg "Goliath", sterowany kablem, pełnił dokładnie te same funkcje co jego późniejszy o 60 lat amerykański odpowiednik: detonował obiekty i barykady bez narażania życia żołnierza. W ciągu kilku lat powstała też cała flota powietrznych samolotów i pionierskich rakiet balistycznych, niektóre z nich były zdalnie sterowanymi z ziemi pociskami plot. Niemcy wymyślili też noktowizor i spadochron (ten ostatni jeszcze podczas I wojny światowej, właśnie w celu oszczędzania życia pilotów). Widocznie armia amerykańska, bez potrzeby tak gwałtownego wzrostu swojej siły i skuteczności, rozwija się wolniej w dziedzinie inteligentnych broni...
  • 2009-08-09 16:52 | Krokodil

    Re: Ch@mowo

    Piłsudski powiedział: "Naród dobry, ale ludzie ch***". Ja świeżo wróciłem z wakacji na Zachodzie (Dania, Niemcy) i widzę różnicę: tam ludzie się szanują, nikt się nie rzuca na ulicy, nie ma agresji. "Każdy inny, wszyscy równi". Domyślam się, że ich fora internetowe wyglądają podobnie. U nas niestety panuje inna kultura i to się odzwierciedla na internecie jak w zwierciadle. Trzeba zmienić ludzi, to zmienią się ich wpisy na sieci. Odwrotnie nie da rady raczej.
  • 2009-08-10 19:59 | Krokodil

    Re: Wystawieni do wiatru

    także jestem zwolennikiem elektrowni jądrowych, ale miło popatrzeć, że Duńczykom udaje się bez nich obyć. Osobiście widziałem tą fermę wiatraków stojących w morzu przed Kopenhagą- robi ogromne wrażenie. Tam wiatraki stoją zresztą w całym kraju, w każdym niemal rancho czy wiosce, stoją na polach, stoją w wodach zatok. Nie wiem czy to może być wzór dla Polski ale im sie powiodło, mają zresztą silne wiatry zachodnie, z pobliskiego Atlantyku, więc cała ta technologia ma u nich sens. Chociaż w sumie to w dawnym NRD też wiatraki się kręcą, a to już nasza szerokość geograficzna.
  • 2009-08-10 20:19 | Krokodil

    wladimirz2 napisał, że Czesi obyli sie bez powstania. A co z powstaniem w Pradze wiosną 1945r? ja tego muzeum nie widziałem, ale z artykułu o nim wyczytałem ciekawą rzecz: młodzi Polacy uczą się w tym przybytku muzy np. jak pokonać jakiś odcinek Warszawy by nie dać zabić się Niemcom. Bardzo łanie. Na zachodzie Europy dzieci uczą się tolerancji, przyjaźni, wspólnej historii. Francuscy rodzice zabierają swe dzieci do Niemiec, niemieccy do Francji- wszyscy chcą żyć jak sąsiedzi, nie szukają różnic a tego co ich łączy. W XXI wieku polskie dzieci uczą się, jak przetrwać by nie zabił go Niemiec z karabinem. Czy my żyjemy w strefie Gazy? I Interesująca była także decyzja muzealników by miast słowa hitlerowiec używać właśnie słowa Niemiec, bo hitlerowiec brzmi już w dzisiejszych czasach zbyt abstrakcyjnie. Wspaniale! A co z walczącymi w szeregach Wehrmachtu czy SS jednostkami ukraińskimi i rosyjskimi? Czy to także byli Niemcy? Hitlerowiec to nie wiadomo kto, jeszcze się dziecku pomyli. Powiedzmy mu, że to Niemcy, łatwiej wszystko zrozumie, szybciej nauczy się nienawidzieć sąsiadów. Hitlerowcy już nie wrócą ale Niemcy? Przecież z nimi graniczymy, można już zacząć stawiać barykady.
  • 2009-08-11 12:00 | Krokodil

    i może właśnie tak powinno wyglądać powstanie w okupowanej przez wroga stolicy ; ] dziwi mnie także, dlaczego powstanie planowane (z racjonalnym uwzględnieniem własnych sił i broni) na kilka dni przeciągnęło się na dni 63. Znam argument, że powstańcy chcieli doczekać wyzwolenia przez Armię Czerwoną, nie chcieli iść do niewoli. Ale co to jest za argument? Ta katastrofalna strategia doprowadziła do niewyobrażalnych strat, a Rosjanie i tak nie przyszli. Ruszyli dopiero 16 stycznia i zatrzymali sie w Berlinie. Ten zastój dobrze im zrobił, szkoda tylko że my wyniszczyliśmy w jego trakcie całą warszawską inteligencję. Można nawet wysunąć tezę, że to powstanie przedłużyło trwanie drugiej wojny światowej. Wydaje mi się ona zupełnie logiczna. W swoim poprzednim poście trochę mnie poniosło. Muzeum powstania warszawskiego to nie muzeum tolerancji. Ale ukazanie tej bitwy w taki sposób, jakby ona ciągle trwała, usiłowanie wciągnięcia dzieci w wir powstańczej walki, wszystkie te karabiny i panterki, które mogą zakładać to już jest paranoja. Nie dziwię się, że pod koniec zwiedzania rozgorączkowane małolaty chcą lecieć na ulicę i strzelać do Niemców. Nie tak powinno się opowiadać o wojnie.
  • 2009-08-12 19:57 | Krokodil

