Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(24)
Komentarze użytkownika: Adam P
  • 2010-05-17 11:17 | Adam P.

    nie jak u protestantów?

    Dodam, że autor pisząc "ciekawe, że nie słychać o pedofilskim problemie w Kościołach protestanckich" miał zapewne na myśli, że nikt nie przyniósł mu na biurko odpowiedniej publikacji - oczywiście przetłumaczonej na polski. Proponuję wpisać w google "protestant sexual abuse cases" a dostanie się 400 tysięcy wyników. Z pierwszej pozycji można się dowiedzieć na przykład, że tylko trzy towarzystwa ubezpieczeniowe rejestrują około 260 protestanckich przypadków rocznie. Ponoć wszystkich katolickich jest 230 rocznie. Podejrzewam, że obie liczby są mocno niekompletne. Zamieniając w googlach "protestant" na "catholic" dostaje się 10 razy więcej wyników. O katolickich przypadkach jest głośniej też dlatego, że jest to wyznanie bardziej scentralizowane stąd jej problemy są bardziej medialne a i również łatwiej wygrzebać odpowiednie dokumenty. Żeby nie było wątpliwości - wcale nie próbuję bronić kościoła katolickiego. Bardzo dobrze, że zostanie w końcu zmuszony do zrobienia z tym porządku a i przy okazji pewnego przewartościowania zasad jakimi się kieruje w praktycznych działaniach. Jednak odrzuca mnie namolne gonienie za jednym przestępcą i jednoczesne udawanie, że drugi jest w porządku.
  • 2010-09-03 12:38 | Adam P.

    Jeszcze w to wierzycie?

    Wygląda na to, że sibi i irlandczyk jeszcze wierzą w propagandę PRL'u, że kontyngenty lat 50-tych rzeczywiście szły na odbudowę Warszawy. Podobnie można by powiedzieć dzisiejszym emerytom by się utrzymali ze swoich PRL-owskich składek a nie ze składek, które płacimy teraz. Podobnie podatek drogowy wcale nie idzie na drogi... Niestety gdzie nie pojechać na prowincję ciągle można znaleźć ludzi, którzy święcie wierzą, że to oni utrzymują Warszawę. Mam żonę z prowincji, kiedyś mi się zwierzyła, że najbardziej w Warszawie zdziwił ją widok ludzi biegnących po ulicy bo gdzieś się spieszą, sami sobie wytłumaczcie co to znaczy... Odpowiadając innym dyskutantom poniżej. Mieszkańcy i firmy w Warszawie rzeczywiście zarabiają więcej niż średnia w kraju. Z tego tytułu płacą większe podatki zarówno centralne jak i samorządowe. Niech rząd ze swojej części dopłaca "biedniejszym" - nie mam nic przeciwko temu, będzie w tym też większy udział Warszawy. Niech jednak nie zabiera pieniędzy samorządowych. Nie wierzę by rząd np Niemiec miał prawo zabrać pieniądze landom. W Warszawie są nie tylko wyższe płace ale też wyższe koszty życia i wyższe koszty realizacji zadań samorządowych. Dlaczego moje dzieci mają się uczyć na dwie zmiany w przeładowanych klasach a w "biednych", dotowanych gminach na jedną zmianę w nielicznych klasach?
  • 2010-09-21 10:44 | Adam P.

    Re:Wywiad: Janina Paradowska pyta Normana Daviesa

    Tak, w Smoleńsku zginął prezydent Ryszard Kaczorowski. Jak się nie wie to lepiej pogooglać sobie trochę zanim się kogoś sprostuje.
  • 2010-09-27 06:59 | Adam P.

