Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(308)
Komentarze użytkownika: maksymilian
  • 2011-09-28 13:05 | maksymilian

    Re:DEBATA: Czy potrzebne jest nam wykształcenie ogólne?

    Jak najbardziej popieram to stanowisko. Samo postawienie zagadnienia w artykule od razu powoduje chaos myślowy. Tytuł artykułu od razu sugeruje wykształcenie ogólne rozumiane jako wtłoczenie do pamięci określonej ilości wiedzy encyklopedycznej z różnych dziedzin a we współczesnym świecie powszechnej dostępności do informacji w internecie wbijanie do głowy szczegółowej wiedzy np. biologicznej, czy geograficznej - typu "cykl rozwojowy komórki pierwotniaka" lub dzień i miesiąc bitwy pod Waterloo jest rzeczywiście bezcelowe. Więc należy przyjąć, że wykształcenie ogólne to raczej ogólne "szlifowanie umysłu", zdolności do samodzielnego i logicznego myślenia, umiejętności słuchania i argumentowania, dyscypliny myślowej i pojęciowej, formułowania wypowiedzi bardziej skomplikowanych niż proste stwierdzenia. A z tym jest, niestety, bardzo źle i coraz gorzej. Postępuje galopująca infantylizacja i ogłupienie dorastających pokoleń. Czytuję czasami wypracowania ze starszych klas licealnych przynoszone przez żonę- polonistkę i nie wiem czy do śmiechu mi czy płaczu. Poziom wypowiedzi kompletnie zdziecinniały, infantylny i trywialny, na poziomie mojej 4-5 klasy podstawówki. Ludzie nie potrafią prawidłowo sformułować wypowiedzi bardziej skomplikowanych niż zdanie proste niezłożone. Tak samo trzeba się wypowiadać, aby być zrozumianym, bo już związki logiczne i składniowe w wypowiedzi bardziej złożonej wywołują reakcję zbaranienia i otępiałego spojrzenia. Ale to jest niestety powszechne, to co płynie z mediów nastawione jest głównie na wywoływanie wrażenie opartego na prostych kojarzeniach i emocjach, w nie perswazji kierowanej do intelektu. Nie chciałbym wplatać do tego polityki, ale całość solidarnościowej reformy szkolnictwa, tak jak i pozostałe tzw. wielkie reformy rządu Buzka, motywowane było raczej rewanżem anty-PRL-owskim niż względami merytorycznymi. Ze znanych mi przedstawicieli środowiska oświatowego nikt nie potrafi zrozumieć, czemu miało służyć likwidowanie 8-letniej podstawówki i 4-5 letnich szkół średnich, poza solidarnościowym sentymentem do przedwojennych gimnazjów.
  • 2011-10-02 14:37 | maksymilian

    Re:Podsumowanie szczytu Partnerstwa Wschodniego

    Jeśli chodzi o Ukrainę, to należałoby wyświetlić nieco prawdy o tym kraju, zanim, powodowani widać irracjonalnymi tęsknotami, zaczęliśmy ciągnąć ten kraj za uszy do Europy. Sprawa Tymoszenko jest co prawda widowiskowa dla mediów ale nie to, ale codzienny obraz życia tego kraju, daleki ale to bardzo od minimum standardów europejskich każe się zastanawiać nad motywacjami min. Sikorskiego i innych w całej tej naszej polityce wschodniej, naiwnej, niepoważnej, opartej na sentymentach i resentymentach a nie trzeźwej kalkulacji korzyści. Poziom korupcji i bezprawia, mafijno - mętne stosunki na każdym kroku, archaiczna nędza i zacofanie ukraińskiej wsi, rozpaczliwy stan infrastruktury - trzeba pojechać i zobaczyć na własne oczy. Przeżyć poniżenie i pomiatanie ludźmi na surrealistyczno - sowieckiej granicy Ukraińskiej, zapłacić haracz 50 Euro milicji drogowej (bo jak nie to "maszinu zabieriem"), przedsiębiorca chcący tam robić interesy od razu dowiaduje się, że "ty możesz biznes u nas diełat, ale 15% musi byt dla nas". Drogi ukraińskie są w stanie, którego opisanie zwykłym polskim językiem nie jest możliwe, kto tego nie zobaczył to nigdy się nie dowie!. Samo położenie blisko granic UE jeszcze nie stanowi kwalifikacji do jakichkolwiek aspiracji europejskich. Zastanawiające, jak całkowicie oportunistycznie nastawione media milczą na temat poziomu cywilizacyjnego tego kraju, podniecając się jedynie sprawą Tymoszenko. A co do reszty? A jakież my mamy tam interesy, oprócz grania na nosie Rosji? To zarzewie nieustannych, przewlekłych konfliktów graniczno-etnicznych, półdyktatorskie rządy, mętne i niejasne stosunki ekonomiczne, przeniknięte korupcją i mafijnością. Przecież Armenia i Azerbejdżan formalnie nadal są w stanie wojny! Region ten to istny aktywny wulkan różnych niewygasłych konfliktów etnicznych, w każdej chwili może tam wybuchnąć kolejna awantura zbrojna. Niech Polska przestanie się wygłupiać z tą swoją ojcowską troską i budowaniem strefy wpływów w tych rejonach, bo nic na tym nie zyskamy, co najwyżej tęgiego guza i ośmieszenie.
  • 2011-10-02 22:46 | maksymilian

    Re:Pies czyli kot

    Taaa, cała ta PRL-owska kadra Górskiego to była propaganda sukcesu podstępnej komuny, obrzydzenie mnie bierze na samo wspomnienie o ich propagandowych występach na mistrzostwach w 1974r. Co za służalstwo i zdrada narodowa! Deyna ze zgryzoty to się chyba nawet później powiesił, Tomaszewski dostał pomieszania zmysłów, Lato wyłysiał doszczętnie a reszta pewnie chleje na umór gasząc wyrzuty sumienia! A co do tekstu, to i pan Stanisław w zapamiętaniu przegina, bo za komuny mówienie o Legionach wcale nie było zakazane, choć niemiłe, propaganda raczej sławiła PKWN jako początek "prawdziwej Polski". Tak to już jest teraz - "jechanie na komunę" z sensem czy bez to najmodniejsza forma turystyki. Współczesna Polska prawie cała już dostała fixum-dyrdum na punkcie wypisywania niestworzonych bredni o czasach PRL-u. "Obywatelu nie pieprz bez sensu" apelował kiedyś A.Mleczko w pamiętnym rysunku - widać zamiłowanie do tej rubasznej czynności jest ponadustrojowe.
  • 2011-10-02 22:54 | maksymilian

    Re:Podsumowanie szczytu Partnerstwa Wschodniego

    A tak, w kwestii formalnej, warto aby wreszcie dziennikarze wbili sobie wreszcie do głowy że jest "Łukaszenka" na nie "Łukaszenko", niektórym trudno pojąć, że ruskie nazwisko może nie kończyć się na "o".
  • 2011-10-03 11:47 | maksymilian

    Re:Podsumowanie szczytu Partnerstwa Wschodniego

    Swoje opinie o Ukrainie oparłem nie na polskich mitach czy uprzedzeniach historycznych, lecz na osobistych doświadczeniach z miesięcznego podróżowania po tym kraju. Wymuszanie groźbami haraczu od zmotoryzowanych turystów przez milicję jest tam na porządku dziennym, sam musiałem się opłacać trzykrotnie. Z tego co słyszałem, władze tolerują ten proceder, zakładając, że słabo opłacana milicja musi sobie dorobić. Problemem Ukrainy jest zdaje się to, że tzw. resorty siłowe od czasów radzieckich nigdy nie zostały porządnie zreformowane i funkcjonują tam jak za Sowieta. Korupcja i bezprawie na przejściach granicznych są tak bezczelne i jawne, że trudno przyjąć, aby władze nic o tym nie wiedziały. W większych miastach jakieś podejrzany typy działające jawnie i bez skrępowania notorycznie wymuszały ode mnie "opłaty za parkowanie". Rozmawiałem kilkakrotnie z polskimi przedsiębiorcami i każdy potwierdzał, że musi się opłacać urzędnikom za możliwość działania na Ukrainie, choć i tak im się to kalkulowało. Nie przeczę, że w niektórych obszarach, jak choćby wolność słowa nastąpiła poprawa i wcale nie twierdzę, że Ukraińcy to sami banderowcy, spotkałem też sporo miłych ludzi. Niemniej jako turysta nie odczuwałem w tym kraju gościnności jak w innych biedniejszych krajach, choćby Rumunia, Bałkany, a nawet Albania, zaś stosunek do turystów ze strony wszelkich służb mundurowych jest po prostu skandaliczny.
  • 2011-10-05 12:39 | maksymilian

    Re:USA: Podatek dla milionerów

    Jest w tym coś pozytywnego, że świat pomalutku zaczyna trzeźwieć z tego otumanienia nakręcaną przez media i polityków rewią zachwytu nad gwiazdorskim bogactwem, gromadzeniem monstrualnej kasy niezależnie od jakiegokolwiek społeczno - gospodarczego pożytku wynikającego z tej bezprecedensowej koncentracji kapitału. W ostatnich latach zachwiane zostały wszelkie przyzwoite proporcje i związek pomiędzy faktycznie wnoszonym wkładem i pożytkiem a poziomem dochodów niektórych elit. Funkcjonowanie rynków kapitałowych i finansowych w dużej części przestało pełnić rolę racjonalnego regulatora przepływu środków i kapitału a stało się czystym szamaństwem mającym generować zyski z wirtualnych, niczemu, poza żarłoczną spekulacją, niesłużących operacji. Po ostatnich wstrząsach pojawia się na szczęście pewne otrzeźwienie z tego amoku, w postaci choćby propozycji poddania kontroli i ograniczenia ryzykownego i nieprzejrzystego mieszania tzw instrumentami pochodnymi, których rola w optymalizacji przepływu środków i kapitału mało dla kogo jest jasna. Nie mam nic przeciwko temu, aby ludzie rzeczywiście twórczy, wnoszący pozytywne wartości i rozwój zarabiali dużo w jakichś sensownych oczywiście wymiarach, taki był jeszcze jakieś 20 lat temu etos bogactwa. Dzisiaj jedno z drugim przestało mieć jakikolwiek związek, bajeczne bogactwo może niewiele mieć wspólnego z realnym wkładem pozytywnych wartości gospodarczych czy kulturowych, media i neoliberalna filozofia każą zachwycać się bogactwem jako wartością samą w sobie. Majątek Billa Gatesa nie bierze się z jakiegoś szczególnego geniuszu informatycznego, ale pozbawionego wszelkich skrupułów rozpychania się na rynku czego efektem jest faktyczny monopol w dziedzinie systemów operacyjnych. Gdyby Billowi Clintonowi udało się rozwalić ten bezproduktywny monopol przez zmuszenie Microsoftu do ujawnienia kodów źródłowych Windowsa pewnie mielibyśmy na rynku multum znacznie lepszych i tańszych kompatybilnych ze sobą systemów operacyjnych, więc bajońskie bogactwo Gates'a wynika raczej z jego bezwględności, szkodnictwa i hamowania rzeczywistego rozwoju, co nie przeszkadza mediom sikać w majtki z zachwytu nad jego fortuną. W Polsce tak długo maglowano ludziom głowy, że w jakimś sondażu kilkadziesiąt procent ludzi stwierdziło, że postulat podatku liniowego jest postulatem lewicowym! Kiedy Niemcy zabronili tzw. krótkiej sprzedaży, jako praktyki jawnie spekulacyjnej i szkodliwej, nasza KNF dopuściła zaraz ten instrument na naszej giełdzie. Bałwochwalczy zachwyt nad wielkimi pieniędzmi i bogactwem jest u nas tak wielki, że nie mogę spokojnie obejrzeć meczu LM, bo komentator większą część meczu epatuje mnie milionami euro transferów i gaż piłkarzy. Niedawno pewien krwawy gangster narkotykowy z Meksyku znalazł się wśród 50 najbardziej wpływowych i najbogatszych ludzi świata, o czym z radością doniosło jakieś durnowate pismo. Całkiem się na tym świecie pokręciły hierarchie wartości i mam nadzieję, że nadchodzą wreszcie czasy otrzeźwienia!
  • 2011-10-13 12:49 | maksymilian

    Re:Zabójstwo w sztumskim więzieniu

    Czytając tego rodzaju wypowiedzi, jak pani Joanny, sam w końcu chyba nie wyrobię i zrobię coś nieobliczalnego. Zadnej budowy zdania, konstrukcji wypowiedzi, słowotok w starszych podręcznikach psychiatrii przytaczany jako objaw rozchwiania osobowości u ludzi ze schorzeniami głowy. Nie czepiałbym się tego jednego przykładu, gdyby taka forma słowotokowego bełkotu, pozbawionego jakiegokolwiek ładu i składu, nie stawała się coraz powszechniejszą formą ekspresji słownej- zwłaszcza w internecie. A tak ad rem, to wstrzymywałbym się z komentarzami do czasu dogłębnego wyjaśnienia sprawy, bo zdarzenie to rzeczywiście wielce zagadkowe.
  • 2011-10-13 18:29 | maksymilian

    Re:Spór o krzyż w Sejmie

    Najważniejszych spraw do załatwienia, a leżących odłogiem od początku kadencji Tuska (i nie tylko jego zresztą), jest w tym kraju multum, i nie rozumiem dlaczego akurat teraz miałby być moment szczególnie wzniosłego poczucia odpowiedzialności wobec wielkich wyzwać reformatorskich. Nieustanne rozpętywanie pseudoideologicznych awantur to podstawa publicznej słyszalności polskiej prawicy, która poza tym niewiele ma do zaproponowania. PiS i podobni chyba wypracowali sobie prawo do wyłączności w tym rzemiośle, skoro, jak czynią to inni, to pan redaktor zaraz udziela nagany w imię "nieburzenia spokoju". Otóż nie zgadzam się Panie Redaktorze, jeśli ktoś nieustannie wrzeszczy i poucza ideowo innych, to przychodzi czas, że ktoś wreszcie ma prawo się odwrzasnąć. Problemu rozpanoszenia się Kościoła w życiu publicznym i politycznym Polski nie da się zdaje się obecnie inaczej załatwić, jak tylko przez publiczną awanturę i kiedyś powinien nadejść czas rozpętania takiej awantury a krzyż w Sejmie może być akurat dobrym pretekstem. Kulturalnie i poprawnie to wszystkie liczące się siły polityczne chodziły wobec tego problemu od lat jak pies wkoło jeża.
  • 2011-10-14 12:44 | maksymilian

    Re:Były prezydent z uczestnikami protestu

    Coś się panu redaktorowi kompletnie pokręciło. Po pierwsze, to Wałęsa nie należy obecnie do żadnej elity światowej polityki, jeżeli zdefiniujemy te elity jako establishment mający realny wpływ na bieżący bieg wypadków w światowej polityce. To jest nadużycie retoryczne, sprzeczne z realiami i logiką. Autor ma zapewne na myśli elity finansowe i będących z różnych względów pod ich presją polityków aktualnie rządzących. Ja protestuję przeciw takim trywialnym i fałszywym chwytom retorycznym, że Wałęsa, jako przedstawiciel jakiejś tam elity jest przedstawicielem elit w ogóle, a te elity to finansiści, bankierzy i czołowi politycy, a więc Wałęsa występując przeciw rozpasaniu świata wielkich finansów protestuje również i przeciwko sobie. Takim poziomem logiki równie dobrze można udowodnić, że Hugo Chavez jako przedstawiciel światowych elit działa przeciwko sobie, nacjonalizując zasoby gospodarcze należące do światowych elit. Wałęsa to też żadna marka, lecz pewien symbol i mit. Marka to jest Sony, Philips albo McDonald's. Jeśli chcemy mieć markę, to najpierw zacznijmy robić produkty na światowym poziomie a nie mieszajmy do tego Wałęsy. Lechu to ogólnie człek poczciwy i stara się robić sprawy dobrej woli, więc niech sobie tam jedzie i wspiera, skoro rzeczywisty establishment polityczny wykazuje zbyt mało determinacji, aby powstrzymać demoralizację i wyrodnienie światowych elit finansowych. Choć przydałoby się również, aby uderzył się najpierw we własne piersi za wyniesienie pionierów polskiego dzikiego liberalizmu jak Balcerowicz czy J.K.Bielecki.
  • 2011-10-14 13:02 | maksymilian

