Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(375)
Komentarze użytkownika: Werbalista
  • 2010-12-19 08:33 | Werbalista

    Re:Moc informatyczna jak elektryczność

    @ Patryk Swietna analiza i komentarze. Chcialbym jednak zwrocic uwage na nieco inne problemy, jakie upatruje w "chmurze". Pierwszy to ten, ze zgodnie z Moore's law - szybkosc i pamiec komputerow podwaja sie mniej wiecej co dwa lata. Zarowno programy, jak i dane moga byj juz teraz skladowane w PC. Czyli nie ma potrzeby przenosic ich do "chmury" i tym samym zostawiac je w postaci "zakladnika", bedac calkowicie na lasce tego, kto zarzadza systemem. Drugi moj problem z "chmura", to ten, ze obawiam sie, ze taki system zostanie zastosowany w celu wysysania pieniedzy od odbiorcow, tak jak robia to w tej chwili telefonia komorkowa, telewizja kablowa, a szczegolnie firma Apple. Samo w sobie nie jest to grozne, jesli powstanie odpowiednio wielka konkurencja i kontrola panstwa zapobiegajaca stworzenia monopolu. Ale jak ta kontrola wyglada to wiemy juz dzisiaj biorac pod uwage tylko Telekomunikacje, PKP, czy poczte, itd. Trzeci problem, to brak zabezpieczen prawnych dotyczacych wlasnosci i kontroli informacji zawartych w "chmurze". I nie chodzi tu tylko o "bezpieczenstwo danych", ale takze o odpowiedzialnosc, czyli - kto placi, jak nastapi wyciek, czy wrecz utrata danych? Czwarty - i ostatni problem - to ten, ze w interesie wszystkich, zarowno panstwa, jak i firm komputerowych jest wcisniecie nam - uzytkownikom - jak najglupszych komputerow (terminali), ktore beda pod kontrola firm dajacych nam dostep do sieci, jak i panstwa, ktore bedzie mialo dostep do wszelkiej informacji, bez koniecznosci odwolywania sie do prawnych procedur. I to najbardziej mnie martwi, bo konkluzja jest taka, ze "chmura" nieuchronnie nadchodzi. Pewnie, jak w dawnych czasach powstana lacza jak BBS, gdzie niedobitki zwolennikow "wolnych" komputerow beda sie spotykac, piszac do siebie na przestarzalych (a pewnie juz wtedy - nielegalnych) pecetach.
  • 2011-02-02 16:00 | Werbalista

    Re:Polscy piloci wojskowi - dlaczego spadają?

    @ Ana Fantastyczny pomysl. Popieram w stu procentach. Na pewno wyjdzie taniej.
  • 2011-02-02 16:08 | Werbalista

    Re:Łatwiej o broń. Również przez… internet

    @ dziadek 2 A najlepiej to wszystkich zamknac profilaktycznie, moze sie do czegos przyznaja. Restrykcyjne przepisy robia wiecej zlego niz dobrego. Komuna juz zdechla, ale stosunek braku zaufania do obywateli pozostal be z zmiany. Ale ma Pan racje - najlepiej wszystkich za ryj i bedzie porzadek.
  • 2011-02-02 16:28 | Werbalista

    Re:Łatwiej o broń. Również przez… internet

    @ dziadek 2 Guzik prawda! Po pierwsze w USA nie trzeba miec zadengo zezwolenia, z wyjatkiem kilku miast o bardziej restrykcyjnych przepisach. Bron moze kupic kazdy mieszkaniec danego stanu, a sprawdza sie tylko, czy byl karany albo leczony psychiatrycznie. Jesli nie - to nie trzeba starac sie o zadne dodatkowe zezwolenia. Po drugie - druga poprawka do konstytucji gwarantuje obywatelom prawo do posiadania broni wcale nie dlatego, zeby bronili sie przed dzikimi zwierzetami i wojowniczymi Indianami, tylko dlatego, ze tworcy konstytucji przewidzieli mozliwosc przetworzenia sie rzadu demokratycznego w tyranie. Posiadanie broni, jak rowniez zakaz uzywania wojska wewnatrz kraju skutecznie zapobiega takiej mozliwosci. Kazdy zolnierz, nie lamiac swojej przysiegi, moze, a nawet musi odmowic wykonania rozkazu dotyczacego pacyfikacji jakichkolwiek rozruchow osob cywilnych. Od tego jest policja i Gwardia Narodowa (w ostatecznosci). Dlatego posiadanie broni w USA to taka wazna sprawa, a ilosc broni jest taka, ze wypada niemal jedna sztuka na glowe. I bardzo dobrze. Mozna czuc sie bezpiecznie.
  • 2011-02-02 18:48 | Werbalista

    Re:Łatwiej o broń. Również przez… internet

    @ dziadek 2 To jest argumentacja z ksiezyca. Wszedzie znajda sie ludzie niezrownowazeni, niepoczytalni, albo, po prostu, przestepcy. Zakaz posiadania broni tego nie zmieni. A co sie stanie, jak w Pana kraju nastolatek ukradnie bron ojcu - policjantowi, albo oficerowi wojska, mysliwemu? To wtedy cos to zmieni? Podazajac tokiem Panskiej argumentacji najlepiej Polske byloby zmienic w jedno wielkie wiezienie albo szpital psychiatryczny. Wszyscy w papierowych ubrankach (zeby nie mogli sie powiesic), plastikowe sztucce (ktorymi krzywdy nie mozna zrobic), a cale zycie pod czujnym okiem kamer. Wie Pan, w Ameryce, dawno temu Beniamin Franklin powiedzial, ze ten, ktory wybiera bezpieczenstwo ponad wolnosc, nie zasluguje ani na jedno, ani na drugie.
  • 2011-02-03 21:22 | Werbalista

    Re:Etyka w polskich szkołach

    @ jasiek Dlaczego na Harvardzie nie mozna by bylo zatrudniac duchownych roznych wyznan? Ja jestem jak najbardziej za religia w szkolach, skoro juz tak ustalono. Tylko - w jednym tygodniu - katolicka, w drugim - protestancka, w trzecim - muzulmanska, w czwartym - prawoslawna, potem - zydowska, buddyzm, hinduizm, itp. Wtedy bedzie sprawiedliwie. Stanie sie zadosc i duchowi i literze zapisu prawnego. Poza tym, szkola jest od nauczania, a nie wychowywania - to zadanie rodziny, a w zakres wychowywania wchodzi takze wychowanie religijne. Przykazanie: "Nie zabijaj" jest wyjatkowo niedobranym przykladem, bo wcale nie wynika z religii katolickiej, tylko z kazdej religii i systemu etycznego. Zawlaszczanie sobie zakazu zabijania, jako wyjatkowo moralnego, katolickiego przykazania jest naduzyciem. Jesli juz musi sie Pan powolac na jakies przykazanie, to moze lepiej na to pierwsze: "Nie bedziesz mial innych bogow przede mna". To przynajmniej jest unikalne judeo-chrzescijanskie przykazanie.
  • 2011-02-03 21:50 | Werbalista

    Re:Łatwiej o broń. Również przez… internet

    @ monikaadams Przepraszam, to jakies mistyczne myslenie. W czasach obowiazkowego poboru do wojska, co roku kilkaset tysiecy mlodych Polakow uzyskiwalo legalny dostep do broni, przynajmniej na czas sluzby. I czy z tego powstala jakas klasa zabojcow? Nie! Na razie nielegalna bron - jak wszedzie - maja w rekach bandyci, ktorych jeszcze bardziej osmiela to, ze praworzadny obywatel nie ma do tej broni dostepu. Pewnie, ze trzeba liczyc sie z jednostkami, ktore sa niezrownowazone, ale to malenki margines. Prosze przyjrzec sie statystykom: http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/952/50844/Przestepstwa_przy_uz yciu_broni.html
  • 2011-02-04 02:53 | Werbalista

    Re:Etyka w polskich szkołach

    @ jerry111 Ma pan racje. Przykazanie sa z Biblii i dotycza Zydow, Muzulmanow i chrzescijan wszelkiej masci. Z mojej strony to byl skrot myslowy, bo przeciez innej religii nie naucza sie w szkolach. Tym niemniej dziekuje za uwage. Bede sie staral wyrazac bardziej precyzyjnie. Pozdrawiam.
  • 2011-02-04 09:32 | Werbalista

    Re:W sercu ułana

    Bije w dach rekonstrukcjonista pulku ulanow. Czemu Panstwo maja taki pogardliwy stosunek do kawalerii II RP? Wiele juz razy musialem tlumaczyc, dlaczego te formacje byly konieczne i nieuniknione w Polsce, w tym czasie. Nie chce tu tych argumentow powtarzac. Obyczaje, jakie panowaly w kawalerii nie roznily sie specjalnie od innych polskich obyczajow w tym czasie. Na pewno - nie od piechoty, czy lotnikow. Nie rozumiem, co jest obrzydliwego w ulanskich obyczajach. Prosze wziac pod uwage, ze Wieniawa- Dlugoszewski - legenda ulanow (szwolezerow, wlasciwie) - wielokrotnie narazal swoje zycie, nie z ulanskiej fantazji, tylko dla dobra ojczyzny - i tak do konca jej sluzyl. Dzis mozna sie nasmiewac z tych "malowanych chlopcow" na konikach, ale jednak w 1920 roku ojczyzne nam uratowali. I to tylko w dwa lata po uzyskaniu niepodleglosci. Racje ma tkw, piszac, ze wraz z ulanami odeszly do lamusa poczucie honoru i przyzwoitosc. Prosze zapamietac, ze najdluzej walczacy w Polsce oddzial kawalerii byl pod dowodztwem majora Hubala. Ulani, szwolezerowie, strzelcy konni maja swoja chlubna karte w historii Polski, a takze - wojskowosci w ogole. Lance do boju, szable w dlon... A tradycja nie zaginie.
  • 2011-02-14 17:35 | Werbalista

    Re:Beatyfikacja, która odbierze nam papieża?

    Swietny artykul. Na marginesie procesu beatyfikacji, chcialbym tylko zobaczyc jakies opracowanie, z ktorego by wynikalo ilu faktycznie propagatorow kultu JPII przeczytalo ze zrozumieniem choc jedna jego ksiazke. Bo z moich rozmow i luznych dyskusji wynika, ze nikt! Konopielka.
  • 2011-02-15 15:49 | Werbalista

    Re:Beatyfikacja, która odbierze nam papieża?

    Szanowna Barbaro: Najwyrazniej mam problemy z przekazaniem tego, co chce. Sadow nie wyglaszalem. Wyrazilem prosta prosbe o dane statystyczne. Pewnie obracasz sie w bardziej intelektualnym towarzystwie, niz ja. Zazdroszcze. Ja zadaje tylko dwa pytania: "Czy chcialbys, aby JPII wyniesiono na oltarze?" (co zwykle spotyka sie z baranim wzrokiem), wiec precyzuje: "Czy chcialbys, aby Ojciec Swiety, Jan Pawel II zostal swietym? - na co otrzymuje gorliwa odpowiedz: "Tak". A potem, drugie: "Jesli czytales jakakolwiek ksiazke, wiersz, czy sztuke - to czy moglbys podac tytul?" - znowu baranie spojrzenie. Masz, Barbaro, zatem szczescie, ze tak wielu Twoich znajomych czytalo prace JPII. Ale radzilbym sprawdzic.
  • 2011-02-15 19:46 | Werbalista

    Re:Beatyfikacja, która odbierze nam papieża?

    @ 2011-02-15 16:34 | Kolega królika Czy zawsze trzeba tlumaczyc sarkazm? Napisalem "Czy chcialbys, aby JPII wyniesiono na oltarze?" (co zwykle spotyka sie z baranim wzrokiem)", wiec jasne chyba, ze trzeba zadac pytanie dodatkowe, ktore zrozumieja (Ojciec Swiety na swietego). Teraz lepiej?
  • 2011-02-20 20:27 | Werbalista

