Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(308)
Komentarze użytkownika: maksymilian
  • 2009-12-17 00:46 | maksymilian

    Wielki huk reklamowy

    Nie wiem czy z wielkim hukiem, ale KKRiT całkiem słusznie próbuje nieco ucywilizować zdziczałych nadawców telewizyjnych, przypominając im o normalnych standardach funkcjonujących w krajach wyższej kulturze życia codziennego niż nasza. Zgroza z powodu 300tys do wydania na ten, słuszny w założeniu cel,jest nieco groteskowa w kraju, w którym wyrzucenie takiej kwoty na urządzenie gabinetu czy limuzynę dla przeciętnego wojewódzkiego dygnitarza nie budzi większego zdziwienia. Może te działania zwrócą uwagę na powszechne zaśmiecanie środowiska, jakim również jest nieustanne,bezssensowne i bezkarne produkowanie wokół zbędnego jazgotu gdzie tylko się nie ruszyć. Nieprzebranym rzeszom miłośników parzenia herbaty w kuchni w tak ryczących reklam przymominan jednakże, że za ścianą też żyją ludzie i, być może pragną oddać się tak niemodnemu zajęciu, jak czytanie książek na przykład.
  • 2009-12-17 00:46 | maksymilian

    Jazgocik nasz powszedni

    Nie wiem czy z wielkim hukiem, ale KKRiT całkiem słusznie próbuje nieco ucywilizować zdziczałych nadawców telewizyjnych, przypominając im o normalnych standardach funkcjonujących w krajach wyższej kulturze życia codziennego niż nasza. Zgroza z powodu 300tys do wydania na ten, słuszny w założeniu cel,jest nieco groteskowa w kraju, w którym wyrzucenie takiej kwoty na urządzenie gabinetu czy limuzynę dla przeciętnego wojewódzkiego dygnitarza nie budzi większego zdziwienia. Może te działania zwrócą uwagę na powszechne zaśmiecanie środowiska, jakim również jest nieustanne,bezssensowne i bezkarne produkowanie wokół zbędnego jazgotu gdzie tylko się nie ruszyć. Nieprzebranym rzeszom miłośników parzenia herbaty w kuchni w tak ryczących reklam przymominan jednakże, że za ścianą też żyją ludzie i, być może pragną oddać się tak niemodnemu zajęciu, jak czytanie książek na przykład.
  • 2009-12-17 16:41 | maksymilian

    Re:Sianko

    Nie, no Panie Stanisławie, czemu taki słabiutki i mało dowcipny tekst tym razem! Jaruzel mi osobiście zwisa i powiewa po tylu latach, chociaż w gorącym czasie nie stroniłem od 13-tkowych zadym, gazu się nałykałem i pałą zarobiłem nie raz. Obecna "śmietanka" narodu w większości bredzi na co dzień jak potłuczona a Pan akurat czepił się tego nieszczęsnego Jaruzelskiego,niech mu ziemia lekką będzie - co zapewne niedługo nastąpi.
  • 2009-12-18 12:55 | maksymilian

    Jak zwykle: kołtuństwo przeciw racjonalizmowi

    Zdaje się, że panu Zakowskiemu idzie o to, co w dalszej perspektywie stanowi większe zagrożenie społeczne: osoba publiczna figlująca sobie w domowych pieleszach w mniej lub bardziej wyuzdany sposób, czy też włażenie ludzim z kamerą do gaci, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie doznają erekcji w niewłaściwym momencie - oraz ewentualne polityczne i karne konsekwencje tegoż. Jak zwykle jednak osoby o mentalności zbliżonej do tzw. opcji prawicowej potrafią bardzo ładnie wyrażać nienawiść w jej różnych mniej lub bardziej subtelnych formach, zaś kiedy idzie o istotę sprawy to albo udają, że nie wiedzą o co chodzi albo rzeczywiście nie wiedzą, cynizm lub głupota.
  • 2009-12-19 23:45 | maksymilian

    Re:Zdjąć wszystko?

    "ps. ciekawe, ile czasu zajmie im usunięcie tego wpisu .... a może się mylę w tej kwestii .." Kochany, tego nawet chłopaki z Mysiej nie byłyby w stanie usunąć z braku sił i środków do rozebrania, o co właściwie autorowi chodzi..
  • 2009-12-21 00:37 | maksymilian

    Re:Jak wysoko poleci Orzeł z PiS?

    Godz. 20.30 w sobotni wieczór TVP pr.1: Hit na sobotę - OPOWIEŚCI Z NARNII: LEW, CZAROWNICA I STARA SZAFA II wojna światowa. Rodzeństwo Pevensie, Piotr, Zuzanna, Edmund i najmłodsza Łucja, ze względów bezpieczeństwa wyjeżdża z Londynu na wieś, do starej posiadłości profesora Kirke'a. Dzieci chowają się w szafie, która okazuje się zaczarowaną. Jest przejściem do magicznej krainy zwanej Narnią. Żyją tam baśniowe stworzenia i zwierzęta, które mówią ludzkim głosem. Za sprawą rządów okrutnej Białej Czarownicy od 100 lat nieustannie panuje w Narnii sroga zima. Wszyscy mieszkańcy krainy z utęsknieniem wyczekują powrotu prawowitego władcy, lwa Aslana, który uwolni ich od panowania czarownicy. Dzieci nawet nie przypuszczają, jak wielką rolę mają odegrać w walce z siłami zła. Szczerze mówiąc,w ten sobotni wieczór, miałbym większego smaka na "misia z okienka" jako że mam dopiero 49 latek, ale stara i tak dała mi klapsa i przegnała pod kołderkę. Stara zgredówa, mimo tylu starań prezesów TVP z prawicy uparcie nie chce zdziecinnieć i nie pozwala mi oglądać takich filmów dla dorosłych, tylko ciągle ten colargol albo gumisie.
  • 2009-12-29 00:11 | maksymilian

    U nas na razie żadnej poważnej debaty

    Trochę, jak zwykle u pana Jacka, za dużo baroku słownego i wydumanych metafor, ale cóż, może teraz sama mądrość ludziom nie wystarcza i trzeba ją na różne sposoby "ozdabiać". Dobrze że pan Zakowski szerzej rozwinął problem wyraźnego kryzysu demokracji na tle wszechogarniającego i ogłupiającego społeczeństwa wpływu machiny komercyjno-medialno-rynkowej.Demokracja i dobrze zorganizowana gospodarka rynkowa zakładają u swoich podstaw zdolność ludzi do dokonywania świadomych i racjonalnych wyborów. Jeżeli tego zabraknie - a takim kierunku to wszystko zaczyna zmierzać, większość populacji nawet w rozwiniętych krajach zamieni się w bezwolną i całkowicie podatną na każdą manipulację infantylną masę, "mięso konsumpcyjno-wyborcze". W najlepszym wypadku z czasem zatracimy w ogóle zdolność myślenia i po prostu "wrócimy na drzewa". W najgorszym spełnią się różne futurystyczne wizje o zuniformizowanym świecie rządzonym przez anonimową, wszechogarniającą jakąś totalną "korporację". Choć, pewnikiem wg niektórych ortodoksów, jeśli to będzie korporacja "prywatna" to wszystko będzie w porządku. Bardzo martwi mnie brak w tej chwili klimatu do jakiejkolwiek debaty w tej materii w Polsce, mentalnie w większości zatrzymaliśmy się na prorynkowym (czyt.proanglosaskim) entuzjazmie, jaskiniowa ortodoksja liberalna to u nas nadal podstawowy kanon debaty, a wątpiący sceptycy to "komuchy".
  • 2010-01-04 14:07 | maksymilian

    Czeski odlot

    Po tak szacownym piśmie można byłoby spodziewać się komentarza na wyższym poziomie. Autor sam chyba nie bardzo wiedział co chce powiedzieć, więc wyrzuca z siebie bezładną paplaninę, samemu sobie zaprzeczając. Histeria w każdej dziedzinie zahaczającej o kwestie obyczajowo - moralne to nasza polska specjalność. Raz redaktor pisze że nowe prawo nieczego nowego nie stanowi jedynie doprecyzowuje pewną dotychczasą dowolność a zaraz temu zaprzecza, raz pisze o niewielkich ilościach a potem wzrusza nas swoim dzieckiem z dużą ilością narkotyków. Czechy to w ogóle okropna zgnilizna moralna - ateiści obmierzli. Co innego polskie święte oblicze: dziwek i tzw. "agencji" co rusz w bród do wyboru do koloru - ale przecież nie będziemy tego legalizować bo obraza boska! Czesi po prostu są pragmatycznie i biorą życie jakim jest my zaś wolimy robić nasze codzienne świństewka z czystym obliczem Sw.Franciszka. U nich zawsze można było sprzedawać rum, borowiczkę i piwo gdzie komu się żywnie podobało - na dworcu, w pociągu, w kiosku z gazetami i co? Nie widziałem nigdy spitych Czechów leżących rano pod kioskiem. Proszę wejść do czeskiego "hostinca" (taka czeska mordownia) - miła i przyjazna atmosfera, nikt się nie zachlewa w trupa i nie wrzeszczy jak już kto za dużo wypije to sobie pośpiewa albo pomarudzi. Wszedłem kiedyś do czeskiej knajpy, a tam klient śpi na podłodze pod barem, nikt na to nie zwraca uwagi - barman widząc moją zdziwioną minę objaśnij, że Milan jest trochę zmęczony, ale za godzinkę wstanie i pójdzie do domu. Bez histerii, życiowo, po co człowieka szarpać, urządzać widowisko i wzywać policję jak on tylko się zdrzemnie o potem sobie pójdzie sam do domu. To jest właśnie kwintesecja czeskiej mentalności - zamiast się bez sensu miotać w pseudomoralnym uniesieniu lepiej podejść do sprawy spokojnie i życiowo.
  • 2010-01-04 14:07 | maksymilian

    Chaos i demagogia

    Po tak szacownym piśmie można byłoby spodziewać się komentarza na wyższym poziomie. Autor sam chyba nie bardzo wiedział co chce powiedzieć, więc wyrzuca z siebie bezładną paplaninę, samemu sobie zaprzeczając. Histeria w każdej dziedzinie zahaczającej o kwestie obyczajowo - moralne to nasza polska specjalność. Raz redaktor pisze że nowe prawo nieczego nowego nie stanowi jedynie doprecyzowuje pewną dotychczasą dowolność a zaraz temu zaprzecza, raz pisze o niewielkich ilościach a potem wzrusza nas swoim dzieckiem z dużą ilością narkotyków. Czechy to w ogóle okropna zgnilizna moralna - ateiści obmierzli. Co innego polskie święte oblicze: dziwek i tzw. "agencji" co rusz w bród do wyboru do koloru - ale przecież nie będziemy tego legalizować bo obraza boska! Czesi po prostu są pragmatycznie i biorą życie jakim jest my zaś wolimy robić nasze codzienne świństewka z czystym obliczem Sw.Franciszka. U nich zawsze można było sprzedawać rum, borowiczkę i piwo gdzie komu się żywnie podobało - na dworcu, w pociągu, w kiosku z gazetami i co? Nie widziałem nigdy spitych Czechów leżących rano pod kioskiem. Proszę wejść do czeskiego "hostinca" (taka czeska mordownia) - miła i przyjazna atmosfera, nikt się nie zachlewa w trupa i nie wrzeszczy jak już kto za dużo wypije to sobie pośpiewa albo pomarudzi. Wszedłem kiedyś do czeskiej knajpy, a tam klient śpi na podłodze pod barem, nikt na to nie zwraca uwagi - barman widząc moją zdziwioną minę objaśnij, że Milan jest trochę zmęczony, ale za godzinkę wstanie i pójdzie do domu. Bez histerii, życiowo, po co człowieka szarpać, urządzać widowisko i wzywać policję jak on tylko się zdrzemnie o potem sobie pójdzie sam do domu. To jest właśnie kwintesecja czeskiej mentalności - zamiast się bez sensu miotać w pseudomoralnym uniesieniu lepiej podejść do sprawy spokojnie i życiowo.
  • 2010-01-09 00:49 | maksymilian

    Re:Wizjoner nowej generacji

    Wizja ta nie uwzględnia zdaje się jednego czynnika: a mianowicie że dla większości ludzi samochód nie jest tylko po prostu urządzeniem służącym do przemieszczania się. Auto to w dużej mierze przedmiot pożądania, zabawka dająca radość posiadania, narzędzie prestiżu, przedmiot fascynacji i tak można długo wymieniać. Rola jaką pełni auto w życiu człowieka dalego wykracza poza wykonywaniem funkcji przemieszczania się w przestrzeni. W świecie zdominowanym przez rozszalałą konsumcję auto zajmuje jedno z czołowych miejsc i dopóki się to nie zmieni nie ma co marzyć o ziszczeniu się koncepcji opisanych w artykule - choć świat zmienia się w takim tempie, że kto wie, może ludzkość przerzuci się na inne zabawki a auta zaczną służyć wyłącznie do przenoszenia tyłka z miejsca na miejsce.
  • 2010-01-16 00:07 | maksymilian

    My POLACY nie jesteśmy od takich prozaicznych spraw!

    Ha,ha,ha - wiedziałem że tak będzie! Kolejny przykład naszego zacofania cywilizacyjnego i mentalnego. Nie rozumiem tylko, dlaczego nagłaśnia się jedynie sprawą torebek foliowych, a nie opokowań jednorazowych w ogólności. Do cholery, przecież my nie potrafimy raz na zawsze załatwić problemu skupu butelek kaucjonowanych, a co dopiero systemowo uregulować i egzekwować w całościowej skali problemu gospodarki odpadami. W Niemczech nawet od puszek i butelek plastykowych płaci się kaucję, zwrot jest doskonale zorganizowany a odniesienie puszki do skupu przynosi splendor. U nas trzeba żebrać o przyjęcie flaszki po piwie a ktoś odnoszący butelki zwrotne do sklepu jest postrzegany jak jakiś lump. W markecie niemieckim napoje w jednorazowych opakowaniach są na powrót wypierane przez zwrotne butelki szklane - a u nas? Lepiej nie mówić! Butelkę PET czy puszkę po opróżnieniu można ciepnąć byle gdzie i nikogo to nie dziwi! Nawet w bliskiej Słowacji w sklepach są automaty do zwrotu butelek i nikt nikomu łaski nie robi! Łatwość z jaką przychodzi nam stawianie pomników i patriotyczne pienia nie zmienia faktu, że cywilizacyjnie bliżej nam do Albanii niż Zachodniej Europy.
  • 2010-01-19 23:22 | maksymilian

    Grypa pod lupą i na wokandzie

    Z coraz większym smutkiem można obserwować ważnej i potrzebnej instytucji jaką jest RPO. Po okresie świetności, kiedy funkcję tę pełnili Ewa Łętowska i Tadeusz Zieliński z każdą kadencją następuje coraz większa marginalizacja urzędu RPO. Niegdyś był to jedna z czołowych isntytucji RP, wspomniani rzecznicy byli niekwestionowynymi autorytetami, ich głos stanowił zawsze silny i znaczący akcent w debacie publicznej. I to wcale nie jest tak, że demokracja na tyle już okrzepła, że urząd ten mógłby być zbędny.Trudno mi pojąć, jak rzecznik Kochanowski, człek przecież wykształcony, może pozwalać sobie na takie przedstawienia (żeby nie powiedzieć wygłupy).Może to politykom PiS, a może i nie tylko, zależy na całkowitym zrujnowaniu autorytetu i pozycji tego urzędu?
  • 2010-01-19 23:22 | maksymilian

    J.Kochanowski ośmiesza autorytej urzędu.

