Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(89)
Komentarze użytkownika: narciarz2
  • 2011-03-13 02:50 | narciarz2

    Czy Komorowski powinien jechac do Rzymu

    To, czy prezydent Komorowski powinien / nie powinien pojechac (niepotrz. skreslic) zalezy od odpowiedzi na pytanie "czy JPII byl bardziej papiezem, czy bardziej Polakiem?". Nie ma odpowiedzi obiektywnej, ale moga byc odpowiedzi subiektywne. Mysle, ze wiekszosc Polakow odpowiedzialaby "JPII byl NASZYM papiezem", z akcentem na "NASZYM". A skoro tak by pewnie odpowiedziala wiekszosc potencjalnych wyborcow, to polityk aspirujacy do roli "naszego prezydenta" powienien pojechac na druga czesc pogrzebu "naszego wielkiego Polaka". Gdyby tego nie zrobil, to obnizylby swoje szanse zostania "naszym prezydentem". Tylko tyle i az tyle. Analizowanie konstytucji pod katem neutralnosci panstwa ma rownie wiele sensu teraz, co za PRLu. Taka w Polsce jest tradycja, ze prawo prawem, a racja jest po naszej stronie. Przy czym slowa "naszej" ja bym nie odnosil do prezydenta Komorowskiego, ktory jest zdaje sie trzezwym czlowiekiem, tylko do wiekszosci wyborcow, ktorzy trzezwi nie sa. Prezydent Komorowski musi o tym wiedziec. Musi sobie zdawac sprawe, ze Polacy ponad wszystko sa przywiazani do mitycznej polskosci, ktora w tym konkretnym przypadku wyraza sie w slowie "nasz". On tych uczuc obrazic ani nie powinien, ani nie zamierza. I dlatego odpowiedz na tytulowe pytanie brzmi "druga kadencja warta jest podrozy". Istnieje dluga tradycja podobnych odpowiedzi. Nawet krolowie ulegali presji. Niezaproszenie Generala wpisuje sie w ten sam obrazek. Wyborcy predko zapomna niezaproszenie Generala, natomiast dlugo by pamietali jego zaproszenie. To troche przykre, ze prezydent poswiecil elegancje i przyzwoitosc dla poprawy swoich slupkow. O ile pamietam, General tak nie postepowal. Mowi sie trudno. Przeminal wiek zloty.
  • 2011-03-13 17:18 | narciarz2

    Re:Rozmowa z Mirosławem Hermaszewskim

    Kiedy bylem mlody, to oczywiscie tez powtarzalem dowcipy o Hermaszewskim. Mnie takze uderzylo, ze byl w skladzie WRON. Pamietam, ze przyjalem to z irytacja: no oczywiscie, czego mozna sie bylo spodziewac po zdalnie kierowanej malpie. To juz drugi wywiad z Hermaszewskim, ktory przeczytalem. W obydwu uderzyla mnie ogromna kultura wypowiedzi, dystans do poruszanych tematow, i rozne ciekawe szczegoly. To jednak naprawde jest niezwykle interesujacy czlowiek. Jego kariera po powrocie z kosmosu tez na to wskazuje. Ciekaw jestem, czy to jest polska specjalnosc, zeby wieszac psy na doslownie kazdym, kto mial nieszczescie urodzic sie przed rokiem 1989. A juz nie daj Boze, zeby cos zrobil albo czegos dokonal. W ten sposob umotywowano usuniecie doswiadczonych pilotow z pulku wozacego VIPow. Skutki znamy. Jak widac z niektorych wypowiedzi tu na blogu, te skutki niczego nie nauczyly naszych polskich fanatykow. Hermaszewski nadal jest czerwonym diablem na emeryturze.
  • 2011-03-13 17:23 | narciarz2

    Sandia National Laboratories

    Tuz obok Sandia jest Lawrence Livermore Nat'l Lab, chyba nawet wieksze. Moze tam jest latwiej dostac prace bez oczyszczania sumienia. Tak nawiasem, kiedy tam ostatni raz bylem prawie dwa lata temu, to przed brama stal facet albo dwu w pelnym rynsztunku. Jakby wlasnie wysiadl z Humvee w Iraku. Zycze powodzenia przy skladaniu podania o prace.
  • 2011-07-26 04:36 | narciarz2

    Re:Mniejsze zło? Żakowski o dylematach w polityce

    Bardzo Panu dziekuje za artykul. Udzielam dokladnie takich odpowiedzi, jak Pan. Obawiam sie, ze jestesmy w mniejszosci. Czy pan zauwazyl, ze nawet tak znakomity (?) dziennikarz i Europejczyk, jak pan Tomasz Lis, uwazal zabicie ibn Ladena za chwalebne oraz publicznie pochwalil tortury. Zas znakomite Studio Opinii pod dowodztwem legendy polskiego dziennikarstwa i opozycji nie uznalo za stosowne skomentowac wypowiedzi pana Lisa i nadal udziela mu gosciny. To pokazuje, jak daleko Pan i ja rozeszlismy sie z tymi, ktorych ja kiedys szanowalem, a ostatnio jakby mniej. Jeszcze raz dziekuje za artykul.
  • 2011-08-16 04:59 | narciarz2

    Jedyny gej w wiosce

    Ciesze sie, ze o tym piszecie. Gratulacje.
  • 2011-08-16 04:59 | narciarz2

    Super

    Ciesze sie, ze o tym piszecie. Gratulacje.
  • 2011-10-16 03:51 | narciarz2

    Jak prawica straszyła nas szatanem

    Skoro temat jest az tak na czasie, to chcialbym dorzucic do dyskusji jak najbardziej prawdziwa opowiesc. Moze sie do czegos przyda. . Ojczyznę wolną (od Szatana) racz nam wrócić, Panie. Po deszczowej niedzieli w Niebie nastał poniedziałkowy poranek. Jak zwykle w poniedziałek, odbywało się robocze zebranie w celu ustalenia planów na najbliższy tydzień. Pan był zmęczony i troche rozdrażniony. Z niecierpliwością patrzył na piętrzący się przed nim stos teczek ze sprawami do załatwienia. Teczki podawał i sprawy referował mu Swięty Piotr. Sucho i treściwie przedstawiał Panu: tutaj powódz, zalane drogi i piwnice, wznoszone są modły... A tutaj susza, nie ma co jeść, ludzie się modlą i proszą o wybawienie... Pan pytał o szczegóły, decydował, podpisywał, i tylko chwilami wznosił oczy do nieba. Słońce powoli wędrowało przez nieboskłon i stos teczek malał zwolna. W końcu na stole pozostała tylko samotna kartka papieru. . - A to co? - zapytał Pan z nadzieją w głosie, spoglądając na zegarek. - Czy mogę juz pójść na obiad? - Oczywiście, Panie. - odpowiedział Swięty Piotr. - .. ale oni... oni znowu śpiewają. - Oni? Znowu? - rozsierdził się Pan. - I znowu fałszują jak zawsze? - Znowu jak zawsze fałszują, niestety. - smutno potwierdził Swięty Piotr. - Dlaczego ja im nie dałem tego genu, ktory dałem Rosjanom? - z rozdrażnieniem zapytał Pan. - Przynajmniej możnaby słuchać ich spiewu. A tak... No, dobrze. I czego oni znowu chcą? - Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie. O to się modlą. - odpowiedział Swięty Piotr. - Co tydzien modlą się o to samo. Pan, znowu patrząc na zegarek, westchnął z rezygnacją. - Daj mi tę kartkę. I długopis. Ten duży, no wiesz, który. - po czym, wstając od stołu, coś szybko napisał i podał kartkę Swiętemu Piotrowi. - I zrób proszę tak, żeby oni już nie śpiewali. A przynajmniej nie w mojej obecności. - Kilka minut potem Swięty Piotr stukał do drzwi Sekcji Polskiej Ministerstwa Spraw Ziemskich. "Proszę!" zabrzmiało w odpowiedzi. Swięty Piotr wszedł. Za stołem siedział Anioł w krakowskim stroju i w kapeluszu z pawim piórem. Pióro było do połowy złamane. - A, to ty... - powiedzial Anioł, szybko chowając szklankę pod stołem. - To ja. - powiedział Swięty Piotr, wstrzymując oddech, żeby nie czuć zapachu. - Tutaj jest decyzja Pana. - I podał kartkę Aniołowi. - "Zwrócić". - z trudem przeczytał Anioł. - Zwrócić... To znaczy, zwrócić co? I komu mianowicie? - Ojczyznę. - odpowiedział Swięty Piotr. - Im. - Jak to "im"? - obruszył się Anioł, wstając na nogi o tyle, o ile to było możliwe. - Przecież oni mają wszystko, czego dusza zapragnie. Mają kraj, mają granice, mają swój język, szkolnictwo, radio, i telewizję. I nawet mają ten, no, Kabaret Starszych Panów. Najlepszy kabaret na swiecie, ja ci to mówię! No, to czego im jeszcze potrzeba? - "Ojczyznę wolną" - powiedział Swięty Piotr. - Tak śpiewają. Pan już tego nie może wytrzymać. - No dobrze, ale dlaczego ja? - zapytał Anioł. - I co ja mam właściwie zrobić? - To już nie moja sprawa. - powiedział Swięty Piotr wychodząc pośpiesznie, bo już nie mógł dłużej wstrzymywać oddechu. Kiedy odwrócił się plecami, Anioł pokazał mu język. - Ojczyznę wolną ... wymamrotał Anioł, wyciagając szklankę spod stołu. - Kiedy, jak, i w jaki sposób? - Zrób wybory. - powiedział jakiś głos za plecami Anioła. - Wybory? - spytał Anioł. - Czyś ty oszalał? A co na to Rosjanie? - Rosjanami ty się nie przejmuj. Rosjanie mają teraz co innego na głowie. Zrób wybory, mówię ci. - powiedział głos. - Co za szatański pomysł. - powiedział Anioł. - A tak w ogóle, to skąd żeś się tutaj wziął? - Jak to skąd? Ja zawsze jestem tam, gdzie mnie potrzeba. Zrób wybory, mówię ci. To ich uspokoi. - Po moim... - tego zdania Anioł nie zdołał dokończyć. Czysta wyborowa okazała się silniejsza. - Tutaj jest ścierka. - rozległo się po krótkim milczeniu. - No, to jak będzie z tymi wyborami? - Uuum. - z trudem odpowiedział Anioł. - Dziekuję za ścierkę. Bardzo cię przepraszam. - Cieszę się z twojej zgody. - odpowiedział głos. - Teraz mi powiedz, ile procent? - Czterdzieści. - po chwili namysłu odpowiedział Anioł. - Teraz czuję, że jednak za dużo. Niech to zostanie między nami. - Nie pytam o te procenty. Pytam o wybory. Ile im dajesz? Stu procent Rosjanie jednak nie zniosą. - zawyrokował głos. - Powiedzialem, że czterdzieści. - usiłował zatuszować Anioł. - No, może trzydzieści pięć. Zresztą niech to bedzie twoja sprawa. Ja mam inne zmartwienia. Aaa, i jeszcze jedno. Poślij im tych dwóch. - Jak to, tych dwóch? – zdziwił się głos. - Tego bym się po tobie nie spodziewał. Anioł nie powinien być złośliwy. Za co ty się mścisz? - Za czystą wyborową. Mogliby ją lepiej destylować. A jesli im się nie chciało, to niech mają za moją poniewierkę. Niech się męczą, jak ja teraz. - To mógłby być mój pomysł, a nie twój. - z namysłem odpowiedział głos. - Ale skoro nalegasz, to zrobię ci tę przysługę. Poślę im tych dwóch. Od siebie dołożę kilku arcybiskupów. Zeby nikt nie mówił, ze anioł był bardziej złośliwy od szatana. - Tylko proszę nie mów Panu, że to ja wymyśliłem, kiedy oni znowu zaczną fałszować po swojemu.
  • 2011-10-16 03:51 | narciarz2

    Aniol i Szatan

    Skoro temat jest az tak na czasie, to chcialbym dorzucic do dyskusji jak najbardziej prawdziwa opowiesc. Moze sie do czegos przyda. . Ojczyznę wolną (od Szatana) racz nam wrócić, Panie. Po deszczowej niedzieli w Niebie nastał poniedziałkowy poranek. Jak zwykle w poniedziałek, odbywało się robocze zebranie w celu ustalenia planów na najbliższy tydzień. Pan był zmęczony i troche rozdrażniony. Z niecierpliwością patrzył na piętrzący się przed nim stos teczek ze sprawami do załatwienia. Teczki podawał i sprawy referował mu Swięty Piotr. Sucho i treściwie przedstawiał Panu: tutaj powódz, zalane drogi i piwnice, wznoszone są modły... A tutaj susza, nie ma co jeść, ludzie się modlą i proszą o wybawienie... Pan pytał o szczegóły, decydował, podpisywał, i tylko chwilami wznosił oczy do nieba. Słońce powoli wędrowało przez nieboskłon i stos teczek malał zwolna. W końcu na stole pozostała tylko samotna kartka papieru. . - A to co? - zapytał Pan z nadzieją w głosie, spoglądając na zegarek. - Czy mogę juz pójść na obiad? - Oczywiście, Panie. - odpowiedział Swięty Piotr. - .. ale oni... oni znowu śpiewają. - Oni? Znowu? - rozsierdził się Pan. - I znowu fałszują jak zawsze? - Znowu jak zawsze fałszują, niestety. - smutno potwierdził Swięty Piotr. - Dlaczego ja im nie dałem tego genu, ktory dałem Rosjanom? - z rozdrażnieniem zapytał Pan. - Przynajmniej możnaby słuchać ich spiewu. A tak... No, dobrze. I czego oni znowu chcą? - Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie. O to się modlą. - odpowiedział Swięty Piotr. - Co tydzien modlą się o to samo. Pan, znowu patrząc na zegarek, westchnął z rezygnacją. - Daj mi tę kartkę. I długopis. Ten duży, no wiesz, który. - po czym, wstając od stołu, coś szybko napisał i podał kartkę Swiętemu Piotrowi. - I zrób proszę tak, żeby oni już nie śpiewali. A przynajmniej nie w mojej obecności. - Kilka minut potem Swięty Piotr stukał do drzwi Sekcji Polskiej Ministerstwa Spraw Ziemskich. "Proszę!" zabrzmiało w odpowiedzi. Swięty Piotr wszedł. Za stołem siedział Anioł w krakowskim stroju i w kapeluszu z pawim piórem. Pióro było do połowy złamane. - A, to ty... - powiedzial Anioł, szybko chowając szklankę pod stołem. - To ja. - powiedział Swięty Piotr, wstrzymując oddech, żeby nie czuć zapachu. - Tutaj jest decyzja Pana. - I podał kartkę Aniołowi. - "Zwrócić". - z trudem przeczytał Anioł. - Zwrócić... To znaczy, zwrócić co? I komu mianowicie? - Ojczyznę. - odpowiedział Swięty Piotr. - Im. - Jak to "im"? - obruszył się Anioł, wstając na nogi o tyle, o ile to było możliwe. - Przecież oni mają wszystko, czego dusza zapragnie. Mają kraj, mają granice, mają swój język, szkolnictwo, radio, i telewizję. I nawet mają ten, no, Kabaret Starszych Panów. Najlepszy kabaret na swiecie, ja ci to mówię! No, to czego im jeszcze potrzeba? - "Ojczyznę wolną" - powiedział Swięty Piotr. - Tak śpiewają. Pan już tego nie może wytrzymać. - No dobrze, ale dlaczego ja? - zapytał Anioł. - I co ja mam właściwie zrobić? - To już nie moja sprawa. - powiedział Swięty Piotr wychodząc pośpiesznie, bo już nie mógł dłużej wstrzymywać oddechu. Kiedy odwrócił się plecami, Anioł pokazał mu język. - Ojczyznę wolną ... wymamrotał Anioł, wyciagając szklankę spod stołu. - Kiedy, jak, i w jaki sposób? - Zrób wybory. - powiedział jakiś głos za plecami Anioła. - Wybory? - spytał Anioł. - Czyś ty oszalał? A co na to Rosjanie? - Rosjanami ty się nie przejmuj. Rosjanie mają teraz co innego na głowie. Zrób wybory, mówię ci. - powiedział głos. - Co za szatański pomysł. - powiedział Anioł. - A tak w ogóle, to skąd żeś się tutaj wziął? - Jak to skąd? Ja zawsze jestem tam, gdzie mnie potrzeba. Zrób wybory, mówię ci. To ich uspokoi. - Po moim... - tego zdania Anioł nie zdołał dokończyć. Czysta wyborowa okazała się silniejsza. - Tutaj jest ścierka. - rozległo się po krótkim milczeniu. - No, to jak będzie z tymi wyborami? - Uuum. - z trudem odpowiedział Anioł. - Dziekuję za ścierkę. Bardzo cię przepraszam. - Cieszę się z twojej zgody. - odpowiedział głos. - Teraz mi powiedz, ile procent? - Czterdzieści. - po chwili namysłu odpowiedział Anioł. - Teraz czuję, że jednak za dużo. Niech to zostanie między nami. - Nie pytam o te procenty. Pytam o wybory. Ile im dajesz? Stu procent Rosjanie jednak nie zniosą. - zawyrokował głos. - Powiedzialem, że czterdzieści. - usiłował zatuszować Anioł. - No, może trzydzieści pięć. Zresztą niech to bedzie twoja sprawa. Ja mam inne zmartwienia. Aaa, i jeszcze jedno. Poślij im tych dwóch. - Jak to, tych dwóch? – zdziwił się głos. - Tego bym się po tobie nie spodziewał. Anioł nie powinien być złośliwy. Za co ty się mścisz? - Za czystą wyborową. Mogliby ją lepiej destylować. A jesli im się nie chciało, to niech mają za moją poniewierkę. Niech się męczą, jak ja teraz. - To mógłby być mój pomysł, a nie twój. - z namysłem odpowiedział głos. - Ale skoro nalegasz, to zrobię ci tę przysługę. Poślę im tych dwóch. Od siebie dołożę kilku arcybiskupów. Zeby nikt nie mówił, ze anioł był bardziej złośliwy od szatana. - Tylko proszę nie mów Panu, że to ja wymyśliłem, kiedy oni znowu zaczną fałszować po swojemu.
  • 2012-01-12 23:29 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok...