    Re:Romans Martina Heideggera i Hanny Arendt

    Dziekuje bardzo za te cytaty. Warto jednak czytac komentarze. Nie znalem ich, ale - prawde powiedziawszy - wiecej czytalem Arendt niz Heideggera. Dla mnie rzuca to calkiem nowe swiatlo na jego prace. Pozdrawiam.
  • 2011-02-25 11:17 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Toczyla sie (i toczy) dyskusja na temat antysemityzmu Polakow. Otoz wystarczy przeczytac wiekszosc wpisow na tym forum zeby wyrobic sobie zdanie na temat. Co dla mnie jest bardziej interesujace, to fakt, ze Polityke czytaja osoby na ogol bardziej inteligentne i wyksztalcone niz przecietna. To, ze wlasnie osoby na wyzszym poziomie wyrazaja antysemickie opinie jest bardzo dla mnie niepokojace. Jesli bowiem takie opinie panuja w grupie lepiej wyksztalconych, bardziej oczytanych, to jakie opinie panuja w wiekszosciowej grupie mniej wyksztalconych, ktorzy opieraja sie na "zbiorowych", popularnych opiniach? Tam sytuacja wyglada chyba jeszcze gorzej. Ergo: w Polsce od lat dwudziestych nic sie nie zmienilo. "...Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie..." - jak pisal nieoceniony Galczynski.
  • 2011-02-25 15:02 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Dalsza dyskusja chyba nie ma sensu, bo moi przedmowcy uwazaja, ze "antysyjonizm" to cos innego niz "antysemityzm". Ciekawostka historyczna jest, ze dokladnie tej samej argumentacji uzywaly systemy komunistyczne (popierajace kraje arabskie), takze i w Polsce w 1968 roku, co doprowadzilo do masowych zwolnien z pracy polskich Zydow, a w rezultacie do eksodusu polskich Zydow do Izraela. Ale to oczywiscie nie byl "antysemityzm". Gomolke nie mozna bylo oskarzyc o rasizm, po prostu byl "antysyjonista". Gratuluje Panom towarzystwa. Oskarzenie panstwa Izrael o rasizm jest wierutna i totalna bzdura. Izrael przyjmuje emigrantow z calego swiata, bez wzgledu na rase i kolor skory. Warunek jest tylko jededn - emigrant musi wyznawac wiare zydowska. Ale kazde panstwo ustanawia swoje wlasne prawa emigracyjne, a w tym przypadku to kwestia religii. Prawo to jest ustanowione po to zeby Izrael pozostal panstwem zydowskim, nie tylko z powodu tego, ze jest "bezpieczna przystania" dla Zydow na calym swiecie, ale takze symbolicznie - dla zachowania swojej religii (bardzo roznorodnej) oraz kultur Zydow w roznych czesciach swiata. Midzy innymi dlatego ustanowiono jezyk hebrajski oficjalnym jezykiem - jezyk, ktorego, poza religia, nie uzywano od tysiacleci. Mial zlaczyc Zydow na calym swiecie w ich wlasnym panstwie, obalic bariery jezykowe pomiedzy przybyszami z roznych stron. Nota bene: Moze wiecie Panowie, ze najwiekszymi "antysyjonistami" sa ortodoksyjni Zydzi?
  • 2011-02-25 15:09 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Tu nie chodzi o "latki", czy "metki". Prosze sie zastanowic, jakie sa reakcje Zydow na tego rodzaje komentarze. I to Zydow polskich, nie mowiac o reakcjach na swiecie - i tu - juz nie tylko Zydow, ale calych spolecznosci. To niewazne - Panowie, czy czujecie sie "antysemitami", tylko jak was postrzegaja inni.
  • 2011-02-25 20:28 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Dziekuje za moralne wsparcie, Kolego krolika. O populacji Arabow nie pisalem, bo nie chcialem sie rozpisywac. Ale prosze zwrocic uwage na hipokryzje, gdy cudzoziemcy zaczynali nabywac w Polsce ziemie. Jaki sie krzyk podniosl, ze nas wykupia i wynarodowia. Ale jesli chodzi o Izrael, to juz uzywaja innego jezyka - tam wolno. A zreszta ksenofobia w Polsce nioe dotyczy tylko Zydow, ale w ogole wszystkich "obcych" i wiele pewnie wody uplynie zanim sie to zmieni. Szkoda tylko, ze nawet w tej bardziej oswieconej warstwie spoleczenstwa.
  • 2011-02-26 14:10 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Bardzo dziekuje wszystkim, ktorzy zamiescili tu swoje komentarze i ciesze sie tez, ze to tej dyskusji tu doszlo. Do tej pory mialem dosc mieszane uczucia na temat oskarzania Polakow o antysemityzm. Teraz spokojnie bede mogl mowic, ze wiekszosc Polakow na calym swiecie to antysemici, bez wzgledu na obecne miejsce zamieszkania. Nie bede powtarzal argumentow, bo wiele zostalo juz na ten temat powiedziane, wiec szkoda czasu. I tak kazdy zostanie przy swojej racji. Z kolei ja moge zostac oskarzony o filosemityzm i bedzie to prawda, gdyz dla mnie to fascynujaca kultura, godna glebszych studiow. A z komentarzy mozna tylko wyciagnac wniosek, ze nikt nie uwaza sie za antysemite, a Zydzi sami sa sobie winni, ze ich nie lubia. Ciekawa zatem bylaby definicja Zyda. Wg. prawa panstwa Izrael Zydem jest kazdy, kto mial choc babke Zydowke, wzglednie oficjalnie przeszedl na wiare zydowska. Jednak jest olbrzymia ilosc ludzi, ktore te warunki spelniaja, lecz wcale nie czuja sie Zydami. Mamy w Polsce pamiec o wielkich poetach, ktorzy czuli sie tylko i wylacznie Polakami: Staff, Tuwim, Lesmian, Brzechwa - zeby tylko wymienic najwybitniejszych. Wiec taki np. argument "nadreprezentacja Zydow" nie trzyma sie kupy. Jak dobry poeta - to Polak; jak minister (na przyklad) - to Zyd. To Mickiewicz byl Litwinem? Milosz - Zmudzinem? Itd., itd. Kwestia w Polsce, kto jest kim jest bardzo skomplikowana, ale choc byla w Polityce niedawno poruszana, jako kwestia tozsamosci narodowej, to jednak nikogo to specjalnie nie porusza. Zydzi - to co innego! Pozdrawiam i zycze powodzenia w dalszych rozwazniach. (W jidisz top pilpul).
  • 2011-02-26 15:08 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ tkw Jasne, ze wnioski wyciagnalem na podstawie kilku wpisow, bo a) Urodzilem sie wczoraj, b) Nigdy w Polsce nie bylem, oraz c) Z Polakami nie rozmawiam na codzien. Pisalem juz raz, ze nie ma to zadnego znaczenia, jak autorzy wpisow czuja sie na temat antysemityzmu, tylko jak postrzegaja ich inni (nie tylko Zydzi). @ Kolega krolika Oczywiscie, ze pytam o droge. Gziez bym smial kpic. Pytanie: jakimi umyslami? Zrodloslowem "umyslu" jest "mysl". Powtarzanie bardzo starych przesadow oraz tzw. "madrosci" ludowej nie stanowi w mojej opinii procesu myslowego. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich.
  • 2011-02-26 15:41 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ tkw Skoro oczekujesz deklaracji, to rzeczywiscie zawsze tak myslalem. Jednak myslalem tez, ze dotyczy to raczej nizin spolecznych, tych ludzi niedoksztalconych, nieoswieconych - i choc stanowia wiekszosc spoleczenstwa, to jednak sadzilem, ze ta warstwa o wiekszym intelekcie pozbyla sie wszelkiej ksenofobii. Choc widze, oczywiscie, swoj blad. Natomiast ta dyskusja przekonala mnie ponad wszelka watpliwosc, ze antysemityzm - jak pisal Kolega krolika - wsrod Polakow "wyssany jest z mlekiem matki", bo obejmuje cale spoleczenstwo, bez wzgledu na inteligencje, czy poziom wyksztalcenia. Choc zle mowie, nie powinienem byl napisac "antysemityzm", tylko ogolnie pojeta ksenofobia. Zmieni sie to ciagu pokolenia lub dwoch, ale trzeba poczekac az wymra wszystkie mamuty. Pozdrawiam.
  • 2011-02-26 16:30 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    Ciesze sie, ze udalo nam sie porozumiec. Nie "biegasz u mnie" za antysemite. Po prostu zastanawia mnie twoja argumentacja; piszesz: "A okoliczności powstania Izraela są chyba z gruntu inne niż okoliczności powstania choćby państwa polskiego?" Niby jak, konkretnie? Panstwo polskie nie istnialo przez 200 lat; Izrael przez 2 tysiace lat. Granice panstwa polskiego nie pokrywaja sie z zadnymi historycznymi granicami wtedy, gdy Polska (Unia polsko-litewska) istniala. Izraela granice - tez nie. Wiec rownie dobrze mozna argumentowac, ze obecna Polska to tez taki "sztuczny twor". Nie chce wywolywac nowej dyskusji, ale wiesz o co mi chodzi. Jesli chodzi o Izrael, to moj stosunek jest zarowno emocjonalny, jak i pragmatyczny. Dziadek moj - rdzenny Polak - zginal w Oswiecimiu, nie wiadomo za co. Dlatego odczuwam pewna wiez z Zydami, ktorych rodziny tam zginely. Stad zwiazek emocjonalny. Pragmatycznie, jako mieszkaniec USA, widze Izrael, jako jedyne sojusznicze panstwo w tym regionie i dlatego zawsze bede popieral wszystkie subwencje na rzecz Izraela (nie bedac Zydem). Mit o jakims niesamowitym wplywie zydowskiego lobby w USA jest nieprawdziwy. Szczegolnie widac to w obecnej sytuacji politycznej. Egipt (sojusznik) - w ogniu. Libia (przeciwnik) - w ogniu. To samo, jesli chodzi o inne panstwa arabskie. Jedynym sojusznikiem na ktorego mozna liczyc, to Izrael. Male panstwo, ale majace stabilny rzad i sprawna armie. Reszta "panstw" (szczepow wlasciwie) kloci sie miedzy soba i w ogole nie mozna na nich polegac. Wystarczajaco pragmatycznie?
  • 2011-02-26 18:19 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ tkw To strasznie mile, ze jestes takim idealista. Ja jednak jestem zwolennikiem relapolitik. Glownie oznacza to, ze w polityce nie ma przyjaciol, sa tylko interesy narodowe. Polacy mieszkaja na Ziemiach Zachodnich (Odzyskanych) od tysiecy lat? Jalta podobna do decyzji ONZ? Moze i tak, ale my - Polacy - pogodzilismy sie w rodzinie europejskich narodow i nie wystrzeliwujemy rakiet, ani nie wysylamy samobojcow z bombami zeby sie wysadzili w powietrze w autobusie w Wilnie, czy Lwowie. Mala roznica. Podpisalismy, jako panstwo, odpiwiednie umowy o uznaniu granic z sasiadami i na tym koniec sprawy. Moze nam sie to nie podobac, ale takie sa realia. Granice Polski wyznaczono (bez naszego udzialu) w 1945 roku; Izraela w 1948 roku. Roznica 3 lat. U nas wtedy wojna prawie sie skonczyla, w Izraelu trwa do dzis. Mimo wszelkich inicjatyw aby zakonczyc ten bezsensowny konflikt jakos nie widac rezultatow. Panstwa arabskie chca po prostu likwidacji Izraela, a na to nie pozwola ani jego mieszkancy, ani USA. Jakos nie widze ludobojstwa ze strony Izraela, natomiast widze ze strony Palestynczykow. Izraelczycy nie zabijaja z premedytacja cywilow, choc oczywiscie sie to zdarza, w wyniku akcji przeciwko terrorystom. Palestynczycy w ogole nie staraja sie likwidowac celow wojskowych, preferujac akcje terrorystyczne przeciwko cywilnej ludnosci. Jakos tu widze roznice. Kwestia Indian w Ameryce? No coz, zostala dawno rozwiazana. Indianie, albo wlasciwie rozne szczepy indianskie zostaly zdziesiatkowane, a nastepnie zamkniete w rezerwatach. I rzad i spoleczenstwo robia obecnie wszystko aby te krzywdy naprawic. Do status ante bellum nie da sie wrocic, ale mozna probowac naprawic zlo wyrzadzone przez naszych przodkow. Dlatego Indianie maja status odrebnego narodu (wszystkie plemiona), zwolnione sa od wszelkich federalnych podatkow, a takze maja swoja autonomie oraz prawa, ktore nie przysluguja obywatelom amerykanskim. Podobnie jest z potomkami afrykanskich niewolnikow. Staramy sie, bo coz mozna wiecej zrobic. Sytuacja i empatia zmienilaby sie diametralnie, gdyby zaczeli organizowac terrorystyczne zamachy (vide Czarne Pantery). Pozdrawiam.
  • 2011-02-26 19:39 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ tkw Dzieki za odpowiedz. Sam sklaniam sie ku ideom panslawizmu, ktory w Polsce nigdy nie byl popularny. Slowianie, a Polacy - to nie to samo. "Kac moralny" - z jakiego powodu. Polowa Polakow mieszka poza granicami Polski, choc nikt naprawde nie potrafi policzyc ilu ich wyjechalo z powodow politycznych. Kosciuszko, Pulaski - w Ameryce. Mickiewicz w Paryzu. A to tylko drobne przyklady. Podziw dla Arabow? Tak, ze dawna kulture. Dzisiaj - za terroryzm? W ten sposob nie wygrywa sie z nikim. Sabra i Szatila w Libanie - to masakra przeprowadzona rekami Falangi (ugrupowania chrzescijanskiego). Kwestia, czy wojska izraelskie mogly temu zapobiec - jest sporna. Niewatpliwie Falanga byla sprzymierzencem Izraela, wiec czes winy spada na Izrael. Trudno to jednak kwalifikowac jako ludobojstwo ze strony Izraela (probowano, ale nie obstalo sie w sadzie). Okreslenie "idealista" nie oznacza u mnie "naiwny frajer". Sam tez jestem w pewnym sensie idealista, czego najlepszym dowodem jest to, ze tu pisze. Ciagle wierze, ze da sie kogos przekonac racjonalnymi argumentami (a to czysty idealizm). Pozdrawiam.
  • 2011-02-26 19:57 | Werbalista

    Prześladowcy za kratki

    Co za bzdurne prawo. Ofiara najpierw musi zlozyc zeznania na policji, potem prokurator musi wniesc sprawe do sadu, a w koncu - po rozprawie - sad zadecyduje, czy oskarzenie jest sluszne, czy nie. Ile to potrwa? To czy nie lepiej wprowadzic procedure, gdzie ofiara zwraca sie do sadu bezposrednio proszac o wydanie orzeczenia o zakazie kontaktu. Po doreczeniu takiego orzeczenia, kazdy niechciany kontakt jest traktowany jako obraza sadu i w tym przypadku sad ma szerokie mozliwosci zastosowania sankcji karnych. Procedura blyskawiczna, a ofiara uzbrojona w orzeczenie moze szukac skutecznej obrony u policji. Proste i skuteczne.
  • 2011-02-26 19:57 | Werbalista

    Uporczywe nękanie, czyli stalking, nareszcie będzie karane.

    Co za bzdurne prawo. Ofiara najpierw musi zlozyc zeznania na policji, potem prokurator musi wniesc sprawe do sadu, a w koncu - po rozprawie - sad zadecyduje, czy oskarzenie jest sluszne, czy nie. Ile to potrwa? To czy nie lepiej wprowadzic procedure, gdzie ofiara zwraca sie do sadu bezposrednio proszac o wydanie orzeczenia o zakazie kontaktu. Po doreczeniu takiego orzeczenia, kazdy niechciany kontakt jest traktowany jako obraza sadu i w tym przypadku sad ma szerokie mozliwosci zastosowania sankcji karnych. Procedura blyskawiczna, a ofiara uzbrojona w orzeczenie moze szukac skutecznej obrony u policji. Proste i skuteczne.
  • 2011-02-26 21:01 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ zadymausa Nie zauwazylem atakow osobistych. "Przekomarzanie sie" - to w koncu cecha dyskusji. Mozna to i tak nazwac. Ja nazywam to "polemika". Argumenty, ktore przytaczasz opisalem juz przedtem. @ tkw Nie bede wracal do poprzedniego, bo tak mozna w nieskonczonosc. W koncu to Chrystus powiedzial "A ta, ktora jest bez winy niech pierwsza rzuci kamieniem". Zadne panstwo, zadne spoleczenstwo nie jest bez swoich win. I nie dlatego tu pisze, tylko dlatego, ze na wlasne oczy widze tu ksenofobie, ale nikt nie chce tego przyznac, ale to nie do ciebie uwaga, lecz do wiekszosci blogowiczow. Najgorsze w tym jest, ze w ogole tego nie widza. A szkoda, bo mozna miec wieksza perspektywe, szersze horyzonty, a przynajmniej realny stosunek do swiata. Gorzkie to mysli. Pozdrawiam.
  • 2011-02-27 09:21 | Werbalista

    Re:Prześladowcy za kratki

    @ 2011-02-27 03:20 | m-kow Alez przeciez zakaz kontaktu nie jest zadna kara, tylko srodkiem administracyjnym, wiec zeznania ofiary, zlozone pod przysiega sa calkowicie wystarczajace. Natomiast osoba objeta takim zakazem zostaje o tym powiadomiona i ma prawo od tego sie odwolac do tego samego sadu i przedstawic odpowiednie dowody. Wtedy, jesli sad uzna te dowody za przekonywujace, to wlasnie wnioskodawca odpowiada za falszywe zeznania. Prosty i nieskomplikowany mechanizm.
  • 2011-02-27 17:26 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ 2011-02-27 10:21 | Realista Alez czuje tez ten zwiazek emocjonalny "...z Rosjanami, Polakami, Romami, homoseksualistami i masą innych ludzi którzy również ginęli w Oświęcimiu..." i prosze zwrocic uw2age na stosunek wiekszosci Polakow do wymienionych kategorii. Taka sama ksenofobia. Polacy nie cierpia Rosjan, Romow i homoseksulistow. To dlaczego Zydzi mieliby byc wyjatkiem? Wiec zadnej indoktrynacji nie bylo. Prosze sie przyjrzec realiom - Realisto. Porozmawiac z kilkoma Polakami na temat ich stosunku do kategorii ludzi, ktore wymieniles. Chyba nie musze wiecej przekonywac. Gdyby nie "jednostronna/wypaczona polityka USA względem Bliskiego Wschodu", to Izraela od dawna by nie bylo. Uwazam, ze USA potrzebuje sojusznikow, lecz jedyny sojusznik, na ktorego mozna liczyc. Egipt wlasnie sie "przewrocil", a czy nastepny rzad bedzie kontynuowal polityke przyjazna dla USA, tego nie wiadomo. Jednak Ci, co ocaleli mieli gdzie powrocic, natomiast Zydzi takiego kraju nie mieli. Poza tym, oprocz Zydow, zadna nacja nie zostala tak skrupulatnie wymordowana. Owszem, Zwiazek Radziecki stracil wiecej obywateli w czasie wojny, ale nie byli oni systematycznie wymordowani. Wiekszosc zginela, jako zolnierze - w walce, a nie w komorze gazowej. W wyniku tej katastrofy dla Zydow, oraz obojetnosci swiata wobec masowych zbrodni, swiat poczul sie zobowiazany do stworzenia warunkow ustanowienia panstwa zydowskiego. I wedlug mnie bylo to zobowiazanie moralne. Piszac, ze USA nie mialoby zadnych wrogow, gdyby nie popieralo Izraela, to to juz calkiem z palca wyssane. USA ma wszedzie wrogow, jawnych, albo ukrytych, ale calkiem niewielu przyjaciol. A jak chodzi o lobby, to jasne, ze kazde lobby ciagnie w swoja strone; AARP na rzecz emerytow, NRA na rzecz wlascicieli broni, i tak mozna bez konca.Jesli chodzi o "wymuszanie" obslugi prawnej i PR - to proste. Nie podpisujcie kontraktow z takimi bankami. Ja tez zawierajac umowe zmuszany jestem do wielu warunkow, ktore nie sa mi na reke. Ale to kompromis, a jesli nie moge sie do takiego kompromisu zmusic - to odstepuje od zawarcia umowy. Pozdrawiam.
  • 2011-02-28 11:51 | Werbalista

    Re:Wizyta Tuska w Jerozolimie

    @ 2011-02-28 09:09 | Right of return "Jeżeli majątku po swoich przodkach chcą i otrzymują Żydzi którzy mają polskie korzenie to dlaczego prawa do tego samego w odniesieniu do majątku w Izraelu nie mają Palestyńczycy?" Swietne pytanie, na ktore niestety nie znam odpowiedzi. Byc moze ktorys z dyskutantow wie, czy Palestynczycy otrzymali rekompensate, czy nie? Pewnie moglbym sprawdzic to sam, ale jestem pewien, ze ktos wie cos na ten temat.
  • 2011-03-02 13:32 | Werbalista