    Z coraz większym smutkiem można obserwować ważnej i potrzebnej instytucji jaką jest RPO. Po okresie świetności, kiedy funkcję tę pełnili Ewa Łętowska i Tadeusz Zieliński z każdą kadencją następuje coraz większa marginalizacja urzędu RPO. Niegdyś był to jedna z czołowych isntytucji RP, wspomniani rzecznicy byli niekwestionowynymi autorytetami, ich głos stanowił zawsze silny i znaczący akcent w debacie publicznej. I to wcale nie jest tak, że demokracja na tyle już okrzepła, że urząd ten mógłby być zbędny.Trudno mi pojąć, jak rzecznik Kochanowski, człek przecież wykształcony, może pozwalać sobie na takie przedstawienia (żeby nie powiedzieć wygłupy).Może to politykom PiS, a może i nie tylko, zależy na całkowitym zrujnowaniu autorytetu i pozycji tego urzędu?
  • 2010-03-06 01:28 | maksymilian

    Re:Grupa trzymająca papierosa

    Wydaje mi się, że P.Redaktora poniosły nieco emocje i pomyliły mu się cokolwiek role. Czym innym być aktywistą ruchu na rzecz niepalenia a czym innym dziennikarzem, którego rola jednak powinna polegać na w miarę obiektywnym i bezstronnym skomentowaniu sprawy. Tekst raczej do broszury jakiegoś stowarzyszenia walki z tytoniem a nie poważnego tygodnika, a już te teorie spiskowe....
  • 2010-04-13 00:41 | maksymilian

    Re:Jeszcze jedna tajemnica Ostatniej Wieczerzy

    Niestety, ale konkluzje autora wręcz idiotyczne. Na przestrzeni dziejów minionych na ogół było tak, że na obżarstwo mogli sobie pozwolić raczej nieliczni a skromne stoły przeciętnego ludu nie brały się z ascetycznych obyczajów lecz niedostatku. Niby czemu to w X wieku miało być na stołach skromniej niż w czasach Leonarda? I czy rzeczywiście w jego czasach to już tak było wszystkim syto, że odbiło się to w malarstwie? Po prostu kult Jezusa, jak to przeważnie bywa, obrósł z czasem w ornamentykę i przepych i tyle. Równie dobrze można by wnioskować z przepychu barokowych kościołów, że w tych czasach każdy kmieć miał w chałupie złocone zawijasy pod powałą.
  • 2010-07-29 12:35 | maksymilian

    Re:Czym rząd uderzy nas po kieszeni

    Problem w tym, że w naszym kraju nie występuje coś, co można by nazwać świadomością ogólnospołeczną. Jeżeli kilka zainteresowanych grup okrada resztę społeczeństwa na kilkadziesiąt miliardów z tytułu niczym nie uzasadnionych przywilejów emerytalnych przy całkowitej bierności okradanych to dlatego, że Polacy nie potrafią się tak naprawdę zidentyfikować jako całe społeczeństwo. Taka świadomość w naszym kraju nie występuje, za to świadomość grupowego interesu jest jak najbardziej czytelna. Gdyby jakaś siła polityczna zgłosiła otwarty zamiar zlikwidowania tego bezczelnego rabowania jednych przez drugich, to natychmiast podniósłby sie wrzask, że rząd bije rolników czy policjantów. Ponieważ w Polsce społeczeństwo jako świadomy podmiot w zasadzie w ogóle nie występuje trudno dziwić się politykom, że nie odnoszą się w swoich działaniach i argumentacji do bytu nie istniejącego, to nie przyniesie żadnej korzyści wyborczej. Kogo poruszy za serce deklaracja: słuchajcie Wy Społeczeństwo, każdy z Was od oseska po starca płaci rocznie 1000 zł aby fundnąć niektórym darmowe emerytury a innym emerytalny wypoczynek w wieku 40 lat i my wreszcie zrobimy z tym porządek! Tabula rasa! Mało kto to pojmie, bo jesteśmy "społeczeństwem" spartykularyzowanym, tylko interes jakiejś konkretnej grupy jest czytelny. Prędzej Wisła popłynie w drugą stronę niż w Polsce wygra wybory siła realizująca rzeczywiście interesy większości społeczeństwa - wpierw takie społeczeństwo musiałoby w ogóle zaistnieć, ale tego czasu jeszcze dużo wody w Wiśle przepłynie we właściwym kierunku.
  • 2010-07-29 22:53 | maksymilian

    Re:

    No cóż, zupełny brak zdolności do samokrytycyzmu to jedna z naszych głównych przywar narodowych. Widać wszelkie nieszczęścia w tym kraju zawsze pochodziły od wrażych i obcych sił, do których obecnie zaliczają się nawet politycy, których sami wybieramy. Mamy nawet problem, bo za komucha władza i tzw.demokracja ludowa były z wiadomego i znanego na mapie źródła a obecnie "idiotyczne mechanizmy demokracji" i durni politycy wyłażą chyba gdzieś spod ziemi, bo nasze szlachetne społeczeństwo nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Wszelki syf na jaki w tym kraju można się natknąć jest, jak wiadomo, niewiadomego pochodzenia.
  • 2010-07-29 23:03 | maksymilian

    Re:Czym rząd uderzy nas po kieszeni

    "Maksymilian, dlaczego bezmyślnie powtarzasz to co Niemcy od wieków wciskają nam przy pomocy Watykanu (tzn. księża polscy to robią od wieków)" Nie wiem Adam 2222 o co Ci chodzi z tymi Niemcami. Niemniej jak sobie radzimy w kwestii solidarności społecznej czy narodowej na tzw. Zachodzie to widać po stosunkach wśród starszej i młodszej Polonii za granicą, co raczył był już zauważyć nieoceniony W.Gombrowicz. Nie ma chyba drugiej grupy narodowościowej, która tak nieustannie między sobą by się żarła. Była nawet taka dosyć uprawdopodobniona anegdota, że zadziwiająco wysoki odsetek wpadek nielegalnie pracujących na budowach w USA Polaków wynikał z wzajemnego kablowania na siebie.
  • 2010-10-13 00:06 | maksymilian

    Re:Wypadek busa: 18 ofiar bezmyślności

    Mam nadzieję, że kierowca busa był pijany w siwy dym, bo inaczej będzie to poważny dysonans w medialno- politycznym obrazie przyczyn wszelkiego nieszczęścia na polskich drogach. Były marszałek a obecnie Wielki Gajowy tylko się głupawo uśmiechał, że niby nie zna się na prędkościomierzach, kiedy wytykano mu, że jego służbowa limuzyna śmiga po Warszawie grubo powyżej normy. Nie wspominając już o dzielnym pośle Kurskim - ten to dopiero Kozak! Przepisowa i rozsądna jazda u nas raczej w złym guście, precz z drogi te lebiegi i ofermy, do rowu z nimi, niech się czołgają tam swoją "przepisową"(buhaha!) prędkością. Otylci Jędrzejczak przecież takie nieszczęście się zdarzyło, cała Polska jej współczuła, dzieci laurki słały, trzeźwa była a że trochę poniosło...słowiańska to przecież, nasza polska krew,ofiarę z brata trza było złożyń. Jako i Maciuś Ziętarski, poutrącać łapy prokuratorom, co krzywdzić chcą chłopaka, trzeźwy przecie był! Bo najgorsi to są ci przeklęci nietrzeźwi kierowcy, dobrze że media ich za Czarnego Luda wzięły, oni to zaraza jedna aż 10% wypadków powodują, a reszta to z woli bożej jeno...
  • 2010-10-13 13:24 | maksymilian

    Re:Tak tanio, że aż się nie opłaca kupować

    Filety rybne z zawartością 40% wody to jest wcale niezły wynik. Zrobiłem kilka razy samodzielne badania tychże filetów z marketów i zawartość ryby w rybie wychodziła mi na poziomie 35-40 %. Na wszystko znajdzie się sposób - informacja głosi: "zawartość wody stanowiącej glazurę 30%" - niestety następne 30% mamy w postaci wody wtłoczonej w samo mięso. A wszystko miała przecież załatwić "niewidzialna ręka rynku" buhaahaha... Karkówka naszprycowana wodą itp. "preparaty" to jest zwyczajne oszustwo które powinno podlegać odpowiedzialności na podstawie przepisów kk. Ośmielam się przypomnieć, że za przebrzydłego PRL (pomijając wszystkie inne wątpliwe uroki tego ustroju) obowiązywały tzw. normy na każdy wyrób masarski - jak to było realizowane w praktyce, to już inna sprawa, niemniej jakaś zasada jednak była. Może by jednak wprowadzić zasadę rejestracji każdego produktu spożywczego z zapisanym składem i recepturą. Byłoby to egzekwowane z urzędu a kiełbasa bezmięsna mogłaby być, owszem, zarejestrowana, ale jako "wyrób kiełbasopodoby" i wyłącznie tak oznaczona mogłaby być sprzedawana.
  • 2010-10-28 23:58 | maksymilian

    Re:Nie straszmy długiem - czemu nie można dodać komentarza ?

    Fakt, bylejakość i nonszalancja artykułu u mnie też wywołuje świerzbienie w palcach. Autor chyba zdaje sobie sprawę, że odwalił knota i zatkał uszy.
  • 2010-12-23 12:13 | maksymilian

    Re:Pałac Prezydencki bez apartamentów głowy państwa

    "Stąd zaraz po wyborach apartament o powierzchni około dwóch tysięcy metrów kwadratowych przeszedł generalny remont (miał kosztować ponad sto tysięcy złotych)". Tak czy owak, pomimo braku specjalnej sympatii, podziwiam skromność nowej ekipy pałacowej. U mnie w Szczecinie prezydent znacznie niższej rangi, w osobie niejakiego Piotra Krzystka, zażądał od miasta, którym zarządza, dwustu tysięcy złotych tytułem zwrotu nakładów na remont mieszkania o pow.150m. Mieszkanie to zajmował notabene (jak się później okazało), bezprawnie. Ujęła mnie skromność ekipy Komorowskiego - po zakończeniu kadencji zapraszamy do Szczecina!
  • 2010-12-27 12:33 | maksymilian

    Re:Niepewna przyszłość europejskiej waluty

    Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wielu neoliberalnych ekonomistów biadoląc nad europejskimi kłopotami w podtekście wyraża swoje "schadenfreude", oni od początku spoglądali na europejski projekt jako na wymysł z gruntu pachnący komunistycznym internacjonalizmem. Koncepcja Eurolandu może mieć sens jedynie w przypadku pełnej integracji ze wspólnym europejskim rządem, lecz to dla niektórych krajów, na czele z Polską, jest nie do pomyślenia, jako rezygnacja z "narodowej suwerenności". My integrację europejską od początku traktowaliśmy w kategoriach "historycznej rekompensaty" a nie ogólnoeuropejskiej solidarności i realnego procesu budowy wspólnego europejskiego państwa. Nie byłoby obecnych problemów, gdyby kraje, takie jak chociażby Polska, od początku nie rzucały kłód pod nogi procesowi pogłębionej integracji. Moim zdaniem, zamiast hurraentuzjastycznego rozszerzania Unii o kraje, które chciałyby "mieć dobrze", ale bez utraty cnoty, należało wpierw stworzyć w pełni zintegrowane unijny rdzeń z krajów, które rzeczywiście były gotowe na całkowitą integrację. Przystąpienie do takiej Europy oznaczałoby bezwarunkową akceptację jej zasad funkcjonowania, bez późniejszego "umierania za Niceę" itp podobnych ekscesów. A tak mamy co mamy, dokonaliśmy wprawdzie aktu dziejowej sprawiedliwości, ale samą Unię i wspólną walutę nasi liberałowie wyszydzają jako socjalistyczne utopie, z trudną do ukrycia złośliwą satysfakcją.
  • 2011-01-10 23:54 | maksymilian

    Re: "I tym właśnie"

    W sztuce jest na szczęście więcej pokładów do odkrycia niż w polityce i, mimo wszystko, uznaję to za dobry zwiastun. W końcu może tego, czy owego absolwenta Management High School of Skierniewice olśni odkrycie, że mówi prozą - tudzież w foyer opery wyjdzie na jaw, że małżonka dysponuje ciepłym altem - co może zainspirować niejednego do dalszych poszukiwań.
  • 2011-01-18 23:09 | maksymilian

    Re:Polska komisja zaprezentowała nagrania z wieży w Smoleńsku

    Jak już J.Wys. Prezydentowi Kaczyńskiemu się zachciało przygód, to mógł sobie wynająć do towarzystwa Indianę Jones'a - w razie draki lądowanie w pontonie prosto na katyńskich grobach. Na wieży też należało posadzić jakiegoś filmowego twardziela, a nie mięczaków robiących w pory na wieść o nadchodzącym z mgły szalonym autobusie. Ruscy do pięt nie dorastają naszym orłom i na tym polega ich wina. U nas takie lądowania we mgle na prowizorycznych lotniskach z prezydentami na pokładzie to bułka z masłem - każdy frajer z budki przy aeroklubie Jutrzenka Kartuzy z megafonem w ręku na dół by ich sprowadził! Oj... rebiata! Za Sojuza russkije ludia nie takoje isskustwo magli sdiełat - a tiepier?
  • 2011-01-28 00:26 | maksymilian

    Re:W walce z nieuczciwą konkurencją

    "Na karę 123 mln zł, którą ostatnio nałożyła prezes UOKiK, Era też zapewne poskarży się do sądu. Małgorzata Krasnodębska-Tomki-el wymierzyła ją za to, że jej kontrolerzy czekali aż 90 minut na widzenie z prezesem firmy w celu dokonania kontroli."" Chyba niedługo nawet i w to uwierzę, tak jak niedługo uwierzę, że w naszym kraju 2+2 już nie równa się 4. No cóż, kiedyś było tak, że jak Polityka zabierała się za poważny temat to tekst był pisany poważnie z sensem i w jakimś celu. A co właściwie wynika z radosnej paplaniny pani redaktor? Ani w te ani we wte, niewidzialna ręka rynku nie działa a urzędy regulacyjne się czepiają, sądy uchylają... Trochę tego, trochę tamtego, trochę ideologi, trochę po personach i różnych smaczkach, chaotycznie byle efekciarsko - nie myśl za dużo czytelniku, lepiej wytrzeszczaj gały jakie to wszystko popieprzone. A jak przeczytasz to walnij sobie piwo, bo i tak ogólnie jest z tym wszystkim totalna kicha, wszystko spętlone niemożnością której nie pojmiesz mały człowieku. A zamiast podsumowania, sensownych konkluzji mogących zaświadczyć, że autorce jakaś myśl końcowa przyświeca, mamy pytanie retoryczne "czy przyjęliśmy właściwy model funkcjonowania regulatorów"?. Czy Ronaldo strzeli dzisiaj bramkę? Czy Doda puści smroda?
  • 2011-01-28 11:38 | maksymilian

