Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(145)
Komentarze użytkownika: strixy
  • 2011-04-04 15:03 | strixy

    Re:Mieć 9 lat i HIV

    Od wielu lat mieszkam za granica i dochodze do wniosku, ze zamiast programow unijnych, za pieniadze UE polscy urzednicy powinni odbywac szkolenia za granica, prowadzone przez osoby HIV+. Im czesciej spogladam na Polske, tym bardziej mam wrazenie, ze dryfuje w przeciwnym kierunku niz reszta cywilizowanego swiata.
  • 2011-04-04 15:20 | strixy

    Re:Jak nastolatkowie pozbyli się ciąży lekami na reumatyzm

    Widac tutaj dobrodziejstwa 'katolickiego' wychowania. Najpierw dzieci bijemy i trzymamy krotko. Potem te dzieci szukaja towarzystwa innych, bo rpzeciez gdzies te potrzebe dotyku, bliskosci, milosci trzeba zaspokoic. A my, twardzi ci prawi rodzice, wywalamy je z domu jak zajda, bo to dz**ki przeciez. Katolickie wychowanie. Wszystkiemu, moimz daniem, winni sa rodzice. Ojciec zimny dran i matka poswietliwa ges.
  • 2011-05-21 18:20 | strixy

    REPORTAŻ: Wyspy Owcze z bliska

    Nie chcę się czepiać, bo artykuł mi się podoba, ale jednak to jest dość podstawowy błąd. 'used to eat sheep' not 'sheeps' Z filologicznym pozdrowieniem :)
  • 2011-05-21 18:20 | strixy

    'sheep' nie występuje w liczbie mnogiej

    Nie chcę się czepiać, bo artykuł mi się podoba, ale jednak to jest dość podstawowy błąd. 'used to eat sheep' not 'sheeps' Z filologicznym pozdrowieniem :)
  • 2011-05-22 00:15 | strixy

    Re:Całkiem fałszywy profesor

    Bardzo dobry artykuł! Niestety, szkoda, że Autor jest Don Kichotem polskiej nauki!
  • 2011-05-22 00:18 | strixy

    Re:REPORTAŻ: Wyspy Owcze z bliska

    Ja mieszkam w Norwegii i zauwazyłam, że dzieci z osiedla szerokim łukiem omijają grupę polskich budowlańców, która akurat przeprowadza gruntowny remont jednego z mieszkań. Nie są wulgarni i zachowują się nienagannie. Może to wina polskiego języka i nieco 'maczowatego' sposobu bycia polskich mężczyzn. Bo jednak Skandynawowie raczej nie podnoszą głosu i nie rechoczą gromko tak ochoczo, jak robią to rodacy znad Wisły ;)
  • 2011-05-27 18:03 | strixy

    Re:Opłakane skutki nauki pod klucz

    Jestem filologiem z powołania i płakac mi się chce. Jesli człowiek nie potrafi wyrazić własnych myśli, albo co gorsza, nie czuje takiej potrzeby, to tak, jakby go nie było. Nawet jeśli doda te ułamki o różnych mianownikach. Ponieważ dodawania ułamków można się nauczyć, ale braki z własnej świadomosci, języka, kultury i życia wewnętrznego są nie do nadrobienia.
  • 2011-05-27 18:45 | strixy

    Re:Opłakane skutki nauki pod klucz

    'na wskutek' - cóż to takiego? Proszę się nie martwić o mój styl, na pewno jest poprawny. Natomiast obawiam się, że 'na wskutek' jednak, póki co, w języku polskim nie istnieje.
  • 2011-05-27 18:49 | strixy

    Re:Opłakane skutki nauki pod klucz

    Dodam, że 'albowiem gdyż' też jest niepoprawne, bo to 'masło maślane'. Czyli znak, że mamy do czynienia z pseudointelektualnym bełkotem, w którym mnożenie wyrazów maskuje brak treści. :) Myślę, tkw, że świetnie poradziłbyś sobie na owym egzaminie gimnazjalnym...
  • 2011-05-27 19:31 | strixy

    Re:Opłakane skutki nauki pod klucz

    Niestety, jeśli przypisujesz sobie rolę strażnika języka polskiego i w takim charakterze komentujesz posty i oceniasz ich walory językowe oraz posuwasz się do personalnych docinków na temat wykszałcenia, to trochę wstyd, że jako przykład poprawnego stylu podajesz: a) wyrażenie, które nie istnieje w języku polskim ('na wskutek') b) wyrażenie rażąco niepoprawne stylistycznie i frazeologicznie ('albowiem gdyż') 'Ponieważ' jest obecne w jezyku polskim, poprawne stylistycznie, zaś użycie 'ponieważ' na początku zdania jest dopuszczalne w zdaniach wynikowych, gdy odwracamy kolejność członów. Może zamiast oceniać innych warto popracować nad swoim stylem oraz nad szacunkiem do drugiego człowieka?
  • 2011-06-04 00:33 | strixy

    Re:Komu podwyżki się należą, a kto je dostaje

    Zgadzam się w 100%! Nawet 100 dyrektorówgeneralnych z pensją przyprawiającą o zawrót głowy nie poprawi siły nabywczej tak, jak społeczeństwo, w którym większość ma jakiś tysiączek miesięcznie na drobne wydatki. Pracowałam i w Anglii i w Norwegii i rozpiętość dochodów w obu państwach jest dużo mniejsza niż w PL, a gospodarka ma się dobrze. Anglicy panikują, że kryzys, ale i tak jest u nich 1000 razy lepiej niż w PL.
  • 2011-06-04 00:45 | strixy

    Re:Nie będzie autostrady A2 na Euro 2012

    atsamo, zgadzam się z Tobą w 100%. W normalnych krajach takie inwestycje wykorzystuje się, aby dac pracę swoim pracownikom. To dobry przykład tego, że polski rząd jest zainteresowany jedynie cięciem kosztów, a nie porawą jakości życia obywateli. Proponuję, aby rząd celem dalszego oszczędzania przeniósł się do Chin albo gdzieś na Daleki Wschód. Miska ryżu czy dwa chlebki naan dziennie na posła pozwolą nie oszczędzac na budowie autostrad :P
  • 2011-06-08 16:25 | strixy

    Re:Michał Szpak: utalentowany prowokator

    Po Twoim poście doskonale widać potrzebę szufladkowania. Nie jest heterykiem, nie jest gejem, nie jest bi, więc jest niebezpieczny. Wyłącznie dlatego, że brakuje na niego zakładki? Nieważne, czy lubi chłopców, czy dziewczyny czy nic. Nie wszyscy pragną być okreslani przez swoje preferencje seksualne.
  • 2011-06-08 16:47 | strixy

    Dlaczego państwo nie wspiera nas w opiece nad starszymi?

    Mieszkam w Norwegii, babcia i dziadek mojego męża dokonali żywota w domach opieki. Dopóki można było, opiekę sprawowała rodzina z pomocą dochodzących opiekunów i pielęgniarek. Jednak nadszedł czas, kiedy trzeba było postarać się bardziej przyjazne otoczenie, bo możliwość pomocy w nagłym wypadku w domu jest ograniczona. Potrzeba specjalnego anyodleżynowego łóżka, trzeba przerabiać łazienkę itp. Zamiast tego, obowiązki przejęło na siebie państwo, oczywiście dom był opłacany z emerytury starszych państwa. I nie spotkałam się z żadną krytyką tego systemu. Starsi ludzie tutaj wolą mieć pod ręką pielęgniarkę albo opiekunkę na wypadek, gdyby poślizgnęli się w wannie. To samo dotyczy osób z demencją czy Alzheimerem. Nawet pomoc współmałżonka nie wystarcza, bo przecież te osoby także mają swoje lata. Dla kontrastu: mój dziadek zachorował na Alzheimera i demencję. Dzieci nie mieli (zmarły). Ponieważ ja wtedy zostałam pozbawiona domu rodzinnego przez ojczyma, zostałam zmuszona do wyjazdu za granicę (byłam świeżo po studiach a w Polsce pracy bez koneksji nie było). Alzheimer został zdiagnozowany dwa lata po moim wyjeździe. Zaczął się dużo wczesniej, ale nikt nie przypisywał wahań nastrojów i skrajnej podejrzliwości (sąsiad zabierze mi mieszkanie, ktoś nas podpali) początkom choroby. Choroba postępowała szybko. Z inteligenta dziadzio stał się osobą, która nie rozumiała wiadomosci telwizyjnych. Babcia przekroczyła już wtedy siedemdziesiatkę i leczyła się na depresję. Rozpoczęliśmy starania o pomoc socjalną. Opiekunka socjalna była bardziej zaintereswana parzeniem kawy niż opieką nad chorym. Przysługiwały nam 4 godziny tygodniowo, czyli ilość śmiesznie mała zakładając, że chorego nie można było zostawić samego, a zabranie go gdziekolwiek także nie wchodziło w grę (agresja, oddalanie się, wchodzenie na jezdnię). Innymi słowy, na wszystkie aktywności wymagające wyjścia z domu były wydzielone 4 godziny tygodniowo, kiedy przychodziła opiekunka. Mieliśmy środki na opłacenie prywatnej opieki, ale nie było chętnych poza niewykwalifikowanymi osobami, z którymi zwyczajnie baliśmy się zostawić chorego. Sytuacja pogarszała się szybko. Pojawiły się ataki agresji fizycznej, ucieczki z domu, smarowanie kałem ścian, budzenie nocne, majstrowanie przy gazie. O ile proces ubezwłasnowolnienia przebiegł w miarę sprawnie (chociaż trzeba było czekac ponad 3 miesiące), to znalezienie miejsca w DPS-ie graniczyło z cudem. Żaden urzędnik nie był w stanie udzielić informacji, co ma zrobić bezdzietna siedemdziesięcioletnia żona chorego na Alzheimera, który ją atakuje, krzyczy, awanturuje się, nie komunikuje się. W końcu udało się, ale trwało to o wiele za długo. A wszystko chyba dlatego, że babcia jako osoba honorowa zalatwiała wszystko książkowo, bez szukania słabszego ogniwa do wręczenia łapówki. I teraz moje pytanie: po co są właściwie organizowane kursy na opiekunki środowiskowe, gdzie poznaje się tajniki opieki nad osobami starszymi i chorymi, skoro państwo wymaga od członków rodziny, aby wykonywali ten zawód 24 godziny na dobę bez wynagrodzenia?
  • 2011-06-08 16:47 | strixy

