Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(5)
Komentarze użytkownika: Yo
  • 2012-03-05 05:36 | Yo

    Re:Wojskowa przeszłość Człowieka z Gór - o Gornoslazakach w czasie wojny

    Moi dziadkowie ze strony ojca, moj ojciec i jego rodzenstwo mieszkali na Gornym Slasku wiele lat przed i w czasie wojny (ojciec urodzony w Katowicach). Cala wojne byli tam oficjalnie Polakami. Jak ktos nie chcial podpisac volkslisty - nikt go do tego nie zmuszal, tylko zylo mu sie paskudnie. Godnosc kosztuje. Fakt, zaplacili za to tragicznie (dziadek zginal w niemieckim obozie pracy w Myslowicach, ojciec (z inteligenckiej, wyksztalconej rodziny) pracowal jako weglarz, zyli w szostke za 1 marke dziennie - byla za to zacierka z jednego jajka i maki dla calej rodziny, wyrzucono ich z mieszkania, itd itp. Z drugiej strony - moi mieli silna polska swiadomosc narodowa, pochodzac z Poznanaskiego - byli od pokolen zahartowani w opieraniu sie germanizacji. A Gornoslazacy (tacy prawdziwi - z dziada-pradziada) to lud pogranicza, przychodzili Niemcy i bili ich, ze sa za bardzo polscy. Potem przychodzili Polacy i cisneli ich, ze sa za bardzo niemieccy - wiec i tak zle i tak niedobrze... Nie usprawiedliwiam tych, co szli do niemieckiego wojska, zeby rodzinei zylo sie lepiej, ale rozumiem przyczyne takiej "niedookreslonej narodowosci"... Zycie nie zawsze jest czarno-biale, niestety. Pozdrawiam.
  • 2013-11-14 04:35 | Yo

    Miej własne życie

    Z przyjemnoscia przeczytalam artykul, mile wspominajac niegdysiejsze szkolenia w katowickim Metisie :-). Pozdrawiam serdecznie zza Atlantyku! A teraz - do rzeczy: Gdy moj owczesny maz, pod moja nieobecnosc, wyprowadzil nasza 20-letnia wtedy corke z domu do jej samodzielnej kawalerki - myslalam, ze mu oczy wydrapie. "Dziecko" skarzylo sie gorzko, ze zostala "wyrzucona z domu jak podrosniete piskle z gniazda", a mnie serce stawalo sztorcem w gardle. Po latach - mysle, ze slusznie zrobil, zwlaszcza, ze przeciagnal nasza latorosl przez wszystkie gazownie i elektrownie, aby sama sobie pozawierala stosowne umowy, kazal jej samodzielnie placic rachunki i zalatwiac sprawy. Mamy teraz madra, zaradna Corke, ktora radzi sobie w zyciu - w jego lepszych i gorszych momentach. Obawialam sie, ze mnie trafi przyslowiowy "syndrom pustego gniazda", ale tak sie nie stalo. Mam swoje zycie, moze nawet bardziej, niz tego moglabym sobie zyczyc... Z corka jestesmy bardzo bardzo blisko uczuciowo i intelektualnie, ale ona wie, ze najwazniejszy jest jej wlasny maz i dziecko, a moje geograficzne oddalenie przywraca jej wlasciwa perspektywe. Jeszcze raz - pozdrawiam cieplo :-). Ewa T. (Katowice).
  • 2013-11-14 04:35 | Yo

    Dobrze powiedziane, Wiesku...