    mnie2001 - chyba nie zrozumiałeś postu, który komentujesz

    Nikt rozsądny nie kwestionuje tego, że dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane przyczyniają się do ogrzania klimatu. Nikt rozsądny też nie kwestionuje tego, że zwiększona aktywność Słońca przyczynia się do ogrzania klimatu. Słońce ma to do siebie, że im mocniej grzeje, tym więcej pojawia się na nim plam - stąd te plamy w poście andy'ego. Patrz choćby tutaj: http://www.polityka.pl/nauka/wszechswiat/1507212,1,zagadka-slonecznych-cykli.read Teraz z jednej strony - przemysł emituje więcej dwutlenku węgla niż kiedykolwiek w historii a z drugiej strony - ciekawostka: przez ostatnie 70 lat Słońce wykazuje aktywność nienotowaną od ponad 8000 lat, czytaj tutaj: http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/solanki2004/solanki2004.html Pytanie, które postawił Andy brzmi więc - w jakich proporcjach te dwa czynniki odpowiadają za obserwowane ocieplenie klimatu. Tradycyjnie uważa się, że wpływ zwiększonej aktywności Słońca jest dużo mniejszy niż wpływ zwiększonej ilości gazów cieplarnianych, jednak nowsze szacunki stopniowo dowartościowują wpływ Słońca - patrz na przykład tutaj: http://climate.envsci.rutgers.edu/pdf/StottEtAl.pdf Wiarygodne wyważenie tych czynników jest niezwykle trudne podobnie jak trudne jest prognozowanie pogody. Szkoda, że publikacje "dla ciemnego ludu" (jak ta, którą właśnie komentujemy) nie zająkują się nawet nad tymi wątpliwościami, podają prawdy gotowe do wierzenia (i do zbawienia koniecznie potrzebne). Również politycy reagują na doniesienia naukowców nierzadko z kilkunastoletnim opóźnieniem - starsi czytelnicy zapewne pamiętają, że o ocieplaniu się klimatu alarmowano na długo zanim zaczęło ono być politycznie modne. I wreszcie - cykl słoneczny, w który właśnie wchodzimy zaczyna się wyjątkowo ślamazarnie, czegoś takiego nie notowano od co najmniej 100 lat (patrz pierwszy link powyżej). Jeśli okaże się, że Słońce rzeczywiście ostro przyhamuje to za kilkanaście lat dużo łatwiej będzie ustalić jaki jest/był jego wpływ na ocieplenie klimatu. Kiedyś czytałem opinię geologa (niestety nie mam linku), który twierdził że ostatnie kilka tysięcy lat to była raczej anomalia klimatyczna - rzadko w historii (w skali geologicznej) klimat był tak stabilny i być może w ciągu najbliższych 100-200 lat wróci on do swojej tradycyjnej zmienności. Tego niestety już nie zobaczymy.
  • 2010-12-11 07:34 | Adam P.

    Re:Dług publiczny - problem czy nie?

    W stu procentach zgadzam się z panem Kasprowiczem. Nie mogłem skomentować artykułu pana Krzaka, żeby nie powtarzać argumentów p. Kasprowicza zapytam tylko redakcję Polityki: czy artykuł p. Krzaka nie był przypadkiem pośrednio lub bezpośrednio sponsorowany przez Ministerstwo Finansów. Poszlaki jakie na to wskazują: - właśnie blokada komentarzy - artykuł p. Krzaka jest zdecydowanie najbardziej bzdurną i demagogiczną publikacją jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek znaleźć w Polityce, trzymającą raczej standardy reklamy. - wreszcie sensowna polemika (przypadkiem?) ukazuje się akurat w dniu w którym Komisja Europejska oficjalnie obiecała złagodzić kryteria liczenia polskiego długu. PS: podziwiam spokojny, rzeczowy ton p. Kasprowicza, a autor "Nie straszmy długiem publicznym" jeśli poważnie wierzy w swoje argumenty to może zechciałby przelewać na moje konto swoje pobory - statystycznie przecież nic nie straci...
  • 2010-12-12 09:42 | Adam P.

    Re:Dług publiczny - problem czy nie?

    Z Twoją propozycją jest taki problem, że w Unii Europejskiej jest tylko jedno państwo "zbliżone wielkością do Polski". Jest to Hiszpania. Dług Hiszpanii w 2009 roku to 53.20% PKB. Dług Polski w 2010 (wg Krzaka) to około 54% PKB. Teraz Hiszpania stoi na krawędzi i UE szykuje się, że będzie musiała ją ratować podobnie jak Grecję i Irlandię. Świetny przykład podtrzymujący linię Kasprowicza. Dlaczego nie umieścił tego w artykule? Zapewne dlatego, że bezpośrednią przyczyną kłopotów Hiszpanii nie jest dług a utrata konkurencyjności gospodarki spowodowana zbyt szybkim wzrostem płac. Puśćmy jednak wodze fantazji - gdyby Hiszpania nie miała długu to mogła by "uciec do przodu": zadłużając się na kilka lat sztucznie wygenerować dodatkowy popyt. Tak jednak jest w pułapce: musi ciąć płace ale to zmniejszy PKB a więc zwiększy relację długu do PKB. "gdy Polak pożycza Polakowi to Polska się [nie] zadłuża"? A czy jak Polak jest niewolnikiem Polaka to w Polsce nie ma niewolnictwa? Polska długiem finansuje rozmaite przywileje zamiast inwestować na przyszłość, na przykład dopłaty do przywilejów ubezpieczeniowych - ok. 72 mld zł to mniej więcej tyle ile wynoszą wszystkie wydatki na szkoły i uczelnie wyższe razem wzięte. "Jeśli młodzi nie chcą potomstwa, to sami świadomie pozbawiają się emerytury - po prostu jej nie chcą." To akurat sensowny argument, tylko nie jestem pewien, czy zdajesz sobie sprawę z tego co on oznacza. Otóż oznacza on tyle, że osobom bezdzietnym państwo nie gwarantuje żadnej emerytury. Żyją z własnych oszczędności (np składki emerytalne) albo pracują do końca życia. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tego w Polsce. U nas Państwo zabierze dzieciom Nowaka, żeby bezdzietnemu Kowalskiemu "krzywda się nie działa".
  • 2010-12-12 09:45 | Adam P.

