Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(967)
Komentarze użytkownika: Vera
  • 2011-07-04 13:21 | Vera

    Po dłuższym zastanoweniu

    Niestety nie mogę pozbyć się wrażenia, że Pan Krzemiński nie opisuje sytuacji w Niemczech tylko ją ocenia. A ja sobie nie życzę, żeby ktoś oceniał za mnie, żeby traktował mnie, jak ciemną masę, którą jego wiedza ma oświecić. Bo ja sobie życzę przedstawienia sytuacji w sposób umożliwiający moją własną ocenę. Fakt, że religia w Niemczech odgrywa małą rolę nie daje prawa do traktowania ich z wyższością. Tak jakby polska religijność miała być czymś lepszym. W czym? Kto Pana upoważnił do wyrażania opinii w stylu: ”Problemy stylu życia zawsze są egocentryczne”? Może to i prawda, ale to jest arogancka ocena Niemców a nie opis sytuacji. Jak to jest, że niemieccy dziennikarze w swoich opisach Polski są tej maniery pozbawieni? Myślę, że P. Krzemiński trochę jeszcze powinien się nauczyć zanim pozbędzie się swojej komunistycznej aroganckiej mentalności. Do komentatorów: Zwykle przyzwyczajony do bata Polak w ogóle nie zauważa tego problemu. Dla niego to normalne, że albo ktoś na niego wrzeszczy, a jak nie - to on. Co do treści: Prawda jest chyba taka, że jedyna metoda powstrzymania agresywnego islamu to jednolite uszeregowanie wszystkich religii i uniemożliwienie ich ingerencji w życie społeczne. Tak to większość Niemców widzi. Każde inne podejście to prymitywny rasizm. Zadziwia mnie dość głupawa ocena Prechta. Jego genialna książka mogłaby z większym pożytkiem zastąpić w Polsce 12 lat nauki religii, filozofii, etyki i historii razem z rozwojem nauki. Jej nowoczesne podejście integruje wszystkie te dziedziny w jeden System w sposób strawny nawet dla owych pań 50+ i to bez biadolenia o Arystotelesie i Jezusie. W ciągu roku od wydania sprzedano ponad 2 miliony egzemplarzy. Tymczasem w dużej polskiej księgarni jedyny egzemplarz tłumaczenia leżał przez 3 miesiące aż wreszcie udało mi się ją nabyć na prezent. Taki polski powód do dumy?
  • 2011-07-05 00:44 | Vera

    Pani Solska

    Wydaje się jednak, że Pani ostatni, płaczliwo- donosicielski artykuł o chlebie bardziej pasuje do ideologii PiSu i więcej w nim demaskatorskich podejrzeń a la prezes niż obrony rozsądnej przedsiębiorczości.
  • 2011-07-05 13:56 | Vera

    Czekam na odważnych zanim warto zacząć dyskusję

    Kiedy się wreszcie znajdzie ktoś odważny, kto powie, że żadne owo "życie nienarodzone" nie istnieje. Ten zarodek niczym się nie różni od zarodka psa, małpy czy szczura i tak samo jest wart utrzymania przy życiu. To nie jest człowiek, co najwyżej potencjalny ale to nie to samo. Ten, kto z braku odwagi przyjmuje kościelne słownictwo, z góry przyznaje KK rację i daje mu prowadzenie. Bez stworzenia innej niż kościelna ideologii, opartej na rozbudowie człowieczeństwa a nie zachwytu nad tylko biologicznym "życiem" niema możliwości podjęcia skutecznych działań. A gdzie człowieczeństwo? Niema. Klechy redukują człowieka do kupy mięsa i najchętniej wkładają palec tam, gdzie im nie wolno czego innego. Ja sobie nie życzę redukowania mnie do funkcji rozrodczych. To jest odczłowieczenie. Trzeba wreszcie powiedzieć, że nic takiego jak kompromis nie może istnieć bo zawsze będzie oznaczało rezygnację z części człowieczeństwa. Trzeba walczyć o całość, ale posiadając odpowiedni aparat ideowy, a tego brak. Dlatego nudzi mnie kluchowata i tchórzliwa argumentacja wszystkich partii. Bo przy tej postawie kościół pomaleńku idzie coraz dalej i zwycięża. Nie wstyd wam? Głosujcie sobie na ukochany SLD tylko nie dorabiajcie teorii do swojej mentalności dorobkiewicza. To jest najbardziej tchórzliwa partia, partia, w której dla władzy ogląda się film "Wszystko na sprzedaż", nawet własna matka.
  • 2011-07-05 15:41 | Vera

    Re:Zakaz aborcji: co dalej z projektem?

    @Zyta Zgoda. Problem tylko z tym, że Ty nie lubisz PO, inni SLD, a ja wszystkich bo w żadnej partii nie widzę nawet cienia zrozumienia dla normalnych ludzi. Na dodatek na samej krytyce, narzekaniu i pluciu na partie daleko nie zajedziesz. Najgorsi dyktatorzy ze Stalinem włącznie zaczynali od słusznej krytyki. Potrzebna jest pozytywna motywacja działania. Potrzebne jest ideowe przeciwstawienie metodom KK. Bez tego jesteś na straconej pozycji bo przy każdej próbie rozmowy (a te są dziś podstawą wszystkiego) musisz wtedy dyskutować na ich polu i ich językiem. Swojego nie udało Ci się stworzyć. Dyskutować należy na bazie: Ja się z tym nie zgadzam, ja uważam inaczej. Rzekome kompromisy na bazie "Wszyscy jesteśmy", "Dla Polski" czy "Musimy chronić" albo "Polsce grozi wyludnienie" to redukcja nie tylko kobiet ale całego społeczeństwa, powrót do plemiennej mentalności niewolnika. Pozdrawiam
  • 2011-07-07 10:11 | Vera

    Drogi @lesno

    Ten system właśnie zaczął działać Nazywa się systemem monitoringu i poboru opłat. Widzisz chyba, że co kilometr na każdej większej drodze ustawiane są kamery, które robią zdjęcia każdego przejeżdżającego samochodu, rozpoznają jego numer i określają prędkość. Dane i fotka są gdzieś rejestrowane, ale nikomu nie przychodzi do głowy żeby to kontrolować i ograniczać. Co będzie, jeśli za 12 lat prokurator powie Ci, że 130 metrów od miejsca, gdzie jechałaś, popełniono morderstwo i jesteś winna. A jako dowód pokaże Twoje zdjęcie. Udowodnisz, że to nieprawda? Niestety, jakakolwiek dyskusja jest w PL niemożliwa bo każdy traktuje to jako fiu fiu argumentując, że i tak można każdego wykończyć. Genialne stwierdzenie p. Tyma to dla mnie pierwszy przykład wrażliwości. Gdyby tylko było ich więcej.
  • 2011-07-07 10:58 | Vera

    Tak właśnie jest albo i nie

    @goram Tu nie chodzi o to, ile bitów i bajtów mieści się na główce od szpilki. Tu chodzi o tolerancję i rzeczowość dyskusji. Każda z nas popełnia błędy i do każdego można się przyczepić. Tymczasem jest tak, że jeśli chcesz rozpętać straszliwą dyskusję, napisz, że wieloryb to ryba albo, że ziemia jest płaska. Natychmiast falanga geniuszy zacznie cię poprawiać i - przede wszystkim - pokazywać, że jesteś debilką, idiotką i kretynką - oczywiście w porównaniu z ich geniuszem. Im drobniejszy błąd, jak tutaj, tym więcej poprawiaczy. Tyle, że nikt nie odnosi się do tematu i meritum sprawy. Brakuje widocznie inteligencji do zrozumienia tematu albo kultury do dyskutowania na temat. O uznaniu, że pewne prawdy mogą zależeć od sytuacji nawet nie piszę, bo to przekracza horyzont poznawczy dużej części komentatorów.
  • 2011-07-08 12:31 | Vera

    Zadziwiający artykuł

    Nie wiem, czy ten artykuł jest bardziej przykładem prywatnego lizusostwa autora, czy był sponsorowany przez Boeinga. Ta mieszanina informacji technicznych z sentymentalnym i łzawym opisem działań rodzin dla podkreślenia rzekomej nieudolności lub złej woli urzędów. Czemu ma służyć informacja o "załatwianiu" dyplomu. To kicz z Pudelka i ze współczuciem dla ofiar niema nic wspólnego. Do czego nam potrzebna taka informacja? Ale najpierw fakty: 1. Jakieś 12 lat temu w identyczny sposób zanurkował w morzu Karaibskim Boeing Tureckich Linii Lotniczych. Wszyscy zginęli choć pilot był doświadczony. Czyli problem z prędkościomierzem to żadna domena Airbusa 2. W roku 2010 na świecie liczba pasażerów Airbusa przekroczyła liczbę pasażerów Boeinga. Skąd więc to twierdzenie o 90% z insynuacją, że to taki bubel, którego nikt nie zna? Airbus to ponad 50% rynku. 3. Zamówienia tegorocznych targów: Boeing 108 maszyn. Airbus ok 400 samolotów. Czyli ci, którzy się znają, jakoś nie dają się nabierać na historie o niebezpiecznym modelu. 4. Permanentne insynuacje autora. Skąd ten biedny szef Air France? Dla równowagi przypomnijmy, że przetarg na 167 tankowców dla armii Amerykanie powtarzali, mimo zwycięstwa Airbusa, tak długo aż Boeing wygrał. Gorzej niż przetargi w Polsce. Pewnie prawdą jest, że poszukiwania nie były prowadzone optymalnie. Ale o tym wiadomo zawsze po czasie. Natomiast twierdzenie, że rodziny z góry wiedziały lepiej i imputowanie poszukującym celowego utrudniania poszukiwać to zwykła bezczelność w sytuacji, gdy jedyne dowody to rozmowy ze zrozpaczonymi rodzinami. W ten sam sposób autor mógłby powiedzieć, że lekarze w Krakowie to zbrodniarze bo rodzina p. Ziobry już 6 lat się procesuje ze szpitalem i zarzuca mu złą wolę przy uśmiercaniu ojca mimo, że śledztwo było wielokrotnie umarzane. Nowy 787 mamy od tygodnia i może zmieni on sytuację bo na razie na całym froncie lepszy wydaje się być Airbus. Ale tylko wydaje się. Przypomnę jeszcze, jak to właśnie japoński 747 wskutek wady kadłuba walnął w górę i zginęło 510 osób. Jednak wszystkie, szczególnie nowe, samoloty mają jakieś problemy. Airbus na lotnisku Okęcie czy ostatnio w Hamburgu. Jest bardzo nieuczciwe imputowanie marce wad lub złej woli tylko dlatego, że LOT zafiksował się na innego dostawcę. To nie jest poważne dziennikarstwo.
  • 2011-07-09 19:39 | Vera

    @Kolega króla

    Widzę, że mamy specjalistę. Dziękuję za bardziej szczegółowe informacje. Zwracam tylko uwagę, że Airbus 380 budowany jest także w Polsce. Choćby oprogramowanie robi firma z Poznania. To raczej Amerykanie wzięli wzór z Europy. Zresztą Airbus to firmy 50/50 Francuska i Niemiecka a na to Amerykanów nie stać. Mnie chodziło w krytyce o co innego. Wypadków lotniczych było tyle przy pomocy przykładów można udowodnić dowolną tezę. Wszystko zależy więc od rzetelności autora i tek rzetelności mnie w artykule brakuje. Tak na prawdę wystarczyłoby skomentowanie 2 wypadków: Koreański 747 wskutek błędu pilota po błędnym alarmie wpadł w korkociąg i pilotowi cudem udało się z tego wyjść po spadku o 10 000 m i na 12 sekund przed katastrofą. Autor podaje to jako przykład wspaniałej konstrukcji choć samolot nie nadawał się potem nawet do naprawy i poszedł na złom. Do ustalenia przyczyn wszyscy uważali pilota za geniusza. Airbus A320 po awarii silników wylądował w rzece co autor uważa za geniusz pilota, który szkolił się na szybowcach. O konstrukcji ani słowa. Te 2 przykłady wystarczą. Właśnie takie kombinowanie faktami uważam za nierzetelne dziennikarstwo, popierane dla wzmocnienia efektu sentymentalnymi kwiatkami, które dotyczą wyłącznie rodzin ofiar. I tego @Zyta zupełnie nie zrozumiała. Tylko prywatnie uważam Airbus za znacznie lepszy. Właśnie wróciłam z Paryża i leciałam jednym i drugim. B737 nie umywa się dla pasażera do A318. (Technicznie i ekonomicznie nie wiem) Pozdrawiam
  • 2011-07-09 23:31 | Vera

    @Kolega Królika

    Skoro tak technicznie to i ja potrafię: EADS to skrót rozpoczynający się słowem EUROPEAN i jest to spółka z Holandii. Francuzi mają w niej udziały dokładnie takie same jak Niemcy. Z kolei nazwa Airbus jest nazwą firmy niemieckiej, którą Mercedes wniósł jako udział. Zresztą cały pomysł, o którym Francuzi myślą jako swoim, jest pomysłem premiera Bawarii Josefa Straussa. Niemcy w tamtych czasach zwracali uwagę by nie dawać powodu do wrzasku, gdyby pojawiły się nad Europą Henkle czy Fokkery, dlatego zgodzili się na główny zakład w Tuluzie. Strauss był do śmierci przewodniczącym rady nadzorczej i to on jest ojcem Airbusa. W efekcie firma miała 2 szefów Niemca i Francuza, co prowadziło do problemów. Od 2007 szefem EADS jest Francuz a szefem Airbusa Niemiec. Istnieje też osobna firma Airbus Transport obsługująca 5 A300 BELUGA - samolotów transportujących części do zakładów tak, aby realizować europejski podział pracy. Podsumowując: Francuzi i Niemcy mają w Airbusie równe (stąd 50/50) udziały po 38%, Rząd brytyjski 20% i hiszpańska CASA 4%. Może tylko jeszcze jedna ciekawostka: Wszyscy znają przypadek pilota, który prowadził Boeinga tylko ciągiem bo sterowanie wysiadło. Tylko nikt nie wspomina, że 22 listopada 2003 w Iraku A300 trafiony został rakietą przez co również wysiadły systemy hydrauliczne i sterowanie. Samolot sterowany ciągiem wylądował bez wypadku. Gdzie ta wyższość Boeinga?
  • 2011-07-10 16:19 | Vera

    Niema się z czego cieszyć bo

    Artykuł ma bardzo poważne braki: 1. Hitler był agentem KGB i na jego zlecenie napadł na ZSRR żeby przegrać wojnę i pokazać wyższość komunizmu. Dowód: Rosjanie do końca czekali spokojnie bo wiedzieli, kiedy nastąpi atak. 2. JP2 był agentem KGB. Dowód: Machlojki banku watykańskiego dla ukrycia finansowania Solidarności (znanego agenta KGB). 3. JP2 sam zorganizował zamach na siebie. Dowód: Jeździł w otwartym aucie. Niestety, kula została na 15 m przed celem ubezwłasnowolniona przez co ominęła ważne narządy. Mam jeszcze 2 pytania: 1. Wynikiem jakiej prowokacji jest KGB i dla kogo pracuje? Dowód: Taka organizacja nie mogła powstać sama z siebie. 2. Czyim agentem jest Pan Macierewicz i dla kogo pracuje? Dowód: Każdy ślepy to widzi.
  • 2011-07-10 17:46 | Vera

    A nie przyszło ci babciu do głowy, że to specjalnie?