    „Rzeczpospolita” 7 kwietnia 1995 r. ponoc napisala (cytuje za Przegladem 27 / 2011, artykuł Gabriela Zmarzlińskiego o Kuklinskim): . „Pierwszy prezes Sądu Najwyższego 30 marca 1995 r., wnosząc na korzyść Ryszarda Kuklińskiego rewizję nadzwyczajną („Rzeczpospolita” 7 kwietnia 1995 r.), stwierdza w niej m.in.: „Należy uwzględnić dobrze już znany fakt znacznego ograniczenia suwerenności Polski i bezpośredniego w owym czasie zagrożenia inwazją ze strony Związku Radzieckiego i innych ościennych członków b. Układu Warszawskiego, przy pełnej znajomości realiów ze strony R. Kuklińskiego, który swym desperackim działaniem podjął próbę przeciwdziałania bezpośredniemu zagrożeniu inwazją przez poinformowanie przywódców państw, mających wpływ na losy świata. Ujawnienie to, a więc poinformowanie świata nie było możliwe bez opuszczenia kraju”. . Zwracam uwage, ze "pierwszy prezes Sądu Najwyższego" to nie jest jakis tam bloger. Stwierdzenia Sądu Najwyższego powinny byc traktowane niezwykle powaznie przez powaznych ludzi. W zwiazku z tym pytam sie, jakim cudem "dobrze już znany fakt ... bezpośredniego w owym czasie zagrożenia" był dobrze znany w roku 1995, ale przestał byc dobrze znany w roku 2008, kiedy prawnicy IPN wnosili oskarzenia przeciwko twórcom stanu wojennego. . Oczywiscie ani przez chwile nie dopuszczam do siebie mysli, ze "dobrze znane fakty" są dobrze znane tylko wtedy, kiedy są komus wygodne.
  • 2012-01-13 01:29 | narciarz2

    Bronili swojej wladzy

    Generalowi Jaruzelskiemu sie ciagle zarzuca, ze wprowadzil stan wojenny w obronie aparatu i swojej wladzy, a nie "w interesie spoleczenstwa". To jest bardzo ciezki zarzut w ustach, ktore od trzydziestu lat go stawiaja. Podzielam ten poglad. Uwazam, ze glownym motywem Jaruzelskiego byla obrona spojnosci wladzy w kraju. Jednak ja nie uwazam tego za zarzut. Wrecz przeciwnie. Uwazam, ze zapewnienie sprawnosci aparatu wladzy bylo jego obowiazkiem, i to z dwu powodow. Po pierwsze, rozsypanie sie aparatu wladzy w Polsce byloby zapalnikiem radzieckiej interwencji. Wiadomo, ze ta interwencja bylaby bardzo krwawa. ("Zaczniemy od rozstrzelania 10 tysiecy", takie slowa wysoko postawionego Rosjanina zostaly przytoczone przez Bratkowskiego w Studiu Opinii rok temu.) Jesli to wlasnie byl zapalnik, to obowiazkiem Generala bylo ten zapalnik rozbroic. Po drugie, szla zima i to bardzo mrozna. Starsi z nas swietnie wiedza, ze PRL byl zorganizowany jak jedno wielkie przedsiebiorstwo. Chcac czy nie, General byl dyrektorem przedsiebiorstwa "Polska" i byl odpowiedzialny za dostawy energii, dostawy paliwa, i dystrybucje zywnosci. Jaruzelski tego szalenstwa nie wymyslil. On je odziedziczyl. Taka byla wtedy organizacja panstwa i on musial spelniac role dystrybutora. Pod koniec 1981 system dystrybucji sie zalamal. Dyrektor przedsiebiorstwa "Polska" nie mial w reku prawie zadnych srodkow perswazji. Solidarnosc bez przerwy mowila "a kuku". Jedyne, co pozostalo dyrektorowi, to srodki przymusu bezposredniego. Te dwa czynniki zadecydowaly o decyzji. Przy czym Jaruzelski od lat podkresla, ze drugi byl dla niego bardziej decydujacy od pierwszego. To sie moze nie miescic w dzisiejszych (malo pojemnych) glowach. Ale jesli sie przez chwile zastanowic nad tym, jaka wlasciwie role spelnialo wtedy kierownictwo kraju, to mozna zobaczyc te motywy. No, bo co oni wlasciwie mieli zrobic? Zrobili wiec to, co swoim zdaniem powinni. I zrobili to na tyle sprawnie, ze w kraju nie bylo wtedy kleski glodu ani zalamania dostaw energii. Czyli osiagneli to absolutne minimum, ktore bylo od nich wymagane. Zapewnili, ze nie doszlo do katastrofy cywilizacyjnej, ktorej sie obawiali. Polecam lekture ksiazki Jaruzelskiego "Ostatnie slowo". Ksiazke trzeba zamowic w ksiegarni, bo raczej nie stoi na witrynie. Jesli ktos chce zrozumiec mysli i motywy czlowieka, ktory poza Karolem Wojtyla mial najwiekszy wplyw na caly kraj i na obecny ksztalt Polski, to trzeba wziac do reki jego ksiazke. Niektore fragmenty moga bardzo zaskoczyc czytelnika. Ksiazka "Ostatnie slowo" jest moim zdaniem bardzo wiarygodna, poniewaz jest to zapis (omalze stenogram) mowy obronczej Jaruzelskiego przed sadem. Podsadny nie mogl sobie pozwolic na klamstwa, bo zostalby na nich przylapany przez oskarzycieli. Dlatego tez mowa i ksiazka zostaly faktograficznie przygotowane niezwykle starannie. Mimo uplywu kilku lat nie pojawily sie zadne informacje o bledach w tej ksiazce. Przypuszczam, ze gdyby bledy znaleziono, to zostalyby one triumfalnie naglosnione przez licznych wrogow Generala. Nic takiego sie nie stalo. Te cisze ja osobiscie przyjmuje jako przekonujacy dowod tego, ze ksiazka jest wiarygodna. Ksiazka jest miazdzaca dla oskarzenia. Podsumowalbym ja stwierdzeniem Aleksandra Malachowskiego, ktore wypowiedzial po przesluchaniach Generala przed Komisja Odpowiedzialnosci Konstytucyjnej. (Cytuje z pamieci.) "Sluchajac Generala przed komisja, mialem wrazenie, ze to Guliwer wsrod liliputow." Aleksander Malachowski nie byl stronnikiem Generala. Ale byl uczciwym czlowiekiem. Nie majac zadnej odpowiedzi na argumenty Generala, jego przeciwnicy wybrali prosta metode: przemilczec. Nikt nie podjal dyskusji. Strumien absurdalnych oskarzen nie zmienil sie ani troche. To jest metoda tchorzy. Potwierdzilo sie spostrzezenie Aleksandra Malachowskiego.
  • 2012-01-13 01:37 | narciarz2

    Link do dluzszej analizy

    Podaje link do troche dluzszej analizy, ktora wpisalem w blogu A.Szostkiewicza: [link=null]http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2011/12/13/grudniowa-swieca-w-oknie-belwederskim/#comment-164233[/link]
  • 2012-01-13 15:30 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i]Co to znaczy "system dystrubucji sie zalamal"? [/i] Ile masz lat? Jesli pamietasz te czasy, to co to za pytanie? A jesli nie, to przyjmij to zdanie jako informacje od starszego. [i]Takie glupoty mozna pisac tylko naiwnym [/i] Wydaje sie, kolego, ze tym zdaniem zdefiniowales swoj poziom intelektualny. Dziekuje za dyskusje.
  • 2012-01-13 15:41 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    Mi sie wydaje, ze gdyby Polacy potrafili dbac o swoj interes i obraz w swiecie, to w roku 1991 zglosiliby Mazowieckiego i Jaruzelskiego do wspolnej pokojowej nagrody Nobla. (Walesa juz mial, wiec pozostaje Mazowiecki.) Balcerowicza nalezalo zglaszac do nagrody Nobla gdzies tak od polowy lat '90. A zamiast tego Polacy ufundowali sobie IPN. Kazdy narod ma to, co sobie sam wywalczy, nieprawdaz?
  • 2012-01-13 15:43 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i]A nienawiść ta bywa szczególnie gorąca u ludzi będących wtedy w kołysce albo pampersach.[/i] Dyzurna nienawisc rosnie w miare wzrostu konfitur do podzialu. Na tym sie robi kariere.
  • 2012-01-13 15:48 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i] stan wojenny był dobry [/i] Stan wojenny nie byl dobry. Byl nieunikniony. Co innego pochwalac, co innego usprawiedliwiac, a jeszcze co innego uznac koniecznosc. Moze uda Ci sie zrozumiec te roznice?
  • 2012-01-13 15:51 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i]za prawo uważam faktycznie obowiązujące prawo, te które można wyczytać z wyroków sądów, a nie te zapisane w dzienniku ustaw [/i] To jest powazne osiagniecie intelektualne. Warto szerzej stosowac. Powiedzmy, idziesz do lekarza po antybiotyk, a lekarz na to: prawo mowi w dzienniku ustaw, ze mam Pana leczyc, ale faktycznie obowiązujące prawo to jest moje sumienie. A ja antybiotykow nie uznaje. Tutaj jest woda swiecona. To jest moj wyrok, do widzenia.
  • 2012-01-13 15:53 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i]Nie broń tej sprawy bo nie warto.[/i] Warto.
  • 2012-01-13 16:39 | narciarz2

    Smok i jaszczurka

    Kiszczaka i (w domysle) Jaruzelskiego nie skazano za cos, tylko po cos. Mianowicie, sw. Jerzy, ktory zabil smoka, zasluguje na dozywotnie miejsce w parlamencie. Natomiast sw. Jerzy, ktory zabil jaszczurke, na takie miejsce nie zasluguje. Dlatego tez od 1991 roku trwa nadmuchiwanie jaszczurki, zeby z niej zrobic smoka. Najnowszy wyrok to tylko kolejny epizod tego nadmuchiwania.
  • 2012-01-13 17:30 | narciarz2

    Azrael poszedl jeszcze dalej

    Azrael w swoim tekscie w SO poszedl jeszcze dalej, niz ja bym sie kiedykolwiek odwazyl. Brawo Azrael! [i]Przy­po­mnijmy może jesz­cze, w kon­tek­ście ubie­gło­rocz­nego wyroku Try­bu­nału Stanu, pewne prawne i histo­ryczne uwa­run­ko­wa­nia. Woj­ciech Jaru­zel­ski w 1981 roku zła­mał Kon­sty­tu­cję PRL, usta­no­wioną jesz­cze przez Sta­lina w 1952 roku i popra­wioną przez Gierka w 1976 roku. Kon­sty­tu­cja ta gwa­ran­to­wała wła­dzę PZPR nad naro­dem pol­skim i usta­na­wiała po wsze czasy sojusz z ZSRR. Swoim „nie­kon­sty­tu­cyj­nym” aktem Jaru­zel­ski zbu­rzył obo­wią­zu­jący od 1952 (a de facto od 1945 roku) porzą­dek prawny. Co wię­cej, inter­no­wał bez­praw­nie część kie­row­nic­twa PZPR z Edwar­dem Gier­kiem na czele oraz odsu­nął od wła­dzy par­tię komu­ni­styczną, któ­rej Kon­sty­tu­cja gwa­ran­to­wała wła­dzę. Par­tię zastą­piło woj­sko, co w dok­try­nie komu­ni­stycz­nej jest okre­ślane mia­nem bona­par­ty­zmu. Już Józef Sta­lin prze­strze­gał w latach 30. przed bona­par­ty­zmem i bro­niąc się przed nim aresz­to­wał pra­wie całą kadrę armii sowiec­kiej. W Pol­sce stało się ina­czej – bona­par­tyzm zwy­cię­żył, oba­la­jąc w ten spo­sób wła­dzę par­tii komu­ni­stycz­nej i koń­cząc de facto pano­wa­nie sys­temu przez tą par­tię stwo­rzo­nego. Tak oto, owo mityczne „oba­le­nie komuny” nie nastą­piło, jak chce Soli­dar­ność, w 1989 roku, lecz w 1981. I tak ci, któ­rzy poparli wyrok Try­bu­nału Stanu usta­wili się de facto po stro­nie legal­no­ści PRL jako pań­stwa i jego Kon­sty­tu­cji zatwier­dzo­nej przez Józefa Sta­lina w 1952 roku.[/i] [link=null]http://studioopinii.pl/artykul/5465-azrael-wyrok-na-historii[/link]
  • 2012-01-13 21:34 | narciarz2

    Stan wojenny w obecnej konstytucji

    Zwracam uwage, ze Strona Styropianowa wprowadzila do obecnej konstytucji zarowno stan wojenny, jak tez wyjatkowy. Jesli Strona Styropianowa nigdy nie chce nikogo zniewolic wzorem Generalow, to dlaczego trzyma w konstytucji takie uprawnienia? Jesli Strona Styropianowa mowi, ze ten wyrok to ma byc ostrzezenie, ze nigdy wiecej, to moze by tak zaczac od siebie i wykreslic z Konstytucji takie uprawnienia?
  • 2012-01-15 16:42 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    "Narciarz" przez "rz". To, co mialem i na czym, nie ma wplywu na argumenty. Jesli idzie o wiek, to nie bede sie tlumaczyl z tych samych powodow, choc z moich wpisow powinno byc oczywiste, ze swietnie pamietam tamte czasy. Odpowiadajac panu Janowi Bohynskiemu w jego stylu, moglbym napisac, ze on mial i ma siano w glowie. Ale takie stwierdzenia nie dowodza niczyjej slusznosci. Jesli idzie o "tematy, ktore sa znane niemalze wszystkim", to pelna zgoda, jesli przez "niemalze wszystkich" rozumiec Pana Jana. Innych "wszystkich" nalezaloby poszukac. Odsylam do mojej dluzszej analizy linkowanej w innym miejscu tej dyskusji. Tam jest wspomniany fakt znany "niemalze wszystkim" poza Panem Janem, a mianowicie mapa Europy circa 1981. Na owczesnej mapie istnial twor nazwany NRD. Jego istnienie mialo swoje konsekwencje tzw. geopolityczne. Jesli Pan Jan tego faktu nie zna albo nie uznaje, to ja nie bardzo wiem, czego mam mu wspolczuc. Chyba nie tyle stanu, co raczej braku. Tak czy inaczej, dziekuje za interesujacy glos w dyskusji.
  • 2012-01-16 05:45 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    [i]"Podkreślana ponadto dośc często legalnośc istnienia PRL" [/i] W tym zdaniu Pan Białas chcial chyba napisac "nielegalnośc", prawda? W obecnej wersji Pana mysl nie jest jasna. Ale po dodaniu "nie" moge zrozumiec, o co chodzi. Za kazdym razem, kiedy ktos kwestionuje legalnosc istnienia PRL, a to sie zdarza czesto, to mi szczeka opada az do podlogi. Bardzo wielu dyskutantow usiluje przekonywac, ze jesli cos im sie nie podoba, to to cos koniecznie musi byc nielegalne. Slowo "nielegalne" stalo sie omalze synonimem slowa "paskudne", jak gdyby wyparowaly z niego wszystkie konotacje prawne. To chyba musi byc skutek obecnosci Prawa i Sprawiedliwosci w zyciu publicznym. Ta partia zrobila bardzo wiele dla skompromitowania samej idei prawa i praworządnosci, zas "sprawiedliwosc" zrownala z "zemstą".
  • 2012-01-16 17:55 | narciarz2