    Nie w tym miejscu

    To była odpowiedź na post toma52. Serwer Polityki chyba głupieje jak się pracuje w kilku oknach.
  • 2011-01-07 11:42 | Adam P.

    Re:Bankowy podatek kryzysowy?

    Taki podatek to byłby dobry pomysł ale pod dwoma warunkami: 1. Będzie premiował te instytucje, które bezpieczniej "się prowadzą" a nie ciął na ślepo jak osławiony podatek Religi. Ale takie rozwiązanie wymaga trochę wysiłku od ustawodawcy. 2. Pozostanie na osobnym funduszu i rząd nie dobierze się do niego tak jak teraz do OFE, czy wcześniej do rezerwy demograficznej - w pełni zgadzam się z Zygmuntem i Mazurem.
  • 2011-04-04 11:13 | Adam P.

    Re: Coś mi się tu nie zgadza

    Jeszcze lepszy wynik uzyskasz z rekordu 22 lipca: 66 232 cegły na 8 godzin to dwie i trzy dziesiąte cegły na sekundę! Jak to się robi możecie zobaczyć na filmie - wszystko jest ułożone, rekordzista łapie po dwie cegły i dosuwa je o centymetr.
  • 2011-09-11 19:24 | Adam P.

    Duża część nauki tak właśnie działa

    Zgadzam się z ETM79. Dobrze, że babka nie zdążyła obśmiać internetu bo nie mógłbym przeczytać jej mądrości Kiedyś czytałem wypowiedź szefa IBM. Twierdził, że 99% patentów nie przynosi żadnych zysków ale pozostałe 1% przynosi zyski z nadwyżką pokrywające koszty tych 99%. Tak to już jest, że nauka jest zajęciem bardzo rentowym ale też wysoce ryzykownym. Wiele osób wyobraża sobie jednak, że to taki automat - wrzuca się złotówkę i zawsze wypada 2zł. Inna historia - projekt Manhattan powstał z inspiracji Einsteina. Napisał on list i zaniósł do przepisania na maszynie. Po latach maszynistka wspominała, że po przeczytaniu nagłówka "Do prezydenta Stanów Zjednoczonych" zaczęła podejrzewać, że ma do czynienia z wariatem. Po przepisaniu całości miała już pewność... Jeszcze inny przykład - promotor mojej pracy doktorskiej miał ulubione powiedzenie: największe odkrycia następują wtedy, kiedy wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. Wtedy przychodzi student, który tego nie wie...
  • 2011-10-05 14:12 | Adam P.

    Buffett

    Buffett już chyba od dziesięciu lat mówi, że najbogatsi powinni płacić wyższe podatki. Tylko, że administracja Busha nie zamierzała tego słuchać.
  • 2012-01-14 19:51 | Adam P.

    Ciekawostka

    Dwa pierwsze wpisy i jeden gani autora za to, że zbytnio krytykuje Skargę drugi, że chwali. Chyba więc artykuł wyszedł zrównoważony. Ja sam odebrałem tytuł jako trochę prowokację mającą zachęcić czytelnika, bo w tekście autor jedynie argumentuje, że Skarga nie nadaje się na patrona roku, a stąd do potępienia jeszcze daleko. A swoje trzy grosze chciałbym dorzucić na inny temat: Autor cytuje: "Skarga uważał, że Rzeczpospolita upadnie przede wszystkim z powodu niezgody wynikającej z przebywania w naszym kraju heretyków". Gdzieś spotkałem się z opinią, że do rozbiorów najbardziej przyczyniło się powstanie Chmielnickiego, po którym Polska się już nie pozbierała. A to z kolei nabrało takich rozmiarów bo w unii polsko-litewskiej postawiono warunek, że do uznania szlachectwa przez Polskę trzeba przejść na katolicyzm. Litwini się podporządkowali, Ukraińcy w większości nie. Stąd doły ukraińskie postrzegały Rzeczpospolitą jako twór obcy. Przyjmując ten punkt widzenia - w działaniach Skargi mamy typową sytuację: diagnoza słuszna terapia gorsza od choroby.
  • 2012-02-29 14:27 | Adam P.