    Re:Prześladowcy za kratki

    @ 2011-02-28 11:05 | Joanna Kopytowska Wydaje mi sie, ze 3 lata to bardzo powazna kara. Poza tym, jak juz pisalem, wedlug mojej opinii problem polega na prewencji, a nie - karaniu. Szybkie i skuteczne dzialanie prawa lepiej zapobiega pozniejszej, mozliwej eskalacji niz kara w nieokreslonej przyszlosci. @ 2011-03-01 08:38 | Zosia Podaje link do strony omawiajacej ten problem: http://prawo.vagla.pl/node/7777 Nie wiem, czy zrobiono cos na ten temat, ale w USA to dziala - skutecznie, bo naruszenie przepisu karane jest odszkodowaniem, niewielkim, ale takim, ze warto dochodzic w sadzie.
  • 2011-03-02 13:50 | Werbalista

    Re:Adwokat Ludwika XVI

    Pozwole sobie tylko dodac, ze zostal stracony z wyjatkowym okrucienstwem, bo poszedl na gilotyne ostatni. Zmuszony zostal byc swiadkiem smierci swoich najblizszych. Plugawe to bylo.
  • 2011-03-02 14:14 | Werbalista

    Politycy PiS i trzaskanie drzwiami

    Ze wszystkim sie zgadzam, ale czy ktos moglby mi wyjasnic dlaczego partia o nieznanym programie i reprezenetowana przez osoby takiego pokroju ma poparcie az 30 procent spoleczenstwa?
  • 2011-03-02 14:14 | Werbalista

    Politycy PiS i trzaskanie drzwiami

    Ze wszystkim sie zgadzam, ale czy ktos moglby mi wyjasnic dlaczego partia o nieznanym programie i reprezenetowana przez osoby takiego pokroju ma poparcie az 30 procent spoleczenstwa?
  • 2011-03-02 14:33 | Werbalista

    Re:WYWIAD: Polska się laicyzuje

    Nie nasmiewaj sie! Sysia podeszla do sprawy za wasko. Komuna wyniszczyla cala inteligencje (co mozna zauwazyc). Na nieszczescie wprowadzila przymusowa nauke czytania, a co gorzej - pisania, czego tragiczne skutki mozna do dzisiaj zauwazyc. "Agresywny kapitalizm skutkiem komunistycznego sposobu myslenia" - fajne.
  • 2011-03-02 17:08 | Werbalista

    Re:Politycy PiS i trzaskanie drzwiami

    @ 2011-03-02 16:32 | Mike Prosze sie nie obrazic, ale z tym "obiektywizmem dziennikarzy", to jakas bzdura, ktora nie wiadomo kto wymyslil (a wlasciwie wiadomo - sam prezes). Otoz to reporterzy powinni byc obiektywni, jesli chodzi o relacjonowanie faktow i zdarzen. Samolot spadl i to jest fakt. Czy na pokladzie byl czlonek grupy Wawele, czy tez najgorszy prezydent w polskiej historii juz nie nalezy do faktow. Tym zajmuja sie felietonisci oraz inni dziennikarze, ktorzy glosno mowia o swoich pogladach i wcale nie musza byc obiektywni, jak np. ojciec dyrektor - tez dziennikarz w koncu. Mamy juz jasnosc?
  • 2011-03-04 12:29 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Swietny artykul. Warto byloby jeszcze dodac oczywistosci, ze USA w ogole powstalo z checi oderwania sie od ogolnie obowiazujacej religii w Wielkiej Brytanii i, choc poczatkowo panowal tu tez religijny rygoryzm, to pozniej - w wyniku emigracji z roznych stron swiata, narodzila sie tolerancja religijna. Tolerancja ta zostala zagwarantowana konstytucyjnie (wlasciwie w pierwszej poprawce), a obecnie traktowana jest jako pewnik. O religii sie nie rozmawia, przejawiajac w ten sposob szacunek dla pogladow rozmowcy. Za dyskusje na temat religii mozna bardzo latwo wyleciec z pracy, bez wzgledu na stanowisko. To temat tabu. Mozna rozmawiac o tym z wspolwyznawcami, ale to tyle. Natomiast jakis kosciol jest na kazdej ulicy. Sa duze i male. Najczesciej male. Na niektorych ulicach jest po kilka kosciolow roznych wyznan. Niektore koscioly sluza roznym wyznaniom w rozne dni tygodnia, albo godziny. Kosciol ewangelicki np. moze udostepnic swoj lokal spolecznosci zydowskiej - i nie ma problemu. Polska jest niemalze monolitem wiary katolickiej i nie ma zadnej tolerancji dla innych wyznan (ani tez zadnej refleksji na tematy religijne). To wielka szkoda dla kraju, tam gdzie bezmyslnie klepie sie pacierze, do kosciola chodzi, bo "wypada", ale w ogole nie poswieca sie mysli o tym czym jest Bog, czy jest w ogole, a czym jest religia. W USA roznica polega na tym, ze inaczej postrzega sie wiare, w sensie tym, ze kazda zasluguje na szacunek. Mozemy nie zgadzac sie z Mormonami, Swiadkami Jechowy, czy Zielonoswiatkowcami - ale istnieja i funkcjonuja w spoleczenstwie, wiec ich wiara zasluguje na szacunek. W Polsce nie ma takiej koncepcji (vide ostatnie wydarzenia powieszenia symboli innych religii przez partie Palikota). Oprocz krzyza w Polsce nic nie bedzie tolerowane. Piekny przyklad tolerancji. Do pana Mieczyslawa S. Kazimierzaka: Kazdy ma swoje zmartwienia. Pan martwi sie o "nadreprezentacje" Zydow; ja martwie sie o nadreprezentacje idiotow. To prawdziwe zmartwienie.
  • 2011-03-04 13:45 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Niebardzo rozumiem. Moj komentarz byl na temat "obrazu Boga", wyrazonego w roznych religiach w USA, tolerancji w stosunku od innych religii. Wyrazilem ubolewanie, ze "monolityzm" religijny w Polsce nie pozwala na zadna dyskusje, ani odstepstwa od oficjalnie przyjetej religii. Choc powiniem byl, nie napisalem, ze Polska jawi sie jako teokracja, a to bardzo niepokojace, jak kazda monokultura, przekonana o swojej wyzszosci nad reszta swiata. Co do tego ma ekonomia polityczna? GATT i wolny rynek w dzisiejszym swiecie to nie kwestia wyboru, tylko koniecznosci. Mozna to odrzucic, jak Korea Polnocna, czczac jedynego wodza i dzucze (samowystarczalnosc), ale do czego to prowadzi? Sa sytuacje, gdy szlachetna jednostka poswieca sie dla ogolu, ale w obecnych warunkach nie ma takiej potrzeby. Skad wiec te spekulacje, ze "liberalny indywidualizm" najbardziej odpowiada judaizmowi? Wszystkim odpowiada. Wolnosc i mozliwosc wyrazenia swojego indywidualizmu to normalna ludzka cecha. Prosze pamietac, ze w podstawowym dokumencie ustanawiajacym USA znajduja sie slowa: "Life, Liberty and the pursuit of Happiness". To wlasnie "liberalny indywidualizm", wcale nie narzucony przez Zydow.
  • 2011-03-04 17:29 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    @ 2011-03-04 14:32 | Mieczysław S.Kazimierzak Dalej nie rozumiem. Probowalem w swojej wypowiedzi skontrastowac wielosc roznych wyznan w USA z jednowyznaniowa Polska. Co to jest "chrześcijaństwo w swej najbardziej rozwiniętej postaci", to oczywiscie kwestia gustu. Mormoni beda mowili swoje, a baptysci swoje, itd. Kazdy chrzescijanin uwaza, ze to jego odmiana to "najbardziej rozwinieta postac". I o niczym to nie swiadczy. Antysemityzm u Polakow jest realny, ale to tylko jedna forma ksenofobii, jaka sie u Polakow objawia. Nikogo w sumie nie lubia, nie wylaczajac siebie samych. To minie. Mlodziez rozjechala sie troche po swiecie, wiec nastpne pokolenie bedzie juz inne. @ 2011-03-04 14:06 | taen Nic nie mieszam. Wolnosc, to wolnosc. "Wolnego rynku" nie ma na razie. To stwor mitologiczny, ktory nie wystepuje w naturze. "Wolny rynek" to byloby calkowite zniesienie oplat celnych i zlikwidowanie doplat panstwa dla niektorych branz przemyslowych oraz rolnictwa, a nade wszystko wyrzeczenie sie przez panstwo (UE) kontroli bankowej (stopy procentowe, kurs walutowy). To bylby "wolny rynek". Na to sie w ogole nie zanosi w najblizszej przyszlosci. Wiec rynek jest, jaki jest. "Koniecznosc", o ktorej pisalem, to koniecznosc dostosowania sie do reszty. Zadne panstwo teraz nie moze specjalnie gospodarczo odstawac, bo zniszczy je konkurencja. Dlatego podalem przyklad Polnocnej Korei. Pozdrawiam.
  • 2011-03-04 21:10 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    @ 2011-03-04 17:35 | Kolega królika Dziekuje za kmplement. Wolalbym jednak zeby byl to tylko zart, a nie smutna prawda. @ 2011-03-04 18:40 | Mieczysław S.Kazimierzak Jesli - jak pan twierdzi - chrzescijanstwo jest tylko jedno, to w koncu Maria jest swieta, czy nie? A w ogole kwestia swietych? To sa swietymi, czy nie? Bo to dzieli wiele galezi chrzescijanstwa. I tak mozna bez konca. Dziel Tadeusza Zielinskiego nie czytalem, tyle tylko, ze powstaly juz prawie 100 lat temu, wiec troche traca myszka. Domyslam sie, ze chodzi o "Hellenizm, a judaizm". Nie bede sie podejmowal analizy, wspomne tylko, ze od tego czasu powstalo wiele innych, wybitnych dziel na temat antropologii, a Zielinski jakos nie jest szczegolnie znanym autorytetem. Prof. Kevin MacDonald, behawiorysta, tj. przedstawiciel tej galezi psychologii, ktora zostala zdyskredytowana w zeszlym wieku - plecie w swoich pracach kolosalne bzdury. owszem wydal pare ksiazek, ale Sienkiewicz tez i dzis uwaza sie je za dziela historyczne, mimo, ze nawet w zamierzeniu takie nie byly. Powolywanie sie na autorytet MacDonalda, to tak jakby powolywac sie na Juliusza Verne odnosnie wyprawy na ksiezyc. Poczytac mozna - autorytet zaden.
  • 2011-03-05 08:09 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Dziekuje za zainteresowanie moja wypowiedzia. Powiedzenie "szukam Boga" odnosi sie do kazdej religii, nie tylko chrzescijanskiej, wiec wedlug tej reguly nalezy wszystkie religie traktowac jednakowo, jako rownowartosciowe. Sek w tym, ze w Polsce jest religia rzymsko-katolicka, z naciskiem na "katolicka". Uwaza sie za jedynie sluszna religie i aktywnie zwalcza inne kierunki chrzescijanstwa, nie mowiac juz o religiach niechrzescijanskich. "Katolicka", to znaczy "Powszechna". Wiec z nazwy juz nie uznaje konkurencji. Jak to wyglada w praktyce pokazuje historia. Heretykow przeciez palono na stosach, Polakow tez. Tadeusz Zielinski byl interesujaca postacia, ponoc kandydatem do nagrody Nobla, ale - jak pisalem - bylo to prawie sto lat temu, a w miedzyczasie antropologia posunela sie naprzod. Jego rozwazania na pewno sa bardzo interesujace z historycznego punktu widzenia, ale trudno studiowac kazda galaz wiedzy w ten sposob, a specjalista w tej dziedzinie nie jestem, wiec opieram sie na najnowszych autorytetach. Z pracami Kevina MacDonalda nie zapoznalem sie doglebnie, ale w tym co przeczytalem zauwazylem od razu bledy metodologiczne, takie, ktore w ogole dyskwalifikuja go jako naukowca. Nie napisalem ani slowa o zapatrywaniach politycznych prof. MacDonalda, tylko o jego specjalizaji naukowej, jako psycholog behaviorysta, ktora to dziedzina zostala zdyskwalifikowana naukowo w zeszlym stuleciu. Prekursorem tej dziedziny psychologii byl zreszta Pawlow, ten od "psa Pawlowa". Interesujace eksperymenty, ale prymitywistyczne teorie, ktore nie sprawdzily sie, jesli chodzi o czlowieka. Zalozenia pracy prof. MacDonalda nie podobaja mi sie, bo zaklada on pewne pewniki. Pisze na przyklad o "Zydach", tak jak bylby to zhomogenizowane spoleczenstwo. Tymczasem tak nie jest i nie dotyczy to zadnego spoleczenstwa w ogole. Nie ma czegos takiego, jak "Polak" - ogolnie. Czy Mickiewicz byl Polakiem, czy Litwinem (Litwo, ojczyzno moja)? Babka jego byla ponoc Zydowka. Czyni go to w czesci Zydem? Mam kuzynow, niewatpliwie polskiego pochodzenia, ale w trzecim pokoleniu nie czuja sie ani troche Polakami. To kwestia urodzenia czynilaby ich jednak Polakami? I tak dalej... Wiec tego typu uogolnienia szalenie mnie draznia. Nie ma czegos takiego, jak "Zyd", tak, jak nie ma czegos takiego, jak "Polak". Mozna mowic w ten sposob ogolnie, ale nie wolno wyciagac z tego konkluzji o jakims "naukowym" charakterze. Prosze pamietac, ze zarowno Elizabeth Taylor, jak i Michael Jackson przeszli na judaizm. Prawnie czyni ich to Zydami. Z kolei Trocki byl niewatpliwie zydowskiego pochodzenia, choc nigdy nie czul sie Zydem. Dzierzynski zas byl niewatpliwie polskiego pochodzenia i stworzyl najbardziej ponura instytucje na swiecie - CZEKA. Jaki z tego wniosek? Ano zaden. Nie mozna uogolniac. To najprostszy sposob aby popasc w bledy. @ 2011-03-05 03:27 | kris Roznica polega na TOLERANCJI i nienarzucania swoich wierzen innym. Pozdrowienia Moi koledzy - Zydzi roznia sie diametralnie jesli chodzi o punkt widzenia na panstwo izraelskie. Sa wsrod nich syjonisci (ci, ktorzy popieraja to panstwo ze wszystkich sil) oraz zdecydowani przeciwnicy tego panstwa. Paradoksalne jest to, ze najbardziej religijni sa najwiekszymi jego przeciwnikami. Nie mozna zatem mowic o wewnetrznej kohezji "Zydow". Zydzi sa zroznicowani i nie mozna ich traktowac jako jednolita grupe.
  • 2011-03-05 10:21 | Werbalista

    Re:Obraz Boga w Polsce i w USA

    Przepraszam, ze jeszcze polemizuje, ale te PEWNIKI wcale nie sa takie pewne: @ I - Pochodzenia religii, ani tez pochodzenia zycia nie mozna stwierdzic w tej chwili naukowo. Natomiast antropologia wysunela pewne teorie na temat rozwoju religii, tak jak teoria ewolucji wyprowadzila mysl o ewolucji gatunkow. NIe mozna powiedziec, aby te badania byly "jalowe". Prowadza nas do lepszego zrozumienia umyslu czlowieka i dzialania przyrody. @ II - Tego nie rozumiem. Co to jest antyczna religia? Politeizm, z Zeusem na czele? Coz to ma wspolnego z chrzescijanstwem? A moze wtajemniczenia dionizyjskie? @ III i IV - Jesli mowa o uczyciach religijnych, to byc moze chodzi tu o emocje duchowe. "Mdly kaganek wyznaniowosci" oraz "Bog objawia sie w pieknie, itd." - to raczej buddyzm, ktory nie przyklada wartosci do zadnych rytualow, ale kaze szukac kazdemu czlowiekowi sciezki do doskonalosci i zjednoczenia sie duchowego ze wszechswiatem w nirwanie. Tyle tylko, ze w buddyzmie nie ma osobowego boga, w przeciwienstwie do chrzescijanstwa. @ V - Juz pisalem. Kwestia gustu. @ VI - Gdzie antyk, a gdzie Stary Testament? Roznica wiekow, kultur, a nawet wierzen. Prosze nie uznac tego za arogancje, ale zalecalbym poszerzenie listy lektur, szczegolnie o "Zlota Galez" James'a Frazer'a - ale tylko na poczatek. Poza tym sugerowalbym lekture "Historii Boga", napisanej przez Karen Armstrong, choc z przykroscia stwierdzam, ze nie byla przetlumaczona na jezyk polski. Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia i satysfakcji w dalszych studiach na ten temat.
  • 2011-03-07 08:42 | Werbalista