    Żeby takie jak Ty mogły się wykazać, kiedy brakuje im rozumu do zrozumienia, o co chodzi. To nie pierwszy raz, kiedy geniusze szczególików cały swój móżdżek wysilają żeby pokazać, jak dobrze znają się na ortografii. Ja po prostu zawsze umieszczam parę błędów. Żeby odróżnić tych, którzy rozumieją sens od tych, którzy znają się tylko na drobnostkach. Będziesz miała jeszcze więcej takich okazji. Pozdrawiam
  • 2011-07-10 18:01 | Vera

    Jeszcze uzupełnienie

    DASA = Mercedes Airbus = 80% EADS + 20% BAE (Rząd brytyjski) z roku 2007 EADS = DASA + Aero.. po równo + CASA chyba 5% (Procenty babciu sama wylicz jeśli Ci demencja nie przeszkodzi) Dziwne, że uważasz się za babcię a nie nauczyłaś się jeszcze argumentować a nie pyskować od rzeczy i w obraźliwy i wulgarny sposób.
  • 2011-07-12 13:37 | Vera

    Niepokoje o przyszłość finansową Włoch

    Realistyczny model Instytutu Petersona w Washingtonie: Przy kontynuacji dotychczasowej polityki w roku 2035 obsługa długów będzie kosztować EU 5,7% PKB USA 13,2 % PKB Japonia 19,1 % PKB Za granicę plajty uważa się obciążenie maksymalnie 10%. Tzw. światła Europa uważa od dawna, że USA są w zasadzie plajtę z powodu wydatków zbrojeniowych i wojen. Podobnie większość Ameryki uważa, że skostniała i biurokratyczna Europa już splajtowała tylko jeszcze o tym nie wie. Agencje ratingowe są wszystkie amerykańskie i ich wiarygodność w tej sprawie odpowiada wiarygodności PiS pod Smoleńskiem. W Europie kilka państw ma problemy ale to samo jest z Kalifornią czy Connecticut, gdzie już przestano płacić urzędnikom. Tymczasem wszystkie 3 gospodarki są wysokowydajne i bardzo produktywne natomiast Chińska jest sztucznie nadmuchana przez Państwo. Do czasu. Długi są wynikiem strachu przed wyborcą i odkładania problemów przez wiele lat a ich likwidacja mogłaby być prosta: Redukcja wydatków (przede wszystkim na nierentowne działy gospodarki jak rolnictwo, górnictwo i policję) oraz podwyżka podatków dla bogatych. A może nawet powszechny jednorazowy podatek od majątku i kapitału. Podobnie zresztą jest i w Polsce, która radośnie pędzi w kierunku maksymalnego zadłużenia 55%. Gminy czy powiaty obrażają się, kiedy im się utrudnia. Na dodatek zadłużenie 55% dotyczy każdego poziomu administracji osobno. Czyli te same pieniądze liczone są wielokrotnie. Inny trick to państwowe firmy prawa prywatnego, których długi nie są wliczane do puli. Ciekawe, czy suma długów osiągnęła już 100% PKB. Prawdopodobnie Polacy uczą się już od Greków: jak kombinować na statystyce przy ewentualnym wchodzenie do strefy. Wspaniała perspektywa. Dobrze jest chichotać, gdy inni mają problemy. Ale krytyczne spojrzenie na siebie też by nie zaszkodziło.
  • 2011-07-12 13:37 | Vera

    Niech żyje histeria

    Realistyczny model Instytutu Petersona w Washingtonie: Przy kontynuacji dotychczasowej polityki w roku 2035 obsługa długów będzie kosztować EU 5,7% PKB USA 13,2 % PKB Japonia 19,1 % PKB Za granicę plajty uważa się obciążenie maksymalnie 10%. Tzw. światła Europa uważa od dawna, że USA są w zasadzie plajtę z powodu wydatków zbrojeniowych i wojen. Podobnie większość Ameryki uważa, że skostniała i biurokratyczna Europa już splajtowała tylko jeszcze o tym nie wie. Agencje ratingowe są wszystkie amerykańskie i ich wiarygodność w tej sprawie odpowiada wiarygodności PiS pod Smoleńskiem. W Europie kilka państw ma problemy ale to samo jest z Kalifornią czy Connecticut, gdzie już przestano płacić urzędnikom. Tymczasem wszystkie 3 gospodarki są wysokowydajne i bardzo produktywne natomiast Chińska jest sztucznie nadmuchana przez Państwo. Do czasu. Długi są wynikiem strachu przed wyborcą i odkładania problemów przez wiele lat a ich likwidacja mogłaby być prosta: Redukcja wydatków (przede wszystkim na nierentowne działy gospodarki jak rolnictwo, górnictwo i policję) oraz podwyżka podatków dla bogatych. A może nawet powszechny jednorazowy podatek od majątku i kapitału. Podobnie zresztą jest i w Polsce, która radośnie pędzi w kierunku maksymalnego zadłużenia 55%. Gminy czy powiaty obrażają się, kiedy im się utrudnia. Na dodatek zadłużenie 55% dotyczy każdego poziomu administracji osobno. Czyli te same pieniądze liczone są wielokrotnie. Inny trick to państwowe firmy prawa prywatnego, których długi nie są wliczane do puli. Ciekawe, czy suma długów osiągnęła już 100% PKB. Prawdopodobnie Polacy uczą się już od Greków: jak kombinować na statystyce przy ewentualnym wchodzenie do strefy. Wspaniała perspektywa. Dobrze jest chichotać, gdy inni mają problemy. Ale krytyczne spojrzenie na siebie też by nie zaszkodziło.
  • 2011-07-12 16:44 | Vera

    Ciekawa informacja

    Dla mnie to nowa, ciekawa informacja. Choć wydaje się, że rząd chiński ma wystarczające zapasy jak na razie. Poza tym należałoby jeszcze ocenić perspektywy dochodowe w związku z podatkami nowych przedsiębiorstw. No i jeszcze wydaje mi się, że kryzys nastąpi z powodów, których nikt nie przewidział. Jak zwykle w historii, w okresach dłuższego rozwoju pojawia się wiele przedsięwzięć wirtualnych. (Do nich zaliczam polskie, w aktualnej formie niepotrzebne, autostrady.) Ale najbardziej podoba mi się, że to komentarz "na temat" a nie co do mojej osoby.
  • 2011-07-17 22:39 | Vera

    Dobrze złapać wiatr

    Co prawda takich konstrukcji było i jest wiele. Istniały choćby wiatrowe napędy statków "żaglowych" tego typu, ale kiedy amerykański uczony dokona odkrycia, polski lud pada na twarz. A co ze statkami handlowymi napędzanymi przez ogromne latawce? To też funkcjonuje ale artykułu brak bo amerykański uczony tego nie wymyślił. Nawet gołym okiem widać, że tego typu konstrukcje nie mogą mieć porównywalnej wydajności: W wiatraku ciśnienie na skrzydła wywierane jest przez cały czas na całą powierzchnię. W konstrukcji pionowej zawsze połowa rotora porusza się pod wiatr. Nie tylko nie wytwarza energii, ale ją zużywa. Oczywiście, gęstsze ustawienie rotorów zwiększa teoretyczną wydajność z metra kwadratowego. Teoretycznie, bo nie wiadomo, jak gęsto można je ustawić i jakie są zawirowania w przypadku dużych konstrukcji. Od zabawek pokazanych na zdjęciu do prawdziwej konstrukcji przemysłowej daleka droga i wątpliwa - ponieważ wiele takich pionowych rotorów działa na świecie, ale marnie. Niestety, podobnie wygląda produkcja biopaliwa metodą fotosyntezy przez algi itp. W skali laboratoryjnej wszystko funkcjonuje przy sztucznym oświetleniu (= perpetuam mobile), ale w skali przemysłowej wydajność jest nijaka. Wiele innych odkryć funkcjonuje w szklanych kolbach laboratorium, ale praktyka to co innego.
  • 2011-07-17 22:39 | Vera

    Na twarz przed amerykańskim uczonym

    Co prawda takich konstrukcji było i jest wiele. Istniały choćby wiatrowe napędy statków "żaglowych" tego typu, ale kiedy amerykański uczony dokona odkrycia, polski lud pada na twarz. A co ze statkami handlowymi napędzanymi przez ogromne latawce? To też funkcjonuje ale artykułu brak bo amerykański uczony tego nie wymyślił. Nawet gołym okiem widać, że tego typu konstrukcje nie mogą mieć porównywalnej wydajności: W wiatraku ciśnienie na skrzydła wywierane jest przez cały czas na całą powierzchnię. W konstrukcji pionowej zawsze połowa rotora porusza się pod wiatr. Nie tylko nie wytwarza energii, ale ją zużywa. Oczywiście, gęstsze ustawienie rotorów zwiększa teoretyczną wydajność z metra kwadratowego. Teoretycznie, bo nie wiadomo, jak gęsto można je ustawić i jakie są zawirowania w przypadku dużych konstrukcji. Od zabawek pokazanych na zdjęciu do prawdziwej konstrukcji przemysłowej daleka droga i wątpliwa - ponieważ wiele takich pionowych rotorów działa na świecie, ale marnie. Niestety, podobnie wygląda produkcja biopaliwa metodą fotosyntezy przez algi itp. W skali laboratoryjnej wszystko funkcjonuje przy sztucznym oświetleniu (= perpetuam mobile), ale w skali przemysłowej wydajność jest nijaka. Wiele innych odkryć funkcjonuje w szklanych kolbach laboratorium, ale praktyka to co innego.
  • 2011-07-18 17:31 | Vera

    Re:Dobrze złapać wiatr

    @nelson Zgoda. Ale ja sobie w międzyczasie policzyłam, że dzisiejsze dobre wiatraki mają moc 2 MW. Jeżeli uzyskiwana moc 4 W/M2 to taki wiatrak powinien zajmować 500 000 metrów czyli 50 hektarów. Tymczasem gołym okiem widać, że wiatrak nie potrzebuje więcej niż 5 ha. Czyli już dzisiaj wydajność tradycyjnego wiatraka jest taka, jak teoretyczna rotora.
  • 2011-07-18 19:29 | Vera

    Moja rada

    Podejrzewam, że zbyt dobra rada mogłaby się dla mnie źle skończyć, ale.. Zadłużeni, porozmawiajcie ze znajomymi za granicą. Oddajcie cały majątek i tam się przenieście zanim was jeszcze tutaj sądownie zniszczą, po czym zgłoście insolwencję według miejscowego prawa. Możecie to zrobić w Niemczech, Holandii czy Francji, może Szwecji. Może ktoś zna się na prawie brytyjskim. Zasadniczą cechą tamtych rozwiązać jest to, że nie wolno pozbawiać was minimum życiowego. Wdowa z dzieckiem nie jest prawdopodobnie nawet w stanie zarabiać tyle, by owo minimum przekroczyć. Najłatwiej i najszybciej, bo w ciągu chyba 3 lat, jest uzyskać czyste konto we Francji. W Niemczech trwa to 5-6 lat. Są nawet adwokaci oferujący zameldowanie i zgłoszenie do sądu we Francji. Ponieważ sprawa jest bardzo poważna a polskie rozwiązania pełne nienawiści do ludzi w kłopotach, dziwi mnie, że niema jeszcze ogłoszeń w gazetach. Niestety, zgłoszenie do sądu w tamtych krajach kosztuje twarde Euro, może nawet i 5 tysięcy ale nikt was nie będzie terroryzował terminami 7 dni z powodu drobnostki. Radzę Wam się zastanowić. Żal mi tylko, że jak zwykle najbardziej skorzystają cwaniacy.
  • 2011-07-20 12:00 | Vera

    Notable imperium Murdocha przed komisją Izby Gmin

    Trzeba być ostrożnym w słowach. Bo kiedy już go całkiem wyrzucą z Anglii to może Murdoch kupi Politykę. Więc na zapas lepiej się nie narażać. Bo tak na prawdę to chyba oglądaliśmy dwa różne przedstawienia. Według mnie to raczej klapa, klęska i poniżenie wielkich bonzów. Koniec epoki (oby). I nawet ta chińska żona, której bez Viagry nie razbieriosz pasuje jak ulał czyli usikał. Ale ważniejsze wydają mi się społeczne konsekwencje albo katastrofa całej brytyjskiej klasy politycznej w jej konserwatywnym wydaniu. Na razie wygląda to na ośmieszenie i załamanie neoliberalizmu, zapoczątkowane nieszczęściami Thatcher-yzmu. Tylko, czy to jest klamra spinająca cały okres, trudno jeszcze powiedzieć. Jest pewnie szereg osób, które lepiej potrafią ocenić to w perspektywie rozwoju czy upadku całego imperium. Ciekawe też, czy ta afera zbliży Brytyjczyków do Europy. Widać jednak, że polityczny i ekonomiczny neoliberalizm - tak jeszcze kochany w PL - bardziej wcześniej niż później kończy się wynaturzeniami. Zaskakuje przy tym obserwacja, że mniej przepisów nie prowadzi automatycznie do większego poszanowania prawa. Ci, którzy mają już wszystko zawsze znajdą metodę żeby mieć więcej. I uważają, że stoją ponad prawem. P.S. do skrupulatnych: Zarzut ostrożności to żart. Zamiast wymyślać mi od idiotek, napiszcie coś lepszego.
  • 2011-07-20 12:00 | Vera

    A Murdoch wszystko czyta i pamięta

    Trzeba być ostrożnym w słowach. Bo kiedy już go całkiem wyrzucą z Anglii to może Murdoch kupi Politykę. Więc na zapas lepiej się nie narażać. Bo tak na prawdę to chyba oglądaliśmy dwa różne przedstawienia. Według mnie to raczej klapa, klęska i poniżenie wielkich bonzów. Koniec epoki (oby). I nawet ta chińska żona, której bez Viagry nie razbieriosz pasuje jak ulał czyli usikał. Ale ważniejsze wydają mi się społeczne konsekwencje albo katastrofa całej brytyjskiej klasy politycznej w jej konserwatywnym wydaniu. Na razie wygląda to na ośmieszenie i załamanie neoliberalizmu, zapoczątkowane nieszczęściami Thatcher-yzmu. Tylko, czy to jest klamra spinająca cały okres, trudno jeszcze powiedzieć. Jest pewnie szereg osób, które lepiej potrafią ocenić to w perspektywie rozwoju czy upadku całego imperium. Ciekawe też, czy ta afera zbliży Brytyjczyków do Europy. Widać jednak, że polityczny i ekonomiczny neoliberalizm - tak jeszcze kochany w PL - bardziej wcześniej niż później kończy się wynaturzeniami. Zaskakuje przy tym obserwacja, że mniej przepisów nie prowadzi automatycznie do większego poszanowania prawa. Ci, którzy mają już wszystko zawsze znajdą metodę żeby mieć więcej. I uważają, że stoją ponad prawem. P.S. do skrupulatnych: Zarzut ostrożności to żart. Zamiast wymyślać mi od idiotek, napiszcie coś lepszego.
  • 2011-07-21 09:04 | Vera

    Raport o bezpieczeństwie w Polsce

    Byłoby arogancją pouczanie Pani socjolog, tym niemniej ten artykuł jest zwykłym powtarzaniem przestarzałych teorii socjologicznych z okresu 1968, kiedy to za wszystko winiono okoliczności społeczne. Wszystkiemu było winne trudne dzieciństwo. Te zabarwione ideologicznie teorie doprowadziły do poważnych problemów dzisiejszego wychowania i szkolnictwa. Skąd się biorą chociażby młodzi przestępcy "z dobrych domów"? Istnieją też ludzie, którzy mają naturalne skłonności do używania siły. Czasy się zmieniły, nauka rozwinęła i takie jednostronne płaskie spojrzenie nikogo już nie bawi a przyczyn przestępczości w żadnej mierze adekwatnie nie oddaje. Życzę szerszego spojrzenia. Pozdrawiam Vera
  • 2011-07-21 09:04 | Vera

    Czy aby na pewno?