    Re:PKP, czyli katastrofa kolejowa

    No proszę! Po 20 latach od upadku PRL-u zaczynamy się zastanawiać, jak ma funkcjonować jeden z najważniejszych składników infrastrukturalnych kraju. Jak się chce reformować państwo od podstaw, to trzeba mieć jakąś całościową i spójną jego wizję. A styropianowym reformatorom wydawało się, że wystarczy instrukcja obsługi państwa zawarta w kilku punktach: prywatyzacja, komercjalizacja, samorządność i dekomunizacja. Do kolei zastosowano punkt "komercjalizacja" i przez 20 lat czekano, aż się jakoś utrzęsie. W wyniku tego utrząsania rozsypały się dworce i tabor a urosły biurka prezesów. Błogi spokój gnuśnej prowizorki i totalnego braku koncepcji trwałyby sobie nadal, gdyby nie wpadka z rozkładowym burdelem z 13 grudnia. Jak tu u nas ze wszystkim, nikt niczego nie widzi, dopóki coś nie dupnie z wielkim hukiem. Ile osób wie np. że eksploatowane u nas lokomotywy elektryczne są jeżdżącym pomnikiem marnotrawstwa energii elektrycznej z uwagi na opornikowy system stopniowania pobieranej mocy? Polega to w skrócie na tym, że przy zwiększaniu mocy lokomotywy nadmiar prądu jest w opornikach zamieniany na ciepło oddawane w otoczenie. Przeciętna lokomotywa ma ok. 3-4 MEGAWATY mocy - więc można sobie wyobrazić ile prądu idzie w powietrze! To mniej więcej tak, jakby samochód który akurat nie wykorzystuje pełnej mocy silnika nadmiar paliwa wylewał do rowu!
  • 2011-01-28 12:47 | maksymilian

    Re:W walce z nieuczciwą konkurencją

    Zgadzam się z przedmówcą, w poprzednim komentarzu może pojechałem dość ostro, ale ogólnie poziom publicystyki w Polityce obniża loty. Od jednego z czołowych periodyków należałoby oczekiwać znacznie więcej, niż powierzchowne i dosyć chaotyczne teksty, których przykładem jest niestety powyższy. Niewiele z tego artykułu wynika, nie wiadomo jak autorka diagnozuje sytuację i co proponuje. Problem ma charakter, można powiedzieć "ogólnoustrojowy" i ogólne poślizganie się po temacie z pozostawieniem otwartego pytania zdecydowanie nie satysfakcjonuje. A już zupełnie nie przystoją takie głupstwa, jakoby prezes przyłożyła operatorowi 123 miliony kary za złe wychowanie ("kontrolerzy czekali 90 minut na widzenie z prezesem Ery").
  • 2011-02-13 23:43 | maksymilian

    Re:Spór o spółki Skarbu Państwa

    W całym kontekście warto byłoby wspomnieć o sporach dot. tzw. "ustawy kominowej", ograniczającej wynagrodzenia zarządów spółek Skarbu Państwa. Nawet nie wiem, czy rzeczona regulacja jeszcze obowiązuje. Niemniej zawsze bawili mnie wszelkiej maści liberałowie zżymający się na ograniczanie zarobków prezesów państwowych spółek do lichych 20tys/ mies. czy jakichś tam podobnie psich pieniędzy. Skutkiem tego żaden szanujący się menedżer nie chce iść w takie szmaty, co innego gdyby tego było 10 albo i 30 razy więcej...ho,ho,ho, spółki mielibyśmy obsadzone światowej klasy menagement'em! Pawlakowi ani Schetynie nawet by nie przyszło do głowy pchać swoich kolegów w taaakie posady, a to ze szczerej, wrodzonej tym szlachetnym mężom stanu, skromności po prostu!
  • 2011-02-14 00:11 | maksymilian

    Re:Spór o spółki Skarbu Państwa

    A tak swoją drogą, to trochę mnie przygnębia beznamiętny ton, jakim autorka przedstawia kompletną degrengoladę ideową partyjnych działaczy, nawet rozlepiaczy plakatów oczekujących posadek za swój mrówczy trud. Pisze o tym, jak o rzeczy naturalnej i oczywistej, choć przecież przynajmniej gdzieś między wierszami p.redaktor mogłaby dać wyraz wzbierającemu odruchowi wymiotnemu, nie musiałbym sam wpychać palców między zęby, aby we właściwy sposób odnieść się do całego tego szamba.
  • 2011-02-14 13:35 | maksymilian

    Re:RAPORT: Co z legislacyjną ofensywą rządu?

    Jedyne, co przychodzi na myśl, to chyba wrócić do stanu z 1990r i zacząć to wszystko od nowa. Z jednej strony koalicja rządowa, która najwyraźniej nie ma żadnej całościowej wizji państwa i trwa w niemocy zaprzeczając nawet podstawowym pryncypiom, z którymi szła do wyborów. Z drugiej strony całkowicie zidiociała opozycja a z boku przygląda się SLD, niczym martwo-żywe zombie, wypalone od środka i zawracające głowę drugorzędnymi sprawami typu aborcja albo małżeństwa homoseksualne. Nie jestem marzycielem, ale dopóki cały ten postsolidarnościowy z jednej, i postkomunistyczny z drugiej, przetrwalniki nie zostaną zmiecione z powierzchni ziemi, to nie ma co liczyć na jakąkolwiek pozytywną odmianę. Tkwimy w kompletnej niemocy, najbardziej oczywiste paradoksy i nonsensy są nie do ruszenia, rząd mając w ręku wystarczające instrumenty władzy nie jest w stanie zmienić tego, co nie wymaga jakichś szczególnych uwarunkowań materialnych a tylko odrobiny zdecydowania i odwagi. Jedyną realną siłą sprawczą wydają się być takie czy inne grupy interesów, gotowe w każdej chwili narobić wrzasku w obronie swojego stanu posiadania, chociażby stało to w oczywistej sprzeczności z dobrem całego państwa. Stan osobowy biurokracji puchnie w zastraszającym tempie, kwitną w najlepsze przywileje, kosztujące państwo więcej, niż cały roczny deficyt budżetowy. Pan premier Tusk, gdyby miał w sobie choć odrobinę ikry, to kazałby sobie przynieść na biurko listę wszystkich tych niesławnych koncesji i zezwoleń, pętających swobodę działalności gospodarczej i osobiście wykreśliłby flamastrem 3/4 listy, nie oglądając się podniesione larum i krzyki obrońców kastowych interesów. Przykładem choćby propozycja zniesienia licencji na prowadzenie biur nieruchomości, która natychmiast upadła, bo rzekomo godziło by to w bezpieczeństwo transakcji co jest g...prawda, bo za rzetelność transakcji odpowiada wyłącznie notariusz a rolą pośrednika jest wyłącznie gromadzenie ofert i kojarzenie stron. Aby otworzyć np. hurtownię piwa potrzebna jest słono kosztująca koncesja - po jaką cholerę komu to potrzebne, tego chyba nikt nie wie. I tak ze wszystkim. Będąc niewolnikiem etosowych korzeni PO nie przyzna nigdy otwarcie, że wszystkie AWS-skie reformy motywowane były prędzej chęcią rewanżu na rzeczywistości PRL-wskiej, niż świadomością celu, który się chce osiągnąć. 8-letnie podstawówki były be, przywrócono przedwojenne gimnazja a ze świecą szukać speca od oświaty, który wiedział by, po co właściwie? Minister Kopacz co rusz to wyciąga z kapelusza kolejne genialne myśli, PO nie przyzna zaś nigdy, że jej solidarnościowi przodkowie zrobili ten cały bałagan właściwie na ślepo, wierząc jedynie w cudowną moc zdrowotnej buchalterii. A ja nie wiem, jaki właściwie ostateczny model opieki zdrowotnej ma PO w swoim programie, choć wygląda na to, że nie ma żadnego, problem doraźnie zostawiając majsterklepce min. Kopacz. Być może, po następnych wyborach dojdzie do koalicji PO z SLD pięknego Grzesia i co właściwie z tego wyniknie? Poza, miejmy nadzieję,ograniczoną reformą kuriozalnego KRUS właściwie nic, bo poza obroną własnych synekur i przywilejów rolniczych, PSL w reformowaniu innych dziedzin Tuskowi specjalnie nie przeszkadza, ten jednak podziwu godne męstwo i determinację potrafi wykazać jedynie kastrując pedofilów, tępiąc dopalacze lub brylując w podobnych medialnych widowiskach.
  • 2011-02-14 20:58 | maksymilian

    Re:Dlaczego panowie lubią kobiece piersi

    Proponuję temat na następny artykuł: "Czy męski członek leczy grypę". Poziom tygodnika na pewno się podniesie (nomen omen) i nakład..heh.. urośnie!
  • 2011-02-14 21:38 | maksymilian

    Re:Balcerowicz nie chce rozmawiać

    Balcerowicz nie chce debaty, bo występuje nie w interesie społecznym (Jezu, jakie komunistyczne sformułowanie!) ale broni wymiernych materialnie interesów lobby finansowego. Przewijająca się w mediach debata na temat OFE polega na znanej zasadzie "gadał dziad do obrazu a obraz ni razu" - czyli strona rządowa dość jasno i zrozumiale wykłada swoje argumenty a obrońcy dużej kasy OFE odpowiadają mętną demagogią: o rzekomym zamachu na NASZE pieniądze, o wyższości prywatnego nad państwowym, że rząd ZABIERA, a jak zabierze to pewnie zmarnotrawi itp. Uprawianie demagogii w Polsce jest szalenie łatwe, wystarczy jedynie odwołać się do narodowych archetypów i odruchów: państwo (czyli twór z założenia dla Polaka wrogi) chce zabrać, a to MOJE itp. Przeciętny obywatel w tym wszystkim dostaje zamętu i Balcerowiczowi to w zasadzie odpowiada, to leży w jego i jego mocodawców interesie, żeby ludzie niewiele z tego rozumieli. Wbrew pozorom, sprawa składek do OFE i cyrkulacji tych pieniędzy jest dość prosta. Przed kamerami ew. demagogia i próby zaciemniania sprawy przez Balcerowicza zostałyby szybko obnażone przez Rostowskiego. Co do show przed kamerami to nie sądzę, aby do tego doszło, to nie kampania wyborcza, gdzie gada się o wszystkim i niczym i górę bierze efekciarska żonglerka słowna. To jest konkretna sprawa i nie da się wyskoczyć z argumentem typu "a co wyście robili jak nas biło ZOMO!" Dziwi mnie ten uniżony ton, z jakim niektórzy wymawiają samo nazwisko Balcerowicza. Osobiście nie wiem, ile to nazwisko znaczy obecnie w świecie ekonomii, ale ja sam odnoszę wrażenie, że ten człowiek obecnie niewiele rozumie z sytuacji społecznej i politycznej w Polsce.
  • 2011-03-17 13:00 | maksymilian

    Re:Pozbawieni majątku przez Komisję Majątkową

    Jak wynika ze stanowisk zajętych przez organa sądownicze RP: 1.Komisja Majątkowa nie posiadała osobowości prawnej. 2.Komisja Majątkowa nie była organem administracji. 3.Członkowie Komisji nie byli funkcjonariuszami publicznymi. W związku z tym ani Komisja ani jej członkowie (oczywiście jako członkowie Komisji) nie posiadali żadnej zdolności procesowej. To może ktoś bardziej ode mnie biegły w prawie konstytucyjnym, administracyjnym i cywilnym wyjaśni mi, czy ta Komisja w ogóle istniała i czy posiadała jakąkolwiek zdolność prawną? Jakiego typu aktami były jej "decyzje" skoro decyzjami administracyjnymi nie były? Przecież w państwie prawy każdy akt władczy powinien charakteryzować się: podmiotem, przedmiotem, zakresem i formą. W tym przypadku brakuje co najmniej paru tych elementów. Może by spróbować podjąć dyskusję w tym kierunku - czy wydawane przez tę Komisję akty władcze w ogóle można uznać za istniejące?
  • 2011-03-17 13:23 | maksymilian

    Re:Pozbawieni majątku przez Komisję Majątkową

    To nie jest takie proste, bo państwo samo nie jest organem władczym, zawsze KTOS wykonuje czynności w jego imieniu, nawet wojnę wypowiada rząd lub inny organ państwa. Ja postawiłem zagadnienie, KTO właściwie rozdawał Kościołowi ten majątek?
  • 2011-03-17 23:02 | maksymilian

    Re:Pozbawieni majątku przez Komisję Majątkową

    W przypadku jakiegoś pana Władka od węgla stosowanie zasady "dają to bierz, biją uciekaj" może i jest akuratne ale od firmy mieniącej się namiestnikiem Chrystusa na Ziemi oczekiwałbym jednak nieco więcej. Nie wiem czemu, ale jakoś tak przyjęło się w Pomrocznej, że częścią legitymacji do rządzenia w tym kraju jest dawanie czarnym z tyłu i z przodu na każde żądanie. Nie dziwi to w przypadku takich premierów jak Siła Spokoju czy Parafianka zwana też premierem pciowym - oni zapewne przed podpisaniem jakiegokolwiek rozporządzenia lecieli do kaplicy na naradę z Maryją. Jak dotychczas nikt nie próbował zweryfikować domyślnego przekonania o bezkrytycznej służalczości wobec KK jako niezbędnego warunku sprawowania władzy w Polsce - mam nadzieję, że dożyję jeszcze dnia, kiedy ktoś wreszcie spróbuje. Być może nie będzie to aż takie straszne.
  • 2011-03-18 12:34 | maksymilian

    Re:TK: stan wojenny niekonstytucyjny

    Moja młodość przypada na lata, kiedy od II Wojny, tragedii nieporównywalnej w żaden sposób z jakimś g...m stanem wojennym minęło też ok.20-30 lat, ale nie odczuwałem jakieś specjalnej obsesji na punkcie roztrząsania co było wtedy legalne czy nielegalne i komu się co należy za wszelkie krzywdy. Pewne rzeczy mijają, zaczyna się normalnie żyć, a roztrząsanie przeszłości zostawia się historykom. Choć nie zaliczałem się do "styropianu", ale pałą od ZOMO zarobiłem i gazu się nawdychałem niejednokrotnie. Obecnie mam to w d.... i wieczne babranie się w tym nieco groteskowym stanie wojennym uważam za małostkowe i niskie. Odnoszę wrażenie, że stopień zideologizowania naszego państwa zaczyna osiągać prawie taki sam stan, jak za PRL-u. I przykro patrzeć, jak ideologizują się fundamentalne instytucje demokratycznego państwa jak RPO czy Trybunał Konstytucyjny. Przecież wiadomo, że konstytucja PRL-u była niewiele znaczącym świstkiem papieru, zawarte tam gwarancje obywatelskich wolności były czystą fikcją, a za powoływanie się na konstytucję w czasach PRL-u można było co najwyżej dostać kopa w d... na komisariacie MO. W tym kontekście zajmowanie się przez Trybunał czy jakieś działanie władz było zgodne z tamtą konstytucją czy nie uważam za żałosną parodię. Przypominam, że konstytucja PRL-u gwarantowała również wolność słowa, sumienia i wyznania i mnóstwo innych fajnych rzeczy. Teraz dla członków Trybunału roboty huk! Trzeba się zająć konstytucyjnością działania GUKPPiW (cenzury), konstytucyjnością wyborów w PRL-u, a w zasadzie niezgodnością całego PRL-u z konstytucją PRL-u. A więc do roboty!
  • 2011-03-18 19:13 | maksymilian

    Re Zmazać plamę po Tunezji

    Po pierwsze to DESINTERESSEMENT. A po drugie to, jak zwykle u pana Wawrzyńca, pomylenie z poplątaniem. Jeśli pan redaktor nie odróżnia potężnej lądowej inwazji na Irak od uziemienia Libijskiego lotnictwa, wszystko jedno, to wojna i to wojna, to może lepiej spróbować sił w innym dziale?
  • 2011-03-19 13:27 | maksymilian

    Re:Zmiany w TVP, czyli stara gwardia na Woronicza

    Nawet najlepsze rozwiązania ustrojowe nie pomogą, jeżeli brakuje kompletnie jakiejkolwiek etyki, zasad i przyzwoitości. Tacy panowie jak Orzeł, Farfał czy Czarzasty i reszta tej kompaniji prezentują kompletne bagno etyczne i bezwstyd. A najsmutniejsze jest w tym to, że stało się to w zasadzie normą i wszyscy jakoś się z tym oswoili. Zauważmy, że bezczelność typów w rodzaju Orła czy Farfała nie spotkała się w zasadzie z jakąś szczególną środowiskową czy społeczną anatemą. Nie mówiąc już o tym, że wyczyny pana Orła podczas parodniowego powrotu z zaświatów to jawne działanie na szkodę spółki czyli w zasadzie czyny przestępcze.
  • 2011-03-31 14:10 | maksymilian