    Re:Tygodnik Powszechny, agentura i inne kłopoty

    @ tkw Ksiazki nie czytalem i nie zamierzam. Ale nie bede tez krytkowal ksiazki jako takiej. Po prostu chcialbym sie dowiedziec, jakim prawem ci "autorzy" z IPN moga wykorzystywac materialy do swoich jak najbardziej komercjalnych przedsiewziec, materialy, ktore nie sa ogolnie dostepne. Mam wielkie zastrzezenia do wykorzystywania tajnych, a wiec nieweryfikowalnych zrodel, to raz. Ponadto, pobierajac panstwowa pensje, stwarzaja sobie nielegalnie (moim zdaniem) sposob na zarobienie dodatkowych, prywatnych pieniedzy, wykorzystujac do tego panstwowa prace. Nie slyszalem, aby bylo to praktykowane gdziekolwiek na swiecie. Urzednik panstwowy moze sobie napisac swoje pamietniki, nawet wykorzystujac informacje i materialy pozyskane w trakcie pracy, ale nie - pisac o czyms, czym sie bezposrednio zajmuje. Poza tym, tego typu pamietniki pisze sie raczej po przejsciu na emeryture, a nie wczesniej. Z tego, co zrozumialem, ksiazka nie ma charakteru pracy naukowej, a raczej sa to dywagacje autora. To robi roznice, bo gdyby byla to praca naukowa, oceniona przed wydaniem przez innych historykow i wydana pod egida IPN, to zmienialoby to postac rzeczy. A tak, wydaje mi sie, ze to naduzycie, podobnie, jak mialo to miejsce z ksiazka na temat Walesy. Moze w Polsce cos takiego uchodzi za normalne, wszedzie indziej na swiecie byloby to uznane co najmniej za nieetyczne, jesli wrecz nie nielegalne.
  • 2011-03-07 17:09 | Werbalista

    Re:Tygodnik Powszechny, agentura i inne kłopoty

    @ tkw Idac twoim tokiem rozumowania, to zeznania podatkowe rowniez nie sa prywatna wlasnoscia, tylko wlasnoscia panstwa. Nie daje to jednak prawa osobie pracujacej w Urzedzie Skarbowym do wykorzystywania dostepnych jej informacji do swoich wlasnych, prywatnych celow. Tez sa to informacje niejawne i przetwarzane sa na przerozne sposoby, w ramach tej instytucji, np. do celow statystycznych i te wyniki sa oglaszane publicznie, bez informacji o konretnych sposobach. Wykorzystywanie danych niejawnych do prywatnych celow jest po prostu nieetyczne. Archiwum Urzedu Wojewodzkiego w Pcimiu Dolnym jest otwarte dla wszystkich, wiec kazdy moze sobie napisac ksiazke na ten temat. Nie chodzi mi tez o to, czy ksiazka oparta jest na faktach, czy domyslach - po prostu takich rzeczy sie nie robi. W USA funkcjonuje od prawie dwoch stuleci Urzad Imigracyjny, ktorego archiwa zawieraja fascynujace materialy, na podstawie ktorych mozna by napisac wiele ksiazek. Jednak poza statystykami, oraz danymi osobowymi nic wiecej z niego nie mozna wydostac. Do tej pory zaden urzednik nie napisal ksiazki np. o ukrywajacych sie w USA hitlerowcach, ani co i jak naklamali w swoich dokumentach. Jesli takie sprawy wychodza, to tylko w postepowaniu sadowym, na podstawie orzeczenia sadu - a wszystkie sprawy sa jawne. Dlatego uwazam takie ksiazki za zwykle swinstwo. Albo szeroko otwieramy archiwa dla wszystkich, albo zobowiazujemy pracownikow do zachowania scislej tajemnicy. Tertium non datur. Pozdrawiam.
  • 2011-03-07 17:59 | Werbalista

    Re:Tygodnik Powszechny, agentura i inne kłopoty

    @ tkw No ladnie, zaraz sie poklocimy. Chodzi mi caly czas o to, ze urzednik panstwowy nie moze wykorzystywac wiedzy uzyskanej w wyniku swojej pracy do prywatnych celow. Jesli korzysta z panstwowych archiwow dostepnych dla wszystkich, to jedna sprawa. Z Guantanamo nie przesadzaj, bo nie ma to tu nic do rzeczy. Natomiast istnieje w USA prawo zwane Freedom of Information Act, ktore wyraznie okresla jakie dokumenty nalezace do "panstwa" sa udostepniane publicznie i kazdy moze ich zazadac. Glownie chodzi o to by rzad byl jak najbardziej "przejrzysty". Oczywiscie nie dotyczy to toc zacych sie sledztw, ani tajemnic panstwowych, choc i te - po latach - beda ujawnione. Nie trzeba sie starac o status "poszkodowanego" - panstwo ma psi obowiazek ujawnic wszystko dotyczace obywatela, na jego wniosek. IPN tak nie dziala. Poza tym, o ile pamiec mnie nie myli, zarowno w dawnej Czechoslowacji, jak i w dawnej NRD udostepniono wszystkie materialy tajnych sluzb i jakos nie bylo rewolucji z tego powodu. Istnienie IPN w Polsce to wlasnie zer takich panow, jak Grabarczyk, Cenckiewicz i Garncarczyk, a takze zrodlo politycznej manipulacji (vide Mularczyk). Jestem zdecydowanie za udostepnieniem wszystkich materialow dla kazdego, kto tego zazada, co polozyloby kres takim praktykom, jak publikacja niezweryfikowanych tresci przez urzednikow panstwowych.
  • 2011-03-07 19:07 | Werbalista

    Re:Tygodnik Powszechny, agentura i inne kłopoty

    @ tkw A nie mowilem, ze sie poklocimy? Nigdy nie sugerowalem, ze Graczyk zlamal prawo. Pisalem, ze wg. mnie to zachowanie nieetyczne. Dobrze wiesz, ze Guantanamo jest cierniem, ktory bez konca drazni amerykanska opinie publiczna. Na dobra sprawe nie wiadomo, co z tymi ludzmi zrobic. Nawet tych, ktorych oczyszczono z zarzutow nie ma gdzie odeslac. Ujgurowie nie moga byc deportowani do Chin, a niektorzy sa poszukiwani listem gonczym w Arabii Saudyjskiej - dla nich deportacja rowna sie karze smierci. Nic mi nie wiadomo, ze IPN musi udostepnic materialy o mnie, jesli nie uzyskam statusu "pokrzywdzonego". W dodatku to co przeczytalem na oficjalnej stronie IPN utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze nawet w takim przypadku bede musial czekac w nieskonczonosc, a potem stawic sie osobiscie w siedzibie zarowno z wnioskiem, jak i po to zeby zapoznac sie z materialami. Maksymalne utrudnienia. Piszesz: (Guantanamo)"...do rzeczy ma jak najbardziej, bo mówimy o zasadach prawnych...", a potem, ze udostepnienie akt tajnych sluzb w Czechoslowacji i NRD - "-to jest inny problem niż tu omawiany". Argumentacja to taka, ze "u was Murzynow bija". Guantanamo ma do rzeczy jesli chodzi o IPN, natomiast ujawnienie akt tajnych sluzb (to, czym IPN sie zajmuje) - nie ma. Jeszcze raz powtarzam, ze nie pisalem o legalnosci napisania ksiazki, tylko o problemach etycznych, z ktorymi mozesz sie zgadzac lub nie. Tak, czy inaczej ksiazki pisane na podstawie tajnych materialow nie sa dla mnie miarodajne. Pozdrawiam.
  • 2011-03-08 06:00 | Werbalista

    Re:Tygodnik Powszechny, agentura i inne kłopoty

    A jednak klotnia, a nie dyskusja. Dyskusja jest wtedy, gdy oponenci chca sie wysluchac, a nie za wszelka sile udowodnic swoja racje. A tak to wychodzi, ze konsekwentnie przekrecasz moje wypowiedzi, wysnuwajac z nich konkluzje, jakie ci odpowiadaja. Przykladowo, ani razu nie napisalem, ze autor ksiazki popelnil przestepstwo, nie napisalem, ze ksiazka jest nieetyczna. Pisalem, ze postepowanie uwazam za nieetyczne poniewaz IPN nie jest "instytutem", tylko dziwna hybryda archiwum i prokuratury - w dodatku tajnej. Ta druga funkcja odmawia mu prawa funkcjonowania jako czegos w rodzaju bezstronnej placowki badawczej. Co do tego ma Guantanamo - dalej nie wiem. Wreszcie dostep do zrodel. Dlaczego moge z kazdego archiwum w Polsce uzyskac informacje w drodze listownej, a w IPN nie? "Kowalskiemu" trudno sie pofatygowac za ocean po to tylko, by przyjrzec sie swojej teczce. Istnieja metody weryfikacji tozsamosci, wiec chyba niezbyt trudno byloby wyslac dokumenty pod wskazany adres, prawda? Tak uzyskalem np. dokumenty z Centralnego Archiwum Wojska oraz z obozu w Oswiecimiu, dotyczace sluzby wojskowej oraz uwiezienia mojego dziadka. Dlaczego zatem IPN ma inne zasady? Wedlug mnie archiwa IPN predzej, czy pozniej zostana otwarte i wtedy dopiero dowiemy sie prawdy. Jak mawia sie: "Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi." Tez pozdrawiam, a przy swoim zdaniu pozostaje.
  • 2011-03-08 20:31 | Werbalista

    Re:Pierwszy polski ateista

    Ale super pomysl. Popieram w calej rozciaglosci. Nie do zrealizowania w obecnej Polsce, ale bardzo mi sie podoba. Przy okazji trzeba by jeszcze wystawic pomnik mojemu ulubionemu krolowi - Boleslawowi Szczodremu (zwanemu tez Smialym). Pozdrowienia.
  • 2011-03-08 20:32 | Werbalista

    Re:Pierwszy polski ateista

    P.S. Tez mam dobre miejsce - naprzeciwko siedziby Komisji Majatkowej.
  • 2011-03-08 22:24 | Werbalista

    Re:Pierwszy polski ateista

    Pewnie to samo, co bogowie Majow, ktorych ofiarom wyrywano zywcem serca. Ale to przeciez Jezus powiedzial w ktorejs ewanglii: "Idzcie, a torturujcie i mordujcie w moim imieniu". Chyba jakos tak, albo katolicy tylko tak to zinterpretowali. Pozdrawiam.
  • 2011-03-09 22:32 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Co ma do tego Jaruzelski? Niech sobie leci, jest prywatna osoba, emerytowanym generalem i prezydentem Polski. To Komorowski nie powinien leciec. Pan Komorowski, jako prywatna osoba moze sobie jechac do Rzymu i calowac papieza w co tam chce. Jako prezydent kraju (nominalnie) swieckiego robic tego nie powinien. Moze jechac z wizyta jako glowa panstwa do glowy panstwa, ale nie do glownego szamana kosciola katolickiego. Jesli juz, to praktyka i protokol dyplomatyczny nakazywalyby wyslanie wysokiego urzednika, ministra oraz kogos z gabinetu prezydenta. Prezydent jednak nie powinien tak ostentacyjnie uczestniczyc w koscielnych uroczystosciach, bez wzgledu na ich wage dla kosciola.
  • 2011-03-10 21:49 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Na Nobla tez nie. Moze ewentualnie przyjac nobliste na prywatnej audiencji albo nadac mu jakis order za wybitne osiagniecia. Prezydent ma chyba wazniejsze sprawy na glowie niz tego typu wydarzenia. Moze nastepnym razem na odpust pojedzie? Wyjazd na beatyfikacje czlowieka, ktory byl niewatpliwie wielkim Polakiem, ale tez przymknal oczy na wiele problemow kosciola - w tym pedofilie i wykorzystywanie seksualne wiernych, dazenie do beatyfikacji Piusa XII - znanego poplecznika faszyzmu - naszemu prezydentowi, ani Polsce nie przyniesie zadnych korzysci. Powinien z tego zrezygnowac, tak jak prezydent Jaruzelski.
  • 2011-03-10 21:51 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Nie moglem sie oprzec. Podzial jest na fanatykow i racjonalistow. Takie dwie klasy.
  • 2011-03-10 22:05 | Werbalista

    Re:Seks w licheńskim sanktuarium

    Ponoc nie wypada wysmiewac sie z nazwisk, ale nie moze mnie nie rozsmieszyc wiadomosc, ze ks. Gumienny zabrania uzywania prezerwatyw. W ogole ksieza rozprawiajacy o seksie, to tak jakby niewidomy uczyl studentow malarstwa. Ciekaw jestem jaki kabaret wezmie to na tapete i wystawi dyskurs ksiezy o seksie. Juz jest bardzo zabawne, ale moze byc wiecej. Na przyklad niech jeszcze wykladaja o karmieniu piersia, albo o PMS.
  • 2011-03-10 22:52 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Nic tylko bys sie klocil uzywajac pokretnej logiki, ktora tylko wedlug ciebie ma sens. Uwazam, ze prezyden ma bardziej istotne zajecia niz uczestniczyc w kazdym otwarciu remizy ochotniczej strazy pozarnej. Do takich imprez zaliczam tez wreczenie nagrod Nobla i beatyfikacje. Co wiecej, uwazam, ze prezydent (nominalnie) swieckiego panstwa nie powinien ostentacyjnie uczestniczyc w zadnych uroczystosciach religijnych. To sa prywatne sprawy kazdego obywatela, a prezydent powinien swiecic przykladem, jesli chodzi o neutralnosc panstwa wobec religii. Doskonale wiem, ze papiez jest glowa panstwa i, jako taki, powinien byc odpowiednio traktowany. Jak moj prezydent caluje glowe innego panstwa w pierscioneczek, to mi sie nie podoba i taki prezydent tez moze mnie pocalowac... JPII byl na pewno wielkim Polakiem i wazna dla swiata postacia, co do tego nie mam watpliwosci. Jednak dalej byl przywodca kultu religijnego, od czego - jako wyrazanie poparcia tylko dla jednej religii - prezydent powinien trzymac sie z daleka. A jesli nie, to niech goni do Moskwy "popraszczatsia" z patriarcha w imieniu Polakow, ktorzy wyznaja prawoslawie. Potem do Anglii, zeby sie usciskac z arcybiskupem, w imieniu Polakow wyznajacych anglikanizm. Itd., itp. Tak, czy inaczej wychodzi, ze w Polsce teokracja "rules". Milych nieszporow, rozanca i tych tam innych. Jak dobrze, ze tam nie mieszkam.
  • 2011-03-11 01:02 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Na ogol w ogole sie nie kloce, wiec chyba odrozniam klotnie od dyskusji. Trudno mi sobie wyobrazic, ze musze wskazywac na to, ze moja uwage o otwieraniu remiz byla swiadomym przerysowaniem - taka figura stylisttyczna. Prezydent uczestniczy we wszystkich wydarzeniach o charakterze panstwowym. Koscielne, ani wreczenie nagrody Nobla do takich sie nie zaliczaja. Nie wiem, czy jakikolwiek prezydent obcego panstwa uczesniczy w takich uroczystosciach. Uroczystosci koscielne, szczegolnie poza granicami Polski sa dodatkowo podejrzane, bo w uczestniczac w nich prezydent polski niejako podkresla oficjalna role kosciola w Polsce, ktora wcale nie wynika ani z konkordatu, ani z konstytucji. A wiec prezydent uczestniczac w calej tej szopce wykazuje niejako, ze jest prezydentem katolikow, pomijajac ludzi innych wyznan oraz niewierzacych. Mam nadzieje, ze wyrazilem sie jasno. Prosze czytac (jesli pan chce) moje komentarze w ten sposob aby nie przypisywac mi innych intencji, niz mialem; zauwazyc ironie (bardzo oczywista) i nie brac ironii doslownie. Na uwagi "ad personam" nie odpowiadam, bo po co? Ale pozdrawiam.
  • 2011-03-11 20:15 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Moge rozwinac mysl. Co mi doskwiera w polskiej rzeczywistosci? Wszystko! Poczynajac od polityki i 30 procentowego poparcia dla partii, ktora najwyrazniej nie wie o co chodzi, nie ma zadnego programu, a co chwile odzywa sie w jej szeragach jakis "geniusz", jak Macierewicz, czy Blaszczak. Tzn. partia mnie nie dziwi, tylko to poparcie, to jest niepokojace. Nastepnie, rola kosciola w Polsce. Tu, gdzie mieszkam tez jest polski kosciol, ale poniewaz ma bardzo ograniczona role, to nie wtraca sie w prywatne sprawy, bo wielu Polakow juz chodzi do innych kosciolow katolickich. Choc sam nie jestem wierzacy, to nie mam nic przeciwko roli kosciola w zyciu wierzacych, pod warunkiem, ze nie przekracza to pewnych granic, a przede wszystkim nie probuje manipulowac prawa, tak, aby normy kosciola katolickiego odnosily sie rowniez do ludzi innych wyznan. Dalej - polska biurokracja oraz ogromne ograniczenia na rynku. Przykladowo, jestem tlumaczem przysieglym od wielu lat (bylem tez w Polsce), ale obecnie nie mam szans praktykowac tego zawodu w Polsce, bo nie mam studiow filologicznych. Niewazne, ze tlumacze zawodowo od wielu lat w roznych instytucjach, ze jestem uznany za eksperta - w Polsce to sie nie liczy. Nawet nie zostane dopuszczony do egzaminu - sprawdzalem. Taka bzdura i tym podobne, jak zamkniecie sie korporacji na ludzi z zewnatrz, to patologia polskiego systemu. Zreszta widac to i zagranica. Teraz aby dostac paszport polski trzeba osobiscie stawic sie w konsulacie, w celu zlozenia aplikacji, a potem znow osobiscie stawic sie, aby ten paszport odebrac. Wszystko fajnie w Europie, gdzie odleglosci sa niewielkie, ale jakie to utrudnienie dla ludzi, ktorzy musza podrozowac 1.500 kilometrow do wlasciwego konsulatu. Bzdura - tak, jakby nikt nie mogl poswiadczyc tozsamosci czlowieka na podstawie posiadanych dokumentow. I tak dalej i dalej. Polska rzeczywistosc pelna jest takich bzdur, idiotycznych decyzji i calkowitego braku poczucia rzeczywistosci. Teraz np. mowa jest o zmianie konstytucji. W kazdym panstwie to dokument zasadniczy, na ktorym opiera sie cale prawo. Jesli konstytucje zmienia sie co pare lat, to jaka wartosc ma taki dokument? W USA obowiazuje konstytucja, ktora przyjeto mniej wiecej wtedy, gdy w Polsce ustanowiono Konstytucje 3 maja - 1797r. I jakos dziala do dzisiaj i nikt nie mowi o zadnych zmianach. Panstwo bez stabilnego systemu prawnego nie bedzie istniec - no, niedlugo. Jakos o tym w Polsce sie nie pisze. Wystarczajaco rozwinalem swoja mysl? Bede wdzieczny za komentarz. Pozdrawiam
  • 2011-03-13 08:26 | Werbalista