    Byłoby arogancją pouczanie Pani socjolog, tym niemniej ten artykuł jest zwykłym powtarzaniem przestarzałych teorii socjologicznych z okresu 1968, kiedy to za wszystko winiono okoliczności społeczne. Wszystkiemu było winne trudne dzieciństwo. Te zabarwione ideologicznie teorie doprowadziły do poważnych problemów dzisiejszego wychowania i szkolnictwa. Skąd się biorą chociażby młodzi przestępcy "z dobrych domów"? Istnieją też ludzie, którzy mają naturalne skłonności do używania siły. Czasy się zmieniły, nauka rozwinęła i takie jednostronne płaskie spojrzenie nikogo już nie bawi a przyczyn przestępczości w żadnej mierze adekwatnie nie oddaje. Życzę szerszego spojrzenia. Pozdrawiam Vera
  • 2011-07-22 10:39 | Vera

    Literatura mafijna: straszny jest ten świat

    Dobrze byłoby, gdyby autor troszkę wyraźniej pokazał swoje stanowisko. Bo jak na razie to cały artykuł, to jedno pasmo narzekania i użalania, że świat nie chce pisać o Polakach. Bo przecież wszystkie te książki powinny zaczynać się od Polski, mówić o Polakach i kończyć na Polsce. Główny wątek artykułu: Urodził się w Polsce, pochodził i pierdział po polsku. Główny zarzut dla Escobara: Mało wiedział o Polsce. Jak można. Mafia a sprawa Polska. W skrócie: Kompleksy kompleksy kompleksy.
  • 2011-07-22 10:39 | Vera

    Polak największy na świecie

    Dobrze byłoby, gdyby autor troszkę wyraźniej pokazał swoje stanowisko. Bo jak na razie to cały artykuł, to jedno pasmo narzekania i użalania, że świat nie chce pisać o Polakach. Bo przecież wszystkie te książki powinny zaczynać się od Polski, mówić o Polakach i kończyć na Polsce. Główny wątek artykułu: Urodził się w Polsce, pochodził i pierdział po polsku. Główny zarzut dla Escobara: Mało wiedział o Polsce. Jak można. Mafia a sprawa Polska. W skrócie: Kompleksy kompleksy kompleksy.
  • 2011-07-22 14:42 | Vera

    Auuuu

    To jedyny poważny tekst na tym forum czyli na temat. Taki poważny, że aż wyć się chce czyli miauczeć.
  • 2011-07-22 15:38 | Vera

    Polskie firmy idą w świat

    Interesuje mnie w zasadzie jak bardzo musi być zakompleksiony dziennikarz, który przyznaje się do cudzych sukcesów (polskie firmy to jego?) jako do swoich (nam się uda). Ciekawe, czy właściciele tych firm tak się z nim chętnie podzielą majątkiem? Dopóki ten styl, że to nasze, będzie rządził dopóty interesy IM się będą tylko od czasu do czasu udawać.
  • 2011-07-22 15:38 | Vera

    Co je twoje to i moje, co je moje to nie twoje

    Interesuje mnie w zasadzie jak bardzo musi być zakompleksiony dziennikarz, który przyznaje się do cudzych sukcesów (polskie firmy to jego?) jako do swoich (nam się uda). Ciekawe, czy właściciele tych firm tak się z nim chętnie podzielą majątkiem? Dopóki ten styl, że to nasze, będzie rządził dopóty interesy IM się będą tylko od czasu do czasu udawać.
  • 2011-07-22 18:03 | Vera

    Z życia sfer

    Dawanie Polsce pieniędzy na wydawanie jest oznaką europejskiej solidarności. Dlatego Polska jak nikt inny w Europie jest ostatnio za jeszcze większą europejską solidarnością. Zupełnie inaczej było w czasach kiedy PiS i PSL opowiadały, że europejska solidarność to oszustwo. Pamiętamy też paniczny strach PiS, kiedy istniała możliwość, że Polska nie będzie w stanie wydać pieniędzy, które jej się w ramach solidarności należą i - co absolutnie niedopuszczalne - mogłoby się zdarzyć, że składka europejska byłaby wyższa (tfu przepadnij maro) niż umiejętności wydawania dotacji. Na szczęście i tu PiS wygrał, jak zresztą zawsze i wszędzie wygrywa.
  • 2011-07-22 18:03 | Vera

    Drobna uwaga

    Dawanie Polsce pieniędzy na wydawanie jest oznaką europejskiej solidarności. Dlatego Polska jak nikt inny w Europie jest ostatnio za jeszcze większą europejską solidarnością. Zupełnie inaczej było w czasach kiedy PiS i PSL opowiadały, że europejska solidarność to oszustwo. Pamiętamy też paniczny strach PiS, kiedy istniała możliwość, że Polska nie będzie w stanie wydać pieniędzy, które jej się w ramach solidarności należą i - co absolutnie niedopuszczalne - mogłoby się zdarzyć, że składka europejska byłaby wyższa (tfu przepadnij maro) niż umiejętności wydawania dotacji. Na szczęście i tu PiS wygrał, jak zresztą zawsze i wszędzie wygrywa.
  • 2011-07-26 08:38 | Vera

    Bardzo piękny artykuł i nie wiem jak zacząć krytykę

    Może tak. Pisze Pan: "Wszyscy się zgadzają, że terroryzm, tortury, prostytucja, narkotyki, aborcja – to zło". Otóż ja się z tym nie zgadzam. To nie jest prawda. Nie wymienił Pan Rewolucji francuskiej, obchodzonego odświętnie źródła wszelkiej dobroci wielkiego narodu. O Rewolucji Październikowej jeszcze niedawno nawet Polityka pisała jako o źródle szczęścia i dobrobytu. Wiele kobiet uważa, że prostytucja to bardzo pożyteczne i przyjemne zajęcie. Można tak dalej. Z faktu, że nie wszyscy podzielają Pańskie definicje dobra i zła (a tak jest w każdym omawianym przypadku) nie wynika, że są to źli ludzie. Wydaje mi się, że słabością artykułu jest bezkrytyczne przejęcie kościelno-katolickich średniowiecznych pojęć dobra i zła. Popełnia Pan błąd odniesienia norm prawnych do pojęć moralnych a nie przepisów kodeksu. Tymczasem niema bardziej subiektywnych i względnych pojęć niż pojęcia moralne. Krótko mówiąc bezwzględne dobro i zło nie istnieją bo zależą od osoby i sytuacji. Choćby: Czy wypędzenie Niemców po '45 było dobrem czy złem? A może jest tak, że źródłem zła jest korzystanie z przestarzałych pojęć chrześcijaństwa. Państwa europejskie usunęły lub próbują usunąć religijne odnośniki z przepisów a Polska walczy o preambuły. Może źródłem zła jest związane z tym tchórzostwo rzekomej elity? Zwracam też uwagę, że nie wszyscy na świecie ulegli szarmancji prezydenta Buscha. Pamiętam dyskusje o starej i nowej Europie. Stara Europa mówiła wtedy to, co Pan dzisiaj. A teraz widać skutki. Poza tym, państwa Europy (tej starej) opierają już dzisiaj swoje systemy prawne na przepisach - bez pojęć dobra i zła - a nie na Kościelnych kazaniach. To jest różnica zasadnicza. Polski sposób myślenia to w całości jeszcze średniowiecze. Byłoby wspaniałe, gdyby Pana artykuł zapoczątkował dyskusję. Czas byłoby wreszcie wejść do Europy a nie skubać brukselkę. A bez rewolucji wątpię w taką możliwość. Myślę, że mógłby Pan napisać świetny artykuł: "Źródła prawa w Europie".
  • 2011-07-26 08:49 | Vera

    Szanuję i doceniam to, co Pani pisze

    To, co pani napisała, jest bardzo piękne i świadczy o Pani wrażliwości.
  • 2011-07-26 21:03 | Vera

    Uzupełnienie

    Poważnym niedociągnięciem artykułu jest traktowanie dobra i zła jako bytów samych w sobie, prosto z biblii. Tymczasem dobro i zło to pojęcia pomocnicze, używane jako wytyczne w szybkim podejmowaniu decyzji by skrócić czas analizy. Ich źródłem jest sumienie. Można powiedzieć, że dobre jest to, co jest zgodne z naszym sumieniem a zło powoduje wyrzuty sumienia (o ile się je ma). Tym niemniej egoistyczne sumienie ma za celu uzyskanie maksymalnej korzyści. W trudnych sytuacjach jakoś tak zwykle sumienie daje się przekonać, że mamy rację. Niektórzy ignorują sumienie. Altruiści wbrew sumieniu działają na korzyść innych a z drugiej strony mamy psychopatów sumienia pozbawionych. Czy altruiści są dobrzy a psychopaci zawsze źli? Wątpię. Dlatego sumienie czyli dobro i zło nie nadają się do wykorzystania społecznie. Dopóki te proste i dawno już uznane w Europie fakty nie zostaną przyjęte do świadomości w PL, cała ta gadanina o moralności jest nic nie warta. Nie chodzi przy tam o walkę z KK. KK jest pomocny w budowie sumienia, tylko trzeba wyzwolić się z tej niewoli pojęciowej.
  • 2011-07-30 22:38 | Vera

    Bardzo rozsądny i głęboki artykuł

    Trochę za dużo u amerykańskim uczonym a trochę mało o języku polskim. Jak zwykle rewolucje i zmiany pojawiają się w miejscach i w sposób, jakiego się nikt nie spodziewał. A SMS to rewolucja. Gdyby jeszcze tak poprawiła się ortografia. Bo według mnie to ortografia określa poziom kultury i szacunku dla interlokutora. Zdaje się, że SMSy przełamały wreszcie kompletnie już zużyty, gładki i powierzchowny język Mickiewiczów i Sienkiewiczów, ciągle w kółko w tych samych nie pasujących do współczesności kręgach pojęciowych. Zmiany są tak szybkie i radykalne, że wydaje się, że jeszcze trochę i Polska zacznie dorównywać elastycznością języka innym. Chyba, że inni rozwijają się jeszcze szybciej. Pamiętam ten trup językowy ze szkoły, gdzie nowoczesność nie sięgała poza "polaka", "matmę" i "uniwerek". Trudno zresztą inaczej, kiedy się czyta wieszczów. Zazdroszczę młodym ludziom, elastyczny język to otwarta na świat osobowość. Gdybym była księdzem, wpadłabym w panikę bo jak wysłać SMSa o miłosierdziu? Nieliczne próby są żałosne. Jestem całkowicie przekonania, że rozwój społeczny i techniczny są silnie związane z jakością języka: łacina, angielski i niemiecki były tu znacznie lepsze niż słowiańskie. Zobaczymy, co będzie teraz. Pzdr
  • 2011-08-14 21:31 | Vera

    Zawsze się znajdzie usłużny

    Panie psychologu: Kopiuję żeby nie powtarzać się komentarz z blogu Pana Passenta. Zamiast pisać głupot powinien się Pan tego nauczyć na pamięć. Ze swojej strony dodam tylko, że owa "nadmierna" znaczeniowość to raczej przesada Polaka, który nie wyzbył się jeszcze całkowicie swojej przestarzałej wrażliwości ze wschodu. Reszta może pochodzić ode mnie. Zmieniłabym tylko słowo "klasowość" na "kastowość". esculap pisze: 2011-08-14 o godz. 09:19 Mieszkam w Anglii już 8 lat i na każdym kroku widzę klasowość tego społeczeństwa. Pracuje jako lekarz rodzinny i przez to mam kontakt ze wszystkimi grupami. Dzieci już od najmłodszego są zapisane do swojej klasy,bo mówią określonym akcentem i chodzą do szkół ze swojej klasy. Niestety a Anglii bardzo powszechne są szkoły prowadzone przez związki wyznaniowe i panuje w tym wielka dowolność. Młodzi ludzie w klasach „niskich” nawet nie aspirują do lepszego wykształcenia, bo znają swoje miejsce. Nie maja pieniędzy,ale chcą mieć jak najwięcej dzieci,bo to im zapewnia dochód i nie musza chodzić do pracy. Wcale nie maja predyspozycji,żeby być rodzicami i dzieci ich nie interesują ale je maja żeby nie iść do pracy. Nie zajmują się nimi i wola zając się psem lub wyjść do pubu. Widać w nich dużo złości i wielka roszczeniowość, gdy maja kontakt ze służba zdrowia. Do tego społeczeństwo angielskie lubuje się we wszelakich protokołach, dochodzeniach i komisjach. To niestety doprowadza do nie podejmowania rzutkich decyzji co niestety było widać na początku zamieszek w Londynie. Wiele pielęgniarek czy policjantów odchodzi,bo nie może znieść wiecznej „obsługi klienta” niż prawdziwej pomocy udzielanej ludziom do czego sie kształcili. Jak na razie nie widzę,żadnych ruchów politycznych,które na poważnie chcą ograniczyć klasowość tego społeczeństwa. Nie można sprowadzać tania sile robocza z całego byłego imperium i potem oczekiwać,ze ich dzieci będą siedzieć w swojej klasie, poniżane i w zasadzie bez większych perspektyw. 9000 funtów za naukę niestety im nie pomoże,ale to zaostrzenie w Amerykę w tym kraju niestety pokutuje.
  • 2011-08-17 17:58 | Vera

    Dlaczego pani Solska pisze takie banialuki?

