Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(41)
Komentarze użytkownika: zgrywus.r
  • 2009-11-23 01:33 | zgrywus.r

    Jest dobrze

    Skoro Kaczyński kontynuuje sprawdzony w czasach PC sposób okopywania się opozycji, to chyba tylko cud mógłby spowodować przerwę w wychodźstwie.
  • 2009-11-23 23:32 | zgrywus.r

    Obrona

    Historia byłaby śmieszna, gdyby nie doprowadziła do tragedii. Czy są w niej winni? Obawiam się, że nie. Dyrektorka przyjęła typową w biurokracji strategię przetrwania: obłożyć siebie i innych procedurami. Nie musi się nawet specjalnie martwić, jak sprawować bezpośredni nadzór - wszak każdą negatywną sytuację można rozpatrywać pod kątem nieprzestrzegania procedur. Sądzicie, że brak biurokracji coś by zmienił? Nie, bo dyrektorka i tak by ją wprowadziła. Problemem jest niezrozumienie biurokracji, która sama w sobie jest zupełnie neutralnym zestawem narzędzi organizacyjnych. Ma być więc środkiem, a nie celem. Z biurokracji szydzili: Gogol, Kafka, Kirst, Heller i wielu innych. A ona wciąż ma się dobrze - bo jest sposobem na przetrwanie.
  • 2009-11-24 00:05 | zgrywus.r

    Re:Targi pod ławą

    Podejrzewam, że za cały bałagan największą winą ponoszą politycy, którzy wyprodukowali niezliczoną ilość zupełnie zbędnych zakazów - chyba tylko po to, by wyposażyć swój światek w budzącą szacunek ilość prokuratorów.
  • 2009-11-30 09:19 | zgrywus.r

    Stop minaretom... i dzwonnicom

    Problemem szwajcarskiego referendum jest brak konsekwencji. Albo dzwonnice i minarety zostają, albo jest zakaz dla obu form demonstracji religijnej. Obecne referendum kompromituje Szwajcarię nie tyle wynikiem, co samą kwestią w nim postawioną.
  • 2009-12-01 05:50 | zgrywus.r

    Re:Punkt zapalny

    Ja też odliczam. Z knajp zniknie sporo klientów, które tym samym staną się one drogie i część z nich splajtuje. Jak autor artykułu zauważył, samym papierosom nic nie grozi. Należy się więc spodziewać wzrostu popularności stałych imprez o charakterze prywatnym i klubowym, na które nie będą zapraszani antynikotynowi fundamentaliści. Jeżeli liczysz, że po spacyfikowaniu palaczy w knajpach sytuacja pod względem cen i dostępności się nie zmieni, to musisz być nieprawdopodobnie naiwny.
  • 2009-12-04 00:59 | zgrywus.r

    Re:Czy dyskonty oszukują w reklamach?

    [i]"przeczytałem artykuł, siadłem na 10 minut z kawą, porównałem ceny z waszym drugim artykułem - rankingiem hipermarketów...i wygląda na to, że artykuł jest po prostu nierzetelny. "[/i] Artykuł z zasady nie może być rzetelny z kilku powodów. Jednym z nich jest dobór towarów. Nic mi nie mówi cena herbaty Lipton, bo jej nie kupuję. Jest jednak grupa klientów, która przygląda się właśnie tej marce. Teoretycznie, ranking powinien odnosić się do kilku konkretnych artykułów z każdej półki. I tu pojawia się kolejny problem - sieci handlowe też śledzą ranking Polityki i mogą przyjmować konkretną strategię: obniżyć cenę notowanego towaru lub wycofać go z półek przez np. miesiąc (by klienci zapomnieli o porównaniach). Jeżeli obniżą cenę notowanego towaru, to zapewne podniosą ceny innych towarów z tej samej półki. Nie ma więc nierzetelności, a jest pewien subiektywizm oceny. Czy ocena obiektywna jest w ogóle możliwa? Wątpię, bo sama cena końcowa konkretnego produktu jest jednym z elementów strategii rynkowej. Jednym spośród wielu.
  • 2009-12-04 01:22 | zgrywus.r

    Re:Delikatesy dla wygodnych

    Podejrzewam, że osoby ceniące sobie jakość zdecydowanie wykluczą zakup większości towarów spożywczych przez internet. Nie kupię szynki czy sera w plastrach bez wcześniejszego obejrzenia. To samo dotyczy warzyw czy owoców. Poza tym oferta internetowa (alma24) okazuje się uboższa, niż oferta sklepowa. Teza, że internetowe zakupy to przyszłość lepiej zarabiającej klasy średniej jest mocno wątpliwa, bo autor (Baron) najwyraźniej myli zakupy w Almie czy Bomi z peregrynacją między stoiskami w Tesco.
  • 2009-12-04 15:41 | zgrywus.r