    Re:Smoleńsk: nowe fakty, te same interpretacje

    Ja mysle, ze najlepsze podsumowanie katastrofy wyglosil sam glowny zainteresowany na dlugo przed wydarzeniem. Jego wypowiedz weszla do skarbnicy polskiej mysli politycznej na rowni z "jestem za, a nawet przeciw". Jedno krotkie zdanie jest uniwersalna receptą i jedyną sensowną reakcją na rewelacje Macierewicza, na marsze z pochodniami, na kolejne komisje, na wypowiedzi Jaroslawa Kaczynskiego i jego wyznawcow, a takze na wpis pana Katarskieg Inwestora. Ta zlota mysl jest krotka, dosadna, i poraza swoją glebia i trafnoscia. Pozwole swoje zacytowac najwiekszy i tak naprawde jedyny dorobek zmarlego Prezydenta: "Spieprzaj dziadu".
  • 2012-01-16 19:37 | narciarz2

    Re:Smoleńsk: nowe fakty, te same interpretacje

    " czy tez swiadome rzucanie blotem?" Swiadome wpuszczanie helu do umyslow gawiedzi.
  • 2012-01-18 17:26 | narciarz2

    Re:Doda walczy o zmianę wyroku

    Wychodzi na to, ze pani artystka walczy o jedna z najwazniejszych spraw Polski, czyli o ograniczenie wplywu srodowisk ultrakatolickich na zycie publiczne. Prosze sie nie smiac z Dody. Jest, jaka jest, ale w tej akurat sprawie trzeba jej wyrazic pelne uznanie.
  • 2012-02-06 03:23 | narciarz2

    Jego nawet brzoza nie zatrzyma

    Mi sie wydaje, ze opis w artykule jest bardzo akuratny. Ostatnio widzielismy kontynuacje. JK nie zatrzymala nawet smierc brata i setki innych ludzi. Natychmiast zaczal kombinowac, jak to najlepiej wykorzystac w ciagle tym samym celu. Pogrzeb na Wawelu, potem okulary i bracia Rosjanie, a jak sie nie udalo, to nastepnego dnia wrogowie Rosjanie. Na przemian ocieplanie i oziebianie wizerunku, a potem znow ocieplanie. Kult brata traktowanego czysto instrumentantalnie jako odskocznia do kolejnej bitwy. Zadnych przekonan, nic stalego, a ciagle interesy. Takiego czlowieka mozna nazwac znakomitym politykiem. Ale mozna tez zakwalifikowac inaczej. Jesli ktos przechodzi nad smiercia rzekomo najblizszego czlowieka do dalszych etapow ciagle tego samego, to w tle powinno sie pojawic pytanie: czy to jeszcze jest norma, czy moze to jest cos innego? A jesli norma, to jaka? Nie trzeba daleko szukac odpowiedzi. Wystarczy zajrzec do encyklopedii pod haslo "psychopatia". Moze byc Wikipedia. Opis pasuje jak ulal.
  • 2012-11-05 04:36 | narciarz2

    Re:Rozmowa z ks. prof. Hellerem o godzeniu nauki z wiarą

    Poniewaz wyrazono tutaj watpliwosci na temat "kim jest prof. Heller" i jaki jest jego dorobek, to uprzejmie doradzam dyskutantom zapoznanie sie z paroma ksiazkami profesora. Tak na poczatek polecam "Teoretyczne podstawy kosmologii" oraz "Osobliwy Wszechswiat". Z ksiazek lekkich i przyjemnych polecam "Szczescie w przestrzeniach Banacha" i ewentualnie "Mechanika kwantowa dla filozofow". Mysle, ze po przeczytaniu albo choc przekartkowaniu obydwu szanowni dyskutanci moga skomentowac zawartosc z nieco wiekszym zrozumieniem mysli profesora. . Ja wiem, ze w Polsce panuje taki mily zwyczaj, zeby sie wypowiadac na dowolny temat przed zapoznaniem sie z takowym. Ale moze w tym przypadku panstwo dyskutanci uczynia wyjatek. Ksiazki sa na pewno dostepne w bibliotekach. Zycze milego czytania.
  • 2012-11-05 19:48 | narciarz2

    Re:Rozmowa z ks. prof. Hellerem o godzeniu nauki z wiarą

    "Nikt nie kwestionuje literackiej tworczosci ksiedza Hellera." . Slowo "literackiej" to jest pomylka. Dlatego podalem tytuly prac, z ktorymi Szanowny Dyskutant powinien sie zapoznac. Czy moge zalozyc, ze Dyskutant mial te ksiazki w reku? . "Kwestionowane jest wprowadzanie boga do nauki oraz zawlaszczanie przez Watykan Big Bang theory." . Jezeli przez "zawlaszczanie" rozumiec prace G.Lamaitre'a, to moze dobrze byloby sie pogodzic z takim zawlaszczaniem. Zakladam, ze Szanowny Dyskutant wie, kto to byl Lamaitre i czego dokonal.
  • 2012-11-05 19:54 | narciarz2

    Re:Rozmowa z ks. prof. Hellerem o godzeniu nauki z wiarą

    "Nie zmienia to faktu, że w dziedzinie opisanej tytułem wywiadu ks. Heller, ani żaden z jego apologetów nie ma nic do powiedzenia, a już na pewno nic mądrego." . Po przeczytaniu kilku wypowiedzi Pana Astrotaurusa zdecydowanie wole wypowiedzi ksiedza Hellera. Stwierdzenie "nic mądrego" w mojej ocenie doskonale opisuje wypowiedzi autora, czyli Pana Astrotaurusa. Mysle, ze na tym sie rozstaniemy. Zycze owocnej dyskusji nad zagadnieniami, ktore okazaly sie zbyt zlozone dla wypowiadajacych sie na tym forum. Powodzenia. W wolnej chwili doradzam zapoznac sie z tworczoscia ksiedza profesora, i ewentualnie wrocic do tematu po przeczytaniu jego kilku prac. . Na razie.
  • 2012-11-24 04:39 | narciarz2

    Re:Brudna bomba słowna

    „Sprawcą zbrodni smoleńskiej jest Donald Tusk”, a drugie: „Jarosław Kaczyński jest chory psychicznie” Zdumiewajace zestawienie. Pierwsze zdanie jest objawem i dowodem drugiego. Twierdzenie odwrotne nie jest prawdziwe. . Ponizej cytuje pare zdan z wikipedii, haslo "paranoja". Wygladaja sensowne w kontekscie drugiego z powyzszych zdan. . Zaburzenia urojeniowe - usystematyzowane urojenia, najczęściej prześladowcze i oddziaływania, rzadziej wielkościowe lub inne. Omamy występują sporadycznie, struktura osobowości jest zachowana. [...] w chorobie tej doznawane przez chorego urojenia są na tyle prawdopodobne, że otoczenie traktuje to raczej jako cechę charakteru, niż chorobę. Można pokusić się o stwierdzenie, że każdy zna jakąś osobę, która ma pewne poglądy nie oparte na żadnych przesłankach, które podzielałoby otoczenie i w tych poglądach jest niewzruszona. Choć wszyscy wokół uważają, że poglądy tej osoby są niezwykłe, to jednak wskutek częstego faktu, że człowiek ten właściwie wypełnia swoje role społeczne (pracownika, ojca/matki, kolegi itp.) urojenia paranoiczne nie są uważane przez innych za chorobowe.
  • 2012-11-27 07:27 | narciarz2

    Re:Brudna bomba słowna

    Moj znajomy psychiatra, z ktorym bylem pare razy na nartach, powiedzial mi kilka lat temu, ze rozpoznaje klasyczne objawy w trakcie kazdego wystapienia Jaroslawa w telewizji. Powiedzial takze, ze stan bedzie sie pogarszac, az w koncu nie da sie sprawy ukrywac. Byc moze ostatni atak furii w sprawie trotylu to bylo takie pogorszenie. Zastanowmy sie, jak mozna sobie wytlumaczyc niekontrolowane wypowiedzi na podstawie jawnej kaczki dziennikarskiej, bez czekania na slad potwierdzenia. Rozsadny czlowiek by poczekal pare godzin, ewentualnie posylajac do ataku wiernych harcownikow. To by bylo dzialanie racjonalne. Atak zostalby wykonany na wypadek, gdyby trotyl byl prawdziwy, oraz twarz bylaby ocalona na wypadek, gdyby trotyl sie rozwial w nicosci. Obie mozliwosci bylyby obstawione bez ryzyka kompromitacji. . A jednak nastapilo cos innego. Nastapil wybuch furii, bez refleksji "co bedzie, gdyby...". To jest oznaka, ze urojenia biora gore w umysle rzekomo "najwiekszego stratega". Okazuje sie, ze najprosze pytanie "a co bedzie, jezeli.." to juz za duzo dla umyslu stratega. Wyglada wiec na to, ze prognoza mojego znajomego sie sprawdza. W tym umysle robi sie coraz gorzej. . Nalezy sie modlic, zeby kolejne powazne pogorszenie nastapilo zanim on zostanie premierem, a nie potem. A takze nalezy prosic psychatrow, zeby wreszcie zaczeli sie wypowiadac w prasie i telewizji.
  • 2012-11-27 16:53 | narciarz2

    Re:Spór o reakcje

    Mi sie tez wydaje, ze czesc publicznej degeneracji w Polsce jest posrednim wynikiem degrengolady polskiego Kosciola Katolickiego. Kolejne wypowiedzi hierarchow na dowolny temat dowodza ich niskiego poziomu moralnego, nedznego wyksztalcenia, reakcyjnych pogladow, i kiepskiej inteligencji. W pewnym sensie KK przypomina PiS, i prawdopodobnie z podobnego powodu. Zwrocmy uwage, ze spirala degrengolady w PiSie jest spowodowana dyktatorskimi rzadami jednego czlowieka, ktory konsekwentnie eliminuje ludzi niezaleznych i promuje slugusow. To jest swietnie znana technika niszczenia dowolnej instytucji. Najwyrazniej w KK mial miejsce podobny proces. Ludzi typu ks. Bonieckiego czy Tischnera zostalo doslownie kilku, zas ludzi w rodzaju Rydzyka czy Ryczana jest zatrzesienie. Ktos ich promowal na wysokie stanowiska (zgadnij, kto, koteczku). Takie towarzystwo jesli sie odezwie, to opadaja nie tylko rece. Najwidoczniej oni sie swietnie czuja w Polsce PiSu, ONRu, i Mlodziezy Wszechpolskiej. Taka Polske hoduja swoim nauczaniem i swoimi publicznymi wypowiedziami. To jest samonakrecajaca sie spirala, ktora zmierza do Eligiusza Niewiadomskiego. Przypomnijmy, ze pan Eligiusz zostal omalze wyniesiony na oltarze przez owczesny KK. Jak sie okazuje, obecny KK jest podobny do owczesnego.
  • 2013-02-14 06:24 | narciarz2

    Jakosc Linuxa

    Drogi Autorze, jakosc Linuxa to jest mit propagowany przez publicystow, ktorzy sami osobiscie nie zajrzeli do srodka. Ja uzywam Linuxa w moich przyrzadach i wyrywam wlosy z glowy. Nie potrafie spamietac, nie potrafie znalezc, nie potrafie zrozumiec. Komentarze raz sa, raz ich nie ma. Struktura jest zawiklana, bo Linux jest napisany w archaicznym jezyku. (Jezyk C nie posiada zadnych nowoczesnych metod modularyzacji, jakie od trzydziestu lat znamy z Moduli albo Oberona.) Linux to jest genialny wynalazek socjologiczny, ale okropny wynalazek technologiczny. Najkrocej mowiac, wielki problem techniczny brzmi "jak napisac niezawodne oprogramowanie?" Technicznej odpowiedzi na to pytanie udzielila Ada, Modula, i Oberon, za ktorymi stoi jeden z najgenialniejszych programistow Niklaus Wirth. Ta odpowiedz posluzyla nastepnie do napisania Javy. Natomiast Linus wymyslil odpowiedz socjotechniczna: dziesiatki tysiecy wolontariuszy testuja, testuja, i testuja. To jest niekonczacy sie wysilek, mordega, i gigantyczna strata czasu. . Jest taka prosta zasada w technice: jesli czegos nie mozna zrozumiec i zapamietac, to owo cos jest zle zaprojektowane. Niech Pan sprobuje zrozumiec i zapamietac dowolna ksiazke o wnetrznosciach Linuxa. Powiedzmy, "Linux Device Drivers" Corbeta. Niech Pan przeczyta i opowie, ile Panu sie udalo zapamietac? A potem niech pan napisze jakis rozsadnie skomplikowany podsystem. (Moge Panu napisac specyfikacje, bo mi jest potrzebny pewien podsystem i moge wytlumaczyc.) Po takim praktycznym tescie niech Pan podsumuje swoje doswiadczenie programistyczne i niech Pan napisze o jakosci. . Jest takie zdanie w ksiazce Wirtha i Gutknechta "dokonalismy szokujacego odkrycia, ze tworcy systemu go nie rozumieja, nie potrafia wytlumaczyc jak dziala, i dlaczego jest taki zawodny". W tym konkretnym przypadku chodzilo o Cedar (pierwowzor zarowno Microsofta jak tez Apple), ale to zdanie w pelni opisuje sytuacje Linuxa. Istnieje mala grupa ludzi o specyficznej pamieci, ktorzy potrafia zapamietac tysiace niepowiazanych szczegolow. Tacy ludzie pisza jadro tego systemu. Nie powinnismy ich podziwiac, tylko im wspolczuc. Dojrzala tecnlogia nie powinna opierac sie na malej grupie ludzi o fenomenalnych zdolnosciach. Dojrzala technologia powinna opierac sie na jasnej strukturze i dobrej dokumentacji. Ani jedna, ani druga nie istnieja w przypadku Linuxa.
  • 2013-02-14 21:06 | narciarz2

    zna Pan jakiś OS

    Drogi Panie le-mon. Dziekuje za zlosliwosci i pouczenia w typowym polskim stylu. Jesli idzie o systemy, to Niklaus Wirth projektujac jezyk po pierwsze projektowal komputer, po drugie pisal kompilator w tym jezyku, a potem system operacyjny. W przypadku Moduli maszyna nazywala sie Lilith, jezyk to byla Modula, zas system nazywal sie Medos. (Modula nie byla powszecnie uzywana, natomiast Modula-2 jest uzywana do dzisiaj.) Jesli idzie o Oberona, to maszyna nazywala sie Ceres, i byla to jedna z pierwszych albo wrecz pierwsza 32-bitowa maszyna ze zintegrowana grafika. Jezyk nazywal sie Oberon, zas system nazywal sie Oberon System. Na ten temat powstaly cztery ksiazki, ktore polecam. Pierwotny Oberon oparty byl na zasadzie "instance-based inheritance" (nie bede tlumaczyl, bo zakladam, ze oprocz zlosliwosci posiada Pan takze wiedze). Pozniej H.Mossenboeck dodal do Oberona tzw. "type-based inheritance", czyli to, co powszechnie nazywa sie OOP. Oberon System zostal rozszerzony w dwu kierunkach: pierwszy rodzaj OOP zostal wyprobowany w oryginalnym Oberon System oraz w Oberon System 3, zas drugi rodzaj w Oberon System IV. (Tak sie je pisze, raz 3, raz IV.) Z pierwszego narodzila sie Java. Z drugiego narodzil sie Component Pascal oraz BlackBox Component Builder. Ten ostatni byl dzielem Clemensa Szyperskiego, obecnie zatrudnionego w Microsofcie. Clemens dodal tzw. "komponenty", i napisal na ten bardzo znana temat ksiazke. . Jesli idzie o architekture jadra Linuxa, to nie wychodzi ona poza oryginalny Oberon System, ktory byl oparty na tzw. "method suites", czyli na zmiennych proceduralnych. W Oberonie te zmienne sa zawsze sprawdzane przez kompilator, zas w C praktycznie nigdy, co powoduje powszechnie znane problemy. Ataki internetowe na Linuxa sa oparte na braku testow na konsystencje danych (lack of strong typing). Jak Pan moze wie, te ataki sa jednym z glownych problemow sieci. Tak wiec niewielkie wydawaloby sie wady jezyka i architektury systemu prowadza do miliardowych strat. To jest jeden z przykladow niskiej jakosci oprogramowania napisanego w C, zas Linuxa w szczegolnosci. Jak Pan moze wie, ten problem jest mozolnie poprawiany od wielu dziesiecioleci. Stad sie wziela Java, zas ostatnio C# oraz .NET. I konca tym wysilkom nie widac, skore te bezpieczne jezyki sa wykonywane przez jadra systemowe bez zabezpieczen. Po szczegoly odsylam do literatury. Jesli Pan troche poszpera, to latwo Pan znajdzie materialy zrodlowe i bedzie Pan mogl podniesc poziom wiedzy i byc moze obnizyc poziom zlosliwosci. Zycze powodzenia.
  • 2013-02-15 02:16 | narciarz2