    Re:Jak PiS zatruł całą polską politykę

    Postawa "moralnej i patriotycznej wyższości", która usprawiedliwia wszelkie niegodziwości wcale nie jest wynalazkiem PiS- u. To zaczęło się już od samego początku po upadku PRL-u i w mniejszym lub większym stopniu charakteryzowała znaczną część tzw. "etosu" faktycznego lub uzurpowanego. A potem już coraz gorsza hałastra skutecznie rugowała przyzwoitszą część z dawniejszej opozycji. PiS niczego nowego nie wymyślił ani nie stworzył, on jest jedynie szczytowym osiągnięciem tego procesu, uwolnił jedynie ponure bydlę, które od zawsze tkwiło w sporej części naszego społeczeństwa.
  • 2011-04-10 23:05 | maksymilian

    Re:Recenzja filmu:

    Recenzja i niektóre wypowiedzi świadczą o tym, że nieprędko chyba pozbędziemy się naszej zakompleksionej, narcystycznej skłonności do mierzenia się do całego świata. Jak tylko gdzieś pojawi się jakiś Polak, to zaraz stajemy przed lustrem świata i robimy te swoje dąsy i przymiarki, a jak Polacy odbierają, a jak Polaków odbierają itd, itp. Filmu jeszcze nie oglądałem, ale zdaje się, że kilku facetów zwiewa z sowieckiego łagru, całkiem słusznie ratując własne tyłki a tu zaraz wszystko się wpisuje w jakąś narodowo - heroiczną epopeję. Ja osobiście mam już serdecznie dosyć tej obsesji. "...po imponujących epickich filmach Stevena Spielberga, Edwarda Zwicka, Romana Polańskiego, ukazujących cud ocalenia z Holocaustu, o wielkim męstwie i determinacji Polaków ratujących się z syberyjskiego zesłania przypomina Peter Weir..." - No przepraszam, ale to chyba nie jest ta sama tematyka! A gdyby z tego łagru zwiewali np. Litwini, to autor napisałby, że rzecz traktuje o "wielkim męstwie i determinacji Litwinów ratujących się z zesłania?" No ale jak dyla dają Polacy, to zaraz musi być męstwo i bohaterstwo NARODOWE a nie jakieś tam indywidualne. Nowy Gombrowicz pilnie poszukiwany!
  • 2011-04-15 13:12 | maksymilian

    Re:Emerytury mundurowe. Antyreforma?

    Przyczyna takiego stanu rzeczy leży oczywiście znacznie głębiej. Ma rację tkw, że chodzi tu wyłącznie o kalkulacje polityczno - wyborcze, niemniej należy zadać sobie pytanie, dlaczego politycy odczuwają zagrożenie obniżenia słupka wyborczego w odebraniu jawnie niesprawiedliwych przywilejów określonej grupie, drenujących całe społeczeństwo? A nie boją się spadku poparcia ze strony całej reszty, której kosztem się to odbywa? Dlaczego tak łatwo można u nas kupować poparcie takiej czy innej grupy interesu czy kasty i to kupować za nasze podatki a jednak za darmo, bez obawy, że wkurzone "społeczeństwo" wystawi rządzącym rachunek? Fundujemy emerytury 200 hektarowym farmerom i "agentom Tomkom" i żaden protest nie wylewa się na ulice. Więcej, żadne znane szerzej ugrupowanie polityczne nie upatruje w likwidacji tych rażących i bezwstydnych przywilejów żadnego wyborczego "żeru", nie upatruje w tym szansy na zgarnięcie części politycznej sceny. Wiem, że nie odkrywam Ameryki, ale jak długo jeszcze będziemy społeczeństwem aspołecznym, w którym interes całego państwa przegrywa z interesem kastowo-grupowym, bo ten drugi jest znacznie bardziej czytelny i identyfikowalny. Doskonale wyczuwają to dziennikarze i media, podnosząc larum przy każdej próbie ruszenia takich czy innych interesów grupowych nieśmiertelną mantrą o państwie, które "zabiera", "uderza w..." itp. Podniesienie vat-u, czyli powszechna zrzutka na głupie 5 mld więcej w budżecie poszło jak po maśle, chociaż tyle samo można było uzyskać, likwidując pierwszy z brzegu nieefektywny ale za to ideologiczny przywilej jak becikowe czy ulgi prorodzinne. W sprawie emerytur mundurowych podpieranie się przez rząd ewentualną niekonstytucyjnością, prawami nabytymi i TK to już wyjątkowo bezczelna hipokryzja, choć nie wiadomo, bo sprawiedliwość i praworządność w RP wyjątkowo pokrętnymi ścieżkami chadza. Zabranie "resortowym" z PRL-u hurtem (łącznie z tymi, którzy z prawdziwą SB-cką robotą nie mieli nic wspólnego) nabytych już emerytur okazało się konstytucyjne. Pozbawiając nauczycieli wcześniejszych, już przyobiecanych emerytur też nikt nie miał skrupułów, no ale przecież za "belframi" nikt przecież się nie wstawi.
  • 2011-04-20 13:04 | maksymilian

    Re:Spór o mord katyński

    Zbrodnia wojenna, masowy mord czy ludobójstwo - cały ten pieniacki spór terminologiczny miałby uzasadnienie wyłącznie w przypadku, gdyby wynikały z niego obecnie jakieś implikacje o charakterze prawnym. Fakt jest faktem, że reżim stalinowski w ohydny sposób wymordował parędziesiąt tysięcy polskich jeńców - temu przecież nikt, z wyjątkiem tamtejszych oszołomów nie zaprzecza. Dla prawicy istotne jest jedynie budowanie całej swojej tożsamości narodowo-historycznej na tej zbrodni. To jest żenujące, aby dla własnego interesu politycznego, zamiast skupić się na SZCZERYM oddaniu hołdu ofiarom, skupiać się na sporze o jedno słowo, które ma służyć za rodzaj klątwy dla pognębieniu obecnej Rosji. Nie dziwię się Rosjanom, których spotkał nieopisany bezmiar nieszczęść ze strony reżimu Stalina, a my teraz żądamy, aby kajali się jako cały naród przed nami za Katyń. Przez swoją pychę i głupotę sami wywołaliśmy u niech ten odruch sprzeciwu wobec nieustannego egzaltowania się Polaków zbrodnią katyńską. Gdyby nie to, byłoby im zapewne wszystko jedno, czy ten mord będziemy nazywać tak czy inaczej. Nie słyszałem, aby w kwestii np. mordu w Srebrenicy prowadzono tego rodzaju pieniackie spory terminologiczne, ważne jest pełne udokumentowanie tego wydarzenia i ukaranie winnych.
  • 2011-04-21 12:22 | maksymilian

    Re:Jak działa prawo i sprawiedliwość

    Szanowna Pani Janino! Spośród licznych maksym, przysłów i bon motów narodowych jedno jest jedno absolutnie zasadnicze i nieśmiertelne: "Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie!" jak to ujął w przebłysku geniuszu S.Chęciński w filmie Sami Swoi. To jest esencja z esencji narodowego ducha i każdy Prawdziwy Polak na czole to powinien sobie wypisać! Załączniki dowolne, może być granat, może być i "odruch serca".
  • 2011-04-23 12:19 | maksymilian

    Re:Jak sie pozbyć lokatorów

    Aby dopełnić dzieła sprawiedliwości dziejowej należy wreszcie dobrać się do tyłków beneficjentów reformy rolnej (oczywiście tylko tej niesłusznej z 1944r, bo ta z 1920 została przeprowadzona w "słusznej" Polsce). A czemuż to praprawnuki ziemiaństwa polskiego tak siedzą cicho? Może boją się zderzenia z innym świętym etosem polskim chłopa co żywi i broni? Trzeba czym prędzej rozprawić się z tym szkodliwym mitem, leniwe chłopstwo od wieków pasożytowało na obszarniczej własności szlachetnego polskiego ziemiaństwa i arystokracji. "Po II wojnie światowej, podział ziemi nastąpił na mocy wydanego przez PKWN dekretu o reformie rolnej, z 6 września 1944. W latach 1944-1948 reformę rolną przeprowadzono w większości wypadków bez odszkodowania równego wartości rynkowej ziemi. Reforma rolna zlikwidowała majątki powyżej 50 ha ziemi uprawnej. Wraz z reformą ziemiaństwo, jako warstwa społeczna, przestało istnieć." No zgroza! Tyle majątków, kasy i odszkodowań do odzyskania - czym się te nasze sądy zajmują do cholery, przecież ta krzywda o pomstę do nieba woła!
  • 2011-05-06 13:03 | maksymilian

    Re:Pisowska Polska. Coraz ostrzej walcząca

    To chyba jakiś biznes polityczno-publicystyczny te wszystkie kobylaste egzegezy-epistoły analityczne prezesowsko-PiS owych bredni. Rzygać się już chce i od tego co tam znowu objawił psychiczny prezio i następujących zaraz potem uczonych analiz całkiem nieuczonych i niemądrych bzdetów. Prezes powie "bulagulablabla" i całe zastępy publicystów-felietonistów rzucają się do objawiania światu co prezio chciał powiedzieć - jedni że mądrze, drudzy że głupio. Ktoś tu chyba pogrywa ze mną w odwieczną zabawę w dobrego i złego gliniarza, choć z tego, że jeden z nich jest psycholem wcale nie wynika że ten drugi jest ucieleśnieniem cnót, jak to usiłują mi wmówić autorzy artykułu. Owszem, nie wpadliśmy na całego w jakiś niszczący cyklon kryzysu gospodarczego i chyba na tym kończą się powody do dobrego samopoczucia. Ogólnie jesteśmy kraje cywilizacyjnie zacofanym i prymitywnym pod bardzo wieloma względami i wcale nie ma żadnych widoków na poprawę. Lista jest długa i ogólnie znana a zaczyna się od katastrofalnego zaniedbania całej sfery usług publicznych, degradacji infrastruktury, prymitywnych i zacofanych stosunków społeczno-ekonomicznych, nierówności wołających o pomstę do nieba, zapaść sądownictwa, tragiczny poziom szkolnictwa wyższego i oświaty, żałosny poziom innowacyjności naukowo technicznej i nakładów na to etc.etc... Więc niech autorzy dadzą sobie spokój jak to imponująco wygląda nasz kraj na tle PiS-wych katastroficznych bełkotów. To nie jest żaden punkt odniesienia dla obiektywnych ocen stanu naszego kraju.
  • 2011-05-07 12:22 | maksymilian

    Re:Zamknięte stadiony w Warszawie i Poznaniu

    Premier Tusk uwielbia takie "wejścia smoka" w roli szeryfa wkraczającego do rozkołysanego saloonu, aby wszyscy złoczyńcy struchleli ze strachu a spokojni mieszkańcy płakali ze wzruszenia i wdzięczności. Dla mnie to już trochę żałosne populistyczne efekciarstwo, im bardziej media rozgrzeją jakiś "gorący" ale w rzeczywistości marginalny temat, z tym większym hukiem na arenę wkracza Donald Tusk i wali po łbach złoczyńców. Publiczność to łyka, po czym spokojnie można wracać do polityki "małych kroków" czyli tchórzliwego kunktatorstwa i prawie-nic-nie-robienia w sprawach o wiele ważniejszych.
  • 2011-05-07 23:11 | maksymilian

    Re:Zamknięte stadiony w Warszawie i Poznaniu

    "Czy premier T. kiedyś opowiadał o tym, co "uwielbia"? " Chodzi o to, że premier Tusk aktywizuje się przy takich okazjach w sposób niezwykle widowiskowy, co rodzić może podejrzenie, że tak naprawdę to interesuje go przede wszystkim, czy wypadnie równie efektownie jak detektyw H.Callagan, wracający z ulicy złoczyńców. Nie wiem kto ma się tym zajmować, pewnie odpowiedni ludzie z MSWiA, może nawet minister. Ale z premierem rządu publicznie wymachującym pałą na watahę stadionowych rozrabiaczy to już jest tylko widowisko medialne i nic ponadto.
  • 2011-05-08 23:43 | maksymilian

    Re:Rozmowa o polskim problemie z pracą

    Przynależność do partii miała znaczenie jak wiadomo w dostępie niektórych stanowisk, gł. kierowniczych (tzw."nomenklatura" - obecnie występuje w nieco zmodyfikowanej wersji, bo jest nie mono lecz trójpartyjna). Cała reszta Pańskiej wypowiedzi do horrendalne głupstwa, jakie obecnie można dowolnie wygadywać na PRL, bo rytualne plucie na ten okres to moda i wymóg czasów. Pozwolenie na studia!? Od dyrektora technikum ??? Pański ojciec, będąc pochodzenia chłopskiego: 1. Nie musiał należeć do PZPR, aby pójść na studia, tak jak nikt nie musiał. 2. Dyrektorzy szkół średnich nie wydawali żadnych "pozwoleń na studia" - czegoś tak głupiego dawno nie słyszałem, nawet u zawodowych opluwaczy PRL-u. 3. Pański ojciec, będąc pochodzenia chłopskiego, mógł liczyć na dodatkowe preferencje przy przyjęciu na studia, w postaci tzw. punktów za pochodzenie. Taki był pomysł socjalistycznych ideologów (może i coś w tym było), aby nie dopuszczać do zbytniego zakonserwowania elit a jednocześnie egalitaryzować społeczeństwo. Obecnie mamy sytuację odwrotną, czyli powrót do społeczeństwa hierarchiczno-kastowego, niedługo zapewne, wzorem Indii, doczekamy się kasty "niedotykalnych" jeśli to się Panu bardziej podoba. 4. Polscy chłopi nie byli "oporni wobec socjalizmu", co najwyżej wobec tzw."dostaw obowiązkowych", zlikwidowanych w 1972 roku. Polscy chłopi w przeciągu dziejów w ogóle rzadko kiedy bywali wobec czegokolwiek oporni, a jak mieli co do gara włożyć i na grzbiet przywdziać, to nawet było im raczej obojętne, czy są polski chłopami, czy jakimikolwiek innymi.
  • 2011-05-10 00:34 | maksymilian

    Re:Polska adwokatura. Jaka jest?