    Re:Religia konstytucyjna

    [i]"Nie dziwiłbym się więc, gdyby ktoś z Polaków tak tę decyzję odbierających zapytał o nią teraz w Europejskim Trybunale Praw Człowieka." [/i] To możliwe, o ile pytanie byłoby prawidłowo skonstruowane. Należałoby za punkt wyjścia przyjąć przepisy Art. 53 Konstytucji: [b]6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. 7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. [/b] Punkt 6. przestanie być istotnym przedmiotem sporu po wprowadzeniu obowiązkowej etyki. Jednak póki co, to uczniowie chodzący na religię mają bonus w postaci możliwości podniesienia oceny. Zazwyczaj ocena z religii jest wyższa - to element przyciągający uczniów i jednocześnie dyskryminujący tych, którym przekonania nie pozwalają uczestniczyć w katechezie. Ale jak wspomniałem, po wprowadzeniu etyki, sprawa nie będzie aktualna. Ważniejszy jest punkt 7. Świadectwo szkolne jest dokumentem oficjalnym, który dzięki uwidocznionej na nim ocenie z religii lub etyki prowadzi od ujawnienia światopoglądu. Zarzekanie się, że ocena nie wpływa na losy ucznia, jest bezzasadne. Po to uchwalono ten przepis, by ograniczyć możliwość szperania po deklaracjach światopoglądowych i nie dawać nikomu do ręki instrumentu mogącego krzywdzić jednostki z tego tytułu. Nie musimy daleko szukać, by znaleźć środowiska mocno interesujące się światopoglądem współobywateli - np. środowisko radiomaryjne, co raz brnące w antysemityzm czy rasizm.
  • 2009-12-11 17:52 | zgrywus.r

    Re:Reszty nie trzeba

    Korzystam wyłącznie z przelewów oraz gotówki - i nie odczuwam z tego powodu dyskomfortu. Wręcz przeciwnie - dyscyplinuje mnie to tak przy kupowaniu, jak i przy sprzedaży z płatnością terminową.
  • 2009-12-21 03:40 | zgrywus.r

    Przeoczenie?

    W wywiadzie pominięto kilka istotnych aspektów GMO. Hodowla naturalna jest "chroniona" mechanizmem selekcji; powstałe nowe rasy mają swoich naturalnych wrogów - tych samych, co ich rodzice uzupełnione wadami chowu wsobnego. Niewiele nowych ras podbiło naturalne środowisko, jednak tam, gdzie do tego doszło, skutki były opłakane. Nie do końca też chodziło o nowe rasy w sensie genetycznym, a o wprowadzenie do środowiska nowych populacji, które nie miały swoich wrogów. Chodzi o króliki, szczury, koty, owce, krowy itd., które zdewastowały nowe ekosystemy, zanim te zdołały wykształcić mechanizmy obronne. Właśnie mechanizm braku wrogów jest głównym "sukcesem" nowych gatunków - ekosystem ich nie zna i nie potrafi ich odpowiednio zagospodarować - przez nowy gatunek ma znacznie większe możliwości ekspansji. Kosztem istniejącej równowagi, rzecz jasna. Wspomniane wyżej jamniki jako samodzielna rasa raczej nie zawojują środowiska naturalnego - w najlepszym razie dostarczą trochę materiału genetycznego dla innych ras psów. Bez człowieka skazane są na zagładę, jako gatunek. O modyfikowanej kukurydzy raczej nie da się tego powiedzieć - przez długi czas nie będzie się z niczym krzyżować. Opinia publiczna nie boi się samej GMO, ale braku skrupułów koncernów genetycznych; koncerny farmaceutyczne i chemiczne zrobiły sporo, by świadoma część opinii publicznej reagowała alergicznie na zapewnienia o kontroli. O ile z sympatią przyjmowane są informacje o postępach genetyki w dziedzinach, z którymi natura sobie nie radzi, to nie da się tego powiedzieć o produkcji żywności. Znakomicie funkcjonujemy bez słodkich ogórków. Nie jest też prawdą, że stare gatunki jabłek były gorsze. Wciąż wielką popularnością cieszą się renety i antonówki, które świetnie się przechowują. Nowe gatunki są nieco bardziej odporne na bakterie, co widać po przekrojeniu jabłka (nie ciemnieje). Chodzi więc nie o dobro klienta, a dobro producenta i handlowca - mają mniejsze straty. Tu powstaje kolejna wątpliwość: jeżeli jabłka uzyskane w miarę naturalnie są bardziej odporne na bakterie, to czym są dla naszych organizmów? Czy nasze organizmy wiedzą odpowiednio dużo, by wyzyskać słodkie ogórki? Wątpię. Zysk więc mają producenci, handlowcy i... sponsorowani naukowcy.
  • 2010-01-04 02:27 | zgrywus.r