    Na dodatek okraszone szowinizmem. Szkoda. Natomiast komentarze na forum dość dobrze oddają sytuację: Ze względu na konkurencję producenci mają podobne ceny. Naciskiem można je obniżyć o parę procent dlatego sklepy obniżają jakość, co widać. Dochodzi do tego polska chciwość i kombinatorstwo. Zwykle nowy sklep czy fabryka działa dobrze przez 2 lata. Potem kierownictwo przejmują miejscowi i zaczyna się jazda w dół. Chyba to jest jedyna rzecz, która różni tak chwalonych Polaków od reszty. Natomiast sklepy mają za dużo personelu i bardzo złą organizację. Wystarczy porównać Lidl w Pl i Niemczech. W Niemczech kasjerka zaczyna wydawać resztę jeszcze przed zapłaceniem i bardzo trudno jest zapłacić drobnymi. A w Polsce zaczyna się od dyskusji, czy Pani ma 20 Gr drobnymi. W efekcie sklep dopłaca do każdego klienta 1-2 zł tylko przez nieprzemyślaną organizację. Kto winien. Polskie sklepy są też otwarte zbyt długo jak na obroty i mają za dużo personelu. To w połączeniu z wyższym VATem bardzo podnosi ceny. Natomiast sklep rodzinny czasu nie liczy. Sklep działa kosztem życia prywatnego właścicieli. Tak jest właśnie we wszystkich krajach nie(do)rozwiniętych. To, czym się Pani Solska chwali to przykład opóźnienia w rozwoju. Kto był w Afryce, ten wie. Małe sklepy są też wynikiem ukrytego bezrobocia, gdzie wykorzystuje się każdą szansę zarobienia grosza. Gdy dochody w Polsce wzrosną, małe sklepy przestaną się opłacać.
  • 2011-08-18 12:15 | Vera

    Pomysły na ratowanie europejskiej waluty

    Podatek transakcyjny jest byłby bardzo potrzebny. Niestety wielkie lobby spekulantów giełdowych stara się wykazać za każdą cenę, że to niby bzdura. Tymczasem zlikwidowałoby to spekulacje o 90% jak w Szwecji. Niemcy nigdy nie były przeciwnikiem podatku. Mają nawet podatek spekulacyjny jeśli ktoś sprzedaje akcje szybciej niż w 6 miesięcy od nabycia. Tyle tylko, że Londyn za bardzo dba o swoich spekulantów. To samo lobby bankowe w Zurichu i Nowym Jorku. Jakoś Warszawie także milsi spekulanci od harujących na chleb obywateli. Tymczasem podatek 0,05% od obrotu dla inwestorów na giełdzie jest bez znaczenia. Podobnie zresztą Euro-Bonds. Warszawa za bo łatwiej byłoby się zapożyczać a w razie kłopotów spłacaliby Niemcy i Francuzi. Taka polska metoda solidarności. Takie narzędzia miałyby sens, gdyby dostęp do nich zależał od wiarygodności kraju, ale wtedy byłby natychmiast wrzask o nierówne traktowanie. W zwykłej formie jest to tylko środek ułatwiający dalsze zadłużanie z przerzucaniem odpowiedzialności za spłaty na innych.
  • 2011-08-18 18:44 | Vera

    Terror i terroryzm

    @max i spółka Co Ty za rzeczy wypisujesz. Pomyliły Ci się terror z terroryzmem. Terror to działania państwowe w celu zniszczenia oporu masowym użyciem przemocy. To jest właśnie to, co Izrael robi z Palestyńczykami. Natomiast dlaczego to niby, co z głupoty, lenistwa i tchórzostwa nazywamy terroryzmem nie miałby być metodą walki o wolność? Jest to metoda walki słabszego przy wielkiej dysproporcji sił. Na dodatek jest to najbardziej humanitarna i delikatna metoda walki. Dobrze przemyślany terroryzm powoduje minimalne straty i nie wyrządza wielkich krzywd uzyskując maksymalne efekty. Żadna inna wojna nie jest tak humanitarna. Wystarczy porównać liczbę zabitych cywilów w Afganistanie i w Europie czy USA (o WTC później). Chyba, że wybijani setkami uczestnicy wesel afgańskich umierali z radością widząc, że to tylko pomyłka. Nie mam zamiaru dyskutować, czy śmierć przypadkowa jest lepsza niż zamierzona. Dla mnie bez różnicy. Jeśli jestem przeciwko terroryzmowi to nie wtedy, kiedy podkładają bomby, tylko wtedy, kiedy cele terrorystów są nie do przyjęcia albo i gorzej. W metodzie islamistów nie widzę nic, co by usprawiedliwiało takie działania. Na dodatek terror i terroryzm mają fatalny wpływ na tych, którzy je uprawiają. Widać po komentarzach na tym forum jak bardzo zwolennicy Izraela są przez terror ich państwa zdemoralizowani. Potwornie. Nie widać u nich żadnych ludzkich uczuć tylko nienawiść i naginanie faktów do własnych zdegenerowanych przekonań. Podobnie zresztą i druga strona z czasem przechodzi z jakości na ilość, co widać po 9/11, ale i sytuacji w Iraku. Z terroryzmu przechodzi do bandytyzmu. Proste: Nie jest problemem korzystanie z metod terroryzmu jeśli ma się do tego powody, ale sztuką jest zachowanie umiaru by nie przekroczyć granicy demoralizacji samych siebie.
  • 2011-08-18 22:00 | Vera

    Witam Pana ponownie

    Ależ ja kocham państwo Izrael. Kocham trzymanie setek tysięcy wygnanych Palestyńczyków w obozach i bez perspektyw a potem uwielbiam zarzucać im, że nie mogą się z tym pogodzić. Uwielbiam napadać na Syrię i rabować wzgórza Golan. Uwielbiam napadać na Liban i napuszczać na siebie zwolenników Arafata i Falangę. Uwielbiam zasypywać Kanał Sueski na 2 lata. Uwielbiam zabijać Begina i truć Arafata bo chcieli się dogadać. I parę innych rzeczy. Tylko z Mazowieckim nie mam nic wspólnego. Ja w tym udziału nie brałam. Ani w wałęsowaniu ani w jaruzelszczeniu. To mi wisi obok. Bardziej interesuje mnie Obama, Merkel i Sarkozy. To mój dom i, mam nadzieję, że to widać po tym, co piszę. Ale nie myślałam, że p.Passent nie wytrzyma nerwowo i Pana wywali. Brak poziomu.
  • 2011-08-19 14:07 | Vera

    Kassander i Sławomirski

    Pan Sławomirski jest osobą bardzo specyficzną i dobrze pamiętającą odpowiednie czasy. Ma też rację, kiedy pisze, że wojnami wpędziliśmy ich w nieszczęście. Izrael jest też demokracją, ale taką szlachecką na polską modłę. Rozumienie tego działało przez długo ale czasy się zmieniają i należy myśleć o przyszłości. Problem tylko, że p. Sławomirski tego jakoś nie potrafi. Potrafi tylko płakać, że mu komuch z Polityki krzywdę zrobił. Mnie też i co? Dla mnie taką grubą kreską w sprawie Izraela były dwa fakty: 1. W nocy na arabskiej plantacji oliwek "ktoś" obciął wszystkie gałęzie. A kiedy rano Arabowie zaczęli protestować przyjechała izraelska policja i spałowała rozrabiaczy. Izraelskie spychacze zrównały terrorystom za karę pole i tydzień później przejęte zostało jako leżące odłogiem przez osadników. 2. Izraelscy żołnierze zabili dzieciaka palestyńskiego. Jego rodzice zgodzili się na oddanie organów, które otrzymało dziecko ortodoksyjnego Izraelczyka. Po przeszczepie rodzina ta powiedziała publicznie, że nie będzie się poniżać do dziękowania tym arabskim śmieciom. Panie Sławomirski! Te dwa przykłady sprzed kilku lat to moja gruba kreska. A Pańskiej ciągle nie widać. A gdzie leży czyja ojczyzna to jego sprawa. Moja nie tam, gdzie Pana i nic Panu do tego.
  • 2011-08-19 14:22 | Vera

    Myślę, że niekoniecznie na całym świecie

    To zależy jak się ten podatek zdefiniuje. Może być zależny od siedziby firmy albo akcjonariuszy albo handlarzy. Może też być przypisany do siedziby firmy, której akcje są w obrocie. Im prostszy taki podatek, tym trudniej go ominąć. Jest dużo inteligentnych rozwiązań a ci, którzy o tym decydują są jeszcze inteligentniejsi. Przypominam choćby zagraniczne interwencje amerykańskiej prokuratury w Szwajcarii czy Niemczech, gdy chodziło o łapówki. Najgorzej jest z tymi, którym się wydaje, że wiedzą. niby rozumieją i zawsze mają za złe.
  • 2011-08-19 21:53 | Vera

    Re:Rozmowa Artura

    @michrich No i byłoby Ci się udało zrobić ze mnie antysemitkę. Ale się nie dam choć takiego wroga narodu izraelskiego jak Ty jeszcze nie spotkałam. Nieźle się starasz. Czy mogę poprosić szanownego pana o jakiś przykład obelgi z mojej strony? Z poważaniem
  • 2011-08-20 10:54 | Vera

    Ale ja z Tobą nie dyskutuję o faktach

    Nie widzę najmniejszego powodu, żeby się z Tobą przerzucać argumentami. Ja zastanawiam się nad Twoim sposobem dyskusji. Muszę powtórzyć: Każda rzecz na świecie, nawet najdrobniejsza ma jakąś przyczynę. Ale ty używasz wyjaśnienia jako usprawiedliwienia. To znana od czasów eurystyki Shopenhauera metoda sprytnego manipulowania a nie rzetelnej dyskusji. Ale może rzeczywiście nie mam racji, może Ty nie jesteś sprytny tylko pełen nienawiści i zdegenerowany przez wojnę. Argumenty wyjaśniające, że to z mojej winy znajdziesz zawsze. Jesteś wyjątkowym antysemitą i szkodzisz państwu Izrael. Doprowadziłeś do tego, że tu na forum niektórzy (nie ja) zaczęli pisać o tym, że trzeba zlikwidować Państwo Izrael. Z tego punktu widzenia mówienie o sprycie to kpiny. Przepraszam. Wyrządziłeś swojemu państwu tak wielką szkodę, że nazwę dla takiego postępowania musisz znaleźć sobie sam. Mnie jest wstyd. Z poważaniem.
  • 2011-08-26 12:34 | Vera

    Adam i inni

    Ostatnio na jednym z portali w Hongkongu można znaleźć tzw. Przedłużacz pamięci. Radzę go nabyć to może wtedy pamiętałby Pan i podobni jak to było za dobrych czasów socjalizmu z tabunami Polaków do Czech, ZSRR, Bułgarii czy Turcji i co oni w tę i nazad wozili. Dzisiejszy przemyt to pestka w porównaniu. Radzę pamiętać, że bycie przemytnikiem to sprawa bardziej mentalności i niż okoliczności zewnętrznych. Tylko przez chwilę można się wymawiać biedą i okolicznościami. Inwestowanie 2 milionów w fabrykę papierosów to nie skutek ubóstwa. Przemytnicza mentalność to dziecko PRL. Bo się przecież Polakowi "należy" od 60 lat. P.S. Na świecie to efekt prawackiej mentalności wolnego rynku i rozwiązywania problemów metodą pały i policji. To także przeniesienie skutków amerykańskiej "wojny z narkotykami" Busha na cały świat. W artykule bardzo brakuje porównania przemytu towarów konsumpcyjnych do narkotyków. To by pokazało prawdziwe znaczenie zjawiska. P.S2. Problemy pojawiają się i kiedy stają się poważne, zaczyna się je rozwiązywać. To metoda znana od 3 tysięcy lat. Natomiast zwalanie winy na innych jak UE i III RP do niczego nie prowadzi.
  • 2011-08-26 13:11 | Vera

    Czytam z uznaniem

    Ten świetny artykuł nie jest zasługuje na tak fatalny tytuł. Tytuł sugeruje polskie besserwisserstwo czyli wymądrzanie się, co jest sprzeczne z treścią. Wszystkiego
  • 2011-08-26 14:43 | Vera

    Myślę, że p. Paradowska popełnia poważny błąd logiczny

    Tym błędem jest sprowadzanie pojęcia prawdy do wyników postępowania sądowego. Efektem takiego, powszechnego w PL, myślenia jest brak odpowiedzialności ludzi, którzy stają się rzekomo uczciwi tylko dzięki kruczkom sądowym. Skutkiem jest też upadek dziennikarstwa, które ma zastąpić prokuraturę. Paranoją jest wymaganie od dysponującego niewielkimi środkami dziennikarza dowodów prokuratorskich. Dziennikarz w efekcie przestaje kontrolować i krytykować bo się boi. W przypadku Pyjasa zmianie uległa ocena sądowa ale nie znikła afera Pyjasa. I za tę aferę odpowiedzialna jest arogancja SB i PZPR, które nie potrafiły wyjaśnić publicznie sprawy, dopuściły do plotek i podejrzeń i nie umiały na to zareagować. To jest właśnie afera Pyjasa. Podobnie sprawa Kowalczyka. Był przeciek do mafii starachowickiej a p. Kowalczyk jako szef policji był odpowiedzialny za utrzymanie poufności. To on się nie sprawdził i nie potrafił trzymać w ryzach swoich podwładnych. To on jest odpowiedzialny za powstanie afery. Sprowadzanie wszystkiego do wyroku sądu jest niepoważne i niema znaczenia jego osobisty udział. Przypomnijmy jeszcze 2 sprawy. Pan minister Ćwiąkalski wyleciał po samobójstwie więźnia i wszyscy go bronili bo był niewinien. Ale on był winien bo swoim aroganckim i lekkomyślnym zachowaniem nie potrafił zareagować na aferę. Szkoda tylko, że tak mało jest przypadków ponoszenia odpowiedzialności (może jeszcze Chlebowski). Jak choćby 2 dni temu nikt nie ponosi odpowiedzialności za wielki korek w Raszynie tylko z powodu głupoty przy ustawieniu świateł. To jest dobry bo drobny przykład: Odpowiedzialność to nie wyrok sądowy. I szkoda, że tej świadomości tak bardzo w Polsce brakuje. Z poważaniem
  • 2011-08-26 17:21 | Vera