    Nie-Linuksowe systemy operacyjne

    Drogi Panie: "BYŁY używane". Niezupelnie. Nadal sa. To, ze Pan o tym nie wie, nie stanowi dowodu winy. Na przyklad, prosze wyguglowac nastepujace dwa hasla i zapoznac sie z tematem: "Astrobe" oraz "bluebottle oberon". Te lektury powinny uzmyslowic Panu blad logiczny Pana rozumowania, w ktorym utozsamil Pan slowa "wiekszosc" ze slowem "wszyscy", jak tez "mniejszosc" ze slowem "nikt". To jest bardzo powazny blad logiczny, chyba Pan sie zgodzi? . "Mam nadzieję że to nie było złośliwe pytanie?". Nie, to jest bardzo dobre pytanie. Dlaczego najbardziej popularne systemy, Linuks oraz Windows, zostaly napisane w archaicznym jezyku? Dlaczego jadro Linuksa ma tak prymitywna architekture? Najprostsza odpowiedz brzmi "wszyscy jedza w MacDonaldzie, nikt nie chodzi do dobrej drogiej restauracji". To jest odpowiedz przez analogie. Chyba nie musze tlumaczyc, co mam na mysli? . Jezyk C byl jednym z pierwszych wprowadzonych do obiegu, tuz po Fortranie. Z obecnej perspektywy jest to jezyk prymitywny i pelen niebezpiecznych pulapek. (Memory leaks, dangling pointers, memory corruption.) Te pulapki tlumacza sie na wielki naklad pracy oraz koszt. Literatura mowi, ze ogromna wiekszosc pracy i kosztu w software idzie na testowanie. Dlaczego tak sie postepuje, skoro istnieja te inne jezyki i systemy oparte na "strong typing", dzieki ktoremu testowanie mozna wielokrotnie ograniczyc? Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze piszac w jezyku Component Pascal osiagalem wynik szybko i w sposob przewidywalny, zas piszac w C musze walczyc jak lew. (Prosze sobie poszukac Component Pascal, jak rowniez "blackbox component builder".) Wiec dlaczego ludzie postepuja nieracjonalnie i nadal uzywaja C? I dlaczego wymyslili C++, ktory jest jeszcze gorszy? . Po pierwsze, nie wszyscy tak postepuja. Niezawodnosc software to jest taki problem, ze stad sie wziely Java oraz C#, ktorych zasady zostaly zapozyczone z Oberona. Po prostu, N.Wirth udowodnil, ze 2+2=4, zas inni to napisali w innej notacji. On byl akademickim prekursorem, zas inni skomercjalizowali jego wyniki. (Na przyklad, jego student P.Kahn zrobil majatek na Turbo Pascalu.) I to jest jak najzupelniej w porzadku. Naukowiec wymysla, zas przemysl wdraza i potem sprzedaje. Tak wiec do listy "mniejszosci" nalezy zapisac nie tylko Module i Oberon, ale takze Jave, C#, i sporo innych podobnych jezykow i systemow. Po takiej modyfikacji "mniejszosc" juz nie jest wcale taka mala. Do "mniejszosci" zaliczaja sie nie tylko Sun i Oracle, ale takze Microsoft. . A dlaczego Linux jest tak szeroko uzywany? Nie odpowiem w imieniu "masochistow", ale odpowiem w swoim wlasnym. Pomimo szczerego obrzydzenia, ja przyjalem Linuxa za podstawe swojego produktu zgodnie z zasada "cannot beat them, join them". Mam nadzieje, ze pan rozumie slowo "oportunizm"? To slowo, ktore jest po polsku obelzywe, po drugiej stronie Atlantyku ma znaczenie pozytywne, jesli idzie o konkretna dzialalnosc. . Na koniec zapraszam na strone www.skutek.com. To jest moja skromna strona, na ktorej pokazuje moj produkt linuxowy. Mam takze inna strone, na ktorej tlumacze, w jaki sposob osiagnalem swietny wynik w jezyku Component Pascal. W jednym przypadku Linux jest wlasciwym narzedziem, a w drugim bylby nieszczesciem. Trzeba nie tyle mierzyc sily na zamiary, ile raczej dobierac wlasciwe narzedzie do problemu. One size does not fit all. . Mama nadzieje, ze odpowiedzialem na Pana pytanie. Bardzo dziekuje za Panskie uwagi.
  • 2013-02-15 15:42 | narciarz2

    BlueBottle

    Drogi Panie: bardzo dziekuje za wizyte na mojej stronie. Jesli Pan zna kogos, komu takie produkty sa potrzebne, to bede zobowiazany za wskazanie mu mojej strony. Powinienem dodac, ze mieszkam w USA, ale to nie stanowi przeszkody. Jesli idzie o BlueBottle, to jest to projekt akademicki prowadzony przez wspolautora "Projektu Oberon" J.Gutknechta w macierzystym instytucie N.Wirtha. Takie projekty na ogol wygladaja jak hobby. Linux jest wyjatkiem, ale jak juz napisalem Linux jest raczej bardzo udanym eksperymentem w dziedzinie socjologii, a nie nauki komputerowej. Sam pomysl "zrobmy drugiego Unixa" jest odtworczy w sensie akademickim. Takie projekty napedzaja przemysl, ale nie nauke. BlueBottle ma raczej ambicje akademickie, a nie przemyslowe. . A dlaczego pewne kiepskie produkty sie przyjmuja, zas dobre nie? Swiat jest pelen takich przykladow. Z innej dziedziny: wezmy przykladowy produkt o nazwie "prezes". (Przypadkowo dobrane litery.) Produkt jest czysto lokalny, do Europy sie nie nadaje, wyraza sie w jednym jezyku i to z duzym trudem. Dokumentacja jest belkotliwa. Kawalki dokumentacji, ktore mozna zrozumiec, budza przerazenie. (N.p. projekt konstytucji.) Produkt kiedys przetestowano lokalnie i wynikiem byl rozpad dwu dobrze prosperujacych gazet. Potem przetestowano na wieksza skale i wynikiem byla co najmniej jedna ofiara, a pewnie duzo wiecej, jesli doliczyc zapasc w transplantacjach serc. Mozna wiec powiedziec, ze "prezes" to jest produkt kiepski, niebezpieczny, i wrecz toksyczny. A jednak znam ludzi w polskich kregach akademickich, ktorzy chca ten produkt ponownie zastosowac, i to na duza skale. Jest to przyklad moze ekstremalny, ale wart przemyslenia. . Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za wizyte i za dyskusje. Proponuje na tym zamknac nasza rozmowe. Klaniam sie bardzo nisko i zycze powodzenia. Jesli Pan zna kogos, kto chcialby nawiazac kontakt w sprawach fachowych, to mozna to zrobic przez podana strone. Do widzenia.
  • 2013-02-17 16:26 | narciarz2

    Prezes

    Panie Kameleonie: To byl zart, prosze Pana. Bardzo prosze przeczytac jeszcze kilka razy. Po ktoryms czytaniu Pan sie rozesmieje. Powodzenia.
  • 2013-02-17 16:42 | narciarz2

    Bywaja takie programy

    Saganini: Z historii moich prawdziwych przygod. Piszac prace doktorska z fizyki jadrowej musialem przedstawic jakies obliczenia. Otrzymalem program z jednego z czolowych laboratoriow z USA. Program byl czesto cytowany w publikacjach i podrecznikach. Robilem obliczenia i wyniki wygladaly dziwnie. Zamiast zignorowac dziwactwa i zamiesc sprawe pod dywan (co zrobilby kazdy rozsadny czlowiek), bedac mlodym nabuzowanym idealista zaczalem drazyc. Drazenie bylo trudne, bo program byl napisany w Fortranie w stylu "spaghetti", pelen skokow, i nie podzielony na procedury. Po dlugim dochodzeniu okazalo sie, ze pewne wspolczynniki modelu byly pracowicie liczone, wkladane do pamieci, po czym do koncowych obliczen byly uzywane zupelnie przypadkowe liczby wziete z innych miejsc pamieci. Przyczyna byl blad indeksowania. Przekazalem moje obserwacje autorom i nie doczekalem sie odpowiedzi. Po kilku latach poznalem autorow osobiscie i zrozumialem, jakim bylem idealista prowadzac swoje dochodzenia. W nauce obowiazuje zasada, ze jesli wyniki obliczen komputerowych wygladaja choc troche prawdopodobnie, to na pewno sa prawdziwe i nie ma co sobie zawracac glowy szczegolami. . Na tym tle byc moze latwiej zrozumiec rozmaite "biniendy", czyli komputerowo-naukowe duby smalone. Jesli wynik obliczen spelnia oczekiwania autora, to nalezy go natychmiast oglosic i robic wokol siebie duzo szumu. Tak sie robi kariery naukowe w swiecie. Przynajmniej niektore. Pan profesor B. nie jest jedynym przykladem. Trzeba jednak przyznac, ze jest przykladem szczegolnie smakowitym. . PS. Do Pana Kameleona. Bardzo prosze nie czytac poprzedniego akapitu, bo jest on trudny i skomplikowany.
  • 2013-02-17 17:01 | narciarz2

    Re:Bywają szlachetni dziennikarze

    Chcialbym dodac dwie obserwacje. Po pierwsze, jest to szczegolnie ironiczne, ze ten akurat artykul jest dostepny w platnym serwisie Polityka Cyfrowa. Ja wiem, ze Polityka musi placic pracownikom. Ale pobieranie oplat za ten akurat temat wyglada na zart. Dosc kiepski, moim zdaniem. Bedac szlachetnym dziennikarzem, Autor byc moze moglby jakos zareagowac w tym przypadku. . Po drugie, Autor opisuje margines zjawiska, ktorym jest rozwoj oprogramowania "open source". W kazdym srodowisku znajda sie maniacy, ktorzy dodaja smaku i kolorytu. Koncentrowanie sie na takich historiach wypacza istote zjawiska. Linux jest dostepny za darmo, ale to nie znaczy, ze powstaje za darmo. Wiekszosc roboty odwalaja platni pracownicy w rozmaitych laboratoriach i korporacjach. Na przyklad, oprogramowanie sieciowe (tzw. drivery) poczatkowo powstalo w jednym z laboratoriow narodowych USA w ramach projektu Beowulf. Inny przyklad: wersje "embedded", ktore ostatnio robia sie popularne, sa rozwijane przez inzynierow zatrudnionych przez firmy produkujace mikroprocesory: Analog Devices, Texas Instruments, Xilinx, i wiele innych. To sa normalne projekty technologiczne, w ktorych nie ma miejsca dla ludzi nie do konca zrownowazonych. . Ja wiem, ze artykul o szlachetnym hakerze to jest nizla gratka dla popularnej gazety. Jednak chcialem dorzucic kilka slow dla otrzezwienia.
  • 2013-02-17 19:02 | narciarz2

    Juz jest za darmo

    Wycofuje zarzut, bo jak sie okazuje, caly artykul jest juz dostepny za darmo. W tym przypadku jest to jedyne logiczne rozwiazanie.
  • 2013-06-04 05:33 | narciarz2

    Sedziowie nie powinni dopisywac motywow

    Panie Krzysztofie, to nie takie proste. Po pierwsze, jakim cudem sedziowie moga sie wypowiadac o motywach? To jest wypowiedz na temat stanu umyslow autorow stanu wojennego. Sedzia nie powinien nawet probowac wchodzic na to terytorium. Dla wyjasnienia podam przyklad: Oto ja, Narciarz numer 2, uznaje ze motywem napisania artykulu przez Pana Krzysztofa byla chec zaimponowania zonie sasiada. A co, moze nie? Ale jakim cudem i prawem ja moge to wiedziec, a jeszcze na tej podstawie oceniac i wyrokowac? Takie ustalenia to domena psychoterapeuty, a nie moja. Sedziowie wyszli daleko poza swoje kompetencje, wypowiadajac sie na temat rzekomych motywow, ktorych nikt tak naprawde nie moze znac. No, chyba ze sedziowie chcieli sobie poinsynuowac. . Po drugie. Zeby ocenic motywy, nie trzeba daleko siegac. Wystarczy przeczytac mowe General Jaruzelskiego przed sadem, wydana w postaci ksiazki "Ostatnie slowo". O ile wiem, ta mowa nie zostala w zaden sposob podwazona w sensie faktograficznym. W tym sensie to nie jest zwykla ksiazka, poniewaz ona przeszla przez sito ewentualnej krytyki prokuratorskiej i bledow nie znaleziono. W tej ksiazce General sam opowiada o motywach. Nie trzeba ich dopisywac, wystarczy przeczytac. Ja mam nadzieje, ze Pan to zrobil, ale jednak slowem Pan o tym nie wspomnial. Dla zachowania rzetelnosci chyba Pan powinien wspomniec co na temat motywow mowil sam sprawca. Bo mowil duzo i bardzo logicznie.
  • 2013-06-04 16:03 | narciarz2

    Pan Burnetko obwiniony

    Z komentarzy widac jasno, ze Panu Krzysztofowi Burnetko zostal postawiony zarzut napisania prostackiego komentarza politycznego. Ciekawe, czy Pan Redaktor postara sie odpokutowac, piszac lepszy i rzetelniejszy komentarz.
  • 2013-07-18 01:17 | narciarz2

    Re:Koniec konfliktu w sprawie ks. Lemańskiego?

    To jest konflikt czlowieka z czlowiekiem. Z jednej strony taki, ktory chce odkupic wine w sprawie smierci kilkudziesieciu ludzi, ktorych nie widzial na oczy. Z drugiej strony taki, ktoremu powieka nie drgnela w sprawie smierci miliona ludzi, ktorych widzial osobiscie. Pisze tak na podstawie wywiadu, ktorego pan Hoser z wlasnej woli udzielil KAI. Z tego wywiadu wynika, ze zszedl z posterunku i wrocil po rzezi, a potem nie mial nic do powiedzenia. . Po jednej stronie czlowiek moze naiwny, ale godny. Po drugiej stronie czlowiek sprytny, o ktorym juz dosc powszechnie mowi sie "jak szmalcownik". Moim zdaniem to zbyt lagodne okreslenie. Przynajmniej tak mi sie wydaje na podstawie jego wlasnego opisu jego wlasnego zachowania.
  • 2013-07-20 19:43 | narciarz2

    Re:Dlaczego chory w Polsce musi cierpieć?