    Nie zgadzam się, że Skandynawowie nam zazdroszczą

    Mieszkam w Norwegii, babcia i dziadek mojego męża dokonali żywota w domach opieki. Dopóki można było, opiekę sprawowała rodzina z pomocą dochodzących opiekunów i pielęgniarek. Jednak nadszedł czas, kiedy trzeba było postarać się bardziej przyjazne otoczenie, bo możliwość pomocy w nagłym wypadku w domu jest ograniczona. Potrzeba specjalnego anyodleżynowego łóżka, trzeba przerabiać łazienkę itp. Zamiast tego, obowiązki przejęło na siebie państwo, oczywiście dom był opłacany z emerytury starszych państwa. I nie spotkałam się z żadną krytyką tego systemu. Starsi ludzie tutaj wolą mieć pod ręką pielęgniarkę albo opiekunkę na wypadek, gdyby poślizgnęli się w wannie. To samo dotyczy osób z demencją czy Alzheimerem. Nawet pomoc współmałżonka nie wystarcza, bo przecież te osoby także mają swoje lata. Dla kontrastu: mój dziadek zachorował na Alzheimera i demencję. Dzieci nie mieli (zmarły). Ponieważ ja wtedy zostałam pozbawiona domu rodzinnego przez ojczyma, zostałam zmuszona do wyjazdu za granicę (byłam świeżo po studiach a w Polsce pracy bez koneksji nie było). Alzheimer został zdiagnozowany dwa lata po moim wyjeździe. Zaczął się dużo wczesniej, ale nikt nie przypisywał wahań nastrojów i skrajnej podejrzliwości (sąsiad zabierze mi mieszkanie, ktoś nas podpali) początkom choroby. Choroba postępowała szybko. Z inteligenta dziadzio stał się osobą, która nie rozumiała wiadomosci telwizyjnych. Babcia przekroczyła już wtedy siedemdziesiatkę i leczyła się na depresję. Rozpoczęliśmy starania o pomoc socjalną. Opiekunka socjalna była bardziej zaintereswana parzeniem kawy niż opieką nad chorym. Przysługiwały nam 4 godziny tygodniowo, czyli ilość śmiesznie mała zakładając, że chorego nie można było zostawić samego, a zabranie go gdziekolwiek także nie wchodziło w grę (agresja, oddalanie się, wchodzenie na jezdnię). Innymi słowy, na wszystkie aktywności wymagające wyjścia z domu były wydzielone 4 godziny tygodniowo, kiedy przychodziła opiekunka. Mieliśmy środki na opłacenie prywatnej opieki, ale nie było chętnych poza niewykwalifikowanymi osobami, z którymi zwyczajnie baliśmy się zostawić chorego. Sytuacja pogarszała się szybko. Pojawiły się ataki agresji fizycznej, ucieczki z domu, smarowanie kałem ścian, budzenie nocne, majstrowanie przy gazie. O ile proces ubezwłasnowolnienia przebiegł w miarę sprawnie (chociaż trzeba było czekac ponad 3 miesiące), to znalezienie miejsca w DPS-ie graniczyło z cudem. Żaden urzędnik nie był w stanie udzielić informacji, co ma zrobić bezdzietna siedemdziesięcioletnia żona chorego na Alzheimera, który ją atakuje, krzyczy, awanturuje się, nie komunikuje się. W końcu udało się, ale trwało to o wiele za długo. A wszystko chyba dlatego, że babcia jako osoba honorowa zalatwiała wszystko książkowo, bez szukania słabszego ogniwa do wręczenia łapówki. I teraz moje pytanie: po co są właściwie organizowane kursy na opiekunki środowiskowe, gdzie poznaje się tajniki opieki nad osobami starszymi i chorymi, skoro państwo wymaga od członków rodziny, aby wykonywali ten zawód 24 godziny na dobę bez wynagrodzenia?
  • 2011-06-10 21:53 | strixy

    Re:Dlaczego państwo nie wspiera nas w opiece nad starszymi?

    Ja tylko wtrącę, że ma Pan prawo do zwrotu podatku. Podatek w Norwegii wynosi 28%. Poniewa pracowa Pan dorywczo, na wakacjach, odcignięto Panu większy podatek. Norweski fiskus jest bardzo skrupulatny, najpierw bieże,czasem za dużo, potem ewentualnie oddaje ;)
  • 2011-06-10 21:55 | strixy

    Re:Dlaczego państwo nie wspiera nas w opiece nad starszymi?

    Nie można mieć ciastka i zjesc ciastka. Większa aktywność rodzin w opiece nad starszymi oznacza mniejszy PKB. I więcej przyjęć do szpitali, bo członek rodziny nie ejst wykwalifikowanym i opłacanym opiekunem. Ma inne sprawy na głowie, wypala się, dzeci dorastają....
  • 2011-06-17 01:21 | strixy

    Re:Mea pulpa

    Nie mogę się doczekać, aż pan Wojewódzki zniknie z Polityki. Nie rozumiem tych zachwytów nad cynicznym, jałowym i pseudointelektualnym 'poczuciem humoru'. Nie wiem, komu to robi dobrze, może osobom, które lubią śmiać się z innych i ich niedoskonałości (a takich frustratów podobno jest w Polsce sporo). Tak czy inaczej, znam pięć osób, które przestały prenumerować Politykę, bo teksty pana Wojewódzkiego zwyczajnie nie przystoją szanującej się gazecie. Ja jestem w tym gronie szósta. Sarkazm wymaga inteligencji, obycia, oczytania i umiejętności wyczucia. Odnosze wrażenie, że w przypadku pana Wojewódzkiego, sarkazm zostały odkryty na nowo i funkcjonuje jako pseudointelektualne chamstewko hodowane na kulturze masowej.
  • 2011-06-17 01:38 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    ależ nie! 1200 zł od urzędu pracy jest lepsze, bo jest czas, żeby drugie tyle wyciągnąc na czarno. Prawda jest taka,że w Polsce panstwo nie umie sobie poradzić z pracą na czarno oraz z faktem, iż koszt zatrudnienia pracownika należy do najwyższych w Europie (50%)!
  • 2011-06-17 01:49 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    dodam jeszcze, że mieszkam w kraju mocno rozbudowanym socjalnie, wktórym bezrobotnych ponad rok jest 0.94 % ludności. I to pomimo wysokich zasilków. Problem nie lezy w pomocy ze strony państwa, bo ona jest potrzebna, ale w ludzkiej mentalności, w etyce, której w Polsce nie ma. II wojna światowa zabrała nam elity intelektualne, potem komunizm zrównał w dół i dziś każdy, od Sasa do lasa martwi się tylko o własne cztery litery. Taki mamy etos w Polsce. Państwo ma pomagac mądrze a urzędnicy powinni być rozliczani z efektywności.
  • 2011-06-17 21:59 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    Myślę, że Twój pogląd na przedwojenną inteligencję wynika z niewiedzy. Nikt nie mówi o szlachcie, boherb to żaden powód do dumy. Sama pochodzę ze szlachty herbowej, w której sporo osób nie miało wyższego wykształcenia, a herb i kilka wsi zostało przehulanych gdzieś w okolicach późnego XIX wieku. Natomiast przed II wojną światową w Polsce kwitło życie kulturalne. Mieliśmy Awangardę i bohemę, którymi można się było pochwalić za granicą. Poeci, pisarze, wynalazcy, historycy, malarze, filozofowie. Niestety, ale to właśnie inteligencja była głównym celem ataków ze strony okupanta i to zarówno niemieckiego jak i sowieckiego. Przecież już zaborcy wiedzieli, że najlepiej niszczyć naród niszcząc jego inteligencję. I tak się stało takze podczas II Wojny Światowej (patrz 'aresztowanie szesnastu' i podobne akce, wywożenie intelektualistów do Oświęcimia). Inteligencja aktywnie włączyła się w walkę z okupantem i sporo z nich zginęło w walce, w Powstaniu albo w armii Andersa. Po wojnie niestety, ale młodziez z rodzin inteligenckich miała źle. Jasne, że ułatwiano edukację i robiono wiele, aby uzupełnić braki, ale niestety, za pochodzenie inteligenckie punkty były ujemne. Dlatego np. moja rodzina nie mogła zrobić doktoratu - doktoraty były zarezerwowane dla osób z odpowiednim, czyli chłopsko-robotniczym pochodzeniem oraz dla członków partii (aktywnością partyjną można było zrekompensowac inteligenckie pochodzenie, ale nie każdy chciał to robić). Tak było przed śmiercią Stalina. Potem się nieco rozluźniło, ale pewne kryteria pozostały. Nigdy nie jest tak, że coś jest czarne albo białe. Natomiast wybijanie inteligencji to znana praktyka państw okupanckich. To samo robili Rosjanie w Czeczenii. Żeby było jasne, sama mam poglądy lewicowe.
  • 2011-06-18 01:30 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    Być może z dodatkami na dzieci można wyciagnąć 1200, z tym, że to akurat nie jest zawrotna suma, jeśli ma się rodzinę na utrzymaniu. W Polsce musi się zmienić świadomość, bo fakt, że wszyscy mają nagle byc informatykami, a osoby wykonujace prace usługowe traktuje się jak śmiecie, nie ułatwia wyrwania się z bezrobocia. NaZachodzie każda praca dobrze wykonywana to powód do dumy. Pani sprzątająca pracuje ciężej niż niejeden korporacyjny szczur i należy się jej szacunek. Ale w Poslce się takimi ludźmi gardzi i płaci im śmieszne grosze, a potem lament, że nikt nie chce takich prac wykonywać...
  • 2011-06-18 13:02 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    Pewne wartości przekazuje się z pokolenia na pokolenie, na przykład szacunek do pracy. W mojej rodzinie rpzed wojną, w domu profesorskim służba siadała do stołu z panstwem, ponieważ wykonywali ciężką prace i było nie do pomyślenia traktowanie ich jakkolwiek inaczej niż pełnoprawnych domowników. Tego dziś już nie ma. Osoby wykonujące prace usługowe traktowane są jak śmiecie. A dlaczego? Dlatego, że współczesna 'ęteligencja' sama pochodzi z takiego środowiska. Rodzice większości dzisiejszych prawników, doktorów itp. w średnim wieku nie mają wyższego wykształcenia. Dzieci zdobyły wykształcenie, pieniadze i nie lubią patrzeć na to, skąd pochodzą. Stąd ta nienawiść do 'frajerów' wykonujacych prace usługowe. To jest mechanizm socjologiczny, dość dobrze opisany. Podobnie Afroamerykanie w Ameryce w latach czterdziestych i pięćdziesiątych odcinali się od środowiska kiedy tylko udało im się odnieść sukces. Niektórzy się nawet wybielali. Innymi słowy, w Polsce nie ma etosu inteligenta. Liczy się tylko i wyłącznie kasa, zaś osoby wykształcone nie są szanowane za to, co sobą reprezentują ale za to, jakim jeżdżą samochodem. Co do dokonań kulturalnych na świecie, to wybacz, ale artyści, którzy rozsławili Polskę wyjechali na Zachód uciekając przed komuną... Cieszę się, że rodzice Twojej żony zdobyli wykształcenie, ale musisz tez pogodzić się z faktem, że z powodu pochodzenia inteligenckiego wielu osobom uniemożliwono kontynuowania edukacji. A np. mój pradziadek, osoba wykształcona, podporucznik AK zginął w sowieckim więzieniu po tym, jak powyrywano mu wszystkie paznokcie i zbito tak, że przestały funkcjonowac organy wewnętrzne. I to pomimo tego, że w czasie wojny, wbrew rozkazowi dowódcy uratował dwóch żołnierzy Armii Czerwonej, narażając wlasne życie. Komunizm nie był dobry i kapitalizm też nie jest. Nie ma sensu idealizować przeszłości, bo wtedy też wiele rzeczy było złych.
  • 2011-06-18 17:52 | strixy