    Nie wiem po co autorka napisała ten artykuł, który jest raczej popisem dyletanctwa i poszukiwaniem tanich sensacyjek a nie rzeczywistych problemów związanych z funkcjonowaniem tego zawodu w Polsce. Jak na razie brak jakichkolwiek mechanizmów wymuszających ich wysoki poziom i rzetelność. Jeżeli jakiś adwokat naprawdę się stara, to jest tylko kwestią jego dobrej woli i szlachetnej ambicji - a nie wszyscy niestety błyszczą tymi przymiotami. Uzyskanie aplikacji adwokackiej to moment, w którym prawnik w zasadzie może spocząć na laurach i odcinać kupony finansowe. Pokażcie mi adwokata, który po spartaczonej sprawie zrezygnuje ze swojego honorarium. Pokażcie mi adwokata, który zgodzi się na negocjowanie wysokości honorarium w zależności od efektów swojej pracy - wyproszenie z kancelarii gwarantowane. Adwokaci bardzo dbają o podtrzymywaniu niemalże kapłańskiego nimbu swojego zawodu, a ulubioną formułką jest "zawód zaufania publicznego". Osobiście znam członków palestry zlecających całą robotę aplikantom, ograniczając się do wpadania od czasu do czasu do kancelarii dla wydania dyspozycji. W Polsce nie ma czegoś takiego, jak adwokat na dorobku, jeszcze nieznany, a więc tańszy, albo w ogóle taki z niższej półki, który musi się starać i zabiegać o klienta. A jeszcze do tego ten "samorząd" - cóż za piękne słowo określające zarząd kastowej korporacji, bezwględnie broniącej własnych, partykularnych interesów.
  • 2011-05-10 23:06 | maksymilian

    Re:Arłukowicz wchodzi do rządu

    "Po czwarte wreszcie, sporo może na tym transferze ugrać premier Tusk. Zyskuje poważnego sprzymierzeńca z lewej strony". Panie Redaktorze, czy Pan w ogóle się zastanawia o czym i jak Pan pisze? Krowa nie zmienia poglądów, bo ich zwyczajnie nie posiada - zaczynam podejrzewać, że nasi politycy w kwestii posiadanych poglądów od krowy się nie różnią, a jedynie potrafią udawać. Człowiek deklarujący dość wyraziste poglądy lewicowe ni z tego ni z owego nagle ląduje u premiera, szefa partii o obliczu raczej ultraliberalnym ekonomicznie, partii, za której rządów następuje bezprecedensowe mieszanie się i przenikanie władzy świeckiej i kościelnej i której prezydent ostentacyjnie obnosi się ze swoją dewocją, a pełniony urząd obnosi po wszystkich możliwych mszach, procesjach i pielgrzymkach. A Pan tak sobie tym pisze jak o rozgrywkach ligowych albo towarzyskich kontredansach? Czekamy jeszcze tylko na listy transferowe z listami "zawodników" do wzięcia przed każdym "sezonem". Może Polityka obejmie patronat nad właściwym przebiegiem "transferów", kto wie, może dałoby się coś zarobić na prowizjach.
  • 2011-05-15 20:39 | maksymilian

    Re:Koniec Strauss-Kahna

    "Kilka godzin wcześniej kobieta miała wejść do jego pokoju hotelowego, sądząc, że jest pusty. Jak zeznała na policji, szef MFW wyszedł nago spod prysznica, po czym rzucił się na nią i usiłował zgwałcić. Ofiara zdołała uciec i wezwać na pomoc koleżanki"... A może szef MFW leżał w łóżku przebrany za wilka - a panience pomyliły się bajki...? Pan Smoczyński przesunął przesunął się o kolejne kilka punktów w górę w rankingach dziennikarskiego błysku. Całość śmierdzi na kilometr jakąś ukartowaną inscenizacją, wystarczy tylko odrobinę chłodnej refleksji - choć my wolimy styl amerykański - po krótkim pościgu dopaść zbira i na drzewo z nim! Czyste działanie na tępą podświadomość, jak na tandetnym filmie - niewinna,zabłąkana pokojóweczka w kadrze i oto wypada ZŁY - stary tłusty satyr, goły i owłosiony, z rykiem rzuca się na niewinną owieczkę. Pan Smoczyński usiądzie w fotelu, weźnie se pywko i raczy pomyśleć: A niby to czemu zbłąkanej owieczce wydawało się, że pokój jest pusty? Dlaczego przypadkiem wlazła akurat do pokoju zajmowanego przez Bardzo Ważną Osobę? A czy to takie dziwne, że lokator wyszedł nago z pod prysznica we własnym pokoju? (co tak wydaję się być perwersyjnym redaktorowi S.) Itd...
  • 2011-05-19 00:30 | maksymilian

    Re:W Czechach rośnie kolejne pokolenie grubasów

    Wprawdzie Czesi nie dmą tak głośno w narodowe trąby jak my, ale poczucia własnej tożsamości i niezależności możemy im pozazdrościć. Niewyobrażalne, ale u nich nie występuje hot dog tylko *parok v rohliku* a spiker w telewizji nazwę ligi hokejowej NHL nie wymawia po polsku enejdżel lecz po czesku enhael /to się w pale po prostu się nie mieści!/.
  • 2011-05-21 13:10 | maksymilian

    Re:Leszek Balcerowicz do MFW

    "Pokazaliśmy, że mamy na tak prominentne stanowisko właściwego człowieka." 1. Wołałbym, aby kluczowe stanowiska światowych organizacji byli wybieraniu ludzie kompetentni a nie "nasi". 2. Dobrze byłoby, aby pani redaktor przedstawiła jakieś dowody na to, że Balcerowicz jest rzeczywiście kompetentnym kandydatem na to stanowiska. Mit Balcerowicza który "wielkim ekonomistą jest" może i u nas niektórym wystarcza, ale widać na świecie niekoniecznie, bo na razie jakoś nigdzie nie może się załapać. 3. Za każdym razem, kiedy pojawia się jakiś europejski czy światowy wakat od razu pojawiają się gazetowe sensacyjki że jakiś "nasz" jest kandydatem. Skąd się biorą te wieści na ogół trudno dociec, ale medialnie fajnie brzmią i dobrze wpisują się w ogólnopatriotyczny dobry nastrój leczenia narodowych kompleksów. Dziwne że jeszcze dotychczas nie pojawił się polski kandydat na stanowisko prezydenta USA, to dopiero byłby news - Lech Wałęsa byłby w sam raz. 4. Od wielu lat nie jakoś słyszałem o wybitnych dokonaniach Leszka Balcerowicza na polu ekonomii czy to w teorii czy w praktyce, co nie przeszkadza dziennikarzom w rytualnym zbiorowym czapkowaniu przed obliczem geniusza jak tylko raczy ukazać publicznie swoje oblicze.
  • 2011-05-23 00:03 | maksymilian

    Smutna historia bankiera Strauss-Kahna

    Niewątpliwie red. Smoczyńskiemu udało się jedno: przekonał mnie, że bardzo nie lubi Francji oraz że kocha Amerykę. Dobre, solidne dziennikarstwo zaangażowane. Nawiązanie do "wypraw ministra kultury" na nieletnich, tajskich chłopców, haniebnej obrony Polańskiego przed gniewem amerykańskiego ludu, dobre, dobre tow. redaktorze, tak trzymać, trzeba walić brutalnie, nie będziemy się tu bawić w jakiś zgniły, dekadencki obiektywizm. Wiadomo przecież, że fakty wyglądają tak, jak się je naświetli, a red. Smoczyńskie optykę ma wyrazistą, wątpliwości nie ma żadnych, najlepiej od razu pod ścianę i czapa! "..Pisarka, którą próbował zgwałcić, rozważała wytoczenie procesu Strauss-Kahnowi jeszcze w 2002 r., znalazła nawet adwokata, który miał „cały stos podobnych spraw przeciwko niemu”... Cały stos spraw... - jakich, gdzie, od kogo? Zenujące!
  • 2011-05-23 00:03 | maksymilian

    Prokurator - redaktor Smoczyński

    Niewątpliwie red. Smoczyńskiemu udało się jedno: przekonał mnie, że bardzo nie lubi Francji oraz że kocha Amerykę. Dobre, solidne dziennikarstwo zaangażowane. Nawiązanie do "wypraw ministra kultury" na nieletnich, tajskich chłopców, haniebnej obrony Polańskiego przed gniewem amerykańskiego ludu, dobre, dobre tow. redaktorze, tak trzymać, trzeba walić brutalnie, nie będziemy się tu bawić w jakiś zgniły, dekadencki obiektywizm. Wiadomo przecież, że fakty wyglądają tak, jak się je naświetli, a red. Smoczyńskie optykę ma wyrazistą, wątpliwości nie ma żadnych, najlepiej od razu pod ścianę i czapa! "..Pisarka, którą próbował zgwałcić, rozważała wytoczenie procesu Strauss-Kahnowi jeszcze w 2002 r., znalazła nawet adwokata, który miał „cały stos podobnych spraw przeciwko niemu”... Cały stos spraw... - jakich, gdzie, od kogo? Zenujące!
  • 2011-05-25 12:47 | maksymilian

    Re:PKP: Jest gorzej, będzie lepiej (?)

    Ot takie "polnische wirtschaft" pomieszane z solidarnościowo-balcerowiczowską ideologią deregulacji-samoregulacji, komercjalizacji i prywato-zacji. I jeszcze to wsiowo-prowincjonalne zamiłowanie do kupowania fajnych zabawek dla przyozdobienia ogólnego zacofania i zaniedbania. Tabor- wagony i lokomotywy- mamy w znacznej części jeszcze z okresu wczesnego Gierka, a tu proszę: Pendolino! Wokoło syf, ale na zagrodzie bmw lśni w słońcu! Puści się te zabawki na trasie Warszawa-Kraków,Poznań, i może Gdańsk a reszta będzie się tłuc 30-40 letnim taborem aż do usr...nej śmierci.
  • 2011-05-25 23:32 | maksymilian

    Re:Czym teraz zajmie się Bartosz Arłukowicz?

    ".. dodaje w innej stacji, że chodzi o ludzi starszych, którzy nie mogą liczyć na pomoc rodziny. No i jeszcze dzieci z patologicznych domów. Z pewnością też ci, którzy nie mają dostępu do Internetu..." Pani redaktor tak na poważnie? Ja bym całą tę sprawę umieścił w dziale kulturalnym, rubryka "wydarzenia na polskiej scenie operetkowej". Pan Tusk najwyraźniej urządza sobie hucpę dla przyozdobienia wizerunku, aż mi żal tego nieszczęsnego Arłukowicza. Sam sobie winien, tak bardzo chce się wybić, że aż godzi się na robienie z siebie marionetki i pośmiewiska. Cała problematyka wykluczenia to są efekty realizowanego w Polsce modelu społeczno-politycznego, wizji ustrojowej, którą konsekwentnie wciela w życie od lat cała formacja polityczna wywodząca się z Solidarności i otoczenia, z której również pochodzi Donald Tusk i jego PO. Równie dobrze PZPR mógł dla jaj utworzyć sobie stanowisko pełnomocnika ds. represjonowanych przez cenzurę i służbę bezpieczeństwa. Cała posolidarnościowa prawica nie ma najmniejszego zamiaru niczego zmieniać w zakresie ogólnoustrojowych pryncypiów, które spowodowały te wszystkie problemy społeczne. Więc jeśli Donald Tusk chce ściemniać, że mu na sercu leży los biednych i opuszczonych, to niech lepiej wyda kasę z uposażeń za durne stanowiska na jakąś stołówkę z darmową zupą.
  • 2011-05-25 23:49 | maksymilian

    Re:Czym teraz zajmie się Bartosz Arłukowicz?

    PS. Na uhonorowanie przymierających głodem rodzin ofiar NAJWSPANIALSZEJ KATASTROFY W DZIEJACH NARODU decyzją rządu Tuska pójdzie z budżetu cca sto kilkadziesiąt milionów. Za te pieniądze to można by opłacić na parę lat z tysiąc takich pełnomocników-Arłukowiczów. Jak by się rozjechali po kraju, to może z nudów zrobiliby coś pożytecznego.
  • 2011-05-26 12:06 | maksymilian

    Re:Czym teraz zajmie się Bartosz Arłukowicz?

    Szanowna gryfitko, z przyjemnością umówię się z Panią na kawę za rok w nowym, zmienionym kraju, w którym, za sprawą wysokiego urzędu pana Arłukowicza, wszyscy bezdomni będą już mieli przytulne mieszkanka, nieuleczalnie chorzy na przewlekłe choroby będą pod troskliwą i hojną opieką NFZ, popegeerowskie wsie mlekiem i miodem popłyną i będzie szczęście, będzie raj!
  • 2011-05-26 12:27 | maksymilian

    Jak tanio jeździć

    "..Jeszcze atrakcyjniej, na pierwszy rzut oka, wygląda CNG, czyli sprężony gaz ziemny. Cena 2,60 zł/m sześc. (to odpowiednik paliwowego litra)." 1 m sześc. to jest proszę pana redaktora 1000 litrów. "..Dodaje, że gdyby dziś system działał komercyjnie, to za energię potrzebną do przejechania 100 km trzeba byłoby zapłacić ok. 5 zł..." Nie wiem z jakiego kapelusza pochodzi to wyliczenie, bo tak na oko to już się coś nie zgadza. Jeśli np. przyjąć, że uśredniona moc potrzebna do napędzania samochodu to niech będzie np. 20 kW, a w mieście samochód pokonuje np 100 km w 2 godziny to przez ten czas zużyje ok. 40 kWh. To oczywiście b. szacunkowo, dla wykazania nonsensowności tezy o 100 km za 5 zł. Nie wiem jak w redakcji Polityki, ale u mnie prąd kosztuje cca 50 gr za 1 kWh, co daje 10kWh za 5 zł. Za to może uda się przejechać 100 km ale hulajnogą lub taczką a nie samochodem.
  • 2011-05-26 12:27 | maksymilian

    re. Jak tanio jeździć

    "..Jeszcze atrakcyjniej, na pierwszy rzut oka, wygląda CNG, czyli sprężony gaz ziemny. Cena 2,60 zł/m sześc. (to odpowiednik paliwowego litra)." 1 m sześc. to jest proszę pana redaktora 1000 litrów. "..Dodaje, że gdyby dziś system działał komercyjnie, to za energię potrzebną do przejechania 100 km trzeba byłoby zapłacić ok. 5 zł..." Nie wiem z jakiego kapelusza pochodzi to wyliczenie, bo tak na oko to już się coś nie zgadza. Jeśli np. przyjąć, że uśredniona moc potrzebna do napędzania samochodu to niech będzie np. 20 kW, a w mieście samochód pokonuje np 100 km w 2 godziny to przez ten czas zużyje ok. 40 kWh. To oczywiście b. szacunkowo, dla wykazania nonsensowności tezy o 100 km za 5 zł. Nie wiem jak w redakcji Polityki, ale u mnie prąd kosztuje cca 50 gr za 1 kWh, co daje 10kWh za 5 zł. Za to może uda się przejechać 100 km ale hulajnogą lub taczką a nie samochodem.
  • 2011-05-26 14:28 | maksymilian

    Re:Jak tanio jeździć

    Sprawność silnika nie ma tu nic do rzeczy. Jak już kolego tak osobiście to sam się najpierw dobrze zastanów, o co Ci właściwie chodzi, zanim zaczniesz strzelać na oślep. Ja tylko bardzo z grubsza próbuje ocenić, ile mw. prądu wyrażone w kWh może zużyć auto elektryczne na danym dystansie a porównywanie jego sprawności nawet z parowozem jest dla tego szacunku bezprzedmiotowe. Zużycie paliwa na biegu jałowym nie ma aż takiego wielkiego wpływu - jest to ok. 0,5-0,7l/ h, chociaż to też nie ma tu nic do rzeczy. Jedynie wspomniany odzysk energii przy hamowaniu jest tu czynnikiem wpływającym na ew. szacunek kosztów jazdy samochodem elektrycznym, ale 5 zł za 100 km to można sobie między bajki włożyć. A dochodzi do tego jeszcze fakt, że przy komercyjnej sprzedaży prądu do napędu aut elektrycznych na pewno nie będzie cen za prąd jak dla gospodarstw. Będą to zapewne stacje wymiany baterii, płacące za prąd przemysłowo. W artykule mowa jest o programie pilotażowym, ale po upowszechnieniu się aut elektrycznych nikt za darmochę nie będzie tego finansował. Jestem jak najbardziej za napędem ekologicznym ale przeciwko wypisywaniu niesprawdzonych nonsensów przez dziennikarzy.
  • 2011-05-27 12:50 | maksymilian