    Re:Jaruzelski nie jedzie do Rzymu

    Alez masz swieta racje narciarzu2. Paris vaut bien une messe. Jasne, tez bym tak zrobil na miejscu prezydenta Komorowskiego. Kazdy polityk musi isc na kompromisy i jest calkiem zrozumiale. Na szczescie teraz mamy blogi i fora, na ktorych mozna sie wypowiadac "jak byc powinno". Tego jak jest nnie zmieni sie ani w ciagu dnia, ani w ciagu dekady. Swiadomosc obywatelska i demokracja dojrzewaja powoli. Tym niemniej nasze tu wypowiedzi cos zmieniaja, chocby tylko w najmniejszym stopniu. Cierpliwosc, jak woda - drazy skaly. Po to tu piszemy - wszyscy razem. Pozdrawiam.
  • 2011-03-15 23:04 | Werbalista

    Re:Ustawa medialna knebluje sieć

    Ustawy nie czytalem i nawet nie zamierzam, bo jest bezprzedmiotowa. Siec jest miedzynarodowa, wiec polskie ustawy sa bez jakiegokolwiek znaczenia. Nie mieszkajac w Polsce i tak bede mogl publikowac to co chce w jezyku polskim, bez zadnych rejestracji i ograniczen, a Polska moze sobie nakladac na mnie kary, jakie tylko chce i nic z tego nie wyniknie. Poslowie najwyrazniej nie maja zadnego pojecia w jaki sposob funkcjonuje Internet. Jesli w Polsce beda zakazy, to zalozy sie strone w Sclowacji, Czechach, Szwecji (jak Wikileaks), albo jeszcze gdzie indziej. Mozna probowac to blokowac, tak, jak dzieje sie to w Chinach, ale szanse na to sa bardzo marne, nie mowiac o negatywnym PR. To po co sie osmieszac? Bzdura totalna, a poslowie, jak widac - maja poziom inteligencji ostrygi.
  • 2011-03-19 03:05 | Werbalista

    Re:O przyszłości nauki, Ziemi i ludzi

    @ rook Zgadzam sie calkowicie. Dokladnie to samo, co Dyson pisalem w komentarzu do pana redaktora Bendyka, za co zostalem ostro skrytykowany, bo podwazalem konsensus "wiekszosci naukowcow". Nauka, w sensie "poznawania rzeczywistosci" nigdy nie byla oparta na konsensusie "wiekszosci" naukowcow, tylko na sprawdzalnej obserwacji i doswiadczeniach. Dlatego nigdy nie mialem zaufania do "modeli" komputerowych. Juz dawno temu Lem zauwazyl, ze wprowadzaj dane, ze ksiezyc sklada sie z zielonego sera, to komputer wszystko wspaniale obliczy; mase, orbite, itp. - tyle, ze nie bedzie to mialo nic wspolenego z rzeczywistoscia. Wszystkie spolki inwestycyjne uzywaja najnowszych i najlepszych modeli ekonomicznych, a jednak na swiecie do kryzysu doszlo. I taka sama jest wartosc modeli "ocieplenia klimatu" - po prostu: Nie wiemy.
  • 2011-03-20 01:00 | Werbalista

    Re:Libia: pierwsza zbrojna interwencja Zachodu

    Dziwny ten francuski narod, nasz rzekomy partner i sojusznik. Za Gansk umierac nie chcieli, ale za Begazi - jak najbardziej. Porazajaca hipokryzja.
  • 2011-03-20 01:27 | Werbalista

    Rewolucja arabska przez Internet

    Trudno sie zgodzic z konluzjami niektorych analitykow. Nie mozna zrobic rewolucji przez Internet, ale tez Internet ma jednak sile sprawcza. Przez cale dekady Europa Wschodnia byla odcieta od zrodel obiektywnych informacji i w Polsce jedynie dostepne byly Radio Wolna Europa, Glos Ameryki i Radio Londyn. W oficjalnych srodkach przekazu nie bylo nic, czego nie zyczyla sobie wladza. Internet sytuacje te zmienil diametralnie. Informacja, pomimo prob blokad, jest ogolnie dostepna, a co wiecej jezyk angielski stal sie "lingua franca" Internetu, co jeszcze bardziej ulatwia dostep do informacji. W Polsce, paradoksalnie, ziarna rewolucji zasial tow. Gierek, gdy zdecydowano sie na wieksze otwarcie Polski na zachod. Jednym z ubocznych skutkow bylo zwiekszenie mozliwosci uzyskania rzetelnych informacji, poznanie zachodnich kultur i stylu zycia. Wedlug mnie byl to kluczowy element sprzeciwu wobec ukladu sil w naszym kraju. Podobnie z Internetem. Przez lata cale Zachod lansowal teorie "konwergencji", ktora byla wysmiewana przez wszystkich socjalistycznych autorow. I slusznie, bo nie bylo zadnej szansy na zmiany bez masowego dostepu do rzetelnej, tj. niekontrolowanej przez autorytarny rzad - informacji. Moim zdaniem, to co sie dzieje w krajach arabskich jest bezposrednim skutkiem dostepu do Internetu. Prosze zwrocic uwage, ze chyba jedynym krajem, ktory scisle reglamentuje dostep do Internetu jest Korea Polnoccna.
  • 2011-03-20 01:27 | Werbalista

    Rewolucja arabska przez Internet - Wyklikane rewolucje

    Trudno sie zgodzic z konluzjami niektorych analitykow. Nie mozna zrobic rewolucji przez Internet, ale tez Internet ma jednak sile sprawcza. Przez cale dekady Europa Wschodnia byla odcieta od zrodel obiektywnych informacji i w Polsce jedynie dostepne byly Radio Wolna Europa, Glos Ameryki i Radio Londyn. W oficjalnych srodkach przekazu nie bylo nic, czego nie zyczyla sobie wladza. Internet sytuacje te zmienil diametralnie. Informacja, pomimo prob blokad, jest ogolnie dostepna, a co wiecej jezyk angielski stal sie "lingua franca" Internetu, co jeszcze bardziej ulatwia dostep do informacji. W Polsce, paradoksalnie, ziarna rewolucji zasial tow. Gierek, gdy zdecydowano sie na wieksze otwarcie Polski na zachod. Jednym z ubocznych skutkow bylo zwiekszenie mozliwosci uzyskania rzetelnych informacji, poznanie zachodnich kultur i stylu zycia. Wedlug mnie byl to kluczowy element sprzeciwu wobec ukladu sil w naszym kraju. Podobnie z Internetem. Przez lata cale Zachod lansowal teorie "konwergencji", ktora byla wysmiewana przez wszystkich socjalistycznych autorow. I slusznie, bo nie bylo zadnej szansy na zmiany bez masowego dostepu do rzetelnej, tj. niekontrolowanej przez autorytarny rzad - informacji. Moim zdaniem, to co sie dzieje w krajach arabskich jest bezposrednim skutkiem dostepu do Internetu. Prosze zwrocic uwage, ze chyba jedynym krajem, ktory scisle reglamentuje dostep do Internetu jest Korea Polnoccna.
  • 2011-03-21 00:10 | Werbalista

    Re:Rewolucja arabska przez Internet

    @ 2011-03-20 22:13 | tkw Moze to i racja, ale wprowadza ogromne zamieszanie w terminologii. Przez cale dekady pisano o Zwiazku Radzieckim, a nie o "Zwiazku Sowieckim". Nikt przeciez nie bedzie poprawial ksiazek i artykulow napisanych tym czasie. Nie bedzie to problem dla historyka, ale dla zwyklego czytelnika - z cala pewnoscia. Powstanie wrazenie, ze pisze sie o dwoch roznych panstwach istniejacych w tym samym czasie. Nie jest to porownywalne, np. z zsetawieniem Rodezja - Zimbabwe, czy Formoza - Taiwan, bo nazwy te istnialy przez okreslony czas, a Radziecki - Sowiecki uzywa sie obocznie. Dla unikniecia tych niejasnosci sugerowalbym pozostanie przy historycznej terminologii, tym bardziej, ze ani Radziecki, ani Sowiecki juz nie istnieje. Pozdrawiam.
  • 2011-03-22 14:22 | Werbalista

    Re:O przyszłości nauki, Ziemi i ludzi

    @ 2011-03-22 09:01 | Szymon Malinowski Sanowny Panie Profesorze: Sam nie jestem naukowcem, ale znam sie troche na komputerach, ekonomii, statystce i rachunku prawdowdopodobienstwa. Pozwala mi to wysnuwac wnioski z tego, co czytam na temat globalnego ocieplenia. Zapewne wie pan profesor, ze wielkie banki oraz firmy inwestycyjne zatrudniaja wielu najznakomitszych matematykow zajmujacych sie tylko analiza rynku, sledzeniem trendow rynkowych w celu przewidywania mozliwego rozwoju. Kazdy z tych analitykow zarabia wiecej niz profesor uniwersytetu, a poziom wynagrodzenia jest tak ustalony zeby zatrudnic najwieksze talenty. Mimo tworzenia bardzo skomplikowanych modeli i algorytmow znow na swiecie mamy kryzys, nie tak dotkliwy, jak w latach dwudziestych, ale dotkliwy bardzo. Jak zatem moze pan profesor wytlumaczyc fakt, ze kryzys ten nie zostal przewidziany pomimo zastosowania tych wszystkich modeli komputerowych? Innym przykladem jest upadek i rozpad Zwiazku Radzieckiego. Chyba pan profesor nie watpi, ze w USA zajmowaly sie tym najtezsze umysly, a srodki byly wprost nieograniczone. Tym niemniej, mimo zaangazowania calego tego intelektualnego potencjalu, takiego obrotu sprawy nie przewidziano. Dlaczego zatem kwestia modelowania antropogenicznego globalnego ocieplenia miala by sie roznic od podanych wyzej przykladow? Niezaleznie od tego, kazda epoka ma swojego stracha na wroble. W latach siedemdziesiatych straszono globalna epoka lodowcowa oraz przeludnieniem swiata. Okazaly sie to przepowiednie bez zadnej wartosci. Uderzenie olbrzymiego meteoru w Ziemie, nasilenie promieniowania slonecznego, rok 2000 - wszystko to przezylismy i skonczylo sie to tylko olbrzymimi wydatkami bez sensu. Wszystkie te tezy byly popierane przez powaznych naukowcow. Sam tez sie troche obawialem o rok 2000 i czy spowoduje utrate danych na moim komputerze (jeszcze pracujacym w systemie DOS), ale przeprowadzone przeze mnie testy wykazaly, ze nie mam sie czego obawiac. W rezultacie nic prawie sie nie stalo, ale wydano na rozwiazanie tego "problemu" ponad 300 miliardow dolarow na calym swiecie. Pewnie dlatego jestem taki sceptyczny. Serdecznie pozdrawiam i dziekuje za linki. Przeczytalem, ale zdania nie zmienilem.
  • 2011-03-22 15:01 | Werbalista

    Polska wobec operacji w Libii Pomyślcie czy popieracie interwencję?

    Zgadzam sie z redaktorem Ostrowskim, ze Polska powinna wykazac sie humanitarna pomoca, ale niczym wiecej. W ogole nie popieram zbrojnej interwencji w Libii. Bez udzialu USA nie ma najmniejszych szans, a prezydent Obama juz oglosil, ze USA wycofuje sie z aktywnej interwencji. ONZ oraz NATO sa zalosnie niekompetentne w takich sprawach. Widzielismy to w Jugoslawii, Iraku i Afganistanie. Ale dochodza do tego jeszcze inne aspekty. Suwerennosc – to jeden. Jesli bowiem ONZ przyjmuje na siebie role obroncy praw czlowieka i obywatela, to mozna teraz te organizacje rozliczyc za cale 50 lat, gdy Polska pozostawala pod jarzmem komunizmu. To tylko przyklad, bo przeciez panstw autorytarnych bylo i jest wiele od czasu powstania ONZ. Jesli ktos wynosi takie prawo na sztandary, to musi byc rowne wobec wszystkich. Co z Zimbabwe, na przyklad? W ogole, co z innymi panstwami Afryki, nie wymieniam, bo lista bylaby zbyt dluga. Dlaczego akurat Libia? Sarkozy – wsparcie ludu walczacego z dyktatura? Hipokryzja francuska (albo ormianska). Gdzie byly francuskie samoloty w czasie II wojny, albo w czasie komunistycznej dyktatury. Poza... Pan redaktor nie zachwyca sie Realpolitik – ale prawda jest taka, ze Polska probowala byc sojusznikiem na wielu frontach, ale korzysci z tego sa mikre. Po co nam zatem do Libii? Gdzie te kontrakty w Iraku? Gdzie inwestycje za zakup latajacego zlomu? Gdzie wreszcie taki chocby symboliczny gest, jak zniesienie wiz do USA? System antyrakietowy – czterech zolnierzy na krzyz i makieta? To ja naprawde wole Realpolitik.
  • 2011-03-22 15:02 | Werbalista

    Re:Polska wobec operacji w Libii

    Zgadzam sie z redaktorem Ostrowskim, ze Polska powinna wykazac sie humanitarna pomoca, ale niczym wiecej. W ogole nie popieram zbrojnej interwencji w Libii. Bez udzialu USA nie ma najmniejszych szans, a prezydent Obama juz oglosil, ze USA wycofuje sie z aktywnej interwencji. ONZ oraz NATO sa zalosnie niekompetentne w takich sprawach. Widzielismy to w Jugoslawii, Iraku i Afganistanie. Ale dochodza do tego jeszcze inne aspekty. Suwerennosc – to jeden. Jesli bowiem ONZ przyjmuje na siebie role obroncy praw czlowieka i obywatela, to mozna teraz te organizacje rozliczyc za cale 50 lat, gdy Polska pozostawala pod jarzmem komunizmu. To tylko przyklad, bo przeciez panstw autorytarnych bylo i jest wiele od czasu powstania ONZ. Jesli ktos wynosi takie prawo na sztandary, to musi byc rowne wobec wszystkich. Co z Zimbabwe, na przyklad? W ogole, co z innymi panstwami Afryki, nie wymieniam, bo lista bylaby zbyt dluga. Dlaczego akurat Libia? Sarkozy – wsparcie ludu walczacego z dyktatura? Hipokryzja francuska (albo ormianska). Gdzie byly francuskie samoloty w czasie II wojny, albo w czasie komunistycznej dyktatury. Poza... Pan redaktor nie zachwyca sie Realpolitik – ale prawda jest taka, ze Polska probowala byc sojusznikiem na wielu frontach, ale korzysci z tego sa mikre. Po co nam zatem do Libii? Gdzie te kontrakty w Iraku? Gdzie inwestycje za zakup latajacego zlomu? Gdzie wreszcie taki chocby symboliczny gest, jak zniesienie wiz do USA? System antyrakietowy – czterech zolnierzy na krzyz i makieta? To ja naprawde wole Realpolitik.
  • 2011-03-23 10:24 | Werbalista