    Re:Polacy udają, że szukają pracy (a państwo udaje, że im w tym pomaga)

    Zgadza się! Niestety, ale rząd wydaje się nie widzieć pewnej zależności, moim zdaniem dość niebezpiecznej. W Polsce spora część kapitału to firmy zagraniczne, które właśnie dlatego przenoszą swoje działy do PL, bo jest tu tania siła robocza. Podniesienie plac spowoduje wycofanie kapitału dalej na Wschod. Rząd nie ma pomysłu, jak z tego pata wybrnąć. A można, ale do tego potrzeba długofalowego myslenia, a nie od wyborów do wyborów.
  • 2011-07-06 02:01 | strixy

    Re:Polki już nie chcą rodzić dzieci?

    Zgadzam się z Rafałem. Mieszkam w Norwegii (obecnie około 5 milionów), wcześniej mieszkałam w Anglii (około 70 milionów). Gołym okiem widać, że w lepiej wykształconym ale mniejszymspołeczeństwie żyje się lepiej. A Norwegowie już narzekają, że zaczyna brakować pracy. Wystarczy poczytać lokalne gazety. Traktowanie kobiet jak krów rozpłodowych to spadek po kulturze plemiennej, gdzie sporo osobników ginęło na skutek chorób, wypadków, porodów itp. W dobie postępu technologii i medycyny żaden spektakularny przyrost narodowy nie jest potrzebny.
  • 2011-07-06 02:04 | strixy

    Re:Polki już nie chcą rodzić dzieci?

    Zgadzam się! Też mnie uderzyła głupota tego postu o USA. Mam tam znajomych, oboje stracili pracę w trakcie kryzysu i przez ostatnich kilka miesięcy rachunki płacił za nich rząd (jakaś dotowana przez rząd organizacja charytatywna). Zanim Obama wprowadził ubezpieczenie zdrowotne, 40% ludności USA (tak czterdzieści procent) żyło poniżej minimum socjalnego uznawanego przez ONZ! Nie sądzę, żeby to był wzór do naśladowania.
  • 2011-07-06 02:16 | strixy

    Re:Polki już nie chcą rodzić dzieci?

    Kościół Katolicki to organizacja mocno szemrana. Gdyby komisja majątkowa nie oddawała mu majatków za bezcen, to może więcej byłoby środków na wspomaganie bardziej potrzebujących. proponuję też, aby KK był wspierany z podatków płaconych przez osoby wierzące. Nie bardzo rozumiem sens robienia KK prezentów przez rząd, za które płacą wszyscy podatnicy, także niewierzący. Poza tym w PL Kościół to siła polityczna. Zastanawia mnie, dlaczego tyle o kobietach i ich ciałach mają do powiedzenia faceci w sukienkach...
  • 2011-07-06 09:43 | strixy

    Re:Polki już nie chcą rodzić dzieci?

    Zgadza się! Niestety w Polsce panuje ustrój feudalny, za co ja osobiście obarczam winą wszechwładzę Kościoła. Kościół Katolicki posługuje się metodą kija i marchewki, czyli nakazów, zakazów i obietnicy życia wiecznego. Podobnie postępuje z obywatelami polski rząd. Prokreacja, zdrowie seksualne itp są nieudolnie sterowane poprzez ustawy i nakazy. Społeczeństwo traktuje się jak stado głupawych owieczek, z którymi nie warto prowadzić debaty, dialogu, ale trzeba im jasno wyznaczyć ścieżkę, najlepiej drutem kolczastym. Dodam, że we wszystkich krajach, które wymieniłeś antykoncepcja jest refundowana jeśli nie w 100% (UK) to w 90% (Norwegia), a wazektomia i inne metody kontroli urodzeń są całkowicie legalne. Podobnie aborcja. I pomimo tego, że to, co w Polsce zakazane jest tam dozwolone, to w Polsce jest problem z przyrostem naturalnym. Oczywiście rząd tego nie widzi, bo mu tak wygodniej. Problemem jest tez emigracja, ale o tym sza, bo rząd już dawno przyznał, że gdyby emigranci wrócili do kraju, to byłby jedynie kłopot. Jak można chcieć rozmnażać się w kraju, który ma tak żenujacy stosunek do własnych obywateli?
  • 2011-07-06 15:26 | strixy

    Re:Polki już nie chcą rodzić dzieci?

    Masz rację! To mi przypomina slang neoliberałów w latach wilczego kapitalizmu na Zachodzie, którzy np. przemoc domową także uznawali za kwestię światopoglądową, prywatną i nie zamierzali stosowac żadnych środków prawnych. Problem w tym, ze w Polsce się środki prawne stosuje ale po to, aby pozbawić kobiety kontroli nad własnym ciałem. Jako kobieta uważam, że to skutecznie zniechęca do rodzenia.
  • 2011-07-08 15:31 | strixy

    Re:Co dziś robi Lucyna z Tylawy

    Ta Pani się marnuje w Polsce. U nas jest tak, że jesli znajdzie się odważna osoba, to podrzuca jej się do uzdrowienia cały świat, a samemu siedzi cicho. O społeczeństwie obywatelskim można poczytać w reportażach zza granicy. Wstyd. Pewnie jeszcze mają do niej pretensje, że nie pomaga wszystkim.
  • 2011-07-26 14:38 | strixy

    Re:Tragedia w Norwegii

    Mieszkam w Oslo, pozwolicie Państwo, że podzielę się przemyśleniami. Po pierwsze, to, co wstrząsnęło mną, Norwegów wcale nie zdziwiło. A chodzi o to, że ojciec Breivika przed kamerami powiedział, że wolałby aby syn popełnił samobójstwo i że nie będzie utrzymywał kontaktów z synem. Dla mnie to szczyt hipokryzji, ponieważ to ten właśnie pan zerwał kontakty z synem kiedy ten miał 15 lat i odrzucał próby odnowienia kontaktu przez syna motywując to faktem, iż 'nie był gotowy'. Jak ojciec moze nie być gotowy na kontakt z dzieckiem? Jak może go zerwać kiedy syn ma 15 lat, przechodzi trudny etap i być może zaczyna mieć własne zdanie? Normalny rodzic zadaje sobie pytanie 'co zrobiłem źle'. W przypadku ijca Breivika nie ma żadnej autorefleksji albo samokrytycyzmu. Już Alice Miller wykazała, że stawanie się potworem to długotrwały proces, który ma swoje korzenie w dzieciństwie. Jesli ojciec Breivika nie potrafi mysleć samokrytycznie i w oczach, młodego wtedy syna, 'nie umie budować żadnych relacji międzyludzkich', skąd ma się tego nauczyć jego dziecko? Osobiście uważam, że rodzic odrzucający i nieobecny jest gorszy niż kochający i martwy. Piszę to z własnego doświadczenia - łatwiej było mi się pogodzić ze śmiercią kochającej matki niż z faktem, że ojciec przez lata odmawiał kontaktu ze mną, wtedy dzieckiem. obie sytuacje są bolesne, ale w przypadku tej drugiej rodzi się poczucie odrzucenia i gniew, a ten może być niebezpieczny, jeśli nie wyrazony. I tu dotykamy drugiego problemu. W Norwegii nie ma przyzwolenia na okazywanie negatywnych emocji. Taki tłumiony lęk wiąże się z tym, że duża część społeczeństwa sięga po alkohol jako katalizator. Nadmierne picie jest w Norwegii problemem. Premier i policja w swoich wystąpieniach ignorują krytyków. Jest to coś, moim zdaniem niebezpiecznego dla demokracji. Premier proponuje 'wypełnić ulice kwiatami i miłoscią', a burmistrz Oslo zapytany przez brytyjskiego dziennikarza, czy po tym incydencie wzmocnione zostaną w Oslo środki bezpieczeństwa, odparł, że 'środki bezpieczenstwa nic nie zmienią, trzeba uczyć ludzi szacunku'. Nie ma żadnej refleksji nad faktem, że policja w kraju, który ma około 2000 wysp, nie posiada helikoptera zdolnego przewozić uzbrojonych antyterrorystów. Helikopter, którego 'policja nie mogła użyć ze względu na wakacje' (?) jest to mały helikopterek do celów rozpoznawczych, który moze utrzymać się w powietrzu maksimum 45 minut. Żaden polityk ani policjant nie odniósł się do zarzutów. Krytycy są wyciszani. To jest niebezpieczne, bo to nie jest demokracja. Demokracja to stawianie pytań i szukanie odpowiedzi. To jest utopia. Niebezpieczna, bo będzie kosztować życie innych ludzi, jeśli ktoś zdecyduje się na naśladowanie Breivika. Breivik strzelał na wyspie przez 90 minut. Fotografia z helikoptera została wykonana przez dziennikarza telewizji, która, podobnie jak rodziny, dotarła na brzeg przed służbami bezpieczeństwa. Dzieci z wody ratowali cywile, jak bohaterski Marcel Gleffe. W tym czasie policja jechała na miejsce samochodem, z braku helikoptera. Na miejscu znaleźli przeciekającą łódź. Prawdopodobnie, zgodnie z relacjami świadków, łódź nie została odpowiednio uruchomiona i doszło do uszkodzenia silnika. Niezależnie od tego, co było powodem niesprawności łodzi, jest to zadziwiająca niefrasobliwość służb bezpieczenstwa w stolicy europejskiego kraju. I to jednego z bogatszych. Mam niestety wrażenie, że zajęty wypełnianiem ulic miłoscią i kwiatami rząd niczego sie nie nauczy i że historia się powtórzy.
  • 2011-07-26 14:45 | strixy