    Ten artykul powinien byc dostepny w calosci dla wszystkich czytelnikow bez prenumeraty. Ja wiem, ze Polityka musi zarobic. Ale akurat na tym artykule nie powinna. Pozdrawiam. . PS: ciesze, ze 20 lat temu wyjechalem z Polski. Dobrze zrobilem, bo nie musze mieszkac w kraju zdegenerowanych biskupow, lajdackiego prezesa, psychopatycznego Macierewicza, nazistowskich prokuratorow, i lekarzy gorszych od sredniowiecznych znachorow.
  • 2013-10-07 00:32 | narciarz2

    Jaruzelski według Wajdy

    Gdyby teraz Wajda zrobil film o generale Jaruzelskim. Bylaby epopeja.
  • 2013-10-11 02:20 | narciarz2

    Kto tak naprawdę zawinił?

    Hierarchia win jest następująca. Najgorsze jest odstępstwo, a tuz za nim nieposłuszenstwo. Księza Boniecki i Lemanski zawinili nieposłuszenstwem, więc zostali szybko, sprawnie, i surowo skarceni. Natomiast tzw. dzieci (dzis juz dorosli) winne są jeszcze duzo bardziej, bo dopuscily się odstępstwa. Tutaj nie ma wybaczenia, chyba ze winny wyrazi skruchę, odpokutuje, i poprosi o ponowne przyjęcie do wspolnoty. Jak długo odszczepieniec skarzy się i występuje publicznie, tak długo dokłada do swoich win. Przekaz abpa Michalika zostal jasno wyłozony 12 lat temu i teraz przypomniany przez Małgorzatę Bujarę w GW. Warto przeczytac ten artykuł. "Arcybiskup zwrócił się do wiernych listem w czerwcową niedzielę 12 lat temu. Zaatakował tych, którzy odważyli się przerwać zmowę milczenia." http://wyborcza.pl/1,75968,14745627,Jestem_zla__Nie_wierze__ze_abp_Michalik_sie_zmienil_.html . Natomiast księza-pedofile zawinili znacznie mniej. W języku KK pobłądzili, albo ulegli słabosciom. To jest znacznie mniejsza wina, niz odstępstwo od wspolnoty. I dlatego logika arcybiskupa jest zupełnie naturalna i zrozumiała. Przede wszystkim trzeba potępic tych, ktorzy zawinili najbardziej. W drugiej kolejnosci mozna pochylic sie z troska nad tymi, ktorzy zawinili mniej. A to, ze my pierwszych nazywamy "ofiarami", a drugich "oprawcami", to jest nasza fanaberia i nasza sprawa. W optyce Kosciola jest dokładnie odwrotnie. Najbardziej zawinili ci pierwsi, a znacznie mniej ci drudzy. . Inna sprawa, ze arcybiskup nie do konca przewidział, jak zostanie przyjeta jego szczerosc. Dwanascie lat temu nie spotkał się ze zdecydowanym oporem. Więc wydawało mu sie naturalne, ze dzis będzie podobnie. Jednak zmieniły się warunki. Arcybiskup tego nie zauwazył. Stąd jego zaskoczenie. Biedny zaskoczony arcybiskup. . Mozna przy okazji powiedziec, ze ten jakis tam Franciszek tez okazuje się odszczepiencem. Sodoma i Gomora z punktu widzenia arcybiskupa. Powinnismy wspołczuc arcybiskupowi. Prawdopodobnie czeka go jeszcze wiecej podobnych nieprzyjemnych niespodzianek.
  • 2013-11-12 21:50 | narciarz2

    Jerzy Baczyński poleca najnowszy numer POLITYKI

    Po co ta masakra? Skoro wytepiono wilki (bo zjadly babcie) zbiki, rysie, i rosomaki, to trzeba sie zajac zwierzyna plowa. Jesli tego nie robic, to jest jej po prostu za duzo. Nie wiem, czy Pan Redaktor rozumie slowa "rownowaga biologiczna". Jesli zostala zaburzona, i to poteznie, to trzeba spojrzec prawdzie w oczy. To po pierwsze. A po drugie, porownywanie polskich mysliwych do NRA jest delikatnie mowiac nieuczciwe, a mowiac wprost to jest demagogia. Głownym zajeciem NRA jest propagowanie pistoletow i karabinow szturmowych, a nie broni mysliwskiej. To jest ogromna roznica. Pan Redaktor wykazał sie albo ignorancja, albo nieuczciwoscia, dokonujac takich porownan.
  • 2013-11-12 21:50 | narciarz2

    Masakra albo i nie.

    Po co ta masakra? Skoro wytepiono wilki (bo zjadly babcie) zbiki, rysie, i rosomaki, to trzeba sie zajac zwierzyna plowa. Jesli tego nie robic, to jest jej po prostu za duzo. Nie wiem, czy Pan Redaktor rozumie slowa "rownowaga biologiczna". Jesli zostala zaburzona, i to poteznie, to trzeba spojrzec prawdzie w oczy. To po pierwsze. A po drugie, porownywanie polskich mysliwych do NRA jest delikatnie mowiac nieuczciwe, a mowiac wprost to jest demagogia. Głownym zajeciem NRA jest propagowanie pistoletow i karabinow szturmowych, a nie broni mysliwskiej. To jest ogromna roznica. Pan Redaktor wykazał sie albo ignorancja, albo nieuczciwoscia, dokonujac takich porownan.
  • 2013-11-13 01:23 | narciarz2

    Zakazać Marszu Niepodległości, ukarac bandziorow

    Podaje spis kar ktore sądy powinny orzec. . Trzy miesiace pierdla z obowiazkiem sklejania kwiatow dla nowej teczy, koniecznie z materialow niepalnych. . Miesiac pracy nad odbudowanie teczy w pomaranczowym ubraniu z napisem „Zniszczylem, teraz naprawiam”. Imie i nazwisko na ubraniu. Oczywiscie pod straza. Codziennie kilkuminutowa transmisja TVN. Twarze odkryte, bez kominiarek. . Dwa tygodnie pracy nad malowaniem ogrodzenia ambasady rosyjskiej (z zewnatrz). Ubranie i napisy jak wyzej. . Miesiac pracy przy naprawie squata. Warunki j.w. . Dwa miesiace pracy nad naprawianiem kostki brukowej zniszczonej w czasie burd. Reszta j.w. . Mam nadzieje, ze moje pomysly zostana szeroko rozpropagowane. Namawiam do pisana listow otwartych do wladz miasta z takimi sugestiami. Niech miasto przekaze sądom liste miejsc i obiektow wymagajacych naprawy.
  • 2013-11-13 03:25 | narciarz2

    Kibole i biskupi

    Premier zwalił na opozycje. Słusznie, ale fałszywie. Mowa biskupow niewiele się rozni od mowy Kaczynskiego. Premierowi nie starcza odwagi, zeby jasno powiedziec, ze w Polsce utworzył się szeroki front. Kibole, bandyci, PiS z Kaczynskim na czele, agent Tomek, a takze biskupi. Biskupi nie rzucają kamieniami. Nie dlatego, ze tacy łagodni, tylko dlatego, ze tacy otyli. Prosze spojrzec na ich podwojne podbrodki na zdjeciach w załączonym linku. Ale biskupi rzucają slowami. Insynuują, ze w Polsce jest totalitaryzm, ze panoszy się jakis "gender" (ciekawe, czy wiedzą, co to znaczy), i ze Polska jest oparta na złodziejskiej umowie okrągłostołowej. Zapomnieli dodac, ze sami byli jej akuszerami. Biskupi oczerniają swoj własny kraj. W tej sprawie nie roznią sie od Kaczynskiego i od kiboli. Premier o tym nie wspomina. Jego słowa brzmią fałszywie, bo nie opisują całej sytuacji. Ja wiem, ze politycznie to jest trudne. Po jednej stronie polityka, po drugiej zniszczenia, a w srodku premier probuje szerokiego rozkroku. Sam mowił Gowinowi i Palikotowi, ze tak nie wypada. A teraz sam tak postępuje. . wyborcza.pl/1,75478,14940427,Biskupi_w_Swieto_Niepodleglosci__o_gender__profanacji.html
  • 2014-02-04 01:16 | narciarz2

    Re:DEBATA: Czy liberałowie powinni racjonalnie dyskutować z konserwatystami?

    Tak i nie. Dyskusja powinna sie odbywac na dwu poziomach: (1) Nalezy przedstawic swoje racjonalne racje. (2) Nalezy takze opisac i pokazac metody socjotechniki, kłamstwa, i manipulacji, ktore stosują "konserwatysci". (Biorę to słowo w cudzysłow, bo trafniejsze byłoby "spoceni zamordysci w pogoni za władzą".) Oba te poziomy są racjonalne, ale trzeba je wyraznie rozdzielac. Nie kazdą dyskusję warto prowadzic na poziomie #1. Myslę, ze w większosci przypadkow raczej warto sie skupiac na poziomie #2. Na racjach #1 warto się skupiac w takich rzadkich przypadkach, gdy druga strona dyskutuje rzetelnie i uczciwie. W większosci przypadkow strona "konserwatywna" będzie raczej prowadzic ideologiczną krucjatę. W takich przypadkach nalezy się raczej skupiac na odsłanianiu mechanizmow kłamstwa. Tak czy iaczej, trzeba podejmowac debatę będąc przygotowanym na oba poziomy argumentow.
  • 2014-02-04 01:48 | narciarz2

    Re:DEBATA: Czy liberałowie powinni racjonalnie dyskutować z konserwatystami?

    W Polsce nie jest potrzebna debata o gender, ale za to pilnie potrzebna jest nowa dyscyplina naukowa "biskupologia". Moze ktos wymysli inna nazwę? Chodzi o badanie roli społecznej biskupow i dewastującego wpływu takowych na srodowisko etyczne, moralne, i społeczne. Polska nauka powinna stac się swiatowym pionierem tej dyscypliny naukowej, poniewaz w Polsce istnieje unikalna okazja do przeprowadzenia takich badan.
  • 2014-05-25 18:05 | narciarz2

    Re:Generał Wojciech Jaruzelski nie żyje

    Generala trzeba oceniac nie tylko za, co zrobil, ale za to, czego uniknal. Uniknal mianowicie interwencji Rosjan, ktora bylaby rownie krwawa, jak w 1956 na Wegrzech. Byla to interwencja wielce prawdopodobna. Trzeba ja potraktowac powaznie. Rownie powaznie, jak kapitan Protasiuk powinien byl potraktowac mozliwosc rozbicia samolotu. Porownanie tych dwu postaci powinno uzmyslowic mechanizm oceny, ktory trzeba stosowac w warunkach niepewnosci. W obu przypadkach nie bylo pewnosci katastrofy, a tylko prawdopodobienstwo. Protasiuk postanowil "jakos to bedzie". I zginal. Jaruzelski postanowil, ze nie wolno ryzykowac. Uniknal katastrofy, ktora nie byla gwarantowana, a tylko wielce prawdopodobna. Tak powinien postapic zarowno odpowiedzialny pilot jak tez odpowiedzialny przywodca. A potem w roku 1989, kiedy juz byla mozliwosc sojuszu ze spoleczenstwem, General dzialal jak sojusznik, a nie jak wrog. Trzeba mu zapisac na plus obie te decyzje: odpowiedzialne dzialanie w celu unikniecia prawdopodobnej katastrofy w roku 1981, oraz lojalne wspoldzialanie ze spoleczenstwem w latach 1989/1990. Czesc jego pamieci.
  • 2014-05-28 14:26 | narciarz2

    Re:Dlaczego Generał musiał wprowadzic stan wojenny

    Dynamika 1981 miala wbudowane dodatnie sprzęzenie zwrotne, ktore automatycznie prowadzilo do eskalowania żądan. Po pierwsze, naciski Solidarnosci prowadzily do ustępstw wladzy, ktore byly traktowane jako dowod slabosci, więc pojawialo się dązenie do dalszych naciskow, zeby uzyskac dalsze ustepstwa. Po drugie, ustepstwa wladzy to bylo trofeum dzialaczy Związku. Jesli jakis dzialacz wywalczyl ustępstwa, to inny dzialacz chcial większych ustępstw, bo tak się wtedy zdobywalo rozglos i robilo spektakularne kariery w Związku. W ten sposob pojawilo sie dodatnie sprzezenie zwrotne. Sukcesy Zwiazku nie powodowaly wyhamowania żądan, ale przeciwnie, prowadzily do eskalacji w celu produkowania dalszych sukcesow. Nie bylo zadnej naturalnej granicy, ktora moglaby ten proces zatrzymac. Taką granice postawil dopiero Jaruzelski. (A gdyby nie on, to zrobiliby to Rosjanie, choc z troche innych powodow.) . Po trzecie, mielismy wtedy zerowe zrozumienie ekonomii i wewnętrznej logiki przedsiebiorstwa zwanego Polską. Brak wiedzy to byla oczywiscie wina doktryny, ktora wiele dziesiecioleci wczesniej odmowila obywatelom prawa do decydowania. W pewnym sensie, wszyscy bylismy wtedy "na socjalu". Mysmy pracowali, zas wladza "dawala" pensje, mieszkania, samochody, i inne dobra. Wladza "rzucala na rynek". Tak sie wtedy mowilo. W tych wyrazeniach zawarta byla wizja, ze my cos tam robimy, zas oni decydują i nagradzają. No, to chcielismy wiekszego wynagrodzenia bez zrozumienia, ze jednak jest związek pomiedzy produkcją i wynagrodzeniem. Akurat wlasnie wtedy wladza zaczęla to powtarzac, ale to byl glos wolający na puszczy. Po to, zeby ten glos zrozumiec, potrzebne byloby osobiste doswiadczenie w warunkach odpowiedzialnosci za wlasne decyzje. Potrzebne byloby doswiadczenie, ze strajk prowadzi do strat, ktore odbijają sie na zaplacie. Tego wlasnie doswiadczenia pracownicy panstwowi zupelnie nie mieli, bo zostali go pozbawieni duzo wczesniej. Więc wladza mogla sobie mowic, ile tylko chciala. Slowa wladzy wpadaly w bagno ignorancji obywateli, ktorą to ignorancję wladza sama pracowicie wtlaczala obywatelom w glowy przez wiele dziesiecioleci. . To byl w skrocie mechanizm eskalacji owczesnego konfliktu. Zaden spisek nie byl potrzebny, ani zaden urzad bezpieczenstwa. Diabelski mechanizm zostal przygotowany przez logikę systemu na dlugo przed rokiem 1981. I nie mozna nawet powiedziec, ze ktokolwiek byl za to osobiscie odpowiedzialny. Zadzialaly "prawa natury". Z jednej strony, naturalna chęc osobistego awansu dzialaczy związkowych powodowala niekonczące sie naciski na wladzę. Z drugiej strony, wladza mowila swięta prawdę, ze strajki rozwalają gospodarkę. Ale tej prawdy obywatele nie mogli uslyszec, bo przed tym przez dziesieciolecia wladza zatykala im uszy. . I dlatego ktos, albo cos, musialo przyjsc z zewnątrz i zakonczyc ten dialog slepego z gluchym. Cale szczęscie, ze tym czyms nie okazali się Rosjanie.
  • 2014-05-28 14:37 | narciarz2