    Słaby wynik „kandydatów smoleńskich”

    Ja proponuję, aby dla uniknięcia kosztownych procedur wyborczych od razu wprowadzić zasadę wspólnoty majątkowej rodzinnej mandatu poselskiego, jak również prawo dynastii poselskich. Może to i z czasem będzie lepiej, bo przynajmniej będzie jakieś doświadczenie rodzinne i z czasem wykształcą się predyspozycje warunkowane genetycznie do pełnienia tej funkcji. Zwłaszcza, że w obecnym stanie obyczajów wyborczych czekać nas niezadługo może Sejm złożony z samych malowniczych laseczek, sportowców, celebrytów, jakichś medialnych gwiazd sezonu i innych gazetowych wydmuszek. A taki poseł z dziada pradziada to przynajmniej się postawi partyjnemu wodzowi i ośmieli wyrazić własne zdanie w kwestii objętej "dyscypliną głosowania", może nawet zagłosuje na innego marszałka Sejmu niż życzy sobie tego np. Jego Wysokość Tusk.
  • 2011-10-14 13:02 | maksymilian

    Re:

    Ja proponuję, aby dla uniknięcia kosztownych procedur wyborczych od razu wprowadzić zasadę wspólnoty majątkowej rodzinnej mandatu poselskiego, jak również prawo dynastii poselskich. Może to i z czasem będzie lepiej, bo przynajmniej będzie jakieś doświadczenie rodzinne i z czasem wykształcą się predyspozycje warunkowane genetycznie do pełnienia tej funkcji. Zwłaszcza, że w obecnym stanie obyczajów wyborczych czekać nas niezadługo może Sejm złożony z samych malowniczych laseczek, sportowców, celebrytów, jakichś medialnych gwiazd sezonu i innych gazetowych wydmuszek. A taki poseł z dziada pradziada to przynajmniej się postawi partyjnemu wodzowi i ośmieli wyrazić własne zdanie w kwestii objętej "dyscypliną głosowania", może nawet zagłosuje na innego marszałka Sejmu niż życzy sobie tego np. Jego Wysokość Tusk.
  • 2011-10-14 21:04 | maksymilian

    Re:Słaby wynik „kandydatów smoleńskich”

    Chyba jednak dynastie byłyby lepsze. Weźmy takiego Putrę - spłodził bodajże 8-ro zanim poległ w walce z putinowską mgłą. Teraz weźmy 8 kwadrat, to jeszcze mało, ale do sześcianu wychodzi 64x8= 512 posłów Putrów w trzecim pokoleniu czyli cały Sejm + trochę rezerwowych Putrów na wypadek kolejnej bohaterskiej katastrofy, aby dynastia nie wyginęła.
  • 2011-10-18 13:59 | maksymilian

    Re:Trzy polskie problemy numer 1

    Doskonała diagnoza dotycząca stanu świadomości polskich elit politycznych, z których jedni utknęli w XX-leciu międzywojennym (albo i wcześciej), a drudzy na ustrojowej transformacji pookrągłostołowej. Ci pierwsi zresztą nie tkwią w swoich anachronicznych poglądach chyba całkiem na serio - to dla nich jedynie materiał do manipulowania bardziej zacofaną mentalnie częścią społeczeństwa, więc po co im jakikolwiek poważny dialog, będą bredzić tak długo, jak przynosi to efekty wyborcze. A ci drudzy, "transformatorzy" okazali się elitą o zbyt niskim potencjale intelektualnym, aby zrozumieć zmieniający się świat. Tego potencjału wystarczyło co prawda na proste recepty transformacyjne, podane w formie liberalno - wolnorynkowych przepisów "kulinarnych" na budowę nowego ładu. Tyle, że te przepisy mocno się zdezaktualizowały i duża część tych elit, widząc swoją bezradność "idzie w zaparte", nie mogąc z siebie już wykrzesać niczego więcej. Potrzeba nowej debaty jest, tylko kogo z kim? PiS odpada, im nie zależy na żadnej debacie, będą wymachiwać swoimi relikwiami tak długo, jak starczy to na ciepłe posady sejmowe, potem się rozpierzchną na cztery strony świata. A wewnątrz PO? Czy widzi tam, Panie Redaktorze, warunki do jakiejkolwiek debaty? Chyba że premier Tusk w sali lustrzanej zmierzy się w dyskusji z dziesięcioma swoimi odbiciami. Nie ma też żadnego forum do debaty, polskie media zdominowane przez ćwierćinteligentów wolą niekończące się i bezproduktywne jatki retoryczne ku uciesze gawiedzi, w stylu "Co z tą Polską" niż poważne i konstruktywne dyskusje.
  • 2011-10-21 19:37 | maksymilian

    Re:Żegnaj, Sojuszu?

    Słuchając w ostatnich dniach Ryszarda Kalisza odnosiłem wrażenie, że polityk ten nie zatracił jeszcze kontaktu z rzeczywistością i coś świeżego miał do powiedzenia. Ale w Polsce co ma być, co być musi i nie ma na to siły - Leszek Miller, który, już wydawało się, znalazł właściwe sobie miejsce - czyli na śmietniku historii - postał z popiołów, aby skompromitować już nie tylko siebie ale i całą formację. Mnie już osobiście na wymioty się zbiera, kiedy słucham Millera, który ze swoim szelmowskim uśmiechem opowiada w telewizji marne bon moty i na tym przeważnie kończy się jego wizja lewicy w Polsce. To ciekawe, że w tym kraju spryciarze i intryganci polityczni nigdy nie kompromitują się na zawsze i do końca, choćby nie wiem jak nabroili, zawsze skądś wracają niczym zombie - polityczne żywe trupy. Taka to już nasza niezwykle krótka pamięć i kruchy system wartości. Pusty śmiech mnie bierze, kiedy słyszę komplementowanie Millera jako sprawnego organizatora i dobrego przywódcę - tak sprawnie organizował i przewodził, aż SLD z nim na czele z politycznego hegemona wylądował na marginesie polskiej polityki.
  • 2011-10-25 20:13 | maksymilian

    Re "Boska" na żywo.

    Oglądałem i poczułem się wspaniale: nareszcie telewizja przestała mnie traktować jak przygłupie "mięso komercyjno - reklamowe". Mimo, że to na małym ekranie, ale wrażenie uczestnictwa w spektaklu na żywo jak najbardziej realne, jest scena, antrakt, atmosfera i w ogóle! Szkoda, że roli podołała jedynie wspaniała Janda, Maciej Stuhr raczej bez talentu komediowego.
  • 2011-10-27 14:08 | maksymilian

    Re:Znów problem z lekami refundowanymi

    Oczywiście Panie Redaktorze, bardzo dobrze, że ujawnia Pan ten problem. Cały ten system, utworzony przez AWS/UW jest utrzymywany jedynie ze względów doktrynalnych. Na dobrą sprawę można by powrócić do bezpośredniego finansowania służby zdrowia z budżetu i prawie na to samo by wyszło. W trakcie reformy rządów Buzka po prostu zamieniono część podatku na składkę, takie było założenie, że całość składki jest odliczana od podatku. Potem w niezbyt uczciwy sposób podniesiono składki pozostawiając kwotę do odliczenia niezmienioną. Ale to jest obecnie zaledwie 1,25 procent. Miało to stworzyć wrażenie, że sami się ubezpieczamy i pieniądze wędrują za pacjentem. Wszystko to w zasadzie się nie sprawdziło, pieniądze praktycznie te same zamiast do budżetu wędrują do ZUS a potem do NFZ - a ten dzieli je w formie kontraktów, tak jak kiedyś dzieliło Min. Zdrowia środki budżetowe. Ale dla utrzymania pozorów doktrynalnych utrzymuje się "składkowy" obieg pieniędzy okrężną drogą, skutkujący monstrualnym rozrostem biurokracji ZUS - NFZ wskiej. Pozory te polegają również na "ściganiu" nieubezpieczonych, których w zasadzie praktycznie prawie nie ma, a poza tym, prawo do bezpłatnej opieki na poziomie podstawowym jest przecież prawem konstytucyjnym i powinno być realizowane na podstawie jedynie dowodu osobistego. Idee leżące u podstaw reform Buzka w zasadzie legły w gruzach, to samo dotyczy zresztą reformy emerytalnej, ułuda emerytur "kapitałowych" jest już dziś aż nadto oczywista, bo na razie w każdej perspektywie emerytury i tak pochodzi będą z finansów państwa. Tyle, że wszystkie rządy postsolidarnościowe swoją tożsamość ideową opierają m.in. właśnie na tych doktrynalnie utrzymywanych rozwiązaniach, tak jak to robili komuniści za poprzedniej epoki.
  • 2011-10-27 23:15 | maksymilian

    Re:Znów problem z lekami refundowanymi

    Koszty tego systemu podane z grubsza przez red. Zakowskiego też zapewne są zaniżone. Stan zatrudnienia w ZUS to obecnie ok. 50 tys. urzędników i stale rośnie. Same koszty płac to zapewne dzisiaj około 2 miliardów, a przecież łącznie utrzymanie tych stanowisk pracy kosztuje znacznie więcej. Kiedy rozpoczynałem działalność gospodarczą w latach 80-tych (tak, tak niektórych to zdziwi, ale wolno było!) cały ZUS w Szczecinie mieścił się na 2-piętrach starej kamienicy. I działał bardzo sprawnie, bo cały miesięczny raport pracowniczy składało się, o ile pamiętam, na jednym prostym druku. Potem, już w słuszniejszych czasach, ZUS wyfasował sobie 20 - piętrowy wieżowiec w centrum miasta, potem przyszły reformy Buzkowe i pracodawców przywalono taką ilością papierów, że mniej odporni dostali pomieszania zmysłów, a prezes Alot tonem surowego taty przyganiał "jakoś musicie się z tą reformą zmierzyć". W tym roku ZUS w Szczecinie wzbogacił się o kolejny wielki biurowiec po drugiej stronie Odry. I jak tu teraz przyznać się, że to wszystko jałowe mielenie powietrza? Ostatnio ktoś zgłaszał taką propozycję, aby system emerytalny polegał na bezwarunkowym wypłacaniu każdemu obywatelowi w określonym wieku takiej samej kwoty emerytalnej, wystarczającej na jakieś tam skromne utrzymanie. A o resztę niech każdy troszczy się sam odkładając w takich czy innych funduszach. Opieka zdrowotna w podstawowym zakresie tak samo przysługiwała by każdemu z racji samego obywatelstwa. I koniec kropka, rola ZUS ograniczona zostałaby do spraw zasiłkowo-socjalnych.
  • 2011-10-28 00:42 | maksymilian

    Re:Sejm przyjął kluczową ustawę zdrowotną

    TKW, doceniam trud włożony w analizę tekstu p. Solskiej - nie każdemu by się chciało. Radosnemu szczebiotaniu red. Solskiej brakuje jeszcze obok tekstu ikonki mrugającej oczętami panny Basieńki z "Kabareciku". Tyle że temat zbyt ważki, aby pozwalać sobie na taką paplaninę bez ładu i składu.
  • 2011-10-28 00:57 | maksymilian

    Re:Sejm przyjął kluczową ustawę zdrowotną

    Może byśmy zaczęli od tego, jaki procent PKB (i jakiej wysokości PKB na jednego Niemca) przeznaczane jest w tym kraju na opiekę zdrowotną? W Niemczech 10,7% PKB w Polsce to 6% i z tym wskaźnikiem lokujemy się nawet za Bułgarią. Tak więc w Niemczech w l. bezwzględnych jest to 2750 dolarów rocznie a w Polsce 550 dol. Jak by wszyscy posolidarnościowi geniusze nie kombinowali, za te pieniądze to najwyżej zamiast skromnie dla wszystkich będzie dobrze dla bogatych i zdychanie pod płotem dla biednych - co najwyraźniej jest ideowo bliskie wszelkiej prawicy.
  • 2011-11-02 22:32 | maksymilian

    Re:Jak państwo (nie)radzi sobie z opieką nad staruszkami

    Ciekawe! Polska, taki wzór przemian społeczno-gospodarczych, pionierzy rewolucji antykomunistycznej, tygrys gospodarczy europy, naród chrześcijański wsławiony chwalebną historią. A potem przechodzimy do konkretów, czyli wszystkiego, co wyznacza poziom ogólnocywilizacyjny i kulturowy, czyli takich banałów jak choćby wspomniana powyżej troska społeczeństwa o ludzi starszych, czy inne dyrdymały w rodzaju poziomu nakładów na opiekę zdrowotną, na kulturę, na rozwój i innowacyjność naukowo-techniczną, na oświatę, etc, etc. Więc jak tylko któryś dziennikarz bierze się za szczegółowe rozgrzebywanie takiego czy innego tematu z dziedziny naszej prozy codziennej to w try miga lądujemy pułapu "tygrysa" na glebie gdzieś między Rumunią a Albanią.
  • 2011-11-02 22:48 | maksymilian

    Re:Greckie referendum

    A gdzie były te wszystkie osławione agencje ratingowe, które wyniosłym kiwnięciem palca skazują obecnie całe mocarstwa na niesławę lub nadają szlachectwo trzech A? Można by udawać głupiego, że niby nikt nie wiedział co tam się naprawdę dzieje, gdyby rzecz zdarzyła się w Korei Płn lub Albanii za Hodży. Takie wielkie renomowane banki z całą armią przemądrzałych analityków i nie wiedziały, że kupują śmiecie a nie obligacje? Wolne żarty. Kolejny numer międzynarodowej finansjery, za który teraz mają płacić podatnicy, tym razem europejscy. Ile jeszcze przejdzie takich przekrętów?
  • 2011-11-03 23:24 | maksymilian

    Re:Czym zajmują się prokuratorzy IPN-u?

    Jakich tam błędów i wypaczeń, droga Emilko. Cały PRL to jedno nieustające pasmo zbrodni, żyłem to wiem, zbrodnia czaiła na każdym kroku, w mleczarni mleko z wodą,a w spożywczym stary chleb i tylko 3 gatunki herbaty. A ten IPN z lenistwa ograniczył się li tylko do zdemaskowania tylko tych najbardziej spektakularnych i odrażających. Jak choćby przypadek jednego milicjanta, który natchniony zbrodniczym popędem wywalił z roboty innego milicjanta za posłanie córy do pierwszej komunii, zbrodnia komunistyczna jak się patrzy! A więc do roboty chłopaki z IPN, nie lenić się. Uprzejmie donoszę, że dnia 13 maja 1982r zarobiłem pałą od ZOMO wracając z comiesięcznej zadymy w Krakowie, a to za sam fakt bycia studentem, czyli "dokumenciki proszę" aaaa...studencik, no to wp...ol. No to wp...dol potwierdził drugi i jak się rzekło... Dotychczas skromnie milczałem o tej ohydnej zbrodni popełnionej na moim studenckim zadzie przez siepaczy ZOMO, ale skoro prokuratorzy IPN, jak pisze redaktor, mają wreszcie chwilę wytchnienia....
  • 2011-11-11 19:49 | maksymilian

    Re:Palikot? A pamiętacie Partię Przyjaciół Piwa?