    Re:Tragedia w Norwegii

    On poszedł o krok dalej. W swoim manifeście napisał, że zabijanie muzułmanów nic nie da, dopóki nie rozprawi się z tymi, którzy pozwalają im na masową imigrację do jego kraju. I zgodnie z tym postanowił przetrzebić młodziezówkę Partii Pracy.
  • 2011-07-26 14:51 | strixy

    Re:Tragedia w Norwegii

    Dodam, że Norwegowie mają sporo trupów w szafie, z którymi nie bardzo chcą się konfrontować. Chodzi o wspomniane już niewyrażanie negatywnych emocji ale także o to, że wielu rodziców z pokolenia ojca Breivika jest tak samo zimnych i odrzucajacych. Zupełnie jakby fakt, iż nie można okazywać złych emocji doprowadził do tego, że pozytywnych też już nie umieją. Dlatego to, co bulwersuje nas, dla Norwegów jest normalne. Spora część nie widzi w zachowaniu ojca Breivika niczego odbiegającego od normy, bo to postawa często w tym pokoleniu spotykana. Ponadto to jest dumny i pewny siebie naród, przekonany o tym, że 'każdy chce mieszkać w Norwegii' (to często pojawiające się twierdzenie) i nie jest łatwo przyznać, że w obliczu niebezpieczeństwa okazało się, że nie wszystko działa jak trzeba.
  • 2011-07-27 14:25 | strixy

    Re:Tragedia w Norwegii

    Każda skrajność jest zła. Chrzescijaństwo, islam, socjalizm, nacjonalizm. Wszystko prowadzi do katastrofy jeśli uwolni się to z cugli racjonalności.
  • 2011-08-02 13:47 | strixy

    Re:Gry komputerowe naprawdę wyzwalają agresję

    Autorom umknęła jedna ważna rzecz. Sklepy usunęły owe gry ze swojego asortymentu 'ze względu na szacunek wobec rodzin ofiar Breivika'. Rzecznik prasowy sieci Coop powiedział, iż 'zwiazek pomiedzy grami komputerowymi a agresją pozostawia innym, bardziej kompetentnym osobom'. Gry nie zotsały więc usunięte ze względu na to, że prowadzą do przemocy, ale ze wzgledu na szacunek dla ofiar Breivika.
  • 2011-08-02 13:53 | strixy

    Re:Gry komputerowe naprawdę wyzwalają agresję

    Zgadzam się. Mieszkam w Norwegii i coraz częściej myślę, że powszechny tutaj brak zgody na okazywanie negatywnych emocji prowadzi do frustracji i po prostu co jakiś czas komuś odwala. No bo jak to - dzieci można nie przytulać, nie calować, ale krzyczeć nie można? Przecież to jak przebywanie w inkubatorze. Jeśli dzieci nie widza, że rodzice odczuwają negatywne emocje i je okazują w kontrolowany sposób, to same też nie będa tego umiały. Nie pochwalam krzyczenia na dzieci, ale chyba zdrowiej jest mieć rodzica, który ucałuje, przytuli, pogłaszcze, powie, że kocha nawet jeśli nakrzyczy jeśli dziecko piętnasty raz pakuje łapki między drzwi, niż rodzica uśmiechnietego, sztucznego i nieokazujacego emocji?
  • 2011-08-09 03:32 | strixy

    NORWEGIA: Kraj po tragedii

    Jako, że rónież mieszkam w Oslo, pozwolę sobie jedynie dopisać, że policja na długo przed zamachem dopraszała się o zwiększenie środków na zakup sprzętu ale nie została wysłuchana. Policja nie zatrzymała Breivika. Sam po nich zadzwonił jak skończyła mu się amunicja. Dlatego wołali go po imieniu jak wychodzili z łodzi. Odnośnie czasu reakcji to akurat słowa polskiego eksperta pozostają w sprzeczności z ekspertam francuskimi, hiszpańskimi, amerykańskimi, brytyjskimi i niemieckimi, którzy jednym głosem mówią, że po pierwsze policja norweska nie powinna była lekcewazyć doniesień o aktywnosci breivika na kilka miesięcy przez zamachem (przeszukanie domu prawdopodobnie udaremniłoby zamach), po drugie, nie jest niczym ekscentrycznym oczekiwanie aby policja w stolicy europejskiego kraju dysponowała helikopterem z pilotem. Dodam, że nikt tu, ani z lewa, ani z prawa ani ze środka nie chce państwa policyjnego. Ale wnioski trzeba z tej tragedii wyciągnąć, inaczej się powtórzy.
  • 2011-08-09 03:32 | strixy

    NORWEGIA: Kraj po tragedii

    Jako, że rónież mieszkam w Oslo, pozwolę sobie jedynie dopisać, że policja na długo przed zamachem dopraszała się o zwiększenie środków na zakup sprzętu ale nie została wysłuchana. Policja nie zatrzymała Breivika. Sam po nich zadzwonił jak skończyła mu się amunicja. Dlatego wołali go po imieniu jak wychodzili z łodzi. Odnośnie czasu reakcji to akurat słowa polskiego eksperta pozostają w sprzeczności z ekspertam francuskimi, hiszpańskimi, amerykańskimi, brytyjskimi i niemieckimi, którzy jednym głosem mówią, że po pierwsze policja norweska nie powinna była lekcewazyć doniesień o aktywnosci breivika na kilka miesięcy przez zamachem (przeszukanie domu prawdopodobnie udaremniłoby zamach), po drugie, nie jest niczym ekscentrycznym oczekiwanie aby policja w stolicy europejskiego kraju dysponowała helikopterem z pilotem. Dodam, że nikt tu, ani z lewa, ani z prawa ani ze środka nie chce państwa policyjnego. Ale wnioski trzeba z tej tragedii wyciągnąć, inaczej się powtórzy.
  • 2011-08-10 12:01 | strixy

    Re:Psychologia zbrodni

    Obawiam się, że breivik zostanie uznany za niepoczytalnego. Od początku była to główna linia obrony przedstawiona przez jego adwokata (co ciekawe, wbrew życzeniom klienta!). Jak słusznie stwierdził Foucault, diagnoza szaleństwa jest zawsze osadzona w kontekście kulturowym i politycznym. Dlatego akurat fakt, że Breivik zazyczyl sobie psychiatry z odległej Japonii uważam za objaw jego zdrowia psychicznego i zdolności analitycznych a nie choroby.
  • 2011-10-15 01:47 | strixy

    Re:Kloszarda znaleźć, umyć, wyleczyć

    ""Swoja droga po co ratowac takich ludzi? Zaden z nich nie bedzie juz nigdy szczesliwy," Witki mi opadły. Od 15 lat zajmuje się bezdomnością, widziałam wielu bezdomnych nie ze swojej winy (na przykład skierowani do zakładu psychiatrycznego, w miedzyczasie rodzina ubezwłasnowalnia i sprzedaje mieszkanie, wyrzuceni na ulicę przez dorosłe dzieci itp.) Też byś się grzał/a alkoholem gdybyś musiał/a spędzac noce na mrozie. Miejsca w noclegowniach nie ma dla wszystkich. Wbrew pozorom w dzisiejszych czasach to bezdomność częściej prowadzi do alkoholizmu niż alkoholizm do bezdomności. Skoro nie chcesz tych ludzi ratowac, to może pójdź o krok dalej i postuluj humanitarne ich odstrzeliwanie? Po co mają się meczyć i spać na dworcach?
  • 2011-10-25 00:20 | strixy

    Re:Fitness na rurze

    Cóż, feministki już dawno stwierdziły, ze nie wystarczy zawłaszczyć przestrzeń jeśli nie idzie za tym zmiana świadomosci. Fakt, że panie będą się z własnej woli pindrzyć i wywalać biusty przed mężczyznami wcale nie spowoduje wyzwolenia ani równouprawnienia. To nic innego jak tylko postawa zadowolonego niewolnika. Kobiety same przyznają, że czują sie cosw arte jak się na nie gapią napaleni faceci. To nie jest wyzwolenie.
  • 2011-10-31 01:45 | strixy

    Re:Nieautoryzowana autobiografia Juliana Assange'a

    Artykuł przeczytałam z niesmakiem. Panie redaktorze, Mickiewicz też był kobieciarzem, zawalił nawet z powodu kobiety powstanie! Jednak w wybranej dziedzinie (poezji) był geniuszem. I podobnie jest z Assange. W Szwecji jesli kobieta w trakcie stosunku powie, że już nie chce, a mężczyzna nie posłucha, to jest to gwałt. Łatwo o taki gwałt oskarżyć, trudniej udowodnić. Prawda jest taka, że pani W miała chłopaka w Nowym Jorku. Jak podczas seksu z Assange pękła gumka, to o tym nie myślała, ale potem spanikowała. Polecam lekturę mediów zagranicznych, można się sporo dowiedzieć i nie kompromitować się pisaniem bzdur.
  • 2011-11-30 21:24 | strixy

    Re:Breivik niepoczytalny? Co to znaczy?

    Zaraz zaraz. Norweskie media wyraźnie piszą, że diagnoza brzmi: schizofrenia paranoidalna. Po co więc dociekać, czy to paranoja, czy nie, skoro diagnoza brzmi inaczej? Jak zauważył Foucault, diagnoza szaleństwa zawsze osadzona ejst w okreslonym kręgu kulturowym. Byc może zagraniczni eksperci nie uznaliby Breivika za niepoczytalnego - on sam to przeczuwał prosząc o ekspertów z Japonii. Jednocześnie groził śmiercią ekspertom i musiano powziąć dodatkowe środki bezpieczeństwa, ponieważ bano się, że weźmie ich jako zakładników podczas jednego z przesłuchań (nie rozmawiali przez szybę). Słusznie czy nie, diagnoza jest znana i brzmi: schizofrenia paranoidalna.
  • 2011-12-01 15:19 | strixy

    Re:Breivik niepoczytalny? Co to znaczy?

    Przeciwnie - wiadomo, że się powtózy. Breivik zadeklarowal, że chciałby wymordować rząd, Partię Pracy (AP), nauczycieli akademickich i... dwoje psychiatrów, którzy się nim zajmowali. Mówił jasno, że toczy się wojna i że kiedy go wypuszczą, będzie dalej walczył. Wiadomości z pierwszej ręki,bo mieszkam w Oslo i na bieżąco śledzę media ;)
  • 2011-12-01 15:24 | strixy

    Re:Breivik niepoczytalny? Co to znaczy?

    W podobnej placówce będzie siedział Breivik ponieważ on też jest 'criminally insane' ('kriminelt sinnsyk'). Pobyt w takiej placówce moga mu przedłużac bezterminowo, norweskie prawo na to zezwala.
  • 2011-12-03 03:57 | strixy

    Re:Breivik niepoczytalny? Co to znaczy?

