Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(3)
Komentarze użytkownika: Zbyniek
  • 2010-04-19 14:20 | Zbyniek

    Re:Rozmowa z Piotrem Ibrahimem Kalwasem

    Nie mam podstaw by kwestionować wysoką ocenę wystawioną przez pana Kalwasa jego nowej Ojczyźnie - Egiptowi. Nie ulega wątpliwości, że żyje się mu tam lepiej i że znalazł tam azyl przed wielu polskimi chorobami. W tym przed powszechną w naszym kraju, ksenofobią i brakiem tolerancji.Ja również uważam za jedne z największych polskich bolączek. Nie przekonuje mnie jednak zastąpienie zapyziałego katolickiego fundamentalizmu w wersji polskiej fundamentalizmem muzułmańskim choćby zaprawionym nieprzyzwoitą ilością neofickiego zapału. Przede wszystkim razi mnie gdy autor mówi, że islam nie jest fundamentalny a bractwa muzułmańskie nie mają nic wspólnego z islamem. W polskim katolicyzmie istnieją też wszak obok siebie wyznawcy Boga w którego wierzy ojciec tadeusz z Torunia (ci zdecydowanie domunują): twardego, niewzruszonego, nie znającego miłosierdzia i przebaczenia, karzącego i strasznego, nie znoszącego inności, luzu, nowoczesności a zwłaszcza Żydów. No i dającego ojcu tadeuszowi absolutną władzę nad powierzonymi mu owieczkami. Ale są też polscy katolicy jak Karol Wojtyła czy Józef Tischner, którzy wierzą w Boga miłosiernego, koncyliacyjnego, akceptującego inności i mimo, że obstającego pzy religijnych kanonach moralnych to potrafiącego rozmawiać z każdym i wybaczyć każdemu. Boga który nie wstydzi się, że jest Żydem. Dla mnie to sytuacje analogiczne - wszak o Polakach z kultury chamskiego picia mniektórzy próbują mówić, że oni są obcy naszej, katolickiej na wskroś kulturze. A jakiś neofita w polskości, mógłby się upierać, że Polski katolicyzm to poglądy księdza Tischnera. Na dodatek, znam wiele przypadków, nie tylko polskich turystów, którzy zostali zamordowani podczas zwiedzania zabytków starożytnego Egiptu, przez współczesnych tamtejszych fundamentalistów. Zresztą fundamentalisci islamscy mordują również za granicami swoich rodzimych krajów. Z niektórymi zetknałem sie na tyle blisko, żeby nie traktówać ich jak 'bajki o żelaznym wilku'. Bagatelizowanie zabijania ludzi z jakichkolwiek powodów wygląda mi zaś na przejaw niebezpiecznego fundametalizmu właśnie. Niepokojąco też bagatelizuje autor kwestie traktowanie zwierząt. I to według prastarej stalinowskiej szkoły agitacji:....... 'a u was murzynów biją'. Osobiście, najbardziej wstrząsnęła mną deklaracja dotycząca 'skromnych muzułmańskich kobiet'. To znaczy zachowujących skromność według muzułmańskich wzorców? Czyli z nikabem czy kwefem na twarzy? Ale czy autor też go nosi? Czy może na wszelki wypadek zakłada tylko swojej żonie? Żeby nie kusiła innych mężczyzn, potencjalnych rywali? I niech mi autor nie mówi, że nikab, kwef, burka i 'specjalne' prawa kobiet to nie islam. Może zresztą p. Piotr nie ma takiego zamiaru? Spotkałem szczęśliwych, młodych wyznawców islamu, którzy ze swiętym zapałem przekonywali mnie, że tylko islam daje kobiecie, możliwości zrealizowania się. Otrzymałem na tę okoliczność nawet broszurę. Z punktu widzenia estetyki i logiki argumentacji przypominają proste agitki na rzecz stalinowskiego świata. Zaś podstawowym problemem jednych i drugich jest/było to, że bezwarunkowo i jednoznacznie definiują dopuszczalny świat dla wszystkich obywateli. W dodatku dla kobiet mocno jego granice w islamie są drastycznie ograniczone. I nie przekonuje mnie nawet placet dany takiej definicji przez pana Kalwasa. Dla mnie to po prostu nie do przyjęcia. Reasumując: zgadzam się prawie w pełni z diagnozą sytuacji polskiej ale stawianie na piedestale niektórych kwestii z nowej Ojczyzny pachnie mi właśnie trochę jak ten najpowszechniejszy u nas model polskości. Skrajnie nieracjonalny, fundamentalny, neoficki, raczej odmóżdżony i z tego powodu też zapyziały. Tylko inaczej. A fascynacja i pozytywne emocje nie usprawiedliwiają całkowitego wyłączenia mózgu. W każdym razie, nie w przypadku ludzi, którzy z posługiwania się mózgiem żyją.
  • 2010-04-19 15:33 | Zbyniek