    Re:Jaskinia zbójców

    Interesujący w eksperymencie z Orła i Grzechotnikami jest brak punktu odniesienia, jakim bywają ograniczone zasoby. Rywalizacja grup rozpoczyna się niemal natychmiast, nie ma żadnego istotnego celu i przeważa nad ideą dobrosąsiedztwa. Prawdopodobnie rywalizacja umacnia przywództwo, jest naturalnym czynnikiem organizującym społeczność i tłumiącym wewnętrzne spory. Zewnętrzne zagrożenie dla obu grup czyni zbędną ich rywalizację jako mechanizm organizujący społeczność, bo pojawia się "nowy wróg", który wciąż napędza ów mechanizm. Gdy jednak ustanie przyczyna, to grupa znów się podzieli - np. za sprawą ludzi, którzy w większej społeczności nie są w stanie uzyskać pozycji adekwatnej do ich ambicji. Jeżeli w następnych wyborach PO wygra w zdecydowany sposób i zepchnie PiS na margines, to najprawdopodobniej PO czeka podział.
  • 2010-01-04 02:44 | zgrywus.r

    Rzetelność badań

    [i]W badaniach jakościowych M-B typ mędrca został zupełnie odrzucony. Kobiety mówiły o nim wprost: „kojarzy się z kujonem”; „oderwany od życia” (...) „mam kolegę, który jest w ogóle najlepszym studentem wydziału i potrafi cały dzień przesiedzieć i myśleć nad jakąś syntezą. Jaki może być pożytek z takiego faceta?”. Nie omota więc większości Polek mężczyzna przesadnie myślący. (...) A kolejna, że najbardziej kręci ją typ maga (...) Ma coś w głowie, ale nie wiadomo, co myśli. Ma określony cel i potrafi skłamać, by go osiągnąć. Taki aktor”. „Dokładnie” – popiera ją druga pani.[/i] *** No cóż, panie w jednym badaniu zaprzeczyły same sobie. Jest to niewątpliwie dowód na rzetelność badania.
  • 2010-01-09 13:25 | zgrywus.r

    Na razie nic z tego nie będzie

    Co z tego, że zamienimy nasze prywatne samochody na elektryczne, skoro np. kupując w internecie generujemy spore zużycie paliwa związane z dostarczeniem przesyłki przez kuriera? Cała polityka handlu dąży w tej chwili do centralizacji - taniej jest wynająć flotę samochodów, niż kilka magazynów. Nie spotkałem się w żadnym artykule z informacją na temat struktury zużycia paliwa przez: transport lotniczy, morski, kolejowy i drogowy krótko- i dalekobieżny oraz wojsko. Prawdopodobnie samochody prywatne pochłaniają wcale nie tak dużo i proponowana zmiana może dać globalne oszczędności w granicach kilku procent. Poza tym żaden rząd nie poprze zmian, które nie wygenerują podatków na poziomie tych, które dają paliwa płynne. A co do wygody? Granica została ustalona: zasięg na jednorazowym tankowaniu - min. 400 km i czas tankowania/ładowania ok. 5 min. No i nie wszędzie jest taki klimat, jak w Izraelu. W niskich temperaturach spada drastycznie akumulatorów. A gdy nas w drodze przyłapie brak paliwa, to zawsze możemy wziąć kanister i donieść. W przypadku akumulatorów sprawa się komplikuje.
  • 2010-01-11 02:14 | zgrywus.r