    A propos branży wydawniczej

    Warto zobaczyć jak branża wydawnicza zarabia na publikacjach naukowych. Naukowcy za darmo wysyłają swoje publikacje. Potem edytor, pracujący na ogół jako wolontariusz wysyła pracę do recenzenta, który też najczęściej pracuje za darmo. Po otrzymaniu pozytywnej recenzji edytor przekazuje pracę wydawcy, który dodaje swoje logo i sprzedaje z powrotem środowisku naukowemu. Wydawca tak się strasznie przy tym napracował, że życzy sobie często 2 do 3 dolarów za stronę papierowej odbitki (chodzi tu o pojedynczy egzemplarz!). Przed chwilą sprawdziłem koszt ściągnięcia pierwszego z brzegu pojedynczego artykułu (z domu, bez uczelnianego proxy) - 40 dolarów za 18 stron tekstu (Journal of Algebra, On the classification of regular holonomic...). Ostatnio wreszcie naukowcy się zbuntowali i rozkręcają bojkot jednego z wydawców - Elsevier. Więcej na ten temat i wiele innych pikantnych kwiatków można z naleźć w linkach na stronie http://thecostofknowledge.com/ ja nie powstrzymam się jednak od zacytowania jednego - Elsevier w latach 2000-2005 wydawał kilka czasopism medycznych wyglądających na "naukowe" których celem było zachwalanie produktów firm, które płaciły za te czasopisma. Wracając do Chomika - porównywanie, bez odpowiedniego komentarza, liczby plików z liczbą wydanych książek nie ma żadnego sensu. Wiele plików znajduje się tam w kilkudziesięciu kopiach. Cała masa plików to jednostronicowe obrazki edukacyjne przygotowane przez rodziców albo nauczycieli dla znajomych lub uczniów. Oczywiście wydawnictwa nie miały by nic przeciwko temu by to wszystko poszło do śmieci i nie robiło obywatelskiej konkurencji.
  • 2012-06-08 10:15 | Adam P.

    Re:Facebook – czy to giełdowa bańka?

    Aż się prosi wprowadzić ograniczenie, że kupionego papieru nie można odsprzedać przez na przykład minutę. Tego typu ograniczeń funkcjonuje już trochę. Problem polega tylko na tym, że muszą je wprowadzać państwa. Giełda tego nie zrobi w obawie, że ruch pójdzie gdzie indziej.
  • 2012-06-13 21:43 | Adam P.

    Re:Kryzysowe samobójstwa włoskich biznesmenów

    W Polsce kiedyś był przepis, że niezapłaconymi przez państwo fakturami można było płacić podatki. Nie wiem, czy jeszcze to obowiązuje.
  • 2012-06-15 08:49 | Adam P.

    Re:Jak walenie się pożywiają?

    Zgadzam się z Jacobsky. Ten artykuł to w zasadzie popularny abstrakt ciekawej publikacji, a ja dziękuję za informację.
  • 2012-09-12 12:52 | Adam P.

    Re:Wojna światów - relacja na żywo

    Linia, której media nie powinny przekraczać to fałszowanie komunikatów instytucji państwowych, a takimi są apele prezydenta czy burmistrza.
  • 2012-09-14 13:22 | Adam P.

    Re:1234

    ad 1 - nie znam przyzwoitego czasopisma w mojej dziedzinie (matematyka), które brały by cokolwiek za publikację. Owszem - są bardzo słabe czasopisma, które wydrukują każdy bzdet ale za to każą sobie zapłacić. ad 2 - zgoda "open access" kosztuje ale łatwo sobie z tym poradzić. Ja wysyłam publikację do jak najlepszego czasopisma i jednocześnie na zupełnie darmowy serwer preprintów arxiv.org. Po przyjęciu publikacji do druku aktualizuję wersję na arxiv. ad 3 - zgoda ad 4 - problemem nie są tłumaczenia ale naukowcy, którzy nie znają języków. Jako ciekawostkę napiszę, że broniąc doktorat na University of Chicago musiałem zdać egzaminy z dwóch języków obcych. Zgrzytałem zębami, że polski się nie liczył a angielski nie był "obcy".
  • 2012-09-14 14:04 | Adam P.