    Tu jest link do artykułu o kontrowersjach, jakie wzbudził raport psychiatrów. Jest po angielsku. http://theforeigner.no/pages/news/breivik-psychiatric-report-brings-uncertainty-criticism/ Wielu ekspertów uważa, że Breivik, choc może cierpieć na pewne zaburzenia, to nie jest 'szalony' w znaczeniu braku możliwości rozróżnienia dobra od zła.
  • 2011-12-05 07:21 | strixy

    Re:Nie odziedziczy mieszkania, bo żył z mężczyzną

    Aż się popłakałam. Pora, żeby polski system prawny nadążył za rzeczywistością. Mam nadzieję, że pan Damian odwoła się i pozwie Polskę do Sztrasburga. Pracowałam wiele lat jako doradca d/s prawa mieszkaniowego w UK, tam taka sytuacja jest naprawdę nie do pomyślenia. Ani nigdzie indziej w cywilizowanym świecie.
  • 2011-12-05 23:48 | strixy

    Re:Nie odziedziczy mieszkania, bo żył z mężczyzną

    Te same banki, które w Polsce odmówią Wam kredytu, w innych państwach dają go bez problemu. To jest farsa i jeśli zdecydujecie się walczyć o sprawiedlwość, myślę, że poprze Was spora część społeczeństwa. Zasada równości obywateli wobec prawa jest zapisana w konstytucji RP.
  • 2011-12-05 23:49 | strixy

    Re:Nie odziedziczy mieszkania, bo żył z mężczyzną

    To się dopiero nazywa równość wobec prawa. Noale chyba wiadomo nie od dziś, że SLD to farsa a nie partia lewicowa.
  • 2011-12-10 08:13 | strixy

    Re:O liberalizmie w przechylonej na prawo Polsce

    Fenomenalna wypowiedź. Poproszę o więcej.Prof. Hartman jest jednym z niewielu głosów rozsądku w zalewie wieszczących apokalipsę prawicowych ignorantów.
  • 2011-12-15 11:05 | strixy

    Re:Czy idea wielokulturowych państw już upadła?

    Artykuł przeczytałam z niesmakiem. Od wielu lat mieszkam za granicą, najpierw w UK, obecnie w Norwegii. Sugerowanie, że polska mniejszość na Litwie to zjawisko tożsame z mniejszością muzułmańską jest nieporozumieniem. Mniejszość muzułmańska, a dokładnie jej skrajny odłam (bo nie wszycy przecież muzułmanie to radykałowie!) domaga się nie tyle praw dla siebie, co wprowadzenia szariatu jako obowiązującego systemu prawnego na Zachodzie. Chyba największym wyzwaniem z punktu widzenia utrzymania polityki wielokulturowości były zamachy dokonane swego czasu w brytyjskim metrze. Sylwetki sprawców nie pozwalały powiedzieć, że to ludzie jeszcze niezintegrowani, żyjący w złych warunkach, którym trzeba ułatwić integrację oraz awans społeczny. Te słowa dowodzą jednoznacznie, iż pan profesor problem integracj izna jedynie z mediów i że ulega złudzeniu, któremu Skandynawia uległa jakieś 30 lat temu - że jak pokażemy tym imigrantom z biednych krajów, jak fajnie jest żyć 'po zachodniemu', damy im pieniądze i stworzymy perspektywy, to oni porzucą swoje 'niecywilizowane' standardy. Otóż nie. Ogromna część radykałów to ludzie wykształceni na Zachodze i z dobrą pracą.To oni są głównodowodzącymi akcji i szefują propagandzie. Fakt, że mają dobre zawody i perspektywy nie spowodował, że stali się mniej radykalni. Wzrost gwałtów w Szwecji i Norwegii to właśnie wynik siłowego przeszczepiania kulturowej mentalności jednego regionu w inny. W Szwecji nie podaje się narodowości gwałciciela, ale w sąsiedniej Norwegii procent gwałcicieli o 'pochodzeniu innym niż zachodnioeuropejskie' (non-Western origin) to 97%. Wynika to z faktu, iż nikt tych ludzi nie uczy, że kobieta spacerująca sama po zmroku to nie jest prostytutka i że nie ma przyzwolenia na stosowanie wobec niej prawa szariatu (w szariacie gwałt jest karą za niemorlane prowadzenie się). W UK swego czasu pojawiły się nawet twz. 'rape squads' złożone z wyznawców szariatu 'patrolujacych' londyńskie ulice i gwałcących kobiety wracające z imprez. Ponieważ jednak system prawny w UK penalizuje gwałt dużo bardziej niż system skandynawski, udało się to wyplenić. W UK za gwałt dostaje się średnio 15 lat, w Norwegii 2-4. Moze dlatego mieszkając w Oslo mieszkam w niechlubnej 'skandynawskiej stolicy gwałtu'. Nie oszukujmy się, imigrantów do Europy przyciąga wizja zasiłków socjalnych (sami to otwarcie przyznają), a nie perspektywy życia w kraju tożsamym śwatopoglądowo. Gdyby było inaczej, mogliby starać się o azyl np. w Turcji albo Egipcie, krajach cywilizowanych acz dużo bliżyszch Islamowi niż Europa Zachodnia. Co ciekawe, w Norwegii spora grupa imigrantów, jeśli nie większość, głosuje na partie prawicowe, bo mają dość napływu współziomków! W programach telewizyjnych pukają się w czoło i wskazują na naiwność polityków norweskich wierzących, że dając zasiłki można zmienić mentalność. Nie można. Nie wszyscy imigranci są źli, większość naprawdę chce lepszego życia dla siebie i dla dzieci. Ale pora przestać uprawiać inżynierię socjalną kosztem obywateli i zmienić politykę tak, aby zasada przewodnią stała się zasada 'nie respektujesz prawa kraju, do którego wyemigrowałeś, wracasz do siebie'.
  • 2011-12-15 14:46 | strixy

    Re:Czy idea wielokulturowych państw już upadła?

    Święte słowa, jan. Welokulturowość uda się tam, gdzie WSZYSCY są napływowi. Ale kiedy mamy Stary Kontynent i imigrantów chcących zmieniać status quo tak, żeby było 'jak w domu', to to się nie uda. Są oczywiście rzesze przybyszów skłonnych się zasymilować, ale niestety to właśnie ta część, która asymilowac się nie chce stwarza zagrożenie. I nie chodzi o to, że mają porzucić swoją kulturę, bo wcale nie. Ale powinni respektować granice prawne, jakie tworzą systemyprawne Europy a nie próbowac zmieniać je tak, żeby móc np. rytualnie mordować zwierzęta i stosować prawo szariatu. Kanada i USA wyrosły na krwi rdzennych mieszkańców tamtych terenów i podawanie ich za przykład udanej wielokulturowości jest zwyczajnie niesmaczne. Polecam wizytę w rezerwacie, otwiera oczy.
  • 2011-12-24 01:46 | strixy

    Jak pomóc tym, którzy stracili nadzieję?

    [i]I po trzecie, jak ułożyć sprawy, jeśli się trafi na wspólnika sukinsyna i bezdusznych urzędników?[/i] Albo na bezdusznego ojczyma, na dodatek z koneksjami i kasą. Piszę z doświadczenia. Niestety. ""
  • 2011-12-24 01:46 | strixy

    Życie po śmierci – zajęcia terenowe

    [i]I po trzecie, jak ułożyć sprawy, jeśli się trafi na wspólnika sukinsyna i bezdusznych urzędników?[/i] Albo na bezdusznego ojczyma, na dodatek z koneksjami i kasą. Piszę z doświadczenia. Niestety. ""
  • 2011-12-25 01:44 | strixy

    Re:Gdzie się podziali Żydzi z Bychawy

    Żydzi w każdym kraju zajmowali się tym, czym nie zajmował się nikt inny. W Polsce handlem, bo klasa wyższa była zbyt nobilitowana (w swoich oczach), żeby się zniżać do handlu. 'Lalka' kresli tego dobry literacki przykład. Chłopi zaś byli zwyczajnie za głupi na handel. Brakowało im edukacji. No i Zydzi zajęli tę niszę. W Holandii i Francji dla kontrastu zajmowali się głównie uprawą roli i farmerstwem.
  • 2011-12-25 01:49 | strixy

    Re:Gdzie się podziali Żydzi z Bychawy

    [i]I w dodatku zakluca spokoj tych co spokojnie sobie zyja w mieszkaniach i domach pozydowskich po Zydach wywiezionych do komor gazowych. Grunt to dostac od ksiedza rozgrzeszenie i czuc sie patriota.[/i] Brawo. To się nazywa pomoc sąsiedzka... .
  • 2011-12-25 01:53 | strixy

    Re:Gdzie się podziali Żydzi z Bychawy

    Zgadzam się. Wśród Polaków najwiecej jest Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata ale najwięcej też szmalcowników. Prawda jest taka, że Żydzi wskoczyli w Polsce w niszę - handel. Klasy wyższe były zbyt 'nobilitowane' w swoich oczach, żeby handlować (patrz literacki przykład Wokulskiego i jego otoczenia). Klasom niższym brakowało edukacji i obycia do handlu. No i Żydzi zajęli się handlem tym samym powodując zazdrość u sąsiadów. II wojna światowa pozwoliła wielu takm sasiadom na wygodne załatwienie porachunków... .
  • 2011-12-25 01:58 | strixy

    Re:Gdzie się podziali Żydzi z Bychawy

    Niektórzy tych prawdziwych nazwisk nie znają. Moja rodzina od strony ojca porzuciła żydowskość w znaczeniu religii, całkowicie się zasymilowała, zmieniła nazwisko na bardziej polskie. Myśli Pani, że to ich uchroniło przed piecami? Nie. I niestety wielu takich jak oni zostało wydanych przez sąsiadów, Polaków :/
  • 2012-01-04 21:21 | strixy