    @Michał

    Szczerze mówiąc nie widzę powodu do pouczania p. Paradowskiej. Uważam, że dobrze byłoby przestać wreszcie mówić innym, co powinni mówić albo nie mówić. To taki postkomunistyczny obyczaj. Moja ocena zależy od tego, co i jak mówią. Uważam też, że nieprawdą jest stwierdzenie, że osoba bez prawomocnego wyroku sądowego jest całkowicie niewinna i może pełnić wszystkie możliwe funkcje społeczne. Niewiele teorii zrobiło w Polsce więcej złego niż ta. W ten sposób osoby o wątpliwej reputacji, zwykli kombinatorzy i cwaniacy są w stanie dorwać się do najwyższych stanowisk. Uważam, że tylko rezygnacja z zasady i eliminacja takich osób może wreszcie oczyścić życie społeczne. Istnieje w prawie status podejrzanego. Dlaczego wszyscy upierają się, że podejrzany jest z definicji niewinny. To twierdzenie niszczy życie społeczne bo oddaje je w ręce sądu. A to jest bzdura. Podejrzany powinien wycofać się z życia społecznego żeby ustalić swoją sytuację a nie tracić czas społeczny albo i wykorzystywać stanowisko dla swoich celów prywatnych. Dlatego za bardzo bardzo wątpliwe uważam też, twierdzenie p. Paradowskiej o osądzie wyborców. Mamy tego przykład w osobie senatora Stokłosy. Do czego komu jest potrzebny osąd wyborców dla senatora Piesiewicza? Myślę, że dosyć jest w Polsce ludzi na tyle odpowiedzialnych, że warto się nimi zajmować a nie bawić w terapeutę upadłego aniołka. Tędy prowadzi droga. Wolałabym usłyszeć od Pani Paradowskiej przemyślenia w tym kierunku.
  • 2011-08-26 18:07 | Vera

    @Pickard

    Nie chcę wierzyć, że piszesz takie słowa. Postaraj się korzystać trochę z rozumu. Ja piszę, że w życiu społecznym istnieje coś więcej niż tylko wyrok sądowy. I nie wolno redukować odpowiedzialności do wyroku sądu. W żadnym miejscu nie napisałam, że można podważać wyrok sądu. Wręcz przeciwnie, w polityce należy odrzucać ludzi wątpliwych, nawet jeśli wyroków sądowych nie mają. I nie można zasłaniać się przed odpowiedzialnością brakiem wyroku. Czy to tak trudno zrozumieć?
  • 2011-08-27 09:54 | Vera

    Brak jednego

    Grzyby kumulują promieniotwórczy cez z epoki Czernobyla. W wielu miejscach w Europie poziom promieniowania przekracza ciągle jeszcze normy. Nie histeryzując: Nawet kilkukrotne spożycie nie stanowi problemu. Jednak ci, którzy z chciwości wydają więcej na paliwo niż wydaliby na grzyby w sklepie powinni jednak od czasu do czasu ocenić, czy już mogą w nocy zastąpić żarówkę. No i raki chodzą po ludziach. Szczypią.
  • 2011-08-27 18:43 | Vera

    Uwaga! Debil krąży po Europie

    W Europie, gdzie dba się o zdrowie, istnieją duże obszary na których nie wolno zbierać grzybów ani jagód. Nie wolno polować, szczególnie na dziki. Jeśli jest ich nadmiar, poluje się na nie, ale mięso jest utylizowane jako zatrute promieniotwórczym cezem. Kosztuje to miliony Euro. Oczywiście dla Polaka o ograniczonej inteligencji jest to głupie. Na idiotów promieniowanie nie działa. A polskie mięso zdrowe bo niebadane.
  • 2011-08-29 13:19 | Vera

    Tak sobie mały Jasio wyobraża ekonomię

    "Podaż spotyka popyt"?? Ale przecież do kryzysu doszło z powodu handlu gorącym powietrzem, czyli tzw "pustą sprzedażą" papierów, których się niema. To właśnie zakaz tego handlu jest głównym tematem dyskusji. I wcale nie jest konieczne porozumienie wszystkich rządów świata. To bajka. "Popyt spotyka się z podażą". A jak się organizuje spotkanie, kiedy transakcji dokonuje się w ciągu 0,01 sekundy. Deutsche Bank musiał przenieść komputery z Niemiec do NY bo czas przesyłu danych uniemożliwiał pracę. Od kiedy to taki handel ma na celu inwestowanie w gospodarkę albo zwrot pożyczki z procentami. To chyba znowu bajeczka z podręcznika ekonomii dla niemowląt. To są wysoko spekulacyjne operacje, których celem jest zakup i sprzedaż akcji w ciągu kilku sekund dla minimalnego zysku. Na akcji zarabia się 0,1 centa ale poruszając miliardy można się obłowić. Artykuł można byłoby przyjąć gdyby nie następna bajeczka o inwestorach zamiast zgodnych z rzeczywistością określeń kombinatorzy, cwaniacy i spekulanci. Drugim ważnym tematem dyskusji w celu ukrócenia tego typu praktyk jest podatek (planowane 0,1%) od każdej operacji. W ten sposób dzikie i histeryczne spekulacje zmniejszone zostaną o 90%. Kolejnym krokiem byłby podatek spekulacyjny, np 30% od zysku w przypadku sprzedaży akcji wcześniej niż pół roku od zakupu. Dopiero wtedy można byłoby skorzystać ze słowa "inwestor". Niestety silne lobby finansowe blokuje wszystkie reformy w USA a Brytyjczycy bardzo się boją utraty swojej pozycji finansowej i Londynu jako centrum. To są prawdziwe przyczyny problemów.
  • 2011-08-29 18:31 | Vera

    Jak zwykle komentują niedasie, którym się należy

    Się należy więcej, się należy lepiej, się należy częściej. Tylko żeby ktokolwiek ruszył półdupki. Właśnie niedawno był strajk kolejarzy. Czy ktoś z zasmarkanych komentatorów napisał tu, że popiera, że mają rację, że dobrze robią bo to jedyna droga? Dlaczego ja jedna na tym całym zapchlonym forum uważam, że związki zawodowe są potrzebne a strajki konieczne? Nikt mnie nie poparł. Bo wam się zawsze wszystko należy i o nic nie będziecie walczyć. A strajkujący to przecież przestępcy. Przecież wojewodowie podali ich do sądu o zwrot koszów strajku. I jakoś nikt z was nie broni. No to jęczcie. Poniżające zachowanie. Jeśli chcecie mieć lepiej to się o to starajcie zamiast czekać aż wam z góry kapnie. Postkomunistyczni nędzarze umysłowi.
  • 2011-08-30 13:14 | Vera

    Jak Janusz Palikot wspiera swoją drużynę

    Kiedy się niema nic do powiedzenia, zaczyna się od kopania dołka pokazując "kto za to płaci i co się za tym kryje". To fenomen i pierwszy w Polsce polityk, który nie myśli tylko o kombinowaniu i dorabianiu na stanowiskach w polityce. Każdy może przystąpić do ruchu i w fazie początkowej na niego wpływać. Skutki tego widać, choć nie zawsze najlepsze. Im dalej tym możliwość wpływu mniejsza. Uważam, że Tymochowicz ma fatalny wpływ na ogląd tego ruchu. Tylko dlaczego nikt lepszy się nie zgłosił. Jak zwykle geniusze nic nie potrafią ale wszystko mają za złe. Ten artykuł to dobrze ukryta polska zawiść na wysokim poziomie.
  • 2011-09-01 11:19 | Vera

    Wspaniały wywiad a głównie jego treść

    Gratulacje dla p. Żakowskiego za przeprowadzenie tego wywiadu. Chociaż, te jego próby podciągnięcia Polski pod sukces są raczej śmieszne. To takie podskakiwanie "Ja też, ja też". WSZYSTKIE moje komentarze na blogach Polityki to próba nakłonienia do alternatywnego myślenia w pokazanym tu kierunku. Otwarcia oczu na inny punkt widzenia. Innego podejścia i spojrzenia nie tylko z punktu widzenia bogatych i tłustych. Niestety, bez większego efektu. Zawiść, chciwość i nienawiść górą, niezależnie od kierunku. Najważniejsze to "kto kogo i co się za tym kryje". Ale się nie zrażam.
  • 2011-09-01 16:01 | Vera

    Z rozsądnymi dyskutuję

    Odpowiadam w ten sposób na nierzeczowe ataki osobiste. Natomiast z Twojej strony jeszcze NIGDY nie spotkałam się z argumentacją. Nawet teraz. Przeczytaj swój tekst i zobacz, gdzie są argumenty a gdzie wymyślanie od...
  • 2011-09-01 23:23 | Vera

    Do moralnie poruszonych

    W latach 40-tych (po wojnie) lekarze amerykańscy przeprowadzali badania na ludziach w Gwatemali. Zarażali ludzi chorobami wenerycznymi jak syfilis i inne po czym obserwowali ich chorobę a także eksperymentowali wykorzystanie penicyliny. W niektórych przypadkach mimo widocznej choroby nic nie robili. Badania robiona na 5500 osobach, zarażano 2500 osób obu płci. Zmarło 83 osoby. Poszkodowanych wskutek chorób, kalek, było nie wiadomo ile. Sprawa wyszła niedawno po odkryciu dokumentacji. Prezydent Obama przeprosił Gwatemalę. Wielkim obrońcom wolności pewnie było wolno. Ta informacja nie usprawiedliwia Wehrmachtu.
  • 2011-09-03 10:52 | Vera

    Polska lubi bić rekordy

    Nuda
  • 2011-09-04 11:38 | Vera

    Osobliwości z laboratoriów wojskowych

    Argumentować można w obie strony: Z jednej - gdzie drwa rąbią tam... A z drugiej - nigdy nie wiadomo, gdzie.. Jednak tego typu pomysły powstają najczęściej w atmosferze tajności i niekontrolowanego poczucia misji. Artykuł pokazuje wyraźnie jak bardzo potrzebna jest jawność i zewnętrzna kontrola. Pokazuje też, jak bardzo potrzebne jest krytyczne dziennikarstwo. A w polskiej wersji: Ciekawe, ile razy dziennikarska złamała prawo i lewo? Ile tajemnic wagi państwowej ujawniła? Jaki wyrok otrzymałaby zgodnie z polskim prawem? I jak głupie jest polskie sprowadzanie dziennikarza do poziomu prokuratora.
  • 2011-09-20 15:03 | Vera

    Listy ateisty w obronie Klecholandu

    Zadziwiające, P.Kowalczyk ma za złe jedynemu politykowi, który ma odwagę krytykować Klechostan. Czy to rzeczywiście taka tania odwaga? No i te żądania wpływu na rządzenie krajem przez pojedynczego posła czy nawet partię z 6% poparcia. Taka partia jest po to by robić ferment, jak pisze Werbalista. No i jeszcze jedno. Rozmowa z Palikotem w niedzielę pokazuje, że poziom polityka bardzo zależy od poziomu dziennikarza. Gdyby tak P.Kowalczyk zechciał zwrócić swoją uwagę w tym kierunku.
  • 2011-09-20 16:19 | Vera

    Istnieją też praktyczne powody podejścia do problemu

    A tak szczerze, jeśli ta książka jest taka sobie, to po co o niej pisać? Natomiast powody zajęcia problematyką są także praktyczne i to zarówno fizykalnie jak i psychologicznie. Chodzi o rosnącą siłę komputerów i mechaniki. Z jednej strony mamy ideę zbudowania robotów, które w roku 2050 wygrałyby mecz piłkarski z drużyną ludzką a z drugiej problemy takie, jak choćby odebranie ludziom koła kierownicy samochodu. To wszystko wymaga odpowiednich modeli inteligencji, przypisanych do konkretnych urządzeń. Zgodnie ze znaną zasadą "Intelligence must have a body" i wszystkimi jej konsekwencjami. Odkrycie, że myślenie jest częścią składową organizmu a nie czymś wobec niego opozycyjnym to chyba największe odkrycie od czasu błędu Kartezjusza. Porównywalny inny błąd to twierdzenie Kanta o "prawie moralnym we mnie". Dzisiaj wreszcie zaczyna się poszukiwania socjologicznych źródeł moralności
  • 2011-09-20 16:37 | Vera

    Pan Szostkiewicz: Dlatego

    Dlaczego jest Pan tylko tłumaczem tego artykułu a nie autorem? Dlaczego w Anglii można napisać taki (dość) głęboki artykuł analityczny, a w Polsce nikt nie wychodzi poza "rozwydrzonych bandytów", którzy zamachnęli się na święte prawo własności do samochodu i lodówki? Ten drobnomieszczański kicz. Jeśli Pan Szostkiewicz uznaje za celowe tłumaczenie artykułu, dlaczego nie może napisać artykułu o polskich "kibicach", który by wychodził poza inwektywy o stadionowych bandytach? Czy ci ludzie nie są także wynikiem odrzucenia i źle postawionych celów w procesach społecznych? Czy ich także nie wykorzystują bandy? Istnieje w Polsce aż pełnomocnik do spraw wykluczeń. Nie można by go zapytać, co ma mądrego do powiedzenia i na tej podstawie ocenić zdolność partii do rządzenia? Zamiast analizy tylko bajeczki o bandycie Staruchu.
  • 2011-09-20 17:44 | Vera

    Dlaczego?