    Re:O przyszłości nauki, Ziemi i ludzi

    Szanowny Panie Profesorze, Dziekuje za podjecie dyskusji oraz za link do eseju o profesorze Lorenzu. Moze sie niezbyt jasno wyrazam i stad cale zamieszanie. Ocieplenie planety jest niepodwazalnym faktem, wynikajacym z obserwacji i pomiarow. Natomiast dlugofalowe efekty oraz antropogenicznosc tego zjawiska sa dla mnie watpliwe, choc niewykluczone. Jestem jak najbardziej za tym aby maksymalnie ograniczyc emisje wszystkich gazow do atmosfery, ale nie dlatego, ze uwazam, ze zmniejszy to wplyw na ocieplenie planety, tylko dlatego, ze powietrze, ktorym oddychamy bedzie czystsze. Akurat tak sie sklada, ze mieszkam na wzgorzu nad duzym miastem, lezacym w niecce, ktore przez lata bylo pokryte jedna wielka chmura emisji spalin. Od dziesieciu juz lat chmura znikla, dzieki wprowadzeniu surowszych przepisow odnosnie emisji gazow przemyslowych i spalin. Na wlasne oczy widze zatem, ze mozemy poprawic swoje naturalne srodowisko poprzez konsekwentne wprowadzanie odpowiednich przepisow. Tego typu dzialania maja dla mnie sens, natomiast uzywanie "straszakow", bicie w dzwony na alarm nie tylko mnie nie przekonuja, ale wrecz odstreczaja. Jesli zatem chodzi o ekologiczne podejscie do naszego srodowiska, to calkowicie sie zgadzam. Uklad Kioto zawsze widzialem tylko jako jedna wielka pompe pieniedzy z krajow uprzemyslowionych do krajow trzeciego swiata, ktore i tak przeciez nie wykorzystalyby swojego limitu emisji. Podobnie - energetyczne dziwolagi w postaci energii slonecznej, czy wiatrakow. W pierwszym przypadku panele sloneczne sa za drogie i za malo efektywne (na razie); w drugim przypadku wchodza w gre koszty (tez drogie), mala przewidywalnosc oraz fatalne skutki ekologiczne, a takze krajobrazowe. Widze, ze rozgadalem sie na temat ekologicznej energii... Konludujac, chcialbym przekazac, ze nie roznimy sie specjalnie w swoich pogladach, tyle, ze mamy inne spojrzenie na przyczyny ocieplenia globu oraz na metody rozwiazania tego problemu. Na koniec jeszcze pozwole sobie zacytowac ostatni ustep eseju o prof. Lorenz'u: "When questioned as to whether the Earth's atmosphere was chaotic, Lorenz would note the difference between what we can know regarding our models, and what we can know regarding the real world. He would often suggest that if our best models of a system were chaotic, then it seemed reasonable to call the system being modelled chaotic, while realising that the best model of tomorrow might prove rather different from those we have today. From the early Sixties onwards, he took the position that, even if the jury is still out when it comes to the Earth's atmosphere, "the most recent evidence seems to favour the seagulls"." Chcialem wyrazic dokladnie to samo. Pozdrawiam serdecznie.
  • 2011-03-24 08:28 | Werbalista

    Re:O żołnierzu, który stracił nogę w Afganistanie

    Skad tu tylu zwolennikow Talibow sie wzielo? Dla wyjasnienia wszystkim, ktorzy nie znaja podstawowych terminow: Pan chorazy Jurgielewicz nie jest zadnym najemnikiem, tylko polskim zolnierzem. Panstwo polskie wysyla zolnierzy na misje zagraniczne. Ponadto panstwo polskie nie robi tego ze swojej wlasnej inicjatywy, tylko na podstawie umow miedzynarodowych, a misje sa zatwierdzane przez instytucje miedzynarodowe, ze wsparciem wiekszosci czlonkow tych instytucji. Skad wiec posadzenie uczciwego polskiego zolnierza o to, ze jest "najemnikiem". To prawda,ze biora tam tylko ochotnikow, to prawda, ze zarabiaja wiecej niz w kraju - ale tak jest na calym swiecie. Za uczestniczenie w warunkach bojowych dostaje sie dodatki finanasowe. To prawda, w koncu, ze jest zolnierzem i wiedzial na co sie naraza, zanim w ogole zdecydowal sie na tego typu kariere. Ale nie slyszalem do tej pory, aby zolnierz, ktory wiernie sluzy ojczyznie stal sie przedmiotem takich atakow. Zostal ranny na sluzbie i nalezy mu sie czesc i chwala, a takze daleko idaca pomoc ze strony panstwa, a co najwazniejsze ze strony spoleczenstwa. Polska to chyba jedyny kraj, ktory nie ceni sobie roli zolnierza - Waszego obroncy, mimo tego, ze polskie wojsko ma tach szlachetne tradycje. Wbijcie sobie do glowy, ze zolnierze to nie platni mordercy, tylko obroncy ojczyzny i Was samych. We wszystkich mi znanych krajach demokratycznych, a szczegolnie tam, gdzie istnieja armie zawodowe - spoleczenstwo otacza zolnierzy - ochotnikow szczegolnym szacunkiem. I slusznie. Pozdrawiam pana chorazego i blogowiczow. Czolem.
  • 2011-03-24 11:39 | Werbalista

    Re:O żołnierzu, który stracił nogę w Afganistanie

    Szanowna Pani: Jakos nie widze w mojej wypowiedzi zadnych wyzwisk, typus: "s..syn", anie "trep", ani zadnych innych. Debata jest debata i ma pani prawo do swojego zdania, ale wolabym uzycia merotyrycznych argumentow niz uciekania sie do niewybrednych epitetow. Ciekaw tez jestem na jakiej podstawie twierdzi pani, ze "wiekszosc Polakow wstydzi sie" za swoich zolnierzy, bo jakos z takimi badaniami statystycznymi sie nie spotaklem, ale wdzieczny bylbym za skierowanie mnie na wlasciwy trop.
  • 2011-03-24 11:50 | Werbalista

    Re:O żołnierzu, który stracił nogę w Afganistanie

    Dziekuje za zrozumienie. Zolnierze wykonuja rozkazy i to tyle. W przypadkach, gdy mozna sobie na to pozwolic dowodztwo oferuje niebezpieczna misje tylko ochotnikom, czasem na taki luksus nie mozna sobie pozwolic. Nie wyobrazam sobie wojska, w ktorym nie znaleziono by ochotnikow na misje wiazaca sie z niebezpieczenstwem. Taka jest natura zolnierza, po to tyle sie szkoli i trenuje aby zastosowac swoje umiejetnosci w praktyce. Czy mozna sobie wyobrazic wojsko, w ktorym nie byloby ani jednego ochotnika na taka misje? Raczeju nie. Fakt, ze otrzymuje sie dodatkowe wynagrodzenie na niebezpieczne warunki nie ma tu nic do rzeczy. Gornicy, strazacy, pracownicy na wysokosciach wszyscy otrzymuja dodatkowe (albo wyzsze niz normalnie) wynagrodzenie wlasnie za to, ze ryzykuja zdrowiem i zyciem. W tym przypadku utrata nogi byla niczym innym, jak wypadkiem przy pracy. A to akurat, ze stalo sie to w trakcie misji wojskowej w Afganistanie nie powinno byc brane za zle panu chorazemu. Wrecz przeciwnie, dla mnie jest bohaterem. Czolem.
  • 2011-03-24 12:51 | Werbalista

    Re:O przyszłości nauki, Ziemi i ludzi

    Szanowny Panie Profesorze: Strasznie mi pan profesor pochlebia, podejmujac dyskusje, z - badz, co badz - laikiem. Bardzo jestem panu za to wdzieczny, tym bardziej, ze wskazal mi pan kilka ciekawcych kierunkow i naprowadzil na naprawde interesujace publikacje. Prosze jednak spojrzec na caly ten problem troche z innego punktu widzenia. Jest pan wybitnym specjalista w tej dziedzinie i caly swoj czas poswieca pan na badanie kwestii globalnego ocieplenia. Z kolei laicy, tacy, jak ja musza wyciagac swoje wnioski na podstawie tego, co zaserwuja im media, chocby takie jak Polityka. Jednakze problem polega na tym, ze naukowe konkluzje przekladaja sie na praktyczne i polityczne rozwiazania, zalezace od wlasnie takich laikow, jak ja. Niektorzy z nas staraja sie zrozumiec podstawy tych naukowych tez, aby na tej podstawie wyrobic sobie poglad na dlugofalowe rozwiazania, ktore przeciez pociagaja za soba ogromne koszty (z naszych podatkow). Dlatego tez pan profesor nie powinien sie dziwic sceptycyzmowi, szczegolnie, jesli rozwiazania potencjalnego problemu wymaga ogromnych nakladow finansowych. A o sceptycyzm latwo, jesli sie wezmie pod uwage brak solidnej teorii przyczyn malej epoki lodowcowej, ktora trwala przez kilkaset lat. Owszem, istnieja rozne hipotezy, ale jednoznacznej teorii brak. Stad ta watpliwosc; jesli to oziebienie klimatyczne potrafilo trwac kilkaset lat, prawie do konca XIX wieku, bez zadnych zdefiniowanych przyczyn, to - czy obecny okres ocieplenia jest tylko odwroceniem trendu. Nie bardzo chce mi sie wierzyc w to, ze efekt cieplarniany spowodowany jest tylko emisja CO2 i gazow cieplarnianych. Cala biosfera i warunki klimatu globalnego, to przeciez niezmierni skomplikowany system i modelowanie takiego systemu - choc nie jest zupelnie pozbawione znaczenia - to jednak ryzykowne. Jak zreszta pisze Reto Knutti: "If model and data do not agree, the scientist should be worried (assuming the model was designed to reproduce the data), because it implies that the model (or the data) is in error. The opposite, however, is not true. Agreement between model and data does not imply that the modelling assumptions accurately describe the processes producing the observed climate system behaviour; it merely indicates that the model is one (of maybe several) that is plausible, meaning that it is empirically adequate. All AOGCMs, for example, reproduce the observed surface warming rather well (Hegerl et al. 2007; Knutti 2008), and yet they have different feedbacks that lead to different projections for future warming, so the agreement over the past is not per se a guarantee for a reliable prediction." Stad moj sceptycyzm. Jednak najwiekszym, wedlug mnie, zagrozeniem jest uzywanie procesu globalnego ocieplenia jako straszaka i niejako wymuszania wielu miliardow na rzekome zapobieganie jego skutkom. A rozwiazn zaproponowano juz multum; od Kioto do rozpraszania pylu siarki w stratosferze. I to mnie, laika i podatnika, najbardziej niepokoi. Klaniam sie rowniez.
  • 2011-03-24 15:46 | Werbalista

    Re:O żołnierzu, który stracił nogę w Afganistanie

    I znowu jeszcze raz - zolnierz wykonuje rozkazy, a nie kwestionuje polityke swojego panstwa. Jesli mozna miec do kogos pretensje, to do wladz panstwa - premiera, sejmu i senatu, wreszcie prezydenta, czyli wszystkich tych, ktorzy te misje wojskowa uchwalili, a w zadnym przypadku do zolnierza, ktory zostal w wyniku tego kaleka. Artykul jest o jednym zolnierzu, ktory stracil noge. Wiec te pretensje prosze kierowac gdzie indziej, a nie do chorazego, ktory poswiecil swe zdrowie dla ojczyzny (sluzac w wojsku), a teraz bohatersko walczy ze swoim kalectwem. Nie mam pojecia, jak mozna tego nie rozumiec. Do wojska idzie sie nie dla pieniedzy, tylko z odczucia spolecznej odpowiedzialnosci. Ktos musi te funkcje wykonywac. A raz juz bedac zolnierzem trzeba wykonywac rozkazy, nawet za cene swojego zdrowia i zycia. Tak bylo zawsze. Wiec czemu czepiac sie chorazego?
  • 2011-03-24 18:06 | Werbalista

    Re:O żołnierzu, który stracił nogę w Afganistanie

    Dziekuje za link. Artykul przeczytalem. Lecz w dalszym ciagu nie widze zwiazku pomiedzy decyzja polskiego rzadu, sejmu, senatu i wreszcie prezydenta, a uczestnictwem zolnierzy. Oni wykonuja swoje zadania, a do polityki nie moga sie mieszac. Dlatego nazywanie ich "najemnikami" jest obrazliwe. Rozumiem pani frustracje z powodu zaangazowania polskiego wojska w watpliwe dzialania, ale pretensje kieruje pani w zlym kierunku. Z tym nalezy sie zwracac do posla, senatora, premiera, badz prezydenta. Nie wiem jaka firme pani prowadzi, ale zapewniam pania, ze ja na pani portierze nie bede sie wyzywal, jesli pani, jako wlascicielka nie zechce mnie przyjac. Najwyrazniej nie ma pani pojecia o realiach wojskowego zycia, bo nie uzywalaby pani takich epitetow, jak "bezmozgowcy", "ograniczeni" oraz "nie nadajacy sie do zycia w cywilizowanym swiecie". Prosze sobie wyobrazic, ze gdyby nie wojsko, wolna Polska w ogole by nie powstala po I wojnie swiatowej. W II wojnie, polscy zolnierze wylali wiele krwi za ojczyzne wolna, a choc tego nie osiagneli, dali z siebie wszystko, za koszmarna cene swojego zycia. Wiem, ze w dzisiejszych warunkach wygodnie jest o tym nie pamietac, ale to krotkowzrocznosc. Zolnierze sa zawsze potrzebni. Ostatnio mialem okazje wziac udzial w defiladzie z okazji Dnia Weterana w jednym z wiekszych miast USA. Ulice byly pelne ludzi z plakatami "Dziekujemy Wam za wasze poswiecenie", bili brawa i widac bylo, jak bardzo cenia wysilek i poswiecenie bylych zolnierzy, mimo, ze nie wszystkie wojny byly takie czyste. W defiladzie brali udzial wszystkich wojen, poczawszy od I wojny do weteranow z Iraku i Afganistanu. Wydaje sie, ze w USA ludzie zdaja sobie sprawe, ze wojna to rzecz politykow, a zolnierze, ktorzy sie tam znajda, to nasi ojcowie, bracia, a teraz nawet - matki i siostry. Zwykli ludzie, ktorzy wybrali wymagajacy, trudny zawod, w ktorym latwo mozna zostac kaleka, albo zginac. Za to ich wlasnie kochaja, ze zdecydowali sie poswiecic dla swojej ojczyzny. I wcale nie "bezmozgowo", tylko swiadomie, wiedzac, ze spoleczenstwo, jako calosc zawsze bedzie potrzebowalo obroncow. Pozdrawiam pania i radze spojrzec dalej, horyzont jest znacznie bardziej oddalony niz sie pani wydaje.
  • 2011-04-06 18:49 | Werbalista

    Re:Rozmowa z Barbarą Labudą

    Zgadzam sie i Labuda i z przedmowcami. Obecnosc kosciola katolickiego w polityce i w wszelkich panstwowych placowkach jest sprzeczna z konstytucja.Sam fakt, ze krzyz wisi w Sejmie swiadczy o tym, ze Polska to kraj teokratyczny. W Stanach Zjednoczonych kazde posiedzenie Kongresu rozpoczyna sie od wspolnej modlitwy. Roznica polega na tym, ze za kazdym razem prowadzi ja kaplan innego wyznania. Kto nie chce, nie musi w niej uczestniczyc. Zaspokaja sie w ten sposob potrzeby duchowe i religijne wszystkich wierzacych, a nie tylko jednego wyznania.
  • 2011-04-06 19:25 | Werbalista