    Re:Porwanie w majestacie prawa

    Mieszkam w Norwegii, BV interesuję się od dawna, zanim jeszcze przypadek Nikoli ujrzał światło dzienne. Mam opasłą biblioteczkę pełna norweskich źródeł i przykładów nadgorliwości urzędników BV. ONZ od 2005 roku bezustannie krytykuje norweską opiekę społeczną za praktyki wbrew prawom człowieka. Za urzędnicze decyzje umieszczania dzieci w rodzinach zastępczych ad hoc i niszczenie więzi z rodzicami jeszcze przed procesem sądowym (wizyty co 2 tygodnie, zakaz przytulania i mowienia o uczuciach itp). Za przymykanie oczu na nadużycia jakich dopuszczają się członkowie rodzin zastępczych. Za brak przejrzystości systemu, w którym większość rodzin zastepczych to krewni i znajomi pracowników socjalnych (a opieka nad jednym zdrowym dzieckiem to około 350000NOK dochodu rocznie). Za odrzucanie opcji umieszczenia dzieci wśród krwenych, aby zminimalizowac stres (tego się właściwie nie robi w Norwegii, rodzina zastępcza zawsze jest obca a adres nieznany). Za straszenie dzieci w minucie kiedy są odebrane słowami,że rodzice są źli i nigdy już ich nie zobaczą (patrz przykład rosyjskiego chłopca, któremu tez pomógł Rutkowski). Za nieoddawanie dzieci rodzicom biologicznym mimo przegranych procesów sądowych (patrz przykład Polki i jej bliźniaków). Długo by o tym pisac. Polakom, przyzwyczajonym do tego, że jeśli opieka społeczna się wtrąca, to musi mieć naprawde dobry powód po prostu trudno jest pojąć, że w Norwegii do odebrania dziecka wystarczy przekonanie urzednika, że 'nie jest mu dość dobrze'. To oznacza cokolwiek, a jak pokazuje przykład Nikoli, urzędnik ma wolną rękę co do tego kiedy i jak odbierze dziecko.
  • 2012-01-09 03:35 | strixy

    Re:Damski fetysz - buty

    Artykuł o niczym, w dodatku pustawy i pełen uogólnień. Ja jakoś się nie głodze, żeby mieć na budy a szpilek nienawidzę. Czy w związku z tym nie jestem kobietą? Takiej sieczki to spodziewałabym się po magazynie 'kobiecym' klasy B, w którym czytelniczki traktuje się jak idiotki. Wstyd.
  • 2012-01-09 03:55 | strixy

    Re:Porwanie w majestacie prawa

    Mam ponad sto linków, ale wszystkie sa po norwesku, więc jeśli nie znasz tego jezyka, to nie ma sensu. Polecam www.hra-n.no, są tam teksty po angielsku. Ponadto www.nkmr.org, mają podstronę po angielsku. Co do notatek urzedników, to przecież wiadomo, że żaden sąd w demokratycznym kraju nie traktuje samych notatek jako dowodów! Mało tego, w wielu krajach nawet notatki policjantów z interwencji nie są dowodem na winę, jeśli ktoś odwoła zeznania. Dlaczego? Ponieważ każdy funkcjonariusz państwowy podlega presji, a więc nie jest obiektywny. UBecy też smażyli notatki, żeby pokazac, jacy to oni byli zaangażowani. Większość z tych notatek to nie jest prawda,co potwierdziły liczne procesy przeciw IPN. Nie można traktowac notatek jjednej ze stron jako dowodu w sprawie. BV to tez jest urząd i też musi wyrobić normę. Polski sąd rozpatrywał tę sprawę jak każdą inną o odebranie praw rodzicielskich. Rodzina była badana w specjalistycznym ośrodku. Jeśli rewelacje z notatnika BV by się potwierdziły, nie mam wątpliwości, że sąd zdecydowałby np. o umieszczeniu dziewczynki u rodziny w Polsce albo w polskim ośrodku adopcyjnym. Nic takiego się nie stało. Co do notatników pracowników skandynawskiej opieki społecznej, to są tam kwiatki typu 'dziecko je za szybko, na pewno jest ofiara kazirodztwa', 'matka nie umie jeździć na nartach', 'matka źle smaży naleśniki'. itp. Naprawdę, nie przypisujmy mocy dowodowej pisaninie kogoś, kto musi usprawidliwić swoją pensję i wydawane na BV pieniądze.
  • 2012-01-09 04:20 | strixy

    Re:Porwanie w majestacie prawa

    [i]Urzednicy socjalu norweskiego zabrali dziewczynke i przez kilka miesiecy odmawiali ujawnienia powodow tej decyzji. Gdy sprawa trafila do polskiego sadu, sedzina poprosila uzasadnienie dlaczego niby dziewczynka zostala odebrana rodzicom. Dla norweskich urzedniczek byl to szok: w Norwegii dziecko sie zabiera i nie musza sie przed nikim z tej decyzji tlumaczyc a w Polsce ktos osmielil sie domagac od nich uzasadnienia decyzji. [/i] Lepiej bym tego nie ujęła. W skrócie chodzi o to, że w Norwegii zgodnie z prawem urzędnik może odebrać dziecko (oczywiscie bez decyzji sądu) kiedy 'uważa, że w rodzinie nie jest mu [i]dość[/i] dobrze'. A to oznacza wszystko i nic. Nie trzeba mieć, tak jak na szczęście póki co w Polsce, mocnych dowodów na to, że dziecku działa się krzywda, która usprawiedliwiała odebranie go rodzicom w trybie nagłym. Inna Polska rodzina straciła bliźnieta cztery tygodnie po tym, jak matka przyjechała z nimi do Norwegii. Sąsiad zadzwonił do BV. jeden z bliźniaków jest autystykiem, więc można domniemywać, że nie zachowywał się 'typowo'. Rodzina nie widziała dzieci od 2009 roku. Wygrała sprawy przeciw BV w norweskim sądzie, ale BV nie oddaje dzieci argumentując, że 'zżyły się z rodzinami zastępczymi' (zostały rozdzielone!). Jakaż to instytucja może nie respektować postanowień sądu i uważać, że 'wie lepiej'? Dodam, że z moich obserwacji wynika, że w Norwegii nie jest łatwo wygrać sprawę przeciwko BV więc wnioskuję, że niedociągnięcia były ewidentne. Takich spraw jest więcej. Ciagną się latami, w miedzyczasie dzieci dorastają w rodzinach zastępczych a rodzice dostają po latach jakieś śmieszne odszkodowania.
  • 2012-01-09 11:24 | strixy

    Re:Porwanie w majestacie prawa

    To zalezy od wielu czynników. Widocznie masz fajnych sąsiadów, a Twoje dziecko nigdy nie rpzeklęło w szkole, tudziez nauczycielka nie powiadomiła BV. Sa jednak osoby, które miały i mają nieprzyjemności z błahych powodów albo w ogóle bez powodu. Nie tylko polskie, norweskie też. Na przykład ta 'wyrodna' matka, która śmiała zabrać dziecko na akcję charytatywną w biały dzień w centrum Oslo.
  • 2012-01-09 18:01 | strixy

    Re:Porwanie w majestacie prawa

    Tu masz przykład pani, której odebrano dwoje małych dzieci, bo nie karmiła syna łyżeczką: http://www.nytid.no/nyheter/artikler/20120105/tom-seng-odelagt-mor/ Tylko jeden z wielu przykładów, ale podaję, żeby uwiarygodnić swoje słowa. Rodzice z Indii ale dzieci umieszczono w rodzinach etnicznie norweskich aby przeciąć ich więzy z kulturą kraju pochodzenia. A tu o tej Norweżce, którą BV dopadło na Karl Johan Gate w Oslo: http://www.vg.no/nyheter/innenriks/artikkel.php?artid=10022684
  • 2012-02-04 22:22 | strixy

    Re:Na ratunek nowemu życiu

    [i]Karolina, matka bliźniaków wcześniaków, uważa, że nie powinno się rodziców obarczać decyzją o przerwaniu terapii, bo nie są zdolni do jej podjęcia. – Lekarze mówili mi, jakie mogą być skutki niedotlenienia u jednego z bliźniaków, ale ja tego po prostu nie słyszałam – mówi. – Dla mnie było ważne, że po trzech dniach żyje. Jak mówili o wodogłowiu, to ja myślałam: spokojnie, to się przecież leczy. Jesteś wtedy na takich emocjach, że nie możesz racjonalnie podejmować decyzji.[/i] Właśnie. Dlatego uważam, że rodzice powinni mieć możliwość obejrzenia potencjalnych skutków nieodłączenia aparatury na filmach, slajdach, zdjeciach oraz możliwość spotkania z rodzinami, które respiratora nie odłączyły i zobaczenia tych dzieci, jak one żyją. Wtedy niech decydują, czy są w stanie unieść taki ciężar. Samo gadanie to za mało.
  • 2012-02-04 22:54 | strixy

    Re:Po co mamy dzieci

    Mieszkam w Skandynawii. Tutaj upodmiotowienie dziecka spowodowało, że wejście do pokoju nastolatka i poproszenie o posprzątanie to właściwie pewna wizyta pań z opieki społęcznej (jeśli dzieciak np. opowie o tym koedze w szkole itp). Panie z opieki przychodzą tez patrzeć na karmiace matki i sprawdzają ich kompetencje niewerbalne - czy mam przytula dziecko podczas karmienia, czy patrzy na nie, czy sie uśmiecha? Jeśli nie, dziecko klasyfkuje sie jako 'zagrożone zaniedbaniem' a stad już niedaleko do rodziny zastępczej.
  • 2012-02-04 23:21 | strixy

    Re:Terapia w sortowni śmieci

    Piotrze, gdybyś miał depresję kliniczną to byś nie pisał na tym forum. Ty po prostu się nad sobą użalasz i masz pretensje, a to nie to samo, co depresja.
  • 2012-02-09 23:59 | strixy

    Re:CZECHY: Czy Żyd może walczyć z nazizmem?