    Re:Szaleńcy wystawiają rachunek

    [i]Tymczasem przypadek Nigeryjczyka dowodzi, że słabym punktem są właśnie procedury, których nadmiar usypia elementarną czujność służb kontrolnych.[/i] W istocie. Słabością procedur jest właśnie to, że są procedurami: nudnym i wciąż powtarzanym zbiorem czynności. Wydawałoby się, że skoro udało nam się zautomatyzować procesy produkcji, w których dzięki sortowaniu, dysponujemy jednolitym surowcem do dalszego przetwarzania, to nie powinno być problemów z wdrożeniem takiego algorytmu na lotniskach. Rządy zapominają, że ze szkół czy wojska, gdzie są zunifikowane zasady szkolenia, wychodzą różne od siebie jednostki. Ba! Często właśnie przymus staje się przesłanką do zademonstrowania własnego indywidualizmu. Akcja-reakcja. Im bardziej będzie dociskana proceduralna śruba, tym więcej otrzymamy indywidualnych wyskoków - niekoniecznie groźnych, ale stających się świetną pożywką dla mediów nakręcających mechanizm histerii.
  • 2010-01-12 10:49 | zgrywus.r

    Re:Od ego do eko

    Czy "Avatar" jest tylko majstersztykiem, a "Blade Runner" aż arcydziełem? Trudno powiedzieć. "Blade Runner", jak dobre wino - z wiekiem nabierał walorów arcydzieła. Jednakże w momencie premiery dyskutowane były nie tyle kwestie technologiczne, co przesłanie filmu - szczególnie scena, gdy android grany przez Hauera ratował życie bohaterowi wypuszczając gołębia. Poza tym były dwie wersje (kinowa i reżyserska) o nieco innych zakończeniach. No i muzyka Vangelisa. Inne też jest otoczenie produkcji odwołującej się do SF i fantasy. W czasach "Blade Runnera" za tło robiły "Wojny Gwiezdne" i "Star Trek", a większość produkcji zagospodarowywała niszę potrzeb wielbicieli gatunku. "Avatar" wyszedł poza zaklęty krąg i stał się dziełem adresowanym do bardzo szerokiej publiczności. "Avatar" jest przełomem w produkcji SF. Cameron nie odwołał wzorem innych twórców się do skomplikowanych założeń innego świata, które położyły np. superprodukcję "Dune". Zbudował świat w miarę prosty, którego założenia dały się wyłożyć bez dodatkowej narracji i bez lektury kilku tomów prozy. Tu chyba tkwi istota sukcesu. Przełom nie musi być arcydziełem, choć może nim być - to jednak będziemy mogli stwierdzić dopiero za kilka lat.
  • 2010-01-17 21:51 | zgrywus.r

    Nie ma nawyku

    Jak sobie wyrobić nawyk chodzenia z siatką? I co to ma dać? Jeżeli kupuję żywność na wagę, to zdecydowanie nie wrzucę do jednej siatki: ryb, mięsa, ziemniaków, jabłek i chleba. Muszą być osobno zapakowane. A jeżeli nie muszą, to są zapakowane przez producenta - w znacznie większą ilość plastiku, niż zawiera torba foliowa. Zysk z całego zamieszanie będzie niewielki. Zastanawiam się, czy osoby gardłujące za odpłatnością jednorazówek rzeczywiście robią same zakupy czy też wysyłają po nie swoje babcie?
  • 2010-01-24 11:55 | zgrywus.r

    Re:Czytanie za grosze. Nie gorsze.

    "2010-01-23 11:00 | rs_ | 10.2.1.195" "Płatności sieciowe to zupełnie inny proceder niż płatności gotówką w kiosku, to raz. Wymyślne modele biznesowe, powstałe w głowach jakichś prezesów czy ich asystentów, nie uwzględniające rzeczywistych preferencji i przyzwyczajeń, realizowane w dodatku przez zwykłych, czyli nieudolnych informatyków, to dwa. " ************************ W istocie. Sprawa nie sprowadza się do samej płatności. Ważna jest równie jej forma. I tu pojawia się pewien bardzo poważny problem: cześć internautów na tyle ceni swoją prywatność, że zdecyduje się zrezygnować z dostępu do płatnych gazet. Jednocześnie, grupa internautów, która na lewo i prawo szasta swoimi danymi zadomowiła się w portalach społecznościowych i wystarczają im plotki z krainy celebrytów.
  • 2010-02-02 04:48 | zgrywus.r

    Re:Znak krzyża i inne znaki

    Sensowna debata zazwyczaj jest możliwa, gdy jej strony dysponują podobną siłą. Szans na debatę nie ma, gdy jednak strona przegrywając dyskusję odwołuje się do woli większości - w istocie wymachując populistyczną pałą. Tak zakończyła się niedawna dyskusja na temat krzyża w jednym z polskich liceów. Zasadniczą kwestią jest: jak zmodyfikować system prawny, by wszystkie jego podmioty były rzeczywiście równe?
  • 2010-02-02 05:05 | zgrywus.r