    Re:IPN kontra Jaruzelski – wojna pośmiertna

    Trzeba jasno przypominac, dlaczego wprowadzono stan wojenny, ktory uwiera prezesa IPN. Dynamika 1981 miala wbudowane dodatnie sprzęzenie zwrotne, ktore automatycznie prowadzilo do eskalowania żądan. Po pierwsze, naciski Solidarnosci prowadzily do ustępstw wladzy, ktore byly traktowane jako dowod slabosci, więc pojawialo się dązenie do dalszych naciskow, zeby uzyskac dalsze ustepstwa. Po drugie, ustepstwa wladzy to bylo trofeum dzialaczy Związku. Jesli jakis dzialacz wywalczyl ustępstwa, to inny dzialacz chcial większych ustępstw, bo tak się wtedy zdobywalo rozglos i robilo spektakularne kariery w Związku. W ten sposob pojawilo sie dodatnie sprzezenie zwrotne. Sukcesy Zwiazku nie powodowaly wyhamowania żądan, ale przeciwnie, prowadzily do eskalacji w celu produkowania dalszych sukcesow. Nie bylo zadnej naturalnej granicy, ktora moglaby ten proces zatrzymac. Taką granice postawil dopiero Jaruzelski. (A gdyby nie on, to zrobiliby to Rosjanie, choc z troche innych powodow.) . Po trzecie, mielismy wtedy zerowe zrozumienie ekonomii i wewnętrznej logiki przedsiebiorstwa zwanego Polską. Brak wiedzy to byla oczywiscie wina doktryny, ktora wiele dziesiecioleci wczesniej odmowila obywatelom prawa do decydowania. W pewnym sensie, wszyscy bylismy wtedy "na socjalu". Mysmy pracowali, zas wladza "dawala" pensje, mieszkania, samochody, i inne dobra. Wladza "rzucala na rynek". Tak sie wtedy mowilo. W tych wyrazeniach zawarta byla wizja, ze my cos tam robimy, zas oni decydują i nagradzają. No, to chcielismy wiekszego wynagrodzenia bez zrozumienia, ze jednak jest związek pomiedzy produkcją i wynagrodzeniem. Akurat wlasnie wtedy wladza zaczęla to powtarzac, ale to byl glos wolający na puszczy. Po to, zeby ten glos zrozumiec, potrzebne byloby osobiste doswiadczenie w warunkach odpowiedzialnosci za wlasne decyzje. Potrzebne byloby doswiadczenie, ze strajk prowadzi do strat, ktore odbijają sie na zaplacie. Tego wlasnie doswiadczenia pracownicy panstwowi zupelnie nie mieli, bo zostali go pozbawieni duzo wczesniej. Więc wladza mogla sobie mowic, ile tylko chciala. Slowa wladzy wpadaly w bagno ignorancji obywateli, ktorą to ignorancję wladza sama pracowicie wtlaczala obywatelom w glowy przez wiele dziesiecioleci. . To byl w skrocie mechanizm eskalacji owczesnego konfliktu. Diabelski mechanizm zostal przygotowany przez logikę systemu na dlugo przed rokiem 1981. I nie mozna nawet powiedziec, ze ktokolwiek byl za to osobiscie odpowiedzialny. Zadzialaly "prawa natury". Z jednej strony, naturalna chęc osobistego awansu dzialaczy związkowych powodowala niekonczące sie naciski na wladzę. Z drugiej strony, wladza mowila swięta prawdę, ze strajki rozwalają gospodarkę. Ale tej prawdy obywatele nie mogli uslyszec, bo przed tym przez dziesieciolecia wladza zatykala im uszy. . I dlatego ktos, albo cos, musialo przyjsc z zewnątrz i zakonczyc ten dialog slepego z gluchym. Cale szczęscie, ze tym czyms nie okazali się Rosjanie. General przerwal diabelska spirale. To byla jego ogromna zasluga, ze uczynil to stosunkowo tanim kosztem. Oprocz tej jednej, mial tez inne wielkie zaslugi dla kraju. Czesc jego pamieci.
  • 2014-05-30 04:32 | narciarz2

    Rozliczenie

    Tradycyjnie, męzow stanu historia rozlicza w prosty sposob. "Ma" minus "winien". Jak w banku. "Ma" to jest to, co po sobie pozostawia następcom. "Winien" to jest to, co odziedziczyl po poprzednikach. No, wiec policzmy. General odziedziczyl Polskę podleglą obcemu mocarstwu. Gospodarka byla w gruzach i gwaltownie robilo się coraz gorzej. Eskalowaly sie strajki, ktorych bylo coraz więcej. Co prawda my do dzis jestesmy z nich dumni, ale strajk to jednak nie jest dobra rzecz dla gospodarki. A na koniec, Rosjanie grozili interwencją. Gdyby do niej doszlo, to raczej bylaby taka jak na Wegrzech (albo taka jak w Iraku), a nie taka, jak w Czechoslowacji. Parędziesiat tysięcy ofiar najmarniej. Najkrocej to wszystko podsumowując, bylo zle i robilo sie coraz grozniej. . A teraz "ma", czyli co po sobie pozostawil. W chwili jego odejscia, grozba interwencji juz nie istniala. Dominacja radziecka juz sie konczyla i to nie tylko w Polsce. Co prawda, dziela wyzwolenia dokonczyl następca, ale tylko dlatego, ze następca lokciami pchal sie do wladzy. Gdyby nie to, to General moglby doczekac do konca swojej kadencji, a prezydentem byl bardzo dobrym (prosze sobie przeczytac wspomnienia Kozakiewicza). Gospodarka zostala przestawiona na nowe tory, co przy poparciu Generala zapoczatkowali Rakowski z Wilczkiem, a kontynuowali Mazowiecki z Balcerowiczem. Ta kuracja, co prawda trudna i wstrząsowa, zaczynala dzialac. Najkrocej to wszystko podsumowując, bylo co prawda trudno, ale robilo sie coraz lepiej. A najwazniejsze, ze polozone zostaly solidne fundamenty, ktore trzymają sie do dzisiaj. . Najkrocej mowiąc, General objąl w posiadanie Polske zniewoloną, zas oddal następcom Polske wyzwoloną. Zaden szmatlawy prezes zadnego smierdzącego IPNu nie zmieni tego prostego historycznego faktu. Ten fakt pozostanie w podręcznikach.
  • 2014-05-31 20:54 | narciarz2

    Wspomnienia generała

    wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16063372,Jaruzelski__Niech_mowia_o_mnie_sukinsyn__Ale_tchorzem.html
  • 2014-06-08 19:51 | narciarz2

    Re:Minister zdrowia unika decyzji w sprawie lekarskiej „Deklaracji Wiary”

    Deklaracja lekarzyjest wyrazem patologicznych relacji Koscioł-panstwo. Przypominam, ze dopiero co swiecki minister kultury dał paredziesiat milionow na kult religijny. I nie ma sprawy. Premier mowił, ze klękał nie będzie, ale nie wywalił ministra za gigantyczna defraudację. W nagrode posłał go do Brukseli. (Nie wiem, czy minister przeszedł, ale liczy sie lukratywna nominacja.) To w koncu wszystko jedno, czy premier popiera Koscioł na klęczkach czy na stojaco. Wazne, ze popiera. . Idac po tej linii, minister zdrowia sie zastanawia, co powiedziec lekarzomm, ktorzy zadeklarowali na pismie, ze nie będa przestrzegali prawa. Powinien wynajac prawnikow, dobrze im zaplacic za przygotowanie opinii prawnej, po czym na tej podstawie zwolnic z pracy lekarzy, ktorzy podpisali. W koncu, jak nalezaloby postapic wobec kierowcow autobusow, ktorzy uroczyscie zadeklaruja, ze będa jezdzic lewa strona jezdni? Niewazne, ktora strona jest bardziej swięta. Wazne, ze to stwarza zagrozenie. Nie mozna kontestowac przepisow, bo taka bezkarna kontestacja unicestwia sam sens przepisow i sens istnienia systemu prawnego. Ci lekarze kontestuja prawne podstawy panstwa, wiec panstwo powinnno sie ich pozbyc z panstwowych posad. Jesli ktos ma swoje przekonania, to niech je praktykuje tam, gdzie jest na nie miejsce. Nie nalezy tym lekarzom zakazywac wykonywania zawodu, ale nalezy zabronic wykonywania zawodu za panstwowe pieniadze. Niech ida pracowac w katolickich klinikach, ktore powinny byc oczywiscie dozwolone i dopuszczone do działania. Podobnie zreszta, jak kliniki inych wyznan, jesli ktoremus poza katolickim przyjdzie do głowy taki pomysł. . Patologia nie polega na tym, ze oni podpisali. Patologia polega na tym, ze panstwo nie reaguje na wypowiedzenie mu posłuszenstwa.
  • 2014-07-13 06:00 | narciarz2

    Re:Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Nie potępiam Chazana

    Po przeczytaniu tego wywiadu nareszcie zrozumiałem słowo "gnida".
  • 2014-07-23 04:38 | narciarz2

    Re:Ks. Lemański przyjmuje propozycję abp. Hosera

    Rozumiem, ze mozna zabronic ks.Lemanskiemu wypowiadania sie na jakies konkretne tematy niezgodnie z zaleceniami firmy, ktora go zatrudnia. Podobnej polityki spodziewam sie od Microsoftu, ktory moze zabronic pracownikom krytykowania Windows 8. Natomiast zabronienie mu prowadzenia bloga, FB, pokazywania sie w telewizji, etc, to jest zlamanie Konstytucji RP, ktora zapewnia obywatelom wolnosc wypowiedzi. Taki zakaz jest rownoznaczny cenzurze prewencyjnej, ktora w swietle prawa RP jest nielegalna. I tutaj nasuwa sie pytanie: jakim prawem obywatel RP pan Hoser naklada cenzure na innego obywatela RP pana Lemanskiego? Pan Hoser tym samym lamie prawo kraju, ktorego jest obywatelem, w sprawach gwarantowanych Konstytucją. Pan Hoser przywraca praktyke komunizmu, czyli cenzure prewencyjną. Tym samym ogranicza osobistą wolnosc drugiego czlowieka w dziedzinie gwarantowanej Konstytucją. To sa bardzo powazne sprawy i dziwi mnie, ze inni obywatele RP nie zwracają na to uwagi. Tym powinna sie zając Fundacja Helsinska, a takze Rzecznik Praw Obywatela. Religia nie ma tu nic do rzeczy. W swietle prawa to jest niedopuszczalne ograniczenie cudzych praw obywatelskich.
  • 2014-07-31 20:00 | narciarz2

    Re:Kościół bierze wszystko. Nie kwituje. Żąda więcej

    Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego spoleczenstwo toleruje osobnikow, ktorym znad kołnierzyka wylewaja sie trzy podbrodki, ktorzy mieszkaja w pałacach, sa wozeni drogimi samochodami, i ktorzy powtarzaja „jestesmy przesladowani”. Ja tych osobnikow uwazam za skołtunialych oszustow, zeby sie wypowiedziec jak najłagodniej. W moim odczuciu polski biskup to jest skrzyzowanie towarzysza Szmaciaka z towarzyszem Ciemniakiem. Przy polskim biskupie nawet towarzysz Albin Siwak wyglada na intelektualiste. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego powyzsze oceny maja mi zdobyc tytuł „ateisty”. Nie widze potrzeby dyskutowania Pana Boga w kontekscie dowolnego biskupa I jego wypowiedzi. . Moze pora powiedziec głosno, ze tzw. społeczenstwo dało sie wrobic w mieszanie Pana Boga do dyskusji o Kosciele Katolickim. Moze czas wytrzezwiec. Czas powiedziec, ze Kosciol Katolicki to jest zwiazek zawodowy pasozytow, ktore z Bogiem maja bardzo niewiele wspolnego. Pasozyt, nawet bardzo sprytny, to w dalszym ciagu pasozyt. Mozna oczywiscie argumentowac, ze Pan Bog stworzył zarowno tasiemca, jak tez biskupa. Jeden i drugi to boska kreatura. Ale czy z tego wynika, ze tasiemca trzeba karmic i bic mu pokłony? Czy nalezy spełniac zachcianki tasiemca na temat dostarczanego mu jedzenia? Istnienie tasiemcow nie oznacza, ze kazdy obywatel ma obowiazek hodowac takowego w swoim brzuchu. Pozbycie sie tasiemca nie oznacza braku szacunku dla Pana Boga. Ja bym raczej powiedział, ze szacunek dla Pana Boga wymaga, zeby nie pozwolic sie okradac z pozywienia i pozbyc sie tasiemca ze swojego brzucha. . Tak samo na temat Koscioła. Szacunek dla Pana Boga wymaga, zeby pozbyc sie koscielnej propagandy ze swojego umysłu. Czlowiek, ktory oczysci swoj umysł, nie staje sie z tego powodu ateista. Staje sie raczej czlowiekiem wolnym od umysłowych nałogow i nachalnej propagandy rozpowszechnianej przez społecznych pasozytow.
  • 2014-08-10 04:54 | narciarz2

    Re:Hiroszima i Nagasaki

    Zbombardowanie Coventry przez Niemcow oraz Drezna przez aliantow to byly zbrodnie porownywalne do zrzucenia bomb na ludnosc cywilna Japonii. Bombardowanie atomowe bylo o tyle rozne, ze chodzilo takze o demonstracje nowej broni. Ale myslenie bylo podobne, jak przy okazji bombardowania Drezna. Nie bardzo widze, jak mozna usprawiedliwic ktorekolwiek z tych bombardowan. Wszystkie zaliczam do tej samej kategorii zbrodni wojennych na ludnosci cywilnej. Mozna takze uzyc slowa "ludobojstwo" we wszystkich tych przypadkach.
  • 2014-10-16 21:56 | narciarz2

    Szef MON: Powązki nie dla komunistycznych generałów

    <i>Mówi "nie" historycznej amnezji, a "tak" politycznej zemście i oglądowi przeszłości jedynie w czarno-białych barwach.</i> To zdanie jest bardzo niezreczne. Czy oznacza ono, ze minister Siemioniak ma intencje sie mscic? Tak to mozna zrozumiec.
  • 2014-10-17 20:09 | narciarz2

    Re:List uczonych przeciwko klerykalizacji państwa

    Podpisalem na pozycji 4128. Mam nadzieje, ze bedzie duzo wiecej podpisow.
  • 2015-01-21 20:11 | narciarz2

    Re:Kolejna przegrana ks. Wojciecha Lemańskiego w Watykanie. Papież nieugięty

    Ksiadz Lemanski przegral w tym samym sensie, i w podobny sposob, jak przegrali Kuron i Modzelewski piszac swoj list do Partii. Skutki moga byc podobne. W przypadku Kuronia i Modzelewskiego trzeba bylo troche poczekac. Teraz tez pewnie trzeba. . Rozmawialem z kims, kto osobiscie poznal Lemanskiego. Jego opinia: "uczciwy i naiwny". I jedno, i drugie widac golym okiem. Z tego powodu ksiadz Lemanski wygrac nie moze, ale moze (zapewne bezwiednie) doprowadzic do tego, ze pan Hoser przegra wraz z calym Kosciolem. Wygrana albo przegrana zaleza od tego, o co toczy sie gra. Jesli toczy sie o wladze, wplywy, i pieniadze - to Hoser wygral. A jesli toczy sie o zaufanie i autorytet, to przegral. To tez widac golym okiem.
  • 2015-04-18 19:31 | narciarz2

    Splatanie kwantowe

    Wydaje mi sie, ze Pana stwierdzenia na temat interpretacji paradoksu EPR oraz jego potwierdzenia nie sa prawdziwe. Doswiadczenie nie dowodzi, ze informacja rozprzestrzenia sie natychmiastowo. Doswiadczenie dowodzi, ze splatanie czastek, ktore powstalo w czasie ich produkcji, moze zostac wykryte w duzej odleglosci. Samo splatanie dowodzi, ze funkcja dwu-czastkowa nie jest iloczynem dwu funkcji jednoczastkowych. Ten fakt jest swietnie znany od czasu prac polskiego chemika Kołosa, ktory prawidlowo wyliczył energie atomu helu po przyjeciu załozenia, ze elektrony sa wzajemnie skorelowane w przestrzeni. Innymi slowy, jeden elektron stara sie unikac drugiego, co jest zromumiale, bo one sie wzajemnie odpychaja. Splatanie kwantowe to tez sa korelacje dwu czastek, tylko dotycza innych zmiennych niz w atomie helu. . Po tym wyjasnieniu chyba powinien Pan zwrocic sie do wydzialu fizyki UW po dalsze wyjasnienia, i ewentualnie opublikowac druga czesc swojego artykulu tym razem na temat korelacji kwantowych. Mam nadzieje, ze bedzie on rownie ciekawy i tym razem poprawny. Pozdrawiam.
  • 2015-04-18 22:28 | narciarz2