    To absurd! Jeśli Żyd nie moze walczyć z neonazizmem i antysemityzmem, to proszę zabronić muzułmanom walki z tzw. islamofobią, kobietom walki z seksizmem i dyskryminacją kobiet, Kurdom walki z turecką okupacją, a byłym działaczom Solidarności walki z byłymi UBekami. Absurd do kwadratu.
  • 2012-02-22 05:04 | strixy

    Re:Wszystkie kobiety DSK

    Typowy psychopata. On nie jest uzalezniony od seksu ale od władzy i wymenianie się kobietami oraz brutalność aktów płciowych są jedynie tego manifestacją. To, co jara psychopatów, od pozornie neiszkodliwych manipulatorów poczawszy, poprzez CEO welkich korporacji a na seryjnych zabójcach kończąc to kontrola i poczucie władzy. DSK jest dobrym tego przykładem. Oraz dobrym przykładem na co innego - spośród 4% psychopatów (4% w społeczeństwach zachodnich) znakomita większość się maskuje, ma żony/mężow itp. Tworzą fasadę, za którą skrywają swoje prawdziwe pragniena i za która moga je realizować. Ten facet nie jest chory, on po prostu nie ma sumienia, jak każdy psychopata. A nam się wmawia, że takich trzeba szanowac, bo tworzą miejsca pracy... .
  • 2012-02-25 05:14 | strixy

    Re:Wyszarpać pomoc dla niepełnosprawnych dzieci

    [i]W Norwegii – natychmiast po diagnozie czy wypadku – wkraczają wyspecjalizowane Sorlandet Resource Centre (Centra Wspomagania Sorlandet), zaczynające od ustalenia listy osób, którym zależy na dziecku, mogą i zechcą zaangażować się w pomoc. Rodzice, ale też dziadkowie, sąsiedzi, przyjaciele. Z tego grona wybiera się grupę wsparcia, której członkowie spotykają się później regularnie, żeby omówić postępy dziecka, ustalić, jaka pomoc jest potrzebna. Delegowany do rodziny pracownik centrum pilotuje grupę, służy wsparciem i pomocą. [/i] To prosze jeszcze napisac, co się dzieje, kiedy okazuje się, że nie ma siatki przychylnych ludzi i że rodzina to np. samotna matka z dwójką dzieci bez żadnych bliskich. Może się okazac, że jedną z form pomocy jest odebranie jednego z dzieci. To, że u nas jest źle ne znaczy, że gdzie indziej jest wspaniale.
  • 2012-02-25 05:16 | strixy

    Re:Wyszarpać pomoc dla niepełnosprawnych dzieci

    Poza tym, w Norwegii nie ma czegoś takiego jak [i]Sorlandet Resource Centre[/i]
  • 2012-02-25 05:24 | strixy

    Re:Wyszarpać pomoc dla niepełnosprawnych dzieci

    [i]„rodzice wspólnie z lekarzem muszą zadbać o dostosowanie form leczenia tak, żeby nie narażać nauczyciela na dyskomfort” [/i] Paczcie państwo, a mi się zawsze wydawało, że jedynym dobrem, które nalezy mieć na uwadze podczas dobierania leczenia jest poprawa stanu pacjenta! No, no, jakaz byłam naiwna! Może jednak czas, żeby szkoły specjalne albo naprawdę zaczęły pełnić swoją funkcję albo zniknęły?
  • 2012-03-03 16:45 | strixy

    Po co mieszać w to Szwecję?

    Zastanawiające, że osoby zakochane w skandynawskim modelu to głównie ci, którzy znają go tylko z gazet i telewizji. Wżadnym innym rejonie swiata nie dobiera się tylu dzieci, bo rodzice są zbyt biedni, niepełnosprawni, stracili pracę itp. Dodatkowo, najbliższa rodzina nie ma co liczyć na to, że dostaną dziecko. Dostają je rodziny zastępcze, często majace powiązania z pracownikami socjalnymi. O odebraniu praw rodzicielskich orzekają nie jak w Polsce niezawisłe sądy, ale rady złożone z trzech osób, z których minimum dwie są powiązane z opieką społeczną! W Szwecji dziewczynki w wieku lat 12 dostają w szkole pigułki antykoncpsyjne bez wiedzy rodziców. Proponuję zamiast wgapiać się w Skandynawię wypracować własny model. Nie pochwalam klapsów, ale rozumiem, że jak dziecko po raz dzisiąty wyrywa się i pędzi na środek jezdni to można krzyknąć a nawet dac klapsa w pupę i nie świadczy to o tym, że rodzic jest potworem.
  • 2012-03-03 16:51 | strixy

    Re:Tragiczne przypadki dzieciobójstw

    Zgadza się. Z racji zawodu przez wiele lat codziennie stykałam się m.in. z młodymi rodzicami w Anglii. Tragedia, bieda i marazm.
  • 2012-03-17 04:12 | strixy

    e tam, z 14-latką!

    prorok Mohamed poślubił Aishę jak miała lat 6 a skonsumował małżeństwo jak miała lat 9! Przez trzy lata wpychał jej przyrodzenie pomiędzy uda i tak ją wykorzystywał. Wobec tego Muzułmanin może zaspokajać się seksualnie z dziewczynką. Tu lezy odpowiedź na to, dlaczego gangi Muzułmanów w krajach zachodnioeuropejskich wykorzystują białe dzieci. Tu cytat z |Koranu: [i]Narrated Hisham's father: Khadija died three years before the Prophet departed to Medina. He stayed there for two years or so and then he married 'Aisha when she was a girl of six years of age, and he consumed that marriage when she was nine years old. Sahih Bukhari 5:58:236 Narrated 'Aisha: that the Prophet married her when she was six years old and he consummated his marriage when she was nine years old, and then she remained with him for nine years (i.e., till his death).Sahih Bukhari 7:62:64[/i] [i]Aisha said, "The Apostle of Allah married me when I was seven years old." (The narrator Sulaiman said: "Or six years."). "He had intercourse with me when I was 9 years old. Abu Dawud 2:2116[/i] Jeden z czołowych współczesnych badaczy Koranu Khomeini pisze, że ozwolone jest obcowanie mężczyzny z dziewczynką: "A man can marry a girl younger than nine years of age, even if the girl is still a baby being breastfed. A man, however is prohibited from having intercourse with a girl younger than nine, [b]other sexual acts such as foreplay, rubbing, kissing and sodomy is allowed[/b]. A man having intercourse with a girl younger than nine years of age [b]has not committed a crime, but only an infraction[/b], if the girl is not permanently damaged. If the girl, however, is permanently damaged, the man must provide for her all her life. But this girl will not count as one of the man's four permanent wives. He also is not permitted to marry the girl's sister." Czyli w skrócie: mężczyzna może poślubić dziewczynkę nawet kiedy jest jeszcze karmiona piersią przez matkę. Do skończenia lat 9 moze dziewczynkę całować, masturbowac się, ocierać oraz uprawiać seks analny. Stosunek pochwowy jest dozwolony od lat 9. Jesli mężczyzna współżył z dziewczynką młodsza niż 9 lat, to o ile 'trwale jej nie uszkodził', nie popełnił przestępstwa tylko wykroczenie. Powinien się z nią ożenić. Tu lezy odpowiedź na to, dlaczego w Islamie ofiary gwałtów zmusza się do poślubienia gwałciciela (patrz ostatni przypadek samobójstwa ofiary na tym tle w Maroku). A tu o seksie ze zwierzętami: "A man can have sex with sheep, cows and camels and so on. However, he should kill the animal after he has his orgasm. He should not sell the meat to the people in his own village; however, selling the meat to the next door village should be fine." Mężczyzna może współżyć z owcami, krowami, wielbłądami itp. Powinien jednak zabić ziwerze po tym jak osiągnie orgazm. Mięsa niech nie sprzedaje ludziom ze swojej wioski ale z wioski obok. Więcej tu: http://www.islam-watch.org/Others/Islamic-sexual-perversion.htm A oto werset z Koranu opisujacy jak to dziewczynka Aisha prała ubrania Mohameta pobrudzone spermą: [i]Narrated 'Aisha: I used to wash the semen off the clothes of the Prophet and even then I used to notice one or more spots on them. Sahih Bukhari 1:4:233 Abdullah b. Shihab al-Khaulani reported: I stayed in the house of 'A'isha and had a wet dream (and perceived its effect on my garment), so (in the morning) I dipped both (the clothes) in water. This (act of mine) was watched by a maid-servant of A'isha and she informed her. She (Hadrat A'isha) sent me a message: What prompted you to act like this with your clothes? He (the narrator) said: I told that I saw in a dream what a sleeper sees. She said: Did you find (any mark of the fluid) on your clothes? I said: No. She said: Had you found anything you should have washed it. In case I found that (semen) on the garment of the Messenger of Allah (may peace be upon him) dried up, I scraped it off with my nails. Sahih Muslim 2:572, See Also Sahih Muslim 2:566, Sahih Muslim 2:567, Sahih Muslim 2:568, Sahih Muslim 2:569, Sahih Muslim 2:570, Sahih Muslim 2:571[/i] Przepraszam, że cytuję po angielsku ale w tym jezyku pracuję (pisze zza granicy) i łatwiej miz nalexć angielskie cytaty, bo mam je zachowane. Można przetłumaczyć w google.translate.com Islam w przeciwieństwie do chrześcijanstwa nie reformował się, co oznacza, że Koran rozumiany jest dosłownie jak kiedyś Biblia.
  • 2012-03-23 05:15 | strixy

    Re:Czym nakarmimy kibiców na Euro?

    Od lat mieszkam poza granicami kraju i z tego,co zaobserwowałam, chleb ze smalcem, placki kartoflane, barszcz i inne takie raczej wywołują u osób zza granicy mieszane uczucia. Proponuję nie przesadzać z kapustą i kartoflami. Chociaż z drugiej strony, mój były mąż przepadał za bigosem... .
  • 2012-03-23 05:16 | strixy

    Re:Czym nakarmimy kibiców na Euro?

    W Norwegii je robią, więc pudło! ;)
  • 2012-04-03 17:17 | strixy

    To własnie tłumaczy, dlaczego w Polsce nadal kwitnie antysemityzm

    'Sąsiedzi' nie tylko obserwowali zagładę Żydów, ale też wielu w niej uczestnizyło domagając się dolarów w zamian za kubek wody, gwałcąc żydowskie kobiety, robiąc pogromy, zabijając, paląc, rozkopując zwłoki itp. Zrzucanie odpowiedzialności na ofiarę jest znanym w psychologii lecz wyjatkowo podłym sposobem wybielania własnego sumienia. W tym wypadku sumienia naraodu. W myśl zasady 'widocznie im się należało'.
  • 2012-04-03 17:34 | strixy

    Re:Ubojnie rytualne, biznes brutalny

    Ci, którzy za swoje religijne fantazje każą płacić zwierzętom i skazują je na okrutną śmierc powinni się smażyć w piekle. Antropocetryzm to najgorsza zaraza, a fundamentalizm religijny to antropocentryzm doprowadzony do absurdu!""
  • 2012-04-03 17:39 | strixy

    Re:Ubojnie rytualne, biznes brutalny

    No widzisz, a ja jestem z pochodzenia żydówką i wegetarianką. Zaś zadawanie cierpienia zwierzętom w imię fantazmatów uważam za największe dno moralne. Nic my po Twoim filosemityzmie.
  • 2012-04-03 19:10 | strixy

    Re:Pies bełżecki

    Swego czasu na forum bodajże Polonii w Norwegii jakaś osoba ujawniła swoje żydowskie pochodzenie. Czytałam to, bo wątek dotyczył narastającego antysemityzmu w Norwegii, co mnie tez poniekąd dotyczy. Reakcje innyh forumowiczów na wpis tej osoby pokazały mi, dlaczego Polacy mają opinie zaściankowych antysemitów. Rozumiem, że do Norwegii na zarobek nie jeździ kwiat elity intelektualnej Polski ale to, co czytałam rpzeszło moje pojęcie. Historie o porywaniu polskich dzieci na macę zasłyszane od pradziadka podawane tam były jako fakty!
  • 2012-04-09 01:42 | strixy