    Nie bardzo rozumiem, do czego pije autor, przywołując w kontekście sukcesu wyborczego Palikota Partię Przyjaciół Piwa? Jeśli autor uważa, że Ruch Palikota jest równie niepoważną efemerydą, to może, używając podobnych kryteriów powagi, dojrzałości programowej, dobrze sformułowanej wizji politycznej państwa i społeczeństwa, a więc używając tych kryteriów, może niech lepiej przyjrzy się PiS-wi. Niech autor wyjaśni, zanim zacznie naigrawać się z Palikota, co tamten ruch ma poważnego do zaproponowania, prócz notorycznej hucpy, grandy i mistyfikacji politycznej.
  • 2012-01-04 13:30 | maksymilian

    Re:Kredyt, naciski - afera w Niemczech

    "...W końcu, który z polityków – i nie tylko polityków - nie wykorzystuje swego stanowiska dla prywatnych korzyści?..." Wymsknęło się panu redaktorowi - ale czy tylko przypadkiem? Może nasze standardy myślowe tak silnie zostały urobione przez pozbawionych przyzwoitości rodzimych polityków, że nawet poważny dziennikarz pozwala sobie na takie żenujące puenty?
  • 2012-01-13 12:56 | maksymilian

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    Zeby się dowiedzieć, czy w 1981 grodziła interwencja ZSSR czy też Układu Warszawskiego, to trzeba by wskrzesić Breżniewa czy Andropowa a i tak nie wiadomo, czy zechcieli by szczerze wyznać,co im wtedy po głowach chodziło. Bo tu nie o to zresztą chodzi, czy akurat w tym czy innym momencie zamierzali wchodzić, bo dopóki PZPR zachowywał jako taką kontrolę polityczną w Polsce nigdy nie zdecydowaliby się na jawną interwencję, zbyt wielkie koszty polityczne i militarne. Tę konstatację, jako genialne odkrycie badawcze do znudzenia powielają wszyscy obecnie słuszni ideowo historycy, zapewne dla odwrócenia uwagi. Bo tyle, to ja i, każdy w miarę nie zaczadzony myślące człowiek wie, że Rosjanie dopiero wtedy decydowali się na interwencję, kiedy groziła utrata kontroli nad danym krajem jak było w 1956 lub 1968. Chodzi o to, co byłoby, gdyby tzw. komuniści w Polsce nie użyli siły, i w ten sposób (co bardzo prawdopodobne) utraciliby władzę w kraju. Zamiast bezproduktywnie dywagować, czy Ruscy zamierzali tu wchodzić w 1980 czy 81 (a tego nigdy się nie dowiemy), lepiej się zastanowić, czy ówczesne władze na Kremlu byłyby w stanie zaakceptować upadek władzy PZPR w Polsce a co za tym idzie, nasze wyjście z Układu Warszawskiego. Historycy w Polsce (za wyjątkiem tych z IPN) widocznie stali się u nas zbędni, skoro rozstrzyganiem niezwykle zawiłych dylematów przeszłości zajęli się sędziowie sądów okręgowych. Zadziwiające, jak powodowani irracjonalną nienawiścią i zacietrzewieniem wyżywamy się teraz na Jaruzelskim i Kiszczaku, zapominając o takich ponurych osobnikach jak Grabski, Olszowski czy Zabiński - zamordystów nie mogących się doczekać warkotu radzieckich czołgów. Czasami można odnieść wrażenie, że występuje jakiś niedosyt heroizmu, zawód, że tylko tak się skończyło. No, bo jakby weszli, to dopiero byłaby wspaniała tragedia narodowa, chwałą, blaskiem i męczeństem dorównująca, albo i przewyższająca Powstanie Warszawskie. W końcu jak na taką skalę całej operacji skala nieszczęścia była naprawdę niewielka, a podniecanie się "zbrodniami stanu wojennego" dla sycenia potrzeby martyrologii i nienawiści jest po prostu niesmaczne. Zwłaszcza w obliczu wszystkich, prawdziwie wielkich dramatów historycznych, które ten naród spotykały w przeszłości. Zwłaszcza, że często występuje u zwolenników "słusznych" ideowo, o wiele bardziej krwawych i represyjnych prawicowych przewrotów. I pisze to nie żaden agent SB czy były członek partii, ale zwykły wtedy student, który równo wtedy naparzał się z ZOMO na comiesięcznych 13-tkowych manifestacjach, Jaruzela nienawidził, pisał po murach "wrona skona", gazu się nałykał i pałą nie raz zarobił - ooo, jakichże to ja "zbrodni komunistycznych" doświadczyłem na własnej dupie! Tyle, że dzisiaj wspominam to beznamiętnie, ani cienia nie mogę z siebie wykrzesać nienawiści, czasy te raczej interesują mnie jako ciekawe historycznie. I nie mogę pojąć, skąd bierze się po 30 latach to zacietrzewienie, żywa i namiętna nienawiść wobec Kiszczaka czy Jaruzelskiego, choć ówczesnego "betonu" wręcz wzywającego do wzięcia ostro za mordę i zaproszenia "braterskiej pomocy" nikt dzisiaj się nie czepia. A nienawiść ta bywa szczególnie gorąca u ludzi będących wtedy w kołysce albo pampersach. Niestety, z polskich mediów nijak nie mogę zaspokoić ciekawości historycznej i naukowej o tamtych czasach, bo zamiast prób rzetelnych analiz mam dyżurnych pseudo-historyków, dowodzących do znudzenia z jakichś wybranych strzępów dokumentów, że "wtedy by nie weszli". Niepokoi również oportunizm sądu, który dla zaspokojenia medialnej i politycznej żądzy odwetu akceptuje surrealistyczne argumenty IPN o "zbrojnej grupie przestępczej". "Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie". Egzotyczne "zbrodnie komunistyczne" w postaci np. wywalenia z roboty jednego milicjanta przez drugiego lub podania śmierdzącej zupy w "internacie" były dotychczas domenę półgłówków z IPN i do tego niestety się przyzwyczailiśmy, lecz praktyka tak bezczelnego instrumentalizmu w traktowaniu prawa przez sąd musi niepokoić.
  • 2012-01-14 18:31 | maksymilian

    Re:Dziewczyna, która narysowała stan wojenny

    W rodzinie pannisi Marcysi, jak w każdej katolickiej polskiej rodzinie, co niedziela tatuś, mamusia i 2-letnia Marcysia jak zwykle już od 5 rano oglądali poranne wiadomości w telewizji, aż tu 13 grudnia śnieży...tato dmucha, wali a tu nic tylko śnieży, uolaboga, trwoga co to będzie, co to będzie a tu hops...Jaruzel! Komiksy bezzwłocznie należy wydać nakładem IPN-u i rozprowadzić w przedszkolach jako lekturę obowiązkową dla młodszaków! Słusznie autorki nie wpuszczono do Chin, bo jeszcze nieopatrznie mogłaby dowiedzieć się czegoś o Chinach z czasów Rewolucji Kulturalnej i czym rzeczywiście może być prawdziwy komunizm, co, nie daj Boże mogłoby w tej niewinnej główce zainspirować jakieś refleksje historyczne.
  • 2012-01-14 22:33 | maksymilian

    Re:Dziewczyna, która narysowała stan wojenny

    Prawda najprawdziwsza, dzieci nie znały również dentystów, bo przedwojennych wywieziono na Sybir a po wojnie w AM kształcono wyłącznie traktorzystów i dźwigowych. Nie było również pasty do zębów, więc zęby czyszczono smarkaczom popiołem z więźniów politycznych. Dzieci to w ogóle miały przerąbane w PRL-u, bo zaraz po urodzeniu odcinano im palec wskazujący, aby nie mogły pokazywać "V"-ki jak dorosną. Ja swój ukryłem w wiadrze na fekalia, bo u nas, jak w każdym PRL-owskim bloku nie było WC. Dopiero po nastaniu wolności i szczęścia powszechnego przyszyła mi go z powrotem odrodzona służba zdrowia Wolnej Polski. Jak wygląda czekolada, to dowiedziałem się pierwszy raz jak Gierek pozwolił jeździć do NRD, bo tam czekolady było do zarzygania, nawet pomniki Lenina były z czekolady a każda tabliczka miała wytopiony sierp i młot. A u nas fabrykę E.Wedel przerobili na 22-Lipca i zamiast czekolady produkowano tam smar do radzieckich armat. Wrogo nastawiony do władzy uciemiężony lud to nawet wymyślił taki wierszyk w swawolnej formie szydzący z braków na odcinku zaopatrzenia w czekoladę: Siedzi misiu na kanapie i tak sobie d....drapie, Co wydrapie to zajada.. Jaka smaczna czekolada...!
  • 2012-02-08 22:46 | maksymilian

    Re:Internet w roamingu (może) będzie tańszy

    A co na to Witold Gadomski i jemu podobni fanatycy nieinterwencjonizmu? I gdzie jest ta niewidzialna reka rynku, ktora dawno powinna sprowadzic ceny roamingu do najnizszego opłacalnego poziomu?
  • 2012-03-06 23:26 | maksymilian

    Re:Sól, która jednak nie truje?

    Dla naszych fałszerzy żywności fundujących na co dzień "pompowane mięso", wędliny z "wypełniaczami" i jogurty, gdzie więcej żelatyny niż mleka, otwiera się nowe pole do popisu. Propozycje: chleb razowy z trocinami tartacznymi (do wyboru sosnowe, bukowe i dębowe), twarożek wiejski "babuni" z mieloną kredą, pizza mrożona z sianem, krokiety z mieloną trawą zamiast szpinaku. Pewnie nie zaszkodzi, przynajmniej nie od razu - a pomysłowość i inicjatywa w mnożeniu zysków jest u nas zawsze widziana na pierwszym miejscu. Więc po co robić z tego histerię, skoro nikt od tego nie dostaje torsji ani pląsawicy asymetrycznej? Tym bardziej, że redaktor wnosi swój cenny wkład zamiany w naszym języku takich pojęć jak oszustwo czy nieuczciwość na "inicjatywa i przedsiębiorczość".
  • 2012-03-16 23:39 | maksymilian

    Re:„Stawka większa niż śmierć”, czyli powrót Hansa Klossa

    Nie pamiętam już pierwszego odcinka, ale co do współpracy z NKWD to mam poważne wątpliwości. Autorowi chyba wszystko w ZSRR kojarzy się z NKWD - mniej więcej brzmi to "narodnyj komitjet wnutriennch diełow". Od wywiadu wojskowego to był GRU jeśli już naszego Janka vel Kloss lustrować to raczej za współpracę z tą instytucją.
  • 2012-05-07 23:28 | maksymilian

    Re:Polacy i Niemcy - coraz bardziej podobni

    Istnieje u nas zapotrzebowanie medialne, coś w rodzaju medialno-politycznej poprawności na narodowy durno-tryumfalizm, co oczywiście dobrze się sprzedaje. A skoro jest zapotrzebowanie, to i powstają takie artykuły, w których autor może beztrosko sprzedawać nam niestworzone dyrdymały, byleby Polska rosła w siłę ku pokrzepieniu naszych zakompleksiałych serc. Jak autor przyrównuje nasze gospodarki w oparciu o kryterium dominacji małych i średnich firm, to niech pojedzie do Albanii, tam też dominują małe i średnie firmy, nic z tego nie wynika. Istotne jest porównanie poziomu zaawansowania i innowacyjności technologicznej a w tej dziedzinie możemy Niemcom co najwyżej buty glansować. Ekonomicznie i technologicznie to żadna równoprawna współpraca ale kolonizowanie ekonomiczne słabszego przez silniejszego, co summa summarum na dobre nam wyjdzie. Należy tylko przypomnieć, że PKB Niemiec to cca 3500 mld dolarów rocznie a Polski 430 mld, co w przeliczeniu na 1 obywatela to i tak jak 5 do 1. I nie można w nieskończoność zwalać winy za nasze zapóźnienie w stosunku do Zach. Europy na okres zastoju PRL-wskiego, bo od jego upadku mijają już 23 lata, a RFN w 23 lata po wojnie, która i ten kraj zostawiła w gruzach, były już jedną z największych światowych potęg ekonomicznych. Po prostu są od nas lepsi i uczmy się od nich. A co do motta artykułu o upodabnianiu się Polaków do Niemców, to jakoś nie widzę. Mieszkam zaraz przy granicy z Niemcami, bywam tam co tydzień i różnice w zachowaniu, mentalności, poziomie nawyków społecznych, wzajemnym szacunku u ludzie i szacunku dla prawa, czystości i estetyce otoczenia, kulturze osobistej etc. są nadal uderzająco widoczne na korzyść Niemców i jakoś nie zauważam zmian, chyba że na gorsze.
  • 2012-05-17 23:48 | maksymilian

    Re:Była posłanka Beata S. skazana

    Jeżeli jakiś kraj chce uchodzić za praworządny, to elementarnym wymogiem jest aby organy państwa powołane do stania na straży prawa same tego prawa przestrzegały. To jest wartość w tym przypadku nadrzędna i nie ma znaczenia czy posłanka była mniej lub bardziej łatwym materiałem dla żałosnego "agenta Tomka". W każdym przypadku należy przede wszystkim zważać na hierarchię wartości i wybierać te bardziej nadrzędne i fundamentalne, o czym Jaśnie Oświecony Sąd Rzeczypospolitej zdaje się zapominać. Nie można nazwać praworządnym i w pełni cywilizowanym kraju, w którym skazuje się ludzi na podstawie dowodów zdobytych w sposób ewidentnie nielegalny, bo zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania demokratycznego państwa jest w tym przypadku znacznie większe niż jakaś omamiona posłanka. Wszyscy zachwyceni skazaniem posłanki ani się spostrzegą, jak obudzą się z ręką w nocniku, bo i na nich kiedyś może paść. A z tym Wyszyńskim to nie histeryzujcie ludzie, różne sławne i niesławne "bon moty" wchodzą w obieg kulturowy, choćby wypowiedziane i przez samego Szatana, co nie znaczy że każde porównanie musi być z "piekła rodem".
  • 2012-05-18 00:11 | maksymilian

    Re:Świat według świadka koronnego

    Nawet średnio rozgarnięty złodziej samochodowy raczej wolałby obrobić kiosk z gazetami niż kraść jakieś daewoo espero. A już chyba nawet żaden z kolesi z baru piwnego na rogu nie uwierzy, że wyspecjalizowany gang samochodowy nagle zapałał pożądaniem do tej imponującej limuzyny i pożądanie to do tego stopnia, przypiliło złodziei, że nie czekawszy późnej nocy, co by w spokoju zabrać sobie upragnioną furę, w przypływie nagłej żądzy posiąścia daewoo palnęli w łeb człowiekowi natychmiast i bezzwłocznie. Takie rzeczy się zdarzają a jakże i dlaczegóż by łódzka prokuratura miała w to nie wierzyć, co tam bredzi niejaki Patyk? Naczytali się Dostojewskiego i wiedzą jak mroczne i nieprzeniknione są zakamarki ludzkiej duszy. I za to ich cenię!
  • 2012-05-18 13:43 | maksymilian

    Re:Była posłanka Beata S. skazana

    Gdyby Pan uważniej przeczytał mój post to pewnie nie było by Panu tak wesoło. A swoją drogą wszędzie znajdą się zwolennicy kowbojskiej praworządności, dla których nieważne są metody i procedury prawne, ważne aby koniokrada dopaść i powiesić.
  • 2012-05-18 18:12 | maksymilian

    Re:Była posłanka Beata S. skazana

    No cóż, człowiek stara się napisać w miarę rzeczowy post, a tu z całej tej dyskusji wynika jeno, że nie na każdego, a każdemu na mózg może paść.
  • 2012-05-18 22:34 | maksymilian

    Re:Świat według świadka koronnego

    Może i ma Pan trochę racji, dla obśmiania tych rewelacji prokuratorskich pozwoliłem sobie na lekką przesadę. Niemniej nie zmienia to faktu, że było to auto wówczas dość rzadkie i raczej handlowo mało atrakcyjne dla profesjonalistów w złodziejskiej branży. A już sama metoda rabunku zupełnie absurdalna i nieprawdopodobna.
  • 2012-06-20 12:27 | maksymilian

    Re:Jak Kraków walczy z brzydotą

    Pomimo dziwacznej, frontowo-wojennej stylistyki artykułu popieram w całej rozciągłości. Na przykładzie krakowskiego Rynku widać, jak realizuje się w praktyce cała nasza narodowo-patriotyczna tromtadracja. Byłem parę lat temu w Krakowie i ze zgrozy tylko zgrzytałem zębami. Niewątpliwy skarb i symbol naszej narodowej kultury, można powiedzieć ikona Polski, jaką jest to miejsce, sponiewierany i zarzygany kolorową pstrokacizną w stopniu niesłychanym. Połowa powierzchni Rynku zamieniona w regularną knajpę. Pozostała powierzchnia zajęta obskurnymi straganami kolejnego jarmarku, które regularnie panoszą się co jakiś czas w tym miejscu. Widok Bazyliki Mariackiej całkowicie przytłumiony przez sąsiednie olbrzymie reklamy telefonii komórkowej, znaczna część kamienic przykryta reklamami. U szczytu Sukiennic postawiony jakiś tramwaj promocyjno-imprezowy z megafonami. Fotografie Rynku do przewodników turystycznych trzeba chyba brać z lat 80-tych, bo dziś tego miejsca sfotografować się nie da tak jak ono w rzeczywistości wygląda. Krakusy wyniosły się na Kazimierz, bo Stare Miasto upodobniło się do tandetnego supermarketu. Najlepiej byłoby puścić na jakiś czas nurt Wisły przez stare centrum Krakowa aby spłukać cały ten syf niczym Stajnię Augiasza.
  • 2012-06-22 18:53 | maksymilian

    Re:Rozmowa z Henrykiem Berezą

    [b]Przypominamy rozmowę, którą w kwietniu zrobiła z nim Justyna Sobolewska.[/b] Tak w kwestii formalno-językowej. Zrobić to pani redaktor mogła sobie z nieodżałowanym Panem Henrykiem numerek a następnie wywiad, żeby się dowiedzieć jak było. A rozmowę się PRZEPROWADZA.
  • 2012-06-28 00:50 | maksymilian

    Re:Czy w Polsce jest jeszcze jakaś lewica?