    @Sławczan Ale ja nie daję odpowiedzi. Ja się staram zadawać pytania. Zawsze można doszukiwać się różnic albo podobieństw. Zależy, czego się szuka. Ja szukam podobieństw. Racja, co do Madame Thatcher. Lat temu 20 ją podziwiałam jak i Reagana. Za naruszenie zastanych i zeskorupiałych struktur, szczególnie związków zawodowych. To było nawet potrzebne ale jako reforma a nie zniszczenie. Od czasu wielkich katastrof kolejowych, skutku reform, nic już dobrego w tym nie widzę. Natomiast problem widzę głębiej. W Niemczech mówi się: Z dziada pradziada na pomocy społecznej. Ale boję się o tym pisać bo zaraz odezwie się jakiś Korwin Mike, że to darmozjady. Tu chodzi o to, że sama pomoc społeczna to za mało. Ludziom potrzebne są perspektywy a nie tylko pieniądze. I wcale tu nie jest winien kapitalizm bo w Niemczech i Anglii idzie na to znacznie więcej pieniędzy. W Polsce natomiast żadne, a właściwie wydatki socjalne to renty dla 35-letnich policjantów. Problem niemiecki polega na tym, że nikt nie wie, jak to rozwiązać. Ale wierz mi, że jest wielu niegłupich ludzi, którzy nad tym myślą. O tym, jakie są skutki działań i czy pieniądze są prawidłowo wydane, wiadomo po 10 latach i wtedy już jest za późno. O tym wszystkim trzeba dyskutować a tymczasem w Pl chciwość wszystko zabija zgodnie z zasadą "Nienawiść bliźniego i miłość do siebie samego". Nic nie dam bo moje podatki. Niech żyje Korwin Mike.
  • 2011-09-20 19:31 | Vera

    Drogi Tenno

    To za bardzo hasłowe i za krótkie, żeby skomentować. I tak wszyscy umrzemy, może za 2-3 lata. Jeśli Ci się polityka nie podoba, jest Palikot, jest alternatywa, są wybory, są politycy, którzy sikają ze strachu. Ale jeśli wybierzesz PiS będziesz miał dalej awantury, klękanie, krzyże, obrażonych, zdrajców i zaprzańców. A Palikot to pierwszy w Polsce człowiek, który nie musi się dorabiać na sejmie. Pomyśl.
  • 2011-09-21 16:47 | Vera

    Podziwiam prezesa Kaczyńskiego. I to bardzo

    Przeglądam wpisy na blogach i w zasadzie wszędzie to samo w różnych wariantach. Mniej lub bardziej dowcipnie, ale żadnej oryginalności. Pytam siebie: Kogo wy ludzie chcecie przekonać, że Kaczyński to zło? Siebie? Czy może jesteście tak niepewni, że musicie się nawzajem potwierdzać? Czy ktokolwiek dzięki tym wpisom zmienił zdanie? Czy to tylko cyrk próżności? Bo ja uważam, że Kaczyński marnuje swój wielki talent. Gdyby się Wami zainteresował, poszlibyście wszyscy i wy i - głównie - dziennikarze na jego pasku. Do niedawna większość blogowiczów (ostatnio powiało trochę rozsądkiem - za niemiecko-unijne pieniądze) miała dokładnie jego poglądy ojczyźniane. Różnica wyłącznie w tonie. Trudno się dziwić, że prezes odniósł wielki sukces w prezydenckich. A co mamy z drugiej strony? Najpierw przywódca, który w 2 tygodnie przegrał wszystko. Ktoś tak kompletnie złamany ma obowiązek rezygnacji bo przestaje myśleć jak przywódca a zaczyna jak ujeżdżany koń czy słoń. Tymczasem nikt, ani prasa, ani społeczeństwo nie wymaga od niego wyciągnięcia konsekwencji z faktu, że miał złą koncepcję i poniósł klęskę. Skutki widać do dziś. A potem po przypadkowym zwycięstwie: Już przy pierwszej próbie - podróż do Ameryki Południowej - kompletna klapa propagandowa. Ta nieudolna i nieprzemyślana "podróż życia" i fantastyczna riposta ze "słońcem Peru". A potem już tylko gorzej. Kolejne klapy w KAŻDEJ sytuacji jak choćby samolot do Brukseli. Każda akcja publiczna premiera to klapa propagandowa a każde posunięcie prezesa to godny podziwu sukces. Listę takich przegranych akcji PO możecie Państwo sami uzupełnić. Ostatnie to owe nieszczęsne "Polska w budowie","nic nie mogę" i "aniołki prezesa". Przecież to akcja PO zamieniona na sukces PiS. Te panie nic nie reprezentują(?) Tylko kogo to obchodzi poza paroma intelektuałami na forach Polityki. Wszystkie akcje i reakcje PO są kompletnie nieprzemyślane i chaotyczne, pozbawione myśli przewodniej i konsekwencji. Próba spięć z PiS kończy się za każdym razem klęską, także ze względu na głupotę mediów. Ale to trzeba wkalkulować w strategię żeby wygrywać. Widać wyraźnie, że premier to ujeżdżony koń, którego nie stać na brykanie. Tymczasem czasy wymagają nowych idei i szybkich reakcji. Zamiast tego mamy sześciopak odgrzewanych pomysłów sprzed 10 lat. Sprzedawany jako sukces. W całej tej przedwyborczej gadaninie jedynie Palikot potrafi odpowiadać rzeczowo. Jeśli wygra, zostanie premierem, 14 ministrami i sejmem. Po co mu inni. Kocham PiS jak dżumę z cholerą ale podziwiam ich za to, że coś tak mało wartościowego może tak długo odnosić sukcesy. Tyle tylko, że ich sukcesy to wynik wielkiego talentu jednej osoby oraz nieudolności przeciwników.
  • 2011-09-22 12:58 | Vera

    Pan Krzemiński, trochę krytyki

    Czy Pan przypadkiem nie przesadza? Z Pana artykułu wynika, że to Niemcy powinni być wdzięczni, że Europa i Polacy pozwalają im płacić na swoje utrzymanie. Pisze Pan: "Prawda jest taka, o czym stale powinni Niemcom przypominać politycy i komentatorzy, że to właśnie dzięki euro Niemcy mają ogromne nadwyżki.". A czy Niemcy nie mieli nadwyżek w czasach DMarki? To samo, może towary niemieckie byłyby trochę tańsze, ale gospodarki by to nie zniszczyło, a ludziom pozwoliło lepiej żyć. Nie pisze Pan, że w ciągu tych 10 lat zwykli Niemcy zbiednieli na koszt Europy. Najniższe dochody spadły nawet do 20%. A czy ten eksport to taka święta krowa? Czy to na prawdę największe szczęście harować za coraz mniejsze pieniądze a wyniki swojej pracy rozdawać takim, którym i tak za mało i mają wiecznie pretensje? A inna możliwość: Podnieść pensje (te najniższe) i obniżyć nadwyżkę eksportu tak, żeby wreszcie sami Niemcy korzystali ze swojej pracy? Czy nie jest tak, że nadmierna konkurencyjność gospodarki służy tylko garstce właścicieli i szkodzi reszcie społeczeństwa? Pisze Pan, że dla Niemców Euro to podstawa. A czy nie jest to Pana ukryte marzenie. Unia Europejska istnieje już 50 lat a Euro dopiero 10 (20%) i jest tylko fragmencikiem układanki. Nie wydaje się Panu, że w Unii chodzi o coś innego? Politycznie. Nie napisał Pan, że to nie łaska reszty Europy (głównie oczywiście Polski, która ciągle poucza) tylko niemieckie idea pokojowego współżycia. To Niemcy zrezygnowali z części własnej suwerenności i rezygnują dalej po to by dać Europie szersze pokojowe perspektywy. Czy nie wydaje się Panu, że ciągłe narzekanie, podjudzanie i podejrzewanie o złe intencje może kiedyś Niemców zdenerwować i będą mieli dość. Tylko, kto wtedy będzie pierwszy płakał? Kto, zamiast myśleć o rozwijaniu współpracy, ciągle myśli i straszy wojną? Pana artykuł oceniam dobrze, krytyka nie jest totalna i nie zawsze dotyczy Pana. Dobrze byłoby jednak trochę skorygować swoją megalomanię, przestać arogancko "przypominać" bo to prowadzi tylko do awantur. (Niech przypomnę, jak była reakcja, kiedy Polakom "przypominano".) I docenić Niemców za to, co dali i z czego zrezygnowali, żeby inni mieli więcej a Niemcy spokój na swoich granicach.
  • 2011-09-22 13:22 | Vera

    Dzień bez samochodu

    Porusza Pan ciekawy problem sensu transportu zbiorowego. Niestety, i Pańskie wyobrażenia sprowadzają się do banalnego "szczątkowe połączenia kolejowe" i "oferta lokalnych PKS". W dyskusjach na świecie i w Polsce mamy albo zapiekłych ideologów komunikacji publicznej, rzekomo lepszej, albo maniaków "wolności", gdzie auto leczy kompleksy jako przedłużanie członka. Mnie natomiast kompletnie brakuje analiz, np. czy ciężarówki powinny jechać od granicy do granicy koleją czy autostradą. Czy taniej jest jeździć do pracy samochodem i zajmować parking (koszt budowy 20 000 za miejsce), czy taksówką. Czy z osiedli poza miastem lepiej jechać autobusem o stałej trasie i przystankach, czy lepiej 9-osobowym busem, który zatrzymuje się na życzenie. Odpowiedni system podatkowy szybko by taki system rozpowszechnił. Według mnie komunikacja zbiorowa sprawdza się tylko w transporcie od punktu do punktu, np do pracy czy szkoły na średnią odległość. Może są w Polsce ludzie, którzy o tym myślą, ale na razie widzę w Warszawie miliardy pakowane w drogi bez większych efektów w poprawie ruchu. Życie za krótkie na "Polskę w budowie". Zapomina się, że żyjemy teraz i nic nas nie obchodzi wieczność.
  • 2011-09-22 18:47 | Vera

    Obrońcy ojczyzny

    Od 2 dni obserwuję Pana komentarz. Na innych forach mnóstwo obrońców Ojczyzny, którzy wiedzą jak bronić przed złym PO czy PiS. A tu gdzie chodzi o konkretne działania, ważniejsze niż aniołki prezesa, posucha. Czyżbym ja została sama z poparciem dla p. Bendyka? Bo ten problem jest ważniejszy od wyborów i pokazuje, że o demokrację należy walczyć codziennie. Niech Pan się nie zraża brakiem komentarzy. Jest Pan z tym artykułem potrzebny.
  • 2011-09-23 22:41 | Vera

    Dla mnie nie jest bez sensu

    "Ruch radykalnie centrowy" czyli Radykalni Centryści. Toż to genialne. Bardzo mi się podoba. Świetnie pasuje do PiS. Ma 86 lat i taki wywiad. @VPS - Gratuluję. Mnie też boli ten zalew bełkotu (mojego własnego też).
  • 2011-09-24 09:50 | Vera

    Przypominanie

    @Obserwator zza Odry Serdecznie dziękuję za pomoc. To rzadki przypadek, że ktoś mi pomaga w walce z polskim szowinizmem (vide @gostom) i nienawiścią do reszty świata. Zwykle takie wpisy kończą się inwektywami. Celowo wstrzymywałam się z komentarzem ale pomału mam dość. @Pan Warzywko Skoro tak Pan chce Niemcom przypominać to może ja też przypomnę. 1. Dwa razy w Historii Polska dokonała wielkiego skoku i za każdym razem dzięki Niemcom Pierwszy raz w 13 i 14 wieku dzięki niemieckiemu osadnictwu ("na prawie niemieckim"). To byli niemieccy osadnicy. Skutkiem był niesłychany skok cywilizacyjny i powstanie rzeczywiste państwa polskiego. To dzięki temu rozsądny syn króla pieniacza mógł "zastać Polskę drewnianą a zostawić murowaną". Impulsu starczyło na 400 lat, ale polski późniejszy wkład to już tylko awanturnictwo, sobiepaństwo i upadek. 2. Drugi skok cywilizacyjny przeżywamy aktualnie i to na osobiste życzenie kanclerza Kohla. Postęp jest tak szybki, że społeczeństwo chyba nie nadąża psychicznie. Na szczęście dzisiaj wiele wypowiedzi świadczy o postępie. Wbrew temu, co pisze Pan Warzywko, dla polskich europosłów Bruksela okazała się być wielką szkołą nowoczesności. Nawet wielu z PiS to zupełnie inni ludzie niż jeszcze 5 lat temu. Oni się uczą i to głównie od Niemców (?). Może dla Pana Warzywko Bruksela to tylko miejsce dla cwaniaków, ale w takim razie powinien sam siebie zapytać, co robi w polityce. Ale ludzie czują takie postawy, co wyraża się w nędznej popularności SPD. Dzisiejsi Piraci to zupełnie inni ludzie. 3. A co do niemieckich sukcesów dzięki Unii. Na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie zobaczyć można galerię 28 portretów noblistów tego uniwersytetu. Ostatni niestety z 1961. Mimo 2 wojen światowych. Bez Unii 1/3 noblistów to byli Niemcy. Dzisiaj z Unią zdarzają się nawet lata, że żaden. (Tu muszę dodać, że to nie jest wina tylko Unii) 4. Pan Warzywko prosi o przykłady poświęcenia Niemców. Proszę: Dlaczego Airbus uchodzi za firmę Francuską i ma główną siedzibę we Francji? Natomiast dyskusje o poświęceniu dla spokoju granic była 20 lat temu tak szerokie, że nie chce się o tym pisać. 5. Pan Warzywko Przepraszam, ale uważam, że Pana Pseudo jest dla Pana obraźliwe. Tym niemniej: Pisanie "BRD" stawia Pana umysłowo około roku 1985. Dziwne, chyba, że jest pan Juso zawodowo. Pozdrawiam
  • 2011-09-24 20:21 | Vera

    Moja odpowiedź

    No i dobrze. Odpowiedział Pan. Tylko w których miejscach Pan odpowiada, a gdzie się odgryza? Jedno: Rzeczywiście, ostatnio SPD zaczyna się pozbywać Schroederów, dla których było: "Genosse der Bosse". Życzę jej w tym sukcesów. Szczerze i serdecznie pozdrawiam Vera P.S. Mój "pseudonim" ma określone znacznie i cel. Jeśli Pan trafi, może sobie poużywać. Pozwalam.
  • 2011-09-25 10:37 | Vera

    Nareszcie mamy naukowy dowód

    skąd TVN24 wie, że Tusk wygrał wybory w październiku Ale moje neutrina są szybsze i ja wiem, że wygrał Palikot Naukowo A w przyszłym tygodniu napisałam jeszcze więcej dowcipów o neutinach Kto czytał?
  • 2011-09-26 15:10 | Vera

    Arabia Saudyjska przyznaje prawa wyborcze kobietom

    Ach jak piękna ironia Pani Redaktor. Ach jak się Pani przejmuje losem tych kobiet. Daleko i nic nie kosztuje. Bo ja uważam, że to ich sprawa. To one muszą walczyć o swoje prawa bo prezenty nic nie są warte. Pomoc zewnętrzna to cichy nacisk na szejków a nie wyśmiewanie w artykule. Natomiast mnie bardzo boli, że p. Czuma (niestety poseł) uważa, że zawartość kobiecego brzucha to jego współwłasność. Stąd niedaleko do dekretu kato- bolszewików o wspólnym używaniu kobiet. Gdyby ja pisała artykuł, wotowałabym za wyrzuceniem tego gorszego niż najprymitywniejszy szejk poganiacza wielbłądów z jakiejkolwiek polityki. Żadna kobieta nie powinna oddawać na niego głosu bo to poniżanie siebie samej i oddawanie swojego brzucha na użytek innych. Tfu. Ale jak widać każdy ma inną wrażliwość i inne poczucie wartości.
  • 2011-09-27 01:32 | Vera