    Re:Oto przedsmak kampanii wyborczej

    Sprawa dopuszczalności tego, co można sobie wypisywać lub wykrzykiwać pod adresem polityków to jedno a obrona obywateli przed wpadaniem do ludzi komanda służb specjalnych bladym świtem pod byle pretekstem to drugie. Wcale nie solidaryzuję się z panem Fryczem w obronie jego strony, bo choć nie widziałem, to z relacji wynika, że była głupawa i niesmaczna. Ale też nie życzę sobie, aby w moim kraju służby specjalne lubowały się w bezkarnym, porannym wywlekaniu ludzi z pościeli bez najmniejszego sensu i potrzeby. Jest w tym jakaś niebezpieczna fascynacja siłą i bezwględnością a to może kiedyś źle się dla nas wszystkich skończyć. W naszym kraju wpadanie do mieszkań i domów razem z drzwiami przez komanda uzbrojone jak na wojnę z Hezbollachem, powalanie delikwentów na ziemię stekiem bluzgów stało się normą, niezależnie od rzeczywistego zagrożenia ze strony aresztowanych. Dziwię się, że tak doświadczony publicysta jak pani Janina tak lekko i niefrasobliwie miesza protesty przeciwko samej formie reakcji organów państwa, ochronę obywateli przed nadgorliwością służb z kwestią dopuszczalności i granic krytyki najważniejszych osób w państwie, "zusamen do kupy" wrzucając to wszystko do "frontu obrony chamstwa". Cała ta witryna i jej średnio rozgarnięty autor mało kogo interesowały, dopóki ktoś nie doniósł, jakieś lizusy z prokuratury nie wykryły spisku, tak wielkiego, aby posyłać tam ABW, a chłopaki lubiące adrenalinę wpadły tam o pierwszym brzasku. W normalnym kraju dureń z prokuratury dostałby po głowie, szefa delegatury służb specjalnych natychmiast wywalono by przykładnie z roboty i byłoby po sprawie. Ale u nas zaraz zrobił się "cyrk po polsku". Wszyscy zaraz usiłują zbijać na tym kapitał polityczny, ów Frycz zaraz zostanie męczennikiem PiS-u i jako taki zaraz wyląduje na którejś liście wyborczej, jakiś ambitny adwokacina lata między RPO a Sejmem, jako żywo natychmiast wystąpi w studiach telewizyjnych w charakterze mentora i celebryty. Chamstwo w internecie jest takie, jak i całe nasze chamstwo powszednie, tyle że anonimowo uwolnione z wszelkich hamulców. Granice wolności słowa i opinii w internecie, czy one mają być czy nie to naprawdę ogromny temat do dyskusji, ale nie w atmosferze wiecowej. Ja tylko pragnę przypomnieć, że za wyssane z palca oskarżenie urzędującego premiera o szpiegostwo, oficjalnie i na forum Sejmu, do dzisiaj byłemu ministrowi włos z głowy nie spadł, a to przecież sprawa bez porównania grubszego kalibru niż głupawa stronka Frycza. Front obrony premiera przed wyzywaniem go od zdrajców z mównicy sejmowej też jakoś nie powstał.
  • 2011-05-27 22:55 | maksymilian

    Re:Czym teraz zajmie się Bartosz Arłukowicz?

    No cóż, miła Pani Gryfitko, może przy tej kawie to lepiej porozmawiamy o poezji lub muzyce?
  • 2011-05-27 23:16 | maksymilian

    Re:Były prezydent nie spotka się z Obamą

    "...wśród nich było nie było prezydenta supermocarstwa, z którym mamy przymierze." Mamy przymierze z supermocarstwem, konkordat z Watykanem a jeszcze do tego Maryję za królową - to po chu..steczkę nam było to wstępowanie do UE! Nie pamiętam tylko, kto i kiedy to wieczne przymierze podpisywał, i czy własną krwią o pełni księżyca.
  • 2011-05-30 14:30 | maksymilian

    Re:Trójkami do Sejmu szli

    Czyli mamy Front Jedności Narodu tylko w nieco zmienionej wersji, tamten sposób "wybierania" Sejmu był narzucony przez importowany ustrój, a ten zorganizowaliśmy sobie sami. Wnioski: 1. Społeczeństwa obywatelskiego nie da się zbudować ogólnonarodowym dekretem o nastaniu wolności i demokracji ogłoszonym np. przez Solidarność i jej klony, po czym spocząć na laurach i głosić całemu światu i sobie nieustającą chwałę i tryumf pogromców komunizmu na wieki wieków amen. 2. Mit demokracji, jako jednorazowo wprowadzonego i ogłoszonego aktu wymyślony i praktykowany jest w czystej postaci przez USA. Polega on na tym, że jeżeli w jakimś kraju rządy sprawuje niemiła i przeszkadzająca temu mocarstwu dyktatura to należy ją obalić w imię szczytnych ideałów wolności i demokracji, niezależnie od realiów panujących w danym społeczeństwie. Tak zaprowadzony ustrój może z prawdziwą demokracją mieć niewiele wspólnego, ważne, aby nie sprzeciwiał się polityce USA. W przeciwnym wypadku demokracją być przestaje (Mosaddegh, Lumumba, Allende) a staje się agenturą sił wrogich demokracji. 3. Mit Polski, jako ideał i wzór wszelkich demokratycznych cnót, to można powiedzieć, taka koprodukcja polsko-amerykańska, oni, widząc naszą lojalność nieustannie poklepują nas po ramieniu, good Pole, good democracy, overthrew communism. Bardzo nam to schlebia i pomimo narzekań malkontentów o stopniowym wyrodnieniu naszego systemu politycznego, nie zmienia to ogólnego samozadowolenia z siebie, jako ojców wolności i demokracji w tej części świata. 4. To samozadowolenie jest tak wielkie, że ustanowiliśmy samozwańczo dla siebie instytut profesorów demokracji i posadziliśmy w ławkach niesfornych uczniów Białorusi, Rosji czy Ukrainy. Aby było śmieszniej, ostatnio nawet USA w osobie prezydenta Obamy ufundowały nam w Warszawie katedrę ds. nauczania demokracji krajów płn. Afryki. 5. Chwała autorom za artykuł, o tych smutnych praktykach pseudo-demokracji trzeba pisać jak najwięcej. Niestety, większość dziennikarskiej braci na co dzień bezkrytycznie kibicuje całej tej degrengoladzie jak rozgrywkom piłkarskiej ligi, ostatnio nawet dosłownie. To, co w starych, zachodnioeuropejskich demokracjach byłoby naruszeniem podstawowych reguł, wstydem i kompromitacją, u nas nazywa się "taktyczną zagrywką", "transferem" (kłaniam się red. Paradowskiej), "sprytnym fortelem Tuska" itp. itd. 5. Bezwstyd praktyk, z demokracją nic nie mających wspólnego, spotyka z się z codzienną, bezkrytyczną afirmacją dziennikarską - choćby najświeższy przykład posła Arłukowicza. Premier Tusk oficjalnie przed kamerami obiecał mu tzw. "jedynkę" na listach ze Szczecina, co jest równoznaczne z mianowaniem pan Bartosza murowanym posłem na Sejm ze Szczecina. Jako obywatel tego miasta jestem panu premierowi niezmiernie wdzięczny, że wyznaczył mi takiego przystojnego i inteligentnego posła, a nie jakiegoś ryżego ćwoka, thank You very much, mr Tusk! 6. Budowa prawdziwej demokracji opartej na prawdziwie obywatelskim społeczeństwie to jest naprawdę wielka i długotrwała praca nad społeczną świadomością i obyczajami. Miernoty, zapełniające większość politycznej sceny, niewątpliwie niczego tu nie dokonają, prawdziwe autorytetu już od dawna straciły wszelki opiniotwórczy wpływ, a media i dziennikarze? Szkoda gadać!
  • 2011-05-30 22:55 | maksymilian

    Re:Trójkami do Sejmu szli

    Z pozoru może niewiele, ale pośrednio moim zdaniem wpływa o tyle, że wyrażane przy każdej okazji przez przedstawicieli USA emfatyczne frazesy o wspaniałości polskich przemian demokratycznych tworzy wygodne alibi dla naszych polityków. Skoro mocarstwo, które jest w Polsce obiektem wszelkich fascynacji, iluzji i wasalnego zachwytu nieustannie tak wychwala naszą wspaniałą demokrację, to widocznie generalnie sprawy idą w dobrym kierunku i narzekania malkontentów o fasadowości i stopniowym degenerowaniu się polskiego systemu parlamentarnego nie wpływają w żaden sposób na funkcjonowanie ocen w sferze tzw. poprawności politycznej. Osobiście uważam, że Amerykanie chyba doskonale sobie zdają sprawę z mocno naciąganego z historycznego punktu widzenia micie o Solidarności jako podstawowym czynniku sprawczym upadku realnego socjalizmu i całego Bloku Wschodniego. Jednak jakoś tam wpletli tę historię z Solidarnością i dzielnymi Polakami samotnie obalającymi światowy komunizm w swoją propagandę, zrobili z nas taką maskotkę potwierdzającą niezbywalną i jedyną słuszność ich, amerykańskiej wizji dobrobytu ludzkości a nam ta rola najwidoczniej przypada do gustu. Tak naprawdę to my ich g... obchodzimy, dlatego lepiej obudzić się z krainy iluzji i dobrze się przyjrzeć swojemu krajowi, wyciągnąć właściwe wnioski i zacząć nieco więcej myśleć przy urnach wyborczych.
  • 2011-05-30 23:26 | maksymilian

    Re:Trójkami do Sejmu szli

    Moim zdaniem, ludzie w Niemczech czy Wlk.Brytanii rzeczywiście mają zaufanie do "swoich" partii ale z zupełnie innych przyczyn. Po pierwsze, tam życie wewnątrzpartyjne wygląda zupełnie inaczej, wódz otoczony dworem lojalnych oportunistów nie ustawia jak sobie chce pionków na szachownicy, przywódca partii nieustannie musi walczyć o swoją pozycję, ale nie intrygami i "manewrami taktycznymi" lecz w otwartej i demokratycznej debacie. Pozycja w partii nie pochodzi z nadania łaski wodza, lecz długo, bardzo długo, trzeba sobie na nią zapracowywać. Jeśli wyborcy wybierają kandydatów z list, to dlatego że w większości są to kandydaci rzeczywiście dobrzy, wielokrotnie sprawdzeni. Nikomu nie przychodzi do głowy wtykać ludziom na czołowe miejsca wyborcze byle kogo, bo wtedy rzeczywiście ludzie by się wkurzyli na swoją partię, co groziłoby utratą własnego elektoratu. Tam nie zbiera się zarząd partii i nie przyklepuje decyzji "dworu": tego damy na jedynkę do Skierniewic, tego na trójkę do Opoczna, a tego tutaj, no tego z "Big Brothera" - ludzie go znają z telewizji, to pociągnie listę w Koninie.
  • 2011-05-31 11:19 | maksymilian

    Re:Trójkami do Sejmu szli

    A poza tym dysponuje Pani jakąś szerszą listą przykładów i bardziej udokumentowaną analizą?
  • 2011-06-01 13:02 | maksymilian

    Re:IPN czeka na szefa

    Istnienie tej instytucji, zainteresowanie i rola, jaką pełni w naszym życiu publicznym należy do rzędu tzw. samopotwierdzających się faktów. Tylko nieliczne osoby publiczne, które w naszej rzeczywistości można by uznać za radykałów, opowiadają się za likwidacją tego zbędnego molocha. Ale świadczy też o hierarchii wartości, na jakich opiera się nasze państwo. Jeśli przyjrzeć się procedurze wyboru prezesa IPN, to okazuje się, że ranga tego wyboru w ustroju RP usytuowana jest wyżej niż wielu naczelnych organów państwa, gwarantujących jego konstytucyjna i demokratyczny ład, takich jak sędzia Trybunału Konstytucyjnego, 1 Prezes Sądu Najwyższego czy Rzecznik Praw Obywatelskich. Nawet w PRL-u instytucje o jawnie ideologicznym charakterze nie były ustrojowo tak wysoko usytuowane. Uznać to chyba należy za kuriozum niespotykane chyba w żadnym innym demokratycznym kraju.
  • 2011-06-01 13:22 | maksymilian

    Re:Francuska oligarchia na cenzurowanym

    Tak się jakoś dziwnie składa, że proletariacki gniew ludu Polityki koncentruje się ostatnio na wyuzdanym dostatku francuskich VIP-ów. Czyżby gdzie indziej, choćby w tak uwielbianej Ameryce, politycy i ważne osobistości wzgardziły wszelkim zbytkiem, pooddawawszy swoje rezydencji na sierocińce? Skąd nagle w naszej prasie, tak na ogół cmokającej z zachwytem nad bogactwem i wystawnym życiem wszelkich celebrytów i oligarchów takie zbrzydzenie luksusowymi apartamentami francuskich VIP-ów?
  • 2011-06-01 13:32 | maksymilian

    IPN ma kandydata na prezesa

    Najlepszym prezesem tej kretyńskiej instytucji byłby Antoni Macierewicz. Przynajmniej wszystko byłoby na swoim miejscu i wiadomo byłoby co jest co. Próby przeistoczenia tego zbędnego i szkodliwego tworu jako IPN w wersji "soft" to jest mydlenie oczu. Ranga jaką posiada IPN w naszej ustrojowej rzeczywistości to jest chyba jakieś deja vu.
  • 2011-06-01 13:32 | maksymilian

    Re: IPN ma kandydata

    Najlepszym prezesem tej kretyńskiej instytucji byłby Antoni Macierewicz. Przynajmniej wszystko byłoby na swoim miejscu i wiadomo byłoby co jest co. Próby przeistoczenia tego zbędnego i szkodliwego tworu jako IPN w wersji "soft" to jest mydlenie oczu. Ranga jaką posiada IPN w naszej ustrojowej rzeczywistości to jest chyba jakieś deja vu.
  • 2011-06-01 23:01 | maksymilian

    Re:IPN ma kandydata na prezesa

    Cyt. ...Z 1174 spraw prowadzonych w ubiegłym roku przez prokuratorów IPN do sądów trafiło 17 aktów oskarżenia... ... Ze 150 tys. oświadczeń lustracyjnych, które napłynęły w ubiegłym roku, prokuratorzy wyłowili 68 potencjalnych kłamców lustracyjnych. Nie ma też wielkich sukcesów w sądach, które za niezgodne z prawdą uznały oświadczenia lustracyjne 27 osób... Aby ta instytucja mogła uzasadnić potrzebę swojego istnienia teraz i na zawsze, niech wpierw przedstawi podatnikom raport, ile ludzi, czasu i środków przeznaczono na zbadanie tych 150 000 oświadczeń lustracyjnych z imponującym wynikiem zdemaskowanych 27 złoczyńców oraz jaką z tej surrealistycznej działalności ma społeczeństwo.
  • 2011-06-01 23:26 | maksymilian

    Re:IPN ma kandydata na prezesa

    PS pow. cytaty są z artykułu C.łazarewicza w tym samy numerze. Dalej ...IPN przypomina dziś wielki krążownik dryfujący nie wiadomo dokąd. – Przez ostatni rok Instytut wpadł w stan zapaści – mówi związany z nim historyk. – Ten stan obejmował różne dziedziny działalności, od wydawnictw, poprzez politykę kadrową, a na braku programu kończąc... 2000 zatrudnionych ludzi, budżet 200 milionów, a Instytut ma kłopoty z określeniem programu swojej działalności.
  • 2011-06-01 23:34 | maksymilian

    Re:1 maja: nie święto pracy, tylko Jana Pawła II?