    Mandark, gorzka to refleksja, ale prawdziwa. Wdzięczny jest dla mnie intelektualny snobizm Krytyki Politycznej, ale to zjawisko elitarne(raczej marginalne). Poza tym w Polsce dominuje, nie tylko w mediach ale wśród ludu prostego tępo-kowbojska, trywialna mentalność prawicowa, której idealny wzorzec prezentują sobą tacy osobnicy jak W.Cejrowski czy J.K.Mikke a w postaci nieco bardziej subtelnej L.Balcerowicz. Polska nie potrzebuje żadnej lewicy, bo myślenie (jeśli w ogóle występuje) w kategoriach społecznego solidaryzmu, wartości humanistycznych, oświeceniowych i egalitarnych jest większości moich rodaków całkowicie obce, czego wielokrotnie i na co dzień sam osobiście doświadczam.
  • 2012-07-20 23:13 | maksymilian

    Re:TK: ustawa działkowa do kosza

    Wiele nieporozumień i błędnych rozumowań bierze się z nadużywania pojęć "własność samorządów" a nawet wręcz "prawowity właściciel gruntów" w odniesieniu do władz lokalnych, zwanych mocno na wyrost "samorządami". Z samorządnością lokalną to może i się spotkamy w o wiele bardziej dojrzałych obywatelsko i demokratycznie społeczeństwach ale raczej na ogół nie w Polsce. To tak na marginesie. Przede wszystkim, to nadużyciem jest używanie ujmujących za serce i słusznych obecnie ideologicznie określeń typu "prawowita własność samorządów". Zadna tam prawowita własność ale mienie publiczne poprzednio występujące jako własność Skarbu Państwa do gospodarowania i zarządzania przez władze lokalne czyli ukochane obecnie "samorządy". Jako mienie publiczne ma przede wszystkim służyć publicznemu pożytkowi a w związku z tym jak najbardziej podlega jurysdykcji państwa w zakresie rozwiązań prawnych stanowiących o sposobie jego wykorzystania. Tej magii słów o "prawowitej własności samorządów" ulega ostatnio również prawicowo zdominowany TK. Wygłupił się już przy okazji sprawy przekształcenia użytkowania w prawo własności stwierdzając, że ustawodawca narusza prawo własności samorządów narzucając gminom obligatoryjne bonifikaty, tak jakby państwo nie mogło stanowić o sposobie gospodarowania MIENIEM PUBLICZNYM, jakim są grunty będące w dyspozycji władz lokalnych ups..przepraszam...samorządów. Nie chcę być złym prorokiem, ale to nadużywanie pojęć wokół tzw. świętego prawa własności w odniesieniu do samorządów jakoś brzydko mi pachnie, nie bardzo wiem dokąd to właściwie ma zmierzać. Działka na której stoi mój dom została mi oddana przez PRL w użytkowanie wieczyste, bo taki był wtedy kanon ideologiczny, ale nikt nie kwestionował tego, że de facto jest to moja własność, tylko w socjalizmie nie można tego nazwać tak wprost, a opłaty za to UW były symboliczne. W nowych czasach dowiedziałem się, że g... tam moja własność, bo to prawowita własność samorządów, które mogą mi dowalać za użytkowanie wieczyste ile im się spodoba, a państwo ma się do tego nie wtrącać bo to narusza "prawo własności" I tak to wygląda owe święte prawo własności za rządów prawicy, pewnie niedługo się okaże, że to wójt lub prezydent miasta jest właścicielem gruntów, a TK to potwierdzi.
  • 2012-09-01 12:38 | maksymilian

    Re:Dlaczego Zakopane dołuje

    Warto tam przyjechać, aby zobaczyć całą kwintesencję polskości w prawicowo-katolicko-jarmarcznym wydaniu, doprowadzoną do tego, czym ona w istocie jest: własną karykaturą. Prywata, sobiepaństwo, chciwość, lekceważenie prawa, zanik instynktów prospołecznych, amoralizm i lekceważeniem zasad etycznych na co dzień a wszystko to w barwnej oprawie tyleż ostentacyjnej co infantylnej "religijności" góralskiej. Po prostu wymarzony narodowo-katolicki ideał.
  • 2012-09-02 14:47 | maksymilian

    Re:Dlaczego Zakopane dołuje

    Trafne spostrzeżenie. Przez wiele lat bywałem tam na kwaterach i kempingach prywatnych i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek jakiś góral wystawił mi jakikolwiek kwit czy dowód zapłaty opłaty lokalnej. Zawsze też intrygowało mnie, co oni robią ze śmieciami, bo rzadkością w tym rejonie są kubły na śmieci przy posesjach, taki kubeł firmy wywozowej to w Zakopanem i okolicach zjawisko niezwykłe jak zorza polarna nad Krakowem. Częściową odpowiedź znajdziemy spacerując po Harendzie lub Bukowinie wieczorową porą, wdychając "górskie" powietrze gęsto zaprawione smrodem palonego plastiku. To bardzo katolickie, bo przecież segregacja i racjonalna gospodarka odpadami to komunistyczny wymysł. A przecież posiadanie stałej umowy na wywóz śmieci przez każdego właściciela posesji w reszcie kraju to obowiązek prawny.A może jest jakaś specustawa, wyłączająca górali z tego obowiązku? A gdzie jest władza miejscowa? Nie widzą tego? A może sam burmistrz Zakopanego i proboszcz tej ich przenajświętszej parafii na Krzeptówkach też palą śmieci w piecu, taki święty góralski przywilej.
  • 2012-09-05 00:01 | maksymilian

    Re:Enklawy PRL żyją i mają się dobrze

    A co z Polskim Związkiem Wędkarskim? No pytam co?! Autor tu zajmuje się duperelami i jakimiś płotkami od działkowców czy spółdzielców a nie dostrzega prawdziwego zagrożenia. Ci rzekomi "wędkarze" to dopiero komusza V-ta kolumna, Werwolf jakiś - prawdziwe PRL-wskie podziemie, dywersja i sabotaż!
  • 2012-09-11 13:45 | maksymilian

    Re:Sposób PO na zatory płatnicze

    Dziennikarze to już mają taką manierę czepiania się wszystkiego i szukania dziury w całym. W tej sprawie można spytać jedynie, dlaczego dopiero teraz? Dlaczego od momentu wejścia u nas podatku VAT tolerowano przez kilkanaście lat taki stan rzeczy? Nabywca towaru nie płaci, a odlicza sobie podatek naliczony od niezapłaconej faktury, mało tego, może nawet wystąpić do US o zwrot podatku naliczonego od niezapłaconej faktury, podczas kiedy sprzedawca musi ten podatek bezwzględnie zapłacić. To jest zwykłe złodziejstwo i w zasadzie wyłudzenie, za które powinno się odpowiadać karnie. Jak można było tyle lat tolerować ten stan rzeczy. Więc czasami rządowi zdarza się (szkoda że tak rzadko) mieć sensowne pomysły i nie wiem czemu red. Solska wyszukuje na siłę jakieś obiekcje.
  • 2012-09-12 00:25 | maksymilian

    Re:USA ujawniły dokumenty katyńskie

    Jestem przeciwnikiem rozdrapywania w nieskończoność sprawy Katynia i jej roli w świadomości Polaków jako jednego z fundamentów naszej narodowej mitologii. Niemniej skoro znowu o tym, to nie bardzo przekonuje mnie tłumaczenie tak długiego milczenia USA w tej kwestii zimną kalkulacją i zasadami "realpolitik". A niby co takiego miałoby się stać po ujawnieniu przez mocarstwa zachodnie tej zbrodni? Może Stalin obraziłby się i nakazał odwrót Armii Czerwonej? A może w przypływie gniewu przeprowadził desant przez Cieśninę Beringa i utworzył drugi front na Alasce przeciw Amerykanom? To Stalin był bardziej uwiązany sojuszem z USA, bo bez ich zaopatrzenia długo by nie pociągnął w wojnie z Niemcami. Naiwny Roosevelt wolał kordialnie poklepywać się z Dzugaszwilim i udawać ślepca nie widzącego, z jakim osobnikiem ma do czynienia. To właśnie sprawę Katynia można było wykorzystać do zajęcia twardszej postawy wobec Stalina. Zresztą Amerykański cynizm i głupota to również przymykanie oczu na wyczyny hitlerowców w obozach zagłady, dobrze o tym wiedzieli i palcem w bucie nie kiwnęli. Woleli bez sensu równać z ziemią niemieckie miasta, co prócz mściwej satysfakcji nie miało żadnego strategicznego sensu ni celu.
  • 2012-09-13 00:54 | maksymilian

    Re:Gdzie się podziała misja TVP?

    Proponuję wystąpić z ofertą do rządu brytyjskiego, aby zamienić TVP w filię BBC. Inaczej nie ma szans na poprawę. Kiedyś jeszcze wierzyłem, że nadejdzie dzień sprawiedliwości i szczerych intencji do oczyszczenia tej stajni Augiasza, wystarczyć tylko pozbyć się tej całej zgrai buców, niedouków i karierowiczów pousadzanych tam głównie przez różne prawicowe opcje. Jak na razie TVP skutecznie oczyściła się ze wszystkich prawdziwych osobowości i indywidualności o wysokim poziomie intelektualnym i kulturowym, a zapełniła marnymi ćwierćinteligentami nadrabiającymi swój mierny poziom mniej lub bardziej buńczucznymi i pewnymi siebie minami na gębach. Co to za kraj, w którym chamowate miernoty w rodzaju Lisa osiągają pozycję największych tuzów dziennikarstwa za horrendalne wynagrodzenia? Brakuje pieniędzy na misję? Wolne żarty!
  • 2012-09-14 13:39 | maksymilian

    Re: Sędzia i Minister

    Panie Redaktorze. Gdyby przyłapano jakiegoś nauczyciela na wysługiwaniu się jakiemuś urzędnikowi z jakiegoś ministerstwa za paczkę kawy to zapewne trząsłby się Pan z obu oburzenia na obraz demoralizacji tego środowiska. Ale to wszystko kwestia klimatu w państwie. Srodowiska prawnicze wypracowały sobie w nim niezwykle silną pozycję a nauczyciele zostali zepchnięci do roli wzgardzonych pariasów społeczeństwa zaś media rozsmakowały się w kopaniu tego spauperyzowanego środowiska. Przeciwnie prawnicy - ich pozycja materialna i stopień uprzywilejowania osiągnęły poziom wprost proporcjonalny do poziomu kompletnego braku odpowiedzialności za jakość wykonywanej pracy. W nieco zacofanym społeczeństwie polskim stosunek do ludzi i grup zawodowych wyznaczają ich przywileje i pozycja materialna, zgodnie z zasadą kłaniaj się znacznemu i bogatemu a pomiataj słabym i biednym. Tak i mediom łatwo jest jednymi pomiatać a drugich obchodzić z respektem. Seria ostatnich wydarzeń z prokuratorami i sędziami w rolach głównych powinny wywołać ostrą debatę dotyczącą stopnia uprzywilejowania i odpowiedzialności zawodowej (a raczej nieodpowiedzialności) środowisk prawniczych w ogóle, a nie tylko lamentowania nad ludźmi którzy zawiedli, bo przecież ogół środowiska to kryształ zawodów zaufania społecznego z poświęceniem wykonujący swoją funkcję. W rzeczywistości uzyskanie statusu sędziego, prokuratora, adwokata czy notariusza to rodzaj "glejtu królewskiego" uprawniający do zarabiania sporych pieniędzy bez żadnego rozliczenia i odpowiedzialności za jakość pracy. Wszystko to pod parasolem hasła o niezależności i społecznym zaufaniu tych zawodów. Nie ma innego środowiska zawodowego w którym odpowiedzialność polegałaby na sądzeniu samych siebie w ramach tzw. samorządów korporacyjnych, co jak powszechnie wiadomo jest czystą fikcją. Adwokat, notariusz czy prokurator może systematycznie partaczyć swoją pracę i żaden sposób nie odbija się to na jego dochodach i pozycji. Adwokat, który przez swoją nieudolność doprowadził do utraty znacznych odszkodowań przez rodziny ofiar katastrofy Heweliusza został ukarany...miesięcznym urlopem, przepraszam, zakazem wykonywania zawodu. Pani sędzina sądząca w równie słynnej co groteskowej sprawie pieska Paróweczki wyznacza spokojnie kolejne rozprawy i świadków, zamiast pogonić całe towarzystwo ze straży miejskiej na cztery wiatry i umorzyć sprawę. Nie życzę tego sobie ani krajowi ale zapewne przy tym stanie rzeczy obniżanie się standardów etycznych i zawodowych prawników może wreszcie doprowadzi do jakiegoś wstrząsu, który spowoduje odarcie z aureoli mitów i pychy tego środowiska a co za tym idzie, jakiejś poważniejszej sanacji.
  • 2012-09-18 23:58 | maksymilian

    Re: Murowanie piwa rumem

    Autor trafnie opisuje czeską rzeczywistość i pozbawiony polskiej hipokryzji stosunek do alkoholu. Fakt, te różne "szczeniaczki", flaszeczki większe i mniejsze są tam wszędzie w zasięgu wzroku, gdzie człowiek się nie obróci to jakiś rumik, fernecik albo Borovicka, nawet w warzywniaku między kapustą a selerem coś się znajdzie, na dworcu w kiosku i w pociągu. Autor nie dodaje tylko, że....? Ano właśnie to, że nic z tego nie wynika w kwestii obyczajów ani w ogóle absolutnie nic. Dzieci, kupując zeszyt w kiosku nie łakną pożądliwie szczeniaczka, podróżni po wypiciu kilku piw w dworcowym barze nie wpadają masowo pod pociągi ani w przypływie amoku nie gwałcą dzieci w przedziałach i w ogóle pijanych ludzi widuje się tam znacznie mniej niż u nas. Zaś przeciętny Czech jak już sobie podochoci to najwyżej pośpiewa i pomarudzi, w przeciwieństwie do Polaka, który w tym stanie doznaje przypływu "woli czynu" i lepiej mu w drogę nie wchodzić. Zamiast chlać i jednocześnie nieustannie oficjalnie oburzać się na "nietrzeźwych",żądając dalszych obostrzeń da się żyć normalnie i bez hipokryzji. Co do czeskiej obsesji na punkcie zwalania winy za każdą śmierdzącą sprawę z żywnością na Polaków, to może i nie ma dymu bez ognia. Fałszowanie żywności jest w Polsce powszechną praktyką (MOM, mięso nastrzykiwane wodą, wędliny nie wiadomo z czego, zakłady chemii spożywczej zamiast cukierni i lodziarni ...) Czemu więc im się dziwić, że patrzą podejrzliwym okiem na naszą wynalazczość i "dokonania" w tej dziedzinie.
  • 2012-09-19 00:08 | maksymilian

    Re:Smoleńsk: będą kolejne ekshumacje

    Szykują się nowe oferty w zakładach pogrzebowych. EKSHUMACJA W CENIE POGRZEBU! OFERTA SPECJALNA: PRZY ZAKUPIE DRUGIEJ EKSHUMACJI TRZECIA GRATIS! OFERTA OBOWIAZUJE TYLKO DO DNIA SADU OSTATECZNEGO, POTEM KAZDY RADZI SOBIE SAM. *Uwaga: w grobach rodzinnych oferta promocyjna nie dotyczy trzecich zwłok od spodu przy drugiej ekshumacji.
  • 2012-09-19 00:24 | maksymilian

    Re:Będzie kara dla sędziego Milewskiego?