    Moje uwagi

    To wyjątkowo dobry artykuł. Krytyka byłaby nie na miejscu. Autor co prawda nie wyzbywa się swojej manii "przypominania" Niemcom, ale wyraźnie sam pokazuje, jak małostkowa jest ta polska mania drżących z chciwości rąk w odniesieniu do wyzwań, wobec których Niemcy stoją. Z mojej strony tylko kilka uwag co do przyczyn bo i w DE i w PL wydają mi się być podobne. Według mnie jest to sprawa pokoleniowa. Otóż Pani Merkel ukształtowana została i spędziła prawe 2/3 życia w komunistycznym DDR, gdzie marzeniem był Trabant i pozwolenie na urlop w Bułgarii. To kształtuje. Później nie przeszła zwykłej drogi niemieckich polityków, którzy muszą się przez dziesiątki lat sprawdzać na coraz wyższych stanowiskach by wykazać swoją zdolność do rządzenia. Joschka Fischer choćby potrzebował 20 lat i bycia ministrem w Hesji, gdzie oduczył się chodzenia w trampkach. Tymczasem Merkel została od razu protegowaną Kohla i z miejsca ministrowała. Jako minister wsławiła się wdrożeniem sortowania śmieci. Kohl prowadził politykę metodą intryg przez telefon i ucinał wszystkich konkurentów, czego się Merkel nauczyła. Kiedy wybuchła afera CDU okazała się być osobą tak bezbarwną, że nikt nie miał argumentów przeciw jej kandydaturze na szefa partii. No i stało się. Nie jest to droga do samodzielnego myślenia i wielkich wizji. Pani Merkel nie brała udziału w tworzeniu Niemiec co widać. Sytuacja zdaje się przekraczać jej możliwości. To samo dotyczy polskich polityków. Dla nich najważniejsze problemy to Powstanie, II Wojna, muzea i wieczne wyrównywanie krzywd. Całkowity brak perspektywy. Szczytem marzeń to ehzystencja pod opieką nowego Wielkiego Brata. Strach przed wolnością paraliżuje. To są ludzie pozbawieni samodzielnej osobowości. Wszyscy. Niema też żadnej dyskusji ani analizy sytuacji. Niema też, a przynajmniej nic na to nie wskazuje, by istniały procedury doboru nowych ludzi. Uczy się ich tylko służalczego pieniactwa. To są marne perspektywy. Podobnie blokada Kohla odbija się dzisiaj cieniem przeciętności na Niemcach. Nie jestem złośliwa, raczej smutna. W najważniejszym kraju Unii rządzi osoba o przestarzałej i ograniczonej historią osobowości a sytuacja ją przerasta. Przy lepszej samoocenie powinna sama zrezygnować. Potrzeba jest zmiana pokoleniowa i ludzie, którzy nie dadzą się terroryzować przez wyrzuty sumienia i "przypominaczy". Pan Krzemiński pisze nawet o tych młodych. Niestety, połączenie Niemiec zatrzymało rozwój (społeczny) kraju do dzisiaj. Dopiero ci młodsi pchną Niemcy dalej. I wtedy Unia ruszy dalej. Bez Merkel. Obym tego dożyła. Ale powodów do polskiego pouczania brak. Zupełnie. Dobrze, że p.Krzemiński tego nie robi.
  • 2011-09-27 23:52 | Vera

    Aż się zimno robi

    To bardzo zaskakujący komentarz. Muszę się nad tym zastanowić. Mało faktów. Wydaje mi się, że sytuacja przerasta nas zawsze. I wszędzie trafiamy na swoje granice. Bo ja też mam swoją przeszłość i choćbym bardzo chciała, nie mogę jej przeskoczyć. Widzę to w moich komentarzach. Zauważył Pan chyba, że Panią Merkel szanuję, jej przeszłość nie jest jej winą, ale to nie oznacza cofania przed krytyką. A dusza Niemców jest z jednej strony protestancko zimna i pracowita a z drugiej śródziemnomorsko wesoła z poczuciem humoru i samokrytyki, do których nad Wisłą bardzo daleko. I bardzo pokojowa. Zadziwiające?
  • 2011-10-09 22:46 | Vera

    Te komentarze to kompletna klapa profesorków

    Po uniwersyteckim uczonym należałoby się spodziewać analizy postaw, ruchów i potrzeb społecznych, których przejawem są partie polityczne. Tymczasem mamy opowieść albo bajeczkę o tym, że partie powinny uniemożliwiać powstawanie konkurencji a społeczeństwo obraziło się na SLD z powodu Arłukowicza. To się nazywa politykierstwo kanapowe a nie analiza. Tymczasem wyraźnie widać, że każda dzisiejsza partia ma za sobą pewną grupę społeczną. Tylko PJN nie miał żadnej i widać skutek. Jakie? Proszę: PO - Partia "Wielkich obszarników", którym "się udało" i obrony ich przywilejów PiS - Klerykalne mohery i narodowi szowiniści PSL - Jeszcze nie zmodernizowane rolnictwo SLD - Pozostałości po wpatrzonych we władzę RP - Partia drobnych przedsiębiorców, wolnych zawodów i tych, którzy mają na ta to ochotę. Także koniecznej do tego sekularyzacji. Jeśli ktoś potrafi lepiej, proszę.
  • 2011-10-10 17:00 | Vera

    Rzeczywiście, przyznaję, że analogia jest dziwaczna.

    Mnie chodzi jednak o jedno: O pokazanie, że partie mają za sobą pewne poparcie społeczne i dalszy rozwój partii zależy od zarówno wyznaczania celów jak i rozwoju tych grup oraz spełniania ich potrzeb. Dlatego wybrałam to szokujące określenie. Przecież każdy Polak to dzisiaj przyszły milioner, który tylko tymczasowo myje talerze na "zmywaku". PO daje im perspektywę. Popatrz jakie szlacheckie pałace z wieżyczkami buduje się w całym kraju. To sama szlachta na zagrodzie. Tyle, że ja ich nie oceniam. To fakt. W tym sensie PO jest partią tych, którym się "powodzi", a chroniona jest przez lobby tych, którzy mają rzeczywiste interesy. Mam uczucie, że ci, którzy kiedyś byli ostoją SDKPiL (?) - dzisiaj SLD - przesunęli się właśnie w tym kierunku. Ale czekam, że mnie ktoś poprawi. Wszystkiego
  • 2011-10-13 18:09 | Vera

    Pieniactwo czystej wody

    Bo jak nazwać kogoś, kogo nie stać na lekkie potraktowanie jakichś piwnych wynurzeń rodem z knajpy. I próbuje płaczliwie rozpętać na forum wojnę polsko niemiecką. Więcej w tym pieniactwa czy kompleksów? W ogólności bywa różnie, ale w tym konkretnym wypadku ten Niemiec miał całkowitą rację.
  • 2011-10-14 17:10 | Vera

    To ja już nic nie mam do powiedzenia

    Tylko mi się przypomniał ten ksiądz, którego dzisiaj parafianie wypluli z parafii bo się odważył rozmawiać z Cyganami. I ci Żydzi, co to nie mogli być spaleni w stodole bo przecież by się tam nie zmieścili. A oto moja przypowieść na takie okazje: I rzekł Wódz do Narodu Polskiego: "Ten, kto jest bez winy niech pierwszy podniesie kamień". I zabrakło kamieni nad Wisłą.
  • 2011-10-18 13:18 | Vera

    Nie widzę nic do skrytykowania w artykule

    Jedna uwaga Ta wspólnota ideowa i wspólne, płytkie, korzenie kanclerz i premiera. W tym kontekście stwierdzenie, że ważniejsza od perspektyw jest ciepła woda w kranie, świadczy o podobnej miałkości obu polityków. Albo o niemożliwości przekroczenia pewnych barier związanych z pochodzeniem. To jest rzecz, która coraz bardziej rzuca mi się w oczy. (Choć i o tym p. Krzemiński nie milczy.) Ciekawe, czy to skutek amerykańskiej dominacji, czy brak zapotrzebowania?
  • 2011-10-25 11:28 | Vera

    Ciche i ukryte insynuacje

    Bardzo przykre są te ukryte insynuacje autora artykułu. Każde zdanie krytyczne zaczyna się od słów "Przeciwnicy .. twierdzą.." i to już jest insynuacja bo krytyka nie musi oznaczać bycia przeciwnikiem. Odwrotnie - to krytycy swoją postawą mogą wymusić podwyższenie bezpieczeństwa i umożliwić w ten sposób dopiero wydobycie. Oczywiście Francuzi i Niemcy to z definicji .. i z przyczyn wyłącznie egoistycznych próbują zabronić Polakom wydobycie. Na mapie widać, że Niemcy mają być może więcej tego gazu iż Polska, ale zaczęli od samych siebie i tam próby wydobycia są z miejsca blokowane. A francuski rząd? Autor do dzisiaj nie nauczył się, że akcje organizacji to nie to samo, co stanowiska rządów. A w Polsce o tych, którzy wywołują największą histerię i są najbardziej zainteresowani zyskiem autor pisze odgórnie, że "mają świadomość politycznej odpowiedzialności". Ha ha ha!! Dowody? Niepotrzebne. I jeszcze: Jakoś ani słowa o tym, co się stało z owym 1,6 tys metrów wody użytej w pierwszym odwiercie. Pewnie czeka w rozlewisku na koniec świata. I jak jest zatruta? Jak działa na ptaki i przyrodę? Co z nią będzie? Niczego nie zatruwa? Artykuł wygląda na rzeczowy dopóki się dokładnie nie przyjrzeć. Trochę krytyki jest, ale i tak obawiam się, autorze, że inaczej wygląda rzetelne dziennikarstwo. Widać wyraźnie, że stoi Pan po stronie "naszego" gazu zamiast krytycznie oceniać z boku. Z poważaniem.
  • 2011-10-26 13:31 | Vera

    Proponuję dłuższy urlop przed następnym komentarzem tego typu

    Partie jeszcze nie rozpoczęły pracy w sejmie, premier kombinuje jakby chciał znowu pouczać świat, jak się tworzy rząd na zielonej wyspie lenistwa, a Pani Paradowska już podsumowuje i zawsze wychodzi przy tym, że SLD "już w drugim tygodniu" wygrywa z JP3. Proponuję poświęcić ten urlop na szukanie lewicowości w partii milionerów, która poświęci wszystko dla ratowania majątków i cichych przywilejów z ostatniego uwłaszczenia potomków klasy robotniczej. Bo komu najbardziej pomógł podatek 19%? Swoim? P.S. Dla mnie Kalisz jest jako adwokat symbolem, że liczy się własna praca a nie tylko towarzystwo. Dlatego nie pasuje do SLD.
  • 2011-11-08 15:57 | Vera

    Jacy odważni komentatorzy na blogu

    To przekonajcie te 10 milionów zwolenników PiS i ZKC. Wejdźcie na ambonę i powiedzcie im, ile są warte ich poglądy i ich idole. Tam można dostać po pysku, ale wy wolicie tutaj, gdzie wasze bohaterstwo nic nie kosztuje. Tania ta wasza odwaga, oj tania. Bo tu nie chodzi o jedną czy drugą akcję tylko o to, co się dzieje od lat. O to, że tych bohaterów do wyrzucania krzyża z sejmu ciągle niewielu.
  • 2011-11-09 12:02 | Vera

    Trochę rozsądku

    @Droga Joanno Gdybyś, zamiast powtarzać neoliberałów, zastanowiła się trochę nad tym, co piszesz, zauważyła byś, że wiktoriańska Anglia nie istnieje już od prawie 100 lat i Twoja argumentacja jest tyle warta, co dyskusja o pensjach w starożytnej Grecji. Zauważyłabyś też, że były w historii czasu wzrostu i spadku dochodów i właśnie w czasach wzrostu dochodów rozwijał się najlepiej angielski, amerykański czy niemiecki przemysł. Aktualny kryzys jest wynikiem działań ostatnich 10 lat i deregulacji Małgosi Thatcher z 1986 czy ustawy 1 centowej w USA z 1999, która doprowadziła do powstania czegoś takiego jak Hudson River Trading. Skoro umiesz googlować, sprawdź sobie, jakie skutki dla świata i kryzysu ma działalność tej firmy. Zakaz ich działalności to jeden z najważniejszych postulatów. Przeczytaj sobie DZISIAJ artykuł w Spiegelu o Niemczech: Ostatnie 10 lat, kiedy kryzys narastał, to okres SPADKU dochodów. Dochody spadły średnio o 93 Euro. Najbiedniejszym przez 10 lat dochody spadły nawet o 20%. Dopiero przy zarobkach powyżej 3600 Euro dochody dzisiaj wyrównały się z dochodami sprzed tego okresu. Tak, że Twoje tezy o wzroście dochodów jako przyczynie to kompletne i przestarzałe bajeczki. Świat to już zauważył, tylko Ty jeszcze nie. Bo nie poziom dochodów tylko brak regulacji i różnice w dochodach powodują kryzys.
  • 2011-11-09 13:52 | Vera

    W obronie autora

    Dużo się z tego artykułu dowiedziałam. I wydaje mi się, że jest akurat mniej tendencyjny niż większość. To moje zdanie prywatne. Ale teraz wiem, że podstawą rozkwitu owego przemysłu jest prawo własności działek "aż do środka ziemi". Na dodatek (czego autor nie pisze) właściciele tam zwykle nie mieszkają i jest im wszystko jedno co się stanie z terenem aby tylko kasa się zgadzała. Autor nie pisze, co się dzieje z tymi cysternami chemikalii po szczelinowaniu. Szkoda. A już najgorsze, co może być, to próba karania (polskie marzenia o wsadzaniu do więzienia) autora tylko za to, że pisze o czymś, czego nie lubimy. A może by tak podejść inaczej. Zamiast prezentować swoje zawsze słuszne i wiecznie prawdziwe poglądy, zastanowić się jak wykorzystać treść tego ciekawego artykułu by uniemożliwić powtórzenie historii w Polsce. Bo o tym, że jesteście przeciw nikogo nie musicie przekonywać. Tyle, że wydobycie się rozpoczyna a nikt nie zastanawia się co i jak robić żeby powstrzymać. Nie mówiąc o działaniu.
  • 2011-11-09 15:41 | Vera

    Po praniu umysłu potrzebne jeszcze suszenie. A z tym masz kłopot

    To takie typowe dla was Polaków, że nie potraficie samodzielnie myśleć tylko zawsze szukacie poparcia albo na prawo albo na lewo. 20 lat temu to ty wierzyłeś w wyższość socjalizmu. Bo wyobraź sobie, że my nigdy nie daliśmy się wyprać. I od 100 lat przedstawiamy swoje własne poglądy niezależnie od tego, co nam niewolnicze umysły insynuują. Bum
  • 2011-11-09 15:42 | Vera