    Re:Rozmowa z Piotrem Ibrahimem Kalwasem

    Z powodów technicznych załączam 3(trzecią) wersję tekstu. Ta jest po redakcji i poprawkach. Jeśli to możliwe prosiłbym administratora o usunięcie dwóch poprzednich. Nie mam podstaw by kwestionować wysoką ocenę wystawioną przez pana Kalwasa jego nowej Ojczyźnie - Egiptowi. Nie ulega wątpliwości, że żyje się mu tam lepiej i że znalazł tam azyl przed wielu polskimi chorobami. W tym przed powszechną w naszym kraju, ksenofobią i brakiem tolerancji. Ja również uważam je, za jedne z największych polskich bolączek. Nie przekonuje mnie jednak zastąpienie zapyziałego katolickiego fundamentalizmu w wersji polskiej, fundamentalizmem muzułmańskim. Na dodatek zaprawionym nieprzyzwoitą ilością neofickiego zapału. Przede wszystkim razi mnie gdy autor mówi, że islam nie jest fundamentalny a bractwa muzułmańskie nie mają nic wspólnego z islamem. W polskim katolicyzmie istnieją też wszak obok siebie wyznawcy Boga w którego wierzy ojciec Tadeusz z Torunia (oni zresztą zdecydowanie dominują): twardego, niewzruszonego, nie znającego miłosierdzia i przebaczenia, karzącego i strasznego, nie znoszącego inności, luzu, nowoczesności a zwłaszcza Żydów. No i dającego ojcu Tadeuszowi absolutną władzę nad powierzonymi mu owieczkami. Ale są też polscy katolicy tacy jak Karol Wojtyła czy Józef Tischner, którzy wierzą w Boga miłosiernego, koncyliacyjnego, akceptującego inności i mimo, że obstającego pzy religijnych kanonach moralnych to potrafiącego rozmawiać z każdym i wybaczyć (prawie?) każdemu. Boga który nie wstydzi się, że jest Żydem.. Na tej podstawie,analogicznie do wysuwanych przez autora tez o bractwach muzułmańskich, jakiś neofita w polskości, mógłby się upierać, że Polski katolicyzm to poglądy księdza Tischnera. Przede wszystkim zaś, znam wiele przypadków, nie tylko polskich turystów, którzy zostali zamordowani podczas zwiedzania zabytków starożytnego Egiptu, przez współczesnych tamtejszych fundamentalistów. Zresztą fundamentalisci islamscy mordują również za granicami swoich rodzimych krajów. Z niektórymi przypadkami zetknąłem się na tyle blisko, żeby nie traktować ich jak 'bajki o żelaznym wilku'. Bagatelizowanie zabijania ludzi z jakichkolwiek jest zaś chyba przejawem niebezpiecznego fundametalizmu właśnie. Niepokojąco też bagatelizuje autor kwestie traktowanie zwierząt. I to według prastarej stalinowskiej szkoły agitacji:....... 'a u was murzynów biją'. No i jeszcze deklaracja dotycząca 'skromnych muzułmańskich kobiet'. To znaczy zachowujących skromność według muzułmańskich wzorców? Czyli z nikabem czy kwefem na twarzy? Ale czy autor też go nosi? Czy może na wszelki wypadek zakłada tylko swojej żonie? Żeby np. nie kusiła innych mężczyzn, potencjalnych rywali? I niech mi autor nie mówi, że nikab, kwef, burka i 'specjalne' prawa kobiet to nie islam. Może zresztą p. Piotr nie ma zamiaru zaprzeczać bo uważa że to właściwe? Spotkałem szczęśliwych, młodych wyznawców islamu, którzy ze swiętym zapałem przekonywali mnie m.in., że tylko islam daje kobiecie, możliwości zrealizowania się. Otrzymałem nawet na tę okoliczność broszurę. Z punktu widzenia estetyki i logiki argumentacji przypominają agitki na rzecz stalinowskiego świata. Zaś podstawowym problemem jednych i drugich jest/było to, że bezwarunkowo i jednoznacznie definiują dopuszczalny świat dla wszystkich obywateli. Trzeba podkreślić, że dla kobiet w islamie, jego granice są drastycznie ograniczone. Nie przekonuje mnie nawet placet dany przez pana Kalwasa, takiej definicji dopuszczalnego świata. Dla mnie to po prostu nie do przyjęcia. Reasumując: zgadzam się prawie w pełni z diagnozą sytuacji polskiej ale stawianie na piedestale niektórych kwestii z nowej Ojczyzny, wygląda trochę jak ten najpowszechniejszy u nas model polskości: skrajnie nieracjonalny, fundamentalny, raczej odmóżdżony i z tego powodu w sposób oczywisty zapyziały,. Coż z tego, że inaczej. Fascynacja i pozytywne emocje nie usprawiedliwiają całkowitego wyłączenia mózgu. W każdym razie, nie w przypadku ludzi, którzy z posługiwania się mózgiem żyją.
  • 2010-05-07 20:56 | Zbyniek

    Re:DEBATA: Jak dziś okazywać patriotyzm?