    Patrzę na te modne okulary pana redaktora i coś się one jakby różem przyćmiły.
  • 2012-09-20 12:03 | maksymilian

    Re:Sąd Najwyższy przywołany do porządku

    No cóż. Po upadku poprzedniego ogłoszono wszem i wobec, że Polska jest krajem demokratycznym i basta. A to takie proste nie jest, bo budowa prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego i demokratycznego to długotrwały proces. Zamiast pogodzić się z tym faktem ustawicznie dążyć do edukacji społeczeństwa, mozolnego wdrażania i budowania prawdziwych demokratycznych struktur i obyczajów większość sił politycznych i opiniotwórczych woli powielać mit o Polsce jako prekursorze i prymusie przemian demokratycznych. Ba, samozwańczo przyznaliśmy sobie prawo do nieustannego pouczania i ganienia innych w zakresie przestrzegania obyczajów i praw demokratycznych nawet do krajów arabskich ogarniętych rewoltą wysłaliśmy swoich "profesorów" demokracji. A prawda jest niestety taka, że jesteśmy krajem o bardzo niskiej kulturze demokratycznej, o istnieniu społeczeństwa obywatelskiego z prawdziwego zdarzenia, na wzór krajów takich jak np. Niemcy czy Szwecja możemy sobie na razie tylko pomarzyć. Tyle że żadna poważna siła sprawcza nie jest bynajmniej zainteresowana budową w Polsce demokracji z prawdziwego zdarzenia bo i po co? Dlatego wszędzie mamy do czynienia z filozofią władzy bardziej jako zdobytego przywileju niż służby publicznej. Nie dziwi zatem, że różne instytucje starają się pilnie strzec swojej pozycji i tajemnic, aby im motłoch nie zaglądał do biurka. Co do partii politycznych, to gołym okiem widać palącą potrzebę zmiany całego ustawodawstwa dotyczącego ich funkcjonowania, bo zaczynam odnosić wrażenie, że w strukturze i mechanizmach działania PZPR zdawał się mieć mniej wodzowski charakter niż nasze główne partie. Nawet Gierek czy Kania nie byli w stanie w sposób tak jednoosobowy i arbitralny trząść całą partią jak obecnie Tusk czy Kaczyński. Czyli przede wszystkim: wyłącznie jedna kadencja przewodniczącego, całkowity zakaz tzw. dyscypliny głosowania, zakaz wpływania w jakikolwiek sposób na obsadę funkcji w okręgach oraz wyłanianie kandydatów na deputowanych. A przede wszystkim obsadzanie kolejności list wyborczych drogą losową i koniec tzw. "jedynek" jako bata i instrumentu posłuszeństwa w ręku przewodniczących partii. Ale to marzenie ściętej głowy.
  • 2012-09-20 12:28 | maksymilian

    Re:Jak naprawiać państwo

    ..."Czy chcemy państwa liberalnego, gdzie nawet ktoś mający silną władzę i silny mandat nie może wszystkiego, gdyż decyzje i odpowiedzialność za nie rozkłada się na różne, mniej lub bardziej niezależne instytucje? Czy też takiego, w którym władza polityczna jest skupiona w jednym ręku, ingeruje we wszystkie sfery i jest w istocie jedynym politycznym dyrygentem, także procesów gospodarczych i wolności obywatelskich?.." Tak się można zastanawiać, czy stawianie takich pytać przez premiera Tuska, który przekształcił swoją partię w strukturę zarządzaną praktycznie jednoosobowym dyktatem to jakaś igraszka, kpina czy utrata kontaktu z rzeczywistością? Wyznaczył Komorowskiego na prezydenta i słowo ciałem się stało. Przeszkadzał mu Schetyna to zesłał do podrzędnej komisji. Arłukowicz sprzeniewierzył się swojej partii i ideom - to obsypał zaszczytami. Dzieli i rządzi jak chce i on się teraz nas pyta, czy chcemy państwa, w którym władza jest skupiona w jednym ręku? Podobnie do śmiechu mi było, gdy milicjant na komisariacie się pytał obywatela, czy mu się podoba władza ludowa.
  • 2012-09-21 12:32 | maksymilian

    Re:Dziesięć grzechów prokuratorów

    Wszystko to są sprawy, o których z grubsza od dawna wiadomo, pełno jest różnych rozproszonych doniesień o takich czy innych skandalicznych zjawiskach w wymiarze sprawiedliwości. To jednak doniesienia rozproszone, stanowiące chleb codzienny mediów, ale rzadko kiedy nabierają systemowego charakteru. Wszelkie patologie żyją sobie u nas spokojnie niezakłóconym życiem dopóki nie zrobi się jakaś grubsza afera medialno-polityczna, a tę musi wyzwolić określony katalizator. A katalizatorem najczęściej bywa jakiś polityczny "smaczek" nadający sensacyjności całej sprawie, tak jak w sprawie Amber Gold wplątanie w to wszystko syna premiera, chociaż nawet niektóre z opisanych w artykule spraw są skandalem na wcale nie mniejszą skalę. Systemowo i politycznie to żadna z wpływowych sił w Polsce nie jest zainteresowana naprawą narastającej patologii w wymiarze sprawiedliwości. A to dlatego, że uderza bezpośrednio w powielany przez "zwycięskie siły posierpniowe" mit Polski jako kraju o kwitnącej praworządności i wzorze przemian demokratycznych, co niestety dużej mierze jest g...prawda. Wygodniej zatem pouczać innych, podnosić rwetes na cały świat choćby o krzywdzie przekręciary Tymoszenko, choć całe to ukraińskie towarzystwo na szczytach władzy byłej i obecnej jest równo siebie warte. Wygodnie jest krzyczeć "a u nich Murzynów biją" dla odwrócenia uwagi od własnych nieprawości. Ponadto dla pokazania jak Wolna Polska w przeciwieństwie do wrednej komuny buduje niezależność władzy sądowniczej nadano wielkie przywileje i niezależność jej funkcjonariuszom. Może zbyt wielkie, bo kariera w tych zawodach stała się bardzo atrakcyjna, więc napór do tych zawodów często bywa motywowany nie prawdziwym zainteresowaniem i powołaniem a zwykłym łaszczeniem się na przywileje i pieniądze. Samo w sobie nie tworzyło by to jeszcze patologii, gdyby równocześnie stworzono pozytywne mechanizmy selekcji i doboru, oparte na wysokim poziomie etycznym i merytorycznym. Znając polskie realia należy w to szczerze wątpić. Można w nieskończoność przerabiać różne rozwiązania instytucjonalne i ustawowe ale nic nie zastąpi zwyczajnej moralności, przyzwoitości i sumienności. Narody, które mają zakodowane w swoich codziennych zwyczajach szacunek dla prawa i przyzwoitość nie trzeba w nieskończoność zmieniać prawa bo zawsze znajdzie się jakaś luka wykorzystywana przez cwanych obywateli. W Niemczech czy Anglii byłoby zwyczajnym wstydem jeździć autem z kratką czy "bankowozem" dla ominięcia prawa. W Polsce jak mamy zbyt silny nadzór nad prokuraturą to zaraz znajdzie się jakiś Ziobro wykorzystujący to dla własnych gier politycznych, jak nie ma nadzoru kwitnie bezprawie w wykonaniu "niezależnych" prokuratorów. Taki mamy kraj, jaki poziom moralny, a tego żadna ustawa nie naprawi.
  • 2012-09-21 23:50 | maksymilian

    Re:Bronisław Komorowski na Ukrainie

    Z tą Ukrainą to my dajmy sobie wreszcie spokój, bo żaden to nasz brat ani swat. Poszukiwanie dla Polski mocarstwowego spełnienia przez szukanie na siłę wpływów w tym regionie i rywalizowanie z Rosją może co najwyżej budzić uśmiech politowania wodzów tej ostatniej. Zadnej unii polsko - ukraińskiej, Rzeczypospolitej ponownie od morza do morza ani powrotu naszej jaśnie oświeconej szlachty na ziemie Rusi Kijowskiej nie będzie, co należałoby dobitnie zakomunikować rozmarzonym w duchu niektórym Polakom, dla wybicia z głowy irracjonalnych sentymentów historycznych. Ukraina to kraj w dużej mierze jeszcze bardziej zacofany cywilizacyjnie niż Polska, trawiony niesłychaną korupcją, bezprawiem i samowolą wszelkiej władzy. Każdy kto miał do czynienia z jakimikolwiek ich służbami państwowymi wie o czym mówię i woli się od tego bagienka trzymać z daleka. Ani razu jeszcze nie usłyszałem od sprawców naszej polityki sensownego wyjaśnienia, czego my tam do cholery szukamy? Jakie korzyści polityczne czy gospodarcze ma nam przynieść ten, nie bardzo zresztą przez nich chciany, polski mecenat nad Ukrainą?
  • 2012-09-25 13:18 | maksymilian

    Re:Co czeka Jarosława Gowina?

    Delikatnie mówiąc, nie darzę min. Gowina sympatią, lecz w tym wypadku "jestem za a nawet przeciw". Min. Gowin palnął o jedno słowo za dużo i to nie powinno się było wydarzyć. Gdyby swoje intencje wyraził bez emocji, że duch prawa w niektórych sytuacjach powinien stać ponad zbyt literalną jego interpretacją to jestem za. Różne organy państwa, w tym i wymiar sprawiedliwości zdają się ostatnio z czystego asekuranctwa i wygody lekceważyć pewne ogólne zasady stosowania prawa. A chciałbym przypomnieć, że takowe istnieją, zapisane często we wstępnych, ogólnych zapisach wielu kodeksów. Weźmy choćby Kpa Art. 7 i 8 "organy państwa stoją na straży praworządności...mając na względzie interes społeczny i SŁUSZNY INTERES OBYWATELI...prowadzić postępowanie...aby pogłębiać ZAUFANIE OBYWATELI DO ORGANOW PANSTWA..." Tak samo w Kpk cza Kodeksie Cywilnym znajdziemy wiele ogólnych tego rodzaju zasad, które właśnie określają ducha prawa, a które organy państwa na ogół właśnie "mają w nosie". Dostałem niedawno skandaliczne postanowienie organu administracji, w którym przedłużono termin postępowania do 3 lat! Literalnie jest przepis umożliwiający w SZCZEGOLNYCH PRZYPADKACH przedłużenie postępowania, ale OGOLNA ZASADA jest, że sprawy załatwiać szybko i bez zbędnej zwłoki. Tyle, że powoływanie się w różnych postępowaniach na OGOLNE ZASADY czyli właśnie tego ducha prawa na ogół nie ma szans, bo lepiej uczepić się jakiegoś szczegółowego przepisu dla wygody. I o to tu przede wszystkim idzie. Jeśli chodzie o "sitwę prawniczą" to fakt min. Gowin powinien bardziej przebierać w słowach, niemniej sama Polityka zamieściła ostatnio artykuł o wołających o pomstę do nieba praktykach prokuratury, bezkarnych, bo w tej rzeczywistości często "ręka rękę myje". Wątpię, aby jakikolwiek minister sprawiedliwości prawnik miał w sobie wystarczająco dużo determinacji aby oczyścić to środowisko z patologii, bo w Polsce zawsze górą nad interesem społecznym była i pewnie będzie plemienno-środowiskowa solidarność.
  • 2012-09-25 13:37 | maksymilian

    Gminy buntują się przeciwko państwu

    Nie słyszałem o ograniczaniu rozdętej samorządowej administracji, zarobków niektórych prezydentów i czy premii prezesów miejskich spółek. Wrocław fundnął sobie fontannę za kilkadziesiąt milionów u mnie w Szczecinie buduje się nową operę i filharmonię za setki milionów, choć poziom tych ośrodków raczej, delikatnie mówiąc, nie lokuje go w gronie potęg. Pewnie prezydenci lubią wystawiać pomniki na swoją wieczną chwałę. Gdybym bym złośliwy, to zauważyłbym, że dotychczasowa siedziba filharmonii, ze świetną zresztą akustycznie salą, mieści się w jednym kompleksie z Urzędem Miejskim - ciekawe co tam będzie jak muzycy się wyniosą? Kto zgadnie? Może sale bankietowe? A jednocześnie żałosne środki wydaje się na remonty szkół. Prawicowcy nazwą to komunistyczną demagogią, bo przecież prezydent i jego urzędnicy dziadować nie będą.
  • 2012-09-25 13:37 | maksymilian

    Re Stawka większa niż 8 miliardów

    Nie słyszałem o ograniczaniu rozdętej samorządowej administracji, zarobków niektórych prezydentów i czy premii prezesów miejskich spółek. Wrocław fundnął sobie fontannę za kilkadziesiąt milionów u mnie w Szczecinie buduje się nową operę i filharmonię za setki milionów, choć poziom tych ośrodków raczej, delikatnie mówiąc, nie lokuje go w gronie potęg. Pewnie prezydenci lubią wystawiać pomniki na swoją wieczną chwałę. Gdybym bym złośliwy, to zauważyłbym, że dotychczasowa siedziba filharmonii, ze świetną zresztą akustycznie salą, mieści się w jednym kompleksie z Urzędem Miejskim - ciekawe co tam będzie jak muzycy się wyniosą? Kto zgadnie? Może sale bankietowe? A jednocześnie żałosne środki wydaje się na remonty szkół. Prawicowcy nazwą to komunistyczną demagogią, bo przecież prezydent i jego urzędnicy dziadować nie będą.
  • 2012-09-25 22:28 | maksymilian

    Re:Sensacyjne, ciche, tradycyjne - polityczne śluby ostatnich lat

    W witrynie kiosku poraził mnie tytuł z Angory "Slub księcia jogurtów z lewicową księżniczką". LEWICOWA KSIEZNICZKA - wyobrażacie to sobie! W tej tęsknocie za powrotem czasów hrabiów i książąt niektórym we łbach się coś zmiksowało na kształt jogurtu. Kiedyś mieliśmy "czerwonego księcia" w osobie niejakiego Jaroszewicza juniora, ale ta ksywka to był sarkazm na patologię ówczesnej władzy. Co to była zresztą za patologia i przywileje materialne tamtych partyjnych bonzów w porównaniu z dzisiejszym chapaniem z koryta. A tak w ogóle, jak Polityka tak idzie z duchem czasu i zajmuje się pierdołami na poziomie brukowca, to z okazji narodzin i chrztu katolickiego "lewicowego książątka" (w Polsce wszystko jest możliwe) proponuję wydanie specjalne Polityki. Albo może zróbcie sobie jakiś dodatek w rodzaju Polityka-dupelek i tam wypisujcie te dyrdymały.
  • 2012-09-26 12:35 | maksymilian

    Re. Gowin wylał dziecko z kąpielą

    Tym razem podzielam w pełni opinię Polityki. Dobrymi intencjami jak wiadomo....a założenia całej operacji należało głębiej przemyśleć a nie działać co prawda z rozmachem ale na ślepo. Regulacje w poszczególnych grupach zawodów to zupełnie różne problemy, różne szczeble specjalizacji, różny poziom statusu i ryzyka związanego z otwarciem. Nie da się wrzucić do jednego worka komorników i taksówkarzy, bo to tylko daje argumenty do ręki przeciwnikom i obrońcom korporacyjnych przywilejów. W zawodach prawniczych od dawna sytuacja jest znana, silne i wpływowe korporacje rozpowszechniły propagandowo "aureolę świętości" wokół swoich profesji i obłudnie bronią dużych zysków z ograniczania konkurencji. Ta sprawa wymagała odrębnego załatwienia a nie w ramach pakietu razem z taksówkarzami czy przewodnikami, bo to jest problem o największej społecznej szkodliwości, ograniczający dostęp społeczeństwa do usług prawniczych. Są też zawody, dla których stworzono cały biznes szkoleniowo licencyjny oparty na pozorach rzekomo koniecznego profesjonalizmu "dla dobra" klientów. To są np. pośrednicy nieruchomości, rzeczoznawcy majątkowi, doradcy podatkowi. Można palcem wskazać inicjatorów lobbingu na rzecz licencjonowania tych profesji, którzy teraz kręcą tym biznesem zarabiając na prowadzeniu różnych "wyższych szkół" nieruchomości, rzeczoznawstwa czy doradztwa podatkowego. Pośrednik nieruchomości, wbrew temu co to środowisko nam wmawia, wcale nie odpowiada za żadne ryzyko związane z transakcjami bo ostatecznie załatwia to notariusz. Tzw. rzeczoznawstwo majątkowe to klasyczny przykład udawania wielkiego wtajemniczenia i profesjonalizmu, bo wszystkie te kobylaste "operaty szacunkowe" i tak kończą średniej wyliczeniem średniej ceny transakcyjnej danych nieruchomości z danego terenu, co może sobie wyliczyć każdy laik na podstawie statystyk z firm pośrednictwa. A kto rozkręcił ten cały interes szkolenia i licencjonowania rzeczoznawców? Pewien znany z nazwiska wpływowa profesor. Doradztwo podatkowe to też ciekawa sprawa. Całą tę profesję wymyślił i przygotował ustawowo pewien były v-min finansów , włącznie z drakońskimi karami za wykonywanie doradztwa bez licencji. Tenże v-ce min. po odejściu z rządu rozkręcił niezły biznes na doradztwie i szkoleniu podatkowym. Więc różne licencje i ograniczenia w różnych grupach to często zupełnie inna problematyka. Oczywistym jest, że w zawodach prawniczych konieczne jest urzędowe potwierdzenie kwalifikacji, problemem jest ograniczanie dostępności. Ale już konieczność potwierdzania "glejtem" kwalifikacji różnych pośredników i doradców to typowe tworzenie oszukańczej mitologii na użytek czyjegoś interesu. Tam spokojnie sprawy może rozwiązać rynek i ew. system ubezpieczeń od odpowiedzialności. Więc min. Gowin zanim z entuzjazmem rewolucjonisty przystąpił do dzieła mógł dokładniej przeanalizować swój zapał, bo teraz mamy miszmasz i groch z kapustą, na którym korzystają obrońcy przywilejów i ograniczeń.
  • 2012-09-26 23:20 | maksymilian