    Splatanie kwantowe

    @Iwo1 pisze "Autor artykulu nie wspomnial o zjawisku czastek splatanych." Na stronie drugiej artykulu jest zdanie "Dwa małe fotony powstałe z rozszczepienia jednego większego fotonu są w stanie splątanym swojej polaryzacji". Tak wiec wbrew Pana stwierdzeniu, Autor wyraznie napisał o splątaniu i nawet uzył tego słowa. Moja uwaga oddaje niewielka wiedze, ktora wciaz mam w glowie po wysłuchaniu wykładu Kwanty 3/2 profesora Wodkiewicza. Tyle zapamietałem po 25-ciu latach, ze funkcja falowa dwu czastek jest rozna od iloczynu dwu funkcji. Paradoks EPR opiera sie na niewypowiedzianym wprost załozeniu, ze w momencie pomiaru czastki sa niezalezne (czyli funkcja jest iloczynowa), a mimo to na siebie wpływaja. Wtedy rzeczywiscie mamy paradoks. Natomiast czastki splatane nie sa niezalezne, co jest zawarte w samej definicji słowa splatanie. Innymi slowy, z samej konstrukcji eksperymentu mamy do czynienia z funkcja dwuczastkowa nie bedaca iloczynem dwu funkcji, zas eksperyment jest zaprojektowany tak, zeby to pokazac. Mozna to uznac za głeboka tajemnice kwantowa, a mozna uznac za sama esencje mechaniki kwantowej. W koncu statystyka kwantowa (bozony i fermiony), a takze przyblizenie Hartree-Focka polegaja na funkcjach, ktore nie sa po prostu iloczynowe. Do tego jestesmy przyzwyczajeni. Wiec dlaczego korelacje kwantowe uznajemy za cos niezwykłego? . Natomiast stwierdzenie o obliczeniach Kołosa to jest moj własny wkład w tym kontekscie. Mi sie wydaje, ze warto sobie przypomniec, ze Kołos na długo przed moda na splatanie uzył korelacji w swoich obliczeniach. Warto moze przypominac jego sukces.
  • 2015-04-19 01:26 | narciarz2

    Albert Einstein oraz Erwin Schroedinger

    Tutaj jest artykul ktory mi sie podoba. Byloby przyjemnie gdyby ukalzal sie w Polityce po przetlumaczeniu. Albo w Forum. http://www.salon.com/2015/04/18/albert_is_an_old_fool_einstein_vs_schrodinger_in_battle_of_the_nobel_laureates/
  • 2015-04-19 04:03 | narciarz2

    Interferencja pojedynczych czastek

    [i]Pojedynczy elektron nie interferuje sam ze soba.[/i] Niestety, interferuje sam ze soba. Byly robione takie doswiadczenia z fotonami: "wiazka" miala tak mala intenywnosc, ze w danej chwili w aparacie byla tylko jedna czastka na raz. Mimo to, po przepuszczeniu tysiacy fotonow, pojawial sie obraz interferencyjny. To jest opisane w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Double-slit_experiment#Interference_of_individual_particles. . [i]Tylko jest nie do przewidzenia na ktorej szczelinie nastapi dyfrakcja - ale tylko na jednej.[/i] Niestety, nie. Potrzebne sa obie. Mozna wypowiedziec powyzsze zdanie, ale nie sposob go potwierdzic doswiadczalnie. Robiono takie proby. Jesli tylko mozna spowodowac, ze mozna powiedziec "tylko jednej", wtedy nie ma interferencji. . [i]Tylko wiazka elektronow da obraz interferencyjny. [/i] Niestety, nie. Wiazka nie jest potrzebna, jesli przez "wiazka" rozumiec "duzo czastek na raz". W tym okresleniu istotne jest tylko "duzo czastek", natomiast "na raz" nie ma zadnego znaczenia. Mozna przepuszczac jedna czastke na minute, na sekunde, na mikrosekunde, i tez bedzie interferencja. . [i]jesli idzie o doswiadczenie Aspecta, czytalem sporo krytycznych uwag, czy to co zostalo opublikowane jest rzeczywistym wynikiem doswiadczenia, czy efektem aparaturowym. [/i] To nie bylo jedyne takie doswiadczenie. On byl pierwszy, ale nie jedyny. Potwierdzen nierownosci Bella bylo juz sporo. Mozna powiedziec, ze zostaly one bardzo dobrze potwierdzone.
  • 2015-04-19 14:11 | narciarz2

    Re:60 lat temu zmarł Albert Einstein

    @Caramba: [i]Splątanie elektronów w atomie i splątanie mniejszych cząstek (np. fotonów), to chyba coś innego. [/i] Po pierwsze, fotony nie sa mniejsze od elektronow. I jedne i drugie nie maja mierzalnych rozmiarow. Jesli Pan ma na mysli mase (elektrony ja maja, a fotony nie), to nie jest to jakas zasadnicza roznica w tym kontekscie. Splatanie polega na tym, ze funkcja dwu czastek f(n1,n2) , majaca n1+n2 zmiennych, nie jest iloczynem f1(n1)*f2(n2). Masa czastek nie wplywa na zapis matematyczny. Jedyny efekt masy (w tym kontekscie) polega na tym, ze czastki masywne poruszaja sie wolniej niz czastki pozbawione masy.
  • 2015-04-19 21:28 | narciarz2

    Re:60 lat temu zmarł Albert Einstein

    @Caramba: [i]Światło poruszając wiatraczek (było takie doświadczenie, przy okazji omawiania dualizmu korpuskularno - falowego) zachowuje się tak jakby fotony miały masę.[/i] To doswiadczenie na pozor wygląda tak, jak Pan pisze, ale jednak dowodzi czegos zupelnie innego. Wyjasnienie wraz z animowaną fotografią jest dostepne na przyklad tutaj (w polowie strony, pod naglowkiem Solar Power): http://www.lhup.edu/~dsimanek/museum/themes/fake-pm.htm. Takie wiatraczki mozna kupic i kazdy szanujący sie wykladowca fizyki ma wiatraczek na swoim biurku. Albo powinien miec... [i]"Splątane" fotony można oddalić od siebie. [/i] To prawda, ze "splątane" fotony jest latwiej wytworzyc, niz inne splątane czastki. Ale zjawisko splątania nie ogranicza sie do fotonow. Moze Pan slyszal o probach skonstruowania komputera kwantowego zlozonego ze splątanych "qbits", ktore są malenkimi, ale jednak makroskopowymi wytworami mikroelektroniki. I to one wlasnie mają byc "splątane". [i]Równania nie są rzeczywistością fizyczną. [/i] To jest bardzo celna uwaga. W roznych dyskusjach mamy tendencje do utozsamiania opisu i rzeczywistosci. Czesto zapominamy, ze nasz opis ma granice stosowalnosci. Kiedy te granice są przekraczane, to mowimy o paradoksach. A tymczasem paradoksy to są sprzecznosci w naszych opisach. Natomiast w rzeczywistosci nie ma paradoksow. Swiat nie ma najmniejszych klopotow z istnieniem. Istnieje i juz. Fotony czy elektrony robią to, co robią, bez wzgledu na nasze zaskoczenie. Natomiast my czujemy sie troche oszukani przez Nature, gdy nasze opisy prowadzą nas na manowce. Wtedy mowimy o paradoksach.
  • 2015-04-20 00:50 | narciarz2

    Kto mial wiekszy wplyw

    Trudno jest dyskutowac, kto mial wiekszy wplyw na zycie milionow. Mozna wymienic kilka nazwisk, ktorych lepiej jest nie wymieniac. Natomiast na terenie fizyki warto spojrzec na dwie rewolucje kosmologiczne. Przelom Kopernikanski byl przede wszystkim przelomem w koncepcji widzenia swiata. Na terenie rownan to byl krok do tylu, poniewaz model Kopernika gorzej przewidywal ruchy planet, niz model Ptolemeusza. Gdyby zgodnosc przewidywan z rzeczywistoscia byla jedynym kryterium, to model Kopernika nalezaloby odrzucic z powodu niezgodnosci z doswiadczeniem. Mimo to byl to krok do przodu, poniewaz lepiej opisywal rzeczywistosc na poziomie koncepcji. Po jakims czasie model ulepszono w dwu krokach: Kepler podal lepszy przepis na ksztalt orbit, zas Newton podal kompletne rownania i wyjasnil ruchy planet na ich podstawie. Konkluzje z tych rozwazan sa dwie: po pierwsze, trzeba odzielac rownania od obrazu, ktory za nimi stoi. Po drugie, obraz moze byc wazniejszy, niz rownania. . Teraz popatrzmy na druga rewolucje, ktora tez byla przede wszystkim koncepcyjna. Podstawa koncepcji Newtona byl rozdzial sceny (przestrzeni) od aktorow (planet i innej materii). Scena byla bierna, aktorzy sie po niej przemieszczali. Scena nie byla przedmiotem wielkiego zainteresowania, poniewaz wydawala sie oczywista. Ten wlasnie podzial zostal zakwestionowany przez Einsteina. Okazalo sie, ze scena nie jest bierna, tylko tez uczestniczy w przedstawieniu. Scena sie odksztalca w obecnosci aktorow. A moze tez tak byc (o ile dobrze pamietam z podrecznika kosmologii), ze scena moze sie odksztalcac sama z siebie. (Istnieja nietrywialne rozwiazania rownan Einsteina bez materii, o ile dobrze mi chodzi po glowie.) Okazalo sie takze, ze odksztalcenia sceny moga byc dramatyczne: czarne dziury czy Wielki Wybuch. Trudno jest mowic, ze scena jest bierna w Einsteinowskim obrazie swiata. W porownaniu z koncepcjami Kepernika/Newtona, koncepcje Einteina to tez byl przelom koncepcyjny o porownywalnym znaczeniu. . Byla jeszcze trzecia rewolucja koncepcyjna zwiazana z narodzinami mechaniki kwantowej. Ale ten trzeci przelom pozwole sobie pominac, zeby nie pisac za dlugo. Dwa przyklady wystarcza dla zilustrowania ogolnej tezy, ze przelomy w fizyce sa przede wszystkim koncepcyjne i swiatopogladowe. A takze, ze znaczenie prac Einsteina na tym polu bylo porownywalne do dziela Kopernika.
  • 2015-04-20 05:34 | narciarz2

    Re:60 lat temu zmarł Albert Einstein

    [i]nocny marek, czy inna strefa czasowa?[/i] Szesc godzin roznicy. [i]Lebiediew zmierzyl rzeczywiste cisnienie wywierane przez swiatlo[/i] No, tak. Ale bardziej bezposrednim dowodem jest zjawisko Comptona. Elektron dostaje kopniaka, ze az furczy. [i]Ogony komet i inne tego rodzaju zjawiska sa wynikiem cisnienia wywieranego przez swiatlo.[/i] Nieee. To raczej wiatr słoneczny. On ma znacznie wiekszy efekt niz cisnienie fotonow. Moze Pan policzy, jaki ped moze przekazac foton o energii kilku elektronowoltow, a jaki ped niesie proton o energii kilku kiloelektronowoltow. To sa rzedy wielkosci roznicy. Cisnienie swiatła, choc oczywiscie istnieje, to jest "mała wyzszgo rzedu", jak mowia fizycy.
  • 2015-04-21 02:12 | narciarz2

    Dziekuje za artykul i za dyskusje

    Panie Przemku: bardzo Panu dziekuje za znakomity artykul. Mniemane niescislosci zachecily mnie i innych do rzeczowej dyskusji. Nie wiem, kto mial racje. Nie wiem, kto wygral. Ale bylo ciekawie, rzeczowo, i kulturalnie. . Niestety, pojawily sie trolle. To psuje przyjemnosc. Wiec klaniam sie uprzejmie Panu i innym dyskutantom i zegnam sie uprzejmie. Do nastepnego razu.
  • 2015-04-30 03:03 | narciarz2

    Re:Minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk odwołany ze stanowiska

    [i]gdzie spedzic 10 dni wakacji zimowych[/i] Wakacje zimowe w kwietniu/maju? No dobrze, niech bedzie. Pan z Chicago? No, to polecam Whistler/Blackcomb kolo Vancouver. Bylem tam w polowie maja 2009 i bylo znakomcie. Cp prawda w 2009 bylo sporo sniegu, a teraz jest go bardzo malo. Ale tak czy inaczej to jest swietne miejsce. Szczerze polecam.
  • 2015-05-21 20:35 | narciarz2

    Re:Polityczny manifest Kuby Wojewódzkiego

    Demagogia. Prezydent ma obowiązek kierowac sie Konstytucją i jej ograniczeniami. W przeciwnym wypadku ma obowiązek stanąc przed Trybunałem Stanu. Komorowski dobrze robi, ze zna swoje ograniczenia I ich przestrzega. Pan Wojewodzki albo rznie głupa, albo nigdy nie przeczytał Konstytucji kraju, ktorego jest obywatelem. Od biezących problemow to jest rząd, a nie Prezydent. Robic Prezydentowi zarzut za to, ze nie zajmuje sie czyms, czego mu nie wolno, to trzeba miec pypcia na rozumie.
  • 2015-06-17 02:52 | narciarz2

    Re:Sąd ogłosił wyrok ws. stanu wojennego

    Czytajac atykuł Pana Redaktora Burnetko i komentarze (dziekuje Redakcji za udostepnienie!), widze trzy rzeczy: (1) Po pierwsze, Pan Redaktor niczego nie zapomniał, niczego nie zrozumiał, i nieczego sie nie nauczył. A szkoda, bo to bardzo inteligentny Redaktor i ja go bardzo lubie. (2) Wymiar tzw. sprawiedliwosci tez sie nie zmienił. Nadal jest siedliskiem Kafkowskich absurdow. Nie mozna sie temu dziwic, jesli ktos przeczytal niedawny wywiad w GW z poeta Podsiadło. Nawet Kafka tego nie wymyslił, co poeta opowiedział o swoim tajnym procesie. (3) Ja sam napisałem w komentarzu 2012-01-13 15:51 [i]"faktycznie obowiązujące prawo to jest moje sumienie. A ja antybiotykow nie uznaje. Tutaj jest woda swiecona.[/i]" Ja to napisałem jako ponury dowcip, a od tego czasu objawił sie niejaki Chazan. (Przez obrzydzenie nie nazwe go "profesorem".) Moj dowcip sie spelnił. Tego nie przewidziałem nawet w przypływie czarnego humoru. W sumie, stan tzw. wymiaru sprawiedliwosci w Polsce wyglada jeszcze bardziej ponuro, niz wygladał przy pierwszym wyroku na generała Kiszczaka.
  • 2015-08-28 05:53 | narciarz2

    Re:Jeśli premier został podsłuchany, zawisło nad nami widmo klęski państwa

    [i]A może steruje nimi ktoś z politycznej opozycji nacjonal-bolszewickiej? Jakiś Macierewicz, albo inny Stonoga.[/i]. Kaczynski. Stawonog to figurant. Macierewicz to wykonawca. Zaden z tych dwu nie pełni samodzielnej roli. [i]A dlaczego ta "grupa wiedeńska" jeszcze nie została zlikwidowana przez nasz kontrwywiad?[/i] Poniewaz "nasz kontrwywiad" to zorganizował. O tym przeciez był ten artykuł. A jeszcze przy okazji zwracam Panu uwage na prokurature. Kiedy juz afera tasmowa zdawała sie ucichac, wtedy zapobiegliwy prokurator udostepnił wszystkie akta i wyszedł z pokoju. Po czym jego zwierzchnik pan Seremet publicznie powiedział, ze nic sie nie stało. Najkrotsze podsumowanie jest takie, ze to jest powtorka z roku 1968. Moczar maszeruje do władzy. Dzisiejszy Moczar nazywa sie Kaczynski. Te same metody. Jak na razie skuteczne.
  • 2015-09-17 18:05 | narciarz2

    Re:Amnesty International: Polsce brakuje spójnego systemu zwalczania przestępstw z nienawiści

    W Polsce przestepstwo z nienawisci to nie przestepstwo, to zasluga. Stad sie bierze caly problem. Obecne prawo sluzy takim "katolikom", jak ten z komentarza powyzej. Zostalo stworzone pod ich potrzeby.
  • 2015-10-01 04:07 | narciarz2