    Czy jest w ogóle miejsce na patriotyzm w dzisiejszym, globalnym świecie? Odpowiedź nie wydaje się nastręczać większych rozterek czy wątpliwości. Codziennie odpowiadają twierdząco na to pytanie istotne grupy rodaków. Deklarując (nie tylko werbalnie) przywiązanie do przodków, rodziny, regionu i miejsca zamieszkania, lokalnych społeczności. Najrzadziej chyba – ale jednak – do całego kraju. Do historii, tradycji, kultury, języka i symboli wreszcie. Twierdząco odpowiedziała na przykład, na pytanie o patriotyzm, zawarte w jednym z badań ankietowych, spora grupa młodych polskich emigrantów, mieszkających w Zjednoczonym Królestwie. Dla tej grupy Polaków, w dużej mierze będących przecież 'obywatelami świata' , opowiedzenie się za patriotyzmem było oczywiste. Dla niektórych, wcale licznych, patriotyzm to jedynie słowa i symbole oraz hołd niektórym faktom i postaciom naszej historii traktowanej instrumentalnie i wybiórczo. Honorują zwłaszcza martyrologię, niezależnie od jej sensu i sumy efektów jakie niosła krajowi. Ci najczęściej roszczą sobie prawo do 'prawdziwego patriotyzmu'. Właściwego 'prawdziwym Polakom'. Gębę mają zawsze pełną frazesów i równie górnolotnych co pustych deklaracji. Często to ich obrona przed innością, różnorodnością świata. Ucieczka do przodu, przed konstatacją własnej do niej nieprzystawalności. Dysponujący z reguły niewielkim potencjałem intelektualnym, zawsze są gotowi do dowolnego kłamstwa czy przeinaczenia, które poparłoby tezę o najwyższej próbie ich patriotyzmu. To oni - jakakolwiek nie byłaby prawda - stawiają siebie naprzeciwko zomo. U boku którego stoją oczywiście ich aktualni oponenci . To oni tworzą, piszą na nowo historię. Na przykład historię AK(pisAK?) i Solidarności , która okazuje się nagle, po latach i na naszych oczach piSolidarnością. Jaskrawym przykładem takich działań, jest przyznanie przez prezydenta RP z bratem, honorów za udział w Powstaniu Warszawskim matce, która Powstanie Warszawskie spędziła w Starachowicach. Nie uważam, przy tym, wańkowiczowskiego 'chciejstwa' czy nadęcia na modłę gombrowiczowskiego Pylaszczkiewicza oraz innych tego typu zachowań za największe niebezpieczeństwo. Wszak oni inaczej nie potrafią, zajęci trudną i mozolną walką ze swoimi kompleksami. Z wykluczeniem i nieprzystawalnością do nowoczesnego świata. Nie. W tym wszystkim najbardziej niebezpieczne jest stawianie swojego sposobu celebrowania patriotyzmu ponad innymi i całkowity brak tolerancji dla tych, którzy patriotyzm rozumieją i wykonują inaczej. Bo odpowiedź na pytanie o współcześnie pożądaną formę patriotyzmu jest dla mnie jedna: każda jest dobra, która służy krajowi i innym obywatelom. Pod warunkiem wszakże, że nie jest zapyziała, nie narusza kanonów estetycznych i zasady tolerancji. Pierwszy z brzegu przykład rozsądnych i pozytywnych efektów działań stymulowanych patriotyzmem, to aktualna pozycja nas Polaków, w światowej wymianie gospodarczej w ogóle, czy handlowej w szczególności. Pozycja ta jest między innymi wynikiem przynależności naszego kraju do międzynarodowych organizacji. Chyba nikt już ( a na pewno nikt posiadający zdolność logicznego myślenia) nie kwestionuje pozytywnego znaczenia, zniesienia barier celnych w momencie wejścia do UE. Nie wspomnę już o wywalczonym wspólnymi siłami dostępie do potężnych funduszy unijnych, skutecznie stymulujących naszą gospodarkę od momentu zgłoszenia akcesu do UE. Gorzej poszło nam w sferze wiz. Ale i tu, dzięki przynależności do UE, otworzyliśmy naszym obywatelom całą Europę i większość świata. To, bardzo ważna kwestia. Szczególnie - choć nie tylko - dla większości młodych Polaków. A kto tego nie widzi, ten kiep i na pewno nie patriota.