    Re:Spacerkiem po Warszawie

    Co za bzdura zeby myslec, ze to pasazerowie musza pokryc koszty transportu. Tu gdzie mieszkam podatek na transport publiczny placi sie wszedzie, a najwiekszy przy kupnie i rejestracji samochodu. Idea jest taka zeby transport publiczny stanowil rzeczywista, tj. finansowa konkurencje dla uzywania wlasnego samochodu. I slusznie. Korki co prawda dalej sa codziennie, ale zawsze mam satysfakcje patrzac na nie z okna autobusu, jadacego wydzielonym pasem i ze swiadomoscia, ze bilet kosztuje mnie mniej niz sam parking w centrum. Wcale mi nie zal tych podatkow, ktore place za utrzymanie publicznego transportu, bo sa to grosze w porownaniu do kosztow utrzymania samochodu.
  • 2011-04-06 19:39 | Werbalista

    Re:Pies czyli kot

    O glupocie debatujemy, takiej na przyklad, jak twierdzenie, ze Gierek byl Slazakiem. Nigdy nie byl, pochodzil z Zaglebia, jak Kiepura. Gorolem byl, nie Slazakiem. Ale tak to jest, jak sie nie wie co sie pisze. Czyli zgadzam sie z panska konkluzja.
  • 2011-04-11 10:05 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Szanowna Pani: Ze smutkiem musze zgodzic sie z Pani konkluzjami. PiS, wraz ze wszystkimi towarzyszacymi tej partii organizacjami staje sie coraz bardziej nacjonalistyczy, ksenofobiczny, by nie powiedziec wrecz - faszystowski. Nie budziloby to mojch obaw, gdyby nie to, ze cieszy sie poparciem znacznej czesci spoleczenstwa. Podzielam Pani obawy, ze jakis koniec tego bedzie straszny. To ciagle podbijanie bebenka, granie na absolutnie wielkich emocjach - predzej, czy pozniej doprowadzi do jakiejs katastrofy. Cala "elita" tej partii, to ludzie jakos skrzywieni psychicznie, w ogole nie dostrzegajacy realii. Partia bez programu rozwoju, dyszaca nienawiscia i domagajaca sie rozliczen sprzed wiekow. W przyszlych wyborach okaze sie, czy czeka polske nowy Fuerer, czy jednak zwyciezy demokracja.
  • 2011-04-11 20:14 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Drogi tkw. Na ogol nie wypowiadam sie wiecej niz raz, bo to nudne, ale robie wyjatek. Po pierwsze, Fuerer nie przestrzegal prawa ani troche, czego dowodem sa wyczyny z Leperem, wystepy Ziobry, domagania sie od nimieckiego rzadu wycciagniecia konsekwencji w stosunku do dziennikarzy i gazety, ktora kpila z Kaczynskich, wniosek o ekstradycje Mazura itp., itd. - swiadcza, ze bracia nie maja zielonego pojecia o prawie, choc ponoc sie tak ksztalcili. Po drugie, zgadzam sie, ze w polityce stosuje sie ostre slowa i nie mozna ich miec za zle. Ostre slowa, to jednak co innego, niz pomowienie (zdradzeni przed switem?). Niezaleznie od tego, uzywanie takich srodkow w dyskusji prowokuje tylko do eskalacji agresji, nawet u mnie, a uwazam sie za dosc spokojnego i wywazonego dyskutanta. Niestety, gdy ktos nazywa demokratycznie wybranego prezydenta za "przypadkowego", jesli siega komus do zyciorysu, w celach politycznych (dziadek w Wehrmachcie)- krew sie we mnie burzy. Pokojowe oddanie wladzy przez Jaroslawa Kaczynskiego ma swiadczyc o jego praworzadnosci? To chyba zart jakis. Jak mianowicie wyobrazasz sobie zamach stanu w Polsce? Po tym, jak jego minister Szydlo obrazil wszystkich polskich zolnierzy? Skad mialby miec poparcie? Nie mial wyjscia, ale to nie znaczy, ze zlodziej, ktory nie ma okazji czegos ukrasc nie pozostaje zlodziejem. Wracajac do "wspanialego prezydenta" - Lecha Kaczynskiego, to uwazam, ze on w koncu zrealizowal wizje Lecha Walesy, aby z Polski uczynic druga Japonie. Byl bowiem pierwszym polskim prezydentem - kamikadze. Ciezko na to pracowal, bo mimo staran, nie udalo mu sie doprowadzic do katastrofy w Gruzji, ani tez zginac bohatersko (idiotycznie) wyjezdzajac noca na linie frontu. W Smolensku jednak dopial swego. Szkoda tylko, ze "boskie wiatry" przechodza teraz jego brata.
  • 2011-04-11 20:39 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Wyksztalconym? Prezydent Kaczynski byl doktorem habilitowanym, ale bez znajomosci jednego, jedynego obcego jezyka. Jak to mozliwe? Polityczne kwalifikacje zerowe, znajomosc historii na tym samym poziomie. Do panow Kaczynskich mozna zastosowac cytat uwielbianego (rzekomo) przez nich Jozefa Pilsudskiego: "Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić".
  • 2011-04-11 22:18 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Drogi tkw. Teraz to juz bredzisz (excusez le mot). Kaczynski chce wziac Tuska do sadu? A coz mu przeszkadza? Przeciez pan Kaczynski, jako prywatna osoba moze pozwac pana Tuska (jako prywatna osobe) przed kazdym sadem cywilnym. Ale przeciez nie o to chodzi, prawda? To by nie wystarczylo. Kaczynski chce pozwac Tuska w drodze konstytucyjnej, albo - jeszcze lepiej - karnej. Wiec wyobraz sobie, drogi tkw, ze jak tez bym chcial oskarzyc Kaczynskiego o klamstwa, obelgi, a nawet o zdrade stanu, dlatego, ze poprzez swoje konsekwentne dzialania narusza dobro panstwa polskiego, ponizajac jego rzad w oczach miedzynarodowej opinii publicznej, a w przeszlosci - dzialajac w konspiracyjnym zwiazku z bratem - narazal panstwo polskie na smiesznosc i lekcewazenie. Ladny bylby pozew?
  • 2011-04-11 23:57 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Drogi tkw. O ile wiem, to nikogo nie mozna pozwac do sadu, przed zadnym trybunalem za sposob sprawowania urzedu. Nie znam zakresu jurysdykcji Trybunalu Stanu (czy jak sie zwie ten twor), ale wydaj mi sie, ze mozna tam zakwestionowac wykroczenia przeciw prawu konstytucyjnemu (tak, jak by odbiegalo od innego prawa?!). Czy to taki trybunal, jak za rewolucji francuskiej? Gdzie wyrok zapada szybko i oskarzony konczy na gilotynie? Bo tak to wyglada. Zupelnie nie rozumiem potrzeby istnienia takich tworow, jak Trybunal Stanu, Naczelny Sad Administracyjny, itd. To do Sadu Najwyzszego wybiara sie takich prawnikow, ktorzy nie potrafia rozstrzygnac konstytucyjnych, czy administracyjnych zawilosci prawa? Masz racje, tkw - mieszkam w USA i jest tu jeden, jedyny Sad Najwyzszy, ktory jest ostateczna wyrocznia we wszystkich sprawach, bez wzgledu na ich charakter. Dzieki temu nie moze dojsc do sprzecznych orzeczen roznych sadow "najwyzszych". W dodatku, drogi tkw, obowiazuje tu zasada powszechnej dostepnosci do systemu sprawiedliwosci. W polityce nikt nie ucieka sie do drogi sadowej, bo wyrazanie opinii o przeciwniku politycznym nie jest uwazane za powod do sporu sadowego. Natomiast oskarzanie kogos o zdrade takim powodem na pewno jest (zdradzeni zostali o swicie) i za to nie tylko bierze sie do sadu, ale mozna jeszcze zdrowo oberwac po ryju. Sa jakies granice przyzwoitosci, a te Jaroslaw Kaczynski dawno przekroczyl. Z blazna w tandemie z bratem, przeksztalcil sie w bardzo ponura postac.
  • 2011-04-12 11:07 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    @ Szechter Twoje wystapienie jest ponizej poziomu do ktorego moge zejsc - "lewacka holota", "bulgoczesz co ci slina na jezor przywlokla" - to maja byc argumenty w dyskusji? Z takimi argumentami nie mozna przeciez dyskutowac. Zegnam i prosze wiecej nie komentowac moich wypowiedzi.
  • 2011-04-12 16:09 | Werbalista

    Re:Podsumowanie: rocznica katastrofy

    Nie jestem konsekwentny odpowiadajac znow na inwektywy, ale taka jest opinia swiata na temat prezydentury Lecha Kaczynskiego: "Under the Kaczynskis, Poland was a laughing-stock, with a foreign policy marked by disorganisation, prickliness and pettiness. Today officials in Brussels are impressed by the focus of Poland’s planning for its stint in the rotating European Union presidency in the second half of 2011. For the first time in decades Poland is a player, not a playground, in European diplomacy." Caly artykul w "The Economist", tu: http://www.economist.com/node/17578876?story_id=17578876&CFID=168124859&CFTOKEN=45680629 Trudno posadzac "The Economist" o bycie "lewacka holota opluwajaca dr. hab. Lecha Kaczynskiego", choc oczywiscie mozna, jesli nie zna sie innych jezykow poza sloganowymi inwektywami. A prezydent Kwasniewski przynajmniej nie byl uwazany za blazna na swiatowym forum.
  • 2011-04-13 16:37 | Werbalista

    Re:DEBATA: Wymiar (nie)sprawiedliwości?

    @ 2011-04-13 05:36 | Bejotka Prawie wszedzie w Stanach sedziowie sa nominowani przez gubernatora stanu,lud prezydenta, jesli chodzi o sady federalne. Od tej zasady sa wyjatki i rzeczywiscie w niektorych stanach sedziowie pochodza z wyboru. W Kolorado sedziowie sa nominowani przez gubernatora, ale przy okazji wyborow sa weryfikowani i wystawiani na listy wyborcze do "retencji", czyli zatrzymania ich na swoich stanowiskach. I to jest bardzo ciekawa procedura. Przed wyborami, cale srodowisko prawnicze ocenia kazdego sedziego i podaje wyniki ocen do wiadomosci publicznej. Podkreslam, ze chodzi o wszystkich prawnikow< a nie jakas wybrana grupe, czy komisje. Ich opinia jest niewiazaca, ale na tej podstawie ludzie glosuja, czy danego sedziego zatrzymac na tym stanowisku, czy nie. Rzadko zdarza sie, ze sedzia traci stanowisko w takim glosowaniu, ale sie zdarza. Oczywiscie istnieja jeszcze inne mechanizmy aby sedziego odwolac, ale to inna sprawa. Otoz wydaje mi sie, ze to bardzo skuteczny sposob kontroli pracy sedziow. Wiadomo, ze jedna ze stron w procesie sadowym musi wygrac, a druga przegrac. Najczesciej obie reprezentowane sa przez prawnikow, ktorzy na codzien obserwuja prace sedziego i moga, w zwiazku z tym, najlepiej te prace ocenic. A do wyborcow wtedy nalezy, czy pokieruja sie opinia prawnikow. Ogolnie mowiac, obserwujac to z daleka, stan polskiego sadownictwa jest zalosny. Niekompetencja sedziow, przewlekanie spraw, rozwlekanie jednej sprawy po roznych sadach (np. rozwod w sadzie w danej miejscowosci, a podzial majatku w innym sadzie i innej miejscowosci), nieudolnosc adwokatow i radcow prawnych - sa tragiczne. Ostatnio np. sprawa dopalaczy, ktora odbyla sie bez zadnej kontroli sadowej, na podstawie wydumanych przepisow i z dnia na dzien. Wedlug mnie, to bezprawie. Oczywiscie, dopalacze mozna zdelegalizowac, ale powinien temu towarzyszyc jakis proces prawny, umozliwienie drugiej stronie przedstawienia swoich racji, a nie zamykanie sklepow w jeden dzien (noc). Jakas instytucja prawna powinna rozpatrzyc argumenty obu stron, a potem zadecydowac. Polski system prawny jest beznadziejny i nic nie zapowiada zeby sie poprawilo. Ja stracilem nadzieje.
  • 2011-04-13 16:55 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-13 13:49 | dziadek 2 Zdaje sie, ze nie bardzo pan wie, o czym pan pisze. Poczucie slaskosci, to nie kwestia samego pochodzenia, ale odczucia wiezi ze Slaskiem. Sam jestem Slazakiem tylko po kadzieli, tym niemniej tu sie urodzilem i z tym regionem czuje sie zwiazany i tym jezykiem mowie od dziecinstwa, na rowni z jezykiem polskim. Ergo - czuje sie Slazakiem najpierw, a dopiero potem Polakiem. Moze panu wydawac sie to dziwne, ale jednak Slazacy (tacy, jak ja) maja silne poczucie odrebnosci, nie tylko ze wzgledu na jezyk, ale takze na kulture, ktora jest jednak odrebna od innych czesci kraju. Zdaje sobie sprawe, ze trudno to wytlumaczyc nie-Slazakowi, ale, prosze mi wierzyc, tak jest. Jest zatem sens i sa podstawy aby dyskutowac na ten temat. Tym bardziej, ze szalenie mnie denerwuja usilowania "zamiecenia sprawy slaskosci pod dywan". Udawanie, ze Slazacy nie istnieja. Istnieja, istnieja, co najlepiej udowodni obecny spis powszechny.
  • 2011-04-13 18:36 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-13 17:40 | dziadek 2 Teraz rozumiem nasze roznice pogladow. Wroclaw zawsze byl niemiecki, Katowice zawsze byly polskie - i stad sie nie rozumiemy. Gornoslazacy chca autonomii, prawa do decydowania o swoich losach, a nie oderwania sie od Polski. Gorny Slask byl zawsze specyficzny, bo ustanawiala go zbieranina robotnikow i kadry inzyniersko-administracyjnej z roznych krajow. Kraina emigrantow, gdzie po wiekach wyksztalcila sie specyficzna kultura i jezyk zrozumialy dla tych, ktorzy tu mieszkaja. Wroclaw, natomiast, to zupelnie inna sprawa. Rdzennie niemieckie miasto, z ktorego po wojnie wyrugowano Niemcow i zasiedlono polska ludnoscia. Na Gornym Slasku tez sie to po czesci stalo, ale na troche innych zasadach, bo duzo autochtonow (Slazakow) zostalo na miejscu. Inaczej po wojnie nie moglyby ruszyc ani huty, ani kopalnie. W zwiazku z tym pozostalo tu duzo ludzi, ktorzy czuja sie Slazakami, a ich dzieci i wnuki tez sa z tego dumne. Wedlug mnie, kazdy ma prawo do samookreslenia sie. Poniewaz czuje sie Slazakiem bede zabiegal o autonomie Slaska, a przynajmniej o uznanie go za region o odmiennych zwyczajach i jezyku. Nie wydaje mi sie, ze jest jakas postawa anarchistyczna, ani godzaca w dobro Polski, jako kraju. Co do odrebnosci jezyka slaskiego, to mam spore watpliwosci na tle lingwistycznym. Slownictwo jest zbitkiem wyrazow pochodzacych z polskiego, niemieckiego i czeskiego. Gramatyka oparta troche na polskiej, a troche na niemieckiej, wiec trudno powiedziec. Na pewno nie jest to gwara, ani zargon, raczej rodzaj uproszczonego jezyka miedzynarodowego jak lingua franca, pidgin english, czy patois. Tym niemniej zasluguje na zachowanie, bo dziesiatki tysiecy ludzi posluguja sie nim na codzien, ze mna wlacznie. Autonomia Kosowa, wywleczona tutaj, to zupelnie co innego. Kosowo oderwalo sie od Serbii calkowicie i zostalo uznane, jako autonomiczne panstwo przez 75 czlonkow ONZ. Serbia do dzis nie uznaje Kosowa, jako panstwo, tylko autonomiczna prowincje. Roznice sa zbyt duze zeby porownac Kosowo do Slaska. Przepraszam za przydlugi wpis, ale chcialem wyjasnic pewne rzeczy, bo wydaje sie, ze kwestia Slaska rozpatrywana jest na podstawie sloganow politycznych, a nie faktycznej znajomosci sprawy.
  • 2011-04-13 20:21 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-13 19:21 | tkw Mieszasz pojecia. Bycie obywatlem, to nie to samo, co narodowosc. Polacy mieszkajacy na Litwie, czy Bialorusi czuja sie Polakami mimo posiadania obywatelstwa kraju, w ktorym mieszkaja. To naturalne. Slazacy sa obywatelami Polski, ale czuja sie Slazakami. Gdzie tu sprzecznosc? Gdy mieszkam, np. we Francji, to musze stosowac sie do francuskiego prawa i zwyczajow, nie robi to jednak ze mnie Francuza.
  • 2011-04-13 20:42 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    Nie wystarczy! Dalej sie nie rozumiemy. [b]Przestrzeganie praw[/b] danego panstwa, a poczucie [b]lojalnosci[/b], to dwie rozne rzeczy. Mozna byc dobrym polskim obywatelem o narodowosci niemieckiej, czy rosyjskiej, lecz dalej nie poczuwac sie do wspolnoty z panstwem. Tak ja rozumiem lojalnosc. Bycie dobrym obywatelem, to nie to samo, co bycie polskim patriota. Ale w praworzadnym panstwie nie trzeba demonstrowac swojego patriotytyzmu, wystarczy przestrzegac prawo. Na tym wlasnie polega praworzadnosc, ze choc przestrzega sie obowiazujace prawa, kazdy obywatel ma prawo do samostanowienia o swojej przynaleznosci kulturowej i do wlasnego zdania, wlacznie z prawem jego gloszenia.
  • 2011-04-13 21:30 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    Rozszepiamy wlos na czworo, ale to taka cecha dyskusji. Pan interpretuje lojalnosc jako przestrzeganie prawa, ja - jako wiernosc. Tu link do WIEM: http://portalwiedzy.onet.pl/104298,,,,lojalnosc,haslo.html Ale zeby nie byc goloslownym to przytocze wlasny przyklad: jestem mieszkancem Kolorado, obywatelem amerykanskim, urodzonym na Slasku i dalej obywatelem polskim. Jak pan mysli, ze uklada sie moja lojalnosc? Oczywiscie, ze najwazniejsze sa interesy mojego stanu, badz, co badz - suwerennego (patrz 14 poprawka do Konstytucji), potem interesy USA, wreszcie Slaska, a potem Polski. To w tej sytuacji czy moge z czystym sumieniem powiedziec, ze "czuje sie lojalny wobec panstwa polskiego"? Nie, jestem dobrym polskim obywatelem na obczyznie, ale tylko dopoki interesy mojej przybranej ojczyzny nie sa w konflikcie z interesami Polski. I co z tego? Ano, ze nie jestem idealnym patriota, ale wcale nie czyni mnie to zlym obywatelem.
  • 2011-04-14 03:05 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    Nie zamierzam sie sprzeczac na temat historii Wroclawia. Odzylam tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Wroc%C5%82aw Nie na polska strone, ktora jest tendencyjna. Nie chce byc ani klamca, ani oszustem. Prosze jednak zauwazyc, ze kwestia panstwowosci narodzila sie na przelomie XVII i XIX wieku. Do tego czasu nie istnialy ani Wlochy, ani Francja, ani Niemcy w dzisiejszym tego slowa znaczeniu. W Polsce tez nie bylo zaboru niemieckiego, tylko pruski. Zreszta wystarczy przeczytac slowa wieszcza: "Litwo, ojczyzno moja..." i juz wiadomo, o co chodzi. Mickiewicz czul sie i Polakiem i Litwinem. I coz bylo w tym zlego?
  • 2011-04-14 03:18 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    Gratuluje, wlasnie zostales chinskim radza. Gdy ja bylem w wojsku, to konflikt ze Stanami Zjednoczonymi wygladal jeszcze calkiem realnie. Po jakiej stronie wtedy myslisz, ze walczylbym? W obecnych warunkach Stany Zjednoczone sa sojusznikiem Polski i na zaden konflikt zbrojny sie nie zanosi. Ale moga powstac roznice w polityce zagranicznej i wtedy bede popieral panstwo, ktorego obywatelstwo przyjalem. Polakiem jestem z przypadku urodzenia, Amerykaninem - z wyboru. Kwestia podnoszenia konfliktu zbrojnego jest troche bez sensu w obecnych warunkach, choc akurat sluzylem w wojsku w czasie wojny w Wietnamie, gdzie polscy zolnierze sluzyli jako doradcy dokladnie przeciwko USA. Wtedy takie argumenty moze mialyby sens. Dzis juz na pewno nie. O czynach to prosze mi nie przypominac, bo sluzylem Polsce zarowno w czasach komunizmu (w wojsku), a potem - na miare mozliwosci - staralem sie ten system obalic - tak, jak miliony innych Polakow. To, ze znalazlem sie na obczyznie, to wybor nie moj, tylko politycznych ukladow i zbiegu okolicznosci. Bardzo nieladnie odwylywac sie do takich argumentow. Ale - wszystko dopuszczalne w ramach kulturalnej dyskusji. Pozdrawiam.
  • 2011-04-14 09:09 | Werbalista