    Re:Zamienione zwłoki, PiS atakuje

    Ma Pani/Pan na myśli koszty moralne i psychiczne czy finansowe? Bo usunięcie tego osobnika z widoku publicznego warte jest każdej sumy dla mojego i wielu innych zdrowia psychicznego.
  • 2012-09-26 23:37 | maksymilian

    Re:Zamienione zwłoki, PiS atakuje

    Istnieje taki rodzaj Polaka, dość liczebnie znaczny, który żyje jakby ciągle na spektaklu "Dziadów". Ci Polacy, niczym narkoman prochów, są zawsze niesyci i nieustająco łakną swojej porcji trupio-męczeńsko-martyrologiczno-heroicznej strawy. Trzeba im tego dostarczać, niech odprawiają swoje gusła, bo lament ich co prawda trochę zakłóca spokój normalnym ludziom ale przynajmniej całkiem im nie odwala jak po odstawieniu dragów. Z tymi ekshumacjami to to koniecznie muszą być i to wszystkie...ale pomału ale powoli bo jak za szybko to głowa boli, Macior z Fotygą mogą przedawkować.
  • 2012-09-27 11:19 | maksymilian

    Re:Zamienione zwłoki, PiS atakuje

    Poetyka ujmowania za serce problemu raczej nie rozwiązuje. A ja nie licząc na nic raczej na wszelki wypadek zażyczę sobie kremację, mam nadzieję że do mojego zejścia nie nastanie moda na niuchanie w skremowanych prochach.
  • 2012-09-27 23:42 | maksymilian

    Re:Sejmowa debata o ekshumacjach ofiar TU154

    Szanowna Vero, mnie nigdy jak dotychczas nie udało się wytrzymać przy telewizorze z Tuskiem w środku. Na tle oszalałej prawicy może premier uchodzić i za greckiego stoika, co nie zmienia faktu, że zdjęty z kontrastowego tła kaczystów jest politykiem miałkim, który sam często grzeszy jałowym pustosłowiem, ale i często zwykłą demagogią czy tanim graniem pod publikę. Gdybyśmy mieli choć jednego polityka o prawdziwej charyzmie, osobowości i autorytecie to pewnie jednym warknięciem zmiótłby z powierzchni Sejmu(oczywiście w przenośni) cały ten zakłamany pisowski motłoch wycierający sobie teraz gęby całunem z trumny Walentynowicz, bo kiedy ona żyjąc wegetowała w nędzy nie słyszałem o kaczorowych masowo biegnących z pomocą, już nie mówiąc o jej szlachetnych dzieciach.
  • 2012-09-28 00:05 | maksymilian

    Re:Zamienione zwłoki, PiS atakuje

    Atalia Pogrzeb sobie trochę w materiałach z przed kilku lat o Walentynowicz samotnie żyjącej w nędzy zanim zaczniesz cisnąć za serce obrazem ukochanej rodzinki szlochającej na jej grobie.
  • 2012-09-28 13:00 | maksymilian

    Re:Prezes Milewski do zdymisjonowania

    Jednomyślność i szybkość działania w tej sprawie KRS doprawdy imponująca! Też jestem daleki od obrony sędziego Milewskiego, ale nie o to tu chodzi. Czy nikt z członków KRS nie miał naprawdę żadnych wątpliwości? Pewnie było sporo innych spraw, w których dowody przeciwko sędziom były znacznie mocniejsze i potwierdzone, a KRS nie była tak gorliwa w decyzjach. Tutaj niestety nie przeważyły chyba ani dowody, ani nawet presja medialna ale strach przed politycznymi konsekwencjami ewentualnego oporu członków KRS. I dlatego w całej tej sprawie niełatwo o pozbycie się uczucia niesmaku.
  • 2012-09-29 21:41 | maksymilian

    Re: Konnica nadzieją polskiej motoryzacji

    Kochana Polityko, Prima Aprilis jest 1 kwietnia. Dawno nie czytałem takich bzdur. A może chodzi o jakiś Amber Gold w wersji na cztery koła? "Prezes co prawda nie jest inżynierem ale w młodości budował małe samolociki, więc na aerodynamice się zna!" Ja rozumiem, że przeciętny lud nadwiślański pod wpływem infantylnej telewizji cofa się w rozwoju - ale żeby aż tak?!
  • 2012-09-30 23:55 | maksymilian

    Re:Nie zabetonowane poglądy

    Szanowny Panie Falicz, to napisałem ja a Pan dowolnie wyrywa to z kontekstu. 1. W Polsce raczej nie jest możliwe powtórzenie się sytuacji z Niemiec lat 30-tych, ponieważ Polacy generalnie słabo identyfikują się z własnym państwem jako organizacją polityczną. I to mnniej więcej miałem na myśli. 2. Nie podoba się bezczelna obłuda Kaczyńskiego, który trochę właśnie wzorem Hitlera usiłuje dorwać się do władzy na fali społecznej frustracji. Ale objaśniam Panu, że nie każdy kto tak postrzega rzeczywiste intencje Pańskiego idola jest PO-paprańcem, bo ja na przykład nie jestem i mam o nieudolnych rządach PO i Tuska jak najgorsze zdanie. Niemniej nie widzę zbawcy w Kaczyńskim, Ziobrze czy Rydzyku, bo to są cyniczni manipulatorzy, głoszone hasła traktujący wyłącznie instrumentalnie, w rzeczywistości zapewne pogardzający swoimi zwolennikami jako "mięsem wyborczym". 3. Nieszczęście Polaków polega na tym, że jedni głosują za cynicznym populistą Kaczyńskim z pobudek całkowicie pozaracjonalnych i to jest już niestety choroba nieuleczalna. Zaś drugim się już nic nie chce i dla świętego spokoju idą głosować na PO, choć większość tego elektoratu tak naprawdę niczego nie oczekuje po tej partii. Bo gdyby czegoś oczekiwali, to nie szli by ponownie głosować na partię, która przez 5 lat rządzenia nie zrobiła prawie niczego. "Polacy są dobrzy tylko wtedy, gdy trzeba coś rozp..." konstatuje Gajos w retrospektywie filmowej "Solidarność, Solidarność". Ciekawe, czego dokona Kaczyński, kiedy już wszystko rozp....li?
  • 2012-10-01 13:52 | maksymilian

    Re:Żakowski ostrzega przed reformami

    Wspaniały tekst Panie Jacku, chociaż mało odkrywczy - ale to bynajmniej nie jest zarzut! Bo w Polsce mówienie rzeczy oczywistych i mało odkrywczych jest paradoksalnie przejawem najbardziej odkrywczej i nonkonformistycznej postawy. Na co dzień Polacy zawsze bardziej są zwyczajni do do wielkich zrywów z sensem czy bez sensu (częściej raczej to drugie) niż do działania motywowanego chłodną, racjonalną kalkulacją, ba u nas działanie takie jest raczej przejawem nonkonformizmu i niezrozumiałego dziwactwa. I nie zanosi się jak na razie, aby dylemat romantyczno - pozytywistyczny mimo życia od ponad 20-lat we w miarę normalnym świecie choć trochę miał przewartościować się w stronę tego drugiego. U nas zawszy było albo wszystko albo nic. Zabrać się do roboty i poprawić jakąś sferę życia choćby stosując prawo takie jakie jest - to nie wychodzi. Kiedy pojawia się jakiś problem - zaraz podnoszą się głosy o uchwalenie nowej ustawy, choćby stara wystarczała, gdyby ją przeczytać i tylko stosować jak należy. Szukanie poprawy sytuacji w drobnych oszczędnościach, lepszej organizacji, usprawnieniu i naprawieniu tego co jest nas, Polaków nie kręci, jeśli już, to trzeba wszystko rozpieprzyć i zacząć od nowa. A co do osławionych "czterech wielkich reform" to zawsze uważałem, że były motywowane głównie ideologicznie i pod wpływem wizji i wyobrażeń tyleż naiwnych co już wtedy przestarzałych programowo i doktrynalnie. A częściowo również jako irracjonalna forma rewanżu i na złość "komunie" jeśli idzie o reformę administracyjną kraju i systemu oświaty. Te wszystkie, nie wiadomo komu potrzebne powiaty i samorządy wojewódzkie, czy rozbicie dobrego sytemu 8-letniej podstawówki i szkół średnich i zawodowych to jeszcze da się jakoś przełknąć. Ale dewastacji poczynionej w pojmowaniu opieki zdrowotnej, całej filozofii i doktryny spieniężenia tej sfery życia prawdopodobnie nie da się już odwrócić i to jest prawdziwy dramat. Zupełna klapa naiwnej i przestarzałej idei o "emeryturach kapitałowych" również nie pobudza żadnej poważniejszej debaty. I tak będzie dopóty, dopóki nie odejdą do lamusa wszystkie tzw. siły posierpniowe jako podstawowy materiał polskiej polityki, bo dla nich owe cztery reformy to jest omalże mit założycielski, bez którego tracą swoją ideową legitymację do rządzenia.
  • 2012-10-02 00:12 | maksymilian

    Re:Żakowski ostrzega przed reformami

    A czy wiesz drogi Sławczanie, że pracownicy sektora energetycznego do dzisiaj korzystają z PRZYWILEJU w postaci prawie darmowego prądu? Może oni tam kręcą sobie turbinkami po godzinach i dorabiają na boku trochę prądu dla siebie? Nic z tych rzeczy, my wszyscy za to płacimy, bo z kosmosu ten prąd się nie bierze. PRZYWILEJE, PRZYWILEJE, PRZYWILEJE - wiekowa polska tradycja szlachecka, to nasza świętość, władza może obedrzeć społeczeństwo jako całość, ale od przywilejów grupowych wara! Skandalicznych emerytur mundurowych po 15 latach nie sposób było ruszyć, "prawo nabyte" słyszeliśmy. Nawet młody policjant szlifujący bruki od 2 miesięcy już ma "prawo nabyte" - dobre sobie! Dopiero co zdumionemu narodowi objaśniono, że jeśli kto haruje od 35 lat i już,już szykował się na emeryturkę, nie, nie, kochany jeszcze sobie popracujesz do 67 wiosenek, nie dla ciebie "prawa nabyte", prostaku niemyty! Bo w istocie nie o żadne prawa nabyte tu idzie lecz o PRZYWILEJE, a kto nie dostąpił zaszczytu posiadania przywilejów niech rozmasuje stare gnaty i zapieprza do starości! Jakoś tak dziwnie się składa, że największe nagromadzenie nadanych przez państwo przywilejów występuje w zwanych kiedyś "resortach siłowych" - policja, wojsko, prokuratura, sądy - co za komuny złośliwie tłumaczono to pieszczeniem przez komucha tego, na czym ta władza w rzeczywistości się opierała, czyli trzymanej w zanadrzu sile. I coś mi się wydaje, że nie były to przywileje aż takie jak obecnie, więc jak dzisiaj to tłumaczyć?
  • 2012-10-02 11:51 | maksymilian

    Re:Madzia bez końca

    "...Kogo kryje cień tego mrocznego wydarzenia?" Proponowałbym podjąć trop rosyjski. A tak w ogóle, to zlituj się Polityko, bo przestanę czytać.
  • 2012-10-04 23:46 | maksymilian

    Re:Węgiel – czy Unia zablokuje nam wydobycie?

    Przez 22 lata nie zrobiliśmy nic, aby zapewnić trwałe bezpieczeństwo energetyczne kraju no to teraz mamy. Energia odnawialna, owszem, ale klimat w Polsce jest bardzo niestabilny, wody w rzekach raz za dużo, raz za mało, dni słonecznych nigdy nie wiadomo ile będzie, cyrkulacja wiatrów też bywa zmienna. Więc energia odnawialna może być jedynie uzupełnieniem ale nigdy podstawą. Pozostaje węgiel lub atom. Łatwo powiedzieć - zlikwidujmy nieopłacalne kopalnie. Dopóki nie mamy elektrowni atomowych jedynie energia węglowa gwarantuje nam stałą produkcję energii. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na pozamykanie kopalń - tylko dlatego, że akurat teraz import jest tańszy, bo uzależnimy się jak od rosyjskiego gazu. A co będzie jak sytuacja na rynkach węglowych się zmieni? Bez energetyki jądrowej zostaniemy na lodzie i łasce rosyjskiego czy mongolskiego węgla. Obecnie mamy przestarzałe elektrownie, rozsypujące się sieci przesyłowe i górnictwo które trwa siłą rozpędu, w rozkroku między gospodarką rynkową a politycznym strachem przed ruszeniem kosztownych górniczych przywilejów. Poważna, merytoryczna debata nad energetyką jądrową w Polsce nie wchodzi w rachubę, bo ogólnie poziom wszelkich debat publicznych został już dawno sprowadzony do poziomu magla, więc niby dlaczego w tej kwestii miałaby się udać rzeczowa debata zamiast ogólnej histerii.
  • 2012-10-05 12:34 | maksymilian

    Re:Procesy o obrazę czci: jak nie ograniczać wolności słowa

    Pomieszanie pojęć i problemów do niczego konstruktywnego nie prowadzi. A pan redaktor w swoich wywodach dopuszcza się niestety zamulania sprawy przez mieszanie różnych spraw. Czym innym przestępstwa polegające na "zniesławianiu naczelnych organów państwa" czyli dosadnie mówiąc coś w rodzaju "obrazy majestatu". Nie można uzasadniać jednego przez drugie. Gdybym nazwał swojego sąsiada a choćby i któregoś z dziennikarzy Polityki matołem, to wątpię, aby któremuś prokuratorowi chciało się ścigać mnie z urzędu za przestępstwo.Wszelka władza powinna opierać swój autorytet na dobrym rządzeniu zaś urzędowe ściganie takich czy innych epitetów pod adresem premiera pachnie średniowieczem i stanowi zagrożenie dla demokracji A gdybym wpadł na głupawy pomysł założenia w internecie strony ze strzelnicą do podobizny red. Ostrowskiego? Czy ABW wpadłaby do mnie o 6 rano? Nie wiem jak się ma osobiste zniesławienie do obrazy Jaśnie Oświeconego Oblicza Pana Premiera na urzędzie wg p.redaktora, bo moim zdaniem nijak. Czy "obraza majestatu" następuje wyłącznie w formie publicznego rozpowszechnienia obelg, czy również w knajpie przy piwie nie wolno mi nazwać ćwokiem jakiegoś ministra czy marszałka? Stąd już niedaleko do tajniaków z długim uchem w każdej knajpie niczym w Szwejku. Jak ktoś jest zakompleksioną miernotą niech się włóczy po sądach o odszkodowania, bo człowiek o wysokim poziomie, znający swoją wartość, zbywa wyniosłym milczeniem chamskie wycieczki. A propos premiera Tuska, którego honoru tak żwawo broniła prokuratura, to czy on albo ktokolwiek z otoczenia przeprosił za ordynarny numer z asystentką Jarucką, ewidentnie inspirowany przez PO i który zablokował Cimoszewiczowi drogę do prezydentury?
  • 2012-10-06 00:58 | maksymilian