    Re:Wokół premiery iPada

    Wspomniany radioodbiornik tranzystorowy był przełomem - bo nie istniał żaden towar, który mógł go zastąpić. Każdy więc chciał go mieć - marka była sprawą drugorzędną. Podobnie było z magnetofonem kasetowym, magnetowidem, telefonem komórkowym i komputerem domowym. Każdy z tych wynalazków wnosił nową jakość. Produkty Apple tej cechy nie mają - nie są wynalazkami. Poza tym podobne rzeczy zrobili wcześniej inni, często znacznie lepiej. Cała różnica sprowadza się do ilości dymu i pary, która przeszła przez marketingowy gwizdek.
  • 2010-02-02 05:17 | zgrywus.r

    Re:Kto co pamięta, choć nie pamięta

  • 2010-02-11 15:05 | zgrywus.r

    Re:Jak w dym

    Skoro demokracja ma swoje prawa, to zakładam, iż nie masz nic przeciwko temu, żeby w na imprezie, gdzie większość jest palących nie obowiązywał żaden zakaz?
  • 2010-02-11 15:08 | zgrywus.r

    Re:Jak w dym

    "a na popołudniowy aperitif do baru można bez obaw pójść z małym dzieckiem" To trochę zabawna sytuacja: chodzić z małym dzieckiem na alkohol i jednocześnie zabraniać innym używek.
  • 2010-02-11 15:10 | zgrywus.r

    Re:Jak w dym

    "Tak się składa, że bardzo często widzę elegancko ubranych ludzi, którzy rzucają "peta" w miejscu gdzie akurat skończyli palić. Żeby nie być gołosłownym dodam, że postępuje tak na przykład mój znajomy, doktor filologii polskiej... " Niepalący rzucają papierki po cukierkach, opakowania po napojach itd. Zakażemy im spożywania słodyczy i napojów?
  • 2010-02-15 06:19 | zgrywus.r

    Co czyha w sieci

    W sumie zabawne są zapewnienia potentatów IT, że chmura zwiększa bezpieczeństwo. Wszak w dostępie do chmury użytkownik może popełnić dokładnie te same błędy, co w dostępie do PC. Ba, może ich popełnić więcej, jako że dostęp do swojego konta w chmurze uzyskuje bez większych problemów z dowolnego komputera czy dowolnej sieci. Uzyskanie zdalnego dostępu do własnego komputera wymaga jednak pewnego zachodu. Nie dotyczy to oczywiście trojanów. I tu pojawia się kłopot - czy chmura będzie w stanie ocenić, kto się do niej loguje - trojan czy użytkownik? Bardzo niepokoi owo przebieranie nogami przy zapewnieniach o bezpieczeństwie danych w chmurze. Tak w kontekście wpadki Google, jak i Adobe (luka znana była od dość dawna). Niepokoją również próby narzucania ograniczeń przez rządy: nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś pisze pracę naukową o terroryzmie, zbiera dane i to wszystko składuje w chmurze. Pewnego pięknego dnia smutni panowie blokują mu dostęp, bo automat znalazł w jego tekstach kluczowe słowa.
  • 2010-02-15 06:19 | zgrywus.r

    Co czyha w sieci

    W sumie zabawne są zapewnienia potentatów IT, że chmura zwiększa bezpieczeństwo. Wszak w dostępie do chmury użytkownik może popełnić dokładnie te same błędy, co w dostępie do PC. Ba, może ich popełnić więcej, jako że dostęp do swojego konta w chmurze uzyskuje bez większych problemów z dowolnego komputera czy dowolnej sieci. Uzyskanie zdalnego dostępu do własnego komputera wymaga jednak pewnego zachodu. Nie dotyczy to oczywiście trojanów. I tu pojawia się kłopot - czy chmura będzie w stanie ocenić, kto się do niej loguje - trojan czy użytkownik? Bardzo niepokoi owo przebieranie nogami przy zapewnieniach o bezpieczeństwie danych w chmurze. Tak w kontekście wpadki Google, jak i Adobe (luka znana była od dość dawna). Niepokoją również próby narzucania ograniczeń przez rządy: nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś pisze pracę naukową o terroryzmie, zbiera dane i to wszystko składuje w chmurze. Pewnego pięknego dnia smutni panowie blokują mu dostęp, bo automat znalazł w jego tekstach kluczowe słowa.
  • 2010-02-17 16:30 | zgrywus.r