    To już przestaje być śmieszne, to zaczyna być straszne. Gdyby nie nasze, dość przypadkowe zresztą, usytuowanie w strukturach Europejskich, zapewne rychło zostalibyśmy katolickim Iranem.
  • 2011-06-02 12:16 | maksymilian

    Re:IPN czeka na szefa

    Nie wiem, czy dojrzałem intelektualnie do właściwego zrozumienia treści Pańskiej wypowiedzi ale czy oznacza to, że otwarcie archiwów SB rozwiąże problemy mieszkaniowe w Polsce?
  • 2011-06-02 23:29 | maksymilian

    Re:1 maja: nie święto pracy, tylko Jana Pawła II?

    Droga ateistko, wcale nie trzeba występować o azyl, wystarczy kupić tam po prostu jakąś chałupę lub mieszkanie, zawinąć manele, zacząć żyć wśród normalnych ludzi i cieszyć się życiem - co i ja chyba niedługo uczynię, bo straciłem wszelką nadzieję. Zdravím a uvidíme se v Hradci Králové!
  • 2011-06-03 23:23 | maksymilian

    Re:Lady Gaga - czy ona w ogóle śpiewa?

    Co za szczęście, że urodziłem się w pokoleniu słuchającym Jimmy Hendrixa czy Led Zeppelin. Zdaje się, że czasy wielkich, ponadczasowych talentów bezpowrotnie minęły. Gdyby nie konieczność dawania koncertów i wymogi całego marketingowego show wokół gwiazdy-wykonawcy, moglibyśmy sobie dać spokój z udawaniem, że ktoś tu śpiewa i produkować ten pop wyłącznie środkami technicznymi. Jakość wykonania odpowiada mniej więcej wyglądowi współczesnej gwiazdy - idealnego androida, czyste, nieskazitelne i zupełnie puste w środku. Po przetrawieniu przez show biznes na ogół nic z tego nie zostaje, w zasadzie żadna z tych gwiazd nie przechodzi do kategorii "klasyka" i idzie w zapomnienie. Wystarczy przyjrzeć się rynkowi wtórnemu nagrań płytowych, za starą klasykę na ogół do dzisiaj trzeba nieźle płacić, a współczesne gwiazdy pop po zejściu z firmamentu lądują w koszu "wyprzedaż" za 5 zł.
  • 2011-06-04 13:22 | maksymilian

    Re:Kardynał Wyszyński - pomnik wart uczłowieczenia

    Kiedy obserwuję tego rodzaju "debaty" jak powyższa, od których roi się na forach a i w całym naszym życiu publicznym, to coraz bardziej mam ochotę wynieść się z tego kraju. O niczym nie da się tutaj rozmawiać spokojnie o obiektywnie, zważyć sprawiedliwie fakty, zarówno zasługi jak i błędy, czasem niewybaczalne. Artykuł niezły, trudno powiedzieć, czy w pełni obiektywnie wyczerpuje temat, ale zawiera przynajmniej próby ważenia ocen i racji. A wypowiedzi kończą się jak zwykle u nas: emocjonalnym zacietrzewieniem i inwektywami, smutne.
  • 2011-06-06 13:20 | maksymilian

    Re:Kardynał Wyszyński - pomnik wart uczłowieczenia

    Moim zdaniem cała ta wymiana zdań, skupiona(jak zwykle) na polsko-żydowskich obsesjach, omija zasadniczą tezę, skądinąd ciekawego artykułu. Tezę o wyborze, jakiego dokonał kard. Wyszyński dla zapewnienia przetrwania Kościoła katolickiego w Polsce. O hołdowaniu i sprzyjaniu katolicyzmowi w jego wersji masowo-prowincjonalnej, ludowej, płytkiej i obskuranckiej. I o tym, że zacofanie i konserwatyzm polskiego Kościoła dzisiaj zostało ukształtowane w dużej mierze również właśnie przez Prymasa Tysiąclecia. Moim zdaniem teza dość naiwna, bo zakładająca, że katolicyzm w Polsce w ogóle mógłby mieć inne oblicze, w co ja osobiście raczej wątpię.
  • 2011-06-09 13:30 | maksymilian

    Re:TK zamknął sprawę Komisji Majątkowej

    W innej sytuacji powiedziałbym, że utrzymany w dość ostrym, krytycznym tonie artykuł podważa autorytet Trybunału Konstytucyjnego. Ale tu zdaje się nie ma już czego bronić. Coraz bardziej upolitycznione mechanizmy wyboru członków Trybunału, uleganie naciskom (vide ostatni, przyjęty, wniosek marszałka Schetyny o odroczenie rozpatrywania przedmiotowej sprawy), przyjmowanie udziału w politycznych wendettach, jak w przypadku dekretu o stanie wojennym czy tzw."ustawy deubekizacyjnej", konformistyczna i lękliwa postawa w sprawach z religią czy ideologią w tle, wszystko to sprawia, że Trybunał coraz częściej staje się zwykłym elementem politycznej gry i układanki w Polsce, tracąc walor najwyższego arbitra konstytucyjnego. Do tego dochodzi przedziwna pragmatyka w działaniu Trybunału, gdzie czysta litera prawa jako najwyższa przesłanka orzeczeń ustępuje miejsca względom praktycznym (ew."skutki orzeczenia dla skarbu państwa"). Kuriozalna pragmatyka TK realizuje się także w nagminnym tzw. "odraczaniu wejścia w życie" orzeczeń, dopuszczającym funkcjonowanie przez dłuższy czas w obrocie prawnym przepisów o stwierdzonej niekonstytucyjności - nie wiem czy jeszcze gdzieś na świecie funkcjonuje na co dzień taki ewenement, jako normalny stan rzeczy. Rejestr spraw, którymi na co dzień zajmuje się TK jest czasem zadziwiający, Trybunał rozpatruje sprawy, które powinny znajdować się na wokandzie co najwyżej poszczególnych izb SN lub NSA. Przykłady: - 4. P 110/08 z 2011-05-05, Zasady utraty prawa do wynagrodzenia przez nadzorcę sądowego i zarządcę; - Wyrok z dnia 2010-03-25 Odpowiedzialność za brak opłaty za przejazd po drogach krajowych. - Wyrok z dnia 2009-07-07 Kary pieniężne za naruszenie przepisów o rybołówstwie - Wyrok z dnia 2009-07-28 Kara grzywny za naruszenie obowiązków określonych w regulaminie utrzymania porządku i czystości na terenie miasta. - Wyrok z dnia 2009-09-22 Sankcja za brak pozwolenia na użytkowanie stacji dystrybucji gazu płynnego propan-butan. Trzeba się naprawdę dobrze postarać, aby znaleźć odniesienia do Konstytucji RP w przepisach o handlu gazem propan-butan lub w regulaminach o utrzymaniu porządku i czystości w miastach. Trybunałowi najwyraźniej spodobała się rola regularnego ogniwa w procesie stanowienia wszelkiego prawa w Polsce, miast organu o charakterze w zasadzie nadzwyczajnym. Systematyczne obsuwanie się w dół autorytetu TK to też efekt zwykłego polskiego pieniactwa, ugrupowania polityczne, nie mogąc nic wskórać w trakcie normalnego procesu legislacyjnego, który i tak w Polsce jest bardzo rozbudowany, ze wszystkim, co jest im nie w smak lecą zaraz do TK. Taki to już kraj, wszystko potrafimy zdewaluować i rozmienić na drobne, a choćby wszystko się waliło to "nasze" musi być na wierzchu.
  • 2011-06-09 18:31 | maksymilian

    Re:TK zamknął sprawę Komisji Majątkowej

    Nie tak dawno Trybunał rozpatrywał sprawę ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności. Był tam taki zapis, że gminy mają obowiązek udzielania bonifikat niektórym użytkownikom wieczystym przy przekształceniu w prawo własności. Trybunał stwierdził niekonstytucyjność tych obowiązkowych bonifikat, jako ingerujących w prawo własności samorządów. A tu proszę, przez 20 lat przychodzili z decyzjami Komisji jacyś duchowni czy pełnomocnicy Kościoła do samorządów i wskazując palcem na wybrane grunty gminy mówili "od dzisiaj to nasze".
  • 2011-06-10 12:21 | maksymilian

    Re:TK zamknął sprawę Komisji Majątkowej

    "... zabawa polega na kolejnym odsylaniu do TK przez komisje poselskie, juz chyba 'siedemnastej' wersji prawa spoldzielczego totalnie niezgodnej z najwyzsza ustawa, pomijam juz jej zgodnosc ze zdrowym rozsadkiem i rozumem." Jeżeli jest tak jak Pan pisze, to mamy rzeczywiście kolejne, nasze polskie, oryginalne rozwiązanie ustrojowe: komisje sejmowe na bieżąco konsultują projekty ustaw z Trybunałem Konstytucyjnym. Może by zatem w gmachu Sejmu otworzyć filię Trybunału, skoro Biuro Legislacyjne Sejmu, Senat, Kancelaria Prezydenta samodzielnie nie radzą sobie ze skleceniem prawidłowych legislacyjnie ustaw?
  • 2011-06-12 00:33 | maksymilian

    Re:Po konwencji Platformy

    Zdaje się, że zabawa w dobrego i złego gliniarza, w jaką od dłuższego czasu pogrywa z nami prawica przynosi wspaniałe rezultaty. Tak nas przemaglowali, że już nam wszystko jedno, byleby więcej nie przypalali pięt i nie wyrywali paznokci. Wmówili, że ideologia sama w sobie jest wstrętna, dlatego należy zaakceptować władzę bez systemu wartości, zasad, programu, celów, byleby więcej nie bili. Jedyną możliwą ideologią jest populo-kato-kaczo-nacjonalizm. Inna ideologia jest niemożliwa, dlatego bycie nie-PiSem jest pełną legitymacją do rządzenia po wsze czasy. To nie jest chociażby nawet żadna realpolitik, to jest kompletna kapitulacja, bezwład i oportunizm tego społeczeństwa. Ten bezwład dziennikarze nazwali "mainstream" i już jest fajnie, bo u nas każdy syf wystarczy ładnie określić, najlepiej z angielska, aby funkcjonował już na zasadach bezwarunkowej akceptacji. Choćby te "polityczne transfery", weszło w obieg, normalka, wydaje się dziennikarzom, że jednym słowem można usankcjonować kompletny indyferentyzm i bezczelne karierowiczostwo. Transfery zawodników to są w sporcie, a w polityce taki "zawodnik" to zwykła łajza, pozbawiona własnego systemu wartości, godności i szacunku dla wyborców. W polityce nie ma i nie powinno być czegoś takiego. Gdyby w trakcie kadencji poseł Izby Gmin zechciałby się przenieść z jednej partii do drugiej to zostałby pogoniony kijami, bo tam się pamięta, że nie jest on "politycznym celebrytą", ale reprezentantem grupy wyborców i jego psim obowiązkiem jest reprezentowanie a nie dymanie tych wyborców poprzez wędrowanie z klubu do klubu wg swojego widzimisię. Nawiasem mówiąc, nie mogę się doczekać na wejście w obieg dziennikarski terminu "polityczny celebryta" aby wreszcie różne polityczne łajzy bez oblicza, charakteru i poglądów doczekały się tym nazwaniem ogólnej akceptacji, kandydatów na uhonorowanie jest wielu.
  • 2011-06-15 13:14 | maksymilian

    Re:Niekonstytucyjna ustawa o administracji

    W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak otworzyć szampana i fetować zwycięstwo. - Zwycięstwo rządu Donalda Tuska, bo zrobił wszystko co w jego mocy, aby uchronić kraj przed falą mnożących się w geometrycznym postępie biurokratów. Szarańcza ta samowolnie wdziera się do urzędów,sama tworzy dla siebie etaty i fundusz płac, kierownicy poszczególnych jednostek, dyrektorzy, ministrowie Tuska dwoją się i troją, aby tę nawałę powstrzymać, ale nie dają rady. Zrozpaczony i zdesperowany rząd nie mogąc nic innego poradzić sięgnął w naszej obronie po środek ostateczny, czyli ustawę lecz poległ w szlachetnym boju, bo TK wypalił do niego z haubicy. Chwała rządowi, chwała!!! - Zwycięstwo Trybunału, bo obronił nas wszystkich przed "instrumentalnym traktowaniem prawa przez rządzących, naginaniem go do WŁASNYCH PARTYKULARNYCH potrzeb (sic!)" jak to błyskotliwie ujął pan redaktor. Kierując się tym niecnym, partykularnym interesem rząd chciał skrzywdzić ufających państwu urzędników państwowych. Chwała i cześć Trybunałowi! - Zwycięstwo 600 000 urzędników, "najlepszych z najlepszych" i soli tej ziemi przed "widzimisię polityków" w swym "SAMOZADOWOLENIU klecących użyteczne SOBIE narzędzia". A więc raduje się redaktor Rzeczkowski, a my radujmy się razem z nim! W tej sprawie wszyscy zrobili co mogli - inaczej się po prostu nie dało! Bo gdzie, jeśli nie u obywateli - urzędników państwa ma się przede wszystkim ziszczać i rozkwitać zasada "zaufania obywateli do państwa"? Choć generalnie nie wszyscy jeszcze obywatele ufają u nas swojemu państwu, malkontenci narzekają, że niektóre konstytucyjne gwarancje jakoś umykają ojcowskiej trosce Trybunału Konstytucyjnego, wielu jest takich obywateli niewdzięczników wulgarnie psioczących, że państwo nasze olewa zapisane im gwarancje socjalne, zdrowotne czy równości światopoglądowej, ale od czegoś trzeba przecież zacząć!
  • 2011-06-16 13:47 | maksymilian

    Re:Niekonstytucyjna ustawa o administracji

    Oczywiście, a TK dalej obsuwa się w dół ze swoim mocno już nadwątlonym autorytetem, dając się wciągać dziecinne zagrywki Tuska. Ustawę należało zakwestionować przede wszystkim jako bezprzedmiotową bo dotyczyła sfery, która nie podlega regulacji ustawowej. Prowadzenie polityki kadrowej wynika z bezpośrednich konstytucyjnych uprawnień premiera i jego ministrów - jak to słusznie zauważył kol. białas. Uzasadnienia tego wyroku nie ma jeszcze w na stronie TK, ale z relacji wynika, że Trybunał zamiast odrzucić ustawę jako bezprzedmiotową zajmuje się dywagacjami dot. jej wadliwości z punktu widzenia kryteriów zwalniania pracowników. Niestety, w swojej nieprzeniknionej mądrości Trybunał wplątał się sam w wątpliwe prawnie konsekwencje swojego rozstrzygnięcia. Tworzy kategorię pracowników, których gwarancja zatrudnienia z zasady może podlegać podlegać konstytucyjnej ochronie (a dlaczego nie np.pielęgniarki albo nauczyciele?).Po drugie, tak orzekając ocenia, że bieżąca polityka kadrowa w administracji z zasady może podlegać regulacji ustawowej, byleby ustawa jasno określała kryteria techniczne tej polityki. A sam artykuł to zwieńczenie tej piramidy niedorzeczności. Ja rozumiem, że w Polsce jest wielkie zapotrzebowanie na dowalanie rządowi, w porządku, ale takiego walenia na oślep i bez sensu dawno nie czytałem. Rząd Tuska i owszem zawinił, ale teza o "naginaniu prawa przez rządzących do własnych partykularnych potrzeb" była by dobra, gdyby rząd tworzył ustawy przyznające ministrom wille z basenami.
  • 2011-06-16 23:08 | maksymilian