    Re:Procesy o obrazę czci: jak nie ograniczać wolności słowa

    To taki jeden rolnik z pod Warszawy. Ma chyba z hektar ziemi i jest ubezpieczony w KRUS, bo taniej wychodzi. Oprócz tego dorabia coś na boku gadaniem i pisaniem o moralności i przyzwoitości.
  • 2012-10-06 23:32 | maksymilian

    Re:Najnowszy sondaż: PiS przed PO

    Sondaże przeprowadzone na próbie 1000 osób moim zdaniem niewiele są warte. Może ktoś uznać, że to cynizm, ale badania sondażowe to też biznes, więc takie dość sensacyjne wyniki lepiej się sprzedają. Zwłaszcza że mogą być w pewnym sensie uprawdopodobnione nie do końca przejrzystym smrodkiem, jaki wokół PO i Tuska powstał w związku z aferą Amber Gold. PO ma swój dość stabilny elektorat, który moim zdaniem jest w większości elektoratem "świętego spokoju", bo tak naprawdę wyborcy tej partii już niczego po niej nie oczekują poza gwarancją, że nie grozi nam żadna większa rozróba. Jak można jeszcze czegokolwiek oczekiwać od partii, której realne dokonania przez 5 lat rządzenia można wyliczyć na palcach jednej ręki? Dlatego wyborcy PO nie rozliczają już tej partii z niczego poza tym że jest i zanadto się nie wygłupia. A taki apatyczny i zrezygnowany elektorat raczej nie opuści tej partii dopóki nie zdarzy jej się jakaś naprawdę gruba wpadka.
  • 2012-10-07 22:38 | maksymilian

    Re:Najnowszy sondaż: PiS przed PO

    Powiedziałbym, że miód Pan leje na moje serce, gdyby nie jeden szkopuł. Bo błogiego stanu świętego spokoju można zażywać w kraju, w którym wszystko jest jako tako z sensem poukładane a Najjaśniejsza Rzeczpospolita ojczyzna nasza pomroczna do takowych krain raczej się nie zalicza. Miast solidnie zbudowanego gmachu przypomina raczej byle jak sklecony barak. Więc nie leniwego kustosza Tuska jej potrzeba ale dobrego budowniczego i inżyniera.
  • 2012-10-07 22:54 | maksymilian

    Re:Najnowszy sondaż: PiS przed PO

    joot "Co jeszcze cię boli, że mleka pod drzwi nie przynoszą jak w PRL?" Ten haniebny PRL-owski proceder z mlekiem należy niezwłocznie uznać za zbrodnię komunistyczną - wreszcie prokuratorzy IPN, najwyraźniej nudzący się ostatnimi czasy, znowu rozwiną skrzydła. Proszę Pana, nie wiem co ma Pan przeciwko roznoszeniu mleka mleczarzy w PRL, oni naprawę nie robili tego i inspiracji SB lecz w ramach czysto komercyjnej działalności. Wywlekanie tego rodzaju argumentacji w 23 lata po tym jak tamten ustrój zdechł był jest u nas dość powszechną metodą lecz i prymitywną metodą dezawuowania przeciwnika.
  • 2012-10-08 23:13 | maksymilian

    Re:Najnowszy sondaż: PiS przed PO

    Może i hałasowali, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Każdy, kto lubił zaszaleć po nocach (młodym objaśniam, że PRL nie zabraniała wina, kobiet i śpiewu) i nie raz wracał o 5 rano do domu, zna ten ożywczy smak mleka z pod drzwi sąsiada.
  • 2012-10-08 23:44 | maksymilian

    Re:Najważniejsze osoby w państwie zarabiają za mało

    Tę argumentację to skądinąd znamy. Wynikałoby z niej, że mamy tak marnego premiera, bo za mało mu płacą - musi być marny, bo jak byłby lepszy, to rzuciłby tę robotę dla bardziej intratnej. Tyleż ona naiwna co durna. Już to widzę, gdy - jak zaczniemy jeszcze lepiej płacić politykom - to zaraz wszystkie niedojdy sejmowe i rządowe dobrowolnie złożą mandaty oraz urzędy i, kłaniając się nisko, ustąpią miejsca lepszym. Istnieje silne parcie na zniesienie tzw. ustawy kominowej, bo rzekomo ograniczenie pensji zarządów państwowych spółek skutkuje negatywnym doborem kadr, a gdyby znieść ograniczenia, to mielibyśmy kwiat menedżerskiej kadry w spółkach Skarbu Państwa. To jest jeden z lepszych dowcipów opowiadanych przez Balcerowicza i podobnych. Już widzę, jak działacze PO i PSL, ich kuzyni i znajomi królika masowo rzucają posady w zarządach spółek po zniesieniu ograniczeń płacowych na rzecz bezpartyjnych menedżerów heh...
  • 2012-10-10 23:09 | maksymilian

    Re:Jak dajemy się ogłupiać

    Przyganiał kocioł garnkowi...chciałoby się powiedzieć. I nie chodzi jedynie o to, że Polityce nieobce są tytuły w stylu Madzia, Slub Oli Kwaśniewskiej czy jakaś tam Niezwykła historia Kotka Podlotka. Artykuły z założenia mające analizować poważniejszą problematykę są często pisane w coraz bardziej spłyconym stylu, bardziej nastawionym werbalne efekciarstwo i byle jakie powielanie funkcjonujących w obiegu schematów myślowych niż rzetelne i oryginalne analizy. Nawet mógłbym wymienić z nazwiska Waszych specjalistów od produkowania byle jakiej kanonady tez i wniosków w "inteligenckiej" oprawie. Tak więc tablidyzacja funkcjonuje nie tylko na poziomie "idioten spektakel" lecz wgryza się również na "wyższe poziomy", tam gdzie dotychczas obowiązywały wysokie standardy intelektualne. Choćby publicystyka społeczno-polityczna w TVP, z dominacją półinteligenckich "shows" w stylu Lisa. Dla "prostego ludu" to już prawdziwa rozpacz. Ostatnio pojawiła się moda na prezentowanie w głównych stacjach TV w godzinach wieczornych i późno wieczornych dziecięcego repertuaru filmowego, pod szyldem "film dla całej rodziny". W pale się nie mieści - godz.22-ga w sobotę, a tu w Polsacie lecą jakieś animowane przygody Krówki Matyldy i tym podobne. Zgrzytałem zębami, kiedy dorosłym ludziom zaczęto wpychać przed oczy jakieś baśnio-bajdy w rodzaju Harrych Potterów czy Władców Pierścieni - kiedyś takie rzeczy czytało się oglądało mw. do 16 roku życia. Ale widzę że kampania infantylizacji rodzaju ludzkiego rozwija się w najlepsze. Kiedy już Wielki Brat zakaże wszystkiego, co wyrasta nad poziom 10 latka, to ja poproszę wieczorem Bolka i Lolka a po północy Rumcajsa.
  • 2012-10-11 00:42 | maksymilian

    Vero, Vero

    Może i zraniłem boleśnie Twoją miłość do Harry'ego, ale to nie powód, żeby miotać inwektywami na oślep i bez sensu. Już nie wiem, czy zawiniłem "zamachem smoleńskim" czy Pancernymi tudzież Klossem na skutek kołtuńskich ataków KK - może pozbieraj myśli do kupy, a potem eksploduj słowotwórstwem, bo widzę, że kult harro-potterowski doprowadza ludzi do nie mniejszego fanatyzmu niż kult smoleński. A czemuż to nie cenisz polskiej kinematografii? Kręciło się kiedyś świetne filmy, również i rozrywkowe, szkoda, że cała Twoja wiedza o Polskim Filmie kończy się na Klossie, Szariku i Jurandzie ze Spychowa.
  • 2012-10-11 00:43 | maksymilian

    Vero, Vero

    Może i zraniłem boleśnie Twoją miłość do Harry'ego, ale to nie powód, żeby miotać inwektywami na oślep i bez sensu. Już nie wiem, czy zawiniłem "zamachem smoleńskim" czy Pancernymi tudzież Klossem na skutek kołtuńskich ataków KK - może pozbieraj myśli do kupy, a potem eksploduj słowotwórstwem, bo widzę, że kult harro-potterowski doprowadza ludzi do nie mniejszego fanatyzmu niż kult smoleński. A czemuż to nie cenisz polskiej kinematografii? Kręciło się kiedyś świetne filmy, również i rozrywkowe, szkoda, że cała Twoja wiedza o Polskim Filmie kończy się na Klossie, Szariku i Jurandzie ze Spychowa.
  • 2012-10-11 12:17 | maksymilian

    Re:Stracą młodzi: oZUSowanie śmieciowek

    No to zdecydujmy się, czy w ogóle ma w Polsce istnieć system ubezpieczeń społecznych. Bo jeśli wg p. redaktor ozusowanie umów śmieciowych ma zawężyć rynek pracy, to może w ogóle wrócić do XIX w. i zlikwidować całkiem stałe umowy o pracę, gwarancje pracownicze i składki. Niby dlaczego jedni mają pracować na umowę ze składkami a drudzy na firmowej łasce i niełasce? Może to, wg. Polityki, najlepszy sposób na likwidację bezrobocia w ogóle? W zasadzie tzw. umowy śmieciowe to jest zwyczajne omijanie prawa, w tym wypadku prawa pracy i ustaw o systemie ubezpieczeń społecznych. Jeśli Polityce nie podoba się objęcie wszystkich zatrudnionych obowiązującym prawem to proszę być konsekwentnym i zaproponować zniesienie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w ogóle - będzie większe zatrudnienie i pełny raj, jak we wczesnokapitalistycznej Łodzi. I to ma być pismo z lewicowymi korzeniami. A składki ZUS-owskie rzeczywiście są wysokie, tyle że wynikają z horrendalnych przywilejów jednych grup społecznych kosztem drugich, nieudolnego i dziurawego systemu rent, zapomóg i innych świadczeń. Tyle, że zrobienie porządku z całym tym burdelem przywilejów, pseudorent, policjantów na 100% zwolnieniach i młodych emeryturach, pseudobiznesmatek na 6 tys. zasiłkach macierzyńskich etc. etc. wymaga politycznej siły, odwagi i konsekwencji. A także zgody w imię interesu ogólnospołecznego, a nie rutynowego malkontenctwa za każdym razem, kiedy ktoś w tym kraju chce coś ruszyć z miejsca - jak to niestety czyni również Polityka.
  • 2012-10-11 23:11 | maksymilian

    Re:Stracą młodzi: oZUSowanie śmieciowek

    Czy pan MMK nie zauważył sarkastycznego tonu kiedy cytuje moje wypowiedzi? A tak sobie myślę, że tego rodzaju panele dyskusyjne należałoby podzielić - jak w tym przypadku - na podgrupy: tych, dla których jakiś dorobek cywilizacyjny europejski jest ważny oraz jaskiniowców ekonomicznych pod patronatem L.Balcerowicza. Wymiana zdań między tymi grupami to tłuczenie grochem o ścianę.
  • 2012-10-18 12:26 | maksymilian

    Re:Polacy oceniają exposé i plany rządu

    Co prawda tego rodzaju sondaże raczej niewiele są warte, ale jeśli już, to wnioski nie są budujące. 30% nie chce tego rządu, drugie 30% toleruje go jedynie jako alternatywę dla PiS. Czyli wyboru pozytywnego dokonuje zaledwie ok. 10%. To nie napawa optymizmem. Odnośnie całego tego "drugiego expose" to powiem tak: poważny polityk ma program, z którym idzie do wyborów i go realizuje. Nie jest poważnym politykiem premier, który trwa u władzy siłą inercji i tylko w momencie zagrożenia spadkiem poparcia nagle rzuca jakiekolwiek hasła wyciągnięte z kapelusza, aby pokazać że cokolwiek robi.
  • 2012-10-23 11:51 | maksymilian

    Re:Bp Jarecki po alkoholu spowodował wypadek

    Są dwie możliwości: - Biskup wcale nie ma żadnego problemu alkoholowego (bardziej prawdopodobne). Jego Eminencja rajcował po Warszawie żelaznym rumakiem nawalony jak sztandar ponieważ chlał całą noc a po krótkiej drzemce poprawił solidnym klinem, bo tego rodzaju procedura spożycia daje efekt w postaci 2,5 prom. w samo południe. Zle to świadczy o obyczajach w tym światku. - Bp musiałby być zaawansowanym nałogowcem i to w głębokim stadium, ponieważ przeciętny alkoholik utrzymuje mniej więcej stały poziom C2H5OH w organizmie, więc 2,5 prom i stan upojenia w samo południe musiałby być stanem przeciętnego, całodobowego stanu ducha hierarchy. W aż tak daleko posuniętą degrengoladę w środowisku duchownych nie wierzę, żeby ten ksiądz mógł sobie bez przeszkód funkcjonować będąc kompletnym nałogowcem. Dziwię się naiwności redaktora i tych dających wiarą bajdom biskupa o mających usprawiedliwiać problemach z nałogiem.
  • 2012-11-01 22:31 | maksymilian

    Re:Krasowski: kim jest polski liberał i dlaczego wymiera?

    Niepokoi mnie jałowość intelektualna tego rodzaju wypowiedzi, jak R.Krasowskiego - charakterystyczna zresztą dla wielu obecnych publikacji. Całość tez Autora można zawrzeć w stwierdzeniu, że tzw. elity liberalne vel liberalny umysł popierają partię D.Tuska dla świętego spokoju a nie programowo i pozytywnie. I wszystko im jedno czy głosuje umysł liberalny na Tuska czy innego strażnika świętego spokoju czyli w zasadzie bezideowej plazmy. Dlatego też liberalizm umiera, bo niczego nie postuluje a tylko się broni. A to wyłącznie ze strachu przed tymi, którzy ten jako tako funkcjonujący układ gwarantujący brak nadzwyczajnych ekscesów i błogi spokój mogą wywrócić, czyli Kaczyńskim. A strach ten ma wielkie oczy, ponieważ: Primo - Kaczyński lub podobni tak tylko pokrzykują dla zyskania taniego poklasku i tanich głosów, bo jak przejmą władzę zamienią się w grzeczne baranki i rozważnych państwowców, którym daleko do wszelakiej demolki. Sekundo - struktury instytucjonalne państwa uniemożliwiają jakikolwiek demontaż demokratycznego status quo w Polsce (czyżby?-przenieśmy Polskę gdzieś na Antypody i zobaczymy). Tezy te nie są zbytnio odkrywcze i cały artykuł nie byłby godzien większej uwagi, zwłaszcza że jest pisany irytującym stylem mentorsko - arbitralnych tez jednozdaniowych, podawanych bez żadnego uzasadnienia. Jeśli już na coś można zwrócić uwagę, to na niesłychaną dowolność w manipulowaniu i żonglowaniu pojęciami. Nie ma czegoś takiego jak liberalizm lewicowy - to jest kuriozum pojęciowe, biorące się zapewne z krzyżowania się niektórych elementów liberalnych i lewicowych - głównie w sprawach obyczajowych (prawa kobiet, tolerancja obyczajowa itp.). Nie można uczciwie budować wywodów na takich kuriozach terminologicznych. Partia Kaczyńskiego nie jest ani prawicą ani lewicą i dowolne sytuowanie od niej innych na lewo czy prawo ma sens dopiero wówczas, kiedy określimy bliżej o jaki aspekt programowy nam idzie. Autor tańczy sobie po polskiej scenie politycznej w dowolnych rytmach i układach, a może, bo wszelkie ustalone historycznie kwalifikacje programowe w Polsce raczej nie znajdują zastosowania. Platforma centrolewicą? Wolne żarty. "Krytykiem rzeczywistości stała się prawica a lewica jej strażnikiem" - stwierdza malowniczo autor. Efektowny paradoks, tyle że bzdurny, ponieważ PiS nie jest normalną prawicą a partią w dużej mierze roszczeniowo-socjalną, a partia Tuska w pewnej części zagadnień obyczajowych jest bardziej liberalna od PiS, co nie znaczy że lewicowa. Sprawy obyczajowe to jest margines całej problematyki państwowo-ustrojowej-programowej, tyle że u nas gros publicznej debaty koncentruje się na tych drugorzędnych zagadnieniach i autorowi w to graj, może ustawiać lewo-prawo w dowolnej konfiguracji i zadziwiać czytelnika kalamburami o postępowo-rewolucyjnej prawicy i konserwatywnej lewicy.
  • 2012-11-29 12:02 | maksymilian