    Re: Nowe szaty prezydenta

    niektórzy na tym forum to chyba jakaś młodzieżówka PiS-u. artykuł był jak zwykle doskonały. Prawda czasem boli.
  • 2009-08-13 16:24 | Krokodil

    Re: Dzieła zebrane ojca Tadeusza

    no tak, w porównaniu do "imperium holocaust" całe złodziejstwo i kanciarskie biznesy w polskim wykonaniu wyglądają słabo. Ale sztuką jest dostrzegać niesprawiedliwość czasów współczesnych. Wytykać winnych w mrokach dziejów jest z pewnością łatwiej niż złapać za rękę księdza, który inwestuje w budynki i w tajemniczy dla wszystkich sposób obraca gotówką pomiedzy swoimi fundacjami, nie płacąc podatków. W Polsce przedsiębiorczy zakonnik, jak widać, może wszystko. Jest ponad prawem, bo wmówi wszystkim, że "atakując" jego atakuje się cały kościół, atakuje się Boga. To jest po prostu żenujące, że też w naszym kraju mają miejsce takie wynaturzenia, że taka persona, pieszczoch poprzedniej władzy, śmieje się wszystkim w twarz, obracając na palcu swoje złote pierścionki.
  • 2009-08-23 10:56 | Krokodil

    Re: Za pedała

    wszystko pięknie, sam jestem za tolerancją a ze względu na swój wygląd czasem ktoś rzuci złośliwy komentarz w stylu "pedał" ale jednak jest mała niekonsekwencja w działaniu bohaterów z atykułu. Bo z jednej strony pozwali do sądu kobietę z sąsiedztwa (fakt, że wieloletnią dręczycielkę) a z drugiej nic nie zrobili w sprawie tych chłopaków spod budki z piwem- "ci to zawsze tak wołają" skomentował jeden z bohaterów kolejny okrzyk "pedał" pod swoim adresem. Skoro zawsze tak wołają, to czy im tez nie należało zafundować procesu? Oczywiście tym tokiem rozumowania można by dojść do paranoi i wydać wojnę wszystkim, którzy kogoś nie lubią, ale jednak było by to logiczne i uczciwe. Chyba, że wobec wrogów nie trzeba być uczciwym i można dowalić tylko jednemu z nich, ku przestrodze.
  • 2009-08-24 11:22 | Krokodil

    Re: My mamy zegarki, oni mają czas

    Nie rozumiem skąd tu tyle defetyzmu i paniki. Czy nie ma na tym forum entuzjastów udziału polskich żołnierzy w Afganistanie? Czy oni tam są za karę? Czy może sami sobie ten zawód wybrali. Oni uważają, że robią dobrą robotę, laczego w kraju, na forum postępowej gazety, wypiuje się tak skandaliczne i kompromitujące sformuowania? Czy my jesteśmy garstką przestraszonych ludzi, którzy nie widzą dalej niż poza próg swojego ciepłego mieszkanka? Czy może poważnym, 40-milionowym krajem? Czy Polscy żołnierze służą hegemonom z NATO i USA? Oczywiście że tak. A komu mają służyć? Rosjanom? Chińczykom? Polska demokratycznie i jednoznacznie opowiedziała się, z kim chce trzymac na tym świecie i za słowami muszą iść czyny. Nawet jeśli ta wojna jest beznadziejna i nie do wygrania to my akurat i tak mamy tam niewielki kontyngent, który ponosi z wojskowego punktu widzenia, śmiesznie małe straty- jak kolwiek by to okrutnie zabrzmiało. W zamian za to nasi ludzie zabijają tam terrorystów z krwi i kości. To nie są "masońskie" brednie, to nie jest niemoralna sprawa. To jest prawdziwa wojna. A na wojnie ponosi się ofiary. I nie wolno uciekać. Ja brzydzę się zabijania, do wojska iść się bałem- ale do jasnej ciężkiej rozumiem po co oni tam pojechali. To jest awangarda naszej zachodniej cywilizacji, to jest jej zbrojne ramię. Na szczęście nadal skuteczne. Oni tam muszą być i nie wolno im przeszkadzać. Gdyby nie NATO w Afganistanie planowano by kolejne zamachy terrorystyczne na skalę światową, no i dalej produkowano opium. Czy to nie ma wpływu na życie w naszym kraju? Skądś te narkotyki przecież się biorą na naszych ulicach. Czy Wy zapomnieliście już o 11 września? Czy nikt nie pamięta, od czego się to wszystko zaczęło? Ja nie rozumiem, jak można tak wąsko i egoistycznie myśleć.