    Re:Satyra w wydaniu

    Pochylając głowę pod wszystkie pomyje, które zaraz zostaną na mnie wylane, ośmielę się zaprotestować. Pineska jest pismem prymitywnym, zacietrzewionym i tępym jak tłuczek do mięsa. Inaczej ma się rzecz z Urbanem. Osobnik ten to co prawda rodzaj wcielonego szatana, niemniej jest to człowiek z pewnością inteligentny. Jego pismo nie jest ani stricte lewicowe ani tępe. - Jest to pismo programowo i bezlitośnie antyklerykalne, czasami staje się w tym względzie niesmaczne i obrazoburcze, tak jak i jego naczelny. - Jest to pismo antysolidarnościowe i szydzi od początku z wielu aspektów "postyropianowej" rzeczywistości, czasami, niestety, mając sporo racji. - "Nie" wielokrotnie również natrząsało się z lewicowych prominentów za ich dobrych czasów i to dość ostro, choć sam Szatan lubił brylować w ich towarzystwie. - Pismo Urbana jest również, można rzecz, pismem antynarodowym, w tym sensie, jak bezlitośnie obnaża polskie narodowe nadęcie, mitomanię i głupotę. - Niewątpliwie jest również antyamerykańskie co w naszym, zakochanym na zabój w Wuju S. kraju, co jest niewątpliwie terapeutyczne. - Pismo to bywa faktycznie czasami dość wulgarne, co mnie osobiście razi. Ale, na Boga, nie stawiajcie go w jednym rzędzie z toporną Pinezką, bo jest tam wiele artykułów pisanych naprawdę dobrym i żywym stylem (w przeciwieństwie do drętwiejącej w oczach Polityki), poziom satyry i dowcipu w artykułach i reportażach na ogół jest na całkiem dobrym poziomie. Felietony samego Urbana, kiedy ten jest w dobrej formie, bywają czasami naprawdę publicystyczną, językową i humorystyczną ucztą, te najlepsze miłośnicy barwnego języka mogą smakować jak dobrą potrawę. Pismo Urbana zostało niestety zmitologizowane nieco jako chamskie i lewackie (co jest zupełną bzdurą) i stąd powyższe analogie z Pinezką, bo chociaż moralność Urbana może i nie jest najwyższego lotu, to chamem i tępakiem z pewnością nie jest.
  • 2011-06-18 13:22 | maksymilian

    Re:Przełom w badaniach antymaterii

    Mnie ten dyskretny urok komercji jakoś wcale nie odpowiada. To są sprawy ciekawe i fascynujące, i utalentowany autor potrafiłby zaciekawić czytelnika bez zajmowania 1/3 tekstu głupotami o jakichś tam "Aniołach i demonach". A błąd z pozytonami raczej nie jest przypadkowy w tym sensie, że dzisiaj autorzy przywiązują więcej wagi do tandetnego efekciarstwa niż rzetelności i dbałości o szczegóły.
  • 2011-06-30 15:40 | maksymilian

    Re:Na wokandzie: Doda, Nergal i obrażeni katolicy

    Kolejna bariera została przełamana - Polityka zaczyna zajmować się niejaką Dodą. A kiedy pokażecie cycki Lady Gagi? A swoją drogą, to chyba jakaś prawidłowość, że najłatwiej zrobić karierę, obierając sobie atawistyczny pseudonim, brzmiący jak pierwsze gąganie niemowlęcia, poziom i talent artystyczna to drugorzędna sprawa. Ważne, aby być "znanym z tego, że jest się znanym". Pewnie niedługo pojawią się Gigi, Bebe, Dede itp nie bardzo potrafiące śpiewać ikony współczesnej pop kultury, im bardziej infantylnie tym większe szanse. Dziwne to w naszym kraju, w którym nie brakuje wykonawców pop i rock naprawdę świetnych, a tu takie g... skupia na sobie całą uwagę.
  • 2011-08-29 12:24 | maksymilian

    Re:Droga (na) przyszłość

    Nooo, świetnie! Przez 20 lat od zmiany ustroju cała sfera usług i infrastruktury publicznej nikogo nie obchodziła, mówienie i pisanie o tym było ideologicznie nieprawomyślne, bo liczył się tylko rynek, prywatyzacja, indywidualna konsumpcja. Zachwycał nas dynamiczny rozwój sektora prywatnego, giełda, super-hipermarkety, wszechobecna ocena wszystkiego pod kątem zysku i rentowności. Przez 20 lat solidarnościowi neoliberałowie wciskali nam, że powszechny dobrobyt i szczęście w kraju zbuduje niewidzialna ręka rynku, tak jakby poziom tego dobrobytu wyznaczały jedynie wypchane po brzegi wszelakim dobrem półki sklepowe. I nagle dokonaliśmy epokowego odkrycia, że na poziom życia, prócz indywidualnej konsumpcji, wpływa także ogólny poziom infrastruktury kraju i cała sfera usług publicznych itp socjalistyczne fanaberie. Ze, aby cieszyć się tymi wszystkimi elektrycznymi wspaniałościami potrzebny jest prąd, który trzeba dostarczyć liniami przesyłowymi - a te się walą. Ze do życia potrzebna jest również czysta woda z kranu, drogi, komunikacja, szpitale, dobre uniwersytety i szkoły. Płaciliście przez 20 lat podatki? My nic o tym nie wiemy, jak chcecie mieć koleje, drogi, niezawodną sieć energetyczną to teraz płaćcie!
  • 2011-09-16 00:02 | maksymilian

    Re:Polski przemysł piwny

    1.Przeciętne polskie piwa mają 11,7 blg i przy tym 5,7 % alkoholu i są po prostu przefermentowane, dlatego są bezsmakowe. Górną granicą dla piwa "12-tki" jest 5% - fermentowanie piwa dalej fatalnie odbija się na walorach smakowych. Najsłynniejsze piwo świata "Pilzner Urquell" 12-tka ma 4,4% i właśnie m.in. bukiet smakowy jest tak intensywny, a w zasadzie żadna czeska 12-ka nie przekracza 5%. Ale światowe koncerny czujnie i trafnie zauważyły, że przeciętny Polak woli piwo byle jakie ale "dające w łeb". 2. Prawidłowo chmielu dodaje się do brzeczki i bierze on udział w procesie fermentacji. Z tą żółcią bydlęcą to może i jakaś bujda, ale faktem jest, że krajowi potentaci, zamiast używać chmielu do brzeczki, leją na końcu procesu do kadzi extrakt piwny co daje nieco goryczki i nic poza tym. Ciekawe, skąd biorą się protesty producentów chmielu, od których w kraju nie ma kto kupić plonów, a Okocim reklamuje "podwójnie chmielone"....buchachacha...litości! 4. Technologia high density jest dopuszczalna do pewnego poziomu i umiarem - na to w Polsce nie ma co liczyć, producenci pewnie idą na całość aby wycisnąć jak najwięcej i jak najtaniej, a za oszczędzone koszty robić rodakom wodę z mózgu w reklamach o "podwójnie chmielonym" "w beczkach dębowych leżakowanym". 4. Piwo w Polsce wcale nie jest takie znowu tanie, szczególnie zważywszy na jego marną jakość. W Czechach tylko te "najwyższej półki" może są ciut droższe, a wiele doskonałych piw kosztuje taniej, niż polskie sikacze-mózgoj...by. To samo w Niemczech, mam to szczęście mieszkać w Szczecinie, więc zaopatruję się po drugiej stronie. Ręczę wszystkim, wychodzi taniej i znacznie smaczniej niż u nas. Ogólnie to dla wytrawnego piwosza w Polsce czarna rozpacz, piwo byle jakie, piana znika zanim podniosę do gęby, a jak już naleją w pubie, to obowiązkowo ma temperaturę bliską zera aż paluchy przymarzają - zwłaszcza w zimie prawdziwa rozkosz! Prawidłowo powinno być: lato- 8 st., zima 10-12 st. ale u nas zawsze wszystko jest do oporu!
  • 2011-09-16 13:01 | maksymilian

    Re:Program PO – lista spraw niezałatwionych

    "..Jednak od partii rządzącej chciałoby się usłyszeć więcej, poznać kompletną wizję państwa podlegającego – podobno - ciągłym ulepszeniom..." A niby skąd i dlaczego miałaby się taka kompletna wizja państwa pojawić akurat teraz? Od momentu przemiany ustrojowej w 1989r żadne z ugrupowań postsolidarnościowych takiej całościowej wizji modelu państwa Polakom nie przedstawiły. Inaczej jest zbudowany etos i model państwa w Niemczech, inaczej w Szwecji, Japonii, USA, jeszcze inną drogą idzie obecnie Brazylia. Nam natomiast od ponad 20 lat serwowana jest na różne sposoby przyrządzana papka złożona z mniej lub bardziej ogólnikowych sloganów kręcących się wokół haseł demokracji, wolnego rynku, niepodległości itd. Solidarność i wszystkie wywodzące się potem z niej opcje polityczne od początku miały charakter negatywny, czyli programowo utknęły na gloryfikowaniu wszystkiego, co by stanowiło zaprzeczenie poprzedniego systemu, malowniczo zwanego u nas komunizmem. W zasadzie to ciągle mamy do czynienia z głoszeniem i budowaniem "antyPRL-u" a nie budowaniem jakiegoś świadomie i całościowo skonstruowanego modelu państwa. Powtarzanie w kółko frazesów, że wystarczy zaprowadzić demokrację (jaką?) i wolny rynek (jaki?) w wszystko samo się jakoś dobrze potoczy - to już dzisiejszym świecie zupełnie nie wystarcza. Dopóki nie pojawi się nowa siła polityczna nie obciążona styropianowo - kowbojską naiwnością w postrzeganiu świata, nadal brnąć będziemy na ślepo nie wiadomo właściwie dokąd.
  • 2011-09-19 00:07 | maksymilian

    Terapia gorsza niż kryzys

    Witold Gadomski razem z Leszkiem Balcerowiczem powinni paść na kolana przed autorem - prześcignął ich o całą rundę w neoliberalnym bełkocie, nawet trudno to już nazwać pseudoekonomiczną tyradą w stylu Gadomskiego. To istna eksplozja dyletantyzmu, pychy i dezynwoltury autora. "...Kraje niemające dostępu do drukarek stanęły oko w oko z bankructwem..." - to chyba najpiękniejszy kwiat myśli autora - doktora. Czy Polityki nie stać już na zamawianie artykułów ekonomicznych u poważnych autorów?
  • 2011-09-19 00:07 | maksymilian

    re

    Witold Gadomski razem z Leszkiem Balcerowiczem powinni paść na kolana przed autorem - prześcignął ich o całą rundę w neoliberalnym bełkocie, nawet trudno to już nazwać pseudoekonomiczną tyradą w stylu Gadomskiego. To istna eksplozja dyletantyzmu, pychy i dezynwoltury autora. "...Kraje niemające dostępu do drukarek stanęły oko w oko z bankructwem..." - to chyba najpiękniejszy kwiat myśli autora - doktora. Czy Polityki nie stać już na zamawianie artykułów ekonomicznych u poważnych autorów?
  • 2011-09-19 12:59 | maksymilian

    Re:Terapia gorsza niż kryzys

    Autor z taką swobodą rzuca na lewo i prawo równie płytkimi co bezzasadnymi tezami, że rzeczowa analiza i obnażanie po kolei płytkości, półprawd i przekłamań całego artykułu zajęłoby kilkakrotnie więcej miejsca niż sam artykuł. Aż roi się tam od sprzeczności, nonsensów i niekonsekwencji. Przykłady? Kryzys z 2008r wywołała nie sama polityka taniego kredytowania przez rząd USA budownictwa mieszkaniowego lecz narosła na tych kredytach wirtualna bańka finansowa różnych instrumentów pochodnych, zbudowana przez bankierów. To, że część tych kredytów traciła potem pokrycia hipoteczne nie powstrzymywała wielkich amerykańskich instytucji finansowych, one nadal żerowały na tych kredytach, tworząc z nich kolejne wirtualne instrumenty pochodne, aż w końcu to wszystko pękło z wielkim hukiem. Jak to jest wg autora, rząd nieodpowiedzialnie wspiera kredyty czego skutkiem, że "...rozbuchany przemysł budowlany przestał znajdować nabywców...", jak stwierdza autor. Gdzie tu sens i logika? "...Sytuacja była na tyle poważna, że kluczowym instytucjom finansowym zaczęło grozić bankructwo. Tu po raz kolejny wkroczyło do akcji państwo dokapitalizowując banki. Działanie to było dość kontrowersyjne, bo zasada odpowiedzialności za własne czyny jest podstawą wolnego rynku..." To jak w końcu z tymi bankierami, postępowali odpowiedzialnie czy nie? A gdyby zawaliły się wielki amerykańskie instytucje finansowe, to kto wg autora poniósłby odpowiedzialność? Może prezesi? Olbrzymie pieniądze obracane przez te instytucje to nie prywatna własność prezesów, ale ludzi i firm które im zaufały. Autor z pewnością siebie największego geniusza globu porozstawiał po kątach przywódców światowych mocarstw i trochę poroztkliwiał się nad niewinnymi bankierami jakże niesprawiedliwie oskarżonymi o nadmierną chciwość i lekkomyślność. Na koniec, w patriotycznym porywie, ustawił Polskę w roli lidera światowej gospodarki. Polska wzorem dla Europy - z jej zacofaną, prawie nieinnowacyjną i głównie ekstensywną gospodarką, opartą głównie na mało zaawansowanej produkcji albo przetwarzaniu zachodnich technologii - nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać.
  • 2011-09-24 00:25 | maksymilian

    Re:Rozmowa z prof. Touraine'em

    Generalnie trzeba zgodzić się z ogólną tezą, że tradycyjne pojęcia stają się coraz mniej użyteczne do opisu zmieniającej się rzeczywistości społecznej, że trzeba jakby zacząć "od zera" i stworzyć nowe narzędzia opisu. Niemniej jednak szanowny profesor mógłby wypowiadać się nieco jaśniej,bo poziom abstrakcji odlatuje czasami w kosmos. Stawiam piwo za wyjaśnienie mi co np. "poeta miał na myśli" w poniższym wywodzie: "... A główna zmiana polega na tym, że dziś to nie status społeczny, np. przynależność do klasy, określa kondycję jednostki, lecz odwrotnie – to na poziomie jednostki kształtuje się podmiotowość społeczna i polityczna, ona tworzy swoją historię i w rezultacie decyduje o możliwości działania nie tylko swojej osoby, lecz także działania zbiorowego..."
  • 2011-09-24 00:38 | maksymilian

    Re:Co z tą prędkością światła?

    Ochłonąwszy z porażenia znawstwem tematu u kolegi boboli odkryłem ze zdumieniem, że: - "60 nsec to 60x10^-9" to po prostu 60 miliardowych sekundy, - zaś "wyzsza od c szybkosc propagacji" to prędkość rozchodzenia się wyższa od prędkości światła..., muszę to sobie wbić do głowy raz na zawsze!
  • 2011-09-24 12:11 | maksymilian

    Re:Rozmowa z prof. Touraine'em

    Student Gavrilo Princip strzelając do arcyksięcia Ferdynanda w 1914r też wziął sprawy w swoje ręce i wywołał I Wojnę, więc przykład z Breivikiem co najmniej nietrafiony a już bardzo niesmaczny. Parędziesiąt lat temu ludzie też mogli iść na wybory, strajkować i pisać książki, Hitler też był całkiem przypadkowym i przeciętnym osobnikiem a zrujnował pół świata czyli "samodzielnie napisał historię" wg Twojej logiki. Nie o tym mowa w wywiadzie, dotyczy on zmian obrazu świata, transformacji dokonującej się w ostatnich latach. Nie przeczę, że poglądy prof. Touraine'a są interesujące i świeże, niemniej prowadzący rozmowę mógł przycisnąć interlokutora do jaśniejszego wyłożenia myśli.