    Re:Wywiad: Jak się robi karierę naukową w Cambridge

    Moja koleżanka studiowała w Cambridge i narzekała, bo miała... 12 godzin zajęć tygodniowo! Na pierwszym roku! Jej wiedza niestety nie równała się wiedzy kolegów i koleżanek studiujących ten sam kierunek w Polsce. Ale miała więcej czasu na pracę, hobby i imprezy, to fakt.
  • 2012-05-08 14:32 | strixy

    DDRR to bzdura i uproszczenie

    Równie dobrze można by wprowadzić określenie DDNRR (Dorosłe Dzieci Nierozwiedzionych Rodziców), bo sporo dorosłych cierpi z powodu nieszczęśliwego dzieciństwa (alkoholizm, przemoc, molestowanie, awantury), bo rodzicom nie starczyło odwagi, żeby odejść. Na Zachodzie takie terminy typu DDRR wzbudzają wśród psychologów uśmieszek zażenowania. Bo nie chodzi o rozwód albo jego brak ale o to, jakie kompetencje wychowawcze mają rodzice! Jeśli jeden z rodzicó jest dupkiem, to naprawdę, rozwód czy jego brak niewiele zmienia. Chodzi o zachowanie względem dziecka. Czy naprawdę jesteśmy tak naiwni,żeby sądzić, że np. ów tatuś, który uważał, że dziewczynka ma być wdzięczna za rodzeństwo byłby wspaniałym ojcem gdyby nie było rozwodu? To nie rozwód jest tu winny ale brak kompetencji rodzicielskich dorosłych. Złym albo dobrym ojcem/matką jest się niezależnie od tego, czy jest się rozwiedzionym czy nie.
  • 2012-05-08 14:35 | strixy

    Re:Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

    No właśnie. To dotyczy też zaniedbanych dzieci z rodzin pełnych. Dlatego okreslenie DDRR nie ma racji bytu bo nie o rozweód tu chodzi ale o to, jakimi rodzicami są dorośli.
  • 2012-05-08 14:39 | strixy

    Re:Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

    Nie, nie warto. Dziecko obserwując 'trudne małzeństwo' rodziców uczy się, ża tak właśnie wygląda związek dwojga ludzi. Lepszy jest brak wzorców od złych wzorców.
  • 2012-05-08 14:39 | strixy

    Re:Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

    Nie, nie warto. Dziecko obserwując 'trudne małzeństwo' rodziców uczy się, ża tak właśnie wygląda związek dwojga ludzi. Lepszy jest brak wzorców od złych wzorców.
  • 2012-05-09 00:10 | strixy

    Re:Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

    Na autorytet Zachodu powołuje się autorka artykułu i to we wstępie napisanym pogrubioną czcionką, pomyślałam więc, że dobrze byłoby napisac prawdę na ten temat. A prawda jest taka, że w krajach wiodących jeśli chodzi o rozwój psychologii co chwila pojawiają się nowe i chwytliwe 'izmy' oraz DDRR i inne takie. I środowisko naukowe zazwyczaj przyjmuje te rewelacje z przymrużeniem oka, bo już na pierwszy rzut oka widać, że mają dość chwiejne fundamenty. Ale dobrze się sprzedają zarówno jako temat poradników jak i psychoterapii. Nie zgadzam się odnośnie punktu drugiego. Są bowiem ciąże pochodzące z wpadki, gdzie trudno mówić o świadomym doborze partnera jeśli jest to przygoda na jedną noc. Po drugie, na przykład psychopatia charakteryzuje się tym, że osoby nią dotknięte wspaniale się maskują. To chodzące ideały, szanowani prawnicy, doktorzy, biznesmeni itp. W związkach intymnych radzą sobie świetnie, bo nie cały czas grają. Zostało już dowiedzione (Stout, Hare), że większość psychopatów nie popada w konflikty z prawem. Konflikty z prawem mają osoby aspołeczne (socjopatyczne), które łamią normy społeczne (stąd określenie) ale posiadają empatię i sumienie, a więc psychopatami z definicji nie są. Psychopaci natomiast potrafią bezbłędnie nie tylko wtopić się w tłum ale takze zaskarbić sobie sympatię. Ponieważ nie mają własnych uczuć, empatii ani poczucia winy, potrafią odegrać każdy akt. I nie jest prawdą, że osoby niepotrafiące tego przejrzeć są 'dupkami'. Nie. Prawda jest taka, że niezwykle mało osób potrafi przejrzeć tę grę, dlatego tylu psychopatów robi kariery i zasiada na stanowiskach decydenckich. Ci ludzie niczym się nie wyróżniają i perfekcyjnie grają. Nie mają wydrukowane na czole, że brak im empatii i potrafią empatię wspaniale udawać. Trzecią grupę stanowią osoby, które z wiekiem zaczynają prezentować niepożądane zachowania, np. popadają w nałóg. Ludzie się zmieniają i okreslone cechy charakteru mogą nasilać się z wiekiem. To nie oznacza, że współmałżonek jest dupkiem.
  • 2012-05-09 01:42 | strixy

    errata ;)

    [i]W związkach intymnych radzą sobie świetnie, bo nie cały czas grają. [/i] Miało być: W związkach intymnych radzą sobie świetnie, bo cały czas grają.
  • 2012-05-09 17:22 | strixy

    Re:Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

    Po Twoich uwagach dotyczących mechanizmu niechcianych ciąż i psychopatii mogę jedynie stwierdzić, że Twoja pryncypialność jest odwrotnie proporcjonalna do wiedzy z zakresu psychologii.
  • 2012-05-19 16:02 | strixy

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    [i]Czy Polacy są w takim razie, jak mawiali starożytni Grecy, idiotes – ludźmi szczęśliwymi, bo na swej zielonej wyspie niedostrzegającymi problemów otaczającego świata?[/i] Nie, to chyba raczej Norwegowie. Mieszkam w Norwegii i nigdzie jeszcze nie doświadczyłam takiej arogancji jeśli chodzi o problemy tego świata. Polecam wygooglowanie 'Norway's dirty little secrets'.
  • 2012-05-26 02:52 | strixy

    Re:Bohaterowie talent show

    Zgadzam się. Pani Eli życzę z całego serca żeby kiedyś zaznała takiej samotności i odrzucenia jak ten chłopak.
  • 2012-05-28 13:54 | strixy

    Re:Co grozi wolności słowa we współczesnej Europie?

    [i]a więc na przykład przyjęcia, że zabraniam ci negować Holocaust, ale jednocześnie godzę się, żebyś mi zabronił drukowania karykatur Mahometa. [/i] Z całym szacunkiem, to jest mylenie pojęć. Holocaust to fakt historyczny i zaprzeczanie mu, chociaż moim zdaniem nie powinno być karane (w myśl zasady, że każdy ma prawo być ignorantem) to negowanie faktów. Karanie tego jako przestępstwa to przesada i tu się zgadzam. Ale Holocaust to fakt historyczny a nie 'wysłannik proroka' przynależący do sfery fantazji. Natomiast religijne zabobony to póki co nie są fakty. W dodatku sam Koran jasno mówi, że Mohamed to żądny krwi dewiant i pedofil. Kto czytał, ten wie. Niedługo dowiemy się, że krytykujac islam jesteśmy 'rasistami'. Zupełnie jakby religia miała mieć cokolwiek wspólnego z kolorem skóry :P Dając coraz więcej praw mniejszości, która w zamian nie szanuje naszych praw, kopiemy własny grób. Szkoda, że pan Ash tego nie rozumie.
  • 2012-05-28 13:55 | strixy

    Re:Co grozi wolności słowa we współczesnej Europie?

    Święte słowa. BBC jest mocno wybiórcze i stronnicze.
  • 2012-05-28 14:00 | strixy

    Re:Co grozi wolności słowa we współczesnej Europie?

    Zgadzam się w 100%. Wolność słowa to prawo, które dajemy innym, aby mówili rzeczy dla nas niewygodne. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie dorósł do demokracji.
  • 2012-05-28 14:00 | strixy

    Re:Co grozi wolności słowa we współczesnej Europie?

    Zgadzam się w 100%. Wolność słowa to prawo, które dajemy także innym, aby mówili rzeczy dla nas niewygodne. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie dorósł do demokracji.
  • 2012-05-29 15:04 | strixy

    Re:Co grozi wolności słowa we współczesnej Europie?

    Mnie bardziej zastanawia, dlaczego to działa tylkow jedną stronę. Kiedy islamiści nawołują do morderstw i gwałtów nic się nie dzieje, nie dostają kar.
  • 2012-06-09 16:22 | strixy

    Re:Czipowanie psów – Polska w ogonie Europy

    Dobre dobre. Pies brudzi i nieszczy, bo ma głupich właścicieli, którzy nie wychowują szczeniaka myśląc, że pies uczy się sam. I co? Każdego następnego zwierzaka taki właściciel też ma prawo wywalić? Nie 'nie miał sumienia uśpić' tylko w Polsce usypianie zdrowych zwierząt jest niezgodne z prawem, więc taki idiota zostawi toto w lesie przywiązane do drzewa. Wiesz, jaka to okrutna śmierć? Nie wiesz? To spróbuj nie jeść i nie pić przez tydzień. Założę, się, że popołudnia nie wytrzymasz. Łaskawcy, psia mać.
  • 2012-06-09 16:27 | strixy

    Re:Czipowanie psów – Polska w ogonie Europy

    Mieszkam w cywilizowanym kraju, mam dwa psy, oba zaczipowane, numer w Europetnecie. Chyba jesteś niedouczony, jeśli myslisz, że każdy tego czipa moze przeczytać. Czytnika nie da się ot tak kupić w internecie. Z resztą, jaka krzywda się stanie jeśli ktoś przeczyta do kogo należy pies? Takie same dane psy mają spisane w adresówkach.
  • 2012-06-09 16:30 | strixy

    Re:Czipowanie psów – Polska w ogonie Europy

    I to jest prawda.
  • 2012-06-09 16:33 | strixy

    Re:Czipowanie psów – Polska w ogonie Europy

    Nie gloryfikowałabym Zachodu jeśli chodzi o opiekę nad chorymi psami. Mieszkałam w kilku krajach Europy Zachodniej i nikt ale to nikt nie leczy psa z rakiem odbytu. Usypia się nawet psy z EPI. To jest ogólnie przyjęta praktyka, bo fundacje nie wydają pieniędzy na psy nieadopcyjne.