    Re:Taki miły kraj

    [i]"mieszkalem tam ponad 20 lat"[/i] Moja rodzina po nieco krótszym pobycie też chce wracać. W kwestiach materialnych powiodło im się znakomicie. Jednak nie potrafią się zintegrować, bo na każdym kroku ktoś im daje odczuć, że są imigrantami - obywatelami drugiej kategorii. Jedną z denerwujących cech Kanady jest obowiązkowa politpoprawność. Nie można mieć własnego zdania - i w tym sensie Kanada upodabnia się do krajów socjalistycznych, z tą różnicą, że w nich obowiązkowe poglądy były narzucane przez władzę, a w Kanadzie są wynikiem presji społecznej.
  • 2010-03-04 21:57 | zgrywus.r

    Dobry pomysł ministra

    Pomysł ministra jest dobry, tym bardziej, że sprawdził się w kilku gminach. Argumentowanie polityką gmin względem firm wywożących śmieci jest nielogiczne - gminy zarządzają całkiem sprawnie komunikacją publiczną na podobnych zasadach. Firmują i organizują transport publiczny, ale korzystają z prywatnych podwykonawców startujących w przetargach. Podobnie jest np. z odśnieżaniem dróg. Warto pamiętać, że gminy i tak prowadzą gospodarkę śmieciami w sporym zakresie. To one decydują o lokalizacji spalarni, sortowni i wysypisk. To one odbierają śmieci komunalne - choćby ze zwykłych koszy na śmieci i nadzorują gospodarkę śmieciami przemysłowymi. Obecny system się nie sprawdza, bo śmieci leżą wszędzie. Warto więc spróbować czego innego.
  • 2010-03-04 22:08 | zgrywus.r

    Re:Śmieciowy podatek? Do kosza!

    [i]"Otoz poniewaz jest tam duzo letnikow proponowalem aby P.Kom.wprowadzilo sprzedaz workow foliowych na smieci dla niestalych mieszkancow.I co?"[/i] Worki można kupić wszędzie i jeżeli ktoś chce, to je ze sobą zabierze. Znacznie prościej jest postawić kontener na śmieci i dać te worki. Argumentujesz niespójnie i niekonsekwentnie. Obecnie gminy nie mają interesu w usuwaniu śmieci, jeżeli nie znają ich właściciela, którego mogą obciążyć. Śmieci więc leżą. Po wprowadzeniu ryczałtu usuwanie śmieci będzie opłacone, a i ludzie nie będą musieli kombinować, jak się pozbyć nadmiaru. Gminy staną się właścicielami śmieci i to wyborcy będą mogli żądać od gmin ich usunięcia - wszak już zapłacili. Gminie zacznie się opłacać wystawiać kontenery i kosze, który ilość ostatnimi czasy się zmniejszyła przez cięcie kosztów.
  • 2010-03-07 23:32 | zgrywus.r

    alkohol po polsku

    [i]"nigdy nie zauważyłam aury inteligenta pijaka"[/i] Bo prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałaś się, że jest alkoholikiem. Istnieje ciekawy gatunek alkoholika, którego mimikra jest perfekcyjna. W pracy pije setkę o ósmej rano, a drugą setkę w południe - zazwyczaj w kawie lub w herbacie. Wraca samochodem w miarę trzeźwy i bierze kolejną setkę do obiadu. No i w końcu setkę lub dwie na dobry sen. Nie bełkoce, rozmawia rzeczowo, nic po nim widać. W porach spożycia ma dobry humor, który stopniowo gaśnie. Otoczenie uznaje go za wstrzemięźliwego, bo przecież nie pije więcej, niż setkę na raz. Ale codziennie sam wychyla pół litra. Alkohol jest dla niego sensem życia, który tak uwielbia, że trzyma jego spożycie w swoistych ryzach. Zagrożony jest w stanie wytrzymać pewien czas bez alkoholu, by udowodnić otoczeniu, że wszystko jest w porządku. Dba o pracę, bo wie, że zapewni mu ona dostęp do alkoholu. Jednak to alkoholik, który alkoholowi podporządkował wszystko. Wiele wskazuje na to, że utożsamiasz alkoholika z pijakiem, który prawie każde spotkanie z trunkiem kończy w rowie. Przedstawiony przeze mnie alkoholik jest zazwyczaj inteligentem: inżynierem, lekarzem (bardzo często), naukowcem czy artystą.
  • 2010-03-07 23:58 | zgrywus.r