    Re:Na tropie polskiej klawiatury

    Jakieś 8 lat temu zakupiłem klawiaturę z polskimi literami odpowiadającą układem systemowi maszyny do pisania. Nie muszę używać ctrl alt, wszystko obsługuje się shiftem jak kiedyś w maszynie do pisania. Zaręczam wszystkim, że pisanie długich tekstów w języku polskim jest nieporównywalnie łatwiejsze i szybsze niż w używanych u nas powszechnie klawiaturach. Znajomi robią zdziwione miny widząc ten sprzęt - przestają się dziwić, kiedy widzą jak szybko i sprawnie mogę pisać bezwzrokowo długie teksty. Wystarczy tylko w ustawieniach przejść na klawiaturę maszynisty. Sprzęt ten kupiłem na jakiejś wyprzedaży za grosze - sprzedawca dziwił się, że ktoś to w ogóle kupuje. I to jest dla mnie fenomen nie do pojęcia. Cóż, pomimo hucznie deklarowanego u nas przywiązania do wartości narodowo - patriotycznych, wśród narodów Europy jesteśmy pierwsi w kolejce do zupełnej amerykanizacji.
  • 2012-11-30 00:09 | maksymilian

    Re:Na tropie polskiej klawiatury

    Fajnie, tylko ktoś zdaje się zapomniał, że są jeszcze ludzie używający komputera nie tylko do buszowania po sieci ale i pisania różnych tekstów w celach np. zawodowych, jak np. pisma sądowe itp. Proszę spróbować napisać 15 stronicowe uzasadnienie odwołania łamiąc sobie palce na Alt Gr chcąc napisać ś,ć,ź,ó,ż,ń,ł - ja przed chwilą wystukałem tę serię polskich liter nie patrząc w klawiaturę w czasie ok.2 sek. Ale mam polską klawiaturę.
  • 2012-12-07 11:47 | maksymilian

    Re:Zakaz dla e-palaczy w Warszawie

    Również należy wprowadzić obowiązkową kontrolę stanu uzębienia przed wejściem do tramwaju - dziurawe zęby zioną siarką. A tak w ogóle to sprawa nie jest wbrew pozorom taka śmieszna - stajemy się społeczeństwem coraz bardziej opresyjnym. Postulaty dalszego zakazywania, ograniczania, zaostrzania, zabraniania mnożą się w przyspieszonym tempie i staje się to trendem niejako już "naturalnym" i oczywistym. Po okresie eksplozji swobód obywatelskich i budowy instytucji stojących na ich straży z początku lat 90-tych mamy obecnie trend odwrotny. Prócz nieustannego nawoływania do wzmożenia represyjności jesteśmy świadkami stopniowego osłabiania rangi i wpływu instytucji stojących na straży społeczeństwa obywatelskiego i jego swobód. Choćby urząd Rzecznika Praw Obywatelskich - niegdyś jednej z najważniejszych osób w państwie a obecnie drugorzędnej instytucji o której działalności coraz mniej się słyszy.
  • 2013-01-02 13:06 | maksymilian

    Re:Korwin-Mikke - duchowy ojciec prawicy

    To, że w pewnym sensie JKM jest "duchowym ojcem polskiej prawicy" nie świadczy o jakiejkolwiek wartości światopoglądu tego osobnika ale o marnej jakości intelektualnej tejże prawicy. A odpowiedź na pytanie, dlaczego spore grupy ludzi dają się uwieść temu bełkotowi jest równie prosta jak trywializm pseudopoglądów JKM - wielu ludziom dotkniętym wrodzonym lenistwem umysłowym to po prostu odpowiada, zwalnia z konieczności myślenia i głębszej analizy otaczającego świata a przy tym nobilituje ich tępotę umysłową do rangi zwartego światopoglądu. Dla nich jedynym lekarstwem byłoby znalezienie się w ustroju "realnego korwinizmu", w którego kolejnym etapie twórczego rozwoju zapewne byłoby wysyłanie wszystkich obywateli po 50-ce do utylizacji jako bezużytecznych ekonomicznie.
  • 2013-01-02 14:00 | maksymilian

    Re:Czy powinniśmy płacić za kulturę?

    O ile wiem, to czas obowiązywania praw autorskich wynosi 70 lat od śmierci twórcy. Proponowałbym, aby wreszcie przeniesiono ciężar dyskusji na ten absurd, może wtedy nabierze ona jakiegoś właściwego wymiaru. Czyli że do dzisiaj wykorzystywanie twórczości takiego np.Igora Strawińskiego bez właściwej zgody (czyjej?) jest nielegalne. W takich idiotycznych uwarunkowaniach przestaje istnieć pojęcie ogólnoludzkiego dorobku kultury a zastępuje je chciwość podmiotów, chcących wyżyłować ile się jeszcze da z cudzego geniuszu czy wysiłku twórczego. Nie mam żadnych oporów przed ściąganiem plików z muzyką pochodzącą z przed 20 czy 30 lat, bo gadanie o kradzieży intelektualnej w takim przypadku to zasłona dymna dla zwykłej chciwości wytwórni płytowych. Należy najpierw ustalić jakiś realny okres obowiązywania praw autorskich dla twórczości artystycznej a potem oddzielić piractwo od zwykłego korzystania z tego, co po takiej, sensownie ustalonej karencji, byłoby po prostu korzystaniem ze światowego dorobku kulturalnego. Można by np. przyjąć, że okres komercyjnego zarabiania wszelkich utworów wynosi 5 lat, bo w takim czasie każda dobra twórczość oraz środki zainwestowane w nią, zwracają się z okładem. A jeśli nie, to znaczy że twórczość ta miała marną wartość jako produkt komercyjny, co summa summarum na jedno wychodzi. 70 lat od śmierci twórcy, czyli że aby za darmo słuchać muzyki choćby Milesa Davisa miałbym czekać do 2060 roku a do tego czasu mam płacić jakimś hienom będącym właścicielami "praw autorskich" - i to jest właśnie część całego tego absurdu, od którego należałoby zacząć robić porządki. Do niedawna czas obowiązywania praw autorskich w Polsce wynosił 20 lat i to zdaje się od czasu rozpowszechnienia utworu a nie śmierci twórcy. Prawa autorskie powinny bezwzględnie wygasać po śmierci twórcy i absolutnie nie podlegać dziedziczeniu, bo artysta to przede wszystkim człowiek, który poświęca twórczość swoim odbiorcom. Oczywiście również zarabia i z tego żyje, ale ciągnięcie pieniędzy z jego twórczości po śmierci przez podmioty biznesowe czy spadkobierców uważam za zwyczajnie niemoralne i sprzeczne z samą ideą kultury.
  • 2013-01-03 00:47 | maksymilian

    Re:SLD chce uczczenia Edwarda Gierka

    Zgadza się, jakakolwiek rzeczowa, pozbawiona emocji, obiektywna i uczciwa dyskusja jest obecnie między Polakami raczej nie do wyobrażenia. W zasadzie to i mnie coraz rzadziej chce się w ogóle gębę czy klawiaturę otwierać, widząc poziom debaty na wszystkich szczeblach. O rzeczywistej roli czy zasługach Gierka w takich uwarunkowaniach geopolitycznych, w jakich przyszło mu rządzić można by spokojnie porozmawiać - ale z kim? Warto by jednak niektórym spokojnie przypomnieć, że jednakowoż ze wszystkich krajów pod radziecką dominacją mieliśmy pod rządami Gierka stosunkowo najwięcej swobody podróżowania a zakres represji politycznych i indoktrynacji był również raczej miękki i ograniczony, jak na tamte czasy i warunki oczywiście. To wszystko nie jest proste i jednoznaczne, ale większości obecnie najbardziej odpowiada wrzucenie do jednego wora Gierka razem z Bermanem czy Bierutem i parę dyżurnych inwektyw.
  • 2013-01-05 12:55 | maksymilian

    Re:Bardot jak Depardieu emigruje do Rosji?

    ALla, jedyny trzeźwy głos w całej tej bezładnej pyskówce. Faktem, że na Zachodzie sentymentalny mit Rosji zawsze działał wielu ludziom na wyobraźnię. Może to wpływ wielkiej literatury rosyjskiej, której zasięgu i oddziaływania na światową kulturę możemy im tylko pozazdrościć, jest ona źródłem silnej symboliki, a "rosyjska dusza" zawsze wzbudzała pewien rodzaj snobistycznej fascynacji za Zachodzie. Drażni to nasz polski protekcjonalny i lekceważący a gdzieś tam głęboko zakompleksiały stosunek do Rosji. Swietnie ujął to kiedyś S.Mrożek w groteskowo-fantastycznej noweli "Moniza Clavier", gdzie zakompleksiały polski wędrowiec, znalazłszy się przypadkiem na ekskluzywnym przyjęciu gdzieś w wielkim świecie jedyne co miał do zaoferowania to dziurę po zębie który "za wolność wybili". Wywołał tym prasową sensację, a tragikomicznym efektem skandalu było zidentyfikowanie naszego rodaka, o ironio, jako "młodego Rosjanina" - nowego kochanka wielkiej Monizy. Tak właśnie percepcja Rosji u wielu ludzi Zachodu opiera się nie na faktycznym obrazie tego kraju ale jego mityczno - sentymentalnym wyobrażeniu i tak należałoby spojrzeć na niezbyt mądre deklaracje BB czy Depardieu.
  • 2013-02-08 13:08 | maksymilian

    Re: Na aferę

    Ach, co za radość! I fajno jest, bo udało się obronić całe to smrodliwe bagienko przed powiewem świeżego powietrza z zewnątrz. Niezależnie od intencji Palikota, który Heraklesem zapewne nie jest, gruntowne przepłukanie obyczajowe tej Stajni Augiasza z ulicy Wiejskiej byłoby niewątpliwie wskazane. Zamiast dosłownych gówienek mamy tam zatęchły splot różnych interesików, które w cudowny sposób połączyły wszystkich zagorzałych wrogów od lewa do prawa. Rodzima wiocha (z ulicy Wiejskiej nomen omen) na co dzień aż kipi od nienawiści i niesnasek o miedzę czy drogę do obory, ale kiedy pojawia się odmieniec to cała skłócona wiocha murem staje z różańcem w ręku i odpędza rozrabiacza. V-ce Nowicka błysnęła przy tym najwyższym poziomem honoru i godności osobistej. Już nie wspominając o zwykłej refleksji, kogo ma właściwie reprezentować w prezydium Sejmu, zwłaszcza po prawdopodobnym usunięciu z klubu. Zapewne nawet kandydatura Macierewicza czy innego osobnika niedokładnie umeblowanego pod sufitem nie wywołałaby takiego zamętu jak posłanki Grodzkiej.
  • 2013-02-08 13:25 | maksymilian

    Re:Spór o odwołanie Nowickiej. O co gra Janusz Palikot?

    Dla red. Paradowskiej i większości tzw mainstreamowych mediów biznes dziennikarski w teatrzyku z udziałem dotychczasowych aktorów politycznych na scenie doskonale się kręcił a "kabaret", jak się uważa, Palikota to była raczej domena tabloidalna. Więc nie rozumiem, po co w ogóle dziennikarze Polityki zabierają głos w tej sprawie, skoro tak zakłóca im ona ten ich rutynowy światek PO-PiS -wej szarpaniny, a co co chodzi z tym Palikotem to tak naprawdę nie bardzo potrafią lub chcą zrozumieć?
  • 2013-02-11 11:48 | maksymilian

    Re:Spór o odwołanie Nowickiej. O co gra Janusz Palikot?

    Po równi pochyłej to zdaje się raczej staczać publicystyka red. Paradowskiej. Pani redaktor zdaje się tak wrosła w te wszystkie rozgrywki i intrygi sejmowo-partyjne, że staje się ich integralną częścią i zaczyna żyć tymi samymi kategoriami myślowymi i językiem co światek który opisuje. Ot taki polityczno medialny biznes, w końcu jedni i drudzy z tego żyją.
  • 2013-02-11 12:18 | maksymilian

    Re:Kwaśniewski ma ogłosić powrót do polityki

    A jakiż to lewicowy program ma do zaproponowania Aleksander Kwaśniewski? Może porcja kawioru co roku dla wszystkich od dr.Kulczyka? A tak przy okazji, to chciałbym przypomnieć, że były prezydent otrzymuje z naszych podatków dożywotnią, pokaźną emeryturę. A dlaczego ją dostaje? Otóż wyjaśniam, że nie dlatego, aby się tak ciężko napracował w okresie pełnienia urzędu iż należy mu się dożywotni dostatek na koszt podatnika. Chodzi o dożywotnie zachowanie godności i prestiżu osoby pełniącej funkcję głowy państwa i w związku z tym zachowanie pełnej niezależności materialnej aby nie wikłać ani sprzedawać swojej politycznej przeszłości w jakiekolwiek niejasne układy. Lukratywne sprzedawanie prestiżu i koneksji z byłej prezydentury za rolę figuranta w orszaku próżności miliardera jest nie do pogodzenia z tymi zasadami. Ciekawe, u kogo zamierza zdobywać głosy taka kawiorowa lewica pod wodzą Kwaśniewskiego? Może wśród rewolucyjnych bywalców Restauracji Sheraton?
  • 2013-02-18 22:31 | maksymilian

    Re:Ruszył proces Katarzyny W.

    Z uwagi na wagę i złożoność tematu proponuję otwarcie specjalnego, cotygodniowego dodatku pt. "Polityka - Madzia" dla zamieszczania wszelkich materiałów z tej dziedziny wiedzy. Codziennie miotam się po klawiaturze dla wyłowienia najnowszych wieści z cyklu madziamamamadzi - nic poza tym mnie nie interesuje. Więc będzie mi łatwiej.
  • 2013-02-20 11:44 | maksymilian

    Re:Romaszewscy: rodzina walcząca

    "...Coś jest na rzeczy w opinii, że to odszkodowanie jest efektem żalu mojego ojca do III RP. Myślę, że gdyby uznał, iż państwo jest dobrze urządzone, osoby zasłużone są doceniane, nie domagałby się pieniędzy" Przepyszny fragment tego peanu! Senatorowi Romaszewskiemu nie podoba się III Rzeczpospolita, a to z przyczyny, że słabo docenia finansowo "osoby zasłużone" - więc przystąpił do jej naprawy! A więc, styropianie, do boju! Jak widać, różne są sposoby naprawy III RP. Kaczyński na ten przykład przy użyciu agenta Tomka a inni wyciąganiem pieniędzy od "źle urządzonego państwa". Ale to przynajmniej wyjaśnia motywy powszechnej mody na dojenie pieniędzy z państwowej kasy - to jest sposób na uzdrowienie źle urządzonego państwa.
  • 2013-03-06 11:55 | maksymilian

    Re:Nowy konik mafii: pręty stalowe

    Kilka cytatów z artykułu: ...Jednak od początku lat 90. państwa starej Unii nauczyły się lepiej radzić sobie z nadzorem nad tego typu przekrętami. Polacy ciągle się uczą. ...Politycy sprawę traktują z nadzwyczajnym spokojem. ...Za własne pieniądze robili to, z czym państwo po prostu sobie nie radziło. ...Sądząc po odpowiedzi na interpelację posła Dariusza Rosatiego, MF ciągle się przygląda. To wszystko wygląda naprawdę groteskowo. Ale jest sposób: media powinny odkryć, że boss największej grupy od tego procederu jest pedofilem. Wówczas mamy jak w banku niezwłoczną i pryncypialną reakcję premiera Tuska i proceder natychmiast się zakończy. Istnieje wiele możliwych i bardzo prostych sposobów na ucięcie tego procederu. Np. wprowadzenie certyfikatu opłacenia VAT od każdej transakcji nabycia wewnątrzunijnego jako warunku dalszego obrotu tym towarem w kraju. Kopia takiego dokumentu byłaby obowiązkowo dołączana do każdej dalszej faktury - nie certyfikatu, nie możesz kupić. Lub też przyjęcie żelaznej zasady, że odliczenie VAT naliczonego jest możliwe wyłącznie dla faktur, od których sprzedawca uprzednio odprowadził VAT należny. To takie pomysły ad hoc, ale stworzenie prostych przepisów kładących tamę tym przekrętom to naprawdę niewielka sztuka. Ale widać dla MF finansów to za trudne, bo jest zajęte nieustannym płodzeniem pierdół w rodzaju opodatkowania pączków wydawanych pracownikom na tłusty czwartek (autentyczne!).