    Internet

    Rada na to jest prosta - trzeba również samemu umieszczać kopie swoich prac w internecie. Ja wszystko wieszam na swojej służbowej stronie www i na "branżowym" darmowym serwerze preprintów. Też do biblioteki chodzę tylko wtedy gdy potrzebne mi są jakieś badania, których nie mogę znaleźć w internecie... A swoją drogą to MNiSW powinno być zainteresowane zorganizowaniem otwartego dla wszystkich serwera preprintów, na którym obowiązkowo wisiały by wszystkie publikacje, które były podstawą uzyskania przez ich autorów jakichkolwiek korzyści od MNiSW (punkty do oceny instytutu, rozliczenie grantu, dyplom - od licencjata do rozprawy habilitacyjnej itp). Takie rozwiązanie poza poprawieniem widoczności polskiej nauki ograniczyło by też plagę plagiatów. Obecne rozwiązanie, że prace będące podstawą punktów do "oceny parametrycznej" mają być w wersji papierowej trzymane "pod kluczem" w instytutach, jest bez sensu i tylko chroni plagiatorów.
  • 2012-09-14 17:07 | Adam P.

    Re:A kasy dla najlepszych i tak nie ma

    To, że akurat Wydział Fizyki UW nie dostał KNOW'a to dobra wiadomość dla polskiej nauki. Matematycy w Uniwersytetu Warszawskiego i z PAN'u potrafili przełknąć wzajemne animozje, razem wystartowali i razem wygrali. Fizycy z UW tego nie potrafili - uznali, że są tak świetni, że wystartują sami i... tort przeszedł im koło nosa. W następnym rozdaniu, o ile to doświadczenie czegoś ich nauczy, wystartują razem z fizykami PAN i "kasa" będzie niemal gwarantowana. A morał z tego jest taki, że nie wystarczy być najlepszym, trzeba też umieć nie zadzierać nosa wyżej niż poziom sufitu.
  • 2012-10-17 09:32 | Adam P.

    Re:Specjalny sondaż dla POLITYKI

    Nie byłbym taki pewien, czy to expose zrobiło takie wrażenie, czy też widok PiS'u na pierwszym miejscu.
  • 2012-12-15 23:30 | Adam P.

    Re:Politycy PO spotykają się z wyborcami

    Nie dziwię się, że wyborcy nie przychodzą. Z całego tekstu widać, że posłowie chcą gadać. Gdyby chcieli słuchać to pewnie ludzie by przyszli. Zwłaszcza, gdyby posłom szczerze zależało na rozmowie a nie tylko na odbębnieniu, czy własnej promocji... Jak chcę się dowiedzieć, co poseł ma do powiedzenia to zaglądam na jego stronę www. A tam najczęściej ostatnia aktualizacja przed wyborami... Czyli poseł nie ma NIC do powiedzenia. Jak chcę się dowiedzieć co ma do powiedzenia jego partia to zaglądam na stronę www partii. Nie potrzebny mi poseł do czytania jakiejś książeczki.
  • 2013-07-13 19:29 | Adam P.

    To ważne pytanie!

    Pewnie wyraziłeś je w nieparlamentarnym języku... Jednak jest to w tej chwili najważniejsze pytanie! Dzieje się tak dlatego, że nikt nie ponosi żadnych konsekwencji gdy Trybunał Konstytucyjny orzeka niezgodność z konstytucją jakiegoś aktu prawnego. Moim zdaniem w takiej sytuacji osoba podpisana pod wadliwym aktem Z AUTOMATU powinna iść pod Trybunał Stanu. W tym przypadku jest to Olejniczak. Jednak nikt się nie czepia Olejniczaka, bo podobna sytuacja wielokrotnie miała miejsce w przeszłości. Wszystkie obecne w sejmie partie zamierzają same posługiwać się podobnymi sztuczkami w przyszłości, gdy tylko dojdą do władzy.
  • 2014-05-27 12:59 | Adam P.

    Akurat ciśnienie to nie problem.

    "Takie planety z kolei mają (jeśli w ogóle) najczęściej grube i gęste atmosfery, więc ciśnienie na ich powierzchniach byłoby zbyt duże dla znanych nam organizmów." A dlaczego ciśnienie miało by być problemem? W oceanach żyją zwierzaki, które spokojnie wytrzymują ciśnienie setek atmosfer.