    Z przyjemnoscia przeczytalam artykul, mile wspominajac niegdysiejsze szkolenia w katowickim Metisie :-). Pozdrawiam serdecznie zza Atlantyku! A teraz - do rzeczy: Gdy moj owczesny maz, pod moja nieobecnosc, wyprowadzil nasza 20-letnia wtedy corke z domu do jej samodzielnej kawalerki - myslalam, ze mu oczy wydrapie. "Dziecko" skarzylo sie gorzko, ze zostala "wyrzucona z domu jak podrosniete piskle z gniazda", a mnie serce stawalo sztorcem w gardle. Po latach - mysle, ze slusznie zrobil, zwlaszcza, ze przeciagnal nasza latorosl przez wszystkie gazownie i elektrownie, aby sama sobie pozawierala stosowne umowy, kazal jej samodzielnie placic rachunki i zalatwiac sprawy. Mamy teraz madra, zaradna Corke, ktora radzi sobie w zyciu - w jego lepszych i gorszych momentach. Obawialam sie, ze mnie trafi przyslowiowy "syndrom pustego gniazda", ale tak sie nie stalo. Mam swoje zycie, moze nawet bardziej, niz tego moglabym sobie zyczyc... Z corka jestesmy bardzo bardzo blisko uczuciowo i intelektualnie, ale ona wie, ze najwazniejszy jest jej wlasny maz i dziecko, a moje geograficzne oddalenie przywraca jej wlasciwa perspektywe. Jeszcze raz - pozdrawiam cieplo :-). Ewa T. (Katowice).
  • 2017-05-01 18:44 | Yo

    Re:Dlaczego studentka ASP namawia, żeby „uchodźców” nazywać „nowakami”?

    Mysle, ze nie bylo z przybyszami problemu, poki bylo ich (w rzeczywistosci lub w przyslej perspektywie) niewielu i Polacy nie obawiali sie, ze "nowi" beda probowali naciskac na wprowadzanie swoich, bardzo odmiennych kulturowo od polskich, obyczajow. Teraz, gdy duza czesc polnocnej i sub-saharyjskieg Afryki ruszyla na polnoc (najchetniej do Europy), zrobil sie z tego problem - zarowno ilosciowy jak i jakosciowy. Bo oprocz niezbyt duzej grupy wyksztalconych i obytych ludzi stamtad - glowna masa to niewyedukowani, gleboko wierzacy muzulmanie, ktorzy beda raczej chcieli zyc w swojej grupie etnicznej, niz sie asymilowac. Duza ich czesc uwaza, ze to gospodarze kraju osiedlenia powinni sie przystosowac do muzlmanskich obyczajow itd. Nie popieram bron boze faszystow, napadow na obcokrajowcoe itd, ale nie chcialabym tez, aby Polska sie 'zarabizowala" lub stala sie przykladem tzw. 'multikulti", co ma miejsce w Szwecji, Francji i Niemczech. Niewielka grupa dobrze sie asymilujacych przybyszow - tak, zalew obcymi kulturowo masami - nie.
  • 2017-06-22 23:03 | Yo

    Re:Prof. Czapiński o tym, czy szczęście mamy w genach

    Uwazam, ze artykul jest bardzo trafny. Przez lata zajmowalam sie zawodowo psychologia, a takze mieszkalam wsrod bardzo roznych spoleczenstw. Absolutnie sie zgadzam z tym, o czym opowiada profesor - ludzie nie sa rowni jesli chodzi o wyposazenie genetyczne, a stad co do roznych sklonnosci, talentow i temperamentu. Tylko naiwni "politycznie porawni" idealisci twierdza na sile, ze tak nie jest. OK, mozna zaklinac rzeczywistosc, ale od tego ta rzeczywistosc sie nie zmieni. Trzeba zatem jak najlepiej poznac siebie, a potem jak najlepiej starac sie wykorzystac to, co sie ma w genach, ze srodowiska rodzinnego i doswiadczen zyciowych. Pewnych rzecy sie nie przeskoczy i ztym sie trezba pogodzic. Inna refleksja - ze byc moze implantowanie demokracji na sile krajom, ktore jej same sobie nie wybraly, nie ma az tak duzo sensu, bo oni (przynajmnie duza ich czesc) lepiej sie moga czuc w ustrojach zapewniajacych wiecej "wskazowek, jak zyc". Pozdrawiam.