    Re:Łzy polskiej ziemi

    [i]"Alkohol pije się umiarkowanie, towarzysko, celem dobrej zabawy, wg savoir-vivre. (dla ciekawskich: rocznik 1981, korporacja, dochody >>> średnia) zgłoś do usunięcia skomentuj "[/i] Z racji wieku nie rozumiesz więc społeczeństwa przed zmianą fazową w 1989. Prawa i reguły zachowań, które stosujesz obecnie, nie miały wówczas żadnego zastosowania - nie działały w taki sposób, jaki znasz obecnie. Wówczas umiarkowane picie znaczyło umiejętność samodzielnego wstania od stołu i dotarcia o własnych siłach do domu bez zrobienia jakiejś trzody po drodze. W pracy piło się często - wszak płacili za przychodzenie, a nie za efekty. Na konferencjach. szkoleniach i sympozjach piło się na okrągło i w trupa - często tylko prelegent był jedyną trzeźwą osobą, bo kursanci czy słuchacze pili już na wykładach. Jednocześnie osób pijących codziennie nie było więcej, niż dzisiaj. Ceny alkoholu były zbyt wysokie - bodajże w latach 80. przeciętna pensja starczała na 12-15 półlitrowych butelek najtańszej wódki. Stałe picie było sporym obciążeniem dla kieszeni. [i]"łzy polskiej ziemi"[/i] to wcale nie idiotyzm. Bo były to też gorzkie łzy - niemocy, beznadziei i dramatów.
  • 2010-03-24 01:44 | zgrywus.r

    Egzotyczne urlopy Polaków

    Artykuł tchnie optymizmem. Ale pośrednio ukazuje też drugie dno - jest nim wciąż słabiutka i droga oferta krajowa. Wiele osób wcale nie jedzie do Egiptu, bo chce, ale dlatego, że tak bywa taniej i wygodniej. W tym kontekście deklarację Jarosława Kaczyńskiego należy chyba traktować jako obietnicę, że zrobi on wszystko, by w kraju było jeszcze gorzej i drożej.
  • 2010-03-24 01:44 | zgrywus.r

    Egzotyczne urlopy Polaków

    Artykuł tchnie optymizmem. Ale pośrednio ukazuje też drugie dno - jest nim wciąż słabiutka i droga oferta krajowa. Wiele osób wcale nie jedzie do Egiptu, bo chce, ale dlatego, że tak bywa taniej i wygodniej. W tym kontekście deklarację Jarosława Kaczyńskiego należy chyba traktować jako obietnicę, że zrobi on wszystko, by w kraju było jeszcze gorzej i drożej.
  • 2010-04-12 17:11 | zgrywus.r

    Re:Co dalej z najważniejszymi stanowiskami w państwie?

    Mam podobne zdanie - stabilność struktur państwowych nie ucierpiała. Jeżeli można mówić o problemach, to głównie w kwestiach obsady tych stanowisk, dla których prawo przewiduje aktywny udział prezydenta w nominowaniu kandydatów. Chodzi tu o wyższych dowódców wojskowych i prezesa NBP.
  • 2010-04-12 19:10 | zgrywus.r

    Re:Publicyści „POLITYKI” wspominają zmarłych

    [i]"ale festiwal hipokryzji, jaki rozpętał się przy tej tragicznej okazji w mediach przekracza swym absurdem nawet sam czysty absurd"[/i] W rzeczy samej. Gdy nieszczęsny Tupolew startował, to miał na pokładzie miał istną zakałę polityczną, która w mgnieniu oka przeistoczyła się w kwiat polskiej inteligencji. Niech spoczywają w spokoju, ale niech też politycy uszanują opinię publiczną i nie wmawiają jej, że jedna tragiczna chwila zamieniła sporą część pasażerów w bohaterów galaktyki, tytanów intelektu i wzory cnót wszelakich. Za klika tygodni żałoba minie i trzeba będzie mozolnie odkręcać opinie wygłoszone pod wpływem emocji - a więc zadawać kłam własnym słowom.
  • 2010-04-13 19:29 | zgrywus.r

    Mogą zadecydować doły

    Rozważania, co przedsięwezmą liderzy PiS, są bezprzedmiotowe. Katastrofa stała się katalizatorem, który zapewne wywołał głęboką frustrację twardego elektoratu PiS - i to gniew tłum wykreuje kierunek polityki. Prawda, wiele zależy od decyzji Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli jednak będzie on zbyt długo zwlekał, to pojawią się nowi liderzy - którzy chętnie pohasają na koniku histerii i frustracji.
  • 2010-04-14 22:11 | zgrywus.r