    Czego nie bylo w przemowieniu A.Dudy

    Wklejam swoj komentarz, ktory wlasnie napisalem na FB Prezydenta Dudy pod jego przemowieniem w ONZ. Cytuje: . Moim zdaniem najciekawsze jest to, o czym Prezydent nie wspomniał. Na przykład, nie wspomniał o najbardziej znanym na swiecie zyjacym Polaku. (Jest taki Polak, ktory kojarzony jest na swiecie ze słowem „Polska” zaraz po Koperniku.) Nie przypomniał, dlaczego ten Polak jest taki znany i jaka nauka moglaby z tego wynikac akurat dzis. To juz drugi raz Prezydent o nim zapomniał. Nie wspomniał o tym, ze przewodniczącym Unii Europejskiej jest inny Polak. Nie wspomniał w ogole o Unii Europejskiej, co jest dosc szokujące w przypadku prezydenta kraju członkowskiego w sytuacji, gdy kryzys uchodzcow moze rozwiazac Unia, a nie pojedynczy kraj członkowski. Prezydent wspomniał Francje, ale nie Unie, co jest duzym policzkiem pod adresem innych krajow członkowskich. Prezydent wymienił chrzescijan i jazydow, chociaz w konflikcie gina głownie muzułmanie i głownie oni sa uchodzcami. Prezydent nie nawiązał do obecnego papieza, choc wymienił przed-poprzedniego. Podobnie z prezydentami swojego własnego kraju: przed-poprzedni tak, ale zaden inny nie został wspomniany. Wysłuchalem przemowienia dwa razy, zeby nie przeoczyc zadnej z tych spraw, gdyby jednak o nich powiedział. Wymieniając to, o czym Prezydent Duda nie powiedział, mozna to krotko podsumowac: oto polityk wymiaru nie swiatowego, nie europejskiego, i nawet nie ogolnopolskiego. To jest tylko polityk jednego ugrupowania. Konstrukcja przemowienia tłumaczy sie potrzebami jego własnego ugrupowania na najblizsze wybory: Lech Kaczynski, Jan Paweł II, i chrzescijanie. Cała reszta po prostu nie istnieje. To bardzo zła wiadomosc dla Polski, ze głowa panstwa prezentuje na forum swiatowym wypowiedzi motywowane przedwyborcza polityką wewnetrzną jednego tylko ugrupowania. Prezydent przemawiał nie jak prezydent kraju, tylko jak agitator na wiecu wyborczym swojej własnej partii. https://www.facebook.com/andrzejduda/videos/1198054603544778/
  • 2015-10-21 21:55 | narciarz2

    Re:Woś pyta Zandberga: Skąd pan się właściwie wziął, panie Zandberg?

    Panie Zanberg, musi byc przewodniczacy. Parta odniesie sukces, jesli przewodniczacy wie, co robi, i jesli jest uczciwym czlowiekiem. Trzymam za Pana kciuki, Panie Zandberg, i zycze jak najlepszego wyniku w wyborach.
  • 2015-11-06 21:29 | narciarz2

    Re:Kiszczak – wierny stróż ustroju, ale nie bez skazy

    Panie Redaktorze, napisal Pan komentarz plytki i stronniczy. To juz lepiej bylo nic nie pisac. Szkoda, ze pan nie porozmawial najpierw w Waldemarem Kuczynskim albo ze Stefanem Bratkowskim i nie wzial Pan pod uwage ich opinii. Szkoda, ze Pan nie wzial pod uwage "Ostatniego Slowa" Generala Jaruzelskiego (a moze Pan nie przeczytal?). Ksiazka Generala obronila sie przed sadem, wiec ma wage szczegolna. (Ani sedzia, ani oskarzyciel nie podwazyli zadnej tezy Generala, wiec Ostatnie Slowo przeszlo przez bardzo surowa cenzure i ma wage dokumentu.) Pan nie napisal nic o tym, ze owczasna ekipa w roku 1981 znalazla wyjscie z sytuacji bez wyjscia, i ze koszt rozwiazania byl stosunkowo niewysoki. Pan nie napisal o tym, ze to oni rozpoczeli przejscie do demokracji, gdy to juz bylo bezpieczne dla kraju. Nie napisal Pan, ze po szokujacym wyniku wyborow 4 czerwca nie zawroclili z drogi i nie uzyli sily, choc jeszcze mogli. Nie napisal Pan, ze amerykanski prezydent wrecz prosil Generala Jaruzelskiego, zeby pozostal gwarantem pokojowych przemian. Ja wiem, ze Pan pisze o Kisczaku, ale Pan osadza go jako czlonka owczesnej ekipy, wiec nie mozna go oddzielac od Jaruzelskiego i reszty. . W sumie, Pan napisal anty-laurke na poziomie co najwyzej ucznia szkoly sredniej. Wstyd dla Pana za plytki i uproszczony komentarz na temat jednego z najwazniejszych polskich politykow i jednego z architektow pokojowej transformacji, ktora zadziwila caly swiat. Wstyd, wstyd, i jeszcze raz wstyd.
  • 2015-11-21 07:08 | narciarz2

    Re:O Polsce decyduje teraz jeden pan z Nowogrodzkiej. I nie są to żarty

    Ja przypuszczam, ze plan nowych włascicieli Wolski Ludowej jest prosty jak konstrukcia knuta. Ich doktryna (ktorej sie domyslam, bo nie jest nigdzie jasno wyłozona) mowi "ciemny lud to kupi, natomiast wyksztalciuchow zastraszymy i spacyfikujemy". Jak widac, pierwsza częsc jak na razie sie spełnia na skutek osmiu lat prania mozgow. Narzędziami do drugiej częsci będa posłuszne sądy, prokuratorzy, urzędnicy, resorty siłowe, i aparat propagandy szyderczo zwany "mediami publicznymi". Jest to najkrocej mowiąc plan odbudowy PRLu w warstwie represyjno-propagandowej, ale z pozostawieniem gospodarki poza tymi mechanizmami. Mozna takze powiedziec, ze PiS chce zbudowac w Polsce drugie Chiny: represyjna kontrola nad umysłami, ale nie nad gospodarką. . Ja mysle, ze taki plan wylągł sie w głowie Kaczynskiego na skutek jego paranoi. Kaczynski to jest typowy paranoiczny satrapa. Jego plan jest realistyczny, poniewaz był wielokrotnie stosowany w roznym natęzeniu, i wszędzie przynosił efekty poządane przez paranoicznego przywodce. Osobnicy tacy jak Kim Dzong Un (czy jak tam sie to monstrum nazywa) budują wokol siebie szczelny mur, zza ktorego rządzą represjami. To jest dokładnie marzenie Kaczynskiego, czemu dał dowod budując wokol siebie scianę z ochroniarzy. Sam ten fakt powinien byc od dawna traktowany jako niepodwazalny dowod obłędu. Teraz on te scianę będzie rozbudowywał na cały kraj. Pacyfikacja kolejnych instytucji wynika z samej chorej logiki takiego myslenia. Co na drodze, to nieprzyjaciel. W tej chwili TK, potem sądy, potem uczelnie, potem telewizja i inne media, publiczne i prywatne. Myslę, ze bardzo niedługo nastąpi atak na Agore, poniewaz ludzie z GW musza byc cierniem w tyłku Kaczynskiego i jego pretorianow. Na tej drodze nie ma przystankow ("walka klas natęza sie w miarę postępow budowy socjalizmu") poniewaz zawsze znajdzie sie ktos, kto przeszkadza paranoikowi. Paranoja lęgnie sie wewnątrz głowy, a nie na zewnątrz, wiec zadne działania nie zlikwidują u satrapy poczucia zagrozenia i przymusu kontrolowania otoczenia. . Polskie społeczenstwo wpadło w tę sama pułapkę, co wiele innych w przeszłosci. Mając do czynienia z oczywista chorobą umysłową, społeczenstwo usiłuje sie doszukiwac sensu, drugiego dna, albo wrecz geniuszu. A to zaden geniusz, tylko bardzo inteligentny, ale poza tym zwyczajny paranoik. Jemu sie wszystko układa w spisek, bo na tym polega ta dewiacja. Nie ma na to lekarstwa. Takiego trzeba grzecznie prosic, zeby sie zamknął w domu i pisał kryminały. A jesli on te kryminały usiłuje realizowac, to nie wolno mu wierzyc. Niestety, ciemny lud nie czyta Kępinskiego i dlatego cały kraj zapłaci bardzo wysoką cenę za własną ciemnotę i brak oczytania w temacie dewiacji umysłowych.
  • 2015-12-03 17:21 | narciarz2

    Re:Paradowska: Sędziowie ślubowali na zwłokach państwa prawa

    Po orzeczeniu TK pojawiło sie pole kompromisu. Dzis wieczorem wojownik Kaczynskiego albo pojdzie na ustępstwa, albo na podboj. Obstawiam to drugie. . Wojna została wypowiedziana. Teraz pytanie, czy najezdzcy zechcą spacyfikowac TK uzywając siły popartej brunatną demagogią. Ja mysle, ze tak własnie uczynią. Aktualna staje sie rada jakiejs szui sprzed paru dni (zapomniałem, ktora szuja to powiedziała): „powołajcie sobie trybunał na uchodztwie”. Pomimo pozornej kuriozalnosci ta wypowiedz ma głęboki sens, bo ona oznacza ni mniej ni więcej „wysiedlamy was z waszego kraju, bo ten kraj jest tylko nasz i niczyj więcej”. Innymi słowy, szuja klarownie wyraziła mysl prezesa Kaczynskiego, ze Polska od dzis ma tylko obywateli PiSu. A inni przestają byc obywatelami i stają sie emigrantami w polskich granicach. . Ale nie jest tak, jak powiedziała szuja. Jest jeszcze inaczej. Polska PiSu ma tak naprawdę tylko jednego obywatela. Ten jeden Pierwszy Obywatel (Pierwszy Sekretarz, jak kto woli) jest jedynym wyrazicielem woli Narodu, czyli swojej własnej. . Z tego wynika praktyczny wniosek. Po to, zeby doraznie rozwiązac ten kryzys, trzeba by odsunąc Pierwszego Obywatela od władzy. Dokładnie tak, jak kiedys dorazne rozwiązanie kryzysu polegało na wymianie Pierwszego Sekretarza na inny egzemplarz. Kryzys sie uspokajał na kilka lat, po czym wracał, bo jego głębsze systemowe przyczyny nie ulegały zmianie. Teraz tez tak będzie. Jesli Pierwszy Obywatel zostanie odsunięty, to sytuacja sie uspokoi. Ale głębsza systemowa przyczyna pozostanie. Ta głębsza przyczyna to dominacja jednej opcji swiatopogladowej. PiS to jest tylko kuriozalna projekcja narodowego katolicyzmu, do ktorego przyznaje sie większosc. Mozna powiedziec, ze PiS i jego dzialania to jest gwałtowny napad gorączki. Ta gorączka jest oznaką głębokiej infekcji, ktorej łatwo sie nie pozbędziemy.
  • 2015-12-04 00:03 | narciarz2

    Re:Orędzie prezydenta, czyli  mowa (partii) będzie krótka

    Tak zwany "prezydent" poszedł w zaparte. Nie tyle poszedł, ile obszedł problem. Albo tak mu sie wydawało. W rzeczywistosci poszedł na słomiankę prezesa. . Formalnie skonczył się Trybunał. W rzeczywistosci skonczył sie prezydent. Rolą tego urzędu było zapewnianie stabilizacji. To sie skonczyło. . Następnym tematem do dyskusji nie jest, co zrobic z Trybunałem, tylko co zrobic z prezydentem. Urząd, ktory nie spelnia roli przewidzanej w planie panstwa, nadaje sie albo do likwidacji, albo do modyfikacji. Ta druga jest bardziej realistyczna i o tym nalezy dyskutowac.
  • 2015-12-16 01:14 | narciarz2

    Re:Czy Polsce grozi zamach stanu? – zastanawiają się publicyści na świecie

    Nie bardzo rozumiem psychologię sytuacji w Polsce. Wychodzi starszy pan z mikrofonem gdzies pod płot, mowi paranoiczne brednie, po czym media, dziennikarze, i politycy to komentują. Dlaczego nikt nie mowi publicznie „paranoik”? Dlaczego ten facet jest słuchany, a nie odwozony do Tworek? Przeciez gdyby jakis sąsiad mowił o innych sąsiadach „gestapowcy”, to albo by dostał po ryju, albo by mu powiedziano „zamknij się wariacie”, albo by wezwano karetkę, gdyby sie upierał. . Dlaczego barany posłusznie idą do rzeznika? Rzeznik nie zamierza uszanowac fizycznej nienaruszalnosci baranow i wcale tego nie ukrywa. Dlaczego barany przestrzegają reguł ruchu drogowego w drodze do rzeznika?
  • 2015-12-22 23:15 | narciarz2

    Re:Batalia o Trybunał, czyli o bezsilności polityki

    Panie Krzysztofie, napisal Pan wazne stwierdzenia. Bedzie kryterium uliczne. Po jednej stronie pokojowi manifestanci, po drugiej Macierewicz z wojskiem, Kaminski, i Ziobro. A takze najprawdopodobniej bojowkarze i nieznani sprawcy. PiS doprowadzil sam siebie i oponentow o jeden krok blizej do najzupelniej doslownej proby sil. Polska jest o krok blizej roku 1980, a byc moze nawet 1970.
  • 2015-12-22 23:28 | narciarz2

    Re:Batalia o Trybunał, czyli o bezsilności polityki

    Moim zdaniem, juz niedługo najbardziej pokojowym mozliwym rozwiazaniem bedzie Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Inne mozliwosci wygladaja jeszcze bardziej ponuro. . Kiedy sie wszystko zakonczy, powinnismy wystapic do papieza z wnioskiem o beatyfikacje Generała Jaruzelskiego.
  • 2016-05-19 04:55 | narciarz2

    Re:Huzia na Billa! Kolejny pisowski afront, tym razem w stronę byłego prezydenta USA

    Mi się bardzo podobają wypowiedzi PiSu na temat Clintona. One są wyraźnie skierowane do tych wyborców, którzy wstając z kolan walnęli się w głowy. Plan Morawieckiego też taki jest. (Nie wiem, dlaczego Morawieckiego, jeśli decyzje podejmuje Kaczyński.) Ten plan podsumowałbym najkrócej: jedna ręka wyciągnięta do Unii po forsę, a drugą ręką walimy Unię w pysk. W przekonaniu PiSu Unia się podporządkuje zgodnie ze słowami Lenina o kapitalistach i sznurku. A jeśli Unia coś obetnie, to wyborcy dadzą nam jeszcze więcej głosów, bo dla Polaków ważniejsze jest wstawanie z kolan, niż robienie dobrych interesów. Proste, logiczne, i genialne. Jak na razie pracuje jak szwajcarski zegarek. (Ciekawe, dlaczego Morawiecki jeszcze nie obiecał, ze Polska stanie się potęgą zegarkową?) Wracając do Clintona, to Kaczyński najwyraźniej uważa, ze skoro w Polsce może pluć wszystkim w twarze i ludzie się oblizują, to cały świat też taki jest. Wystarczy chamstwo i wygrana w kieszeni. Tak mówi całe życiowe doświadczenie Kaczyńskiego. Co prawda zdobywał je w kraju. Teraz chce to samo przećwiczyć na forum światowym. Kto wie, może ma rację? Co właściwie może zrobić USA? Co może zrobić UE? Protestować po raz sto pięćdziesiąty któryś? No i co z tego? . Ja wiem, co ja bym robił. Ja bym robił interesy gdzie indziej. I zresztą robię je gdzie indziej od wielu lat. To jest dla mnie logiczne, bo ja znam prawdziwych Polaków. Dla nich można zrobić wszystko, ale z nimi nic. Agencje tez dochodzą do tego wniosku i to będzie miało swoje konsekwencje. Im bardziej Kaczyński będzie kwakał, tym te konsekwencje będą poważniejsze. Nie będzie żadnej ucieczki przed konsekwencjami. One przyjdą, jak las Birnam do Makbeta. Juz idą i to widać. Będzie widać coraz bardziej.