    Re:Zostali zdradzeni......

    @ 2011-04-13 16:16 | analiza "Analiza moczu" tez byloby fajnie.
  • 2011-04-14 11:12 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-14 08:11 | mariusz Dokladnie masz racje. Podobnie jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Afryka Poludniowa, itd. Zeadme z tych panstw poza swoim zaistnieniem nie wypracowalo niczego oryginalnego - jezyk angielski lub holenderski, kultura zapozyczona. A narodowosc to tez wypadkowa scierania sie roznych kultur, w tym miejscowych. Dodac trzeba, ze jezyk angielski zostal strasznie wypaczony w tych "nie-narodach", tak, ze przez wiele lat byl niezrozumialy (a i do dzis nie jest) przez rodowitych Anglikow.
  • 2011-04-14 14:08 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    Zgoda! Dla doraznego celu dyskusji, przyjmijmy twoj punkt widzenia. Wynika wiec z tego, ze najpierw bylem Slazakiem i juz tu mialem konflikt interesow. Od mlodosci uwazalem sie za Slazaka, a nie - Polaka, czy Niemca. Nie przeszkadzalo mi to byc dobrym obywatelem Polski, do ktorej Slask nalezy, choc mialem wiele pretensji do sposobu zarzadzania naszym regionem. W tamtym okresie nie bylo zadnych mozliwosci, aby takie pretensje wyrazic. Teraz sa mozliwosci, aby sie okreslic. Wiec tak robie. W sposob kulturalny, poprzez publikacje moich pogladow. Nie musisz sie z nimi zgadzac. Czego nie rozumiem, to fakt, ze uwazasz "polskosc" za monokulture. Wiesz przeciez, ze tak nie jest. Egzystuja w Polsce mniejszosci narodowe, a ja w tej chwili naleze juz bardziej do "Polonii", niz do Polski. Pod tym wzgledem masz racje, ze nie mozna byc "sluga dwoch panow". Ale skoro polskie prawo dopuszcza taka sytuacje, to co mozna zrobic? Dziedzictwa slaskiego jednak nie dam sie pozbawic i bede zabiegal o jego rozpoznanie wszelkimi mozliwymi srodkami - czyli, w moim przypadku, publikowaniem mojego zdania. Gdybym byl w Polsce, to zapewne zaangazowalbym sie w RAS, ale nie jestem. Troche nie rozumiem twojego podejscia do sprawy lojalnosci, bo stawiasz ja na ostrzu noza. Jak widzisz te kwestie w swietle emigracji wojennej? Wtedy, gdy Polacy zostawali obywatelami brytyjskimi, francuskimi, australijskimi, itd.? Czy wtedy ich lojalnosc wobec Polski byla inna? Ja tez emigrowalem pod groza uwiezienia za przekonania polityczne. Zmiana systemu nastapila dla mojego pokolenia emigrantow za pozno. Mozna to zrozumiec, a jednosczesnie to, ze ci emigranci, kiedys zaangazowani politycznie, dalej interesuja sie losami Polski?
  • 2011-04-14 19:25 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    2011-04-14 16:35 | tkw Zdaje sie, ze nasza dyskusja coraz bardziej zaczyna przypominac slawny skecz Dziewonskiego i Michnikowskiego pod tytulem "Sek". A wiec, teoretycznie masz racje. Jednak na konflikt Polska - USA sie nie zanosi, wiec niebezpieczenstwo nielojalnosci wobec Polski na pewno mnie ominie. Nawet, gdyby do tego doszlo, to Polska specjalnie mnie nie zachwyca, jako panstwo, gdzie obowiazuja jakies prawa. Do dzis zaleza od widzimisie rzadzacych, co obserwuje na codzien. Ale skoro podjales ten temat lojalnosci, to pozwole sobie zapytac, gdzie lezy odpowiedzialnosc polskich politykow, ktorzy oskarzaja obecny rzad o to, ze "ma krew na rekach", "zdradzeni zostali o swicie", "ponosza opowiedzialnosc za zbrodnie" i ogolnie - odmawiania legitymacji do rzadzenia pomimo jasnych wynikow wyborow. Jesli ja moge miec teoretyczny problem, to tu mamy problem faktyczny, bo partia Kaczynskiego w mniej lub bardziej zawoalowany sposob nawoluje do zamachu stanu, a z dnia na dzien intencje staja tej partii staja sie coraz wyrazniejsze. Afera z tablica w Smolensku, wystawa w parlamencie UE, to wyrazne prowokacje, majace na celu ponizenie i osmieszenie Polski w oczach calego swiata. Nie wiem, jaka miarka mierzysz "lojalnosc", ale tego typu wystapienia i wypowiedzi sa dla mnie krancowo nielojalne. Z Kaczynskim i jemu podobnymi czasem wstyd nawet miec to samo obywatelstwo. Zaczekam do wyborow, jeli wygraja, to sie zrzekne.
  • 2011-04-14 22:20 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-14 19:45 | tkw Chyba zaczynamy tu "bic piane", bo rozwazamy sytuacje hipotetyczne. Przed sadem wojennym bym nie stanal,bo juz jestem za stary zeby sluzyc w wojsku. Wyrazanie pogladow, to jest jedna sprawa - gloszenie kalumni, oszczerstw i klamstw - to zupelnie co innego. "Komorowski to idiota", "Tusk to glupek" - to sa opinie. Twierdzenie, ze ktos jest bezposrednio, albo posrednio odpowiedzialny za smolenska katastrofe - to pomowienie. Zupelnie co innego. Jesli nazwiesz mnie kretynem, to twoja opinia. Natomiast, jesli nazwiesz mnie zlodziejem, to pomowienie i w sadzie moge dochodzic satysfakcji. A afera tablicy masz racje, tyle, ze ja nie winie za to MSZ, ile caly rzad. Jak mozna przez pol roku tolerowac taka sprawe, nawet nie publikujac tego pod osad opinii publicznej? Tego nie rozumiem. Twoje porownanie wojny secesyjnej (1861 - 1864) do obywatelstwa jest co najmniej nietrafne, bo w tym czasie na terenach Polski rowniez trwalo powstanie styczniowe, (1863 - 1864), glownie z tych samych powodow - zniesienia poddanstwa chlopow (carskim edyktem), tak jak mowi sie, ze powodem wojny secesyjnej bylo oficjalne zniesienie niewolnictwa. Obywatelstwa polskiego sie nie zrzekne, raz - bo to skomplikowana i kosztowna sprawa; dwa - chocby dlatego zeby stanowic przeciwage faszystom z PiS. Natomiast obywatelstwa amerykanskiego bardzo latwo sie pozbyc. Wystarczy stawic sie w jakiejkolwiek placowce dyplomatycznej i zlozyc oswiadczenie o zrzeczeniu sie obywatelstwa. Bez procedury i kosztow.
  • 2011-04-15 18:53 | Werbalista

    Re:Speechwriterzy, czyli jak pisać na polityczne zamówienie

    @ 2011-04-15 15:36 | krysta Obiema rekami podpisuje sie pod pani apelem. Od wielu lat mieszkam zagranica, ale jakos nie stracilem swojej polszczyzny. Kazdy jezyk ma swoje zapozyczenia, angielski chyba najwiecej, ale przewaznie to slowa, ktorych nie da sie dokladanie przetlumacyc. "Speech writer" i "PR" natomiast da sie przetlumaczyc dokladnie.
  • 2011-04-16 01:02 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-15 13:29 | Hektor Starski Dziekuje za komplement n/t cierpliwosci. Jestem cierpliwy i staram sie wyjasniac, bo od dawna wiem o tym,ze debat sie "nie wygrywa". Dyskutanci zawsze wkraczaja w szranki obarczeni bagazem doswiadczen i wieloma przemysleniami. Dlatego jedyne na co mozna miec nadzieje, to przedstawienie innych argumentow i liczyc na to, ze - byc moze - w przyszlosci, zmienia swoj punkt widzenia. Dlatego warto dyskutowac. Glos pana tkw jest tez dla mnie bardzo cenny, bo zawsze warto poznac argumenty kogos, z kim sie nie zgadzamy. Dziekuje za panski wpis. @ 2011-04-14 14:31 | hubertowo Renata Renia - mosz recht! Oberschlesien, mein Heimatland! http://www.youtube.com/watch?v=FSmgPs8VTHs
  • 2011-04-16 05:41 | Werbalista

    Re:ROZMOWA: Socjolog o strategii Jarosława Kaczyńskiego

    2011-04-16 03:29 | dziadek 2 Oj, dziadku, dziadku. Pare zdan i tyle inwektyw. Czemu? Jakos nie doczytalem sie atakow obecnego rzadu na braci mniejszych. Chyba, ze odpierali pomowienia. Hitlera i Stalina wspomniales pare razy, a prostytutki tez. Moze w twoim srodowisku jest to akceptowana forma dyskucji, w moim - nie. Ale w sumie podoba mi sie, co piszesz: "Życzę PiS-owi i J.Kaczyńskiemu wygranej w tych wyborach a potem prezydenckich i aby od razu po wyborach przeprowadził czystkę w kraju. Tak czystkę jak Stalin czy Hitler, wszystkich tych co do tej pory tak pluli w jego stronę aby ich kopnął w zadek i wgonił z kraju a część do pudła trafiła. I to tam gdzie z nich cioty by więźniowie zrobili." Dzieki temu wiem juz doskonale, kto popiera PiS i zlosliwego karzelka. Pisz dalej, dzis trudno znalezc smieszne teksty. A zwłaszcza tych profesorów sprzedawczyków, co to za garść mamony sprzedają się jak dziwki na ulicy.
  • 2011-04-17 20:02 | Werbalista

    Re:O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

    @ 2011-04-17 05:22 | AndrzejQQ Dziekuje za komplement. Panu Luke trzeba wytlumaczyc, ze Slazacy od wiekow byli scisle zawiazana ze soba grupa. Nie chodzilo tu o miejsce urodzenia, tylko o fakt, ze wszyscy byli zaangazowani w bardzo niebezpieczna prace. Czy gornik, czy hutnik - nigdy nie bylo pewnosci, ze wroci z pracy do domu. Stad bylo i jest wielkie poczucie solidarnosci. Gdy nie bylo rent i emerytur (ktore wprowadzil dopiero Bismarck), jedyna nadzieja na przezycie wdowy byly dzieci i sasiedzi. Tak rodzila sie kultura i etyka slaska. Zaklady pracy (kopalnie i huty - glownie) tez nie pozostawaly w tyle. Juz w XIX wieku budowaly luksusowe (jak na owe czasy) mieszkania dla swoich pracownikow. W czasach, gdy Slawoj-Skladkowski inicjowal idee budowy "slawojek" w Polsce, to na Slasku, kazda kamienica juz miala swoje toalety (wspolnotowe, na polpietrze, albo na zewnatrz - ale lata swietlne od Polski). Malo tego, budowa kamienic przez pracodawce laczyla sie z wydzieleniem terenu na ogrodki dzialkowe, polozone tylko o krok od kamienicy. Oczywiscie takie wygody Polacy po przejeciu Slaska skrupulatnie zlikwidowali. Tak wlasnie ma sie protekcjonalizm polski w stosunku do Slaska. Na Slask skierowano nadzorcow, w rodzaju wieziennych straznikow, ktorzy nie rozumiejac kultury, jezyka i miejscowej etyki, probowali wprowadzic tu swoje wlasne wzorce. I tak pozostalo do dzisiaj. Pan Kaczynski, zoliborski inteligent, smie wypowiadac sie o Slasku, nie zasiegajac nawet opinii tych, ktorzy cos na ten temat wiedza. Drogi panie Luke, jakos nie zauwazylem zeby ktos na tym forum plul jadem (moze z wyjatkiem dziadka2), a wszyscy staraja sie przedstawic wywazone opinie, bez uciekania sie do nadmiernych emocji. Bardzo sie ciesze, ze ma pan okazje zaobserwowac jak dziala dobrze zorganizowana spolecznosc w Badenii-Wirtembergii. Kiedys dzialalo to tak samo na Slasku. Lecz jak pan wie, Badenia-Wirtembergia jest krajem zwiazkowym, a Slask - nie. Moze, gdy osiagnie autonomie, to powroca te cechy Slaska, ktore stanowily o wzajemnym poszanowaniu sie obywateli, samopomocy i solidarnosci spoleczenstwa. Pozdrawiam.