    Odwołuję mój złośliwy i głupi komentarz

    Pomyłka Hau Hau
  • 2011-11-09 19:44 | Vera

    Jeszcze raz przepraszam

    Wstyd mi Proszę uznać to za niebyłe
  • 2011-11-16 11:44 | Vera

    Język, który buduje i niszczy społeczeństwa

    Brakuje mi trochę komentarza na temat skutków wyroku w sprawie "bycia na liście płac". Wydaje się, że wyrok wprowadza wieloznaczność znaczeniową w analogii do paragrafu 22 (Sołżencyn) i już dzisiaj ma skutki prawne. Jak wiadomo, każde działanie na rzecz zmiany istniejącego prawa jest "lobbowaniem" przeciw niemu. Nadużywając znaczenia słów "lobbing" można stąd karać każdego, kto publicznie wyraża inne zdanie. Zawsze. Fatalne.
  • 2011-11-22 21:36 | Vera

    Iskierka nadziei

    W tym chórze podejrzeń, zjadliwości, oskarżeń i zwykłej, ale niestety typowej, nienawiści jedna tylko iskierka radości. To lekki, spokojny i rozsądny artykuł Pni Paradowskiej. Gratuluję, oby takich więcej bo tylko z nich można się dowiedzieć, jak na prawdę wygląda polityka. Jedna uwaga. Codziennie słychać pobożne życzenia politologów bez Bożej łaski, że rząd z większością 5 głosów musi upaść. Tymczasem doświadczenia całego świata pokazują, że jest to fantastyczne dla kraju i parlamentu bo dyscyplinuje posłów większości i uniemożliwia frakcje, awantury i rozgrywki partyjne. Dzięki temu Polskę czeka okres spokoju w polityce. Oby. Tyle, że gdyby Pani to powiedziała, liczyłoby się.
  • 2011-11-29 09:38 | Vera

    Janina Paradowska rozmawia z Grzegorzem Schetyną

    Spokój i rzeczowość tej rozmowy są porażające (!) Aż się chce czytać Ale 1. Brak mi jednego pytania: Czym się Panowie Tusk i Schetyna różnią programowo? 2. Pan Schetyna potwierdza, że skład rządu jest przymiarką do czasów po Tusku. Bardzo mnie dziwi, że Pani Paradowska tego nie drąży bo ma to zasadniczy wpływ na władzę. Dzisiaj do potencjalnych następców doszła jeszcze Pani Mucha. 3. Jeszcze Expose Już dzisiaj widać, że miało one nie tylko błędy formalne (ignorowanie obywateli) ale i zasadnicze błędy taktyczne. Bezmyślne ogłaszanie jakichś tam planów reform prowadzi do tego, że każdy powołany i niepowołany już dzisiaj wie, że reformy będą dobre jeśli tylko nie zostaną zrobione tak, jak to sobie rząd wyobraża. Na całym świecie wiadomo, że reformy mają szansę jeśli nie zostaną ogłoszone za wcześnie bo to daje szansę wszelkim krytykantom i poprawiaczom. Zbyt długotrwała i niekonkretna dyskusja prowadzi do rozmamłania każdej inicjatywy. Nie chodzi nawet o treść tylko o fatalne podejście taktyczne do problemu a czarno widzę te szanse. Pani Paradowska jednak wydaje się tego nie widzieć. Z poważaniem
  • 2011-12-17 13:02 | Vera

    Autor chyba nie przemyślał problemu

    Sytuacja dzisiejsza pokazuje raczej załamanie neoliberalnego, ale w rzeczywistości drobnomieszczańskiego, pojęcia dobrobytu. Okazuje się, że własne mieszkanie (dom) to najgorsza droga do dorobienia się. Ludzie zostali wpędzeni w zadłużenie do końca życia, spłacają wielokrotność (3-4) wziętej pożyczki i żyją w ciągłym strachu przed utratą dochodów. To dzisiejsi niewolnicy systemu. A kiedy już spłacą to czy będą bogatsi? Czy mogą sprzedać jedne drzwi albo okno, żeby pojechać na wakacje? Na dodatek ludzie zostali podzieleni na tych, którym się należy i którzy w razie problemów idą wrzeszczeć do prezesa bo nic ich nie obchodzi oraz tych, którzy muszą sami dbać o wszystko. Czas chyba zauważyć, że własność mieszkaniowa jest największym wrogiem rozwoju gospodarczego a milionerskie wille służą tylko powstaniu klasy służących i wyrobników. Własne mieszkanie jest wrogiem kreatywności i postępu. Blokuje mobilność społeczną i poszukiwanie nowej pracy. I tak nie zapobiega temu, że niektórzy mają 2-3 mieszkania, które stoją puste, oraz reszta niema nic. Winien jest system podatkowy, który odnosi się z pogardą do najbiedniejszych a preferuje gromadzenie niepotrzebnego majątku. System chroni też pieniactwo po obu stronach. Utrzymanie mieszkań jest w Polsce zbyt tanie i można sobie pozwolić na trzymanie wielu pustych tak na wszelki wypadek. Podsumowując. Rozwiązanie jest proste: Z jednej strony wysokie opodatkowanie drugiego domu czy mieszkania o ile nie jest wynajmowane. Ułatwienie ochrony przed samowolą i właścicieli i wynajmujących. Likwidacja podatku od wynajmu przez osoby prywatne. Limity cen wynajmu. I najważniejsze. Wreszcie poważny program budowy mieszkań pod wynajem. Nawet jeśli w Niemczech po jakimś czasie takie bloki są rozbierane. Na koniec hasełko: Własne lokum to droga do biedy i zgryzoty. Zamiast mnie zaatakować bo to teoria naprawy świata, proszę o lepsze pomysły.
  • 2012-01-04 01:13 | Vera

    Demokratyczne standardy

    Ta ocena jest prawidłowa, ale trochę za krótka i niezbyt daleko idąca. 1. Wulf został prezydentem nie za swoje zasługi tylko jako przypadkowy kandydat p. Merkel po nagłym odejściu prezydenta Köhlera. W efekcie jest to głównie problem pani kanclerz, która pokazała, że nie potrafi wyjść poza partyjniactwo w obsadzaniu stanowisk. Sam Wulf miał marną opinię, niczym się nie wykazał ani przed ani po wyborze i był za młody, co mu wypomniano bo przez kilkadziesiąt lat będzie pobierał 20 tys euro renty za nic. 2. Zwracam uwagę, że nie groził niczym karalnym, tylko zapowiadał ograniczenie kontaktów z dziennikarzami. Z polskiego punktu widzenia to żadna groźba, a z niemieckiego niesłychane naruszenie standardów. Może przypomnijmy: 3. PiS nie tylko groził ale i zerwał kontakty z TVN i SuperStacją. Jakoś nikt z tego powodu w Polsce nie robił rabanu. Nie stracili też przez to głosów a dzisiejsze "tzw. reżimowe" media nie raczyły się tym zajmować. Dlatego pouczanie o demokratycznych standardach jest z tego punktu widzenia co najmniej niesmaczne i lepiej byłoby w komentarzach wstrzymać się od takich ocen. Oczywiście nie dotyczy p. Krzemińskiego Z poważaniem
  • 2012-01-04 12:00 | Vera

    Drobny przekręt w tytule

    W treści artykułu Karzai mówi, że chciałby aby NIEMIECKA armia została dłużej. Wcale nie próbuje dowartościować Polaków mówieniem o NATO. Dlaczego akurat właśnie Niemcy są lubiani i szanowani a nikt nie jest zainteresowany polskimi doświadczeniami transformacji, które tak chętnie rozdaje prezydent i inni? A swoją drogą owo "lubienie" ma się tak do rzeczywistości, że liczba zabitych Niemców przekroczyła 50. Może lepiej by było nie dać się tak bardzo lubić.
  • 2012-01-04 17:47 | Vera

    Fantastyczny artykuł

    Chyba pierwszy raz czytam w Polsce artykuł, który pokazuje, że ludzie dawniej po prostu żyli, działali i robili interesy a nie tylko ratowali ojczyznę albo ją bezinteresownie kochali, jak w Polsce choćby Rej czy Kochanowski; Albo sobie za nią wyrywali języki. Takim artykułem mógłby Pan pokazać się w dowolnym miejscu na świecie, i w Niemczech. Pokazał Pan, że Luter jest symbolem zerwania ze średniowieczem, ale i że istnieje tego materialna strona. To w PL duże nowatorstwo. Gratuluję. Podobnie mógłby Pan jeszcze napisać artykuł o marnych interesach Gutenberga, wynalazcy druku. I o cyrkach związanych z finansowaniem i kredytowaniem interesu. Może tylko: Luter jest nie tylko ojcem nowoczesnego języka niemieckiego, tzw hanowerskiego, zwanego "HochDeutsch". W ten sposób Luter jest też ojcem całej nowoczesnej państwowości niemieckiej i jego sposobu myślenia (Holendrzy odpadli, a Austriacy jeszcze nie doszli). Myślę, że bez Lutra nie istniałoby państwo niemieckie a kilkanaście drobnych kraików. W Polsce takim reformatorem był tylko Kazimierz Wielki, król, który pokazał, że nie wojny i bitwy tylko "murowanie" państwa przynosi trwałe efekty. Pozdrawiam
  • 2012-01-04 23:09 | Vera

    Mój wpis z września 2011

    Pokazany sposób myślenia to w całości średniowiecze. Niema bardziej subiektywnych i względnych pojęć niż pojęcia moralne. Wiele kobiet uważa, że prostytucja to bardzo pożyteczne i przyjemne zajęcie. Czy są złe? Krótko: bezwzględne dobro i zło nie istnieją, bo zależą od osoby i sytuacji. Czy wypędzenie Niemców po '45 było dobrem czy złem? Pamiętam dyskusje o starej i nowej Europie. Stara Europa mówiła, że wojna jest zła, a Polacy, że to fajne. A dzisiaj kto ma rację? W kogo wstąpił szatan? Dzisiaj państwa Europy (tej starej) opierają swoje systemy prawne na przepisach - bez pojęć dobra i zła, jako nieprzydatnych. Artykuł traktuje dobro i zło jako byty samoistne. Tymczasem dobro i zło to pojęcia pomocnicze, używane jako wytyczne w szybkim podejmowaniu decyzji by skrócić czas analizy. Ich źródłem jest sumienie. Można powiedzieć, że dobre jest to, co jest zgodne z naszym sumieniem a zło powoduje wyrzuty sumienia (o ile się je ma). Tyle, że egoistyczne sumienie ma za cel uzyskanie maksymalnej korzyści. W trudnych sytuacjach jakoś tak zwykle sumienie daje się przekonać, że mamy rację i jesteśmy dobrzy. Niektórzy ignorują sumienie. Altruiści wbrew sumieniu działają na korzyść innych a z drugiej strony mamy psychopatów sumienia pozbawionych. Czy altruiści są dobrzy a psychopaci zawsze źli? Wątpię. Dlatego sumienie czyli dobro i zło nie nadają się do wykorzystania społecznie. Jedynie do takich scholastycznych rozważań.
  • 2012-01-06 20:42 | Vera

    Ach ta prostytucja

    Drogi Marcinie Bardzo Cię poruszyła ta jedna sprawa. No cóż, wiadomo, gdzie księża najchętniej wkładają/trzymają palec. Dla mnie to był przykład bez znaczenia. Bardzo Cię proszę, wyjaśnij mi różnicę między taką, która z 100 mężczyznami po 100 zł i taką, która z jednym za 10 tys. Przeprowadź dyskretny wywiad w rodzinie, gdzie leży granica, za ile. Bo, że istnieje, to pewne. Przeczytaj też historię papieża Aleksandra VI (1495) i jego kochanek, dzieci, morderstw własnych dzieci i wojen. W jednym muszę Cię zasmucić. W krajach, gdzie prostytucja uważana jest za zwykły zawód, nastąpiły bardzo poważne zmiany. Wyjaśnij, dlaczego niby chodzenie do łóżka ma wiązać się bycie dobrem czy złem. Takiego związku niema. Pozdrawiam
  • 2012-01-06 20:59 | Vera

    Czyli święta minęły.

    Bardzo mi się podoba Pani tekst. Pełna zgoda. Czekam jednak na przeprosiny za niepoważny tekst sylwestrowy. Myślę, że poważnie zaszkodziła Pani swojej wiarygodności. Nie można cały rok poświęcać się "dla narodu" a na koniec powiedzieć, że to był żart albo Prima Aprilis. I wszystko jest cacy. Jedyne, co może Panią usprawiedliwiać to to, że dała się Pani chyba wciągnąć w to świąteczno-noworoczne "kochajmy się, wszystko piękne". Niestety, Szanowna Pani, dawny żłobek nazywa się stajnia albo i gorzej. Zmiana nazwy go nie zamieni w hotel wielogwiazdkowy. Sukcesów w Nowym Roku i więcej takich komentarzy, jak powyższy.
  • 2012-01-09 15:48 | Vera

    Spotkanie przywódców Francji i Niemiec

    A ja czekam na analizę jakiegoś dziennikarza a nie na wynurzenia ironizującego cwaniaczka, który swoją pogardliwą wyższość próbuje pokazać choćby zbitką słowną z nazwisk - rzecz w prawdziwym dziennikarstwie niesłychana. Z poważaniem
  • 2012-01-09 15:48 | Vera

    Merkel i Sarkozy

    A ja czekam na analizę jakiegoś dziennikarza a nie na wynurzenia ironizującego cwaniaczka, który swoją pogardliwą wyższość próbuje pokazać choćby zbitką słowną z nazwisk - rzecz w prawdziwym dziennikarstwie niesłychana. Z poważaniem
  • 2012-01-18 11:53 | Vera

    Pan Szostkiewicz

    Mało mnie interesuje TV Trwam. Przy nie nie trwam. Natomiast problemem jest dla mnie Pan i Fundacja Helsińska. Instytucja to zabiera głos w sprawie, w której może ma, może niema racji. Ma tu inne zdanie niż Pan. I może Pan to napisać. Istnieje wiele instytucji i osób, które lubię, a które na jakiś temat mają inne zdanie niż ja. Ale Pan zaczyna w bardzo wulgarny i insynuacyjny sposób oceniać Fundację Helsińską? Podważa Pan natychmiast uczciwość tej organizacji. Takie typowo polskie: A bo za Mieszka I to byliście za Niemcami. I natychmiast podskórna insynuacja. Znaczy, że jesteście bandyci. Wstyd. To, co Pan napisał, to właśnie TV Trwam w Polityce. Obrzydzenie bierze.