    Re:Pierwsze podpisy, pierwsze nominacje

    [i]"Na co jego nauczyciel powiedział: "prawo angielskie zabrania królowi rozwiązywać problemy państwowe. Niestety pozwala mu je stwarzać." Podobnie jest z polskim usytuowaniem prezydenta wg konstytucji" [/i] I takie jest zadanie głowy państwa w systemie półprezydenckim. Zauważ, że przy obecnym systemie wyborów koalicja partyjna bierze sejm i senat. Naturalnym oponentem na drodze legislacyjnej jest więc prezydent. Gdyby go nie było, to trzeba by było zmienić procedurę wyboru senatu - by ten stał w opozycji do sejmu. Zwróć uwagę, że prezydent w Polsce ma niezależny mandat wyborczy. Umocowania króla również wynikają z innych mechanizmów, niż wola parlamentu. Prawdopodobnie skłaniasz się ku rozwiązaniu czeskiemu, gdzie prezydenta wybiera parlament (nie ma on bezpośredniego mandatu wyborców), ale senat co dwa lata wymienia 1/3 składu. To rozwiązanie uważam za bardzo korzystne. Nie mogę się jednak zgodzić z opinią, że obecna Konstytucja nie sprawdziła się. Gwarantowała jednak pewną równowagę w czasach kształtowania się polskiej rzeczywistości politycznej. Na horyzoncie pojawia się jednak problem, któremu obecny układ może nie sprostać. Problem hegemonii politycznej jednej partii.
  • 2010-04-19 10:47 | zgrywus.r

    Nie czuję się osierocony

    Ani przez moment nie czułem się osierocony. Dlaczego zresztą miałbym być, skoro żyjemy w demokracji parlamentarnej, w której suwerenem jest naród, a nie partie czy poszczególni urzędnicy zatrudniani w wyborach na czas określony? Struktury demokratycznego państwa prawa mają się całkiem dobrze i nie ma żadnych podstaw do histerii, którą nam zafundowano.
  • 2010-04-19 10:57 | zgrywus.r

    Re:Pożegnanie Lecha Kaczyńskiego

    To co napisał Autor o Lechu Kaczyńskim, można napisać o niemal każdym człowieku. Oznacza więc to mniej więcej tyle, że Jacek Żakowski nie ma nic do napisania oraz że sam Lech Kaczyński był człowiekiem i politykiem nędznego formatu.
  • 2010-04-19 13:59 | zgrywus.r

    Kryzys dziennikarstwa

    Główne media w Polsce nie zdały w tym ubiegłym tygodniu egzaminu dojrzałości - okazały się małostkowe, prymitywne i zakompleksione. Relacje przypominały niegdysiejsze relacje z Wyścigu Pokoju - która trumna przejechała granicę, czyje ciało zidentyfikowano, prywatne wspominki. W wiadomościach ze świata dominowały wyłącznie newsy związane z katastrofą i pogrzebem. Wiadomości krajowe to jeden wielki peleton trumien, przy czym śmiem twierdzić, że był to obraz zafałszowany - na ulicach większości miast nie widać było aż takiego przygnębienia. Jestem całkowicie zniesmaczony postawą polskich mediów.
  • 2010-07-21 04:30 | zgrywus.r

    Re:Marki polskie udające zagraniczne i odwrotnie

    Nie cenię, a więc i nie kupuję żadnych gotowych dań. Z polskimi produktami jest kłopot tego rodzaju, że jak tylko któryś zdobędzie uznanie, to natychmiast obniżana jest jego jakość. Stąd pewnie konieczność kupowania niektórych przetworów zagranicznych - drogich, ale trzymających poziom. Nie rozumiem zachwytu nad produktami "Turka", które kiedyś były dość smaczne, a dziś nadają się tylko do wyrzucenia. Podobnie z produktami "Krakusa" - spadek jakości jest zauważalny.
  • 2010-07-21 04:54 | zgrywus.r

    Re: Don Kiszot-Palikot

    Wydaje się, że polskie media nie potrafią zająć wyraźnego stanowiska, co jest podyktowane polit-poprawnym strachem przed dotknięciem pewnych wartości. Sęk w tym, że media wykreowały te wartości właśnie swoim myśleniem (nietykalność krzyża czy bohaterstwo Lecha Kaczyńskiego). Faktycznie więc, ostre pytania Palikota wprawiają media i polityków w konsternację - powinni jednak politycy i media być skonsternowani głównie własną strategię chowania głowy w piasek. Palikot ta ich tle zdecydowanie pozytywnie się wyróżnia.